Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Polskie podejście pracownika... kilka uwag

      • Gość: maria Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.chello.pl 15.06.05, 00:14
        Kochany Panie Na Boga piszemy z WIELKIEJ LITERY A NIE Z MAŁEJ JAK PAN PANIE
        PRACODAWCO KOCHANY, CO 6TYSIECY DAWAC POWINIEN LUDZIOM CO BEDA UCZYC PANA
        JEZYKA POLSKIEGO I PISOWNI ,ORTOGRAFI,INTERPUNKCJI.TAK DLUGO JAK TAKICH
        PRACODAWCÓW MIEĆ BEDZIEMY JAK TEN PAN ANALFABETA TAK DLUGO ŻLE DZIAĆ SIĘ BĘDZIE
      • Gość: szefu Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 01:01
        O ile w przypadkach pracowników bez doświadczenia zaczynanie rozmowy od kasy i
        perspektyw jest całkokowicie nie na miejscu to z drugiej beczki:
        od kilkunastu lat pracuję na samodzielnych i kierowniczych stanowiskach w
        branży. Doświadcznie, kontakty, portfel, znaczące sukcesy etc. Odpowiadając na
        ogłoszenie rekrutacyjne na dość wysokie, bądź co bądź stanowisko pierwszą
        sprawą którą chcę wiedzieć to czy potencjalnego pracodawcę stać jest na
        wynajęcie mojego czasu. Spotkałem się z wieloma ofertami od firm którym się
        wydaje że doświadczony koordynator projektu lub kierownik produktu opęka się
        dwójką lub trójką na rękę plus bonusy... I takich firm jest wiele. Bez pytania
        na wstępie o kasę, po długiej i obiecującej rozmowie najczęściej okazuje się że
        pracodawca szuka jelenia do wykorzystania lub nie jest zorientowany w wartości
        pracy. Spotkałem się z reakcjami śmiechu gdy pracodawcy słyszeli że moje
        minimum to co najmniej 3-ka za dwa tygodnie pracy (pracuję na zlecenia przy
        projektach). Od pewnego czasu muszę do nowych pracodawców nosić Pit-a bo
        niektórzy nie wierzą.
        Z jednej strony rynek pełny jest młodzieży bez doświadczenia ale pracodawcy też
        nie są bez winy. Sam często występuję jako zatrudniany ale równie często jako
        zatrudniający lub przeprowadzający rekrutację.
        więc: pracodawcy nie dziwcie się że wartościowi pracownicy wpierw pytają o
        konkrety. bo szkoda tracić czas na poganiaczy niewolników.
      • agata781 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 15.06.05, 23:45
        Czytam to wszystko i czytam.Pierwsza myśl która mnie dopadła to ta że chyba
        pomyliłam posty(wątki)?Jestem dietetykiem,na pograniczu woj.lubuskiego i
        wielkopolskiego nikt nie potrzebuje takiej dużej grupy dietetyków jaka została
        wykształcona w mojej szkole,bo wystarczy max.4 dietetyków na śr.wielkości
        szpital powiatowy.Czyli co?O kant d....y roztrzaskać moje wykształcenie i lata
        spędzone w szkole!Jestem rozgoryczona bo gdybym wiedziała jaka sytuacja mnie
        czeka w życiu dorosłym to skończyłabym edukację na szkole podstawowej i z pełną
        świadomością braku wykształcenia mogłabym bez krempacji zostać sprzątaczką i
        myć kible po waszych wysoko ceniących się tyłkach(bez urazy ale mam doła).Przez
        1,5 roku pracowałam na ćwierć etatu jako sprzątaczka bo nikt nie chciał ani
        dietetyka ani rolnika(srednia szkoła)i za 200 zł.myłam w/w kibelki.W tej chwili
        złapałam "Pana Boga za nogi"i mam szansę robić to samo na cały etat za te
        znienawidzone i wyrażane z pogardą 600 zł.na rękę,chociarz dużo nie brakowało
        żebym nie dostała tej pracy bo poprzedni szef chciał mi"iść" na rękę i w nazwie
        stanowiska wpisał mi"pracownik biurowy"(oprócz sprzątania trzeba było załatwiać
        drobne"pierdoły"na zakładzie" i najważniejsze:komp nie ma przedemną tajemnic)a
        ten drugi stwierdził że jak na sprzątaczkę to mam za wysokie kwalifikacje(?!)
        --Więc kiedy czytam wasze komentarze to mam wrażenie że o tych 6 stówach to
        wyrażacie się z daleko posuniętą pogardą jakby tylko zwykły szmaciarz był wart
        tych pieniędzy!
        Ja i mój mąż mamy razem(na rękę)te 1500 zł.a Wy mówicie o tej kwocie jak o
        minimum socjalnym na jedną osobę!
        Mój Boże!Takie kwoty jakie wymieniacie są nieosiągalne dla większości
        mieszkańców mojego miasta!Napewno znacie drużynę piłkarskąGroclinu? Jej
        właściciel mieszka 3 km.ode mnie.Moja siostra(i wiele innych kobiet z okolicy w
        promieniu 40 km.)pracują w jego zakładzie jako krawcowe.Tych ludzi na jednym
        zakładzie jest ponad setka i wszystkie krawcowe z produkcji są szczęśliwe kiedy
        na koncie przybywa 800zł!!!To wtedy jest święto w domu,bo ich płace oscylują w
        granicach 500zł.tylko jak chce się mieć 800 zł wypłaty to prawie wcale nie
        mieszka się w domu a dzieci do nich mówią "pani"a nie"mama"
        Chociarz sam właściciel firmy zaczynał od kopania rowów.Więc cały czas
        powtarzam że skoro Drzymała zaczynał od pracy na łopacie i do czegoś doszedł to
        i może mnie się kiedyś uda?Tylko żebym w pierwszej kolejności nie obudziła sie
        w grobie z napisem"tyrała jak wół a zdechła jak pies"

        Sorki za złośliwo-kąśliwy komentarz ale nie mogłam się powstrzymać,poniosło
        mnie z bezradności:(

        Najważniejsze,to nie dać się nikomu!
        :)))
        • Gość: realista Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 09:57
          Należy przełamać pewne bariery "nie da się". Ciekawe czy jakby kazali Ci w ramach obowiązków dawać dupy też byś dawała i mówiła "że niedawanie jest nieosiągalne w okolicach". A gościu jest bogaty bo ma frajerki które tyrają za kilkaset złoty. Te pieniądze są WASZE. Bo to WASZE pensje są obcięte do granic minimum. To WY się zgadzacie na życie w nędzy. Skoro facet ma kasy jak lodu to spokojnie może dać wyższe pensje. To nie on wypracowywuje ten zysk ale to WY. To jest WASZA praca. To Wy szyjecie te wszystkie rzeczy. Bez Was to ile mógłby sam tego wyprodukować? Domagajcie się godnych pensji. Gościu nie daje podwyżek bo ma niewolników którzy z pocałowaniem ręki i czołobitnościa traktują "pana". A on ma zabawę i posmiewisko. Jesteście niewolnikami w umyśle. Póki tego nie zmienicie to będziecie siedzieć w tym bagnie.Niewolnik daje sobą pomiatać do pewnych granic. Granic strachu. Potem stawia wszystko na jedną kartę i okazuje się że może odmienić los na lepszy.To naprawdę nic nie kosztuje. Facet nie doszedł do pieniędzy z kopania rowów. A jak tak uważasz to tyraj ciężko aż padniesz na pysk. I jak tak będziesz leżeć to może wtedy zaczniesz się zastanawiać co zmienić.Bo można zmienić.

          Życzę odwagi.
          • Gość: pracownik Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.05, 20:47
            Moja firma choć to spólka giełdowa została zamieniona przez moich szefów na ich
            własny prywatny folwark. Łamanie wszelkich przepisów jest na porządku dziennym
            poprzez procedury a skończywszy na regulaminie pracy. Pisemnych dyspozycji sie
            nie wydaje tylko ustne. Osoby które zadają trudne pytania są usuwane albo
            przenoszone do innych Oddziałów. A przecież ludzie musza gdzieś pracować
      • polski_hydraulik Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? 20.06.05, 21:28
        > panującym w naszym kraju. Niestety ok. 50% osób zazwyczaj odpada na wstępie
        > bo nie spełnia podstawowych wymogów oferty (np. brak wykształcenia). Kolejne
        > 25% odpada w chwili wstępnej telefonicznej rekrutacji. Dlaczego ? Bo po
        > prostu nie zależy im na pracy skoro "buczą" do słuchawki albo od razu pytają
        > ile dostaną na rękę.

        Chyba nie wiesz. Otóż nie "dajesz komuś pracy", choćby Ci się zdawało inaczej.
        Ty masz pracę do wykonania. WYNAJMUJESZ więc kogoś, kto ja wykona. Najpierw
        sprawdzasz, czy ten ktoś się do tego nadaje. Sprawdzasz wykształcenie i inne
        predyspozycje. Potem decydujesz się do tego kogos zadzwonić. I wtedy TO ON/ONA
        Cię sprawdza! Sprawdza, czy Twoja firma nadaje się do tego, żeby poświęcić swój
        czas i umiejętności. Fair? Myslę, że jak najbardziej.

        Wiesz, on-line, polscy pracodawcy są zepsuci tym "bezrobociem", a jak to z
        zepsuciem bywa, sami sobie tym szkodzą. Otóz zdaje Wam się, że skoro jest
        bezrobocie, to brać i wybierać, wykwalifikowany pracownik przyjdzie, poprosi o
        pracę i nie będzie stawiał wymagań. Błąd. Ktoś tam przyjdzie, ale będzie to
        trzeci gatunek, jak słusznie się uskarżasz. Bo gatunku pierwszego "bezrobocie"
        nie dotyczy. Może szukać LEPSZEJ pracy, ale nie będzie nigdy zdesperowany, żeby
        załapac się gdziekolwiek. No i wyśle Ci taki "pierwszy gatunek" CV, a Ty go
        potem SAM SOBIE skreślisz po rozmowie telefonicznej, bo ośmieli się spróbować
        dowiedzieć czegoś o Twojej firmie. No to dostajesz, co dostajesz. :)

        Przepraszam, ale na to Forum zagladam bardzo rzadko. Nie mogę obiecać, że
        odpowiem na ewentualną polemikę. Spróbuję.

        • Gość: anador Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: *.aster.pl 20.06.05, 23:01
          Alez tutaj zlosci , frustracji itd. Ale jak ze wszystkim prawda jest gdzies
          pomiedzy. Nie rozumiem, dlaczego wyrzucacie pracodawcy, ze wykorzystuje
          sytuacje bezrobocia? to chyba normalne. Firmy to nie fundacje dobroczynne tylko
          biznes, pieniadze. Wiec nie ludzmy sie, ze ludzie sa wazni, wazne jest aby
          zarabiali dla firmy. Dlatego trzeba znalez dobrego i za przyzwoite pieniadze.
          Dla mnie to nic nowego, nie oburza mnie, wrecz jest to zrozumiale. Oczywiscie
          jest druga strona medalu-szukajacy pracy. Rozumiem, ze pytania o
          wynagrodzenie, chce wiedziec czy mu sie oplaca. Wielokrotnie slyszalam, ze za
          1000netto to on woli na kuroniowce, bo jeszcze sobie dorobi.
          Ale tez rozumiem, ze trzeba przekalkulowac oplacalnosc. Dla wielu jest to byc
          albo nie byc jego rodziny. Siedzac za biurkiem czesto o tym zapominamy.
          Wiec uszanujmy nasze poglady i oczekiwania a bedzie nam latwiej zyc.
          • kot.behemot Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? 20.06.05, 23:38
            > pomiedzy. Nie rozumiem, dlaczego wyrzucacie pracodawcy, ze wykorzystuje
            > sytuacje bezrobocia? to chyba normalne.

            Dlatego, że sam sobie szkodzi (mechanizm wyjaśniłem). Oczywiście, jego firma -
            jego sprawa. Tyle, że to pracodawca tym razem przyszedł na Forum ponarzekać.
            Odpowiadałem na konkretny post.

            > Firmy to nie fundacje dobroczynne tylko
            > biznes, pieniadze.

            Wykształcony specjalista to nie kandydat na popychadło, tylko biznes i pieniądze
            dla firmy i dla niego samego. Symetria. Nieporozumienia w którąkolwiek stronę
            szkodzą. Zarówno, jak się pracownikowi zdaje, że mu słońce z tyłka świeci, jak i
            szefowi.

            Pzdr. B.
          • Gość: realista Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 11:28
            Gość portalu: anador napisał(a):
            > Nie rozumiem, dlaczego wyrzucacie pracodawcy, ze wykorzystuje sytuacje
            >bezrobocia? to chyba normalne.

            No wybacz ale jest różnica pomiedzy wykorzystywaniem silniejszej pozycji w negocjacjach handlowych a łamaniem prawa. A łamanie prawa pracy jest obecnie nagminne i żadne pokrętne tłumaczenia tego nie usprawiedliwią.To tak jakby złodziej mówił że okradł mieszkanie bo były zwykłe szyby a nie pancerne. A przecież sam fakt zbicia szyby już potwierdza kradzież a nie mozliwość lub raczej niemozliwość jej uszkodzenia.

            > Firmy to nie fundacje dobroczynne tylko biznes, pieniadze.

            Oderwanie firmy od gospodarki jest zwyczajnie głupie. Bo firmy powstają jako zapotrzebowanie na produkty i usługi. Aby nabyć inne produkty/usługi należy miec środki ( w obecnych czasach są to pieniądze) pochodzące z własnej pracy. I wtredy wszystko się kręci. Nadmierne życie na koszt firmy czyli pozostałych pracowników to zwyczajne pasożytnictwo. To nie sam własciciel produkuje wszystkie "towary". To dzięki pracy pracowników one powstają.

            >Wiec nie ludzmy sie, ze ludzie sa wazni, wazne jest aby zarabiali dla firmy.

            No i co dalej z tym zarobkiem? Czekam na rozwinięcie tego wątku. Podyskutujemy :-)))

            > Dlatego trzeba znalez dobrego i za przyzwoite pieniadze.

            Przyzwoite pieniadze a minimalne koszty to rozne pojęcia.

            > Wielokrotnie slyszalam, ze za 1000netto to on woli na kuroniowce, bo jeszcze
            >sobie dorobi. Ale tez rozumiem, ze trzeba przekalkulowac oplacalnosc.

            A cóz to innego jak kalkulacja opłacalności? ..p.rzeprowadzona przez potencjalnego pracownika. Umowa o pracę to umowa dwóch stron a nie "danie" pracy i oczekiwanie okazania wdzięczności za "przywilej pracowania" przez drugą stronę.

            >Dla wielu jest to byc albo nie byc jego rodziny. Siedzac za biurkiem czesto o >tym zapominamy. Wiec uszanujmy nasze poglady i oczekiwania a bedzie nam
            >latwiej zyc.

            W Polsce pokutuje fatalny model. Zakłada się firmę jedynie po to aby wyciągnąc jak nawiększe zyski kosztem wszystkich i zapewnić całej rodzinie dostatnie życie. Często niezasłużenie ponad stan i kosztem oszustwa i łamania prawa. Na to zgody nie ma i nie będzie.
            • Gość: Di Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: 213.76.140.* 21.06.05, 17:03
              W Polsce pokutuje fatalny model. Zakłada się firmę jedynie po to aby wyciągnąc
              > jak nawiększe zyski kosztem wszystkich i zapewnić całej rodzinie dostatnie
              życie. Na to zgody nie ma i nie będzie.

              Obowiam się że Twoja zgoda nie ma tu większego znaczenia (poza być moze chęcią
              rozbawienia nas:-)) . Czekamy tez z niecierpliwością na Twoją firmę - rozumiem
              zę liczysz na dotacje z Unii i zysków liczyć nie będziesz.

              To że pracodawcy (nieuczci) żerują na 20% bezrobociu to prawda, ale to samo
              możan powiedziec o żerujacych pracownikach !!! na idiotycznym i nieżyciowym KK -
              - likwidatorze (często może i słabej) pracy.

              Umowa o pracę jest zawsze umową słabego z silniejszym - niestety. Dlatego
              jakieś prawa jasne ze muszą być. W obecnej formie przyczyniają się one jednak
              bardziej do likwidacji pracy niz jej ochrony.

              Lepiej żeby człowiek pracował nawt za małe pieniądze (dla niego lepiej ) niż
              wisiał na zasiłku niewiele mniejszym. W US są całe dzielnice w których nie
              pracują starzy i młodzi bo taka zła fizofia przechodzi z ojca na syna. Lepiej
              wziąść zasiłek i zahandlować dragami.

              I to nie pracodawcy są winni bezrobociu. Nawet Ci żli ! (raczej nieuczciwi) .
              ONI TYLKO ZERUJA NA TYM> ALE ŁATWO RÓZNYM POPULISTOM- REALISTOM NA NICH ZWALIĆ
              ZŁO TEGO SWIATA ! ŁAtwiej wtedy przejdą rózne knoty na Wiejskiej. Wiadomo
              bronimy robotniczej braci i walimy kapitalistów. Skutki jakie są widzimy.

              Co ciekawe ludzie uciekają z tych "rajów" tam własnie gdzie panuje większa
              wolnosc gospodarcza ! (USA, GB, Holland). itp.
              • Gość: mgrinz Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 17:49
                > To że pracodawcy (nieuczci) żerują na 20% bezrobociu to prawda, ale to samo
                > możan powiedziec o żerujacych pracownikach !!! na idiotycznym i nieżyciowym KK - - likwidatorze (często może i słabej) pracy.

                KK to kodeks karny, chyba ci chodziło o inne przepisy ?
                a, że KK jest nieżyciowy, to się zgodzę, bo brak w nim kary śmierci za zabójstwo i przekręty gospodarcze :)

                >
                > Umowa o pracę jest zawsze umową słabego z silniejszym - niestety. Dlatego
                > jakieś prawa jasne ze muszą być. W obecnej formie przyczyniają się one jednak
                > bardziej do likwidacji pracy niz jej ochrony.
                > Lepiej żeby człowiek pracował nawt za małe pieniądze (dla niego lepiej ) niż
                > wisiał na zasiłku niewiele mniejszym. W US są całe dzielnice w których nie
                > pracują starzy i młodzi bo taka zła fizofia przechodzi z ojca na syna. Lepiej
                > wziąść zasiłek i zahandlować dragami.
                >
                > I to nie pracodawcy są winni bezrobociu. Nawet Ci żli ! (raczej nieuczciwi) .

                a tu już sie nie zgodzę:
                1)pracodawcy, ci "wykorzystujący" są jak najbardziej winni przyrostowi bezrobocia, z kilku powodów:
                --> w momencie, gdy wykorzystują ludzi na nadgodziny to zmniejszają tym samym liczbę etatów, prosty rachunek matematyczny:
                jest do wykonania zadanie, np. wyprodukowanie partii towaru i potrzeba na to np. 2000 godzin, ile osób to wykona przy założeniu, że kontrakt jest na 14 dni !!!
                tak więc (licząc czas efektywnej pracy , odejmując przerwy 200/7=285.7 dnia roboczego, czyli aby wykonać to w 14 dni roboczych potrzeba 285.7/14=20.4 osoby
                a jeżeli jest pracodawca "wyzyskiwacz" i u niego ludzie mają darmowe nadgodziny, zapieprzają dziennie powiedzmy 11 godzin, to do wykonania tej samej pracy potrzeba 2000/11/14=13 ludzi
                czyli w wyniku tego jest 7-8 osób na bezrobociu
                do i make myself clear ?
                to prosta matematyka
                a co z niej dalej wynika ?
                a to, że te 7 osób nie ma pieniędzy na konsumpcję, więc zakłady mniej wyprodukują, sklepy mniej sprzedadzą, co najwyżej policja ma więcej roboty, bo ktoś komuś wyrwie torebkę - w końcu dzieci trzeba nakarmić i czynsz zapłacić, nie ?
                kolejny powód produkcji bezrobocia, to to , że taki nieuczciwy pracodawca w ten sposób zniszczy uczciwą konkurencję i jego konurent zbankrutuje, bo płacąc uczciwie 21 ludziom po 1500 (31.5 tys) zł ma większe wydatki niż ten drugi gnój płacący 13 ludziom po 850 (11 tys), te 20 róznicy facet może podzielić na pół - 10 tys do kieszeni na wczasy w tropiku i 10 na obniżenie kosztów i zwalczenie konkurencji
                to oczywiście prosty przykład i szalenie uproszczony, ale jako model działa...
                w związku z bankructwem uczciwego kolejne osoby idą na bruk...
                no ale jak liczby cię nie przekonują, to widocznie należysz do tych osób dla których 2+2 jest zależnie od sytuacji albo 3 alo 5 a nie 4 !
                • Gość: Mishchu Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: *.mentorg.com 22.06.05, 15:48
                  Cze mgrinz.
                  Czytam twoje posty juz chyba od 1.5 roku i troche sie chlopie powtarzasz. Nie
                  jestem psychologiem, ale gdybym mial zrobic profil najbardziej nieporzadanego
                  pracownika/kolegi z pracy to bylbys blisko idealu.

                  Jestem od ciebie mlodszy (5 lat po studiach), ale jakos udalo mi sie znalezc
                  prace (juz druga i to nie po znajomosci). Z kasy jestem zadowolony a
                  pracodawca (2 kolejny) tez nie jest wampirem z twoich opowiesci.

                  Jesli nie mozesz znalezc pracy za taka kase jak chcesz, to znaczy, ze nie
                  jest ona tyle warta, albo nie potrafisz sie sprzedac (wychodzenie w trakcie
                  rozmowy rekrutacyjnej czy komentowanie metod rekrutacji kobiety z HR to nie
                  jest najlepsza metoda na zdobycie pracy). Ja mam taka kase jak chce i pracuje
                  w zawodzie i jakos nie dosiegnal mnie ten slynny wyz demograficzny. Ale ja
                  potrafilem zmienic miejsce zamieszkania z Krakowa na Poznan a teraz na
                  Katowice. Zrobilbys to?

                  Nie chcialo sie robic praktyk na studiach to nie narzekaj, ze nie nie chca
                  przyjmowac bez doswiadczenia. Kazdy ma zapieprz na studiach a jednak ludzie
                  staraja sie robic praktyki, chociazby po to zeby pokazac potencjalnemu
                  pracodawcy ze sie bylo aktywnym i a nie tylko ogolny olew i postawa w
                  stylu "bede mgr to maja mnie szanowac i dac prace za 3000 netto".

                  Wez sie w garsc... acha... gdyby moja zona uslyszala, ze mowie do niej
                  per "dziewucha" to mialbym przekopane. Jak widac mgr nie gwarantuje kultury i
                  oglady

                  Miszczu
                  • Gość: mgrinz Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 17:46
                    no jak widać niektórych proste rachunki matematyczne bolą...
                    właśnie o takich pisałem, że dla nich 2 + 2 to nie jest 4
                    jesteś tego świetnym przykładem, opisuję na podstawie modelu ekonomicznego przykład pracochłonności procesu, to się przypieprzasz do mojej osoby, bo jak widać argumentów merytorycznych / ekonomiczno matematycznych nie masz !!!
                    poporstu boli cię to, że ja mam rację i opisuję prawdę o praktykach stosowanych przez niektórych pracodawców, skoro wg. ciebie nie są oni wampirami, to czemu jest tyle spraw w sądach i czemu TVN ma codziennie materiał na reportaże ?
                    bo poprostu tak wygląda obiektywna prawda o rzeczywistości, której ty nie umiesz zaakceptować
                    ale skoro mój poprzedni post aż tak cię ubódł, to jeszcze dodam :
                    > Jestem od ciebie mlodszy (5 lat po studiach)
                    > Czytam twoje posty juz chyba od 1.5 roku
                    jakbyś czytał dokładnie to byś nie pisał, że jesteś młodszy, bo ja jestem 2 lata po studiach...
                    ale widać, że matematyka nie jest tu twoją mocną stroną

                    > Nie chcialo sie robic praktyk na studiach to nie narzekaj, ze nie nie chca
                    > przyjmowac bez doswiadczenia. Kazdy ma zapieprz na studiach a jednak ludzie
                    > staraja sie robic praktyki, chociazby po to zeby pokazac potencjalnemu
                    > pracodawcy ze sie bylo aktywnym i a nie tylko ogolny olew i

                    jaby był ogólny "olew" to nie miał bym stypendium naukowego i miał warunki, więc nie pisz o "olewie" bo ja sobie nie olewałem ale "starałem się" i zawsze wszystko wykonywałem jak należy, osoby "olewające" kończą z trójami i bez stypendium i nie mają 100% frekwencji na wykładach, a co do praktyk, znowu... wychodziłem o 9 rano na uczelnię, wracałem o 18 tej, w soboty robiło się rysunki techniczne i sprawozdania z laboratoriów, więc kiedy praktyki ?
                    ty napewno nie jesteś po politechnice na dziennych, gadasz jak moi koledzy z uniwerku, którzy narzekali, że "muszę na jutro 4 strony napisać" albo "jutro mam aż 6 godzin zajęć"
                    zmieniłeś miejsca zamieszkania za pracą ?
                    a skąd miałeś na mieszkania ewentualnie wynajem w tych miastach ?
                    na takie przerowadzki trzeba mieć conajmniej pare tysięcy złotych i jeszcze na wynajem ileśset oprócz czynszu ?
                    hmmmm.... rodzice kupili ?
                    poprostu próbujesz zakłamywać rzeczywistość i tyle, a że tacy jak ja są niewygodni ?
                    cóż, zawsze prawda jest niewygodna, zwłaszcza jak się kręci tak jak np. firma opisana w moim poprzednim poście (ten model matematyczny i proste rachunki)
                    a może rzeczywiście 2+2 nie jest 4 ?
                    ile wg. ciebie 3, czy 5 ?
                    bo to co opisałem o zmniejszaniu na prostym przykładzie liczby pracowników z 21 do 13 przy pracochłonności 2000 h ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=22469248&a=25494606 ) to prosty rachunek, ale może za trudny dla ciebie ?
                    za trudny do zaakcepttowania :)
                    bo to prawda obiektywna ?
                    bo ja tu nie widzę argumentów merytorycznych do mojego modelu przedsiębiorstwa z poprzedniego postu, a jedynie przywalanie się...
                    jak nie można komuś zarzucić, że sie nie zna albo, że mówi nieprawdę, to się ludzie np. przywalają do nie tak trzymanej łyżki, jakie to żałosne...
                    the truth hurts, the thruth hurts,
                    life ain't fairy tale,
                    the truth hurts, the thruth hurts,
                    open your eyes and take a look
                    son
                    • veritas1 nie dyskutuj z kims kto ma prace po znajomosci 22.06.05, 18:42
                      Po co wchodzic w dyskusje z nieudacznikiem ktory dziwi sie ze musi pracowac, bo
                      przeciez "mu sie nalezy" i uwaza ze powinien zbijac kokosy mimo tego ze niczego
                      nie umie? Tylko narzekac umie i poniewierac swoja dziewczyne, nazywajac ja
                      "dziewucha". Chyba ze to faktycznie taka dziewucha od krow, to przepraszam.
                      • Gość: D Re: nie dyskutuj z kims kto ma prace po znajomosc IP: 213.76.140.* 23.06.05, 09:29
                        CYTAT:a tu już sie nie zgodzę:
                        1)pracodawcy, ci "wykorzystujący" są jak najbardziej winni przyrostowi
                        bezrobocia, z kilku powodów:
                        --> w momencie, gdy wykorzystują ludzi na nadgodziny to zmniejszają tym samym
                        liczbę etatów, prosty rachunek
                        matematyczny:
                        jest do wykonania zadanie, np. wyprodukowanie partii towaru i potrzeba na to
                        np. 2000 godzin, ile osób to wykona przy
                        założeniu, że kontrakt jest na 14 dni !!!
                        ...
                        ....
                        /11/14=13 ludzi
                        czyli w wyniku tego jest 7-8 osób na bezrobociu
                        do i make myself clear ?
                        to prosta matematyka
                        KONIEC CYTAT

                        TAK IDIOTYCZNE ROZUMOWANIE JAK POWYŻEJ usiłowano wprowadzić np we Francji
                        obniżając sztucznie liczbę godzin pracy.
                        EFEKT BYŁ DOKŁADNIE ODWROTNY DO ZAMIERZONEGO !!! Spowodowało to zwiększenie
                        bezrobocia. Z wielu powodów. Najprostszy (mam nadzieję że do pojęcia dla
                        Ciebie) taki że po prostu podnosi to koszty pracy czyli po prostu niszczy się
                        miejsca pracy.
                        W tej chwili następuje zalew np taniochy z Chin co jest MIEDZY innymi skutkiem
                        zwiększania bez końca AKCYZY na pracę w biednych krajach jak Polska.
                        W Polsce nie ma ropy, nie ma kapitału (to co jest to groszaki) .
                        MAMY TYLKO PRACĘ ! I na tą jedyną rzecz jaką mamy Frustraci przy władzy jak TY
                        nakładają coraz większą AKCYZĘ! Szczyt głupoty i niszczenie własnego państwa.

                        Zaradni i madrzy zawsze dadzą sobie radę , żal tylko właśnie takich frustratów
                        jak TY bo właśnie w nich WALĄ tego rodzaju głupie pomysły władzy.

                        Żeby było jasne : Nie popieram nieuczciwości (kara śmierci powinna być często
                        orzekana :-) > wśród pracodawców, ale wszelkie sztuczne regulacje rynku dają
                        efekt odwrotny do zamierzonego.
                        W USA (tak wiem ze jestem nudny) nie ma Kodeksu Pracy a jakoś brak bezrobocia.
                        Wg tego co powyżej powinno byc 100 % ???

                        PO drugie (i to już może byc trudniejsze do przyswojenia) niewiele jest prac w
                        których mozna w prosty sposób LINIOWO powiązać godziny z wydajnoscią !

                        Otwórz choc mały polski biznes - droga do zarabiania milionów stoi otworem.!
                        (Jak to takie proste)
                    • Gość: Mishchu Re: Zatrudnienie to TRANSAKCJA, wiesz? IP: *.mentorg.com 23.06.05, 11:19
                      >no jak widać niektórych proste rachunki matematyczne bolą...
                      > właśnie o takich pisałem, że dla nich 2 + 2 to nie jest 4
                      > jesteś tego świetnym przykładem, opisuję na podstawie modelu ekonomicznego
                      przy
                      > kład pracochłonności procesu, to się przypieprzasz do mojej osoby, bo jak
                      widać
                      > argumentów merytorycznych / ekonomiczno matematycznych nie masz !!!
                      > poporstu boli cię to, że ja mam rację i opisuję prawdę o praktykach
                      stosowanych
                      > przez niektórych pracodawców, skoro wg. ciebie nie są oni wampirami, to czemu
                      > jest tyle spraw w sądach i czemu TVN ma codziennie materiał na reportaże ?
                      > bo poprostu tak wygląda obiektywna prawda o rzeczywistości, której ty nie
                      umies
                      > z zaakceptować

                      Hm... masz racje... nie potrafie dostrzec wartosci w twoim slynnym 2+2=4
                      (opatentuj). Ale Andrzej Lepper na pewno potrafilby to dostrzec. Mam lepsza
                      propozycje: ograniczmy godziny pracy do 2 tygodniowo. Wtedy zgodnie z twoja
                      logika bedziemy mieli jeszcze wystarczajaco miejsc pracy na Chiny i polowe
                      Indii.

                      jaby był ogólny "olew" to nie miał bym stypendium naukowego i miał warunki, wię
                      > c nie pisz o "olewie" bo ja sobie nie olewałem ale "starałem się" i zawsze
                      wszy
                      > stko wykonywałem jak należy, osoby "olewające" kończą z trójami i bez
                      stypendiu
                      > m i nie mają 100% frekwencji na wykładach, a co do praktyk, znowu...
                      wychodziłe
                      > m o 9 rano na uczelnię, wracałem o 18 tej, w soboty robiło się rysunki
                      technicz
                      > ne i sprawozdania z laboratoriów, więc kiedy praktyki ?

                      No wiec okazalo sie, ze studia na politechnice sa najciezsze... Hm... dla
                      twojej informacji: tez skonczylem studia dzienne, tez mialem zapieprz ale
                      mialem rowniez chec w wakacje zdobywac doswiadczenie

                      zmieniłeś miejsca zamieszkania za pracą ?
                      > a skąd miałeś na mieszkania ewentualnie wynajem w tych miastach ?
                      > na takie przerowadzki trzeba mieć conajmniej pare tysięcy złotych i jeszcze
                      na
                      > wynajem ileśset oprócz czynszu ?
                      > hmmmm.... rodzice kupili ?

                      Mieszkania w Poznaniu nie posiadalem (wynajmowalem), do Katowic dojezdzam. W
                      Krakowie mam mieszkanie na ktore sam zarobilem w 5 lat po studiach (DA SIE!!!).
                      Jak sie szuka kontrargumentow to zawsze skonczy sie na "nie da sie, nie
                      kalkuluje sie.... system jest do bani"

    Pełna wersja