Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      zaszufladkowanie- asystenka

    IP: 194.246.107.* 18.04.05, 12:00
    pracowałam sobie w kadrach, ale nagle okazało się, że muszę zmienić dział i
    teraz jestem sobie asystentka dyrektora i szczerze mówiąc boję się
    zaszufladkowania. boję się, ze już każdy pracodawca będzie widział mnie jako
    asystentkę-sekretarkę...
    jak to było z wami? ciężko jest zmienić obszar działania mając doświadczenie
    wjako asystentka?
      • Gość: gosia Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 16:56
        ponad 10 lat jako asystentka i trudno zmienić na coś innego, z otwartymi rękami
        z takim doświadczeniem przyjmują tylko jako przedstawiciel handlowy i też nie
        wszędzie
        • goga28 Re: zaszufladkowanie- asystenka 18.04.05, 19:09
          nie tylko szufladkują asystentki.Ja pracowałam w laboratorium.Kilka lat
          wykonywania analiz i rutyna sprawiły że chciałam znaleźć pracę w innym zakładzie
          i w dziale , gdzie jest duży kontakt z innymi ludźmi.I co? Nic z tego.Uważam,że
          każdy rekrutujący boi sie podjąć takie ryzyko.A jak rozwijać swoje umiejętności
          zawodowe? Uważam ,że takie zmiany motywują do bardziej wytężonej pracy i
          większego zaangażowania.
        • Gość: gol Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 10:57
          Owszem, zaszufladkowanie jest, niestety. Czemu tylko nikt nie pamięta, że praca
          asystentki to często wysokie kwalifikacje i poważne obowiązki. Wystarczy
          przejrzeć bieżące ogłoszenia, by zobaczyć zakres wymagań stawianych na takim
          stanowisku. Jest to praca samodzielna i odpowiedzialna. Przykro mi, kiedy
          stanowsiko to jest oceniane w sposób umniejszający jego znaczenie lub kiedy
          kojarzy się je z parzeniem kawy i kserowaniem dokumentów.
      • wiktoriada Re: zaszufladkowanie- asystenka 19.04.05, 11:17
        Złożyłam cv na asystentkę i w związku z tym mam pytanie: czy mogłybyście mi poradzić co robić a czego nie robić i jak najlepiej wypaść na rozmowie z pracodawcą? Bardzo proszę... Dodam, że uwielbiam pracę z ludźmi, organizację czasu, ale niestety nie znam dobrze żadnego języka obcego, czy wogóle mam jakieś szanse? Pomóżcie
        • Gość: MałaMi Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 12:12
          Mam podobny problem, tzn. nie bardzo wiem co by tu zrobić,by świetnie wypaść na
          pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej ubiegając się o stanowisko asystentki...
          Znam biegle francuski, średnio dobrze angielski i włoski, nieźle radzę sobie z
          kompem i internetem, ale czy to wystarczy???
          Może ktoś bardziej doświadczony nam pomoże...
          (Dodam, że mam 26 lat)
          • wiktoriada Re: zaszufladkowanie- asystenka 19.04.05, 13:48
            Czy to wogóle ma jakieś znaczenie ile ma się lat???? Ja mam też 26 lat
            i zazdroszczę Ci że umiesz tyle języków. Tylko tak apropos czy on jest aż tak ważny, bo czasami pracodawcy w wymaganiach piszą, np. język taki a taki - znajomość dobra, a w rzeczywistości okazuje się, że nie jest on potrzebny wogóle nikomu w pracy. Hm... tak myślę...może zacząć kłamać? Tak jak znajoma mojego kuzyna, która powiedziała na rozmowie, że zna włoski i dostała pracę (zaznaczę, ze doświadczenia zawodowego żadnego), a w rzeczywisrtości teksty przynosi do domu i tłumaczy jej koleżanka albo dobry program. I co wy na to?
            • Gość: gol odp: język obcy i wiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 14:07
              Wiek nie powinien mieć znaczenia, choć można zauważyć, że pracodawcy na to
              stanowisko coraz częściej szukają osób po 30 roku życia (czytaj: unormowana
              sytuacja życiowa, ew. dziecko już w przedszolu itd...). A co do języków, wg
              mnie - nie warto kłamać, zawsze ktoś na rozmowie może Cię sprawdzić. Poza tym,
              często asystentka robi tłumaczenia, odbiera tel od obcojęzycznych kontrahentów,
              prowadzi korespondencję, itd. Wszystko zależy od firmy. Powodzenia :)
          • Gość: ja Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 13:02
            Jeśli znasz biegle francuz to masz bardzo dużą szansę
            powodzenia
            • Gość: MałaMi Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 12:29
              Piszesz poważnie? Skąd takie zdanie, że z francuskim mam duże szanse??? W większości ofert pracy dla asysytentek, które czytam niemal każdego dnia wymagany jest język angielski (znajomość biegła) i mile widziany niemiecki, niestety...
      • kohol Re: zaszufladkowanie- asystenka 19.04.05, 12:11
        Ja jestem już od 3 lat asystentką. Dupa blada. Dziś mam kryzys, więc klnę jak
        szewc.
        Jest się najlepiej poiformowaną osobą, a zarabia się najmniej.
        • Gość: zytka Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: 194.246.107.* 19.04.05, 14:12
          skąd ja to znam... marna kasa, to tez moja poważna bolączka, tym bardziej, ze
          pracowałam w kadrach i wiem kto ile zarabia.
          w mojej pracy najgorsze jest to,ze robię wszystko począwszy od kawy..
          poza tym boję się,ze wypadnę z rytmu - nie mam mobilizacji do sledzenia prawa
          kadrowego i wszystko wylatuje:(
      • wiktoriada Re: zaszufladkowanie- asystenka 19.04.05, 14:42
        Byłoby fajnie gdyby pracodawcy zaczęli zwracać uwagę na to, że kobieta, która jest zamężna jest lepsza w pracy, bo "ma ustabilizowane życie", ale ja akurat żyję w takim regionie, że na rozmowach nie wolno się przyznać do swojego stanu, a już nie mówiąc o tym, że ma się dziecko albo kiedyś będzie się miało, bo od razu jest out. Mam nadzieję, że w moje tereny też kiedyś dotrze trochę cywilizacji a i przy tym kultury, bo narazie jest kiepsko.
        • Gość: zytka Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: 194.246.107.* 19.04.05, 15:45
          mnie na każdej rozmowie (no, z wyjątkiem oststniej) pytali o dzieci, czy
          planuję itp. żadnej z tych prac nie dostałam, mimo, ze na razie nie planuję
          dzieci. i to chyba region nie ma znaczenia...
          asystentką zostałam przez przypadek. w moim dziale było za dużo osób, a tylko
          ja miałam studia i znałam angielski.
          • Gość: Margo Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.aster.pl 20.04.05, 03:07
            Znam szefową dla której negatywna odpowiedź na pytanie "czy zamierza pani mieć
            dzieci?" dyskwalifikuje kandydatkę.
        • ruda_80 Re: zaszufladkowanie- asystenka 20.04.05, 12:42
          wiktoriada napisała:

          > Byłoby fajnie gdyby pracodawcy zaczęli zwracać uwagę na to, że kobieta, która
          jest zamężna jest lepsza w pracy, bo "ma ustabilizowane życie"

          Powiedz mi kochana dlaczego kobieta zamężna jest lepsza, bo zupełnie nie
          rozumiem co masz na myśli. Czy ustabilizowane życie mężatki to pranie gaci
          mężowi i gotowanie mu obiadów, jeśli tak to co Twoje ustabilizowane życie, ma
          do pracy zawodowej? Ja nie jestem jeszcze mężatką ale życie też mam
          ustabilizowane. I wiesz w czym jestem lepsza od mężatki? W tym że jeżeli muszę
          zostać w pracy do godz 20, to nie płączę i nie kombinuję jak tu odpieprzyć
          swoją robotę i wyrwać się jak najprędzej do domu, bo tam mężulek przymiera
          głodem. Mam jedną zaletę więcej niż Ty - jestem dyspozycyjna.
          • Gość: mama Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 13:22
            Nie bądź taka pewna co do swojej przewagi kochana, bo wiesz co nas różni? Ja mam
            dziecko i nie przybiegnę już do pracy z brzuchem prosząc o chorobowe i
            macierzyńskie, a w twoim przypadku... cóż, pewnie kiedyś to nastąpi. Może wtedy
            nabierzesz szacunku do innych kobiet, matek i mężatek. Powodzenia!
            • ruda_80 Re: zaszufladkowanie- asystenka 25.04.05, 12:05
              Ale przybiegniesz prosząć o chorobowe na dziecko. To że masz dziecko nie
              wyklucza, że wkrótce będziesz miała drugie i też przybiegniewz wtedy do pracy z
              brzucheme... A co do szacunku, to szanuje inne kobiety, pod warunkiem że nie
              zaczynają takich gadek jak Twoja poprzedniczka - "ja jestem lepsza, bo...". Ona
              jako "kobieta ustabilizowana" jak to nazwała, ma swoje zalety, ja mam swoje.
      • Gość: ama Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.man.bydgoszcz.pl 19.04.05, 17:48
        a czy też musicie sprzatać? Czy wasze firmy wynajęły sprzątaczki? Ja muszę i
        przyznam szczerze,że jest to dla mnie strasznie upakarzające.
        • marghot Re: zaszufladkowanie- asystenka 20.04.05, 07:56
          sprzątać? masz na myśli cała firmę, mycie naczyń itp?
          u nas jest panie sprzątajaca, a kubeczki, szklanki każdy myje swoje.
      • Gość: meg Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: 212.160.232.* 19.04.05, 18:13
        ja nie mogę!niektórzy miesiącami szukaja pracy a Ty mówisz o
        zaszufladkowaniu ????Przepraszam bardzo ale ja chyba nie rozumiem już ludzi:
        (((((((((
        • Gość: zytka Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: 194.246.107.* 20.04.05, 10:44
          wiem, wiem, nie powinnam marudzić. cieszę się,że mam pracę. tylko martwię
          się,że mnie zaszufladkują i nigdy nie będę mogła pracować w zawodzie. Młodość
          przeminie i kto mnie zechce.
          poza tym nie po to się uczyłam,zeby po kims pety wywalać!!!
          • Gość: Ania Re: zaszufladkowanie- asystenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 13:07
            Przepracowałam na stanowisku asystentki 3 lata w różnych firmach. I w każdej
            firmie zakres obowiązków jest inny - z parzeniem kawy włącznie i robieniem
            ksera.
            Moje zdanie o tej pracy - bardzo odpowiedzialna, wymaga kwalifikacji w wielu
            dziedzinach (tłumaczenia, negocjacje, marketing, dziennikarstwo, zarządzanie),
            często łączy kilka etatów - asystentki, specjalisty, sekretarki,
            recepcjonistki. Wymaga wielu poswięceń.
            Jedynym plusem tej pracy jest możliwość nauczenia się wielu praktycznych rzeczy
            od przełożonych (ale niestety bywa często, że to przełożonego trzeba uczyć).
            Negatywne strony tej pracy to - wysokie koszty emocjonalne - tak naprawdę nigdy
            nie jest się członkiem zespołu , bo uważają cię za wtyczkę szefa, szef z kolei
            za infomatora zespołu. Często znajdujesz się między przysłowiowym młotem a
            kowadłem. Ja na ostatniej posadzie asytsentki miałam ...4 szefów, jeden z
            drugim się kłócił, czyja praca jest ważniejsza do zrobienia, wszystko musiło
            być zrobione od zaraz. I wieczne niezadowolenie. Chyba żadne inne stanowisko
            nie wymaga takiej asertywności.
            Stanowisko asystenta zastąpiło już stanowisko w-ce dyrektora. Ale w stosunku do
            zakresu obowiązków i odpowiedzialności otrzymuje się często śmieszną pensję i
            pozycję w firmie "przynieś, wynieś, pozamiataj" a to u7rąga ludzkiej godności.
            W popularnej teraz książce "Grzeczne dziewczynki nie awansują" jest jeden
            rozdział poświęcony stanowiskom typowo kobiecym i wykonawczym.
      • wiktoriada Re: zaszufladkowanie- asystenka 22.04.05, 11:53
        Mam prośbę. Dowiedziałam się, że na rozmowie będzie test albo rozmowa ze znajomości podstaw angielskiego, tzn.: odbieranie telefonu, przekierowanie, rezerwacja hotelu, biletów. I w związku z tym mam pytanie czy mógłby mi ktoś pomóc, napisać po angielsku podstawowe zwroty (bo niestety na tyle nie znam tego języka), których używa się w firmie (sekretariacie). To numer mojego gg:4462470
        • kamster Re: zaszufladkowanie- asystenka 22.04.05, 13:43
          Dżizys :)))
          Dziewczyno rozwalasz mnie :))))

          Ja mam jutro rozmowę o pracę na stanowisko pilota w Lufhansie.
          Niestety nie mam pojęcia o samolotach, w zasadzie to mam lęk wysokości.
          Czy może mi ktoś w skrócie napisać jak wystartować, dolecieć do celu i
          bezpiecznie wylądować?

          Byłbym wdzięczny!!!!
        • zzzytkaaa Re: zaszufladkowanie- asystenka 25.04.05, 13:47
          musisz popatrzec w jakiś książkach np.Office English Dagmary Świdy
      • woman_omen Re: zaszufladkowanie- asystenka 22.04.05, 13:40
        W POlsce bycie asystentka uwazane jest za dyshonor. Pracowalam przez 6 lat w
        niemieckim koncernie jako asystentka prezesa i bylam najwazniejsza po Bogu. Bo
        taka jest faktycznie rola asystentki, sprowadzanej u nas niestety do roli
        kobiety od parzenia kawy. Wyzsze wyksztalcenie, 3 jezyki, komp biegle, podstawy
        rachunkowosci, marketing, znajomosc branzy technicznej, kultura, obycie,
        dyspozycyjnosc itp.. o czyms to chyba swiadczy...wiec nie ma sie co bac
        zaszufladkowania, tylko raczej dzialac w kierunku podniesienia etosu zawodu:)
      • wiktoriada Re: zaszufladkowanie- asystenka 22.04.05, 15:08
        "Mam jedną zaletę więcej niż Ty - jestem dyspozycyjna"
        Nie możesz oceniać ludzi tylko po tym, że jak juz ktoś ma obrączkę to nie jest dyspozycyjny, bo w odróżnieniu od Ciebie jestem osobą dyspozycyjną i oboje z mężem bardzo dobrze rozumiemy co to jest i praca i jak od niej zależy egzystencja człowieka w naszym kochanym kraju życie. Jak dla mnie na wszystko jest czas. Jestem osobą bardzo operatywną i nie narzekam.Stwierdzam fakty. Ty nie masz męża więc gdybym była pracodawcą to bałabym się Ciebie zatrudnić, bo w sumie to nie wiadomo kiedy Ci "odbije przysłowiowa palemka" i będziesz siedziała w pracy patrząc w niebo, a inni będą czekać z wściekłością i pianą na buzi, żebyś łaskawie coś zrobiła. I tym sposobem firma zamiast mieć zyski będzie miała straty z powodu niezadowolonych i kłócących się pracowników dzięki jednej zakochanej kobitce. Tyle ode mnie. :)))))
        • ruda_80 Re: zaszufladkowanie- asystenka 27.04.05, 11:25
          Pewnie to jest odpopwiedź do mnie (wtedy jednak odpowiada się pod konkretnym
          postem). No więc od początku:

          wiktoriada napisała:
          > Nie możesz oceniać ludzi tylko po tym, że jak juz ktoś ma obrączkę to nie
          jest dyspozycyjny, bo w odróżnieniu od Ciebie jestem osobą dyspozycyjną

          Nie pisz, że w odrożnieniu ode mnie jesteś dyspozycyjna - bo ja akurat nigdzie
          nie napsałam, ze nie jestem dyspozycyjna, a wręcz przeciwnie: z
          dyspozycyjnością w pracy nie mam problemów. Chodzi mi tylko o to, że rodzina
          jest pewnym ograniczeniem w pracy, szczególnie jeśli chodzi o sytuacje awaryjne
          typu praca po godzinach, wyjazdy służbowe.

          > Ty nie masz męża
          > więc gdybym była pracodawcą to bałabym się Ciebie zatrudnić, bo w sumie to nie
          > wiadomo kiedy Ci "odbije przysłowiowa palemka" i będziesz siedziała w pracy pa
          > trząc w niebo, a inni będą czekać z wściekłością i pianą na buzi,
          > żebyś łaskawi e coś zrobiła. I tym sposobem firma zamiast mieć zyski będzie
          > miała straty z po wodu niezadowolonych i kłócących się pracowników dzięki
          jednej zakochanej kobitce.

          To, że nie mam męża nie oznacza, że nie jestem zakochana i jakoś nikt z tego
          powodu w mojej pracy nie narzeka. Stan zakochania niekoniecznie musi
          oznaczać "odbicie jakiejś tam palemki", jeśli Ty tak masz to współczuje
          przyszłemu pracodawcy. A jeśli masz męża i nie jesteś w nim zakochana to
          współczuje mężowi.
          Co do stwierdzenia, że gdybyś była pracodawcą to... - na szczęście nim nie
          jesteś. W opini większości jednak bycie niezamężną jest atutem. Jednak to nie
          ja zaczełam tą bezsensowną wymianę zdań "jestem lepsza, bo jestem mężatką" -
          dla normalnego pracodawcy nie będzie miała znaczenia stan cywilny przyszłego
          pracownika, tylko jego umiejętności. Skoro zwróciłaś na to uwagę, to może masz
          jakiś kompleks? Może masz problemy ze znalezieniem pracy i tłumaczysz sobie, że
          to właśnie przez stan cywilny jesteś dyskryminowana? Zamiast tego radziła bym
          zwrócić uwagę na faktyczne umiejętności, które moze Cię dyskwalifikują.
      • wiktoriada Re: zaszufladkowanie- asystenka 22.04.05, 15:11
        Jeszcze dodam: oboje z mężem nie jemy, nie pijemy - jesteśmy po prostu cyborgami.;)
    Pełna wersja