Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Płaca dla sekretarki

    IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 23:35
    Ile może "ządać" profesjonalna sekretarka, z dwuletnim stażem (angielski,
    komputer) w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej?
      • Gość: Mu! Re: Płaca dla sekretarki IP: *.wiedza.icu.pl 13.07.01, 18:04
        Gość portalu: angela napisał(a):

        mysle, ze duzo bo wszystkie moje znajome (Wawa) bedace sekretarkami/asystentkami
        maja wlasne mieszkania i czesc i samochody. zadna nie pracuje dluzej niz 4 lata.
        Ja to nazywam sysndromem asystentki.

        BTW palca zalezy od miasta, branzy i (stety lub nie) Twojej atrakcyjnosci
        fizycznej.

        pzr i powodzenia z praca

        > Ile może "ządać" profesjonalna sekretarka, z dwuletnim stażem (angielski,
        > komputer) w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej?

        • Gość: Lisa Re: Płaca dla sekretarki IP: 157.25.183.* 20.07.01, 12:27
          HA!
          Ciekawe czy same zaplacily za te mieszkania i samochody !
          Bo ja jestem sekretarka od prawie 3 lat, wlasciwie to zajmuje sie ksiegowoscia,
          placami i sekretariatem, gdybym od dwoch lat nie pracowala dorywczo, nie
          dorobilabym sie 10 letniego samochodu. Z samej pensji sekretarki starcza mi
          jedynie na czesne, rate za samochod i oplate rachunkow. Najlepiej zarabiaja
          sekretarki w duzych miedzynarodowych firmach, w mniejszych kilku lub
          kilkunastoosobowych firmach pensje wahaja sie w okolicach 1000 - 1500 netto !!
          • Gość: seiko Re: Płaca dla sekretarki IP: *.atomnet.pl 06.08.01, 19:26
            Wlasnie mam tego przyklad,zarabialam netto 1600 zl plus premie,zmienil sie szef-
            z warszawy- i co? na dzien dobry zaspiewal 850 netto i zaproponowal stanowisko
            asystentki /wczesniej zajmowlam sie ksiegowoscia/ i mial czelnosc wciskac ze
            jego asystentka w biurze w warszawie-prosze pani po studiach ekonomicznych
            dopiero po 6 mcach pracy dostaje u mnie 1000 netto." No dobra ale ta panienka
            przypuszczam nawet nie potrafi profesjonalnie odebrac telefonu!!! do dzisiaj!
            Sorry bardzo panie szefie ale ja dziekuje za pana 850 netto- na rk tel nawet mi
            nie starczy... nie dajcie sie kobiety tym szowinistycznym prezesom i szefom!
          • Gość: rafal100 Re: Płaca dla sekretarki IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 19:58
            Gość portalu: Lisa napisał(a):

            > HA!
            > Ciekawe czy same zaplacily za te mieszkania i samochody !
            > Bo ja jestem sekretarka od prawie 3 lat, wlasciwie to zajmuje sie ksiegowoscia,
            >
            > placami i sekretariatem, gdybym od dwoch lat nie pracowala dorywczo, nie
            > dorobilabym sie 10 letniego samochodu. Z samej pensji sekretarki starcza mi
            > jedynie na czesne, rate za samochod i oplate rachunkow. Najlepiej zarabiaja
            > sekretarki w duzych miedzynarodowych firmach, w mniejszych kilku lub
            > kilkunastoosobowych firmach pensje wahaja sie w okolicach 1000 - 1500 netto !!

            to chyba syndrom, "strachu przed zmianą pracy".
          • Gość: Mu! Re: Płaca dla sekretarki IP: 194.78.73.* 06.09.01, 15:34
            Gość portalu: Lisa napisał(a):

            > HA!
            > Ciekawe czy same zaplacily za te mieszkania i samochody !

            jakto nieee ? ja tam zzawsze widze ladne dziewczyn6 wychodzace z dobrych aut ;-)

            BTW 10 letnie auto to KLASYK (za kolejne 10 hi hi)

            Muuuuuuuuuuu! pozdrawia
        • Gość: Szef Re: Płaca dla sekretarki IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 02.11.01, 20:55
          Zacznijmy od podstaw: sekretarka do asystentki (osbistej szczególnie) ma się
          jak hm.., biurko do krzesła
      • Gość: Greg Re: Płaca dla sekretarki IP: 212.187.240.* 07.08.01, 11:28
        Nie obrazajac nikogo, ale nie nazwal bym nikogo z 2 letnim stazem
        pracy "profesjonalista", chyba ze od parzenia herbaty i odbierania telefonu,
        ewentualnie od "profesjonalnej dyspozycyjnosci" 24 godziny na dobe.......
        • Gość: TYP Re: Płaca dla sekretarki IP: *.we.mediaone.net 07.08.01, 12:17
          Gość portalu: Greg napisał(a):

          > Nie obrazajac nikogo, ale nie nazwal bym nikogo z 2 letnim stazem
          > pracy "profesjonalista", chyba ze od parzenia herbaty i odbierania telefonu,
          > ewentualnie od "profesjonalnej dyspozycyjnosci" 24 godziny na dobe.......


          A co jest specjalny limit na profesjonalizm ? Ile trzeba lat pracowac w danym
          zawodzie zeby byc profesjonalista/stka ? 20 lat jak w Szwecji ?
          Moim zdaniem twoja odpowiedz jest zenujaca i widac Szwedki maja takowe
          predyspozycje po 2 latach pracy jak puszczanie sie i pazenie herbaty.
        • Gość: NJ Re: Płaca dla sekretarki IP: 194.202.164.* 07.08.01, 12:37
          Gość portalu: Greg napisał(a):

          > Nie obrazajac nikogo, ale nie nazwal bym nikogo z 2 letnim stazem
          > pracy "profesjonalista", chyba ze od parzenia herbaty i odbierania telefonu,
          > ewentualnie od "profesjonalnej dyspozycyjnosci" 24 godziny na dobe.......

          Greg

          Nie przesadzaj znow z tym skandynawskim socjalistycznym podjesciem do pracy.....
          Lekarz moze nie byc profesjonalita po 2 latach pracy albo adwokat ... ale
          sekretarka? bez przesady....


          poz

          NJ
          • Gość: Greg Re: Płaca dla sekretarki IP: 212.187.240.* 07.08.01, 12:48
            To nie socjalizm tylko wymagania rynku. Sekretarka to juz nie tylko dziwczyna,
            ktora napisze cos w Wordzie, odbierze i wysle faks, zrobi kserokopie i odbierze
            telefon. To ona odpowiada za plan dnia szefa, czesto mu ten dzien organizuje, w
            razie czego potrafi zrobic prosty rysunek w CAD-zie, zrobic roznego rodzaju
            rozliczenia i zestawienia. Przestancie traktowac znajomosc angielskiego jako
            kompetencje to powinno byc standardem.
            A tak a propos zawodu sekretarki, to moj znajomy Norweg ma nieduza firme
            produkujaca pewne urzadzenia dla przemyslu. Chcial otworzyc jednoosbowe biuro w
            Polsce i poszukiwal kogos do prowadzeni biura - sekretarki ze znajomoscia
            angielskiego i podstawami ksiegowosci. Poszukiwania kandydata zlecil jednej z
            agencji HR, chyba SMG KRC. Pojawil sie w Polsce po miesiacu na przeglad
            kandydatek. Tam mu zrobili wybory miss polonia, same "blondynki" do towarzystwa
            i nic wiece. Gosc sie wkurzyl i sam dal ogloszenie do prasy. Znalazl facetke po
            40-tce i do tej pory jest bardzo zadowolony.
            • Gość: NJ Re: Płaca dla sekretarki IP: 194.202.164.* 07.08.01, 15:35
              Greg

              Ja wiem co powinna umiec sekretarka - sam takowa posiadam:-))))) ale to nie byl
              problem twojej wypowiedzi..., wiec zapytam jeszcze raz czy nadal uwazasz ze
              sekretarka po 2 latach stazu nie moze byc profesjonalna osoba? Akurat sie tak
              zlozylo ze moja sekretarka ma 2 lata stazu i umie to co wymieniles - plus ....
              (bez glupich skojarzen ;-))) i jest bardzo profesjonalna osoba bardziej
              profesjonalna niz nie jedna 40 letnia kobieta czy tez mezczyzna.


              A tak apropos twoich opini to mnie przerazasz, odnosze wrazenie ze wedlug
              ciebie nikt kto nie pracowal "100" lat na jednym stanowisku nie moze byc
              profesjonalny, nie moze byc czlowiekiem reprezenutujacym swoja firme, nie
              powinien zarabiac powaznych pieniedzy itd itd ... mam nadzieja ze tak nie jest
              i poprostu zle czytam twoje posty ale .... moze to wyklarujesz

              dziekuje i pozdrawiam
              NJ
              • Gość: Greg Re: Płaca dla sekretarki IP: 212.187.240.* 08.08.01, 09:17
                Gość portalu: NJ napisał(a):

                > Greg
                >
                > Ja wiem co powinna umiec sekretarka - sam takowa posiadam:-))))) ale to nie byl
                >
                > problem twojej wypowiedzi..., wiec zapytam jeszcze raz czy nadal uwazasz ze
                > sekretarka po 2 latach stazu nie moze byc profesjonalna osoba? Akurat sie tak
                > zlozylo ze moja sekretarka ma 2 lata stazu i umie to co wymieniles - plus ....
                > (bez glupich skojarzen ;-))) i jest bardzo profesjonalna osoba bardziej
                > profesjonalna niz nie jedna 40 letnia kobieta czy tez mezczyzna.
                >
                >
                > A tak apropos twoich opini to mnie przerazasz, odnosze wrazenie ze wedlug
                > ciebie nikt kto nie pracowal "100" lat na jednym stanowisku nie moze byc
                > profesjonalny, nie moze byc czlowiekiem reprezenutujacym swoja firme, nie
                > powinien zarabiac powaznych pieniedzy itd itd ... mam nadzieja ze tak nie jest
                > i poprostu zle czytam twoje posty ale .... moze to wyklarujesz
                > Nie nigdy nie mowielem o "100 latach", wg. mnie w wiekszosci zawodow to minimum
                5 lat. W wiekszosci zawodow, zeby nazwac sie profesjonalista, pracownik musi
                nabrac doswiadczenia i wiedzy zawodowej, ktorej nie da mu nawet najlepsza szkola.
                Firme reprezentuje kazdy od gonca po glownego szefa, ne roznych poziomach
                oczywiscie. Zarobki powinny oddawac jaka wartosc dla firmy my dany pracownik
                uwzgledniajac jego zdolnosci, pracowitosc, wyksztalcenie i doswiadczenie.
                > dziekuje i pozdrawiam
                > NJ

                • Gość: gregor Re: Płaca dla sekretarki - do Greg''a IP: 212.244.27.* 09.08.01, 15:22
                  Greg napisał: "Zarobki powinny oddawac jaka wartosc dla firmy my dany pracownik
                  uwzgledniajac jego zdolnosci, pracowitosc, wyksztalcenie i doswiadczenie".
                  Jak to rozumieć?
                  np. minister, który jest pracowity, itd zarabia 25 000 m-nie, a drugi słaby,
                  bez doświadczenia 3 000 m-nie. Np. w PZU ktoś tam (niby dobry) zarabia 7 000, a
                  drugi dupek 1 500. Oczywiście na tym samym stanowisku.
                  Twoje spostrzeżenie jest błędne. Słaby pracownik leci z firmy. Odnoszę takie
                  wrażenie, że obecnie przy takim bezrobociu i weryfikacji przez HR, nie zdarzają
                  się słabi pracownicy. Wszyscy mają wykształcenie wyższe, bardzo często ABM, są
                  młodzi, znają po kilka języków, pracowici, bez zobowiązań, prywatnych spraw nie
                  mają, w 100% oddani firmie, same ideały. Dlatego też, nie rozumiem, dlaczego
                  niektóre firmy mają zapaść i mówią o jakimś kryzysie? Po to jest taka
                  weryfikacja, żeby ci ideowcy nie dopuścili do spadu np. sprzedaży. Oni nigdy
                  nie robią błędów.
            • Gość: Paula Re: Płaca dla sekretarki IP: *.pl 11.11.01, 23:17
              GREG zagadzam się z Tobą. Mimo, że sama jestem sekretarką prawie 5 lat, jeszcze
              nigdy nie nazwałam się profesjonalną sekretarką, bo wiem, że jeszcze wiele
              muszę się nauczyć. Niektórzy zapominają, że tak naprawdę to sekretarka czasem
              powinna wiedzieć więcej o tym co dzieje się w firmie niż szef. Zapomniałeś,
              jeszcze powiedzieć, że czasem musi wyciągnąć informację lub kontakty spod
              ziemi. Czasem kiedy idę do innych firm, zalewa mnie krew, kiedy widzę taką
              panienkę w mini, a właściwie to w cienkim pasku materiału, która nawet nie umie
              dobrej kawy zaparzyć, a co dopiero podać. Takie właśnie tworzą fatalny
              stereotyp sekretarki i nazywają się profesjonalistkami, ale chyba nie obsługi
              sekretariatu.
        • Gość: grzzechu Re: Płaca dla sekretarki IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.08.01, 10:41

          Gość portalu: Greg napisał(a):

          > Nie obrazajac nikogo, ale nie nazwal bym nikogo z 2 letnim stazem
          > pracy "profesjonalista"

          Co za durny poglad. Z tego co mowisz wynika ze na calym swiecie nie ma ani jednego specjalisty w polowie dziedzin informatyki, poniewaz technologia tak sie szybko rozwija ze to co bylo nowoczesne 2 lata temu teraz juz wychodzi z uzycia.
        • Gość: Jacek Sz Re: Płaca dla sekretarki IP: 62.233.138.* 27.08.01, 17:40
          Gość portalu: Greg napisał(a):

          > Nie obrazajac nikogo, ale nie nazwal bym nikogo z 2 letnim stazem
          > pracy "profesjonalista", chyba ze od parzenia herbaty i odbierania telefonu,
          > ewentualnie od "profesjonalnej dyspozycyjnosci" 24 godziny na dobe.......

          co takiego?? nie obrazajac nikogo, ale zwyklej biurwie (nie tylko sekretarce i
          nie tylko kobiecie) wystarczyloby wyksztalcenie podstawowe, angielski i pare
          miesiecy stazu na swoim stanowisku pracy. i oczywiscie potrzebna jest pewna
          sprawnosc intelektualna, zeby sobie ta wiedze sprawnie przyswoic. ale geniuszem
          to napewno nie trzeba byc.
          • Gość: Paula Re: Płaca dla sekretarki IP: *.pl 11.11.01, 23:28
            Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

            > co takiego?? nie obrazajac nikogo, ale zwyklej biurwie (nie tylko sekretarce i
            > nie tylko kobiecie) wystarczyloby wyksztalcenie podstawowe, angielski i pare
            > miesiecy stazu na swoim stanowisku pracy. i oczywiscie potrzebna jest pewna
            > sprawnosc intelektualna, zeby sobie ta wiedze sprawnie przyswoic. ale geniuszem
            >
            > to napewno nie trzeba byc.

            Jacku, Ty chyba miślisz, że sekretarka to tylko parzy herbartkę i kawę dla szefa.
            Nie chcę gloryfikować sekretarek, ale MY SEKRETARKI robimy to tylko czasem, bo
            przeważnie szef samo sobie nalewa kawy z ekspresu, herbatę też sam sobie robi.
            Po drugie chyba nigdy nie miałeś sekretarki.
        • Gość: mo Re: Płaca dla sekretarki IP: 194.129.43.* 30.08.01, 16:02
          Gość portalu: Greg napisał(a):

          > Nie obrazajac nikogo, ale nie nazwal bym nikogo z 2 letnim stazem
          > pracy "profesjonalista", chyba ze od parzenia herbaty i odbierania telefonu,
          > ewentualnie od "profesjonalnej dyspozycyjnosci" 24 godziny na dobe.......

          Ty, Greg dałbyś jej pewnie 2000, ale w zamian chciałbyś ją codziennie posuwać, co?

          świnia
        • Gość: Ewa Czy jestem wyzyskiwana już, czy jeszcze nie? IP: 213.77.30.* 10.10.01, 15:10
          15 lat pracy na stanowisku sekretarki, w tym 13 w obecnej firmie, od dwóch lat
          za pensję 1600zł netto,po szkole średniej, bez znajomości obcego języka, za to
          język polski opanowany do perfekcji (co rzadko się zdarza, przeważnie Panie
          sekretarki mają kłopoty z pisownią). Aha, 2 lata prowadziłam obok sekretariatu
          kadry. Czy jestem wyzyskiwana?
      • Gość: MISSKITY W WARSZAWIE? IP: *.pro-futuro.com 09.08.01, 14:26
        • Gość: MISSKITY Re: W WARSZAWIE? IP: *.pro-futuro.com 09.08.01, 14:27
          3000 brutto! - SORRY
          • Gość: Magda Re: W WARSZAWIE? IP: *.magsoft.com.pl 09.08.01, 15:48
            Wy to macie dobrze w tej W-ce, ja jestem sekretarką, asystentką, tłumaczem i to
            wcale nie ang. albo niem. specjalistą ds. handlu zagr. i co - mam 13 na rękę.
            I co Wy nato? Zarzucicie mi,że jestem nieoperatywna? To już Wasz problem bo ja
            się za taką nie uważam.
            Pozdrawiam
            • Gość: Jagoda Re: W WARSZAWIE? IP: *.pl 14.08.01, 22:21
              Pracuje ponad dwa lata na stanowisku asystentki w nieduzej firmie.
              Mam na glowie cale biuro, musze umiec sama wszystko zrobic (prowadzenie
              biura+obsluga i pelna znajomosc dzialalnosci firmy- marketing, ksiegowosc,
              logistyka)
              Przez wiekszosc czasu praktycznei sama jestem w biurze, reszta zalogi w terenie
              Czasami jest tak ze nie wiem w co rece wlozyc, ale ogolnie nie narzekam, bo
              naprawde sporo sie przez te dwa lata nauczylam a to bedzie procentowac.
              Zarabiam 3000 na reke
              • Gość: beata Re: W WARSZAWIE? IP: *.acn.waw.pl 17.08.01, 00:22
                Gość portalu: Jagoda napisał(a):

                > Pracuje ponad dwa lata na stanowisku asystentki w nieduzej firmie.
                > Mam na glowie cale biuro, musze umiec sama wszystko zrobic (prowadzenie
                > biura+obsluga i pelna znajomosc dzialalnosci firmy- marketing, ksiegowosc,
                > logistyka)
                > Przez wiekszosc czasu praktycznei sama jestem w biurze, reszta zalogi w terenie
                > Czasami jest tak ze nie wiem w co rece wlozyc, ale ogolnie nie narzekam, bo
                > naprawde sporo sie przez te dwa lata nauczylam a to bedzie procentowac.
                > Zarabiam 3000 na reke

                to masz farta, ja mam podobną sytuację + nadzór nad magazynem i parę innych
                rzeczy za 1700. Nie narzekam, ale więcej chciałabym mieć
                • Gość: Gieniu Doświadczenie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 11:32
                  Sekretarka może nazwać się profesjonalną po tygodniu pracy. Po tym czasie już
                  nic nowego się nie nauczy, bo nie ma takiej potrzeby. Jedyne co musi umieć: to
                  odebrać telefon, wysłać faks, zrobić kawę i czasem coś przetłumaczyć. Bez
                  przesadyzmu z tymi obowiązkami o których piszą dziewczyny. Popracowałybyście
                  miesiąc w audycie to wiedziałybyście co znaczy zapieprz
                  • Gość: ajrin Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.polmotors.wroc.pl 17.08.01, 12:24
                    Mysle Gieniu, ze bardzo wiele sekretarek chetnie by sie z Toba zamienilo,
                    popracowalbys tydzien w sekretariacie to wiedzialbys co to znaczy zapieprz.
                    Sa oczywiscie firmy i firmy.
                    • Gość: Gieniu Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 13:19
                      Ja nie mówiłem, ze zamieniłbym się z sekretarką. Uczyłem się więc nie pracuje w
                      sekretariacie. Napisałem tylko, żeby nie przesadzać z umiejętnościami i
                      doświadczeniem jakie muszą mieć sekretarki.
                      • Gość: ajrin Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.polmotors.wroc.pl 17.08.01, 13:35
                        Co Ty powiesz, uczyles sie i dlatego nie siedzisz w sekretariacie? Hm...zapewne
                        zawdzieczasz to swojej nieprzecietnej inteligencji, ktorej sekretarkom z cala
                        pewnoscia brakuje, bo one przeciez tylko parza kawe i robia ksera. I jeszcze
                        udaja ze zapieprzaja...
                        • Gość: Ann Re: Doświadczenie- do Gienia IP: 213.17.164.* 06.11.01, 16:24
                          Bez urazy Gieniu, ale tekst w stylu "uczylem sie, wiec jestem lepszy od byle
                          sekretarki" jest na bardzo niskim poziomie intelektualnym; ja tez jestem
                          sekretarka za x zlotych miesiecznie brutto, a oprocz tego absolwentka studium
                          informatycznego z ocena celujaca na dyplomie i mechatroniki na politechnice
                          warszawskiej z ocena bdb; a wiesz dlaczego jestem tylko sekretarka? bo musialam
                          od czegos zaczac, bo mnie tacy jak ty szownisci witali w firmach
                          informatycznych z usmiechem politowania na twarzach; a taka mialam sytuacje, ze
                          nie moglam sobie pozwolic na siedzenie w domu i czekanie na wymarzona prace!
                      • Gość: Iris Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.ae.poznan.pl 17.08.01, 13:47
                        Śmierdzi mi tu szowinizmem. Skąd przekonanie, że sekretarki to osoby
                        niewykształcone? Coraz częściej sekretarki są bardzo dobrze wykształconymi
                        osobami, niejednokrotnie lepiej wykształconymi od swoich przełożonych. A poza
                        tym, nie oszukujmy się: niemal każdy szef zginąłby bez swojej sekretarki, więc
                        nie róbmy z tego niezbędnego personelu ludzi, którzy wykonują <taką pracę na
                        jaką sobie zasłużyli, bo np. "nie uczyli się">.
                        • Gość: ajrin Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.polmotors.wroc.pl 17.08.01, 13:53
                          No coz, bo takie sa realia naszego rynku. I sposob myslenia gosci pokroju Pana
                          Gienia, ktory sie uczyl i pracuje w audycie, ha!
                          • Gość: Gieniu Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 14:42
                            No więc drodzy adwersarze :-)
                            Po pierwsze poproszę o zanegowanie następujących faktow:
                            - praca sekretarki nie wymaga wyższych studiów
                            - obowiązki sekretarki można przyswoić w ciągu tygodnia
                            - sekretarka jest potrzebna ponieważ zajmuje się rzeczami na które szkoda czasu
                            specjalisty - i własnie to jest zasadniczym celem jej zatrudnienia

                            Zgadzam sie ze jest to praca upierdliwa (chocby ze względu na odbieranie
                            telefonów), ale nie jest szczytem niczyich marzeń. Jak mi ktoś powie, że
                            dziewczyna po studiach marzy o pracy sekretarki to po prostu nie uwierzę.
                            To jest po prostu etap w życiu, który absolwent(ka) wyższej uczelni powinien
                            jak najszybciej zakończyć, gdyż dużo się nie nauczy. Nie jest w stanie, bo
                            obowiązki sekretarki, acz upierdliwe, są ograniczone.
                            Z powyższych względów zanegowałem konieczność posiadania doświadczenia a
                            przede wszystkim wyższego wykształcenia na tym stanowisku.
                            Z poważaniem,

                            Gieniu

                            • Gość: NJ Re: Doświadczenie- do Gienia IP: 148.106.128.* 17.08.01, 15:25
                              Wydaje mi sie ze mowa o dwoch roznych pozycjach tz:
                              1. sekretarki
                              2. PA - personal assistant ewentualnie executive assistant (nie wiem jak to
                              przetlumaczyc po polsku zeby roznilo sie od "sekretarki"

                              W stosunku do pierwszej - tydzien wystarczy, w stosunku do drugiej/go - studia
                              bardzo przydatne :-)))))

                              poz

                              NJ
                              • Gość: Ewa Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 15:34
                                Gość portalu: NJ napisał(a):

                                > Wydaje mi sie ze mowa o dwoch roznych pozycjach tz:
                                > 1. sekretarki
                                > 2. PA - personal assistant ewentualnie executive assistant (nie wiem jak to
                                > przetlumaczyc po polsku zeby roznilo sie od "sekretarki"
                                >
                                > W stosunku do pierwszej - tydzien wystarczy, w stosunku do drugiej/go - studia
                                > bardzo przydatne :-)))))
                                >
                                > poz
                                >
                                > NJ

                                AMEN !!!
                        • Gość: Paula Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.pl 11.11.01, 23:38
                          BRAWO, BRAWO, Zauważyłam pewną prawidłowość pracując od ponad 4 lat w tej samej
                          firmie i mając na głowie prowadzenie biura. Kiedy mój szef ma urlop lub jest
                          chory to nikt do niego nie zadzwoni, bo nie można przeszkadzać. Kiedy ja jestem
                          na leżę na plaży lub złożna chorobą, telefon nie przestaję dzwonić. A podobno
                          jesteśmy tylko personelem pomocniczym?????
                      • Gość: beata Re: Doświadczenie- do Gienia IP: *.acn.waw.pl 17.08.01, 21:29
                        Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                        > Ja nie mówiłem, ze zamieniłbym się z sekretarką. Uczyłem się więc nie pracuje w
                        >
                        > sekretariacie. Napisałem tylko, żeby nie przesadzać z umiejętnościami i
                        > doświadczeniem jakie muszą mieć sekretarki.
                        Wiesz, Gieniu - jest taki śliczny obrazek Mleczki, słoń w sytuacji niedwuznacznej
                        z żyrafą, a podpis pasuje do Ciebie jak ulał: "obywatelu, nie pieprz bez sensu!"

                      • Gość: mo Re: Doświadczenie- do Gienia IP: 194.129.43.* 30.08.01, 16:16
                        Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                        > Uczyłem się więc nie pracuje w sekretariacie. <

                        wyobraź sobie, że ja też się uczyłam (licencjat) i zaczynam studia magisterskie i
                        nie zmieniam pracy dlatego, że nigdzie NIGDZIE tyle nie zarobie co tutaj, czyli w
                        kancelarii prawnej (3700 netto) pozdrawiam

                  • Gość: zizi to nie takie proste IP: *.sap-ag.de 17.08.01, 15:54
                    Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                    > Sekretarka może nazwać się profesjonalną po tygodniu pracy. Po tym czasie już
                    > nic nowego się nie nauczy, bo nie ma takiej potrzeby. Jedyne co musi umieć: to
                    > odebrać telefon, wysłać faks, zrobić kawę i czasem coś przetłumaczyć. Bez
                    > przesadyzmu z tymi obowiązkami o których piszą dziewczyny. Popracowałybyście
                    > miesiąc w audycie to wiedziałybyście co znaczy zapieprz
                    >

                    W ktoryms ze swoich postow piszesz, ze specjalista jest za drogi.

                    Otoz nie, asystentka to chodzacy kalendarz bossa i grupy bo przeciez tylko w
                    nieprofesjonalnych firmach sekretarka/asystentka pracuje tylko dla bossa.

                    Specjalista koncentruje sie na 1 obszarze/wycinku, jego praca jest czescia
                    jakiegos procesu np. sprawdzenie limitu kredytowego jest czescia akceptacji
                    zamowienia klienta.

                    Sekretarka/asystentka zajmuje sie kilkoma rzeczami w jednym momencie i to nie
                    dlatego, ze zle zarzadza swoim czasem, ale dlatego, ze taki jest jej charakter
                    pracy.

                    Rozne sa struktury w firmach, ale ja sie spotkalem m.in. z taka struktura, ze
                    asystentka jest kierownikiem biura, sekretarka i asystentka. Jedna z kluczowych
                    osob w firmie.

                    Ja szanuje takie kobietki za umiejetnosc prowadzenia 100 spraw w jednym momencie,
                    oraz tzw reminder, co by swojemu szefowi raport na czas wyslac.

                    Mysle, ze w zaleznosci od tego czy sie pracuje dla prezesa/dyr. zarzadzajacego
                    czy liniowego mozna sie roznych rzeczy nauczyc, ale napewno kazda wiele uczy.

                    Pozdrawiam ciezko pracujace kobietki!
                    Brawo! Bez nas zginelibysmy w balaganie!
                    • Gość: Gieniu Re: to nie takie proste - A JEDNAK IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 17:58
                      Nie powiedziałaś nic co jest sprzeczne z moimi poglądami. Po pierwsze zgadzamy
                      się, że ta praca nie wymaga specjalistycznej wiedzy. To nie jest to samo co
                      projekt nowego myśliwca, analiza rynku, czy transformacja polskich sprawozdań
                      finansowych do wymogów IAS. Te rzeczy wymagają specjalistycznej wiedzy, która
                      zdobywa się latami. Umiejętność zrobienia rozkladu zajęć dla szefa wymaga
                      jedynie zdrowego rozsądku i umiejętności kojarzenia faktów. To NIE WYMAGA
                      STUDIÓW WYŻSZYCH.
                      Ktoś kto projektuje samolot nie powinien zajmować się odpowiedziami na
                      korespondencję czy też odbieraniem telefonów. Zgadzam się, że w Polsce pracują
                      na tym stanowisku osoby z wyższym wykształceniem ale to TYLKO dlatego, że w
                      Polsce na rynku pracy jest chora sytuacja. To jest zwykłe marnowanie
                      potencjału. Jeżeli ktoś był w stanie skończyć studia tzn. jest w stanie ogarnąć
                      specjalistyczną wiedzę. Specjalizacja zaś to droga, którą musimy iść, żeby
                      gonić świat.
                      Zgadzam się w 100%, że panie sekretarki są potrzebne, ale niech nie przesadzają
                      ze swoimi "kwalifikacjami". Takie umiejętności jest w stanie ogarnąć średnio
                      inteligentna osoba w tydzień. Dlatego uważam, że nie ma znaczenia czy ktoś na
                      tym stanowisku pracował 1 miesiąc czy 5 lat.
                      Swoimi wypowiedziami nie mam na celu obrażanie kogoś czy też umniejszanie jego
                      roli w przedsiębiorstwie. Chcę jedynie dokonać pewnemu wartościowaniu wymogów
                      formalnych stawianych różnym stanowiskom

                      Gieniu
                  • Gość: beata Re: Doświadczenie IP: *.acn.waw.pl 17.08.01, 21:25
                    Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                    > Sekretarka może nazwać się profesjonalną po tygodniu pracy. Po tym czasie już
                    > nic nowego się nie nauczy, bo nie ma takiej potrzeby. Jedyne co musi umieć: to
                    > odebrać telefon, wysłać faks, zrobić kawę i czasem coś przetłumaczyć. Bez
                    > przesadyzmu z tymi obowiązkami o których piszą dziewczyny. Popracowałybyście
                    > miesiąc w audycie to wiedziałybyście co znaczy zapieprz

                    Pojęcia nie masz o tej pracy - jakiś stereotyp jeno. Ja zaczynałam jako
                    sekretarka, teraz jestem tzw. kierownikiem biura, ale tym tak na prawdę jest
                    teraz każda profesjonalna sekretarka i zapewniam cię, że nie po tygodniu pracy.
                    Ma rację ajrin - posiedź w sekretariacie nie jako gość częstowany kawą, zobaczysz
                    jaka słodycz; prędko będziesz leciał do swego audytu i Bogu dziękował, że robisz
                    właśnie to.
                    pozdrawiam
                    >

                    • Gość: Gieniu czuję jakbym walił głową w mur IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 14:03
                      Ja już pisałem, że nie zamieniłbym się z wami na stanowiska!!!
                      droga kierowniczko biura: powiedz mi co robisz takiego czego ja nie nauczyłbym
                      się w tydzień?! Jeden przykład proszę!! Jeśli ty mnie poprosisz o to samo to
                      przygotuję całą listę. Specjalistyczna wiedza jaką posiadam wymagała lat pracy
                      i intensywnych szkoleń. To co robisz ty (sorry wielkie) nie jest wiedzą
                      specjalistyczną. Zgadzam się, że masz upierdliwą pracę. Nie jest to jednak
                      praca wymagająca wielkich kwalifikacji, umiejętności i wiedzy.
                      Z poważaniem
                      Gieniu
                      • Gość: beata Re: czuję jakbym walił głową w mur - do Gienia IP: *.acn.waw.pl 19.08.01, 00:56
                        Drogi specjalisto, widzę że twoja wiedza i lata ciężkiej pracy we łbie ci
                        przewróciły. To do czego doszłam nie jest może wiedzą specjalistyczną (w
                        sensie, w jakim ty to widzisz), ale doszłam do tego również przez lata ciężkiej
                        pracy, mając nad sobą i obok siebie równie wyspecjalizowanych osobników, jak
                        ty. Masz rację, kawę można nauczyć się parzyć nawet w mniej niż tydzień,
                        odbieranie ("prawidłowe") telefonu - tydzień wystarczy, ale nie na tym nasza
                        praca polega, a tego zdajesz się zupełnie nie rozumieć. Czegóż jednak wymagać
                        od wąsko wyspecjalizowanego specjalisty? Tego co robimy, nie da się w tydzień
                        opowiedzieć, a co dopiero nauczyć. A wiesz co to jest? - wszechstronność, tobie
                        całkowicie obca.
                        Lata twojej ciężkiej pracy dla opanowania wąskiej dziedziny nie upoważniają cię
                        do negowania kwalifikacji, kompetencji i wiedzy sekretarek, asystentek czy
                        kierowników biur. Krótko mówiąc, rozumowanie twoje i postrzeganie innych jest
                        równie wąskie jak twoja specjalizacja.
                        Pozdrawiam
                        i życzę rozszerzenia horyzontów
                        • Gość: Gieniu Re: czuję jakbym walił głową w mur - do Gienia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 12:14
                          Nie mamy o czym dyskutować jeżeli doszłaś "po wielu latach pracy do tego co
                          masz". Jeśli to jest szczytem Twojej marzeń to BRAWO! Nie bardzo jednak
                          rozumiem jak to możliwe, że zajęłoby Ci więcej niż tydzień, żeby mi opowiedzieć
                          co robisz! NIE PRZESADZAJ. Nie nauczyłaś się wiele więcej niż "prawidłowe"
                          odebranie telefonu. (Pewnie chodzi Ci o niezwykle trudną sztukę przedstawienia
                          się i firmy po podniesieniu słuchawki - BRAWO! ZUCH DZIEWCZYNA!)
                          Co do mojej "wąskiej specjalizacji" to po rozstaniu z moją obecną firmą nie
                          musiałbym szukać pracy nawet 1 dzień. A ty? Myślę, że zajęłoby Ci TROCHE
                          więcej. Wiesz dlaczego? Dlatego, że to co ty umiesz może zrobić każda średnio
                          inteligenta kobieta!
                          Nie mam zamiaru już z Tobą dyskutować, bo nie mamy o czym!
                          Pozdrawiam
                          Gieniu
                        • Gość: Jagoda Re: czuję jakbym walił głową w mur - do Gienia IP: *.pl 19.08.01, 16:50
                          Gość portalu: beata napisał(a):
                          W pelni Cie popieram.
                          Ja pracujac jako sekretarka-asystentka i zarazem kierownik biura musialam nauczyc
                          sie calej struktury funkcjonowania mojej firmy. Nie bede wchodzila w szczegoly,
                          bo moglaym pisac i pisac o swoich obowiazkach. Sa one naprawde szerokie.
                          Potrzebowalam ok 6 miesiecy zeby to wszystko ogarnac i caly czas sie jeszcze
                          ucze..
                          > Drogi specjalisto, widzę że twoja wiedza i lata ciężkiej pracy we łbie ci
                          > przewróciły. To do czego doszłam nie jest może wiedzą specjalistyczną (w
                          > sensie, w jakim ty to widzisz), ale doszłam do tego również przez lata ciężkiej
                          >
                          > pracy, mając nad sobą i obok siebie równie wyspecjalizowanych osobników, jak
                          > ty. Masz rację, kawę można nauczyć się parzyć nawet w mniej niż tydzień,
                          > odbieranie ("prawidłowe") telefonu - tydzień wystarczy, ale nie na tym nasza
                          > praca polega, a tego zdajesz się zupełnie nie rozumieć. Czegóż jednak wymagać
                          > od wąsko wyspecjalizowanego specjalisty? Tego co robimy, nie da się w tydzień
                          > opowiedzieć, a co dopiero nauczyć. A wiesz co to jest? - wszechstronność, tobie
                          >
                          > całkowicie obca.
                          > Lata twojej ciężkiej pracy dla opanowania wąskiej dziedziny nie upoważniają cię
                          >
                          > do negowania kwalifikacji, kompetencji i wiedzy sekretarek, asystentek czy
                          > kierowników biur. Krótko mówiąc, rozumowanie twoje i postrzeganie innych jest
                          > równie wąskie jak twoja specjalizacja.
                          > Pozdrawiam
                          > i życzę rozszerzenia horyzontów

                          • Gość: Gieniu Re: czuję jakbym walił głową w mur - do Gienia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 11:43
                            Nie ma się czym chwalić, że uczyłaś się swoich obowiązków 6 miesięcy. Rzucacie
                            jakimiś ogólnikami, że nie jesteście w stanie nawet przez tydzień napisać czym
                            się zajmujecie. Ja prosiłem o 1 (słownie: jeden) przykład obowiązku, którego
                            nauczenie zajęłoby mi więcej niż 1 tydzień. Nie doczekałem się. Już nawet nie
                            liczę na to, że napiszecie jakiś konkret, ale proszę, zaskoczcie mnie.
                            Gieniu
                            • Gość: Ann Re: czuję jakbym walił głową w mur - do Gienia IP: 213.17.164.* 06.11.01, 16:33
                              Prosze bardzo: jezyk obcy, dowolny; jesli jetes w stanie nauczyc sie go w
                              tydzien, to sie marnujesz w ogole na tym swiecie; i nie mow mi, ze teraz jezyk
                              obcy to standard, bo sa jezyki, ktore sa wymagane, a nie sa standardem; to samo
                              dotyczy obslugi komputera - word nie jest jedynym programem wykorzystywanym w
                              sekretariatach!
                              • Gość: dyrektor DO WIĘKSZOŚCI SEKRETAREK NA TYM FORUM IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 11.11.01, 19:39
                                Właśnie przed chwilą przeczytałem całą dyskusję z Gieniem i jestem z nim,
                                ponieważ:
                                1.Żadna z sekretarek nie umie podać jednego swojego obowiązku, którego nie
                                można nauczyć się w kilka dni. Pisanie o języku obcym i obsłudze komputera
                                trochę przypomina pisanie o nauce chodzenia, czytania, pisania itd...Przecież
                                do pracy zgłasza się już z tymi umiejętnościami.
                                2.U mnie pracuje sekretarka, która robi kawę, odbiera telefony, wystawia
                                faktury VAT, prowadzi kasę (raport kasowy) itd.. i gwarantuję, że jeżeli
                                zatrudniłbym nową sekretarkę nauczy się tego wszystkiego w tydzień.
                                3.Jeżeli drogie sekretarki piszą o niezłym zapieprzu w pracy to chyba mają na
                                myśli zrobienie parunastu kaw na raz, w między czasie odebranie kilkunastu
                                telefonów oraz zrobienie ksero jakiegoś opracowania na 100 stron, ale to nie
                                manic wspólnego z umiejętnościami tylko z dobrym zaplanowaniem czasu i
                                koordynacją ruchów.
                                Pozdrawiam wszystkie sekretarki bo są potrzebne Tak nawiasem u mnie sekretarka
                                zarabia około 2000 netto i nie jest to Warszawa.
                  • Gość: zja Re: Doświadczenie IP: 157.25.164.* 05.10.01, 10:43
                    audyty też mi się zdażają. Miedzynarodowe konferencje na 100 osób i imprezy
                    często z udziałem dyplomatów. Rozliczenia, spotkania, szukanie gosci
                    zaginionych na lotnisku, innych połaczeń, bagażu lub przyborów toaletowych o 2
                    w mocy 3 maja. Nie chodzi o to kto ile i jak pracuje. Raczej o to na ile się
                    ceni i czy jego przełożeni są podobnego zdania.
                  • Gość: Ewa Gieniu IP: 213.77.30.* 10.10.01, 15:20
                    Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                    > Sekretarka może nazwać się profesjonalną po tygodniu pracy. Po tym czasie już
                    > nic nowego się nie nauczy, bo nie ma takiej potrzeby. Jedyne co musi umieć: to
                    > odebrać telefon, wysłać faks, zrobić kawę i czasem coś przetłumaczyć. Bez
                    > przesadyzmu z tymi obowiązkami o których piszą dziewczyny. Popracowałybyście
                    > miesiąc w audycie to wiedziałybyście co znaczy zapieprz
                    >
                    Gieniu, przepraszam, ale brakuje Ci piątej klepki.
                    Sekretarka z 15-letnim stażem.

                • Gość: gregor Do niektórych "sekretarek" w tym temacie. IP: 212.244.27.* 19.08.01, 01:28
                  Ja czegoś nie rozumiem, a może jestem jakiś slimak?
                  Piszecie, że zajmujecie się kadrami, księgowością, logistyką, sekretariatem,
                  itd. Wszystko na raz.
                  W związku z tym, pytam: ile czasu zajmuje Wam:
                  1. Dekretacja faktur (np. 2500 szt.), wpis do komputera, wydruk CIT, VAT7,
                  ewentualnie PIT5. itd? Jeszcze zeznanie do GUS-u.
                  2. Sporządzenie: rozdzielników płac, urlopy, zwolnienia, zasiłki, karty pracy,
                  umowy, zwolnienia, świadectwa pracy, w końcu naliczenia płac.
                  3. Cały ZUS, począwszy od RNA, RCA, RZA, DRA, ZUA, ZWUA, itd.
                  4. Kiedy stoicie w kolejce w US, ZUS-sie i załatwiacie sprawy w innych urzędach?
                  5. Kiedy przyjmujecie korespondencję, odbieracie telefony, faksy, piszecie
                  jakieś tam liściki, oferty. itd? Na czym polega WAsz marketing?
                  • Gość: Gieniu Dzieki Gregor! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 12:08

                    Już myślałem, że mnie tu zjedzą!
                    • m.mlynarczyk Re: Dzieki Gregor! 22.08.01, 09:50
                      Popieram chłopaki
                    • Gość: ochman Re: Dzieki Gregor! IP: 194.203.162.* 22.08.01, 10:40
                      pomimo, ze nie jestem sekretarka(rzem) ani asystenka(tem), to popieram dziewczyny - nie masz
                      Gieniu pojecia na czym polega ich praca.
                      Poza tym, nawet gdybys mial racje, co daje Ci prawo do wypowiadania sie o nich z lekcewazeniem?
                      • Gość: Gieniu Re: Dzieki Gregor! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 11:26
                        Ja nigdy nie wypowiadałem się z lekceważeniem! Po prostu zwróciłem uwagę na
                        fakt, że do wykonywania tej pracy nie potrzeba wyższego wykształcenia ani
                        specjalnej wiedzy. Jest to moje zdanie i mam prawo takowe wygłosić na
                        ogólnodostępnym forum
                        • Gość: ochman Re: Dzieki Gregor! IP: 194.203.162.* 22.08.01, 11:53
                          jezeli nie pamietasz, to podam Ci przyklad:

                          "Jes´li to jest szczytem Twojej marzen´ to BRAWO! Nie bardzo jednak                                   
                          rozumiem jak to moz˙liwe, z˙e zaje˛?oby Ci wie˛cej niz˙ tydzien´, z˙eby mi opowiedziec´
                          co robisz! NIE PRZESADZAJ. Nie nauczy?as´ sie˛ wiele wie˛cej niz˙ "prawid?owe"
                          odebranie telefonu. (Pewnie chodzi Ci o niezwykle trudna˛ sztuke˛ przedstawienia
                          sie˛ i firmy po podniesieniu s?uchawki - BRAWO! ZUCH DZIEWCZYNA!)
                          Co do mojej "wa˛skiej specjalizacji" to po rozstaniu z moja˛ obecna˛ firma˛ nie
                          musia?bym szukac´ pracy nawet 1 dzien´. A ty? Mys´le˛, z˙e zaje˛?oby Ci TROCHE
                          wie˛cej. Wiesz dlaczego? Dlatego, z˙e to co ty umiesz moz˙e zrobic´ kaz˙da s´rednio"

                          To jest lekcewazenie. nikt nie odmawia Ci prawa do wypowiadania sie na forum, mozna to natomiast
                          robic troche kulturalniej.
                          Jezeli zas chodzi o prace sekretarki/asystentki, to widac ze nigdy takowej naprawde nie potrzebowales.
                          Dobra asystentka jest warta swojej wagi w zlocie. Razem z nia stanowicie zespol - bez niej jestes jak
                          bez reki. To asystentka odciaza Cie od wszystkich pomniejszych obowiazkow dzieki czemu mozesz
                          zajac sie praca do ktorej przyuczales sie przez dlugie lata.
                          • Gość: Marcin Re: Dzieki Gregor! IP: 192.168.1.* / 195.205.178.* 22.08.01, 12:08
                            Wiesz ochman, z niektórymi ludźmi nie porozmawiasz na równym poziomie. No bo
                            jak, skoro ciagle patrzą na ciebie z góry. Ale skoro oni projektują myśliwce i
                            robią transformacje polskich sprawozdań finansowych do wymogów IAS to o czym tu
                            można mówić.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Gieniu Re: Dzieki Gregor! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 14:21
                              Dalsza dyskusja na tym forum nie ma najmniejszego dla mnie sensu. Albo nie
                              czytacie uważnie moich postów, albo ja nieczytelnie pisałem
                              Zegnając pozdrawiam wszystkich swoich adwersarzy
                              • Gość: cherry Re: do Gienia szanownego audytora IP: 195.94.222.* 23.08.01, 16:13
                                ach posiadasz zapewne b. specjalistyczna wiedze, wiesz, tak naprawde to nie
                                sztuka posiedziec troche nad ksiazkami i lac wode klientom w postaci czystej
                                teorii, ktorej nawet nie potraficie (czyt. pracownicy branzy konsultingowej)
                                zaadoptowac do indywidualnych przypadkow. mialam okazje obserwowac wasza prace,
                                mialam tez okazje przekonac sie jak ona jest odbierana z perspektywy klienta,
                                ktory potrzebuje np. firmy z tzw. Wlk. Piatki po prostu dla prestizu, mimo iz
                                to co robia szanowni konsultanci, sto razy lepiej i szybciej i oczywiscie
                                taniej zrobiliby sami pracownicy klienta. uczyles sie i dlatego nie jestes
                                sekretarka, no coz,gratuluje. ja tez sie uczylam, mam tytul magistra studiow
                                filologicznych plus studia podyplomowe i jestem sekretarka, dlaczego? nie udalo
                                mi sie jak na razie zaczepic w zawodzie, ktory mnie interesuje. Gadam po
                                angielsku nie gorzej niz niejeden konsultant, nie wspominajac o tlumaczeniach.
                                Wiem jedno, fakt iz wykonuje ten a nie inny zawod nie uzasadnia Twoich
                                deprecjonujacych sadow nt. tego zawodu. Ale w gruncie rzeczy mnie to nie dziwi.
                                Ludzie z twojej branzy zazwyczaj "wyzej sraja niz dupe maja".
                                • Gość: Gieniu Re: do Gienia szanownego audytora IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 17:04
                                  Właściwie to nie powinienem odpowiadać na Twój arogancki i wulgarny post. Zniżę
                                  się jednak na chwilkę do Twojego poziomu, wulgarna osobo.

                                  Moja wiedza jest nieustannie adoptowana do indywidualnych przypadków. Cały mój
                                  czas poświęcam problemom moich klientów. Więc nie robię nic innego niż adoptuję
                                  wiedzę którą posiadam. Wymaga to dużej wiedzy i możliwości jej szybkiego
                                  przetworzenia. Nie miałaś nigdy okazji obserwować mnie przy pracy. To co widzisz
                                  to są pracownicy z roczną, 2 letnią praktyką którzy wykonują prace u klienta.
                                  Nawet jednak te osoby, po półrocznej pracy mają większą wiedzę niż Ty po kilku
                                  latach pracy mogłabyś zdobyć w sekretariacie.
                                  Masz rację: nie sztuką jest się nauczyć wszystkich przepisów i orzeczeń. Sztuką
                                  jest umiejętność jej zaadoptowania. Ale jest jeden problem :tego nie sposób
                                  zrobić pracując w jednej firmie. Coś można adoptować jeśli się widzi różne
                                  przypadki a nie ciągle ten sam.
                                  Zgadzam się, że pracownicy klienta mogliby zrobić o wiele lepszą analizę. Znają
                                  przecież swój biznes od podszewki. Mogliby, gdyby mieli tą śmieszną i nic nie
                                  wartą wiedzę teoretyczną, którą mam ja. Nikt nie zapłaci 100.000 USD, tylko z
                                  powodów prestiżowych. Nie bądź śmieszna.

                                  Ty również nie potrafisz mi powiedzieć co z tego co napisałem jest nieprawdą.
                                  Same ogólniki (nie licząc wulgaryzmów)
                                  Przecieć ja napisałem, że nie potrzeba wyższego wykształcenia i wielkiej wiedzy
                                  na Twoim stanowisku . Dalej to podtrzymuję. Nie napisałem, że Twoja praca jest
                                  niepotrzebna - wręcz przeciwnie.

                                  Ty też nie jesteś szczęśliwa na tym stanowisku i "chcesz się zahaczyć w innym
                                  miejscu". Dlaczego więc reagujesz tak wulgarnie?

                                  Poza tym, że jesteś wulgarna to nie używasz prawdziwych argumentów. Skoro taki
                                  beznadziejny jest odbiór konsultantow z wielkiej piątki to dlaczego tak wielu z
                                  nas dostaje pracę u klienta? Dlaczego dostajemy oferty z biur pośrednictwa choć
                                  pracy nie szukamy.

                                  Możesz się czuć sfrustrowana, bo masz magistra - czyli wiedzę i możliwości a
                                  pracujesz na stanowisku, które tej wiedzy i możliwości nie wymaga. To są właśnie
                                  dwie podstawowe tezy moich wypowiedzi.

                                  Nie unoście się honorem, ale odpierajcie argumenty. Ja się od miesiąca nie mogę
                                  doczekać odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego sekretarka powinna mieć wyższe
                                  wykształcenie?"

                                  Mimo wszystko pozdrawiam

                                  Gieniu


                                  • Gość: cherry Re: do Gienia szanownego audytora IP: 195.94.222.* 24.08.01, 11:01
                                    Gieniu,

                                    nie zdawalam sobie sprawy z twojej wrazliwosci, a musi byc wielka skoro tyle
                                    razy zostlam nazwana wulgarna osoba po uzyciu slow o tak slabej (nie tylko moim
                                    zdaniem) wulgarnosci. Poniewaz wyrazam subiektywne sady, dodam ze jestes
                                    wrazliwy jak na konsultanta. Pytalam siebie juz nieraz, gdzie ta wrazliwosc,
                                    majac na mysli ludziki-robociki pracujace w szklanej fabryczce, majace w oczach
                                    jednodolarowki, kasa, kasa, kasa, motto zyciowe wielu z was. Niektorzy
                                    rzeczywiscie czasem sie budza i stwierdzaja, ze trzeba wreszcie zajac sie czyms
                                    sensownym i wartosciowym, wracaja wtedy np. na uczelnie, zeby zrobic doktorat.

                                    Moje slowa nie sa wynikiem frustacji spowodowanej faktem, iz jestem sekretarka,
                                    a sa jedynie wypadkowa moich obserwacji. Zdaje sobie sprawe ze uogolniam temat,
                                    ale moj subiektywizm moze tez wynikac stad, iz inaczej sobie to wszyskto
                                    wyobrazalam. A w zderzeniu z rzeczywistoscia moja wyobraznia przezyla wielkie
                                    rozczarowanie.
                                    Jest to jedna z nielicznych branz, gdzie zatrudnia sie ludzi swiezo po
                                    studiach, badz jeszcze w trakcie. Laduje sie w takiego czlowieka kase: kursy,
                                    szkolenia, egzaminy a potem taki ludzik-robocik wypelnia te swoje tabelki pod
                                    czujna obserwacja aniola stroza i pedzi do klienta za kilkadziesiat tysiecy
                                    dolarow. Grzecznie wklepuje dane, bo przychodzac do firmy dostal broszurke z
                                    jasno okreslona sciezka kariery, wiec ze za piec latek bedzie menedzerem. Warto
                                    wiec robic te glupoty, bo za kilka lat bedzie duza kasa,wlasny cubic nie
                                    wspominajac o samochodzie sluzbowym. Klient placi bo np. jak mu ktos z wlk.
                                    piatki zrobi badanie sprawozdania to wiadomo ze zyskuje ono na swojej
                                    wiarygodnosci. Jest to takze kwestia powiazan, wspolnik klienta wymaga
                                    miedzynarodowego audytora. Pisze co slyszalam: wasza praca nie jest koniec
                                    koncow warta tyle pieniedzy. Za te setki tysiecy dolarow mozna by sie
                                    spodziewac czegos bardziej odkrywczego, ale i tak sie trzymacie, bo renoma robi
                                    swoje. Wasza robota moze nabrac sensu wlasnie po opuszczeniu konsultingu i
                                    znalezieniu pracy np. w przedsiebiorstwie klienta. Zatrudniaja was, bo ilosc
                                    zdanych przez was egzaminow i lista klientow u ktorych sie pracowalo robia
                                    wrazenie. Cale blogoslawienstwo jesli jest to ktos z wlk. piatki. Wiadomo ze
                                    firmy te wyrobily sobie marke, ich nazwy maja magiczny wrecz wplyw na rozmowce.
                                    Wezmy AA. firma ta jest od kilku lat pracodawca roku, co na pewno podwyzszylo
                                    jej notowania i dodalo prestizu. a dlaczego ma ten tytul? Bo laduje najwieksza
                                    kase w AIESEC, a studenci wlasnie tej organizacji najlepszego pracodawce
                                    wybieraja.

                                    Czy wyzsze wyksztalcenie potrzebne jest w pracy sekretarki? Ja twierdze ze nie,
                                    chociaz w ogloszeniach o prace pojawia sie coraz czesciej i ten wymog. Nie
                                    podaje kawy i gdyby moj szef mnie o to poprosil, chyba umarlabym ze smiechu.
                                    Ktos moglby skomentowac, ze korona by mi z glowy nie spadla. Moze, ale facet
                                    jest zdrowy, jak potrafi sam pojsc do toalety to i do kuchni po kawe pojsc
                                    moze. Nie wiem czy tlumaczenia np. planow kont to dla ciebie jakies tam
                                    tlumaczenie, ty pewnie wyobrazasz sobie ze sekretareczka przetlumaczy
                                    ewentualnie jakis faksik typu prosimy, dziekujemy itp. Ogolnie rzecz biorac
                                    moja uniwersytecka wiedza jest w stanie hibernacji i nie wykurzystuje jej tak
                                    jak bym mogla pracujac na bardziej merytorycznym stanowisku. Ale jednoczesnie
                                    wiem ze wszystko przede mna, bo to moja pierwsza praca.

                                    pozdrawiam i wiecej poczucia humoru zycze.

                                    mniej wulgarna nizby sie zdawalo osoba
                                    • Gość: tomek Re: do Gienia szanownego audytora IP: *.sap-ag.de 24.08.01, 11:09
                                      Brawo Cherry, brawo z wytrawnosc sformulowan, smak i klase wypowiedzi, czekamy
                                      wiec oboje z niecierpliwoscia na riposte Genia. Gieniu, odluz Excela na bok, i
                                      prosimy o pare slow ...
                                    • Gość: Gieniu Re: do Gienia szanownego audytora IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 08:00
                                      Cześć,
                                      Po pierwsze chciałbym zwrócić uwagę na pewne nielogiczności twoich wypowiedzi (
                                      w tym kontekście zachwyt Tomka wydaje się nieco stronniczy )
                                      Piszesz, że tylko wielka piątka zatrudnia ludzi bezpośrednio po studiach. czyli
                                      z tego wynika, że reszta populacji jest bezrobotna?!! Ty też wg tej teorii nie
                                      powinnaś dostać pierwszej pracy, bo nie zaczęłaś w takiej firmie. To chyba błąd
                                      logiczny ;-)
                                      Piszesz, że w przypadku zatrudniania takich firm wchodzi w grę prestiż.
                                      Zastanawiałaś się kiedyś skąd się ten prestiż wziął? Zapewniam Cię, że na
                                      prestiż trzeba sobie zasłużyć dobrymi usługami.
                                      Po pierwsze w takich firmach pracują ludzie dobrze wykształceni i wyszkoleni.
                                      Te „ludziki-robociki” mają teoretycznie najwyższy potencjał wśród absolwentów.
                                      Wygrali z rówieśnikami w trakcie dość trudnego procesu rekrutacji. Po trzecie
                                      nie bardzo wiem czy ten zwrot” „Ludziki-robociki” to jest zarzut. Nasza praca
                                      wymaga tego, żebyśmy pracowali w ramach wyznaczonych przez prawo i ekonomię.
                                      Ta praca wymaga jednak dużej kreatywności. Nie zgodzę się, że wystarczy znać
                                      przepisy. Gdyby tak było to każda księgowa mogłaby być konsultantem.
                                      Po drugie takie firmy nie „siedzą klientowi w kieszeni”, czyli jest duże
                                      prawdopodobieństwo, że nasza opinia jest bezstronna i rzetelna. Dlatego nasze
                                      podpisy są ważne dla banków i innych instytucji finansowych. Nie chodzi tu
                                      bynajmniej o nazwę angielsko-brzmiącą.
                                      Po trzecie jesteśmy w stanie zagwarantować szybkie i terminowe wykonanie
                                      usługi co w przypadku firm np. giełdowych, które muszą raportować na GPW jest
                                      niezwykle istotne. Możemy to zrobić, bo pracuje u nas kilkaset pracowników.
                                      Małe firmy po prostu nie mają takich mocy przerobowych, żeby pracować dla np.
                                      Orlenu.
                                      Masz rację, że obsługujemy międzynarodowe koncerny w wielu krajach. Jednak,
                                      przyznasz, że w siedzibie spółki matki, ktoś musiał wybrać audytora kierując
                                      się jakimiś kryteriami. Jak uważasz co to były za kryteria? Ja stoję na
                                      stanowisku, że chodziło o nasze profesjonalne i dobre usługi.

                                      Ten wątek miał być o sekretarkach a piszemy o firmach konsultingowych. Ja
                                      wyraziłem tu na forum swoją prywatną opinię (a nie opinię firm
                                      konsultingowych). Większość moich kolegów ma zupełnie odmienne od mojego
                                      zdanie. Dlatego nie traktujcie moich wypowiedzi jako głos wszystkich tych,
                                      którzy „wyżej srają niż dupę mają”.
                                      Zaczynam podejrzewać, że moja wypowiedź posłużyła jako pretekst do „wyżycia”
                                      się na wielkiej piątce. Jakaś część z was na pewno próbowała dostać się do
                                      takiej firmy (bo większość absolwentów ekonomii próbuje) i nie udało się. Może
                                      jakieś małe kompleksy?

                                      Dziękuje za potwierdzenie tego, że SEKRETARKI NIE POTRZEBUJĄ WYŻSZEGO
                                      WYKSZTAŁCENIA.

                                      Pozdrowienia

                                      Gieniu
                                      • Gość: tomek Re: do Gienia szanownego audytora IP: *.sap-ag.de 25.08.01, 10:57
                                        Gieniu, bierzesz wszystkie uwagi dosc emocjonalnie, twoje riposty sa, sam
                                        przyznasz, dosc bezwzgledne, obnazaja absolutnie slabosc przeciwnika. Ale, z
                                        drugiej strony, prowadzisz dyskusje jalowa: tzn. masz racje -> ale to, nie
                                        oznacza wcale, ze wygrywasz (wytoczyles ciezkie dziala przeciwko plci pieknej,
                                        no i w tym przypadku zawsze jestem stronniczy, sorry).
                                        Odnosnie kompleksow, jasne, wielu z nas staralo sie do Big Five zastukac (ja
                                        ostatnio skupilem sie na firmach troj-literowych (dwoch, zaczynaja sie na "I"
                                        oraz "S"), no i sobie chwale.

                                        to tak apropos mojej stronniczosci (a moze to ma sie nijak do tematu, whatever,
                                        jak mawiaja starozytni amerykanie, Gieniu, czym bylby dzien w pracy, po 10
                                        godzinach zmagania sie z przeciwnosciami losu, bez uroczego usmiechu fajnej
                                        dziewuchy w pokoju dla sekretarki ???)

                                        darz bor (moj ojciec byl mysliwym)
                                        • Gość: Gieniu Re: do Gienia szanownego audytora IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 08:21
                                          Cześć,
                                          Również uważam ten wątek za jałowy. Dlatego parę dni temu postanowiłem tu
                                          wiecej nie umieszczać postów. Sprowokowały mnie do teo posty moich adwersarzy.
                                          Ja do wszystkiego podchodzę poważnie. Moje "bezwzględne" argumenty umieściłem
                                          jako odpowiedzi dla moich adwersarzy. Napisałem w nich swoje zdanie.
                                          Co do "wygrywania": nie obchodzi mnie tu żadne wygrywanie. Chodzi mi o
                                          zamieszczenie swojego zdania. Jak wiesz pracuję u klienta i często muszę użerać
                                          się z paniami, które mają muchy w nosie. Uważają się za jądro firmy (nawet w
                                          tutaj były takie głosy. Powiedz mi jednak jak to jest: pracownicy wszystkich
                                          działów z którymi współpracujemy często muszą zostać po pracy. Wszystkie
                                          sekretarki pracują od godziny do godziny i idą do domu. Chyba faktycznie umieją
                                          sobie lepiej zorganizować pracę (tu byłem ironiczny)
                                          Co do obnażania słabości argumentów adwersarza: tutaj to jestem szczęśliwy, że
                                          tak twierdzisz. Moim skromnym zdaniem na tym polega dyskusja. Nie mogę
                                          dyskutować z czymś co jest dla mnie nonsensem - nie prawdaż.
                                          Pozdrowienia dla "stronniczego" sędziego moich sporów z płcią piękną

                                          Salve*

                                          Gieniu

                                          *(Mój ojciec jest historykiem)
                                          • Gość: cherry panowie IP: 195.94.222.* 27.08.01, 11:52
                                            Piszesz, ze tylko wielka piatka zatrudnia ludzi bezposrednio po studiach. czyli
                                            z tego wynika, ze reszta populacji jest bezrobotna?!! Ty tez wg tej teorii nie
                                            powinnas dostac pierwszej pracy, bo nie zaczelas w takiej firmie. To chyba blad
                                            logiczny ;-)

                                            Napisalam ze jest to jedna z nielicznych branz zatrudniajaca ludzi bezposrednio
                                            po studiach, nie wymagajac doswiadczenia, dlatego studenci tak tam lgna. W
                                            wiekszosci firm jak wiadomo wymaga sie i wyksztalcenia i doswiadczenia
                                            Zastanawialas sie kiedys skad sie ten prestiz wzial? Zapewniam Cie, ze na
                                            prestiz trzeba sobie zasluzyc dobrymi uslugami.

                                            Nie musialam sie zastanawiac skad ten prestiz sie wzial, prestiz to umiejetne
                                            ladowanie kasy i wykorzystywanie kontaktow.

                                            Po pierwsze w takich firmach pracuja ludzie dobrze wyksztalceni i wyszkoleni.
                                            Te „ludziki-robociki” maja teoretycznie najwyzszy potencjal wsród absolwentów.
                                            Wygrali z rówiesnikami w trakcie dosc trudnego procesu rekrutacji.

                                            Teoretycznie, tylko teoretycznie, nie kazdy kujon za przeproszeniem potrafi
                                            przelozyc swoja wiedze na praktyke. Trudny proces rekrutacji to jest np. w
                                            McKinsey, reszta to powierzchowne testy z ktorymi nawet ja "dziewucha z pokoju
                                            dla sekretarki" potrafilam dac sobie rade.

                                            nie bardzo wiem czy ten zwrot” „Ludziki-robociki” to jest zarzut. Nasza praca
                                            wymaga tego, zebysmy pracowali w ramach wyznaczonych przez prawo i ekonomie.

                                            Piszac ludziki-robociki mialam na mysli lancuch zaleznosci, koniecznosc
                                            wykonywania polecen szefa bez mrugniecia okiem, bo inaczej bedzie kiepska
                                            ewaluacja. zauwazylam prawidlowosc taka, iz osoby ktore zbyt czesto wypowiadaly
                                            wlasne zdanie, pozniej awansowaly.

                                            Ta praca wymaga jednak duzej kreatywnosci. Nie zgodze sie, ze wystarczy znac
                                            przepisy. Gdyby tak bylo to kazda ksiegowa moglaby byc konsultantem.

                                            kreatywny to jest dyrektor czy w agencji reklamowej, a wyobraz sobie ze w
                                            zwiazku ze zmianami w strukturze w pewnej z firm z wlk. piatki, osoby zajmujace
                                            stanowisko ksiegowego bez trudu przeszly do dzialu audytu.

                                            Mozemy to zrobic, bo pracuje u nas kilkaset pracowników.
                                            Male firmy po prostu nie maja takich mocy przerobowych, zeby pracowac dla np.
                                            Orlenu.

                                            Jak sa klienci, wyciskaja z was wszystkie soki, jak ich nie ma wysylaja do
                                            filii w Kazachstanie albo odprawiaja z kwitkiem, bo zmniejszacie chargeability.

                                            Masz racje, ze obslugujemy miedzynarodowe koncerny w wielu krajach. Jednak,
                                            przyznasz, ze w siedzibie spólki matki, ktos musial wybrac audytora kierujac
                                            sie jakimis kryteriami. Jak uwazasz co to byly za kryteria? Ja stoje na
                                            stanowisku, ze chodzilo o nasze profesjonalne i dobre uslugi.

                                            Jestescie zbyt zapatrzeni w siebie, w swoje "niesamowite" umiejetnosci, sam
                                            fakt dostania sie do tej branzy to niczym "zlapac pana Boga za nogi", tak sie
                                            przynajmniej czesto zachowujecie, nie przyjmujac do wiadomosci ze wasza praca
                                            wcale nie musi byc odbierana z zachwytem przez klienta.

                                            Zaczynam podejrzewac, ze moja wypowiedz posluzyla jako pretekst do „wyzycia”
                                            sie na wielkiej piatce. Jakas czesc z was na pewno próbowala dostac sie do
                                            takiej firmy (bo wiekszosc absolwentów ekonomii próbuje) i nie udalo sie. Moze
                                            jakies male kompleksy?

                                            Mysle, ze Ci ktorzy zdawali a sie nie dostali o wiele lepiej na tym wyszli.
                                            Rotacja w tej branzy jest b. wysoka, odchodzi mnostwo osob, najczesciej ci
                                            normalni, o nie wygorowanym mniemaniu o sobie i o swojej pracy, ktorzy w pore
                                            zorientowali sie ze sa w tej fabryce wykorzystywani.

                                            Dziekuje za potwierdzenie tego, ze SEKRETARKI NIE POTRZEBUJA WYZSZEGO
                                            WYKSZTALCENIA.

                                            nie ma za co, choc mysle ty jestes tak bardzo utwierdzony we wlasnych
                                            przekonaniach, czy raczej do nich przytwierdzony, ze i tak nie musialam tego
                                            pisac

                                            Jak wiesz pracuje u klienta i czesto musze uzerac
                                            sie z paniami, które maja muchy w nosie. Uwazaja sie za jadro firmy (nawet w
                                            tutaj byly takie glosy. Powiedz mi jednak jak to jest: pracownicy wszystkich
                                            dzialów z którymi wspólpracujemy czesto musza zostac po pracy. Wszystkie
                                            sekretarki pracuja od godziny do godziny i ida do domu. Chyba faktycznie umieja
                                            sobie lepiej zorganizowac prace (tu bylem ironiczny)

                                            one przynajmniej tylko za jadro firmy, ty zas za jadro wszechswiata.

                                            Co do obnazania slabosci argumentów adwersarza: tutaj to jestem szczesliwy, ze
                                            tak twierdzisz. Moim skromnym zdaniem na tym polega dyskusja. Nie moge
                                            dyskutowac z czyms co jest dla mnie nonsensem - nie prawdaz.
                                            Pozdrowienia dla "stronniczego" sedziego moich sporów z plcia piekna

                                            gratuluje logicznosci, tu kolejny raz potwierdzasz ze typowy z ciebie
                                            konsultant - przemadrzaly, nie majacy poczucia humoru, wszystkowiedzacy
                                            karierowicz. mam nadzieje ze przynajmniej udaje Ci sie polaczyc w harmonii
                                            zycie zawodowe z prywatnym.

                                            Tomku, gratuluje slusznego obstawienia troj-literowek i uroczego sarkazmu, nie
                                            wiedzialam ze usmiech fajnej dziewuchy moze tyle dobrego sprawic, musisz sie
                                            czuc b. niedoceniany. A co do obnazonej slabosci, w zwiazku z faktem iz
                                            obnazona sie nie czuje, pozwol ze sama swe slabosci obnaze : lubie czekolade i
                                            jeszcze nie udaje mi sie przeplynac wplaw tyle ile bym chciala.
                                            Wystarczy poznac strukture dzialania takiej firmy od podszewki, aby przekonac
                                            sie, ze argumenty wysuwane przez szanownego audytora sa odpowiednikiem
                                            wizerunku jaki sprytnie sobie one wykreowaly.




                                            Adios panowie, wracam do pracy jaka by ona nie byla.
                                            • Gość: Gieniu Re: panowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 16:13
                                              To jest właśnie niczym nie poparty stek bezsensownych zdań. Nawet jednego faktu
                                              się w tym poście nie doszukałem. Pani Cherry do telefonów marsz!!! (a ja do
                                              audytu:-)). Pozostawiam resztę bez komentarza.
                                              • Gość: Gieniu A jednak będzie komentarz IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 08:20
                                                Odpowiadam na podobne bzdury ostatni raz.

                                                Teza Cherry: Ilość naszych klientów zależy od „ładowanej kasy” i kontaktów
                                                No więc panno trzeba się trochę douczyć. Większość naszych polskich klientów
                                                ogłasza przetargi na badanie sprawozdań. My składamy ofertę i komisja
                                                rozpatruje ją razem z innymi ofertami. Cherry zakłada korupcję - tak
                                                rozumiem „ładowanie kasy” albo posługiwanie się kontaktami. Istnieje duże
                                                ryzyko ujawnienia takich praktyk. No więc czy uważa pani, że światowa
                                                korporacja z obrotami w mld dolarów zaryzykuje swoją reputację dla
                                                kilkudziesięciu tysięcy złotych?! No chyba pani raczy żartować. Naszym
                                                podstawowym atutem podkreślanym przez banki i inne finansowe instytucje (a więc
                                                podmioty od nas całkowicie niezależne) jest to, że nie siedzimy w kieszeni
                                                klienta. Nasza opinia jest dlatego bezstronna i wiarygodna.
                                                Jeszcze śmieszniejsze są te zarzuty w przypadku klientów międzynarodowych
                                                takich jak Coca-Cola, Microsoft, General Motors, General Electric. Komu
                                                mielibyśmy dawać w łapę – Bill’owi Gates? Tyle to nie mamy!
                                                Dlatego pani argumenty są ordynarnym kłamstwem nie popartym żadnymi logicznym
                                                przesłankami.
                                                To tak jakbym ja powiedział, że sekretarki to złodziejki. Bez dodatkowego
                                                komentarza.

                                                Teza Cherry 2: Proces rekrutacyjny w wielkiej piątce jest beznadziejny:
                                                U nas ten proces składa się z:
                                                -analizy CV i listów (bez komentarzy bo wszędzie jest tak samo)
                                                -testów analitycznego myślenia (dość obiektywne. Ktoś może powiedzieć, że są
                                                wyćwiczalne. O tym jednak wiedzą wszyscy a jednak jedni robią je lepiej a inni
                                                gorzej. Poza tym w przypadku testów polegających na analizie danych liczbowych
                                                trudniej o jakiś automatyzm)
                                                -testy znajomości języka (ów) – bez komentarza
                                                -assessment centre sprawdzający umiejętność pracy w grupie, rzeczowej
                                                argumentacji swoich racji (tutaj Cherry zostałaby „uwalona” za brak logiki,
                                                posługiwanie się obiegowymi opiniami, brak zgodności z rzeczywistością)
                                                -rozmowa z menedżerem (najbardziej subiektywna część, która jednak dotyczy już
                                                bardzo wąskiej grupy. Menedżer musi ocenić czy kandydat na „ludzika-robocika”
                                                będzie dobrym „ludzikiem-robocikiem”
                                                Taki proces to wg mojego skromnego zdania dość obiektywne sito. Chociaż
                                                szczęścia w tym wszystkim też trochę mieć trzeba. Może pani Cherry łaskawie
                                                powie gdzie tkwi beznadziejność tego procesu?

                                                Teza Cherry 3
                                                Innym poruszonym tematem była kwestia rotacji wśród pracowników i ludźmi,
                                                którzy „wyrwali się” z big 5. Rotacja jest duża, ale nie dlatego, że jest
                                                dużo „nawróconych”. Takie osoby są, ale stanowią mały ułamek. Ich odsetek
                                                zmniejszyła tendencja polegająca na zatrudnianiu pracowników z pośród
                                                praktykantów. Osoby te spędzają w firmie 1,2 lata. Są one już dość pewne czy
                                                audyt ich interesuje czy też nie. Dlatego mniej ludzi odchodzi, bo się chcą
                                                wyrwać z audytu.
                                                Pracownicy odchodzą z przyczyn bardziej prozaicznych: dostają więcej za mniej.
                                                Mają jednak taką szansę bo odbębnili 2,3 lata w big 5. Cherry takich ofert po
                                                trzech latach w sekretariacie nie dostanie.

                                                Teza Cherry 4
                                                Czy lepiej jest absolwentom poza wielką piątką. Ja śmiem twierdzić na
                                                przykładzie kolegi ze studiów, który pracuję w polskim banku, że nie. Jego
                                                pensja wynosi 2300 złotych (po 6 latach pracy), podwyżka i awans zależy
                                                od „widzimisię” szefa, szkolenia - już zapomniał. Jego sytuacja w przypadku
                                                zwolnienia jest dość marna.
                                                Praca w wielkiej piątce oprócz kasy, szkoleń i ściśle sprecyzowanego plany
                                                kariery daje jedną rzecz, której nie sposób przecenić: Po trzech latach pracy
                                                nie odczuwasz dyskomfortu zmiany czy też szukania pracy. Ten komfort jest
                                                bardzo dużo wart.
                                                Rozśmieszyło mnie do łez powtórzenie przez Cherry, że „takie firmy jako jedne
                                                z nielicznych zatrudniają osoby po studiach”. No więc Cherry te firmy
                                                zatrudniają 200 osób. Gdzie w takim razie znajduje zatrudnienie pozostała część
                                                absolwentów skoro bezrobocie wśród absolwentów to około 10%? Myśl, myśl i
                                                dopiero potem pisz.

                                                Teza Cherry 5 – Brak kompetencji pracowników wielkiej 5
                                                Na poznanie firmy i zbadanie jej sprawozdań mamy za zwyczaj 2 tygodnie. Panie
                                                sekretarki potrzebują pół roku (albo więcej) na poznanie swoich obowiązków.
                                                Może w takim razie mi wyjaśnią jak mamy poznać całą firmę w takim samym albo
                                                chociaż zbliżonym stopniu do pracowników klienta w ciągu 2 tygodni?! Nasze
                                                zadanie jest inne (odsyłam do ustawy o rachunkowości i ustawy i biegłych
                                                rewidentach i ich samorządzie). Mamy stwierdzić czy sprawozdanie klienta nie
                                                zniekształca w sposób istotny sytuacji majątkowej i rentowności spółki. Nie
                                                musimy na przykład znać systemu komputerowego klienta, albo stawek VAT na jego
                                                wyroby (jak będę miał potrzebę to zaglądnę do załącznika do ustawy o VAT ale
                                                nie będę się tego uczył na pamięć). Panie księgowe mają jednak niesamowitą
                                                satysfakcje jak wiedzą coś lepiej. Nie przychodzi im do głowy, że one wstukują
                                                to samo od powiedzmy 5 lat i nie mają pojęcia o reszcie swojej firmy. Mnie
                                                natomiast mają wystarczyć dwa dni na ogarnięcie całości. Potem takie panie jak
                                                Cherry twierdzą, że jesteśmy nieukami. Brawo za logikę!!!

                                                Na koniec chciałbym przeprosić. Nie miałem racji twierdząc, że osobie po
                                                studiach wystarczy tydzień na opanowanie obowiązków sekretarki. Są osoby dla
                                                których pół roku to rzeczywiście za mało. Przekonała mnie o tym.......Cherry.
                                                Dziękuję Ci Cherry

                                                Gieniu

                                                P.S. Ja już nie odpowiem na podobne posty. Nie dlatego, że mi brakuje
                                                argumentów, bo jak widać przedstawiłem rzetelne i przede wszystkim prawdziwe
                                                argumenty obalające tezy Cherry. Po prostu parafrazując:
                                                „do pustego łba nawet Salomon nie naleje”/

                                                • Gość: Mu! ''konsulting'' i pare pytan left IP: 64.124.150.* 06.09.01, 16:45
                                                  Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                                                  > No chyba pani raczy żartować. Naszym
                                                  > podstawowym atutem podkreślanym przez banki i inne finansowe instytucje (a więc
                                                  > podmioty od nas całkowicie niezależne) jest to, że nie siedzimy w kieszeni
                                                  > klienta. Nasza opinia jest dlatego bezstronna i wiarygodna.


                                                  To szanowny kolega nie pracowal w firmie konsultingowej czy jak ? wiarygodna i
                                                  bezstronna. Hi hi a to mi. Jak zyje nie widzilem ZADNEJ firmy konsultingowej
                                                  bezstronnej (nie tylko pracowalem z EY). Jest na tyle wiarygna na ile jej to
                                                  odpowieda.

                                                  BTW polecam jeden z linkow a propos etyki big 5 i organizacji
                                                  http://www.spectrum.ieee.org/INST/sep97/privacy.html

                                                  > Teza Cherry 2: Proces rekrutacyjny w wielkiej piątce jest beznadziejny:
                                                  > U nas ten proces składa się z:
                                                  []
                                                  > Taki proces to wg mojego skromnego zdania dość obiektywne sito. Chociaż
                                                  > szczęścia w tym wszystkim też trochę mieć trzeba. Może pani Cherry łaskawie
                                                  > powie gdzie tkwi beznadziejność tego procesu?

                                                  Hmm jesli jest tak dobrze w konsultingu to dlaczego powstala ksiazeczka ''Death
                                                  March'' (Ed Yourdon) polecam.


                                                  > Teza Cherry 3
                                                  []
                                                  > Pracownicy odchodzą z przyczyn bardziej prozaicznych: dostają więcej za mniej.
                                                  > Mają jednak taką szansę bo odbębnili 2,3 lata w big 5. Cherry takich ofert po
                                                  > trzech latach w sekretariacie nie dostanie.

                                                  a od kiedy praca poza firma konsultingowa Big5 to jest ''mniej'' ?

                                                  Jesli ''mniej'' znaczy mniej godzin w biurze i madrzejsza organizacja pracy
                                                  (koncentracja na zadaniach a nie na maksymalizacji czasu billable) to zgadzam
                                                  sie. Wiecej placa bo praca jest LEPIEJ zorganizowana i wykonana w krotszym czasie.

                                                  > Teza Cherry 4
                                                  > Czy lepiej jest absolwentom poza wielką piątką. Ja śmiem twierdzić na
                                                  > przykładzie kolegi ze studiów, który pracuję w polskim banku, że nie. Jego
                                                  > pensja wynosi 2300 złotych (po 6 latach pracy),

                                                  To chyba niezupelnie tak ale ja nie pracowalem w 5. a jakos zyje. Jestem 7 lat po
                                                  studiach. I mimo kryzysu ciagle mam maile/telefony od HR czy niechcialbym. Mam
                                                  paru kolegow w podobnej sytuacji.

                                                  > Praca w wielkiej piątce oprócz kasy, szkoleń i ściśle sprecyzowanego plany
                                                  > kariery daje jedną rzecz, której nie sposób przecenić: Po trzech latach pracy
                                                  > nie odczuwasz dyskomfortu zmiany czy też szukania pracy. Ten komfort jest
                                                  > bardzo dużo wart.

                                                  Zgadzam sie z tym ,ze: jak jestes dobry to zapomnij o Big 5 ob tam Cie usrednia,
                                                  wykorzystaja od ''marszow smierci''. Skad to wiem ? bo SZKOLILEM gosci z PCW i AC
                                                  (niektorzy nawet inteligentni ale nie beyond population ;-)

                                                  > Teza Cherry 5 – Brak kompetencji pracowników wielkiej 5
                                                  > Mnie natomiast mają wystarczyć dwa dni na ogarnięcie całości.

                                                  hmmm i jaka ze tak sie zapytam jest jakosc Twojej ekspertyzy? @dni to ja
                                                  zrozumiem dowolna strukture tylko na jakim poziomie? ppt strzalka chmurka
                                                  strzalka? kasujesz za PM a kontraktorzy odwala prawdziwa robote?
                                                  Albo i nie.

                                                  > Na koniec chciałbym przeprosić. Nie miałem racji twierdząc, że osobie po
                                                  > studiach wystarczy tydzień na opanowanie obowiązków sekretarki.

                                                  Zalezy jak te zdefiniujesz. Jesli parzenie kawy i odbieranie faxow to 1 dzien
                                                  jesli o stworzenie ''networking'' wewnatrz firmy zeby cokolwie szybko zalatwic to
                                                  jednak troszke dluzej.

                                                  > P.S. Ja już nie odpowiem na podobne posty. Nie dlatego, że mi brakuje
                                                  > argumentów, bo jak widać przedstawiłem rzetelne i przede wszystkim prawdziwe
                                                  > argumenty obalające tezy Cherry. Po prostu parafrazując:

                                                  Przykro ale Twoje argumenty i tezy sa tak prawdziwe i rzetelne jak firmy dla
                                                  ktorych pracujesz. Czyz to nie McKinsey (najlepsi z najlepszych ;) urodzil
                                                  ekspertyze, ze w USA nie pwinno byc wiecej niz 1M subcriberow GSM. Dobrze,ze
                                                  Nokia I Motorola ich nie posluchala. ATT tak dlatego nie sa najwiekszym
                                                  operatorme GSM na swiecie.

                                                  • Gość: Gieniu Re: ''''konsulting'''' i pare pytan left IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 08:32
                                                    Prosty jesteś
                                                    • Gość: wuek Re: ''''''''konsulting'''''''' i pare pytan left IP: 192.168.95.* / 192.168.14.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 10.09.01, 10:10
                                                      Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                                                      > Prosty jesteś

                                                      Hehe, bejbe. Dotkniety sie poczules, nie? LOL Chcesz sie jeszcze bardziej zalamac
                                                      to zajrzyj na www.indenture.ac

                                                      Tak sie sklada, ze to co Mu! (swoja droga to co to za ksywa?) jest niestety
                                                      prawda. Jakosc deliverables od B5 pozostawia wiee do zyczenia.

                                                      Aha, i jeszcze polecam www.vault.com. Moze jednak rozszerzy to Twoje horyzonty.

                                                  • Gość: Gieniu Re: ''''konsulting'''' i pare pytan left IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 08:59
                                                    No i powiedz mi człowieczku jak ja mam z takimi bredniami dyskutować?


                                                    > To szanowny kolega nie pracowal w firmie konsultingowej czy jak ? wiarygodna i
                                                    > bezstronna. Hi hi a to mi. Jak zyje nie widzilem ZADNEJ firmy konsultingowej
                                                    > bezstronnej (nie tylko pracowalem z EY). Jest na tyle wiarygna na ile jej to
                                                    > odpowieda.

                                                    > BTW polecam jeden z linkow a propos etyki big 5 i organizacji
                                                    > http://www.spectrum.ieee.org/INST/sep97/privacy.html

                                                    Po pierwsze: od kiedy Andersen Consulting (Accenture) jest w big 5???
                                                    Po drugie: dlaczego osiągamy takie przychody jakie osiągamy, skoro jesteśmy tacy
                                                    beznadziejni? Mamy do czynienia chyba z ogólnoświatową akcją dobroczynną na rzecz
                                                    big 5.


                                                    > > Teza Cherry 2: Proces rekrutacyjny w wielkiej piątce jest beznadziejny:
                                                    > > U nas ten proces składa się z:
                                                    > []
                                                    > > Taki proces to wg mojego skromnego zdania dość obiektywne sito. Chociaż
                                                    > > szczęścia w tym wszystkim też trochę mieć trzeba. Może pani Cherry łaskawi
                                                    > e
                                                    > > powie gdzie tkwi beznadziejność tego procesu?
                                                    >
                                                    > Hmm jesli jest tak dobrze w konsultingu to dlaczego powstala ksiazeczka ''''Death
                                                    >
                                                    > March'''' (Ed Yourdon) polecam.

                                                    Po trzecie: Nie czytałem :-)

                                                    > > Teza Cherry 3
                                                    > []
                                                    > > Pracownicy odchodzą z przyczyn bardziej prozaicznych: dostają więcej za mn
                                                    > iej.
                                                    > > Mają jednak taką szansę bo odbębnili 2,3 lata w big 5. Cherry takich ofert
                                                    > po
                                                    > > trzech latach w sekretariacie nie dostanie.
                                                    >
                                                    > a od kiedy praca poza firma konsultingowa Big5 to jest ''''mniej'''' ?
                                                    >
                                                    > Jesli ''''mniej'''' znaczy mniej godzin w biurze i madrzejsza organizacja pracy
                                                    > (koncentracja na zadaniach a nie na maksymalizacji czasu billable) to zgadzam
                                                    > sie. Wiecej placa bo praca jest LEPIEJ zorganizowana i wykonana w krotszym czas
                                                    > ie.
                                                    Po czwarte: Jasne, pracujemy po kilkanaście godzin dziennie u KLIENTA (nie w
                                                    biurze!), żeby zmaksymalizować czas! To już czysty kretynizm. Opłata za audyt nie
                                                    zależy w ogóle od przepracowanego na projekcie czasu!!!! Rentowność projektu
                                                    oceniana jest u nas jak stosunek czasu przepracowanego do zabillowanego. Wobec
                                                    powyższego zależy nam na jak najmniejszej liczbie przepracowanych godzin.
                                                    Pracujemy tyle, bo wiążą nas terminy, z których się wywiązujemy :-)


                                                    > To chyba niezupelnie tak ale ja nie pracowalem w 5. a jakos zyje. Jestem 7 lat
                                                    > po
                                                    > studiach. I mimo kryzysu ciagle mam maile/telefony od HR czy niechcialbym. Mam
                                                    > paru kolegow w podobnej sytuacji.
                                                    >
                                                    > > Praca w wielkiej piątce oprócz kasy, szkoleń i ściśle sprecyzowanego plany
                                                    >
                                                    > > kariery daje jedną rzecz, której nie sposób przecenić: Po trzech latach pr
                                                    > acy
                                                    > > nie odczuwasz dyskomfortu zmiany czy też szukania pracy. Ten komfort jest
                                                    > > bardzo dużo wart.
                                                    >
                                                    > Zgadzam sie z tym ,ze: jak jestes dobry to zapomnij o Big 5 ob tam Cie usrednia
                                                    > ,
                                                    > wykorzystaja od ''''marszow smierci''''. Skad to wiem ? bo SZKOLILEM gosci z PCW i
                                                    > AC
                                                    > (niektorzy nawet inteligentni ale nie beyond population ;-)

                                                    Po piąte: Nie powiedziałem, że wszyscy poza wielką piątką trafili źle!!
                                                    Napisałem, że po kilku latach pracy w wielkiej piątce ma się komfort szukania
                                                    pracy. Czytaj pacanie co piszę a nie zachwycaj się swoimi wypowiedziami.

                                                    Po szóste: szkoliłem ludzi z wielkiej piątki. No i co z tego??? Nas przynajmniej
                                                    firmy szkolą. Nie mówimy, że wiemy wszystko


                                                    >
                                                    > hmmm i jaka ze tak sie zapytam jest jakosc Twojej ekspertyzy? @dni to ja
                                                    > zrozumiem dowolna strukture tylko na jakim poziomie? ppt strzalka chmurka
                                                    > strzalka? kasujesz za PM a kontraktorzy odwala prawdziwa robote?
                                                    > Albo i nie.

                                                    Po siódme: Pracuję w audycie!!! Powiedz jak mam pracować, żeby mieć 100% pewność,
                                                    że wszystko jest OK? Musiałbym u klienta zamieszkać. Krótki wykładzik, bo pan
                                                    wbrew temu co pisze nie orientuje się w ogóle w specyfice mojej pracy.
                                                    Sprawozdania bada się jako obowiązek ustawowy. Gdybym chciał zbadać wszystkie
                                                    faktury i wszystkie dokumenty źródłowe powstałe w ciągu roku to musiałbym spędzić
                                                    u klienta rok. Praca audytora (wszystkich audytorów) polega na wyborze metodami
                                                    statystycznymi próby i na tej próbie wnioskujemy! Różnimy się tym od pani
                                                    biegłej, że nasze dochody nie zależą od jednego klienta. Dlatego jesteśmy
                                                    bezstronni.


                                                    > > Na koniec chciałbym przeprosić. Nie miałem racji twierdząc, że osobie po
                                                    > > studiach wystarczy tydzień na opanowanie obowiązków sekretarki.
                                                    >
                                                    > Zalezy jak te zdefiniujesz. Jesli parzenie kawy i odbieranie faxow to 1 dzien
                                                    > jesli o stworzenie ''''networking'''' wewnatrz firmy zeby cokolwie szybko zalatwic
                                                    > to
                                                    > jednak troszke dluzej.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Przykro ale Twoje argumenty i tezy sa tak prawdziwe i rzetelne jak firmy dla
                                                    > ktorych pracujesz. Czyz to nie McKinsey (najlepsi z najlepszych ;) urodzil
                                                    > ekspertyze, ze w USA nie pwinno byc wiecej niz 1M subcriberow GSM. Dobrze,ze
                                                    > Nokia I Motorola ich nie posluchala. ATT tak dlatego nie sa najwiekszym
                                                    > operatorme GSM na swiecie.
                                                    >

                                                    Na moich raportach polegają inwestorzy i banki na całym świecie. Czy ktoś polega
                                                    na twoich kretynskich komentarzach?


                                                    • Gość: Mu! Re: ''''''''konsulting'''''''' i pare pytan left - Do Gieniusza IP: 64.124.150.* 07.09.01, 11:25

                                                      > No i powiedz mi człowieczku jak ja mam z takimi bredniami dyskutować?

                                                      Skoro jestes z Poznania to wszystko wyjasnia. Nie dyskutuj ty wiesz lepiej. Jesem
                                                      prosty. Ty skomplikowany.


                                                      > Po pierwsze: od kiedy Andersen Consulting (Accenture) jest w big 5???

                                                      Moze i nie jest. Zdaje byl poki byl czescia AA. Teraz po fuzjach EYCG i PwC moze
                                                      znow jest w big5.

                                                      > Po drugie: dlaczego osiągamy takie przychody jakie osiągamy, skoro jesteśmy tac
                                                      > y
                                                      > beznadziejni? Mamy do czynienia chyba z ogólnoświatową akcją dobroczynną na rze
                                                      > cz
                                                      > big 5.

                                                      a) Jako duza firma dajecie mangementowi gwarancje a przynajmniej uspokajacie
                                                      ludzi o risk mgmt ze jak co zle pojdzie to was pozwa. Z mniejszymi nie ma
                                                      pewnosci czy tyle wynegocjujesz.

                                                      b) Czy sie komus podoba czy nie taki jest rynek. Lobby consultingowe dziala. To
                                                      KASA.

                                                      c) mafia (jak by nie bylo professional services) tez jest dochodowa ale czy
                                                      najlepsza?

                                                      > > Hmm jesli jest tak dobrze w konsultingu to dlaczego powstala ksiazeczka ''''
                                                      > ''''Death
                                                      > >
                                                      > > March'''''''' (Ed Yourdon) polecam.
                                                      >
                                                      > Po trzecie: Nie czytałem :-)

                                                      O widzisz to przeczytaj.


                                                      > Po czwarte: Jasne, pracujemy po kilkanaście godzin dziennie u KLIENTA (nie w
                                                      > biurze!), żeby zmaksymalizować czas! To już czysty kretynizm. Opłata za audyt n
                                                      > ie
                                                      > zależy w ogóle od przepracowanego na projekcie czasu!!!! Rentowność projektu
                                                      > oceniana jest u nas jak stosunek czasu przepracowanego do zabillowanego. Wobec
                                                      > powyższego zależy nam na jak najmniejszej liczbie przepracowanych godzin.
                                                      > Pracujemy tyle, bo wiążą nas terminy, z których się wywiązujemy :-)

                                                      Dokladnie o tym pisalem. U klienta siedzisz w biurze (no chyba ze w Poznaniu
                                                      klienci sadzaja was w pyrach). Pracujesz kilkanscie godzin na dobe. Powiedz po
                                                      ilu godzinach ustaja procesy myslowe? Jak bardzo jestes wydajny? ile pomylek
                                                      robisz w 10 godzinie pracy? Zakladam, ze pracujesz a nie pijesz kawusie i
                                                      pieprzysz jak to ciezko w konsultingu i jak dlugo pracujesz.

                                                      BTW a ile kilometrow robisz na litrze kawy?

                                                      Przeciez te teminy z sufitu to jest zaplanowana strategia. Mgmt WIE (przynajmniej
                                                      czesc), ze nie dostarcycie produktu o duze jakosci jesli kazac ludziom dlugo
                                                      siedziec. Mozna zmienic planowanie. Mozna. Tylko po co ? Przeciez w krotszym
                                                      czasie (mniej zaplaca robocikom) wygenerujecie wiecej czasu billable dla firmy.
                                                      Takie zycie ale zeby robic z tego zalete ?


                                                      > Po piąte: Nie powiedziałem, że wszyscy poza wielką piątką trafili źle!!

                                                      W takim razie przprszam za nadinterpretacje. Zachowuje sie tak durnie jak
                                                      konsultant.

                                                      > Napisałem, że po kilku latach pracy w wielkiej piątce ma się komfort szukania
                                                      > pracy. Czytaj pacanie co piszę a nie zachwycaj się swoimi wypowiedziami.

                                                      O czywiscie. Zawsze mozesz isc do WBK i im doradzac. O ile cie wezma.

                                                      > Po szóste: szkoliłem ludzi z wielkiej piątki. No i co z tego??? Nas przynajmnie
                                                      > j
                                                      > firmy szkolą. Nie mówimy, że wiemy wszystko

                                                      You got the point: zajmujecie sie wszystkim nie majac o tym pojecia. I o to
                                                      chodzi ;-)


                                                      > Po siódme: Pracuję w audycie!!! Powiedz jak mam pracować, żeby mieć 100% pewnoś
                                                      > ć,
                                                      > że wszystko jest OK? Musiałbym u klienta zamieszkać.

                                                      Znaczy delegujesz wiekszosc swojej pracy na innych (te wredne szczegoly) a sam
                                                      sie podpisujesz po raporcikiem. W takim wypadku 2 dni jest wystarczajace. Dobrze
                                                      ze choc pisac potrafisz.

                                                      > Sprawozdania bada się jako obowiązek ustawowy. Gdybym chciał zbadać wszystkie
                                                      > faktury i wszystkie dokumenty źródłowe powstałe w ciągu roku to musiałbym spędz
                                                      > ić
                                                      > u klienta rok. Praca audytora (wszystkich audytorów) polega na wyborze metodami
                                                      > statystycznymi próby i na tej próbie wnioskujemy! Różnimy się tym od pani
                                                      > biegłej, że nasze dochody nie zależą od jednego klienta. Dlatego jesteśmy
                                                      > bezstronni.

                                                      he he a z jakim prawdopodobienstwem trafiacie ? statystycznie rzecz biorac

                                                      > Na moich raportach polegają inwestorzy i banki na całym świecie.

                                                      Powiedz ktore to, to przniose konto do bezpiecznych.

                                                      A slyszales, zeby jakakolwiek fima doradzajaca investorom ponosila za to
                                                      odpowiedzialnosc? To nie piernicz ze jestes taki wazny. Bedziesz wazny jak
                                                      bedziesz ponosil odpowiedzialnosc finansowa i prawna za to co robisz. A jestes
                                                      malutkim trybikiem w garniturku od sunseta a nie big-kahuna.

                                                      BTW juz nie pamietam dokladnie ale jakies 4-5 lat temu czy to nie tacy chloptasie-
                                                      robociki-audyciki jak ty robili audyt i wyszlo +15M PLN a sprawdzili drudzy i
                                                      wyszlo -17M. Oops no tak ale jak sie nie bierze odpowiedzialnosci za swoja prace.

                                                      >Czy ktoś poleg
                                                      > a
                                                      > na twoich kretynskich komentarzach?

                                                      Komentarzach na przyklad ty. Na wiedzy fachowej juz pare firm. Skoro wracaja to
                                                      sa zadowolone.
                                                    • Gość: Gieniu Re: ''''''''''''''''konsulting'''''''''''''''' i pare pytan left - Do Gieniusza IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 12:01
                                                      Klienci wracają: bo ich przekupujesz. Przynajmmiej tak wynika z
                                                      Twojej "logicznej" analizy ciągłości naszej współpracy z naszymi klientami.

                                                      Co do naszej wiedzy to doskonale znam ustawy i wszelkie inne normy prawne
                                                      obowiązujące w mojej pracy, a więc audycie. Co do statystycznego wyboru próby:
                                                      Tak się robi audyt baranie!!! Wszyscy tak postępują niezależnie od wielkości
                                                      audytora. Jak nie wiesz to nie pisz głupot.

                                                      Z czego robisz szkolenia? Może z tego jak się powinni ubierać specjaliści? Tak
                                                      dobrze Ci idzie rozpoznawanie kto chodzi w jakich garniturach.
                                                      Jesteś kretyn i nie będę się zniżał do Twojego poziomu (nawet jeśli nosisz)
                                                      garnitury z Bytomia)

                                                    • Gość: Mu! Re: ... i pare pytan left - Do Gieniusza IP: 64.124.150.* 07.09.01, 14:43
                                                      Gość portalu: Gieniu napisał(a):

                                                      Rozbawiles mnie, nawet przeszlo mi to na chwile, ze innych (jak Cherry o mnei nie
                                                      wspominajac) traktujesz jako ''towar mniejszej jakosci''.

                                                      Drazni mnie nie to, ze pracujesz w konsultingu. Coz praca skoro platna znaczy
                                                      potrzebna przy danych regulacjach prawno-ekonmicznych. Drazni mnie to, ze robisz
                                                      co robisz uwazajac, ze reszta to ''polglowki'' ktore w duzej czesci nie umieje nic
                                                      i ich praca jest malo warta. Bo tylko audyt rulez. Mam nadzieje, ze kiedys sie
                                                      obudzisz i zobaczysz, ze big 5 wcale nie takie doskonale a inni wcale nie tacy
                                                      glupi. Co do pracy sekretarki to tez praca, jesli ona by robila audyt to po
                                                      cholere bylbys Ty? jesli by robila projekty IT to po co ja? ale jesli ja bym
                                                      musial wszystko organizowac, bookowac i wysylac wszystkie faxy to by mnie szlag
                                                      trafil i pewnie nie robil bym tego co robie. Wiec dobrze, ze jest ktos kto sie
                                                      tym zajmuje.


                                                      BTW zauwazylem ze wiele osob w Polsce (w tym konsultantow) mowi z duma: mowe po
                                                      angielsku (i ew. drugi czy 3 jezyk). A przeciez jezyk to tylko narzedzie
                                                      komunikacji. Zanussi kiedys powiedzial, ze jak znasz 5 jezykow to mozesz byc
                                                      portierem w hotelu. Kariere robisz jak masz co powiedziec. Madry gosc nieee.

                                                      > Klienci wracają: bo ich przekupujesz. Przynajmmiej tak wynika z
                                                      > Twojej "logicznej" analizy ciągłości naszej współpracy z naszymi klientami.

                                                      Co Ty sie kurde czepiles przekupstwa? Ja nigdy nie pisalem o przekupowaniu
                                                      (obawiam sie, ze nie jestem tak atrakcyjny jak Cherry wiec trudno mnie pomylic ;-
                                                      ).

                                                      A klienci wracaja bo nie maja wyjscia. Smiem twierdzic, ze to jest kartel firm
                                                      konsultingowych majacych lobby prawne i w mniejszy lub wiekszy sposob wplywaja na
                                                      ustawodawstwo. Potem do takowego w 100% pasuja. Ot co. Oczywiscie, ze dostarczaja
                                                      produkty (ekspertyzy, audyty, outsorcing IT). Niewatpliwie produkty maja pewnien
                                                      stopien jakosci. Tylko czy robia to bezblednie i lepiej niz inni ? Czy sa lepsi
                                                      inteligentniejsi, nie maja wpadek? I obawiam sie, ze tu lezy to co nas dzieli.

                                                      A co do zadowolonych klientow. Np. idziesz an dowolna wyszukiwarke (np.
                                                      yahoo.com) wpisujesz string "dowolna nazwa z big 5) + lawsuits. Cieszys sie duza
                                                      ilosci hitow. Czy tka sie zachowuja zadowoleni klienci? Chyba nie wszystkie
                                                      projectu sa ''succesful''.


                                                      > Co do naszej wiedzy to doskonale znam ustawy i wszelkie inne normy prawne
                                                      > obowiązujące w mojej pracy, a więc audycie. Co do statystycznego wyboru próby:
                                                      > Tak się robi audyt baranie!!! Wszyscy tak postępują niezależnie od wielkości
                                                      > audytora. Jak nie wiesz to nie pisz głupot.

                                                      No niee az tak Cie dotknac nie chcialem ;-) Nie watpie, ze jestes dobrze
                                                      przygotowany do wypelniania swoich obowiazkow. Mam tylko pytanie, oczywiscie z
                                                      ciekawosci, jazeli statystycznie wybieracie cokolwiek (probke materialu do badan)
                                                      to jaki rozklad prawdopodobienstwa zakladasz?

                                                      > Z czego robisz szkolenia?

                                                      Robilem okazjonalnie jako ''industry expert'' od softu telekomunikacyjnego i e-
                                                      commerce. Nie jestem szkoleniowcem. Jestem tym, ktory ratuje projekty po
                                                      konsultantach.

                                                      > Może z tego jak się powinni ubierać specjaliści? Tak
                                                      > dobrze Ci idzie rozpoznawanie kto chodzi w jakich garniturach.

                                                      Moim skromny zadniem specjalisci powinni sie ubierac jak tak jak lubia. Lubisz
                                                      garnitur? Twoja wola chodz sobie i w weekend. Ja nie chodze wcale w ''gajerku''.
                                                      Mam ''dzynsy'' i koszulke. Nie chcialbym Cie urazac ale mi placa za wiedze ;-)))

                                                      > Jesteś kretyn i nie będę się zniżał do Twojego poziomu (nawet jeśli nosisz)
                                                      > garnitury z Bytomia)

                                                      Ha ha na moj poziom musialbys sie wzniesc (wiesz pare lat samotnych cwiczen).
                                                      Mimo roznic zdan pozdrawiam i zycze milego lykendu.
                                                    • Gość: Gieniu Re: ... i pare pytan left - Do Gieniusza IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 15:09


                                                      >
                                                      > Drazni mnie nie to, ze pracujesz w konsultingu. Coz praca skoro platna znaczy
                                                      > potrzebna przy danych regulacjach prawno-ekonmicznych. Drazni mnie to, ze robis
                                                      > z
                                                      > co robisz uwazajac, ze reszta to ''''polglowki'''' ktore w duzej czesci nie umieje
                                                      > nic
                                                      > i ich praca jest malo warta. Bo tylko audyt rulez. Mam nadzieje, ze kiedys sie
                                                      > obudzisz i zobaczysz, ze big 5 wcale nie takie doskonale a inni wcale nie tacy
                                                      > glupi. Co do pracy sekretarki to tez praca, jesli ona by robila audyt to po
                                                      > cholere bylbys Ty? jesli by robila projekty IT to po co ja? ale jesli ja bym
                                                      > musial wszystko organizowac, bookowac i wysylac wszystkie faxy to by mnie szlag
                                                      >
                                                      > trafil i pewnie nie robil bym tego co robie. Wiec dobrze, ze jest ktos kto sie
                                                      > tym zajmuje.

                                                      W którym z moich postów napisałem albo stwierdziłem, że audyt jest
                                                      najważniejszy?? (Twoje posty to albo konkretna paranoja albo nadinterpretacja
                                                      tego co piszę). Wyraziłem swoją opinię na temat kwalifikacji jakie powinna mieć
                                                      sekretarka i tylko tego zawodu dotyczyły moje wpisy. To, że zakompleksione
                                                      ludziki zmieniły temat na "big5 = wielkie nieporozumienia" to już nie moja wina.

                                                      > BTW zauwazylem ze wiele osob w Polsce (w tym konsultantow) mowi z duma: mowe po
                                                      >
                                                      > angielsku (i ew. drugi czy 3 jezyk). A przeciez jezyk to tylko narzedzie
                                                      > komunikacji. Zanussi kiedys powiedzial, ze jak znasz 5 jezykow to mozesz byc
                                                      > portierem w hotelu. Kariere robisz jak masz co powiedziec. Madry gosc nieee.

                                                      No więc kiedy chwaliłem się, że mówie po angielsku czy niemiecku??? Dlaczego
                                                      wpisujesz tutaj wszystko co aktualnie Ci ślina na język przyniesie?? Wiem, że
                                                      angielski to dzisiaj tak jak umiejętność mówienia w ogóle. Nigdy się tym nie
                                                      chwaliłem i chwalić nie będę.

                                                      > A klienci wracaja bo nie maja wyjscia. Smiem twierdzic, ze to jest kartel firm
                                                      > konsultingowych majacych lobby prawne i w mniejszy lub wiekszy sposob wplywaja
                                                      > na
                                                      > ustawodawstwo. Potem do takowego w 100% pasuja. Ot co. Oczywiscie, ze dostarcza
                                                      > ja
                                                      > produkty (ekspertyzy, audyty, outsorcing IT). Niewatpliwie produkty maja pewnie
                                                      > n
                                                      > stopien jakosci. Tylko czy robia to bezblednie i lepiej niz inni ? Czy sa lepsi
                                                      >
                                                      > inteligentniejsi, nie maja wpadek? I obawiam sie, ze tu lezy to co nas dzieli.
                                                      >
                                                      > A co do zadowolonych klientow. Np. idziesz an dowolna wyszukiwarke (np.
                                                      > yahoo.com) wpisujesz string "dowolna nazwa z big 5) + lawsuits. Cieszys sie duz
                                                      > a
                                                      > ilosci hitow. Czy tka sie zachowuja zadowoleni klienci? Chyba nie wszystkie
                                                      > projectu sa ''''succesful''''.

                                                      Nigdy nie twierdziłem, że te firmy się nie mylą. Twierdzę, że cały lobbing i kasa
                                                      wydana na markę nie utrzyma się sama. Za tym musi iść jakość usług. ktoś może się
                                                      dać naciąć jeden, dwa razy ale nikt nie będzie wydawał kasy przez kilkadziesiąt
                                                      lat na beznadziejne usługi. Czy zastanowiłeś się kiedyś skąd pomimo pozwów
                                                      (których nie neguję) mamy wciąż klientów?


                                                      > No niee az tak Cie dotknac nie chcialem ;-) Nie watpie, ze jestes dobrze
                                                      > przygotowany do wypelniania swoich obowiazkow. Mam tylko pytanie, oczywiscie z
                                                      > ciekawosci, jazeli statystycznie wybieracie cokolwiek (probke materialu do bada
                                                      > n)
                                                      > to jaki rozklad prawdopodobienstwa zakladasz?
                                                      Nie będę robił wykładu na temat metodologii mojej firmy. Nasza metodologia ma
                                                      przynajmniej podstawy w teorii statystki. Polscy biegli, których nie stać bądź
                                                      nie umieją takowej stworzyć, po prostu losują parę faktur. My zapewniamy że suma
                                                      niewykrytych błędów nie przekroczy ustalonego z klientem poziomu. Cała
                                                      metodologia jest tak zbudowana, żeby ten cel osiągnąć.

                                                      > > Z czego robisz szkolenia?
                                                      >
                                                      > Robilem okazjonalnie jako ''''industry expert'''' od softu telekomunikacyjnego i e-
                                                      > commerce. Nie jestem szkoleniowcem. Jestem tym, ktory ratuje projekty po
                                                      > konsultantach.

                                                      Jasne: Mu ratuje świat przed Big 5. Dziękujemy Ci Mu!


                                                      > Moim skromny zadniem specjalisci powinni sie ubierac jak tak jak lubia. Lubisz
                                                      > garnitur? Twoja wola chodz sobie i w weekend. Ja nie chodze wcale w ''''gajerku''''
                                                      > .
                                                      > Mam ''''dzynsy'''' i koszulke. Nie chcialbym Cie urazac ale mi placa za wiedze ;-))
                                                      > )
                                                      Ja też, ale muszę ubierać się w garnitur. To ty zacząłeś jałową dyskusję o
                                                      garniturach Sun Suit. I znowu sugerujesz, że to ja chciałbym wszystkich wcisnąć w
                                                      garnitur i krawat!!

                                                      > Ha ha na moj poziom musialbys sie wzniesc (wiesz pare lat samotnych cwiczen).
                                                      > Mimo roznic zdan pozdrawiam i zycze milego lykendu.

                                                      Teraz to ty mnie rozśmieszyłeś.



                                                      Gieniu

                                                      P.S.
                                                      Nie myl, wielki mędrcze audytu z konsultingiem, bo to tylko świadczy o tym, że
                                                      zabierasz głos na tematy o których nie masz zielonego pojęcia.
                                                    • Gość: agulha Re: ... i pare pytan left - Do Gieniusza IP: 10.129.135.* / *.acn.pl 09.09.01, 01:22
                                                      Może ktoś mi wyjaśni, co to znaczy BTW? Wdzięczność gwarantowana!
                                            • Gość: tomek Re: panowie, a tak naprawde Panie (ze szczegolnym uwzgled. Cherry) IP: *.sap-ag.de 28.08.01, 09:30
                                              Cherry: "Tomku, gratuluje slusznego obstawienia troj-literowek i uroczego
                                              sarkazmu, nie wiedzialam ze usmiech fajnej dziewuchy moze tyle dobrego sprawic,
                                              musisz sie czuc b. niedoceniany. A co do obnazonej slabosci, w zwiazku z faktem
                                              iz obnazona sie nie czuje, pozwol ze sama swe slabosci obnaze : lubie czekolade
                                              i jeszcze nie udaje mi sie przeplynac wplaw tyle ile bym chciala.
                                              Wystarczy poznac strukture dzialania takiej firmy od podszewki, aby przekonac
                                              sie, ze argumenty wysuwane przez szanownego audytora sa odpowiednikiem
                                              wizerunku jaki sprytnie sobie one wykreowaly. "

                                              Prosze ja szanownej Cherry, (chcialem by zabrzmialo oficjalnie, bez
                                              spoufalania, ale i bez sarkazmu ?!)

                                              Mysle, ze okreslenie "dziewuchy", dotknelo Ciebie, nie bylo to moja intencja
                                              absolutnie, przepraszam (choc tak w glebi duszy nie czuje sie winny - ale, ze
                                              wczoraj odkopalem swojego kumpla z liceum, nie widzielismy sie jakies 11 lat, i
                                              robi w dzialce "ludzkie dusze", to ja przepraszam bez zastanowienia). Cherry,
                                              zapewniam Ciebie, ze nie czuje sie niedoceniany, przeciwnie, znajduje zwykle z
                                              moimi kolegami z miejsc pracy wspolny jezyk, razem sie smiejemy, razem idziemy
                                              na obiad. Jest wiec cool. Jezeli chodzi o kobiety, tutaj bez wielkich
                                              dywagacji, powiem skromnie aczkolwiek dobitnie i jasno: radze sobie. Koniec
                                              tematu. I prawde mowiac, nie spotkalem sie z opinia o mnie, w ktorej ktokolwiek
                                              doszukiwalby sie cech sarkazmu, przewartosciowania, niedowartosciowania czy
                                              absolutnej normy. Nie, jestem fajnym gosciem, jak chce zabrac glos, to mowie,
                                              ja mnie cos wk..., to mnie poprostu wkk... i tyle. Jednak nie ma we mnie
                                              szowinizmu kastowego, tak juz jest ktos jest menago, ktos audytomer, ktos
                                              sekretarka, a ja jestem soba. Ale dosc o tem.

                                              pozdr dla Cherry
                                  • Gość: agulha Re: do Gienia szanownego audytora IP: 10.129.135.* / *.acn.pl 09.09.01, 01:07
                                    A Twoje wykształcenie wyższe nie jest podbudowane solidnym średnim, skoro
                                    piszesz o "adoptowaniu" do warunków. Adoptuje się dziecko. Do warunków należy
                                    się zaś "adaptować" Sprawdź w słowniku, jeśli nie wierzysz (tak, wiem, w domu
                                    nie masz, idź do czytelni)
                            • Gość: gregor Re: Dzieki Gregor! IP: 212.244.27.* 23.08.01, 09:07
                              Nikt nie atakuje sekretarek za ich lekką (ciężką) pracę i wysokie wymagania co
                              do pensji. Żadna z osób nie napisze, że ich praca nie wymaga kwalifikacji,
                              doświadczenia, wykształcenia, a na pewno już nie stwierdzi, iż nie trzeba
                              inteligencji. To zrozumiałe. Szczególnie wśród kobiet (sekretarek), które
                              uważane są powszechnie jako dodatek do np. biznesmena. Stereotyp panujący
                              obecnie, który tkwi jeszcze za czasów minionych jest trudno zmienić.
                              Odwiedzając biura zawsze widzimy jakąś "sekretarkę, która parzy kawę, wysyła
                              liściki i odbiera telefony. Nic więcej nie widzimy. Obowiązki "sekretarki", czy
                              też asystentki na pewno nie ograniczają się to ww. obowiążków.
                              Przeczytawszy wcześniejsze posty, każda z wypowiadanych pań tak opisała swoją
                              pracę, jakby to właśnie One pracowały za wszystkich. Tylko One są ahh!, ohhh!
                              Tak to odebraliśmy. W związku z tym napisałem we wcześniejszym poście
                              (tyt: do niektórych ............ ), o odpowiedź szczegółową.
                              Żadna z pań nie raczyła odpowiedzieć. Odniosłem wrażenie, iż tak naprawdę to
                              one nie wiedzą co piszą i nadużywają kilku "stanowisk" np. księgowość, kadry,
                              logistyka, marketing. Nie jestem marketingowcem, ale pisanie liścików z ofertą,
                              telefon do kontrahenta, czy też reklama nie ma nic wspólnego (przynajmniej mało)
                              z marketingiem.
                              • Gość: tomek Re: Do Cherry i Gienia IP: *.sap-ag.de 23.08.01, 17:29
                                Sledze, mysle uwaznie, ten watek, no i musze przyznac, ze jest dosc frapujacy,
                                z uwagi na poruszane kwestie, sposoby argumentacji (rzeczowe i emocjonalne)
                                bardzo sie usmialem z rymowanki Cherry, nie jest to absolutnie zaden wulgaryzm
                                w tym kontakscie, Drogi Gieniu. Jest to ni mniej ni wiecej sposob na utarcie na
                                chwile nosa wszystkim Arthurom, Ernstom itd. Przyjmij to z usmiechem.

                                pozdrawiam
                                • Gość: cherry Re: Do Cherry i Gienia IP: 195.94.222.* 24.08.01, 11:03
                                  Gość portalu: tomek napisał(a):

                                  > Sledze, mysle uwaznie, ten watek, no i musze przyznac, ze jest dosc frapujacy,
                                  > z uwagi na poruszane kwestie, sposoby argumentacji (rzeczowe i emocjonalne)
                                  > bardzo sie usmialem z rymowanki Cherry, nie jest to absolutnie zaden wulgaryzm
                                  > w tym kontakscie, Drogi Gieniu. Jest to ni mniej ni wiecej sposob na utarcie na
                                  >
                                  > chwile nosa wszystkim Arthurom, Ernstom itd. Przyjmij to z usmiechem.

                                  Dzieki Tomku za odrobine poczucia humoru, tego oczekiwalam piszac moj post, zdaje
                                  sobie bowiem sprawe ze to co napisalam jest b. subiektywne.

                                  pozdrawiam
                                  >
                                  > pozdrawiam

                                  • Gość: tomek Re: Do Cherry i Gienia IP: *.sap-ag.de 24.08.01, 11:10
                                    Gość portalu: cherry napisał(a):

                                    > Gość portalu: tomek napisał(a):
                                    >
                                    > > Sledze, mysle uwaznie, ten watek, no i musze przyznac, ze jest dosc frapuj
                                    > acy,
                                    > > z uwagi na poruszane kwestie, sposoby argumentacji (rzeczowe i emocjonalne
                                    > )
                                    > > bardzo sie usmialem z rymowanki Cherry, nie jest to absolutnie zaden wulga
                                    > ryzm
                                    > > w tym kontakscie, Drogi Gieniu. Jest to ni mniej ni wiecej sposob na utarc
                                    > ie na
                                    > >
                                    > > chwile nosa wszystkim Arthurom, Ernstom itd. Przyjmij to z usmiechem.
                                    >
                                    > Dzieki Tomku za odrobine poczucia humoru, tego oczekiwalam piszac moj post, zda
                                    > je
                                    > sobie bowiem sprawe ze to co napisalam jest b. subiektywne.
                                    >
                                    > pozdrawiam
                                    > >
                                    > > pozdrawiam
                                    >

                                    No ale wszyscy, w napieciu czekamy na Gienia, Gieniek, nie daj sie, Cherry badz
                                    stanowcza !!!!
                                    • Gość: ajrin Ah Panie, Panowie! IP: *.polmotors.wroc.pl 05.09.01, 15:36
                                      W zasadzie to ja już nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, zaczęło się
                                      od "płaca do sekretarki" poprzez posty w stylu "pracę sekretarki opanuję w
                                      tydzień" (gratuluję), do wzajemnego obrzucania się błotem. Nie było mnie przez
                                      2 tygodnie,więc nie miałam okazji się wypowiedzieć na ten temat ale czytając
                                      jeszcze raz to wszystko zauważyłam, że po pierwsze: niektórzy panowie za bardzo
                                      generalizują (i moja subiektywna opinia uważają się za lepszych,
                                      inteligentniejszych, bardziej wykształconych, etc. od innych co nie upoważnia
                                      ich na temat wymądrzania się i deprecjonowania zawodu o którym nie mają bladego
                                      pojęcia), niektóre panie też chyba nieco przesadzają, albo traktują to zbyt
                                      osobiście. Przypominam sobie, że ja też się uniosłam gdy niejaki Pan Gieno w
                                      jednym ze swoich postów stwierdził "ja się uczyłem, więc nie jestem
                                      sekretarką", co zabrzmiało nieco przemądrzale i tak jakby wszystkie sekretarki
                                      były bandą średnio inteligentnych pań, które nie muszą używać swojego mózgu ani
                                      posiadać zbytniego wykształcenia do wykonywania tak_banalnego_zawodu jakim
                                      jest "sekretarzenie". Pomijając jednak powyższe uwagi dochodzę do następujących
                                      wniosków:
                                      1. Większość panów, którzy tu się wypowiadają generalizują sprowadzając zarówno
                                      stanowisko sekretarki, jak i obowiązki do jednego poziomu.
                                      2. Po drugie pytanie było o płace dla sekretarki, a wy z tego zrobiliście forum
                                      na temat "praca sekretarki jest tak prosta i nauczę się jej w tydzień"
                                      dopisując codziennie nowe fantastyczne wątki (panowie) na temat swoich
                                      wyobrażeń o pracy sekretarki. Tak, wyobrażeń, bo z waszych postów wynika, że
                                      nie macie o tej pracy żadnego pojęcia.
                                      3. Jedni przez drugich przekonujecie się nawzajem jakiej to nieprzeciętnej
                                      inteligencji, doświadczenia, wykształcenia i innych umiejętności potrzeba do
                                      wykonywania waszych zawodów (sekretarek i nie-sekretarek).
                                      4. Czy nie sądzicie, że z pracą sekretarki jest podobnie jak z pracą marketera,
                                      handlowca, księgowego, etc. To znaczy - co firma to obyczaj? Są duże koncerny,
                                      gdzie sekretarka zarządu to odpowiedzialne stanowisko, wymagające czegoś więcej
                                      niż umiejętności wciśnięcia przycisku w telefonie, wysłania faxu, czy zrobienia
                                      panu prezesowi kawy. Są też mniejsze "koncerny" gdzie nie wymaga się od
                                      sekretarki ukończenia studiów, czy mówienia biegle trzema językami, itd. Moim
                                      zdaniem ktoś kto ma jakiekolwiek doświadczenie zawodowe i pracował w więcej niż
                                      1 firmie z łatwością dostrzeże, że każda firma ma swoją specyfikę i wymagania
                                      dotyczące pracowników (w tym sekretarek). Więc myślę, że każda z pań sekretarek
                                      może śmiało napluć w buty osobnikom wygłaszających tezy, że do tej pracy nie
                                      potrzeba specjalnych umiejętności i można nauczyć się jej w tydzień. To praca
                                      jak każda inna, jedni się w niej sprawdzają, inni nie, jedni są elastyczni i
                                      potrafią dopasować się do zmiennych warunków, inni nie i tyle. A co
                                      poniektórych to posadziłabym na kilka dni na miejscu sekretarki i bardzo
                                      chętnie zobaczyłabym jak sobie radzą w wykonywaniu "tak banalnych" obowiązków.
                                      5. Punkt czwarty nie jest apoteozą pracy sekretarki, a jedynie odniesieniem do
                                      punktu pierwszego.
                                      6. Ktoś kto się tu wypowiadał (sorry, ale zapomniałam kto to był, a nie chce mi
                                      się teraz wracać do poprzednich postów)prosił o przykład czegoś związanego z
                                      pracą sekretarki, czego nie byłby się w stanie nauczyć w tydzień. Proszę
                                      bardzo. Zakładając, że Twoją specjalnością nie jest branża budowlana i nie masz
                                      o niej zielonego pojęcia, opanuj w tydzień angielski techniczny, tak byś mógł
                                      brać udział w spotkaniach wykonawców i tłumaczyć z jęz. polskiego na angielski
                                      i odwrotnie skomplikowane słownictwo i problemy techniczne. Przypomina bardziej
                                      pracę tłumacza prawda? A jednak z życia wzięte. Powodzenia w opanowywaniu
                                      języka.
                                      7. I jeszcze jedno do tych wszystkich ciężko
                                      pracujących/"zapieprzających"/"harujących" panów audytorów, inżynierów,
                                      księgowych, czy czymkolwiek się zajmujecie. Jak to się dzieje, że skoro tak
                                      ciężko pracujecie znajdujecie jeszcze czas na aktywny udział na tym forum?
                                      Czyżby nieprzeciętna podzielność uwagi?
                                      8. Howg!
                                      • Gość: Stan Re: Ah Panie, Panowie! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 16:15
                                        W dzisiejszych czasach chwalenie się znajomością angielskiego w branży jakiej
                                        się działa to chyba jakieś nieporozumienie.
                                        To tak jakbym powiedział, że umiem chodzić (i zajęło mi to więcej niż tydzień).
                                        Fakt jest taki, że sekretarki mają guzik do roboty i jeszcze się wymądrzają.
                                        Jak mam dać coś takiej to roboty to wolę to zrobić sam: szybciej, lepiej i bez
                                        skwaszonej miny.
                                        • Gość: ajrin Re: Ah Panie, Panowie! IP: *.polmotors.wroc.pl 05.09.01, 16:29
                                          Gość portalu: Stan napisał(a):

                                          > W dzisiejszych czasach chwalenie się znajomością angielskiego w branży jakiej
                                          > się działa to chyba jakieś nieporozumienie.
                                          > To tak jakbym powiedział, że umiem chodzić (i zajęło mi to więcej niż tydzień).

                                          Zapomnialam dodac pare szczegolow, zeby niektorzy nie porownywali tego z
                                          umiejetnoscia chodzenia. Wiec dodaje. To przyklad z zycia wziety - mojego.
                                          Podczas studiow pracowalam dla firmy wynajmujacej pracownikow (glownie biurowych)
                                          w leasing, jesli wiec jakies firmie brakowalo np. sekretarki (bo byla na urlopie,
                                          lub pojawil sie jakis inny problem) to szlam ja zastapic. Wyslano mnie do firmy
                                          anglojezycznej budujacej duze centrum handlowe w Polsce. Wiec jak widzisz nie
                                          bylam zwiazana z branza i nie jest to "chwalenie sie umiejetnoscia angielskiego w
                                          branzy w ktorej sie pracuje". Gdybys uwaznie czytal zauwazylbys, ze pare razy
                                          dodalam ze nie mialam o branzy budowlanej zielonego pojecia, ze nie wspomnie o
                                          angielskim technicznym. Nie powiedzialam tez, ze w tydzien udalo mi sie opanowac
                                          cala problematyke.
                                          Po prostu ktos prosil o przyklad czego jako sekretarka nie moglby sie nauczyc w
                                          tydzien. I tyle.

                                          > Fakt jest taki, że sekretarki mają guzik do roboty i jeszcze się wymądrzają.
                                          > Jak mam dać coś takiej to roboty to wolę to zrobić sam: szybciej, lepiej i bez
                                          > skwaszonej miny.

                                          A to juz bez kometarza, kazdy ma prawo do swojego zdania, a takze do wyboru
                                          swojej sekretarki. A jesli nie masz wlasnej i tylko podrzucasz sekretarce szefa
                                          rozne prace do zrobienia, to nie dziw sie, ze ma skwaszona mine, tez bym miala.
                                          • Gość: Stan Re: Ah Panie, Panowie! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 09:30
                                            U nas sekretarka jest do "użytku" wszystkich pracowników. Jest na to oficjalne
                                            pozwolenie prezesa. Niestety p. sekretarka ma zawsze coś do roboty np. rozmowa
                                            z równie głupią i pustą koleżanką z Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości
                                            (HEH)
                                            Nie wiedziałem, że rozmawiamy o wynajmie pracowników!!! Przeciętna sekretarka
                                            pracuje tylko w jednej firmie i jednej branży!
                                            • Gość: ajrin Re: Ah Panie, Panowie! IP: *.polmotors.wroc.pl 06.09.01, 12:57
                                              No widzisz to zależy od firmy w niektórych firmach jest kilka sekretarek,
                                              sekretarka ogólna, sekretarka zarządu, a może też być i sekretarka danego
                                              działu, zależy od wielkości i struktury firmy. Nieraz sekretarka pełni też
                                              funkcję asystentki zarządu lub prezesa, wszystko zależy od firmy i
                                              zapotrzebowania. Większość osób utożsamia sekretarkę z panią od wszystkiego i
                                              dla wszystkich i jest w błędzie, może więc stąd te wszystkie posty i kłótnie
                                              panów wymądrzających się i pań próbujących im udowodnić, że nie jest tak jak
                                              myślą.
                                              A co do wynajmu pracowników, to podałam to tylko w kontekście tego jednego
                                              przykładu i nie odnosi się to absolutnie do tego forum.
                                      • Gość: tomek Re: Ah Panie, Panowie! -- do ajrin'a IP: *.sap-ag.de 19.09.01, 22:23
                                        Jak w wielkiej grze, uwaga odpowiadam na punkt nr 7. Otoz, to ze ja mimo swoich
                                        dosc czasochlonnych obowiazkow i napietych terminow znajduje czas by zajrzec tu
                                        i owdzie, to wcale nie dlatego, ze (tu analogia do wspomnianej branzy
                                        budowlanej) mam tyl roboty, ze nie zdazylem zaladowac taczki (i latam z pusta,
                                        taki zajeb) ........ ale ..... umiem sobie organizowac czas (wymaga to ode mnie
                                        jeszcze duzo pracy i ulepszen, ale jest nie najgorzej) i postanowilem wobec
                                        siebie samego, realizowac zasade wartosciowania istotnosci pewnych
                                        czynnosci..... ot caly sekret.

                                        pozdr
                                        • Gość: ajrin Re: Ah Panie, Panowie! -- do Tomka IP: *.polmotors.wroc.pl 21.09.01, 10:30
                                          Szanowny kolego. Małe sprostowanie. Ajrin jest kobietą to po pierwsze. Po
                                          drugie nie odmienia się.
                                          A po trzecie odpowiedź na Twoj mistyczno-filozoficzno-organizatorski wywód:
                                          Bardzo się cieszę że potrafisz sobie zorganizować czas w pracy:) Moje
                                          najserdeczniejsze gratulacje!:)
                                          Pozdrawiam,
                                          Ajrin
                                          • Gość: tomek Re: Ah Panie, Panowie! -- do Tomka -- do Ajrin IP: *.sap-ag.de 21.09.01, 10:48
                                            Gość portalu: ajrin napisał(a):

                                            > Szanowny kolego. Małe sprostowanie. Ajrin jest kobietą to po pierwsze. Po
                                            > drugie nie odmienia się.
                                            > A po trzecie odpowiedź na Twoj mistyczno-filozoficzno-organizatorski wywód:
                                            > Bardzo się cieszę że potrafisz sobie zorganizować czas w pracy:) Moje
                                            > najserdeczniejsze gratulacje!:)
                                            > Pozdrawiam,
                                            > Ajrin

                                            Droga Ajrin,

                                            Przepraszam za pomylke w plci (dostrzeglem to wczesniej, ale i tak zbyt pozno).
                                            Odmiana Ajrin podyktowana byla moim przekonaniem o istnieniu formy "meskiej", a
                                            co do mistycyzmu (czy to mnie obraza ?), to (chyba) nie mialem takiego zamiaru i
                                            w przekonaniu calkowitej szczerosci Twojej riposty (tylko niewprawiony for-cz
                                            moglby sie w niej dopatrzec zjadliwosci, uszczypliwosci, baaa, a nawet zawisci ---
                                            zartowalem), zycze Tobie wspanialego weekendu, masy pozytywnych wrazen .... no i
                                            oczywiscie absolutnie szczerze (juz na serio) pozdrawiam

                                            PS a jak sie wymawia Twoje ID ???
                                            • Gość: ajrin Re: Ah Panie, Panowie! -- do Tomka -- do Ajrin--do Tomka IP: *.polmotors.wroc.pl 27.09.01, 13:56
                                              Drogi Tomku,

                                              Choc pozno, odpowiadam rozwiewajac Twoje watpliwosci:

                                              > co do mistycyzmu (czy to mnie obraza ?)
                                              To juz zalezy wylacznie od Ciebie. Ja nie mam w zywczaju obrazac kogos kogo nie
                                              znam z tego tylko powodu ze ma (czy ma?) inne poglady niz ja:)

                                              > w przekonaniu calkowitej szczerosci Twojej riposty (tylko niewprawiony for-cz
                                              > moglby sie w niej dopatrzec zjadliwosci, uszczypliwosci, baaa, a nawet zawisci
                                              > ---
                                              > zartowalem)
                                              Hm...czyzbym byla niewprawiona for-cz? (cokolwiek to znaczy)...Czy sa jakies
                                              kryteria wedlug ktorych mozna stwierdzic kto jest wprawionym for-cz, a kto nie?:)
                                              Czy dopatrywalam sie zjadliwosci, uszczypliwosci, etc. w Twojej odpowiedzi...?
                                              Nie:) Aczkolwiek....wywnioskowalam,ze jestes z siebie bardzo dumny, ze tak
                                              swietnie potrafisz zorganizowac sobie czas w pracy i stad moje gratulacje. (Bez
                                              zlosliwosci:)

                                              Ja rowniez pozdrawiam i zycze milego weekendu:)
                                              Ajrin


                                              > PS a jak sie wymawia Twoje ID ???
                                              Odpowiedz na PS. Ajrin wymawia sie tak jak sie pisze.
                                              • Gość: tomek Re: Ah Panie, Panowie! -- do Tomka -- do Ajrin--do Tomka IP: *.sap-ag.de 27.09.01, 14:08
                                                Hmmm, wszystko, co napisale, bylo po trosze proba obrony samogo siebie, po
                                                trosze proba udobruchania Ciebie (pisalem troche zartem troche seriem). Jestem
                                                dzisiaj pelen optymizmu i przyjazni do wogo nastawionych do mnie sil natury (od
                                                wczoraj los chcial, by bolalo mnie gardlo i bym zuzywal tone chustek do nosa na
                                                godzine). Niemniej jednak, mysle ze w koncu wyjzy slonko (troche odbieglem od
                                                zasadniczego tematu, ale, co tamm ..)

                                                pozdr dla Ajrin, tomek
                                                • Gość: ajrin Re: Ah Panie, Panowie! -- do Tomka -- do Ajrin--do Tomka IP: *.polmotors.wroc.pl 27.09.01, 15:38
                                                  Ja tez jestem dzis pelna optymizmu (choc nie zuzywam tony chustek do nosa) i
                                                  zapewniam Cie ze nie jestem wroga nastawiona sila natury:)
                                                  Ajrin
                                                  • Gość: tomek Re: Ah Panie, Panowie! -- do Tomka -- do Ajrin IP: *.sap-ag.de 27.09.01, 17:23
                                                    Wobec tego, ciesze sie niezmiernie

                                                    pozdr
      • Gość: Stan Re: Płaca dla sekretarki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 16:49
        Nie wiedziałem, że dyskutowaliście tutaj o wynajmie pracowników :-)
        Przeciętna sekretarka ma tylko jedną firmę i jedną branżę do poznania. Dlatego
        więc uważam, że znajomość języka w swojej branży jest oczywista.

        U nas sekretarka jest "wszystkich". Mamy pozwolenie prezesa
        na "wykorzystywanie" jej do prostych prac. Niestety ona ma zawsze co innego do
        roboty np. arcyważne rozmowy ze swoimi równie głupimi i pustymi koleżankami z
        Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości
      • Gość: zja Re: Płaca dla sekretarki IP: 157.25.164.* 05.10.01, 10:29
        Po,pierwsze nie ma co porównywać Warszawy do reszty kraju. Chyba wszyscy juz to
        wiedzą. Ja nie pracuję w Warszawie, moje kwalifikacje są troche wyższe niż
        angielski i komputer. Pracuję w dużej zachodniej firmie. Niestety po kilku
        latach pracy nie mam wlasnego mieszkania, a samochodu też nie kupiłam tylko za
        swoje ciężko zarobione... Czasem nie wierzę w kwoty zasłyszane, ale jeśli
        faktycznie takie sa to gratuluję.
      • Gość: 8277193 Re: Płaca dla sekretarki IP: *.shell.nl 05.10.01, 12:39
        kochani, w tym wątku jest 86 postów:

        60 wysłano w godzinach 8-16
        8 wysłano w godzinach 16-17
        5 wysłano w godzinach 17-18
        13 wysłano w godzinach 18-8

        ja rozumiem, wszyscy jesteście bardzo zapracowani i nie wiecie w co ręce
        włożyć, tak Wy szanowne asystentki jak Wy szanowni audytorzy. Tym bardziej Was
        podziwiam ze znajdujecie jeszcze czas na postowanie. Mi policzenie ww rzeczy
        zajelo ok. 10 minut i moglem sobie na to pozwolic tylko dlatego, ze moj raport
        chodzi dzisiaj wyjatkowo wolno.
        • ochman Re: P?aca dla sekretarki 05.10.01, 15:05
          Gos´c´ portalu: 8277193 napisa?(a):

          > kochani, w tym wa˛tku jest 86 postów:
          >
          > 60 wys?ano w godzinach 8-16
          > 8 wys?ano w godzinach 16-17
          > 5 wys?ano w godzinach 17-18
          > 13 wys?ano w godzinach 18-8

          i z tego wynika...???
          lub
          w czym napisanych w weekendy...???
          • Gość: 8251174 Re: P?aca dla sekretarki IP: *.shell.nl 05.10.01, 16:11
            wynika z tego tylko (aż) to, że jesteście wspaniali jeżeli chodzi o Wasz time
            management. Gratulacje jeszcze raz.

            A ile w weeekendy policzę i dam znać. Ponieważ dzisiaj będę siedział w biurze
            długo, mam nadzieję dać znać jeszcze do wieczora.
          • Gość: 4211981 Re: P?aca dla sekretarki IP: *.shell.nl 05.10.01, 17:03
            no więc policzyłem i miałeś rację, teraz wynik jest dramatycznie różny: aż 5
            postów wysłanych w godzinach 8-18 poszło w weekendy. Reszta (68) w dni robocze.

            Dla zainteresowanych: w godzinach 18-8 w dni robocze wysłano 9, a w weekendy 4
            posty.

            Oczywiście nie uzględniłem dni, w których wysyłaliście posty będąc na urlopach,
            zwolnieniach chorobowych, na bezrobociu itd. Z góry przepraszam.
            • ochman Re: P?aca dla sekretarki 05.10.01, 18:08
              a swieta panstwowe???

              nie zawiedz nas!!!!
              • Gość: 987712 Re: Placa dla sekretarki IP: *.shell.nl 05.10.01, 18:44
                co nie zawiedz, kochany. Ja sie tu bede wysilal, a z mojej tabeli przestawnej
                wynika, ze w piatki po 18-tej byly tylko dwa posty.
        • Gość: Ewa Do 8277193 IP: 213.77.30.* 16.10.01, 11:58
          Gość portalu: 8277193 napisał(a):

          > kochani, w tym wątku jest 86 postów:
          >
          > 60 wysłano w godzinach 8-16
          > 8 wysłano w godzinach 16-17
          > 5 wysłano w godzinach 17-18
          > 13 wysłano w godzinach 18-8
          >
          > ja rozumiem, wszyscy jesteście bardzo zapracowani i nie wiecie w co ręce
          > włożyć, tak Wy szanowne asystentki jak Wy szanowni audytorzy. Tym bardziej Was
          > podziwiam ze znajdujecie jeszcze czas na postowanie. Mi policzenie ww rzeczy
          > zajelo ok. 10 minut i moglem sobie na to pozwolic tylko dlatego, ze moj raport
          > chodzi dzisiaj wyjatkowo wolno.

          A ty, przepraszam, liczyłeś te posty o jakiej godzinie? Poza tym żeby krytykować
          czyjąś pracę trzeba się na niej znać. Praca sekretarka to nie jest praca przy
          taśmie produkcyjnej, więc dlaczego nie może ona znaleźć parę minut dziennie, żeby
          do kogoś coś napisać? Ja osobiście nie chodzę kilka razy dziennie, jak moi
          koledzy, na papierosa, bo nie palę. Obliczyłam, że każdy z nich przebywa na
          papierosie ok.10-15 min. Jeżeli wypala ich ok, 5 dziennie to pracuje ode mnie o 1
          godzinę mniej.
          Druga sprawa - sekretarka powinna być w biurze przed innymi pracownikami (takie
          jest moje zdanie).Przychodzę więc kwadrans przed ósmą. Inni schodzą się ósma po
          ósmej.
          To tyle.

          • Gość: 3551241 Re: Do 8277193 IP: *.shell.nl 02.11.01, 14:00
            tak, masz racje, wyslalem tamten post w godzinach pracy i nawet wyjasnilem jak
            do tego moglo dojsc. Nietstety od czasu jak chlopcy zrobili upgrade SQL servera
            i period cleardown raporty znowu chodza szybko, wiec nie mialem czasu nalezycie
            sie pokajac.

            Nie przejmuj sie, ci palacze beda zyli krocej, wiec sprawiedliwosci stanie sie
            zadosc. Chyba ze umra w wieku przedemerytalnym, wtedy niestety okaze sie, ze
            dzieki paleniu mniej sie w zyciu napracowali.
      • Gość: Leg Re: Płaca dla sekretarki IP: *.ggb.pg.gda.pl 10.10.01, 11:08
        W firmie, w której pracowałem do końca sierpnia (Pomorze) sekretarka zarabiała
        1400 netto (na okresie próbnym 1000 netto). Miała wyksztacenie wyższe, znała
        perfekcyjnie niemiecki.
        • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 10.10.01, 14:18
          Ja mysle jednak, ze kazdy z nas jest ma szanse na fure siana, ale tylko
          niektorzy z nas umieja sie sprzedac. Ot co, jeden zarabia X, a jego kolezanka
          10 (no moze 8 razy) wiecej, dlaczego ??? No bo ma to cos w sobie (pomijam
          wyksztalcenie, znajomosc jez. obcych i doswiadcz.), prezentuje soba po prostu
          (jak to mawia moja siostra) "poltora goscia" (niezaleznie od plci !!!).

          pozdr
          • Gość: tomek Hej Ajrin - tak bez Twojej riposty, jakos tak lyso ... IP: *.sap-ag.de 11.10.01, 14:30
            • Gość: ajrin Re: Hej Ajrin - tak bez Twojej riposty, jakos tak lyso ... IP: *.polmotors.wroc.pl 12.10.01, 10:30
              No a na co mam ripsotowac, na liczenie maili?:) Bardzo dobrze ze znalazl sie
              ktos kto to wszystko policzyl, moze kiedys ktos bedzie prowadzil badania na
              temat aktywnosci internautow na forum i ma jak znalazl:)
      • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 12.10.01, 19:51
        W takim razie, ja ... zycze wszystkim sekretarkom (zwlaszcza tym
        nieripostujacym, i innym tez) milego weekendu.

        pozdr
        • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 15.10.01, 09:58
          W takim razie ja życzę wszystkim sekretarkom i panom biorącym udział w tych
          dyskusjach miłego tygodnia i równie miłych dla nich szefów. I żeby jeszcze
          szefowie przynosili pączki dla swoich pracownic....i robili kawę...i ładnie się
          uśmiechali...i odbierali telefony...no, trochę się zagalopowałam.
          • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 15.10.01, 11:21
            No ale zyczyc sobie ... zawsze mozna

            pozdr
            • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 15.10.01, 11:55
              Pomarzyc takze...:)Moze kiedys sie spelni, choc pewnie juz nie mnie:)
              • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 15.10.01, 14:17
                Ty nie trac nadzieje, jakoc sie kolwiek dzieje (Maksyma mojego poety dla Ajrin)

                pozdr

                A moj wuj stryjeczny zwykl mawiac "Blogoslawieni, ktorzy nie widzieli, a
                uwierzyli ... < ciekawe, gdzie to wyczytal >

                • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 16.10.01, 09:18
                  > Ty nie trac nadzieje, jakoc sie kolwiek dzieje (Maksyma mojego poety dla Ajrin
                  > )

                  Nie tracę, cały czas czekam na ten dzień:) Aczkolwiek napisałam, że się już na to
                  nie załapię, nie dlatego, że jest to niemożliwe (choć prawdopodobieństwo jest
                  takie jak to, że w Roswell wylądowali kosmici) :)

                  > pozdr
                  >
                  > A moj wuj stryjeczny zwykl mawiac "Blogoslawieni, ktorzy nie widzieli, a
                  > uwierzyli ... < ciekawe, gdzie to wyczytal >
                  Taaak, też tak mówię kiedy ktoś nie chce mi uwierzyć...

                  • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 16.10.01, 10:36
                    Mam taka mala nadzieje, ze udalo mi sie troche Ciebie rozweselic, a jezeli tak,
                    to jestem mistrzem, bo dzisiaj, trudno doprawdy znalazc ku temu powody

                    pozdrawiam - niepoprawny optymista
                    • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 16.10.01, 11:36
                      Powiem Ci w sekrecie ze nie trzeba byc mistrzem by mnie rozweselic, wbrew
                      pozorom (?:))
                      Pozdro
                      • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 16.10.01, 12:49
                        OK, ale ten sekret pozostawmy tylko sobie
                        • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 16.10.01, 14:03
                          Czy zawsze podpisujesz sie jako Tomek, czy tez czasami inaczej?:)
                          • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 16.10.01, 14:28
                            Zwykle jako tomek, pare razy zdarzylo mi sie podszyc pod Zdzicha (wiecej
                            grzechow nie pamietam, poza tym, podpisuje sie swoim imieniem).

                            A dlaczego pytasz ???

                            • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 16.10.01, 14:34
                              Bo na innym wątku ktoś podpisał się innym imieniem a zauważyłam, że ma taki sam
                              adres jak Ty...więc mnie to zastanowiło.
                              • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 16.10.01, 14:37
                                Moze, gosc podpisal sie Tomek, ja uzywam "tomka", bo szybciej sie pisze.
                                Zdradz mi tajemniece, jak doszlas do mojego adresu ???
                                Za Boga, nie wiem o co w tym chodzi,a fajnie byloby miec o tym pojecie.

                                PS o jaki watek chodzi ???
                                • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 16.10.01, 15:06
                                  Gość portalu: tomek napisał(a):

                                  > Moze, gosc podpisal sie Tomek, ja uzywam "tomka", bo szybciej sie pisze.
                                  > Zdradz mi tajemniece, jak doszlas do mojego adresu ???
                                  > Za Boga, nie wiem o co w tym chodzi,a fajnie byloby miec o tym pojecie.
                                  >
                                  > PS o jaki watek chodzi ???

                                  To jest na wątku że ktoś szuka pracy, parę wątków niżej chyba ma tyt. "Jak długo
                                  jeszcze" i ktoś podpisał się "stefan" a nie "Tomek ", a co do adresu to nie
                                  jestem aż tak biegła w te klocki, żeby z forum odszyfrować Twój adres:) Z prawej
                                  strony strony masz (a czasami nie masz) adres sap-ag.de , ale może to tylko adres
                                  serwera i to nawet nie firmowego?:)
                                  • Gość: tomek Re: Płaca dla sekretarki IP: *.sap-ag.de 16.10.01, 15:13
                                    do stefana sie absolutnie nie przyznaje, moze, tu gdzie pracuje jest jakis
                                    stefan, ale to nie ja

                                    pozdr
                                    • Gość: ajrin Re: Płaca dla sekretarki IP: *.polmotors.wroc.pl 16.10.01, 15:44
                                      No coz, w takim razie tez pozdro:) I milego wieczorku:)
    Pełna wersja