Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Bezrobotni czy ktoś was piętnuje...

    18.05.05, 23:12
    ...z tego powodu, że nie pracujecie mimo intensywnych poszukiwań pracy? Ja
    nie pracuję 3 lata choć tęsknię za pracą i szukam jak mogę.Ostatnio słyszę od
    niektórych w mojej rodzinie,że ze mną jest coś nie tak skoro tyle czasu nie
    pracuję i że ze mnie pasożyt i.t.p.Czy was też to spotyka?!
      • Gość: Bartek Re: Bezrobotni czy ktoś was piętnuje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 01:15
        Kumple są bez wykształcenia i mają marne fizyczne prace. Natomiast ja
        pokończone studia i miałem dobrą pracę i płacę, ale chciałem mieć jeszcze
        lepszą i na razie szukam.
        Kumple tego wprost nie mówią, ale w powietrzu wyczówam spadek mojego autorytetu.

        pozdrawiam,
        Bartek

      • Gość: kropka Re: Bezrobotni czy ktoś was piętnuje... IP: *.chello.pl 19.05.05, 10:36
        Tak dochodzę do wniosku, że osoba bezrobotna staje się nagle trędowatą dla
        reszty pracującej.Jakby to była zaraźliwa choroba.
        Najbardziej wkurzają mnie rady osób, które w życiu tego nie zaznały,mają wciąż
        tę sama pracę znalezioną w czasach gdy nie było o to trudno.
        Rady rodzinki też są dobijające,zwłaszcza tej starszej części,która nie ma
        pojęcia o dzisiejszym rynku pracy.
        • bluean Re: Bezrobotni czy ktoś was piętnuje... 19.05.05, 11:24
          I ja mam właśnie doczynienia z takimi >radami< takiej rodzinki,która prawie
          mówi wprost że chyba wybredzam z pracą albo że nie chce mi się
          pracować.Najczęściej jednak te teksty słyszę od rodziców.Nie dość ,że mam dosyć
          tych poszukiwań pracy i problemów finansowych to jeszcze mnie chcą chyba
          bardziej dobić.
      • Gość: były-bezrobotny Bezrobotni, czy ktoś was wspiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 11:43
        Bo gdy ja wylądowałem na zasiłku, reakcja mej czcigodnej małżonki była odwrotna:
        Nie rozumiała, że szukanie pracy, takie naprawdę aktywne, wymaga
        a/ czasu i sporo pieniędzy na gazety z ogłoszeniami (jedna poniedziałkowa GW i
        wysłanie jakiegoś CV to trochę mało)
        b/ świętego spokoju na sprawdzenie ogłoszeń, dzwonienie i pisanie pod wskazane
        adresy
        c/ czasu i pieniędzy na jeżdżenie z CV ew. na rozmowy.
        Punkty a/ i b/ najlepiej od wczesnego rana.

        I zaczęło się: idź do urzędu/banku/na pocztę załatw mi to (czytaj: odstój w
        kolejce), wyjdź z dzieckiem na spacer, pojedź na drugi koniec miasta bo tam cos
        jest taniej itp. Skończyło się potężną awanturą; przykro mi było, że musiałem
        jej parę rzeczy powiedzieć ostro i w oczy, ale ta awantura dużo jej wyjaśniła.
        Pracę znalazłem po 3 miesiącach, oczywiście gorzej płatną niż poprzednia, za to
        oczywiście więcej czasu w niej spędzałem.

        Takim krewnym i znajomym królika, dziwiącym się, że jeszcze nie znalazłeś/aś
        pracy, proponowałbym eksperymentalne wysłanie swoich aplikacji (prawdziwych, nie
        upiększonych) do różnych firm z ogłoszeń, tak jakby rzeczywiście szukali pracy.
        Może jak nie odnotują zalewu propozycji, to im sie oczka otworzą.
        • Gość: Teresa Re: Bezrobotni, czy ktoś was wspiera? IP: *.net-serwis.pl 19.05.05, 12:14
          z przyjemnoscia przeczytalam te wypowiedz
          wyrazy uznania
    Pełna wersja