Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Wakacyjna praca polskich studentów w USA to czę...

    IP: 195.136.95.* 19.07.02, 13:28
    Miałem okazje być w Wildwood (New Jersey), a nie jak napisano
    Whitewood (takiego miasta nie ma). Tą kobietę w wesołym
    miasteczku, która bełkotała, też pamiętam, tylko, że ona tak
    zawsze bełkotała (starsza Murzynka). A poza tym to znaleźliśmy
    sobie sami pracę i było całkiem fajnie, także pod względem
    finansowym. Jesli ktos nie zna dobrze jezyka to nie ma co jechac
    do Stanów, chyba, że na wycieczke objazdową.
      • Gość: cyr Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.02, 13:46
        Ten artykuł jest potwierdzeniem tezy,żę lalusie i mamisynki
        powinny siedzieć przy mamusi a nie puszczać sie w tak daleką
        podróż. USA to kraj dla starych wyjadaczy a osoby nieporadne
        tylko przynaoszą nam wstyd Przekonałem się o tym osobiście
        będąc nie raz na programach typu WORK and... a polscy studenci
        przynosili tylko wstyd. Przyjechali z myślą, że wszyscy będą
        koło nich biegać a oni łaskawie trochę popracują ale kasa musi
        być za to ogromna przynajmniej 10$ na godz. Ogólnie jest tak,
        że owszem nie zawsze pośrednicy w Polsce są do końca uczciwi
        ale przy odrobinie przebojowości prace znajdzie każdy i to bez
        problemu a WORK and TRAVEL to najlepsza forma spędzania
        wakacji!!!( ALE NIE DLA SIEROT I MAMISYNKÓW)
        • Gość: Ania Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 21.07.02, 12:11
          To prawda, zawsze trzeba uważać. Ja byłam 2 lata temu w USA,
          załatwiałam sobie wyjazd z biura Almatur w Warszawie i wszystko
          było w porządku. Ale nie rozumiem tych dwóch dziewczyn, które
          oddały swój paszport w zastaw. Jak można zrobić coś tak
          idiotycznego!? Nigdy nie należy oddawać komukolwiek swojego
          paszportu! Jeżeli ktoś tego żąda to najwyżej wynieść się stamtąd
          i szukać czegoś innego. To był ich ogromny błąd. Trzeba być
          stanowczym i pokazać ludziom, że nie trafili na frajerów.
        • Gość: Gosia SZUKAM WINNEGO...CHYBA LOS IP: 217.11.142.* 22.07.02, 13:42
          Ubiegłe lato spędziłam w USA w Lake Tahoe korzystając z usług
          jednego z biur zajmujących się wyjazdami Work&Travel. Pracodawca
          przedstawił ofertę pracy, która trafiła do moich rąk. Zadowolona
          i podekscytowana wylatywałam z Polski w myślach dzieląc już
          skórę na niedźwiedziu (podszkolę język i wrócę do domu z walizką
          pieniędzy).
          Po przyjeździe na miejsce pracy, manager oświadczył, że
          zrezygnował z części początkowo przewidywanych pracowników!
          Bezsensowne tłumaczenia pracodawcy, że on „PRZEWIDYWAŁ, ALE
          JEDNAK SIĘ ROZMYŚLIŁ”! nie trafiały do mnie. Twierdził, że w
          rzeczywistości nie potrzebuje 86 osób do pracy – tylko jak się
          okazało zaledwie połowę tego. Co w takiej sytuacji? Czy winne
          było biuro, które znalazło mi pracodawcę (zakładam, że działali
          w dobrej wierze), czy winny był pracodawca, który podpisał ze
          mną umowę o pracę, a później się z niej wycofał? Przypuszczam,
          że działania biura i pracodawcy nie miały na celu wprowadzenie
          mnie w maliny. Sądzę, że wszyscy chcieli dobrze – ja zresztą
          też. Do kogo mieć pretensje, kiedy pracodawca twierdzi,
          że „Owszem, chciałem przyjąć Cię do pracy, ale już nie chcę – bo
          jest mały ruch w interesie i nie dam Ci tej pracy”?
          Biuro z Polski pomogło mi w znalezieniu innej pracy, ale żal
          do....losu pozostał. Czy powinnam obwiniać polskie biuro czy
          amerykańskiego pracodawcę. Kto zawinił?
          Gosia.
          • Gość: PaewlD Re: SZUKAM WINNEGO...CHYBA LOS IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.07.02, 23:18
            Gosia,
            nie szukaj,,

            kazde przedsiewziecie niesie z soba ryzyko...

            TYM RAZEM NIE wyszlo...

            to nie pierwszy ani ostatni raz...

            jeszcze jest wiele innych 'razow" i ale ,,razy" przed Toba

            P.
          • Gość: noc747 Sytuacja w San Diego (23 Lipiec 2002) IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 23.07.02, 22:11
            Mieszkam 45 min pod San Diego. Zainteresowalem sie artykulem w Wyborczej.
            Oddawanie krwi zeby przezyc to dosyc ekstremalna sytuacja ale rynek pracy w
            Kaliforni jest trudny i bylem w stanie w to uwierzyc.

            Telefonicznie rozmawialem dzisiaj z VP z Council Exchange. Z tego co sie
            dowiedzialem to w tym momencie 2 ludzi z tej firmy dwoi sie i troi zeby znalezc
            zatrudnienie studentom ktorzy przyjechali. Staram sie skontaktowac z ludzmi z
            Polski, zeby zasiegnac informacji z pierwszej reki. Jak bede mial wiecej
            informacji to je na tym forum umieszcze.

            Ameryka jest obecnie w fazie kryzysu ekonomicznego. To miedzy innymi oznacza ze
            jest bardzo trudno znalezc zatrudnienie. JAKIEKOLWIEK. Zabiera to po prostu
            duzo czasu. W tym momencie jest jednak smutne, ze spora grupa ludzi dostala od
            zycia lekcje wolnego rynku.

            noc747@hotmail.com

          • Gość: jas ja tez bylem na W&T IP: 172.26.245.* / 172.18.121.* 24.07.02, 15:13
            nie rozumiem o co chodzi wszytskim tutaj#
            ludzie jesli jestescie zaradni to w usa sobie poradzicie
            tylko trzeba ruszac glowa, pracowac itp

            ja tam bylem dwa razy
            firma zalatwila mi tylko papiery
            chcieli tez pieniadze za samolot do NY 680$
            (wszedzie byly bilety za okolo 420 wiec cos mnie to zaniepokoilo)
            no wiec jakos jednak udalo mi sie dostac moje papiery przed wplata na ten
            dziwny bilet i okazalo sie jednak nie trzeba kupowac w firmie biletu lotniczego

            a poza tym bylo cool w USA
            zarobilem fure pieniedzy
            zjechalem Californie, Arizone, Newade, Utah

            widzialem i przezylem fantastyczne rzeczy

            SZCZERZE POLECAM W&T

            tylko myslcie i pamietajcie ze jak sobie czegos sami nie zrobicie to nie
            liczcie na innych

            pozdrawiam

            jas
            • marlewy1975 Re: ja tez bylem na W&T 26.07.02, 08:31
              Zupełnie nie rozumiem problemu- 2 razy byłem na W&T i nie miałem ŻADNYCH
              zastrzeżeń. Oczywiście, że udział w programie nie gwarantuje pracy (choć akurat
              jadąc z Almaturem prace miałem), a tylko wstepny kontrakt. Ten program daje
              wize J1, która umożliwia legalną pracę w USA- a o resztę trzeba walczyć samemu.
              Znam amerykańskie realia na tyle, że wątpię by student dobrze znający język nie
              mógł znależć pracy np. kelnera. W panice szukają pracowników ( z powodu b.
              dużej rotacji) m.in. różnego rodzaju parki tematyczne (czyli wielkie wesołe
              miasteczka), Czyżby nie była to wystarczająco dobra praca dla naszych
              wspaniałych studentów. I o grupę nieudaczników cała ta afera w mediach?
        • Gość: JAP Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.hanno.taihoyakuhin.jp / 128.20.53.* 23.07.02, 11:40
          Bardzo celne uwagi. Przykra jest tylko jedna rzecz, ze mlodzi ludzi latwo
          ulegaja roznorakiej perswazji socjotechnologow. Oni z tego zyja, a czy mlodzi
          musza lepic sie do lepu jak muchy. To juz ich sprawa.
        • Gość: marcin Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 212.182.30.* 23.07.02, 12:39
          Witam , cyr ma absolutną rację - nie jest to wyjazd dla
          KAŻDEGO , a po entuzjastycznych opiniach pierwszych odważnych (
          i przedsiębiorczych , zaradnych ) , wybiera się tam prawie każdy
          student , po "łatwe i szybkie " pieniądze...Ale jest też druga
          strona medalu - czyli totalny brak profesjonalizmu ,
          nieodpowiedzialność i niefrasobliwość organizatorów , a
          przynajmniej tego z który maialem okazję jechać tj.Work
          Experience USA( ale innych chyba też).Przede wszystkim ciekaw
          jestem jak to wygląda od strony prawnej - 3 lata temu była tylko
          smieszna "umowa" odbita na xero , która podpisywałem tylko ja !
          2 lata temu - postęp , umowa skserowana od razu z podpisem
          przewodniczącego WEUSA !!!To nie jest żaden dokument !!!Krótko
          mówiąc pełna amatorszcyzna , właściewie wszystko na gębę.Dla
          mnie to nie był problem bo moje kłopoty ograniczyły się do tego
          że do ostatniego dnia nie znałem daty wylotu / telefon
          permanentnie zajęty , maile bez echa / ale co mają zrobić ludzie
          którzy po zainwestowaniu 1,5 tys dol dowiadują sie na okęciu że
          nie mają biletu , albo jeszcze gorzej , w NYC że nie mają
          pracy ???Nie ma znaczenia że obrotna osoba znajdzie w USA pracę
          bez wiekszych kłopotów - firma dostaj kasę za to by wywiązać się
          ze swoich zobowiązań , a jesli tego nie robi - powinna ponosić
          konsekwencje.Myślę , że odpowiedni urząd powinien przyjrzeć się
          bliżej działalności tych biur i jakoś to jednak uregulować .
          • Gość: worker Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 157.25.119.* 24.07.02, 10:11
            Całkowicie się zgadzam z kolegą.Też wyjeżdżałem z Work Experience USA i
            potwierdzam fakt totalnej amatorszczyzny.Prawnie to jest kpina - sam nieco
            przyglądałem się temu od strony prawnej (to studiuję) i pamiętam, że na temat
            przedstawionej oferty dyskutowałem nawet na dyżurach na Wydziale z gwiazdami
            warszwskiej palestry.Te oferty to nic poważnego.Ma to te plusy że i student nie
            jest do niczego obowiązany i po przylocie do Stanów może skierować swe kroki
            gdzie mu się żewnie podoba.Tak też zrobiłem i ja wspólnie z grupą
            znajomych.Jest też jednak druga strona medalu - tamci też do niczego się nie
            czują zobowiązani.
            Problem z tymi wyjazdami jest taki, że ludzie nasłuchają się opowieści o górze
            pieniędzy i super zabawie, a wszystko dla każdego i na pełnym luzie. Wszsystkim
            się udaje, dlaczego mi ma się nie udać?A życie to weryfikuje.Zawsze jadąc do
            pracy zagranicą, nawet pewnej trzeba się liczyć z ryzykiem. Jak sięjedzie do
            pewnej roboty, to może się okazać, że nie o taki zasuw chodziło-byłem kiedyśna
            farmie w Cambridgeshire, Barway się zwała.Nie wyobrażacie sobie jak tam się
            pracuje - nei wierzyłem póki sam nie musiałem na ryj tam padać.
          • Gość: wojtek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 213.134.142.* 24.07.02, 13:30
            W zeszłym roku pojechałem a Work&Travel i trafiłem do parku rozrywki Paramounts
            King Island koło Cincinnati. Pracę znalazłem sobie sam przez internet. Warunki
            w Parku były beznadziejne. Pracodawca gwarantował mi 40 godzin pracy tygodniowo
            z 6,5 dol. za godzińę. Na miejscu okazało sie że jest więcej ludzi do pracy niż
            miejsca i w rezultacie pracowaliśmy tylko ok. 30 godzin. To ledwo wystarczało
            na zakwaterowanie i życie, a sytuacja z tygodnia na tydzień stawała sie coraz
            cięższa. Pracy było coraz mniej.
            I wtedy zdecydowałem sie ze swoją dziewczyną poszukać innej pracy. Pojechaliśmy
            na lotniski i od razu znaleźliśmy zatrudnienie jako kelnerzy. Płacili 7.75 za
            godzine plus napiwki ok. 100 USD tygodniowo. Zmieniliśmy miejsce zamieszkania.
            Wynajeliśmy apartament z trzema innymi osobami( 3 pokoje, siłownia, basen za
            675 dol. miesięcznie) i mieliśmy naprawdę sporo pieniędzy. Wypłaty były w
            granicach 350-400 dol tygodniowo plus napiwki.
            Mieliśmy dużo znajomych studentów z Polski i wszyscy sobie jakoś poradzili, a
            prawie wszyscy po miesiącu zrezygnowali z pracy w Parku.
            Byłem w USA pierwszy raz i chociaz obawiałem sie tego wyjazdu poradziłem sobie
            bez problemów.
            W USA pracy jest dużo, trzeba tylko poszukać i nie zniechęcac sie po pierwszym
            niepowodzeniu podczas szukania.
            Po pracy tj, we wrzesniu zwiedziliśmy USA: Buffalo, Niagara , 2 razy Nowy Jork
            i chociaż do domu nie przywieźliśmy dużo pieniędzy to i tak uważam że były to
            najleprze wakacje mojego życia,
            Wszystkim energicznym i przebojowym gorąco polecam
        • Gość: czytelnik Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 216.173.56.* 23.07.02, 15:50
          pisanie lalusie i mamisynki to retoryka mi obca i nieco chyba znamionuje
          schematyczne, uproszczone myslenie. istotnie, w stanach inicjatywa jest
          niezbedna. jadac tu warto zdawac sobie sprawe z tego, ze zwykle nie
          jedzie sie do pracy w wielkiej znanej firmie, ani zadnej o ustalonej
          reputacji. zwykle chodzi i miniaturowe firmy, nierzadko jednoosobowe. a
          ludzie nieuczciwi, podli i perfidni znajda sie wszedzie - w stanach tez.
          ale prawda jest, iz jesli istnieje chec, to praca zawsze sie znajdzie. trudno
          mi sie pogodzic tylko z ta cecha mentalnosci polakow (takze duzej czesci
          amerykanskiej diaspory polonijnej), ktora poprzeczke oczekiwan i ambicji
          wiesza na rowni z parkanem budowy, badz zrebem zlewozmywaka. w ten
          sposob tworzy sie jedyny powszechnie znany i obowiazujacy wizerunek
          polaka, wedle ktorego mezczyzni pracuja na budowie, kobiety w
          gastronomii albo w domach przydzieciach amerykanskiej klasy sredniej.
          kt, rietveld architects new york
        • Gość: Jarek NYC Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.vnuusa.com 23.07.02, 18:10
          Nie zgodze sie z Toba calkowicie. Masz racje piszac, ze US nie jest dla lalusi
          i mamisynkow. Ja mieszkam w Stanach od prawie 10 lat i wiele widzialem.
          Ludzie przyjezdzajacy tutaj do kogos na odwiedziny bardzo czesto wyjezdzaja
          stad smiertelnie obrazeni na tych co ich zapraszaja. Po prostu realia sa
          tutaj, w Stanach, zupelnie inne jak w Polsce. Ludzie tu oczekuja od swoich
          gospodarzy, ze im beda tu nadskakiwac i wszystko im zalatwiac. Nawet jak
          dostana dosyc dobra prace, patrza sie na innych ktorzy tu mieszkaja na stale,
          maja papiery i, sila rzeczy zarabiaja wiecej. Polacy sa tym oburzeni. Chca
          zarabiac krocie i wiecej sie patrza na to jak zle zarabiaja i jak bardzo sa
          wyzyskiwani (co jest totalna bzdura, ale to oddzielny temat)niz pracuja.
          Takich ludzi jest cale mnostwo i dlatego Polonia amerykanska teraz raczej dwa
          razy pomysli zanim kogos sciagnie, a potencjalny pracodawca dwa razy pomysli
          zanim jakiegos Polaka zatrudni (tutaj nikt nie lubi marudzenia)....
          Z drugiej jednak strony, ktos powinien sie wziac za tych oszustow-posrednikow.
          Takie praktyki sa w Polsce (i przez polskie agencje w Stanach) stosowane dosc
          czesto i nie moga ujsc bezkarnie! Jezeli ktos bierze pieniadze za jakis
          service to powinien go wykonywac rzetelnie, bo bez tego Polacy zawsze beda
          wychodzili na glupkow w oczach swiata przez tych oszustow (co sie stalo z
          Polska wycieczka, ktora zostala wygoniona na bruk z hotelu w zeszlym
          tygodniu). Ktos sie naprawde powinien tym zainteresowac i ukarac winnego
          naprawde poteznymi karami finansowymi!!!

          Jarek New York
          • Gość: Mat Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.dialup.mindspring.com 24.07.02, 18:00
            Jarek - zgadzam sie z Toba zupelnie
            Mat San Diego
        • Gość: Roberto Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.208.46.177.Dial1.SaintLouis1.Level3.net 24.07.02, 06:03
          zgadzam sie z jednym z poprzednich gosci, ze pracy tu nie brakuje i ze dzieci
          tu nie powinny przyjezdzac. Pisze z wlasnego doswiadczenia, z czasow kiedy nie
          bylo jakichs tam programow "zapewniajacych prace"; zawsze sam dostalem prace, a
          czesto mialem ich za duzo, ale tez pracowalem dobrze i dlugie godziny. A teraz
          mamy polskich studentow prawa, ktorzy nie doceniaja faktu ze maja aktualnie
          wize do pracy, ale zamiasta ktualnie znalezienia pracy i pracowania, wydaje im
          sie ze zaskarza do sadu i na tym wygraja. Takich nam tutaj wiecej nie potrzeba,
          mamy juz wystarczjaco duzo murzynow. A kto wygra na tym wszystkim, to tylko
          amerykanscy prawnicy, ktorzy wydoja ile sie da od naszych biednych rodakow, ale
          dlaczego jestes biedny? - bo jestes glupi!
          • Gość: Chris S. Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.proxy.aol.com 24.07.02, 07:43
            Gość portalu: Roberto napisał(a):

            > zgadzam sie z jednym z poprzednich gosci, ze pracy tu nie brakuje i ze dzieci
            > tu nie powinny przyjezdzac. Pisze z wlasnego doswiadczenia, z czasow kiedy
            nie
            > bylo jakichs tam programow "zapewniajacych prace"; zawsze sam dostalem prace,
            a
            >
            > czesto mialem ich za duzo, ale tez pracowalem dobrze i dlugie godziny. A
            teraz
            > mamy polskich studentow prawa, ktorzy nie doceniaja faktu ze maja aktualnie
            > wize do pracy, ale zamiasta ktualnie znalezienia pracy i pracowania, wydaje
            im
            > sie ze zaskarza do sadu i na tym wygraja. Takich nam tutaj wiecej nie
            potrzeba,
            >
            > mamy juz wystarczjaco duzo murzynow. A kto wygra na tym wszystkim, to tylko
            > amerykanscy prawnicy, ktorzy wydoja ile sie da od naszych biednych rodakow,
            ale
            >
            > dlaczego jestes biedny? - bo jestes glupi! Bardzo sluszne uwagi.Polakom
            zablakanym w San Diego polecam Las Vegas i inne miasta w Nevadzie i prace w
            Casinos.Bardzo duzo Polakow pracowalo w Wendover ( zach.granica Utah i Nevada)
            znalem kilka osob osobiscie.Jezeli ktos w Polsce sadzi ze cos wygra na sprawach
            sadowych to wpierw musi miec duzo pieniedzy na Lawyers.Jestem w USA od
            dziecinnych lat (teraz mam 49)i zawsze staralismy sie pomagac Polakom
            ze "starego" kraju-gdy mialem swoj business robilem to czesto-zatrudnialem
            Polakow-niektorzy robili swinstwa tzn. probowali oszukiwac i krasc (to chyba
            jest wrodzone po komunizmie)ale ogolnie przez te wszystkie lata moge powiedziec
            ze Polacy to dobrzy ludzie i pracownicy.Teraz jednak jestem w zupelnie innym
            field i nie moge nic pomoc.Sorry.
          • Gość: student prawa Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 157.25.119.* 24.07.02, 10:26
            Czego sie czepiasz studentow prawa. cwaniacy co mysla, ze pojada i tam zrobia
            kariere w sadzi , bo kogos o cos beda skarzyc to po prostu frajerzy, z nie
            studenci prawa.do stanow jedzie sie jako zwykly Polak i zaczyna sie od 0
            niezaleznie od tego kim sie jest w Polsce.dlatego ja, jako student prawa, nie
            zamierzam tam robic kariery, bo zbyt wiele czasu zainwestowalem w swa edukacje
            tu, w Polsce, a niestety tylko tu, w Polsce kogos ta edukacja obchodzi.
            • Gość: INNY STUDENT PRAWA Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 212.182.119.* 24.07.02, 11:01
              znajdz prace w zawodzie i wtedy pisz czy kogos obchodzi twoja edukacja
            • Gość: gosc Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.nyu.edu 24.07.02, 18:37
              ale studiujesz polskie prawo a nie amerykanskie, tak wiec tym
              swoim dyplomem mozesz w stanach scierac podlogi bo nie wiesz nic
              o amerykanskim prawie ani zyciu.
            • Gość: Roberto zaczynac od zera w US IP: *.57.61.76.Dial1.StLouis1.Level3.net 27.07.02, 08:14
              Gość portalu: student prawa napisał(a):

              > Czego sie czepiasz studentow prawa. cwaniacy co mysla, ze pojada i tam zrobia
              > kariere w sadzi , bo kogos o cos beda skarzyc to po prostu frajerzy, z nie
              > studenci prawa.do stanow jedzie sie jako zwykly Polak i zaczyna sie od 0
              > niezaleznie od tego kim sie jest w Polsce.dlatego ja, jako student prawa, nie
              > zamierzam tam robic kariery, bo zbyt wiele czasu zainwestowalem w swa
              edukacje
              > tu, w Polsce, a niestety tylko tu, w Polsce kogos ta edukacja obchodzi.

              Masz duzo racji, a zwalszcza chyba odnosnie prawa, gdyz pewno ono sie rozni w
              zaleznosci od kraju; ale tez dlatego moje corki studiuja miedzynarodowe prawo
              korporacyjne, gdyz chca byc bardziej uniwersalne. Osobiscie bedac lekarzem nie
              zaczynalem zupelnie od zera, a nawet zrobilem mala kariere naukowa, ale nie o
              to mi chodzi aby sie chwalic. Kazdy kto ma cele do osiagniecia ciezka praca,
              moze je tu osiagnac, to ze trzeba mowic po angielsku i rozumiec troche ludzkich
              interakcji w zachodnich kulturach i stanach to jest zupelnym truizmem. Jesli
              sie nie ma tych umiejetnosci to lepiej sobie zalatwic robote przez polskich
              znajomych przy dzieciach czy na budowie, itd, itp...
          • maggie7 ECH STUDENCI... 24.07.02, 14:56
            Kochani, zapomnijcie o swoim wyksztalceniu, gdy przyjezdzacie tutaj na wakacje
            w poszukiwaniu pracy. Nikt z Was nie dostanie pracy przy biureczku z komputerem
            i kawusia! Do agencji posrednictwa pracy, w ktorej tutaj pracuje, dzwoni
            mnostwo osob i ich pierwsze slowa to: "jestem studentka/-em takiego a takiego
            kierunku...," a jakie tak naprawde ma to znaczenie??? Kogo to interesuje?
            Drodzy studenci, w USA czeka Was glownie praca fizyczna, bynajmniej na
            poczatku, wiec schowajcie do kieszeni dume i legitymacje studencka i
            postarajcie sie przekonac potencjalnego pracodawce, ze potraficie solidnie i
            uczciwie pracowac. Naszym uroczym, aczkolwiek czesto niestety aroganckim
            studentkom proponuje, aby zapomnialy na wakacje o swoich slicznie
            wymanikurowanych pazurkach i przestaly zachowywac sie tak, jakby Ameryka tylko
            na nie czekala, i nikt nie mogl sie doczekac az je zatrudni. I drogie panie,
            nie, nie dostaniecie $500/tyg. jako opiekunki do dzieci, skoro nigdy tego
            wczesniej nie robilyscie. It ain't work that way!!!

            Chyle natomiast glowy tym mlodym Polakom i Polkom, ktorzy zdaja sobie sprawe,
            ze sa na obcej ziemi, ktorzy potrafia wykazac odrobine pokory, a przede
            wszystkim sa gotowi do pracy; ktorzy do tego usmiechaja sie i traktuja innych z
            szacunkiem. Wy dacie sobie tutaj rade. :)

            Powodzenia i pokazcie Amerykanom, ze polscy studenci i studentki potrafia byc
            REALLY COOL AND WORK HARD.

            Maggie
            • Gość: Przemek Re: ECH STUDENCI... IP: *.softomasz.pl 24.07.02, 16:35
              Maggie,

              W pelni popieram twoje zdanie. To nie jest kraj dla mamisynkow. Nikogo to w USA
              nie interesuje, ze jestescie studentami prawa na UW, ekonomii na SGH, czy
              innych znakomitych uczelniach. Wy, Kochani Studenci, jestescie tu aby podjac
              wakacyjna prace i jest to praca ciezka (bo trzeba pracowac a czesto jest to
              pierwsze doswiadczenie z praca).
              Nikogo takze tu nie interesuje co robia wasi rodzice w Polsce. To jest wasz
              problem i wygracie tutaj w Ameryce tylko jezeli odlozycie wszystkie te wazne
              tytuly na stol przed wylotem z Polski.

              Nikt nigdy wam nie obiecywal, ze program Work and Travel to gora pieniedzy za
              to tylko, ze dolecicie do USA.

              ZOSTANCIE W DOMU LUB DOROSNIJCIE I POKAZCIE, ZE JESTESCIE GOTOWI SWOJA PRACA
              ZASWIADCZYC O SOBIE a nie tylko gadaniem o tym, ze adwokatami w przyszlosci
              bedziecie. Swiat nalezy do was, ale to wy musicie sie tu przebic. Nikt tu na
              Was nie czeka z dolarami za darmo!!! Do pracy.
            • Gość: alex Re: ECH STUDENCI... IP: *.nyu.edu 24.07.02, 18:31
              Zgadzam sie w 100%. Mimo ze szkole skonczylam w stanach, jest mi
              tak samo trudno prace znalezc. Tak wiec kochani, duma w kieszen,
              usmiech na twarzy i sie nie poddawajcie. W koncu sie uda, ale
              nie oczekujce kokosow ani czerwonych dywanow.
            • Gość: Roberto !!! kazdy student powinien to przeczytac!!! IP: *.57.61.76.Dial1.StLouis1.Level3.net 27.07.02, 08:26
              maggie7 napisała:

              > Kochani, zapomnijcie o swoim wyksztalceniu, gdy przyjezdzacie tutaj na
              wakacje
              > w poszukiwaniu pracy. Nikt z Was nie dostanie pracy przy biureczku z
              komputerem
              >
              > i kawusia! Do agencji posrednictwa pracy, w ktorej tutaj pracuje, dzwoni
              > mnostwo osob i ich pierwsze slowa to: "jestem studentka/-em takiego a takiego
              > kierunku...," a jakie tak naprawde ma to znaczenie??? Kogo to interesuje?
              > Drodzy studenci, w USA czeka Was glownie praca fizyczna, bynajmniej na
              > poczatku, wiec schowajcie do kieszeni dume i legitymacje studencka i
              > postarajcie sie przekonac potencjalnego pracodawce, ze potraficie solidnie i
              > uczciwie pracowac. Naszym uroczym, aczkolwiek czesto niestety aroganckim
              > studentkom proponuje, aby zapomnialy na wakacje o swoich slicznie
              > wymanikurowanych pazurkach i przestaly zachowywac sie tak, jakby Ameryka
              tylko
              > na nie czekala, i nikt nie mogl sie doczekac az je zatrudni. I drogie panie,
              > nie, nie dostaniecie $500/tyg. jako opiekunki do dzieci, skoro nigdy tego
              > wczesniej nie robilyscie. It ain't work that way!!!
              >
              > Chyle natomiast glowy tym mlodym Polakom i Polkom, ktorzy zdaja sobie sprawe,
              > ze sa na obcej ziemi, ktorzy potrafia wykazac odrobine pokory, a przede
              > wszystkim sa gotowi do pracy; ktorzy do tego usmiechaja sie i traktuja innych
              z
              >
              > szacunkiem. Wy dacie sobie tutaj rade. :)
              >
              > Powodzenia i pokazcie Amerykanom, ze polscy studenci i studentki potrafia
              byc
              > REALLY COOL AND WORK HARD.
              >
              > Maggie

              Maggie, sam nie moglbym tego lepiej napisac; ja tez mysle ze w Polsce mamy
              wielu dobrych mlodych ludzi, oboje chyba bylsimy kiedys tacy, mam na mysli
              kiedy mieszkalismy w Polsce.
        • Gość: jula1234 Trzeba sie pytac 3x o wszystko IP: *.jdj.com.pl / 192.168.1.* / *.jdj.com.pl 24.07.02, 17:47
          6$/godz. to jest zwykla stawka w USA dla tego typu pracy. Nie
          tylko Polacy tyle dostają. Ja pracowalam w restauracji z
          amerykanskimi studentami i zarabiali dokladnie tyle samo co ja: 6
          $/godz. Mysle ze najgorsze jest to ze ktos studentom cos w
          Polsce naobiecuje, a w USA dopiero przekonuja sie jak jest
          naprawde. Ja dwa razy uczestniczylam w tym programie (za
          posrednictwem firmy JDJ Bachalski). Jak sie zapisywalam pierwszy
          raz na program na wejscie dostalam informator z opisem programu.
          Tam byla podana srednia stawka: 5.15$/godz. Nikt wiec mi nie
          obiecywal zlotych gor.wiedzialam na co sie decyduje. Zaraz po
          powrocie w pazdzierniku, zglosilam sie do JDJ-u i zapisalam sie
          po raz drugi na program.Wiec chyba jest warto wyjechać do USA!
          Na pewno warto, ale z jakas dobra i znana firma (jak JDJ
          Bachalski). Jak mialam jakiekolwiek problemy, czy pytania (przed
          czy po wyjezdzie) to zawsze moglam liczyc na ich pomoc. Jak ktos
          korzysta z oferty firmy krzak to sie nie ma co dziwic,ze go
          wszyscy olewaja.
          Jula1234
          • krasnoludki Re: Trzeba sie pytac 3x o wszystko 24.07.02, 19:33
            > czy po wyjezdzie) to zawsze moglam liczyc na ich pomoc. Jak ktos

            "ich", czy raczej "naszą"?

            (proszę sprawdzić IP, z którego Pani wysyła następnym razem; i żeby tam nie
            było jdj.com.pl)
          • Gość: brrrrr uwaga na JDJ Bachalski IP: *.proxy.aol.com 25.07.02, 07:55
            jak slusznie zauwazyl kolega - laurke pochwalna firmie JDJ Bachalski
            wystawila..... firma JDJ Bachalski. Nie robcie idiotow z innych, wystarczy, ze
            sami nimi jestescie wysylajac meile pochwalne na swoj temat z wlasnych stron.
            • Gość: jacek OSTRZEGAMY PRZED JDJ Bachalski IP: *.spam.mim.pl 25.07.02, 21:03
              JDJ BACHALSKI JAK WIDZICIE SAM SIE ZDEMASKOWAL. to nie tylko oszusci ale i
              totalne prymitywy przed ktorymi mozna sie ustrzec gdy sie patrzy takim na rece
              i ...skad mejle pochwalne wysylaja
          • Gość: ozi Re: Trzeba sie pytac 3x o wszystko IP: *.amaze.net.au 28.07.02, 12:08
            Gość portalu: jula1234 napisał(a):

            > 6$/godz. to jest zwykla stawka w USA dla tego typu
            pracy. Nie
            > tylko Polacy tyle dostają. Ja pracowalam w restauracji z
            > amerykanskimi studentami i zarabiali dokladnie tyle
            samo co ja: 6
            > $/godz. Mysle ze najgorsze jest to ze ktos studentom cos w
            > Polsce naobiecuje, a w USA dopiero przekonuja sie jak jest
            > naprawde. Ja dwa razy uczestniczylam w tym programie (za
            > posrednictwem firmy JDJ Bachalski). Jak sie zapisywalam
            pierwszy
            > raz na program na wejscie dostalam informator z opisem
            programu.
            > Tam byla podana srednia stawka: 5.15$/godz. Nikt wiec
            mi nie
            > obiecywal zlotych gor.wiedzialam na co sie decyduje.
            Zaraz po
            > powrocie w pazdzierniku, zglosilam sie do JDJ-u i
            zapisalam sie
            > po raz drugi na program.Wiec chyba jest warto wyjechać
            do USA!
            > Na pewno warto, ale z jakas dobra i znana firma (jak JDJ
            > Bachalski). Jak mialam jakiekolwiek problemy, czy
            pytania (przed
            > czy po wyjezdzie) to zawsze moglam liczyc na ich pomoc.
            Jak ktos
            > korzysta z oferty firmy krzak to sie nie ma co
            dziwic,ze go
            > wszyscy olewaja.
            > Jula1234
            >


            jezu
            czy ty jestes dyrektrem marketingu jdj?
            A do konkluzji ze nieudacznicy nie maja czego w swiecie
            szukac juz doszlismy - i zgadzamy sie z nia...
        • Gość: Maksym Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.mod.tl.pl 25.07.02, 07:58
          Powiedzcie mi czy oni nie chcą wrócić czy chcą wrócić do Polski?
        • Gość: Pawel Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.sprinthome.com 25.07.02, 17:15
          HI,
          Zgadzam sie z toba w 100 %. Ogolnie Ameryka to kraj dla ludzi
          twardych, ludzi odpornych na niepowodzenia, stresy i dla ludzi,
          ktorzy wierza w swoje mozliwosci. Ja jestem juz tutaj 5 lat, ale
          zaczynalem tez od wyjazdu na Camp America, gdzie pracowalem w
          kuchni od rana do poznego wiecszora jak niewolnik w lesie w
          stanie New Jersey. Bylo zle i mialem tego dosc ale nie
          narzekalem bo sam sie na to zdecydowalem, tylko pracowalem,
          poznawalem ludzi i doskonalilem jezyk.

          W Ameryce dostrzeglem szanse na lepsze zycie i po ukonczeniuw
          studiow tutaj przyjechalem, poszedlem do szkoly na studia,
          skonczylem z Amerykanskim dyplomem w Marketingu i Zarzadzaniu, a
          teraz pracuje w Amerykanskiej firmie jako Finance Manager i
          procesuje pozyczki. Tak wiec w Ameryce trzeba wiedziec czego sie
          chce, tutaj nikt nad toba sie nie zlituje, liczy sie kasa i za
          wszystko trzeba placic. Jak nie masz kasy to idziesz do pracy.
          Wszystko mozna osiagnac krok po kroku. W Polsce mialem dosc
          zerowanie na rodzicach i wyciagania od nich kasy na glupie buty,
          ktore kosztowaly prawie tyle co pensja mojej matki. Powiedzilem
          sonie NIE, koniec z tym i wyjechalem z Polski.

          Najbardziej denerwuja mnie ludzie, takze Polacy, ktorzy
          przylatuja tutaj i narzekaja na Ameryke jacy to oni biedni nie
          sa i za az tyle musz pracowac. Moja odpowiedz jest: Nikt was
          tutaj nie zmuszal do przyjazdu, siedzie sobie dalej w Polsce i
          bawcie sie, ale nie narzekajcie ze nie macie pieniedzy. Ameryka
          jest krajem mozliwosci tylko trzeba byc stanowczym i dazyc do
          sukcesu, trzeba miec oglne cele. Tacy ludzie to zazwyczaj ludzie
          malo doporni na strest bez jezyka, najgorsze jest tylko to ze i
          tutaj jak i w Polsce ksztaltuja zla reputacje Ameryki.
          Oczywiscie jak wszedzie i w Ameryce i w Polsce sa ludzie na
          ktorych trzeba uwazac, czasami mozna zostac wykiwanym
          szczegolnie kiedy pracuje sie u Polskich ludzi tutaj. Ale to nie
          rzutuje na calosc.

          Jest wielu tutaj studentow z Polski, ktorzy pracuja ciezko na
          wakacjach, a pozniej dobrze zyja w POlsce za oszczedzone
          pieniadze. Owszem tutaj moze mniej licza sie sentymenty, wiezi
          uczuciowe, ludzie nie sa tacy jak w POlsce...ale czego
          moglibyscie oczekiwac????....to jest inny, obcy kraj...oddalony
          9000.00 km, inne morale, inne wartosci....przylatujac do danego
          panstwa nalerzy dostosowac sie do kultury Cie
          otaczajacej...trzeba byc zorientowanym co sie dzieje, jaka jest
          kultura, jezyk, obyczaje. Z nieznajomosci tego wlasnie wynikaja
          nieporozumienia..... Oczywiscie jezyk jest wazny, Polacy bez
          jezyka nic tutaj za wiele nie zdzialja, dlatego uczcie sie moi
          drodzy jezykow - one naprawde poszerzaja nie tylko znajomosci,
          przyjaciol ale rowierz pomagaja w znalezieniu dobrej pracy. Sam
          wiem to po sobie.
          Jeszcze raz powtarzam Ameryka jest dla odawznych, zmotywowanych
          ludzi, ktorzy maja cele i wiedza jak do nich dotrzec. Czasami sa
          momenty zalamania, bo sam takie miewalem, ale wszystko minie a
          zycie tutaj naprawde jest super!!!!

          Pozadrawiam
          Pawel
          Chetnie odpisze na e-maile i dam porade.
          paulmsu2001@yahoo.com
        • Gość: Daro Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.acn.pl / 10.135.128.* 25.07.02, 21:41
          Rozumiem, że jesteś superboski i potrafisz się znaleźć w każdej sytuacji. Nie
          masz problemów z pracą w USA bo znasz język i pewnie z agroturystyką we Francji
          sobie poradzisz z palcemw d...a także z jako pielęgniarz w Szwecji albo opiekun
          starszych osób we Włoszech no bo nie jesteś maminsynkiem ale większość osób
          jedzie do takiej pracy podszkolić język i jeżeli biuro gwarantuje to czy tamto
          to ma się wywiązać a jak nie to niech włóaściciel płaci albo idzie siedzieć.
          Ciekawe czy jak byś kupił wycieczke na Costa Brava i musiał koczować w nocy na
          plaży to też byś tak od razu znalazł prace? Pewnie tak bo nie jesteś
          maminsynkiem i oczywiście znasz język (ale angielski a w Hiszpani czy we
          Francji nikt z Polaczkiem nie będzie gadał po angielsku - wiem bo byłem i
          angielski mi nie pomógł). Powodzenia przy następnych saksach.
        • Gość: AGA Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.dhcp.fnal.gov 26.07.02, 02:13

          Jestem "doprawdy wzruszona" tym co jeden z gosci napisal o
          ludzich ktorzy zostali na lodzie w Stanach.
          Zanim jeszcze raz nazwiesz kogos maminsynkiem puknij sie
          wczesniej w glowe czlowieku. Ci ludzie nie oczekiwali gwiazdki z
          nieba, ale tego po co tu przyjechali i co im obiecano, czyli
          pracy. Mieszkam w Stanach od dwoch lat i wiem jak wyglada rynek
          pracy. Nie wpadlo Ci do tej Twojej pustej makowki, ze ludzie
          ktorzy oraganizuja wyjazdy powinni sprawdzic czy oferty pracy sa
          jeszcze aktualne? Za to do diabla biora pieniadze, czyz nie?
          Moze Ty cwaniaczku miales akurat farta, ale zycze Ci zebys
          znalazl sie kiedys w takiej sytuacji i zebys musial odszczekac
          wszystko co powiedziales.
        • Gość: astecpl@web.de CCUSA IP: 216.177.27.* 26.07.02, 18:34
          Z tego co czytam w Gazecie i od znajomych rozsianych po calych Satnach to
          hcyba wszedzie jest tak samo.I chyba nie warto podrozowac gdzied daleko bo
          nigdzie nie mozna dostac tak latwo pracy tutaj.
          Ja jestem w Hamton Beach w stanie New Hampshire.Przez trzy tygodnie nie
          moglem sobie znalezc pracy.Zdarzaly sie jakies jednodniowki.Ale w koncu sie
          udalo i od poniedzialku zaczynam.Cierpliwosc czasami poplaca.KOlega pokechal
          do NOwego Jorku, ale dzis wraca bo tam jest jeszcze gorzej.
          Sam ni emoge miec wielkich pretensji do swojego biura (CCUSA Poznan) bo w
          sumie to nie jest ich wina ze gospodarka USA leci na leb na szyje i jest
          takie bezrobocie.
          Najwiecej pretensji mozna miec o to, ze po prostu zostalo wyslanych zbyt
          wielu ludzi.I ci, ktorzy jechali zo opcji (drozeszj zreszta) gwarantujacej
          prace powinni zrobic niezla "zadyme" za to, ze prztyjezdzali do pracodawcy,
          ktory potzrebowal powiedszmy trzech pracwonikow, a takie np. CCUSA wyslylalo
          do niego 10.
          Tym ktorzy nie maja ciagle pracy moge radzic tylko zeby szukali.A jak starca
          wszystkie pieniadze i mieli zagwarantowana prace niech sie domagaja pieniedzy
          od swojego biura.Chociaz pewnie oni sa przed tym jakos zabezpieczeni...
          Pozdrawiam znad oceanu:)
          Andrzej


        • Gość: Kazimierczak Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.ipt.aol.com 28.07.02, 22:12




           
           

           
           
           







               
          Temat Nadawca Data
             REWIZJONIZM SZANSA˛ OCALENIA rataj    27.07.2002 20:36
           PRZEPOWIEDNIA KRÓLOWEJ SABY
          O upadku bia?ego cz?owieka
          Hitler marzy? o german´skiej Europie. Syjonis´ci marza˛ o z˙ydowskim
          s´wiecie.
          [Gdyby hitlerowcy zwycie˛z˙yli, Europa by kwit?a, Wielka Brytania by?aby
          mocarstwem zamorskim, syjonis´ci mieliby ca?a˛ Palestyne˛, Ameryka
          by?aby
          szcze˛s´liwa˛ wsia˛ itd. ]
          Hitlerowcy zdobywali kraje wojna˛. Syjonis´ci czynia˛ to samo co
          hitlerowcy, ale
          niszczeniem historii i kultur narodowych. Trucizna˛ ?poprawnos´ci
          politycznej?
          sparaliz˙owali oni mys´lenie i jeden kraj za drugim pada pod panowanie
          Bilderberg Group, Trilateral Commisssion, by w przysz?os´ci ulec
          rza˛dowi
          s´wiata ONZ.
          Fa?szywi Izraelici ?odbuduja˛? Pa?ac Salomona i S´wia˛tynie
          Jerozolimska˛
          (chociaz˙ nikt nie wie jak one wygla˛da?y i gdzie dok?adnie sta?y).
          Drugie Przyjs´cie Chrystusa zasta˛pi przyjs´cie fa?szywego Mesjasza do
          tzw. ?Izraela? w Palestynie. Imie˛ jego be˛dzie Mosiek Goldberg.
          Fa?szywy Mesjasz zasia˛dzie na tronie s´wiata w ?odbudowanej?
          S´wia˛tyni
          Jerozolimskiej i kaz˙e przenies´c´ rza˛d s´wiata ONZ z Nowego Jorku do
          Pa?acu
          Salomona, zrobi tam czystke˛ personalna˛, og?osi sie˛ królem s´wiata i
          bogiem
          jedynym wszystkich religii na wieków wieków po wsze czasy.
          Papiez˙ przybe˛dzie do niego, padnie na twarz, wielbia˛c boskos´c´
          Mos´ka i poda
          sie˛ do dymisji.
          Przed opustosza?ym Watykanem zawiesza˛ tablice˛:
          MUZEUM HOLOCAUSTU i KATOLICKIEGO WSTYDU
          ANNO DOMINI 1.
          Czy to musi sie˛ spe?nic´?
          ________________________
          ???? REWIZJONIZM HISTORYCZNY MOZ˙E BYC´ PIERWSZYM KROKIEM
          ???? DO SUWERENNOS´CI POLSKI
          Dlaczego rewizjonis´ci historii zostali uznani za wrogów publicznych nr 1?
          Dlaczego nie traktuje sie˛ ich jako nieszkodliwych dziwaków?
          _________________________________________________________
          ______
          RELIGIA ?HOLOCAUSTU?
          Co mog?oby sie˛ stac´ z obecnym systemem kapitalistycznym, gdyby
          okaza?o sie˛,
          z˙e rewizjonis´ci maja˛ racje˛?
          A s´cis´lej rzecz ujmuja˛c - gdyby w ich tezy, niezalez˙nie od tego, czy sa˛
          prawdziwe czy fa?szywe, zacze˛?o wierzyc´ tylu ludzi ilu wierzy dzis´ w
          religie˛ "Holocaustu".
          "Niezwykle draz˙liwym przedmiotem historycznego rewizjonizmu sa˛
          rzekome
          gazowania milionów ludzi w Polsce w czasie drugiej wojny s´wiatowej?
          (angielski prawicowiec Michael Walker).
          ? PRZESZKODZIC´ OTWARTEJ DEBACIE !!! ?
          Kapitalistyczne rza˛dy pan´stw zachodniach dostrzegaja˛ w tym polityczny
          dynamit
          i robia˛ wszystko co w ich mocy, aby przeszkodzic´ otwartej debacie. Nie
          jest
          to ?atwe. Wymaga to prowadzenia polityki twardych lecz n i e w i d o c z n y
          c h represji, które musza˛ zastraszac´ ale nie w tak dramatyczny sposób,
          z˙eby
          sta?o sie˛ to warte umieszczenia w ?news-ach?.
          Arabscy politycy, poczynaja˛c od Nasera, nie uwierzyli w zarzuty o
          gazowaniu.
          Natomiast rza˛dy zachodnie uchwalaja˛ prawa karza˛ce tych, którzy
          otwarcie
          choc´by tylko s´mieja˛ w nie wa˛tpic´ - co nie dowodzi niczego na temat ich
          prawdziwos´ci lub nie. Pokazuje natomiast, z˙e:
          1. masowa wiara lub niewiara ma ogromne polityczne znaczenie.
          2. rewizjonizm historyczny jest pierwszym krokiem do w?adzy politycznej w
          nowym wieku ("The Scorpion" nr 16, lato 1993), w czym jest szansa dla
          polskiej suwerennos´ci.
          Cóz˙ wie˛c sta?oby sie˛, gdyby wielu ludzi zacze˛?o wierzyc´, z˙e
          rewizjonis´ci maja˛
          racje˛?
          ? Rzecz jasna, upad?aby wtedy religia "Holocaustu", zniszczony by zosta?
          jeden z centralnych elementów kultury, polityki i ideologii wspó?czesnego
          Zachodu.
          ? Znikna˛?by g?ówny fundament toz˙samos´ci wspó?czesnych Z˙ydów
          zarówno tych
          z˙yja˛cych w Izraelu, jak i tych z˙yja˛cych w diasporze.
          ? Pan´stwo Izrael straci?oby swoja˛ legitymacje˛ i moz˙liwos´c´
          wykorzystania "Holocaustu" jako podstawowego instrumentu swojej
          polityki.
          Spad?oby do poziomu normalnego pan´stwa i byc´ moz˙e przesta?oby
          istniec´,
          szczególne, z˙e Stany Zjednoczone nie mog?yby juz˙ otaczac´ go
          specjalna˛
          protekcja˛, i wysch?yby z´ród?a finansowego zasilania z zewna˛trz
          niezbe˛dnego
          dla podtrzymania jego sztucznej egzystencji.

          ?"Gdyby Holocaust zosta? przedstawiony jako 'syjonistyczny mit',
          rozpad?aby
          sie˛ najsilniejsz bron´ w propagandowym arsenale Izraela", jak napisa?
          prof. W.
          D. Rubinstein z Australii ("Quadrant", wrzesien´ 1979).
          ? Wyparowa?oby lepiszcze spajaja˛ce diaspore˛ (emigracje˛) z˙ydowska˛.
          ? Nastapi?aby godzina zero dla narodu z˙ydowskiego. Mog?aby nasta˛pic´
          olbrzymia
          katastrofa przede wszystkim dla elity z˙ydowskiej, dla z˙ydowskiego
          establishmentu, który, o czym nie nalez˙y zapominac´, uz˙ywa
          religii "Holocaustu" jako narze˛dzia ideologicznego panowania nad
          masami
          zwyczajnych Z˙ydów, z niej czerpie legitymacje˛ dla przemawiania w ich
          imieniu,
          ona pozwala utrzymac´ ich w pos?uszen´stwie, zdyscyplinowac´ dla
          swoich akcji
          politycznych pod has?em: nam ufajcie, nas sie˛ trzymajcie, bo to my
          robimy
          wszystko co w naszej mocy, aby uchronic´ was przed nowym
          "Holocaustem".
          Dzie˛ki religii "Holocaustu" wytworzyny zosta? u Z˙ydów syndrom
          oble˛z˙onej
          twierdzy, na zewna˛trz której czyha wróg z nowym "Holocaustem" w
          zanadrzu. Nie
          ma innego wyjs´cia jak poprzec´ komendantów twierdzy, zjednoczyc´ sie˛
          wokó? nich
          i poddac´ sie˛ ich rozkazom. Religia "Holocaustu" jest sposobem, aby
          utrzymac´
          solidarnos´c´ wewna˛trzgrupowa˛ Z˙ydów, zespolic´ ich mimo
          rozproszenia w
          jedna˛ "wspólnote˛ losu" i zagwarantowac´ z˙ydowskiej klasie rza˛dza˛cej,
          czyli
          klerowi religii "Holocaustu", panowanie nad nimi.
          ? Gdyby upad?a religia "Holocaustu", establishment z˙ydowski po prostu
          by sie˛
          rozpad?, a ludzie tacy jak Ellie Wiesel, Claude Lanzmann, Henryk
          Grynberg
          odeszliby w polityczny i medialny niebyt. Organizacje z˙ydowskie utraci?yby
          moz˙liwos´c´ wywierania moralnego nacisku na róz˙ne pan´stwa.
          ? Jednakz˙e dla milionów zwyk?ych Z˙ydów mog?oby to oznaczac´
          radosne wyzwolenie
          ze straszliwego koszmaru, zrodzonego ze s´wiadomos´ci, z˙e 6 milionów
          ich
          rodaków zosta?o wymordowanych dlatego, z˙e byli Z˙ydami, i z cia˛g?ego
          strachu,
          z˙e moz˙e sie˛ to powtórzyc´. Odnosi sie˛ niekiedy wraz˙enie, z˙e
          religia "Holocaustu" spycha wielu Z˙ydów na granice˛ histerii, neurozy, czy
          wre˛cz manii przes´ladowczej, biora˛cej sie˛ z przekonania, z˙e nikomu nie
          moga˛
          ufac´, skoro naród o takiej wspania?ej kulturze jak Niemcy móg?
          dokonac´ "Holocaustu".
          ? Gdyby niewidzialne mury getta zbudowane z dogmatów religii
          "Holocaustu"
          rune˛?y, przed diaspora˛ z˙ydowska˛ by?yby tylko dwie drogi: albo
          ponowna
          judaizacja przez powrót do religii i kultury przodków, albo asymilacja w
          przyspieszonym tempie.
          ? Upadek religii "Holocaustu" by?by równiez˙ powaz˙nym ciosem dla
          amerykan´skiego mesjanizmu maja˛cego swe z´ród?o w opisanej wyz˙ej
          koncepcji
          samojudaizacji jako sposobu na osia˛gnie˛cie statusu narodu
          wybranego.
          ? Co by sie˛ sta?o, gdyby masy turystów przesta?yby pielgrzymowac´ do
          Muzeum
          Holocaustu i przed gmachem tej s´wia˛tyni postawionoby tabliczke˛ "For
          sale"
          (?Na sprzedaz˙?)? Demoliberalna klasa Ameryki, chyba tylko cudem
          utrzyma?aby
          sie˛ przy w?adzy, (ale potrzebny by?by jakis´ "Chruszczow" dokonuja˛cy
          rozrachunku z tzw. minionym okresem i pote˛piaja˛cy rza˛dza˛cych
          wczes´niej
          demoliberalnych towarzyszy za "b?e˛dy i wypaczenia").
          ? Koniec religii "Holocaustu" by?by jednoznaczny z kon´cem Republiki
          Bon´skiej,
          gdzie rza˛dza˛cy nie maja˛ z˙adnego pola manewru: moga˛ jedynie
          wzmacniac´
          represje, zaostrzyc´ cenzure˛, przes´ladowac´ dysydentów. Ale "zmierzch
          boz˙yszcz", oczywis´cie w bardziej fa?szywym wydaniu, jest nad Renem
          nieuchronny. Kto wie, moz˙e bon´ska elita nie zda˛z˙y przeprowadzic´ sie˛
          do
          Berlina.
          ? Nie tylko polityczna egzystencja Bonn, ale trwanie ca?ego systemu
          politycznego Europy Zachodniej by?oby zgroz˙o
      • Gość: KiWi Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.07.02, 14:04
        Moja kolezanka poleciala na poczatku czerwca go USA. Na jej
        szczescie zrezygnowala z tej "przydzielonej" pracy i pojechala
        do innrgo miasta.
        Jaj mi w mailu napisala - jest zadowolona i zarabia 2 razy
        wiecej.
        Polecam ta metode innym.

        KiWi
      • Gość: jacek hej studenci IP: 195.205.190.* 19.07.02, 14:04
        hej studenci. macie glowy na karku? jezeki ktos was oszukal to
        trzeba dochodzic swego. np. mozna pozwac student center
        (najlepiej jako grupa poszkodowanych). umowy nie podpisaliscie?
        nie zaplaciliscie? i jak mozna tak glupio dac sie naciagac
        tej "pani" joannie? oddawac paszporty, pieniazki dawac za
        fikcyjne uslugi? trzeba znac swoje prawa i je egzekwowac. no i
        chciec pracowac a poza tym nie wciskac kitow pracodawcom np. ze
        bedziemy 3 lata wiedzac ze jestesmy na kilka miesiecy...
        ameryka to nie jest republika bananowa jak np. polska i
        obowiazuja tam pewne reguly.
      • Gość: janek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 207.2.147.* 19.07.02, 14:23
        JA tu pracuej juz 3 rok i jakos nie mialem klopotow, tylko ze
        trzeba wiedziec gdzie pojsc i co zrobic zeby dostac dobra prace.
        Rzeczywiscie w biurze BUNAC na Manhattanie (ktorego
        przedstawicielem w Polsce jest Columbus Club) pracuja
        dziewczyny, ktore nie maja zadnego przygotowania. Problemem dla
        nich byla zmiana daty powrotu, az wrescie sam musialem to zrobic
        na lotnisku przy desku lini lotniczej. Odzielna sprawa jest, ze
        rzeczywiscie nie powinni tutaj przyjezdzac studenc, ktorzy w
        rzeczywistosci nie powinni wyjezdzac nawet ze swojego miasta nie
        mowiac o kraju. Work and Travel programm to zabawa dla ludzi
        zaradnych a nie ale dzieci, ktore zamarzyly zobaczyc Ameryke i
        traktuja to jako zabawe.
        • Gość: miki Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 212.75.108.* 19.07.02, 14:31
          śluchajcie jeśli chcecie, to jest inny świat i należy przyjąć że
          nikt tam na Was nie czeka. Jeśli jesteście twardziele
          przetrwacie, jeśli nie to to wraca się z niesmakiem lub
          pozostaje tam na marginesie i całkowicie zdeklasowanym. Sam
          widziałem wiele ludzkich tragedii i upodleń zwłaszcza młodych
          dziewczyn nie przygotowanych do "brutalnego" życia Ameryki Płn.
          Ale jechać warto żeby zobaczyć, lub sie uczyc - pod warunkiem że
          jest tam przygotowany "grunt"{
        • Gość: Ula Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.mlc.lib.ms.us 22.07.02, 20:33
          Ja wlasnie jestem w USA na takim programie. Przyjechalam tu
          drugi raz i tez jestem zadowolona. Zgadzam sie ze nie jest to
          wycieczka dla dzieciakow ale dla zaradnych ludzi, tylko w Polsce
          nikt o tym nie mowi tym dzieciakom! Wiele osob zupelnie inaczej
          to sobie wyobraza, przychodza do biura w Polsce, pytaja sie o
          szczeguly i wszyscy odpowiadaja ze jest latwo milo i przyjemnie -
          wystarczy wplacic pierwsza rate - jedyne 500 czy 600 PLN i
          niczym sie nie martwic bo oni wszystko za nas zalatwia. Ja w tym
          roku pojechalam do Mississippi. Okazalo sie ze do wioski (5
          domow na krzyz) gdzie mielismy miec prace nawet nie dojezdza
          Greyhound (amerykanski PKS). Wysadzono nas na srodku autostrady
          i na prawde nie bylo co zrobic! My sobie poradzilismy i wielu
          Polakow tez, ale wyobrazcie sobie jakbyscie sie czuli gdyby
          naopowiadano wam w Polsce jak to jest fajnie w tych Stanach a
          potem wysadzono by was na autostradzie, a wy nie wiedzielibyscie
          nawet w ktora strone isc.
      • Gość: czes Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.um.man.koszalin.pl 19.07.02, 14:26
        Takie niemądre stwierdzenia o "głowie na karku ","republice
        bananowej"itp nie są na miejscu w sytuacji,gdy ktoś został
        oszukany i jest parę TYSIĘCY km od Kraju.Nie każdy jest sprytny
        na tyle,by uniknąć kontaktu z nie do końca uczciwymi firmami,czy
        ludżmi.Szkoda,że nieuczciwi ludzie nie mają napisu na czole!Ja
        jestem rodzicem 2 corek,ktore wyjechały przez firmę CCUSA do
        pracy w USA.Gdybym wiedział,że chcą jechać staralbym się je od
        tego odwieść,ale byłem poza Krajem.Ile nerwów nas kosztował
        wyjazd dziewczynek,z jaką arogancją spotykaliśmy sie ze strony i
        polskich pracowników i "prezesa"(cudysłów b.potrzebny!)z USA
        próbującego zakrzyczeć,jakie dodatkowe koszty ponieśliśmy,jaka
        beznadziejna profesjonalność tychże pracowników to temat na
        osobny artykul. Będąc człowiekiem,który stara się robić swoje
        profesjonalnie wymagam tego samego od innych. Rozważam więc czy
        nie powinienem zwrócić sie do agend rządowych w USA,aby
        zorientowały się co się dzieje i czy ktoś nie powinien
        odpowiednio zareagować. Nie każdy jest sprytny i nie każdy
        powinien dostać najpierw porządnie w głowę aby czegoś się
        nauczyć.Nie jest to najlepsza metoda na nauke.
        • Gość: SLAWEK PISZCIE DO GAZET O SWOICH PRZYGODACH IP: *.dialup.chcgil.ameritech.net 20.07.02, 03:32
          Nie znam pana imienia ale popieram pana w 100 %. Wiem jak to
          jest byc zostawionym na lodzie calkowicie bez opieki osob za to
          odpowiedzialne. Jako ze mailem kolegow i w calosci stanowilismy
          sile udalo nam sie wyplynac i stanac na na nogi. Jezeli ma pan
          jakiekolwiek kontakty i moze pan narobic zamieszania to
          popieram, ja sam bede sie staral isc do sadu z jedna z
          poznanskich firm, ktora sie delikatnie mowiac wypiela calkowicie.
          A dla wszystkich, ktorzy beda mysleli wyjechac do stanow na
          jakikolwiek program, radze sie gleboko zastanowic i przygotowac
          na wielka walke o wlasne prawa i godnosc. Ameryka nie jest tak
          goscina jak sie moze wydawac, a na temat poloni nie bede sie
          wypowiadal bo szkoda slow i nerwow - sa oczewiscie wyjatki ale
          naprawde rzadkie.
          NAPEWNO JEDEN ARTYKOL NICZEGO NIE ZALATWI JESTEM PEWIEN ZE PO
          ROZPETANIU KAMPANI W PRASIE ZNJDZIE SIE TYSIACE LUDZI KTORZY
          ZOSTALI POSTAWIENI W SYTUACJI BEZ WYJSCIA I SAMI OPISZA SWOJE
          DOSWIADCZENIA O AMERICAN DREAM.... KTORY ZRESZTO NIE ISTNIEJE.
          • Gość: ania Re: PISZCIE DO GAZET O SWOICH PRZYGODACH IP: *.radiozet.com.pl / 10.10.12.* 24.07.02, 14:17
            no wlasnie. "american dream" - wszystkim ameryka sie jawi jako kraj mlekiem i
            miodem plynacy. wiekszosci sie wydaje, ze pojada tam i zarobia fortune. 2 lata
            temu tez mialam ochote pojechac do usa w czasie wakacji, ale zrezygnowalam i
            wyjechalam ze znajomymi zarabiac nieco blizej, bo do jednego z kraju UE. Ze
            znalezieniem pracy nie bylo latwo, ale wczesniej czy pozniej kazdy z nas ja
            znalazl. Nie zarobilismy wielkich kokosow, ale sie dobrze bawilismy, mielismy
            pieniadze na mieszkanie, wyzywienie, wlasne wydatki .. Wrocilismy troche
            zmeczeni, to fakt, ale zadowoleni, opaleni, z torba pelna nowych ciuchow i
            innych gadzetow i jakas drobna waluta w kieszeni.
            Wiadomo, kazdy chcialby w wakacje troche zarobic, ale trzeba patrzec realnie a
            nie zyc mitem i marzeniami o walizkach pieniedzy. My tez nie ukrywajac mielismy
            ochote zarobic i przywiezc troche gotowki do kraju. Ale tak jak pisal ktos
            wczesniej - zarobione pieniadze przeznaczone zostaly na zwiedzanie kraju,
            zakupy itp. Najwazniejsze w tym bylo to, ze sobie sami poradzilismy ze
            znalezieniem mieszkania-co nie bylo takie do konca proste w turystycznej
            miejscowosci w wakacje, i ze znalezieniem pracy. Mielismy fajne wakacje i kazdy
            z nas wyniosl z nich jakies doswiadczenie na przyszlosc i sprawdzil sie sam
            przed soba.
        • Gość: chrysia Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 20:08
          Chcialam sie dowiedziec, co ma Pan do zarzucenia firmie CCUSA.
          Moja corka wczesna wiosna przyniosla pare ofert z roznych firm
          tego typu i musze przyznac, ze CCUSA wydala nam sie
          najkorzystniejsza. Nie zdecydowalismy sie z mezem jednak
          sfinansowac tego przedsiewziecia w tym roku. Moze w przyszlym,
          ale po lekturze komentarzy na tym forum juz sama nie wiem, co
          myslec.
        • Gość: jacek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.spam.mim.pl 20.07.02, 21:54
          Gość portalu: czes napisał(a):

          > Takie niemądre stwierdzenia o "głowie na karku ","republice
          > bananowej"itp nie są na miejscu w sytuacji,gdy ktoś został
          > oszukany i jest parę TYSIĘCY km od Kraju.Nie każdy jest
          sprytny
          > na tyle,by uniknąć kontaktu z nie do końca uczciwymi
          firmami,czy
          > ludżmi.Szkoda,że nieuczciwi ludzie nie mają napisu na czole!Ja
          > jestem rodzicem 2 corek,ktore wyjechały przez firmę CCUSA do
          > pracy w USA.Gdybym wiedział,że chcą jechać staralbym się je od
          > tego odwieść,ale byłem poza Krajem.Ile nerwów nas kosztował
          > wyjazd dziewczynek,z jaką arogancją spotykaliśmy sie ze strony
          i
          > polskich pracowników i "prezesa"(cudysłów b.potrzebny!)z USA
          > próbującego zakrzyczeć,jakie dodatkowe koszty ponieśliśmy,jaka
          > beznadziejna profesjonalność tychże pracowników to temat na
          > osobny artykul. Będąc człowiekiem,który stara się robić swoje
          > profesjonalnie wymagam tego samego od innych. Rozważam więc
          czy
          > nie powinienem zwrócić sie do agend rządowych w USA,aby
          > zorientowały się co się dzieje i czy ktoś nie powinien
          > odpowiednio zareagować. Nie każdy jest sprytny i nie każdy
          > powinien dostać najpierw porządnie w głowę aby czegoś się
          > nauczyć.Nie jest to najlepsza metoda na nauke.
          ODPOWIEDZ:
          nie sadze by stwierdzenie "trzeba miec glowe na karku" mozna
          bylo zaliczyc do niemadrych. zwlaszcza wobec "dziewczynek"
          (mysle ze pan jest bardzo opiekunczym rodzicem co dziewczynkom,
          badz co badz osobom pelnoletnim moze nie wyjsc na zdrowie, to
          jest wlasnie polski model w rodzinach lepiej sytuowanych:
          parasolik ochronny i nadopiekunczosc; potem dziewczynki sie
          buntuja lecz jako dziewczynki - pakuja sie tylko w wieksze lub
          mniejsze tarapaty). zachowanie wspomnianych przez pana
          pracownikow i "prezesa", opinie o Polonii, potwierdza tylko ze
          jestesmy republika bananowa wlasnie, ze Polacy nie istnieja jako
          spoleczenstwo, podobnie jak np. mieszkancy bylego ZSRR czy
          Afryki. poza tym z wlasnego doswiadczenia wiem ze nic tak nie
          uczy jak wlasne bledy. jak sie dziewczynka nie sparzy to stale
          bedzie lapki do ognia wkladala. tatus podmucha.
          • Gość: kakofoniks PRAWDA O W&T IP: *.sjsu.edu 24.07.02, 00:48
            prawda jest taka ze firmy zeruja na tym, ze student sam nie moze
            zalatwic sobie wizy
            • Gość: bialy Re: PRAWDA O W&T IP: *.ae.krakow.pl 29.07.02, 13:02
              Gość portalu: kakofoniks napisał(a):

              > prawda jest taka ze firmy zeruja na tym, ze student sam nie moze
              > zalatwic sobie wizy

              co za bzdura. ha ha ha!!! ale sie usmialem. Wize dostaje sie od reki bez
              zadnego problemu. Oczywiscie turystyczna ale powiedzmy to szczerze: INNA JEST
              NIE POTRZEBNA!!!!
              • Gość: brrr Re: PRAWDA O W&T IP: *.proxy.aol.com 30.07.02, 00:08
                masz 100% racji
          • Gość: sly Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 212.182.119.* 24.07.02, 10:58
            Cala prawda, szczera i nie tylko moge udzielic wszystkich odpowiedzi pod
            adresem sylwesterwasag@yahoo.com
            biura sa nastawione tylko na zysk,
            czlowiekowi ktory decyduje sie na prace w stanach potrzebny jest jedynie jezyk,
            ktory i tak jezeli zdecyduje sie na chicago i prace u polaka bedzie zbedny,
            gdyz takiego skupiska alkoholizmu, chamstwa to nawet w naszym kraju ciezko
            znalezc.
            nikt nie ukrywa ze ameryka jest zydowska i zaden z polakow ktory nie ma
            zydowskiego pochodzenia lub oczywiscie nie jest nadziany w Polsce (ale wtedy
            nie ma sensu nigdzie jechac chyba ze zwiedzac) kariery tam nie zrobi i
            faktycznie czeka go jedynie gastronomia, budowa lub jakies prace w ktorych po
            roku czasu mamy w plecy biliony szarych komorek, amerykanie sa glupi ale
            kulturalni i bardzo praktyczni, polacy niestety tylko glupi, takze caly miesiac
            po dziesiec godzin dziennie to sluchanie czegos co moze doprowadzic nawet do
            mysli samobojczych.
            jezeli leci sie do chicago lub nowego jorku to jezyk i wiza jest zbedny
            wystarczy jakis kontakt i juz jest robota od 6.50 do 10 $ za godzine, niestety
            za 10 $ trzeba od rana do nocy siedziec na dachu i zrywac pape czesto na 40
            stopniowym i wiecej sloncu.
            majac na uwadze chec wakacyjnego zarobku najlepsza jest droga ktora obrala
            jedna z bohaterek wypowiedzi na forum:
            - po pierwsze trzeba wydac kase w biurze (ale nalezy oczekiwac jednego - biletu
            i wizy j-1 z ktora mozna pracowac gdzie dusza zapragnie, amerykanie w ogole nie
            sprawdzaja czy jest to wiza z pozwoleniem na prace u jednego pracodawcy czy nie)
            - po odebraniu paszportu i wizy co ma miejsce najczesciej na dzien przed
            wylotem nalezy zrobic wszystko aby zapewnic sobie miejsce zatrzymania na okolo
            10 dni - tyle potrzeba na obdzwonienie ( W USA ROZMOWY WEWNATRZMIASTOWE ZA
            WLICZONE W CZYNSZ TAKZE NIC TO NIE BEDZIE KOSZTOWALO A JAK JUZ TO KARTA
            TELEFONICZNA KOSZTUJE OD 5 DO 15 $, ZADEN KOSZT) wszystkich mozliwych
            pracodawcow - nigdy nie nastawiac sie na prace u polaka, NIGDY NIE PROSIC O
            PRACE POLAKA ANI KOGOS O ZYDOWSKIM POCHODZENIU, najlepsze i najpewniejsze na
            krotki okres czasu sa prace typu kelner (3.50 $ na godzine ale srednia wychodzi
            100 $ i jeszcze obiad jest darmowy - wszyscy amerykanie daja napiwki i nie
            zaluja to jest bogaty kraj),
            - NIE PROSIC O NIC NIKOGO I NIE JECHAC JAK SIE NIE ZNA JEZYKA, BEZ JEZYKA
            JESTES SKAZANY NA LASKE LUDZI KTORZY SA NA NAJNIZSZYM SZCZEBLU W HIERARCHII
            SPOLECZNEJ USA - NIE WIERZCIE ZE KTOKOLWIEK TAM BEDZIE WAS SZANOWAL, NASTAWCIE
            SIE NA CIEZKA PRACE OD RANA DO NOCY ZA OKOLO 1500 $ MIESIECZNIE, PRZY NORMALNYM
            POWTARZAM NORMALNYM JEDZENIU I MIESZKANIU, ODPUSZCZENIU SOBIE WYJSC DO
            DYSKOTEK, POWINNISCIE OSZCZEDZIC OKOLO 700 $, NIE LICZCIE NA WIECEJ, A
            PRZYPOMINAM ZE PRACA - KELNER, BARMAN, BUDOWA, NIKT NIGDZIE WAS NIE ZATRUDNI.
            W POLSCE JAK UMIESZ COS ROBIC NA BUDOWIE- WYKONCZENIE WNETRZ TO ZARABIA SIE
            OKOLO 10 ZL ZA GODZINE - W STANACH NIC NIE ZOBACZYCIE JAK JEDZIECIE BEZ
            PIENIEDZY DO PRACY, BO WAS NIE BEDZIE NA TO STAC.
            NA BUDOWIE W POLSCE, PRACUJAC W DZIEN OKOLO 1500 ZL, JAK NIE UMIECIE NIC ROBIC
            W BARZE WIECZOREM DORABIAJAC W DUZYM MIESCIE NAWET MYJAC GARY OKOLO 600 ZL,
            CZYLI OKOLO 2100 CO DAJE OKOLO 520 $.
            ROZNICA MIEDZY STANAMI A POLSKA TO OKOLO 180 DOLAROW !!!
            A WIERZCIE MI DALIBYSCIE 1000 I WIECEJ ZEBY TYLKO NIE ROBIC TEGO CO TAM SIE
            ROBI, CZYLI MYCIA KIBLI, KASA TO NIE WSZYSTKO, DO ZYCIA NAPRAWDE NIEWIELE
            POTRZEBA.
            POWODZENIA
        • Gość: byłem tam Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.chello.pl 24.07.02, 10:52
          Czytam te posty i smiac mi sie chce... Ludzie wiecie co to jest wiza
          amerykanska z mozliwoscia legalnej pracy!!!!!! Samo zdobycie jej jest juz duzym
          osagnieciem, kiedys ludzie kombinowali jak tam sie dostac i zasowali
          na "czarno" bez zadnych przywilejow czytaj "bez ubezpieczenia". Zrobiono
          program "Work & Travel", ktory jest dla osob inteligentnych, sprytnych i
          zaradczych. Zawsze gdzies sie znajdzie ktos kto oszuka, ale sa tysiace
          zadowolonych, ktorzy jezdza tam po raz drugi i zawsze sobie radza. Ci, ktorzy
          sobie nie radza nie powinni skarzyc sie tatusiowi i mamusi, ze pracy nie
          dostalo, tylko zakasac rekawy i znalezc prace i ciezko pracowac. USA to kraj
          dla twardzieli. Przez wizerunek osob, ktore sobie nie radza widac nasz kraj i
          nas samych. ""Trzeba byc twardym a nie mietkim""
        • Gość: Abnegat w duzej mierze masz racje, ale... IP: *.u.mcnet.pl 25.07.02, 13:49
          gdzie bylo napisane, ze Twoje corki od dnia X do Y beda pracowac za $Z/h na
          danym stanowisku??

          Posrednicy staraja sie zmatchowac pracodawcow i pracownikow. Niestety nie maja
          wplywu na to, w jaki sposob pracodacy pozniej podchodza do ludzi, ktorzy do
          nich przyjechali. A pracodawcy czesto sie nie wywiazuja, co spotkalo m.in.
          najblizszego czlonka mojej rodziny, o czym pisze parenascie listow dalej.

          Arogancja prezesa CCUSA, jezeli dobre rozszyfrowuje nazwe firmy, to osobny
          temat i faktycznie ten czlowiek musi sie niestety DUUUUZO jeszcze nauczyc na
          temat standardu obslugi klienta. Z drugiej strony gdybys wiedzial, jakie
          absurdalne i wrecz nieuczciwe sa zagrania niektorych klientow, to zapewne bys
          nie uwierzyl.

          Ja w tym miejscu, mimo ze z CCUSA nie mam nic wspolnego w sensie finansowym,
          moge Cie tylko za jego zachowanie przeprosic. Postaraj sie skontaktowac z wice
          prezesem. To zupelnie inny czlowiek i on juz sie nauczyl tego, czego tamtemu
          ewidentnie brakuje. Postaraj sie tylko wytlumaczyc mu, np. mailem jak
          dostaniesz namiar, jaki jest Twoj problem i zrob to w kulturalny sposob a
          zapewniam Cie, ze cos sie uda zrobic.

          Z bardziej ogolnych uwag... Z doswiadczenia rowniez w W&T wiem, ze Polacy maja
          wpisana w mentalnosc postawe stawiania wymagan calemu swiatowi poza samymi
          soba. To nie jest postawa gwarantujaca sukces w USA.
      • Gość: Maggie7 Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.tnt1.barrington.il.da.uu.net 19.07.02, 14:55
        Ja mam wrazenie, ze WORK and TRAVEL to jakis zart i sposob na wyciagniecie
        sporej kasy. Tak sie sklada, ze pracuje w jednej z chicagowskich agencji
        posrednictwa pracy i w tym roku mamy multum studentow, ktorzy przyjechali w
        ramach wyzej wspomnianego programu. I jak to sie dzieje, ze opuszczaja ten
        program? Rozne powody - zapewnione miejsce pracy bylo tak daleko od miejsca
        zamieszkania, ze nie mieli jak tam dojezdzac, poniewaz nikt nie zapewnil
        transportu; albo obiecana praca w ogole nie istniala; albo trzeba bylo placic
        za zamieszkanie i jedzenie, a zarobki byly tak male, ze za nic sie nie dalo
        tego pogodzic... teraz ci biedni ludzie szukaja pracy, zeby odrobic chociaz te
        wlozone w program pieniadze. A niestety nie kazdemu uda sie znalezc jakas
        prace. Studenci nie maja doswiadczenia, zadnych referencji, maja po 20-23 lata.
        W momencie, kiedy zapotrzebowanie na opiekunki i opiekunow jest znacznie
        mniejsze niz kilka lat temu, pracodawcy moga wybierac i nikogo nie interesuja
        niedoswiadczone studentki czy studenci przyjezdzajacy do USA tylko na okres
        wakacji. Prawdopodobienstwo znaleznieia pracy dla takiej osoby jest bardzo,
        bardzo male. I ludzie sie zalamuja, gdyz wydali sporo pieniedzy i nie moga
        teraz nawet tego odrobic.
        Jestem ciekawa, kto zarzadza tym calym programem i jak to sie stalo, ze tyle
        ludzi go opuszcza? Nie wydaje mi sie, by rzad amerykanski przyznal tak duzo wiz
        J-1 wiedzac, ze ludzie nie beda mieli tutaj pracy.
        No coz, tym ktorym udalo sie w programie WORK and TRAVEL, gratuluje! Moze maja
        jakies wskazowki, ktore pomoga potencjalnym kandydatom. A tym, ktorzy tylko sie
        rozczarowali, sugeruje domagania sie swego.

        Z pozdrowieniami, Maggie :)
      • Gość: Albercik Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.sgh.waw.pl 19.07.02, 15:18
        Też byłem w Wildwood NJ, kicks ass!!!

        I też widziałem masę narzekających sierot....

        Zostańcie w domu sieroty!!!
        • Gość: asadada Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 01:54
          Ja tez bylem w Wildwood rok temu. Co prawda wyjechalem
          nastepnego dnia, ale prace tak na prawde mozna wszedzie znalezc.
          Trzeba tylko zainwestowac jeszcze w samochod !!! Bo bez tego ani
          rusz.
      • Gość: Nimue To prawda IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 19.07.02, 16:58
        To co piszecie to prawda. W zeszlym roku moje przyjaciolki
        wyjechaly do USA za posrednictwem firmy "Lingwista". Zo staly
        oszukane. Nie mialy pracy ani mieszkania. Na miejscu okazalo
        sie, ze pracownicy Lingwisty podrobili szereg podpisow i
        dokumentow wyslanych do ewentualnej pracodawczyni.
      • Gość: mlody Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.proxy.aol.com 19.07.02, 17:16
        Zamiast placic w Polsce prawie 2 tys $ za prace, ktorej nie
        bedzie i mieszkanie, ktorego tez nie bedzie - zainwestujcie 150
        $ w wize turystyczna, 500 $ w bilet do usa; prace, jaka
        najczesciej oferuje work&travel mozna tez dostac bez "papierow".
        poza tym w work&travel placa grosze, za mieszkanie trzeba
        najczesciej placic - i to niemalo - dodatkowo.
        • kreaton Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c 22.07.02, 04:53
          No to kolego zapodales z grubej rury same bzdury.
          Warto jest sie wykosztowac dla SS!!!
          Szkoda czasu na deliberacje czemu i dlaczego.
          Nie kazdy ma te szanse mieszkac w NY czy innej wielkiej metropoli
          gdzie pracy bez liku i na peczki. Ponadto sprobuj sobie otwozyc jakis
          wlasny bardziej skomplikowany niz malowanie domow biznes...
          Powodzenia.
          Najwiekszym problemem polskich studentow jest brak czasu na "aklimatyzacje"
          nie sa twardzi, bezwzgledni i szybcy. To wedlug mnie wymaga ok. 3-4 miesiecy
          pobytu. Potem jest duzo latwiej. Work&Travel jest kolejnym bezsensownym
          amerykanskim pomyslem kolejnym po loterii wizowej (daliby Polakom w USA
          papiery, tym co zasluzyli sobie na nie) zamiast dawac greencards zoltodziobom w
          Europie, tym ktorzy czesto nawet nie przyjezdzaja i niewykorzystuja tej szansy.
          Inne "swietne" pomysly to papiery dla "rolnikow" - powod istotnego naplywu
          Meksykanow, dodatkowo utrudnienia dla osob z wyzszym wyksztalceniem (H1b) itp.

          Ludzie w Polsce pojecia nie maja czym jest Ameryka, kraj potwornej biurokracji,
          ginacej nagminnie poczty, bezsensownych przepisow imigracyjnych i egoistycznie
          nastawionych osob polskiego pochodzenia.

          Niemniej USA jest piekne i trzeba je akceptowac takimi jakie jest.
          Kraj niesamowitych mozliwosci.
          A jak sie komu nie podoba to niech sobie wegetuje w domciu u mamy.
          Pozdrawiam tym samym odwaznych i samodzielnych.

          Hej.
          • Gość: mlody Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.proxy.aol.com 25.07.02, 07:43
            Mylisz 2 rozne rzeczy: wyjazd do usa do pracy w okresie wakacyjnym, na ok. 3
            miesiace, i przyjazd do usa na dluzszy okres (rok? na stale?).Swiadcza o tym
            m.in. twoje uwagi o okresie potrzebnej "aklimatyzacji" - wg ciebie 3-4
            miesiace - (wakacje tyle nie trwaja) oraz o zakladaniu swojego biznesu - nikt
            nie jedzie na wakacje do usa zakladac biznes!
            W pierwszym przypadku placenie 2 tys $ "na wejscie", praktycznie tylko za bilet
            i Social Security to nieporozumienie. Dziwie sie tez osobom, ktore jezdza na
            w&t kilka razy z rzedu.Do tej pory studenci w zasadzie nie mieli wiekszych
            problemow z otrzymaniem wizy turystycznej. Skoro nastawiacie sie juz w Polsce,
            ze i tak na miejscu zmienicie prace na lepsza, jestescie tacy twardzi i
            obrotni - to po co wam co roku placici tyle pieniedzy za program? zeby miec
            nowy nr SS? Najczesciej pracodawcy wymagaja tylko podania numeru, samego
            dokumentu nie chca ogladac - macie go zreszta z poprzedniego roku. Jesli nie
            macie - lewa SS kosztuje ok 50 $; mozna tez po prostu wymyslic numer, lekko
            zmodyfikowac nr kolegi itp. Sporo moich znajomych pracuje w usa w czasie
            wakacji bedac na wizach turystycznych i "papiery" przy pracach typu kelner czy
            opiekunka dla dzieci nie sa praktycznie zadna bariera. Dochodzi do tego kwestia
            ewentualnego zwrotu podatku (jezeli wyplata byla czekiem). I to nie jest
            problemem dla osob na wizach turystycznych - wyrabiasz tzw zastepczy nr SS,
            calkowicie legalnie (trzeba tylko wypelnic odpowiedni formularz i wraz z kopia
            ostatniej strony paszportu wyslac do IRS)i juz mozesz dostac zwrot podatku.
            Koszt tej operacji wynosi ok 2$ (znaczek pocztowy, xero, notarialne
            poswiadczenie paszportu). A majac zaoszczedzone w ten sposob 1,5 tys $ nie
            musisz sie martwic, ze nie bedzie za co wynajac mieszkania na miejscu czy
            przezyc pierwsze dni czy tygodnie szukajac pracy.
            Oczywisci calkiem inaczej to wyglada, gdy ktos chce zostac tu na dluzej
            ("zakladac biznesy") - ale to inna bajka i nie o tym tu rozmawiamy.
      • Gość: Maniek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.rosele01.nj.comcast.net 19.07.02, 17:24
        Zgodzilbym sie z moimi ponizszymi respondentami (m.in. cyr,
        Albercik), ze do Stanow nie powinny jechac osoby, ktore
        delikatnie okresle malo zaradne. Ale jest jedno male "ale",
        ktorego nie wystrzegli sie powyzsi "spryciarze", a jest nia
        suma przeznaczona na wyjazd. Nie po to ludzie placa 7 tys.
        zlotych(jest to tylko koszt, ktory nalezy oplacic w biurze:za
        pracodawce, oplate organizacyjna,itp; a gdy dodamy sumke na
        czarna godzine, tak conajmniej 500$, to w rezultacie wyjazd
        bedzie nas kosztowac okolo 9 tys), by dostac jedynie wize(!!!).
        Placac jako klient wymagam. I jezeli w umowie jest jasno i
        wyraznie napisane, ze gwarantuja mi m.in.: pracodawce i
        kwaterunek, mam prawo to wymagac i otrzymac. To nie jest zadna
        laska tylko efekt podpisania umowy, w ktorej obie strony
        zobligowaly sie do czegos.
        Reasumujac, w dzialalnosci Student Center pojawila pewna
        pomylka, ktora nalezy usunac. Ja zasugerowalbym albo zmiane
        dzialalnosci np.:wywoz polskiego zboza za granice (rolnicy na
        pewno beda zadowoleni), albo dotrzymywanie warunkow umowy przy
        wysylaniu studentow do USA, albo ostatecznie obnizenie kosztow
        i zmiane nazwy programy na "Work & Travel dla zaradnych"
        • Gość: xxx Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl 19.07.02, 17:49
          Witam
          Troche mnie to smieszy . Ci spryciarze placa 7 tys + 500 $ na
          czarna godz za _NIC_. W swietle umowy powinni dostac to co za co
          placa a nie dostaja _NIC_ lub prawie _NIC_ . Wiec
          drodzy "spryciarze" jestescie frajerami i jeszcze sie tym
          chwalicie. Pomijam fakt ze niektorzy tam nie powinni jechac oraz
          to ze firmy sie tym zajmujace dzialaja permanentnie na szkode
          klienta .
          • Gość: Maniek Sprostowanie IP: *.rosele01.nj.comcast.net 19.07.02, 18:34
            Panie badz Pani XXX zaszla pewna pomylka w interpretacji mojej
            poprzedniej opinii. A polega ona na tym, ze "zgadzam" sie z ze
            zdaniem "twardzieli", w przypadku gdy biura beda zalatwiac
            wyjazdy studentom w ten sam sposob jak opisany w artykule.Bo
            uwierz mi, nie masz szans dlugo tu przetrwac (czyt. USA),
            jesli nie umiesz klamac, nie masz podstaw angielskiego badz nie
            masz kogos bliskiego.
            A odnosnie kosztow i ich przeznaczenia, nic nie wiesz do
            momentu przyjazdu do Stanow. Tutaj dopiero sie dowiadujesz
            (zazwyczaj na lotnisku), ze za te 7 tys. wykupiles jedynie wize.

            • Gość: Misiu Re: Sprostowanie- gdzie mozna kupic wize? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.07.02, 16:56
              Wizy sie nie kupuje,
              pracuje w biurze, ktore ma w ofercie WAT uSa i prosze mi wierzyc nie kupuej sie
              wizy, wize sie oztrymuje z Ambasady (dodatkowe 273 zl) Kupujesz natomiast
              - ubezpieczenie
              - promese wizowa (z pozowleniam na prace sezonowa)
              - udzial w szkoleniu w USA
              - jeden nocleg w USA i sniadanko
              - odbior z lotniska
              - materialy informacyjne (to dla inteligentnych, ktorzy czytaja)
              - pomoc w naglych przypadkach
              - informacje ze strony organizatora
              - pomoc w zaltwianiu Social Security Number- aby pracowac legalnie

              To wy myslicie ze to wszystko za darmo, wejdz sobie na strpony posrednictw
              pracy w USA- to sie diopiero zdziwisz ile musisz im zaplacic jak juz
              pzryjedziesz z wiza na miejsce.

              wkurzajace jest takie prostackie podejscie do tematu, jezeli nie zlaezy ci na
              ubez., legalnej pracy, informcjach, szkoleniach, to jedz sobie na wizie
              turystycznej, tez wydasz mase pieniedzy i jeszcze moga cie wyrzucic z USA
              madralo




              Gość portalu: Maniek napisał(a):

              > Panie badz Pani XXX zaszla pewna pomylka w interpretacji mojej
              > poprzedniej opinii. A polega ona na tym, ze "zgadzam" sie z ze
              > zdaniem "twardzieli", w przypadku gdy biura beda zalatwiac
              > wyjazdy studentom w ten sam sposob jak opisany w artykule.Bo
              > uwierz mi, nie masz szans dlugo tu przetrwac (czyt. USA),
              > jesli nie umiesz klamac, nie masz podstaw angielskiego badz nie
              > masz kogos bliskiego.
              > A odnosnie kosztow i ich przeznaczenia, nic nie wiesz do
              > momentu przyjazdu do Stanow. Tutaj dopiero sie dowiadujesz
              > (zazwyczaj na lotnisku), ze za te 7 tys. wykupiles jedynie wize.
              >
          • Gość: marcin Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 212.182.30.* 23.07.02, 13:01
            > Witam
            > Troche mnie to smieszy . Ci spryciarze placa 7 tys + 500 $ na
            > czarna godz za _NIC_. W swietle umowy powinni dostac to co za
            co
            > placa a nie dostaja _NIC_ lub prawie _NIC_ .

            Te 7 tys płaci sie za poczucie bezpieczeństwa - że jesteś
            legalnie , masz ubezpieczenie , że nikt ci nie wbije do
            paszportu / czy gdzie tam / zakazu wjazdu do USA na następne 10
            lat.USA jest za daleko , a rzeczywistość tam zbyt brutalana by
            rozsądny człowiek jechał tam bez jakiegoś zabezpieczenia , a nie
            każdy ma ciocię w Chicago.
            • Gość: brrr Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.proxy.aol.com 26.07.02, 06:49
              Gość portalu: marcin napisał(a):

              > > Witam
              > > Troche mnie to smieszy . Ci spryciarze placa 7 tys + 500 $ na
              > > czarna godz za _NIC_. W swietle umowy powinni dostac to co za
              > co
              > > placa a nie dostaja _NIC_ lub prawie _NIC_ .
              >
              > Te 7 tys płaci sie za poczucie bezpieczeństwa - że jesteś
              > legalnie , masz ubezpieczenie , że nikt ci nie wbije do
              > paszportu / czy gdzie tam / zakazu wjazdu do USA na następne 10
              > lat.USA jest za daleko , a rzeczywistość tam zbyt brutalana by
              > rozsądny człowiek jechał tam bez jakiegoś zabezpieczenia , a nie
              > każdy ma ciocię w Chicago.

              Troche drogie to iluzoryczne poczucie bezpieczenstwa i "zabezpieczenie".
              Ubezpieczyc mozna sie bez problemu przed wyjazdem za granice - nie trzeba byc w
              programie w&t zeby wykupic ubezpieczenie!
              Wbijanie zakazu wjazdu na 10 lat? nie wjedziesz, jezeli uplynie waznosc twojej
              wizy, a ty mimo to zostales dluzej w usa; czy ktos slyszal o "lotnych
              brygadach" przeczesujacych parki rozrywki, restauracje itp w poszukiwaniu
              studentow pracujacych na czarno?
              Najlepszym zabezpieczeniem nie jest tez ciocia w chicago, tylko te 1,5 tys $,
              ktore zamiast wydawac na program zostaje nam w kieszeni.Co najczesciej pisza
              oszukani studenci? Ze zaplacili za ten program taka mase pieniedzy, ze jak
              wyjda na zero to bedzie dobrze. Policzcie sobie, jaka procentowo czesc pobytu
              bedziecie odrabiac te "koszty posrednictwa".
              Co najcz
          • Gość: XXXX Gadasz od rzeczy, czlowieku. IP: *.u.mcnet.pl 25.07.02, 14:09
            Ta kasa pokrywa:

            - bilet lotniczy (450-650 USD)
            - koszty wizy J1 (ktora tez troche kosztuje)

            Poza tym posrednik to nie jest instytucja charytatywna. Posrednik zarabia okolo
            $150 na osobe. A to nie jest duzo, bo trzeba zatrudnic kilka osob do pracy
            tutaj nad programem, znalezc pracodawcow w Stanach, miec biuro, itd.

            Uwierz mi, ze jak na ilosc pracy ktora jest konieczna do tego, zeby student
            mogl wyjechac do Stanow, zarobek posrednika nie jest wygorowany.

            Ich osobiste zarobki tez nie. Wiem z pierwszej reki.
            • Gość: brrr Re: Gadasz od rzeczy, czlowieku. IP: *.proxy.aol.com 26.07.02, 06:34
              Gość portalu: XXXX napisał(a):

              > Ta kasa pokrywa:
              >
              > - bilet lotniczy (450-650 USD)
              > - koszty wizy J1 (ktora tez troche kosztuje)
              >
              > Poza tym posrednik to nie jest instytucja charytatywna. Posrednik zarabia
              okolo
              >
              > $150 na osobe. A to nie jest duzo, bo trzeba zatrudnic kilka osob do pracy
              > tutaj nad programem, znalezc pracodawcow w Stanach, miec biuro, itd.
              >
              > Uwierz mi, ze jak na ilosc pracy ktora jest konieczna do tego, zeby student
              > mogl wyjechac do Stanow, zarobek posrednika nie jest wygorowany.
              >
              > Ich osobiste zarobki tez nie. Wiem z pierwszej reki.


              To jak to jest z tymi biletami lotniczymi? Czy komus z programu w&t "posrednik"
              rzeczywiscie zalatwil bilet z 450 $ ? Z tego co wiem + wypowiedzi na tym forum
              wskazuja, ze na biletach biura tez niezle zdzieraja - sa co najmniej 100 $
              drozsze od tanich biletow dla studentow dostepnych np w UsitCampus i innych
              biurach.
              • Gość: bylam tam Re: Gadasz od rzeczy, czlowieku. IP: *.waw.cdp.pl 29.07.02, 10:00
                Jak mowilam (pare listow dalej), ja moglam kupic bilet u innego posrednika,
                wiec tu prowizja mojego wynosila 0!!!!!!!!!!
        • Gość: maga debet&travel!!!!!! IP: *.cosantafes2.bbnplanet.net 23.07.02, 04:18
          czesc!
          wlasnie uczestnicze w tym durnowatym dzikim programie! jestem
          pod Los Angeles! wczesniej bylam w San Diego, razem z nami byla
          tam tez masa innych Polakow, Rosjan, Slowakow, Belgow...wszyscy
          w takiej samej beznadziejnej sytuacji, bez pracy( bo nasza
          obiecana firma, w ktorej mieli wszyscy pracowac najzwyczajniej w
          swiecie zrobila nas w balona zgarniajac kase za umowy!!!!),bez
          pieniedzy, bez perspektyw...
          Polacy tam w San Diego (w wiekszosci)sa egoistyczni i mieli nas
          daleko w powazaniu...
          prawda sa warunki w YMSA,karaluchy,syf i pelno dziwolagow z
          podejrzeniem o gleboka schizofrenie!
          nam sie udalo, mamy prace(jestesmy tu w 5 osob), jutro sie
          przenosimy do mieszkania, jest dobrze, dopiero teraz...
          nie zalamalam sie, ale nie rozumiem tych cwaniaczkow, ktorzy
          mowia, ze jest dobrze,:ofermy do domu, jesli wam mamusia lub
          tatus dali 7 tysiecy na bycie Rambo w wielkiej Ameryce!!! no to
          gratuluje nastawienia!
          sorry, ale ja nie placilam za to, co mialam,czyli-NIC!!!
          wiedzialam ze bede pracowac, ze musze mowic po angielsku, po to
          tam jechalam!! ale dostalam wielkie nic!!
          sama dalam sobie rade, ale ludzie sa rozni, przyjechali tutaj,
          zeby pracowac, zwiedzac, dobrze sie bawic, a przy okazji czegos
          sie nauczyc, a tymczasem ciagle mysla jak przezyc, gdzie znalezc
          prace, co zjesc lub nie zjesc?!!!
          wiec wkurza mnie wasze gadanie o przetrwaniu,to nie survival!
          Ameryka to nie dzungla, studenci nie wykupili sobie "takich"
          wakacji za takie pieniadze, by stac sie biedakami i wbic sie w
          tlum ludzmi z ulicy,
          sytuacja w San Diego byla tragiczna, Cauncil zastraszony dopiero
          sadem zaczal szukac dla wszystkich pracy,
          tym, ktorym sie udalo mieli po prostu szczescie! albo byli
          wczesniej i ubiegli nawal studentow nie tylko z Polski,
          slyszalam wiele roznych, czasmi az tragicznych historii,
          teraz wszystko wydaje sie wychodzic na prosta, ale kosztem
          czyich nerwow, pieniedzy, czasu?
          to na pewno bedzie niezapomniany wyjazd pod nazwa "debet&
          travel", dopiero pozniej jest dobrze!!! dopiero pozniej...
          wiekszosc z tych studentow, z tego co wiem, wyjechala w inne
          strony stanow i mam nadzieje ze im tez sie uda, 3mam za nich
          kciuki!!
          • Gość: kasia Re: debet&travel!!!!!! IP: 213.105.178.* 24.07.02, 14:20
            BYLAM W ZESZLYM ROKU A SAN DIEGO I POLONIA BYLA SUPER ILE JEDNAK MOZNA ZNOSIC
            POLSKICH STUDENTOW PROSZACYCH O POMOC W ZESZLYM ROKU BYLO TO 150 OSOB WKTORYM
            ALMATUR ZAPOMNIAL ZALATWIC MIESZKAN I ZWALILI SIE WSZYSCY NA PLEBANIE OCZEKUJAC
            POMOCY. WSZYSCY ZNALEZLI MIESZKANIE I PRACE. CHYBA W TYM ROKU NOWA INWAZJA TO
            TROCH ZA DUZO NA ICH MOZLIWOSCI CO?
        • Gość: Miro Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 25.07.02, 15:07
          Wreszcie jakiś sensowny komentarz! Dokładnie o to chodzi, można mówić o byciu
          zaradnym, gdy jedzie się za darmo. Przy 7 tys. PLN (jest to mniej więcej koszt
          3 tygodniowych luksusowych wczasów na Karaibach, połączonych z rejsem na
          wypasionym statku) klient ma prawo już czegoś wymagać, a firmy, które
          pozostawiają swych klientów na lodzie powinny byc tak samo ścigane jak
          nieuczciwe biura podróży.
      • Gość: Zdzich Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.mdacc.tmc.edu 19.07.02, 18:03
        Poznalem jedna osobe, ktora wyjechala na taki wyjazd i z tego co
        wiem miala i prace i mieszkanie tak jak to bylo w umowie, choc
        nie wiem z uslug jakiej firmy korzystala.
        Mam jednak pare slow do tych wszystkich "twardzieli", ktorzy
        twierdza ze Ameryka nie dla sierot i mamisynkow. Firmy, o
        ktorych mowa nie maja niestety na swoich szyldach nazwy: "jak
        stac sie twardym", albo "szkola przetrwania - SPRAWDZ-SIE". Nie
        kazdy jest tak zaradny i twardy jak wy i nikt nie mowi w owych
        instytucjach ze to tylko zajecie dla ludzi przebojowych. Sama
        decyzja wyjazdu jest dla niektorych powaznym krokiem. Dla ludzi
        takich jak wy nie potrzeba w ogole takich biur, bo i po co?
        Zalatwcie sobie wize (jakakolwiek, przeciez jestescie
        twardziele, to dla was nie problem) i jedzcie w ciemno szukajac
        pracy na miejscu. Nawet na tym zaoszczedzicie, bo nie musicie
        placic nic za fikcyjna prace, fikcyjne
        mieszkanie, "posrednictwo", itp. Udowodnijcie calemu swiatu ze
        macie "jaja".
        Otoz biura te sa dla wszystkich, a wiec takze dla tych ktorzy
        nie maja owych "jaj", zeby pojechac "na wariata". Jednak ci
        ludzie chca wyjechac, tyle ze potrzebuja w tym troche pomocy,
        wiec zglaszaja sie do tego rodzaju firm. Podpisujesz wiec umowe,
        zeby miec gwarancje i poczucie bezpieczenstwa, bo wierzysz ze
        umowa w tym kraju jeszcze cos znaczy. Ale gdzie tam. Okazuje sie
        ze umowa to kawalek bezwartosciowego papieru, ktory ma tylko
        znaczenie psychologiczne, co owe firmy umiejetnie wykorzystuja.
        I tu widzimy slabosc polskiego prawa i nas samych. Zaczyna to
        sie jednak od nas samych. Gdyby takie rzeczy przydazaly sie
        Amerykanom, majac podpisane umowy i rachunki, sprawa znalazlaby
        sie bardzo szybko w sadzie. A u nas, kazdy tylko narzeka i nic
        nie zrobi zeby cos zmienic. Chowamy glowe w piasek i czekamy az
        nastepni doswiadcza tego co my, zebysmy sie lepiej poczuli ze
        nie jestesmy sami w naszym nieszczesciu. Ale tu takze dochodzi
        nasze prawo, ktore jest slabe, i ktorego nie znam na tyle zeby
        miec pewnosc ze zrobi porzadek. Ale przynajmniej bym sprobowal
        gdybym byl jednym z tych nieszczesnikow.
        Jest jednak i druga strona tego medalu. Zgadzam sie z opinia ze
        nasi studenci maja troche zbyt wygurowane oczekiwania zwiazane z
        takimi wyjazdami i mysla czasem, ze za nic beda im placone grube
        dolary. Tak najczesciej nie bedzie. Mieszkam obecnie w Stanach,
        choc na zupelnie innych warunkach, i mam przyjaciol, Amerykanow,
        ktorzy bedac studentami zarabiaja po $6-8 za godzine pracujac w
        banku i takze harujac nie malo. Nie oczekujcie, ze wam zaplaca
        wiecej niz to, choc moze sie to oczywiscie zdarzyc, jezeli
        jestescie szczesciarzami. Najnizsza placa jaka pracodawca moze
        zaoferowac za godzine to bodajze obecnie cos okolo $6. Lepiej
        nie nastawiac sie na wiecej. Wszystko co ponad to traktujcie
        jako nieoczekiwany zysk. Podstawowe rzeczy jak jakakolwiek prace
        czy mieszkanie powinny byc jednak zagwarantowane. W koncu
        podpisywaliscie "umowy".
        I tak na koniec. Ludzie, jezeli juz znajdziecie sie w takiej
        sytuacji jak te osoby u boku pani D. to nie badzcie az tak
        naiwni zeby oddawac swoje dokumenty i placic nie wiadomo za co
        komus kto byl dla was mily przez pare minut, szczegolnie jak juz
        czujecie sie oszukani.
        • Gość: Albercik Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 19.07.02, 23:54
          1)
          Wyjazd taki kosztujenie 7000 zł tylko poniżej 5000 zł -reszta to na czarną
          godzinę.

          2)
          Każdy kto tam wyjeżdża ma umowę przed oczami i dokładnie wie czego może isę
          spodziewać. Ja wyjeżdżając wiedziałem, że będę musiał liczyć na siebie-umiem
          czytać umowy i nie wierzę w bajki sprzedawców, którzy twierdzą, że niektórych
          rzeczy w umowie nie ma ale an pewno będą w rzeczywistości. Jeżeli ktoś jest
          bardziej naiwny to się może i bardzo dobrze, że się jednak rozczaruje... Takie
          życie
          • Gość: Kaska Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 65.167.45.* 20.07.02, 03:18
            Jestem w Stanach juz 5 raz i jestem baardzo zadowolona! Trzeba
            miec rzeczywiscie glowe na karku i wybierac godne zaufania firmy
            a nie pierwsza lepsza od ktorej od poczatku zalatuje
            nieprofesjonalizm. Jezdze z CAMP AMERICA i polecam ten program
            kazdemu. Plus-koszt zamknal sie w 2500 tys zl a nie 7000! Fakt,
            ze firma ta nie obiecuje niebotycznych arobkow (zarobki
            pokrywaja koszt wyjazdu i w sumie to tyle) ale zawsze moge
            pracowac dodatkowo, noie place za spanie i jedzie i swietnie
            spedzam wakacje! Wyjechalam po raz pierwszy sama, maja 18 lat i
            nie znajac nikogo w USA! To sie udaje, tylko trzeba MYSLEC I
            CZYTAC UMOWY! Po moim obozie( pracuje jako opiekunka na obozie
            dla dzieci) zawsze mozna sovie znalezc jakas prace i normalnie
            zarobic. Plus, poznaje za kazdym razem multum ludzi, i wsrod
            nich zawsze znajdzie sie ktos, kto zaoferuje nocleg czy pomoze w
            znalezieniu pracy. Potwierdzaja to moi znajomi, ktorzy
            skorzystali z Camp Ameryki!! Nie mozna od poczatku spodziewac
            sie "kokosow" ale troche cierpliwosci i rozsadku i ma sie
            wymarzone wakacje plus dobra prace!
      • Gość: Agata Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.orlnfl.adelphia.net 19.07.02, 18:20
        OK, po pierwsze nie zgadzam sie z twardzielami. to bez sensu co
        pisza, tez korzystalam z tej przedupecznej firmy student center,
        cale szczescie tylko, ze sama sobie znalazlam prace na drugi
        dzien i dlatego teraz jestem sobie w orlando na florydzie i
        dobrze zarabiam jako kelnerka. gdyby nie to, ze bylam tu w
        zeszlym roku i mam tu kilka znajomych, u ktorych moglam sie
        zatrzymac (podziekowania dla andrzeja), to jestem w californii
        za 300$ z ny za bilet lotniczy lub 4 dni autobusem. to jest
        paranoja. wydalam na ten program 8 tys. PLN. moi rodzice po
        prostu sa wykonczeni finansowo i teraz za wszelka cene staram
        sie to odrobic. wiem, ze mi sie uda, bo jakos zawsze wierze w
        siebie. ale w ogole nie dziwie sie tym, ktorzy przyjechali do
        stanow zeby zarobic, a tu ani mieszkania ani pracy. mam pytanie
        do wszystkich uczestnikow student center czy chcecie skierowac
        sprawe do sadu jako grupa poszkodowanych? nie znam sie na
        prawie, ale moze w ten sposob odzyskamy czesc wlozonych
        pieniedzy. jesli jest ktos zainteresowany niech napisze pod
        adres agatka15@wp.pl i da swoje namiary. dzieki bardzo i zycze
        wytrwalosci. agata
      • Gość: Zdzich Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.mdacc.tmc.edu 19.07.02, 18:23
        Jak to możliwe, że tylu studentów ma takie kłopoty w USA? -
        Cytat z jednego z towarzyszacych artykulow w GW: "Proszę mnie
        nie rozśmieszać, przecież to oczywiste. Ten sam mechanizm działa
        od dawna - opowiada "Gazecie" jeden z właścicieli firmy
        oferującej wyjazdy Work&Travel. - Robi się nabór. Zgłasza się
        np. tysiąc chętnych, a jest 750 miejsc. Czy ktoś zrezygnuje z
        zarobku od 250 osób? Wysyła się więc po kilka osób na jedną
        ofertę i liczy, że jak już ktoś wyląduje w Stanach, to jakoś da
        sobie radę."
        NO COMMENT.
        • Gość: Felix Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.rudy.net.pl 19.07.02, 18:46
          Zgadzam sie ze Zdzichem. Tu nie ma miejsca na 'szkole
          przetrwania', bo to nie ta bajka.
          Sam przestudiowalem dokladnie wszystkie instrukcje i umowy
          jednej z fundacji ze Stanow i w tego rodzaju imprezie cos
          takiego nie ma sie prawa zdarzyc!
          Jest to dosc ciekawy mariaz rodzimych firm czy tez organizacji
          studenckich, chcacych zarobic w prymitywny sposob na studentach,
          dla ktorych kwoty, o ktorych tu mowa sa niebagatelne, a
          amerykanskimi pracodawcami, ktorzy nie czuja sie bezkarni majac
          do czynienia z obywatelami innych krajow.
          Moge przytoczyc podobny przyklad 'przegiecia' w USA, gdzie,
          jakkolwiek ludzie prace maja, czesto z wieloma niedocianieciami -
          niespelnienie warunkow umowy (odziez robocza, mieszkanie,
          itp.), ale NIE WIDZIELI za nia ZAPLATY od nawet 5 tygodni, a
          nawet im podziekowano po tym okresie pod pretekstem zlego
          zachowania uwadzajacego w program Work&Travel.
          Prosze zapoznac sie osobiscie z relacjami osob zainteresowanych:
          forum.2p.pl/read.php?f=11&i=4336&t=4336
          • Gość: Zdzich Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.mdacc.tmc.edu 19.07.02, 19:04
            To jednak mozna cos zrobic. Jak widac umowa w Stanach ma wieksza
            sile razenia niz w Polsce. Bardzo polecam adres juz wczesniej
            polecony przez Felixa: forum.2p.pl/read.php?f=11&i=4336&t=4336
      • Gość: Artur Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.FLNT.splitrock.net 19.07.02, 20:29
        Klopot tkwi w znajomosci jezyka. Pracy w ameryce jest pelno
        tylko trzeba wiedziec gdzie pojechac. Na pewno Nowy Jork to
        zadna bajka ze wzgledu na koszty mieszkania. Poza tym mnostwo
        cwaniakow. W ameryce placic za posrednictwo pracy? Dla mnie to
        frajerstwo! Ja mam trzy prace i chca mnie jeszcze w 2 innych -
        problem doba ma za malo godzin. Co prawda zmienilem trzy prace
        ale teraz jest po prostu rewelacja i finansowa i dot. atmosfery.
        Amerykanie to dziwny narod. Nie znasz jezyka nie pchaj sie.
        Najwyzej mozesz psrzatac albop zmywac naczynia. Ja dzieki
        znajomosci angielskiego bylem w stanie zalatwic prawie wszytko.
        A jak
      • Gość: Artur Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.FLNT.splitrock.net 19.07.02, 20:29
        Klopot tkwi w znajomosci jezyka. Pracy w ameryce jest pelno
        tylko trzeba wiedziec gdzie pojechac. Na pewno Nowy Jork to
        zadna bajka ze wzgledu na koszty mieszkania. Poza tym mnostwo
        cwaniakow. W ameryce placic za posrednictwo pracy? Dla mnie to
        frajerstwo! Ja mam trzy prace i chca mnie jeszcze w 2 innych -
        problem doba ma za malo godzin. Co prawda zmienilem trzy prace
        ale teraz jest po prostu rewelacja i finansowa i dot. atmosfery.
        Amerykanie to dziwny narod. Nie znasz jezyka nie pchaj sie.
        Najwyzej mozesz psrzatac albop zmywac naczynia. Ja dzieki
        znajomosci angielskiego bylem w stanie zalatwic prawie wszytko.
        A jak nie uwiesz sie porozumiec to cie potraktuja jak smiecia.
        Kazdy jest kowalem swojego losu a pieniadze sie zarabia
        ciezko... Nawet w Ameryce. Tylko wariat zaczyna od pobytuw Nowym
        Jorku bez dobrej pracy... Biuro work i travel to osobna bajak.
        Straszni fajansiarze bez wyjatku... Aha pisze posta z
        zyczliwosci sasiadow ktorzy ... ... dali nam wszytko ze swojego
        domu i to nie tylko ci jedni... Kwestia szczescia i otwartosci.
        Znam takich co pieprza ze sie brzydza pracowac bo za dwa lata
        beda pania mgr. - przynajmniej nie tak sobie wyobrazali prace...
        Zapomnijcie w stanach o takich tekstach zakasajcie rekawy i do
        roboty..
        pozdrawiam Artur
      • Gość: xxx Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 1.3.* / *.sdccd.cc.ca.us 19.07.02, 20:33
        jest ciezko, kokosow sie nie zarobi ale mozna jakos przetrwac.
      • Gość: Pat Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.57.13.237.Dial1.Chicago1.Level3.net 19.07.02, 21:38
        Przyjechalem do Chicago na W&T. Mowiono: praca, to nie zaden
        problem. Przeciez bardzo dobrze znam angielski (TOEFL). Do
        wyjazdu przygotowywalem sie od grudnia zeszlego roku. Zebralem
        troche pieniedzy.
        Siedze tu juz od 1 miesiaca. Pracowalem na budowie na dachach.
        Szybko doszedlem do wniosku, ze bardziej cenie zdrowie i
        odszedlem, bo praca byla bardzo niebezpieczna.
        Gdyby nie znajomi nie mialbym juz pieniedzy. Mam dlugi i nie mam
        pracy.
        Amerykanie nie chca mnie zatrudniac, bo tu opinia o Polakach nie
        jest najlepsza. Praca u Polonii to tez niesamowity problem. Pani
        z serwisu sprzatajacego mowi: Nie przyjme jesli nie masz
        conajmniej 2 lat doswiadczenia. Do tzw kontraktorki tez trzeba
        byc fachowcem. Inaczej od razu sie orientuja, zwalniaja i nie
        wyplacaja pieniedzy.
        Do ok 100 restauracji zlozylem swoje cv, wyslalem fax albo
        wypelnilem aplikacje. Mam 2 lata doswiadczenia jako barman
        kelner. Zadnego odzewu.
        Wydaje mi sie, ze wszystkie mozliwosci juz wyczerpalem (prasa
        codziennie, dawalem ogloszenia, internet). Nie mam juz pieniedzy
        aby szukac szczescia w innym miescie. Nie chce wracac do Polski
        w dlugami.
        Ludzie! Nie przyjezdzajcie do Chicago! Nawet nie liczcie na to,
        ze tak liczna Polonia oznacza, ze bedzie wam lepiej.
        • Gość: wuj Sam Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.pmintl.ch 22.07.02, 13:11
          Tylko frajer siedzi w duzym miescie !!! Chlopie jedz do
          miejscowosci turystycznych nad wielkimi jeziorami...
        • Gość: amelka Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.chcg3.il.corecomm.net 22.07.02, 20:16
          Od 3 tygodni jestem w Chicago. I gdybym nie miala tu rodziny o
          prace byloby b. ciezko. Wyjezdzalam z BTC, i musze stwierdzic ze
          z ich strony wszystko bylo ok. Nie zalatwiali mi pracy, bo sama
          wczesniej poprzez rodzinne kontakty znalazlam prace. Oczywiscie
          na miejscu okazalo sie ze nie jest tak wspanialee jak mialo byc.
          Z gory odradzam kontakty z Polakami na miejscu, poza rodzina,
          oczywiscie, bo to wielkie ryzyko. Polecam probowanie szczescia w
          marketach tj. Jewel, lub Dominick's. Dla dziewczyn pozostaje
          opieka nad dziecmi i starszymi osobami. Oczywiscie jest to czesto
          b. ciezka praca i niezbyt dobrze platna (ja dostaje 6,25 h), ale
          trzeba jakos zarabiac. Mieszkam z dala od miejsca pracy i wydaje
          sporo na dojazdy. I jeszcze jedna krotka rada- nie wynajmujcie
          mieszkan lub pokoi od Polakow... Licza drozej...
          Pozdrawiam
        • Gość: bylam tam Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.datastar.pl 24.07.02, 11:33
          Dlaczego nie pojedziesz do Wisconsin?
          Przeciez to blisko! I praca jest...

          Bylam tam 2 razy (2 lata temu i rok temu), tez z W&T i z praca nie bylo
          wiekszych problemow (pracowalam u siedmiu pracodawcow, zawsze to JA zmienialam,
          bo znajdywalam cos lepszego).

          Zarobilam niezle pieniadze, z kazdych wakacji wracalam z "na plus" 4 tys. dol.,
          a jeszcze przed wyjazdem do kraju wyjezdzalam w podroz po Stanach.

          Ale: trzeba znac jezyk, najlepsza praca jest kelner/barman (napiwki nawet ponad
          100 dol. za wieczor) i szukac pracy na wlasna reke.
          I ciezko pracowac (ja np. kazdego dnia po 12 h, 1 dzien wolny w tyg.).

          Moje W&T wspominam wspaniale - agencji zaplacilam tylko za wize, nie pamietam
          ile, ale srednio drogo, bo kontrakt mialam taki, ze bilet moglam kupic w innym
          biurze, a prace znalazlam sobie sama, za co tez mialam znizke (kontakt z
          pracodawca mialam od znajomych, ktorzy byli w poprzednim roku w tym samym
          miejscu).

          Ale przedtem odwalailam tez ciezka prace w Polsce, bo bylam u kilkunastu
          organizatorow, porownujac ceny i warunki wyjazdu u kazdego. Jezeli ludziom nie
          chce sie tego robic...

          Na miejscu znalazlam sobie sama druga prace, potem trzecia, potem siodma...
          Wszystko juz chodzac od sklepu do sklepu, od restauracji do baru itp.

          NIKT z tym nie mial problemu.

          Polecam Furnel Travel jako dobrego organizatora W&T w Warszawie.
      • Gość: anka Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.okaloosa.lib.fl.us 19.07.02, 22:58
        pozdrowienia z Fort Walton Beach Floryda u nas to samo
        nie ma pracy nie ma noclegu nic umowa nie wazna jest fajnie !!!!
        mam nadzieje ze bedzie sie dalo o to kogos oskarzyc :))

      • Gość: Heniek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.ebola.lublin.pl 19.07.02, 23:18
        Mój syn pojechał z Lingwisty do San Francisco. Czy tam jest taka sama sytuacja
        jak wszędzie.
        • Gość: ktos Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 01:56
          Heniek, daj synkowi wydoroslec i nie martw sie o niego.
          Praca w MCDONALDZIE za 6 USD/hr mu nie zaszkodzi.
          • Gość: Abnegat TO PRAWDA, ALE: IP: *.u.mcnet.pl 25.07.02, 14:56
            Heniek: faktycznie daj synowi wydoroslec. I daj mu tylko jedna rade. Niech sie
            trzyma daleko od homoseksualistow (San Francisco jest znane a bycia 'Gay
            Capital of the World') i niech nie mowi na miasto 'Frisco', bo tego tam nie
            lubia.

            Poza tym powinien szukac pracy w Greater San Francisco, czyli w Bay Area, tam
            sa obszary turystyczne gdzie pracy wakacyjnej bedzie wiecej niz w samym
            miescie, ktore jak to kazde duze miasto w wakacje przymiera bo ludzie
            wyjezdzaja.

            Trudno mi naprawde zrozumiec czego studenci do pracy sezonowej szukaja w
            wielkich miastach.

            Zycze Twojemu synowi powodzenia.
      • Gość: Agnieszka Coletta No i gdzie sie pchac!!! IP: 65.107.80.* 20.07.02, 00:08
      • Gość: Mark Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.proxy.aol.com 20.07.02, 01:15
        Wykorzystywanie przyjezdnych to nic nowego i jest praktykowane
        od wiekow przez rozne narodowosci, ale, jak czlowiek slyszy o
        pani Jadwidze, Ani, itp. liczacej studentce $100 za taxowke,
        albo o przyjezdnym ktory mieszka w polskim domu - slono za to
        placi - i jego adres brzmi: miasto, ulica, numer domu, numer
        mieszkania, numer pokoju, numer lozka i numer zmiany, to mu sie
        chce zygac. Pani Jadzia, Ania, albo pan Witold, sa napewno
        bardzo dumni ze swoich sukcesow i naleza do filarow polskigo
        spoleczenstwa w USA. Ja mieszkam w tym kraju od ponad 30 lat i
        niech mnie bogi chronia od tego co sie nazywa "polska
        dzielnica". Dlaczego? Bo jak ci sie powiedzie to czeka cie
        zawisc, a jak nie, to upokorzenie i wykorzystanie. BRRRRRRRR

        Mark, New Orleans, Louisiana
        • Gość: MM Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.07.02, 03:40
          staram sie trzymac od polonii z daleka i na zdrowie mi to na razie wychodzi
          pa,pa
        • Gość: greg JESTEM W USA I SZUKAM LUDZI DO ... !!! IP: *.tc-1.roc-pt.ny.localnet.com 21.07.02, 01:35
          wITAM WSZYSTKICH SERDECZNIE!! Nie naleze do zadnych z "grup"
          wymienianych w ponizszych opiniach. Nie uwazam sie za cwaniaczka-
          twardziela,a tym bardziej za mieczaka, ktory zalamuje sie swoja
          sytuacja.
          Do 16-snastego sierpnia podpisany mam kontrakt z jednej z firm
          studenckich, ktora musze przyznac jest bardzo uczciwie
          respektowany. Ciezka, monotonna praca przy ktorej ucze sie
          angielskiego okazuje sie rewelacja czytajac inne opinie.
          Celem mojej wypowiedzi jest znalezienie kompanow podrozy
          (szukanie pracy i mieszkania), ewentualnie znalezienia kontaktu
          z UCZCIWYMI FIRMAMI posrednictwa pracy.
          Niepozwolci sobie na dluzsze zalamnie, usmiechajcie sie jak ONI,
          pytajcie co slychac, badzcie otwarci - a przyjma Was jak swoich.
          Nieznam dobrze angielskiego, nigdy wczesniej niepracowalem tak
          ciezko, a jednak ... dzieki usmiechowi i otwartosci przyjeli
          mnie jak swego.
          Adres do korespondencji:
          loco_prom@o2.pl - loco_prom@yahoo.com

          Pozdrawiam Greg
        • Gość: Bogdan Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.CHEM.CWRU.Edu 21.07.02, 23:40
          Mark, czy w New Orleans jest polska dzielnica ? Przeprowadzam sie tam od wrzesnia z Cleveland. Mozesz
          odpowiedziec tez na prywatny adress bpp4@po.cwru.edu
      • Gość: bylem Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.07.02, 12:04
        Bylem juz w stanach na tych zasadach i nie podzielam op[ini jaka
        wyraza sie w artykule. Bylo naprawde fanie. To za nie ma sie
        mieszkania to wiadomo juz od samego poczatku, a to jakiego
        pracodawce sie dostanie zalezy od tego czy zalatwi sie samemu
        czy przez biuro. I w tym jest sek ze trezba trafic na
        odpowiednie, tak jak z biurami turystycznymi.
        • Gość: YYY Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 19:11
          Gość portalu: bylem napisał(a):

          > Bylem juz w stanach na tych zasadach i nie podzielam op[ini
          jaka
          > wyraza sie w artykule. Bylo naprawde fanie. To za nie ma sie
          > mieszkania to wiadomo juz od samego poczatku, a to jakiego
          > pracodawce sie dostanie zalezy od tego czy zalatwi sie samemu
          > czy przez biuro. I w tym jest sek ze trezba trafic na
          > odpowiednie, tak jak z biurami turystycznymi.


          Koles!
          Chyba naprawde nie zrozumiales tego artykulu, bo mylisz pojecia.
          Mowa tu o wyprawach zalatwianych przez biuro, bo jak na wlasna
          reke bedzie nieciekawie to mozna miec pretensje tylko do siebie,
          Twardzielu.
          Tu chodzi o nabicie w butelke ludzi, ktorzy slono zaplacili za
          ten luksus ciezkiej pracy i nawet jej nie maja i nawet nie
          zostali do tej sytuacji odpowiednio przygotowani. Nikt z nich
          nie jechal na oboz przetrwania!
          Zreszta, wyglada na to, ze kazdemu z biur W&T w Polsce mozna cos
          zarzucic.

      • Gość: Marta Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.lublin.pl 20.07.02, 12:45
        Popieram ideę wysłania tych pajaców do sądu. Nie możemy pozwolić
        na oszukiwanie i okradanie nie zawsze bogatych studentów.
        Siostra wyjechała do USA za pośrednctwem Student Center 30
        czerwca. Pokazywała mi podpisaną umowę z Hotelem w San Diego
        prowadzonym przez panią Cynthię Perumal "Noble Hause" 1404
        Vacation Road. Nawet zostawiła wizytówkę do tego hotelu z
        telefonem "na wszelki wypadek". Po czterch dniach zadzwoniła
        spłakana z Cleveland, że nie ma pracy, od czterch dni nie spała,
        i tam się dopieo dowiedziała, że SC ładuje ludzi w konia od
        dobrych kilku lat i są to oszuści. Dzięki opatrzności znalazła
        pracę i nie narzeka, a pojechali w cztery osoby.
        Po telefonie siostry dzwoniliśmy do Warszawy, a tam bardzo
        arogancki pan zwalił całą winę na siostrę i jej znajomych, bo to
        podobno oni się spóźnili, ale to SC kupowało bilety lotnicze na
        określony dzień. Wynika z tego, że celowo wyłali ich za późno,
        żeby mieć na co winę zwalić. Dał nam telefon do nowego
        pracodawcy mojej siostry Boba Bakera w Cleveland stan Ohio , i
        nie patrząc na koszty zadzwoniłam do niego. Niestety włączyła
        się tylko autoamtyczna sekretarka. Kilka dni później zadzwoniła
        siostro i powiedziała, że nawet o takim gościu nie słyszała.
        W Lublinie przedstawicielem lokalnym SC jest Fundacja SS UMCS,
        ul. Radziszewskiego 17 p. 02 tel. 0603888881 081-4411375
        Mój kontakt: martek@pf.pl
        • Gość: Bellman Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 14:40
          No tak, sytuacja tych ludzi jest nie do pozazdroszczenia, ale
          przychylam sie do tych wypowiedzi ze poradza sobie ci co maja
          glowy na karku, a ci ktorzy nie maja nie powinni w ogole sie tam
          wybierac.
          To zupelnie inny swiat, w ktorym leniwi, wychowani u boku
          rodzicow i wciaz z nimi mieszkajacy, majacy wiele oczekiwan a
          nie mogacy wiele zaoferowac studenci z Polski albo szybko
          przywykna do panujacych tam realiow, albo czas przebukowac bilet
          i wrocic do kraju, konczac swoj stres.
          Oszustwo biur to tez brak nalezytego doinformowania takiego
          czlowieka o tym czego mozna sie spodziewac (zrozumiale wiecej
          osob - wiecej$). Nie chodzi mi o to ze nie informuja ze na dzien
          dobry nie beda mieli pracy bo ich oferta jest 250 razy
          skopiowana na ksero i rozdana tez innym, ale ze tak naprawde
          jest to swego rodzaju szkola zycia i ze mozna spodziewac sie
          wszystkiego, bo nawet jak praca jest to moze jej za chwile nie
          byc.
          Napisze jeszcze, ze poglad iz nie nalezy zadawac sie z tamtejsza
          Polonia jest generalnie sluszny, a wyjatki tylko potwierdzaja
          regule.
      • Gość: jacek B Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 66.73.48.* 20.07.02, 20:16
        Jestem wlasnie na takim programie (Work and travel) w Milwaukee.
        Jest jeszcze gorzej niz tam gdzie opisaliscie. Ludzie spia na
        parkingach i nie maja co jesc. Moj wyjazd organizowala Firma
        Lingwista. Amerykanski pracodawca mogl przyjac tylko 120 osob,
        lingwista skierowala tutaj ponad 300. Poszli tatalnie na kase z
        niczym sie nie liczac.
    Pełna wersja