Gość: byłem tam
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.06.05, 09:56
Właśnie wróciłem z połrocznej pracy w Anglii i jestem mocno zdołowany
psychicznie. Pracowałem na polu i w szklarni. Z pracą było różnie, raz sie
pracowało po 12h innym razem były kilkudniowe przerwy. Ale finansowo szło
jeszcze wytrzymać.
Najgorsze były jednak warunki mieszkaniowe i ludzie tam będacy. Mieszkałem w
wiosce kempingowej (czyli na kampingach w szczerym polu). I teraz przestroga.
Na 160 osób tam mieszkających połowa to prawie alkoholicy, ale nie ci jeszcze
byli najgorsi. Było tam co najmniej kilkunastu kryminalistów, recydywistów,
ludzi którzy większość swojego zycia spędzili w więzieniach. I naprawdę
odbijało im (szczególnie jak pochlali). Rozboje, przechwytywane paczki z
domu, kradzieże, pobicia to wszystko było na porządku dziennym. Zresztą
szkoda mówić co tam się dzieje.
I na koniec prośba do naszych ukochanych polityków, którzy chodzą tacy dumni,
ze Polacy dzieki nim mogą wyjeżdżać do pracy za granicę. Pojeździe sami na
kilka miesiecy zobaczyć jak to wszystko wyglada, a dopiero póxniej będziecie
mogli pier... te głupoty.