Gość: GOŚĆ Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 00:35 haha o ku.. wiekszej zalosci nie widzialem... co za bazyl to wymyslil !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rilwen Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 00:59 Brytyjczycy widać zbyt często sprawdzają pocztę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elmariaczi Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 02:03 nie wiem jak z tym spadkiem inteligencji ale co do rozkojarzenia i potrzeby sprawdzania wiadomosci to cos jest na rzeczy... same czasami cierpie na ta przypadlosc - kiedys "cierpialem" bardzo jak nie moglem sprawdzic swojego GG a moze ktos cos fajnego/waznego/pilnego napisal... a teraz prawie go nie uzywam ale poczte chyba za czesto sprawdzam... czesto nawet jej nie czytajac po prostu sprawdzic co tam jest w skrzynce Odpowiedz Link Zgłoś
glob1 Ukrocic miedzyludzkie kontakty !!!! 12.07.05, 07:38 Pamietam internet sprzed 10-ciu lat. TO BYLA PRAWDZIWA WOLNOSC !!!! Gdzie kto chcial, to sie wpisywal. Bez zadnego logowania. Nie bylo zadnej cenzury, a jezeli, to tylko usuwali wulgaryzmy. Teraz jest odwrotnie. Wulgaryzmy zostaja. Wszystko inne wycinaja i cenzuruja. Wszystko sie robi, zeby ludzi zniechecic do internetu i do wlasnego zdania. Rozsyla sie do skrzynek e-mailowych wirusy. Robi sie wszystko, zeby nie przyjmowac obcych listow, ktory czasem moze komus uratowac nawet zycie. Wszedzie wprowadza sie strach. Kradnie sie adresy znajomych ze skrzynki i przysyla sie na nich zainfekowane informacje. Wszystko sie robi, zeby czlowiek sie bal. Wprowadza sie ogolnoswiatowy strach. Kazdy kazdego sie boi. Do tego jeszcze pisze sie takie glupie artykuly w "Gazecie Wyborczej" po to zeby ludzi wystraszyc do reszty. BOJCIE SIE !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wwk Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.aster.pl 12.07.05, 08:04 Pieprzenie w bambus. Ważne nie to czy się czyta tylko co się czyta, z kim się koresponduje. Korzystam z poczty elektronicznej od jakis 11 lat, codziennie dziesiątki, czasem setki listów i śmiem twierdzić, że zdecydowanie podniosło mi się IQ a to dzięki tym, których za pomocą tego medium mogłem poznać. Dowód - niebawem wracam na studia i zdecydowałem się na kierunek, na który muszę zdać ciężki jak dla mnie egzamin z matematyki. 11 lat temu w życiu bym się na to nie zdecydował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a co j ma zrobic?? Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.arysta.pl / *.iim.pl 12.07.05, 08:50 jak w pracy sprawdzam i wdomu ??? przeciez musze bo pracuje. :/ a tak naprawde to potrafia sie do wszystkiego przyczepic. ja w to nie uwierze- w ten caly eksperyment ze niby meile wyzeraja nasz mozg. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zmyslny Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 09:18 Jeśli umiejętność koncentracji uwagi jest składową ilorazu inteligencji, a nawyk oczekiwania na wiadomości elektroniczne ją osłabia, to pewnie wnioski z badań omówione w artykule są prawdziwe. Trudno mi jednak uwierzyć, że stan niemożności skupienia uwagi miałby się utrzymywać, kiedy urządzenia służące do odbioru wiadomości byłyby wyłączone, a ich użytkownik miałby tego świadomość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek z krak Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:14 Według mnie to bzdura, obniżenie inteligencji, co za głupota inteligencji nie da sie obniżyć. Nie słuchajcie brytyjskich naukowców oni mają źle w głowach. 14-letni chłopak z krakowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Weishaupt Nauka i "nauka" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:37 Ogólnie rzecz biorąc, chłopcy nie popisali się. Częste sprawdzanie, czy dotarły żądane informacje ma zazwyczaj podłoże nerwicowe, co w dość oczywisty sposób wpływa na wykonywaną pracę. Dodatkowo, czytanie sukcesywnie pojawiających się informacji (maile, usenet) może być formą odkładania zadania na później, co jest oznaką kiepskiej samodyscypliny (w ujęciu Cattelowskim). Co więcej, ekipa Wilsona ponownie odkryła Amerykę, gdyż wzrost rozdrażnienia i zmęczenia w chwili, gdy nie człowiek nie może dokończyć jakiejś czynności (tu: odpisać na list czy SMS-sa) jest znany od 1927 roku jako "efekt dopełnienia" czy też "efekt Zeigarnik". Sezon ogórkowy, jak widać, dotyka też naukowców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Weishaupt Re: Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:44 Czasami, owszem, ale wypadku tekstów, w których dominuje funkcja merytoryczna, zwłaszcza złożonych tekstów naukowych forma pisana jest o tyle wygodniejsza, że pozwala na spokojne, wielokrotne przeczytanie tekstu i przemyślenie odpowiedzi. Poza tym, forma listowna bezlitośnie obnaża niedostatki w komunikacji, pokrywane zwykle wypowiedziami fatycznymi (czyli "wtrąceniami o niczym"). Jasne, poczta elektroniczna nie jest najlepszym sposobem komunikacji, ale chyba nie ma lepszej formy wymiany długich (kilka-kilkanaście stron maszynopisu) opinii z ludźmi mieszkającymi na drugim końcu kraju czy wręcz za granicą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ambrozy Wiekszej glupoty nie czytalm IP: 212.14.58.* 12.07.05, 13:51 A czy jak moja matka zrobi mi na obiad kluski to tez bede mniej inteligentny? A moze jazda autobusem tez odejmuje IQ, wkoncu samochodem trzeba sie bardziej koncentrowac, a to pewnie dodaje inteligencji? - moze to tez jest odkrycie?! Doktora i Nobla dla mnie! Jak za takie pie..wate odkrycia placi sie naukowcom w UK to ja tam jade zbijac gruba kasiore!! Odpowiedz Link Zgłoś