Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć?

    IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 13.07.05, 23:02
    Szukam swojej pierwszej pracy (z różnych powodów nie podjęłam jej zaraz po
    studiach). Kilka tygodni temu byłam na kolejnej rozmowie. Już po krótkiej
    wymianie zdań wiedziłam, że to idealna praca dla mnie, że spełnię się w niej
    całkowicie, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, by sprostać wymaganiom
    pracodawcy... Byłam szczęśliwa, bo mój rozmówca dawał mi wyraźnie do
    zrozumienia, że i ja przypadłam mu do gustu. Na koniec dorzucił: "Do
    ZOBACZENIA, na pewno zadzwonimy w poniedziałek". Byłam pewna, że ją dostanę.
    Nigdy wcześniej takiej pewności nie miałam. I NIC. To ja zadzwoniłam po
    pewnym czasie. Ktoś już pracował:( Bardzo to przeżyłam... wciąż przeżywam.
    Czuję, że straciam wielką szansę. Wciąż mnie to boli:( Pewnie to ja źle
    odczytałam intencje mojego potencjalnego pracodawcy... a może po prostu potem
    zjawił się ktoś lepszy.
    Jakie to ma znaczenie...? :(

      • Gość: airis Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 23:20
        No niestety - musisz się przyzwyczaić, bo kopa w tyłek dostaniesz pewnie nie
        raz. Pewna możesz być jedynie wtedy gdy zaproszą cię na miejsce po rozmowie, bo
        "zadzwonimy do pani" to dość standardowy tekst :]
      • Gość: zuzu Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 23:51
        nie przejmuj się - to widać nie była jeszcze "ta" praca. Ale na pewno ją
        znajdziesz, tylko nie zniechęcaj się takimi rzeczami.
      • marekatlanta71 Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? 14.07.05, 02:22
        A ja ostatnio przez 45 minut rozmawialem z kandydatka, choc po minucie
        wiedzialem ze na 100% jej nie zatrudnie. Ale fajnie sie rozmawialo wiec po co
        konczyc?
        • barbara15 Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? 14.07.05, 08:02
          Właśnie po to by nie czytać podobnych postów.Chyba, że Ktoś lubuje się w
          dręczeniu innych mających mniej szczęścia od Ciebie. Los bywa
          przewrotny.......i czasem proponuje drugą stronę biurka, ale nie życzę już jej
          nikomu.
        • Gość: ... Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 13:33
          i przez to czujesz sie jako wielki bizensmen przez male "b"? smieszy mnie cos
          takiego... po co nieporzebnie zabierac komus czas?
        • mk-80 Re: Do marka 14.07.05, 14:13
          Hehehee .... obyśmy sie nie spotkali Misiu.
          Nie znosze chamstwa pychy i dumy,
          Kierowniczku ds. Sprzedaży Kaczek Gumowych
          bo najpewniej podobne stanowisko zajmujesz.
          Z doświadczenia - najbardziej zarozumiała warstwa - to średnia - kierowniczek od dupereli :-), który zarabia 300zł więcej niz murarz na budowie - ale nazywa sie KIEROWNIK.
          • marekatlanta71 Re: Do marka 14.07.05, 23:47
            Dla wyjasnienia - dziewczyna starala sie o prace na stanowisko o dosc wysokich
            wymaganiach technicznych (J2EE Designer). Resume miala sfalszowane - nie miala
            pojecia gdzie sie mieszcza firmy w ktorych to niby pracowala, z technologii
            znala nazwy, ale co sie z nimi robi juz nie wiedziala. A rozmawialem bo sie milo
            gadalo...
      • Gość: smutna Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 08:38
        Doskonale rozumiem co czujesz.. Nawet nie wiesz, jak doskonale...

        Niedawno po ponad rocznym szukaniu pracy, chodzenia na różne rozmowy, wysyłania
        setek CV i listów mot., zostałam zaproszona na rozmowę do firmy, gdzie bardzo,
        ale to bardzo chciałam pracować. Cieszyłam się jak dziecko, to byłoby wymarzone
        miejsce pracy. Po raz pierwszy na rozmowie nie musiałam bajerować, jak to będzie
        mi dobrze się w tej firmie pracować, jak to będę się spełniać i że nie chodzi
        tylko o kasę... I po raz pierwszy to wszystko była PRAWDA - naprawdę, pieniądze
        w tym przypadku nie interesowały mnie aż tak bardzo, po prostu znalazłam
        miejsce, w którym bym czuła się spełniona, potrzebna, robiłabym coś, w czym
        jestem naprawdę dobra i byłabym z tego dumna ! Od początku wizyty we firmie
        spodobało mi się wszystko - młodzi, sympatyczni pracownicy, super miejsce pracy,
        wspaniałe warunki... Czego chcieć więcej ?
        No i nie zostałam przyjęta....

        Do dzisiaj mnie to bardzo boli. Bo nie była to jedna z wielu rozmów
        kwalifikacyjnych, po których czułam się rozczarowana, to było dla mnie ominięcie
        wielkiej życiowej szansy. Pozostała mi tylko bezsilność, że nie mam kontroli nad
        własnym życiem, że to inni ludzie decydują za mnie, czy będę szczęśliwa, czy nie..

        Łączę się z Tobą w bólu i ogromnie Ci współczuję.
        Czasem jedna taka porażka może bardzo pogrążyć człowieka.
        Ja, po roku szukania pracy, załamuję się i coraz bardziej odczuwam bezgraniczne
        przygnębienie.

        Pozdrawiam

        Smutna
        • mk-80 Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? 14.07.05, 09:13
          Ja podchodze do tego typu rozmów bardzo sceptycznie.
          Jasne reaguje jakoś usmiecham sie i żartuje czasami z rekrutującym - nawet mam czasami wrażenie że to jedna częstotliwość. Ale ...
          nie wolno zapomninać że to rozmowa jest i nie jest w żaden sposób wiążąca - pomimo że ktoś mówi Do Zobaczenia.
          Starajcie sie może podchodzić inaczej do tego - luźniej, swobodniej, bez presji. To naprawde widać jeśli ktoś mówi ja sie tu spełnie ... to dla mnie, prosze dać mi spróbować ...., to dla mnie ...
          Wg mnie nie tędy droga.
          ZAZNACZE ZE NIE SZUKAM PIERWSZEJ PRACY - tylko chce zmienić na lepszą.
          Ja zwykle staram sie przekonać poprostu kogoś że potrzebuje właśnie mnie - a bez mojej osoby ... :-D :-D to jakoś nie widze tego projektu czy sukcesu.
          Takie podejście jest naprawde ok - i to wpływa na diametralne odwrócenie toku rozmowy, czasami nawet ról.
          Na jednej z rozmów -mocno już znudzony monotonią pytań o sytuacje stresowe ...hobby ...- odważyłem sie nawet powiedzić:
          - Prosze Pana ... przedewszystkim to pan potrzebuje pracownika, a ja jedynie moge zmienić prace albo nie, więc darujmy sobie informacje wstępne (test osobowościowy i inne duperele)- przejdźmy do meritum projektu.
          Facet zamarł na chwile :) - po czym poważnie ale z lekkim uśmiechem powiedział:
          ok wiec ... projekt polega na ...

          Polecam czasami chociaż iść na rozmowe i odwrócić karte - potencjalny pracownik
          KTOŚ przychodzi bo firma potrzebuje pracownika - a nie na błagania - dajcie mi prace ... ojoj ...

          Może brzmi zarozumiale - przepraszam nie powinno.
          Ale to naprawde dobre wyjście - i zdrowsze dla kandydatów.
          • Gość: ka do mk IP: 81.21.200.* 14.07.05, 10:10
            i dostałeś tę pracę?
          • moim_zdaniem Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? 14.07.05, 10:21
            Uważam, że masz rację. Trzeba tylko wiedzieć kiedy można coś takiego
            powiedzieć, wyczuć sytuację. O tym samym pomyślałam, szykując się do kolejnej
            rozmowy. W momencie kiedy rozmowa zaczyna być nudna, lub kiedy wyczuję, że ktoś
            nie przeczytał nawet mojego cv, po prostu odwróce (jeśli starczy mi odwagi:)
            strony biurka i kulturalnie ale konkretnie zapytam po co my się spotkaliśmy,
            skoro Pan/i nawet nie przeczytał/a mojego cv? Czasami robią to specjalnie, żeby
            zobaczyć czy kandydat to takie "pobożne cielę" czy osoba z charakterem, nie
            dająca się ustawiać po kątach. Pozdrawiam
          • Gość: Sepia Re: Wciąż mnie to boli, jak zapomnieć? IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 14.07.05, 10:30
            Bardzo rozsądnie podchodzisz do sprawy:) Myślę jednak, że to podejście zależy
            jednak trochę od charakteru. Napisałam, że bardzo zależało mi na tej pracy, ale
            to nie znaczy, że o nią błagałam. Po prostu, podobnie, jak autorka powyższego
            postu (Smutna) nie musiałam udawać, że ta praca jest idealna dla mnie. Nigdy
            nie byłam tego taka pewna. Byłam uśmiechnięta, zupełnie nie spięta (bo to nie
            pierwsza rozmowa), nie uniżałam się przed nikim... Starałam się pokazać swoje
            zalety w sposób odpowiadający mojemu charakterowi właśnie. Nie jestem typem
            bizneswomen i pewnie nie potrafiłabym być taka zdecydowana i przekonywująca na
            rozmowie jak Ty:) Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Tak się składa, że nie
            szukam pracy za wszelką cenę. Kwestia wynagrodzenia jest sprawą drugorzędną.
            Mój mąż pewnie byłby szczęśliwszy, gdybym jej w ogóle nie znalazła.
            Chcę COŚ robić, bo to sprawia mi radość. A WSZYSTKO robię z pasją. To
            próbowałam udowodnić.

            Być może to ja zbyt emocjonalnie podeszłam do tej sprawy.
            A może moim rozmówcą był pan z poglądami zbliżonymi do poglądów Marka (post
            wyżej). Pomyślał, że to nic wielkiego, trochę sobie z kogoś pokpić, dać
            nadzieję.
            No, szkoda.

            Czas się jakoś uodpornić.

            Najcieplejsze pozdrowienia.

      • Gość: Sepia Po przeczytaniu wszystkich wpisów... IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 14.07.05, 11:15
        Do Smutnej: Bardzo dziękuję Ci za, pełen ciepła i zrozumienia, post. Nie cieszę
        się jednak, że jesteś w podobnej sytuacji - oby takich jak najmniej. To dla
        mnie również nie była pierwsza rozmowa. Jakoś tamtych nie było mi żal. Zupełnie
        inne odczucia.

        Do Większości: Oświeciło mnie. Wciąż patrzę na ludzi przez pryzmat swojego
        podejścia do innych. To mnie chyba gubi. Jeśli mówię" DO ZOBACZENIA", to
        znaczy, że do zobaczenia naprawdę; jeśli mówię "ZADZWONIĘ" to chociażby świat
        się walił - zadzwonię. A tu, trochę inne zasady, widzę :(
        Już jest mi lepiej!
        • barbara15 Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów... 14.07.05, 13:05
          Wrażliwość to cecha, którą obie posiadamy i nie cieszy się zbytnią
          popularnością w dzisiejszych czasach. Jeszcze niedawno przeżywałam podobne
          dylematy. Kilka razy byłam pewna na sto,że mnie zatrudnią, ale bywało inaczej.
          W końcu udało się. Pamiętam, że zostałam skierowana na konkurs. Nie miałam z
          sobą CV, port folio - nic.Może po prostu los dał mi szansę. Dzisiaj mam fajną
          pracę i innego rodzaju rozterki. Bywa różnie, ale wiem co oznacza poszukiwanie
          pracy i znam uczucia towarzyszące tym poszukiwaniom. Myślę, że nie warto tracić
          nadziei. Nie poddawaj się! Pozdrawiam.
          • Gość: Sepia Basiu.. IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 14.07.05, 14:05
            ..dobrze to określiłaś (z tą wrażliwością). Proszę, powiedz mi, jak wyglądał
            ten konkurs?

            Pozdrawiam i czekam niecierpliwie.
            • barbara15 Re: Basiu.. 14.07.05, 14:56
              Jak juz pisałam wcześniej na konkurs skierował mnie Urząd Pracy, w którym byłam
              zarejestrowana od kilku miesięcy. Na miejscu egzekucji było nas czworo, piąta
              osoba sama zrezygnowała. Stres, niepewność,konkurencja mnóstwo pokrewnych
              odczuć.Kilka miesięcy wcześniej spotkała mnie podobna sytuacja do Twojej.
              Bardzo to przeżyłam zwłaszcza, że poprzednio także brałam udział w konkursie,
              który wygrałam. (polegało to na tym, że z kilkorga osób co chwilę odpadała
              jedna - wszyscy pracowaliśmy - zostałam sama, ale tylko przez miesiąc. Byłam
              juz nawet po wstępnych rozmowach dotyczących mojej pracy w firmie,
              wynagrodzenia...)i nic . Powiedzieli mi,że sami zadzwonią.Czekałam, sama się
              oszukiwałam. Ich milczenie tłumaczyłam sobie na różne sposoby, często ich
              usprawiedliwiałam zupełnie niepotrzebnie.
              Do chwili gdy na drugim konkursie spotkałam dziewczynę, która pracowała w
              poprzedniej firmie i wyjśniła mi w czym tkwi urok pracodawczyni. Otóż firma ta
              co roku organizuje podobne konkursy, gdy tylko jest nawał pracy proponuje się
              fikcyjny konkurs.W miarę gdy pracy ubywa odpada kolejno uczestnik - kryterium
              od najmniej wydajnego po tytana pracy.
              Nic dziwnego, że tą szansę potraktowałam sceptycznie z dużą dozą niepewności.
              W przeciwieństwie do moich konkurentów nie posiadałam wymaganych dokumentów,
              port folio, ubrania które odpowiadało powadze sytuacji. Nic.
              cdn.........................
              Pozdawiam Cię









        • mk-80 Re: Po przeczytaniu wszystkich wpisów... 14.07.05, 14:06
          Hmmm kurcze nie chce wypaść jakoś źle na tym forum. Tu wszyscy sie przechwalają
          i piszą ile to oni zarabiają. bardzo prosze nie odbierzcie tego co napisze jako przechwałki ... i pisanie co to nie Ja. Nie mam innego wyjścia aby odpowiedzieć "ka".
          Otóż dostałbym te prace. Usłyszałem, że OK wszystko gra i pracodawca też widział to przedsięwzięcie identycznie jak ja ... i dał tę pracę (i tu )
          ale jak doszło co do czego ( $$$ + dodatki) to niestety nie mogłem sie zgodzić.
          Ja szukam lepszej pracy niż mam - a ta oferta była super i zajęcie też OK - ale mocno dostałbym po kieszeni - więc podziekowałem.
          Ja zacząłem tak eksperymentować z rozmowami po pierwszych 2 po których nie zadzwonili więcej. Pomyślałem sobie - że w moim położeniu ( szukanie innej pracy) absolutni nic nie trace. I właśnie to pchnęło mnie do próbowania zmiany przebiegu tych rozmów. To naprawde dobrze wyszło - zamiast ogólnie postrzeganych jako stresujące - rozmowy te - stają sie lekkie, łatwe i przyjemne. Jeśli HR'owiec jest słaby, mało błyskotliwy - wówczas on/ona zaczyna
          sie irytować i wtedy (o czym pisałem) sytuacja zupełnie odwraca sie o 180 stopni.
          Natknąłem sie jednak na bardzo błyskotliwych rekrutujących. Jedna bardzo krucha blondyneczka z dużej firmy - przemiła i uprzejma ale ... przygotowała sobie taki zestaw pytań ... super spójnych ze sobą - przyspieszała rozmowe zadając kilka pytań seriami, stawiała te same pytania inaczej formułowane, próby sprawdzenia reakcji na denne pytania, potem wolniej o hobby - potem znowu logika i socjotechnika. Była naprawde profesjonalna.
          Zwykle jednak daje sie narzucić swój styl gry.
          Co ważne - okazuje sie że po rozmowach w których narzuca sie swoje zasady, i udaje sie przedstawić sytuacje że WY(firma) potrzebujecie - a ja łaskawie może sie zgodze - jest znacznie (50%) większe zainteresowanie dalszymi etapami rekrutacji, i dużo więcej zaproszeń do kolejnych rozmów.
    Pełna wersja