Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Szana rozważania, czyli widziały gały, co brały

    IP: *.acn.waw.pl 23.07.05, 19:17
    Pozwolę sobie w niniejszym wątku pokusić się o pewne porównanie. Jak każdy
    wie, wiele zaobrączkowanych (i nie tylko) osób użala się się współpartnerów,
    jacy to oni są okropni, bo wpływają deprymująco, bo podcinają skrzydła, bo
    tamto, bo siamto... Ludzie ci zakładają nawet swoje fora dyskusyjne,
    chociażby na tym portalu. Po pierwsze, pewne cechy partnera można było
    dostrzec zawczasu i się z nim nie wiązać, po drugie, jak już się błąd
    popełniło, zawsze można się rozstać - im prędzej, tym lepiej. I tu dostrzegam
    pewne analogie w braku logiki w postępowaniu ludzi, jeśli chodzi o pracę.
    Ludzie wręcz lubują się w narzekaniu na pracę, jaki to z szefa idiota i
    trzeba mu się podporządkować, jaka to beznadziejna praca za 800 zł, jaka to
    fatalna atmosfera w niej panuje itd., itp. A czy zamiast zrzędzić na nasz
    parszywy los, nie lepiej rzucić pracę czym prędzej, jeżeli ma być ona powodem
    naszych frustracji i przyprawaić nas o depresję? A najlepiej to, moim
    skromnym zdaniem, (było) takiej pracy w ogóle nie podejmować. Zaraz ktoś
    napisze, że przecież ciężko będzie znaleźć następną pracę. I tu nasuwa się
    kolejne skojarzenie - wielu ludzi tkwi w toksycznych związkach, bo nie
    wierzą, że uda im się trafić na kogoś lepszego. Mi by było szkoda życia.
    Obserwuj wątek
      • lejdik Re: Szana rozważania, czyli widziały gały, co bra 23.07.05, 22:53
        zwazania nocne(moje):))
        nie naleze do narzekaczy, ale tak sobie mysle, ze ...
        jesli Pani A zyje sobie w toksycznym zwiazku z sobie tylko znanych powodow(np.
        majac na uwadze dobro dzieci, czy cokolwiek innego), przy tym- MUSI (kobieca
        ambicja) UDAWAC 24h/dobe przed calym swiatem, ze jest w tym zwiazku szczesliwa,
        po czym- idzie do pracy, gdzie zarabia te 800zl/mc, ma szefa drania i parszywe
        kolezaniki...To jesli ta Pani A wejdzie sobie czasami do sieci (Musi przed tym -
        wyklocic sie z mezem, oprac dzieciaki, ugotowac tesciowej rosol)..tak wiec
        kiedy ona juz wejdzie do tej sieci- i ponarzeka-...to mysle- A niech sobie
        narzeka- no gdzies kiedys w koncu MUSI dac upust swoim frustracyj.com:))
        Z pozdrowieniami:))
      • an_ki Re: Szana rozważania, czyli widziały gały, co bra 24.07.05, 11:26
        Więc tak:
        - co do toksycznych związków i życia w nich dla dobra dzieci to radzę się
        dobrze zastanowic nad sensem wypowiedzi...
        dla dobra dziecka to nalezy się rozstać, bo po latach okaże sie, ze dziecko ma
        do ciebie wielki zal za zmarnowane dziecińtwo w sztucznej rodzinie robiącej
        wszystko na pokaz...
        - co do pracy to jestem jak najbardziej za opinią zakładającego wątek -
        pracowałam prawie rok w firmie która na początku była ok, potem jednak
        przestało mi to wystarczać, ja szukałam nowej pracy, znalazłam ją i jak na
        razie jest ok - moi koledzy z poprzedniej firmy zostali i ciągle narzekają, że
        kasy nie płacą, ze traktuja ich jak śmieci... no cóż widocznie lubią takie
        traktowanie - jeżeli komuś coś nie pasuje to po prostu to zmienia i takie jest
        moje zdanie.
        Nasze społeczeństo cechuje taka głupia mentalność narzekania - przysłuchajcie
        się jak witają się dwie osoby na ulicy: na pytanie co słychać? w
        dziewięćdziesięciu procentach odpowiedzi słychać: źle, kasy mało i wogole do
        d...

      • Gość: Gala Re: Szana rozważania, czyli widziały gały, co bra IP: *.chr13.1000lecie.pl 24.07.05, 19:49
        heh! ja też tak myślałam... tkwiłam w beznadziejnej pracy i beznadziejnym
        związku... o ile z pracą się udało - znalazłam pracę, która mi odpowiada,
        dobrzez zarabiam, o tyle w życiu prywatnym - klapa... od dwóch lat jestem sama,
        samiuteńka i przeszkadza mi to bardzo... teraz nie jestem taka pewna, ze dobrze
        zrobiłam... mój partner jaki był, taki był, ale - gdybym wykazała się większą
        cierpliwoscią - w końcu wywlaczyłabym zeby był bardziej uczynny, pomocny, zeby
        mnie szanował... był ktoś kto mnie w miare rozumiał, z kim można było póść do
        kina, na spacer... a teraz zostały mi tylko koleżanki (dobrze, ze chociaż one
        są) i wspomnienia, ze kiedyś był ktoś, i ze moze to ja wszystko zepsułam????
        tak naprawdę kazdy zwiazek jest toksyczny, bo każdy związek na Ciebie jakoś
        wpływa... tak myślę...
      • Gość: mgrinz Re: Szana rozważania, czyli widziały gały, co bra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 22:10
        rozumiem Kolego Szan, że chcieliście porównać pracę do związku ?
        ja uważam, że to bardzo niestosowne porównanie, z następujących powodów:
        - w związku z kimś się jest, bo sie go kocha i brak związku nie oznacza ryzyka utraty życia :)
        - do pracy się chodzi, bo trzeba zapłacić rachunki, kupić jedzenie, kupić ubranie, brak pracy możne oznaczać bezdomność, głód, ryzyko utraty życia...
        więc porównanie nie na miejscu
        co do zmiany związku:
        - żaden problem, wystarczy się obracać w określonym gronie i z niego sobie kogoś dobrać, też nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy w takim związku trwali, bo po co się męczyć, ja tam na związki nie narzekam, co najwyżej na to, że nie możemy sobie kupować tego co bysmy chcieli i tyle co byśmy chcieli :[
        z pracą napewno nie jest już tak łatwo:
        - ogłoszenia są jakie są i część z nich już ustawiona, a o fajnych wakatch, zresztą tutejsi forumowicze sami piszą, że "lepiej wziąć kogoś kogo się zna i można polecić" ... cóż...
        uważam, że to złe porównanie pracy do związku, w związku z tym, jak na wstępie :)
        acz powiedz w końcu co robisz, jaka branża, kiedy zaczynałeś, jakie masz kwalifikacje, bo narazie prezentujesz się jako tajemniczy wujek dobra rada, który tylko się mądrzy, a nic konkretnego nie mówi, "motyla noga" ;)
        a co do statystyk, to jak znajdę to Ci linka podeślę, ale powyżej 5 000 PLN to stary co najwyżej 2% ludności ma (dolicz sobie oprócz pracujących, bezrobotnych, emerytów i rolników) albo rzeczywiście z księżyca jesteś :)
        a tak wogóle to ciekaw jestem, czy do tych statsystyk doliczono polaków pracujących za granicą, przez co wzrosła "średnia krajowa" ?
        piszesz o kumplach co jachty kupują ?
        moi kumple się martwią, bo nie mogą dziecku pampersów kupić albo ubranek, z których co chwilę wyrasta, a Ty o jachtach ?
        tak czy inaczej pozdrawiam z ziemi :)
      • Gość: szan Do mgrinz raz jeszcze IP: *.acn.waw.pl 25.07.05, 18:48
        Gość: mgrinz 24.07.2005 22:10 + odpowiedz
        "porównanie nie na miejscu"

        Czy aby na pewno?

        "ja tam na związki nie narzekam, co najwyżej na to, że nie możemy sobie
        kupować tego co bysmy chcieli i tyle co byśmy chcieli :["

        Ciekaw jestem, czy przed Twoją dziewczyną/narzeczoną/żoną/konkubiną
        (*niewłaściwe skreślić) też tak się wyżalasz jak tu na forum, a jeśli tak, to
        jak ona znosi Twe wieczne utyskiwania. Jeśli snujesz przed nią apokaliptyczne
        wizje świata przeplatane spiskową teorią dziejów, to nie wróżę świetlanej
        przyszłości Waszemu związkowi.

        "acz powiedz w końcu co robisz, jaka branża, kiedy zaczynałeś, jakie masz
        kwalifikacje, bo narazie prezentujesz się jako
        tajemniczy wujek dobra rada, który tylko się mądrzy, a nic konkretnego nie mówi"

        Powiem tylko, że studia (magisterskie, w trybie dziennym, na państwowej
        uczelni, aczkolwiek żaden z tzw. popularnych kierunków) ukończyłem niespełna
        dwa lata temu; zresztą nadal się uczę - w końcu człowiek uczy się całe życie:)
        Studia te stanowiły realizację życiowej pasji, teraz ową pasję łączę z pracą
        zawodową. Nie spoczywam na laurach (jak to ma miejsce w przypadku co
        poniektórych moich znajomych, którym wydaje się, że otrzymanie dyplomu jest
        równoznaczne z zakończeniem nauki), cały czas staram się rozwijać, podnosić
        kwalifikacje. Dodam jeszcze, że nie pracuję na etacie; zresztą ten model
        zatrudnienia odchodzi powoli do lamusa.

        "piszesz o kumplach co jachty kupują ?
        moi kumple się martwią, bo nie mogą dziecku pampersów kupić albo ubranek, z
        których co chwilę wyrasta, a Ty o jachtach ?"

        Nikt im nie kazał pakować się w rodzinkę, a tym bardziej w dzieciaka, jeżeli
        nie mieli/mają ustabilizowanej sytuacji finansowo-materialnej. Jeżeli mam być
        szczery (a będę aż do bólu), to jakoś nie współczuję specjalnie młodym ludziom
        (mam na myśli głównie obecnych dwudziestoparo- i trzydziestolatków), którzy
        narobili sobie dzieciaków po to, by teraz unieszczęśliwiać rodzinę, wylewać
        swoje żale, jak to ciężko żyje się w naszym kraju, pogłębiając tym samym swoją
        (i czasem innych) frustrację. Najpierw należy myśleć głową, a potem innymi
        częściami ciała.
        • Gość: ffffffffffff Re: Do mgrinz raz jeszcze IP: 80.50.250.* 26.07.05, 11:56
          dobrze piszesz, asdiop ale z drugiej strony zal, jak czlowiek wraca z usa i
          widzi jaka w Polsce bieda i jak rozkradany jest kraj! niech politycy zarabiaj
          ate 10 tys miesiecznie ale niech za to rusza dupy i zrobia cos dla Polski!
          czasem to mi sie przewrot marzy i powieszenie wszystkich zlodziejaszkow duzego
          kalibru! czemu nie ma odpowiedzialnosci osobistej w sejmie i senacie a takze w
          urzedach? wszyscy , co maja zwykla prace musza odpowiadac a poslowie czemu nie -
          moze wtedy by bardziej przykladali sie do tworzenia "prawa".
        • Gość: Mrs E Re: Do mgrinz raz jeszcze IP: 80.51.227.* 25.08.05, 23:04
          Gdyby wszystkie kobiety rodziły po 30 a nawet później rodziłoby sie dużo
          upośledzonych dzieci, bo z wiekiem kobiety rośnie też procent potencjalnych
          chorych. Być może twoja matka urodziła cie jak miała 40 na karku i dlatego
          jestes troche inny. Widać że jesteś wyprany z pozytywnych uczuć (np.
          współczucie) to jest w dzisiejszych czasach postawa dużej liczby osób: "g...
          mnie obchodzą inni". Więć radzę ci nie zakładaj rodziny.
          • Gość: Stella Re: Do mgrinz raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 02:36
            To chyba bez związku z głównym tematem bo miało być o tkwieniu w niechcianej
            pracy i narzekactwie. Ale chcę wyjaśnić, że to mit iz u kobiet po 30stce wzrasta
            procent uposledzonych dzieci, nie ma to żadnego związku z wiekiem. To jakie się
            dziecko urodzi jest zawsze loterią, najwięcej upośledzonych rodzą kobiety przed
            30stką bo one tez najczęściej w ogóle rodzą :)
            A wracając do tematu - cos w tym jest, ludzie faktycznie tkwią latami w pracy
            której nie znoszą, w której się nie rozwijają, gdzie zarabiaja grosze i sa
            wykorzystywani. Trudno pojąć dlaczego. Sama mam kolegę, który jest w takieju
            dokłądnie sytiuacji, od lat tylko mówi, że chciałby zmienić pracę ale NIC w tym
            kierunku nie robi. Ja tego tez nie rozumię. Ja zmieniałam pracę kilka razy, gdy
            firma mi nie odpowiada rezygnuję. Ostatnio odeszłam z pracy i szukałam nowej 2
            miesiące, znalazłam :))) Dopiero zaczynam więc okaże się czy dobrze trafiłam.
            Nie zgadzam się do końca ze stwierdzeniem "widziały gały co brały", często z
            wierzchu coś wygląda super a dopiero gdy się zacznie pracować, wejdzie w
            obowiązki i dowie róznych szczególików może sie okazać, że się diametralnie
            pomyliliśmy!! Mi się tak zdarzyło 2 razy. Najlepiej byłoby przed podjęciem nowej
            pracy poogadać na osobności i w tajemnicy z jakimś jej pracownikiem, ale to
            chyba utopia. Chociaż ja nie raz miałam ochotę ostrzegać wszystkich przed firmą
            z której rezygnowałam. A są i takie warte polecania, tez mam.
            I więcej spokoju ludzie na tym forum zachowajcie ;))))

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka