Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Rozmowa kwalifikacyjna

    03.08.05, 14:40
    Jakie pytania mogą paść na rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie pracy na
    stanowisku asystentki zarządu? Proszę o podpowiedź, bo już od trzech dni nie
    mogę spać, jeść, boli mnie brzuch i cała się trzęsę.... Czy rozmowa może
    przebiegać po angielsku, ile osób będzie ze mną rozmawiać, czy będę musiała
    na poczekaniu zademonstrować umiejętność obsługi np. Excella (było to
    wymagane)? Dodam, że jest to duża, amerykańska firma. Jakie wziąść dokumenty
    ze sobą?
      • respectaa Re: Rozmowa kwalifikacyjna 03.08.05, 14:46
        Zrelaksuj sie trochę:))))))
        Jeżeli chodzi o pytania, to jest kupe tematów na tym forum.
        Sprawdzenie Excela? Wątpie. Często natomiast sprawdzają komputeropisanie
        (zależy od treści ogłoszenia). A angielski? Do tej pory, miałam tylko jedną
        rozmowę całą po ang (z obcokrajowcem), jedną w ogóle bez, a reszte (ok 10) -
        pół na pół, na zasadzie :" Nie ma Pani nic przeciwko żebyśmy porozmawiały po
        angielsku?", ale to też nie za długo.

        Tak na marginesie, w jakiej firmie sie starasz o to stanowisko? Odnoszę
        wrażenie, że to Twoja pierwsza praca,a o ile mi wiadomo, na stanowiska
        asystenckie liczy się doświadczenie.
        • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 03.08.05, 16:31
          Jest to firma produkująca jakieś częsci samochodowe. W moim CV i liście
          motywacyjnym wyszczególniłam swoje kwalifikacje i doświadczenie i skoro mnie
          zaprosili na rozmowę, to chyba nie jest konieczne doświadczenie. Wymagana była
          natomiast biegła znajomość angielskiego w mowie i piśmie (CV i list motywacyjny
          napisałam po angielsku), wykształcenie wyższe ekonomiczne (finanse,
          rachunkowość)oraz znajomość Excella i PowerPointa. Czy będą mnie pytać z
          zagadnień finansowych, o sprawy osobiste lub oceny na studiach?
          • Gość: smolica Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 12:55
            no jak sie tak zatrzesiesz u nich to o cokolwiek Cie nie spytaja to i tak nie
            zrozumiesz, wyluzuj troche bo wyjdziesz na idiotke
        • Gość: ana Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 17:55
          na stanowiska asystenckie liczy się doświadczenie? Raczej nie sądzę. Dla wielu
          osób jest to pierwsza praca.
          No chyba że chodzi o "asystenta" a nie "asystentkę".
      • Gość: PREZES [...] IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 03.08.05, 14:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Oluś idiota IP: *.aster.pl 03.08.05, 15:31
          Tu są potrzebne normalne rady, a nie pieprzone pytanka jakiegoś niewyżytego
          mutanta. Chciałeś zaprezentować swoje wątpliwe poczucie humoru czy co????????
        • wesi Re: Rozmowa kwalifikacyjna 03.08.05, 17:30
          A pan Prezes to moze by sie nauczyl zadawac pytania w jezyku obcym?
      • Gość: Richelieu* Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 03.08.05, 15:30
        kalm dałn, ładnie i stosowanie się ubierz, bo z tym nie masz problemu;) i miej
        świadomość, że wyglądasz profesjonalnie.
        i nie mów "wziąść"

        asystentka asystentce nierówna
        • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 03.08.05, 16:31
          To "wziąść" to było z nerwów:)
        • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 03.08.05, 16:52
          Oczywiście, że się ładnie ubiorę, właśnie wróciłam z zakupów i kupiłam sobie
          nowy kostium - jasno-beżowy w brązowe prążki, do tego brązowe szpilki i
          brązowa, skórzana torebka. Dobrze będzie? A jak myślisz, włosy rozpuszczone czy
          upięte? Boże, ja chyba zaraz zwariuję, to już jutro!
          • r.richelieu Re: Rozmowa kwalifikacyjna 03.08.05, 18:10
            Gdyby nie to, że Cię znam to dałabym Ci klapsa na dupę za te nerwy. Nie
            dostaneisz pracy na stanowisku mediatora pomiędzy nerwami szefa a nerwami
            klientów szefa, jeśli sama będziesz kłębkiem nerwów.
            Ubiór jasne, że ładny;) tak tylko zagaiłam
          • Gość: xplict Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: 81.210.107.* 11.08.05, 13:08
            Na milosc boskaaaaa !!!!! NIC BRAZOWEGO!!!! Brazy i zielenie symbolizuja
            konserwatyzm, niechec do zmian, pasywnosc w dzialaniu!!!!! Ubierz sie na szaro,
            grafitowo (kostium ze spodnica do kolan ew spodnie) nie przesadzaj z wysokoscia
            szpilki i z makijazem. Zadnych koronek i wieczorowych kolczykow... Im mniej ale
            w lepszym gatunku, tym lepiej.Masz byc w pracy a nie na randce!!!!
      • Gość: Ewa Pytania takie same, jak na każdej... IP: 44,1.* / 193.193.181.* 03.08.05, 15:37
        ...rozmowie na niespecjalistyczne stanowisko. Sprawdzenie Excela bardzo
        możliwe - u nas sprawdzane są w ten sposób kandydatki na asystentki także na
        niższych szczeblach, a co dopiero w Zarządzie. O to, czy rozmowa będzie po
        angielsku, z kim i czy potrzebne są jakieś dodatkowe dokumenty powinnaś była
        zapytac w trakcie umawiania spotkania. Jesli tego nie zrobiłas, to marsz do
        telefonu i dowiedz sie jeszcze. Jak juz ktoś zauważył, przyda Ci się, jesli nie
        na rozmowie, to potem w pracy, słownik ortograficzny... ;-))
        Powodzenia.
        • bez_mapy Re: Pytania takie same, jak na każdej... 03.08.05, 16:26
          W ogłoszeniu było napisane, że kandydatka na to stanowisko musi mieć
          wykształcenie wyższe ekonomiczne, preferowane finanse lub rachunkowość (jestem
          po finansach na Ekadenii ekonomicznej) dlatego nie jestem tak do końca pewna,
          czy to nie jest specjalistyczne stanowisko...
          • bez_mapy Re: Pytania takie same, jak na każdej... 03.08.05, 16:34
            A ile osób będzie ze mną rozmawiać? I jak myślicie, dlaczego w ogłoszeniu było
            napisane "asystentka zarządu", a nie "asystent/asystentka zarządu" ? Dlaczego
            chcą kobietę?
            • bez_mapy Re: Pytania takie same, jak na każdej... 03.08.05, 16:36
              I jeszcze jedeno: Jak mnie zapytają, ile chciałabym zarabiać, co mam
              odpowiedzieć? I czy przyznać się, że jest to moja pierwsza rozmowa
              kwalifikacyjna?
              • Gość: monika Pytania takie same, jak na każdej... IP: 195.116.62.* 03.08.05, 16:58
                w tym portalu jest serwis praca i są bardzo dobre odpowiedzi na wszystkie twoje
                pytania. "jak przygotować sie do rozmowy", "jak negocjowac wynagrodzenie" itp i
                td - wejdź - polecam. Nie dobrze ze nie wiesz wiecej o firmie - a mozesz - masz
                dostep do netu, wrzuc nazwe w google i sie dowiedz.
                pamietaj ze asystentka musi byc zawsze stonowana, opanowana, przygotowana -
                wiec badz taka na rozmowie kwalifikacyjnej. wlosy zwiazane, elegancko.
            • Gość: Richelieu* Re: Pytania takie same, jak na każdej... IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 03.08.05, 16:46
              o to to, właśnie. To tragicznie seksisowska postawa, ale, co t dużo mówić,
              wiele wyjaśniająca. Asystent, sekretarz to stanowiska dużo poważniejsze niż
              asystentka i sekretarka, nawet wtedy kiedy sekretarzem jest kobieta.
              Specjalistycznością bym się nie podniecała, na większość stanowisk sekretarkich
              wymagane jest obecnie wykształcenie wyższe, a specyzowanie wskazuje na to, że
              chce od Ciebie także drobnej rachunkowości. Niestety, żeby znać drobną
              rachunkowość trzeba być po studiach, a 15 lat temu wystarczyło LE. Zaś co do
              prawdziwej "specjalistyczności" nie zatrudnia się osób świeżo po studiach,
              chyba, że ma się wtyk.

              Kobietę chcą bo się przyjęło, że sekretarką jest kobieta, wsio.
      • mesmeredia Re: Rozmowa kwalifikacyjna 04.08.05, 10:22
        Ja mam dziś, na asystenta zarządu. Rozmowa ma być z kilkoma osobami z zarządu
        właśnie (dopytałam o nazwiska), sprawdzam sobie w sieci informacje o firmie,
        biorę ze sobą kopie świadectw pracy, dokumentów potwierdzających doświadczenie,
        kwalifikacje. Już nie trenuję przed rozmową opowieści o sobie w obcych językach
        bo zazwyczaj pytają o hobby i o oczekiwania finansowe. Z Excela pytają zazwyczaj
        z sortowania, filtrowania, wykresów, zależy co taka asystentka ma robić. Jeśli
        ma zajmowac się przy okazji księgowością to chyba coś więcej... No i PowerPoint,
        czyli przygotowanie małej prezentacji. Dziś nie ma upału za to leje a kawałek
        mam dojść pieszo więc trochę niedobrze.
        Życzę sobie i innym kandydatkom i kandydatom powodzenia :-)
        I.
        • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 04.08.05, 14:18
          Napisz, jak ci poszło i jakie wrażenia.
          • mesmeredia Re: Rozmowa kwalifikacyjna 04.08.05, 16:03
            Hm, było śmiesznie, atmosfera bardziej niż luźna, 3 inne kandydatki za mną,
            byłam pierwsza. Przepytywało mnie 2 facetów, ale przypominało to bardziej
            pogaduszki przy kawie niż rekrutację. W sumie miło, bez nerwów i z konkretami bo
            i dowiedziałam się, co miałabym robić jako asystent zarządu a oni dowiedzieli
            się o mych oczekiwaniach finansowych. Dziś mają dać odpowiedź gdyż tylko są te 3
            kandydatki i ja. Rozmowa trwała 45 minut i jak się okazuje można przeprowadzić
            rekrutację bez sztuczek psychologicznych, testów a tylko z konkretami. Z
            dziwnych pytań padały takie kwiatki jak: czy chodzę do kościoła, jaką mam
            orientację polityczną, jak brzmi prawo Ohma. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie
            to muszę przyznać, że było przyjemnie.
            I.
            • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 04.08.05, 16:10
              Zazdroszczę ci, facet z kobietą inaczej rozmawia, niż babka z babką. Poza tym,
              kolesie w stadzie zazwyczaj żartują i świrują. A jeśli chodzi o pytania, to nie
              jestem pewna, czy nie są one prawnie zabronione, przecież skoro cię o to
              pytali, to ma to wpływ na przyjęcie ciebie do tej pracy, a dyskryminacja ze
              względu na wyznanie, czy przekonania polityczne jest bezprawna. A co
              odpowiedziałaś?
              • mesmeredia Re: Rozmowa kwalifikacyjna 04.08.05, 16:21
                Z facetami się faktycznie inaczej rozmawia, jak dotąd to babki zadawały mi
                pytania poniżej pasa albo chciały udowodnić, że są mądrzejsze i ładniejsze. Co
                odpowiadałam? Ponieważ, większość z tych dziwnych pytań było zadawane w żartach
                to i żartem odpowiadałam albo zbywałam. Pożyjemy, zobaczymy.
        • mesmeredia Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 17:04
          I pracę dostałam, zaczynam w poniedziałek. Luzik :-) Czasem się udaje ot tak.
          I.
          • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 19:47
            Gratulacje! Zazdroszczę ci. A najbardziej tego, że rozmowa byuła z facetami. U
            mnie trzeci etap rekrutacji też jest z facetem -prezesem, no bo to przecież on
            szuka asystentki. Jeśli zostanę zaproszona to trzeciego etapu, to praca jest
            moja, cały problem w tym, żeby Pani Psycholog mnie wybrała. to może być
            trudne...
      • Gość: ciekawa No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 10:34
        napisz jak juz bedziesz po... ciekawa jestem jak wrazenia, pewnie nie bylo
        strasznie i niepotrzebnie poanikowalas;)
        • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 11:19
          Właśnie wróciłam. "Maglowała" mnie jedna osoba - młoda babka, wydaje mi się, że
          psycholog, bo strasznie mnie obserwowała, patrzyła na moje dłonie, stopy itp.
          Najpierw opowiadała mi o firmie, jej działalności itp. Potem przedstawiła
          zakres obowiązków na tym stanowisku, czyli np. kontakty z prasą, mediami,
          pośrednictwo między szeregowymi pracownikami a prezesem, raportowanie
          finansowe, opracowywanie sprawozdań finansowych. Generalnie, stanowisko to jest
          bezpośrednio podległe prezesowi. Potem kazała mi opowiedzieć o tym, co należało
          do moich obowiązków w poprzednich miejscach pracy, co robiłam na praktykach
          itp. Następnie kazała mi powiedzieć, dlaczego nadaję się na to stanowisko, jak
          szukałam informacji o ich firmie, jak planuję swoją ścieżkę kariery, co chcę
          robić za trzy lata itp. Spytała, jakie cechy powinien posiadać dobry szef, co
          robię w wolnych chwilach, jakie książki czytam i dlaczego podjęłam kurs
          księgowości komputerowej. Zapytała, czy mam jakieś pytania. Na koniec spytała,
          jakie sa moje oczekiwania wobec tej firmy, finansowe i inne. Uffff! Rozmowa
          trwała godzinę, na koniec powiedziała, że firma się rozwija i że będą
          zatrudniać pracowników również na inne stanowiska,
          • Gość: zuzu Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 13:48
            ojej, to czy nie dała do zrozumienia, że nadajesz się "na te inne stanowiska"?
            • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 14:06
              To było tak, że ja spytałam, kiedy mam oczekiwać na odpowiedź, a ona, że do
              miesiąca, ale brak kontaktu z ich strony w przeciągu miesiąca nie oznaczać
              będzie, że nie znajdę zatrudnienia w ich firmie, ponieważ, firma się rozwija i
              będą obsadzać również inne stanowiska.
              • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 14:16
                Poza tym, rozmowa oczywiście toczyła się po angielsku. Zawsze byłam pewna, ze
                świetnie mówię po angielsku (udzielam korepetycji), ale z tego stresu ciągle
                popełniałam jakie błędy gramatyczne. Sama nie wiem właściwie jak mi poszło.
                Argumenty za, to to że rozmowa tak długo trwała (a może zawsze tyle trwa, nie
                wiecie?)- jeśli zrobiłabym złe wrażenie, nie poświęciłaby mi tyle czasu (ponad
                godzinę). Po drugie, spytała, czy mój numer telefonu jest nadal aktualny (a
                może zawsze zadaje takie pytanie?). Poza tym, poinformowała mnie, że następny
                etap to będzie rozmowa z prezem i on ostatecznie zadecyduje. No i widziałam
                dzisiaj trzy razy kominiarza:D
                Minusem jest to, że nie posiadam doświadczenia w public relations, jestem
                świeżo po studiach i przyznałam się, że nie wiem nic na temat pneumatycznych
                układów hamulcowych i wogóle nie za bardzo orientuję się , co mój samochód ma
                pod maską... No i te błędy gramatyczne...
                Co o tym myślicie?
                • jsolt Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 15:02
                  bez_mapy napisała:

                  > Poza tym, rozmowa oczywiście toczyła się po angielsku. Zawsze byłam pewna, ze
                  > świetnie mówię po angielsku (udzielam korepetycji), ale z tego stresu ciągle
                  > popełniałam jakie błędy gramatyczne.

                  to akurat pół biedy, gorzej gdybyś nie umiała nic wydukać:))

                  Sama nie wiem właściwie jak mi poszło.
                  > Argumenty za, to to że rozmowa tak długo trwała (a może zawsze tyle trwa, nie
                  > wiecie?)- jeśli zrobiłabym złe wrażenie, nie poświęciłaby mi tyle czasu
                  (ponad
                  > godzinę).

                  różnie bywa, ja na rozmowie o obecną pracę spędziłam dosłownie kwadrans.

                  Po drugie, spytała, czy mój numer telefonu jest nadal aktualny (a
                  > może zawsze zadaje takie pytanie?).

                  pewnie, że to normalne pytanie - przecież muszą mieć aktualne namiary.

                  Poza tym, poinformowała mnie, że następny
                  > etap to będzie rozmowa z prezem i on ostatecznie zadecyduje. No i widziałam
                  > dzisiaj trzy razy kominiarza:D
                  > Minusem jest to, że nie posiadam doświadczenia w public relations, jestem
                  > świeżo po studiach i przyznałam się, że nie wiem nic na temat pneumatycznych
                  > układów hamulcowych i wogóle nie za bardzo orientuję się , co mój samochód ma
                  > pod maską... No i te błędy gramatyczne...
                  > Co o tym myślicie?

                  myślę, że dużo zależy od tego z kim konkurowałaś - bo te osoby stają się
                  automatycznie punktem odniesienia...
                  głowa do góry, nie tu to gdzie indziej:)
                  • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 15:14
                    Dzięki za słowa otuchy. Po tej rozmowie jest jeszcze gorzej niż przed, bo teraz
                    siedzę i ciągle myślę, o tym jak mi poszło, że mogłam na dane pytanie
                    powiedzieć coś innego, że tego a tamtego nie powiedziałam, że mogłam o
                    zainteresowaniach trochę pozmyślać (a ja powiedziałam, że interesuję się
                    polityką i modą - taka jest prawda, ale to beznadziejne zainteresowania),
                    podałam za małą stawkę wynagrodzenia, powiedziałam, że w czasie studiów
                    pracowałam jako barmanka w klubie nocnym (a kogo to obchodzi...). Kurczę, nie
                    wiedziałam, ze szukanie pracy jest takie stresujące.
                • Gość: zuzu Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:11
                  ee, jak płynnie mówisz to myślę że parę błędów nie będzie miało znaczenia.
                  A poza tym nie starasz się przecież o posadę inżyniera mechanika i masz prawo
                  nie wiedzieć co samochód ma pod maską.
                  Przesadzają z tymi wszystkimi wymaganiami, godzinna rozmowa, patrzenie się na
                  ręce i stopy, bleeeee
                  Czasem mam wrażenie, że żeby wykonywać dzisiaj w Polsce jakąkolwiek pracę
                  trzeba być omnibusem, robokopem i sama jeszcze nie wiem czym...
                  A co z ludźmi zwyczajnymi? Wszyscy do łopaty?

                  • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 15:23
                    No niby masz rację, ale jeśli na jedno miejsce są dziesiątki kandydatów, to
                    mogą sobie wybierać... A nie wiecie, ile zarabiają asystentki zarządu w dużych
                    firmach, bo nie wiem, czy właściwą stawkę wynagrodzenia podałam. Aha, pytała
                    mnie jeszcze, jakie są moje oczekiwania względem tej firmy. Powiedziałam, że
                    liczę na rozwój firmy, bo rozwój firmy, to również rozwój pracowników, i takie
                    tam frazesy. Była to czysta improwizacja, bo wcale się nie przygotowywałam,
                    skupiłam się raczej na znalezieniu jak najwięcej informacji o firmie (idąc za
                    radami Gazety Wyborczej), a okazało się, że Pani psycholog sama mi o firmie
                    opowiedziała na samym początku. Nie słuchajcie rad GW.
                    • respectaa Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 15:52
                      Jeżeli chodzi o poznaniu firmy przed rozmowa, to jak najbardziej zachecam. pare
                      moich rozmów zaczęło się od pytania "Co Pani wie o naszej firmie?".
                    • Gość: SZEF Re: No i jak poszło?? IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 04.08.05, 16:06
                      sądze, że masz znikome szanse. Takich kadydatek są setkijezeli nie tysiące,
                      sama jak piszesz nie masz pojęcia o układach hamulcowych, dodatkowo jesteś
                      kobietą , czyli jak mawiał św.Tomasz z Akwinu "nędzną podróbką mężczyzny".Masz
                      mniejszy mózg, możesz zajść w ciąże , itp.
                      Powinnaś szukać pracy na kuchni , a może jako krawcowa?
                      • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 16:16
                        Aha, czyli jest tysiące kobiet, które skończyły finanse na renomowanej uczelni,
                        znają bardzo dobrze język angielski, mają ukończony kurs księgowości
                        komputerowej i tytuł samodzielnej księgowej, w dodatku jako tako wyglądają i są
                        komunikatywne? Apropos facetów, na rozmowę ze mną czekał jakiś typek (na
                        stanowisko informatyka). Wyglądał tragicznie: garnitur chyba jeszcze z matury,
                        zniszczone buty i zdezelowana, stara torba. Trochę z nim z nudów pogadałam i
                        okazało się, że koleś to zwykły mruk. Poza tym, po jakiejś prywatnej uczelni.
                        Kiedy powiedziałam, że ja kandyduję na inne stanowisko, odpowiedział, że całe
                        szczęście - kompleksy?
                        • Gość: Richelieu* Re: No i jak poszło?? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 04.08.05, 16:24
                          grunt to być przekonanym, że każdy kandydat do pracy nie gryzie paluchów z nerw
                          tylko jest wymagany i kwitnący na chwilę przed wejściem. Dam głowę, że też był
                          zdenerwowany.

                          ad strój, w tym sęk, że Ty jesteś dziewczyną lubiącą modnie się ubrać, dla
                          informatyka strój ma bardzo drugorzędne znaczenie. Ha, i miałabym w dupie
                          kogokolwiek, kto stwierdziłby, że torebki nie potrafię dobrać, bo mam dwie na
                          krzyż, bo nie wydaję pieniędzy na duperele.

                          ad prywaciarz, noo, ten, wiadomo. Informatyka u prywaciarzy to nauka obsługi
                          paru programów, do pięt nawet nie dorasta inżynieerowi po polibudzie
                        • Gość: zuzu Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:27
                          jak możesz mieć tytuł samodzielnej księgowej, skoro jesteś po studiach?
                          • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 16:36
                            Skończyłam trzystopniowy kurs księgowości komuterowej, sygnowany certyfikatem
                            Min. Edukacji. Oczywiście to tylko tytuł, bo do pracy na stanowisku księgowego
                            trzba mieć doświadczenie (w ofertach pracy wymagają zwykle o.2-3 lat). To ja
                            się pytam, jak to doświadczenie zdobyć, skoro najpierw trzeba je mieć???

                            Co do "informatyka", kultura wymaga, aby założyć czyste buty. A jaką
                            potencjalny pracodawca ma pewnosć, że ten informatyk będzie dbał o higienę i
                            nie będzie udręką dla innych pracowników??
                            • Gość: Richelieu* Re: No i jak poszło?? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 04.08.05, 17:20
                              bez_mapy, widać, że to Twoja pierwsza praca. Takie pytania o "jak mam to
                              doświadczenie zdobyć" kursowały, ale 3-5 lat temu. Najpierw
                              przynieśpodajpozamiataj, asystent księgowej, księgowa, głowna księgowa. Normalne

                              ad. czyste buty. Dzisiaj deszcz padał. Zorientowany bierze szmatkę i przed
                              wejściem do biura wyciera buty z błota, jeśli porządnie wypastował błoto
                              zejdzie. Czystość jest ważna, moda już nie, chyba, że dla sekretarki, bo od
                              niej wymaga się reprezentacyjności. Infomrmatyk może być odludkiem o fryzurze
                              a`la porażenie prądem, bo to jest stanowisko samodzielne w większości wypadków.
                              Buty nie rażą aż tak bardzo jak pot spod pach, brrr, za to temu delikwentowi
                              pewnie i tak najbardziej brakować będzie nie przyzwyczajenia do pastowania
                              butów, a informatycznych umiejętności
                              • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 17:34
                                To nie ja, a zuza zapytała, jakim cudem mam tytuł samodzielnej księgowej, skoro
                                jestem świeżo po studiach. Tytuł mam, ale za samodzielną księgową się nie
                                uważam, bo nie mam doświadczenia, mimo, że na kursie była głównie praktyka, a
                                teorii każdy miał się nauczyć w domu (kurs prowadziła główna księgowa duzej
                                firmy). Mówisz, że powinnam zacząć od przynieś, podaj, pozamiataj. Ok, ale jak
                                w takim razie zdobyć w ten sposób doświadczenie w księgowości - nad tym trzeba
                                siedzieć, i to trzeba ćwiczyć, a nie parzyć kawę i wynosić śmieci. Ale ten kurs
                                to była dla mnie raczej forma dokształcenie się, nie zamierzam być księgową, to
                                nudne jak flaki z olejem.

                                A co do informatyka, jeśli przyjdzie kilku kandydatów z takimi samymi
                                kwalifikacjami, wybiorą tego, który im się bardziej spodobał, bo jak ci idzą
                                tak cię piszą. A wyobraź sobie, że taki informatyk ma rozmawiać z jakimś ważnym
                                kontrahentem, jak się mu zaprezentuje,jak go przekona, jeśli nie jest wygadany,
                                ani komunikatywny???
                                • Gość: Richelieu* Re: No i jak poszło?? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 04.08.05, 17:56
                                  Zaczyna się od najprostszych rzeczy nie po to, żeby się ich nauczyć, ale żeby
                                  przyzwyczaić do pracowania w ogóle. Standardowo kserowanie i inne pierdoły to
                                  właśnie podaj przynieś.. Jeśli zaprosili Cię na rozmowę znaczy, że sposobało im
                                  się w Tobie to, że pomimo studiów jeszcze skończyłaś trzystopniowy kurs.

                                  Komunikatywność to jedno z najchęytniej używanych i nadużywanych słów w CV i
                                  wymaganiach. A każdy jest w jakimś stopniu komunikatywny i łatwo sprawdzić w
                                  jakim stopniu. U Ciebei na przykład barmanobycie to kapitalny przykład na to,
                                  że nie brak Ci języka w gębie.
                                  U informatyka wymagana jest daleko mniejsza komunikatywność i każdy kontrahent
                                  o tym wie, że sposobem wyrazu informatyka jest jego twórczość. Mryk z
                                  poczekalni wynikł prawdopodobnei ze stresu, jaki i Tobie się zresztą udzieli
                                  wczoraj;) W tym sęk, że każdy inaczej reaguje na stres, on miał nogi jak z waty
                                  i kulkę w gardle. Jako PG albo inny handlowiec nie miałby szans, ale jako
                                  informatyk.. Komunikatyność i panowanie nad stresem mają na samodzielnych
                                  stanowiskach drugorzędne znaczenie .

                                  Pomyśl teraz jak Ty panujesz nad stresem, czy nie jesteś w czasie stresu
                                  postrzegana jako mruk albo odwrotnei, jako roztrzepana? U mnie stres powoduje
                                  straszliwą głupawkę.
                                  • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 18:04
                                    Ja się stresuję, jak siedzę sama i rozmyślam nie mając się komu wyżalić
                                    (dlatego piszę na forum, to mnie odstresowuję). Ale jak mam sobie z kim pogadać
                                    i pożartować, to stres mi przechodzi. Dlatego między innymi zagadałam tego
                                    typka, myślałam, że sobie miło pogawędzimy, a on się tylko krzywo uśmiechał i
                                    coś tam bełkotał pod nosem. Ale jedno trzeba mu przyznać, ma tupet, powiedział,
                                    że ma w tej firmie znajomego, który mu nagaił tę rozmowę. Szczęściarz.
                                  • Gość: żaneta Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 00:20
                                    Dziewczyno, opamiętaj się, bo się ośmieszasz. Mentorski ton Twych wypowiedzi
                                    jest niestosowny i nieznośny w tym miejscu. Możesz sobie pisać takie
                                    oczywistości do licealistów, choć to też pewnie zbyt wysublimowana grupa
                                    odbiorców na takie wywody.
                                    • Gość: Richelieu* Re: No i jak poszło?? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.08.05, 02:29
                                      Ooo, pani HRowiec wrescze, bo widzisz, mam HRowców głęboko w poważaniu i
                                      stwierdzam, jak zresztą wielu, że zostają nimi ci, którzy do produkcyjnej
                                      roboty ani do finasów się nie nadają.
                                      Takie statytyczne półgłowki, którzy decydują o polskim poziomie bezrobocia
                                      zniechęcając 90% Polaków z wyższym.

                                      Dlaczego się ośmieszam, nie pracuję jako HRowiec, nie mam nawet miesiąca
                                      doświadczenia na samodzielnym stanowisku HRowca, ale gdy widzę jakie rzeczy
                                      interesują tych kretynów podczas rozmów i jakie niedorzeczne wnioski wysnuwają
                                      z tcyh rozmów, to właśnie sę zastanawiam, po co 5 lat psychologii, żeby wysnuć
                                      wnioski "bylejaksze" niż moje?

                                      Banały, ha, wiesz jakie banały z życia wzięte zapewniały cotygodniowego plusa w
                                      ciągu całych 3 lat socjologii? Naturalnie na pierwszym co innego było banałem,
                                      na trzecim też co innego, ale ciągle czułam tą durną konieczność mówienia o
                                      oczywistościach, znaczy o dupie maryni, mając wrażenie, że wszyscy to wiedzą

                                      Ale ok, też bym się rzucała gdyby laik wszedł na moje działki, lecz gdyby laik
                                      miał trafniejsze spostrzeżenia niż moje, to wstyd byłoby mi, że z kolei mi 5
                                      lat tego, tamtego i siamtego jak krew w piach
                                      • Gość: żanete Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 09:26
                                        znowu się kompromitujesz :)))) Z HR nie mam nic wspólnego.
                                        Myślałaś, że jako etatowa Pytia wielu forów trafisz bez pudła. Żal serce
                                        ściska, jak czyta się takie wywody jak Twoje. Leczysz na forum swoje kompleksy,
                                        udzielając śmiesznych porad właśnie w stylu poradników HR.
                                        Jesteś osobą, która zna się na wszystkim, czyli na niczym.
                                        Z każdej Twej wypowiedzi przebija nieznośne poczucie wyższości, które jest w
                                        Twoim przypadku, uwierz mi, zupełnie bezpodstawne.
                                        I zmień ten beznadziejny, bełkotliwy styl pisania.
                                        • Gość: Richelieu* Re: No i jak poszło?? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.08.05, 12:00
                                          aaaa, więc nie HRowiec (szkoda) tylko zwykły dosrywacz
                                          • Gość: żaneta Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 12:09
                                            :))))))))))))) I kto to mówi? Kobieta, która z dosrywania na forach
                                            internetowych uczyniła sens swego życia. Masz czas na zaspokajanie podstawowych
                                            potrzeb?
                            • Gość: zuzu Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 18:27
                              zdawałaś pod koniec tego kursy egzamin?
                              • bez_mapy Re: No i jak poszło?? 04.08.05, 18:41
                                Tak i to po skończeniu każdego poziomu. Po dwóch pierwszych poziomach egzamin
                                był pisemny - praktyczne umiejetności księgowania różnych operacji plus trochę
                                zagadnień z prawa gospodarczego i podatkowego. Po ostatnim stopniu - egzamin na
                                komputerze, obsługa programu księgowego "Symfonia". Po zdanym egzaminie
                                dostałam certyfikat MEN'u. Ale jak mówię, bałabym się samodzielnie poprowadzić
                                komuś księgi - brak mi doświadczenia.
                                • Gość: zuzu Re: No i jak poszło?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 18:57
                                  ach, czyli po prostu to był kurs na samodzielną księgową, ale nie uprawniający
                                  do usługowego prowadzenia ksiąg, już kumam.
                          • Gość: smolica Re: No i jak poszło?? IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 13:01
                            oraz po kursie!!!
                        • Gość: smolica Re: No i jak poszło?? IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 13:00
                          ale z taskimi kwalifikacjami to sie nie zatrudniaj jako asystentka bo to w
                          rozmowie pieknie brzmi a kawa to bedzie wszysko, ja tez jestem taka kobieta i
                          obecnie bez pracy przed licencja na uslugowe prowadzenie ksiag i wiesz co
                          szkoda zycia na sekretarki nawet w bardzo rozwijajacych sie firmach, serio ja
                          rzucialm to jakis czas temu tez i na pewno warto samemu cos sprobowac
                        • Gość: korneliusz Re: No i jak poszło?? IP: *.torun.mm.pl 11.08.05, 16:29
                          > komunikatywne? Apropos facetów, na rozmowę ze mną czekał jakiś typek (na
                          > stanowisko informatyka). Wyglądał tragicznie: garnitur chyba jeszcze z matury,
                          > zniszczone buty i zdezelowana, stara torba.

                          ONI zawsze tak wyglądają :)
      • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 14:55
        Właśnie przed chwilą do mnie zadzwolili z English Entrance - wczoraj złożyłam
        tam aplikację. Jestem umówiona na środę. Niezły wynik - dwie aplikacje i dwa
        zaproszenia. Ciekawe co z tego wyniknie...
        • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 14:57
          Kurczę, już na razie nic nie wysyłam, bo mam ochotę na jakieś wczasy nad
          ciepłym morzem. W przyszłym tygodniu poszukam jakiegoś last minute - może
          Egipt...
          • Gość: zuzu Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 14:59
            oby wszyscy poszukujący pracy tak mieli...
            • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 15:12
              A wiesz coś może o tym English Entrance? bo ja nic...
              A jeśli chodzi o ich wymagania, to były mierne, bo chcieli tylko dobrej
              znajomosci języka angielskiego (tam gdzie byłam wczoraj, wymagany był biegły),
              czynnego prawa jazdy, obsługi urządzeń biurowych, dobrej prezencji, zdolności
              interpersonalnych i wysokiej kultury osobistej. A, i wykształcenia wyższego.
              Ciekawe na czym moze polegać ta praca?
              • Gość: zuzu Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 15:29
                nie, nie wiem niestety. A to "oby wszyscy tak mieli" to dotyczyło Egiptu:)
                • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 15:32
                  Chłopak nieźle zarabia, trochę kaski wpadnie od czasu do czasu od starszych, no
                  i sama też trochę zarabiam na tym stażu (controlling finansowy),niezbyt wiele,
                  ale zawsze coś, robię też tłumaczenia, udzielam korepetycji. Ale przydałaby się
                  jakaś konkretna praca...
              • Gość: Olga Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.05, 20:44
                Eeee, wysłałaś zgłoszenie do firmy (przypuszczam, że nie jakiejś tam małej
                firmy) i nic o niej nie wiesz?? Oj, kobito.
                • bez_mapy Re: Rozmowa kwalifikacyjna 05.08.05, 20:50
                  A czy mam się już dowiadywać jeszcze przed zaproszeniem na rozmowę - przecież
                  to by była strata czasu, bo nie mam gwarancji, że mnie zaproszą...
      • Gość: smolica Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: *.acn.waw.pl 11.08.05, 12:57
        to masz z glowy bo zatrudnia Ciebie moze na inne stanowisko, nie zycze Ci tego
        jesli Ci sie podobalo ale taki tekst to zazwyczaj oznacza
      • Gość: b Re: Rozmowa kwalifikacyjna IP: 213.76.171.* 14.08.05, 22:26
        na poczatku to gratuluje tych rozmow:)mam pytanie-koncze w tej chwili
        licencjta,chcialabym znalezc jakas prace ale nie wiem jak aplikowac on-line,tzn
        czy pomimo tego,iz firma nie ma wakatu moge jej wyslac swoja aplikacje?czy to
        jest na miejscu?Jak to wyglada/ło w Twoim przypadku?:)
        i jeszcze jedno-duzo sie slyszy "wyslalem swoja aplikacje..". Co to znaczy
        wyslalem:)osobiscie szukanie pracy kojarzy mi sie ze zmudnym odwiedzaniem firm
        i ewentualnie PUP,a tu nagle ludzie "wysylaja".
        Wytlumaczcie mi prosze caly proceder "takiego wysylania".
        Bede wdzieczna za pomoc.pozdrawiam
    Pełna wersja