ellivia
22.08.02, 14:38
Witajcie! Mam pewną historyjkę o kolejnej firmie ktora nachalnie ogłasza sie
w gazetach i zarabia dzieki naiwnym. Ja byłam jedna z tych naiwnych no i
teraz mam nauczkę. Napisałam to w formie artykułu, dlatego styl jest dośc
specyficzny. Nie podałam nazwy firmy , bo nie chcę żeby to wyglądalo ,że się
na nich chcę zemścić :). Jest to po prostu ostrzeżenie dla innych naiwnych
mlodych osób i relacja z tego, jak firmy robia ludzi "w konia".
Nowych twarzy szukam pilnie
Bezrobotny/a absolwent/ka szkoły średniej lub wyższej często ima się różnych
zajęć, choćby prymitywnych, takich jak np. roznoszenie ulotek czy też udział
w promocjach, aby zarobić kilka złotych w oczekiwaniu na pracę, która
odpowiadałaby jego/jej kwalifikacjom i ambicjom. Przeglądając ogłoszenia
prasowe można jednak wpaść w pułapkę i zdarza się, że zgłaszając się do
firmy, która chętnie nas przyjmie, damy się oskubać z pieniędzy zamiast
samemu je zarobić.
„Agencja reklamowa pilnie poszukuje hostess oraz nowych twarzy do reklam”- to
ogłoszenie brzmi całkiem ciekawie dla absolwentki, która jest na etapie
poszukiwania pracy. Dziewczyna myśli sobie, że może uda jej się zarobić
dorywczo trochę pieniędzy, gdy będzie hostessą lub modelką.
To właśnie ja jestem owa bezrobotna absolwentką. Telefonuję do agencji
reklamowej i zostaję umówiona na następny dzień. Agencja znajduje się w
starej kamienicy i zajmuje raptem jeden pokoik.
„Jestem w sprawie Państwa oferty w gazecie. Proszę opowiedzieć mi, na czym
miałaby polegać moja praca” pytam pracownicę studia mody.
„Może pani pracować, jako hostessa, modelka lub fotomodelka. Hostessa pracuje
przy promocjach w marketach a fotomodelka , wiadomo, że zarabia już większe
pieniądze. Najpierw musi się pani zarejestrować w agencji, co kosztuje 40
złotych. Należy wypełnić ankietę a my wraz ze zdjęciami wysyłamy ja do szefa
w X, który zadecyduje, do jakiej pracy pani by się nadawała. Proszę przyjść
na decyzję za tydzień.”
Rejestruję się w agencji i po tygodniu przychodzę więc „na decyzję”. Wita
mnie młoda brunetka. Mówi, że świetnie nadaje się do pracy w charakterze
modelki i fotomodelki. „Szef wybrał 8 dziewczyn spośród 70 ofert, Pani jest
oczywiście jedną z nich.” W tym momencie jeszcze nie do końca świadomie
zaczynam czuć się wyróżniona i przychodzi mi do głowy,że może rzeczywiście
mogłabym zarobić większe pieniądze jako modelka.
Kobieta opowiada dalej. „Jeśli nie ma Pani profesjonalnych zdjęć, agencja
może je dla Pani wykonać. Taka sesja kosztuje około 1000 zł, ale nasza
agencja chciałaby w Panią zainwestować i koszt byłby w takim przypadku o
połowę niższy.” Znowu działa na mnie ten chwyt psychologiczny. Jestem podobno
nieprzeciętna, a poza tym przychodzą mi na myśl dziewczyny z reklam w
czasopismach i TV. Wcale nie są ładniejsze ode mnie- myślę sobie. W ten oto
sposób daje się namówić na sesje zdjęciową i płacę 500 złotych z moich
ostatnich oszczędności. Obiecuję sobie jednak, że nie zapłacę im już ani
grosza więcej. Za kilka dni stawiam się z moimi najlepszymi ciuchami we
wskazanym przez agencje modelek studiu fotograficznym. Do zdjęć przebieram
się kilka razy i trochę bawi mnie ustawianie się w różnych dziwnych
pozach. „Prawa ręka na biodro, lewą nogę proszę wysunąć do przodu, drugą rękę
oprzeć o kolano, proszę spojrzeć w moja stronę” i pstryk. Zdjęcie gotowe.
Jeszcze 35 zdjęć. I po kolejnym tygodniu wybieram się do agencji obejrzeć
próbki fotografii. Wybieram 6 najlepszych. Po 7 dniach moje najlepsze zdjęcia
są już w formacie pocztówkowym, a ja mam wskazać 3, które pójdą na stronę
internetową agencji. Za zeskanowanie 3 zdjęć firma internetowa podobno życzy
sobie 30 złotych. Trochę mnie to złości, bo nie zostałam wcześniej
poinformowana o dodatkowych kosztach. Jestem poirytowana, ale... przecież
doszłam już tak daleko, głupstwem było by się wycofać-takie myśli krążą mi po
głowie i...płacę 30 złotych. Za kilka dni wraz z 12 innymi dziewczynami
jestem na stronie internetowej studia mody jako „nowa twarz”. Kilka dziewczyn
ma fatalnie wykonane zdjęcia, ich sylwetki są niewyraźne i ciemne, prawie nie
widać twarzy. Przynajmniej mój fotograf spisał się dobrze. Mijają kolejne 2
miesiące. Telefon milczy, nie dostaję żadnej oferty pracy- ani modelki ani
hostessy. Przybywa za to nowych twarzy na stronie WWW agencji. Gdy odbieram
zeskanowane zdjęcia w agencji pytam sekretarki, czy któraś z dziewczyn, które
pojawiły się w Internecie w ostatnich miesiącach otrzymała już jakąś ofertę.
Pani nic nie wie, bo” tu jest tylko filia agencji, a główna siedziba znajduje
się w X”. Każdego tygodnia znajduję w lokalnej gazecie ogłoszenie tej samej
treści. Zauważam przy okazji podobne ogłoszenie firmy o innej nazwie, ale tez
z X, a gdy wchodzę na ich stronę internetowa widzę zdjęcia robione przez tego
samego fotografa ( poznaję po rekwizytach). Choć to wszystko domysły
układanka zaczyna pasować coraz bardziej. Co tydzień nowe dziewczyny
rejestrują się w agencji, płaca słone sumy za sesje zdjęciowe i to jest być
może główne źródło utrzymania drugorzędnych agencji reklamowych ( oraz
współpracujących z nimi zakładów fotograficznych). Gdy na rynku istnieje
tylko kilka renomowanych agencji modelek, agencja X próbuje zarabiać na
naiwności dziewczyn, które za kilkaset złotych kupują sobie nadzieję na
urzeczywistnienie marzeń o życiu modelki.
Ellivia