Gość: Tomasz
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.08.05, 12:46
Hej,
kwestia dot. granicy odpowiedzialnosci w wykonywaniu czyichs polecen.
Otoz jestem asystentem w dziale, w ktorym pracuja sami PH. Z racji
wykonywanej funkcji czesto sa w terenie. Nierzadko zdarza sie, ze dzwonia z
trasy i prosza mnie o wyslanie czegos (gl. oferty) do klienta. Oczywiscie
prosza mnie ustnie, nie mam na to przykrywki.
Nie przejmowalbym sie tym az tak, gdyby nie chodzilo o duze kwoty w ofercie
(sprzedajemy drogie urzadzenia). Nie przejmowalbym sie tez az tak, gdyby
chodzilo tylko o wyslanie czegos, co sami wczesniej przygotowali. Jednak pare
razy zdarzylo sie, ze poproszono mnie o zmiane kwoty, terminu waznosci
oferty, a takze proszono o podpisanie sie za nich (w postaci bazgrolu przy
ich nazwisku), oczywiscie tez na gebe.
Chcialbym miec na to wszystko przykrywke w postaci pisemnej (mail), a z
drugiej strony nie chce by ktos zarzucil mi, ze stwarzam problemy zamiast
ulatwiac prace. Dodam, ze pracuje niedlugo i chce to wszystko poukladac,
tylko jak to zrobic by bylo grzecznie, ladnie, ale zarazem stanowczo i
skutecznie.
Nie musze dodawac, ze nawet jesli bysmy byli najlepszymi kumplami, to w razie
jakiejs wpadki, zaloze sie, ze nikt nie mialby skrupolow i chronilby wlasne
czetry litery, bo swiat jest brutalny...Oczywiscie bywaja wyjatki, ale wole
sie zawczasu zabezpieczyc od tego typu sytuacji.
Pozdrawiam,
Tomasz