Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem mniej

      • bamse Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 22.09.05, 14:00
        Mam 27.

        Jesli zostaniesz w Polsce masz szanse na dobra prace za kiepskie pieniadze, za
        tym idzie jakosc zycia, satysfakcja, zadowolenie z tego co robisz, czy czujesz
        sie doceniany i tak dalej.
        Wyjechalem ponad rok temu, troche w kuchni i trach. Wpadlem do duzej sieci
        alkoholowej, stanowisko manager, paru ajriszy pod soba, dodatek do telefonu i
        pensja. Kupuje wlasnie volvo s40 z 1996 /2,5 tys euro/ a w Polsce ok 16tys /4
        tys euro/.

        Jestem tutaj zaledwie rok. A w Polsce pracowalem w dobrych firmach na dobrych
        stanowiskach za 1500 do 2500.
        Tesknie za POlska, oczywiscie ze tak, ale mam stale lacze, slucham Trojki, mam
        skype'a, mama dosyla kielbase w kopercie 8-) i jakos idzie. Wroce do Polszy za
        pare lat, kiedy bedzie lepiej.
        To jest przykre ze musimy wyjezdzac. Szkoda ze nasi na gorze nic sobie z tego
        nie robia... ale kto zaplaci za ich emerytury - krotkowzrocznosc ich zaglodzi.

        Pozdrawiam z Dublina
        • Gość: Stella Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 16:13
          To wszystko jest bardzo smutne i chyba macie rację :((( Tu się nie da żyć
          godnie, uczciwie i spokojnie. Tez chciałabym wyjechac, ale wiem że nie ma sensu
          jechać na ślepo i na hurra, trzeba miec albo bardzo dobre wykształcenie i być
          specjalistą w jakiejś dziedzinie a poza tym znać dosyć dobrze język. Ja jestem
          handlowcem a język znam słąbo, nie mam szans na pracę tam w swoim zawodzie. Być
          pomywaczką nie chcę, nie zdzierżyłabym, za żadne pieniądze. Czyli co mi
          pozostaje? Dalej się męczyć tutaj :( A perspektywy jak były tak sa nadal
          fatalne. Powinnam podnieść swoje kwalifikacje, uzupełnić wykształcenie, ale na
          to potrzebne sa pieniądze. Bardzo słąbo zarabiam i mam wciąż problemy ze
          stabilną pracą, koło się po prostu zamyka..
          • Gość: Limerick Re: Bardzo nie ładnie IP: 193.1.100.* 22.09.05, 17:29
            To nie ja pisalem, ale tak mi sie nasunelo

            > Nie pisz Airisz na Irlandczyka, bo to bardzo nieładnie, jak wyjechałeś do
            > innego kraju to szanuj ludzi, dzięki którym możesz dobrze zarabiać.

            Szacunek musi byc dwustronny i zwykle jest ....

            To jest tak: Mowi mi tu pani w szkole (wiecie na tym Zielonym Wzgorzu na
            przedmiesciach Limerick ;) ze na mojego syna mowia "Polish guy" i ze ona z tym
            oczywiscie walczy. No dobra. (A ju tu sie zawsze przedstawiam "Just one more
            POLISH GUY in this city" i reakcja jest zawsze smiech i entuzjazm).
            Pogadalismy, po czym daje pani nauczycielce swoj telefon do pracy i oczywiscie
            mowie, zeby pytala o "Polish guy'a" ;)) to beda wiedziec o kogo chodzi. A ona
            na to, ze nie, nigdy tak nie powie, no wie Pan itd. To juz nie tlumaczylem, ze
            tak bedzie najlatwiej i OK, bo w moim biurze siedza kolejno -

            Georgian Guy
            Scottish Guy,
            ja, czyli Polish Guy
            Ukrainian ... tu wyjatek - kobieta
            i wreszcie English Guy

            ot cala banda najemnikow.

            Wszyscy budujemy naukowo-technologiczna potege Irlandii.
            Tylko ja i Szkot mamy nad soba prawdziwego, "porzadnego" Irlandczyka.
            Ukrainka ma np. szefa z Iranu/Egiptu (jego pochodzenie jest nieco
            skomplikowane).

            Jesli chodzi o innych Irlandczykow - wszyscy wyjechali do Stanow.
            Ci co zostali sami mowia ze ich kraj bez "nas", przyjezdnych by sie zawalil.
            Stad zdecydowanie przewaza szacunek dla najemnikow ;)

            Za bardzo rozwinieta gospodarka, by miejscowi mogli ja udzwignac. Cos jakby
            ujemne bezrobocie. Zupelnie przecietni ludzie, system ksztalcenia zdaje sie
            nieco gorszy od naszego i uczciwe, genialne rzady, oczywiscie w porownaniu.

            Mozna by o tym ksiazki pisac ...
      • Gość: black Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 09:26
        to ponizajace i upodlajace
        ze czlowiek ksztalci sie za wlasne pieniadze
        godzi sie na wyrzeczenia
        a efekt jest taki ze to wyksztalcenie nic mu nie daje
        bo wybor ma taki albo praca za kilkaset zlotych
        albo zadna
        alternatywa jest jedynie wyjazd z tego smutnego kraju
        i praca najczesciej fizyczna na zachodzie
        ale prawda jest taka ze nie kazdy moze wyjechac
        wielu z roznych przyczyn musza tu zostac

        patrzac tak na to bardziej z boku
        wylania sie obraz smutnego kraju
        w ktorym jego obywatele nie maja szans na normalne przyzwoite zycie
        kazdy musi kombinowac jak oplacic mieszkanie (jesli owgole je ma) kupic jakies
        ubranie i co jesc zeby przezyc kolejny miesiac

        na politykow nie ma co liczyc
        bo oni uciekaja od biedy
        potrafia jedynie skladac obietnice


        a ja znam sytuacje z Hiszpanii
        gdzie na zbiory salaty na polach jezdza polacy
        i ponad polowa ma wyzsze wyksztalcenie
        sa nauczyciele np. historii , sa ludzie po filozofii, kulturoznawstwie
        zarzadzaniu i ekonomii a pozostali ze srednim lub zawodowym wyksztalceniem
        i sa zmuszeni do pracy fizycznej
        bo kraj w ktorym sie urodzili i wyksztalcili
        zepchnal ich na margines
        spowodowal ze czuja niepotrzebni
        a to wlasnie ONI powninni byc przyszloscia Polski
        ksztalcic kolejne pokolenia i moc godnie zyc !

        cala ta obecna sytuacja jest smutna i przygnebiajaca
        • Gość: Stella Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 16:42
          Black, niestety. Ja znam dziewczynę - znajoma z pracy, która jakiś czas temu
          pojechała na 3 miesiące do Niemiec sortować jakies warzywa, chyba szparagi. Nie
          ważne. W każdym razie ludzie, którzy tam pojechali w większości byli z wyższym
          wykształceniem, w różnym wieku, pracowali po...20 godzin dziennie dzień w dzień,
          bez wolnych weekendów, 4 godziny snu, nogi spuchnięte do granic możliwości od
          stania, zasłąbnięcia, omdlenia, część nie wytrzymała i wróciłą do kraju. Ona
          sama nie wie jak wytrzymała, ale przez te 3 miesiące zarobiła na nowy samochód i
          wyszła z długów! Czy trzeba naprawdę aż takich rzeczy dokonywać żeby związać
          koniec z końcem???????? To jest potworne. U nas w kraju pracowała by na to samo
          conajmniej 2 lata.
        • Gość: Dilbert Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.chello.pl 24.09.05, 10:59
          To dlaczego nie szukacie pracy w zawodzie na Zachodzie ????
          Kompleksy czy po prostu te "wykształcenie" g.... jest warte.
          Sorry ale taka prawda, jakoś nie slyszy się że lekarze pracują fizycznie tylko
          w zawodzie, podobne PRAWDZIWI informatycy też się łapią.
          Ale sorry po "mniemanologii stosowanej, marketingu czy zarządzaniu (mydłem w
          wannie byście nie zarządzili:-) to faktycznie może pozostać fizolenie na
          budowie Greenpointu czu Brixton. Smuutne ale prawdziwe....
        • Gość: D Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.chello.pl 24.09.05, 11:03
          To dlaczego nie szukacie pracy w zawodzie na Zachodzie ????
          Kompleksy czy po prostu te "wykształcenie" g.... jest warte.
          Sorry ale taka prawda, jakoś nie slyszy się że lekarze pracują fizycznie tylko
          w zawodzie, podobne PRAWDZIWI informatycy też się łapią.
          Ale sorry po "mniemanologii stosowanej, marketingu czy zarządzaniu (mydłem w
          wannie byście nie zarządzili:-) to faktycznie może pozostać fizolenie na
          budowie Greenpointu czu Brixton. Smuutne ale prawdziwe..
        • Gość: Alija Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: 213.25.138.* 31.05.06, 20:50
          Ten artykuł jest o mnie. Rocznik 1978. Wykształcenie wyższe, specjalizacja i
          doktorat w toku. Pracuję w jednostce organizacyjnej samorządu lokalnego w
          województwie lubelskim. Jestem zastępcą kierownika. Zarabiam 1150 zł brutto.
          Podpisuję decyzje, na podstawie których wypłcane jest rocznie 2 mln zł
          świadczeń. W czasie wakacji nie mogę pójśc na urlop, bo musze przyjmować
          wnioski. Mieszkam z mamą więc nie jest tak tragicznie. Ale na kino, czy inne
          rozrywki nie mogę sobie pozwolić. Podjęłam dodatkową pracę - w weekendy prowadzę
          ćwiczenia ze studentami. Ale dłużej już nie daję rady. We wrześniu chciałabym
          wyjechać do Irlandii.
      • szczery80 Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 23.09.05, 16:31
        Dobrze, jak by człowiek zarabiał te minimalne 800 złotych jak napisałeś
        (wierzę, że chciałeś ładnie to ująć). Polecam Ci notkę, którą napisałem na
        forum dla mam (chociaż jestem facetem). Tam redakcja tego forum troche
        przesadziła pisząć - "Firmy przyjazne matkom". Link podaję poniżej tej notki. U
        nas jest źle i będzie, bo u nas tylko się obiecuje i gada, a nic nie robi -
        chodzi dokładniej o polityków, o firmy, które łamią prawo pracy, itd.
        Oczywiście w telewizji najczęściej się mówi, że jesteśmy "za bardzo wymagający"
        i że za mało umiemy. Nawet jak ktoś dostaje pracę, to odrazu są wymagania typu -
        samochód, własne badania i tak dalej (choć nie wszędzie, ale jakieś warunki
        są). Mówi się często, że w Lublinie nie ma największego bezrobocia, ale wypłaty
        są za to żałosne. Pracowałem kiedyś w E.Leclerku na ulicy Turystycznej w
        Lublinie na umowę-zlecenie. Do ręki dostałem dokładnie 172 złote netto za ponad
        2 tygodnie nocnej pracy po minimu 12 godzin, a bywało, że dłużej (łamanie prawa
        w wymiarze godzin). Mobbing dla kierowników był czymś "normalnym". Jak więc
        nasze pokolenie ma mieć szacunek do polityków, kierowników, dyrektorów i osób
        jak się mówi - ustawionych ??? I nie piszę z tym szacunkiem co do osób, które
        też klepią biedę.
        Napisałeś o wyjazdach - ale jak mam wyjechać, mimo, że znam 3 języki, mam kilka
        zawodów, a nie stać mnie na wyjazd ?
        Bo teraz rozumiem powód, dla którego śmieją się z Polaków, że jeden drugiego
        przekręca - ładnie to widać chociażby w miejscach tak zwaniej pracy (raczej
        wolontariatu z kieszonkowym). Czasem nie czuję się jak w swoim domu. Macie
        wrażenie wyobcowania w naszym kraju ???

        Pozdrawiam !!!

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=25583238
      • Gość: Hubert Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 16:45
        Nie ten jest biedny, kto ma mało, lecz ten, kto pragnie więcej.

        Trzeba z żywymi naprzód iść
        Po życie sięgać nowe
        A nie w uwiędłych laurów liść
        Z uporem stroić głowę

        Wszystkim:
        - smutnym
        - zdołowanym
        - nie mającym za co żyć
        polecam dla otuchy 3 piosenki:
        1)Louis Armstrong "What a wonderful world"
        2)"Singing in the rain"
        3)"Don't worry, be happy"
        TRZYMAJCIE SIĘ :))))
        • Gość: cosmo Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.05, 17:46
          I really don't want to be nuisance, but...
          z keep fine konfrontowalem sie w Anglii.Uzywali go np kierowcy ze spedycji,
          ktorzy przyjezdzali do nas po towar.
          Malo, czesto spotykalem sie z keep dry, i to nie tylko na kartonach z
          produktami, ale np jak uwaga aby byc rzeczowym, lapidarnym, itp, nie panikowac.
          Obecnie w Niemczech, rozmawiam dalej po angielskiu, ze wzgledu na mnostwo
          klientow ze Skandynawii, a takze po niemiecku; nie tylko zawodowo, ale takze
          prywatnie.I co sie okazuje.
          Np Ich mache eine Fliege - to znaczy -zmykam
          albo ich bleibe auf m'Teppich - pozostane realista(pomimo np sukcesu)

          Jezyk szkolny, i dobrze, nie uwzglednia wszystkiego.Ale, ze nie jestem anglista
          i germanista, to wszystkie uwagi przyjmuje chetnie.

          Dzieki za uwagi i troske.Ucze sie chetnie i caly czas.
          Dzieki za typy, ktore mi dajesz.
          Aha, dla mnie 1800 Euro netto to duzo(moge duzo odlozyc plus w kontrakcie jest
          pewna podwyzka).Koszta zwiazane z samochodem mnie nie interesuja.Plus komorka.O
          tym nie pisalem, gdyz to normalny wypas.Wez pod uwage, ze zarabialem w Polsce
          175 Euro.
          Pieniadze to nie wszystko.
          Mam prace, ktora lubie, ktora daje mi satysfakcje.Jest perspektywiczna.
          Wyjezdzajac za granice poznaje kulure innych narodow.Czyli dla mnie bardzo
          istotny aspekt duchowy.Cos, co wzbogaca nasze ego i co jest dla mnie
          priorytetem.
          Reasumujac jest szczesliwy i prywatnie(co opisalem) i zawodowo.
          Moj post byl reakcja na post dziewczyny, ktora, chyba przed 2 tygodniami
          utracila prace i byla na maxa zalamana.
          Przezylem analogiczna historie i dlatego wyjechalem z Polski.
          Ludziom, ktorym sie w Polsce powiodlo gratuluje.Supi, to bardzo dobrze.
          BFN
      • Gość: Bil Jest tu dużo cwaniaczków. IP: *.server.ntli.net 24.09.05, 04:30
        Jest tu dużo cwaniaczków, którzy piszą jak to się im dobrze powiodło, bo
        zarabiają w Polsce ho, ho, ho. Znałem paru takich cwaniaczków. Do czasu gdy się
        coś im zmieniło w firmie. Firma zbankrutowała, albo przeniosła swoją siedzibę
        do innego miasta, albo były redukcje w banku i cwaniaczek co zarabiał 4000,
        lądował na zasiłku, a następnie po długim szukaniu znajdował pracę za 1000 zł i
        przestawał cwaniaczkować. Większość z tych co się tak chwalą zarobkami, to
        najczęściej mieli fuksa i tyle. Jeden z tych cwaniaczków co go znałem, to się
        zaczął leczyć w Przychodni Zdrowia Psychicznego bo mu się coś z psyche porobiło
        jak zaczął zarabiać te 1000 zł.
        • Gość: Dilbert Re: Jest tu dużo cwaniaczków. IP: *.chello.pl 24.09.05, 11:02
          To niby dlaczego nie szukacie pracy w zawodzie na Zachodzie ????
          Kompleksy czy po prostu te "wykształcenie" g.... jest warte.
          Sorry ale taka prawda, jakoś nie slyszy się że lekarze pracują fizycznie tylko
          w zawodzie, podobne PRAWDZIWI informatycy też się łapią.
          Ale sorry po "mniemanologii stosowanej, marketingu czy zarządzaniu (mydłem w
          wannie byście nie zarządzili:-) to faktycznie może pozostać fizolenie na
          budowie Greenpointu czu Brixton. Smuutne ale prawdziwe....
        • fundrive Re: Jest tu dużo cwaniaczków. 24.09.05, 13:27
          > Jest tu dużo cwaniaczków, którzy piszą jak to się im dobrze powiodło, bo
          > zarabiają w Polsce ho, ho, ho. Znałem paru takich cwaniaczków. Do czasu gdy
          się
          >
          > coś im zmieniło w firmie. Firma zbankrutowała, albo przeniosła swoją siedzibę
          > do innego miasta, albo były redukcje w banku i cwaniaczek co zarabiał 4000,
          To prawda.
          Też znam takich.
          I nie twierdzę, że ich nie ma.
          Po częsci dlatego posatnowiłem założyć własną firmę.
          Po latach pracy jestem w sytuacji, w której pojedyńczy "wypadek" nie spowoduje
          u mnie katastrofy życiowej.
          Ale uważam, że moge z czystym sumieniem kpić z obecnych tu narzekaczy nie
          dlatego, że sam zarabiam więcej niż przysłowiowe "849" ale dlatego, że sam
          płacę więcej.
          Płacę bo muszę.
          Nie dlatego, że prawo pracy mnie zmusza ale dlatego, że ci "wykorzystywani
          pracownicy" odeszliby ode mnie gdybym nie zapłacił im 1500 , 1800 czy 2000 na
          rękę ( w zależności od stanowiska)
          • Gość: Joanna Re: Jest tu dużo cwaniaczków. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 22:12
            Hmmm kilka lat temu mój mąż zarabiał ponad 10000 zł. Ja uczylam angielskiego w
            prywatnych szkołach. Najmniej zarabiałam jakieś 3 tys zł po urodzeniu
            pierwszego dziecka kiedy mogłam jechać do pracy tylko w sobotę i w niedzielę.
            Kupiliśmy samochód, dom z ogródkiem na kredyt (ogromny kredyt). Urodziłam
            drugie dziecko. Jest niepełnosprawne. Nie mogę pracować, opiekuję się maluchem
            i niedołężną prababcią. Mąż stracił pracę i nowa praca to właśnie ok 1200 zł
            miesięcznie. Nie może, nie potrafi znaleźć lepszej pracy. Rodzice męża płacą
            nasze potężne raty za dom i samochód. Każda naprawa samochodu to finansowa
            katastrofa. Byliśmy o krok od wyjazdu do Irlandii ale wystraszyły nas koszty
            utrzymania i zostaliśmy. Zresztą tak naprawdę chcemy życ tutaj. Pragnę dobrze
            wykształcić dzieci ale czy będzie nas stać? Przykro mi kiedy nie mogę kupić
            ubranek - kurtki i spodnie etc kupuje teściowa wtedy kiedy ma pieniądze i
            ochotę. Wyprowadziliśmy się od rodziców kiedy oboje mieliśmy 19 lat i
            utrzymywaliśmy się sami przez 11 lat. Teraz dopiero doceniam, że był to luksus.
            Niby mieszkamy oddzielnie ale babcie pomagają jak mogą i co nieuniknione,
            wtrącają się strasznie. Mam serdecznie dosyć wypatrywania na półkach
            najtańszego mleka i wyrzutów męża po kupnie książki dla syna. Ubrań dla siebie
            nie kupujemy wcale. Brakuje też strasznie wypadów do kina etc Cieszę się tylko
            ogromnie z czasu jaki mąż może poświęcić rodzinie. W dawnej pracy nie było go
            praktycznie nigdy. Nawet urlop to była praca tyle, że przez telefon. Pozdrawiam
            wszystkich sfrustowanych!!
      • Gość: anonim ROCZNIK 1950 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 20:49
        Wiecie co? Pamietam jak chlano wode na umor i nikomu robic sie nie chcialo, bo
        po co? KOMUNA, wiec zadnych perspektyw.Mieszkanie? Na mieszkanie czekalo sie 12
        lat. Pozniej przyszly zmiany i przyszedl KAPITALIZM i co? Znow chlaja i znow
        mowia "zadnych perspektyw". "na mieszkanie trzeba odkladac 15 lat". Tamto bylo
        zle i to nie dobre. A k... do pracy sie zabrac, oszczedzac, inwestowac a nie
        wydawac w stoisku monopolowym i ciagle biadolic. Dzisiaj mieszkanie mozna kupic
        na raty, w swiecie tak ludzie kupuja nieruchomosci. Nikt nie sklada 15 lat zeby
        mieszkanie kupic za gotowke i wreszcie zaczac zyc. Myslec troche skolowani.
        • Gość: katrem Rocznik 1977 IP: *.atman.pl / *.atman.pl 25.09.05, 22:47
          A mi się wydaje, że nie jest tak źle - wszystko zależy od nas samych.
          8 lat temu zrezygnowałam ze studiów dziennych, ponieważ chciałam i się uczyć i
          pracować:) dzięki temu mam już sporą praktykę, ukończone studia, w tym
          podyplomowe:) zaczynałam na pół etatu za 400 zł netto, a od trzech lat moje
          dochody przekraczają 7000 netto miesięcznie - mam dobrą stałą pracę (bez
          nadgodzin!) i mini biuro rachunkowe we własnym mieszkanku:) a teraz mam
          dylematy typu: zmienić samochód na nowszy czy kupić działkę pod budowę domu:)
          Oczywiście wiem, że życie różnie może się ułożyć, ale jestem optymistką!
          • curiosa Rocznik 1981 26.09.05, 10:49
            Cześć...
            Praktycznie wszyscy (no.. prawie wszyscy) moi znajomi to właśnie ci, którzy
            pracują za 1200 brutto (o ile mają prace)- mama również (po 30 latach pracy..
            nawet więcej chyba).
            Kończę studia (mam nadzieję, że skończę... studiuję dziennie i pracuję... przez
            co nie zawsze wszystko jestem w stanie zrobić na czas - ale moja "pierwsza
            płaca" nie pozwoliła mi na studia zaoczne. Mieszkam poza domem, utrzymuję sie
            sama. Opłata za pokój (nie mówię o mieszkaniu) pochłania więcej niż 1/3 mojej
            pensji. reszta to jedzenie, komunikacja miejska i dojazdy do domu (studia - nie
            mieszkam w swoim mieście), wyjścia ze znajomymi.
            teraz, po roku pracy "za granicą" udało mi się wrócić do Polski. Ale nie była
            to TA ZAGRANICA - tylko taka, gdzie zarabiałam właśnie tyle, żeby się utrzymać.
            Nie na wyspach, nie na "zachodzie"...
            W sumie jestem zadowolona z tego co mam, bo masa moich znajomych nie ma pracy
            żadnej... mieszkają z rodzicami, kolega po dwóch fakultetach pracuje za 700
            zeta :( smutna rzeczywistość. Cieszę się z tego co mam, mam nadzieję, że
            jeszcze do czegoś dojdę... choć czytając te posty o ludziach w wieku 25 lat
            zarabiających po 7000 PLN... zaczynam wątpić... ja mam tylko rok doświadczenia
            (i to nie jakoś specjalnie imponującego...) Nie mam własnego mieszkania, nie
            mam samochodu, nie mam nawet własnego komputera...wszystko przede mną? czy może
            mój błąd, że nie wzięłam udziału w "wyścigu szczurów".
            Denerwują mnie też wypowiedzi typu "trzeba się było uczyć". Ja akurat się
            uczę... nie jestem jakąś wybitną osobą. Płynnie znam jedynie angielski (ale to
            już chyba nie wystarcza). Mówię trochę po włosku i słowacku...
            Ale przecież nie każdy jest stworzony do bycia na wysokim szczeblu... nie każdy
            musi kończyć studia. Nie każdy rodzi się zdolny. Dlaczego niektórzy mają być
            przekreśleni i dlaczego uznajemy za normalne, że oni muszą wyżyć za te 700 PLN
            BO NIE MAJĄ STUDIÓW, BO SIE NIE UCZYLI. A może ciężko pracują, mają rodzinę,
            drukują prasę którą czytasz, robią soki, które pijesz albo obsługują cię w
            markecie, do którego chodzisz w niedzielę, bo masz WOLNE...
            Życzę wszystkim forumowiczom lepszego życia (nawet jeśli dobre jest, lepszym
            być może). Nie chcę tracić wiary w Polske.. choć czasami mi do tego tak
            blisko...
            Pozdrawiam.
            A.
      • sandraa1 Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 26.09.05, 13:47
        Ja to wszystko czytam to sie za glowe lapie i ciesze ze wyjechalam 7 lat temu z
        kraju. Jestem po liceum ekonomicznym i nie dostalam sie na studia. Rodzice nie
        mieli nic wiec na prywata uczelnie nie bylo mnie stac.
        Los sie odwrocil i mieszkam teraz w Belgii. Oboje z mezem pracujemy w holandii_
        on holender i razem zarabiamy 2640 Euro na miesiac. Mozemy 1000Euro co miesiac
        odlozyc. Gdybym zostala w polsce bez studiow pewnie nawet nie mialabym szansy
        na prace. A tak kupilismy dom na hipoteke i 600Euro placimy tylko na nia. Ale
        nie narzekam
      • aleksander555 Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 26.09.05, 19:19
        Ja mam 28 lat i jestem kierownikiem szwalni odzieży roboczej, muszę pilnować
        szwaczek żeby wszystkobyło uszyte dobrze i na czas, pozatym szukam zamówień u
        klientów i wszystko sam załatwiam. Pozatym ściągam materiały i muszę się na tym
        znać. A zarabiam 740zł na rękę. Czy to nie śmieszne? Kto z Was ma podobną
        pracę. Uważam że o wiele za mało zarabiam.
      • Gość: Taron Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: 157.158.30.* 27.09.05, 08:48
        1. Młode, wykształcone pokolenie w przeważającej większości jest niedouczone i
        leniwe. Nie boję się użyć tych słów. Pracuję w szkolnictwie wyższym i obserwuję
        to na co dzień. Zagrożenie stanowi jedynie ilość papierków, którymi potwierdzają
        swoje pseudowykształcenie. Czy wiecie, że absolwenci uczelni technicznych nie
        potrafią rozwiązać równania kwadratowego? Czy wiecie, że ilość obowiązkowych
        godzin na uczelniach ekonomicznych lub ogólnych wynosi np. 10 godz. tygodniowo?
        Czy wiecie, że uczelnie prywatne w większości MUSZĄ wystawiać najlepsze oceny
        swoim słuchaczom?

        I nie jest to zjawisko jednostkowe, lecz powiedziałbym powszechne. Więc mamy
        przewagę nad młodym pokoleniem. Przeszkodą są bandyckie wręcz stosunki
        wynikające ze stosunków pracodawca-pracownik.

        2. Pracuję na uczelni. Zarabiam około 1600 zł. netto. Wydawałoby się, że jest to
        stosunkowo dużo. Ponieważ staram się być uczciwy w tym co robię okupuję to
        codzienną pracą do wieczora, w większość weekendów również. Dookoła siebie widzę
        korupcję, bylejakość, chamstwo, kradzieże. Nawet "tu", na uczelni wyższej. W
        innych jest podobnie. Panują jeszcze dawne układy, a młodzi się im poddają i
        sami stają się tacy. Na wydziale powstają klany rodzinne. "Dzieci" profesorów
        kończą studia z wyróżnieniem. W większości dlatego, że nie wypada im stawiać
        niższych stopni. Pieniądze przeznaczone na dydaktykę profesorowie zabierają po
        przeksięgowaniach na wyjazdy służbowe. Przykłady mógłbym wymieniać godzinami.
        Pracuje się ciężko.

        3. Coraz częściej myślę o spakowaniu plecaka i wyjeździe z tego chorego kraju.
        Urodziłem się na początku lat 70-tych. Uwierzcie mi, że jak pamiętam nigdy nie
        było takiego upadlania ludzi chcących (tylko) normalnie pracować. Do wyborów nie
        poszedłem. Nie wierzę tym, którzy od 15 lat ciągle mnie okłamują. By być na
        topie musiałbym zacząć żyć jak oni. Kłamać, oszukiwać, kraść. Na razie jeszcze
        do tego nie dojrzałem.
      • Gość: Bil W UK i Irlandii brak już miejsc. Sorry :-P IP: *.server.ntli.net 27.09.05, 12:37
        Zdaje mi się, że to jest tak w Dublinie 200 tys. Polaków 100 tys. w innych
        częściach Irlandii, w Londynie 300 tys. Polaków, 300 tys. w innych częściach
        UK. To daje 900 tys. Polaków w tej chwili na wyspach. Co przesadzone dane. A
        ile sam osobiście znasz ludzi, którzy tu wyjechali. Jeżeli co czterdziesty twój
        znajomy wyjechał to daje to właśnie te 900 tys. Wyjeżdzajcie sobie z Polski ale
        jedźcie w inne miejsca, bo tu wam będzie się trudno znaleźć. Nie wiem gdzie by
        tu można jeszcze jechać może inni pomogą. MOżę do Szwecji, na Cypr, do Holandii
        albo do Chin, kto coś wie o Chinach ?
      • Gość: Merlot Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 15:06
        zycie w tym nieszczesnym kraju boli
        fakt zawsze mozna pomyslec ze mamy i tak lepiej niz rumuni
        ale rownajmy do najlepszych, a tu prawda wychodzi na jaw
        jestesmy zdecydowanie najgorsi w UE
        i nie jest pewne ile potrzeba aby choc zblizyc sie do najbiedniejszych krajow
        pewnie kilku pokolen

        ale to nie ludzie sa winni
        jak udowadniamy jestesmy wartosciowymi pracownikami
        ale polytyki wszelkiej masci chca nas ponizyc upotdlic i sprowadzic do poziomu
        stada owieczek z naczelnymi pasterzami co maja kij
        w postaci podatkow, przepisow, kredytow calego tego urzedniczego bagna

        na pohybel debilnej wladzy
        • Gość: Żbik przypadek z życia wzięty IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.09.05, 15:25
          Facet,6 lat pracy, 2 lata jako kierownik, nagła likwidacja działu i ląduje na
          bruku, miesiąc szukania pracy i robota jest, za 1/4 tego co zarabiałem, mówie
          sobie ok- to okres próbny, wyrwę sobie flaki za małe pieniądze, pokaże się że
          umiem pracować i dostanę (zgodnie z umową ustną)normalne godziwe wynagrodzenie.
          Minął kwartał i propozycja: a może do grudnia popracuje pan też na zlecenie?
          Powiedziłem dyplomatycznie, żeby rozmawiali poważnie. Druga rzecz: no to na
          najniższą krajową a pozostała cześć do ręki. Pytam ile, no 400zł. Myślałem, że
          dostanę zawału!
          Taktyki negocjacyjne i rozmowa jest odłożona, może jutro porozmawiamy.
          Widzę kontrakty tej firmy i widzę koszty, no i ile inni zarabiają.

          Potem dzwoni ktoś z agencji czy jak ich tam nazywają:hunterzy- jest praca, ale
          mówi pan biegle po angielsku? nie mówię, odpowiadam. Klapa, od jutra się uczę.

          ps. Uczę się z postu Uzo, od początku twarde warunki.
      • Gość: Mika Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: 212.182.117.* 28.09.05, 14:38
        Hej Daimler, chłopie nie tylko 25-30 latkowie. Widełki przesunęłabym do 40 rż.
        Nie wszyscy załapali się do 1997r. na okres prosperity i piastują teraz posadki
        za kilka patyków/m. Np mój mąz zarabia właśnie 1300 brutto - nauczyciel. Musi
        brać fuchy żebyśmy mogli przetrwać. Ja zarabiam ok.1400 brutto (pracuję w dwóch
        miejscach). Ech, szkoda gadać. I tak cieszymy się że wogóle pracujemy.
      • Gość: siedem-ósemka Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.05, 14:26
        a ja chyba popelnilam blad: zalozylam rodzine na studiach, potem byla praca +
        studia i myslalam ze jak skoncze, to odetchne, moze dziecko jakies... slysze
        teraz jak pan Kaczynski mowi w radiu, ze mamy kryzys demograficzny. Tylko mnie
        nie stac na dziecko, 1700 brutto, maz bez pracy obecnie, wyksztaclenie
        filologiczne czyli niepotrzebny nikomu, bo nie zna technik sprzedazy :/
        ja zreszta to samo, wiec nie znam dnia ani godziny...
        zeby kupic cokolwiek pozostaja raty, o zaoszczedzeniu nie mam mowy.
        nie mam w zwyczaju narzekac, naprawde nigdy nie chcialm miec duzo, bardziej
        liczylo sie byc niz miec.
        Ale teraz juz sama nie wiem... Moze lepiej chwycic za szmate w Niemczech i nie
        bac sie, że mnie nie bedzie stać na czynsz? I że nim bede mogla cokolwiek
        zapewnic dziecku, moj zegar biologiczny juz przestanie tykac...
        • Gość: szopen Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: 206.73.209.* 30.09.05, 08:42
          Wlasnie skonczylem czytanie watku.
          Chwile dluzsza to zajelo.

          Mieszane odczucia.
          Z jednej strony ludzie, ktorzy uwazaja, ze nie ma szans (i potrafia wskazac
          wiele powodow) z drugiej ci ktorym jakos sie udalo (i wiekszosc wierzy, ze
          udalo im sie dlatego, ze ciezko na to pracowali).

          Tak mi sie wydaje, ze obie strony maja racje.
          Taka jest po prostu rzeczywistosc, nie kazdemu sie w zyciu udaje.

          Nie nalezy zapominac, ze tak jest wszedzie na swiecie.

          Dokladnie tak samo.


          Takich pare uwag.

          Pierwsza.

          Podejscie typu: ja sie tak duzo uczylem, mam iles tam dyplomow, znam iles tam
          jezykow i teraz zupa...
          Mi sie wydaje, ze oprocz pewnych zajec gdzie sa formalne wymagania papierka
          (typu lekarz, kierowca, operator dzwigu, projektant mostow itd) w wiekszosci
          inych sytuacji liczy sie to co czlowiek faktycznie umie.
          Ja mam 35 lat, pracuje w zawodzie juz lat 11 i jak dotad tylko 2 razy potrzebny
          byl mi dyplom i to w obu przypadkach ze wzgledu na owe formalne wymagania a
          jeszcze nikt z kim rozmawialem o pracy nie zapytal sie o owy dyplom. W kazdej
          sytuacji istotne bylo tylko to co potrafie i co robilem.

          Jezykow kilka znam bo zycie zmusilo by sie ich nauczyc, 2 na bardzo rozsadnym
          poziomie, w kilku innych potrafie sie dogadac.

          (musze zniknac na moment pozniej dokoncze)
          • Gość: szopen Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: 206.73.209.* 30.09.05, 09:18
            kontynuujac.

            Uwaga druga.
            Czasem po prostu trzeba miec w zyciu troche szczescia.
            Niby nic dodac nic ujac.
            Ale jesli popatrzyc na to dokladniej to mozna to tez ujac w nastepujacy sposob:
            czasem trzeba skorzystac z okazji jaka sie trafia, skoczyc na gleboka wode i
            czasem cos z tego wyjdzie. Kto nie ryzykuje nie wygrywa.

            Uwaga trzecia.
            Zycie za granica to nie jest rzecz dla kazdego. Wprawdzie po jakims tam czasie
            teskni sie mniej ale chyba nie o teskonote chodzi.
            Najistotniejsze moim zdaniem jest to, ze czlowiek znajduje sie w sytuacji kiedy
            tak naprawde to moze liczyc tylko na siebie, zaden urzad czy opieka spoleczna
            nie zajmie sie jego problemami. Ale jesli czlowiek potrafi sobie z tym poradzic
            to da rade.

            (no znowu mi przeszkadzaja)
            • Gość: szopen Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: 206.73.209.* 30.09.05, 09:34
              Ciag dalszy.

              Odpowiadajac na pytanie w jednym z powyzszych postow: moze do Chin? Jak to jest
              w Chinach?

              Kiedy mialem 19 lat dla jaj zlozylem dokumenty o stypendium do studiowania w
              Chinach. Jako ze rok to byl dosc burzliwy (1989 zmiany w Polsce, TianAnMen w
              Pekinie itd) ubiegalo sie tylko kikla osob na miejsce, pojechalem na egzaminy
              (w Polsce), parodniowa impreza a potem wywiesili wyniki i bylem na pierwszym
              miejscu.
              W tamtych czasach nie byloby stac moich rodzicow na to bym sobie po swiecie
              pojezdzil, pomyslalem sobie, ze jesli rzady chca mi za to placic to pojade na
              rok zobacze kawalek swiata a potem wroce i pojde na studia w Polsce.
              To bylo ponad 16 lat temu.
              Czasem bylo ciezko, pare lat spedzilem w miejscu od ktorego do najblizszego
              Polaka bylo 800km, jakos sobie poradzilem, skonczylem studia, dostalem najpierw
              jedna glupawa prace jako szef nocnej zmiany w hotelu, potem glowny inzynier w
              tym hotelu szukal asystenta wiec sie zalapalem i dalej juz poszlo.
              Teraz mam i lata doswiadczenia i sukcesy i zarabiam wiecej niz zarobilbym w
              stanach na takiej samej pozycji (nie wspominajac o tym ze tam czy w Europie
              musialbym miec 45 lat by na takiej pozycji pracowac).

              Czlowiek potrafi sie przyzwyczaic i sobie poradzic.
              Co nas nie zabije robi nas mocniejszych.

              I tak jeszcze dodam o sytuacji w Chinach.
              Co roku zatrudniamy kilku ludzi prosto po studiach (technicznych), wybieramy
              nie patrzac sie na wyniki z indeksu czy marke szkoly, rozmawiamy i sprawdzamy
              czy sie beda nadawac.
              Na wejscie dostaja ciut wiecej niz 1200 PLN netto, po roku maja 1500, po dwoch
              2000 (i wtedy wiekszosc ucieka do amerykanskich firm gdzie placa im duzo wiecej
              ale czesc zostaje).
      • rycerz_prawdy Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 03.10.05, 17:13
        Polska to kraj kapitalizmu z twarza wyzyskiwacza i zlodzieja
        mentalnosc jest straszna
        jeden zyczylby drugiemu wszystkiego najgorszego
        to paranoja
        to pewnie jak w piosence Kazika "dlatego ze nie ma slonca a lato nie jest
        gorace"

        idiotyczny kraj
        szkoda tylko biednych ludzi ktorzy sa skolowani i dodatkowo wykorzystywani


        _______________________________

        Zakon Przymierza Rycerzy Prawdy
      • mucta Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 04.10.05, 10:00
        Ja właśnie skończyłam studia zaoczne i zaczynam szukać pracy.

        Podczas studiów pracowałam 3 m-ce w jakimś biurze (ale wyleciałam, bo przyszła
        darmowa stażystka) i byłam potem na półrocznym stażu, gdzie wykonywałam
        odmóżdżającą pracę i nic się nie nauczyłam.

        Brakuje mi inicjatywy, nie wierzę w siebie i nie umiem walczyć o swoje.

        I tak sobie myślę, że te wielkie pieniądze jakie czasem rodzice ładują w studia
        swoich dzieci to coś w rodzaju kolejnego podatku, którym opodatkowane są
        marzenia o lepszym życiu ich dzieci.
        • Gość: Rafcio Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 15:13
          powysylaj oferty z ogloszen w gazetach
          przynajmniej bedziesz wiedziala o co pytaja na rozmowach kwalifikacyjnych

          a najwazniejsze
          przygotuj sobie profesjonalne CV
          bo na to zwracaja baczna uwage

          w koncu znajdzie sie taka firma ktora da Ci szanse
          i rozwiniesz skrzydla

          tylko nie idz do marketu itp
          bo juz sie z takiego bagna i wyzysku nie wydostaniesz


          pozdrawiam
          powodzenia !
          • Gość: wns` Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 11:12
            mam konkretne pytanie - skoro tyle ludzi zarabia tak hore sumy (ja jestembezrobotny aktualnie i nie widzę nawet szans na zmianę) to dlaczego żaden polityk nie odpowie co mamy zrobić z taką sumą? oni ciągle pier**lą o fantastyce typu poprawa ale żaden z nich realnie nie odpowiedział co ludzie mają za to sobie kupić i jak przeżyć ani jak takie pieniądze mają sie do cen. Uważam że polska jest jak taki wielki napęczniały balon który wypełniony jest frustracją młodych (i nietylko ) ludzi którzy nie mają za co żyć i już niedługo wybichnie jakiś ogólnokrajowy bunt lub wojna domowa. Jest mi wstyd że jestem polakiem i nie mam siły wyjechać znów za granicę. Nienawidze siebie za to że tesknie za domem który daje mi jedynie depresję, niechęć do życia i zerową samoocenę. Jest to kraj kombinatorów gdzie nikt nie patrzy na talent ani osobowość.Nikt tak naprawde nie wie co się liczy (oprócz znajomości - czytaj kombinator) Mogliśmy nie walczyć z niemcami podczas drugiej wojny światwej. Przy nich przynajmniej miałbym pieniądze na mieszkanie, samochód, czas na hobby i szacunek do siebie. Życie w polsce gdy nie ma się talentu do przekrętów i kombinowania to dramat. Wydaje mi się żę niedługo nasz kraj zniknie z mapy a to dlatego że jeżeli tyle ludzi nie pracuje (rensiści - emeryci) , nowych ludzi nie przybywa (niż demograficzny) a młodzi ludzie wyjeżdzają to po prostu coś dziwnego musi się stać.
            • Gość: Bil Gostek dobrze prawi. IP: *.server.ntli.net 05.10.05, 18:10
              A może by to było rozwiązanie. Skończyć z tą chorą Polską, i po prostu poprosić
              Niemców aby nas anektowali. Moglibyśmy być sobie Polakami, mówilibyśmy po
              Polsku, mielibyśmy swoje potrawy i polski katolicyzm. Ale Niemcy by tu rządzili
              i skończyły by sie takie numery, że jakiś sędzia zabija kogoś po pijanemu
              samochodem, rada sędziowska mówi, że mu nie cofnie imunitetu bo nie i ch... I
              taki sędzia dalej sobie spokojnie w świecie sądzi i pakuje do paki innych
              ludzi. Przykład pierwszy z brzegu dotyczący polskiej rzeczywistości ale jaki
              myślę typowy, pamiętacie SLD-owskiego ministra sprawiedliwości Sadowskiego ? A
              jak się niepodobają Niemcy to możemy poprosić o anektowanie do Francji (a czemu
              nie, będziemy coś na kształt departamentu zamorskiego), albo UK albo Austrii.
              Ja to se tak myślę, że poczekać jeszcze jakieś 10 lat i zobaczyc czy coś z tej
              Polski nie wychodzi dobrego, ale jak będzie dalej tak jak jest, to niech diabli
              wezmą to pokraczne państwo, PRL-owskiego mutanta poczętego w niejasnych
              okolicznościach przy okrągłym stole.
              • stradale Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m 10.10.05, 18:29
                Gość portalu: remek napisał(a):

                > Właśnie sobie sam BARANIE SMĘTNY odpowiedzialeś !!!
                > nikt tu wydajnie nie pracuje - żerujecie na podatkach tego 1%
                > wydajnych i jeszcze macie beszczelne roszczeniowe pretensje!


                Po pierwsze naucz się pisać poprawnie.
                Smętnych baranów szukaj w rodzinie, a najlepiej stań przed lustrem, gwarantuje
                ci że na 100% zobaczysz potężnego barana.
                Nie pisz w liczbie mnogiej skoro sam jesteś jednym z nierobów skończonych.
                Frustracja z powodu tego że ci sie nie udało aż cię chce rozsadzić i jest to aż
                nadto widoczne w twoich wypowiedziach.
      • Gość: Mam dość tego Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 14:19
        ja już zaczynam zgrzytać zębami na samą myśl o pracy za grosze
        dyrektorzy prezesi siedzą za biureczkami popijają kawke i zarabiaja kilka albo
        kilkanaście tysięcy nie znają języków i się tylko wysługują innymi
        a szary człowiek ma tyrać po kilkanaście godzin za 4 zł za godzine
        i jeszcze co chwila grożą że niedługo będą zwolnienia
        to chore

        trzeba stąd jechać
        pracować cieżko ale i zarobić godnie
        a nie czuc sie jak biały murzyn we własnym kraju
        rzygać się chce
        • Gość: Thea Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.pools.arcor-ip.net 09.10.05, 16:15
          Gość portalu: Mam dość tego napisał(a):

          > ja już zaczynam zgrzytać zębami na samą myśl o pracy za grosze
          > dyrektorzy prezesi siedzą za biureczkami popijają kawke i zarabiaja kilka albo
          > kilkanaście tysięcy nie znają języków i się tylko wysługują innymi
          > a szary człowiek ma tyrać po kilkanaście godzin za 4 zł za godzine
          > i jeszcze co chwila grożą że niedługo będą zwolnienia
          > to chore>
          > trzeba stąd jechać
          > pracować cieżko ale i zarobić godnie
          > a nie czuc sie jak biały murzyn we własnym kraju
          > rzygać się chce
          =========================================================================
          Przeciez to jest logiczne, ze ten pracujacy na dole ma wypracowac dochöd
          pokrywajacy pobory wszystkich.
      • Gość: Daimler Re: Pokolenie ludzi zarabiajacych 1200 a czasem m IP: *.toya.net.pl 09.10.05, 11:28
        niedaleko mnie wkrotce otwieraja
        superhipermegamarket centrum rozrywki handlowe itp
        prace ma tam znalezc podobno nawet 1,5 tys osob

        ale co to bedzie za praca
        kasjerki po 500 zl za 12 godzin pracy na umowie na poletatu
        i ochroniarze poo 4 zl za godzine
        no i dziewczyny na promocjach po 2 zl za godzine

        wielka mi inwestycja
        jedno wielkie bagno

        slowo sprzeciwu bedzie oznaczalo "na pani/pana miejsce jest kolejka zegnam"


        i jak tu ma byc normalnie ?
      • Gość: Bil Do Remka IP: *.server.ntli.net 09.10.05, 21:28
        Tu na forum udziela się niejaki Remek, który wyzywa innych od baranów i
        nierobów.

        Gość portalu: remek napisał(a):

        > ROSZCZENIA !!!!
        > Otówrz swoją działalność NIEROBIE !

        Brak ogłady świadczy, że Remek nie skończył studiów a agresywna forma, że ma
        kompleks nieuka.
        Żeby zakładać działalność gospodarczą, to musi istnieć rynek. Jeżeli ludzie
        zarabiają po 1000 zł, po 800, po 500, to nie mają pieniędzy aby pójść do pub'u,
        do kosmetyczki czy aby pojechać na wczasy. Ze względu na ubożenie społeczeństwa
        wiele prywatnych sklepów czy usług będzie musiało zaprzestac działalności.
        Trudno w takiej sytuacji zakładać działalność gospodarczą chyba, że się
        znajdzie niszę.
        Chciałbym zauważyć, że ZUS istnieje tylko dzięki pracownikom najemnym, bo oni
        muszą zapłacić na ZUS narzut od swoich zarobków. Jeżeli ktoś zarabi 1200 netto
        to miesięcznie odprowadzane jest 800 zł na ZUS od tej osoby. Natomiast osoby
        prowadzące działalność gospodarczą robią różne odliczenia, fałszerstwa i płacą
        najniższą stawkę ZUS gdyż wykazują straty.
        Polecam kalkulator płac na onecie dla tych co nie wierzą, że ZUS jest tak
        pazerny.
        • Gość: Kubuś Do Bila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 22:35


          Gość portalu: Bil napisał(a):
          Natomiast osoby
          > prowadzące działalność gospodarczą robią różne odliczenia, fałszerstwa i płacą
          > najniższą stawkę ZUS gdyż wykazują straty.

          Bredzisz koleś! Strata z działalności nie ma nic do rzeczy !!! Prowadząc firmę
          musisz miesiąc w miesiąc wybulić +- 700 stów na Zus.
          • Gość: Bil Re: Do Bila IP: *.server.ntli.net 11.10.05, 00:54
            Nie bredze stary, bo ja sam prowadziłem działalność gospodarczą, to wiem.
            Dawniej jeżeli wykazywało się straty to płaciło się tylko składkę od
            minimalnego wynagrodzenia, a gdy osiągało się zyski, to należało zapłacić
            składke adekwatną do zarobku. Jeżeli obecnie płacicie 700 zł, to znaczy, że wam
            podniesili i obecnie płacicie składke, od średniej krajowej czy coś takiego. I
            dobrze wam tak, dlaczego tylko najemni mają utrzymywać to monstrum ZUS.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka