Gość: rozalia
IP: *.airlan.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
18.09.05, 19:30
Na samą myśl o tym ze mam znowu isc do pracy robi mi się niedobrze. Moja
szefowa jest vampowatą pracocholiczką, pozbawioną więzi z rodziną i osobami
bliskimi. Ona nie rozumie tego ze człowiek może chcieć wyjść do domu po
przepracowanych 8 godzinach a nie 12 czy 15. jest wsciekła kiedy widzi nas
jedzących śniadanie(doszło juz do tego ze jemy przy swoich stanowiskach,
tylko dlatego żeby odbierać telefony, uzupełniać papiery i odpisywać na
maile). boimy się wychodzić z pracy po 8 godzinach, bo zawsze spotyka się to
z jakimiś nieuprzejmymi komentarzami lub dwuznacznym spoglądaniem na zegarek.
do tego na naszych twarzach ma zawsze widnieć uśmiech , masz się nie odzywać
tylko zapieprzać za głodową pensję. Ci którzy odezwali się , prosili o premię
lub podwyżkę juz tutaj nie pracują. co miesiąc jest ktoś zwolniony.
najbardziej w tym wszystkim mnie boli to że moja szefowa jest nieobiektywna.
pozatrudniała panienki z rodziny, płaci im krocie a one kompletnie nic nie
robią. otoczona takimi znajomkami, ciśnie nas zwykłych pracowników z ulicy.
mam dosyc wyzwisk, ponizenia i tekstów "..jak ci się nie podoba do wypad na
ulicę". mam dosyć wyzwisk i ku..enia w mojej obecności. mam dosyc patrzec i
jak poniża moich kolegów i koleżanki. chyba popadam w malutką depresję... po
prostu po 3 latach tego piekła zaczynam mieć dosyć