Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej

    IP: *.torun.mm.pl 19.09.05, 14:33
    jutro rozmowa. Co mogę odpowiedziec, gdy nowy szef zapyta o plany
    macierzyńskie?To, że na razie chcę się skupic na karierze zawodowej?Przekona
    go to?Proszę o radę.
      • Gość: Iza Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 14:59
        To zależy od pracodawcy.Mnie kazdy potencjalny pracodawca pytal o plany..., nie chca zatrudniac kogos kto popracuje i zajdzie w ciaze,a potem zwolnienie,urlopy,itd.Tylko dlazcego nie pytali mnie o to jak nie bylam mezatka.Przeciez zawsze moze zdarzyc sie wpadka,prawda?Ja mam dosc takich typkow.Dzieci nie mam,chcialabym,jestem po dwoch poronieniach.Z praca dalam sobie spokoj. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
        • Gość: lookee Nie mogą Cię o to zapytać IP: *.katowice.msk.pl / *.katowice.msk.pl 22.09.05, 17:19
          masz prawo odmówić odpowiedzi na takie pytanie, zobacz:
          www.serwiskariery.pl/254
          • Gość: grabki Re: Nie mogą Cię o to zapytać IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.09.05, 23:24
            I co, pozwać ich potem do sądu, jeśli zapytają?
          • yavorius jasne, odmów 23.09.05, 15:20
            Ale potem się nie zdziw, jak Cię nie przyjmą. W takim kraju żyjemy...
      • Gość: Margo Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.09.05, 23:32
        Że jak najbardziej chcesz mieć dzieci, ale w tej chwili myslisz bardziej o
        pracy, zdobywaniu doświadczenia itd i z macierzyństwem Ci się nie spieszy.

        Jesli powiesz, że nie zamierzasz mieć dzieci, to stwierdzi, że albo wciskasz
        kity, aby złapać pracę, ewentualnie że jesteś jakimś nieludzkim robotem - typem
        bezwzględnej karierowiczki. W gruncie rzeczy chcemy pracować z ludźmi ludzkimi
        (i fajnymi).
        • trocadero Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej 19.09.05, 23:40
          > Jesli powiesz, że nie zamierzasz mieć dzieci, to stwierdzi, (...)że jesteś
          jakimś nieludzkim robotem - typem
          > bezwzględnej karierowiczki. W gruncie rzeczy chcemy pracować z ludźmi
          ludzkimi

          A moze stwierdzi ze po prostu nie kazda kobieta marzy o dziecku?? Nie dlatego
          ze "przeszkadzalo" by w karierze, ale po prostu nie marzy o macierzynstwie.
          Znam kilka takich dziewczyn- sa przesympatyczne, maja wiele pasji (nie
          poswiecaja sie karierze) i jak mowia ze nie chca dziecka to sa szczere
        • Gość: agmaa Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: 212.244.39.* 22.09.05, 08:50
          Margo-nie zawsze tak jest. Ja nie chcę mieć dzieci, a karierowiczką nie jestem,
          po prostu inaczej sie w życiu realizuję. I chyba to normalne, że ktoś chce, a
          ktoś nie? Prawda?:)
      • Gość: Jaga Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.09.05, 08:28
        Ja bym to w żart odwracała i mówiła no dobrze to co pan chce usłyszeć? Albo ze to pytanie filozoficzne i ciężko na nie odpowiedzieć. itp.
        Tak serio to uważam, ze to bardzo kretyńskie pytanie jest, szczególnie jak sie je zadaje kobiecie nie mężatce koło 30. Bo co ja mam powiedzieć, wie pan bardzo chętnie chciałabym mieć dzieci, ale szanse są tylko wiatropylnie?
        • Gość: kakaw Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.torun.mm.pl 20.09.05, 09:22
          ja akurat jestem mężatką koło 30 i jak najbardziej staramy się o dziecko.Ale
          żeby dostac pracę trzeba trochę ubarwic sytuację
          • Gość: olo Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.oliwa.multicon.pl / *.multicon.pl 20.09.05, 20:09
            Potencjalny pracodawac nie ma prawa zadać Ci takiego
            pytania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ty nie musisz na takie
            pytanie odpowiadać! Powiedz, ze Twoje życie osobiste nie ma nic wspólnego z
            pracą i chyba powinniście sie skupić na omówieniu zakresu obowiazków. Poważne
            firmy nie pytaja o palnowane potomstwo, bo wiedzą ze nie maja takiego prawa!!
            • adi771 Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej 20.09.05, 22:56
              zgadzam się z tobą.
              jesli zada ci takie pytanie masz prawo wystapic do sądu pracy o odszkodowanie
              bo to jest dyskryminacja.
              • Gość: deli Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.kom / *.kom-net.pl 21.09.05, 23:21
                Ha, ha...
                Usmialam sie - wszyscy o to pytaja (i rowniez o inne "zakazane tematy": poglady
                poltyczne, obecnie pobierane wynagrodzenie, sytuacje rodzinna,
                mieszkaniowa...).

                A najbardziej boja sie, ze dziecko bedzie chorowalo...

                Ostatnia rozmowa o prace:
                Pyt.1.
                - Czy POSIADA Pani dzieci? Chcialam odpowiedziec, ze posiadac to mozna konto w
                banku :), ale powiedzialm, ze mam synka (4 latka)

                Pyt.2
                - Czy czesto bieze Pani zwolnienia na dziecko?
                Na dziecko - nigdy. Czy dziecko jest chore czy zdrowe, trzeba mu zapewnic
                opieke.
                Pyt.3
                - To jak sobie Pani radzi, kto sie dzieckiem zajmuje?

                Moze mam juz nigdy nie pracowac, bo mam dziecko?
                ALE BURAK!
                • Gość: Stella Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 00:00
                  Hmmmm, ale fakt że wg prawa pracodawca nie może zadawac takich pytań na rozmowie
                  kwalifikacyjnej. I mi się wydawało że ich nie zadają już ale może jest inna
                  przyczyna, bo od kilku lat nie dostaję takich pytań :) Ale mam już po 30stce to
                  może stwierdzili że jak nie mam to nie będę miec dzieci, hehe. A własnie, że ja
                  chcę i planuję ale jak nie pytają to mam sytuację ułatwioną :)
                  Z pytaniem o poglądy polityczne się w życiu nie spotkałam!! Za to o sytuację
                  rodzinną i mieszkaniową tak, też w sumie nie wiadomo po co bo jakie to ma
                  znaczenie dla tego, czy ktoś dobrze pracuje czy nie. Mnóstwo jest besensu.
                • Gość: olo Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.oliwa.multicon.pl / *.multicon.pl 25.09.05, 14:36
                  Co za baran!!
              • renag Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej 22.09.05, 09:03
                Sąd pracy - to nie na moje nerwy, własnie jestem na wypowiedzeniu, a pierwsza
                przyczyna to: "z trójką dzieci prosze sobie poszukać bardziej komfortowej pracy"
                i straszenie że ma na mnie papiery, jakim to byłam złym pracownikiem.
                Przecież to jakaś paranoja, co się porobiło z pracodawcami przez kilka ostatnich
                lat. Gdy 8 lat temu urodziłam pierwsze dziecko, wróciłam od razu po
                macierzyński, nikt mi nie robił problemów, nawet awansowałam. Nie wzięłam ani
                jednego dnia chorobowego na dziecko, jak mądrze napisał ktos wczesniej dziecko,
                czy zdrowe, czy chore i tak musi miec opieke w czasie nieobecnosci matki. Moje
                poczucie docenienia przełozyło sie wtedy na duże zaangażowanie na nowym
                stanowisku. Potem na moje nieszczęście sama zmieniłam pracodawce - kusiło
                większe sianko - i teraz mam.
                Pierwsze lm w których pisałam z duma, że mam trójke pozostały bez odzewu mimo
                kwalifikacji wypisz wymaluj posujacych do wymagań. Teraz nie piszę nic na ten
                temat - zobaczymy - tylko co na rozmowie, tez ukryć ten fakt. Oczywiście tego
                nie zrobię, mam nadzieję, że trafie na jakąś rozsądną babę, bo co do facetów
                szefów i rekruterów mam ostanio jak najgorsze zdanie.
                R
                • mickiewiczag Rada dla mających dzieci! 22.09.05, 20:49
                  Mam 33 lata i 2 dzieci. Tak mi sie jakoś złożyło w życiu, że kilkakrotnie
                  zmieniałam pracę. Na początku dzieci rzeczywiście były problemem (zwolnili mnie
                  na wychowawczym zwolnieniem zbiorowym), ale potem... postarałam się wykorzystać
                  to na swoją korzyść. Na pytanie pracodawcy: czy mam dzieci - odpowiadam - Tak,
                  mam dwoje i mi wystarczy. Na pytanie drugie w takich przypadkach: kto się nimi
                  zajmie jak zachorują, odpowiadam, że mają opiekę i nie chorują. Opieki wcale
                  nie mają, bo mieszkam z daleka od rodziny i nie mogę liczyć na żadną babcię.
                  Faktycznie, nie chorują (średnio grypa raz na 2-3 lata), ale jak zachorują to
                  się nie szczypię i idę na zwolnienie. Jak juz cię zatrudnią, to potem
                  zwolnienie na tydzień czasu nie stanowi problemu. A jeśli stanowi - zawsze
                  można odpowiedzieć, że... ciężarne idą na zwolnienie na 9 miesięcy, więc co to
                  znaczy ten jeden tydzień.... (Nie mam nic przeciwko kobietom w ciąży - sama
                  kiedyś pyłam - to tylko taka przygotowana odzywka dla pracodawcy na wszelki
                  wypadek)
                • Gość: mmm30 Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.05, 16:40
                  a ja ostatnio odczodzac z pracy na wlasne zyczenie (jestem bezdzietna mloda
                  mezatka) zostalam poproszona o poszukanie kogos na swoje miejsce a ze to
                  budownictwo ;> to uslyszalam tylko lepiej faceta bo dziewczyna to w ciaze
                  zajdzie...i powiedziala mi to matka co prawda kilkunastoletniego a moze
                  20-letniego syna ale co tu myslec??
            • janka221 Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej 04.10.05, 12:08
              ja wciąż na rozmowach spotakam sie z takim pytaniem. I jeśli nie odpowiesz-
              możesz odpaść na wstępie. W takim razie nie spotkałam jeszcze poważnego
              pracodawcy.

              Powiem więcej: gdy zaszłam w ciążę, podzieliłam się z pracodawcą tym faktem, bo
              chciałam być fair. Zaznaczyłam, że chcę normalnie wykonywaś swoją pracę, bo
              przynosi mi ona satysfakcję. Jestem ambitna, z doświadczeniem, z dyplomem
              magisterskim (Zarządzanie zasobami pracy), po UMK w kieszeni. Chciałam wrócić
              do pracy zaraz po urlopie macierzyńskim, miałam nawet przygotowaną nianię. I
              co? Gdy byłam w ciąży w trzecim miesiącu, skończyła mi się umowa na czas
              określony i... dostałam świadectwo pracy. Zostawiono mnie i nienarodzone
              jeszcze dziecko bez środków do życia. Podejście pracodawcy było podłe.
              Udowodniłam, że to wbrew prawu. Przedstawiłam za zaświadczenie lekarskie.
              Przywrócono mnie więc do obowiązków do dnia porodu. A gdy wylądowałam na
              zwolnieniu lekarskim z zapaleniem płuc, przyjęto do pracy nową pracownicę.
              Zabrano mi stanowisko pracy. kazano iść na zwolnienie do końca ciąży. Ludzkie?
      • wiecznie_zdziwiona Dzieci jako atut 22.09.05, 09:05
        A nie zastanowiłyście się Drogie Mamy, że dziecko jest również atutem ?
        Zastanówcie się czy "zarządzanie" domem, budżetem i dzieckiem niczego was nie
        nauczyło ? A to może być cenne dla pracodawcy. Pracując zawodowo urodziłam 2
        dzieci - nigdy nikogo ( pracodawcy czy kolegów w pracy) nie obcążałam tym
        faktem - bo moje dziecko to mój problem, sorry.

        Nie demonizujcie tak pracodawców - często przyjmowałam do pracy mode
        dziewczyny. Potem rodziły dzieci i wracały do pracy i nic się nie stało....
        Rok temu przyjęłam do pracy dziewczynę, która na rozmowie powiedziała mi, że
        właśnie stara się o dziecko( ma kłopoty, więc bierze dużo leków hormonalnych i
        życie z nią nie jest proste..:)). Uprzedziła mnie o tym - i już.

        Jeśli myślicie, że jej nie przyjęłam to się mylicie. Uważam, że jest o wiele
        bardziej wartościowym człowiekiem niż nic nie umiejące lalunie spod
        znaku "wyścigu szczurów".
        Dla mnie ważne jest co ona umie - a jak pójdzie na macierzyński czy wychowawczy
        to za to mi płacą, żebym umiała ( jako manager) zorganizować pracę w biurze
        podczas jej nieobecności.

        P.S.Mam dziwne wrażenie, że zdarza się niektórym paniom chętnie obciążać własne
        dzieci odpowiedzialnością za własne niepowodzenia ( nie mam pracy, bo mam
        dziecko) - CO ZA BZDURA . Zastanówcie się ile pracujących kobiet ma dzieci - no
        pomyślcie przez chwilę. NIe powiecie mi, że te wszystkie kobiety chodzące
        codziennie do pracy sa bezdzietne...

        I tyle miałam do powiedzenia.

        PA
        • Gość: agmaa Re: Dzieci jako atut IP: 212.244.39.* 22.09.05, 12:36
          Bez przesady, nie cierpię dzieci, a nie jestem nic nieumiejącą lalunią!
          Przeginasz, pozdrawiam:)
          • Gość: Dona Re: Dzieci jako atut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 14:21
            To fakt że pracodawca nie ma prawa o to pytać ale niestety to robi. Odpowiedź
            drogie Panie na pytanie czy planuje Pani dzieci jest prosta. Czy młoda kobieta
            ubiegająca się o pracę jest nienormalna??? Nie. Jest zdrową kobietą fizycznie i
            psychicznie i napewno w przyszłości zamierza mieć rodzinę i dzieci. A kiedy to
            nastapi to jest sprawa bardzo indywidualna. Planować można wydatki w danym dniu
            czy coś innego. Dziecka nigdy nie zaplanuje się na konkretny termin. Pojawia
            się i jest. I to jest piekne. A jeśli pracodawca nie potrafi tego zrozumieć i
            nie zatrudni to jest totalnym debilem.
            Kochane kobietki - ciąża to najpiękniejszy okres w życiu kobiety. Nie dajmy
            się!!!
            • Gość: deli Re: Dzieci jako atut IP: *.kom / *.kom-net.pl 22.09.05, 17:28
              A moze wiecie gdzie konkretnie w kodeksie pracy jest napisane cos na ten temat -
              ze nie mozna zadawac takich pytan?
              Mnie naprawde pytaja na wszystkich rozmowach!
              I o obecne (ostatnie) zarobki tez!

              Moze dobra byla by odpowiedz:
              - Zgodnie z paragrafem takim a takim, nie moze mi Pan zadac takiego pytania.

              Ale pewnie wtedy nie mam juz szans na prace...
              Bezczelna i przemadrzla... :)
              • Gość: buraczysko Re: Dzieci jako atut IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 17:44
                Nigdzie nie ma. W kodeksie tego nie znajdziesz. Można pytać o dzieci, o ciążę,
                a nawet trzeba. Pracodawca ma obowiązek wiedzieć i zapewnić pracownikowi
                stosowne do jego sytuacji zdrowotnej warunki pracy. Jeżeli tego nie zrobi, a
                kobieta ulegnie wypadkowi, albo poroni, to nie chciałbym być w jego skórze. Ci
                wszyscy piszący powyżej, że nie wolno pytać nie mają racji. Te powody nie mogą
                natomiast stanowić kryterium zatrudnienia, ani być podstawą dyskryminacji. Tyle
                teoria. Jak to jest w praktyce to wszyscy wiemy oraz w jakim celu praktycznie
                takie pytania zadaje się. Ale udowodnić, że to w celach dyskryminacji jest
                strasznie trudno.
                • Gość: WIEDZĄCA Re: Dzieci jako atut IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 06.10.05, 23:01
                  Zapytaj w Państwowej Inspekcji Pracy, a na pewno Ci odpowiedzą, że pytac o to
                  nie wolno, bo to jest dyskryminacJa- wiem, bo pytalam i NIE WOLNO PYTAC O
                  DZIECI I PLANY MECIERZYNSKIE ITD...
              • Gość: zbk Re: Dzieci jako atut IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.05, 17:49
                Zamiast pytania o dzieci mozna zadac pytanie o plany urlopowe na koszt
                pracodawcy.

                Na jedno wychodzi.
            • Gość: lena Re: Dzieci jako atut IP: 212.17.39.* 22.09.05, 19:31
              czytam i czytam ale to juz przegiecie...ciaza najpiekniejszy okres w zyciu
              kobiety!sorry,nie znosze dzieci i to moja pierwsza i ostatnia ciaza (8miesiac).
              mimo iz wszsytko z medycznego pktu widzenia jest ok nigdy wiecej nie mam
              zamiaru sie tak meczyc!!!nie moge sie doczekac powrotu do pracy!!!
              • Gość: mania Re: Dzieci jako atut IP: 80.51.101.* 22.09.05, 19:51
                Kobieto ciąża to piękny okres choć odmienny, jeśli ty tak mówisz to chyba nie
                kochasz tego maleństwa, które nosisz pod sercem.
                • Gość: Aga Re: Dzieci jako atut IP: *.chello.pl 22.09.05, 20:11
                  To chyba mąż decydyje czy będziesz miała młode , a nie ty ?
              • Gość: aaaaa Re: Dzieci jako atut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 22:20
                żal mi tego dzieciaczka które nosisz pod sercem... jak możesz mówić, że nie
                znosisz dzieci będąc w ciąży ?! mam nadzieję, że ten mały cud odmieni twój
                pogląd na świat... i lepiej, żeby tak było, bo inaczej biedny to będzie
                dzieciaczek mając taką "mamuśkę"...
              • Gość: i_sulka Re: Dzieci jako atut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 10:59
                Szkoda że tej ciązy nie usunęłaś póki jeszcze nie było za późno żeby dziecku
                nie zmarnowac życia!!!!!!!
                Jeśli nie znosisz dzieci to mama nadzieję, że oddasz to swoje do adopcji - ale
                na pewno go nie zatrzymuj bo wyrządzisz sobie a przede wszystkim dziecku
                krzywdę. Tylko nie znęcaj się nad nim i daj mu sznse na normalne życie.!!!!!!
                • Gość: Atena Re: Dzieci jako atut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 13:06
                  Dajcie spokój tej ciężarnej kobiecie. Pewnie hormony jej uderzyły do głowy i
                  dlatego tak mówi. A nawet jeśli nie wariuje na punkcie swego nie narodzonego
                  jeszcze dziecka, to nie znaczy, że nie będzie go kochać po urodzeniu i że
                  będzie złą matką. Może po porodzie zaleje ją fala miłości i zmienią się jej
                  poglądy??? A nawet jeśli będzie wolała szybko wrócić do pracy - to przecież to
                  maleństwo będzie mieć tatę, babcie i dziadków i dalszą rodzinę, która zapewni
                  mu odpowiednią porcję czułości. To chyba lepsze niż pseudo-kochająca mamusia,
                  która swymi wychowawczymi klapsami łamie dziecku żebra lub powoduje
                  wstrząśnienie mózgu. A takie mamy przecież BAAAARDZO kochają swoje dzieci...
                  tylko jakoś im się ręka omskła niechcący
            • Gość: slonka Re: Dzieci jako atut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 14:53
              Pracuję w trzecim miejscu, dwa razy spotkałam się z dyskryminacją. Pierwszy raz
              u pierwszego pracodawcy. Pracowałam jako sekretarka. Nie zbrzydłam, przytyłam
              mało wiele, tyle co w ciąży. I co? I mimo, ze miała mi przedłyzyć umowę na
              stałe, kiedy okazało się ze jestem w ciązy, przedłużył mi ją tylko do porodu. W
              grę weszły stereotypy zwolnień itp... Mało tego, od szóstego miesiąca ciązy
              musiałam iść na zwolnienie (ugadał się w tej sprawie ze znajomym lekarzem)
              bo... "sekretarka w szóstym miesiącu ciąży jest nie dekoracyjna"!! W drugim
              miejscu z kolei moja bezpośrednia przełozona zabraniała mi dzwonić do domu a
              jak zadzwoniłam to musiałam zwracać za każdy telefon, razem z podatkiem, a
              potem było tygodniowe trucie, ze sprawy prywatne zostawia się w domu, a moje
              dziecko własnie miało cięzkie zapaleni płuc. ten cyrk o te telefony robiła
              kobieta, matka dwoch córek. I co? Powiedzcie mi że matki mają łatwe zycie,
              szczególnie zawodowe. teraz mojego szefa czeka sprawdzian, planujemy drugie
              dziecko. podobo jest w porzadku jesli chodzi o te sprawy. No cóz, okaże się w
              praniu, już niedługo...
              • wiecznie_zdziwiona Re: Dzieci jako atut 23.09.05, 15:00
                Bo to nie zależy od ilości/posiadania dzieci przez pracownika tylko od tego czy
                pracodawca jest menda cz nie.
                jak w życiu : są ludzie i taborety.
                Wszystkiego dobrego w kwestii dzidziusia :)
          • Gość: ja Re: Dzieci jako atut IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.05, 13:36
            Dobra, dobra! Po mojemu to jesteś pustak - lalunia! Pozdrawiam ciężarne!!!
        • justin4 Re: Dzieci jako atut 23.09.05, 13:03
          No to nawet nie zdajesz sobie sprawy, że jesteś jednym z niewielu pracodawców,
          którym nie przeszkadza to, że kobieta mam małe dziecko. Przeszłam już tyle
          rozmów kwalifikacyjnych, że zaczynam wątpić w znalezienie pracy. To fakt, że
          mam tylko średnie wykształecenie, ale czy to znaczy, że dlatego nie mogę
          znaleźć pracy??
          Miałam koleżankę w podobnej sytuacji. Po urlopie wychowawczym nie umiała
          znaleźć pracy. Wyjechali z mężem do Angli i tam posiadanie dziecka nie
          przekreśla ją jaką dobrego pracownika. Pracę znalazła w zasadzie od razu.
          Dodam, że tutaj szukała pracy przez trzy lata.
          Pozdrawiam
        • Gość: Gość Re: Dzieci jako atut IP: *.toya.net.pl 04.10.05, 02:12
          Dla mnie jak najbardziej atutem ,pracuję nie tylko dla siebie, ale i dla
          dziecka, więc staram się wykonywać pracę dobrze. A propos ciekawych rozmów -
          aplikowałam o posadę na czas określony - w zastępstwie dziewczyny w ciąży.
          Usłyszałam na pierwszej rozmowie, że nie wyobrażają sobie bym zaszła w tym
          czasie w ciąże, a najlepiej to " odstawić męża ". To taki wcinek.
          pozdrawiam
        • Gość: szukająca Re: Dzieci jako atut IP: *.magma-net.pl 05.10.05, 11:56
          w takim razie bardzo chciałabym tracić do Ciebie na rozmowę. Ja nietety nie mam
          powrotu do swojej firmy (strategia nie zatrudniania młodych mam, reorganizacja,
          likwidacja mojego stanowiska ...)i szukam pracy. Niestety jak na rozmowach
          dochodzi do faktu, że jestem na wychowawczym (a niestety prędzej czy później to
          wychodzi) to nagle się okazuje że jednak mam za wysokie kwalifikacje, albo jak
          sobie wyobrażam pogodzenia kariery zawodowej i wych. dziecka, a to pani miała
          przerwę w pracy, ale dzieci chorują i są zwolnienia chorobowe itp itd.
          Płakać mi sie chce jak czytam o firmach przyjaznych matkom!!! Tak bardzo
          chciałabym iść do pracy!!!
          A to zdanie cyt. "Zastanówcie się ile pracujących kobiet ma dzieci - no
          > pomyślcie przez chwilę. NIe powiecie mi, że te wszystkie kobiety chodzące
          > codziennie do pracy sa bezdzietne" powinien być właśnie skierowany do
          PRACODAWCÓW, żeby zrozumieli ze da sie pogodzić wych dzieci i pracę i młode
          matki wcale nie są gorsze!! Bo mi tego nie trzeba mówić.
          pozdrawiam
          • Gość: szukająca Re: Dzieci jako atut IP: *.magma-net.pl 05.10.05, 13:31
            droga pani wiecznie_zdziwiona!
            to jest ciag dalszy mojego postu,ponieważ właśnie miałam telefon od Pani, do
            której wysłałam dziś swoją aplikację. Pani przez telefon chciała sie dowiedzieć
            przed zaproszeniem mnie na rozmowę od kiedy mogłabym przyjść do pracy i jaką
            mam umowę. Po mojej odpowiedzi, że moge do pracy iść od już, bo jestem na wych.
            i szukam pracy pani zapytala sie o wiek dziecka , powiedziala ze praca jest na
            zmiany i że w takim razie musi sie zastanowić i sie rozłączyła. Myśli PAni, że
            zadzwoni?? bo ja sądzę , że NIE. PA
            • janka221 Re: do szukającej 06.10.05, 14:44
              Też myślę, że nie zadzwoni. Jej podejście jest na Nie. Przykre, ale prawdziwe.
              Ja nie jestem na wychowawczym, ale mam dziecko 11-miesięczne. Miałam szczęście-
              pracę znalazłam od razu po urlopie macierzyńskim, choć poprzedni pracodawca,
              jak dowiedział się, zę jestem w ciąży, mnie wyrzucił. Praca była w banku.

              Kiedy wreszcie pracodawcy zrozumieją, że dziecko w pracy nie jest żadną
              przeszkodą. No chyba, że w pracy niewolniczej, tzn. w takiej, gdzie pracuje się
              grubo więcej, jak osiem godzin na dobę, we wszystkie soboty, fałszując listy
              obecności i grafiki.
              Zawsze są wyjścia: nianie, złobki, rodzina, albo praca w niepełnym wymiarze
              godzin. Jeśli kobieta zgłasza chęć do pracy, to znaczy, że chce pracować, a nie
              symulować. Dlaczego pracodawcy tego nie kumają i próbują przekreślać matki,
              dając sobie prawo do dokonywania za te matki wyborów?!
              Strasznie to głupie.

              Miesiąc temu mój pracodawca zażądał, bym pracowała (jestem specj.ds handl. w
              biurze budowlanym) po 10 godz. dziennie i we wszystkie soboty. Mam umowę na
              stałę i obowiązują mnie regulacje prawa pracy. Ponadto mam małe dziecko, które
              karmię jeszcze piersią, co daje mi prawo do pracy do 7 godzin na dobę, który
              cały dzień, jak ja jestem w pracy, siedzi tylko z nianią. Stanowczo odmówiłam,
              podając powyższe argumenty. W odpowiedzi usłyszałam: dla mnie, to może pani tu
              wcale nie pracować. I co? Na groźbach się skończyło.

              Uważam, że to z jego strony naciąganie. Jestem samotną matką i pieniądze oraz
              praca są mi są potrzebne, ale nie kosztem wszystkiego. Szantaż oraz nieludzkie,
              niewrażliwe zachowanie nie przyczynią się do tego, abym mogła ulec. Szmaty z
              siebie robić nie dam.
              A jeśli bedzie chciał mnie zwolnić, to i tak to zrobi i nic na to nie poradzę.
              Byle wypowiedzenie pracy było słuszne.

              Pozdrawiam
      • cracovian Porabany kraj... 22.09.05, 20:39
        Po pierwsze nie maja prawa zadawac tego typu pytan; po drugie na pewno to
        zrobia... Po trzecie to jestem szczesliwy, ze nie musze i nigdy nie bede mial
        okazji uczestniczyc w tego typu rozmowach.

        Pracuje w grupie z jednym facetem i 20 kobietami w roznym wieku, najczesciej
        starszymi. Wiekszosc pracuje z domu kiedy chce i zachodzi w ciaze do woli.
        Osobiscie bedziemy mieli dzidziusia w grudniu i dostane platny 2-miesieczny
        urlop... To wszystko w organizacji, ktora ma $5 mld. kwartalnego zysku - moze
        jednak lojalnosc i zadowolenie pracownikow ma jakis wplyw na ich wydajnosc i
        ogolny sukces korporacji? Czy polskie firmy naprawde tak malo o tym wiedza?
        • Gość: wrocka Re: Porabany kraj... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.05, 20:36
          Podpowiedz więc, gdzie należy złożyć CV, aby pracować w tak normalnej
          atmosferze ??
      • Gość: gosc z Dablina Re: sexual discrimination IP: *.b-ras1.prp.dublin.eircom.net 22.09.05, 21:02
        Nie mieszkam w Polsce od 3 lat ale mam nadzieje, ze Polska jest na dobrej
        drodze do dostosowania prawa pracy do standardow Unii Europejskiej. Jednym z
        nich jest brak dyskryminacji plci, a to oznacza, ze pracodawca nie moze zadac
        pytania o upodobania seksualne, o plany maciezynskie, czy jakiekolwiek pytanie
        rodzace podejrzenie ze pracodawca faworyzuje w jakikolwiek sposob plec meska. W
        takim wypadku ma Pani prawo odmowic dalszego uczestnictwa w rozmowie
        kwalifikcyjnej i uprzedzic pracodawce, ze zlozy pani doniesienie na firme do
        Sadu po zarzutem dyskryminacji plci (taka procedura - z grubsza - obowiazuje w
        krajach zachodniej Europy). Radze w takim wypadku udac sie do prawnika, taka
        usluga nie jest droga. My kobiety nie mozemy sie bac walczyc o swoje prawa do
        normalnego funkcjonowania w zyciu zawodowym, a Polska musi w koncu dorosnac do
        krajow zachodnich i stac sie wreszcie Panstwem o wysokich standardach
        wspolzycia spolecznego, takich jakie maja chociazby kraje skandynawskie, czy
        Irlandia. O ile mi wiadomo, w Polsce nadal obowiazuja karczemnie wysokie
        podatki, wiec wplywy do budzetu Panstwa tez sa znaczne, tym bardziej, ze Polska
        ma znacznie wieksza liczbe mieszkancow, a tym samym podatnikow, niz Finlandia
        czy Irlandia. Mam nadzieje, ze te pieniadze sa efektywnie gospodarowane przez
        rzad aby poprawic standard zycia mieszkancow, ktorym sie to poprostu nalezy.
      • Gość: DK Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 21:47
        Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce będziemy importować czarnych, aby miał kto
        robić na nasze emerytury. Widok kobiety z wózkiem na ulicy będzie tak rzadki,
        że będzie powodował co najmniej zdziwienie.

        Quo vadis homo sapiens?
      • Gość: Ania Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.chello.pl 22.09.05, 21:50
        Witam w klubie. Jestem młodą mężatką (potencjalną matką)i od 5 miesięcy szukam
        pracy. Na kazdej rozmowie słyszę magiczne pytanie czy zamierzam mieć dzieci. I
        powiem tak : bez względu na odpowiedź jakiej udzielę nie jestem wiarygodna bo
        przecież pracownik - matka -to zły pracownik. Jeśli mówię, że nie chcę mieć
        dzieci to i tak nikt nie wierzy (zwłaszcza kobiety), także no cóż drogie
        potencjalne lub nie mamy nie mamy szans aby dobrze wypaść przy tej
        odpowiedzi...a to dlatego, że wszystko zależy od humoru pracodawcy, i czy mu
        się spodobamy a nie od tego czy chcemy być mamami czy nie.
        Pozdrawiam
        • Gość: Stella Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 23:42
          A może po prostu nie udzielajcie żadnej odpowiedzi na pytanie o dzieci?? Bo ja
          się zastanawiam, pracodwacy przecież nie są debilami i wiedzą, że to pytanie
          jest kontrowersyjne. Więc jakiej odpowiedzi się spodziewają?? Mi się wydaje, że
          jakakolwiek by nie byłą jest zła! Nie chcę mieć - nie uwierzą, tak chcę - też
          źle. Mam już - jeszcze gorzej. To jaka odpowiedź jest właściwa?????????????????
          Chyba jej nie ma. Można po prostu odpowiadać - dzieci to moja prywatna sprawa i
          Pan/Pani wybaczy, nie będę roztrząsać tej kwestii na rozmowie kwalifikacyjnej,
          tak samo jak nie będe rozmawiać o tym jak mi się układa pożycie małżeńskie.
          Przyszłam na rozmowę przedstawić swoje kwalifikacje do tej, konkretnej pracy a
          nie rozmawiać o rodzinie.
          • Gość: remek Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.chello.pl 23.09.05, 08:23
            TO pytanie bando jest czasem tylko grzecznościowe,
            chodzi o to żeby czasem milczacego kandydata zmusić do powiedzenia -
            widaćwtedyy jak się wysławia itp. To oczywiste.
            Na zachodzu eteż o to pytają - te wszystkie "prawa" to fikcja.
            W końcu jak jeszcze nie zatrudnili to co mają pytać : czy będziesz mnie okradać
            lub np czy będzeisz 90% spędzać na zwolnieniach. itp Przecież nie .
            Po prostu Polacy i w tym Polki mają kradzież i kombinowanie we krwi -dlatego
            trzeba być ostrożnym.
            Pomijąc to że zwalacie obowiazki państwa ( większosć z Was nie rozumie chyb aw
            ogóle co to jest) na pracodawcę,
            Powinień Was łączyc stosunek pracy , a nie stosunek sexualny z Twoim mężem.
            Lubicie trójkąty , czy co ?
            • Gość: oliwia Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: 212.32.82.* 23.09.05, 11:38
              co ty za bzdury człowieku wypisujesz!
              pytanie grzecznościowe? haha! rozśmieszyłeś mnie normalnie.
              I na Zachodzie nie pytają. W porządnych firmach NIE pytają, wiem co mówię bo
              mieszkam na tzw Zachodzie ładnych parę lat.
              A już to zdanie o tym co Polacy mają we krwi to po prostu szczyt idiotyzmu. "WY
              zwalacie, WY nie rozumiecie" ... a kolega szanowny to myśli, że jak mieszka za
              granicą to już się do Polaków nie zalicza? Niestety sporo Polaczków ma ten
              kompleks. Lewdo co gdzieś wyjechali i potem włażą na fora polskich gazet i
              wymądrzają się w stylu "bo wy Polacy to to i tamto"
              Radzę sobie przebadać krew na obecność polskiego złodziejstwa i kombinowania,
              możesz się kolego zdziwić.
              Bez odbioru.
              • Gość: Remek Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.chello.pl 23.09.05, 18:35
                kompleks widzę to ty masz baranie smętny z budowy na Greenpoincie
                sam piszesz :"iestety sporo Polaczków ma ten
                > kompleks' czyli sobie zaprzeczasz
            • Gość: Stella Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 16:48
              Remek, głupot gadasz że aż strach :) Aby sprawdzić jak kandydat się wysławia
              wystarczy powiedzieć - "Proszę opowiedzieć coś o sobie". Przy okazji sprawdza
              się jego kreatywność.
              Polacy mają kradzież i kombinowanie we krwi?? No jak Ty tak postrzegasz ludzi to
              ja Ci współczuję.
              Kto zwala na kogo obowiązki państwa?? A może Ty się zwróć z pretensjami do owego
              "państwa"?:) Przecież nie szarzy ludzie ustalają prawa.
              A ostatniej kwestii to w ogóle nie rozumiem. Jakiś bełkot.

        • Gość: emilda Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 08:29
          A ja nie mówiłam o mojej córeczce i nie miałam pracy. Kombinowałam, co tu
          powiedzieć co robiłam przez te dwa lata. Ale raz się wkurzyłam i powiedziałam,
          że wychowuję dziecko i mnie zatrudnili!!!
          Więcej odwagi!!!
      • Gość: Ata Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.server.ntli.net 23.09.05, 10:42
        Mieszkam i pracuje dwa lata w Anglii i nie do konca zgadzam sie z tym,ze na
        zachodzie jest lepiej pracujacym kobieta z dziecmi.Mam dwoje dzieci,musialam
        podjac nocna prace bo w godz szkolnych jest bardzo trudno,mojam szefowa pytala
        kto opiekuje sie nimi w nocy,wiedzac,ze mam meza,co bedzie jak sie rozchoruja?
        Moja kierowniczka zorganizowala mi wszystkie piatki i soboty,wtedy dzieci nie
        sa w szkole trudno spac.Moze dlatego,ze jestem z Polski,moze dlatego ze mam
        dzieci,a moze dlatego ze jestem jedyna bialo pracujaca w nocy nie zastanawiam
        sie,ale zaczynam powaznie zastanawiac sie nad odejsciem na macierzynski bo
        marze o dzdziusiu i faktycznie w tym kraju lepiej matka pomagaja,socjalnie,ale
        jak siedza w domu a nie w pracy.moze wiedza co robia,bo bycie mama to ciezkia
        praca,a jeszcze nie zmeczona i usmiechnieta..
      • cfaniakmiodowy Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej 23.09.05, 13:15
        Prace dostanie jakaś znajoma szefa itd nie poć się specjalnie -taka rekrutacja
        to dla szefa przerywnik no chybba że masz "warunki". Fikcją są takie rozmowy
        fikcją jest to co móisz ty i szef tak ze oszczedx sobie rozczarowań
        • Gość: meessi Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: 195.187.133.* 23.09.05, 13:40
          Podczas urlopu macierzyńskleigo (!!!!) bylam na dwóch rozmowach i nikt nie
          zapytal mnie nawet o dziecko. Dwa miesiąće po skończeniu macierzyńskiego bylam
          na wychowawczym spytali mnie o dziecko owszem, ale chodzilo o to że łatwiej
          jest zorganizowac opieke dla dziecka chorego niż znależć zastępstwo za ciężarną.
          Zresztą nei raz słyszałm że takie są teraz wlaśnei trendy, to sie zmienia.
          Lepiej podobno zatrudnić matkę niż dziewczynę, która nie ma dzieci bo będzie je
          przeciez miała o długa nieobecność gwarantowana (przynajmniej 4 miesiace).
          A tak w ogoel to uważam ze takie pytania są ponizej poziomu!!! Dlazcego nikt
          nie pyta ludzi czy mają kredyty?? Przeciez wiadomo ze czlowiek z kredytem
          bardziej sie stara i poświeca bo musi mieć pracę! A taki lewus bez
          zobowiążań ???? Olewa, wiadomo;)
          • Gość: gosc Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.05, 15:46
            Czy pytanie jest bez sensu, czy nie, zalezy od okolicznosci. Mala firma
            zachodnia, jedna osoba, ktora ma mnostwo obowiazkow, jest juz zmeczona i nie
            daje rady. Ma dostac pomoc, ma byc ich dwie (koniecznie kobiety). Wiec jak nie
            zapytac o plany na przyszlosc? Ta jedna osoba wie, ze nie chce pracowac z kims,
            kto nie moze zostac po godzinach, kto nie odejdzie za kilka miesiecy na
            zwolnienie, bo jest w ciazy. Ona nie wie, czy znowu dostanie kogos do pomocy?
            Pytalam o rozne rzeczy i tlumaczylam przed udzieleniem odpowiedzi, dlaczego
            chcialabym wiedziec. Z mojej strony to tez bylo zaufanie, przeciez nie moglam
            tego zweryfikowac.
            Nie nalezy dac sie zwariowac:) A rzeczy robic z rozsadkiem.
            Pozdrawiam
            • Gość: Stella Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 16:53
              No tak, ale jak Ty możesz uzyskac od kobiety deklarację, że w najbliższych
              latach nie będzie miec dzieci?????????? Przecież to nierealne :) Można i nie
              chciec i się wpadnie, tego nikt nie przewidzi.
            • Gość: Remek Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.chello.pl 23.09.05, 19:03
              WSTYK KAPITALISTKO !!!! WREDNA !!!
              Otwierając swoją działalność w STATUCIE wpisz sobie same matki zpięciorgiem
              dzieci. normalnie ojciec sie powinień o nie martwic - ale w roszczeniowej
              polsze pracodawca jest nad ojca.!!!
              Jak będzie w pracy 5 % czasu to powinnaś się cieszyć że ci lachę matka-polka
              robi palcem kiwnie.

              ROSZCZENIA !
              ROSZCZENIA !

              ROSZCZENIA !

              ROSZCZENIA !

      • Gość: kakaw Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.torun.mm.pl 26.09.05, 12:05
        Widzę, że dyskusja wre.Rozmowa już była, o dzieci sie nie pytał.Przyjął po
        prostu kogoś innego...
      • Gość: Ania27 Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.lublin.mm.pl 04.10.05, 10:10
        Jakie to wszystko smutne!! Szukam pracy od kilku miesięcy, mam 27 lat, męża i
        nie mam dzieci. Na każdej rozmowie jestem pytana o plany macierzyńskie.
        Próbowałam już różnych wersji odpowiedzi i tak jak piszecie, zawsze jest źle...
        O firmach przyjaznych kobietom w ciąży i młodym matkom tylko słyszałam,
        niestety jest ich niewiele. Szczerze mówiąc to straciłam już nadzieje na
        znalezienie pracy przd urodzeniem dziecka, po urodzeniu będzie chyba jeszcze
        gorzej. Czy kogoś jeszcze dziwi ujemny przyrost naturalny? Przez stres
        ostatnich miesięcy, nasze starania o dziecko są niestety bezowocne.
        A może jedynym sposobem na bezdusznych pracodawców jest odpowiedź na ich
        pytanie: TAK, bardzo chciałabym mieć dzieci, ale jestem bezpłodna! Płakać się
        chce...
        • Gość: Asia Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.05, 15:51
          Nie przejmuj się Ania27, próbujcie dalej, ale nic na siłę natura jest zwykle
          przekorna i jak coś strasznie chcemy to tego nie otrzymujemy. Więcej luzu czerp
          radosc z bycia bezrobotną tak jak ja. Nie poddaje się raczej ciesze z tego co
          mam. Praca będzie wcześniej czy później.
          • Gość: kakaw Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.torun.mm.pl 04.10.05, 16:01
            Można powiedziec, że dzieci też...
            Nasze starania też są bezowocne. W poprzedniej pracy wręcz przeciwnie - ciągle
            byłam ponaglana do urodzenia. Co z tego?Teraz ani pracy, ani dziecka..
        • Gość: Tomek Re: dzieci w rozmowie kwalifikacyjnej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.05, 20:55
          W sumie to dobry patent ...
          "Bardzo chcę mieć dzieci .. ale niestety ...od kilku lat nam nie wychodzi. Nie
          chciała bym się nad tym rozwodzić bo to dla mnie przykre."
          A jak się uda ;)))) to też dobrze.
    Pełna wersja