Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kogo wolą pracodawcy?

    23.09.05, 18:55
    Skończyłam finanse na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu (dziennie), w czasie
    studiów pracowałam jako asystentka, miałam praktykę w dziale finansowym dużej
    amerykańskiej korporacji. Znam dwa języki obce, jestem ładna i zgrabna (i
    skromna;)). Od paru tygodni szukam pracy i takie są moje spostrzeżenia:
    - na stanowiska, gdzie wymagane jest wykształcenie min. średnie nigdy nie
    doszłam do finału (3-go etapu), mimo, że wypadałam lepiej niż inne kandydatki
    (rozmowa w grupie, assesment center, itp. więc miałam porównanie), a
    tymczasem na stanowiska, gdzie wymagane było wyższe - zawsze dochodziłam do
    finału (3,4 etap).
    - w niektórych ofertach pracy wymagane było wyższe wykształcenie, ale gdy
    już zostałam zaproszona na rozmowę (po wcześniejszej selekcji na podstawie
    CV), i po zamienieniu kilku zdań, rekrutujący pytał zdziwiony, czemu taka
    osoba jak ja stara się o takie mierne stanowisko (np. pracownik skretariatu,
    asystentka zarządu, itp.)? Po czym pracę dostaje jakaś niemrawa panienka,
    która ledwo mówi po angielsku... Raz tylko udało mi się wygrać
    jeden "casting" na asystentkę prezesa, ale kasa była tak beznadziejna, że już
    wolę handlować tureckimi podróbkami na bazarze...
    Swoją drogą, co ma odpowiedzieć osoba, która aplikuje na stanowisko
    asystentki, pytana o swoją przyszłość za 5 lat? Śmiać mi się chce...
    Dzisiaj jedna babka spytała, czy gdyby mi kazała podpisać, że nie zwolnię
    się z tej firmy przez 3 lata, to czy zgodziłabym się u nich pracować - no
    chyba z konia spadła.
    Czasem mam wrażenie, że pracodawca woli zatrudnić jakieś pokorne cielę, żeby
    mieć popychadło (przynieś, podaj itp.), które zrobi wszystko, aby tylko nie
    starcić tej pracy. Osoba pewna siebie, operatywna, bystra i wykształcona jest
    niepewna, bo jak jej się coś nie spodoba, nie będzie miała oporów, żeby
    szukać innej pracy.
    A na potwierdzenie mojej tezy, podam przykład: moja ciotka szukała
    pracownika do archiwum i szczerze opowiedziała mi, jak to wybrała jaką mameję
    po prywatnej "wyższej", żeby nie robić sobie konkurencji, w razie gdyby
    doszło do zwolnień (zakład państwowy)- a byli też kandydaci świetnie
    wykształceni.
    Czy macie podobne spostrzeżenia?
    Obserwuj wątek
        • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 23.09.05, 19:15
          A jak wytłumaczysz fakt, że tam gdzie wymagania są wyższe przechodzę wszystkie
          szczeble rekrutacji, a tam gdzie trzeba mieć min. średnie i tylko jeden język,
          dochodzę tylko do drugiego etapu? Swoją drogę, przestałam już wysyłać na "min.
          średnie" swoje aplikacje. Po drugie, na rozmowach jestem miła, uśmiechnięta,
          ale też dużo mówię o swoich kwalifikacjach i umiejętnościach - czy nie po to są
          rozwmoy kwalifikacyjne, aby zareklamować siebie?
            • Gość: Stella Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 19:48
              Mi się wydaje, że pracodawcy faktycznie obawiają się ludzi bardzo świadomych,
              pewnych siebie, ambitnych, mających poczucie własnej wartości. Ja na rozmowach
              zawsze udaję trochę głupszą i pokorniejszą niż jestem i chyba lepiej na tym
              wychodzę ;) To oczywiście też zależy na jakie stanowisko, na samodzielne taka
              osoba jest super, jesli ma przełożonych stojących nad głową i musi wykonywac
              polecenia to wolą kogoś nie za bardzo "do przodu". Ja mam ten komfort ze mam
              samodzielne stanowisko :)
              • Gość: ewa Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.cubitus.com.pl 30.09.05, 12:54
                obawiam sie, ze pracodawcy nie dlatego wola wolontariuszy, poniewaz sa
                krwiopijcami, ale dlatego, zeby nie zbankrutowac od razu, to po pierwsze, po
                drugie nie dlatego wola idiotow(tki), bo sami sa kretynami, ale dlatego, ze
                osoba dobrze wyksztalcona, szuka cieplej posadki do czasu az nie znajdzie
                czegos lepszego, a teraz wyobrazcie sobie co ma zrobic pracodawca, kiedy co pol
                roku mu sie pracownicy zwalniaja, bo sa dobrze wyksztalceni. Nieraz wybiera sie
                mniejsze zlo, czyli osobe mniej wyksztalcona, ktora mozna podszkolic, ale ktora
                zostanie na dluzej niz pol roku. Takie sa realia w Polsce. Jaka wladza tacy
                ludzie, wszyscy jestesmy osiolkami;) a propos, gratulacje wyborow 2005, teraz
                to bedzie dostatnio i pieknie.
                • bez_mapy Re: Kogo wolą pracodawcy? 30.09.05, 16:39
                  Z tymi wyborami się zgadzam - Polacy wybrali socjalistów. Szkoda tylko, że
                  Polski nie stać na bycie państwem prosocjalnym, tak więc czeka nas zastój,
                  spowolnienie gospodarcze i generalnie beznadzieja. Przedsiębiorcom znowu
                  rzucono kłodę pod nogi, tak więc ci którzy głosowali na socjalistów niech teraz
                  nie narzekają na brak pracy... Mam tylko nadzieję, że w wyborach samorządowych
                  we Wrocławiu zwycięży PO - tak jak cztery lata temu. Wyszło nam to na dobre -
                  Wrocław przoduje pod względem inwestycji.
            • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 23.09.05, 20:01
              Tylko dlaczego tym, co mają wyższe wymagania (wykształcenie, języki) podobam
              się, a tym, co chcą min. średniego, albo jest to mierne stanowisko, nie za
              bardzo się podobam (albo każą mi podpisywać jakieś lojalki)? Skoro wg nich mam
              za wysokie kwalifikacje, to po co mnie zapraszają na rozmowę? I jak się komuś
              bardziej może podobać ktoś, kto się jąka, dostaje czerwonych plam na twarzy i
              mówi niepoprawną polszczyzną(byłam świadkiem)?
              • Gość: blu Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 20:10
                Samo interview jest doświadczeniem trudnym. Pojawia się pytanie, czemu Ty
                czujesz się wtedy jak na imprezie w dobrze znanym gronie i nie wykazujesz
                żadnych oznak zdenerwowania. Ludzie mądrzy są spokojni, a nie zbyt pewni
                siebie.

                Skoro masz wysokie kwalifikacje, po składasz swoje cv, gdy szukają kogoś o
                niższych od Twoich kwalifikacjach?

                Do rzeczy :) Udało Ci się dostać w końcu pracę?

                p.s. ja tam lubię u ludzi jakieś śmiesznostki w mówieniu, dodają człowiekowi
                charakteru, ale to tak na marginesie.
                • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 23.09.05, 20:18
                  To że nie wykazuję oznak zdenerwowania świadczy o tym, że jestem odporna na
                  stres, a to chyba dobrze. Poza tym, czym mam się denerwować, przecież na
                  przeciwko mnie siedzą tacy sami ludzie, jak jak (czasem nawet o wiele głupsi).
                  Jeśli chodzi o wysyłanie CV - chyba wykształcenie wyższe, też się łapie
                  pod "min. średnie", prawda? A jeśli chodzi o pracę - w poniedziałek się
                  rozstrzygnie (do finału przeszły tylko 3 osoby, więc szanse są duże). A jak
                  nie, to w przyszły piętek jadę na testy do Pricewaterhousecoopers. To by było
                  coś...
                  • Gość: blu Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 20:29
                    I tego Ci życzę :) Prestiż, co?
                    Łapiesz się pod to "minimum średnie", ale to oznacza najczęściej "po prostu
                    matura".

                    Ale wiesz? Nie wszyscy lubią cyborgów...

                    Jeśli oni widzą w Twoim wzroku: - cholera, ale on śmieszny i głupi,

                    to na zatrudnienie przez tego "śmiesznego i głupiego" szans nie masz.

                    Gdyba mi się jeszcze, że może nie pasujesz np. do ekhem kultury organizacyjnej
                    danej firmy? (o ile nie mylę nazewnictwa)
                  • Gość: doda Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.05, 11:21
                    To co napisałaś to sama smutna prawda.Pracodawcy czuję się pewniej jak mają
                    głupszych pod sobą, osobami niepewnymi siebie i swoich kompetencji łatwiej
                    manipulować.Widocznie nie trafiłaś na "pracodawcę" godnego go tak nazywać a
                    jedynie na dorobkiewicza który takowym chciałby być nazywany.Nie odpuszczaj,
                    trwaj przy swoim.Trzymam kciuki, pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: Marcin Re: zależy na jakie stanowisko, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 19:59
        Jeżeli masz zdecydowanie za wysokie wykształcenie (lub/i staż) na proponowane
        stanowisko to każdy trzeźwo myślący pracodawca dwa razy pomyśli zanim ciebie
        zatrudni.
        Wiadomo, że na takim niskim (co do twoich aspiracji)i niżej płatnym (od
        oczekiwań) stanowisku będziesz pracowała dopóki nie znajdziesz sobie czegoś
        lepszego. Ponadto przyjmując do pracy na stanowisko np. do pomocy w
        księgowości, sekretariacie pracodawca nie liczy się z tym, że za 3-5 lat
        awansuje Ciebie na np. główną księgową. Potrzebuje kogoś z np. średnim
        wykształceniem i znajomością komputera itp. - żeby napić sie piwa nie trzeba
        kupować browaru :)

        pozdrawiam
      • xaa Re: Kogo wolą pracodawcy? 23.09.05, 20:41
        A ja mam srednie i nie jestem jakąś tam nimzią..
        doszłam do samego końca w 5 firmach w których ubiegałam sie o pracę..gdzie w
        ogłoszeniu było wyższe

        i bynajmniej nie wyształcenie, mniejsza kasa czy moja uległość zadecydowało o
        tym że mam z czego wybierać

        przemyśl to sobie dziewczyno..



        • Gość: Stella Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 21:49
          To w sumie faktycznie dziwne, dlaczego aplikujesz na stanowiska gdzie nie jest
          wymagane wyższe wykształcenie skoro takie masz?? Chyba lepiej trochę wyżej niż
          za nisko? Ja zawsze wysyłałam oferty gdzie troche musiałam naciągac kwalifikacje
          niż tam, gdzie miałam za wysokie, w efekcie zwykle okazywało się że wymagania i
          tak były na wyrost.
          Z drugiej strony nie bardzo rozumiem brak logiki u pracodawcy, po co zapraszają
          na rozmowę osobę, która im nie odpowiada z powodu kwalifikacji???? Jakiś
          idiotyzm że tak powiem ;) Mają za dużo czasu i chcą sobie pogadać?
                    • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 16:30
                      Po pierwsze, do założenia działalności gosp. nie potrzeba wyższego. Po to się
                      uczyłam, żeby kiedyś zostać specjalistą w dziedzinie finansów (np. główny
                      ekonomista banku, analityk czy doradca finansowy), a nie żeby prowadzić
                      swój "kiosk". Po drugie, zakładanie takiej działalności na początku kariery
                      jest bez sensu - lepiej popracować, rozejrzeć się na rynku, złapać różne
                      ciekawe kontakty, itp. No a po
                      • Gość: na_swoim Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 17:46
                        pocominik napisała:

                        > Po pierwsze, do założenia działalności gosp. nie potrzeba wyższego. Po to się
                        > uczyłam, żeby kiedyś zostać specjalistą w dziedzinie finansów (np. główny
                        > ekonomista banku, analityk czy doradca finansowy), a nie żeby prowadzić
                        > swój "kiosk". Po drugie, zakładanie takiej działalności na początku kariery
                        > jest bez sensu - lepiej popracować, rozejrzeć się na rynku, złapać różne
                        > ciekawe kontakty, itp. No a po



                        Dziewczyno, kogo obchodzi kim ty chciałabyś zostać. To jest wolny rynek - i
                        dotyczy to w równym stopniu mechanika po zawodówce jak i ekonomisty z
                        doktoratem. Kogo obchodzi, że chciałabyś pracować jako główny ekonomista banku??
                        Jak możesz mieć pretensje do prywatnego pracodawcy, że zatrudnia kogoś innego
                        (a nie ciebie)? Jak będzie chciał to zatrudni analfabetę albo kurę i nikt nie
                        może czynić mu z tego zarzutu. Typowo komunistyczny sposób postrzegania.
                        • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 18:03
                          Po pierwsze, to, że chcę zostać specjalistą za parę lat to fakt, który się
                          zrealizuje, a piszę o tym w odpowiedzi na propozycję załozenia własnej DG,a nie
                          żeby się chwalić. Poza tym, nie narzekam na brak propozycji pracy - opisuję
                          tylko swoje spostrzeżenia na temat niektórych pracodawców, którzy wolą
                          zatrudniać miernoty, żeby mieć posłuszne popychadła bez perspektyw zmiany
                          pracy. Tyle. A ty bredzisz coś o jakimś komuniźmie (swoją drogą, w Polsce jak
                          ktoś nie wie, co powiedzieć, to pieprzy coś o komunie:D)
                          • Gość: na_swoim Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 19:40
                            Wybacz, ale takie właśnie można odnieść wrażenie czytając twoje posty - że
                            użalasz się nad tym jak to nie jesteś doceniana. Zresztą prezentujesz moim
                            zdaniem podejście typowe dla wielu absolwentów, szczególnie tych z 'lepszych'
                            kierunków, którym wydaje się, że fakt ukończenia czegośtam powoduje
                            automatycznie powstanie po ich stronie roszczenia o dobre stanowisko pracy
                            koniecznie w dużej korporacji. Dlaczego jesteś PEWNA, że byłaś najlepszą
                            kandydatką? Pomijając fakt, że pewnie w dużej części przypadków rzeczywiście
                            wybiera się osoby z gorszymi kwalifikacjami - czy jesteś pewna, że tak było w
                            każdym przypadku? Sama oceniasz swoje konkurentki jako "miernoty" nie znając
                            ich rzeczywistych zdolności a masz pretensje do rekruterek, że patrzą na inne
                            kobiety z wyższością.

                            P.S. Uprzedzając złośliwości, nie mam powodów do kompleksów związanych z
                            wykształceniem.
                            • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 19:55
                              "Sama oceniasz swoje konkurentki jako "miernoty" nie znając ich rzeczywistych
                              zdolności"

                              Podam przykład: zostałam zaproszona na rozmowę na stanowisko kasjer-specjalista
                              ds. kredytów w jednym z banków. Na rozmowie było jeszcze 5 kandydatek i dwie
                              panie rekrutujące, które miały ok. 30 lat (psycholog i kierowniczka oddziału
                              banku). Tylko ja spośród kandydatek byłam pewna siebie, uśmiechnięta i mówiłam
                              poprawną polszczyzną.Nie chcę opisywać błędów pozostałych kandydatek, bo o tym
                              możnaby długo mówić. Dodatkowo miałam najlepsze wykształcenie. Po romowie
                              wymieniłyśmy się telefonami. I okazało się, że pracę dostała dziewczyna po
                              liceum ekonomicznym i jakimś tam studium. Poza tym, czerwniła się, jąkała i
                              miała trudności ze złożeniem zdania.
                • Gość: ZOWI1 Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 07:20
                  Pracodawcy są różni,ale głównie potrzebni im są ludzie,którymi można manipulować,fachowość,mądrość owszem ale to wartości,których się inni boją.
                  Trafiłam na parcodawcę,od którego byłam mądrzejsza,miałam więcej pomysłów.Okazywało się,że moje zamierzenia są złe,po czym występował po paru dniach jako swoimi.Uroda,oczywiście też jest przeszkodą,bo w naszym kraju jest zasada psa ogrodnika.Jednak po naprawdę przykrych doświadczeniach wierzę w ludzi i myślę,że jest jeszcze miejsce dla fachowców i ludzi prawych w tym kraju.Życzę powodzenia.
      • Gość: nadzieja Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.nyc.res.rr.com 24.09.05, 18:58
        Nie, Moja Dorga, pracodwacy wcale nie wola popychadel. Pracodawcy lubia ludzi
        wyksztalconych, ale jednoczesnie poslusznych i pokornych. W kazdej firmie
        panuja pewne zwyczaje i nie moze pojawic sie ktos z zewnatrz kto nagle bedzie
        mial ochote zablysnac i "sie pokazac". Troche pokory trzeba miec. Sama pamietam
        okres buntu w swoim zyciu, kiedy chcialam, zeby wszyscy widzieli jaka jestem
        dobra w dziedzinie, ktora sie zajmuje. I bylam dobra, ale po kilku latach wiem,
        ze nie ma ludzi niezastapionych, ze bycie dobrym pracownikiem to w pierwszej
        kolejnosci przytakiwanie szefowi, a pozniej delikatne proby podsuniecia swojego
        pomyslu.
        Jesli zas chodzi o kwestie ofert pracy z haslem "min. srednie wyksztalcenie" to
        mam wrazenie, ze nie dostalas takiej pracy, bo zaden pracodawca nie lubi
        pracownika madrzejszego od siebie.
        Nie dziw sie wiec i szukaj pracy tam, gdzie Twoje wyksztalcenie i kwalifikacje
        sie sprawdza. Po co marnowac czas za 1500 zl na reke, skoro sie zna dwa jezyki,
        ma doswiadczenie zawodowe i jest sie po dziennych studiach. Jesli jednak
        odkryjesz, ze stoisz w martwym punkcie proponuje prace na wlasny rachunek lub
        wyjazd za granice. Ja w tej chwili lacze przyjmne z pozytecznym - studiuje i
        pracuje za granica, a po powrocie za zarobiona kase otwieram firme. Z tym, ze
        ja naleze do grona tych niewielu odwaznych. Czesto kieruje sie intuicja (nawet
        w wyborze pracodawcy) i jeszcze nigdy na tym nie stracilam. A moi znajomi w
        Polsce albo wzdychaja, ze mam tyle sily i zapalu, by realizowac moje marzenia,
        ablo tego nie rozumieja i mysla, ze jestem wariatka (to raczej nie sa moi
        znajomi).
        Zapieprzam wiec teraz po 14 godzin na dobe, ale oceniam swoje dzialania
        pozytywnie. Mysle, ze przez pol roku dokonalam rzeczy prawie niemozliwych :-)
        A do tego sprawdzilam siebie in plus :-)))
        Pozdrawiam i zycze wiecej pokory...

        P.S. Ha - przypomnialo mi sie. "Jestem ladna i zgrabna" - nawet nie wiesz jaka
        w Polsce to moze byc wada!!! Szczegolnie jak bedziesz miala pracowac z
        kobietami. Koszmar!
        • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 19:12
          "Jestem ladna i zgrabna" - nawet nie wiesz jaka w Polsce to moze byc wada!!!
          Szczegolnie jak bedziesz miala pracowac z kobietami. Koszmar!"

          Zdążyłam już to zauważyć - z facetami o wiele lepiej mi się rozmawia. Kobiety
          rekrutujące, zwłaszcza młode, patrzą na mnie z góry, albo spodełaba próbując
          wykazać swoją wyższość. Natomiast faceci są mili i uśmiechnięci, zawsze
          proponują coś do picia.
          • Gość: se Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 19:25
            zapewne jest jakaś przyczyna tego, ze odpadasz w rozmowach.

            Twoje cv jest zapewne bardzo konkurencyjne, ale skoro nie dostajesz
            pracy mimo wysokich kwalifikacji to na pewno coś jest
            nie tak - pozostaje pytanie, co? Druga sprawa jest taka, że do
            stanowisk o większym zakresie odpowiedzialności wybiera się częściej
            osoby przygotowane do prowadzenia procesu rekrutacji. Spróbuj może
            zastanowić się nad swoimi kompetencjami psychospołecznymi, które
            mogą decydować, jeśli rekruter wbiera spośród kilku osób o podobnym
            poziomie kompetencji zawodowych.

            A to, że jesteś ładna i zgrabna w żadnym poważnym procesie rekrutacyjnym
            nie powinno mieć znaczenia. Jeśli ma - to znaczy że osoba prowadząca
            rekrutację jest kompletnie nieprzygotowana.

            No i nie przesadzajmy że każda babka w pracy ma jakieś ogromne kompleksy.
            • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 19:44
              Nie twierdzę, że nie miałam propozycji pracy - miałam, ale nie mam zamiaru
              podpisywać jakichś trzyletnich lojalek, albo pracować z chamem albo bucem. Poza
              tym jestem w trakcie kilku procesów rekrutacji (finał).
              A jeśli chodzi o wygląd - jest mnóstwo stanowisk, gdzie atrakcyjny wygląd to
              olbrzymi atut, np. asystentka, która pełni funkcje reprezentacyjne, łatwiej jej
              załatwić różne rzeczy z kontrahentami, czy rzecznik prasowy, handlowiec itp.
              • billy.the.kid Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 20:36
                ukończyłaś sredniej klasy szkołę.takich absolwentów w polszcze na pęczki.
                do jednych spraw może faktyczni9e jesteś za mądra/tych min średnie/ do
                przekładania papierków.to i olewają twoją kandydaturę.co do wyższych może
                faktycznie za wysokie progi. a ty masz oczień wysokie mniemanie o sobie.
                chyba zestarzejesz się rozczarowana do świata.
                • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 20:49
                  Studia dzienne na państwowej uczelni (7 m-ce w rankingu szkół w Polsce)to nie
                  klasa średnia, to klasa pierwsza. A tak swoją drogą, to wykształcenie wyższe
                  też powinno się dzielić na jakieś poziomy, np. szkoły prywatne czy studia
                  zaoczne to powinno być wyższe II-go stopnia, a szkoły państwowe (dzienne) I-go
                  stopnia.
                  • Gość: szczerze Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 21:01
                    To ty dziewczyno jesteś I go stopnia porażką w takim razie.

                    Taki nasuwa sie wniosek po przeczytaniu twoich wypowiedzi.

                    Okazałaś się gorsza od tych które traktujesz nizej od siebie. One dostały pracę
                    ty nie.

                    Wróć może do tego klubu roznosić piwo, w końcu w tym byłaś dobra i nie bedziesz
                    musiała narażać się na więcej stresu.
                    • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 21:14
                      Ha, uderz w stół... Co, skończyłeś prywatną pseudowyższą, czy zaoczne?
                      A po drugie, ja nikogo nie traktuję wyżej od siebie, może te osoby są lepsze
                      ode mnie w czymś innym (np. gotowaniu), ale na rozmowie wypadły gorzej -
                      zresztą same się do tego przyznały. Poza tym, to były stanowiska z "min.
                      średnim", czyli woleli osoby mniej wykształcone. A jakoś firmie
                      Pricewaterhousecoopers , czy Deloitte moje wykształcenie nie przeszkadza, wręcz
                      odwrotnie (zostałam saproszona na testy matematyczne-pryszcz, i językowe).
                      Przeszkadza tylko zakompleksionym miernotom, które boją się o swoje stołki.
                      • Gość: akwem Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.05, 12:39
                        Hm. Ustawodawca wyszedł na spotkanie Twoim oczekiwaniom-od tego roku na
                        dyplomie ukończenia wyższej uczelni wpisuje się tryb studiów: dzienne/zaoczne.
                        A zaproszenie do PwC cy Deloitte... No cóż, z doświadczenia wiem, że zapraszają
                        tłumy. I te tłumy są bajecznie pewne siebie, bo ekonomia na ... lub prawo
                        na ... Ale robi się bardziej kameralnie już po pierwszych testach:>
                      • Gość: se Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:04
                        wiesz co pocominik, jeśli na rozmowach kwalifikacyjnych tak łatwo
                        puszczają Ci nerwy jak tutaj, to też może być jakaś
                        przyczyna Twoich niepowodzeń. Ja bym Cię nie zatrudniła: podam
                        powody, może one jakoś Ci pomogą przemyśleć swoje trudności
                        na rynku pracy:

                        1. ton Twojej wypowiedzi jest niezwykle pretensjonalny. Ostatnio słuchałam
                        w tramwaju dwóch dziewczynek w wieku około 10 lat, opowiadających sobie
                        jakie książki ostatnio kupił im tata - oczywiście w podtekście
                        "mój tata kupił mi lepsze niż twój tobie" - co jest naturalne w ich
                        wielu i rozowjowe, natomiast osoba po szkole z pierwszej trójki
                        w rankingach raczej nie powinna na każdym kroku udowadniać swoich
                        wspaniałych kompetencji, bo brzmi to dziecinnie, niepoważnie, właśnie
                        pretensjonalnie.

                        2. sądzę, że na forum jest wiele osób - specjalistów w swojej dziedzinie,
                        część z nich nawet skończyła bardzo prestiżowe dzienne studia
                        w państwowych uczelniach i ... szukają pracy. W swoim podejściu
                        jednak starają się z pokorą przyjmować rady osób bardziej doświadczonych lub
                        po prostu o innym punkcie widzenia. Ty wydajesz się być osobą, która
                        dział na zasadzie: "mam problem" - odpowiedź kogoś : "zrób tak i tak" -
                        ty na to: "tak, ale...".

                        Może gdybyś zaczęła słuchać (czytać) zamiast
                        od razu odpowiadać w tonie "skończyłam lepszą szkołę więc co ty możesz
                        wiedzieć o tego rodzaju poziomie" , może wówczas znalazłabyś jakąś
                        wskazówkę, na co należałoby zwrócić uwagę, co poprawić, zmienić lub dopasować...

                        3. wydajesz się być osobą, która nie ma kontroli nad emocjami - dowodem na to
                        jest Twoje szczere wyznanie o pluciu ludziom do szklanek...
                        jestem mocno zaskoczona, osoby z "pierwszej trójki", inteligentne,
                        pewne siebie, znające swoje możliwości raczej nie kojarzą mi się
                        z takimi działaniami.

                        4. argumenty które podajesz oponentom na poparcie swoich tez
                        są argumentami ad personam.
                        To skreślałoby Cię całkowicie gdybym była rekrutującą Cię osobą.

                        5. Każdy, nawet najbardziej wykształcony człowiek zna swoje ograniczenia.
                        W wielu stanowiskach liczącą się cechą jest umiejętność oceny własnych
                        umiejętności, kompetencji oraz słabych stron. O ile wydajesz się znać
                        swoje silne strony, o tyle w podkreślaniu ich uzyskujesz efekt odwrotny
                        do zamierzonego - bowiem jeśli ktoś coś ma, nie musi tego na każdym
                        kroku udowadniać... I nie chodzi o to CO mówisz, a JAK mówisz. Może spróbuj
                        popracować przed kamerą, może "zagraj" rozmowę kwalifikacyjną z kimś
                        komu ufasz - jest moim zdaniem prawdopodobne, że jesteś zbyt pewna siebie.

                        6. Podkreślanie fizyczności, urody, cech zewnętrznych, na wysokich stanowiskach
                        niestety nie przyniesie Ci wielu sukcesów... rekruterzy znają bowiem zasadę
                        działania tak zwanego efektu halo. Poza tym - każdy psycholog Ci powie,
                        jak wiele jest ograniczeń w stosowaniu tegoż...

                        7. Ogólnie - choć życzę Ci sukcesów na rynku pracy - sprawiasz wrażenie
                        tupiącej nóżką dziewczynki z pomalowanymi paznokciami. Acha - bardzo ważne -
                        spróbuj ukrywać swoją skłonność do dyskryminacji osób słabiej wykształcnych/
                        brzydszych/ jąkających się/ czerwnieniących się/ ogólnie tych w Twoim
                        rozumieniu "gorszych". Większość osób na wysokich stanowiskach które znam,
                        na niskich zresztą też, cechuje duży szacunek dla innych ludzi. Może to jest
                        jeden z czynników ich sukcesu?.....
      • Gość: Richelieu* no dobra kochaniutka IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 24.09.05, 21:46
        ad to "A jeśli chodzi o wygląd - jest mnóstwo stanowisk, gdzie atrakcyjny
        wygląd to
        olbrzymi atut, np. asystentka, która pełni funkcje reprezentacyjne, łatwiej jej
        załatwić różne rzeczy z kontrahentami, czy rzecznik prasowy, handlowiec itp."



        Naturalnie, naturalnie wykorzystywanie własnej urody do zwiększania obrotów to
        typowe kurestwo i miej wreszcie odwagę przyznać, że wykorzystujesz swoje nogi
        dużo bardziej niż zawartość czaszki. Szlag mnie trafia, że wysztafirowana
        dziamdzia będzie miała zawsze łatwiej niż matki dzieciom, które żyły sobie
        wypruwają by najpierw ono miało ładną sukienkę, a dopiero potem one, bo
        rekruterem jest myślący fiutem. Pomijam fakt wykształcenia i doświadczenia, bo
        nie jesteś wcale unikatowa, wręcz przeciwnie. Było wyżej coś o pęczkach na ten
        temat. Szkopuł w tym, że będąc bezczelną pannicą nie sposób być lubianym. Nawet
        pracownik najwyższego szczebla ma obowiązek być otwarty na pracownika szczebla
        najniższego, nazywa się to kulturą zawodową. Jasne, że rekruterzy to często
        niedouczeni patałachy, mundrzą się w rekrutacjach a podstawowych spraw kadrowej
        nie potrafią, jednak mimo wszystko nigdy nie można być typem panienki, która
        wszystkie rozumy pozjadała bo skończyła AE. Kawały o absolwentach SGH znasz? To
        oni są czy może byli postrzegani jako najbardziej wymagający z 5000 za etat na
        początek. Twoje wymagania i Twoją pogardę widać, tak myślę, bo z tego co
        piszesz od jakiegoś czasu na forum widać na pierwszy rzut oka. Albo to
        ukryjesz albo do czasu zmiany swojej postawy życiowej będziesz miała szansę na
        pracę wyłącznie u tego, który doceni "jestem ładna i zgrabna (i skromna ;))",
        bo to się rzuca w oczy właśnie, a nie mgr finasów AE z praktyką szkolną w
        dziale finansowym i doświadczeniem jako asystemtka. I dobrze będzie jeśli ten,
        który Cię zatrudni, a to pewnie niedługo nastąpi, nie będzie chciał, wulgarnie
        mówiąc, Cię wydupczyć. Bo będzie oczekiwał tego, co mu zaoferowałaś. Bo takie
        właśnie wnioski się nasuwają po tym, gdy stwierdziłaś z całym tupetem, że to
        atrakcyjny wygląd sprzyja zawieraniu korzystnych umów. Między podświadomością a
        w miarę obiektywną finalizacją jest tysionc pińset sto dziewińset kilometrów.
        Żerowanie na męskich słabościach to chwyt poniżej pasa i ja się naturalnei
        wstydzę z tego powodu, hehe, straszliwie, ale w żadnym wypadku nie daję po
        sobie poznać, że robię to z pełną świadomością. Mam dzięki temu i na "rynku"
        kobiet drogę otwartą, i na "rynku" matek dzieciom i inncyh ludzi, których praw
        do uczciwej rekrutacji "piluję" tupiąc naiwnie nogą.
        • pocominik Re: no dobra kochaniutka 24.09.05, 22:00
          Chyba żyjesz w innym świecie: każdy psycholog ci powie, że atrakcyjnym ludziom
          łatwiej jest załatwić różne rzeczy niż brzydkim, i wcale nie robią tego
          świadomie. Łatwiej im jest w negocjacjach i jak chcesz kogoś winić za ten stan
          rzeczy, to wiń tych którzy tak zwracają uwagę na wygląd. I jeszcze jedno, nie
          twierdzę, że jestem unikatowa, twierdzę, że obiektywnie patrząc byłam o wiele
          lepsza niż kontrkandydatki. A pracę, jak napisałam zaproponowano mi kilka razy,
          a wątek założyłam nie po to, aby się użalać, a po to, aby podzielić
          spostrzeżeniami i doświadczeniami.
          A z tym wydupczeniem to już przesadziłaś, przecież napisałam, że nie
          interesuje mnie praca asystentki, a finansisty czytać nie umiesz?
            • pocominik Re: no dobra kochaniutka 24.09.05, 22:13
              Wśród szkół ekonomicznym zajmuje 3-cie miejsce w Polsce. Czyli ścisła czołówka.
              Do tego, to studia dzienne, najbardziej oblegany kierunek.
              A jeśli chodzi o moją atrakcyjność, nie oceniam siebie subiektywnie, a na
              podstawie liczby adoratorów i facetów oglądających się za mną na ulicy.
              • Gość: xoxo Re: no dobra kochaniutka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.09.05, 12:25
                o matko!jestem swiezo upieczona absolwentka sgh-u (dzienne) ale przyznam ze z
                takim zarozumialstwem jak Twoje jeszcze sie w mojej budzie nie spotkalam,
                czytaj:"..bo wsrod ekonomicznych zajmuje (..) miejsce w Polsce" bla bla. Jakos
                nikt sie tym nie chwali na lewo i prawo,kogo to z reszta obchodzi,licza sie
                umiejetnosci.
                  • omango Re: no dobra kochaniutka 25.09.05, 12:49
                    ludzie próbują ci powiedzieć, że na dłużąszą metę kompletnie nie ma znaczenia na
                    którym miejscu jest plasowana szkoła
                    proponuję zrób eskperyment: na jakimś spotkaniu rekrutacyjnym powiedz, że jesteś
                    ze szkoły która zajmuje ... miejsce i dlatego ma cię zatrudnić - ciekawe jaka
                    będzie jego reakcja :-))

                    liczy sie to co masz w głowie - i to sprobuj nam udowodnić (powodzenia :-)
              • Gość: Ale czy Ty skończyłas wrocławską AE??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.09.05, 19:07
                Bo jesli tak to wysoki poziom tej szkoły w rankingach mozna porównac do dowcipu
                o statystyce: "są duże kłamstwa, ogromne kłamstwa i statystyki"

                dowcip zapodała nam pani od statystyki podczas moich studiów na wrocławskiej
                AE - poziom nauczania jest co najmniej żenujący, poziom studentów - jeszcze
                niższy...

                to, co pracodawca ceni to BRAK AROGANCJI - pani/pan "se" napisał/-ła a ten
                temat post, który w pełni popieram (fajnie napisane swoją drogą!!! :)

                Droga "pocominik" - życzę Ci żebys nie odczuła swojej arogancji zbyt bolesnie,
                naprawdę nie ma ludzi niezastąpionych i im lepszy pracodawca tym lepiej o tym
                wie
                Nikt nie chce mieć "gwiazd" w pracy, na dłuższą metę tylko zespół przynosi
                wyniki, a poza tym tylko to gwarantuje stabilną sytuację; każda "gwiazdę" może
                przyjechac samochód i co wtedy...? Mądry pracodawca ma strategię rozwoju firmy
                i dobiera ludzi pasujących mu charakterem - każdą wiedzę można posiąsć, wierz
                mi! a charakteru nie zmienisz...

                To, o czym piszę wiem zarówno z autopsji, jak i z doswiadczen firmy, gdzie
                pracuję - pomimo studiów itede nie możemy znaleźć własciwych ludzi do pracy!!!
            • billy.the.kid Re: no dobra kochaniutka 24.09.05, 22:14
              jesli plułaś ludkom do nafty-to i nic dziwnego ze takiej francy nigdzie do
              roboty nie przyjmują. w bałaganach typu knajpy nie bywam wię na pewno nie moje
              kielichy obszczywałas.preferuję wódeczke samodzielnie nalewaną.
              oj trudno bedziesz miała w zyciu.
          • Gość: Richelieu* Re: no dobra kochaniutka IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 24.09.05, 22:29
            ale nie o to chodzi. Przedstawiasz się jako dziewczę, które ma wyłącznie
            żądania i tu znowu "nie interesuje mnie praca asystentki lecz finansisty"..
            Chiba jednak prosisz się o to, żeby Cię wziąć przez kolano i dać klapsa. Czy to
            oznacza, że asystentki są od dawania tyłka, a finasiści już nie? Jezu..
            Nie byłaś lepsza, bo one miały wystarczaace umiejętności w kwestii finansów +
            miłe obejście, a Ty poprzestajesz tylko na tych finasach. Z zołzami źle się
            pracuje, wiem, bo często praca indywidualna mi strasznie doskwiera
            • pocominik Re: no dobra kochaniutka 24.09.05, 22:50
              "Przedstawiasz się jako dziewczę, które ma wyłącznie żądania"

              Ja się tu nie zamierzam przedstawiać, bo nie o to mi chodzi. Wydajesz jakieś
              opinie na podstawie kilku zdań. I nie mam też żadnych żądań, o co ci chodzi,
              kobieto?
              A jeśli chodzi o finansistę, żaden normalny dyrektor nie zatrudni
              niekompetentnego finansisty, tu się liczy wiedza, nie wygląd. A asystentka to
              co innego.
                  • Gość: nadzieja Re: no dobra kochaniutka IP: *.nyc.res.rr.com 27.09.05, 01:09
                    po tym, co napisalas jeden prosty wniosek: WIECEJ POKORY!!!
                    Pracodawcy nie chca szczekajacych pieskow w firmie czy w kraju czy, tym
                    bardziej, za granica.
                    jesli zas sprawa tyczy sie wygladu: jest on bez znaczenia tam, gdzie uda Ci sie
                    udowodnic swoje kompetencje. Jasne, ze pracodawca wybierze dziewyne atrakcyjna
                    od zaniedbanej brzyduli, ale pod warunkiem, ze beda reprezentowaly taki sa
                    poziom intelektualny. Na razie wiec przegrywasz w tej drugie dziedzinie, jak
                    widac.
                    I jeszcze jedno. Mysle, ze zle pojmujesz kwestie fizycznosci. Atrakcyjny wyglad
                    u pracodawcy to nie idealna figura i wydekoltowana bluzka - za to nie
                    dostaniesz pracy. Fizycznosc w pracy to zawsze zadbane paznokcie, zawsze spiete
                    i umyte wlosy, niewidoczny makijaz, spodnica do kolana, zawsze rajstopy, buty z
                    zaslonietymi palcami. Czy nadal jestes atrakcyjna? Moze jednak cos Ci sie
                    pomylilo? Moze na rozmowe zakladasz sandalki, albo masz za dlugie tipsy i juz
                    jestes u powaznego pracodawcy skreslona. Moj na przyklad by Cie nie przyjal bez
                    tych cech - zbyt powazna instytucja.
              • mayaosa Re: no dobra kochaniutka 25.09.05, 16:12
                pocomnik zniknij! już nie mogę czytać twoich wypowiedzi! dyskusja z tobą to tylko atak-obrona. żadnej pokory!!! znałam takie osoby jak ty, daleko nie zaszły.
                ps. może spróbuj swoich szans w polityce...
        • Gość: an Richelieu, "pocominik=bez_mapy" z forum moda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 15:16
          Re: Kogo wolą pracodawcy?
          Autor: deltalima
          Data: 24.09.05, 18:07

          widzę, że twoje opanowanie, którym się tak chwaliłaś to bujdy. może w sprawie
          swoich kompetencji też jesteś nieszczera?

          Re: Kogo wolą pracodawcy?
          Autor: bez_mapy
          Data: 24.09.05, 18:12

          A po czym wnosisz, że nie jestem opanowana? Te parę ostrzejszych słów użyłam z
          uśmiechem na twarzy, w końcu mamy weekend:) A jeśli chodzi o kompetencje- ty,
          no nie mam co robić tylko jakieś faramzony ludziom na forum wciskać...

      • hippolit.kwass Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 22:30
        jakże to typowe. rodzice wpoili ci, że jesteś najlepsza na świecie tymczasem
        zderzenie z brutalną rzeczywistością powoduje wylewanie frustracji i skomlenie
        na forum.
        jesteś zwykłą miernotą co udowodnili ci już, jak sama piszesz, pracodawcy.
        wujek dobra rada sugeruje byś zeszła na ziemię, im szybciej tym mniej
        rozczarowań czeka cię w przyszłości.
      • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 22:46
        Ludzie, ale wy jesteście tępi: przecież ja nie narzekam na brak propozycji
        pracy. Szukam jej dopiero 3 tygodnie, a wygrałam już 3 "castingi", tylko
        warunki mi nie odpowiadały (jakieś lojalki, albo szef-debil. Opisuję tu tylko
        własne spostrzeżenia tzn. czasem pracodawcy wolą zatrudnić pokornę cielę, bo
        będzie bardziej lojalne, będzie się bardziej bał straty czasu. To wy tu
        wylewacie swoje żale - no bo jak to tak, nie wolno być zbyt pewnym siebie.
          • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 22:55
            Nie znasz sytuacji, a ferujesz wyroki. Ten facet naprawdę był debilem , chodźby
            dlatego, ze do wszystkich kandydatów mówił na ty. Ale nie o to chodzi. Co się
            tak czepiliście tej moje wspaniałości. Nigdzie nie napisałam, że jestem
            perfekt, the best czy full wypas. Napisałam, że w wielu wypadkach byłam lepsza
            od konkurentek, o tyle. Chyba dostrzegam tu jakąś zazdrość...
            • capitalissimus Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 23:02
              Kobieto, przestań bujać w obłokach. Sam jestem pracodawcą więc doskonale znam
              taki pretensjonalne pindzie jak Ty. Życie nauczy Cię pokory, choć akurat w
              Twoim przypadku - zołzowatej i zarozumiałej gąski będzie to bolesne.
              • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 23:21
                Aha, czyli świadomość swoich atutów i pewność siebie, to zarozumiałość? Tak już
                jest w tym kraju, że osoby wybijające się ponad przeciętność próbuje się
                ściągnąć na dół. I jeszcze raz podkreślam, chociaż do was to jak grochem o
                ścianę: na rozmowach w sprawie pracy jestem bardzo miła, sympatyczna i
                sympatyczna, ale jednocześnie pewna siebie i swoich zalet. Kropka. A o prace
                też się nie boję, bo moja rodzina od wielu lat zarządza rodzinną firmą, która z
                roku na rok wygrywa coraz więcej przetargów. Ja jednak wolę im pokazać, że
                potrafię dojść do czegoś sama.
                  • omango Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 23:26
                    zresztą nieważne, co ci napiszemy ty i tak uważasz, że jesteś najmądrzejsza, a
                    my ciągle piszemy bzdury :-))
                    a zasadnicza kwestia: ty CIAGLE jesteś bez pracy! (choć jak sama napisałaś -
                    pewnie rodzina cie w końcu wesprzee, a wtedy bedziesz miala argument, że cały
                    rynek stracisz takiego dobrego pracownika - oczywiście na rzecz firmy twojej
                    rodziny)

                    tak więc na najbliższy poniedziałek masz zadanie - pochwal sie nam jaka to
                    jesteś doskonała i powiedz, że dostałaś pracę :-))
                • capitalissimus Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 23:28
                  Z lektury tego wątku wynika, że rozmowa z Tobą to właśnie rzucanie grochem o
                  ścianę. Nie myl asertywności i pewności siebie z zarozumialstwem. Jednocześnie
                  jesteś tchórzem podszyta i przemawiają przez Ciebie kompleksy - chęć
                  udowodnienia innym, że jesteś w stanie odciąć rodzinną pępowinę. Stąd te
                  nerwowe reakcje, szamotanina na forum i obrażanie niedoszłych pracodawców z
                  jednoczęśnie deklarowanym opanowaniem. Jeszcze raz powtórzę choć nie sądzę by
                  do Ciebie dotarło: więcej pokory a mniej napinania smyczy bo inaczej
                  sfrustrowana wylądujesz za biurkiem w firmie tatusia.
        • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 22:52
          Korekta: właściciel firmy zatrudniłby najlepszego, bo mu zależy na najlepszych,
          żeby zmaksymalizować swój zysk. Natomiast kierownik już się trzy razy
          zastanowi, zanim zatrudni lepszego od siebie. Bo jemu najbardziej zależy na
          utrzymaniu posady, awansie, po co mu konkurencja...
            • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 24.09.05, 23:13
              Ale się zapultałeś, aż mi się śmiać zachciało. Jak ktoś ma marne argumenty, to
              próbuje braki nadrobić krzykiem. Poza tym, żaqłosny jesteś. Mam znajomą, która
              pracuje w E&Y już dwa laty i nigdy nie miała kontaktu z klientem - pracuje nad
              projektami, robi analizy. A liczy się tam inicjatywa, wiedza, pomysły, a nie
              fałszywa skromność. Co do prezesów, gdzie ty wyczytałeś, że nimi pogardzam?
              Kontakty z klientami też miałam super - pracując w czasie studiów jako
              asystentka menedżera czy barmanka.'
              A do PCW, E&Y i Deloitte zostałam zaproszona na testy: z matmy zawsze byłam
              bardzo dobra, a angielski to pikuś. Moja kumpela ze studiów mówi ode mnie
              gorzej po angielsku a się tam dostała bez problemu.
            • semijo Ciekawi mnie... 24.09.05, 23:28
              ...po co łazisz na te rozmowy "min średnie" dla mnie to jednoznaczne
              z "zawodowe wykluczone" a nie poszukujemy ludzi z wyższym niż średnie. Leczysz
              kompleksy, upajając się swoją wspaniałością w porównaniu z miernotami po liceum?
              Żadna firma nie mogła by działać bez ludzi, którymi ty pogardzasz. Nie
              zbudujesz niczego bez architekta jak i murarza. Ty chcesz byc architektem i ok,
              tylko po co łazisz na rozmowy o pracę, które i tak są poniżej twoich
              ambicji...podkreślam ambicji, bo nie wiem czy umiejetności. Reasumując, myślę,
              że wykończysz się przed 40-stką, ciągle niezaspokojana, wietrząca spiski
              przeciw swojej karierze, dążąca po trupach do celu...Boże chroń mnie przed
              Tobą
              • Gość: se powtórzę się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:40
                wiesz co pocominik, jeśli na rozmowach kwalifikacyjnych tak łatwo
                puszczają Ci nerwy jak tutaj, to też może być jakaś
                przyczyna Twoich niepowodzeń. Ja bym Cię nie zatrudniła: podam
                powody, może one jakoś Ci pomogą przemyśleć swoje trudności
                na rynku pracy:

                1. ton Twojej wypowiedzi jest niezwykle pretensjonalny. Ostatnio słuchałam
                w tramwaju dwóch dziewczynek w wieku około 10 lat, opowiadających sobie
                jakie książki ostatnio kupił im tata - oczywiście w podtekście
                "mój tata kupił mi lepsze niż twój tobie" - co jest naturalne w ich
                wielu i rozowjowe, natomiast osoba po szkole z pierwszej trójki
                w rankingach raczej nie powinna na każdym kroku udowadniać swoich
                wspaniałych kompetencji, bo brzmi to dziecinnie, niepoważnie, właśnie
                pretensjonalnie.

                2. sądzę, że na forum jest wiele osób - specjalistów w swojej dziedzinie,
                część z nich nawet skończyła bardzo prestiżowe dzienne studia
                w państwowych uczelniach i ... szukają pracy. W swoim podejściu
                jednak starają się z pokorą przyjmować rady osób bardziej doświadczonych lub
                po prostu o innym punkcie widzenia. Ty wydajesz się być osobą, która
                dział na zasadzie: "mam problem" - odpowiedź kogoś : "zrób tak i tak" -
                ty na to: "tak, ale...".

                Może gdybyś zaczęła słuchać (czytać) zamiast
                od razu odpowiadać w tonie "skończyłam lepszą szkołę więc co ty możesz
                wiedzieć o tego rodzaju poziomie" , może wówczas znalazłabyś jakąś
                wskazówkę, na co należałoby zwrócić uwagę, co poprawić, zmienić lub dopasować...

                3. wydajesz się być osobą, która nie ma kontroli nad emocjami - dowodem na to
                jest Twoje szczere wyznanie o pluciu ludziom do szklanek...
                jestem mocno zaskoczona, osoby z "pierwszej trójki", inteligentne,
                pewne siebie, znające swoje możliwości raczej nie kojarzą mi się
                z takimi działaniami.

                4. argumenty które podajesz oponentom na poparcie swoich tez
                są argumentami ad personam.
                To skreślałoby Cię całkowicie gdybym była rekrutującą Cię osobą.

                5. Każdy, nawet najbardziej wykształcony człowiek zna swoje ograniczenia.
                W wielu stanowiskach liczącą się cechą jest umiejętność oceny własnych
                umiejętności, kompetencji oraz słabych stron. O ile wydajesz się znać
                swoje silne strony, o tyle w podkreślaniu ich uzyskujesz efekt odwrotny
                do zamierzonego - bowiem jeśli ktoś coś ma, nie musi tego na każdym
                kroku udowadniać... I nie chodzi o to CO mówisz, a JAK mówisz. Może spróbuj
                popracować przed kamerą, może "zagraj" rozmowę kwalifikacyjną z kimś
                komu ufasz - jest moim zdaniem prawdopodobne, że jesteś zbyt pewna siebie.

                6. Podkreślanie fizyczności, urody, cech zewnętrznych, na wysokich stanowiskach
                niestety nie przyniesie Ci wielu sukcesów... rekruterzy znają bowiem zasadę
                działania tak zwanego efektu halo. Poza tym - każdy psycholog Ci powie,
                jak wiele jest ograniczeń w stosowaniu tegoż...

                7. Ogólnie - choć życzę Ci sukcesów na rynku pracy - sprawiasz wrażenie
                tupiącej nóżką dziewczynki z pomalowanymi paznokciami. Acha - bardzo ważne -
                spróbuj ukrywać swoją skłonność do dyskryminacji osób słabiej wykształcnych/
                brzydszych/ jąkających się/ czerwnieniących się/ ogólnie tych w Twoim
                rozumieniu "gorszych". Większość osób na wysokich stanowiskach które znam,
                na niskich zresztą też, cechuje duży szacunek dla innych ludzi. Może to jest
                jeden z czynników ich sukcesu?.....
                • billy.the.kid Re: powtórzę się 24.09.05, 23:49
                  jeśli mógłbym swoją przeogromną wiedzą, umiejętnościami,wdziekiem i urokiem
                  pomóc mojej rodzinnej firmie-zdecydowanie zrobiłbym to. na cholere z moich
                  umiejetnosci maja korzystac jakies debile derechtory i inne gamonie.

                  cós ta rodzina widac nie docenia cie.
                  • pocominik Re: powtórzę się 25.09.05, 00:04
                    Po pierwsze, chcę się czegoś nauczyć w dużej korporacji i wykorzystać to
                    później w firmie ojca. Po drugie, ważne są też kontakty, które się w takiej
                    pracy nawiąże, a które moga kiedyś zaprocentować. Po trzecie, liczy się prestiż
                    pracy w renomowanej firmie, a nie praca "u tatusia".
                    • omango Re: powtórzę się 25.09.05, 00:07
                      odnoszę wrażenie, że koleżanko sama zapętlasz we własne wypowiedzi
                      wręcz trąci mi to trochę infantylizmem... ty rzeczywiścei dopiero co skonczyłaś
                      szkołę (tylko zastanawiam się którą...)
                • pocominik Re: powtórzę się 24.09.05, 23:55
                  Generalnie cenię sobie twoje rady, chociaż wcale o nie nie proszę, bo -jak
                  mówię- nie stworzyłam tego wątku w celu uzyskania porad. Chciałam podzielić się
                  spostrzeżeniem, że na rekrutacjach gdzie posada, wymagania i kandydatki były
                  średnie, nie zachodziłam tak daleko, jak w rekrutacjach na posady poważniejsze,
                  z wyższymi wymaganiami i lepszymi kontrkandydatami. O opinię psychologiczną też
                  nie prosiłam, bo przeszłam ostanio testy psychologiczne, które wyszły bardzo
                  pozytywnie i doszłam do finału (w poniedziałek odpwiedź).

                  I najważniejsze: nie odróżniancie forum od rzeczywistości: na forum można sobie
                  pozwolić na więcej, na większą szczerość i bezczelność. Nie oznacza to, ze w
                  realu zachowuję się tak samo. Trzeba umieć odróżnić te dwie sprawy.
                  • omango Re: powtórzę się 24.09.05, 23:58
                    nie rozumiesz pewniej rzeczy: na forum wymienia się rożne uwagi, spostrzezenia,
                    wypowiedzi - skoro coś napisałaś (piszesz) musisz spodziewać się reakcji innych
                    - i nikomu nie możesz tego zabronić
                    • hippolit.kwass Re: powtórzę się 25.09.05, 00:03
                      autorka wątku spodziewała się raczej towarzystwa wzajemnej adoracji, piania nad
                      jej rzekomymi zaletami i potępienia, tu cytat, 'szefów debili'. cieplarniane
                      warunki w jakich została wychowana spowodowały, że nie jest przygotowana na
                      krytykę co czyni ją nieprzydatną na rynku pracy gdyż ze swoimi pretensjami nie
                      będzie umiała działać w zespole. no cóż, nie można mieć do niej pretensji, to
                      błędy wychowawcze rodziców taką ją uczyniły. pozostaje współczuć.
                  • Gość: se Re: powtórzę się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.05, 00:02
                    nie prosisz o rady, natomiast skoro decydujesz się zamieszczać na forum swoje
                    wypowiedzi to musisz liczyć się z tym, że ludzie będa odpowiadali co im się
                    żywnie podoba - co uczyniłam także ja.

                    nie prosisz o opinię psychologiczną - a sama ją wystawiasz
                    ("nie odróżniancie forum od rzeczywistości") - oczywiście jest to
                    taka pseudopsychologia na użytek gawiedzi, umówmy się...

                    bardzo BARDZO mnie ciekawi jakie testy psychologiczne przeszłaś
                    i co to oznacza, że wyszły pozytywnie? testy badały inteligencję?
                    predyspozycje do pracy w zespole? zdolności matematyczne?
                    zaburzenia osobowości? kompetencje kierownicze? Bo widzisz, hasło
                    "testy psychologiczne" to mi nic nie mówi... oznacza mniej więcej
                    tyle samo co "wyższe wykształcenie" - czyli nic poza tym, że
                    skończyłaś studia; nie mówi nic o Twoich predyspozycjach.
                    • billy.the.kid Re: powtórzę się 25.09.05, 00:06
                      ludkowie,nie bardzo rozumiem te pustą dziewczynę.
                      staże w szwajcariach i zgłaszanie się do roboty min.średnie,plus firma co
                      najmniej kulczyk w rodzinie.coraz bardziej ta dziewczyna mię się podobuje.
                      • hippolit.kwass Re: powtórzę się 25.09.05, 00:09
                        jak ktoś słusznie zauważył: szamotanina i desperacka chęć udowodnienia swej
                        przydatności na rynku pracy. generalnie: dość śmieszny i żałosny przypadek; to
                        szafowanie nazwami firm, potencjalnym stażem i chwalenie się rodzinnym
                        biznesem. ot, głupiutka gąska.
                      • pocominik Re: powtórzę się 25.09.05, 00:36
                        Przecież napisałam, ze nie odpowiadam już na "min. średnie". A jeśli chodzi o
                        ten staż zagraniczny, to wyglądało to tak: odpowiedziałam na ogłoszenie w
                        internecie "poszukujemy absolwentów finansów" - wysłałam CV i po paru dniach
                        przyszło zaproszenie na rozmowę w firmie doradztwa personalnego (podałabym
                        firmę, ale nie chcę być posądzona o "szafowanie nzawami"). Tam się okazało, że
                        to staż zagraniczny trwający pół roku. Po tygodniu zaproszono mnie na rozmowę w
                        Warszawie, na którą nie wiem czy pojadę, bo uważam, że w Polsce też są
                        perspektywy dla młodych ludzi, trzeba je tylko umieć dostrzec. Amen.
      • pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? 25.09.05, 00:25
        Racja, niepotrzebnie wdałam się w gadkę o bzdurach. I niepotrzebnie staram się
        odpowiedzieć na każdy post, nawet ten najgłupszy. I niepotrzebnie przytaczam
        tyle info o moim życiu. Co bym nie powiedziała, zawsze będzie, że się chwalę.
        Uwierzylibyscie dopiero, gdybym powiedziała, że jestem beznadziejna, nie mogę
        znaleźć pracy itp. I to generalnie potwierdza moją tezę: Polacy nie lubią
        lepszcyh od siebie, wolą otaczać się gorszymi.
        A te wasze pseudopsychoanalizy są tak prawdziwe jak fatamorgana.
      • Gość: mgr. Deuter Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: 213.227.71.* 25.09.05, 11:43
        Odnosze wrażenie że jesteś zmanierowana. Myślisz że skończyłą AE, masz jakieś
        doświadczenie, skończyłaaś dzienne studia (bo ci rodzice zafundowali)to
        będziesz rozchwytywana przez pracodawców. Twoja postawa jest przykładem
        zmanierowania, jestem the best, jestem pempkiem świata.... A zdanie dotyczące
        zatrudnienia przez Twoją ciotke dziewczyny po prywatnej uczelni, że niby gorsza
        niż twoja AE, dyskwalifikuje Cie dziewczynko. Masz racje, tak jest na rynku
        pracy (coś o tym wiem)ale zejdz na ziemie. Powodzenia w szukaniu pracy:) PS:
        Naucz się pokory, dobra rada na życie
        • Gość: pocominik Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.wroclaw.mm.pl 25.09.05, 11:59
          "A zdanie dotyczące
          > zatrudnienia przez Twoją ciotke dziewczyny po prywatnej uczelni, że niby
          gorsza niż twoja AE, dyskwalifikuje Cie dziewczynko."

          No sorki, ale obiektywnie większość szkół prywatnych jest gorsza od
          państwowych. Poza tym, ta osoba naprawdę miała niższe kwalifikacje od wielu
          kontrkonkurentów (i niby w czym mnie to dyskwalifikuje, nie kumam?)
          Poza tym, rodzice nic mi nie fundowali, bo mimo studiów dziennych, pracowałam i
          utrzymywałam się sama.
          I jeszcze raz powtarzam, nie uważam się za pepek świata - stwierdzam po prostu,
          że nie wszyscy wybierają ludzi z najwyższymi kwalifikacjami z obawy przed
          szybką utrata nowoprzyjetego pracownika.
          • billy.the.kid Re: Kogo wolą pracodawcy? 25.09.05, 12:28
            sprwadfziłaś swoje przepraszam za wyrażenie studia dokładnie do takich samych
            jak te pwywatne."pracowałam i studiowałam".KIEDY MIAŁAŚ NA TO CZAS.poważne
            studia ni9e pozostawiają czasu na jakieś wygłupy typu praca.chyba ze
            przeleciałas prze te swoją szkółkę na zasadzie"odrobię lekcje co pani kazała"
            dostanę trójczynę i z głowy.
              • Gość: marta Re: Kogo wolą pracodawcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.05, 13:12
                W sumie zastanawia mnie czego ty na prawde chcesz w zyciu. Jak jestes taka dobra
                (studia, jezyki, staze) i chcesz pracowac w korporacjach, to czemu nie bralas
                udzialu w konkursach organizowanych przez duze firmy? Grasz o staż, Forum
                Nestle czy inne? Przez cale studia pelno bylo mozliwosci zaczecia praktyki czy
                nawet pracy dla korporacji. Zadko ktora kariera biegnie w naszych czasach po
                prostej lini, tak jak ty sobie to wyobrazasz - studia - swietne stnowisko-
                awanse. I dlaczego sprowadzasz wlasna dzialanosc gospodarcza do prowadzenia
                kiosku? Probowalas? A jak chcesz byc specjalista (analitykiem gieldowym,
                doradca finansowym) to dlaczego oczekujesz, ze ktos cie tego nauczy? Przez
                studia nie bylo czasu samemu poswiecic na to czasu i troche pograc na gieldzie
                i podoradzac? A moze po prostu interesuje cie w zyciu kasa i wszystko jedno
                jake bedziesz miala stanowisko (naucza cie przecierz) byle by dawalo ci kase i
                pozycje?