Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uczelnia państwowa, czy prywatna...

    IP: 213.227.71.* 25.09.05, 11:56
    Zastanawiam się czy studia ukończone w państwowej uczelni są lepsze niż w
    prywatnej. Odnosze wrażenie że w społeczeństwie pokutuje przekonanie że na
    prywatnych uczelniach pozoiom nauczania jest niższy niż w państwowych.
    Przecież na uczelniach prywatnych wykładają wykładowcy z uczelni państwowych,
    a ponadto na całym świecie najbardziej renowane uczelnie są prywatne. Co wy
    na to?
    Obserwuj wątek
      • bez_mapy Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 25.09.05, 12:04
        Poziom na uczelniach państwowych jest wyższy choćby dlatego, że dostają się tam
        najzdolniejsi, skoro jest np. 15 osób na jedno miejsce - wiadomo, każdy chce
        się uczyć bezpłatnie, na koszt społeczeństwa. Natomiast do prywatnych przyjmują
        prawie każdego, kto zapłaci - im więcej, tym lepiej.
        • bez_mapy Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 25.09.05, 12:13
          A jeśli chodzi o profesorów - inne podejście maja do studentów swojej, czyli
          państwowej uczelni. Ich proponują na zagraniczne wymiany, staże w renomowanych
          firmach czy urzedach. Wiem, bo mój profesor nam to opowiadał. A co do renomy,
          oczywiście są wyjątki w postaci lepszych prywatnych, ale generalnie jest to
          rzadkość.
      • r.richelieu Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 25.09.05, 12:15
        co z tego, że ci sami wykładowcy, chyba inaczej odnosisz się do swojej
        dziewczyny, do swojej matki i do sąsiadki-wariatki, myślisz, że wykładowca
        traktuje wszystkich jednakowo?
        jest kilka bardzo dobrych prywatnych, jednak ogromny, prawie stuprocentowy
        odsetek to badziew straszny, gdzie tumany wchodzą i tumany wychodzą,
        uogólniająco rzecz jasna. Egzaminy na poziomie kolosa na państwowym zaocznym,
        liczba poprawek do skutku lub do wytrzymałości portfela. I jeśli w tej paradzie
        półmózgów trafi się zupełnie przeciętny rodzynek to ma jak pączek w maśle
        zbierając wszystkie stypendia naukowe, które durne MENIS przyznało studentom
        szkół prywatnych.

        A na całym świecie, jeśli za "całym" masz na myśli zachód, prywatne powstały
        nie dla zapełnienia portfela nienasyconego dziada czy baby, ale na potrzeby
        konkretnej fabryki, frakcji polit., związku zaw. i takiej szkole zależy na
        marce. Polski prywaciarz, poza paroma wykątkami, to lipa
      • morelka4 Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 25.09.05, 12:30
        Na uczelnie prywatne ida glownie osoby ktore nie dostaly sie na uczelnie
        panstwowe. Poza tym mam wrazenie ze stawia im sie nizsze wymagania, bo nie
        chodzi o to zeby ich stresowac czy wywalac, ale o to zeby oni placili. Byc moze
        sa wyjatki, ale ja o nich jak dotad nie slyszalam
        • billy.the.kid Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 25.09.05, 12:46
          poziom 90%tych pryw. dorównuje poziomem firmie która kiedyś za mateńki komuny
          nazywała sie szkoły pomaturalne.
          gdzieś wyczytałem taką śmiesznostkę.absolwent "renomowanej" freblówki
          pzryjmując się do pracy słyszy-panie pan ma w dalszym ciągu srednie
          wykształcenie.
      • Gość: hop_ek Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 12:59
        Nie zamierzam wdawać się w dyskusje na temat tego co jest lepsze - nie
        interesuje mnie to w ogóle. Chciałbym jednak powiedzieć osobom twierdzącym, że
        na zaoczne i prywatne uczelnie idą ci, którzy nie dostali się w inne miejsce,
        że niekoniecznie tak właśnie jest. Ja wybrałem zaoczne na państwowej uczelni z
        dwóch powodów:
        1)chciałem na siebie zarabiać (nie chciałem kasy od starych, jak kto woli)
        2)Nie byłem sobie w stanie wyobrazić koegzystencji z innymi dziennymi
        studentami. Wychowałem się raczej w 'twardym' środowisku (ale nie
        patologicznym) i obserwacje młodych studentów na dziennych wywoływały u mnie
        często odruch wymiotny. Takie duże dzieci.

        Generalnie to myślę sobie tak: w 90% uczysz się sam. Jeśli nie chcesz stać się
        fachowcem - nie pomoże nawet szyld najlepszej uczelni (vide G. Bush:). Jeśli
        chcesz być w czymś dobry - być może nie będziesz potrzebował nawet matury.
        Wyjątkiem jest sytuacja, w której chcesz 'iść na łatwiznę' i znaleźć pracę w
        dużej korporacji. Nie chciałbym się wypowiadać na temat kwalifikacji dużej
        części kadry zarządzającej właśnie w dużych korporacjach, poprzestanę może na
        stwierdzeniu, że na pewno nie są dla mnie autorytetami. To tyle.
      • Gość: jaaaaaa Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 17:03
        Jeden z moich ulubionych wykładowców z Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW parę lat temu, kiedy byłem jeszcze na pierwszym roku, podczas pewnej nieoficjalnej rozmowy pokazał nam (studentom) zadania, które daje na egzamin z pewnego przedmiotu informatycznego (powiedzmy, że dość istotnego dla tych, którzy wiążą swoją przyszłość z programowaniem) na Polsko - Japońskiej Wyższej Szkole czegośtam czegośtam.

        Nie uwierzyliśmy. Zwyczajnie nie uwierzyliśmy. A jemu było głupio, ale stwierdził "Co ja mam im dać? Gdybym dał im to, co Wam, to 5% zaliczyłoby na 5, bo poszli tam z wyboru; 15% jakoś by zaliczyło, bo cośtam umie; 80% by oblało zwyczajnie". Moi znajomi z PW z kierunków informatyka (ze wszystkich trzech wydziałów, na których taki kierunek istnieje) również nie chcieli uwierzyć, że takie zadania *gdziekolwiek* na egzaminach z tego przedmiotu można dać.

        To tyle a propos stwierdzenia "Ci sami ludzie wykładają na państwowych i na prywatnych uczelniach, więc poziom jest ten sam".
        • Gość: Anik Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 17:10
          Studiowałyśmy z koleżanką ten sam kierunek na 2 uczelniach. Ja na prywatnej,
          ona na państwowej. I wiecie co? Podczas gdy ja miałam zajęcia z profesorami
          (poniżej dra nie zatrudniali), ona tylko z magistrami, którzy "zamierzali zrobić
          doktorat" (mowa o ćwiczeniach). Lepsza kadra niestety idzie na prywatne - oni
          też kiedyś mówią "veto" niegodziwym warunkom.
          • Gość: jaaaaaa Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 17:56
            Widzisz, a u mnie na wspomnianej wyżej państwowej uczelni miałem również zajęcia z osobami nawet bez magistra. Cóż, to nie tytułem "magistra" czy "doktora" wygrali parę razy światowe konkursy programowania zespołowego.

            Prywatne szkoły mogą przebierać w ofertach wykładowców i ćwiczeniowców, bo każdy chce dostawać porządne pieniądze za porządną pracę, nawet jeśli wymaga ona czasem nawet drastycznego obniżenia poziomu w stosunku do macierzystej uczelni. Z czegoś trzeba żyć.

            Jeśli myślisz, że istniała prosta korelacja "u mnie uczyli ludzie z dr przed nazwiskiem -> u mnie był wyższy poziom -> ja jestem lepiej wykształcona" to bardzo się mylisz. Jedni mogą uczyć na 110% swoich możliwości, inni na 20%, bez względu na posiadany tytuł naukowy. Jeszcze inni mogą być super ekstra fantastyczni, mieć doświadczenie i publikacje, a nie umieć wiedzy przekazać - i też student będzie źle wykształcony z danego przedmiotu, pomimo że uczył go jeden z większych autorytetów.

            Osobiście wychodzę z założenia, że poziom uczelni tworzą nie warunki lokalowe, nie pieniądze, ale ludzie - Ci, którzy się uczą, i Ci, którzy uczą. Jeśli i jedni, i drudzy są ponadprzeciętni i się starają, to uczelnia z biegiem lat może stać się renomowaną. Jeśli nie, to niestety nawet solidna reklama i kupa forsy nie zmieni tego, że poziom jest, delikatnie mówiąc, średni.

            Daleki jestem od stwierdzenia, że uczelnie prywatne są kiepskie - tak samo jak od stwierdzenia, że państwowe są synonimem wysokiego poziomu. Nie ma sensu również argumentowanie, że "wszędzie na świecie" (czyli w domyśle na zachodzie) uczelnie prywatne są lepsze od państwowych - specyfika naszego rynku edukacji jest zupełnie inna (np. nasze prywatne uczelnie istnieją "trochę" krócej).

            Problem "państwowa czy prywatna" jest nierozstrzygalny - jeśli zapytasz czy lepiej studiować informatykę na "Wyższej Szkole czegośtam, czegośtam, Informatyki i czegośtam" czy na Uniwersytecie Warszawskim, to odpowiedź jest oczywista. Podobnie, jeśli porównasz jakąś mniej więcej anonimową politechnikę z Polsko-Japońską WSTK.

            Każdy, kto decyduje się na studia, musi sobie zadać pytanie czy chce mieć dyplom
            a) uczelni, która jest znana i ceniona na rynku,
            b) typowego średniaka,
            c) jakiejś anonimowej Wyższej Szkoły Rozdawania Dyplomów
            - zainteresowani pracodawcy na pewno te różnice dostrzegą, bez względu na argumenty "a bo Ci sami ludzie tam uczą, tylko warunki lokalowe były lepsze".

            > doktorat" (mowa o ćwiczeniach). Lepsza kadra niestety idzie na prywatne
            > - oni też kiedyś mówią "veto" niegodziwym warunkom.

            Nie "idzie na prywatne" ale "idzie również na prywatne" - dla większości tej kadry jest do drugi etat, bo pozostanie na uczelni państwowej jest z różnych względów (również prestiżowych) korzystne. I na tej państwowej też kogoś uczą (bo muszą wyrobić pensum).
          • losiu4 Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 26.09.05, 20:39
            Gość portalu: Anik napisał(a):

            > Studiowałyśmy z koleżanką ten sam kierunek na 2 uczelniach. Ja na prywatnej,
            > ona na państwowej. I wiecie co? Podczas gdy ja miałam zajęcia z profesorami
            > (poniżej dra nie zatrudniali), ona tylko z magistrami, którzy "zamierzali
            zrobi
            > ć
            > doktorat" (mowa o ćwiczeniach). Lepsza kadra niestety idzie na prywatne - oni
            > też kiedyś mówią "veto" niegodziwym warunkom.

            hmmm... gdybym nie miał stycznosci z takimi wykładowcami z tytułami
            chałturzacymi po prywatnych uczelenkach po Polsce (znaczy z ich traktowaniem
            tych uczelenek i obowiazków na nich), to może nawet bym się zgodził

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: K. Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 11:11
        Skonczylam uczelnie prywatna. Nie najlepsza, ale z czolowki...
        Podczas studiow w zajeciach uczestniczyli porzadni studenci [uczacy sie,
        ambitni, pracowici itd] i zwyczajni leserzy... Tak jest wszedzie, moze tylko
        proporcje sa nieco inne...
        Ale - moja szkola nauczyla mnie jezyka obcego - podczas gdy znajomi na uniwerku
        mieli np jedna godz tygodniowo, ja mialam 6 ang i 2 niem [kierunek z gat.
        ekonomicznych]... Mialam okazje studiowac w innym jezyku, wyjechac na rok na
        skokratesa do UK...

        Uczelnia prywatna daje wieksze mozliwosci... Czesc z nich korzysta, czesc
        wegetuje do licencjata czy pozniej mgr... I, niestety, zawsze sie mowi o
        negatywnych przypadkach i niskich poziomach ich wiedzy itp. - jak w tv, nigdy
        nie mowi sie o samochodach, ktore dojechaly, a o tych, ktore mialy wypadek.

        Przede wszystkim nie mozna generalizowac.
      • Gość: iga Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 12:05
        jako absolwentka uczelni panstwowej i prywatnej, musze, po prostu musze zabrac
        glos.
        moja sytuacja wygladala nastepujaco - po maturze nie dostalam sie na wymarzony
        kierunek, jakies 11 osob na jedno miejsce, poszlam wiec na ten kierunek na
        uczelnie prywatna. po roku nauki stwierdzilam, ze zaryzykuje i udalo sie-zdalam
        egzamin na uniwersytet. powod...prestiz -tylko i wylacznie!
        tak jak ktos pisal - wykladowcy tacy jak na uniwerku, podejscie faktycznie
        rozne- albo takie samo (moim zdanie prawidlowe) albo gorsze - glaby placa,cos
        tam powykladam, wszyscy zdaja; albo wrecz przeciwnie -oni duzo placa wiec
        WIECEJ WYMAGAJA...mam porownanie pierwszego roku na obu uczelniach i naprawde
        mam wrazenie, ze osoby, ktore tak atakuja szkoly prywatne w zyciu tam nie
        studiowaly!! ja bylam bardzo zadowolona z poziomu szkoly prywatnej, zajecia
        przez ten rok identyczne jak na umiwerku, a ma uczelni prywatnej - wiecej zajec
        z jezykow obcyh, informatyki, dodatkowe ciekawe wyklady monograficzne,
        seminaria ze znanymi politykami, ludzmi mediow itd...
        moi znajomi, ktorzy skonczyli ta szkle radza sobie rownie dobrze jak ja, mysle,
        ze teraz bardziej zaczyna sie liczyc doswiadczenie w trakcie studiow a nie
        prestiz ukonczonej szkoly...na szczescie

        pozdrawiam
        • losiu4 Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 26.09.05, 20:47
          Gość portalu: iga napisał(a):

          > podejscie faktycznie
          > rozne- albo takie samo (moim zdanie prawidlowe)

          chwała tym wyjątkom od reguły :)

          > albo gorsze - glaby placa,cos
          > tam powykladam, wszyscy zdaja;

          niestety prawda w duzej części przypadków. Czasem dochodzi o tego pofolgowanie
          sobie takiego wykładowcy na studentach prywatnych uczelenek.

          > albo wrecz przeciwnie -oni duzo placa wiec
          > WIECEJ WYMAGAJA...

          tak. Wymagaja. Zazwyczaj papierka, czego przykład widuje wsród urzędników i
          pracowników firm państwowych na gwałt robiących licencjata lub magistra
          (nagminne), tudziez wsród "złotej młodzieży", która to na renomowaną uczelnie
          nie ma szans sie dostać.

          > mam porownanie pierwszego roku na obu uczelniach i naprawde
          > mam wrazenie, ze osoby, ktore tak atakuja szkoly prywatne w zyciu tam nie
          > studiowaly!!

          pewnie dlatego, ze dostały sie na upragnioną uczelnie i nie musiały szukac w
          prywatnej ofercie :)

          Pozdrawiam

          Losiu
        • beatrycze123 Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... 26.09.05, 13:12
          Dobra, państwowa uczelnia organizuje mnóstwo seminariów, spotkań, wykładów
          dodatkowych. Na sgh mam 8 godzin jęz. obcego przez 3,5 roku, w wykładach, nie
          tylko po angielsku (po rosyjsku, francusku, niemiecku), można przebierać.
          Prężnie działające koła naukowe wciąż zapraszają do poszerzania wiedzy. I niech
          mi ktoś spróbuje wmówić, że Koźmiński jest lepszy...
          • Gość: K. Re: Uczelnia państwowa, czy prywatna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 17:41
            Nie chce sie tu spierac, ktora z tych dwoch szkol jest lepsza, ale
            przypomnialam sobie taka anegdote...
            Gdy po studiach licencjackich chcialam robic USM w Wawie, wybralam Kozminskiego
            i SGH. Poszlam do obu szkol i: w Kozminskim wszystko mi wyjasniono itd. Na SGH
            natomiast pani w okienku z grubsza i w okropny sposob odpowiadala na moje
            pytania, na pytanie jak wygladaja testy, powiedziala, z moge je sobie zakupic.
            Zapytalam, czy moge obejrzec... NIE! Tylko zakupic. [Nie widzac nawet, czy to ]
            jest 10 czy 100str, a cena calkiem, calkiem...]

            Obie uczelnie byly platne. Kozminski - prywatna i SGH - USM wieczorowo czy
            zaocznie, juz nie pamietam, ale tylko tak moglam... W obu, bylam klientem...
            ale tylko w Kozminskim potraktowano mnie powaznie...

            ps. Nie przyjechalam do Wawy wtedy, choc wybralam Kozminskiego. Skonczylam
            studia w UK, moja uczelnia, gdzie bylam na licencjacie, stworzyla mi taka
            mozliwosc... a z czesnego zwolnila...

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka