Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jak wytlumaczyc spoznienie???

    28.09.05, 16:11
    jak tlumaczycie swoje spoznienia lub nie stawienia sie do pracy? zaslyszane
    tez poprosze!
    p.
    Obserwuj wątek
      • dc22 Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 30.09.05, 14:29
        ojoj :) polecam ksiazke "Lesio" Chmielewskiej :)
        to dopiero byla inwencja.. :)
      • Gość: Anika Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.devs.futuro.pl 30.09.05, 21:35
        Zasłyszane w Trójce:
        Panie dyrektorze, ja śpię od ściany, a moja żona z brzegu. I żeby wstać muszę
        przez nią przejść. A dziś zajęło mi to 2 godziny.....
        :)
        • Gość: ann Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 14:41
          hydraulik musiał coś sprawdzić bo sąsiada zalało,
          mąż zabrał moje klucze,
          mama rano przyjechała bez zapowiedzenia,
          wsiadłam w tramwaj który jechał do zajezdni,
          samochód mnie opryskał i musiałam wrócić się przebrać.
      • Gość: eliza31 Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 30.09.05, 22:32
        Awaria budzika!!! Sprawdzone!
      • mistya Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 04.10.05, 13:17
        Korek na pierwszym piętrze w budynku ;)
        • Gość: Jurek Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.interprojekt.pl 23.10.05, 22:45
          Na pierwszy autobus zaspałem, na drugi nie zdążyłem, a trzeci mi uciekł.
      • Gość: kubusia_pa Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 10:49
        We Wrocławiu wymówką na każdą porę dnia i nocy jest korek!!!Zawsze działa i
        jest wiarygodne. Czasem mam wrażenie ze to miasto to jeden wielki parking.
        • Gość: izabela Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.orangeschool.pl / *.orangeschool.pl 24.10.05, 10:15
          nie wiem
      • Gość: Alia Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: 213.25.20.* 07.10.05, 14:08
        W pewnej firmie teoretycznie pracowali od, 8:00 do 16:00 ale w rzeczywistości
        nikt nie przychodził przed 8:30 i nie wyłaził przed 17:00,system działał do
        czasu zmiany kierownictwa.

        Jedna z pierwszych decyzji nowego szefa była "poprawa dyscypliny pracy"
        sprowadzała się ona do tego, ze obiecano płacić nadgodziny za prace, po 16, ale
        za to każde spóźnienie powyżej 10 min. miało być odnotowywane w specjalnym
        zeszycie z wyrysowanymi długopisem rubrykami:
        Data, kto, wielkość spóźnienia, powód spóźnienia i "działania podjęte w
        > celu jego minimalizacji.

        Ludziom pomysł się nie podobał, ale konkurencyjna propozycja zmiany
        godzin pracy na 8:30 - 16:30 nie przeszła wiec zaczęli się dostosowywać.
        Najbardziej z tego powodu cierpiał jeden facet; 3 lata do emerytury,
        nieprzeciętny mózgowiec, pełno patentów i wniosków racjonalizatorskich, w ogóle
        kupa zalet z wyjątkiem punktualności.

        No i oczywiście jako pierwszy spóźnił się o ponad 0,5 godziny i musiał się
        wpisać do zeszyciku.
        Jego wpis wyglądał tak:
        W rubryce "powód spóźnienia":
        Wstałem jak zwykle o 6:30, umyłem się i na chwile poszedłem do sypialni.
        Popatrzyłem na żonę i dostałem erekcji; w moim wieku takiej okazji już nie
        można marnować."
        W rubryce "działania podjęte w celu minimalizacji spóźnienia napisał:
        "zrezygnowałem ze śniadania".

        Podobno był to pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku...
        • anies75 Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 14.10.05, 14:23
          :)))
          super
      • Gość: alegoriella Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.05, 13:15
        Moja koleżanka niestawienie się rano w pracy wytłumaczyła raz psem.
        Pies był bardzo chory, a ona musiała mu ratować życie i jeździła po
        weterynarzach...
        Opowiadała o tym kierownictwu przy mnie, bardzo długo i przejmująco.
        Wszyscy jej uwierzyli i głęboko współczuli.
        Dopiero póżniej się okazało, że ona w tym czasie była na rozmowie
        kwalifikacyjnej w innej firmie
        • Gość: naiwny Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 16:55
          A może ta firma to był zakład weterynaryjny itp?
      • Gość: monika Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.acn.waw.pl 13.10.05, 20:08
        ostatnio mam ochote wziac urlop na telefon i chyba postawie na zatrzaśniete
        drzwi do ktorych trzeba wzywać ślusarza
        • Gość: g Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: 81.15.226.* 14.10.05, 13:48
          rozwolnienie. zawsze działa, bo nikt więcej o nic nie pyta.
          • Gość: pl Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.range217-42.btcentralplus.com 14.10.05, 20:16
            ja powiedzialem ze odbieralem porod w autobusie, niestety za madre to niebylo
            • Gość: punktualny inaczej Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.chello.pl 14.10.05, 21:29
              1.Na szefa mężczyzne z reguły działa samochód, chłodnica,skrzynia biegów
              2.na szefa kobiete chyba ulewanie dziecka
              ad 1 -jeśli zmotoryzowany
              ad 2 jeśli dzieciata

              Najlepszy układ to zrobiona praca a nie odsiadywanie, jestem blisko do
              przejścia na swoje
              • Gość: kasia Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.upc.chello.be 14.10.05, 22:14
                a ja sie wymawiam, ze mi ktos auto zablokowal na parkingu.
                • Gość: vannelle Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 14.10.05, 23:40
                  Zasłyszane:
                  Przedemną jechała policja....
                  • dawidantyrydzyk Ja to mowie ze srake mialem hahahaha ;-) 15.10.05, 07:04
                  • Gość: lukkas Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: 194.146.120.* 17.10.05, 09:19
                    a to cłakiem mozliwe. oni jezdżą po drogach osiedlowych i ciasnych uliczkach 15
                    na godzinę! dwa razy juz mi się zdażyło. i co maiłem zrobić? jechałem za nimi z
                    paina na ustach i waliłem głową w kierownicę.
                  • Gość: Varg Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.sbi.com 22.10.05, 16:54
                    Zasłyszane:
                    "Bo żona robiła obiad"
              • bartolomeo81 Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 22.10.05, 17:50
                Heh,
                no to ja mam lipe, do pracy mam 10 minut na piechotę, a szefowa jest moją dobrą
                kumpelą, więc jakiekolwiek czarowanie nie ma sensu :(

                pozdrawiam
      • Gość: ZZ wymówka śląskiego kierowcy: IP: *.top.net.pl 15.10.05, 08:59
        Spóźniłech się, bo koło nie miało balanksy, gnyps się wychlustoł i ćpało zadkiem.
      • Gość: pundit Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.crowley.pl 15.10.05, 10:57
        mnie się bardzo podobalo wyjasnienie Toma Waitsa z "Coffee and cigarettes"
        Jarmuscha - po drodze byl wypadek i musial robic tracheotomię długopisem :>
      • Gość: eeeee Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.wolfson.cam.ac.uk 15.10.05, 13:25
        ja zawsze mowie ze zaspalem - i to dziala!
        • Gość: Maybach Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: 213.77.91.* 15.10.05, 14:54
          - Panie Marcinie, spóźnił się Pan pół godziny!!!
          - Przecież wczoraj mi Pan powiedział, że gazety to sobie mogę czytać w domu...
      • Gość: wp Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.icpnet.pl 15.10.05, 20:39
        jako notoryczny niepunktualny student polecam:

        ---chory jestem,,,, (jesli ktos mowi, ze co z tego..)---i sie po chusteczki do domu musialem wracac.
        -
        • Gość: Lilia Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.phys.tue.nl 15.10.05, 23:58
          Jako pracujacy ze studentami mam patent: wszystkich spozniajacych sie biore na
          cwiczeniach jako pierwszych do tablicy. Nie zdarzylo sie jeszcze, zeby po
          pierwszych cwiczeniach liczba spoznialskich dramatycznie nie spadla...
          • niezapowiedziany Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 21.01.06, 13:52
            a ja mam inny. mowie, ze to od nich zalezy ile wyniosa z tych zajec. czasem ktos sie spozni, ale nie zdazylo mi sie, zebym skonczyl zajecia zgodnie z czasem, bo zawsze cos chca jeszcze wiedziec. nie wazne ile kto jest na tych zajeciach - wazne jak intensywnie mysli nad tym co slyszy i jak bardzo mu zalezy na zrozumieniu i przecwiczeniu nowej wiedzy. (oczywiscie to zalezy od formy zajec, licznosci grupy i dziedziny, ale generalnie taka zasada wydaje mi sie zdecydowanie efektywniejsza).

            wole postawic na ambicje i pozytywna motywacje niz na sankcje.

            (ale to takie moje dodatkowe zajecie)
      • Gość: ~~me Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 21:54
        wredny autobus nie przyjechał. zmarzłam czekając na następny, denerwując się, że spóźnię się do pracy. następnie zaparzam sobie kawę oczekuję na wyrazy współczucia współczucia ;-)
      • Gość: mefisto Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 15.10.05, 22:07
        jako notorycznie niepunktualny uczeń a potem student, w pewnym momencie zacząłem
        się tłumaczyć ... podtzymywaniem tradycji ;)
      • Gość: spóźniać się Chamstwo do kwadratu IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 15.10.05, 22:09
        Mam koleżankę w pracy,która notorycznie spóźnia się.Jest pewna siebie, bo jest
        familijnie i układowo kryta.Robi sobie jaja, jakich mało, bo wię,ze nikt na nią
        nie doniesie(układ familijno-szefowski)Dodam,że praca jest w pewnym sensie
        zmianowa.Nigdy, nawet o godz 22 nie jestes pewnien, czy zjawi się czy nie.w
        perspektywie masz kilka do kilkunastu godzin w pracy za friko.
        Jak w tym kontekscie wygląda spóźnienie?Tłumaczeniem jest opuchła i zasiniona
        twarz oraz oddech mogący zabić.
        Może w tym kontekście ktoś znajdzie sensowne wytłumaczenie, bo mnie jest jakos
        trudno!!!!!!
        • Gość: bΞLLiCoﻜΞ Re: Chamstwo do kwadratu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 17:14
          Spodobało nam się nowe słówko "kontekst" ? Niestety używa sie go w innym ...
          kontekście huehue
          • Gość: dΞLLiCoﻜΞ mi się nie spodobało :) IP: *.acn.waw.pl 22.10.05, 14:40
      • Gość: lkjbasdf Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.byu.edu 16.10.05, 00:59
        jakie klamanie jest typowo polskie, mam nadzieje ze bezrobocie wam skoczy o kolejne 10%
        • Gość: asdfghjkl; Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.10.05, 08:51
          jakby kazdy zaczal pracowac uczciwie to bezrobocie by wzroslo
      • beton44 Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 16.10.05, 08:03
        Pracowałem kiedyś z takim panem, dostał na koniec rentę na głowę...

        Jak się pięknie tłumaczył (i to pisemnie, gdyż w firmie o ponad stuletniej
        tradycji biurokratycznej wyjaśnia się dla pewności dowodu wszystko na piśmie) :



        Wstałem jak zawsze, nie było wody w kranie i żeby się ogolić musiałem iść nad
        Wisłę...


        Gdy szłem do pracy, zauważyłem że ktoś mnie śledzi i nie chcąc aby dowiedział
        się gdzie pracuję musiałem go zgubić, dlatego się spóźniłem...





      • Gość: kosa Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neting.pl 16.10.05, 11:19
        jeszce z liceum: kumpel jest gluchy na jedno ucho, ale oczywiscie zaden z
        nauczycieli o tym nie wiedzial. pewnego dnai wchodzi spozniony 3
        godziny... "Pani profesor, spoznilem sie, bo spalem na lewym uchu i nei
        uslyszalem budzika". zadnych wiecej pytan nie bylo
      • Gość: whoknowswhat Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 12:26
        Autentyczne z liceum ładnych parę lat temu. Ogólnie mocno zakręcony kolega
        wchodzi solidnie spóźniony na geografię. Nauczycielka lekko zdenerwowana pyta
        dlaczego się spóźnił na co on bez najmniejszego problemu odpowiada:' No jak to,
        przecież mgła jest'...
        • Gość: EwaEwaEwaEwa Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.10.05, 14:11
          No niestety, całe moje życie zarówno w latach edukacji, jak i zawodowe było pod
          znakiem patologicznego spóźniania się, coraz gorszego z biegiem lat. Bardzo
          cierpiałam z tego powodu, bo było mi coraz bardziej wstyd wymyślać coraz
          bardziej niewiarygodne kłamstwa, zwłaszcza gdy już byłam dawno dorosła.
          Niektóre bardzo skomplikowane, na pewno u kogo innego by skutkowały, u mnie
          rzadko, bo byłam znana ze spóźniania się i nikt mi nie wierzył, nawet gdy
          mówiłam prawdę. Dobrze że poza tym byłam bardzo cenionym pracownikiem, więc po
          prostu przywykli. Poza wszelkimi normalnymi nagłymi zachorowaniami moimi i
          rodziny i zepsutym budzikiem były to m. in.:
          - Sąsiedzi z góry mnie zalali, jak zwykle, już nie mam do nich zdrowia, dobrze
          że ubezpieczyłam chatę, ale to i tak nie zwróci kłopotów z malowaniem itp.
          - Pękła rura od centralnego, straszne.
          - Miałam już wychodzić, a wtedy mały wylał na siebie kakao i musiałam go całego
          przebierać, bo jak by poszedł do przedszkola.
          - Małemu coś odbiło, że nie chce do przedszkola i musiałam z nim w szatni pół
          godziny negocjować.
          - Rano przed wyjściem wyszło na jaw, że mały w szkole podpadł - narozrabiał -
          ma kłopoty - pani mnie wzywa do szkoły.
          - Mąż wyszedł wcześniej, zabierając mój klucz, bo swój wczoraj zgubił, a ja nie
          mogłam wyjść, bo nie miałam czym zamknąć.
          - Wyszłam z domu i w połowie drogi na przystanek złamałam obcas, musiałam
          pokuśtykać z powrotem do domu i zmienić pantofle.
          - Zadzwoniła do mnie ze Stanów przyjaciółka, o której od liceum nie miałam
          wiadomości, ona w ogóle nie zdawała sobie sprawy, że u nas jest wczesny ranek.
          Ta różnica czasu!
          - U sąsiadów była straszna awantura, on ją wiecznie tłucze, przywykłam już że
          wieczorem trzeba dzwonić po mi-po-licję, ale rano? Chyba jeszcze od wczoraj nie
          wytrzeźwiał, biedna kobieta...
          - Pies na porannym spacerku ni stąd ni z owąd zwiał mężowi, on sobie poszedł do
          pracy, a ja nie mogłam wyjść, bo czekałam, kiedy ta bestia marnotrawna wreszcie
          wróci.
          - Przybłąkał się piesek nieszczęsny, musiałam z nim iść do weterynarza i
          zawieżć do schroniska.
          - Nagle przyjechała ciotka ze wsi, do lekarza, a jakże, oni tam na wsi nie
          wiedzą, że w mieście się żyje inaczej, miała szczęście, że jeszcze byłam w
          domu, bo mogła klamkę pocałować, tak jakby nie można było wcześniej
          zatelefonować.
          Itp., itd.
          • Gość: @ Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.10.05, 17:09
            (ciach)
            >Zadzwoniła do mnie ze Stanów przyjaciółka, o której od liceum nie miałam
            >wiadomości, ona w ogóle nie zdawała sobie sprawy, że u nas jest wczesny ranek.
            >Ta różnica czasu!
            (ciach)

            Trochę lipne bo inteligentniejszy załapie że w stanach jest 6 lub 7 godzin do tyłu
            • Gość: m Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: 212.160.185.* 18.01.06, 20:59
              niekoniecznie. na hawajach roznica siega 11h (12h)
      • Gość: fifion Spóźniam się notorycznie. IP: *.kalisz.mm.pl 16.10.05, 15:56
        Po prostu nie potarfię dotrzeć do pracy na czas i przestałem już nawet
        próbować.Moje rekordowe spóźnienie to 6 godzin ( zjawiłem się w pracy o 15:), co
        najmniej raz w miesiącu zdarza mi się spóźnić o kilkadziesiąt minut, niemal co
        dzień spóźniam się o 10-15 m.
        Od dawna już nie tłumaczę się z tych spóźnień. Jestem zdania , że należy
        wychować sobie pracodawcę. Moje spóźnienia są tak naturalne i oczywiste, że
        wszyscy współpracownicy łacznie z przełożonymi z góry je uwzględniają. Pewien
        niepokój budzi u nich dopiero moje przyjście na czas, albo , o zgorozo, za
        wcześnie: niechybny znak, że jestem totalnie skacowany, bo wtedy nie mogę spać,
        albo, że w ogóle nie spałem całą noc. Nic dziwnego, że mój obecny pracodawca tak
        jak wszyscy poprzedni nie lubi,kiedy się nie spóźniam, wiadomo bowiem wtedy z
        góry, że większego pożytku ze mnie w pracy nie bedzie :)
      • Gość: accueil41 Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.net.ircam.fr 16.10.05, 20:30
        na spoznienia jest najlepsza wlasna w internecie domena,a na nie stawienia sie
        do pracy to juz tylko mila prosba lub sroga grozba ù!
        • Gość: swietnygośc Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 16.10.05, 20:42
          mówię prawdę...i to działa:)
          • Gość: tomek Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 01:22
            Dziwie się, że "spóźnienie" stanowi problem. Po trzech takowych wypad w listy
            płac i po sprawie.
            • alfika Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 20.10.05, 09:47
              czego tobie serdecznie życzę, ale w takim bardziej urodzajnym okresie żywota

              :)))
      • Gość: ja Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 15:43
        Uwielbiam spać, co niestety widać z rana w pracy. W liceum jeszcze (w moim
        miasteczku ok. 2 km, większość klasy dojeżdżała)wymyślałam różne historie typu:
        po drugiej stronie miasta, tam gdzie mieszkałam, była straszna śnieżyca i
        zasypało mi drogę do szkoły, ew. nie mogłam znaleźć drogi... Babka śmiała się
        ze mną :) I, co ciekawe, tylko ja mogłam się spóźniać - wszyscy inni wylatywali
        za drzwi. Ach, te czasy...
      • lilarose Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? 18.10.05, 11:52
        Kiedys na studiach spóżniłam się na zaliczenie, przez co go nie pisałam.
        Prowadzącemu wcisnęłam, że zacięłam się w windzie gdy wychodziłam z domu i
        stałam w niej 2 godziny, zanim mnie ktoś uwolnił. Uwierzył i darował mi to
        zaliczenie.

        Inna wymówka: autobus mi zaspał :))
      • Gość: Puchatek Re: jak wytlumaczyc spoznienie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 14:04
        W mojej karierze zawodowej miał miejsce następujący przypadek wytłumaczenia
        spóżnienia :kierownik pyta mojego kolegi który notorycznie się spóżniał do
        pracy:panie Waldku co dziś ma pan na swoje usprawiedliwienie a Waldek mu na to:
        Panie Zbyszku jak zwykle wstałem skoro świt miałem już wszystko naszykowane i
        byłem gotowy do wyjścia do pracy .Jak zapewne pan wie , dojeżdżam do firmy
        rowerem,wychodze patrzę atu nie ma powietrza w kole ,nie miałem pomki ,musiałem
        obudzić sąsiada .Nadmuchałem do tego koła powietrza ,wsiadam na rower pędzę do
        roboty bo wiem że jestem już spóżniony i niech mi pan uwieży że tam koło bramy
        patrzę a tu nie mam łańcucha ponieważ zgubiłem go po drodze postanowiłem więc
        wrócić do domu i zamontować inny dlatego się spóżniłem możecie sobie wyobrazić
        co działo
        się po tej rozmowie po prostu cały warsztat prez tydzień nie mógł opanować się
        ze śmiechu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka