Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)?

    28.09.05, 23:30
    Witajcie :). Jutro minie trzeci tydzień od mojej rozmowy kwalifikacyjnej.
    Starałem się o pracę w dużym call center, obsługującym Europę Środkową i
    Wschodnią. Na zakończenie rozmowy kwalifikacyjnej miła pani kadrowa
    powiedziała mi, że mam spodziewać się odpowiedzi w ciągu półtorej tygodnia i
    "na pewno do mnie zadzwonią, niezależnie od podjętej co do mnie decyzji".
    Udało mi się również nawiązać kontakt z osobą, która przeszła z wynikiem
    pozytywnym rozmowę kwalifikacyjną - w jej przypadku oczekiwanie na odpowiedź
    trwało około 2 tygodni. Tymczasem ja czekam trzeci tydzień... i nic.

    Z pewnością wielu z Was spotkało się z podobną sytuacją. Ciekaw więc jestem -
    dzwonili do Was grubo po zapowiedzianym terminie, czy nie :)? Tylko nie
    piszcie mi, że to ja powinienem zadzwonić :). Uważam, że skoro firma jest
    renomowana i w dalszym ciągu zależy jej na tym, aby zachować swój pozytywny
    wizerunek, to również w odpowiedni sposób powinna traktować osoby, starające
    się o pracę :).
      • Gość: Stella Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 23:34
        Róznie to bywa :) Czasami dzwonili a czasami nie. Ja sobie myslę, że jeżeli masz
        się denerwować i zastanawiać to sobie do nich zadzwoń dla świętego spokoju,
        najwyżej usłyszysz że jeszcze nie ma decyzji albo że zostałeś odrzucony i
        będziesz wiedział na czym stoisz. Korona Ci z głowy nie spadnie jak się
        odezwiesz, a pracodawca może pomyśleć że Ci zależy na tej pracy.
        • britneykiller Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 09:56
          Dziękuję Wam bardzo - jest więc tak, jak się spodziewałem. Trochę przypomina mi
          to sytuację z "Poranku kojota":

          - Zadzwonimy do Pana.
          - Ale ja nie mam telefonu.
          - OK, OK..
          - aaa, OK.

          Poza tym nie mam zamiaru tam dzwonić, ponieważ bardzo mocno mi na tej pracy nie
          zależało, a mam jeszcze kilka ciekawych opcji do rozważenia, jak również taką,
          czy w ogóle warto podejmować w tej chwili pracę na pół etatu skoro ciągnę dwa
          kierunki i zajęcia zazwyczaj będę kończył o 17-tej. A korony na głowie i tak nie
          noszę, jest za ciężka ;).
      • Gość: Olga Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.09.05, 07:51
        To chrzanienie "Zadzwonię, nieżależnie od podjętej decyzji." nie oznacza, że
        zadzwonią. Wiem coś o tym. Dla mnie to wierutne kłamstwo i mamienie na samym
        początku. A przede wszystkim świadczy o braku profersjonalizmu:( Chyba żyjemy
        gdzieś za Uralem, serio.
        • polisham1 Do not call us, we will call you :). 29.09.05, 08:03
          Ten bajer przyszedl do Polski ze Stanow. To praktycznie nic nie znaczy.
          Jezeli chca ciebie to zadzwonia w ciagu tygodnia i powiedza, ze zadzwonia
          za tydzien. Jezeli chcesz sie zastanawiac juz nad czyms innym to zadzwon do
          nich i zapytaj czy podjeli juz decyzje. Bedziesz mial zupelna jasnosc.
          Te zadzwonimy do Pana/Pani sluzy do wypelnienia luki po rozmowie.
          Sluzy tylko po to aby prowadzacy z toba rozmowe czul sie lepiej :).
          • singielek1 Re: Do not call us, we will call you :). 29.09.05, 08:35
            tiaaa, amerykańska kalka, dokładnie. Niewyszukany, typowo "amerykański" sposób
            pozbycia się intruza.
            Pozdrawiam rekruterów z bożej łaski,
            genau, exactly, too.
      • Gość: A.M. Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: 213.222.195.* 29.09.05, 08:04
        Ja rowniez slyszalam nie raz takie zapewnienia,ale niestety w nielicznych
        przypadkach sie odezwali. Raz nawet sama zadzwonilam bo bardzo zalezalo mi na
        tej pracy,pani z kadr powiedziala,ze nie ma jeszcze wyników rekrutacji,ale jak
        tylko bede to nieomieszka mnie powiadomic, obojetnie jaka bedzie decyzja. I co?
        i nic:)Obecnie tez czekam na wynik innej rekrutacji i znow zastanawiam sie czy
        nie zadzwonic, bo wszytsko mialo sie roztrzygnac na poczatku tego tygodnia.
        Mysle ze warto dzwonic, bo my mamy prawo tak samo dlugo pytac, jak Oni dlugo
        nie odpowiadac :)
        Pozdrawiam:)
      • anka9927 Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 08:32
        To jest wogole koszmar z tym dzwonieniem.Mnie facet poprostu po chamsku
        wystawil.Powiedzial ze zaprasza mnie na druga rozmowe,poniewaz nie on bedzie
        mial decydujace zdanie kogo zatrudnic tylko lekarz-kierownik przychodni
        weterynaryjnej gdzie staralam sie o prace recepcjonistki.Facet powiedzial ze
        zadzwoni zeby uzgodnic termin-mial dzwonic we wtorek,srode.Ja czekalam prawie
        dwa tygodnie,no bo moze cos nie wypalilo z otwarciem tej kliniki.Uciekla mi w
        tym czasie jedna rozmowa bo na tej mi bardziej zalezalo.A facet zwyczajnie nie
        zadzwonil.Nawet kultury mu na tyle nie starczylo zeby mnie poinformowac ze
        przyjal kogos innego.A ja jak glupia czekalam ze ten telefon sie odezwie,nie
        wazne z jakim wynikiem!
        • madzialenka82 Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 09:36
          Oczywiście, że to wspaniałe i proste w swej formie kłamstwo: "zadzwonimy do pana/pani". Jeżeli potencjalny pracodawca mówi mi że zadzwoni np w ciągu tygodnia, a nie zadzwoni to przeciez jasne jest, że nie zostałam przyjeta na stanowisko.
          W mojej obecnej pracy troche tez to trwało. Od momentu złożenia cv do zaproszenia na rozmowe/szkolenie mineło grubo ponad 2 tyg, ale zależało mi by tam pracować. W srode miałam rozmowe/szkolenie, mieli sie odezwać do konca przyszłego tygodnia, a tym czasem już zaraz na nastepny dzien miałam telefon iż mam się złosić do pracy.
          A kandydatów na to miejsce bylo sporoooo, bo specjalnie zbyt dużych wymagan nie było.
          Nie ma wiec reguły po ilu oddzwaniają i czy w ogóle. Chociaż mogli by informowac o nie pomyślnym dla mnie zakończeniu.
          Zresztą takich wątków na tym forum już sporo chyba jest
      • losiu4 Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 10:15
        niestety nie na pewno... bywa to też po prostu wymówką. Aczkolwiek można się
        mile rozczarować :)

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: absolek Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 29.09.05, 13:28
        Uważam, że pracodawca, który zapewnia, że powiadomi telefonicznie o wyniku
        rekrutacji niezależnie od tego czy pozytyw/negatyw, a tego nie robi jest po
        prostu niepoważny. Niestety tak bywa w większości przypadków i zdarza się nawet
        w najbardziej renowmowanych firmach. Świadczy to o braku profesjonalizmu tej
        firmy. Ehh może ktoś z HR będzie to czytał - Szanowni Państwo nie uważacie, że
        osoba która stara się o pracę u Was i często ponosi wiele nakładów finansowych
        aby wziąść udział w rekrutacji (np. dojazd do innego miasta), oczekuje choćby
        przez grzeczność, że ktoś łaskawie raczy wydać te pare groszy na telefon i
        poinformować o wyniku?
        • rraaddeekk Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 14:00
          Ja mówię, że jeśli nie zadzwonię do... (tu pada dokładna data), to niestety
          oznaczać to będzie, że nie zdecydowałem się zatrudnić Pani/Pana.

          Sądzę, że jest to jasny układ.

          Jeszcze Ciekawostka:
          Kiedyś moja przyjaciółka starajaca się o pracę w jakiejś firmie dostała
          kilkanaście dni po rozmowie listem poleconym pismo w stylu: ble ble... wypadła
          Pani bardzo dobrze, ale w związku z czymś tam nie zatrudnią jej teraz, ale
          zostawią jej dane w swojej bazie i gdy bedą poszukiwac osoby o takich to a
          takich kwalifikacjach to zadzwonią do niej.
          • Gość: absolek Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 29.09.05, 16:33
            Tak taki układ jest jasny. Nie mniej jednak często bywa tak, że HRowiec mówi że
            zadzwoni i poniformuje o wyniku jakikolwiek by nie był a wcale nie dzwoni. To
            jest po prostu irytujące - wolę wiedzieć, że "nie" niż mamić się nadzieją.
        • britneykiller Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 14:28
          > firmy. Ehh może ktoś z HR będzie to czytał - Szanowni Państwo nie uważacie,
          że
          > osoba która stara się o pracę u Was i często ponosi wiele nakładów
          finansowych
          > aby wziąść udział w rekrutacji (np. dojazd do innego miasta)...

          Bardzo słuszna uwaga, w moim przypadku była to 200-kilometrowa podróż, w jedną
          stronę autobusem, w drugą pociągiem, wraz z jedzeniem kosztowała mnie w sumie
          około 60 zł oraz całkowitą zmianę planów weekendowych. Dla mnie, studenta,
          który przez 2 miesiące wakacji zarobił 900 zł "stażowego", jest to już
          konkretna kwota. Ale co o tym mogą wiedzieć panie od HR, które przecież dawno
          temu studiowały i mają wspaniałą pracę ;)?
          • Gość: k Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 16:57
            do mnie czasem dzwonili czasem nie... czasem przypominalam sie mailowo...
            uwazam natomiast, ze jesli rozmowy tocza sie z 20 kandydatami (jak ostatnio),
            do drugiego etapu dochodzi zaledwie kilka osob to wypada zadzwonic przynajmniej
            do tych drugich... nie wspomne, ze do wszystkich, ktorzy pojawili sie na
            rozmowie... a przynajmniej wyslac maila.

            jedna mysl mi sie tylko pojawia... osoby szukajace prace z czasem ja znajda...
            moze tez otworza wlasna firme... z czasem to wlasnie od nich moze cos zalezec,
            a 'potencjalny pracodawca' z przeszlosci moze miec w tym interes i startowac w
            konkursie, wysylac swoja oferte itd... oni niestety nie zastanawiaja sie chyba
            nad tym, ze role sie moga odwrocic...
            • lockplace Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 29.09.05, 19:53
              Oczywicie że kłamstwo, nawet teraz czekam na telefon (juz tylko troszeczke
              czekam :) po drugiej rozmowie p. Dyr solennie oświadczył że zadzwonią i co?!
              Rozważam nawet zadzwonienie i powiadomienie drugiej strony o rozważaniu przeze
              mnie innej oferty w z wiazku z czym prosilbym o odpowiedź do powiedzmy
              pojutrza.
      • Gość: misio Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 00:11
        Z mojej osobistej praktyki nasuwająsię dwa wnioski:

        1. Im mniejsza firma tym większe prawdopodobieństwo uzyskania odpowiedzi
        2. Im firma bardziej związana z centralą na zachodzie to też udzielają odpowiedzi.

        I spotykam się tu z trzema formami telefon, mail ewentualnie list. Przestałem
        czekać na jakiekolwiek odpowiedzi, bo jeżeli mają odpowiedzieć to będzie tak na
        pewno, a jeżeli tylko mówią to mówią.
        • britneykiller Re: "Zadzwonimy do pana" - czy aby na pewno ;)? 01.10.05, 13:19
          Gość portalu: misio napisał(a):

          > Z mojej osobistej praktyki nasuwająsię dwa wnioski:

          > 2. Im firma bardziej związana z centralą na zachodzie to też udzielają odpowied
          > zi.

          Szkopuł w tym, że jest to renomowany koncern medialny, z główną siedzibą w
          zachodniej Europie. Widać jednak, że szybko wtapiają się w polski rynek pracy i
          przejmują jego metody ;).
    Pełna wersja