Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę

    IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.05, 13:28
    Jak zwykle, bajeczki ile to pracy jest w Polsce. Tymczasem latwiej o prace
    kasjerki w supermarkecie niz o stanowisko informatyka.
      • Gość: stride Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.com.pl / *.com.pl 03.10.05, 14:09
        czlowieku, chyba nie wiesz co mowisz. Od miesiaca szukamy 15 projektantow j2ee.
        i co? i dupsko. nie ma nikogo. rynek jest tak suchy ze sie w glowie nie miesci.
        Ale wiesz, jedno ale, szuka sie fachowcow na pewnym poziomie. a nie dzieciakow
        co przebimbali studia nie robiac nic i chodzac na kursy tanca. Taki lajf.
        • wybiorczy Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 03.10.05, 14:51
          i jak zwykle odzywaja sie pesymisci (pracy nie bylo, nie ma i nie bedzie)
          optymisci (pracy jest pelno nawet u nas w firmie tylko sie nikt nie nadaje) i
          jeszcze zaraz nadciagna bajarze (ja to zarabiam 15tys miesiecznie; takich
          specjalistow jest w polsce kilkuset i oni raczej nie czytaja forum wyborczej ;])
          a prawda zawsze lezy po srodku! dobry programista ze znalezieniem pracy problemu
          mial nie bedzie - ale nikt mu nie da zaraz po studiach 3,5tys! (chyba ze jest
          bardzo dobry - no ale to wyjatki, bo nawet dobrych programistow jakby coraz
          mniej...) a 'informatycy' tacy z nazwy - czyli wiekszosc) - no coz... tak samo
          mozna powiedziec ze sa lekarze i 'lekarze' specjalista zarabia 10000 a lekarz
          POZ 900 - takie zycie :)

          BTW artykul jest do bani! srednie pensje z 2003 roku? jakby ktos nie zauwazyl to
          jest 4 kwartal 2005! wiec chyba moznaby sie pokusic dane z 2004? zwlaszcza ze
          rynek pracy i placy sie zmienia! i jeszcze te szkoly z negatywna ocena - skad w
          ogole takie informacje? przeciez postepowanie PKA w tej sprawie jeszcze sie nie
          zakonczylo a nawet jesli sie zakonczy to uczelniom przysluguje odwolanie - i do
          czasu uprawomocnienia sie nie mozna mowic o ocenie negatywnej - no ale to
          przeciez wyborcza - oni maja swoja wlasna wizje prawa...
          • Gość: stride Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.com.pl / *.com.pl 03.10.05, 15:17
            Zgadzam sie generalnie z tym co piszesz poza jednym malym ale:

            "dobry programista ze znalezieniem pracy problemu
            mial nie bedzie - ale nikt mu nie da zaraz po studiach 3,5tys!"

            Pamietaj ze pisza o pensji brutto. Tyle to w wawie w czasie studiow sie mialo.
            Ale pieniadze to kwestia bardzo indywidualna. Pojdzie ciele po studiach i powie
            1000 na reke. i dostanie. Nikt normalny wiecej nie da jak dzieciak szczesliwy
            bedzie robil za tysiaka. Ale przyjdie taki sam dzieciak i powie 3k na reke, i
            tez dostanie, byle umial cos wiecej niz w szkole wmuszali.

            pozdr.
            • Gość: Dominik Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.10.05, 01:52
              Stride:
              Szukasz architektow J2EE? Mozesz mi podeslac wiecej informacji na priva
              (siejakd@yahoo.ca)?
              Dzieki,
              Dominic
              • wujek_extrema Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 04.10.05, 02:46
                O Boze, my to sie nigdy nie wyzbedziemy tych kompleksow nizszosci i zwiazanego
                z tym "socjalistycznego' porownywania sie do innych. Popiszcie sobie jeszce
                kilka bzdur i pocieszajcie sie w jeden dzien jak to w Polsce juz dobrze ze
                zachod dogonila a w drugi ze juz tak zle ze jescze trzeba ze 30-ci lat zeby go
                dogonic. Smiech warte...
                Pamietam w 90tym roku wszyscy w Polsce chodzili dumne bo juz (wreszcie!) bylo w
                Polsce bezrobocie. Jaka to duma narodowa byla. Wzieliby sie wszyscy za solidna
                robote ( ale taka pozytywistyczna!) i odpuscili sobie ten smetny romantyzm
                ktory jest naprawde zenujacy to i porownywac by sie tak nie trzeba bylo. Jak
                Polacy chca byc tacy swiatowi i postepowi to musza oprzec swoje dzialania na
                wyrafinowanej logice i nauce a nie mitach, przeszlosci i kompleksach. Tego wam
                zycze w dobrych intencjach...
              • Gość: Miru Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.zachod.pl 04.10.05, 07:42
                Ja tez poprosze o szczególy odnosnie potencjalnego projektu w J2EE.
                miru6(tutajMalpa)wp.pl
          • Gość: m. 3500 Brutto IP: *.ibs.com.pl 04.10.05, 09:43
            > mial nie bedzie - ale nikt mu nie da zaraz po studiach 3,5tys!

            AFAIR Siemens we Wroclawiu dawal na okres probny 3000 brutto. Na etacie wiecej,
            nie wiem dokladnie ile. Poza tym otworzyli centrum rozwoju oprogramowania i
            wyssali praktycznie wszystkich absolwentow z wroclawskiego rynku pracy. Sila
            rzeczy zarobki we Wroclawiu podskoczyly.

            Poza tym we Wroclawiu otwiera sie centrum HP, w Kobierzycach buduja sie
            Koreanczycy (LG-Philips?), jest Volvo IT, Computerland, Dialog, centrala Lukas
            Banku, AIG Credit, TU Europa i masa innych. Zarobki informatykow w stolicy
            dolnego slaska jeszcze wzrosna.

            3500 brutto to nie przesada, to fakt. Trzeba sie tylko dobrze zakrecic,
            skonczyc studia, znac C++, Jave lub cos egzotycznego, na co popyt jest maly,
            ale podaz jeszcze mniejsza.

            • Gość: M No i efekt , tych informatyków to jak psów he he IP: *.pl 04.10.05, 14:15
              Sorki , ale nie wytrzymalem , i musiałem to napisać .

              Drugi tekst :
              I dla każdego , który przyszedł , mówili na odchodne , że oddzwonią !
              • Gość: Hubi Re: No i efekt , tych informatyków to jak psów he IP: 217.153.175.* 09.10.05, 17:17
                Wszystko fajnie.Ale dopiero co obroniłem pracę inż. i co dalej.Jak niby mam
                zdobyć tą cenną praktykę skoro firmy poszukujące informatyków poszukują ludzi z
                doświadczeniem.Przecież gdzieś tą praktykę muszę zdobyć.Od 2 lat poszukuję
                jakiejkolwiek pracy w branży IT i przez 2 lata miałem tylko 2 rozmowy.Nikt nie
                chce żółtodzibów.Rozumiem - wyszkolenie żółtodzioba kosztuje...ale przecież sam
                praktyki (tej potrzebnej) nie zdobędę we własnym zakresie.Mogę i owszem poznać
                semantykę jakiegoś języka programowania ale praktyki nie zdobędę sam.Ktoś
                kiedyś musi mnie przyjąć.Inaczej my żółtodzioby nie mamy szans na rynku i na
                stanie się PRAWDZIWYMI INFORMATYKAMI.
                • Gość: M Re: No i efekt , tych informatyków to jak psów he IP: *.toya.net.pl 15.10.05, 14:07
                  bzdura.... osobiście w ciągu kilku ostatnich miesięcy firma w której pracuję i z
                  moim sporym udziałem, zatrudniła kilka osób prosto po studiach
                  co więcej sprawują się bez zarzutu
                  tyle, że już na starcie coś umieli
                  niestety większość absolwentów posiada zerową znajomość C++, Java etc. (zawsze
                  na początek zadaję pytania z absolutnych podstaw :)

            • Gość: iness Re: 3500 Brutto IP: *.asternet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.05, 14:15
              Ja szukam programisty - linux kernel developer'a już od roku. Oferta jest
              poważna i za bardzo poważne pieniądze, przekraczające grubo 6 000 zł na miesiąc.
              Firma jest w stanie zapewnić migrację z innego miasta Polski. Problem jest w
              tym, że takich ludzi poprostu jest bardzo mało. Szczegóły gg 6612035
              • Gość: Marta Re: 3500 Brutto IP: 82.110.65.* 05.10.05, 15:50
                jesli Pan chce moge pomoc, prosze sie tylko odezwac
                • Gość: iness Re: 3500 Brutto IP: 213.155.170.* 10.11.05, 14:16
                  proszę wiec o pomoc.
                  kontakt gg 6612035
        • jola_dywity [...] 03.10.05, 14:53
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: stride Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE IP: *.com.pl / *.com.pl 03.10.05, 15:09
            za rpzeprowszeniem, to do mnie??
            czy do przedpiscy?

            Jak do mnie to wspomne tylko ze bezrobocie w PL to okolo 5%, reszcie sie nie
            chce nie oplaca itp.
            Miliony bezrobotnych informatykow? Ale prawdziwych, a nie ze wujek staszek umi
            dysketke wlozyc do napedu?
            Pokaz mi ich, zatrudnie ich u siebie w firmie, fachowcom pierwszej klasy bede
            placic 1500 brutto i bede trzepac szmal az milo :)
            (koszty plac to w uslugach IT najwyzsze koszta)

            mimo wszystko pozdr.
            • Gość: aorta Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE IP: 195.20.110.* 04.10.05, 10:36
              pracuje jako programista w banku...dodam tylko komentarz do informatykow...
              80% tych co koncza te kierunki zabralbym prawo do nazywania sie nimi!!!!
              Ostatnio mielismy rekrutacje na admina Oracle RDBMS na Unix/Aix + Informix +
              WebSphere i IPlanet.Nie wiem czy w koncu kogos pzryjeli ale ludzi brak...
              Przecietniactwo i nieudolniactwo ...
              Informatycy 'samozwancy' takich tylko w Polsce jest duzo :P
              Pozdrawiam
              • Gość: LukasK Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE IP: 217.153.71.* 04.10.05, 14:51
                > Ostatnio mielismy rekrutacje na admina Oracle RDBMS na Unix/Aix + Informix +
                > WebSphere i IPlanet.

                Czyli definicja: informatyk to taki ktoś, kto zna Oracle, Unix, Informix i
                IPlanet.

                A jak nazwać tego, który rozumie, jak to wszystko działa?
                • Gość: stride Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE IP: *.com.pl / *.com.pl 04.10.05, 15:08
                  > Czyli definicja: informatyk to taki ktoś, kto zna Oracle, Unix, Informix i
                  > IPlanet.
                  >
                  > A jak nazwać tego, który rozumie, jak to wszystko działa?

                  teoretyk.
                  masz i znac i rozumiec. samym rozumieniem to sobie mozesz traktaty filozoficzne
                  pisac, albo wiersze.
              • r306 :))) 04.10.05, 15:39
                Troszke zabawne jest to co napisales :)
                Bo to mniej wiecej tak, jak wyjsc na ulice i krzyczec, ze sie szuka kosmonauty
                i miec pretensje, gdy sie takowego nie znajdzie, ze po ulicy same miernoty
                chodza :))))
                Jesli bank prowadzi taka polityke kadrowa, ze nie jest sobie w
                stanie "wyhodowac" administratorow swoich systemow, a tylko szuka
                gotowego "mistrza", to ja raczej nie chce w takim banku trzymac swoich
                pieniedzy...
                Mniej wiecej takie podejscie maja menagerowie polskich zespolow ekstraklasy -
                jak im sie wykruszy dwoch liderow, to nie ma kto grac i za grube miliony
                poszukuje sie nastepcow, a jednoczesnie rozklada sie rece i stwierdza, ze na
                krajowych boiskach biegaja miernoty... To ja sie pytam - gdzie sa druzyny
                mlodzikow, juniorow w tych klasowych klubach?
                Analogidznie - jakim cudem, w tak duzej instytucji jaka jest bank, nie prowadzi
                sie ciaglej polityki kadrowej???
                To ja sie pytam - kto tu jest miernota? Wszystko wskazuje, ze mierny jest
                raczej kierowniki pionu administracji IT....

                PS.
                Wszystkie wymienione przez Ciebie systemy sa systemami stricte komercyjnymi,
                czesto do ich uruchomienia wymagane jest srodowisko serwerowe.
                Pomijajac koszty - ciekawe jak mlody czlowiek ma sie samodzielnie nauczyc
                administracji transakcyjnych baz danych (z postu wyniaka, ze rowniez migracji
                danych pomiedzy systemami bazodanowymi), do tego rozumiem, ze ma sobie sam
                wymyslec procesy finanswowe aby na podstawie tej idei opracowac schamty
                publikacji intranetowych i internetowych w srodowisku rozproszonym.... Kurcze -
                gdzie znajdziesz chociazby srodowisko do takich testow aplikacyjnych?????
                Sam sie osmieszyles piszac swoj post....
                • Gość: aorta Re: :))) IP: 195.20.110.* 04.10.05, 16:41
                  Czemu nie rozumiecie tego co czytacie:-)?
                  Jest taki czlowiek z charakterem - Andrzej (swietnie zreszta opalony:)) on tez
                  ma na wszystko jedna odpowiedz tylko inaczej ja podczepia. Widze ze to w tym
                  kraju juz zarazliwe sie robi :-)

                  stride napisal cyt:
                  "czlowieku, chyba nie wiesz co mowisz. Od miesiaca szukamy 15 projektantow j2ee.
                  i co? i dupsko. nie ma nikogo. rynek jest tak suchy ze sie w glowie nie miesci.
                  Ale wiesz, jedno ale, szuka sie fachowcow na pewnym poziomie. a nie dzieciakow
                  co przebimbali studia nie robiac nic i chodzac na kursy tanca. Taki lajf."

                  Otoz jezeli szukanie specjalisty od Oracle, Informix Iplanet WebSphere itp to
                  jak sam stwierdziles "szukanie kosmonauty " to jest tak jak jest, ze nie ma
                  specjalistow a sa przecietniacy:(
                  i przecietniacy sa tam gdzie ich miejsce czyli w firmach x za 1000 zl i maja
                  pretensje ze nie zarabiaja 5000zl lub ze wogole nie maja pracy ...

                  Oto tylko chodzi. Praca jest i pieniadze sa! Trzeba tylko cos potrafic ...
                  • r306 Hmmmm 04.10.05, 18:26
                    Z tego co widze, to masz nikle pojecie o zarzadzaniu kadra....

                    Ja nie mam pretensji do zycia - sknczylem niezla polibude, sporo uczylem sie
                    sam. Od 3 roku wiedzialem co chce robic - pracowac z oprogramowaniem ERP i to
                    robie z niezlym powodzeniem od kilku lat. Nie znajdziesz na tym forum ani
                    jednego posta z moim biadoleniem.

                    Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kazdy system ERP posiada wlasny jezyk
                    programowania, korego specyfikacje trzeba poznac. Do tego dochodza zagadnienia
                    bazodanowe, filozofia retencji danych w danym systemie, sposoby komunikacji,
                    optymlizacji itd. idt. TEGO SIE NIE DA NAUCZYC W ZACISZU DOMOWYM ani na
                    uczelni. Jesli tego nie rozumiesz, to znaczy, ze wychowany na szkoleniach
                    fundowanych przez bank, niewiele juz zrozumiesz w swoim zyciu. Zespoly
                    programistyczne, logistyczne, zespoly finansistow - czyli caly sztab ludzi
                    potrzebny do sprawnego wdrozenia sie buduje a nie kupuje. Niezmiernie rzadko
                    zatrudnia sie np. programistow wyspecjalizowanych w danym produkcie -
                    najczesciej, gdy przed firma stoja nowe wyzwania z odpowiednim wyprzedzeniem
                    zatrudnia sie mlodych ludzi, z niezla edukacja i sie ich zwyczajnie szkoli.
                    Ewentualnie czasem podkupuje sie ludzi z konkurencyjnej firmy.
                    We wszystkich znanych mi bankach, kadra informatyczna jest budwana podobnie.
                    Albowiem specyfika produktow i rozwiazan sprawia, ze POZA SRODOWISKIEM BANKOWYM
                    sie ich nikt nie nauczy.
                    Dlatego Twoj post jest rozbrajaco... glupi. Pisany z pozycji czlowieka
                    zasiedzialego w strukturach, przeszkolonego, ktory nawet nie zdaje sobie sprawy
                    ile jego rodzima firma wpakowala pieniedzy w jego rozwoj.
                    Gdy zmieniam prace, to zawsze dziekuje swojemu pracodawcy za inwestycje jakie w
                    mnie poczynili.

                    Powolujesz sie na post stride'a. Facet poszukuje 15 (sic!) specjalistow. Nie
                    ludzi, ktorzy maja pojecie o strukturze jezyka, jego skladni i gramatyce, ale
                    projektantow! Wiec ja Ci odpowiadam - post stride'a jest rownie... pusty jak
                    Twoj. Jesli bowiem stride siedzialby faktycznie w projektach j2ee to juz dawno
                    i z powodzeniem by ich znalazl. Sporo specow od takich rozwiazan charguje
                    projekty na sieci dla zachodnich zleceniodawcow.
                    Obaj popelniacie ten sam blad - specjalistow w jakiejs dziedzinie szuka sie nie
                    na rynku pracy, ale na rynku ofert wykonawstwa i podwykonawstwa.
                    Wiesz chociaz czym jest j2ee? Jedna z warstw tej technologii jest warstwa
                    logiki biznesowej, a jedno 'e' jest inicjalem slowa enterprise -
                    PRZEDSIEBIORSTWO.
                    Myla sie Wam sandardy, ze o Waszym pojeciu o prowadzeniu zespolow projektowych
                    nie wspomne....
                    • Gość: stride Re: Hmmmm IP: *.com.pl / *.com.pl 04.10.05, 21:01
                      Powolujesz sie na post stride'a. Facet poszukuje 15 (sic!) specjalistow. Nie
                      > ludzi, ktorzy maja pojecie o strukturze jezyka, jego skladni i gramatyce, ale
                      > projektantow! Wiec ja Ci odpowiadam - post stride'a jest rownie... pusty jak
                      > Twoj. Jesli bowiem stride siedzialby faktycznie w projektach j2ee to juz dawno
                      > i z powodzeniem by ich znalazl. Sporo specow od takich rozwiazan charguje
                      > projekty na sieci dla zachodnich zleceniodawcow.
                      > Obaj popelniacie ten sam blad - specjalistow w jakiejs dziedzinie szuka sie
                      nie
                      >
                      > na rynku pracy, ale na rynku ofert wykonawstwa i podwykonawstwa.

                      nie szukamy podwykonawcow. szukamy projektantow j2ee na etat ew. DG.
                      ale praca tu teraz full time. szukamy 15. to duzo? mamy ich na chwile obecna
                      pewnie ponad 130. nikt tego nie liczy, przynajmniej ja nie, bo nie moja to
                      broszka.
                      twoj post mialby sens jakbym szukal 15 specow od systemu bilingowego dla np
                      Ery. ja szukam tylko programistow JAVY ze znajomscia j2ee. Widzisz roznice?
                      miedzy mainstreamowym w sumie projektantem a waska i scisla specjalizacja?
                      i nie pisz mi o skladni i strukturze jeszyka, bo to to zna byle petak. Ale jak
                      spytasz o JMS, LDAP wzorce projektowe itp itd to juz miekko sie robi. Moze
                      nawet tego weblogica nie znac, nie jest wymagane. Ale cholera niech cos juz
                      umie. Niech ma w CV ze napisal ze 2 projekty z uzyciem j2ee.
                      Twierdzisz ze pownnismy brac z rynku co jest, nawet jakiegos COBOLowca
                      (przepraszam cobolowcow), i doszkalac. No sorry, ale jak koder nie umie sam sie
                      wyszkolic z j2ee na taki poziom zeby przebrnac przez kwalifikacje techniczna,
                      to przykrosc wielka. I tak czas wdrozenia projektanta to ze 2 miesiace czy 3
                      (SKALA systemow, procedury, standardy), bez doszkalania go z specyfikacji j2ee.
                      Wiec wybacz ale jak dla mnie, to gadasz bzdury.
                      • r306 No, to mamy ciekawa polemike ;) 04.10.05, 21:55
                        > szukamy projektantow j2ee
                        pozniej piszesz:
                        > ja szukam tylko programistow JAVY ze znajomscia j2ee
                        Zdecyduj sie. Bo jedno ma sie tak do drugiego jak bulka do chleba. Niby jedno i
                        drugie to pieczywo, ale inna mieszkanka maki, inna temperatura na piecu itd.
                        (i inny koszt wytworzenia ;))

                        > miedzy mainstreamowym w sumie projektantem a waska i scisla specjalizacja?
                        Ja widze, problem polega na tym, ze Ty nie dostrzegasz roznicy pomiedzy
                        umiejetnoscia programowania a projektowaniem. Nauczyc programwac, nawet przy
                        uzyciu wielopoziomowego j2ee mozna... w dwa-trzy tygodnie srednio zdolnego
                        kodera, ze znajomoscia C++ (nie musi byc to java ;))
                        Na 60 studentow jakiegokolwiek wydzialu (fizyka, chemia, wlokno, informatyka,
                        matematyka) zaledwie 3-5 bedzie mialo zdolnosci predystynujace ich do
                        PROJEKTOWANIA. Nawet poznanie wszystkich postaci normalnych relacyjnej bazy
                        danych, ba - nawet zrozumienie ich sensu, co juz nie jest umiejetnoscia
                        trywialna w sensie znajomosci algebry, nie gwarantuja jeszcze, ze ten czlowiek
                        posiadzie umiejetnosc.... projektowania baz danych.
                        To tyle w kwestii rozroznienia :)

                        > Twierdzisz ze pownnismy brac z rynku co jest, nawet jakiegos COBOLowca
                        A nie, kompletnie sie nie zrozumielismy. Powiedzialem, ze jesli chce sie szybko
                        stworzyc doraznie zespol, to szuka sie na rynku wykonawczym specjalistow z tej
                        dziedziny - odchodzi Ci wowczas problem szkolen. Czyli nie szukasz INFORMATYKA,
                        ale ludzi oglaszajacych sie w projektach 2jee. Wyciagasz ich z rynku i juz.
                        Natomiast lekka naiwnoscia jest, ze majac dosc sprecyzowane wymagania, co do
                        umiejetnosci i szybkosci przystapienia do wlasciwej pracy potencjalnego
                        pracownika, szukasz go przez ogloszenie o prace. Dla mnie to niepowazne i
                        swiadczy o tym, ze cos z filozofia oddzialu HR jest nie tak.
                        W mojej dzialce, gdy zaczynaja sie rozdzwaniac telefony od firmy X lub Y, to
                        znak, ze wlasnie finalizuje ona umowy z klientami i na gwalt szuka ludzi do
                        zespolu wdrozeniowego. Z mojego punktu widzenia, czyli pracobiorcy -
                        najprostsza metoda do wspinaczki i rozwoju. Natomiast sytuacje takie zdarzaja
                        sie dosc rzadko, bo firmy z reguly dysponuja dos stabilnymi i ciagle
                        uzupelnianymi zespolami ludzi.

                        > Niech ma w CV ze napisal ze 2 projekty z uzyciem j2ee
                        I tu powracamy do poczatku tej dyskusji - pytanie - gdzie ma wiec zrobic ten
                        pierwszy i drugi projekt???? :)
                        Rozumiesz, co Wam zarzucam, w Waszym postrzeganiu rynku pracy??
                        Kompletnie abstrakcyjnie podchodzicie do zagadnienia "narodzin". Omijacie cala
                        teorie ewolucji i chcecie widziec czlowieka uksztaltowanego na boskie
                        podobienstwo ;)
                        • obserwator_zycia Re: No, to mamy ciekawa polemike ;) 05.10.05, 00:46
                          W nawiązaniu do Waszej polemiki chciałbym dołączyć kilka swoich uwag.
                          Sam także pracuję od kilku lat w bankowości i kilkukrotnie byłem zaangażowany w
                          proces rekrutacji nowych pracowników do działu IT.

                          1) Kolega r306 ma sporo racji, jednak chyba nie pracował w ostatnich latach (a
                          może i nigdy) w banku, więc nie zna tematu "od podszewki" - wbrew temu co się
                          powszechnie uważa, w bankowości nie zarabia się kokosów
                          2) Podobnie jak w innych branżach podstawowym wskaźnikiem jest poziom kosztów i
                          musi on być jak najniższy. Najszybciej można oszczędzić na pracownikach ...
                          3) Są banki i BANKI, podobnie jak informatycy i INFORMATYCY :-)
                          4) Cieżko jest wyszkolić specjalistę i zatrzymać, go na dłużej - zawsze
                          znajdzie się ktoś, kto skłonny jest zpłacić mu więcej ...
                          5) Nie można w nieskonczoność podnosić płac - informatyka też podlega regułom
                          biznesu i opłacalności, a szef działu IT ma do dyspozycji "skończone" środki
                          6) Pozapłacowe sposoby motywacji nie na wszytskich działają w taki sam
                          sposób ...

                          Szukając nowych pracowników zwracałem uwagę nie tylko na umiejętności (w
                          trakcie rozmowy można je sprawdzić w małym stopniu), ale i cechy charakteru
                          kandydta (przydatne np. w pracy zespołowej).
                          Z drugiej strony, gdy szukam administratora baz Oracle, to wymagam na wejściu
                          pewnej wiedzy i doświadczenia - nie mogę przyjąć wyłącznie "żółtodziobów" zaraz
                          po studiach, czy nawet z 1-2 letnim doświadczeniem, bo w bazach danych nic to
                          nie znaczy. Każdy nowozatrudniony pracownik musi oczywiście poznać później
                          specyfikę organizacji i biznes, który ta organizacja prowadzi (czy to
                          bankowość, czy cokolwiek innego). Wymaga to czasu. Osoby takie mają z czasem
                          rosnące przekonanie, że bez nich firma się zawali i powinni najlepiej co rok
                          otrzymywać kolejną podwyżkę...

                          Prezesi i wyższa kadra zarządzająca myślą jednak inaczej - dla nich na dłuższą
                          metę nie ma jednak ludzi niezastąpionych - pytanie tylko jakie są koszty ich
                          zastąpienia i co się firmie bardziej opłaca ...

                          Szeroko reklamowana polityka kadrowa polega na tym, że firma zatrudnia Cię tak
                          długo, jak jej się to opłaca. Postępuje tak każda firma kierująca się zdrowymi
                          zasadami wolnorynkowymi i nikt nie przekona mnie, że jest inaczej ...
                          Dotyczy to także informatyki i inforamtyków ...a to co się liczy, to SPRZEDAŻ :-
                          )
                          • Gość: aorta Re: No, to mamy ciekawa polemike ;) IP: 195.20.110.* 05.10.05, 08:07
                            obserwator_zycia masz racje i wlasnie o to w tym chodzi...
                            Jezeli masz przyjac, sory za okreslenie "zoltodzioba" do administracji systemami
                            bankowymi (i niekiedy krytycznymi) to juz widze jak r306, ktory dalby szanse
                            kazdemu ryzykuje za niego posada i glowa bo raczej sie sprawdzi i podciagnie...
                            Tu nie ma na to miejsca.. sprawdzac i podciagac to on mogls sie na praktykach na
                            studiach a tu ma przyjsc z jakas wiedza...(nie mowie ze ma byc omnibusem ale cos
                            musi wiedziec)...
                            I tylko o to chodzi ... Ze jak cos umiesz to masz prace...Szuka sie specjalistow
                            a nie "specjalistow"...
                            • r306 Wbrew pozorom idziemy w dobrym kierunku... :) 05.10.05, 09:06
                              Bede w jednym poscie odpowiadal na dwa Wasze.
                              Dyskusja jest o tyle ciekawa, ze ja dyskutuje z pozycji pracobiorcy, a Wy
                              pracodawcy...
                              Do Obserwatora:
                              ad 1. Ermmm, a gdzie ja napisalem, ze w bankach zarabia sie kokosy? Ostatnio w
                              tym sektorze pracowalem 6 lat temu, czyli w czasach niezlych, wiec jestem
                              odporny na bajki o zarobkach (w dowolnej branzy zreszta...). Mowilem natomiast,
                              ze banki stosunkowo niezle, jak na polskie warunki, inwestuja w szkolenia.
                              ad 2.
                              >2) Podobnie jak w innych branżach podstawowym wskaźnikiem jest poziom kosztów
                              > i musi on być jak najniższy. Najszybciej można oszczędzić na pracownikach ...
                              Tak, masz absolutna racje. Dlatego w zadnym poscie nie napisalem, ze "biedny
                              informatyk" musi ciagle migrowac i szukac ofert. Na taka profesje sie
                              decydowalem i znam jej specyfike.
                              Jednak jest i druga strona medalu - czesto, w polityce dlugoplanowej,
                              bezpieczniej i oszczedniej jest utrzymac dobrze wyszkolony zespol, niz pozniej
                              doraznie szukac i ryzykowac. Outsoursingiem sie wszystkiego nie zalatwi. I o
                              takiej filozofii HR nalezy myslec.

                              ad 4.
                              > 4) Cieżko jest wyszkolić specjalistę i zatrzymać, go na dłużej
                              Tu popadamy w pewna bladna logike. Kto zatrudni specjaliste z bankowego IT? Ze
                              wzgledu na specyfike - w zasadzie tylko inny bank lub fundusz inwestycyjny.
                              Macie wiec wewnetrzny rynek. A prawem takiego rynku jest wyrownywanie sie
                              poziomow (uslug, zarobkow...). Rozniece w zarobkach sa niewielkie, wiec raczej
                              kokosow nikt takiemu pracownikowi nie obieca za przejscie. Natomiast pracownik,
                              ktory bedzie widzial, ze firma w niego inwestuje i ma w niej "zagwarantowany"
                              rownomierny rozwoj, nie bedzie podejmowal ryzyka, za 500-1000PLN (roznica w
                              zarobkach po przejsciu). Spokojnie - nie jestesmy psami gonczymi i tak latwo na
                              zew krwi nie reagujemy ;))))
                              Ja ostanio zmienilem firme... tylko dlatego, ze ta do ktorej przeszedlem jest
                              lepiej zarzadzana i ma lepsze perspektywy rynkowe. Roznica w pensji miala
                              wielkosc pomijalna.

                              > osoby takie mają z czasem
                              > rosnące przekonanie, że bez nich firma się zawali i powinni najlepiej co rok
                              > otrzymywać kolejną podwyżkę...
                              I to jest klejna polapka logiczna :) Wlasnie po to, aby uniknac takich
                              sytuacji "mentalnych" buduje sie nie liderow ale zespol ;)
                              Informatyka, szczegolnie w zakresie administracji, to nie dzial handlowy, gdzie
                              sa potrzebni liderzy. W zespole informatykow, administratorow, programistow
                              (ale juz nie projektantow) liczy sie zespolowosc i wymiennosc stanowiskowa.
                              Dlatego pracodawca unika "uzaleznienia" sie od jednego pracownika.
                              Powtarzam - to jest przestawienie sie filozofii dzialu HR z myslenia
                              krotkoterminowego na dlugofalowy ale przede wszystkim - spojny.

                              Teraz do aort'a:
                              > Jezeli masz przyjac, sory za okreslenie "zoltodzioba" do administracji
                              > systemami
                              > bankowymi (i niekiedy krytycznymi) to juz widze jak r306, ktory dalby szanse
                              > kazdemu ryzykuje za niego posada i glowa bo raczej sie sprawdzi i
                              > podciagnie...
                              > Tu nie ma na to miejsca..
                              To zalezy. Jesli zatrudniasz informatykow na kontrakty menadzerskie - to masz
                              racje. Tylko nie rozumiem, po co ludzi z dzialu informatycznego w bankowosci
                              zatrudniac na kontrakt menadzerski... To sie kompletnie kloci ze specyfika tej
                              pracy. Natomiast jesli sa to etatowi pracownicy, to racji nie masz. Okres
                              wypowiedzenia to 3 miesiace. Jesli nie macie zaleglosci urlopowych wobec
                              takiego pracownika, to jest to dostateczny czas, aby przyjac niemal
                              zoltodzioba, przeszkolic go i wdrozyc do pracy. Tym bardziej, ze chyba macie
                              przynajmniej dwoch administratorow? Macie chyba tez jakis mlodszych stazem, ale
                              juz z doswiadczeniem, ktorzy wskocza na zwalniane miejsce, a ten zoltodziob
                              zajmie ich miejsce? ;)
                              Jesli potrzebujecie doswiadczonego pracownika "od zaraz" na odpowiedzialne
                              stanowisko, to nie macie wyjscia - musicie go podkupic. Szukanie na rynku pracy
                              ludzi z takim doswiadczeniem i oczekiwanie, ze sie dostanie nascie ofert
                              pasujacych profilem, jest naiwnoscia.
                              To jest jak z lekarzami - jesli klinika chce zatrudnic lekarza pierwszego
                              kontaktu, to bedziecie przebierac w ofertach i to juz po zwyklym prasowym
                              ogloszeniu, jesli bedzie jednak szukac kardiologa gotowego stanac przy stole do
                              samodzielnej operacji na otwartym sercu, to zapewniam - nie bedziecie takiego
                              ogloszenia dawac w prasie...
                              • Gość: Heart Pumper Re: Wbrew pozorom idziemy w dobrym kierunku... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 14:44
                                >>>>> A teraz cos zupelnie z innej beczki! <<<<<<
                                " jesli bedzie jednak szukac kardiologa gotowego stanac przy stole do
                                samodzielnej operacji na otwartym sercu, to zapewniam - nie bedziecie takiego
                                ogloszenia dawac w prasie..."

                                Heeee....kardiochirurga raczej. Ich zarobki (oficjalne ;) to grubo ponad 10000/mies.
                                Praktycznie nie jest mozliwe ich podkupienie...wiecie, zaleznosci w waskim
                                swiatku profesorsko ordynatorskim. Medycyna a zwlaszcza kardiochirurgia WSZEDZIE
                                NA SWIECIE jest feudalna :)
                                >>>>> A teraz cos zupelnie z innej beczki! <<<<<<
                                • r306 Sluszna uwaga - kardiochirurga ;) n/t 05.10.05, 14:52
                              • obserwator_zycia Re: Wbrew pozorom idziemy w dobrym kierunku... :) 05.10.05, 22:35
                                Kilka moich uwag:

                                > ..banki stosunkowo niezle, jak na polskie warunki, inwestuja w szkolenia.
                                niestety mam odmienne doświadczenia. jak to zwykle w życiu bywa - wszystko
                                zależy od ... :-)

                                > Jednak jest i druga strona medalu - czesto, w polityce dlugoplanowej,
                                > bezpieczniej i oszczedniej jest utrzymac dobrze wyszkolony zespol, niz
                                > pozniej doraznie szukac i ryzykowac. Outsoursingiem sie wszystkiego nie
                                > zalatwi. I o takiej filozofii HR nalezy myslec.
                                Zgadzam się - myślę nawet, że polityka długofalowa zawsze się sprawdza.
                                Problem w tym, że coraz częściej spotykam się (także wśród znajomych z innych
                                instytucji finansowych) z podejściem zgoła odmiennym - byle jak
                                najtaniej. "Przecież do tej pory zawsze dawaliście radę ...", itp. teksty.
                                Tnie się koszty na każdym kroku. Od samej "góry" rozprzestrzenia się strach
                                przed zwolnieniami i związana z tym polityka "utrzymania się w siodle" -
                                szczególnie, że akurat jeśli chodzi o "górę" - w bankach zarabia się nieźle...
                                Zresztą podobnie jest chyba w większości branż. I jak tu powiedzieć Panu
                                Prezesowi, że nia ma racji - jakoś nie ma chętnych ...

                                > Tu popadamy w pewna bladna logike. Kto zatrudni specjaliste z bankowego IT?
                                > Ze wzgledu na specyfike - w zasadzie tylko inny bank lub fundusz inwestycyjny.
                                Bądź firma informatyczna (doradcza), która wykorzysta jego doświadczenie -
                                audytor, konsultant, itd.

                                > Macie wiec wewnetrzny rynek. A prawem takiego rynku jest wyrownywanie sie
                                > poziomow (uslug, zarobkow...). Rozniece w zarobkach sa niewielkie, wiec
                                > raczej kokosow nikt takiemu pracownikowi nie obieca za przejscie. Natomiast
                                > pracownik, ktory bedzie widzial, ze firma w niego inwestuje i ma w
                                > niej "zagwarantowany" rownomierny rozwoj, nie bedzie podejmowal ryzyka, za
                                > 500-1000PLN (roznica w zarobkach po przejsciu). Spokojnie - nie jestesmy
                                > psami gonczymi i tak latwo na zew krwi nie reagujemy ;))))
                                Teoretycznie znowu masz rację, ale w życiu bywa różnie. Pozatym nie wszyscy
                                kierują się taką logiką, jaką opisałeś. Dobry administrator, czy programista
                                niekoniecznie musi pracować cały czas w bankowości, czy finansach. Liczy się
                                doświadzenie, które zdobywał latami, np. optymalizacja baz danych, backup (dla
                                róznych systemów). Sęk w tym, że banki są skłonne inwestować w pracowników
                                coraz mniej. Liczy się sprzedaż, a informatyka, to tylko kosztów przysparza :-)

                                > Wlasnie po to, aby uniknac takich
                                > sytuacji "mentalnych" buduje sie nie liderow ale zespol ;)
                                > Dlatego pracodawca unika "uzaleznienia" sie od jednego pracownika.
                                Znowu się zgadzam - dokładnie tak powinno być. Problem w tym, że często nie
                                jest. Ciężko jest też namówić Zarząd do zatrudnienia kilku "dobrych"
                                specjalistów - wg nich wystarczy 1, a reszta się "doszkoli". W rzeczywistości
                                pracy jest tyle, że nie ma kiedy się doszkalać i budować tego zespołu, a gdy
                                zaczyna się w firmie dziać nie najlepiej - w pierwszej kolejności odchodzą Ci
                                najlepsi, którzy do tej pory byli - chcąc, nie chcąc - liderami. Wytłumaczenie,
                                że konieczne jest wysłanie minimum 1,2 osób na szkolenie za powiedzmy 15-20
                                tys. zł, aby mogły następnie zarządzać systemem za kilkanaście, czy więcej
                                milionów - graniczy częstokroć z cudem. Takie są realia.
                                Gdy jest dobrze, słyszysz - przecież jest ok, po co niepotrzebnie podnosić
                                koszty. Jak pojawi się problem - pierwszy możesz "wylecieć" jako szef pionu
                                IT ... Ot, samo życie.

                                W mojej obecnej firmie jest coraz lepiej i idzie na szczęście ku dobremu, ale
                                doświadczenia mam nienajlepsze ...

                                Pozdrawiam serdecznie.
                                • r306 Re: Wbrew pozorom idziemy w dobrym kierunku... :) 05.10.05, 23:40
                                  Czyli dochodzimy do sciany, ktora ja nazywam "brakiem kultury informatycznej".
                                  Wszyscy pieja o tym, ze jestesmy spoleczenstwem zinformatyzowanym, zachwalaja
                                  nowoczesne technologie, tylko nikt nie ma pojecia czym jest informacja...
                                  W sumie to smutna konstatacja i zakonczenie dyskusji.

                                  Jedyne pocieszenie to to, ze moze z czasem bedzie sie poprawiac ;)
                                  Tyko czemu mam niejasne przeczucie, ze niekoniecznie? hehehe

                                  Rowniez pozdrawiam :)
            • senseiek Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE 04.10.05, 13:36

              Gość portalu: stride napisał(a):

              > za rpzeprowszeniem, to do mnie??
              > czy do przedpiscy?
              >
              > Jak do mnie to wspomne tylko ze bezrobocie w PL to okolo 5%, reszcie sie nie
              > chce nie oplaca itp.
              > Miliony bezrobotnych informatykow? Ale prawdziwych, a nie ze wujek staszek
              umi
              > dysketke wlozyc do napedu?
              > Pokaz mi ich, zatrudnie ich u siebie w firmie, fachowcom pierwszej klasy bede
              > placic 1500 brutto i bede trzepac szmal az milo :)
              > (koszty plac to w uslugach IT najwyzsze koszta)
              >
              > mimo wszystko pozdr.

              1500 brutto??? To chyba sprzataczce, a nie programistom...

              --
              TrueArt www.trueart.pl
              • Gość: Przechodzień Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE IP: *.icpnet.pl 04.10.05, 13:43
                Nie podniecaj się :) Sprzątaczka ma 600 PLN i tylko wtedy jak ma grupę
                inwalidzką, inaczej jej nikt nie przyjmie.
              • Gość: stride Re: OSZCZERCZA PROPAGANDA SUKCESU JAK ZWYKLE IP: *.com.pl / *.com.pl 04.10.05, 14:22
                e no, skoro jest ich "miliony" to chyba wola 1500 brutto niz zasilek co?

                glupio mi to tlumaczyc, ale moja opinia sluzyla udowodnieniu przedpiscy ze nie
                ma racji. Tzw. reductio ad absurdum, czy jakos tak.

                pzdr.
        • Gość: gosc008 Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 23:36
          ten sam problem ...dobrych IT kierownikow projektow jak na lekarstwo
          • Gość: Karola Mój mąż właśnie pracuje w takim charakterze IP: 217.70.60.* 04.10.05, 01:43
            A chce się teraz rozwijać i zmienić pracę. Więc jesli możesz, to daj namiary na
            firmę. I miejsce pracy.
        • Gość: falcon jestem chętny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 01:20
          m.in: 2 lata doświadczenia w j2ee (ejb,jsp,struts,tapestry)
          Proszę o kontakt na pfalcon@wp.pl
        • Gość: Polok Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 04:56
          Nie jestem Tytusem i przeczytalem cala encyklopedie. Nie rozumiem tych reklam
          we Francji. Trzeba chyba promowac turystyke. Co promuje USA ? Tylko to i
          pieniadze. Piniedzy nie ma. Moze dla Nairobi.
        • Gość: informatyk Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.epfl.ch 04.10.05, 08:10
          A gdzie szukacie? I za ile? ;)
        • Gość: IT Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.server.ntli.net 04.10.05, 10:35
          Wiesz u mnie skonczylo studia informatyczne mase osob i to calkiem dobrych. 1/3
          roku napisala prace magisterskie z wyroznieniem takze to chyba swiadczy ze
          naprawde sa dobrzy i co, szukaja pracy, nikt ich nie chce przyjac albo stawki
          ktore proponuja sa po prostu zenujace. Dlatego ludzie wyjezdzaja.
          Pozatym lepiej powiedz jaka stawke proponujesz bo jesli szukasz specjalistow a
          dajesz wyplate jak dla dzieci to wcale sie nie dziwie ze nikogo nie masz.
          • Gość: szukacz Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.studio.biblpubl.waw.pl / *.biblpubl.waw.pl 05.10.05, 15:55
            masz racje chlopie.jestem programista sterowników plc i dzisiaj gość z
            sznującej się firmy zaproponował mi na poczatku 800 zł na okresie próbnym.
            mam tego dość!!!!.ku.. mać!!.Za rok jak podszkole język to wyjeżdzam za
            granicę.sorry za styl pisania lecz jestem wku..ony.

        • Gość: bodzio stride, wez sie lepiej sam do pracy, bo jak sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 10:54
          ...tak u was szuka ludzi, jak ty pracujesz to wniosek jest jasny
        • Gość: M Daj namiary na siebie IP: 212.130.16.* 04.10.05, 11:27
          Od lat pracuje w DK jako programista/projektant J2EE. Znam J2EE od A do Z,
          rowniez wszelkie frameworki zwiazane z tym jak: Spring, Hibernate, Struts,
          etc.... Od jakiegos czasu rozgladam sie troche za praca w PL. Jak mozesz to
          daj mi namiary do was, projekty itp.

          • Gość: stride Re: Daj namiary na siebie IP: *.com.pl / *.com.pl 04.10.05, 14:30
            w druga strone, podaj jakiegos swojego spam maila jak inni, podesle ci maila co
            i jak.

            pozdr.
            • Gość: M Re: Daj namiary na siebie IP: 80.62.65.* 04.10.05, 20:02
              pskawinski@netscape.net
          • Gość: projekt05 Re: Daj namiary na siebie IP: *.chello.pl 04.10.05, 14:52
            My tez szukamy, napisz na projekt05 MALPA wp.pl - skontaktuje sie na pewno
        • Gość: Przechodzień Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.icpnet.pl 04.10.05, 13:28
          Skoro rynek jest "tak suchy że się w głowie nie mieści", to może czas (tak jak
          było dawniej) na przyjmowanie takich co już coś umieją (i niekoniecznie tylko
          tych młodych dynamicznych po studiach), żeby się wciągnęli i podciągnęli.
          Szkielet zasad projektowania i programowania jest wszędzie taki sam, a
          specyfika jest do opanowania. Jeżeli macie full zleceń, to was na to stać. Może
          wtedy choć jeden rynek pracy znormalnieje.
          • Gość: poszukiwacz Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 04.10.05, 15:04
            popieram w 100%, jak nie dacie ludziom bez doswiadczenia sie wykazac i
            doksztalcic to sobie mozecie szukac do @#$% smierci tych pracownikow
        • Gość: Marta Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: 82.110.65.* 05.10.05, 14:19
          Kochani informatycy! Zgloscie sie ! mam fantastyczna propozycje pracy dla
          specjalisty SAP PP w Polsce! Jelsi ktos szuka pracy w Polsce czy za granica
          lub kandydatow na stanowiska zwiazane z informatyka, prosze sie odezwac,
          pomoge :) prosze odpiszcie na moj email: marta@tardis-group.com Pozdrawiam
          wszystkich
          • Gość: Marta SUPER OFERTA DLA INFORMATYKOW!!!! IP: 82.110.65.* 05.10.05, 14:23
            Kochani informatycy! Zgloscie sie ! mam fantastyczna propozycje pracy dla
            specjalisty SAP PP w Polsce! Jelsi ktos szuka pracy w Polsce czy za granica
            lub kandydatow na stanowiska zwiazane z informatyka, prosze sie odezwac,
            pomoge :) prosze odpiszcie na moj email: marta@tardis-group.com Pozdrawiam
            wszystkich
        • szast_adam Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 05.10.05, 19:19
          A tak! I tak bedzie! Bo na Zachodzie UE tez najwieksze wziecie jest na J2EE i
          wszystko, co z Web i Java zwiazane.
          Lecialem sobie do Dublina. Gdybym byl (dobrym) programista J2EE (a
          nie "sieciowcem"), to prace mialbym zapewniona juz na pokladzie samolotu -
          pierwszy Irlandczyk, z ktorym rozmawialem, mowil, ze w firmie maja wolne
          stanowiska i byl gotow "od reki" zapraszac chetnych na rozmowe...
          Moze bedzie wiecej chetnych, kiedy zarobki sie NAPRAWDE wyrownaja
          (uwzgledniajac koszty zycia) - bo jestesmy obywatelami Unii, a osoby z branzy
          IT moga juz w tej chwili wybierac kraj, w ktorym chca sobie popracowac...
      • Gość: Sospol Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.um.katowice.pl 03.10.05, 14:09
        Ludzie, skąd Wy bierzecie takie kwoty - 3 tyś. zł na miesiąc ??? Jestem po
        studiach informatycznych, pracuje w zawodzie już sześć lat (jako administrator
        sici LAN i sprzętowiec) i z ledwością mam 1/3 tej kwoty !!! Podajcie namiary to
        Wam uwierze - a nie piszcie takich bzdur bo to się czytać nie da i krew sie
        gotuje !!!
        • Gość: POzytyw Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 14:26
          No widzisz ja pracuje 2 lata...
          i mam troszke ponad 1/3 tego... ale pracuje na pol etatu
          Ps: Kazdy ma na co sie godzi :)
        • Gość: dd Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.05, 15:25
          to i tak masz dobrze. ja pracuje na umowy o dzielo (Novell+sprzet+wszystko inne
          zwiazane z komputerami) za 50zl brutto na dzien. Na miesiac pracuje od 1 do 3
          dni, czyli mozesz sobie policzyc ile wychodzi.
          • maruda.r Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 03.10.05, 16:24
            Gość portalu: dd napisał(a):

            > to i tak masz dobrze. ja pracuje na umowy o dzielo (Novell+sprzet+wszystko inne
            > zwiazane z komputerami) za 50zl brutto na dzien.

            ************************************

            Nie wierzę. Najniższa stawka to 50 pln za godzinę. I nie brutto, a netto.

            • Gość: dd Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.05, 16:52
              jak nie masz stalej pracy to bierzesz ile daja, a nie marudzisz.
              u mnie w miescie ogloszenie na informatyka pojawia sie raz do roku i jest
              podobnie jak tu jeden koles opisywal sytuacje w Kanadzie
              • Gość: stride Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.com.pl / *.com.pl 03.10.05, 16:58
                zmien miasto.
                powaznie.
                Nastawienie takie ze praca ma byc tam gdzie sie urodzilem wychowalem i gdzie
                umre, to takie wiesz, z poprzedniej epoki.
                chyba ze ci pasuje, no ale wtedy to nie narzekaj ze be i zle, skoro sam
                wybierasz tak a nie inaczej.
                • szast_adam Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 05.10.05, 20:26
                  Gość portalu: stride napisał(a):

                  > zmien miasto.
                  > Nastawienie takie ze praca ma byc tam gdzie sie urodzilem wychowalem i gdzie
                  > umre, to takie wiesz, z poprzedniej epoki.

                  TAK!
                  USA pod wzgledem powierzchni sa wieksze od UE (chyba). A nie jest tam niczym
                  niezwyklym przemieszczenie sie na drugi koniec za praca.
                  A w Polsce osoby z branzy IT musza zainwestowac w siebie:
                  1) nauka jezyka
                  2), 3) i 4) - jak punkt 1)
                  5) zdobycie JAKICHKOLWIEK certyfikatow (CCNP, MCP itp. itd.)

                  Network Administrator pozdrawia z Dublina (a w Polsce zarabialem... no coz,
                  prawie tyle samo - ale nikt mnie lancuchem do miasta nie przykul)
              • maruda.r Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 03.10.05, 18:05
                Gość portalu: dd napisał(a):

                > jak nie masz stalej pracy to bierzesz ile daja, a nie marudzisz.
                > u mnie w miescie ogloszenie na informatyka pojawia sie raz do roku i jest
                > podobnie jak tu jeden koles opisywal sytuacje w Kanadzie

                ************************************

                Tyle, że tobie dają tyle, co za pilnowanie placu, które to zajęcie nie wymaga
                żadnych kwalifikacji. Jestem trochę zdegustowany biernym podejściem wielu
                informatyków, skupiających się wyłacznie na stricte technicznej stronie
                zagadnienia. Informatyk powinien być motorem modernizacji firmy, w której
                pracuje lub z którą współpracuje. I nie mówie tu o modernizacji sprzętu, bo na
                tym się g. zarabia.


            • Gość: dziennik Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 04:49
              Pisze gry komputerowe i nie moge nic zrobic. Jestem jednoosobowa firma w Szwajcarii.
              Wszystko jest obwarowane patentami i konkurencja.
        • Gość: jsmas Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:28
          Specjalista od klastrow 5 lat doswiadczenia 12000 netto (na fakture)
        • Gość: Wribel Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.task.gda.pl 04.10.05, 10:56
          Hm... W artykule faktycznie przegieli z tymi 8-10 tys po 2 latach, ale z drugiej
          strony twoj 1 tys. brutto tez wydaje mi sie smieszny. Ja zarabiam ok 3 tys.
          brutto, bedac zatrudniony na 1/2 etatu, bo robie jeszcze doktorat...
        • ziggystardust Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 04.10.05, 11:15
          W artykule pisali o płacach dla INFORMATYKÓW. W Polsce każdy kto potrafi
          skonfigurować sieć i zarobić kabelek nazywa siebie informatykiem i dziwi się, że
          nie zarabia tyle co kolega, który potrafi projektować bazy danych, programować w
          10 językach i zna się na bebechach kilku systemów operacyjnych.
        • senseiek Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 04.10.05, 13:41
          Administrator sieci to najpodlejsza praca jaka moze wykonywac informatyk.. Poza
          tym czesto informatyk jest mylony, m.in. w tym artykule, z programista.. Ja
          jako programista w zyciu nie zajal bym sie administrowaniem sieci, to
          degradacja czlowieka i jego intelektu..

          --
          TrueArt www.trueart.pl
          • szast_adam Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 05.10.05, 20:36
            senseiek napisał:

            > Administrator sieci to najpodlejsza praca jaka moze wykonywac informatyk..

            Administrator sieci NIE jest informatykiem... (podobnie jak programista,
            specjalista od systemow operacyjnych, administrator baz danych, wsparcie
            techniczne itp. itd.)

            Informatyk to PROJEKTANT systemow.
            Niestety, nawet ludzie z branzy IT bardzo czesto nieslusznie uzywaja potocznego
            okreslenia "informatyk" dla wszystkich osob z branzy.

            A najgorsza praca to, moim zdaniem, wsparcie techniczne przez telefon.

            Pozdrowienia od Network Administratora...
        • Gość: ph Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.pronet.lublin.pl 09.10.05, 20:37
          widocznie jesteś cienki
      • Gość: POzytyw Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 14:22
        bez przesady... ja najpierw zalatwilem sobie staz a od 2 lat mam stala prace..
        wlasnie dostalem podwyzke - 30 % podstawy... widze ze w tym kraju to nie
        wszsytko dokola nas jest zle.. tylko nasze podejscie... znam ludzi z mgr.
        informatyki co nawet nie jak sobie poradzic w systemie z najmniejszymi
        problemami.. Studiowac mozna na dwa sposoby dawac z siebie 100% albo liczyc ze
        nas ktos przepcha.. ale pozniej sie to obroci albo nas ktos przyjmie do pracy
        na 100% albo nas ktos przepcha..
        Jestes Informatykiem nie mozesz znalesc pracy ??
        Widocznie taki z ciebie dobry informatyk !!
        no ale jezeli prywatne szkoly np: WSB, WSI i inne tego pokroju produkuja pseudo
        informatyków to coz sie dziwic ze oni nie moga znale pracy...a po 2 do tego
        trzeba miec "smykalke"...bo zeby to byl dobry pracownik musi być specjalista !
        Ps: to podobnie sie tyczy innych zawodów..
        • Gość: dd Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.05, 14:59
          a ty co robisz, ze jestes takim wybitnym fachowcem.
          ja skonczylem politechnike i nawet bralem stypendium naukowe.
      • Gość: Babs Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.w86-193.abo.wanadoo.fr 03.10.05, 14:40
        We Francji mamy az za duzo wlasnych informatykow! Sa nawet tacy ktorzy sa na
        bezrobociu! To na pewno polak nie znajdzie pracy...
        • corgan1 a po co ktoś miałby pracować we Francji? 03.10.05, 15:12
      • corgan1 "rządowe prognozy mówią..." 03.10.05, 15:15
        "że przez najbliższe lata pracy dla nich nie zabraknie".

        haha tylko co z tego że nie zabraknie? Nie zabraknie też pracy dla lekarzy,
        dekarzy, spawaczy, murarzy, pielęgniarek itp.

        A jak z kasą za ww. prace w tym informatyka wyłącznie? Pracy nie zabraknie,
        rozumiem, ze kasy na wysokie pensje także nie zabraknie? :)))

      • Gość: abrakadabra Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka... IP: 69.156.111.* 03.10.05, 15:31
        Można zazdościć pensji informatykom w Polsce.

        Podejrzewam, iż niedługo Kanadyjczycy i Amerykanie bedą się ubiegać o imigrację
        do Polski. Tutaj ciągle grasują tłumy bezrobotnych informatyków, odprysków
        banki mydlanej z początku XXI wieku. Oficjalne dane w Kanadzie mówią, iż ilość
        chętnych na studia inormatyczne w ostatnich latach spadł o ponad 40%.

        Rok temu, gdy moja firma dałą ogłoszenie dla początkującego informatyka
        (skończone studia informatyczne (Computer Science), rok, dwa praktyki, to nie
        była w stanie porozmawiać ze wszystkimi chętnymi.

        Oferowana na początek płaca: 18 tyś dolarów.
        • Gość: abrakadabra Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 69.156.111.* 03.10.05, 15:33
          Ups,
          te $18,000 to oczywiście roczna płaca brutto.
          • maruda.r Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. 03.10.05, 16:28
            Gość portalu: abrakadabra napisał(a):

            > Ups,
            > te $18,000 to oczywiście roczna płaca brutto.

            *******************************

            To faktycznie informatykowi nie opłaca się wyjeżdżać za ocean.

            • mk-80 Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. 03.10.05, 16:30
              BUahahhahahaaaahhahaa :D stary :-D
              Odjazd. za taką kase to nie chce sie nawet atlasu wyciagać w celu zobaczenia
              gdzie jest to zadupie kanadyjskie :D
              • Gość: gk Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 17:53
                informatycy też szukają pracy w Polsce, nie jest tak różowo,
          • Gość: bostonian Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.spr.choiceone.net 03.10.05, 20:05
            Za takie pieniadze to conajwyzej janitor moze
            kible posprzatac.
            Jesli chcesz kogos zaraz po studiach to musisz przemnozyc
            conajmniej razy 3. Senior SW Engineer (5 lat w branzy lub wiecej)
            to conajmniej razy 4.
            Ktos na poziomie principal engineer to conajmniej 6 razy wiecej.
            Otworz klape i wyjmij chlopie leb z kibla.
        • Gość: tez z kanady Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.sympatico.ca 03.10.05, 18:13
          Facet, gdzies ty sie wkitral? Na PEI? 18,000? Jestem od 6 lat w branzy i nie
          jestem superspecjalista. Robie byle co, polowe czasu spedzam na internecie. Mam
          43 tysiace. Zaczynalem od 35. Nie mam studiow tylko college. Siedze w okolicy, w
          ktorej z praca specjalnie dobrze nie jest. Zeby dostac 25, 000 wlasciwie nic nie
          trzeba umiec. Jestes chory, nienormalny, siedzisz z niedzwiedziami w tundrze? A
          jesli jestes w Stanach, to chyba w lasach Pensylwanii. Co za jelop!
          • Gość: tez z Kanady P.S. IP: *.sympatico.ca 03.10.05, 18:17
            Czy twoja firma sklada sie z ciebie i coolera? Miesci w namiocie? Programujecie
            na Atari czy na ZX Spectrum? Jestes pewien, ze to firma, a nie wiata na
            przystanku autobusowym?
          • Gość: dd Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.05, 18:43
            mozesz napisac co konkretnie robisz, w jakich technologiach?
            • Gość: moge Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.sympatico.ca 04.10.05, 04:37
              SQL 2000 Standard, stored procedures, etc., ASP.NET, VB.NET, przedtem VB 6, SQL
              7, ASP, webmastering na corp website = malo interaktywne, maly intranet z paroma
              app, troche desktop apps client/server. Wszystko to na nieduza skale (40 dusz),
              poziom sredni lub nawet troche nizszy. Do tego duzo przerzucania danych w Visual
              FoxPro 7 bez programowania, sredni poziom SQL.
              • Gość: info Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 212.75.114.* 04.10.05, 10:01
                Ja za to biorę średnio 3tys. zł brutto, tyle, że w oraclu.
                I wbrew temu co piszą tu dzieciaki ze studiów lub tuż po, to jest to całkiem
                nieźle!
                To, że gnoje znalazły się o właściwym czasie we właściwym miejscu i zarabiają 4-
                5 tys. zł to jeszcze nie znaczy, że to jest sytuacja powszechna. Poczekajcie
                synki, jak firma z was zrezygnuje, zobaczycie ile wam zaoferują na wolnym rynku.
                • Gość: miki Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 217.153.160.* 04.10.05, 10:45
                  Jakie gnoje, jakie gnoje, trza sie uczyc synalku, a nie wymyslac innym
                  to wyciagniesz nawet 10tys
                  • Gość: info Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 212.75.114.* 04.10.05, 12:04
                    Właśnie po sposobie wypowiedzi widać kim jesteś - gnoju.
                    Fortuna kołem się toczy i jeszcze zobaczymy jak spokorniejesz.
                • mk-80 Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. 04.10.05, 10:52
                  Dali tyle ile chciałem :-D - i nie strasz wolnym rynkiem.
                  • Gość: info Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 212.75.114.* 04.10.05, 12:09
                    Jeszcze raz powtarzam - gnojki i tyle.
                    Wcale nie straszę i niczego wam nie żałuje tylko, że pieniądze nie spadają z
                    nieba i rozpiętość zarobków jest faktem i ma bardzo niewiele wspólnego z
                    faktycznie posiadanymi umięjętnościami.
                    W jednej firmie admin zarobi więcej niż programista w innej. A z kolei
                    programista zarobi więcej niż manager w jeszcze innej.
                    Poza tym pamiętaj, że często pracodawcy w Polsce zależy żeby zatrudnić kołka,
                    przynajmniej nie będzie marudził i fikał. Może jesteś takim właśnie kołkiem?
                • ziggystardust Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. 04.10.05, 13:09
                  Zawiść i frustracja bije z Twojego posta.

                  • Gość: info Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 212.75.114.* 05.10.05, 13:53
                    Nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz.
                    Czy każdy, który pisze, że zarabia mniej niż 5 tys. to frustrat i zawistnik? To
                    jest właśnie rozumowanie dzieciaka.

                    Pozdrawiam i życzę doświadczenia w dalszym życiu.
                • Gość: moge Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.sympatico.ca 04.10.05, 18:19
                  > Ja za to biorę średnio 3tys. zł brutto, tyle, że w oraclu.

                  To podobnie, wykluczywszy inna walute. Mnie wyjdzie 43,000/12 = CAD 3,583 brutto
                  na miesiac. Ile ci zostaje na reke? Mnie ok. CAD 30,000 rocznie lub $2,483. W
                  Kanadzie sa zlodziejskie podatki w porownaniu z US. Nie zrozum mnie zle, nie
                  nadymam sie, tylko chce miec porownanie dla ciekawosci.

                  > I wbrew temu co piszą tu dzieciaki ze studiów lub tuż po, to jest to całkiem
                  > nieźle!

                  To samo ze mna - calkiem niezle, choc nic specjalnego. Gdybym mial troche wiecej
                  szczescia (tak, od tego tez duzo zalezy) to mialbym dzisiaj jakies 50,000 brutto.

                  > To, że gnoje znalazły się o właściwym czasie we właściwym miejscu i zarabiają 4
                  > -
                  > 5 tys. zł to jeszcze nie znaczy, że to jest sytuacja powszechna.

                  To bardzo prawdziwe, tutaj takze. Wiedza i dyplom to wyjsciowka, pozniej
                  dochodzi wiele innych czynnikow. Jednemu uda sie lepiej drugiemu gorzej mimo, ze
                  wklad pracy i zdolnosci moga miec taki sam, a bywa i tak, ze gorszy laduje
                  lepiej, bo ma na przyklad wieksza gebe i umie sie nizej klaniac albo lepiej
                  sprzedac, albo zadecydowal czysty przypadek. Tak jest wszedzie, a mlotecznosc,
                  ktorej sie akurat udalo jak slepemu psu na obcej wiosce poyebac i mysla, ze to
                  dlatego, bo oni sa boscy - jeszcze ich zycie wyprostuje - tez widzialem. Nie
                  turbuj sie.
                  • Gość: info Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: 212.75.114.* 05.10.05, 14:15
                    >Nie zrozum mnie zle, nie
                    > nadymam sie, tylko chce miec porownanie dla ciekawosci.

                    A więc proszę: z 3-3,3 tys brutto po opłaceniu wszystkich państwowych pijawek
                    dostajesz 2,2-2,3 tys na rękę.
                    Warszawa: za wynajem mieszkania <40m2 płacę 1000zł +100-150zł opłat
                    eksploatacyjnych. Obiady jadam "na mieście" 200-300zł. Do tego 60zł za bilet na
                    komunikację miejską (nie opłaca mi się jeździć samochodem). Czyli zostaje mi w
                    garści jakieś 700zł. Ponieważ mieszkam z dziewczyną, to dzielimy się kosztami
                    mieszkania, więc automatycznie zostaje mi 1200-1300zł z czego 1000zł staram się
                    oszczędzić.

                    > To bardzo prawdziwe, tutaj takze. Wiedza i dyplom to wyjsciowka, pozniej
                    > dochodzi wiele innych czynnikow. Jednemu uda sie lepiej drugiemu gorzej mimo,
                    > ze wklad pracy i zdolnosci moga miec taki sam, a bywa i tak, ze gorszy laduje
                    > lepiej, bo ma na przyklad wieksza gebe i umie sie nizej klaniac albo lepiej
                    > sprzedac, albo zadecydowal czysty przypadek. Tak jest wszedzie, a mlotecznosc,
                    > ktorej sie akurat udalo jak slepemu psu na obcej wiosce poyebac i mysla, ze to
                    > dlatego, bo oni sa boscy - jeszcze ich zycie wyprostuje - tez widzialem. Nie
                    > turbuj sie.

                    True, true.
                    Nikomu niczego nie żałuję, tylko nie pozwalam by na podstawie kilku skrajnych
                    przypadków budować opinię o całości. Tymi buńczucznie głosującymi są gnoje,
                    które po prostu trafiły na jedną z kilku szans rocznie, jakie się zdarzają w
                    Polsce. Po prostu zjawiła się firma, która potrzebowała zmontować jakiś zespół
                    i plątała się na targach pracy. Ten polski superrynek pracy polega na tym, że
                    jak P&G chce zatrudnić 50 osób do IT to trąbi o tym 2 lata. Jak się pojawia
                    Siemens, czy IBM chcący zatrudnić 100 osób, to jest to wielka akcja i wielkie
                    halo, bo coś takiego nie zdażyło się u nas od lat. Generalnie jeśli firma kogoś
                    szuka do pracy , to robi to na zasadzie poszukiwania przez znajomych i
                    znajomych tych znajomych. Jeśli właśnie tym czasie załapie się gnojek z
                    V-go roku lub tuż po studiach, to potem p..doli jakim jest super specjalistą i
                    dostał ile żądał. Mam znajomego, który po kilku latach pracy został zwolniony z
                    powodu rozwiązanai przez firmę zespołu projektowego. Mimo znajomości J2EE, C++
                    szukał pracy przez 3 miesiące i udało mu się wskoczyć do firmy gdzie miał
                    ledwie 4 tys brutto (z takim doświadczeniem !!!). Inny kolega, tym razem z
                    mojej pracy dostał 5 tys. brutto(tak twierdzi), ale ze względu na to, że akurat
                    był potrzebny i obie strony zgodziły się, że musi się sporo doszkolić a taką
                    wysokość pensji niech potraktuje jako zachętę.

                    Prawda jest taka, że zarabia się i 1,5 i 3 i 5 tys. w zależności od regionu
                    Polski i tego, czy ktoś się znalazł o właściwym czasie we właściwym miejscu.
                    Ale tego wymądrzające się i pyszne gnojki jeszcze nie wiedzą, bo nie widziały
                    byłych managerów czy kierowników pracujących jako zwykłych programistów czy
                    testerów.

                    Ale spokojnie, Zachód zajrzał do nas zarobkami i jeszcze szybciej zajrzy do nas
                    zwolnieniami w IT.
        • mcov bredzisz 03.10.05, 18:22
          Wedlug raportow www.dice.com teraz bezrobocie w IT w USA spadlo ponizej 4%.
          Pracodawcy jakos tych tlumow nie widza.
        • Gość: Dominik Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.10.05, 02:05
          Fakt jest faktem, ze w Toronto komus zaraz po studiach jest bardzo ciezko
          znalezc prace i pewnie dlatego mieliscie tylu chetnych. Z drugiej strony chyba
          wolal bym umrzec z glodu niz przyjac $18,000 rocznie. Ja konczylem Software
          Engineering na University of Toronto i zaczynalem od $47,000 rocznie brutto...
          • tamu2003 Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. 04.10.05, 17:51
            Zauwazyliscie taki drobiazg, ze zarobki amerykanskie podaje sie nie tylko
            brutto, ale w dodatku w skali roku. Warto zastosowac, to naprawde poprawie
            samopoczucie. My wlasnie dostalismy podwyzke, np. $3200 podwyzki to brzmi
            lepiej niz to, ze to realnie jest $160 wiecej na miesiac (wiadomo potracenia).
            A co do wysokosci zarobkow to jak wszedzie, licza sie nie tylko kwalifikacje,
            ale znajomosci i szczescie.
        • Gość: Jacek Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.cs.ubc.ca 04.10.05, 02:39
          Ciekawe, kolega zaczal dzis pracowac dla Amazon - roczna placa 70 000 USD.
          Brytyjska Kolumbia na pierwszym miejscu najbardziej poszukiwanych specjalistow
          (takich, ktorym jest sklonna znacznie przyspieszyc proces uzyskiwania statusu
          premanentnego rezydenta) wymienia wlasnie informatykow. Dodatkowo w toku jest
          program zwiekszenia liczby miejsc na studiach IT o 100% (DTO). U nas studiuje
          okolo 900 unergrads i ponad 200 grads i jakos nie placza, ze losk ich pokaral
          tym kierunkiem studiow.

          Jak ktos niewiele potrafi to pracuje za 18tys.

          J.
        • Gość: jaga Re: Subiektywny widok z amerykańskiego podwórka.. IP: *.kingston.net 04.10.05, 05:02
          Czemu piszesz glupoty, chwalac sie , ze znasz rynek kanadyjski. Tu informatyk
          zaczyna od 50.000 na rok.
      • Gość: temat Ten artykuł nie dotyczy informatyków. IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:04
        Ten artykuł nie dotyczy informatyków. To jest raczej próba zrobienia prania
        mózgu potencjalnym klientom Computerlandu. Przedstawiona jest w nim wizja
        elitarności i wyjątkowości usług informatycznych firmy. Czytelnik podświadomie
        uznaje, że usługi są wyjątkowe i muszą być drogie. To raczej Computerland ma
        problemy z wygrywaniem przetargów i zdobywaniem klientów. Ciekawe, że nigdzie w
        artykule nie napisano, że pensja informatyka w Computerland wynosi ca. 1500 zł,
        a podstawowe rozliczenie to umowa-zlecenie lub podwykonawstwo (outsourcing).
        Bardzo często zdarza się, że w przetargu uczestniczy kilka dużych firm
        (strzelam: Computerland, Prokom, Infovide), które mają jedynego, tego samego
        podwykonawcę (np. firmę Bankomat Service). Słyszałem legendy o milionowych
        zarobkach, ale dotyczy to informatyków, którzy ze swoimi rozwiązaniami znaleźli
        się w niszy rynkowej i sami prowadzą swoje firmy czerpiąc korzyści głównie z
        praw autorskich wielostanowiskowych instalacji. Zarobki informatyków-etatowców
        wynoszą przeważnie ok. 30-50tys/rok, chociaż znam kilka osób (podkreślam
        zaledwie kilka), które osiągają dochody ponad 100tys zł/rok.
        • maruda.r Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. 03.10.05, 18:41
          Gość portalu: temat napisał(a):

          > Ten artykuł nie dotyczy informatyków. To jest raczej próba zrobienia prania
          > mózgu potencjalnym klientom Computerlandu. Przedstawiona jest w nim wizja
          > elitarności i wyjątkowości usług informatycznych firmy. Czytelnik podświadomie
          > uznaje, że usługi są wyjątkowe i muszą być drogie. To raczej Computerland ma
          > problemy z wygrywaniem przetargów i zdobywaniem klientów. Ciekawe, że nigdzie w
          >
          > artykule nie napisano, że pensja informatyka w Computerland wynosi ca. 1500 zł,
          >
          > a podstawowe rozliczenie to umowa-zlecenie lub podwykonawstwo (outsourcing).
          > Bardzo często zdarza się, że w przetargu uczestniczy kilka dużych firm
          > (strzelam: Computerland, Prokom, Infovide), które mają jedynego, tego samego
          > podwykonawcę (np. firmę Bankomat Service). Słyszałem legendy o milionowych
          > zarobkach, ale dotyczy to informatyków, którzy ze swoimi rozwiązaniami znaleźli
          >
          > się w niszy rynkowej i sami prowadzą swoje firmy czerpiąc korzyści głównie z
          > praw autorskich wielostanowiskowych instalacji. Zarobki informatyków-etatowców
          > wynoszą przeważnie ok. 30-50tys/rok, chociaż znam kilka osób (podkreślam
          > zaledwie kilka), które osiągają dochody ponad 100tys zł/rok.

          *******************************

          Troszkę sobie zaprzeczasz. Jeżeli Computerland chce swiadczyć usługi za 200 pln
          za godz. poprzez pracownika, któremu płaci 15 zł za godz. no to pozostawia
          olbrzymią przestrzeń dla osób, którym wystarczy 100 pln za godz.

          • Gość: goliard Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 10:08
            Wcale nie - Computerland startuje do takich przetargów, których zwykły czlowiek
            albo mała firma nijak nie wygra.
            • kotek.filemon Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. 04.10.05, 13:24
              > Wcale nie - Computerland startuje do takich przetargów, których zwykły czlowiek
              > albo mała firma nijak nie wygra.

              Słuszna uwaga - przetargów, zwłaszcza publicznych, zwykły człowiek albo mała
              firma nie wygra, bo do kosztów obsługi trza doliczyć wziątkę dla urzędasa...
              • matmis Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. 04.10.05, 16:23
                nawet pomijając korupcję, to sama dokumentacja może ważyć 125kg i kosztować
                paredziesiąt tysięcy złotych:

                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2941084.html
        • Gość: dot com Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 03.10.05, 20:32
          Gość portalu: temat napisał(a):

          > Ten artykuł nie dotyczy informatyków. To jest raczej próba zrobienia prania
          > mózgu potencjalnym klientom Computerlandu. Przedstawiona jest w nim wizja
          > elitarności i wyjątkowości usług informatycznych firmy.
          (........)

          Dokladnie tak jest. Ten artykul jest sponsorowany, GW dostala kase na pewno.
          Jesli absolwenci wydzialow IT wymienionych polskich uczelni sa tacy super i taka kase zgarniaja, to dlaczego hurtowo przysylaja CV do firmy w ktorej ja pracuje ?
          Kilku juz dostalo prace i opowiadaja mi o tej "wielkiej kasie" w Computerlandzie. Gdyby byla wielka, nie wyjezdzaliby z Polski...
          • Gość: keknet Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.* 04.10.05, 15:46
            Zgadzam się. Zastanawia mnie ilekroć czytam takie artykuły skąd te durne media
            biorą takie informacje. Chyba rzeczywiście są to artykuły sponsorowane. Ja
            pracuję w branży kilkanaście już lat, przeważnie jako szeroko pojęty admin. W
            mojej firmie (międzynarodowej) jest baza kilkuset chętnych do podjęcia tej
            pracy za naprawdę skrajnie mniejsze pieniądze. I nie są to tylko młodzi
            studenci ale i ludzie z wieloletnim doświadczeniem. Przestańmy szerzyć mity na
            temat kokosów jakie się zarabia w Polsce w tej branży. Dla wielu problemem jest
            nie wysokość zarobków ale znalezienie pracy w ogóle. Pozdrawiam wszystkich
            twardo stąpających po ziemi .. Cuda są możliwe, ale nie pochodzą od ludzi.
        • Gość: mada Re: Ten artykuł nie dotyczy informatyków. IP: *.crowley.pl 04.10.05, 09:19
          > Ten artykuł nie dotyczy informatyków. To jest raczej próba zrobienia prania
          > mózgu potencjalnym klientom Computerlandu.
          > artykule nie napisano, że pensja informatyka w Computerland
          > wynosi ca. 1500 zł,

          Pracowałem w CL-u; nie jest aż tak źle z tą pensją, ale ogólnie nie jest dobrze.
          To jest firma, w której awansuje się dzięki chamstwu i bezwzględności - im
          bardziej gnębi się podwładnych, tym lepszym okiem patrzą na kierownika
          dyrektorzy. Zaległości urlopowe na poziomie 40-60 dni to norma. 10-12 godzin w
          pracy dziennie - standard. Soboty w pracy - często - nikt się nawet nie bawi w
          jakieś motywowanie, tylko: "masz przyjść" i koniec gadki.

          Musiałem tam pracować, bo poprzednia firma miała trudności, zostałem zwolniony i
          wpadłem w ten gnój. Zabrało mi ponad rok, by się stamtąd urwać, a próbowałem od
          pierwszego dnia.
      • Gość: daro Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 20:08
        Podane zarobki sa zapewne kwotami brutto, co w przypadku naiwniakow
        pracujacych w naszym socjalistycznym kraju na umowe o prace oznacza, ze
        do lapy dostaja okolo polowe tego (placa netto to ~55% wszystkich
        kosztow pracodawcy, takze tych ukrytych, ktorych nie widac na "pasku") :P

        Prawda jest taka, ze w kraju kwitnacego socjalizmu zostaja tylko
        miernoty lub goscie, ktorzy sie boja wyjechac, bo np. nie znaja jezyka
        albo nie poradziliby sobie w obcym kraju, tudziez goscie, ktorzy
        wpakowali sie w malzenstwo + ewentualnie dzieci ;)))
        Najlepsi Ci ktorzy nie spelniaja tych warunkow juz wyjechali albo wyjada
        niebawem.

        A najwiecej tutaj szczekaja rozne miernoty co to mysla, ze sa informatykami a
        umieja jedynie papier w drukarce zmienic i biora za to marne grosze.

        pozdrawiam,
        • maruda.r Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 03.10.05, 21:20
          Gość portalu: daro napisał(a):

          > Podane zarobki sa zapewne kwotami brutto, co w przypadku naiwniakow
          > pracujacych w naszym socjalistycznym kraju na umowe o prace oznacza, ze
          > do lapy dostaja okolo polowe tego (placa netto to ~55% wszystkich
          > kosztow pracodawcy, takze tych ukrytych, ktorych nie widac na "pasku") :P
          >
          > Prawda jest taka, ze w kraju kwitnacego socjalizmu zostaja tylko
          > miernoty lub goscie, ktorzy sie boja wyjechac, bo np. nie znaja jezyka
          > albo nie poradziliby sobie w obcym kraju, tudziez goscie, ktorzy
          > wpakowali sie w malzenstwo + ewentualnie dzieci ;)))
          > Najlepsi Ci ktorzy nie spelniaja tych warunkow juz wyjechali albo wyjada
          > niebawem.
          >
          > A najwiecej tutaj szczekaja rozne miernoty co to mysla, ze sa informatykami a
          > umieja jedynie papier w drukarce zmienic i biora za to marne grosze.

          ******************************

          Bzdury synek pleciesz. Po co wyjeżdżać, skoro tu też można zarobić.

        • Gość: Hubi Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: 217.153.175.* 09.10.05, 17:16
          Wszystko fajnie.Ale dopiero co obroniłem pracę inż. i co dalej.Jak niby mam
          zdobyć tą cenną praktykę skoro firmy poszukujące informatyków poszukują ludzi z
          doświadczeniem.Przecież gdzieś tą praktykę muszę zdobyć.Od 2 lat poszukuję
          jakiejkolwiek pracy w branży IT i przez 2 lata miałem tylko 2 rozmowy.Nikt nie
          chce żółtodzibów.Rozumiem - wyszkolenie żółtodzioba kosztuje...ale przecież sam
          praktyki (tej potrzebnej) nie zdobędę we własnym zakresie.Mogę i owszem poznać
          semantykę jakiegoś języka programowania ale praktyki nie zdobędę sam.Ktoś
          kiedyś musi mnie przyjąć.Inaczej my żółtodzioby nie mamy szans na rynku i na
          stanie się PRAWDZIWYMI INFORMATYKAMI.
      • Gość: Wodnik Nawet nie trzeba ruszać z miejsca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 20:27
        Ja pracuję oficjalnie w Poznaniu za 2.5k PLN netto, a mieszkam 300 km dalej. Raz
        na pół roku widzę szefa.

        Praca luz - takie połącznie informatyki i genetyki. Tematy wybieram sobie sam, a
        nie jest to bynajmniej robienie durnych formatek, tylko czysta praca koncepcyjna
        = naukowa z zastosowaniem informatyki oraz najbardziej zaawansowanych algorytmów
        i sporej wielkości klastrów obliczeniowych... Kontakty przez mail, oficjalny
        język - angielski. Wyjazdy na spotkania konsorcjów naukowych raz na pół roku do
        różnych stolic europejskich.

        Ale szczerze... ta kasa mi wystarcza, jeśli robota jest naprawdę ciekawa i
        pozwala rozwijać się we własnej dziedzinie. A pomyśleć, że mógłbym siedzieć za
        900 zł w jakimś podmiejskim szpitalu jako lekarz... Brrr! :-)



        Szczerze mówiąc, to
        • Gość: info Re: Nawet nie trzeba ruszać z miejsca... IP: 212.75.114.* 05.10.05, 15:15
          Strasznie Ci zazdroszczę. Ja musiałem odejść z nauki i z tego co lubię właśnie
          przez to, że umarłbym z głodu.
          Jak się trochę popracuje, to czasem do człowieka dociera jak bardzo osobista
          satysfakcja ważna jest w pracy. A idealnie byłoby zgrać pracę i zainteresowania
          i to te właściwe, a nie wymuszone. Gratuluję i życzę powodzenia w pracy i
          jednocześnie wielkiej pasji.
      • justyna04 Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 03.10.05, 21:22
        pierwsza sprawa: pojęcie "informatyk" - studnia bez dna. Ja znam takich co na II roku Politechniki też już mówią o sobie "jestem informatykiem". A z drugiej strony jest mój mąż, który od maja nie może znaleźć pracy (wyższe, masa kursów, 10-letni staż w zawodzie robił wszystko co tylko w informatyce można (w ramach dwóch zakładów pracy). Nie dlatego że nie umiał się wyspecjalizować, ale takie były potrzeby. Łącznie ze stanowiskiem kierowniczym. Zwolnili go z powodu likwidacji stanowisk (redukcja zatrudnienia "a pan to jeszcze młody coś Pan znajdzie).
        To nie dlatego nie może znaleźć pracy, że chciałby za dużo zarabiać. Ale nikt go nie chce zatrudnić bo mówią ,że ma "za wysokie kwalifikacje" żeby pracować za 1200 brutto. i wybierają absolwentów.
        No dobrz autor artykułu podkreśla że atutem jest język obcy, ale to też jest względne. na 12 rozmów kwalifikacyjnych które mąż odbył (w całej Polsce) na dwóch ktoś podkreślał że język będzie wykorzystywany w codziennej pracy. Mąż bez radzi sobie z dokumentacją techniczną bez problemu, a że w mowie język trochę drewniany..... Naprawdę po miesiącu pracy w międzynarodowym środowisku można wyrównać poziom.
        Wysłał 118 ofert pracy (tylko na stanowiska informatyczne) - tzn. praca dla informatyków jest, ale też jest ich już bardzo dużo i już jest ogromna konkurencja. z 10 nabliżej mi znanych informatyków żaden nie przekracza 3000 brutt, a połowa z nich pracuje za 2000-2300 (woj. łódzkie)
        Nie chcę narzekać, ale w zasadzie już namawiam męża żeby sie przekwalifikował bo niedługo nie będziemy mieli z czego żyć — moje zarobki i sytuacja pracownicza to już zupełnie inny matrix.......
        • Gość: dd Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.05, 08:54
          Tez bym sie przekwalifikowal, tylko na kogo. Czy jest jakis zawod w ktorym jest
          praca i to zaraz po przekwalifikowaniu, bez doswiadczenia. Czekam na sugestie,
          oczywiscie tylko powazne.
      • Gość: nody Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 23:24
        no z tymi zarobkami to troche przesadziliscie, 3-3,5 tys dla informatyka swiezo
        po studiach :-))) może w Wawie sa takie stawki ale nie w przecietnym polskim
        miescie, zgodze sie ze informatyka to jest przyszlosc sam studiuje informatyke
        ale te cyferki jakie napisaliscie jeszcze dlugi czas beda fikcja :-)
        • Gość: kupsk Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.cablelabs.com 04.10.05, 01:01
          Wcale mnie to nie dziwi. Ja dostalem 4tys. zl na start po studiach 2,5 roku temu...
        • Gość: Warszawa Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 01:01
          W Warszawie świeżo po studiach to więcej niż 3-3,5 tys. Netto.
      • stachu44 "rządowe prognozy" - to chyba jakis dowcip? 03.10.05, 23:46
        Jaki rzad? Jakie prognozy?
      • Gość: andy Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.netcologne.de 04.10.05, 01:47
        zbyt wiele euforii w tym artykule i danych nie sprawdzonych .np transfer
        walutowy w banku e odbywa sie natychmiast. pozdrawiam
      • calstop Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 04.10.05, 02:25
        Czego ty nie powiesz. Ja nie mialem NAJMNIEJSZYCH problemow ... To raczej
        pracodawcy sie o mnie bija i dzwonia do mnie z pytaniem, czy nie chce u nich
        pracowac ...

        Jesli masz jakiekolwiek problemy ze znalezieniem pracy jako informatyk, to warto
        sie zastanowic, czy nie zachodzi jeden z ponizszych warunkow:

        - minales sie z powolaniem i nie masz predyspozycji do tego zawodu
        - "przebimbales" cale studia w pubach i uczac sie tylko podczas sesji; nie
        rozwijales swoich zainteresowan informatycznych samemu (tylko to co wymagaja na
        wykladzie i ani odrobiny wiecej), nie starales sie zdobyc doswiadczenia (np.
        zatrudnienie sie albo wrecz darmowa praktyka)
        • dre6 Jestem pod wrazeniem ... 04.10.05, 02:41
          ...tego co napisales. Najwidoczniej jestes zajebisty gosciu.
          Napisz jeszcze cos o sobie. Zacznij od "Ja".
          Pozostajac pod wrazeniem i podziwem,
          d.
      • Gość: glus Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 04:24
        Ja pie.. panstwowa komisje akredytacyjna. Moze zacznie narzucac standarty
        uczelniom w USA. Nie wierze ze UW jest lepszy od uczelni prywatnych w USA jesli
        nie ma dostepu so hardwaru a Linux wkrotce zostanie skomercjalizowany bo dalej
        tak nie moze. Radze polskim mistrzom programowania zeby zaczeli od wlasnego
        Unixa.
      • Gość: mis [...] IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 04:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: harikriszna Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 04:51
          W Niemczech jest tzw. zielona karta na 5 lat i potem obywatelwo.
          Nie wiem czy to sie stosuje do EU ?
          Moze ktos wie ?
        • Gość: PWex Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:08
          Jest to problem Polskiego szkolnictwa zeby stalo sie rynkowe.
          Czym jest UW konkurecyjny w porownaniu z Wielka Brytania lub Szwecja.
          Tylko zerowa cena ? Ale czy warto ja placic za lamany angielski.
          Jezeli nie ma pracy dla absolwentow w Polsce to trzeba zredukowac i pozamykac
          szkolnictwo panstwowe.
          • Gość: harddrife Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:12
            Nie rozumem dlaczego budzet pantwa ma dotowac do prywatnych firm zagranicznych
            jak Mikrosoft zarbiajacych biliony ?
            jesli statutowa pensja profesora informatyki jest rowna stypendium naukowemu w
            Oxfordzie lub Princeton ? Jezeli fimy zachodnie chca absolwentow to musz za to
            placic. Przy braku pracy w Polsce nalezy wszystko pozamykac. Najbogatsi zawsze
            zdobeda wyksztalcenie za granica.
          • Gość: polo Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:33
            Jezeli paniczyki chca sie uczyc to musza placic czesne. Czy to w prywatnym czy
            panstwowym. Jezeli 1/3 Narody mieszka za granica bo jej nie stac w Polsce
            to cos jest tu nie tak z dotacjami z RP do Mikrosoftu.
            Kraje bogate Unii i USA widza w Polsce tania sile robocza i to musi sie skonczyc.
            • Gość: aaa Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:36
              Mysle ze RP nie jest instytucja charytatywa dla Celtic Solutions.
              Nie rozumiem ich wymagan doskonalego angielskiego jezeli co drugi Angol
              nie moze zdac amerykanskich TSE lub GRE a nauczyciele w USA na cwiczeniach
              bekocza bo nie ma na innych pieniedzy.
      • Gość: blacknite A jak po doktoracie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 04:57
        A może powie mi ktoś, jak wygląda rynek pracy dla ludzi z doktoratem w
        dziedzinie IT-podobnej (telekomunikacja). Jestem aktualnie w połowie robienia
        tegoż i już słyszałem, że z pracą cieniutko. Podobno pracodawcy nie zatrudniają
        doktorów, bo:

        a) potrzebują "wyrobników", a nie ludzi do rozwiązywania trudnych, nowych,
        niekonwencjonalnych zagadnień, którzy opanowali technikę pracy naukowej
        b) kierują się niezdrową "ambicją" na zasadzie: nie zatrudnię lepiej
        wykształconego ode mnie i nie będzie mi się "burak" wymądrzał
        c) jak powyżej plus przekonanie, że ta cała nauka i doktoraty to pic na wodę,
        udawanie i że taki doktor to nic konkretnego zrobić nie umie, a jeszcze śmie
        żądać wyższej pensji niż przeciętny absolwent z inż. lub mgr inż.

        I jeszcze to wszechobecne wymaganie "doświadczenia" zawodowego. Ja nigdy nie
        pracowałem w żadnej firmie informatycznej, ale przy okazji robienia doktoratu
        niejeden większy lub mniejszy projekt zrobiłem. Ale to pewnie to
        nieszczęsnego "doświadczenia" zaliczone nie będzie... Na staże (jeszcze do tego
        może bezpłatne :/ ) też nie poszedłem, bo wolałem w tym czasie zajmować się
        pracą naukową, a nie noszeniem papieru do drukarki w "firmach informatyczych"
        (przecież tak wyglądają nieraz te staże).

        Nie za bardzo chciałbym wyjeżdżać z Polski, ale pewnie mnie to nie ominie, jak
        się sytuacja nie zmieni.
        • Gość: WMI Re: A jak po doktoracie? IP: *.access.ch 04.10.05, 12:31
          Z tym doktoratem, to ciezka sprawa, bo:

          a) prawdziwe zycie nie polegoa na rozwiazywaniu nowych, trudnych,
          niekonwencjonalnych problemow. Ja sam czuje sie tak troche jak jakis
          rzemieslnik, zrobic jakas tabelke, wpisac tam jakies dane, przeczytac jakies
          dane, zrobic jakas klase, dopisac konstruktora i tak w kolko ...

          b) pracodawcy (na ogol) zatrudniaja odpowiedniego czlowieka do odpowiedniej
          pracy. Twoje kwalifikacje moga byc ZA DUZE w stosunku do potrzeb. Bardzo czesto
          ludzie naprawe inteligentni sa trudni w prowadzeniu, wiec bierze sie tych nieco
          mniej inteligentnych, zeby robili, a nie glowkowali.

          c) praca naukowa to jedno, a praca zarobkowa, to drugie. Jedno ma sie nijak do
          drugiego. Co nie znaczy, ze nie mozna laczyc jednej z druga.

          Doswiadczenie mozna sobie sprokurowac, papier jest cierpliwy i niejedno
          wytrzyma. Tylko czy po swoim doktoracie bedziesz mial ochote w ogole pracowac ?

          W.
        • Gość: marcin_r Re: A jak po doktoracie? IP: 213.199.204.* 04.10.05, 14:43
          Spotkałem się z opinią, że w niektórych (dobrych!) firmach doktorom zaliczają
          pracę naukową jako doświadczenie. Nie znam szczegółów ile dokładnie lat i jak to
          się przekłada w rzeczywistości, niemniej jednak nie wszyscy pracodawcy muszą Cię
          traktować jednakowo.
      • Gość: redneck Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:21
        Mysle ze dotowanie Polskich uczelni przy braku jakiegokolwiek rynku to
        proba mumifikacji PRL do RP. Uczelnie nalezy zredukowac tak zeby czesne
        pokrywalo ich wszystkie wydatki jesli nie bedzie dotacji z przemyslu.
        Jezeli firma Celtic Solutions zatrudnila 6 /40000 to znaczy ze firma
        Scotisch Informatics zatrudnilaby jednego i nalezy pomzyc budzet uczelni przez
        te czynniki bo nikt nie jest instytucja charytatywna w wiktorianskiej Polsce.
        • Gość: vt555 Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:24
          Mysle ze jezeli ci ludzie sa po studiach na utrzymaniu rodzicow tzn. ze ktos
          tu kradnie pieniadze. Nowy parlament to najlepsza okazja zeby nie szerzyc
          oswiaty kaganca za pieniadze Polonii ktora nie ma nawet na US.
          • Gość: rolnictwo Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:27
            Cala ta dyskusja w artykule robi z nas Indie, a tak byc nie powinno.
            Nie bylismy kolonia herbaciana wielkiej Brytanii ani nie mamy problemow
            z higiena. Jezeli jest emigracja specjalistow to nalezy ja zlikwidowac
            inaczej to trzeci swiat. Najwyzsze gospodarki zwsze kradna mozgi a nie produkuja.
            • Gość: dezo6 Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.chem.usu.edu 04.10.05, 05:29
              Nalezy wziac przyklad z USA gdzie czarny z Nairobi czy hindus bez perspektyw
              w zjednoczonym krolestwie haruja za polowe pod grozba wiezienia za nie legalny
              status. Nadprodukja informatykow znaczy wyrzucanie pieniedzy z budzetu i moze
              byc oo niej moy w szkolnictwie pantwowym.
              • Gość: Mwangi Njagi Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.cisco.com 04.10.05, 14:08
                "Nalezy wziac przyklad z USA gdzie czarny z Nairobi czy hindus bez perspektyw
                w zjednoczonym krolestwie haruja za polowe pod grozba wiezienia za nie legalny
                status" --> nie tak pretko kolego... Jestem z Nairobi i pracuje Legalnie... i w
                Cisco ... i zarobki, netto, co miesiac... $9,500. Studiowalem na politechnice
                Wroclawskie i ukonczylem studiach 2002. Polska studia to b. Dobra...ale dokad
                idziesz na ziemi bez perfect English??? Zarty robicie?????????
                • Gość: BGo He, he, brawo. IP: *.exell.com.pl / 213.17.228.* 04.10.05, 15:41
      • Gość: divak2 Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.generacja.pl 04.10.05, 07:38
        tzn. wg. ilustracji GW do tego do artykułu informatyk charakteryzuje się tym że
        siedzi non-stop na gadu-gadu?
        • Gość: gosc Re: Hindusi prosze panow IP: *.ventca.adelphia.net 04.10.05, 08:07
          jako narod sa zdecydowanie bardziej inteligentni niz Slowianie a szczegolnie
          Polacy i wlasnie ci Hindusi w USa zarabiaja ponad $100 tys sczegolnie w
          biotech , a w Indiach zarabiaja wlasnie ekwiwalent amerykanskich zarobkow,
          bardzo niewielu jest Polakow tak wyksztalconych i inteligentnych jak Hindusi
          • Gość: ajajaj Ja tylko znam doktorantów hinduskich w Polsce. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.05, 08:51
            Ja poznałem tylko doktorantów hinduskich w Polsce (analiza algorytmów). Polscy
            studenci (w tym niżej podpisany) udzielali im korepetycji z działania
            algorytmów, obliczania złożoności, przykłady zastosowania. Obronili doktoraty,
            więc chyba jestem niezły ;-)
            ajajaj
          • Gość: Soup Nazi Re: Hindusi prosze panow IP: *.sympatico.ca 05.10.05, 18:14
            Prosze pana udowadniam panu blyskawicznie, ze jest pan totalnym idiota nie
            potrafiacym myslec nawet przez chwile.

            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > jako narod sa zdecydowanie bardziej inteligentni niz Slowianie a szczegolnie
            > Polacy i wlasnie ci Hindusi w USa zarabiaja ponad $100 tys sczegolnie w
            > biotech , a w Indiach zarabiaja wlasnie ekwiwalent amerykanskich zarobkow,

            Gdyby, mlocie parowy, tak rzeczywiscie bylo, to w Stanach nie byloby calego
            krzyku o outsourcing informatyki do Indii, bo kto by sie zabawial w outsourcing
            gdyby to sie nie oplacalo dzieki dziadowskim zarobkom Hindoli w Hindiach. A
            teraz, debilu, spie..j daleko, moze byc do Indii, hehehe

            > bardzo niewielu jest Polakow tak wyksztalconych i inteligentnych jak Hindusi
            • Gość: Dominik Re: Hindusi prosze panow IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.10.05, 02:27
              Oj, ale z Pana BURAK CUKROWY... :-|
              Gdyby mial Pan jakiekolwiek pojecie o tym co sie dzieje na zachodzie i byl na
              biezaco z businessowymi newsami to pewnie zauwazyl by Pan, ze w US i w Canadzie
              krzycza ostatnio o wycofywaniu sie z outsourcingu w Indiach i zprowadzania
              dzialow IT zpowrotem na ta (zachodnia) strone Atlantyku...
        • senseiek Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 04.10.05, 14:54
          Gość portalu: divak2 napisał(a):

          > tzn. wg. ilustracji GW do tego do artykułu informatyk charakteryzuje się tym
          że
          > siedzi non-stop na gadu-gadu?

          A zebys wiedzial, ze tak... ! Tak naprawde w pracy programisty (jestem nim od
          18 lat) 95% to rozmowy i wymyslanie jak program ma dzialac, a tylko 5% to
          prawdziwe pisanie przed komputerem, stukanie w klawiature.. Jesli design robi
          sie w trakcie pisania to pozniej konczy sie na tym, ze po 3-4 duzym pomysle,
          trzeba zaczynac pisanie od nowa, by nowe rzeczy uwzglednic i dzialaly
          efektywnie i optymalnie..

          --
          TrueArt www.trueart.pl
      • Gość: deresz Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 08:34
        Trudności w zalezieniu pracy w Polsce nie miałem - ile podań - tylu
        pracodawców. Teraz z 4 letnim doświadczeniem w teleinformatyce (programista)
        zarabiam 6000 brutto. Na początku żaden pracodawca nie wierzył w moje
        kwalifikacje, ale szybko uwierzył :))).
        Z ta dostępnością zagranicznych rynków pracy to gruba przesada. Wysyłam
        podania, dzwonię od ponad roku i nic. Nie ograniczam się do jednego kraju - nam
        perfekt ang., niem., fr., ros. Oczywiście wszyscy są zainteresowani i
        oddzwonią.
        Dochodzę do wniosku, że właściwie zagraniczni pracodawcy nie są zainteresowani
        zatrudnianiem polskich programistów. A te wszystki artykuliki o tym jak nam
        łatwo znaleźć pracę za granicą - to po porstu mydlenie oczu i pobożne
        życzenia.
        • armagedon Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę 04.10.05, 08:46
          Ale sie rozpisaliscie i klocici e sie o to kto ile zarbaia ludzie dajcie spokuj
          pozdrawiam wszytskich informatykow choc sam nim nie jestem
        • Gość: antypod Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.brimble5.che.auckland.ac.nz 04.10.05, 10:28
          > Dochodzę do wniosku, że właściwie zagraniczni pracodawcy nie są zainteresowani
          > zatrudnianiem polskich programistów. A te wszystki artykuliki o tym jak nam
          > łatwo znaleźć pracę za granicą - to po porstu mydlenie oczu i pobożne
          > życzenia.

          ======

          Moim zdaniem to kwestia referencji. Sam to przerabialem. Prace (mowie tu o
          krajach anglojezycznych bo innych doswiadczen nie mam) mozna znalezc jesli ma
          sie kwalifikacje, potrafi sie to wykazac a oprocz tego ktos to moze poswiadczyc
          (chocby i telefonicznie). Wszystko zalezy od ciebie.
      • Gość: informatyk Napisz, ile zarabiasz i co robisz IP: 80.51.227.* 04.10.05, 08:43
        Skończyłem studia na prywatnej uczelni. Bardzo dobrych ocen ze wszystkiego nie
        miałem ale jeśli ktoś studiował informatykę (chociaż to tyczy się prawdopodobnie
        inncych studiów) to wie, że przedmioty są różne niestety i trudno być dobrym i z
        grafiki i z programowania np. bo to dwie różne rzeczy. Studia skończyłem, od 5
        lat pracuję w urzędzie gminy w małej miejscowości. Mam pod sobą sieć lan
        składającą się w tej chwili z 15 komputerów (od 7-letnich staruszków, które
        trzeba jakoś uytrzymywać 'przy życiu' do półrocznych; od Win95 do XP). Muszę
        znać też DOS-a bo kilka programów chodzi właśnie pod nim. Od niedawna mam też
        serwer na linuksie (wersja tekstowa)i też muszę wiedzieć, 'z czym to się je'.
        Jeśli posypie się sprzęt - naprawiam; problemy z obsługą programów - informatyk
        jest od tego; czyli ogólnie wszystko co ma jakikowliek związek z maszyną zwaną
        komputerem i wszystkim co jest do niego podłączone. Poza informatyką w zakresie
        mam też zajmowanie się sprawami związanymi z promocją. Zarabiam niecałe 1300 zł
        netto.
        • addok Propozocja dla tzw. 'zakładowych informatyków' 04.10.05, 08:56
          Napisz do mnie na prv. Mam jedno pytanie-propozycję.
          • Gość: informatyk Do 'addok' IP: 80.51.227.* 04.10.05, 09:21
            Namiar na mnie: fabio0@poczta.onet.pl
            • r306 O Boze... 04.10.05, 10:00
              Chlopie, facet ma dla Ciebie propozycje (byc moze) i porsi o kontakt mailowy, a
              Ty mu podajesz swojego maila???
              Wyjasniam - addok ma konto na portalu GW i jego adres to addok@NOSPAM.gazeta.pl
              lub prosciej addok@gazeta.pl

              Wstyd, ze tego zwyczajnie nie wiesz....
              • Gość: informatyk Re: O Boze... IP: 80.51.227.* 04.10.05, 10:23
                Wstyd? Być może. Ale może zastanowisz się trochę nad tym, że nie wszyscy mają
                konto na gazeta.pl i nie wszyscy muszą wiedzieć, że coś takiego istnieje, i że
                ma akurat adres nospam.gazeta.pl lub gazeta.pl. Gdybym ja napisał to np. na
                onecie to wiedziałbyś, jaki mam adres? Czy to jest poczta.onet.pl?, op.pl?,
                buziaczek.pl?
                Mimo wszystko dziękuję za wyjaśnienie. Dzięki Tobie już będę wiedział.
                Pozdrawiam
                • r306 Bede sie spieral 04.10.05, 10:43
                  Jednym z przedmiotow na wydzialach informatycznych jest logika. Do przejscia
                  egazminow z analizy matematycznej, funcjonalnej, algebry, teorii grafow... itd,
                  itd, wymagana jest jednak pewna zdolnosc analitycznego myslenia.
                  Jesli wiec facet prosi Cie o kontakt na priv i jednoczesnie nie podaje zadnej
                  informacji, to znaczy, ze tej informacji nalezy szukac w jego "otoczeniu".

                  Przepraszam za napastliwy ton moich postow, ale chociaz dzis nie poniedzialek,
                  to jednak jestem troche zmeczony tlumaczeniem rzeczy... tu cytat z slownika
                  jednego z wykladowcow... trywialnych.
                  Sorry, pewnie nie powinienem napadac i wykazac sie empatia... Brak urlopu...
                  • Gość: informatyk Re: Bede sie spieral IP: 80.51.227.* 04.10.05, 10:57
                    Możesz nie wierzyć ale zacząłem szukać bo pomyślałem dokładnie tak jak to
                    opisałeś o tym 'otoczeniu'. Być może za krótko szukałem bo stwierdziłem, że
                    skoro 'addok' zostawił post to pewnie czyta na bieżąco komentarze do tego
                    artykułu i jeśli zostawię mu swój adres to szybciej nawiążemy kontakt. Logika
                    logiką ale czasem przyznasz można wybrać szybszą trochę drogę:) I nie chodzi o
                    to, że nie chce mi się myśleć logicznie i szukać w 'otoczeniu' adresu 'addoka'.
                    Nie znając nazw kont na gazeta.pl a wiedząc, że portale mają je bardzo różne i
                    czasami zupełnie nie związane z własną nazwą, wybrałem po prostu inny, wg. mnie
                    w tym przypadku szybszy sposób.
                    Co do tłumaczenia rzeczy 'trywialnych' to ciągle się z tym spotykam i naprawdę
                    zdziwłbyś się, tak jak ja się czasem dziwię, że człowiek, który siedzi przy
                    komputerach ileś tam lat nie wie tego czy tamtego:)To się zdarza:)
                    I nie ma chyba za co przepraszać:) Nie będę napadał na Ciebie chociaż też brak
                    dłuższego urlopu:) ... od dwóch lat :)
                    Pozdrowienia
        • Gość: technik Re: Napisz, ile zarabiasz i co robisz IP: 81.91.106.* 04.10.05, 12:27
          EHEHE - i po to ukonczyles studia zeby siec lan z 14 komputerow administrowac i
          mowic paniom w urzedzie jak sie w wordzie grube literki robia ? Wiec nie dziw
          ze bedziesz zarabiac 1300 netto i ani grosza wiecej. Przciez hobbysci po szkole
          podstawowej wymiataja w linuxie. Po prostu Informatyk to szeroka kategoria
          gdzie mozemy znalesc 'ekspertow' od 4 stanowiskowch sieci lan jak i gosci ze
          znajomoscia zaawansowanych systemow sieciowych kategorii 1000+. Jedno co ich
          laczy to to ze obaj spedzili 5 lat na studiach.
          • Gość: informatyk Re: Napisz, ile zarabiasz i co robisz IP: 80.51.227.* 04.10.05, 12:46
            Zgadzam się z Tobą, że informatyk to tak szeroka kategoria, że zastanawiam się
            czy powinno się w ogóle używać tego stwierdzenia. I nie o to chodzi, że się
            dziwię. Zarabiam tyle ile zarabiam. Nie jestem programistą ani administratorem
            baz danych. Opisałem tylko swoją sytuację i miejsce,w którym pracuję. Jeśli
            trochę się orientujesz jeśli chodzi o małe miejscowości i pracę w takich
            miejscach jak moje to wiesz, że i tak nie mam źle:) A to, że inni zarabiają 2
            czy nawet 5 tys. to inna historia. Tak jest ze wszystkim.
        • Gość: informatyk Re: Napisz, ile zarabiasz i co robisz IP: *.twp.olsztyn.pl / *.twp.olsztyn.pl 04.10.05, 14:56
          ja mam 200kopmuterów pod sobą i tylko 1100 na rękę i Linuxa znam i FreeBSD znam
          i nawet Windowsa i DOS-a też także nie narzekaj.
          • Gość: Do informatyk Re: Napisz, ile zarabiasz i co robisz IP: 80.51.227.* 04.10.05, 15:25
            Jeśli to jest do mnie to ja nie narzekam:) Wiem gdzie pracuje i za ile:)
            Napisałem tylko ile zarabiam i co robię. I teraz kiedy Ty zrobiłeś to samo to
            możemy sobie porównać jak to czasami jest dziwnie. To wszystko. Jak będę chciał
            lepiej zarabiać to poszukam innej pracy:) Po prostu
      • Gość: kol.de Re: przelew bankowy 1 dzien - hahahaha IP: *.infonet.ee / *.infonet.ee 04.10.05, 08:52
        rzeczywiscie sukces polskich informatykow - elektroniczny przelew , ktory trwa
        1 dzien.
        W Estonii przelew miedzybankowy trwa 1 godz, przelew w obrebie wlasnego banku
        wykonany jest po 5 minutach(moze szybciej, nie sprawdzalem wczesniej niz po 5
        minutach)i tak juz jest kilka lat to nie nowosc.
        pozdrawiam
        kol.de
        • rapolas Re: przelew bankowy 1 dzien - jak najbardziej 04.10.05, 09:23
          Uwazam, ze jesli moj ojciec w swoim banku dokonuje przelewu na moje konto, po
          czym po 10 minutach ja dostaje SMSa ze swojego banku o wplywie srodkow na moje
          konto to JEST to sukces polskich systemow i ich tworcow.

          Co do samego zawodu, to zgadzam sie z autorem, ze coraz mniej informatykow daje
          sie skusic na wyjazd. Sredni zarobek u nas $1,500 jest jak najbardziej realny.
          Osobiscie uwazam, ze sposobem na wygranie na tym rynku pracy jest 'business
          focus' - IT jak nigdy wczesniej potrzebuje ludzi, ktorzy rozumieja biznes i
          ktorzy zarzadzaja informatyka. Stad chocby popyt istnieje w takich obszarach,
          jak business analysis, czy IT project management. Ja przynajmniej tym sie
          kieruje i nie zaluje :)
        • praptak Re: przelew bankowy 1 dzien - hahahaha 04.10.05, 10:55
          > rzeczywiscie sukces polskich informatykow - elektroniczny przelew , ktory trwa
          > 1 dzien.
          > W Estonii przelew miedzybankowy trwa 1 godz, przelew w obrebie wlasnego banku
          > wykonany jest po 5 minutach(moze szybciej, nie sprawdzalem wczesniej niz po 5
          > minutach)i tak juz jest kilka lat to nie nowosc.
          > pozdrawiam
          > kol.de

          To akurat nie jest sprawa polskich informatyków - KIR wyspecyfikowała taki
          system i taki system dostała. Poza tym opóźnienia wprowadzają same banki -
          często przelew nie jest wysyłany najbliższą sesją Elixiru (a jest ich kilka
          dziennie, więc maksymalne opóźnienie nie powinno być większe niż parę godzin).
          • r306 Potwierdzam... 04.10.05, 10:58
            Przy czym zasluga polskich informatykow jest to, ze potrafili sprostac
            wymaganiom KIR :)
            Przy czym przelewy wewnatrzbankowe odbywaja sie "w czasie rzeczywistym".
        • ziggystardust Re: przelew bankowy 1 dzien - hahahaha 04.10.05, 11:20
          To nie ma nic wspólnego z informatykami - oni tylko wykonują to co zlecają im
          bankowcy.
          Przelew bankowy w 1 godzine? To chyba zależy między jakimi bankami, prawda ?
        • Gość: jaa Re: przelew bankowy 1 dzien - hahahaha IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.05, 13:08
          1/ Oczywiście to bzdura, przelew przez sesję Elixiru idzie 2-3 godziny, w
          ramach banku on-line w 1-2 sekundy (tyle ile trwa odświeżenie strony WWW :)

          2/ Ja od dawna szukam porządnych programistów, znających porządnie delphi/php.
          Warunek na początek - napisać prosty programik robiący cokolwiek sensownego i
          drukujący efekt. Większość odpada, nie chce im się... Programista musi nie
          tylko znać teorię obwodów, grafów, logarytmy i różne podstawowe p....ły, ale
          znać się dobrze na specyfice działalności firmy.
      • Gość: Lardo COMPUTERLAND - PORAŻKA IP: *.n4u.krakow.pl / *.n4u.krakow.pl 04.10.05, 09:36
        ta firma zrobiła program obsugujący lekarzy i pielęgnierki w nfz, pomagałem
        nieszczęsnym ludziom którzy musieli pracowaćna tym g.... Kto im za to dał kase
        to najgorszy soft jaki można sobie wyobrazić, koszmarny nieintuicyjny pozbawiony
        podstawowych funkcji!
        • Gość: informatyk Re: COMPUTERLAND - PORAŻKA IP: 80.51.227.* 04.10.05, 09:50
          Z programem w NFZ nie miałem do czynienia ale pracowałem, i nadal mam styczność,
          z programami ComputerLandu, do obsługi podopiecznych ośrodków pomocy społecznej.
          Chodzi tutaj o SI Pomost i SR (Świadczenia Rodzinne). I jeśli chodzi o te akurat
          to nie mam większych zastrzeżeń do nich. Są dość proste w obsłudze (jeśli ktoś
          jest w miarę bystry i potrafi zapmiętać co gdzie się robi) i naprawdę
          odpowiednio przygotowane potrafią bardzo pomóc.
          Podobnie rzecz ma się z Płatnikiem firmy Prokom. Ludzie wieszają na nim psy i
          ciągle mówią, że jest zły ale jeśli ktoś kilka ładnych lat temu całymi dniami
          wypisywał druki do ZUS a teraz robi to w godzinę, czasami krócej, przy pomocy
          tego programu a jednocześnie jest coraz mniej błędów w deklaracjach dzięki temu
          to powinien być wdzięczny, że ktoś taki program stworzył wreszcie. A to, że nie
          jest idealny to chyba normalne. Jeśli ktoś się orientuje, na jakiej zasadzie
          tworzy się takie programy i potem je uaktualnia to nie będzie bredził bez sensu.
        • r306 Hehehe 04.10.05, 10:14
          Sam soft, to jeszcze pol biedy - po intensywnym szkoleniu ludzie jeszcze jakos
          w tym biegaja. Ale ktos w NFZ tak wynegocjowal warunki umowy, ze teraz, aby
          wystawic rachunek za miesiac wykonywania procedur, to musisz na podstawie
          danych z programu wypelniac zalaczniki excelowe - recznie! Dla stomatologa, to
          jakies 30 minut bieganiny z kalkulatorem. Troszke sie zdenerwowalem i zrobilem
          parametryzacje tych arkuszy, wiec teraz moi stomatolodzy tylko podaja liczby
          wykonanych procedur, a reszta biegnie juz automatem (no, z malym rcznym
          popchnieciem w celu aktualizacji laczy :)).
          A caly wic polega na tym, ze NFZ nie wymusil na Computerlandzie, aby podprogram
          do rozliczen wystawial odpowiedni wydruk bedacy zalacznikiem do rachunku...
          W Computerlandzie powiedzieli, ze nie biora za to odpowiedzialnosci i ktos im
          poszedl na reke...
          Kurcze, to ja parametryzuje wydruki faktur, grzebie w kodzie gdy sa jakies
          wymyslne rabaty, aby sie wszystko dobrze wyliczalo na fakturach (czyli nie
          tylko wydruk ale i ksiegowanie) i musze brac za to odpowiedzialnosc... Tylko,
          ze moja firma obsluguje prywatne firmy, a nie panstwowe instytucje, ktorym
          wszystko wisi....
      • Gość: criss Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 09:57
        Co za bzdurny artykuł... Autor widać żyje w jakiejś utopijnej Polsce. Jako mgr. inż. informatyki - dyplom na 6 z wyróżnieniem, biegle C/C++, administracja Linuxem, Cisco, programowanie pod X'ami itp., - obecnie zarabiam 1300 pln w Bielsku-Białej i nie ma żadnych widoków na lepszą pracę. Ludzie zejdźcie na ziemię!
        • Gość: sentex Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: *.motorola.com 04.10.05, 10:04
          to wyjedz do warszawy
        • Gość: aorta Re: Informatycy nie muszą wyjeżdzać za granicę IP: 195.20.110.* 04.10.05, 14:08
          wiesz... wydrukuj sobie takie zdanie i przywies nad lozkiem:
          "Mieszkam tam gdzie pracuje a nie pracuje tam gdzie mieszkam"
          Poza tym z pewnoscia wykonujesz malo ambitne projekty i nic Ci sie nie chce bo
          nie masz wyzwan ani motywacji.Ale widocznie to Ci odpowiada, tak jak pensja 1300
          zl skoro nie chcesz tego zmienic. Szkoda slow :(
          Lepiej tylko narzekac i mowic ze nie ma pracy ...
          Gratuluje, z pewnoscia tylko Andrzej Lepper moze Ci pomoc - on liczy na takich
          ja ty ...
          • Gość: kes Do aorty IP: 195.68.108.* 04.10.05, 15:02
            > wiesz... wydrukuj sobie takie zdanie i przywies nad lozkiem:
            > "Mieszkam tam gdzie pracuje a nie pracuje tam gdzie mieszkam"

            A niby dlaczego?
            Ja od ponad roku "mieszkam tam gdzie pracuje" (nad Sekwana) i mam dosc. Co z
            tego super zarabiam skoro nie mam z kim tych pieniedzy wydac. Tu jestem obcy,
            nie mam rodziny, znajomych, kobiety, nic. A chcialbym miec jakies zycie poza
            praca (w odroznieniu od Ciebie, jak sadze). Dlatego powaznie mysle o powrocie
            do kraju, nawet jesli mialbym znacznie mniej zarabiac.

            "Pracuje sie po to, zeby zyc. Nie zyje sie po to zeby pracowac"
            • Gość: aorta Re: Do kes IP: 195.20.110.* 04.10.05, 15:21
              Wiesz nie zrozumiales mnie do konca...
              Rozumiem Cie i przykro mi ze nie potrafisz sie cieszyc z tego co masz ...
              (nowe miasto,nowe wyzwania,nowe znajomosci,nowe mozliwosci).
              Proponuje Ci, idz na miasto po pracy, do baru na piwo, pogadaj z barmanem/ka,
              poznaj nowych ludzi.Wyluzuj sie i nastaw pozytywnie i zycie znow nabierze sensu
              ---> w Polsce bedzie tak samo? co tu jest innego? Starzy znajomi ?ale oni tez
              maja juz rodziny i wlasne zycie i bardzo malo czasu ...)
              (..)
              Mi natomiast chodzilo o to ze jezeli ktos mieszka w miescie X bo tam sie urodzil
              i narzeka ze nie ma pracy w miescie X i ze jest zle ale nie wyjedzie do miasta Y
              bo nie, to dlaczego narzeka?
              To tak jakby rybak szukal pracy w zawodzie w Czechach?

              Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu
    Pełna wersja