Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą pracę

    IP: *.aster.pl 07.10.05, 07:48
    A pani Sztanderska w kółko: "a na Zachodzie, a na Zachodzie".
    "Komuna" ją wykształciła(?) i teraz nadsrabia swoją ignorancję głupim
    gadaniem.
      • Gość: dada nacisk, taa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 07:49
        "Społeczny nacisk na uzależnienie się od rodziców mniejszy" DOBRE SOBIE!!!
        CAŁE STUDIA BYŁEM NIEZALEŻNY!!! WAKACYJNE WYJAZDY ZAROBKOWE ZA GRANICĘ
        POZWALAŁY MI STUDIOWAĆ IŻYĆ NA GODZIWYM POZIOMIE W CZASIE STUDIÓW. A TERAZ?
        PRACUJĘ ZA 1150 BRUTTO, JAKBYM NIE MIESZKAŁ WLASNEI U RODZICÓW, TO DUPA,CHYBA
        MUSIAŁBYM W PRACY NOCOWAĆ!
        • Gość: grg Re: nacisk, taa IP: *.customer.be.colt.net 07.10.05, 08:45
          Zgadzam sie z toba w 100 procentach. W ostatniej klasie liceum zaczalem sie
          rozgladac za praca. Na pierwszym roku studiow pracowalem w malej
          podwarszawskiej rozglosni. Jak sie okazalo - za darmo, bo nigdy nie zobaczylem
          nawet centa. Potem przenioslem sie do innej stacji, pisalem, pracowalem na
          budowie robilem wszystko ale oczywiscie nie na kontrakcie, nie na stale tylko
          na umowe-zlecenie. Tak przepracowalem cztery lata. Oczywiscie takie badania
          (czy tez takie ich analizy) jak wyzej opisane moga sobie w d... wsadzic.

          Podpisuje sie obiema rekoma pod tym, co napisales. Przez cale studia
          (studiowalem lacznie 6 lat - na dwoch roznych uczelniach) utrzymywalem sie sam
          z pracy wlasnych rak. Po studiach wyjechalem z kraju. Praca w Polsce nie dawala
          mi ani nadziei na normalne mieszkanie ani na normalne zycie (nie mowie o
          konsumpcji ale o poczuciu bezpieczenstwa). Z pensja 1200 zlotych w Warszawie
          nie stac mnie na utrzymanie rodziny.
      • Gość: Mortenpl Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: 193.109.212.* 07.10.05, 07:57
        Z tego co wiem to większość studentów to jednak studenci zaoczni lub wieczorowi,
        a ci raczej pracują, żeby móc się uczyć. To może jednak nie jest tak źle?
        • michal.szydlo WE WŁOSZECH JESZCZE GORZEJ!!! 07.10.05, 08:02
          W tym kraju z rodzicami mieszkają nawet 35 latkowie... Nie dajmy sobie wmówić,
          że jest tak źle...
          • krenglik Re: WE WŁOSZECH JESZCZE GORZEJ!!! 07.10.05, 08:12
            Pani profesor Sztanderska to do przedszkola niech idzie z tak zaawansowanym
            wywodem. Widać poziom wykształcenia na uniwersytecie. Jak pani studenci
            pracyją przy roznoszeniu ulotek to moje gratulacje, a może szczytem ich ambicji
            jest bycie barmanem? Nie ma to jak wysoka ocena dla młodzieży.
            • Gość: goodnightsunshine Re: WE WŁOSZECH JESZCZE GORZEJ!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 08:50
              mlodziez zawsze winna... niech sobie Pani Profesor popracuje na niektorych
              studiach... no bo ze sama pracowala podczas swoich to chyba oczywiste, dlatego
              jest teraz takim wspanialym profesorem...
              pracuję na zlecenie - i warto bylo ze 3 lata porzadnie postudiowac, zeby teraz
              juz nie roznosic ulotek, tylko zabrac sie za cos ciekawszego i bardziej
              zwiazanego z tematem studiow. no chyba ze ulotki ktos sobie wpisuje do cv
              jako "asystowanie przy kampanii promocyjnej".
              bylam tez na stypendium w Niemczech (za swoje wlasne oszczednosci, oddalam
              rodzicom co do grosza) - tam i 40latkowie zyja na studiach... na garnuszku
              panstwa i socjali. wielka mi odpowiedzialnosc. Niemcy musieli wprowadzic system
              placenia za studia przedluzane 1,5 raza (a taka ekonomia standardowo trwa 7
              lat...) i i tak sie larum podnioslo... u nas jesli sie pracuje kosztem nauki,
              to i tak cala kasa idzie potem na poprawki i powtarzanie semestru...
              no ale szanowne autorytety potrafia jedynie spogladac w statystyki... moja wina
              ze oprocz mnie tyle osob zrobi mgr? moim jedynym wyjsciem jest zabrac sie za
              doktorat. to ja potworzylam tyle prywatnych uczelni i ja w nich dorabiam do
              profesorskiej pensji?? no bo wychodzi na to, ze wlasciwie, jako studentka - ja
              tu na tym rynku przeszkadzam, swoim istnieniem...
            • ar.co Re: WE WŁOSZECH JESZCZE GORZEJ!!! 07.10.05, 09:40
              Pewnie, szczytem ambicji powinno być mieszkanie z rodzicami i branie od nich
              pieniędzy do habilitacji włącznie.
          • Gość: Amica Re: WE WŁOSZECH JESZCZE GORZEJ!!! IP: *.pool80180.interbusiness.it 07.10.05, 11:08
            Chyba zartujesz, nie wiesz o czym mowisz albo nie znasz Wloch, ja majac 22 lata
            pracuje i wlasnie z moim chlopakiem planujemy przyszlosc i jest wielu naszych
            przyjaciol ktorzy wybrali taka droge. To w Polsce wszyscy musza byc mgr. i do
            trzydziestki mieszkac z rodzinka bo ich nie stac na inne rozwiazania.
          • hamecki Re: WE WŁOSZECH JESZCZE GORZEJ!!! 08.10.05, 00:47
            bo w tym kraju jest taka tradycja. jesli nie znasz kultury danego kraju to nie
            pisz glupot. tam mieszkaja ze soba rodziny wielopokoleniowe.
      • kszonowski Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą pracę 07.10.05, 07:57
        Trochę się Szanownym Profesorom poprzestawiała analiza porównawcza... Różnice
        kulturowe, zmiana mentalności ???? Mały nacisk na uniezależnienie się? Zbyt
        wysokie oczekiwania finansowe? Porównajmy wynagrodzenia choćby za najmniej
        płatne prace typu "ulotki" czy "gazety" w Polsce i w Europie Zachodniej i
        zastawmy je z kosztami utrzymania i nauki w Polsce i Europie Zachodniej. Nie
        wspomnę już o podobnym porównaniu w przypadku pracy na etacie, choćby na
        szeregowym stanowisku. Taaak, jesteśmy mało samodzielni....
        • jolunia55 Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 08:44
          Zamłodzi na śmierć,za starzy na sen....A pracodawcy nadal szukają
          dwudziestolatków z dwudziestoletnim stażem,ha,ha,ha...
      • Gość: Rybinka Re: Co za debillka to napisała IP: *.chello.pl 07.10.05, 08:43
        Mieszkałem na tzw. Zachodzie parę lat i nigdzie nie widziałem tzw. ulotek i
        studentów, któzy by je roznosili. Za podrzucanie ulotek i zaśmiecanie budynków
        grozi kara więzienia.
        Młodzi najczęściej pracują w normalnych firmach, tyle, że w niepełnym wymiarze
        godzin albo na zastępstwo. Gdy skończą studia są już profesjonalistami.
        To tylko Polaczkom wmawia się, że trzeba zapie..ć z ulotkami, bo to czegoś
        uczy. Ale sąPOlacy którzy jeździli po świecie i na szczęście tym coraz trudniej
        będzie wmówić podobne idtiotyzmy jakie od czasu do czasu serwuje wybiórcza...
        • Gość: matt Re: Co za debillka to napisała IP: 213.227.80.* 07.10.05, 10:07
          > Za podrzucanie ulotek i zaśmiecanie budynków grozi kara więzienia.

          Brawo! Może odbiega to trochę od tematu, ale to wyjątkowo wkurzająca
          plaga w Polsce - brudnej, obsikanej przez psy, oklejonej na każdym
          słupie czy przystanku "kredytami" itp. Gdy widzę te bezmózgie, młode
          i stare stworzenia, lepiące lub sypiące ulotki pod drzwi robi mi się
          niedobrze. To jest praca??? To jest WANDALIZM i tyle.
        • Gość: gosc portalu Re: Co za debillka to napisała IP: *.cable.ubr02.edin.blueyonder.co.uk 08.10.05, 00:23
          Na zachodzie idzie sie do wiezienia za roznoszenie ulotek?
          Ja mieszkam w Wielkeij Brytanii juz od kilku lat, w tym roku zaczelam studia.
          Nadal utrzymuje moja prace, ale wiekszosc moich znajomuch z uniwerku pracuje w
          pubach, kawiarniach, restauracjach, przy roznoszeniu ulotek. Bo to jest to co
          studeci robia!!! Fakt, ze tutaj kazdy student dostaje kredyt studencki, ktory
          jest bez porownania wyzszy niz w Polsce ( sama sie o to staralam, jak
          studiowalam w Polsce pare lat temu, wiec zdaje sobie sprawe ze kredyt w Polsce
          duzo nie pomaga)przez to oni tylko "dorabiaja" sobie, zeby miec fundusze na
          piwo albo kino, a nie na utrzymanie.
      • arahat1 ma racje piszacy. np w anglii pracuja juz od 18 07.10.05, 08:51
        roku a ucza sie w godz pracy lub po. Zgodnie z wykonywanym zawodem. maja czas
        podejumjac prace na wybor tego co umieja i lubia.....a nie jak u nas.. po
        studiach rolniczych buduje mosty....czy sprzedaje prezerwatywy po aptekach czy
        stacjach benzynowych
        • Gość: mss Re: ma racje piszacy. np w anglii pracuja juz od IP: 212.159.203.* 07.10.05, 13:31
          A ja mowie ze sie mylisz piszac:
          " np w anglii pracuja juz od roku a ucza sie w godz pracy lub po. Zgodnie z
          wykonywanym zawodem. maja czas podejumjac prace na wybor tego co umieja i lubia"

          U nas student bardzo zadko ma mozliwosc pracowac w zawodzie w ktorym sie
          ksztalci lub chce sie ksztalcic. Przeczytaj jeszcze raz artykul. Pisza tam o
          roznoszeniu ulotek czy pracy w barze a Ty piszesz o pracy w zawodzie ktory
          studiuja.
          Inna sprawa ze jak student nie zacznie pracowac na studiach (np. zostanie w
          firmie w ktorej mial praktyke nawet jako wolontariusz) to nie bedzie mial
          praktyki. A pracodawcy w wiekszosci szukaja mlodych po studiach ale z
          praktyka ... (nie trzeba wydawac na szkolenia). To smutne niestety.
      • lambert77 Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 08:56
        Ja wiedziałem że tak będzie aha aha :) Zachciało nam się być krajem magistrów
        doktorów i profesorów... a hydraulika wykształcić nie potrafimy.... Gratulujemy
        Polsce Polaków :)
        • bzyka_87 Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 09:08
          czy dziennikarze odczepią sie kiedyś o młodzieży. ciągle czytam jacy to my
          jesteśmy beznadziejni i agresywni. jestem w 3 klasie i w tym roku zdaje mature,
          pani profesor, ktora pisała ten artykuł nie zdaje sobie pod jaką presją jest
          nasze pokolenie. połowa z nas chciałabym iśc na studia, bo chce dalej się
          uczyć, ale nie może bo jak się utrzyma? wiec musi iśc na zaoczne, czyli
          zapomnieć o rozrywkach i rodzinie. druga połowa to osoby, które chca wyjechac z
          kraju bo nie widzą w nim persppektyw. co daje nam państwo????? bezpłatna
          edukacja??? niech ktos powie mi że niegdy nie płacił za szkołe!!! państwo nie
          daje nam tez gwarancji pracy. dlatego apeluje do wszelkich dziennikarzy
          Odwalcie sie, od nas maturzystów!!!! Bo mamy wystarczajac dużo problemów bez
          waszych beznadziejnych artykułów.
          • ar.co Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 09:49
            Owszem, mogę powiedzieć: poza 10 tys. starych zł (obecnie - 1 PLN), które
            musiałem zapłacić za legitymację studencką oraz (łącznie) kilkudziesięcioma PLN
            za dyplom magisterski i doktorski - nie płaciłem za szkołę. Egzaminu na studia
            nie zdawałem (olimpiada), przez niemal całe studia magisterskie (oczywiście
            oprócz 1. roku) i całe doktoranckie dostawałem stypendium naukowe, z którego
            się utrzymywałem. Dorabiałem rozmaitymi chałturami i pisaniem. Od rodziców
            jestem niezależny od 12 lat i jakoś stać mnie na samodzielne mieszkanie i
            utrzymanie. I nie czekam "co mi państwo da". Nie dziw się, że wszyscy narzekają
            na młodzież - skoro sam(a) podchodzisz w sposób tak roszczeniowy; a "gwarancji
            pracy" nie ma nigdzie - no może poza Koreą Północną, ale nie wiem, czy
            zgodziłbyś się na takie warunki. A maturzyści, ogólnie, są beznadziejni -
            przynajmniej jeśli chodzi o poziom ogólnego wykształcenia. Czy to ich wina, czy
            może nauczycieli, rodziców czy kogokolwiek innego - to już inna sprawa. Ale
            obwinianie za to wszystkich dookoła z pewnością sytuacji nie polepszy.
            • averro Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 10:10
              A to ciekawa opinia, bo kiedy Polak wygrał niedawno olimpiadę informatyczną (a
              kolejne miejsca do 10 zajmowali prawie w całości uczestnicy z Europy Środkowej
              i Wschodniej), w komentarzach podkreślano, że to zasługa wysokiego poziomu
              szkolnictwa średniego w tych krajach.
              A po drugie co to znaczy "maturzyści są beznadziejni"?
              • ar.co Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 19:27
                Słusznie, jeden wygrał. Tyle tylko, że za tym jednym stoi setka, która ma
                kłopoty z przeczytaniem tekstu, zajmującego więcej niż dwie strony. O jakości
                edukacji nie świadczy sukces jednego czy dziesięciu ludzi zdolnych, ale
                umiejętność zajęcia się "średniakami"; a ta umiejętność w naszym kraju istnieje
                w ilościach śladowych.
                A co to znaczy, że maturzyści są beznadziejni? Na przykład to, że w grupie
                dwudziestu osób, wybierających się na jeden z dwóch najlepszych w kraju
                uniwersytetów (na kierunek o charakterze humanistycznym), na pytanie, co
                ostatnio czytali, nikt nie potrafi powiedzieć niczego poza "Mamy bardzo dużo
                pracy w szkole". A połowa grupy jest przekonana, że "oportunista" to ktoś, kto
                stawia opór.
            • Gość: goodnightsunshine Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 07.10.05, 15:15
              rozumiem, ze nie musiales sie np zaopatrywac w podreczniki... (aktualna ksiazka
              do bankowosci = 100 zl, o wypozyczeniu czegos z biblioteki zapomnij, czytelnia
              posiada tylko ksiazki z ilus lat wstecz, jak wiemy prawo bankowe sie zmienia...)
              juz nie wspominajac o kserze (jezyki obce)...

              gratuluje olimpiady, ale wyobraz sobie, ze w takich malych liceach nie zawsze
              ktokolwiek w ogole wie, ze jakas olimpiada jest organizowana... a nie kazdego
              stac na dojezdzanie gdzie indziej.

              taki maturzysta sam z siebie beznadziejny sie nie robi.
              beznadziejny to jest tabun nauczycieli licealnych (pokonczone nie normalne
              studia przedmiotowe, ale "studium nauczycielskie" czegos - "przepraszam
              panstwa, ale o teorii wzglednosci nie porozmawiamy, bo z tego mialam tylko 2
              godziny na studiach..."), coraz gorsze podreczniki (przerost formy nad trescia,
              uczen nie skupia sie na tekscie tylko na kolorkach, obrazkach, ramkach),
              skrocenie 4letniego programu do 3 lat... wreszcie w malych miastach brak jest
              bibliotek odpowiednio wyposazonych chocby w slowniki... (o literaturze fachowej
              juz nie wspomne). jesli jest pare komputerow z dostepem do internetu, to juz
              jest sukces... wiem chocby po sobie i moim 4 lata mlodszym bracie.
              • ar.co Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 19:19
                Co do nauczycieli - masz całkowitą rację, niestety. Co do podręczników - mogę
                mówić tylko w swoim imieniu i w odniesieniu do swojej dziedziny (historia) -
                spokojnie mogłem sobie poradzić korzystając z czytelni. Fakt, zaopatrzenie
                BIblioteki Jagiellońskiej, z której korzystałem, jest z pewnością lepsze, niż
                biblioteki np w Jarosławiu czy Sandomierzu, więc moja sytuacja była zapewne
                luksusowa; ale na całym świecie tak już jest, że najstarsze i najlepsze
                (przynajmniej formalnie, bo tu też mam pewne wątpliwości) uczelnie mają też
                najlepsze biblioteki i zapewniają studentom najlepsze warunki do nauki.
                Co do ksera - kiedy jeszcze w czasach doktoranckich obserwowałem studentów
                przygotowujących się do zajęć lub uczestniczących w moich zajęciach, miałem
                nieodparte wrażenie, że ich przygotowanie się do zajęć ogranicza się wyłącznie
                do zrobienia odbitek z zadanego materiału - bo już do ich przeczytania
                zazwyczaj nie dochodziło. Osobiście uważam, że te gigantyczne ilości kserówek,
                za które płacą obecnie studenci, spokojnie można zastąpić notatkami; co ma
                jeszcze ten pozytywny skutek, że na zajęciach można zabrać głos, a nie tylko
                gorączkowo kartkować stosy kartek. No i przygotowanie do egzaminów jest
                znacznie prostsze.
                Zapewne łatwiej startować w olimpiadach mając pomoc ze strony szkoły - ale w
                moim przypadku nauczyciel wprawdzie gorliwie informował mnie o kolejnych
                terminach i zachęcał do udziału (za moje sukcesy dostał nagrodę), ale o tym, że
                istnieje spis materiałów, z których należy się przygotować, dowiedziałem się od
                komisji na etapie centralnym... A chodziłem do liceum, które od wielu lat
                znajduje się w rozmaitych rankingach w pierwszej dziesiątce w kraju.
                • Gość: goodnightsunshine Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 21:10
                  no to sprobuj na sgh...
                  finanse i bankowosc studiuje jakies 70%. bankowosc jest przedmiotem
                  obowiazkowym dla kierunku. oczywiscie, zrozumialym jest, ze jesli chodzi o
                  historie, to ani takiego rushu na podreczniki nie ma, ani sie dziedzina jakos w
                  zabojczym tempie nie uaktualnia...

                  wyraznie pisalam o kserze na zajecia jezykowe. kserowanie notatek to
                  indywidualna sprawa kazdego ucznia (nie kazdy sie po swoich notatkach
                  rozczyta...). na jezyki procz podrecznika (od 60 zl w gore) obowiazuje rowniez
                  stosik materialow, glownie artykulow prasowych z lat poprzednich.
                  nie wspomnialam za to o ogromnej ilosci prezentacji, ktore tez studenta sporo
                  kosztuja: wydrukowac folie, wydrukowac sobie materialy, skserowac z
                  biblioteki... nawet, jesli kogos stac na laptop, to uczelnia i tak nie
                  udostepni rzutnika, wiec mozna zapomniec o power poincie...
                  ja chodzilam do lokalnego odpowiednika Pcimia Dolnego. tam nawet nikt nie
                  wiedzial, ze sie jakas olimpiada bedzie odbywac. nie wspominajac juz, ze gdybym
                  zechciala sie przygotowywac, to tylko na wlasna reke, bo za dodatkowa wiedze
                  ponad minimum nauczyciel zaspiewalby sobie pokazna sumke (w koncu, w przypadku
                  mojego sukcesu, niejako zastepuje korepetycje z przedmiotu).

                  gdyby nie w/w fizyca, dzis studiowalabym fizyke teoretyczna... wiec moze w
                  sumie na dobre mi wyszlo... :)
          • 1europejczyk Problemy maja wszyscy: dobrze ze je maja rowniez 07.10.05, 10:21
            maturzysci. Bez problemow swiat bylby nieciekawy. Ale sto razy wolalbym miec
            takie problemy jakie maja obecni maturzysci od tych ktore pamietam z moich
            szkolnych lat (bo wbrew temu co mozna by pomyslec tez sie kiedys uczylem).
            Jak wszedzie sa tacy co sobie dobrze radza, bardziej i mniej odporni na presje
            spowodowana sytuacja zewnetrzna.
            PS.
            Panstwo nie jest od dawania gwarancji pracy.
            Rola panstwa jest zupelnie inna.
        • Gość: me Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.man.bydgoszcz.pl 07.10.05, 09:09
          To wina pracodawców,bo do sklepu z ciuchami szukają magistra ze znajomością
          języków. Dewaluacja stopni naukowych jak i poziom kształcenia na niektórych
          uczelniach też przeraża! Czas selekcjonować młodzież na studia. A pracować na
          niektórych studiach dziennych się po prostu nie da ze względu na zbyt dużo
          nauki i z reguły fatalne plany zajęć.
          • Gość: m Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 07.10.05, 09:20
            Święte słowa.
            Samo porównanie ilości godzin zajęć + ilości materiału, który samemu trzeba przyswoić w pozostałym czasie mogłoby być pierwszym wyznacznikiem trudności studiów. A co za tym idzie określeniem możliwości podjęcia dodatkowej pracy.
            To co się teraz dzieje, to czasem absurd, nie studia ( w obie strony).

            Nie wiem skąd u pracodawców pomysł na zatrudnianie magistrów. U mnie zdecydowanie lepiej sprawdziłby się człowiek po technikum, ale szef chce po studiach i takich się przyjmuje, potem godzinami trzeba tłumaczyć jak w praktyce zrobić to, czy to. Teoretycznie to oni są dobrzy, tylko ani 1% swojej wiedzy magisterskiej nie wykorzystają, do tego trudno o stałą pracę i cieszy ich ta, może mniej ambitna, ale co miesiąc jest wypłata( na początek licha, ale szanse są na większą-oczywiście w polskiej skali:)

            No i temat dorywczej pracy-przyjęcie osoby jest tak papierowo-zusowo skomplikowane, że nie opłaca się często całe to zamieszanie. A powinno być to na zasadzie: student-jak chce bez zusu i innych bzdur(bez wliczenia w staż do emerytury), to niech ma:pensja i tylko podatek do zapłącenia.
      • Gość: optymista nie jest zle IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.10.05, 09:16
        Znam warunki niemieckie, i tam, prosze panstwa, koledzy moi zaczynaja prace po
        studiach w wieku 27-30 lat (bo w miedzyczasie musza odbywac sluzbe wojskowa).
        Do tego czasu zyja beztrosko, mieszkaja u rodzicow, spotykaja sie ze znajomymi,
        i ani mysla o stabilizacji.
        Prawda natomiast jest taka, ze juz wczesniej zaczynaja rozmaite prace
        (McDonalds, bary, praktyki w firmach...)

        Wiec prosze panstwa- nie jest w Polsce zle!
        Nasza mlodziez posiada ped do kariery, elastycznosc i samodzielnosc-
        czego na zachodzie brakuje...
      • Gość: Dave Tylko, że na zachodzie za dorywczą pracę IP: 195.116.85.* 07.10.05, 09:32
        mozna sobie kupic duzo więcej niz w Polsce...
      • Gość: mgr_inż. Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.novartis.com 07.10.05, 09:39
        W artykule pada stwierdzenie że nie sprawdziły się studia licencjackie.
        Nie dziwi mnie to. To takie studia - studium. Zresztą większość licencjatów
        opuszcza mury prywatnych pseudouczeni, które nastawione na zysk często
        przetłaczają przez swoje mury ludzi mało zdolnych bądź po prostu leniwych.
        System nauki w takich uczelniach nie umyka uwadze pracodawców dla których
        orientacja w tej materii jest faktem istotnym, pozwalającym uniknąć
        niepotrzebnych kosztów i rozczarowań.
        Przykładem jest jedna uczelnia w Łódzkiem której absolwenci w sposób
        bezpardonowy wykluczani są z ofert zatrudnienia drukowanych w ogólnopolskich
        gazetach (zresztą nie bez powodu).
        Wbrew pozorom (sic!) ludzie wybierając szkoły czynią to świadomie kierując się
        jakimś kryterium. Dla jednych jest to po prostu chęć „przewaletowania” za
        pieniądze, dla innych chęć zdobycia wiedzy. Jeżeli ktoś wybiera szkołę, która
        ma opinię uczelni której nie sposób nie ukończyć, niech wini tylko siebie za
        problem ze znalezieniem pracy.
        Ludzie zdolni i chętni do nauki których sytuacja życiowa zmusiła do
        pracy w czasie studiów wybiorą studia zaoczne lub wieczorowe na dobrej
        (najlepiej państwowej) uczelni takie studia gwarantują „dobry papier” reszta
        zależy od nas samych.
        Bywają owszem kierunki które występują tylko na uczelniach
        niepublicznych niepublicznych z tym, że takie uczelnie bądź kierunki jeżeli
        kształcą dobrych specjalistów odpowiednio pracują na dobrą opinię wśród
        pracodawców.
        Co innego jak ktoś wybiera twory w stylu „wyższa szkoła europejska”.
        Niech nie liczy przypadkiem na przychylność pracodawców.
        Zestawianie razem ze sobą takich danych jak ilość studentów rocznie
        opuszczających uczelnie i ilości studentów znajdujących zatrudnienie nie mówiąc
        nic na temat poziomu ich wykształcenia daje błędny obraz polskiego rynku pracy
        i polskiego młodego społeczeństwa przedstawiając je jako grupę przeżywającą
        niesprawiedliwy zawód, rozczarowaną i niespełnioną. Kto kogo oszukał?
        W moim mniemaniu oszukujemy się sami przeżywając zawód systemem studiów
        licencjackich.
        • Gość: artur Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: 213.199.196.* 07.10.05, 09:48
          BRAWO!!!
          Podpisuję się pod tym oboma rękoma.

          Kilka ładnych lat temu podczas wakacji pracowałem na budowach rurociągów na cpnach.
          Raz, przyszedł jakiś po studniach inżynier i kazał wywywalić wszystkie podkładki
          spręzynujące bo są popękane. ROTFL takie to teraz kształcenie :) Niestety część
          uczeli robi masówke i nic więcej.


          pozdrawiam zdrowo myślących.
          • Gość: antykretyn Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.fbx.proxad.net 07.10.05, 10:26
            Gość portalu: artur napisał(a):

            > BRAWO!!!
            > Podpisuję się pod tym oboma rękoma.
            >
            > Kilka ładnych lat temu podczas wakacji pracowałem na budowach rurociągów na
            cpn
            > ach.
            > Raz, przyszedł jakiś po studniach inżynier i kazał wywywalić wszystkie
            podkładk
            > i
            > spręzynujące bo są popękane. ROTFL takie to teraz kształcenie :) Niestety
            część
            > uczeli robi masówke i nic więcej.
            >
            >
            > pozdrawiam zdrowo myślących


            Politechnike Warszawska skonczylem w 1967 roku
            Jak zaczynalem studia w 1961 to wprowadzono nam semestr zerowy i na 6 miesiecy
            wyslano nas do pracy na 8 godzin dzienni do FSO na Zeraniu jako zwyklych
            robotnikow
            Przez te 6 miesiecy przeszlismy przez prawie wszystkie stanowiska robotnicze
            przy produkcji czesci mechanicznych i montazu samochodow Warszawa i Syrena
            Wielu z nas bylo po Liceum Ogolnoksztalcacym i byl to pierwszy prawdziwy kontakt
            z technika
            Te 6 miesiecy pracy w charakterze tokarza,frezera,odlewnika,montera,slusarza
            dalo nam ogromny kapital praktyczny na cale zawodowe zycie
            Teraz po 25 latach pracy na Zachodzie pomimo wieku po 60 tce bez przerwy jestem
            wzywany przez tutejsze firmy do prac projektowych w dziedzinie maszyn
            produkcyjnych ,przemyslowych
            Mysle ,ze powinno wrocic sie do tamtych starych metod i nauczyc praktycznie
            przyszlego inzyniera dobrej roboty warsztatowej a dopiero pozniej zrobic z
            niego dobrego projektanta
            Uklony i pozdrowienia
            • mr.marbak Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 11:01
              no cóż - nic dodać nic ująć - tak samo myślę
        • Gość: dureksis* Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.shl.pl / 213.195.190.* 07.10.05, 09:59
          Uważam, że studia licencjackie to dobry wybór, zawsze ma się szansę magisterkę
          wybrać o innej specjalizacji..
          Ja studiuję, pracuję i powiem Wam, że zostałam zatrudniona już po maturze..
          Dlaczego?Właśnie ze wzg. na przymioty typowe dla młodych ludzi:nie ma się
          przyzyczajeń, głowa jest pełna pomysłów i otwarta na nowe..
          Jeśli chce się znaleźć pracę to się ją znajdzie...
          A takie dorabianie to powinna byc ostateczność(to są słowa mojego szefa).
          Nie rozumiem młodych ludzi siedzących na garnuszku rodziców tak długo..
          Kiedy oni mają zamiar zakładac rodziny?Po 40-tce?
          Wtedy stweirdzą, że się wyszaleli?Paranoja....
          Nasi rodzice w naszym wieku już dawno pracowali..NA SIEBIE I SWOJE RODZINY...
      • Gość: jwtechnika@neostra Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 10:04
        Zgadzam sie z trescia artykulu. W wiekszosci przypadkow mlodzi ludzie sa
        bezwzgledni dla swoich bliskich i nie licza sie z nimi, zerujac na ich
        dobroci."Gowniarze" napatrzyli sie na wzorce zachodu, lecz nie te ktore sa
        pozytywne lecz na bezwzglednosc i pasozytnictwo.
        • Gość: dureksis* Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.shl.pl / 213.195.190.* 07.10.05, 10:23
          Dokładnie..A ileż można...
          ciężko wziąść dupę w troki...Najlepiej,żeby jeszcze im rodzice płacili Zus na
          przyszła emerę za to, że oni pod blokiem trawę palą
          • Gość: titta Na zachodzie... IP: *.botany.gu.se 07.10.05, 10:37
            Otoz mam wrazenie ze auorka poslugujac sie frazesami o duzych wymaganiach
            finansowych nie zdaje sobie sprawy, ze na tym zachodzie student za ta prace
            dorywcza jest w stanie sie utrzymac na przyzwoitym poziomie. W Polsce to raczej
            zwykle nie.
            • Gość: unijny rencista Re: Ciagle bledne informacje na wszystkie tematy.. IP: *.mad1.adsl.uni2.es 07.10.05, 13:36
              Zgadzam sie, ze artykul = typowe wypociny.
              "Za granica" studenci robia wszystko aby jak najdluzej byc na wyzszych studiach.
              Jest to tzw "moda" przedluzenia wieku mlodziezowki. Ta obecna mlodziezowka
              profesionalnych studentow ma przecietny wiek 35 lat. Sytuacja b.znana we
              Francji, Belgii, Wloszech, Hiszpanii, ....... wszystkich dobrze usytuowanych
              krajach Europy, gdzie bezrobocie osiaga wysoki procent. Ta "moda" powoduje" ,
              ze ten mlody-dyplomowiec - a raczej "staruch studen" z wieloma dyplomami - niçe
              nadaje sie do zycia profesionalnego - pozostaje bezrobocie i wybieranie w
              przedstawionych ofertach dla super-duper wyksztalconego.

              Dlatego tez, wyzsze studia powinny byc oodplatne, jest to luksus. Wystarczy
              matura + trzy lata studiow - aby znalesc dobry job, a jak sie chce studiowac
              dalej - to kazdy ma wolna reke pracowac i studiowac.

              Sa tez tzw business school, ktorych nie nalezy ignorowac. Nie mowiac juz o
              doskonalym, krotkim wyszkoleniu technicznym i praktyce. Potrzebujemy wszelkie
              zawody tzw nizsze i te elitowe. Kolo musi sie krecic systematycznie.

              Jestem przeciwny, aby taki wyksztalcony za darmo (na koszt podatnika) student-
              staruch 35 letni - byczyl sie na bezrobociu, nalezy zarzadac aby zwrocil za
              studia albo myl kible, bo widocznie do niczego innego sie nie nadaje!!!!!!!!!!

              Ironia, na zachodzie nasi mili wyksztalceni Polacy - wlasnie bija rekordy w
              zawodach jak: sprzatace, opieka do starszych, proste roboty fizyczne,
              kelnerzy, itd. Maly procent ma szanse na prace w ich zawodach uzyskanych na
              uniwersytetach czy politechnikach z Polski.

              Ci ludzie poprostu sie nie szanuja i robia nam wyksztalconym ludziom ZLA
              MARKE!!!!
              Nalezy skonczyc z tymi praktykami. Za drogo kosztuje podatnika w Polsce - taki
              permanentny 35 letni student STARUCH!!!!

      • Gość: robol Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.parkowe.pol / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 10:36
        Po szkole zatrudnił mnie pan, dostawałem kasę 1200 na rękę ,a praca na okrągło
        24 godzin na dobę nawet w sylwestra do domu dotarłem po 23.Póżniej okazało się
        iż pracowałem przez rok na czarno i bez ubezpieczenia.To aż się prosi aby
        poszukać dynamitu i rozp.....ten bandycki kapitalizm.
      • mr.marbak te twierdzenia są na głowie postawione........ 07.10.05, 10:44
        całę szkolnictwo stoi na głowie.... poczynając od podstawówki - i od tych zmian
        trzega zacząć...

        jak zwykle żeby coś poprawić - starają sie podwyższać poziom ale rezultrat jest
        jeden - pogorszenie..
        samoidzielnego myślenia uczymy się od dziecka a nie na studiach...także
        podejmowania decyzji....

        nie uczymy się tego i nikt nie uczy tych elementów bo ma do realizacji program -
        ponieważ program jest przeładowany - to szkoła stawia na szybką naukę - poprzez
        wkuwanie bo na poszerzenie wiedzy i nauki logocznego myślenia nie ma czasu...
        EFEKT- anlfabetyzm wtórny i nierozumienie tekstu - brak zdolności do
        samodzielnej nauki, rozumienia, prezemyśleń..

        pamiętam że jako pierwszy rocznik planowanej dziesięciolatki(lata 70-te)
        rzocznik 71 mieliśmy znacznie przyspieszony program - w stosunku do ostatniego
        poprzedniego...rocznik 70
        wiem że nauczyciele wybierali czego mają uczyć a czego nie - bo wszystkiego nie
        mogli - bo by nie zdążyli...
        co mamy teraz - programowo nie wiem - ale moi siostrzeńcy którym pomagałem mieli
        jeszcze wyższe założenia programowe - rocznik 86 - 88
        co jest teraz.. - pewnie znowu jeszcz wyższy program...
        TYMCZASEM
        nikt nie udowodnił że taraz niemowlaki są mądrzejsze od chwili urodzin - niż te
        które rodziły się 100 lat temu
        każdy z nas uczy sie mowy, języka do chwili ukończenia 3-4 ego roku życia -
        i co ...
        EFEKTY
        mój ojciec (ukończył 7 klas w czasie wojny później musiał iść do pracy) -
        potrafi mnożyć dzielić w pamięci - i to sprawnie - nie ma problemów z ułamkami
        itp...

        mnie też te umiejętności nie są obce - ale zawsze starałem się wszysttko
        zrozumieć - nie obchodziły mnie oceny..( należełem do czołówki klasy)

        siostrzeńcy - pomimo wieku - 20 lat - mają problemy - nie radzą sobie bez
        kalkulatora - a jedyna forma nauki przez nich prezentowana - to pamięciowa "ZZZ"

        mam jeszcze inny przykład:
        widząc ze znajomą usłyszałem - że teraz dzieci (13 lat ) nie uczą sie geografi -
        nie wiedzą nic o tym a przerażona stwierdziła że dziecko pytane o państwa w
        Europie mówi: Paryż, Anglia...
        Nie dziewne że mamy ten wtórny analfasbetyzm - a zwiększanie ilości koniecznej
        do przysfojenia wiedzy nic nie daje..

        trzeba kształcić ale nie analfabetów.... czas "spowolnić" program minimum...
        a przyspieszać - dopiero później - jak ktoś ma 15-20 lat i potrafi juz
        samodzielnie myśleć ...
        czas nie uczyć rzeczy niepotrzebnych....ale dobrze wpoić to co najpotrzebniejsze
        w życiu przez te pierwsze lata nauki - dać wiedzę która pozwoli na szersze
        patrzenia na świat - a dopiero później zawężać i przyspieszać - w konkretnych
        dziedzinach....
        Powiecie że są tacy którzy radzą sobie z obecnym programem...- to dobrze - zal
        jest ich coraz mniej - coraz więcej bierze korepetycje ... - dlaczego...
        dla najleprzych i chcących można przyspieszać - zgłębiać wiedzę w kółkach
        zainteresowań...
        w szkole musi być czas - nie na wkuwanie + egzekucja wiedzy - ale na poznanie i
        szansę samodzielnego dochodzenia do rozwiązań z pomocą nauczyciela...
        tylko takie podjejście od początku zapewni poprawę przystowowania młodych ludzi
        do życia...
        Musimy dać im tę szansę...
        z przerażeniem myślę co będzie z moimi dziećmi i ich przyszłością (już niedługo
        zaczną naukę.....)

        Nie wszystkiego można się nauczyć przez rozumienie.. nie da sie nie uczyć
        nazw,dat, - ale zasad i myślenia - można przez przykład i próbę zastosowań...




        • averro Re: te twierdzenia są na głowie postawione....... 07.10.05, 11:44
          A komu dziś zależy na uczeniu myślenia. Po co komu myślący pracownik. Szkoła ma
          nauczyć języka angielskiego i obsługi komputera. To są dzisiaj podstawowe
          wymagania. Myślący pracownik nie nadaje się na trybik w maszynie korporacyjnej.
          • mr.marbak Re: te twierdzenia są na głowie postawione....... 07.10.05, 15:04
            (..)Myślący pracownik nie nadaje się na trybik w maszynie korporacyjnej.(..)

            -słszałem o tym - ale myślę o tym tak, że tak mogą tylko twierdzić w firmach ze
            żle przemyślaną kulturą korporacji....a w zasadzie jej błędnym ustawieniem - ale
            że tak jest to potwierdzam. "kultura korporacji" - to modny kierunek rozważań w
            ekonomii ale źle rozumiany przymnosi negatywne skutki , Jak zwylke - przełożenie
            teorii na praktykę...
            najzabawniejsi są prezesi po dokształceniach...lu naczytaniu się mądrych rzeczy
            zarządzający....nowe jedynie słuszne zasady pracy wprowadzane pismem,
            zarządzeniem....

            to fakt że w firmie każdy powinien znać swoje miejsce - ale ja np. nie znoszę
            pracować z ludźmi którzy nie myślą bo im za to nie płacą ....

            umiejętność kierowania zespołem polega nie na wydawaniu poleceń a na
            wykorzystywaniu ich potencjału + i rozdzielaniu zadań zgodnie z zasadą
            kompetencji oraz poszerzania zdolności. - po części przeciwdziałaniu nudzie przy
            wykonywaniu pracy
            pewnie że nie wszędzie da się to zastosować , są wtedy inne metody motywacji..

            dla mnie to nie są puste słowa....wg. mnie nikt nie jest w stanie niczego dobrze
            robić jeżeli czegoś nie rozumie - a skoro nie rozumie to nie ulepszy - skoro tak
            to jest wtedy "pionkiem ograniczonym procedurą" a nie pracownikiem...potrafiącym
            reagować i podejmować decyzję jeśli zdarzy się coś nieoczekiwanego...
            pionek - pozostanie pionkiem niezdolnym do zrobienia niczego poza instrukcją ...
        • tbernard Re: te twierdzenia są na głowie postawione....... 07.10.05, 11:58
          > Nie dziewne że mamy ten wtórny analfasbetyzm - a zwiększanie ilości koniecznej
          > do przysfojenia wiedzy nic nie daje..

          Dodać jeszcze można do tego masowy wysyp całego spektrum dys(lektyków|ortografów
          ...).
          Co do treści to w zasadzie zgadzam się.
      • Gość: michał-zaocznie Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.bakonet.com / 212.244.70.* 07.10.05, 11:03
        Tak własnie wszyscy się martwią o studentów dziennych-niezapominajmy o nas
        studentach zaocznych-zaczynając studia ,zaczynamy prace-czyli kończąc studia w
        wieku 24lat bedziemy mieli po 4,5 lat doświadczenia na rynku pracy!!!więc po
        kogo sięgną pracodawcy-po tych którzy przez najważniejszy okres w naszym życiu-
        okres nauki-są zapatrzeni w książki i zafascynowani życiem studenckim(akademiki
        i te sprawy)czy po nas mających wykształcenie na równi ze studentami dziennymi
        a na dodatek mających doświadczenie i staż pracy?!?!?!BEZ PRACY NIE MA
        KOŁACZY!!!
        • Gość: antykretyn Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.fbx.proxad.net 07.10.05, 11:37
          Gość portalu: michał-zaocznie napisał(a):

          > Tak własnie wszyscy się martwią o studentów dziennych-niezapominajmy o nas
          > studentach zaocznych-zaczynając studia ,zaczynamy prace-czyli kończąc studia
          w
          > wieku 24lat bedziemy mieli po 4,5 lat doświadczenia na rynku pracy!!!więc po
          > kogo sięgną pracodawcy-po tych którzy przez najważniejszy okres w naszym
          życiu-
          > okres nauki-są zapatrzeni w książki i zafascynowani życiem studenckim
          (akademiki
          >
          > i te sprawy)czy po nas mających wykształcenie na równi ze studentami
          dziennymi
          > a na dodatek mających doświadczenie i staż pracy?!?!?!BEZ PRACY NIE MA
          > KOŁACZY!!!


          Do pracy rutynowej to na pewno zaoczni beda w lepszej sytuacji ze swoim 4.5
          doswiadczeniem ale nie trzeba oszukiwac siebie,na studiach dziennych program
          jest duzo szerszy studenci studiuja w wiekszym wymiarze godzin i w pracy
          koncepcyjnej technicznej beda o wiel przewyzszali umiejetnosci zaocznych
          Taka jest logika i doswiadczenie wielu poprzednich lat
          Po prostu maja wiecej czasu na nauke niz zaoczni
          • averro Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 11:46
            W czasach mojej młodości krążył taki dowcip:
            Jaka jest różnica między kanarkiem, a wróblem (może tu chodziło o innego ptaka,
            nieistotne)? Odp.: ten drugi kończył śpiew zaocznie.
            • Gość: mr.marbak re kanarek a wróbel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 14:43
              jak dla mnie ukończenie szkoły samo w sobie nie jest gwarantem niczego - znam
              osoby które mają podstawowe/ zawodowe wykształcenie - a wiedzą więcej od tych z
              wyższym bo są potrafią wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie -
              to umiejętnośc przełożenia wiedzy na praktykę decyduje - a nie posiadanie wiedzy
              teoretycznej..ta sama w sobie jest pusta i nic nie daje - chyba że w rozważaniu
              teoretycznym bez możliwości do przktycznego zastosowania..
              • Gość: felidae Re: re kanarek a wróbel IP: *.icpnet.pl 07.10.05, 19:33
                >"a nie posiadanie wiedzy
                > teoretycznej..ta sama w sobie jest pusta i nic nie daje"

                No, ale jakbyś nie stymulował swoich "szarych komórek", to byś tego tekstu nie
                napisał :D
            • Gość: lis problem wróbla a polibuda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 19:52
              Jest już jeden wątek na tym forum, w którym grupa wybitnych kanarków po
              EKSLUZYWNYCH polskich politechnikach, płacze nad swoim losem. BO PRZECIEŻ JA
              KOŃCZYŁEM POLITECHNIKĘ WARSZAWSKĄ!! Mamo!!! A oni nie chcą mnie zatrudnić!!! A
              przecież umiem liczyć całki, beeeee!

        • Gość: goodnightsunshine Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.ihk.pl 07.10.05, 16:39
          "zapatrzeni w ksiazki" to zle? wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o koniecznosci
          nauki... zas legendy o zyciu studenckim sa mocno przesadzone. nikt na nie nie
          ma obecnie chyba czasu...
          wezmy sobie sgh, w ktorym zaoczni prezentuja b. "okrojony" poziom... a to
          dlatego ze w weekend nie da sie, chocby sie chcialo, upakowac tego wszastkiego,
          co ta szkola potrafi zaoferowac. na dziennych mamy wszyscy indywidualnie
          ustalany plan, maksymalnie 22 standardowe przedmioty (po 2 h wykladu). plus:
          mozna zajmowac sie wieloma rzeczami naraz, robic stosunki ekonomiczne razem z
          np metodami ilosciowymi. cena za to to plan zapakowany czasem od 8 do 20 (w
          chwili, kiedy sa wiadome terminy wykladow, juz sie nie mozna wypisac). z takim
          planem ciezko pracowac...
          zaoczni maja tylko standardowa ilosc agresji jaka przysluguje sghowcowi...
          a pracodawcy lubia zagladac w srednia ocen.. Deloitte & Touche wymaga wyciagu z
          dziekanatu. wiec moze warto patrzec w ksiazki...? na 1-2 roku studiow sila
          rzeczy nie mam wiadomosci na temat np analizy ekonomiczno-finansowej firmy,
          wiec co najwyzej moge parzyc kawe...
          nawet praktyk nie oplaca sie brac "na ilosc". lepiej pojsc tam, gdzie naprawde
          zajmuje sie czyms konkretnym, a nie kserowaniem dokumentow. (patrz ostatnio
          modne praktyki w Brukseli, gdzie mozna od pracodawcy uslyszec pare slow nt
          Polakow...). czasami lepiej nie zaczynac za wczesnie...
        • Gość: felidae Studia dzienne a zaoczne to dwie różne sprawy... IP: *.icpnet.pl 07.10.05, 19:24
          oj-oj, studia dzienne a studia zaoczne to dzień do nocy.

          Exemplum primo: kolega studiował fiolozfię zaocznie, po 2 latach przeniósł się
          na dzienne. Studia zaczone są na doczepkę - to wyciskanie pieniędzy ze
          studentów, żeby uposażyć uczelnię i kadrę. Program jest okrojony, zajęcia co dwa
          tygodnie od rana do nocy, do tego brak ćwiczeń, możliwości konsultacji z
          wykładowcami i refleksji między studentami. Studia zaoczne to studia z
          konieczności.

          Exemplum secundo: studiowałem wieczorowo psychologię, jednak zrezygnowałem - za
          drogo (nie stać mnie po prostu zarabiając 1tys./m-ąc), zajęcia rozpoczynały się,
          co jest kuriozalne - o godzinie 15.30 (z założenia studia wieczorowe są dla osób
          pracujących (sic!), tylko że przeważnie w pracy etatowej siedzi się do 16.00
          lub później). Po 8 godzinach pracy zajęcia do 22.00 w nocy są żartem. Zapełnia
          się jedynie frekwencję bez refleksyjnego udziału w zajęciach.

          Moja próba konkluzji: studia zaoczne i wieczorowe są studiami zadaniowymi,
          wtórnymi w stosunku do przydatności produkcyjnej jednostki. Mają za zadanie
          jedynie podnieść jej kompetencje, a nie rozwinąć potencjał per se.

          Studia dzienne to już zupełenie inna historia - sa pochodną filozofii mającej
          swój początek w wiekach średnich, gdy powstawały pierwsze uniwersytety (dla
          ciekawych: najstarszym uniwersytetem jest Boloński, powstał w 1018 roku), a
          celem było kształcenie NIE ukierunkowane zadaniowo i na poszerzanie kompetencji
          do wykonywania danej pracy, a PO TO, żeby człowiek, przyswajał wiedzę z czystej
          ciekawości i potrzeby zrozumienia siebie i otaczającej go rzeczywistości.
      • Gość: Ania Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 11:28
        WCALE MNIE NIE DZIWI.JAK MAJĄ PRACOWAC ZA GROSZE Z KTÓRYCH SIĘ NIE UTRZYMAJĄ TO
        LEPIEJ SIĘ KSZTAŁCIĆ.MAMY JUŻ CENY ZACHODNIE A PŁACE WCIĄŻ WSCHODNIE.
      • Gość: Adam Za macjob w UE moge sie utrzymac!! IP: 195.136.245.* 07.10.05, 11:28
        A tu mi pisza ze wobec mac pracy mam za wysokie oczekiwania placowe... rany...
        no kartke panu profesorowi wysle z "Zachodu".
      • agacian63 Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 13:47
        "Prof. Sztanderska przekonuje jednak, że oczekiwania finansowe studiujących
        Polaków są tak duże, że często rezygnują z dorywczych prac.."
        taa taa guzik prawda - duzo mlodych ludzi w Polsce podejmuje dodatkowe prace, a
        np. prawie kazdy student pracuje w wakacje,
        problem jest tylko taki, ze za dodatkowa prace na zachodzie student moze sie
        utrzymac, czy chociazby oplacic spora czesc kosztow utrzymania - przy zarobkach
        7-8€/h a nie 7-8zl/h,
        ja bedac na stypendium na slawetnym ZACHODZIE za 1 wieczor opieki nad dzieckiem
        moglam sie przez tydzien skromnie wyzywic, co w Polsce nie bylo i nadal nie
        jest mozliwe,
        no ale kazdy grosz sie liczy, wiec nawet za 8zl/h to juz cos!!!
      • Gość: es Moj punkt widzenia IP: *.telia.com 07.10.05, 14:06
        Poniewaz od wielu lat mieszkam na tzw zachodzie pozwole sobie wtracic swoje
        trzy grosze do dskusji.
        Mam syna, 23 lata, studiuje na drugim roku biologie. Do tego czasu jego
        doswiadczenia zawodowo-zyciowe skladaja sie m.in z: odbyta sluzba wojskowa z
        wynikiem koncowym upprawniajacym do sluzb ONZ, kurs sanitariusza,
        kurs "ochroniarza" (moze patrolowac zaklady przemyslowe i biurowe), kurs
        szefowski - pierwszy stopien menadzerski, jezyki: angielski - perfekt,
        podreczniki sa w tym jezyku, czesciowo egzaminy i wyklady, hiszpanski,
        niemiecki, polski - w stopniu umozliwiajacym poslugiwanie sie nimi na codzien,
        z wyjatkiem polskiego - nie umie pisac a raczej pisze bardzo slabo, jezyk
        migowy. Dotyc . czasowe prace: pomocnik malarza, pomocnik szklarza, rozne prace
        na budowie, samarytanin - opieka nad starcami, ponad rok pracy w domu dla
        uposledzonych psychicznie i fizycznie, wymagajacych calodobowego nadzoru. Kto
        raz probowal umyc osobe umazana od stop do glow kalem, moczem i wymiotami wie
        co to znaczy.Z zadnych tych prac oczywiscie nie mozna bylo sie utrzymac.
        Aktywny sportowiec: narty, judo, dzialacz w klubie kynologicznym + w zyciu
        studenckim, certyfikat nurka, .
        A co to ma do biologii - nic. Przyszlemu pracodawcy mowi jednak bardzo duzo - o
        aktywnosci, o stosunku do drugiego czlowieka, zycia, pracy itp. Wskazuje to
        rowniez na stopien dojrzalosci. Zdecydowana wiekszosc jego kolegow ma rownie
        bogata "przeszlosc". Czy to im zapewni prace po studiach - nie, ale ogromnie
        ulatwia otrzymanie jej.
        Patrzac na potomstwo moich znajomych i krewnych w Polsce, wszyscy po studiach i
        to dobrych jestem, z jednym wyjatkiem, przerazona calkowitym brakiem
        dojrzalosci, samodzielnosci i infantylnoscia w spojrzeniu na otaczajaca ich
        rzeczywistosc. Niestety tych spraw wogole z tego co wiem w Polsce sie nie
        dyskutuje natomiast wymagania co do kadry pracowniczej w innych panstwach wciaz
        sie zaostrzaja i samo wyksztalcenie juz od dawna nie wystarcza aby byc
        atrakcyjnym na rynku pracy. Do roboty i zakasac rekawy spiace krolewny.
        • Gość: goodnightsunshine Re: Moj punkt widzenia IP: *.ihk.pl 07.10.05, 16:48
          niestety polski pracodawca spojrzy na sprawe nieco inaczej:
          skoro ktos zajmowal sie pomaganiem murarzowi, to czego szuka w naszej firmie??
          nie mial ulozonej sciezki rozwoju. imal sie roznych zajec.
          jesli Pani syn nie umotywowalby wszystkich tych aktywnosci w LM pod katem
          przydatnosci pracodawcy, to marne szanse...
          • Gość: es Re: Moj punkt widzenia IP: *.telia.com 07.10.05, 19:08
            to znaczy po prostu ze u takiego pracodawcy nie szuka sie pracy bo to nie jest
            firma serio. Obecny trend jest jednoznaczny - oprocz kwalifikacji potrzebne
            jest doswiadczenie zyciowe w roznych dziedzinach. A jezeli chodzi o mojego syna
            to doswiadczenia robotnicze zbieral jako uczen gimnazjum. Teraz praktykuje
            dorywczo w glownym instytucie kryminalistyki, szpitalu akademickim i jednym z
            najbardziej atrakcyjnych ZOO. Moze i glupi - moglby chlac i partajac.
            • Gość: goodnightsunshine Re: Moj punkt widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 21:22
              ja sie zastanawiam kiedy w Pl bedzie mozna sobie "wybierac" pracodawce... bo
              jak na razie to niemozliwe.
              firma serio, hehe...
              to nie firma, to specjalista od HR wybiera pracownika. taki zas specjalista ma
              za soba studia, na ktorych kladli mu do glowy "umotywuj", "uzasadnij", "sciezka
              rozwoju" i tym podobne.

              jak to wyglada u nas, to praktykowanie: w PARP student przez 3 miesiace kseruje
              dokumenty, i wszyscy o tym wiedza (wlacznie z przyszlym pracodawca), od 9 do
              17, za darmo. nie ma co, warto dla czegos takiego rezygnowac ze szkoly. a PARP
              to powazna, rzadowa instytucja.

              nie moge sobie wpisac w cv rwania wisni dla zarobku - bo sie moj pracodawca po
              prostu usmieje... a zapewniam, ze nie "chleje i nie partaje", cokolwiek by to
              mialo znaczyc. nie wpisze udzielania korepetycji. wielu rzeczy po prostu wpisac
              nie moge.
              • Gość: es Re: Moj punkt widzenia IP: *.telia.com 08.10.05, 21:24
                zlej baletnicy zawadza rabek u spodnicy, seeU
                • Gość: goodnightsunshine Re: Moj punkt widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 16:03
                  bardzo gleboki komentarz, gratuluje...
                  chetnie bym sie dowiedziala, dlaczego zostalam w ten sposob potraktowana, ale
                  chyba nie bedzie mi dane zaznac takiej laski...
                  zycze powodzenia Pani i Pani synowi, bez ironii...
      • Gość: an ech, ta propaganda, żal serce ściska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 15:52
        wg tych speców bezrobocie w Polsce to nie wynik fatalnej gospodarczej sytuacji, lecz winni są:
        - absolwenci wyższych uczelni, bo za późno wchodzą na rynek pracy (hm, czyli dla absolwentów liceów rynek pracy oferuje jakieś wielkie możliwości? nie wiedziałam....)
        -ludzie bezrobotnie sa sobie sami winni bo nie potrafią napisać dobrego LM i CV i wogóle są mało dynamiczni i nie chcą pracować za darmo lub za miskę zupy
        Super, liberalny TUSK zaciera ręce
      • Gość: JA Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 07.10.05, 16:22
        Pan prof ma racje u nas na UMK w TORUNIU na zarządzaniu na 2-letnich mgr
        zamiast uczyć sie przedmiotów ze specjalizacji która wybraliśmy, musimy
        zaliczać wszystkie przedmioty ze studiów licencjackich bo uczelnia stara się o
        akredytacje.To chore nawet nie mamy czasu pisać pracy mgr , większość studentów
        żałuje że poszło do UMK , kolejny stres
        • szabada Re: Młodzi za starzy, żeby zaczynać pierwszą prac 07.10.05, 17:15
          Pani Profesor, Pani Profesor :)).
          Po pierwsze, primo - po co podwyższać poziom wiedzy magistrów, skoro nawet, gdy
          znajdą oni pracę, nie wykorzystują w niej już posiadanej wiedzy, tylko jakąś jej
          część, czasem cząstkę. Pomijam częste przypadki pracy nie w swoim zawodzie.
          Po drugie, secundo - czy była Pani kiedyś w polskim zakładzie pracy? Generalnie
          są dwa rodzaje zakładów:
          - te z najnowocześniejszymi technologiami, z których żadna nie pochodzi z
          Polski, bo Pani pokolenie zamiast budować umiało zniszczyć zaplecze rodzimej
          myśli technicznej, a teraz młodzi polscy inżynierowie nie mają pracy, bo do
          obsługi urządzeń potrzebni są jedynie wykwalifikowani robotnicy.
          - te z technologiami, których pozbywają się kraje UE, i w których pracodawcy
          dziwią się, że nie mają chętnych do pracy. Kto chce dożyć emerytury, po prostu
          je omija.
          Po trzecie, terco - takie błędy, jakie Pani pokolenie robi w przypadku
          planowania, np. brak umiejętności prawidłowego przewidywania czegokolwiek - od
          inflacji poczynając, a na zapotrzebowaniu na pracowników kończąc, kompromitują
          Panią i Pani uczonych kolegów.
          Już prawie wykończyliście młode pokolenie. Róbcie tak dalej, a słowa śp. Stefana
          Kisielewskiego, że ,,Polska będzie krajem niewolników i prostytutek" spełnią się
          w 100%. Nie pozdrawiam.
      • Gość: u tss "na zachodzie" IP: *.icpnet.pl 07.10.05, 16:23
        młodzi mogą się imać jakichkolwiek prac bo dosłownie każda praca pozwala na
        mieszkanie i jedzenie. A jak u nas bedziesz roznosił ulotki albo pracował na
        kasie to dostaniesz 600 zł w najlepszym wypadku i wynajmij sobie za to
        mieszkanie kup jedzenie i ubranie :p
        • Gość: es Re: tss "na zachodzie" IP: *.telia.com 07.10.05, 19:03
          Twoja wypowiedz wskazuje jednoznacznie ze nie masz zielonego pojecia o
          tzw "zachodzie"
          • Gość: nelika do es IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 09:06
            a twoje wypowiedzi, es, wskazują, że nie masz pojęcia o Polsce anno domini 2005
            • Gość: es Re: do es IP: *.telia.com 08.10.05, 20:52
              Masz racje, nie pretenduje nawet do roli eksperta w dziedzinie polskiego rynku
              pracy. Jestem przekonana ze takowy nawet nie istnieje, podobnie jak nie ma
              brytyjskiego czy wloskiego rynku. Moje obserwacje dotycza paru branzy w jednym
              z wiekszych miast Polski i znajomej mlodziezy wywodzacej sie ze sfer ludzi z
              wyzszym wyksztalceniem i dosc dobrze zarabiajacych (ale zdecydowanie
              nie "bogatych")ktorzy badz koncza, badz juz ukonczyli swoje studia i szukaja
              pracy. Z wyjatkiem dwojki ktora zaciecie dazyla do celu podobnie jak to robi
              mlodziez na Zachodzie i m.in. zostala wylowiona przez pracodawcow juz na
              studiach cale reszta pasozytuje na rodzicach bowiem nie ma dla nich
              odpowiedniej ich zdaniem pracy. Ja ze swej strony nie wyobrazam sobie iz moze
              byc pracodawca ktory zatrudni powiedzmy sobie 23-latka z dobrym nawet
              wyksztalcenie ale bez doswiadczenia w zyciu zawodowym czy chociazby spolecznym.
              Przed paroma laty mialam, w mojej starej firmie, okazje do pracy z polskimi
              praktykantami z roznych polskich uniwersytetow i politechnik. To byla rozpacz -
              brak wiadomosci, tragiczna wrecz nieznajomosc angielskiego, tumiwisizm i
              obledne wrecz poczucie wyzszosci. Trafilo sie moze na w sumie 20 dwoch, trzech
              ktorzy wykazywali chec i troche umiejetnosci, reszta traktowala to jako platne
              wakacje. W rezultacie zaprzestano przyjmowania polskich studentow, zapraszano
              natomiast Litwinow, Estonczykow i Rosjan ktorzy prawie bez wyjatku wiedzieli
              jaki jest cel praktyk.
              A jezeli chodzi o rynek pracy 2005 to nie rozni sie on niczym od tego ktory
              napotkalam ja w polowie lat siedemdziesiatych. Chroniczny brak pracy dla
              absolwentow szkol wyzszych, o ile prace sie znalazlo to np nauczyciel polskiego
              zarabial 1600 zl/mies - odpowiednik dwoch par porzadnych butow, na dzinsy nie
              wystarczylo, obiad w dobrej restauracji 90 zl, ksiazka "Pogoda dla bogaczy"
              wydana w 1976 - 90 zl i do tego z pod lady i po znajomosci.
              Nie ogladajcie sie na rynek panstw zachodnich, w calej Europie sytuacja jest
              podobna i dlatego prace dostaja ludzie cos potrafia. A do tego mozna tylko
              dojsc samemu. Narzekaniem i placzami oraz czekaniem na cud nigdzie sie nie
              zajdzie. Jedno jest pewne ze takich mozliwosci jakie mlodziez w Polsce ma
              obecnie nigdy przedtem nie miala. Trzeba je tylko dostrzec i niestety trzeba im
              pomoc.
    Pełna wersja