nicram79
15.10.05, 12:11
Szlag mnie trafia po prostu i dlatego piszę tego posta. Z mojego zakładu (państwowego) odszedł pracownik. W związku z tym szefostwo postanowiło zatrudnić kogoś nowego. Spytano mnie więc czy znam jakiegoś człowieka, który nadawałby się na to stanowisko. Najlepiej kogoś zaraz po studiach. Od razu postawiono warunek: MUSI to być facet!!! Dodam, że jest to praca nie związana z żadnym wysiłkiem fizycznym, a więc nadająca się dla kobiety rózwnież. Tak się składa, że osoby które znam, a które by się nadawały to głównie kobiety. Przyjęto więc człowieka z tzw. ulicy. Okazał się kompletnym niewypałem, palantem i nic nie potrafiącym leniem. Dlatego nie będzie miał przedłużonej umowy. I znowu pytają mnie czy kogoś znam. W między czasie studia skończyła moja koleżanka będąca prymuską i do tego świetnym fachowcem, a do tego przesympatyczną osobą. Do tego znaleźliśmy, szukając potencjalnego pracownika, jej CV w papierach, które przyszły do firmy pocztą. Więc mówię jak jest: że świetna, ,że fachowiec, itd. Ale NIE!!! Ma być facet!!! Więc znów pewnie przyjmą jakiegoś palanta, albo znajomka dyrekcji i będą kolejne miesiące stracone. Ja tam się nie znam, ale w Konstytucji jest chyba zapis o zakazie dyskryminacji ze względu na płeć, więc taka dyskryminacja to co najmniej wykroczenie, jeśli nie przestępstwo. Ale pomijając to, krańcową głupotą i bezmyślnością jest niezatrudnienie świetnego fachowca tylko dlatego że jest kobietą i może zajść w ciążę (bo przecież o to chodzi). Zdziwi się szanowna Dyrekcja (która już nie dyskryminuje w ten sposób kobiet, które są znajomymi królika) jak faceci zaczną na wychowawczy odchodzić, bo przecież mogą.