Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY

    19.10.05, 10:42
    poczytajcie sobie jak wygląda naprawdę to polskie "bezrobocie"

    www.wprost.pl/ar/?O=82062
      • vaniliaa1 POPIERAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.05, 10:45

        • Gość: greg Re: POPIERAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.222.11.192.in-addr.arpa 19.10.05, 10:59
          W Polsce nie ma bezrobocia tylko wśród specjalistów - wszystko jedno czy są oni
          po studiach czy "fizyczni". Jest natomiast bezrobocie wśród osób bez
          kwalifikacji i doświadczenia. Z drugiej strony pracodawcy widząc słupek 20-
          procentowanego bezrobocia myślą sobie, że zatrudnią wykwalifikowanego
          specjalistę za 1500brutto i dlatego są tak rozczarowani.
          • vitmik Re: POPIERAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.05, 11:03
            pracodawcy mysla ze te 20% to wlasnie w wiekszosci wyksztalceni mlodzi ludzie
            wiec daj im na dzien dobry resztki ze stołu (czyli 700 zeta) myslac ze to
            norma.ale glupki
      • sloooneczko Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 11:09
        Mając na uwadze grupy zawodowe typu: budowlaniec, szwaczka, kasjerka, kucharka
        to może i tak jest.Jednak wydaje mi się, że to nie 5-6% z PGR nie moze znaleźć
        zatrudnienia.Pomyśl zanim przyklaszczesz takim stronniczym artykułom.
        • vitmik Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 11:12
          dlaczego stronniczym? to że napisali inaczej niż ty sobie wyobrażasz polskei
          bezrobocie i jego poziom od razu swiadczy o braku bezstronnosci tych
          dziennikarzy.

          jesli tak to ciekawe jaki był cel pisania tego artykułu?
          • forgotten_realms Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 11:23
            Wprost, jak kazdy tabloid stara się jak może, aby przyciągnąć czytelników. Po
            raz kolejny autorom nie chciało się przeczytać calej Diagnozy (także załączonych
            aneksów). Prawda jest bardziej złożona, ale przecież towarzysz sekretarz Król
            przywykł do siermięznej propagnady rodem z PRL.
            Jesli miałbym się powoływać na ten tabloid to:
            - Szwecja do roku 2000 miała być bankrutem,
            - Czechy miały być bankrutem
            - Węgry miały być bankrutem,
            - NFI miały przynieść polskiej gospodarce wielki sukces,
            - wzrost cen żywności po wejściu do UE to tylko antyunijna propaganda,
            - Polska w 2010 miała dogonić w rozwoju Grecję, a w 2020 Hiszpanię,
            - Saddam H posiadał broń masowej zagłady i współpracował z Al-Kaidą,
            .....oj można wymieniać....
            • Gość: rafal Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:33
              dokladnie. juz nie wspomne o opiniotworczej roli "Gazety Wyborczej".
              Osobiscie czytam z pracy ekonomiczno-spolecznej tylko "Polityke"
              i "Rzeczpospolita", a cala reszte informacji o Polsce z prasy obcojezycznej. To
              wielce pouczajace.
              • vitmik Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 11:40
                ta,"polityka" jest za to wielce obiektywnym pismem buahahaha,jak przegladam to
                badziewie to wiem czemu go nie kupuje
                • Gość: Rafal Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:52
                  "badziewie" - ? Tez czytalem długo "Wprost". Zaczynalem lekture od felietonow
                  Stanisława Tyma. Przestałem czytac kiedy Tyma i innych dobrych felietonistow
                  zastapili zawodowi politycy, rozplenilo sie i tam jak krolikow. "Wprost" to
                  tygodnik ktory narzuca sie ze swoimi liberalnymi pogladami, pisze z pozycji -
                  Pan Redaktor, wie lepiej - i to co wie Pan Redaktor to prawda
                  obiektywna. "Polityka", nie traktuje swoich czytelnikow jak idiotow, i
                  odpowiedz na pytanie - kto ma racje? - pozostawia im samym. Pozdrawiam mile z
                  Krakowa.
            • Gość: p Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.217-149-114.enivest.net 19.10.05, 11:36
              ale prawda jest tak ze znalezc dobrego tokarza, frezera, inzyniera mechanika
              jest bardzo ciezko
              • forgotten_realms Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 11:42
                Gość portalu: p napisał(a):

                > ale prawda jest tak ze znalezc dobrego tokarza, frezera, inzyniera mechanika
                > jest bardzo ciezko

                Zabawne bo przecież także w Wprost można było przeczytać, że szkoły zawodowe są
                przezytkiem, a frezerzy i tokarze to relikt minionej (komunistycznej)
                przeszłości. Dalej podawali, że nadszedł czas specjalistów od marketingu,
                zarzadzania łehehehehe.
                • Gość: p Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.217-149-114.enivest.net 19.10.05, 11:45
                  sa przezytkiem bo zle ucza,nie ucza niestety zawodu ale tu winny jest juz
                  system nauczania
                • vitmik Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 11:49
                  specjalisci od marketingu i zarzadzania spelniaja sie zawodowo zmywajac
                  naczynie u hindusa w londynie i zbierajac ogorki u bauera w reichu

                  rozwijaja sie, poznaja nowe rynki, podstawy negocjacji ( czy 5 czy 5,25 Ł za
                  godzine), szlifuja język (chyba hindi albo bengalski), poznaja nowych ludzi z
                  calego swiata (takich jak oni "specjalistów"), zyja w komunach i jest wporzo.
                  ale bedziemy miec przyszlosc. z jednej strony "emigranci" z drugiej nawiedzone
                  rzesze "pokolenia jp2"
                  • Gość: bezrobotna Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 12:13
                    Wiecie co? Mam dość tych kretyskich artykułów, wczoraj o Kubzdylu co to nie
                    moze znaleźć pracowników, dziś że ludziom nie chce się pracować....A tak, nie
                    chce się!!! Mam doświadczenie, wykształcenie, chcę pracować, ale nie za 849 zł
                    brutto!!! Po odliczeniu kosztów dojazdu i drobnych wydatków poza domem zostanie
                    z takiej pensji 400 zł!!! To ja wolę siedzieć w domu, uczyć się we własnym
                    zakresie (obecnie niemiecki i bezwzrokowe pisanie) i być na "utrzymaniu" męża -
                    400 zł w naszej sytuacji nic nie zmienia. Owszem, szukam pracy, chodzę na
                    spotkania, ale jak słyszę pytanie czy chcę mieć dzieci - od razu wstaję,
                    dziękuję i wychodzę (nie będę podpisywać idiotycznych papierków, że w ciążę nie
                    zajdę), jeśli pracodawca proponuje minimalne wynagrodzenie też wstaję, dziękuję
                    i wychodzę - nie jestem żółtodziobem i za pracę oczekuję normalnego (a nie
                    głodowego) wynagrodzenia. I moja postawa nie jest roszczeniowa - ja nie żądam
                    pensji 2000-3000 zł. Podejmę pracę za min. 1100 zł netto (i bez głupich
                    kombinacji, ze "na 1/2 etatu, ale zasuwamy normalnie, proszę pani, również w
                    soboty"). Mieszkam w Polsce, a nie w Chińskiej Republice Ludowej. Z kraju nie
                    wyjadę - tu jest mój dom, moja rodzina, moje miejsce na ziemi. Ale nie dam się
                    zadeptać uwagami "bo na to miejsce to 25 osób czeka" - guzik prawda! Miesiąc
                    temu na interii chyba był artykuł o pracy w Łodzi. Pamiętacie? Święte oburzenie
                    wśród pracodawców "bo nie ma chętnych do pracy". Brawo! Oby tak dalej! Niech
                    ci, którzy "dają pracę" zejdą na ziemię, i nie piszcie mi, że ja mam na nią
                    zejść! Ludzie zaczynają się budzić i buntować, i nie piszcie, że tylko chcą
                    pieniędzy!!! Wymagania finansowe rzędu 1000-1500 zł netto to nie są kokosy!!!
                    Ale różnica w pracy za 600 a za 1000 jest ZASASDNICZA.
                    • tamara_t Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 20.10.05, 15:15
                      Bardzo dobrze powiedziane.

                      • Gość: obserwator Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.c158.petrotel.pl 30.10.05, 23:08
                        Bardzo dobrze powiedziane. Jest jeszcze iskierka nadziei , że nie damy się
                        zgnoić. Oby tak dalej. Moje marzenie to dożyć bezrobocia w Polsce rzędu 5-6 % i
                        pamiętając dzisiejsze wymagania jaśnie dziedziców przypomnieć im to. Oby dzień
                        jutrzejszy był lepszy od dzisiejszego.
                    • Gość: andrea001 Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 12:08
                      W zupełności się z Tobą zgadzam. Też wolę być na utrzymaniu męża niż zasuwać po
                      8- 12 godzin za 800 zł i to na pół etatu. Tak się składa,że pracowałam u 4
                      różnych pracodawców i warunki były zawsze takie same - nigdy nie byłam
                      zatrudniona na pełny etet a pracowałam w pełnym wymiarze, moje zarobki nigdy
                      nie przekroczyły 800zł, w życiu nie zapłacono mi za przepracowane nadgodziny o
                      niedzielach już nie wspomnę. Na każde słowo sprzeciwu odpowiedź zawsze jedna -
                      nie podoba się to won 100 osób czeka na twoje miejsce. No to robiłam won bo po
                      co się szarpać? Gdyby pracodawcy byli uczciwi to nie byłoby takiego bezrobocia -
                      chętnie poszłabym do pracy ale na normalnych warunkach. Ostatni szef to nawet
                      nie zatrudnił mnie na etat tylko na umowę o dzieło (codziennie 8 godzin za
                      biurkiem - od 8 rano punktualnie w zakładzie pracy o 16 możesz wracać do domu)
                      to jak mu powiedziełam,że umowy nie przedłużę gdy wygasła to mu szczęka opadła -
                      myślał,że mnie tak bardzo uszczęśliwia... Życzyłabym sobie aby gazety zajęły
                      się "uczciwością" pracodawców i ich podejściem do pracownika, każdy kij ma
                      wszak dwa końce.
                    • Gość: Kamila Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.chello.pl 02.11.05, 13:07
                      Zgadzam się całkowicie. Ja pracuję kilka lat w jednej firmie (bardzo dużej i
                      dobrze stojącej na rynku), doszłam do stanowiska kierowniczego, pensja 4000
                      brutto , pracy tyle że oko bieleje. Ogólnie panuje w firmie tzw. zamordyzm, jak
                      nie siedzisz 12 godzin w pracy (oczywiście płacone masz za 8), to jesteś
                      "niezaangażowana", żadnego wsparcia z góry, najlepiej samemu wszystko robić, od
                      niemalże sprzątania, po plany finansowe działu, pochwały to się raczej nie
                      usłyszy, raczej "motywujące" teksty typu jak można jeszcze coś z ludzi wycisnąć
                      i durne, nieprzemyślane polecenia. Mniejsza z tym, nieważne, w każdym razie jak
                      myślę o tym, że szukając innej pracy ktoś zaproponuje mi 1000 zł. netto i to
                      jest szczyt marzeń dla większości Polaków, to ręce mi opadają.
                    • seth.destructor Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 02.11.05, 14:27
                      Miło spotkac wreszcie człowieka, który zna swoją wartość.
            • Gość: antydebil Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.chello.pl 20.10.05, 13:54
              TY DEBILU !!!
              a ty małpoludzie wierzysz że 2+2 to jest 4 czy 10 (jak chciałby Lepper i
              Kaczory ?)

              CO ZA DEBIL !
          • sloooneczko Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 13:10
            Może źle użyłam słowa.Ale trudno nazwać ten artykuł przegladowym.Dotyczy
            waskiej grupy zawodów to jedno.Z drugiej strony trudno się dziwić ludziom, że
            nie leca na 1500 złotych jak zarabiają więcej.
      • wiecznie_zdziwiona NIe wiem jak w Polsce, ale w Warszawie .... 19.10.05, 13:17
        ...... bezrobocia nie ma. W Warszawie nie ma ludzi do pracy - takim co by im
        sie robić chciało nawet za więcej niż podawane w artykule pensje. Jak komuś ię
        nie chce to się nic nie poradzi. A stanowiska prezesów już
        obsadzone....Pozdrwiam .
        • Gość: gggggg Re: NIe wiem jak w Polsce, ale w Warszawie .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 19:23
          Ja tez jestem tego zdania. W Warszawie jest mnostwo pracy, tylko za stosunkowo
          male pieniadze, a wiec chetnych brak. Ja szukalam pracy przez 2 tygodnie. Od 2
          miesiecy pracuje i w tym czasie mialam 3 kolejne zaproszenia na rozmowe
          kwalifikacyjna. Jutro ide na test predyspozycyjny do administracji publicznej.
          Tylko ze czesc warszawiakow bylaby oburzona propozycja pracy za 1000 zl
          miesiecznie. A ja uwazam, ze od czegos trzeba zaczac. Jak skoncze studia to
          moze zaczne unosic sie ambicja.
      • krystyna401 Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 13:40
        Zgadzam sie w pełni z tym artykułem
        • Gość: se Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:48
          a ja się po części zgadzam, po części nie.
          Wydaje mi się, że logika powinna zakładać, że istnieje jakaś część
          osób rzeczywiście szukających pracy - bezskutecznie.

          Oczywiście, można wysuwać argumenty, że mają niepotrzebne na rynku
          umiejętności - można jednak przyjąć, że nie dotyczy to wszystkich.

          Poza tym inna sytuacja z pewnością panuje w warszawie czy wrocławiu,
          a inna w koziej wólce czy innym pacanowie.

          Po trzecie - oceniając na przykład swoją sytuację (a nie wierzę, że jestem
          jedyna w kraju) bardzo trudno znaleźć pracę, z powodu ogromnej konkurencji.
          Oferty pracy zazwyczaj dotyczą personelu o niższym stopniu wykształcenia
          (sprzedawca, tynkarz) lub wyższej kadry managerskiej - natomiast mało jest ofert
          dla "średniaków". Do sklepu nikt mnie nie przyjmie, bo każdy rozsądny pracodawca
          będzie wiedział, że natychmiast ucieknę znajdując cokolwiek lepszego.
          Natomiast na wysokie stanowiska nie mam szans z moim niewielkim w porównaniu
          z innymi kandydatami doświadczenie. Osób w takiej sytuacji jest mnóstwo.

          Inna sprawa, że ścisła specjalizacja jest pożądana w niewielu jeszcze branżach,
          stąd tyle ofert zawiera wzmiankę o "wyższym wykształceniu" -
          na które odpowiadają wszyscy, którzy skończyli jakiekolwiek studia.
          W tej rywalizacji nieważne, jakie. A takich osób jest coraz więcej.
      • Gość: radek Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:16
        Co za głupoty wypisują. Od trzech m-cy szukam pracy. Obecnie podjąłem studia
        zaoczne. Muszę zarobić na swoje utrzymanie. Wszędzie jak tylko mogłem
        porozwoziłem i powysyłałem swoje CV. Rejon wschodni-duże bezrobocie.
      • ceci Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 14:35
        Nie popieram tego co tam jest napisane. Tak do końca nie jest. Jeśli ktoś szuka specjalisty to trudno go znaleśc bo specjaliści zazwyczj mają już pracę i podejmią ryzyka jej zmiany.
        A co z ludżmi którzy konczą studia. Oni nie są żadnymi specjalistami, bo specjalista to taki człowiek który ma ogromne doswiadczenie na danym stanowisku.
        Dziwi mnie to u pracodawców, bo oni chcieli by mieć już na gotowe super pracownika. Watro dać szansę komuś kto jest od razu po studiach, on zapewne z czasem nadrobi to czego mu brakuje do tych co mają doświadczenie.
        Z całym szacunkiem dla wszystkich, ale ktoś kto dopiero skonczył studia nie ma pojęcia o pracy. Załóżmy, ktoś konczy studia medyczne. Samo ich skończenie nie daje prawa do leczenia, trzeba odbyś staż. Gdyby nie ten staż taki pracownik nie nadawał by sie do leczenia ludzi. Puszczając kogoś po dopiero co skonczonych studiach medycznych do operacji gwarantujemy śmierć pacjenta. Inne zawody nie mają niestety takich praktyk i dlatego jest takie bezrobocie a nie inne.
        • vitmik Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 14:42
          mlodzi ludzie mysla, specjalista to absolwent,najlepiej sgh,uam czy umcs o uj i
          uw nie wspomne.
          pieprzy wam sie przez 5 lat ze bedziecie elyta narodu a tu doopa z makiem.

          jak sama nazwa mowi,specjalista to czlowiem w czyms wyspecjalizowany,na czym wy
          sie znacie?
          system kaizen, swot, aquis communitaire, merchandising, asertywnosc,empatia.
          ale co to qrna jest i do czego jest potrzebne?

          troszke pokory,na szczescie macie slaba psyche i po 2 miesiacach bez pracy
          jedziecie na saksy do uk i usa. szlifowac jezyk ,tak to nazywacie i tak
          przedstawiacie wasze mycie garow w uk swoim znajomym po technikum bez
          matury,prawda?
          • vitmik Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 14:43
            wiem ze tak jest z autopsji bo sam takim dupkiem po studiach bylem i myslalem
            zena dzien dobry dostane 5000 zeta.
            jaki czlowiek jest glupi za mlodu dowiaduje sie dopiero jak zmadrzeje po latach
            • Gość: Rafal Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:23
              dlaczego od razu "dupkiem"? Moze nie koniecznie zaraz 5 tys. po studiach, ale
              prace gwaratująca satysfakcje finansowa i intelektualna. Sytuacja na rynku
              pracy w Polsce, czesto nie gwaratuje ani jednego, ani drugiego. Ludzie w naszym
              wieku na Zachodzie, ciagle jeszcze - mimo, kryzysu panstwa socialnego, o ktorym
              trabi m. in. "Wprost" - ciagle jeszcze nie sa zmuszeni do podjecia pracy za
              wszelka cene, pracy czesto innej niz posiadane wyksztalcenie. Jezeli mimo
              wszystko sie na nia decyduja, wysokosc wynagrodzenia pozwala im na godne zycie.
              Tydzien temu bylem na rozmowie kwalifikacyjnej poza Polska. Osoba z ktora
              rozmawialem, odrazu wychwycila sprzecznosc miedzy moim wyksztalceniem, a tym
              czym sie teraz zajmuje /pracuje w spedycji/. Owszem wiedzial, ze bezrobocie w
              Polsce jest najwyzsze w UE, ale moj argument, iz w Polsce trzeba byc czesto
              elastycznym aby pozostac na rynku pracy, do niego raczej nie trafil.
              • Gość: d Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.217-149-114.enivest.net 19.10.05, 15:37
                Gość portalu: Rafal napisał(a):

                > dlaczego od razu "dupkiem"? Moze nie koniecznie zaraz 5 tys. po studiach, ale
                > prace gwaratująca satysfakcje finansowa i intelektualna. Sytuacja na rynku
                > pracy w Polsce, czesto nie gwaratuje ani jednego, ani drugiego. Ludzie w
                naszym
                >
                > wieku na Zachodzie, ciagle jeszcze - mimo, kryzysu panstwa socialnego, o
                ktorym
                >
                > trabi m. in. "Wprost" - ciagle jeszcze nie sa zmuszeni do podjecia pracy za
                > wszelka cene, pracy czesto innej niz posiadane wyksztalcenie. Jezeli mimo
                > wszystko sie na nia decyduja, wysokosc wynagrodzenia pozwala im na godne
                zycie.
                >
                > Tydzien temu bylem na rozmowie kwalifikacyjnej poza Polska. Osoba z ktora
                > rozmawialem, odrazu wychwycila sprzecznosc miedzy moim wyksztalceniem, a tym
                > czym sie teraz zajmuje /pracuje w spedycji/. Owszem wiedzial, ze bezrobocie w
                > Polsce jest najwyzsze w UE, ale moj argument, iz w Polsce trzeba byc czesto
                > elastycznym aby pozostac na rynku pracy, do niego raczej nie trafil.

                zauwaz ze tak dobry socjal na zachodzie Europy sie juz konczy
                niemcy, francja zaczynaja miec problemy gospodarcze wlasnie przez rozrosniety
                socjal.
                Dla nas przykladem powinny byc raczej USA a nie Niemcy
                • Gość: rafal Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:00
                  wiem, o tym. czytam o tym przede wszystkim w zachodniej prasie, bo w polskiej
                  rzadko napisza cos orginalnego. nadal jest sa to kraje, w ktorych wiele spraw
                  jest bardziej przewidywalnych niz w Polsce. problemy socjalne tam, to nic w
                  porownaniu z sytuacja w Polsce. nikt tam sobie nie pozwoli na szokowe reformy
                  Pana Balcerowicza, ktore - wiem, ze przejaskrawiam - niektore regiony Polski,
                  przeprobrazily w "twory", ktore mozna zobaczyc zapewne tylko w Ameryce
                  Łacinskiej.
                  • Gość: remelk Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.chello.pl 20.10.05, 13:56
                    Balcerowicz i tak był za łagodny dla tej polskiej bandy nierobów
                    Gdyby nie on to komuchu jeden to byś trawe żarł !!!
                    • Gość: Rafał Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 14:02
                      poraz pierwszy w życiu, ktoś mnie nazwał "komuchem":-) Uderz w stół, a nozyce
                      się odezwą:-) "Niech żyją jedynie sluszne poglady liberalne!! Smierc
                      innowercom!!";0) uwielbiam, ta nasza polska toleracje...
                • aelithe Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 28.10.05, 19:07
                  Nie wiem czy USA to dobry przykład. Oni też mają rozbudowany socjal i 1 osobę
                  wudaję często więcej niż w niektórych krajach europejskich. Poza tym w USA
                  obowiązuje polityczna poprawność, więc należy przyjąc odpowiednia ilośc kobiet,
                  czarnych i latynosów na wszystkie szczeble. Czyli twoim przyłożonym może być
                  niekompetetny murzyn, bo tak wynika z klucza rasowego.
                  Jeśłi jesteś biały i pracujesz to masz prz... .
                  To co było motorem napędowym usa w pierwszych 80 latach XX wieku jest już dawno
                  nie prawdą, obecnie podatki są wyższe niż w wielu krajach europejskich.
          • ceci Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 18:48
            Musze się z tobą zgodzić, aczkolwiek sam szukam pracy bo jestem tuż po studiach. Tylko ja wcale nie chce na początek 5 tyś., starczy mi jak na poczatek dostanę tysiaka na rękę. Dlaczego? Bo nie mam doświadczenia i zapewne bede się musiał dużo nauczyć, ale dlaczego przez to że nie mam doświadczenia mam być dyskryminowany przez pracodawców. Nie popieram Kaczyńskiego, ale gdyby zatrudnienie absolwenta zwalniało pracodawce z częci podatków to byłby dobry sposób na łatwiejsze znalezienie pracy dla takich jak ja.
      • olabrak vitmik skąd ty się urwałeś?Ukrainy?! 19.10.05, 16:12
        Zgadzam się z jednym przedmówcą że artykuł jest stronniczy a przede wszystkim
        (jak to bywa na wyższych szczeblach)wybielający pracodawców.Dodam jeszcze że
        mieszkam w drugim co do większości mieście w Polsce i od 2 lat nie mogę znaleść
        pracy-za przypadkiem zdobyte pieniądze poszłam na studia ale jak nie zarobię na
        następny semestr to mogę się(tak czuję)pożegnać z wyższym wykształceniem:(a mam
        doświadczenie kilkumiesięczne w biurze jako pomoc biurowa i sekretarka,3-letnie
        jako sprzedawczyni:w sklepie wielobranżowym,odzieżowym jak i na kasie w dużym
        hipermarkecie i co od 2 lat jestem zarejestrowana jako bezrobotna i strasznie
        mnie dołuje sytuacja gdy moje koleżanki, które skończyły ze mną zawodówkę(z tym
        że ja poszłam dalej do technikum handlowego i skończyłam je,zdałam maturę)
        przychodzą ze mna do PUP i dostają te same oferty co ja-to po co namawiali mnie
        rodzice,nauczyciele by się dalej kształcić-w tej chwili uważam ten czas za
        stracony...jakby ktoś chciał szczerze pogadać niech pisze na mój nr.gg:7641666
        Ola-nie gryzę,pocieszę i także zaakceptuję inny punkt widzenia niż
        mój,pozdrawiam i życzę wam żebyście jak najszybciej znaleźli pracę godną
        waszych umiejętności jak i oczekiwań
        • jsolt Re: vitmik skąd ty się urwałeś?Ukrainy?! 19.10.05, 16:31
          olabrak napisała:

          > Zgadzam się z jednym przedmówcą że artykuł jest stronniczy a przede wszystkim
          > (jak to bywa na wyższych szczeblach)wybielający pracodawców.Dodam jeszcze że
          > mieszkam w drugim co do większości mieście w Polsce i od 2 lat nie mogę
          znaleść
          >
          > pracy-za przypadkiem zdobyte pieniądze poszłam na studia ale jak nie zarobię
          na
          >
          > następny semestr to mogę się(tak czuję)pożegnać z wyższym wykształceniem:(a
          mam
          >
          > doświadczenie kilkumiesięczne w biurze jako pomoc biurowa i sekretarka,3-
          letnie
          >
          > jako sprzedawczyni:w sklepie wielobranżowym,odzieżowym jak i na kasie w dużym
          > hipermarkecie i co od 2 lat jestem zarejestrowana jako bezrobotna i strasznie
          > mnie dołuje sytuacja gdy moje koleżanki, które skończyły ze mną zawodówkę(z
          tym
          >
          > że ja poszłam dalej do technikum handlowego i skończyłam je,zdałam maturę)
          > przychodzą ze mna do PUP i dostają te same oferty co ja-to po co namawiali
          mnie
          >
          > rodzice,nauczyciele by się dalej kształcić-w tej chwili uważam ten czas za
          > stracony...jakby ktoś chciał szczerze pogadać niech pisze na mój
          nr.gg:7641666
          > Ola-nie gryzę,pocieszę i także zaakceptuję inny punkt widzenia niż
          > mój,pozdrawiam i życzę wam żebyście jak najszybciej znaleźli pracę godną
          > waszych umiejętności jak i oczekiwań

          nie możesz znaleźć żadnej pracy, czy pracy którą sobie wymyśliłaś że pasuje do
          twoich umiejętności?? bo to jest bardzo duża różnica...
          w każdym markecie są co chwila przyjęcia - jeżeli tam cię nie chcą, z twoim
          doświadczeniem w sklepie, to coś jest dziwnego z tobą
          • olabrak a ty czemu sie wzburzyłeś?autokrytyka gościu... 19.10.05, 18:19
            jsolt takich jak ty właśnie się produkuje w markecie:p.Nie dziwię się twojemu
            postowi bo z takimi"intieligentymi ludźmi"jak na siebie mówią już miałam
            wątpliwą przyjemność rozmawiać,jeżeli umiesz czytać ze zrozumieniem to ciesze
            się,jeżeli nie to masz pecha-nie zdałeś w tym roku matury.Wyłuszczę ci o co
            chodzi bo biedaku pewnie sie sam nie domyślisz:(jak chodzę na studia to
            chciałabym kontynuować i zdobyc jednak wyższe wykształcenie to jak mam iść do
            pracy do marketu-świątek,piątek i niedziela?chyba że wierzysz w klonowanie to
            ci gratuluję "otwartego umysłu"
            • jsolt Re: a ty czemu sie wzburzyłeś?autokrytyka gościu. 20.10.05, 16:58
              olabrak napisała:

              > jsolt takich jak ty właśnie się produkuje w markecie:p.Nie dziwię się twojemu
              > postowi bo z takimi"intieligentymi ludźmi"jak na siebie mówią już miałam
              > wątpliwą przyjemność rozmawiać,jeżeli umiesz czytać ze zrozumieniem to ciesze
              > się,jeżeli nie to masz pecha-nie zdałeś w tym roku matury.Wyłuszczę ci o co
              > chodzi bo biedaku pewnie sie sam nie domyślisz:(jak chodzę na studia to
              > chciałabym kontynuować i zdobyc jednak wyższe wykształcenie to jak mam iść do
              > pracy do marketu-świątek,piątek i niedziela?chyba że wierzysz w klonowanie to
              > ci gratuluję "otwartego umysłu"

              widzisz koleżanko, po pierwsze to płeć pomyliłaś, jestem ona
              po drugie, klonowanie niepotrzebne, jedynie trochę samoorganizacji; ja
              aktualnie pracuję na cały etat, studiuję, wychowuję dziecko, prowadzę dom, poza
              tym biorę fuchy nad którymi siedzę po nocach i w weekendy. Dodam, że nie
              pracuję w moim wymarzonym zawodzie - ale pracuję, szanuję swoją pracę, i czekam
              na nowe możliwości. I wcale nie płaczę, że nie daję rady, bo daję radę. Ale
              zawsze lepiej trochę popłakać i poużalać się nad sobą, zamiast wziąć się w
              garść, nie?
      • Gość: niezalogowany Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:35
        Zgadzam się ze wszystkimi, którzy widzą jedynie część prawdy przedstawionej w
        tym artykule.Trudno pojąć dlaczego kiedyś była praca dla wszystkich : z
        zawodowym, średnim, wyższym.Dlaczego inne kraje europejskie i nie tylko
        potrafią takie problemy rozwiązać, a w Polsce to praca i zarobki to ciągły
        problem?
        Druga rzecz która mi się nasunęła po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi to
        całkowicie niezrozumiały atak na ludzi z niższym niż wyższe
        wykształcenie.Zawodowe, srednie, z matura czy bez ( to tylko
        egzamin )...Problem w tym aby wszyscy mogli czuć sie dobrze kraju w którym
        żyją.
      • Gość: Bil Bezrobocie istnieje naprawdę !!! IP: *.server.ntli.net 19.10.05, 20:19
        Ja przez półtora roku szukałem pracy i nie mogłem jej znaleźć, chociaż na
        jeżdzenie po Polsce na rozmowy wydałem 2000 zł. Mam wyższe wykształcenie
        techniczne. Wyjechałem z tego cholernego kraju i mam gdzieś kłamstwa, że
        bezrobocie w Polsce to fikcja. Tygodnik Wprost poprostu kłamie. Jeżeli ktoś
        proponuje pracę za 600 zł, to nic dziwnego, że nie może znaleźć pracowników, za
        takie pieniądze nieda się przeżyć. Zasiłek dla bezrobotnych mało który
        bezrobotny pobiera, zaledwie coś 10% i to tylko przez pół roku, gdzie oni
        znaleźli tylu bezrobotnych z zasiłkiem co potrzebują pieczątki aby nie utracić
        zasiłku ? To, że w czasie zwiększenia bezrobocia wzrosła konsumpcja można
        bardzo łatwo wyjaśnić, kapitaliści w czasie dużego bezrobocia zwiększają wyzysk
        robotników i mają większe zyski, kupują sobie samochody, domy i inne luksusy i
        konsumpcja statystycznie jest na tym samym poziomie.
      • kapukap Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 19.10.05, 20:58
        ja narzekam i to bardzo. więc Ci odpowiem:
        gdzie mam zdobyć doświadczenie?
        jakim cudem mogę zostać specjalistą w konkretnej dziedzinie, jeśli nie mam
        pracy?
        Dziś potrzebują kasjerki do sklepu. OK ja chcę nawet taką pracę za min, tylko
        że nie mam doświadczenia na kasie, ba! ja nie mam książeczki san.epid.
        Spotkałam się nawet z wymogiem zaświadczenia o przejściu szkolenia BHP -ja
        takiego nie miałam a najbliższe miało być przeprowadzone za 5 m-cy.
        I co? mam zrobić wszystkie te badania i szkolenia?
        To kosztuje i w dodatku są one ważne tylko przez kilka miesięcy.
        W moich stronach na jedno wolne miejsce zgłasza się kilkanascie - kilkadziesiąt
        osób.
        Załaduj sobie do mózgu informację *wszyscy nie zmieszczą się w Warszawie*
        Na targach pracy w moim PUP bezrobotni skakali przez barierki aby być
        pierwszymi przy stolikach pracodawców. 6 stolików - setki bezrobotnych.
        Żeby to zrozumieć trzeba przez to przejść więc życzę Ci tego z całego serca.

        p.s.
        przepraszam wszystkich pracodawców w imieniu swoim i wszystkich bezrobotnych,
        że nie spełniamy waszych wymagań :(
      • Gość: primo Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.05, 21:06
        Cos w tym jest, w raporcie badan spolecznych "Diagnoza spoleczna 2005" wyszlo,
        ze realne bezrobocie w Polsce wynosi ok 13 procent. Reszta to rozne formy pracy
        na czarno (mimo ze ci ludzie biora zasilki z naszych pieniedzy), gospodynie
        domowe itd.
        Cholera wie,jak to wyglada tak calkiem naprawde..
        • Gość: Jozio Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 22:27
          A co maja powiedziec ci co mają powyżej 40-stki i nie mogą znaleść pracy gdyz
          jak twierdzą pracodacy są dla nich za starzy.
          Czy mają sie powiesić.
          W moim przypadku jest tak że tez mam ponad 40stkę i nikt mnie nie chce a
          miejscowy Urząd Pracy jak dotąd nie dał mi żadnej propozycji pracy,a kiedy
          starałem się o dotację na własną firmę to tez mnie olali i dotacji nie dali.
          Wiec zapytuje co wy na to wszystko.
          Wyjechać z tad nie mogę gdyż mam tu swoj dach nad głową a włuczenie sie po
          świecie to juz nie dla mnie.
          Poradzcie mi co mam robić jak żeście tacy mądrzy???

          Jozio
          • olabrak do Juzia 19.10.05, 22:43
            Jedyne czego jak na razie nauczyłam się na studiach to to że gdzie Cię
            wyrzucają drzwiami-właź oknem i tak też Ci poradzę-jeszcze raz wystąp o dotację
            na firmę a jeżeli za drugim podejściem nie wyjdzie Ci to wyślij list polecony
            za potwierdzeniem odbioru(kosztuje około6zł chyba)z zapytaniem do PUP jaką
            formę aktywizacji przewidują dla ciebie(wiem z własnego doświadczenia że to
            działa-będą mięli problemy jak Ci nie odpowiedzą,bo pozostanie ślad w
            papierach).Najczęściej zapraszają na"rozmowę"tzn.kierowniczka działu
            aktywizacji pracy będzie próbowała wpłynąć na twoją decyzje o dotacji wszelkimi
            sposobami byś im nie zawracał głowy i spisał oświadczenie o "wyborze innej
            drogi aktywizacji"bzdura totalna tylko żeby mięli mniej roboty,więc przygotuj
            się psychicznie żebyś nie zrezygnował z postawionego sobie celu czyli nie
            siedzenia w domu!!postaw ostro na swoim a jak się nie uda z PUP to nagłośnij
            sprawę w lokalnej prasie a jak to nie da też większego efektu to uwaga chętnie
            sie tym zajmie bo to problem sporej grupy społecznej.Nie poddawaj się-ja
            trzymam kciuki za Ciebie i pomodlę się też.Napisz po jakimś czasie jak Ci tam
            idzie.Przesyłam ci dawkę pozytywnej energii.Jakby co to mój nr.gg-jak chcesz
            napisz:7641666 Ola.Podbudowałeś mnie że nie ustajesz w dalszych próbach
            znalezienia pracy-to ważne dla mnie.Jestem z tobą myślą i trzymam kciuki.Pa
            • Gość: Jozio Re: do Olabrak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 23:20
              > Jedyne czego jak na razie nauczyłam się na studiach to to że gdzie Cię
              > wyrzucają drzwiami-właź oknem i tak też Ci poradzę-jeszcze raz wystąp o
              dotację
              >
              > na firmę a jeżeli za drugim podejściem nie wyjdzie Ci

              Składałem wniosek dwa razy ale skonczylo sie tym samym.
              Poprostu odpisali mi że wiecej wniosków odemnie nie będą rozpatrywac bo juz mi
              raz odmowili i na tym koniec.

              Natomiast co do twojej drugiej propozycji pomysl ciekawy i postaram sie z niego
              jak najszybciej skorzystac.
              Ciekawe jak na to zareaguja???
              Jak przyjdzie odpowiedz to jak jeszcze bede mial neta dam ci znac.
        • Gość: Uzo Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 22:36
          praca na czarno wynika z bezrobocia, nie można tych ludzi traktować jak ludzi
          pracujących...
          nie mają ZUSu, stażu pracy i innych przywilejów pracownika, więc nie powinni
          podchodzić pod statystyki jako pracujący...

          choć pewnie państu wygodniej byłoby zaliczyć ich do puli pracujących, poprawić
          tym samym statystyki i ogłosić swój wielki sukces w walce z bezrobociem...

          ale to nadal są bezrobotni, którym nie udało się znaleźć pracy!
      • truten.zenobi a ja sie nie dziwię że work serwice nie może znale 19.10.05, 22:31
        a ja sie nie dziwię że work serwice nie może znaleźć pracowników

        pozatym praca za pensje minimalną tj około 400 zł na ręke (860 brutto tj około
        500 na ręke - koszt dojazdu do pracy 100 =400)

        wniosek ludzi nie stać by pracować za minimum socjalne a pracodawców nie stać
        by płacić więcej więc... "praw fizyki pan nie zmienisz..."
        • olabrak Re: a ja sie nie dziwię że work serwice nie może 19.10.05, 22:51
          ja tez bo w tym artykule było napisane że work daje 2000brutto-wierutne
          kłamstwo,tam gdzie mój mąż jest zatrudniony bezpośrednio przez firmę są też i
          pracownicy worka-podstawę mają taką samą jak on gdzieś około1770zł brutto a to
          jest bardzo ciężka praca ficyczna,monotonna,firma jedna z największych w naszym
          mieście-drugie pod względem wielkości miasto w Polsce,więc szanowny panie
          prezio po co tak kłamać w żywe oczy?
          • truten.zenobi Re: a ja sie nie dziwię że work serwice nie może 19.10.05, 23:00
            ja czytałem bodajże na forum wrocławskim, że bywa jeszcze gorzej nawet
            kilkumiesięczne obsuwy "bo kontrahent nie płaci"

      • Gość: inzynier Re: O inzynierach ani slowa... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.10.05, 23:17
        Od 3 lat szukam czegos konkretnego-bezskutecznie.
        Pracuje ale zarabiam dokladnie na rachunki i paliwo aby dojezdzac do tej pracy.
        I ni eprzecze ze ze praca jest...bo chadzm na rozmowy ale za np 1200-2000Brutto-
        --takie sa PROPOZYCJE FIRM DLA IZYNIEROW (a w gazecie wymagania na cala strone)
        to wszystko to wielki ...
        A szkoda bo tylu dobrych jest specjalistow-niedocenioonych przez pracodawcow...
        • borys30wr1 Re: O inzynierach ani slowa... 20.10.05, 07:33
          no własnie , bo szukaja cukierników , ciesli , hydraulików itp bo szkolnictwo
          zawodowe upadło , wielu wyjechało i pojawił sie problem bo nie ma komu tyrac
          fizycznie , jest natomiast wielu z wyzszym a ten rynek pracy troche sie chyba
          zapchał ludzmi zdolnymi i z dyplomem ale bez doswiadczenia , a pracy w markecie
          nie zycze na dłuzej niz pare miesiecy ,
          • vitmik propozycja dla wyborczej!!!!! 20.10.05, 08:15
            skoro te dane podane w artykule nie sa prawdziwe to napiszcie ze nie sa
            prawdziwe. i wyliczcie to jakoś.
            a jesli te dane sa jednak prawda to dlaczego w dzisiejszym wydaniu jest artykul
            pod tytulem: "polska-unijny lider bezrobocia"?
            w ktorym piszecie ze ledwie 51,7% w wieku 15-64 jest zatrudnionych. to gdzie
            jest ta reszta? w londynie?
      • Gość: J.S. Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.stansat.pl / 62.233.167.* 20.10.05, 13:28
        Jeden z autorów tzw. Diagnozy Społecznej, prof. Janusz Czapiński stwierdził
        m.in., że wielu bezrobotnych woli pracować na czarno niż legalnie i jest im z
        tym bardzo dobrze. Na podstawie takiej opinii można jedynie dojść do wniosku,
        iż czym innym jest pisać o społeczeństwie, a czym innym jest żyć wśród
        społeczeństwa.
        Posłuże się przykładem: bezrobotny X ma do wyboru zarobić legalnie ok. 600 zł
        netto (pensja minimalna)lub np. 800 zł na czarno (pracodawca i tak ma korzyść,
        gdyż legalnie koszt pracy wyniósłby ponad 1000 zł). Co wybierze bezrobotny?
        Oczywiście wariant pracy na czarno. I nie zrobi tego dlatego, jak twierdzi
        prof., że będzie mu się żyło z tym bardzo dobrze. Dokona wyboru:
        - prawo do przyszłej emerytury, ewentualnej renty w przypadku wypadku przy
        pracy, świadczenia chorobowego, urlopu i generalnie gwarancji otrzymania
        wynagrodzenia (umowa o pracę),
        - czy jednak możliwość otrzymania 200 zł więcej tracąc powyższe korzyści, ale
        mogąc biologicznie przetrwać do następnego miesiąca i dożyć wieku emerytalnego
        (w to miejsce można wpisać m.in. wykarmić 1 dziecko więcej lub zapłacić czynsz
        lub ...).
        Trzeba być ślepym, żeby nie zauważyć, iż dokonanie "wyboru" praca legalna czy
        na czarno zależy przede wszystkim od wysokości wynagrodzenia. Przy niskich
        wynagrodzeniach wybór pracy na czarno, ale za większą kwotę, wiążę się z
        możliwością zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjiologicznych kosztem
        utraconych przyszłych korzyści.
        Teraz inny przykład: bezrobotny Y ma do wyboru np. 2000 na czarno lub 1500
        legalnie (pracodawcę legalnie kosztowałoby to ponad 2.618). Myślę, że w tym
        przypadku, całkiem spora grupa wybrałaby już pracę legalną, choć pokusa jest
        duża. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż rozlegną się głosy, że te kwoty w
        Polsce to science-fiction. I dlatego polscy pracodawcy nie mogą znaleźć ponoć
        pracowników - np. firmy budowlane - kto za 800 zł na czarno będzie pracował na
        wysokości na rusztowanich ryzykując, iż w razie wypadku przy pracy nie otrzyma
        renty.
        Pęka mit o konkurencyjności polskich firm. Niestety potwierdza się fakt, iż owa
        konkurencyjność była budowana przez długie lata, w wielu przypadkach, na
        niskich kosztach pracy. Teraz, gdy wiele osób wyjeżdża pracować za granicę,
        polscy pracodawcy podnoszą larum, iż w kraju brakuje pracowników i trzeba
        zalegalizować zatrudnienie np. murarzy z Ukrainy. Dowodzi to tego, iż być może
        nie mogą zapropnować wyższych wynagrodzeń Polakom... Przy okazji chciałbym
        zaznaczyć, iż Anglik czy Irlandczyk jest w stanie przeżyć za wynagrodzenie
        jakie proponuje się Polakom w Anglii czy Irlandii, ale Polak nie jest w stanie
        przeżyć za wynagrodzenie jakie się proponuje w Polsce np. Ukraińcom. Mówię, to
        celowo, gdyż wielu spin doctor'ów twierdzi, iż skoro Polacy pracują na
        zachodzie i "zabierają" miejsca pracy tubylcom, to niestety taka sama sytuacja
        powinna być na polskim rynku pracy.
        Odnośnie statystyk - zgoda, iż wśród zarejestrowanych bezrobotnych, jest
        grupa, która nie jest zaintersowana podjęciem pracy - z różnych przyczyn np.
        bumelanci, niebieskie ptaki, osoby, które szukają pracy na miarę swoich ambicji
        i nie wezmą szybko jakiejkolwiek itd. Zgoda, że dla potrzeb badania zjawiska
        bezrobocia należy tę grupę odjąc od tych niespełna 18%. Ale dodajmy w takim
        razie do tego rachunku:
        + "lewych" rencistów - po odebraniu prawa do renty z pewnością znaczna grupa
        nie mogłaby znaleźć pracy,
        + osoby po 50-tce, które "przerzucono" w system świadczeń przedemerytalnych,
        emerytur pomostowych i innych "wynalazków" itd. Przecież nie jest tajemnicą, iż
        system ten stworzoono po to, żeby osoby te nie wylądowały na bezrobociu bez
        środków do życia (reformy owe miały w I połowie lat 90-tych ciche wsparcie
        nawet liberałów). Ot zwykły zabieg statystyczny,
        + osoby, które nie zarejestrowały się w Urzędach Pracy jako bezrobotne, zdając
        sobie sprawę, iż urzędy te nie spełniają swojej roli, chociażby dlatego, że za
        pensje jakie tam otrzymują urzędnicy nie podejmą się pracy specjaliści od rynku
        pracy, a jedynie znajomi z samorządu itd. Osoby te korzystają z ubezpieczenia
        zdrowotnego tzw. rodzinnego, więc nie muszą się rejestrować dla składki
        zdrowotnej.
        Z innej bajki - tworzenie mitu, iż obniżenie kosztów pracy i działania pochodne
        natychmiast zaskutkują wzrostem zatrudnienia. Oczywiście, iż jest to czynnik
        bardzo istotny, ale żaden przedsiębirca nie zatrudni dodatkowego pracownika
        nawet gdyby tzw. ZUS wynosił 0%, jeżeli nie wzrośnie popyt na produkty jego
        firmy. Po co mu pracownik, który nie będzie miał nic do roboty...
        Podobnie nikt z bezrobotnych nie założy działalności gospodarczej, nawet mimo
        wsparcia publicznego, jeżeli nie będzie szans na sprzedaż produktów czy usług.
        Wiadomo, iż rynek w Polsce w wielu branżach jest nasycony i ciężko jest
        wystartować i zmieścić się nowicjuszom.
        • Gość: rafal Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:45
          bardzo trafna analiza. na prozno jej szukac w takich periodykach, jak "Wprost",
          czy "Wyborcza":)
        • forgotten_realms Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 20.10.05, 13:50
          O rany!! Jesteś drugą "napotkaną" przeze mnie osobą, która (jak się wydaje)
          zapoznała się z Diagnozą. Do tej pory wnioski płyneły jedynie ze strony osób,
          które Diagnozy nie czytały (ale Czepiński tak ładnie mówił w mediach, ale
          dziennikarze tak ślicznie opowiadali) co nie przeszkadzało im w wygłaszaniu
          słusznych tez.
          pozdro
          • Gość: antydebil [...] IP: *.chello.pl 20.10.05, 14:04
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: J.S. Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.stansat.pl / 62.233.167.* 20.10.05, 14:13
            Nie jestem ani liberałem, ani lewakiem. Po prostu żyje w Polsce, chodzę,
            obserwuję, rozmawiam z ludźmi, widzę co się dzieje wśród członków rodziny itd.
            Panu profesorowi J.Czapińskiemu polecałbym spędzanie więcej czasu wśród ludu,
            zwłaszcza poza Warszawaą, a mniej w mediach. Swoją drogą może inni psycholodzy
            społeczni i socjolodzy mieliby dzięki temu więcej pracy jako spin doctorzy
            wyrażający odkrywcze i kategoryczne opinie na temat np. bezrobocia ;-) Swoją
            drogą. czy dziennikarze nie mogą czasem zapytać innych o zadanie i czy muszą
            tak bezkrytycznie jak mantrę powtarzać to co mówią naukowcy. Przecież to jakaś
            hipokryzja, gdzie jak gdzie, ale chyba większej walki o pracę jak wśród ludzi
            mediów, nie ma nawet w polityce - układy , nepotyzm, ludzie bez komptencji, ale
            odpowiednio urodzeni, podczepieni itd.
            Dziennikarzom i naukowcom polecałbym zabawę intelektualną, polegającą na próbie
            podszycia się za poszukującego pracę - zwłaszcza w firmach poza W-wa i nie
            tylko w szklarniach (korporacjach). Skala hamstwa i niesolidności sprowadzi ich
            szybko na ziemię.
      • truten.zenobi być może sie mylę ale... 20.10.05, 14:03
        "Specjalistów po prostu brakuje - wtóruje mu Marek Michałowski, prezes
        Budimeksu. Sytuacji na tym rynku nie ratuje wzrost wynagrodzeń, który w
        ostatnim roku wyniósł ponad 30 proc. - W ostatnim roku dwukrotnie podnosiłem
        pensje. Raz - o 25 proc., potem - o 20 proc., a do tego dochodzą premie. Moi
        pracownicy budują sobie domy, kupują samochody - informuje Gralewski. "

        o ile znam branżę budowlaną to przed podwyżkami pracownicy zarabiali 5 zł za
        godzinę tj. około 800 zł brutto po podwyżce 6,25 a następnej 7,5 co daje
        zawrotną kwotę 1200.
        Ale Pan prezes nie kłamie z tymi samochodami i willami oczywiście wielu
        zarabiało 2 do 3 tyś na rękę ale zapomina dodać że pracując po 12 -14 godzin
        dziennie przez 6 a czasem nawet 7 dni w tygodniu ( w sezonie!)

        Oczywiście takie obciążenie są w stanie wytrzymać tylko ludzie młodzi – później
        człowiek się zastanawia czy warto niszczyć sobie zdrowie dla „Takiej Kasy”

        Dodać należy że częstą praktyką są poślizgi w płaceniu, zaniżanie godzin pracy
        itp.
        Wielu pracowników w przeszłości zostało zmuszonych do założenia własnej
        działalności więc teraz pracują tam gdzie lepiej zarobią, i pewnie nie zamkną
        firmy dla niepewnego etetu.

        Dziwi mnie też ten brak pieniędzy na wypłaty cena nowego mieszkania to 3 – 4
        tyś zł/m2 techniczny koszt wybudowania to około 1 - 1,5 tyś więc gdzie znika
        różnica??? (moja teoria to w kieszeniach urzędników!)

        Z drugiej strony należy dodać że w budownictwie różnica pomiędzy czasem
        ponoszenia kosztów a otrzymaniem przychodu może sięgać nawet lat co w
        połączeniu z wysokimi daninami państwowymi znacznie obniża płynność finansową i
        powoduje że koszty pracy są dużo wyższe niż w innych dziedzinach gospodarki.

        a tak na marginesie wydaje mi się że cały artykuł jest wsparciem kampani
        wyborczej PO
      • Gość: a Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.man.rsk.pl 20.10.05, 20:20
        Dla mnie ten artykuł jest oderwany od rzeczywistości. Zapraszam do Rzeszowa,
        gdzie jest trudno cokolwiek normalnego znaleźć, a pracę głównie mozna znaleźć
        jako sprzedawca w sklepie, bo powstają ciągle nowe galerie i itp. Tylko co to
        za praca... na 1/4, 1,2 a w porywach na 3/4 etatu za mniej niż 600 na rekę,
        czasem reszta do kieszeni, czasem nie, a wiadomo że pracuje się więcej, no i
        oczywiście praca w niedzielę. Owszem można się nie zgodzić, ale co zrobić jak
        się nie ma alternatywy? Wszyscy nie mogą wyjechać. A jesli chodzi o robotników
        budowlanych, to u nas na Podkarpaciu zatrudnia się głównie na czarno, a
        najchętniej to Ukrainców za 300 zł. Zauważyłam, że jak na rozmowie, przy
        pytaniu o pensje powiem 800-900 netto, to czesto pracodawcy patrzą na mnie jak
        na wariatkę, która ma za duże wymagania, a dodam, że mam doswiadczenie i wyższe
        wykształcenie. Widac uważają, że kobieta to potrzebuje tylko kieszonkowego i
        nie musi się sama utrzymywać.To nie jest normalny kraj.
        • Gość: Asia Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 09:14
          Zgadzam się z a. Może i w Warszawce nie brakuje miejsc pracy, ale u nas jak
          wielu wyraza sie"ciemnogrodzie " nie jest tak łatwo. Poza tym to większość
          wymienionych stanowisk w artykule to robotnicy, a co z ludźmi wykształconymi,
          ambitnymi, którzy chcą zdobyć doswiadczenie. Zwykle nalezy być po studiach mieć
          2 lata dośwaidczenia i oczywiście wiek do 25 lat. Myśle ze u nas zwykłemy
          absolwentowi 1000 na rękę lub mniej napewno na start wystarczy. A co do tych
          nie mających doświadczenia, wykształcenia i czasami chęci do pracy, a
          pracujących (wystarczy odwiedzić urzędy i próbować coś załatwić), jak masz
          dobrego wujka lub ciocię na stanowisku, to przyuczysz się szybciutko, a studia
          zrobisz licencjat zaocznie na płatnej uczelni już w czasie pracy.
          • Gość: J.S. Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.stansat.pl / 62.233.167.* 21.10.05, 12:29
            (O rany przepraszam za przypadkowy błąd w wyrazie chamstwo ;-)).
            Nie zauważyliście jeszcze jednego dziwnego zjawiska. Chodzi mi o to, jak
            przedstawia się biedę w polskich mediach - zwłaszcza w tv. Regułą jest pokaza
            nie samotnie wychowującej matki z 4 lub więcej dzieci. Dlaczego nie pokazuje
            się np. małżeństwa, w którym jedno lub dwoje małżonków ma pracę (nawet
            legalną), mają 1 lub 2 dzieci i żyje im się mniej niż skromnie. Nie wiem czy
            dziennikarze idą na łatwiznę, czy po prostu w pierwszym przypadku reportaż
            będzie bardziej wstrząsający... Generalnie taki przekaz mocno zniekształca
            obraz biedy w Polsce. Myślę, iż nawet w rozwiniętych gospodarkach, matki
            samotnie wychowujące "dużą" liczbę dzieci mają problemy finansowe.
            Z innej bajki - dużo się mówi, o tym jak otwarcie unijnych rynków pracy
            wzbogaca nasze społeczeństwo. Jest to po części prawda, ale kto policzy koszty
            społeczne zjawiska emigracji zarobkowej (nawet tymczasowej). Z pewnością wielu
            rodzinom, których członkowie wyjechali "za pracą" sytuacja finansowa ulegnie
            poprawie, ale czy to, że np. mąż/ojciec opuszcza na określony czas rodzinę jest
            korzystne...Plusem jest to, że osoby pracujące poza Polską zarabiają, zdobywają
            nowe doświadczenia, pomagają zapewnić byt rodzinom, nie degradują się (tak jak
            np. byli pracownicy PGR-ów, o których starano się zapomnieć)...
            • vitmik Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY 21.10.05, 13:03
              wystarczy ze panstwo nie bedzie przeszkadzac ludziom prowadzic interesow ni ich
              okradac i wierzcie mi,damy sobie rade
      • Gość: J.S. Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.stansat.pl / 195.94.216.* 27.10.05, 13:19
        Przedwczoraj znów widziałem prof. J.Cz. - tym razem oznajmiał swoje prawdy w tv
        Polsat.
        "Badaczom,"dziennikarzom", "ekspertom" itp. polecam małą sugestię. Jeżeli
        doszliście już do wniosku, iż pracujących na czarno można porównywać z
        pracownikami legalnie zatrudnionymi i w ten sposób "ograniczać" w Polsce
        statystyki bezrobocia to przecież możecie pójść dalej:
        - firmom zatrudniającym na czarno - dać ulgi podatkowe za eliminowanie uczciwej
        konkurencji - tj. pracodawców przestrzegajacych prawa pracy, płacących podatki
        dabajacych o jakość produktów i usług,
        - zalegalizować płatnych zabójców - przecież też pracują i to w dodatku za duże
        pieniądze - płaciliby podatki... więć i budżet by zyskał,
        - zalegalizować dilerów narkotykowych, można ich przecież podczepić pod
        przedstawicieli handlowych z branży farmaceutycznej,
        - wesprzeć i zalegalizować działalność grup przestępczych - w końcu też dają
        zatrudnienie,
        - nakazać bankom uwzględnianie dochodów z pracy na czarno przy podejmowaniu
        decyzji o udzieleniu kredytu,
        - itd.itp.
        Idąc tym tropem dojdziecie do "prawdy" - W POLSCE NIE MA BEZROBOCIA - JEST
        NADROBOCIE!!!

      • Gość: jacobs Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.brda.net 28.10.05, 18:52
        Widze, ze propaganda byla, jest i bedzie :(. Ludzie ja uprawiajacy zapewne
        dobrze z tego zyja, ale to zycie zbudowane jest na klamstwie, niestety.
        Procedura w przypadku bezrobotnych liczonych w statystykach Urzedow Pracy jest
        bardzo prosta. Urzad proponuje prace i jesli osoba posiadajaca status osoby
        bezrobotnej nie zgodzi sie jej podjac, to nastepuje natychmiastowe wykreslenie
        petenta / petentki z ewidencji.
        Skoro w Urzedach Pracy jest tak wielu petentow, to znaczy, ze pracy nie ma. Bo
        przeciez, gdyby byla, to bezrobotnych juz dawno usunieto by ze statystyk.
        W tym miejscu dochodzimy do definicji slowa 'praca'. Oczywiscie, ze gdy praca
        nazwiemy np. przygotowywanie obiadow, to wiekszosc bezrobotnych kobiet pracuje.
        Podobnie jest z mezczyznami, jesli praca nazwiemy np. wynoszenie smieci,
        czytanie gazet itd. Przyklady 'pracy' mozna mnozyc. Dlatego czytajac tekst z
        Wprost wydaje sie, ze dla tej redakcji definicja pracy obejmuje, po prostu,
        codzienne czynnosci, niekoniecznie DAJACE UTRZYMANIE.
        • Gość: gk Re: DLA TYCH CO NARZEKAJĄ ZE NIE MA PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 21:16
          moja znajoma szuka pracy, ale ma koło 50-tki, chyba nie znajdzie.
    Pełna wersja