Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych?

    22.10.05, 18:59
    Ostatnio takie zjawisko przerabiam na sobie ze strony >kochanej<
    rodzinki.Począwszy od rodziców kończąc na ciotkach słyszę tylko,że nie chce
    mi się pracować bo jak ktoś chce to znajdzie i gdzie to ja powinnam iść do
    pracy (tzn.do marketu albo sprzątać bo takie propozycje słyszę).Czasami moje
    nerwy tego nie wytrzymują bo wysyłam kilkadziesiąt cv,zaczęłam szkołę żeby
    podnieść kwalifikacje,skończyłam kurs,łapię się różnych dodatkowych zajęć by
    coś dorobić za co jestem krytykowana bo nie szukam rzekomo konkretnej pracy
    za konkretne pieniądze tylko zajmuję się podobno byle czym...Nie wspomnę o
    traceniu ostatnich oszczędności by czasem jechać na rozmowę kwalifikacyjną w
    różne części naszego kraju.Na dokładkę dostaję rady kochanej rodzinki.
      • Gość: taka sama Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 19:20
        > Ostatnio takie zjawisko przerabiam na sobie ze strony >kochanej<
        > rodzinki.
        Norma.

        > słyszę tylko,że nie chce
        > mi się pracować....powinnam iść do pracy ....do marketu albo sprzątać
        Za te pieniądzenie da się wyżyć, chyba, że traktować je
        jako kieszonkowe, ale nie jest to żadne rozwiązanie na przyszłość.
        Ale odpowiadać nie warto, i tak nie zrozumieją, bo nie chcą.

        > Nie wspomnę o
        > traceniu ostatnich oszczędności by czasem jechać na rozmowę kwalifikacyjną w
        > różne części naszego kraju.
        Nie trać tych oszczędności, nie warto.
        • marcinwasiak Po co ich wpuszczasz do domu? Odetni się 25.10.05, 10:05
      • Gość: marcin_r Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: 213.199.204.* 22.10.05, 23:07
        Wiesz jakbym się miał przejmować ciotkami, wujkami, cholera wie kim jeszcze to
        bym wylądował w jakimś zamkniętym pomieszczeniu. Tacy ludzie też dają rady,
        podczas gdy sami nie byliby zdolni nic znaleźć, bo fajnie się gada z pozycji
        pracującego i mającego doświadczenie z minionej epoki. Z doświadczenia, do
        niedawna bezrobotnego udzielę krótkiej rady: rób swoje i niech Cię pocałują w
        dupę! Dopóki widzisz w tym co robisz jakiś cel to jest ok.
        • Gość: gh Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 10:37
          Generalnie trzeba robić swoje. ja mam rodzinę trochę mafijną i wychowaniem
          wszystkich zajmują się wszyscy więc słuchałem rad cioć wujków i rodziców.
          Wyszedłem na tym jak zabłocki. Generalnie wszyscy ci co udzielają rad z trudem
          poradziliby sobie w sytuacji młodego człowieka który ma jakieś ambicje robienia
          więcej nad tylko zarabianie pieniędzy. arabiać pieniądze jest bardzo prosto.
          natomiast zarabiać je i mieć jeszcze satysfakcję z tego co się robi to jest sztuka.
          Nie słuchaj tych którzy mówia co masz robić. Słuchaj tych którzy powiedzą ci jak
          osiagnąć Twoje zamierzenia.
      • pesoso Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 23.10.05, 11:52
        Nikt tak nie dopiecze jak własna rodzinka.
      • Gość: piotr Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.05, 12:46
        i nie przejmuj się i moja rodzina uważa że to moja wina ze nie mam dobrze
        płatnej pracy na etacie , tylko dorywcze / a jestem po studiach/ bo oni to
        mieli cały czas pracę teraz mają renty i emerytury, a większy problem jest z
        mieszkaniem - nie potrafa zrozumieć że oni dostali mieszakanie - do dzisiaj
        jest to komunalne ale czują się jak właścciele a ja syn nie mam i każą mi tu
        brzydkie słowo... tak jakby stanęli w miejscu i nie czują że teraz nikt juz nie
        przydziela mieszkań, a z pracą też nie jest leko i trzeba brać cokolwiek by
        nabrać praktyki pzdr NIE JEST MIŁO, GDY NAJBLIŻSI NIE POMOAGAJĄ PSYCHCZNIE!!!
        • Gość: Pawełek Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.10.05, 20:43
          Masz rację!!! Boże, jak byłoby pięknie, gdyby mieć wsparcie tzw. "BLISKICH"...
          Ale to duuuuuży problem, którego tu nie omówimy...
        • ibir1 Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 28.10.05, 13:57
          Jest różnica między tymi, którzy żyli za czasów PZPR-u a tymi co obecnie. Mam
          na myśli młodych ludzi. Jest to przepaść ! Nie przejmujcie się tymi z czasów
          minionej epoki. Oni są chorzy na umyśle. A Wy młodzi głowa do góry i do
          przodu !
          • Gość: gość To co piszesz jest dwuznaczne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 22:11
          • Gość: gość Piszesz dwuznacznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 22:12
            To co napisałeś jest dwuznaczne, czy tak miało być ?
      • Gość: taka sama jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 14:10
        Są jeszcze inne problemy.
        Z jednej stony gadają , ze nieudacznik,
        a drugiej im jest wygodnie z tym bezrobotnym w domu.
        Zakupy zrobi, obiad podgotuje, dzieciaki (nie swoje) przypilnuje.
        Krótko powiedziawszy "wsiąka".
        Tylko nic z tego nie ma i jeszcze musi wysłuchiwać.
        • Gość: Rafał Żony - wspierajcie bezrobotnych mężów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 12:31
          Oczywiście tych, którzy nie żłopią piwa pod sklepem tylko aktywnie szukają pracy!

          Gość portalu: taka sama napisał(a):

          > im jest wygodnie z tym bezrobotnym w domu.
          > Zakupy zrobi, obiad podgotuje, dzieciaki (nie swoje) przypilnuje.
          > Krótko powiedziawszy "wsiąka".

          Wylądowawszy na zasiłku często byłem nękany przez żonę jej ulubionym tekstem w
          różnych konfiguracjach: "Skoro tak siedzisz w domu, to... (zrób zakupy,
          posprzątaj, wyjdź z dzieckiem na spacer, ugotuj obiad)" Natomiast wieczorem
          wysłuchiwałem drugiego ulubionego tekstu "No i co, jak to, nic nie znalazłeś?
          Zadnej oferty?" Najciekawsze, że żona była wtedy na macierzyńskim i TEŻ
          siedziała w domu.
          Dopiero po jakimś czasie dotarło do niej, że jak się na powaznie szuka pracy, to:
          = codziennie raniutko po Wyborczą do kiosku (nie tylko w poniedziałki)
          = wertowanie i zakreślanie ogłoszeń
          = oblężenie telefonu i komputera (dzwonienie, wysyłanie maili)
          = ewentualnie bieg na pocztę wysłać faksem i pocztą
          = ewentualnie jazda na rozmowę
          Trochę trudno to wszystko robić na spacerze z dzieckiem lub z dzieckiem na
          kolanach, lub gotując obiad. Może tacy też są, ale ja nie potrafiłem. Skutkiem
          tego były ciągłe kłótnie, że czegoś nie zrobiłem. Zero wsparcia. I zero uznania,
          że te miesiące przezyliśmy tylko dzięki oszczędnościom z mojej poprzedniej pracy
          (żona zarabiała znacznie mniej ode mnie) :(
          Pracę znalazłem po trzech miesiącach, gorzej płatną i bardziej czasochłonną od
          poprzedniej, ale znalazłem. To też był powód do robienia mi wyrzutów. Żona jakoś
          nie mogła uwierzyć, że W-wie można szukać pracy tak długo (!)
          • Gość: SFF Re: Żony - wspierajcie bezrobotnych mężów! IP: 194.246.124.* 25.10.05, 14:24
            CZY NADAL JESTEŚCIE RAZEM?
            • Gość: Rafał Re: Żony - wspierajcie bezrobotnych mężów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 11:42
              Szczerze mówiąc - małżeństwo trzeszczy w szwach :((
              Ja się z wiekiem uspokajam a żona przeciwnie. Teksty typu "skoro pracujesz do 16
              a w domu jesteś o 17.30, a jedzie się godzine, to gdzie i z kim byłeś te pół
              godziny?!" i podobne. Żona całe życie pracuje w budżetówce i za nic nie uwierzy,
              że w firmach prywatnych rzadko wychodzi się do domu równo z teoretycznym
              zakończeniem pracy. Myślę, że te historie podczas mojego bezrobocia wynikały też
              właśnie z nieznajomości prawdziwego rynku pracy.
      • Gość: starycynik Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: 66.112.58.* 23.10.05, 18:57
        Alez moja damo, pownnas byc dumna ze masz rodzine o prawicowych pogladach. Na
        pewno czyta GW i glosowala na UW, rezultaty czujesz na swojej skorze.
        • Gość: bezrobotna znam z autopsji IP: *.net81-66-109.noos.fr 24.10.05, 19:41
          mi akurat w ten sposob chce pomuc wlasny maz.
          czemu nie ide sprzatac, albo do knajpy?
          czemu trace czas na jakies dorywcze cos na boku?
          a no temu, ze daje sobie jeszcze szanse,
          prace w knajpach i przy dzieciach przerabialam na studiach,
          i niech mnie szanowny pan maz pocaluje...uff ulzylo:);)
          • Gość: Hobbes Re: znam z autopsji IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 24.10.05, 20:31
            Taaa- nie da sie ukryć ze rodzinka moze zajśc za skóre jak mało kto. Ja akurat
            miałem tego pecha ze na studiach pracując 'dorywczo' zaczałem zarabiac więcej
            niz moja matka. Nie moglem sie doczekac wyprowadzki ogólnie, bo 'w żartach'
            słyszalem 'ile gowniarz pieniędzy zarabia'. Nie ma to jak pozytywna motywacja...
        • Gość: kobieta32 [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 20:53
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: pemat do lewaka IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.05, 08:53
          ty nie jesteś starycynik - jesteś małym zakompleksionym nieudacznikiem
        • Gość: leming Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.aster.pl 25.10.05, 19:16
          > Alez moja damo, pownnas byc dumna ze masz rodzine o prawicowych pogladach. Na
          > pewno czyta GW i glosowala na UW, rezultaty czujesz na swojej skorze.

          Ty to chyba jestes jakis niedzisiejszy. Tacy ludzie glosowali najpierw na
          Tyminskiego, potem, w '93, na komuchow, w 97 na AWS, w 2001 i teraz na
          Samoobrone, a w drugiej turze przedwczoraj - na Kaczynskiego. Ide o zaklad.
          • Gość: Psychiatra specj. Zamiast iść o zakład zmień lekarza rodzinnego :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 12:01
            albo pdstaw leki które ci przepisuje On cie od dawna oszukuje! UaHaHaHaHaha
      • Gość: Katolik Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 19:47
        Bardzo żle odbieracie troske rodzinki o wasz byt.Inni nie dokuczaja bo maja to
        gdzies.Tylko rodzina sie martwi.Dlatego lepiej przyjmowac uwagi rodzinki jako
        pozytywne i nie boczyc sie.
        • Gość: Pawełek Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.10.05, 21:00
          Fajnie, pod warunkiem, że uwagi rodziny są (w uproszczeniu) życzliwe i
          konstruktywne. Ale co zrobić w sytuacji, gdy wchodzę do windy, (12 osób max.
          obciążenia, jedzie 14, wsiadłem ostatni). Dojechaliśmy na 4 piętro. Ponieważ
          wsiadłem ostatni, stałem przy drzwiach. I co powiedzieć w sytuacji, gdy
          Teściowa mówi mojej Żonie, że powinna się ze mną rozwieść, bo nie okazałem Jej
          szacunku i nie przepuściłem w drzwiach windy!!!
      • Gość: julianna Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 22:44
        Bardzo słuszny postulat - rodzinko nie masz nic miłego do powiedzenia więc się
        nie odzywaj. Przerabiam to samo ze strony rodziny męża - niby nic nie mówią ale
        traktują jak nieroba. Teść chciał mi "załatwić" posadę pani sprzątającej.
        Powiedziałam że sprzątałam 4 lata by skończyć studia, znam jeżdżenie na szmacie
        przy wtórze ryków szefowej,a teraz poszukam czegoś bardziej odpowiedniego.
        Obraził się na niewdzięcznicę.
        Dodam ,że mam dwójkę małych dzieci, więc zajęć mam dość, nie leżę. Mąż godzi
        się z tym, że jestem w domu, owszem parę groszy więcej by się przydało ale nie
        za wszelka cenę. Tylko ta cholerna rodzinka...
        Nie dość że człowiek czuje się jak zero na tym bezrobociu, to jeszcze potrafią
        tak zdołować. Wpada się w konflikt między ambicją a poczuciem winy, że skoro
        pracy nie ma, to może rzeczywiście do supermarketu..
        Tylko że tak nie powie nikt, kto sam kiedyś poszukiwał pracy. Uwagi padają albo
        ze strony pokolenia emerytów, albo młodzików, którym ktoś po protekcji załatwił
        posadkę i myślą, że są nie do ruszenia (np. brat mojego męża).
        Wiem że to wredne ale takim przydałaby się nauczka, oj przydała...
        • mariareis Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 24.10.05, 23:32
          Dwoje małych dzieci w domu, plus mąż - wierz mi, nie jesteś bezrobotna. Nie
          wiem czemu, ale poczucie własnej wartości podnosi tylko praca "na zewnątrz", za
          pieniądze. A praca w supermarkecie czy na szmacie na całe życie...i po
          studiach...Doskonale cię rozumiem, też przechodziłam ten etap w życiu. Ciesz
          się, że masz oparcie w mężu, to jest bardzo ważne,że jest ktoś, kto nie wywiera
          na ciebie żadnej presji (człowiek już sam się wystarczająco dołuje, nie
          potrzeba mu w tym żadnych pomagierów). Życzę lepszego samopoczucia, a reszta
          jakoś się ułoży.
      • corgan1 bezrobocie - depresja vs. wyjscie na prosta 24.10.05, 23:46
        Odniośnie "troski o najbliższych" przypomniało mi sie takie zdarzenie.

        Kilka mies. temu w Warszawie suka-amstaff "zagryzła" swoją panią, 15-letnią
        dziewczynę. No taka informacja poszła w świat. Suka miala być ponoć tresowana
        do walk i ludzie mówili że byla agresywna. Pewnego razu dziewczyna zasłabła i
        osuneła się na ziemię. Świadków zdarzenia przy tym nie bylo, ale poszła
        informacja w świat, że jak ona padła na podłoge to suka rzuciła się na nią i
        przegryzła jej gardlo.

        Ludzie ze schroniska dla zwierząt gdzie trafił ten amstaff w ogóle nie
        zauważyli żeby suka była agresywna. Była łagodna jak baranek. Podejrzewają, ze
        pies traktowany jak członek rodziny potraktował swoja panią tez jak członka
        rodziny tyle że tak jak potrafił i tak jak wyposażyła go natura. Psy przenosza
        swoje szczeniaki chroniac je przed niebezpieczeństwem łapiąc je zębami za kark.
        Niewykluczone (100% pewności nie ma) że amstaff zrobił dokladnie do samo.
        Zrobił to co potrafił - z poczucia troski, opieki i w najlepszej wierze złapał
        swoja pania za gardło. Tyle że dla dziewczyny skonczyło się to tragicznie.

        Czesto rodzice zachowuje się podobnie do tego amstaffa - z troski i poczucia
        odpowiedzialności podgryzają/przegryzają gardła swoim najbliższym.

        Sporo rodziców rozumuje, ze jak na swojich bliskich warknie, kzyknie albo
        ryknie w stylu "weź k...wa zrób coś ze sobą" albo rzuca teksty o darmozjadach,
        że jak jest sie na utrzymaniu to ma się stulić pysk. Fukcji motywacyjnych i
        budujacych w tym nie ma ŻADNYCH. Tylko pogłębia już istniejącą depresję. Czego
        ludzie oczekują po tekście "weź się k... wa do pracy!"? Że nagle odpali się
        motorek w tyłku i ktoś kto ileś tam lat studiował nagle zacznie popierdzielac
        po calym mieście i zajmie się czymkolwiek jak zamiatanie ulic albo zmywanie
        garów w restauracji?

        Ja mniej wiecej podobne klimaty przerabiałem strasznie dawno jak żył mój ojciec
        i tuż przed maturą (w 1990) też mi p...dolił, że jak nie zdam to pójde do
        łopaty (czemu akurat łopata?) i to natychmiast, bo darmozjada nie będzie
        utrzymywał w domu a mam juz jeszcze zwrócić wszystko to co we mnie włożył.

        Ale niestety - zdałem mature - i szybko wyfrunałem z domu na studia i się
        usamodzielniłem. Potem miał do mnie pretensje, że kiedy po 2-3 latach chciał
        wypić ze mną piwo i pogadać jak mężczyzna z mężczyzna o zyciu to ja wyrodny syn
        miałem go w d... i nie chciałem o niczym z nim rozmawiać.

        To co robią rodzice i bliscy to nieświadome skutków i znaczenia zwykłe chamstwo
        i buractwo a nie żadna troska. Zwłaszcza że słowa bliskich ranią i ostrzej i
        bardziej niż zwykłych ludzi. Na takie teksty nie ma się wpływu, ale żeby to
        wytrzymać trzeba zdawać sobie sprawę ze to nie jest zadna troska tylko
        niezrozumienie i kompletny brak wyczucia sytuacji. Tak jak bicie to nie jest
        okazywanie miłości.

        Rodzice nie rozumieją (albo nie chca zrozumieć) że zmienił się rynek pracy,
        układy i reguły ktore nim rządzą. Bardzo rzadko zdarza sie teraz tak ze ktoś
        tuż po szkole średniej albo wyższej trafia od razu do dobrej, dobrze płatnej
        pracy tylko ma do wyboru jakieś szkolenia, staże, praktyki itp. Mnie to juz nie
        dotyczy, ale sądzę że to nie tylko studia decyduja o przyszłości, ale to czy
        rodzice są w stanie sfinansować życie swojej pociechy po studiach (pracujacej
        na bezpłatnej praktyce czy stażu) i to zależy czy dziecko bedzie dalej piąć się
        i robić tzw. karierę czy nie. Albo na chwilowym jak mniemam bezrobociu.

        Bezrobocie jest wyjątkowo stresogennym stanem i to od kultury jaka panuje w
        rodzinie zależy czy ktoś to przetrzyma, wyjdzie z tego czy też się pogrąży.
        Znam rodziny przez ktore bezrobocie przepyneło jak woda po gęsi a takie w
        ktorych skutki są odczuwalne do dziś albo będa odczuwalne na zawsze.

        Kumpel szukał pracy 5-6 miesięcy i to nawet było w czasach kiedy o pracę było
        łatwiej. Rodzina (daleka i bliska) postanowiła się spiąć i powiedziała
        mu "oszczędzamy, dajemy ci kase, nie bierz byle czego, ale masz sobie znaleść
        taką pracę jaka Ci odpowiada i taką aby była zgodnie z Twoim wykształceniem".
        Kumpel nie chlał, nie imprezował tylko szukał, bo szukanie pracy to również
        ciezka praca. Znalazł to co mu odpowiadało. Pracuje tam do dziś nawet już na
        stanowisku menedżerskim, o drodze nawet zrobił MBA itp. Tyle że tak w tej
        rodzinie postepowalo się niemal od zawsze. Bezrobocie to stan ktory pokazuje
        jak na dłoni czy w tym mechaniźmie pt. rodzina coś zgrzyta czy działa
        poprawnie. Z tych osób mi znajomych ktore odniosły sukces w zyciu (nie tylko
        poprzez dobrą pracę) widać że miały normalne, kochające się rodziny z dobryni
        relacjami. Z tych ktorym nie bardzo wyszlo zawodowo - w tych relacje rodzinne
        też były nie halo. Owszem trafiają się wyjatki, ale to wyjątki a nie reguła.

        Ale mam też w rodzinie taką sytuację: jest brat mojego ojca, jego żona i ich 2
        synów. Jeden najstarszy ma 30 lat i bardzo silną depresję. To jak silną to moge
        sie domyslac, bo nie chciał sie ze mna spotkac, wiec znam jego zachowanie z
        opowiadań innych. Od 10 lat nie pracował, podejmował próby które kończyły sie
        fiaskiem, co jak sadzę pogrązało go jeszcze bardziej. Oni generalnie zyja pod
        kloszem, dość lukusowym jak na nasze warunki zresztą. Ale w tej rodzinie ten
        najstarszy był zawsze ten gorszy, a młodszy lepszy. Starszy skonczył liceum i
        zdał mature, młodszy tylko technikum, ale bez matury, bo jakoś matma nie
        wyszła. Starszy był do dupy bo wolał ksiązki, a młodszy był lepszy, bo
        sprytniejszy, kopał piłke, grał w kosza i chodził na karate, co prawda miał
        kolegium bo kogoś pobił, ale jak mówił wujek "moja krew". Starszy był w wojsku
        w jednostce w Świętoszowie (jedna z ciezszych jednostek) i podobało mu się tam,
        młodszy nie był w stanie pojechac na kolonie nie mówiąc o wojsku bo się bał i
        nie potrafił sie zachowac. Ale - ten starszy był nieudacznkiem a młodszy -
        udacznikiem, bo ten starszy był bez pracy a młodszy mial pracę w supermarkecie
        przy wykładaniu towaru (co prawda już jej nie ma, ale coś tam nie wyszło i go
        zwolnili niedobrzy kapitaliści). No ale młodszy to był od zawsze ten lepszy.
        Starszy w ogóle nie miał kolegów. Młodzy miał ale nie mógł zrobić w domu 18
        urodzin (w ogóle żadnych) bo "przyjdą flejtuchy i nabrudza". Młodszy jak się
        spotykał z kolegami to na korytarzu w bloku albo gdzies na zewnatrz.
        Generalnie - 100% klosz. To jest dom w którym czystośc, porządek i np. piekny
        dywan i kafelki to podstawa. Niewykluczone ze dojdzie do tego luksusu plazma,
        bo dobry markowy telewizor i sprzet RTV był w tym domu świętoscią.

        Wiem dopóki utrzymywaliśmy jako taki kontakt (oni od kilku lat mają bardzo
        ograniczone kontakty z innymi w tym z rodziną) że u nich w domu teksty w
        rodzaju "weż sie k....wa za siebie" albo "zrób coś z sobą" "jest praca w
        markecie, bierzesz ja k...wa czy nie?" itp. wyzywanie nierobów lub patałachów
        było na porządku dziennym. Patałach to był oczywiście ten starszy bo nie
        potrafił kopnąc piłki. Młodszy kopał wiec był super.

        Tak sobie płynie życie i jaki jest efekt? Starszy pogrązał sie coraz bardziej.
        Dzis juz ma 30 lat. Nigdy nie mial dziewczyny (nic na ten temat nie wiadomo)
        wiec mlodszy brat smieje sie z niego ze jest gejem. W domu nie robi nic tylko
        np. spi po 18 godz dziennie. Albo lezy albo czyta. Nie pali, nie pije ale
        ostatnio przestał dbać o siebie co doprowadza ciotkę do furi bo u niej w domu
        zawsze musiało być czysto (niemieckie wychowanie zmienia chemię mózgu, tak
        wyszlo...). Starszy nie odzywa się do rodziców, ja nie wiem jak można nie
        odzywac sie do siebie kilka miesięcy ale jak sie okazuje - to mozliwe. Oni daja
        mu jesc, on wychodzi z pokoju, zjada i idzie do siebie. Ciotka mówi do
        niego "ze jest praca gdzies tam w firmie X, bierzesz ja czy nie? slyszysz co do
        ciebie mowie?" a on nie mówi nic tylko pluje jej pod nogi. Inna moja ciotka
        stwierdziła że jest niedobry skoro pluje wiec trzeba sobie z nim po
        • corgan1 Re: bezrobocie - depresja vs. wyjscie na prosta 24.10.05, 23:54
          Tak sobie płynie życie i jaki jest efekt? Starszy pogrązał sie coraz bardziej.
          Dzis juz ma 30 lat. Nigdy nie mial dziewczyny (nic na ten temat nie wiadomo)
          wiec mlodszy brat smieje sie z niego ze jest gejem. W domu nie robi nic tylko
          np. spi po 18 godz dziennie. Albo lezy albo czyta. Nie pali, nie pije ale
          ostatnio przestał dbać o siebie co doprowadza ciotkę do furi bo u niej w domu
          zawsze musiało być czysto (niemieckie wychowanie zmienia chemię mózgu, tak
          wyszlo...). Starszy nie odzywa się do rodziców, ja nie wiem jak można nie
          odzywac sie do siebie kilka miesięcy ale jak sie okazuje - to mozliwe. Oni daja
          mu jesc, on wychodzi z pokoju, zjada i idzie do siebie. Ciotka mówi do
          niego "ze jest praca gdzies tam w firmie X, bierzesz ja czy nie? slyszysz co do
          ciebie mowie?" a on nie mówi nic tylko pluje jej pod nogi. Inna moja ciotka
          stwierdziła że jest niedobry skoro pluje wiec trzeba sobie z nim porozmawiac.
          On nie porozmawial, wszedl do kibla na kilka godz, zamknal sie od srodka i nie
          wyszedł dopoki ona nie poszla. Ciotka (jego matka) sie czasami darła (choc juz
          teraz przestala) ze trzeba było go wywalic z domu do kopania rowów to wyszedlby
          na ludzi.

          Ciotka oczywiscie chciala zaprowadzic go do psychiatry (zreszta sama leczy sie
          z nerwicy hehe) no ale wiadomo nie pojdzie, Pani psychiatra rozlozyla rece i
          powiedziala ze jesli nawet ona przyjdzie do nich do domu i on do niej nie
          wyjdzie to ona nic nie moze zrobic.

          Co sie dzieje w tej chwili w tej rodzinie - nie wiem. Oni nie utrzymuja z nikim
          kontaktu albo je starannie dawkują. Wiem że cała 4 (w sumie to 3, bo młodszy
          wyjechal za granice do pracy) tkwi w żelaznym uscisku z ktorego nie ma wyjscia.
          Jeszcze siostra ciotki powiedziała, ze jak go spuszczą z oka to on się
          powiesi... Bo teraz wszystko kręci sie wokół tego starszego. czy coś powie,
          wyjdzie, nie wyjdzie z pokoju? Odezwie się? Wyjdzie na dwór?

          Nie wiem kiedy to sie wszystko zaczęło walić. Wiem, ze bezrobocie, brak pracy i
          ogólny stosunek tej rodziny do bezrobotnego doprowadziły do katastrofy. Nie
          wiem jak to sie wszysto skonczy. Obawiam się niestety że on już nigdy nie
          będzie normalny i nigdy w 100% nie wyjdzie z tej depresji.

          Pisze to o tym aby przestrzec ludzi i rodziców. Żeby uważali co mówią. Nawet
          kierując się troską, opieką i dobrymi chęciami.
      • Gość: renata Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.wroclaw.mm.pl 25.10.05, 09:15
        Przydałby się taki nakaz, ja nie mam pracy od miesiąca i dobijają mnie pytania
        i co dalej. Ostatnio teść też mi proponował prace w supermarkecie. Nienawidze
        odbierac telefonow i odpowiadac na pytania na ktore wszyscy znaja odpowiedz.To
        ja skłaniam sie do podjęcia jakiejkolwiek pracy, żeby nikt sobie nie pomyslał,
        że mi sie nie chce pracować. Na szczęście mój mąż ma więcej rozsądku niż ja.
        Mam dość, komentarzy typu, że ini sobie radzą, robią kariery itd a ja nie
        potrafię.
      • Gość: BUSIO trochę pomocy, Dużo pracy, BARDZO DUŻO FARTA IP: *.u.mcnet.pl 25.10.05, 09:57

        Zawód zmieniałem trzy razy (za każdym razem startując od zera). Rodzina nie
        pomogła bo nie mogła pomóc. Lokalizacja też nie pomogła bo pochodzę z dalekiej
        wioski. Pomogli:
        Obcy ludzie,
        Własna ciężka praca,
        Życiowy fart.

        1. Chcesz się uczyć - wybierz właściwą szkołę - analiza rynku pracy, reputacji
        szkoły itd. (broń Boziu zarządzanie i marketing - tu podaż jest na pęczki...)
        2. Praca - tu rodzina ma trochę racji - inaczej się szuka będąc wśród ludzi -
        nawet pracując w markecie masz większą szansę spotkać kogoś kto Ci pomoże (wierz
        mi coś o tym wiem!) całkiem bezintersownie - siedząc w domu wysyłasz CV na
        ogłoszenia z gazet a tam przychodzi ich mnóstwo i szansa wybrania Ciebie jest mała.
        3. Pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby bezrobotne (ewentualnie oferują im
        niższe stawki) traktując ich jak osoby nie mające wyjścia, sytuacja staje się
        jeszcze gorsza po wielu latach bezrobocia gdyż dochodzi aspekt psychiczny
        bezrobocia (poczucie niskiej wartości, zanik umiejętności pracy w zespole itd.)
        4. Pracując cokolwiek coś zawsze zarobisz, uzyskasz ubezpieczenie, coś do
        emerytury itd.
        5. ŻADNA PRACA NIE HAŃBI!!!! Ktoś musi pracować w markecie , sprzątać,
        sprzedawać gazety i hamburgery.

        busio
        • forgotten_realms Re: trochę pomocy, Dużo pracy, BARDZO DUŻO FARTA 25.10.05, 10:56
          Gość portalu: BUSIO napisał(a):

          >
          > Zawód zmieniałem trzy razy (za każdym razem startując od zera). Rodzina nie
          > pomogła bo nie mogła pomóc. Lokalizacja też nie pomogła bo pochodzę z dalekiej
          > wioski. Pomogli:
          > Obcy ludzie,
          > Własna ciężka praca,
          > Życiowy fart.
          >
          > 1. Chcesz się uczyć - wybierz właściwą szkołę - analiza rynku pracy, reputacji
          > szkoły itd. (broń Boziu zarządzanie i marketing - tu podaż jest na pęczki...)

          Analiza rynku pracy. Arima X11, Autoregresja, Czynnikowa statyczna,
          dynamiczna??? Czy mógłbyś przybliżyć model analityczny? Pomógłbyś polskim
          bezrobotnym, uczącym się i w ogóle całej gospodarce. Może zostałbyś ministrem
          jeśli to by działało. Jak do tej pory wszystkie analizy nadają się do kosza.
          Wiele osób rozpoczynających studia z zakresu marketingu, zarządzania, etc.
          opierało swój wybór na analizach. Poczytaj chociażby artykuły w archiwum GW,
          Rzepy, Polityki, Wprost (okres 1990-2001).


          > 2. Praca - tu rodzina ma trochę racji - inaczej się szuka będąc wśród ludzi -
          > nawet pracując w markecie masz większą szansę spotkać kogoś kto Ci pomoże (wier
          > z
          > mi coś o tym wiem!) całkiem bezintersownie - siedząc w domu wysyłasz CV na
          > ogłoszenia z gazet a tam przychodzi ich mnóstwo i szansa wybrania Ciebie jest m
          > ała.
          Praca w markecie na stanowisku sprzedawcy jest niestety uwsteczniająca,
          frustrująca i nie dająca szans na awans. Skończyły się czasy szybkich karier,
          chociaż faktycznie znam człowieka, który rozpoczynając pracę w roku 1998 od
          stanowiska sprzedawcy (kasjera) doszedł (i to szybko) do funkcji kupca. Jednak
          wówczas jego firma dopiero wchodziła na polski rynek. Jego atutem była znajomość
          angielskiego (podczas inspekcji marketu pan z dominium miał kaprys rozmowy z
          ludnoscią kolonii, kolega wówczas zabłysnął na tle pozostalych).

          > 3. Pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby bezrobotne (ewentualnie oferują im
          > niższe stawki) traktując ich jak osoby nie mające wyjścia, sytuacja staje się
          > jeszcze gorsza po wielu latach bezrobocia gdyż dochodzi aspekt psychiczny
          > bezrobocia (poczucie niskiej wartości, zanik umiejętności pracy w zespole itd.)

          Powinno raczej być "niechętnie zatrudniają osoby długotrwale bezrobotne". Jeśli
          pracodawcy (co za kretyński termin, przecież nie dają pracy, tylko ją kupują)
          nie zatrudnialiby bezrobotnych to.......
          Podmioty kupujące pracę robotnika także niechętnie zatrudniają osoby, które
          przez dlugi czas pracowały poniżej swoich kwalifikacji (jak już wspomniałem
          praca np. "na kasie" uwstecznia).

          > 4. Pracując cokolwiek coś zawsze zarobisz, uzyskasz ubezpieczenie, coś do
          > emerytury itd.

          Prawda, niemniej jednak emerytura jaką otrzymasz za tak niskie składki będzie
          wymuszała korzystnie z systemu pomocy społecznej.

          > 5. ŻADNA PRACA NIE HAŃBI!!!! Ktoś musi pracować w markecie , sprzątać,
          > sprzedawać gazety i hamburgery.

          Bez przesady z tymi ludowymi mądrościami. Przecież z drugiej strony "pieniądze
          szczęścia nie dają" , "trumna nie ma kieszeni", "pędzej wielbłąd przejdzie przez
          ucho igielne niż......


          pozdro
      • Gość: byly bezrobotny Mnie też tak gnębili. Myślę, że oni tak się IP: *.proxyweb.net 25.10.05, 10:30
        dowartościowują poniżając kogoś kto jest w gorszej sytuacji. Także na bezrobociu
        byłem wyzywany od lenia, nieudacznika, traktowany jak śmieć. Nikt mnie nie
        chciał znać. A teraz jak znalazłem pracę (nawet nieźle platną) to sobie o mnie
        nagle przypomnieli i się przymilają by im "pożyczyć" trochę pieniędzy. Cóż
        prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie ...
        • Gość: marcin_r Re: Mnie też tak gnębili. Myślę, że oni tak się IP: 213.199.204.* 25.10.05, 21:11
          Szczera prawda. Mojego kumpla rodzinka też nie chciała go znać, gdy go zwolnili
          z roboty i był w rozpaczy. Na szczęście pozbierał się, poszedł na kurs j. ang.,
          wyjechał do Anglii i zmienia roboty jak chce, i to teraz oni do niego
          przychodzą, żeby załatwił pracę - efekt jest wiadomy, całkowita ignorancja z
          jego strony :)
      • Gość: Samotny Znicz A jak rodziny nie ma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 10:38
        Nie mam rodziny. Choc zyje matka, brat. Jest maz, ale sie rozwodzi.

        Matka i brat mieli wszystko ode mnie, cale zycie, zawsze. Teraz, gdy ja
        potrzebuje mowia: - jestes zerem, po co dzwonisz, gnebic nas? Wyrzuca cie z
        mieszkania? Nie masz za co zyc? To po co do takiej sytuacji doprowadzilas? Nie
        gneb nas, nie dzwon. Radz sobie sama. Jak mozna sobie nie poradzic? -

        Zapomnieli, kiedy bylo odwrotnie, na kazde zawolanie, prosbe - dostawali
        wszystko ode mnie. Bardzo duzo. Wielokrotnosci ich dochodow.
        Maz tez. Byl bezrobotny, w depresji. Pocieszalam go, wyprowadzalam z depresji.
        Zuzyl caly moj majatek, doprowadzil do straty wszystkiego co mialam -
        pozwolilam mu wierzac w jego slowa o woli Bozej, o byciu razem na dobre i na
        zle do konca zycia. Pomagalam, az sama wszystko stracilam.
        Teraz, gdy dostal wysokie stanowisko i swietna pensje zostawil mnie i wystapil
        o rozwod. Wyprowadzil sie. Bo ja juz nie mam nic. Mowi: - "Idz do roboty, nie
        bedziesz zyc ze mnie, ode mnie nic nie dostaniesz, a jak pojdziesz do sadu, to
        przegrasz. Nie dzwon, nie gneb mnie. Musze miec spokoj ducha". Ma, i cale grono
        20-to latek, ktore zatrudnil w miejsce doswiadczonych, ale starszych pan w
        swojej nowej pracy. Pewnie, ze starsza tez zona przeszkadza. Przedstawial sie
        jako kawaler, wdowiec, rozwodnik, w zaleznosci od sytuacji.
        Staram sie o prace. Wszedzie tyly narobil mi maz opowiadajac niestworzone
        rzeczy o mnie.
        Z milionerki - wlasnej pracy wielu lat- nedzarka - pewnie pojde sprzatac po
        psach, bo nawet przyslowiowej zlotowki na chleb nie mam i za pare dni eksmisja
        z mieszkania.
        Witajcie w klubie nowej Polski. Jedno zycie mniej - przeciez ida swieta
        zmarlych, narodowe swieto - zapalic swieczke. Znicz - to ladniej brzmi.

        Gnebic za zycia. Po zyciu znicz. Czy jest jakies wyjscie? Jedno zycie
        mniej, "baba z wozu, koniom lzej"

        Nie dajcie sie, jestescie mlodsi, silniejsi. Nie traccie nadzieii.
        U mnie juz tylko lzy. Strumienie. Czy gdy wyschna nadejdzie koniec?

        • Gość: Kacha Re: A jak rodziny nie ma? IP: *.pl / *.smsnet.pl 25.10.05, 11:16
          Najgorszy jest tekst "Co ty robisz całymi dniami?" oczywiście wypowiedziany
          ironicznie.
          • Gość: marcin_r Re: A jak rodziny nie ma? IP: 213.199.204.* 25.10.05, 21:16
            Wbrew pozorom zawsze się cieszyłem z podobnych tekstów. Tak samo z prób
            podważania moich umiejętności i niedoceniania mnie :) Taką mam naturę. Tyle
            tylko, że zazwyczaj "te całe dnie" spędzałem na dokształcaniu i poznawaniu
            nowych rzeczy, tak żeby później w najmniej spodziewanym momencie wziąć górę nad
            takimi ironicznymi osobnikami i przyprawić ich o szok. Po prostu kocham takie
            sytuacje.
        • Gość: Baba_dosc_stara Re: A jak rodziny nie ma? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.05, 12:33
          Jeszcze Cie kochana motyką nie dobili. Jesteś faktycznie sama, coś znajdziesz
          ten pomysł z pensjonatem jest doskonały. Forsę od ex musisz odzyskać ! Nie
          zastanawiaj się. Mamusi i bratu nie podawaj nowego telefonu.
        • Gość: trickstero Re: A jak rodziny nie ma? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 25.10.05, 18:29
          Samotny Zniczu, nie mozesz sie tak bezgranicznie pograzac w smutku.
          Walcz o swoje pieniadze z twoim ex.
          I wygraj aby zaczac nowe zycie .
          Pozdrowienia
          • Gość: Samotny znicz Re: A jak rodziny nie ma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 23:19
            Dziekuje. Juz za pare tygodni sprawa w sadzie.
            Walcze kazdego dnia o prace. Dziekuje za wsparcie, czasem jedno slowo znaczy
            tyle ile milion dolarow. Dziekuje.
        • Gość: Asia Re: A jak rodziny nie ma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 21:20
          Samotny Zniczu!! To naprawde bardzo smutne co napisałaś :((( Tak to jest jak
          człowiek jest dobry,innym by nieba przychylił..ale bron Boze jak Ci sie noga
          podwinie..pyskiem odpłacą...znam pare takich przypadkow..Zyczę Ci ,aby los sie
          odmienił..zobaczysz i dla Ciebie zaswieci slonko :))
          Pozdrowienia i trzymaj sie dzielnie :))
          • Gość: Samotny Znicz Re: A jak rodziny nie ma? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 00:39
            Asiu, dziekuje. Jest gorzej niz napisalam, ale wspieraja slowa takie jak Twoje.
            Wraca wiara w przyzwoitosc i sympatie. Moze i odmieni sie los? Zobaczylam cudna
            pelna tecze, mowia, ze jak przejdziesz pod jej srodkiem, to znajdziesz dzban
            zlota i szczescie. Przeszlam.
            Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje.
      • Gość: agi Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: 62.29.253.* 25.10.05, 11:34
        wybacz, ale jesteś ... pierdoła. Oczywiście kwestia czy jesteś intro czy
        extrawertykiem - czy chcesz bazować na innych (szukasz pracy - u kogoś) czy
        zdecydujesz się sama zawalczyć z życiem (szukasz źródła dochodu). W tej chwili
        możesz bez problemu przejąć np. pensjonat (ja akurat wybrałem w górach) z
        zadłużeniem (obciążony kredytem) korzystając z kredytu konsolidacyjnego -
        możesz nawet dostać 200% tego zadłużenia byle pensjonat miał ustaloną renomę -
        tzn. rezerwacje miejsc, podpisane umowy itd. Ty nie musisz mieć źródła dochodu -
        kredyt będziesz spłacała z dochodów pensjonatu. Całość to 2-3 miesiące, jesteś
        na swoim, pracujesz dla siebie a i pasa zbytnio zaciskać przy spłacaniu rat nie
        musisz. Pozdro :)
      • Gość: znalazlam prace Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 13:05
        i maja racje z tym, ze jezeli ktos chce to znajdzie. ja znalazlam w 4 tygodnie.
        mam mgr, zero doswiadczenia i jeden jezyk biegle. no i teraz mam jeszcze niezla
        pensje. CHCIEC TO MOC! ale nie tylko odbebniac kolejne rozmowy ;P
        • Gość: gość Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 20:37
          Strasznie jesteś naiwny , i masz bardzo wąski horyzont.
        • Gość: Janka Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: 195.205.71.* 26.10.05, 08:39
          Nie na temat!
      • Gość: kapen Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.05, 17:48

        Daj spokój zakazom gnebiuenia itd. Problemem mam wrażenie jest brak pracy i
        kiepskie smopoczucie psychiczne z tego powodu, które takie rady niedzisiejszych
        osób pogłębiają. Jeśli udaje Ci się zarabiać pieniądze żeby przeżyć, szukaj
        systematycznie i nie trać energii na tłumaczenia, czy dobrze szukasz czy źle.
        Wszystkim często puszczają nerwy w takich okresach i nie warto turbować się
        jeszcze we własnym gronie.
        • Gość: gość Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 20:57
          >....smopoczucie psychiczne z tego powodu,
          Problemem jest brak perspektyw.

          > Jeśli udaje Ci się zarabiać pieniądze żeby przeżyć, szukaj
          > systematycznie ...
          To jest sprzeczne.
          A szukanie pracy obecnie po prostu nie ma sensu. Jest to czysta strata czasu.
          W normalnie prosperującym państwie pracy powinien szukać urząd pracy.
          A bezrobotny może w tym czasie zrobić 1000 pożytecznych rzeczy.

          A jak nie ma pieniędzy , i wie że nie ma szans na pracę,
          to chyba zostaje tylko rewolucja.
        • Gość: 52b1 Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:25
          Drodzy Państwo, pracuje w Klubie Pracy i czekam na wszystkich Państwa,
          potrzebne wam wsparcie i pomoc. Osoba, ktora bezskutecznie poszukuje pracy
          mimo, ze jest dobrze wykształcona , ma kwalifikacje, duzo umiejetności z czasem
          gubi sie w tym wszystkim. Wiem o tym dobrze. Jeśli naprawde chcecie zmienic
          swoja sytuacje to zapraszam do mojego Klubu. Od 14 listopada ruszaja warsztaty
          aktywnego poszukiwania pracy- nie myslcie, ze to znow kolejne tracone godziny
          wręcz przeciwnie- odzyjecie i nabierzecie wiary w swoje sily, mozliwości a moze
          stworzymy grupe wsparcia?. I pamietajcie , ze z rodzina to tylko ( i nie
          koniecznie)dobrze sie wychodzi na zdjeciu. Klub Pracy Rembertów ul. Strazacka
          96, czynny od poniedziałku do piątku w godz 8-15. Dojazd pod sam Klub autobusem
          515 - przystanek Kordiana 02. Tel 22 6735411 i 12. Macie do dyspozycji lidera
          Klubu, psychologa i doradce zawodowego i super sprzet od ksero do internetu.
          Jesteśmy zawodowymi pomagaczami i własnie takim ludziom chcemy pomagac. Do
          zobaczyska. Basia
      • Gość: JJ Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 18:41
        Nie chciałbym być źle zrozumiany, zgadzam się ze wszystkimi, że znalezienie
        pracy nie jest łatwe, a utyskiwania rodziny w tym nic nie pomogą.

        Moja uwaga dotyczy tylko sposobu szukania pracy. Z niektórych uwag forumowiczów
        wynika, że jeśli nie można dostać tej wymarzonej pracy, to nie należy innych
        ofert brać pod uwagę. Jest to pogląd dość rozpowszechniony, ale zupełnie
        nieprzystający do rzeczywistości...

        Tak naprawdę lepszą pracę dostaje się porzucając tę nieco gorszą. Pozycję trzeba
        budować krok po kroku... Oczywiście czytałem budujące przykłady tutaj opisane,
        ale to są wyjątki. Pracodawcy naprawdę nie lubią osób bez pracy... bo sam fakt,
        że ktoś długo nie ma pracy, może (chociaż nie musi) o czymś świadczyć. I tak,
        nieco stereotypowo:
        - kandydat, który nie ma pracy od kilku miesięcy, najprawdopodobniej ma wysokie
        wymagania i nierealistycznie ocenia swoje możliwości; taki kandydat nie rokuje
        dobrze w pracy;
        - z kolei kandydat, który jest gotów zacisnąć zęby i pracować na stanowisku,
        które jest poniżej jego kwalifikacji, ale jednocześnie stara się o coś lepszego,
        wykazuje cechy raczej pozytywne: upór, ambicję, itp.

        I na koniec: jeśli naprawdę ktoś czuje się gnębiony, może sobie wyobrazić, że
        nie ma owej dokuczliwej rodziny i że nie może pozostawać przez te kilka miesięcy
        na ich garnuszku, ale musi zdobyć środki do życia w każdy możliwy sposób. Wtedy
        ich zastrzeżenia nie będą może wydawać się tak dotkliwe...
        • Gość: gość Jesteś zielony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 20:51
          > Tak naprawdę lepszą pracę dostaje się porzucając tę nieco gorszą.
          > Pozycję trzeba budować krok po kroku...
          Niestety całkowite bzdury.
          Skąd się biorą bezrobotni ?
          Częściowo to absolwenci, ale ich jest mało.
          Większość, to ludzie zwolnieni.
          Zwolnieni, bo bezrobocie rośnie. Przynajmniej przez ostatnie 10 lat.
          Dziś zmienia się pracę nie dlatego bo się znajduje lepszą,
          ale zwykle dlatego, że poprzednia firma zbankrutowała lub jest w trakcie
          bankructwa.

          Mam blisko 10 letni staż pracy.
          Pracowałam w 6 firmach firmach, a od ponad 2 lat jestem bezrobotna.
          Tylko pierwsza zmiana pracy nie była związana z bezpośrednią redukcją
          zatrudnienia, lub bardzo bliską tegio perspektywą. Początkowo bodźcem do zmiany
          pracy była właśnie perspektywa szybkich zwolnień, wolałam poprzedzać takie
          zdarzenia.
          Mimo, że na tych zmianach zyskiwałam finansowo, to gdyby nie perspektywa
          zwolnienia, nigdy bym tej pracy nie zmieniała. Bo ten zysk jest mały, bo jest
          inflacja, a straty spowodowane zmianą pracy bardzo duże: trzeba tę nową pracę
          znaleźć, więc trzeba jej szukać, to kosztuje, trzeba od nowa wszystkiego się
          uczyć: układów , zwyczajów....(bo zawodu nie zmieniłam , ani razu).

          Jednak ostatnie 2 zmiany były WYŁĄCZNIE spowodowane redukcją zatrudnienia i
          zwolnieniem mnie z inicjatywy pracodawcy z tych właśnie przyczyn.

          Poprostu jesteś młody i nie masz zielonego pojęcia o rynku pracy.
          • Gość: JJ Re: Jesteś zielony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 22:05
            Skoro już musimy się licytować, to ja pracuję od lat dwunastu...

            Faktem jest, że wiele z problemów tu poruszonych nie dotknęło mnie osobiście,
            ale nie jest to wyłącznie kwestia szczęścia. Już idąc na studia miałem mniej
            więcej w głowie ścieżkę swojego rozwoju zawodowego (nieraz spotykając się ze
            zdziwionymi spojrzeniami beztroskich studentów etnologii, filologii klasycznej,
            itp.), więc zdobycie pracy nie stanowiło dla mnie tak dużego problemu. Inna
            sprawa, że zacząłem pracować, początkowo za niewielkie pieniądze, już na
            studiach, wychodząc z założenia, że warto zdobyć doświadczenie w mojej
            dziedzinie, kiedy jeszcze kwestia przeżycia nie będzie tak istotna.

            Jednak w ciągu tych lat pracy widziałem na tyle dużo, że mam niejakie pojęcie o
            tym, o czym piszę. Akurat w środowisku, w którym się obracam, większość osób nie
            ma problemów ze znalezieniem pracy (niezależnie od branży), głównie właśnie
            dzięki odpowiedniemu nastawieniu. Sądziłem, że spojrzenie z innej perspektywy
            może być pomocne - jakkolwiek sam nie jestem pracodawcą, to znam ich na tyle, że
            wiem, jakie są ich oczekiwania.

            Zaznaczam raz jeszcze, że znam oczywiście przypadki, gdy ludzie znajdą się w
            trudnej sytuacji życiowej z nie swojej winy i trudno im się z niej wydźwignąć.
            Takim ludziom współczuję. Jednak ja raczej powściągnąłbym pretensje do swoich
            bliskich, gdybym był przez dłuższy czas na ich utrzymaniu. Zwłaszcza, gdybym był
            zdrowy i zdolny do pracy, a pracy nie miał z powodu wygórowanych oczekiwań.
            Rynek pracy jest bezduszny i bezlitosny - jeśli mimo wielu starań nie mogę
            osiągnąć upatrzonego stanowiska, to znaczy, że nie jestem (jeszcze!) dość dobry.
            Znaczy to, że na jakiś czas muszę zadowolić się czymś innym, zwiększyć
            kwalifikacje, zdobyć doświadczenie, a potem szukać czegoś lepszego.
            • Gość: gość Re: Jesteś zielony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 22:29
              > Skoro już musimy się licytować, to ja pracuję od lat dwunastu...

              Powiem ci co o tobie myślę.
              Są różni ludzie .
              Jedni gdy widzą , że np ich okradają, odwrócą głowę, czyli dostosują się.
              Inny nie wytrzyma i złapie złodzieja za rękę. NIe dostosuje się.
              Będzie mieć w nocy głuche telefony, a kieszokowiec wytoczy mu sprawę o
              odszkodowanie, bo kieszonkowca boli złapana na gorącym uczynku ręka.

              Podejrzewam, że ty się dostosowujesz, ja nie wytrzymałam.

              Więcj, Jeśli nie reagujesz gdy ciebie okradają, na pewno nie zareagujesz gdy
              będą okradać kolegę, jeśli pracujesz od 12 lat, to musiałeś wielokrotnie
              kieszonkowca widzieć (no chyba, że jesteś ślepy). I nie reagowałeś, bo się
              dostosowałeś.

              Ja ciebie nie potępiam. Bo może masz liczną rodzinę i bezrobotną żonę na
              utrzymaniu. Ale jeśli nie masz, to w moich oczach jesteś "współ kieszonkowcem".
              O czym właśnie niestety świadczy zdanie: Budować karierę krok po kroku.

              > jeśli mimo wielu starań nie mogę
              > osiągnąć upatrzonego stanowiska, to znaczy, że nie jestem (jeszcze!)
              > dość dobry.
              To brzmi jak hasło o dobrej pracy na bramie obozu w Oświęcimiu.
              Czy myślisz , że ja mam 5 lat lubię słuchać bajek ?

              A z tego z kolei w niosek, że jesteś pracodawcą = wyzyskiwaczem,
              lub się z nim identyfikujesz.
              Jednak jesteś "współ kieszonkowcem".
              Ale pamiętaj: złodziei potępiam.


              • Gość: JJ Re: Jesteś zielony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 23:40
                Ja od studiów pracuję, płacę wszystkie należne podatki, w kwotach dość
                znacznych. Ty od dwóch lat żyjesz na koszt innych, bo nie podobają ci się
                stosunki panujące w pracy. I to ja jestem złodziejem... to ciekawe.

                Jeśli to zaspokoi twoją ciekawość, wykonuję wolny zawód i o ile mi wiadomo,
                nikogo przy tym nie wykorzystałem ani nie skrzywdziłem. Twoje zarzuty są po
                prostu absurdalne.

                A już równanie "pracodawca = wyzyskiwacz" świadczy o pewnym, delikatnie mówiąc,
                ubóstwie umysłowym. Przeprowadź prosty eksperyment myślowy - czy lepiej byłoby,
                gdyby pracodawców było pięć razy więcej, czy pięć razy mniej? Jeśli rozumujesz
                choć trochę logicznie, to może dojdzie do ciebie, że pracodawcy wcale nie są
                tacy źli.

                A jeśli uważasz, że jednak są, to rozwiązanie jest bardzo proste: założ własną
                firmę (wystarczy dobry pomysł i jakiś fundusz wspierania przedsiębiorczości -
                ktoś powyżej opisał jeden przykład). A jak już odniesiesz sukces, to będziesz
                mogła zatrudnić tyle osób, ile tylko chcesz, i traktować je tak dobrze, jak na
                to zasługują. To w teorii, bo przy twojej ocenie rzeczywistości raczej
                współczułbym twoim pracownikom...
                • Gość: gość. Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 09:53
                  > Jeśli to zaspokoi twoją ciekawość,
                  Wcale nie jestem ciekawa.

                  > wykonuję wolny zawód
                  >i o ile mi wiadomo,
                  Właśnie, jak ktoś mówi, że wykonałeś źle usługę
                  to zamykasz oczy i uszy, i ci "nie wiadomo".

                  > nikogo przy tym nie wykorzystałem ani nie skrzywdziłem.
                  NIe masz szans uczciwie utrzymać się na rynku, bo gdybyś był uczciwy wykosiłaby
                  cię nieuczciwa konkurencja.

                  > Ja od studiów pracuję, płacę wszystkie należne podatki, w kwotach dość
                  > znacznych.
                  Każdy prowadzący działalność tak mówi(i nic z tego nie wynika).

                  > Ty od dwóch lat żyjesz na koszt innych, bo nie podobają ci się
                  > stosunki panujące w pracy.
                  Wsześniej pracowałam, płaciłam podatki, byłam ubezpieczona.
                  NIe żyję na koszt innych. Zasiłek jest zwrotem podatku , który wpłyną do kasy
                  państwa z mojej pracy.
                  A rodzina, w końcu w domu też coś robię, poczytaj posty wyżej,
                  bezrobotny jest zwykle bardzo zapracowany,
                  tyle, że nie dostaje za to pieniędzy, ani nie odkłada na emeryturę.

                  > I to ja jestem złodziejem... to ciekawe.
                  Z tonu twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś.


                  > A już równanie "pracodawca = wyzyskiwacz" świadczy o pewnym,
                  > delikatnie mówiąc, ubóstwie umysłowym.
                  O arogancji twojej świadczy styl myślenia "ludzie pracą się bogacą".
                  NIe trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby zauważyć , że bogactwo bierze się z
                  kradzieży, a nie z pracy. A jak tego nie widzisz to znaczy , że jesteś ubogi
                  umysłowo.

                  > Przeprowadź prosty eksperyment myślowy - czy lepiej byłoby,
                  > gdyby pracodawców było pięć razy więcej, czy pięć razy mniej?
                  Pięć razy mniej. Za to większych. Wtedy będzie 5x mniej działów kadr, działów
                  finansowych, i central telefonicznych i dyrektorów.
                  Ci ludzie będą mogli wypracowywać nowy dochód narodowy.
                  Społeczeństwu będzie lepiej.

                  > A jeśli uważasz, że jednak są, to rozwiązanie jest bardzo proste: założ własną
                  > firmę
                  Wykosi mnie nieuczciwa konkurencja, bo mnie nie będzie stać, żeby zapłacić
                  bezdomnemu za wybicie szyb, w konkurencyjnym zakładzie.
                  • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 10:16
                    > Pięć razy mniej. Za to większych. Wtedy będzie 5x mniej działów kadr, działów
                    > finansowych, i central telefonicznych i dyrektorów.
                    > Ci ludzie będą mogli wypracowywać nowy dochód narodowy.
                    > Społeczeństwu będzie lepiej.

                    nie masz racji wielkie molochy sie nie sprawdzily,
                    to wlasnie male i srednie przedsiebiorstwa tworza klase srednia idaja najwiecej
                    miejsc pracy, bynajmniej tak jest w USA

                    Wielkie molochy typu Huta Katowice to relikt komuny
                    • Gość: gość Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:15
                      > > Pięć razy mniej. Za to większych.
                      > > Wtedy będzie 5x mniej działów kadr, działów
                      > > finansowych, i central telefonicznych i dyrektorów.
                      > > Ci ludzie będą mogli wypracowywać nowy dochód narodowy.
                      > > Społeczeństwu będzie lepiej.

                      > to wlasnie male i srednie przedsiebiorstwa tworza klase srednia
                      > i daja najwiecej miejsc pracy, bynajmniej tak jest w USA
                      USA to zły przykład. To kraj upadający. Oni nie potrafią sobie poradzić z byle
                      huraganem i to im trzeba pomagać a nie oni pomagają. A pomaga zwykle jednak
                      silniejszy słabszemu, a nie na odwrót.Mieszkają w domkach skleconych jak
                      altanki na ogródkach działkowych. To system bankrutujący, i u nich jest coraz
                      większa inflacja.



                      • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 14:20
                        Gość portalu: gość napisał(a):

                        > > > Pięć razy mniej. Za to większych.
                        > > > Wtedy będzie 5x mniej działów kadr, działów
                        > > > finansowych, i central telefonicznych i dyrektorów.
                        > > > Ci ludzie będą mogli wypracowywać nowy dochód narodowy.
                        > > > Społeczeństwu będzie lepiej.
                        >
                        > > to wlasnie male i srednie przedsiebiorstwa tworza klase srednia
                        > > i daja najwiecej miejsc pracy, bynajmniej tak jest w USA
                        > USA to zły przykład. To kraj upadający. Oni nie potrafią sobie poradzić z
                        byle
                        > huraganem i to im trzeba pomagać a nie oni pomagają. A pomaga zwykle jednak
                        > silniejszy słabszemu, a nie na odwrót.Mieszkają w domkach skleconych jak
                        > altanki na ogródkach działkowych. To system bankrutujący, i u nich jest coraz
                        > większa inflacja.

                        Co ty pie...., chyba przesiakles duchem socjalizmu.
                        bezrobocie w USA jest na poziomie 5proc., czyli nie pracuje ten ktoremu sie nie
                        chce.Nastepny przykald Wielka Brytania, tam wlasnie male i srednie
                        przedsiebiorstwa daja najwiecej pracy, zreszta w polsce tez.
                        To moze mi powiesz jaki kraj ma najlepszy system Kuba,Korea Pln?
                        • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:30
                          > Co ty pie...., chyba przesiakles duchem socjalizmu.
                          > bezrobocie w USA jest na poziomie 5proc.,
                          U nas też w latach 80-ątych bezrobocie było 5%, a był to system ewidentnie
                          bankrutujący.
                          Tak więc niska stopa bezrobocia nie świadczy o tym czy sytem jest dobry czy zły.
                          c.n.d.

                          > Nastepny przykald Wielka Brytania, tam wlasnie male i srednie
                          > przedsiebiorstwa daja najwiecej pracy,
                          To już nie prawda. U nich też jest bezrobocie, tyle, że mniejsze niż u nas, a
                          Polacy są tani.

                          > zreszta w polsce tez.
                          I dlatego jest źle.

                          > To moze mi powiesz jaki kraj ma najlepszy system Kuba,Korea Pln?
                          NIe musimy brać przykłądu z obcych kultur.
                          Możemy wypracować własny, wydolny, zorganizowany system.
                          Ale ty bezmyślnie chcesz koniecznie papugować innych.
                          • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 14:32
                            > To moze mi powiesz jaki kraj ma najlepszy system Kuba,Korea Pln?
                            > NIe musimy brać przykłądu z obcych kultur.
                            > Możemy wypracować własny, wydolny, zorganizowany system.
                            > Ale ty bezmyślnie chcesz koniecznie papugować innych.

                            Jaki?
                            wielkie molochy, socjal dla kazdego,zakaz zakladania jednoosobwych firm,
                            skrocenie czasu pracy?
                            • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:40
                              > wielkie molochy, socjal dla kazdego,zakaz zakladania jednoosobwych firm,
                              > skrocenie czasu pracy?
                              Zgadzam się, tylko dlaczego tak skróciłeś to słowo socjal ?
                              Boli cię jego pochodzenie ? :))))
                              • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 14:45
                                > > wielkie molochy, socjal dla kazdego,zakaz zakladania jednoosobwych firm,
                                > > skrocenie czasu pracy?
                                > Zgadzam się, tylko dlaczego tak skróciłeś to słowo socjal ?
                                > Boli cię jego pochodzenie ? :))))
                                wielkie panstwowe molochy nie zalatwia sprawy bezrobocia.Wierz mi bez
                                konkurencji i wolnego rynku nie ma rozwoju.
                                Skrocenie czasu pracy do 35 godzin nie dalo zadnych wymiernych efektow
                                ekonomicznych we Francji.
                                Socjal to tylko sciema bo tak naprawde za komuny byla teoretycznie bezplatna
                                sluzba zdrowia ale zeby sie dostac na skomplikowana operacje i tak trzeba bylo
                                dac koperte, wiec po co fikcje utrzymywac?
                                Powinien byc zagwarantowany koszyk podstawowych swiadczen a jak ktos chce
                                wiecej niech sobie placi za dodatkowe ubezpieczenia.
                                • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 16:19
                                  > wielkie panstwowe molochy nie zalatwia sprawy bezrobocia.Wierz mi bez
                                  > konkurencji i wolnego rynku nie ma rozwoju.
                                  Dlaczego mam ci wierzyć ?
                                  Udowodniuj to.

                                  > Skrocenie czasu pracy do 35 godzin nie dalo zadnych wymiernych efektow
                                  > ekonomicznych we Francji.
                                  NIe wiem czy tam skrócona czas pracy, wiem za to, że teraz we Francji jestr
                                  mniej strajków niż kilka lat temu.
                                  Wiem również, że czas pracy powinien być krótszy to dla mnie oczywiste:
                                  1. Zmniejszyło by bezrobocie,
                                  2. Zwiększyło by wydajność.
                                  3. Zmusiło by pracodawców do tworzenia dodatkowych "zmian" co zmniejszyło by
                                  ilość nadgodzin, i w efekcie zmniejszyło by koszty pracy.


                                  > ...za komuny byla teoretycznie bezplatna
                                  > sluzba zdrowia ale zeby sie dostac na skomplikowana operacje
                                  > i tak trzeba bylo dac koperte, wiec po co fikcje utrzymywac?
                                  Teraz trzeba dać większa kopertę, więc jest gorzej.

                                  > Powinien byc zagwarantowany koszyk podstawowych swiadczen
                                  Przynajmniej tu się zgadzamy

                                  > a jak ktos chce wiecej niech sobie placi za dodatkowe ubezpieczenia.
                                  Osobiście wiem, ze służba zdrowia z "ubezpieczenia" mimo, że prywatnego, nie
                                  jest ani trochę lepsza od państwowej.
                                  Wiem bo przerabiałam.
                                  Człowiek ubezpieczony prywatnie jest traktowany gorzej od tego z ulicy, który
                                  płaci, bo ten ubezpieczony już zapłacił wcześniej i po zapłaceniu jest zbędnym
                                  śmieciem.



                                  • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 20:49
                                    > > wielkie panstwowe molochy nie zalatwia sprawy bezrobocia.Wierz mi bez
                                    > > konkurencji i wolnego rynku nie ma rozwoju.
                                    > Dlaczego mam ci wierzyć ?
                                    > Udowodniuj to.

                                    ktore panstwa maja najlepsza gospodarke?
                                    te gdzie panuje wolny rynek i nie ma protekcjonizmu panstwa czyli
                                    USA,W.Brytania czy Kanada, a jeszcze 20-30 lat temu Niemcy,
                                    to wlasnie konkurencja,wolny rynek i male isrednie przedsiebiorstwa buduja
                                    zamoznosc spoleczenstwa.
                                    Bez konkurencji czlowiek nie musi sie starac, moze spoczac na laurach iczekac
                                    az mu panstwo da.
                                    • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:48
                                      > ktore panstwa maja najlepsza gospodarke?
                                      > te gdzie panuje wolny rynek i nie ma protekcjonizmu panstwa czyli
                                      > USA,W.Brytania czy Kanada, a jeszcze 20-30 lat temu Niemcy,
                                      W Wielkiej Brytanii nie ma protekcjonizmu państwa ?
                                      Ty nie znasz historii współczesnej.


                                      "a jeszcze 20-30 lat temu NIemcy": Czemu codfasz się 20-30 lat ?
                                      Czy tam zmienił sie usttruj na socjalistyczny.
                                      Tam jest ten twój kapitalizm , wolny rynek, a nie chcesz dać za przykład
                                      dzisiejszych Niemiec ? Dlaczego ?
                                      Bo ten system tam bankrutuje, tak jak wszędzie na świecie.


                                      > to wlasnie konkurencja,wolny rynek i male isrednie przedsiebiorstwa buduja
                                      > zamoznosc spoleczenstwa.
                                      Jakoś w USA nie wybudowały,
                                      ostatnio to ja widziałam w telewizji , w USA,
                                      tysiące ludzi bez dachu nad głową, to ma być ich zamożność ?

                                      > Bez konkurencji czlowiek nie musi sie starac,
                                      Przeciwnie. Bez konkurecji też się stara, tylko inaczej.
                                      NIe dlatego, że jak się nie będzie starał to go inni zagryzą
                                      (tak jest w kapitaliźmie),
                                      tylko będzie się starał dlatego, że chce zrobić coś dobrego.
                                      Dlatego w kapitaliźmie, jedną z cech tego "starania " się jest zwalczanie
                                      drugiego, choćby ten drugi był też dobry. To się nazywa konkurencja.
                                      A w tej konkurencyjnej walce społeczeństwo traci bardzo wiele dobrych ludzi i
                                      firm.

                                      Gdy człowiek robi coś dobrego z innych motywów, nie marnuje energi ani na
                                      zwalczanie innych,
                                      a w normalnym systemie, nie powinien również marnować energi i środków
                                      na ciągłą obronę przed konkurencją.

                                      Ale ten sposób myślenia, do ciebie nie dotsze, bo ty nie umiesz
                                      inaczej patrzeć na świat niż przez pryzmat wyścigu szczurów.
                                      • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 07:05
                                        > "a jeszcze 20-30 lat temu NIemcy": Czemu codfasz się 20-30 lat ?
                                        > Czy tam zmienił sie usttruj na socjalistyczny.
                                        > Tam jest ten twój kapitalizm , wolny rynek, a nie chcesz dać za przykład
                                        > dzisiejszych Niemiec ? Dlaczego ?
                                        > Bo ten system tam bankrutuje, tak jak wszędzie na świecie.

                                        Musze Ci powiedziec ze tam zmienil sie system wlasnie na socjalistyczny,
                                        wysokie zasilki sprawily ze ludziom nie chcialo sie szukac pracy.
                                        Zreszta w calej prawie Europie zmienia sie na socjalistyczny a glownie we
                                        francji i NIEMCZECH
                                      • Gość: DAR Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 07:06
                                        > > to wlasnie konkurencja,wolny rynek i male isrednie przedsiebiorstwa buduj
                                        > a
                                        > > zamoznosc spoleczenstwa.
                                        > Jakoś w USA nie wybudowały,
                                        > ostatnio to ja widziałam w telewizji , w USA,
                                        > tysiące ludzi bez dachu nad głową, to ma być ich zamożność ?

                                        W uSA NIE PRACUJE TYLKO TEN KTOREMU SIE NIE CHCE.
                                        • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 09:39
                                          > W uSA NIE PRACUJE TYLKO TEN KTOREMU SIE NIE CHCE.

                                          A co to ma do tego, ze tam dopiero co było/są
                                          TYSIĄCE ludzi bez dachu nad głową ?

                                          Rozumiem, że nie tylko wciąż pracują,
                                          ale na dodatek nic z tego nie mają.
                                          • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 09:53
                                            ma to do tego bo sa biedni bo tego chca, nie chce im sie pracowac to zyja na
                                            ulicy.jakby pracowali to mieliby gdzie mieszkac
                                            • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 11:48
                                              > ma to do tego bo sa biedni bo tego chca, nie chce im sie pracowac to zyja na
                                              > ulicy.jakby pracowali to mieliby gdzie mieszkac
                                              Ty chyba wogóle telewizji nie oglądasz.
                                              Internet zamulił ci mózg.

                                              NIe piszę o tysiącach bezrobotnych w USA.
                                              Piszę o tysiącach ludzi bez dachu nad głową.
                                              Oni mieli prace dom , tylko nie mogli? nie potrafili?
                                              system im tego nie umożliwił? , w efekcie nie zbudowali
                                              domów odpornych na wiatr.
                                              U nas wiatry o tej samej sile też są często,
                                              ale nie ma z tego powodu tysięcy bezdomnych, bo u nas się muruje,
                                              a nie buduje altanki, zamiast mieszkań.
                                              Teraz oni mają tysiące ludzi bez mieszkań i nie potrafili im nawet zapewnić
                                              wystarczającej ilośći kocy.
                                              I ty mi ten całkiem niewydolny system dajesz za przykład?

                                              A wogóle to nie mam czasu dyskutować,
                                              jak ty pracujesz, że masz czas na takie pogaduszki ?
                                              • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 11:56
                                                Gość portalu: gość napisał(a):

                                                > > ma to do tego bo sa biedni bo tego chca, nie chce im sie pracowac to zyja
                                                > na
                                                > > ulicy.jakby pracowali to mieliby gdzie mieszkac
                                                > Ty chyba wogóle telewizji nie oglądasz.
                                                > Internet zamulił ci mózg.
                                                > NIe piszę o tysiącach bezrobotnych w USA.
                                                > Piszę o tysiącach ludzi bez dachu nad głową.
                                                > Oni mieli prace dom , tylko nie mogli? nie potrafili?
                                                > system im tego nie umożliwił? , w efekcie nie zbudowali
                                                > domów odpornych na wiatr.
                                                > U nas wiatry o tej samej sile też są często,
                                                > ale nie ma z tego powodu tysięcy bezdomnych, bo u nas się muruje,
                                                > a nie buduje altanki, zamiast mieszkań.
                                                > Teraz oni mają tysiące ludzi bez mieszkań i nie potrafili im nawet zapewnić
                                                > wystarczającej ilośći kocy.
                                                > I ty mi ten całkiem niewydolny system dajesz za przykład?
                                                >
                                                > A wogóle to nie mam czasu dyskutować,
                                                > jak ty pracujesz, że masz czas na takie pogaduszki ?

                                                u nas nie ma takich huraganow jesli o to chodzi.
                                                Ciekawe jakby nasze czy kazde inne panstwo sobie poradzilo przy takim
                                                kataklizmie?

                                                niech Cie to nie obchodzi gdzie pracuje, poza krajem




                                                • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 13:31

                                                  i czsem, bardzo rzadko , telewizja pokazuje
                                                  zniczszone przez wiatr podczas huraganu drewniane domy
                                                  lub domki kampingowe itp.
                                                  Ale u nas nie stanowi to problemu, bo większość ludzi mieszka w domach
                                                  murowanych, a nawet te drewniane były po prostu solidniej budowane,
                                                  z ciężkich bali, lub solidnych , grubych desek,
                                                  a nie ze sklejki itp, jak w USA.

                                                  W wiekszości miejsc zagrożonych naturalnymi niebezpieczeństwami nie wolno
                                                  budować domów (narażone na sztorm wydmy, zbocza gór itp),
                                                  Powodzie dowodzą, że tych zakazów jest w istocie za mało.
                                                  Jednak u nas , skutkiem powodzi nie było tysiące ludzi bez dachu nad głową.
                                                  Nasze społeczeństwo, mimo niszczącego go kapitalizmu radzi sobie z klęskami
                                                  żywiołowymi.

                                                  • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 14:44
                                                    jak ktos buduje swoj dom na terenach powodziowych to jego sprawa ma rozum i
                                                    wolna wole i mozg od myslenia
                                              • Gość: dar Re: Zły przykład. IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 11:58
                                                > NIe piszę o tysiącach bezrobotnych w USA.
                                                > Piszę o tysiącach ludzi bez dachu nad głową.
                                                > Oni mieli prace dom , tylko nie mogli? nie potrafili?
                                                > system im tego nie umożliwił? , w efekcie nie zbudowali
                                                > domów odpornych na wiatr.
                                                > U nas wiatry o tej samej sile też są często,
                                                > ale nie ma z tego powodu tysięcy bezdomnych, bo u nas się muruje,
                                                > a nie buduje altanki, zamiast mieszkań.

                                                w usa jest wolnosc i kazdy buduje jak chce i akurat system nie ma tu nic do tego

                                                gdzie i kiedy u nas widzialas takie tornado?

                                                • Gość: gość Re: Zły przykład. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 14:30
                                                  2002 rok, wczesną wiosną, w miejscoości , w której mieszkam.
                  • Gość: JJ Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:04
                    Gość portalu: gość. napisał(a):
                    > Właśnie, jak ktoś mówi, że wykonałeś źle usługę
                    > to zamykasz oczy i uszy, i ci "nie wiadomo".
                    Co za bzdury... Gdybym wykonał źle usługę, to straciłbym klienta. Jakość moich
                    usług jest weryfikowana na bieżąco przez rynek...

                    > NIe masz szans uczciwie utrzymać się na rynku, bo gdybyś był uczciwy
                    > wykosiłaby cię nieuczciwa konkurencja.
                    Konkurencji się nie boję, w mojej branży jakości nie da się "udawać". A jeśli
                    konkurenci są i dobrzy, i tańsi, to znaczy, że ja jestem za drogi. Ale na razie
                    nie mam tego problemu... Może dlatego, że nigdy mi nie przyszło do głowy zrzucac
                    winy za wszystkie swoje problemy na innych, nazywając ich złodziejami...

                    > > I to ja jestem złodziejem... to ciekawe.
                    > Z tonu twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś.
                    Może poszukaj pracy psychologa? Albo jeszcze lepiej, oficera śledczego.
                    Wykrywanie przestępcy po tonie znacznie usprawniłoby nasz aparat sprawiedliwości.

                    > O arogancji twojej świadczy styl myślenia "ludzie pracą się bogacą".
                    No tak, szanuję pracę, więc jestem aroganckim złodziejem. Ciekawy sposób
                    rozumowania... Nie sądzę, żeby przekonanie to świadczyło o arogancji - ludzie
                    wierzyli w to i postępowali zgodnie z tym przez wieki, dopiero ostatnio się
                    rozpaskudzili.

                    > > A jeśli uważasz, że jednak są, to rozwiązanie jest bardzo proste: założ
                    > > własną firmę
                    > Wykosi mnie nieuczciwa konkurencja, bo mnie nie będzie stać, żeby zapłacić
                    > bezdomnemu za wybicie szyb, w konkurencyjnym zakładzie.
                    Rozumiem. Twoja firma padnie nie dlatego, że konkurencja wybije twoje szyby, ale
                    dlatego, że ty nie masz pieniędzy, żeby wybić ich szyby. Bo gdybyś miała, to od
                    tego zaczęłabyś rozruch firmy... I to ja jestem złodziej. Bo uważam, że praca
                    bogaci. Taaak...

                    W sumie, po twoich wywodach niechęć do założenia własnej firmy mnie nie dziwi...
                    Przecież może się nie udać, więc nie warto w ogóle próbować. I to wszystko jest
                    ich wina, chociaż dokładnie nie wiadomo, kto to są ci oni. Ci złodzieje. Albo
                    pracodawcy, co na jedno wychodzi. Czyli pracować dla kogoś też nie warto, skoro
                    to złodziej.

                    No cóż, z takim podejściem jeszcze długo będziesz bezrobotna. Przynajmniej
                    chociaż masz tę satyfakcję, że wszystko wiesz lepiej.
                    • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:21
                      Zładziej nigdy się nie przyzna do tego, ze jest złodziejem.
                      I wcale tego od ciebie nie oczekiwałam i nie oczekuję.

                      Zakładanie firm jednoosobowych jest bez sensu.
                      Jest sprzeczne z rozwojem cywilizacji, i ze sprawnym funkcjonowaniem
                      społeczeństwa zorganizowanego.
                      Jeśłi ty tak robisz, to twoje postępowanie jest wsteczne, i tylko przedłuża
                      agonię złego , niewydolnego , obecnnie panującego sytemu-liberalizmu.
                      Liberalizm bowiem to nic innego jak najbardziej potępiany XIX wieczny
                      kapitalizm. To prawo dżungli, czyli totalne bezprawie.
                      Skoro tobie w tym systemie dobże, to widać posługujesz się kijami bejzbolowymi.

                      • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 14:25
                        Gość portalu: gość napisał(a):

                        > Zładziej nigdy się nie przyzna do tego, ze jest złodziejem.
                        > I wcale tego od ciebie nie oczekiwałam i nie oczekuję.
                        >
                        > Zakładanie firm jednoosobowych jest bez sensu.
                        > Jest sprzeczne z rozwojem cywilizacji, i ze sprawnym funkcjonowaniem
                        > społeczeństwa zorganizowanego.
                        > Jeśłi ty tak robisz, to twoje postępowanie jest wsteczne, i tylko przedłuża
                        > agonię złego , niewydolnego , obecnnie panującego sytemu-liberalizmu.
                        > Liberalizm bowiem to nic innego jak najbardziej potępiany XIX wieczny
                        > kapitalizm. To prawo dżungli, czyli totalne bezprawie.
                        > Skoro tobie w tym systemie dobże, to widać posługujesz się kijami
                        bejzbolowymi.
                        >

                        widze ze przesiakles socjalizmem, juz byl ten system i sie nie sprawdzil.



                        • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:38
                          > widze ze przesiakles socjalizmem, juz byl ten system i sie nie sprawdzil.
                          NIe podajesz żadnych argumentów, tylko slogany.
                          Kapitalizm zbankrótował, socjalizm zbankrutował,
                          A który z systemów do proawdził do większej ilości wojen i zabitych ?
                          Kto wywołał II Wojnę Światową ?
                          Za Hitlera panował kapitalizm, jak by tego nie nazywać.
                          A kto obecnie wywołuje wojny na świecie?
                          USA-kapitalizm.
                          A kto obecnie roznieca po świecie terroryzm?
                          Też kapitalizm.
                          A jaki sytem dawał więcej pieniędzy na ochronę zdrowia ?
                          W Polsce : socjalizm.
                          A jaki system dawał więcj na naukę i szkoły?
                          Socjalizm.
                      • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 14:26
                        dla socjalistow ten co zarabia zawsze bedzie bandyta i zlodziejem
                      • Gość: JJ Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 15:56
                        > Zładziej nigdy się nie przyzna do tego, ze jest złodziejem.
                        A pasożyt przyzna się, że pasożytuje na rodzinie i na państwie? Jest jeszcze
                        młody, zdrowy i tylko praca mu nie odpowiada?

                        > Jeśłi ty tak robisz, to twoje postępowanie jest wsteczne, i tylko przedłuża
                        > agonię złego , niewydolnego , obecnnie panującego sytemu-liberalizmu.
                        Uchylanie się od pracy na pewno przysłuży się państwu i przyniesie erę
                        powszechnej szczęśliwości.

                        > Skoro tobie w tym systemie dobże, to widać posługujesz się kijami
                        > bejzbolowymi.
                        To ty chciałaś wybijać komuś okna. Ale oczywiście, z braku argumentów, najlepiej
                        przypisać mi jakieś wymyślone zbrodnie.

                        Łatwiej narzekać, niż coś zmienić, wyzywać innych, zamiast samemu czegoś
                        dokonać, winić wszystkich tylko nie siebie. Gdyby jeszcze ta straszna rodzina,
                        gdy już wróci z pracy, w której zarabiała na utrzymanie swoje i innych, nie
                        burzyła tego przekonania o własnej słuszności delikatnymi sugestiami, że może
                        warto się wziąć do roboty...

                        Poniżej przykład, że nie tylko w Polsce występują takie problemy...
                        www.lyricsfind.com/o/offspring/americana/why-don't-you-get-a-job.php
                        • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 16:52
                          >.... Jest jeszcze młody, zdrowy i tylko praca mu nie odpowiada?
                          Jesteś bezczelny . Jak zwykle. Jaka praco? Przy 20% bezrobociu .

                          > Uchylanie się od pracy na pewno przysłuży się państwu i przyniesie erę
                          > powszechnej szczęśliwości.
                          Dalej jestes bezczelny. Jakie uchylanie się od pracy ?
                          20% społeczeństwa się uchyla ?
                          A jak nie żyjesz w Polsce to nie dyskutuj o czymś , o czym nie masz zilonego
                          pojęcia.

                          > > Skoro tobie w tym systemie dobże, to widać posługujesz się kijami
                          > > bejzbolowymi.
                          > To ty chciałaś wybijać komuś okna.
                          NIe, ja wyrażnie napisałm, że "mnie nie stać by konkurencji wybić okna".
                          NIe stać mnie moralnie.
                          A dla ciebie to nic dziwnego.
                          Najlepiej zatrudniać każdego na np. 3mce. Płacić za 2.
                          Do sądu i tak nie pójdzie bo więcej wyda na bilety.
                          A jak pójdzie? To będzie miał głuche telefony w środku nocy, lub wybite okna,
                          lub dostanie łomem w głowę, przez przypadek.

                          > Łatwiej narzekać, niż coś zmienić,
                          Właśnie zmieniam twój zakuty łeb. Bo sobie nie zdajesz sprawy, że ci bezrobotni
                          i pracownicy, których oszukujesz, okradasz, mogą niedługo zacząć wieszać.
                          A ja będę mieć mniej wrogów od ciebie. Fakt, wrogów bogatszych, ale mniej.
                          A jak już będzie rewolucja to twoje pieniądze na niewile sie zdadzą.

                          > wyzywać innych,
                          Wyzywać to ty wyzywasz.

                          > zamiast samemu czegoś dokonać,
                          Codziennie dokonuje. I prawdobodobnie wypracowuje więcej, niż niejeden
                          darmozjad na dyrektorskim stołku.

                          > winić wszystkich tylko nie siebie.
                          Jak ktoś jest winny to trzeba go winić.

                          > Gdyby jeszcze ta straszna rodzina,
                          > gdy już wróci z pracy, w której zarabiała na utrzymanie swoje i innych,
                          NIe pracuje. Tylko bierze pieniądze.
                          A ta dalsza co pracuje, to jest tak zdemoralizowana, że mam ją głęboko w dupie
                          i nic mi jej gadanie nie przeszkadza.


                          > nie burzyła tego przekonania o własnej słuszności delikatnymi sugestiami,
                          > że może warto się wziąć do roboty...
                          Przy 20 % bezrobociu. To jest właśnie ta bezczelnośc rodziny.



                          • Gość: JJ Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 17:10
                            Jeśli rzeczywiście 20% jest bezrobotnych (w co wątpię), to dla ciebie pozostałe
                            80% to złodzieje? Chyba masz lekko skrzywiony obraz rzeczywistości.

                            > NIe, ja wyrażnie napisałm, że "mnie nie stać by konkurencji wybić okna".
                            Napisałaś wyraźnie, "mnie nie stać, żeby zapłacić za wybicie". To brzmi dość
                            jednoznacznie.

                            > Właśnie zmieniam twój zakuty łeb. Bo sobie nie zdajesz sprawy, że ci
                            bezrobotni i pracownicy, których oszukujesz, okradasz, mogą niedługo zacząć wieszać.
                            Nikogo nie oszukuję i nie okradam. Bezrobotnych raczej wspieram swoimi
                            podatkami. Może dotrze to do ciebie.

                            > A ja będę mieć mniej wrogów od ciebie. Fakt, wrogów bogatszych, ale mniej.
                            > A jak już będzie rewolucja to twoje pieniądze na niewile sie zdadzą.

                            W tych 80% jest dużo więcej uczciwych, ciężko pracujących ludzi, niż ci się
                            wydaje. A w tych 20% dużo więcej tych, którzy raczej nie chcą pracować, niż nie
                            mogą, niż jesteś skłonna przyznać.

                            > > Gdyby jeszcze ta straszna rodzina,
                            > > gdy już wróci z pracy, w której zarabiała na utrzymanie swoje i innych,
                            > NIe pracuje. Tylko bierze pieniądze.
                            > A ta dalsza co pracuje, to jest tak zdemoralizowana, że mam ją głęboko w dupie
                            > i nic mi jej gadanie nie przeszkadza.
                            Mogłabyś mieć nieco więcej szacunku dla tych, którzy cię utrzymują. Jestem
                            pewien, że gdybyś została sama, to pracę znalazłabyś bardzo szybko.

                            > Przy 20 % bezrobociu. To jest właśnie ta bezczelnośc rodziny.
                            To znaczy, że czterech na pięciu potrafi sobie znaleźć pracę. Więc może rodzina
                            ma trochę racji.
                            • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 17:37
                              > > NIe, ja wyrażnie napisałm, że "mnie nie stać by konkurencji wybić okna".
                              > Napisałaś wyraźnie, "mnie nie stać, żeby zapłacić za wybicie". To brzmi dość
                              > jednoznacznie.
                              Skoro mnie stać finansowo na założenie firmy,
                              a założyłam że mnie stać w swoim rozumowaniu,
                              bo skoro piszę o firmie konkurencyjnej to i w domyśle o własnej,
                              to wystarczyło by mi tych kilka złotyh na zapłacenie bezdomnemu za wybicie
                              szyb.
                              Jednak "mnie nie stać (moralnie), żeby zapłacić za wybicie".
                              Nie wątpię , ze tego nie rozumiesz , ty byś wybił, ale to już będzie twój
                              problem, jak ci się wreszcie za kaczora policja dobierze do tyłka.

                              >.......Bezrobotnych raczej wspieram swoimi
                              > podatkami. Może dotrze to do ciebie.
                              Swoimi podatkami, to ty wspierasz swoje pszyszłe bezrobocie.
                              Może dotrze to do ciebie.

                              > W tych 80% jest dużo więcej uczciwych, ciężko pracujących ludzi, niż ci się
                              > wydaje. A w tych 20% dużo więcej tych, którzy raczej nie chcą pracować,
                              > niż nie mogą, niż jesteś skłonna przyznać.
                              Jakiś dowód? czy tylko slogan oparty o bezwarościowe badanie statystyczne.

                              > Mogłabyś mieć nieco więcej szacunku dla tych, którzy cię utrzymują. Jestem
                              > pewien, że gdybyś została sama, to pracę znalazłabyś bardzo szybko.
                              Nie, nie jestem naiwna, poszłabym strzelać, i niszczyć zbytki burżujów.
                              No i oczywiście kraść, ale jak człowiek jest głodny to nie jest grzech.




                              • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 17:44
                                > > pewien, że gdybyś została sama, to pracę znalazłabyś bardzo szybko.
                                > Nie, nie jestem naiwna, poszłabym strzelać, i niszczyć zbytki burżujów.
                                > No i oczywiście kraść, ale jak człowiek jest głodny to nie jest grzech.
                                >
                                widze ze uwazasz ze bogatemu ukrasc to nie grzech,
                                twoim zdaniem pewnie jeszce jak ktos zarabai duzo kasy to nalezy go okrasc i
                                musi sie dzielic z innymi?
                                • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 20:08
                                  A skąd się bierze bogactwo ?
                                  Wiadomo, że z kradzieży.
                                  • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 20:36
                                    chyba masz jakas obsessje,
                                    co dla Ciebie jest bogactwem, czy praca np. za 3500 zl na reke tez jest
                                    krdzieza?
                                    wyjasnij mi to.
                                    • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:36
                                      > czy praca np. za 3500 zl na reke tez jest krdzieza?
                                      Bardzo często tak:
                                      wynoszenie papieru z pracy, oszukiwanie klientów....
                                      I podana kwota nie ma tu nic do rzeczy.
                                      • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 08:37
                                        > > czy praca np. za 3500 zl na reke tez jest krdzieza?
                                        > Bardzo często tak:
                                        > wynoszenie papieru z pracy, oszukiwanie klientów....
                                        > I podana kwota nie ma tu nic do rzeczy.

                                        czemu zakladasz ze jestem oszustem?
                                        czy wszyscy ktorzy pracuja sa dla Ciebie oszustami?
                                        tzn, ze Ty oszukiwalas jak pracowalas

                                        • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 09:41
                                          > czemu zakladasz ze jestem oszustem?
                                          > czy wszyscy ktorzy pracuja sa dla Ciebie oszustami?
                                          > tzn, ze Ty oszukiwalas jak pracowalas
                                          >
                                          NIe , ale współpracownicy kradli,
                                          ja nie chciałam i w pierwszej kolejności mnie zwolnili.
                                  • Gość: poitr Re: Jesteś zakłamany IP: 193.16.239.* 03.11.05, 14:56
                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                    > A skąd się bierze bogactwo ?
                                    > Wiadomo, że z kradzieży.

                                    Bogactwo bieze z ciezkiej pracy, konkurencji
                              • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 18:23
                                najlepiej nich wszyscy Ci ktorzy maja kase podziela sie nia ze wszystkimi,
                                wtedy kazdy bedzie mial rowno i nikt nikomu nie bedzie zazdroscil
                              • Gość: JJ Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 18:44
                                > Jednak "mnie nie stać (moralnie), żeby zapłacić za wybicie".
                                > Nie wątpię , ze tego nie rozumiesz , ty byś wybił, ale to już będzie twój
                                > problem, jak ci się wreszcie za kaczora policja dobierze do tyłka.
                                Ja bym wybił? A to skąd wzięłaś? Przecież to ty zaczęłaś pisać o wybijaniu... A
                                policja uczciwymi się nie interesuje, więc nie mam się czego obawiać. Uczciwa
                                praca jeszcze karalna nie jest.

                                > > Mogłabyś mieć nieco więcej szacunku dla tych, którzy cię utrzymują. Jestem
                                > > pewien, że gdybyś została sama, to pracę znalazłabyś bardzo szybko.
                                > Nie, nie jestem naiwna, poszłabym strzelać, i niszczyć zbytki burżujów.
                                > No i oczywiście kraść, ale jak człowiek jest głodny to nie jest grzech.

                                Nareszcie okazało się, kto z nas dwojga jest złodziejem. I jak łatwo przyszło ci
                                się rozgrzeszyć... A swoją drogą, masz dużo samozaparcia, skoro wolałabyś kraść
                                i strzelać, zamiast po prostu wziąść się do roboty. No cóż, ja chyba jestem
                                "naiwny", bo wolę pracować, nawet na darmozjadów.
                      • Gość: dar Re: Jesteś zakłamany IP: *.217-149-114.enivest.net 26.10.05, 20:45
                        > Zakładanie firm jednoosobowych jest bez sensu.
                        > Jest sprzeczne z rozwojem cywilizacji, i ze sprawnym funkcjonowaniem
                        > społeczeństwa zorganizowanego.
                        > Jeśłi ty tak robisz, to twoje postępowanie jest wsteczne, i tylko przedłuża
                        > agonię złego , niewydolnego , obecnnie panującego sytemu-liberalizmu.
                        > Liberalizm bowiem to nic innego jak najbardziej potępiany XIX wieczny
                        > kapitalizm. To prawo dżungli, czyli totalne bezprawie.
                        > Skoro tobie w tym systemie dobże, to widać posługujesz się kijami
                        bejzbolowymi.
                        >
                        SPOLECZENSTWA ZORGANIZOWANE JUZ ZAKLADALI TACY KOLE JAK STALIN ALBO HITLER
                        • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:51
                          > SPOLECZENSTWA ZORGANIZOWANE JUZ ZAKLADALI TACY KOLE JAK STALIN ALBO HITLER
                          To się wynieś do jaskini , albo na drzewo,
                          wtedy żadne społeczeństwo zorganizowne nie będzie cię denerwować.
                  • Gość: zbulwersowany Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:07
                    Ty jesteś zwykłym pasożytem w dodatku bezczelnym. Jak możesz nazywać złodziejem tego faceta skoro on pracuje i płaci podatki, z których ty bierzesz zasiłek. Ty jesteś złodziejem i powinnaś się wstydzić. Żeby dwa lata siedzieć na d...e i brać zasiłki !!! To skandal !!!
                    • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:34
                      > .... Jak możesz nazywać złodziejem
                      > tego faceta skoro on pracuje i płaci podatki, z których ty bierzesz zasiłek.
                      1. Już dawno nie dostaję zasiłku.
                      2. Zasiłek dostawałam z podatków, któr e płaciłam , przez wiele lat wcześniej.
                      A on jest zwyczajnym wyzyskiwaczem, a każdy wyzyskiwacz jest złodziejem.
                      Proste ?

                      > Żeby dwa lata siedzieć na d...e i brać zasiłki !!! To skandal !!!

                      NIe biorę ŻADNEGO zasiłku.

                      Jak nie wiesz o czym piszesz to nie pisz
                      bo to skandal pisać i nie mieć zielonego pojęcia o temacie.
                      • Gość: JJ Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 23:02
                        Dyskusja robi się dość zabawna...

                        > A on jest zwyczajnym wyzyskiwaczem, a każdy wyzyskiwacz jest złodziejem.
                        > Proste ?
                        Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mi powiedziała, skoro tak wszystko dokładnie o
                        mnie wiesz, kogo to wyzyskuję? Bo że ty wyzyskujesz rodzinę, to już wiemy.
                        • Gość: gość Re: Jesteś zakłamany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 23:11
                          > > A on jest zwyczajnym wyzyskiwaczem, a każdy wyzyskiwacz jest złodziejem.
                          > > Proste ?
                          > Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mi powiedziała, skoro tak wszystko dokładnie o
                          > mnie wiesz, kogo to wyzyskuję?
                          Dużo o sobie pisałeś na początku, i na początku tej dyskusji jest odpowiedź,
                          nie chcę się powtarzać bo to nudne.
                          > Bo że ty wyzyskujesz rodzinę, to już wiemy.
                          Raczej rodzina mnie wyzyskuje.
                          W końcu coś robię, a na emeryturę nie odkładam.
                          • Gość: JJ Wszystkiego dobrego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 23:50
                            > > > A on jest zwyczajnym wyzyskiwaczem, a każdy wyzyskiwacz jest złodzi
                            > ejem.
                            > > > Proste ?
                            > > Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mi powiedziała, skoro tak wszystko dokład
                            > nie o
                            > > mnie wiesz, kogo to wyzyskuję?
                            > Dużo o sobie pisałeś na początku, i na początku tej dyskusji jest odpowiedź,
                            > nie chcę się powtarzać bo to nudne.
                            Nie potrafisz odpowiedzieć na konkretne pytanie? Bo nie ma nikogo konkretnego,
                            kogo bym okradł, wyzyskiwał lub zrobił inne straszne rzeczy, które mi zarzucasz.

                            Wszystko to, podobnie jak twoja wizja świata, to wytwór twojej niezbyt zdrowej
                            wyobraźni. Wszyscy to złodzieje (oprócz ciebie, bo ty masz zamiar kraść w
                            słusznej sprawie), rodzina cię krzywdzi, pracodawcy to bandyci, ty nie założysz
                            firmy, bo wszyscy tylko czyhają, żeby cię zniszczyć. Wszystkie państwa są
                            beznadziejne, systemy gospodarcze nieludzkie, człowiek człowiekowi wilkiem.

                            Żal mi cię. Przyznam, że na pewnym etapie naszej dyskusji podejrzewałem, że
                            wszystkie twoje wymysły to tylko usprawiedliwienie niechęci do pracy, ale teraz
                            widzę, że twoje problemy sięgają znacznie głębiej. Dlatego nie pozostaje mi nic
                            innego, jak tylko współczuć tobie, a zwłaszcza twojej rodzinie.

                            Dalszą dyskusję uważam za bezcelową, ponieważ, co łatwo zauważyć czytając całą
                            naszą gałąź wątku, wszelkie próby racjonalnej argumentacji kwitujesz
                            absurdalnymi zarzutami wobec wszystkich. Życzę ci, abyś wyszła z dołka
                            psychicznego, w którym jesteś, a wtedy może odnajdziesz na nowo swoje miejsce w
                            rodzinie i społeczeństwie.
                            • Gość: gość Re: Wszystkiego dobrego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 11:42
                              Jak ty masz tyle czasu na dyskusje to nie pracujesz uczciwie,
                              ja jestem bezrobotna i mimo to nie mam czasu na dyskusję z tobą,
                              wykonuję dużo pożyteczniejszych rzeczy.
                              • Gość: dar Re: Wszystkiego dobrego! IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 13:47
                                moja droga mojego szefa nie obchodzi co robie w ciagu dnia, czy pije kawe,
                                siedze w necie.mam po prostu wyznaczonyczas na skonczenie projektu.I tak
                                naprawde moj szef ma gdzies to czy robie to po godzinach czy wgodzinach pracy
                                ale przychodzi termin i nie ma zmiluj projekt musi lezec na stole w wyznaczonym
                                dniu.
                                Mnie cos takiego b.odpowiada bo moge sobia planowac czas pracy samemu
                                • Gość: dar Re: Wszystkiego dobrego! IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 13:48
                                  i nie uwazam zebym pracowal nieuczciwie,
                                  • Gość: gość Re: Wszystkiego dobrego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 14:28
                                    > > Jak ty masz tyle czasu na dyskusje to nie pracujesz uczciwie,...
                                    > ...i nie uwazam zebym pracowal nieuczciwie,
                                    To właśnie świadczy o twojej demoralizacji.

                                    • Gość: dar Re: Wszystkiego dobrego! IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 14:43
                                      powiedz mi co,
                                      to jest moja sprawa jak planuje swoj czas.JEZELI POSIEDZE ZA DLUGO W NECIE BEDE
                                      MUSIAL DLUZEJ ZOSTAC W BIURZE.PROSTE?PROSTE!ALE pewnie nie dla Ciebie
                                      • Gość: gość i będziesz wyłudzał godziny nadliczbowe ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 16:50
                                        > to jest moja sprawa jak planuje swoj czas.JEZELI POSIEDZE ZA DLUGO W NECIE
                                        BEDE
                                        >
                                        > MUSIAL DLUZEJ ZOSTAC W BIURZE.PROSTE?PROSTE!ALE pewnie nie dla Ciebie

                                        I będziesz wyłudzał godziny nadliczbowe,
                                        albo będziesz innym wmawiał : "ile razy ja zostaję po godzinach" .
                                        • Gość: dar Re: i będziesz wyłudzał godziny nadliczbowe ? IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 16:56
                                          nie bede niczego wyludzal,mam zadaniowy czas pracy.
                                        • Gość: dar Re: i będziesz wyłudzał godziny nadliczbowe ? IP: *.217-149-114.enivest.net 27.10.05, 16:57
                                          > > to jest moja sprawa jak planuje swoj czas.JEZELI POSIEDZE ZA DLUGO W NECI
                                          > E
                                          > BEDE
                                          > >
                                          > > MUSIAL DLUZEJ ZOSTAC W BIURZE.PROSTE?PROSTE!ALE pewnie nie dla Ciebie
                                          >
                                          > I będziesz wyłudzał godziny nadliczbowe,
                                          > albo będziesz innym wmawiał : "ile razy ja zostaję po godzinach" .

                                          Moja droga z godzin to sie rozliczalo za komuny, ja sie rozliczam z zadan
                                          • Gość: gość Re: i będziesz wyłudzał godziny nadliczbowe ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:20
                                            Znaczy z własnej niepszymuszonej woli łamiesz Kodeks Pracy i zasady BHP .
                              • Gość: tola Re: Wszystkiego dobrego! IP: 82.139.40.* 27.10.05, 14:37
                                jesteś super..dawno się tak nie uśmiałam dzięki:)
            • Gość: roro68 Re: Jesteś zielony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 03:51
              Chyba powinieneś zmienić sobie nicka z JJ na Ścieżka Rozwoju Zawodowego;-)
      • zkpl Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 25.10.05, 21:10
        chitarini napisała:

        > Ostatnio takie zjawisko przerabiam na sobie ze strony >kochanej<
        > rodzinki.Począwszy od rodziców kończąc na ciotkach słyszę tylko,że nie chce
        > mi się pracować bo jak ktoś chce to znajdzie i gdzie to ja powinnam iść do
        > pracy (tzn.do marketu albo sprzątać bo takie propozycje słyszę).Czasami moje
        > nerwy tego nie wytrzymują bo wysyłam kilkadziesiąt cv,zaczęłam szkołę żeby
        > podnieść kwalifikacje,skończyłam kurs,łapię się różnych dodatkowych zajęć by
        > coś dorobić za co jestem krytykowana bo nie szukam rzekomo konkretnej pracy
        > za konkretne pieniądze tylko zajmuję się podobno byle czym...Nie wspomnę o
        > traceniu ostatnich oszczędności by czasem jechać na rozmowę kwalifikacyjną w
        > różne części naszego kraju.Na dokładkę dostaję rady kochanej rodzinki.
        Bezrobocie to chorobA NASZYCH CZASÓW ale nie wiem czy nie bardziej jest
        frustrujące pracowanie za 1200 zł. bez pewności jutro. Ja tak dałem się nabrać
        i harowałem w ten sposób przez 3 miesące po 12 godzin dziennie. Teraz się
        okazuje że niema dla mnie etatu a pracowałem tylko na zlecenie. Dopiero moja
        rodzinka będzie miała frajde. Poza tym to dzisiaj w Polsce jęsli sie nie ma
        układów albo nadzwyczajnego szczęścia to jedyne co mozna zrobić to stąd uciec
        np. do anglii I tak zrobię bo juz mi się na to wszytko robi nie dobrze co to za
        kraj w ktorym połowa czynnnych zawodowo mieszkańców nie ma stałej pracy. Nie
        wierzę już w żadnych sprawiedliwych " Kaczorów"
      • da_tura Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 25.10.05, 21:22
        Witam, trzymam kciuki za autorkę wątku... przerabiałam to przez połtora roku,
        podczas szukania pracy. Tracenie oszczędności na telefony, maile (wówczas
        miałam modem, więc koszty ogromne, rejestracje w serwisach dla poszukujących
        pracy, zdzieranie butów w drodze na rozmowy kwalfikacyjne - a do tego głupie
        teksty: po co Ci tyle pieniedzy (Ci, co nie szukali pracy, nie wiedzą że
        szukanie kosztuje baardzo duzo), wyzywanie od nierobów i leni (to mój kochany
        braciszek), upokarzanie przez drące się na mnie(bo inaczej tego nazwać nie
        mozna) paniusie w urzędzie pracy, spogladające z wyzszością na klientów tegoz
        urzędu. No, ale to w koncu obcy ludzie, nimi się tak nie przejmowałam, jak
        gadaniem rodziny. Pracę w koncu znalazłam, przyznaję, że duzo było w tym
        szczęscia, gdybym go nie miała, moze trwałoby to dłużej, a wówczas nie wiem co
        by się stało, bo efektem półtorarocznego okresu bezrobocia była:
        -stany depresyjne, drażliwość (ppotrafilam bez powodu rozbeczeć sie na ulicy)
        - ogromny żal do rodziny, a głównie do brata, że kopnał mnie w d**e zamiast ręke
        podać, ja gdy on miał parę lat wcześniej kłopoty, starałam sie go wspierać -
        powoli ten żal przechodzi, ale trzeba było następnych dwóch lat abym
        zapomniała, duży żal do dalszej rodziny, do ludzi którzy krytykowali mnie i
        zarzucali mi lenistwo, sami pracując od zawsze na posadach, które im zostały z
        poprzedniego systemu
        - przeraźliwie niskie poczucie własnej wartości- a nigdy wcześnmiej taka nie
        byłam, też mija powoli
        - kompletnie zerwane kontakty z większością znajomych - bezrobocie ma również
        destrukcyjne wpływ na relacje międzyludzkie, dochodzi potem depresja - w wtedy
        nie ma się ochoty na nic, ani widzieć ludzi, ani z nimi rozmawiać...
        Mam zatem taki apel do rodzin osób bezrobotnych - nie dorzucajcie bliskim
        jeszcze kolejnych upokorzeń... bezrobotny WIE, że trzeba szukać pracy,
        powtarzanie mu tysiąc razy nie zmieni nic, wpędzi tylko w jeszcze gorszy
        nastrój.Nie mylmy bezmyślności z troską... .
        Pozdrawiam - Datura

        • margoolcia Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 26.10.05, 10:00
          ja tez takie gnębienie przezywam :-(
          • Gość: ania Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.05, 10:16
            Ja też jestem bezrobotna. Ostatnio jestem gnębiona przez męża bardzo
            intensywnie. Jestem nieszczęśliwa. Nie wiem co mam zrobic, na tutejszym rynku
            pracy jestem po prostu nie potrzebna. Pozdrawiam.
      • Gość: an Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 10:54
        wiesz, czasem biurwy potrafią tak dopiec (dlaczego baby są dla siebie takie
        podłe? to pozostanie dla mnie zagadką), że praca w warzywniaku wydaje się o
        wiele lepszym rozwiązaniem...
      • Gość: grenzik Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych IP: *.chello.pl 26.10.05, 17:19
        jeszcze gorzej, jak np. mama nie rozumie istoty pracy, której się podejmujesz...
        np moja nie była w stanie ogarnąć pracy przed komputerem w domu (data processing
        :D) i dla niej to nie była żadna praca, tylko "ty siedzisz ciągle przed tym
        pudłem" :D
      • krzys1122 Inny punkt widzenia 26.10.05, 23:36
        > Ostatnio takie zjawisko przerabiam na sobie ze strony >kochanej<
        > rodzinki.Począwszy od rodziców kończąc na ciotkach słyszę tylko,że nie chce
        > mi się pracować bo jak ktoś chce to znajdzie i gdzie to ja powinnam iść do
        > pracy

        Co zatem zrobic mezczyzna lat 30, ktorego zona permanentnie nie szuka pracy?
        Wszelkie dyplomatyczne rozmowy, poparte argumentami nie trafiaja. Jest, "dobrze,
        juz dobrze, pojde do pracy", a nastepny dzien dokladnie tak samo wyglada. Na
        pytanie "jak szukanie pracy?" zadane pod koniec dnia we wszystkich mozliwych
        formach i odmianach - zawsze udzielona jest odpowiedz wykretna. Bo to glowa
        bolala, bo niskie cisnienie bylo, bo za wysokie cisnienie, bo zadnego ogloszenia
        w gazecie, bo internet nie dzialal, bo spiaca bylam, bo (...). I tak od 6 lat.
        Zona skonczla studium, 2 kierunki studiow (2x mgr, 1x inz), teraz zaocznie
        jakies podyplomowe ciagnie. Dodam, ze glodem nie przymieramy, ale zyjemy na
        permanentna kreche. I do tego dom zaniedbany a kanapa wygnieciona od ogladania
        telewizji?
        Slowo daje, wolalbym by poszla do supermarketu za 500 PLN... Kazdy dzien tylko
        poteguje moja agresje.

        Krzys1122
        • paw_dady chlopie ratuj zone 27.10.05, 00:42
          krzys1122 napisał:

          > Co zatem zrobic mezczyzna lat 30, ktorego zona permanentnie nie szuka pracy?


          > bo spiaca bylam bo (...). I tak od 6 lat.
          +
          > permanentna kreche. I do tego dom zaniedbany a kanapa wygnieciona od ogladania
          > telewizji?

          nie jestme lekarzem ald chlopie popie..j do specjalisty od depresji. mam
          nadzieje ze zdazysz. Jak ktos duuuzo spi i nawet nie ma sil zabrac sie do pracy
          (6 LAT !!!) chlopie jak najszybciej.

          To nie je wina, ch..owka zdarza sie kazdemu niezalezie od checi. pomoz jej.

          • Gość: zamiana miejsc Re: chlopie ratuj zone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 04:03
            Wiesz, najśmieszniejsze jest to, że niekiedy role się zamieniają. Moja żona
            przez 5 lat wysiadywała przed TV i rozumiem, co czujesz. W końcu znalazła
            niezłą pracę a mnie wyrzucili. I teraz ona popier... a ja śpię;-) Jak niekiedy
            zaczyna mi wypominać, to ucinam żartem, że jeszcze nie minęło 5 lat! A mówiąc
            poważniej: może stwórz jej jakąś robotę w domu albo nawet pół-społeczną gdzieś
            wśród ludzi? A do lekarza może sam powinieneś pójść, żeby trochę odpocząć i
            zrelaksować się.
            • Gość: Taka żona Re: chlopie ratuj zone IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.05, 16:02
              Jestem taką żoną! Czy nie szukam pracy? Wyssyłam 10 cv tygodniowo, jak słysze
              że on zarabia a ja się lenię to ..przeważnie zaczynam płakąc .. /co mam
              zrobić ?. Powiesić się . Staram sie i tak wiele gorzkich słow słysze . Przez
              jakiś czas myślałam ,ze jak do końca roku nie znajde pracy, to.... Teraz mi
              przeszło. Nie kupuje nic dla siebie, Jem niewiele...Może kiedyś znajde pracę w
              warszawie będąc po studiach....
      • hellagumia [...] 27.10.05, 08:35
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • waldka_zmora Re: Dlaczego nie ma zakazu gnębienia bezrobotnych 27.10.05, 10:16
        to jest 100 post w tym watku
        nie znajdziesz czegos co nie istnieje
    Pełna wersja