Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      dlaczego iść na firmową imprezę?

    25.10.05, 08:54
    Dostałam zaproszenie ale zastanawiam się czy iść. Waham się bo wiem że
    NALEŻAŁOBY pójść choćby ze względu na sam fakt bycia tam, a z drugiej strony
    jak sobie pomyślę o plotach, pijaństwie... Uff!
    Przekonajcie mnie jakoś że nie będzie to stracony wieczór.
      • anula36 Re: dlaczego iść na firmową imprezę? 25.10.05, 09:17
        jak nei pojdziesz bedziesz podejrzana( i pierwsza do pozbycia sie) lepiej idz i
        zmyj sie po angielsku w trakcie kiedy upojone towarzytwo nawet tego nie zauwazy
        niz nie isc w ogole.
      • Gość: d Re: dlaczego iść na firmową imprezę? IP: *.217-149-114.enivest.net 25.10.05, 09:20
        zeby popic browaru i pojesc dobrego zarcia
        • Gość: kakaw Re: dlaczego iść na firmową imprezę? IP: *.torun.mm.pl 25.10.05, 10:06
          Zawsze można wyjśc wcześniej.A może będzie fajnie...
      • andrejwww Re: dlaczego iść na firmową imprezę? 25.10.05, 10:09
        Zdecydowanie iść.Jeżeli zostaniesz w domu to zostaniesz uznana że osobe która
        nie potragfi się integrować, bawić i będziesz uchodziła za sztywną.Pozatym to
        jest grupa, a integracja z nią to bardzo wiele korzyści.

        Uważaj na takie imprezy, po alkoholu może być różnie i niektórzy mogą bardzo
        wielu żałować, spokojnie potańczyć, pobawić się, ale się nie ośmieszyć.

        Dzięki temu zapamiętają cię jako osobe z którą naprawde fajnie można się
        pobawić, a to już jakiś plus i dalsze zdobycie sympatii.
        • Gość: Wojtek Re: dlaczego iść na firmową imprezę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 14:45
          Takie imprezy sa z reguly do niczego.wielkie picie i nic wiecej.ale jesli sie
          nie pokazesz masz przechlapane-głupie komentarze itp. Jesli taka impreza jest
          polaczona ze szkoleniem to tym bardziej.Chociaz z tym tez jest roznie-kiedys
          postawilem sie - nie poszedlem na impreze,zostalem wezwany na dywanik-
          wygarnelem szefowi co mysle o imprezach w niedziele pracujac na umowe zlecenie
          i .... dostalem etat.! ale to zalezy od szefa...
      • Gość: maja Re: dlaczego iść na firmową imprezę? IP: *.mtvk.pl 27.10.05, 15:36
        Trudno odpowiedzieć jednoznacznie - iść czy też nie?

        Może opowiem, jak było u mnie:
        1. firma X - firma ok. 25 osób. Większość panów, panie jako jednostki
        zarządzające bądź ozdobniki. Piękna sala, wystawnie, smyczkowy kwartet,
        świece, "ą", "ę". Jako nowy nabytek firmy, poszłam. No, i miałam przechlapane.
        Wtedy tego nie pojęłam - po latach już rozumiem:) - "nowa samica w stadzie" -
        wyglądałam całkiem całkiem w wieczorowej kreacji, zachowywałam się skromnie i
        niewyzywająco ( wiadomo, nowe otoczenie.. ). Niestety, zorganizowano kilka
        konkursików dla pracowników, m.in. konkursik tańca. Wręcz zmuszono mnie do
        wzięcia w nim udziału - z kolegą zajęliśmy pierwsze miejsce. W tymże konkursiku
        startowała faworyta szefa - tańczyła z szefem. To był mój "gwóźdź do trumny" -
        w tym miejscu popracowałam jeszcze parę miechów - stare samice zadziobały
        nową....
        2. firma Y - przeklęte miejsce, siedlisko mobbingu. Zakład produkcyjny z
        zachodnim kapitałem ok. 300 osób, kapitalizm a'la XIX wiek.Co rok firmowa
        impreza dla gawiedzi z hali oraz elyyt z biur. NIE CHODZIŁAM - co prawda byłam
        z biura, ale absolutnie nie należałam do śmietanki firmowej, i dobrze.. Nie
        chodziłam na imprezy na znak wewnętrznego protestu. Nie mogłam pogodzić się z
        tym, że przez cały Boży rok ludzie z hali, zapier..ący w oparach kwasów
        zarabiają grosze w porównaniu z elyytą, a na koniec roku kupuje się kilka bek
        piwa, do tego nieco żarła, i niech się tłuszcza bawi, a kable z biura
        obserwują, jak wygląda małżonek paniX, albo jak się zachowuje panZ, itd.
        Pokazówka, fałszywe uśmiechy ( bo większość przychodziła ze strachu
        właśnie.. ). Tam też długo nie zagrzałam miejsca - m.in. "bo się nie
        integrowałam" - jak mi powiedziała przy zwolnieniu szefowa. Gdybym lizała jej
        cztery litery, może teraz spokojnie bym pracowała.. A tak.. Nie! Nie
        pracowałabym spokojnie - bo moje sumienie nie dawało by mi spokoju..

        Musisz sama zdecydować.. Chyba jednak idź.. pozdr
      • Gość: mj Re: dlaczego iść na firmową imprezę? IP: *.wroclaw.mm.pl 08.11.05, 23:16
        ja chyba mam szczescie. dosyć spora firemka - 60 osób, co roku impreza firmowa.
        obecność nie jest obowiązkowa ale te imprezy zwykle stają się legendami :)
        pozytywnymi i nie możemy sie doczekac kolejnej. co prawda średnia wieku w firmie
        jest ok. 29-30 lat a osób "starszych" czyli ok. '40 tylko kilka wiec wszyscy
        dobrze bawimy się wspólnie. Wiadomo że po imprezie sa plotki ploteczki,
        opowiadanie ze ten i tamta itp. ale co z tego? nie jest to złośliwe, raczej dla
        urozmaicenia monotonnej pracy. znamy sie w firmie dosyć dobrze (dzieki imprezom
        właśnie) wiec wiemy kto ma zone męża chłopaka dziewczyne, kto jest samotny
        samotna dlatego może wiemy tez gdzie jest granica dobrego smaku w opowieściach
        :) co prawda na imprezach sporo sie dzieje ale gdybysmy chociaz troszeczkę nie
        chcieli żeby sie działo to byśmy albo nie ptrzychodzili albo siedzieli drętwo
        patrząc w zupe bojąc sie odezwać. a takie imprezy firmowe potrafią lepiej poznac
        współpracowników, często sa poczatkiem dłuższych znajomości. i zwykle ci co nie
        przychodzą sami wpędzają sie w ciemny kąt i margines. dlatego zachęcam do
        chodzenia na imprezy firmowe, nie po to żeby lizać komuś dupe ale po to żeby
        poznac sie lepiej bo później w pracy lepiej się pracuje :) pozdrawiam serdecznie
      • Gość: a Re: dlaczego iść na firmową imprezę? IP: 212.244.249.* 09.11.05, 01:45
        Na takich imprezach kobiety powinny szczególnie uważać.
        Znam przypadek, gdzie "prezesiki" podosypywali jakiegoś świństwa do drinków i
        daki je do wypicia pracownicom. Następnego dnia kobiety niczego prawie nie
        pamiętały, a wypiły tylko po "jednym".
    Pełna wersja