Gość: wypalony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.11.05, 00:14
Mam taki oto problem- jestem młodym pracownikiem, pierwsza praca w
życiu,prestiżowe studia dzienne, 3 języki (2 biegle),szkolenia itp- piękne
plany, marzenia, teraz się zrealizuję i pokażę, na co mnie stać. A tu kicha.
Mam odpowiedzialne i bardzo samodzielne stanowisko...ale mam dość tej pracy.
zarabiam 1200 zł na rękę, pracować musze po 10-15 godzin-bo inaczej nie
zrealizuję zlecenia, posypią się inne bardzo ważne rzeczy. Przychodzę do
pracy o 8 rano, wychodzę o 20 , w porywach do 24, przychodze do domu ,idę
spać, rano wstaję, do pracy, dziś po 9 godzinach niepłatnych oczywiście
nadgodzin (sobota) pomyślałem, że rzygam już tą pracą. Mam wrazenie w ogóle
słabej organizacji w firmie, nikt mi nie mówi pewnych rzeczy, skąd ja mam to
wiedzieć...z kosmosu??nagle się okazuje, że cos trzeba było zrobić tak a
tak...a ja jako duch święty miałem to odgadnąć...do tego dochodzi nacisk
centrali i osoby odpowiedzialnej z jej ramienia za moją pracę w oddziale
wrocławskim, totalny mobbing z jej strony, obraźliwe maile....niedobrze mi
sie robi na myśl o poniedziałkowym stawieniu się w pracy i otworzeniu
skrzynki..by się dowiedzieć, że wszystko jest źle (np mailowa awantura o
rodzaj czcionki w załączniku).facet ma zwyczaj wydzierania się na wszystkich,
tresury pracowników, by wszyscy chodzili jak w zegarku ze strachu.nie
przyjmuje oczywiście do wiadomości, że mógł gdzieś popełnić błąd.Mam tego
dość. nie za takie pieniądze. tzn ja się bardzo cieszę, że mam pracę itp, ale
łapię się na tym, że skoro odpowiadam za tak ważne rzeczy i mam tyle roboty
ze fizycznie nie jestem tego w stanie wytrzymać i zajeżdżam się, daję sobą
pomiatać za taką kwotę to coś chyba jest nie tak. rzygam pracą...nie
przypuszczałem, że po pół roku pracy można się wypalić...a można.czy to ja
za dużo wymagam od życia czy coś rzeczywiście jest nie tak?