Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      anglistka czy asystentka

    28.12.05, 11:31
    Prosze o rade osoby obeznane w temacie.
    Z wyksztalcenia jestem filologiem angielskim i pracuje jako nuczyciel od 4
    lat. Praca przestala mi odpowiadac nie tyle ze wzgledu na jej charakter ile na
    zarobki, ktore sa, delikatnie mowiac, ponizajace. Rozwazajac opcje innych
    zawodow wydaje mi sie ze z biegla znajomoscia jezyka angielskiego najlepiej
    sprawdze sie jako sekretarka/asystentka. Szukajac tego typu ofert w internecie
    widze ze wymagane sa tez np. bdb znajomosc obslugi MS Office, czasem podstawy
    ksiegowosci. Czy to oznacza ze powinnam ukonczyc dodatkowe kursy? Po drugie
    niemal w kazdym przypadku wymagaja co najmniej 1-rocznego doswiadczenia na
    podobnym stanowisku. Nie wiem czy nie spalniajac w/w warunkow nie porywam sie
    z motyka na slonce. Jak myslicie?
      • kaaarolinkaa Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 11:41
        ja bym Ci radzila zrobic tak: wisac w cv polroczne doswidczenie w jakije lipnej
        firmie i poprosic jakas kolezanke aby w razie czego poreczyla za Ciebie, w
        przypadku telefonu. Bark swiadectw pracy wytlumacz praca na czarno-nie Twoja
        wina i juz. M.In. dlatego szukasz czegos nowego-nie mozesz pozwolic sobie na
        prace na czarno. Z doswiadczeniem i ang bieglym masz szanse na prace za wiecj
        niz 800 netto. Bez dosw ale z ang predzej znajdziesz prace recepcjonistki za
        1000 netto. na tym stanowisku czeka Cie rok, 2 pracy , zdobywania
        doswiadczenia. Potem to juz zalezy-jak bedziesz miala szczescie, zdolnosci itd
        to znajdziesz i prace asystentki za ktora placa duzo wiecej. Oczywiscie, mzoe
        sie tak zdazyc ze znajdziesz od razu prace asystentki, ale na tym stanowsku
        wymagane jest doswiadczenie raczej. Kursow ne koncz, nie warto.
        • korkix78 Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 11:45
          To dobry sposob, tylko zauwaz,ze jak sie powie A to trzeba tez B,tzn musi byc
          tez gotowa na szczegolowe pytania typu:
          - jakie byly Pani glowne obowiazki
          - czym zajmowala sie firma, w ktorej Pani pracowala
          - dlaczego zaprzestala Pani pracy na stanowisko asystentki
          (wtedy zaprzestala to moze zrobic to znowu)
          - co sie Pani w tej pracy najmniej/a co najbardziej podobalo

          i duzo innych
          • kaaarolinkaa Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 12:00
            oczywiscie- i tak:
            > - jakie byly Pani glowne obowiazki
            Odbieranie telefonow, obsluga poczty, emaili, wposlpraca z poczta i kurierami,
            recepcja gosci itp-nie wymyslac nic trudnego, czego nie umialaoby sie robic
            niejako intuicyjnie, a i tak warto podpytac kolezanek jak to robic. To nie sa
            trudne rzeczy i nawet pewna poczatkowa niezdarnosc nikogo nie urazi-widaomo-
            telefony sa inne w kazdej firmie, faxy tez itd.
            > - czym zajmowala sie firma, w ktorej Pani pracowala
            tu juz dowolnosc-proponuje jakas firmie niezwiazana profilem z firma do ktorej
            sie aplikuje-jesli na cv pojawi sie tylko nazwa firmy, bez opisu dzialanosci to
            zawsze mozna cos wymyslec innego niz fima w ktorej am sie rozmowe.
            - dlaczego zaprzestala Pani pracy na stanowisko asystentki
            > (wtedy zaprzestala to moze zrobic to znowu)
            bo praca na czarno-szef w nieskonczonosc odwlekal podpisanie umowy, ja nie
            chcialam juz dluzje czekac i dlatego odchodze. A nerwow sobie nie bede szarpac
            i podawac do Sadu Pracy itp.
            - co sie Pani w tej pracy najmniej/a co najbardziej podobalo
            >
            bardzo mi sie podobala ta praca, dlatego szukam tego samego na tym samaym
            stanwisku tylko legalnego. Owa nielegalnosc mi sie najmniej podobala, poza tym
            bylo extra.

            itd, itd
        • piekna_mery Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 11:56
          Z doswiadczeniem i ang bieglym masz szanse na prace za wiecj
          niz 800 netto. Bez dosw ale z ang predzej znajdziesz prace recepcjonistki za
          1000 netto. na tym stanowisku czeka Cie rok, 2 pracy , zdobywania
          doswiadczenia.

          To mnie pocieszylas. Chyba jednak zostne przy tym co mam :-(
          • kaaarolinkaa Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 12:02
            sluchaj-roznie bywa-serio. Moze sie tak zdazyc ze znajdziesz prace za duzo
            wieksza kase na fajnym stanowisku. Ale z moim doswiadczen i obserwacji wynika
            ze teraz na tym stanowisku poszukuja osob: z dosw, bieglym ang, wyksztalceniem.
            I to wlasnie dosw jest czynnikiem najistotniejszym. Probuj-co Ci szkodzi-
            wysylaj CV i probuj-a mzoe sie uda? Powodzenia
            • piekna_mery Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 12:08
              Dzieki, sprobuje na 100%.
              Pozdrawiam
              • kaaarolinkaa Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 12:13
                jakbys potrzebowala rady z cv czy cos w tym stylu pisz na priv. Co moge-pomoge.
                pozdrawiam
      • iberia29 anglistka czy asystentka a może tłumacz?n/t 28.12.05, 13:40
        • Gość: Magda Re: anglistka czy asystentka a może tłumacz?n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 14:31
          Po anglistyce nie marnuj sie na stanowisku asystencko-serketarskim. Ze
          znajomością języka branżowego (kwestia opanowania go) masz szansę na niezłe
          zarobki jako tłumacz freelance albo inne stanowisko w dowolnej firmie. P.S. To
          ty pracujesz za 1100 w szkole plus 800 z korków?
          • Gość: działaczka Re: anglistka czy asystentka a może tłumacz?n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 21:01
            Popieram. Pomyśl nad tłumaczeniem. Zeby się "wkręcić" w rynek możesz narazie
            zostać w obecnej pracy i zacząć dorabianiem. Potem - przy odrobinie szczęścia -
            możesz po prostu nic innego nie robić - tylko tłumaczenia. Zarobienie 800 zł na
            tłumaczeniach to przy stawce 30 zł to nieco ponad 25 stron. Początkujący
            tłumacz zazwyczaj tłumaczy z prędkością 4-5 stron dziennie, wiec zarobienie
            takiej kwoty nie powinno zająć Ci tygodnia. Nieco bardziej doświadczony tłumacz
            taką liczbę stron robi w 10-12 godzin. Są tacy, którym 25 stron zajmuje jeszcze
            mniej czasu.

            Sama policz, czy warto sie tym zainteresować. Będąc na studiach dziennych i
            tłumacząc dorabiałam 2-5 tys. zł miesięcznie.
            • jsolt Re: anglistka czy asystentka a może tłumacz?n/t 29.12.05, 13:52
              zgadzam się, wszystko fajnie, tyle że znajomość języka nie oznacza
              automatycznie umiejętności tłumaczenia, bo do tego to trzeba jeszcze znać
              branżę, którą się tłumaczy...
              zobacz, autorka wątku pracowała w szkole - i co ona zrobi jak dostanie do
              przetłumacznia np. umowę leasingu albo bilans?
              ogólnie pomysł popieram, natomiast ciężko liczyć na to, że jakieś biuro zlituje
              się i na początku będzie jej podsyłało jedynie np. teksty związane z
              problematyką społeczną


              Gość portalu: działaczka napisał(a):

              > Popieram. Pomyśl nad tłumaczeniem. Zeby się "wkręcić" w rynek możesz narazie
              > zostać w obecnej pracy i zacząć dorabianiem. Potem - przy odrobinie
              szczęścia -
              >
              > możesz po prostu nic innego nie robić - tylko tłumaczenia. Zarobienie 800 zł
              na
              >
              > tłumaczeniach to przy stawce 30 zł to nieco ponad 25 stron. Początkujący
              > tłumacz zazwyczaj tłumaczy z prędkością 4-5 stron dziennie, wiec zarobienie
              > takiej kwoty nie powinno zająć Ci tygodnia. Nieco bardziej doświadczony
              tłumacz
              >
              > taką liczbę stron robi w 10-12 godzin. Są tacy, którym 25 stron zajmuje
              jeszcze
              >
              > mniej czasu.
              >
              > Sama policz, czy warto sie tym zainteresować. Będąc na studiach dziennych i
              > tłumacząc dorabiałam 2-5 tys. zł miesięcznie.
              • Gość: działaczka Re: anglistka czy asystentka a może tłumacz?n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 17:57
                Jsolt, masz rację. Jednak każdy z nas od czegoś zaczynał, nieprawdaż? Poza tym
                żadne sensowne biuro nie zaryzykuje dawania jej specjalistycznych tekstów na
                początku. Jest jednak wiele tekstów, które można tłumaczyć po krótkim
                samodzielnym przygotowaniu. Zresztą od tego jest internet i wrodzona ciekawość
                świata, żeby się ciągle dokształcać - to chyba najtańsza forma nauczania, która
                na poczatek bardzo się przydaje.

                Poza tym nie ma przecież obowiązku akceptowania wszystkiego, jak leci. Na mnie
                zadne biuro nigdy się nie wypięło tylko dlatego, ze wprost oświadczyłam, że nie
                zaryzykuję tłumaczenia tekstu z dziedziny, o której nie mam pojęcia -
                przeciwnie, spotykało się to z dużym szacunkiem.
      • Gość: Mery Lu Re: anglistka czy asystentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 21:57
        Moja sytuacja jest odwrotna. Chętnie podejmę pracę w szkole. Pracowałam jako
        nauczycielka, a także w prywatnej firmie. Uważam, że dla kobiety, która ma
        rodzinę praca w szkole to najlepsze rozwiązanie. Pozdr
      • pielach Re: anglistka czy asystentka 28.12.05, 22:23
        a skad jestes? bo jak z duzego miasta, to moze sprobuj w jakichs agencjach
        konsultingowych czy outsourcingowych? u nich niejednokrotnie liczy sie
        perfekcyjna znajomosc angielskiego + umiejetnosci analitycznego myslenia.
        ja takze uwazam ze zmarnujesz sie na stanowisku asystenckim.
        jezeli chodzi o machlojki z CV, to zdecydowanie odradzam!!!
        pomijaajc kwestie uczciwosci, to mozna sie poplatac w takich klamstwach.
        pozdrawiam i zycze powodzenia
      • Gość: jacobs Re: anglistka czy asystentka IP: *.brda.net 28.12.05, 22:48
        Skonczyc filologie angielska zeby zostac asystentka / sekretarka? Swiat sie
        konczy albo nadszedl czas na znaczne podniesienie wymagan na filologii, ktora
        konczylas.
        • Gość: kol.3 Re: anglistka czy asystentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 23:18
          Również doradzałabym skoncentrowanie się na tłumaczeniach. W perspektywie to
          może Ci dać bardzo przyzwoite dochody. Nawiązałabym najpierw kontakt z biurami
          tłumaczeń, potem można samemu zarejestrować działalność, zrobić uprawnienia
          tłumacza przysięglego/publicznego - czy jak to się teraz nazywa. Bardzo
          wyspecjalizowani tłumacze znajdują pracę w instytucjach unijnych. Ważne jest
          jedno - trzymaj się swojego zawodu. Zostając asystentką - rozmieniasz się. No
          chyba że firma jest bardzo dobrze płacąca i rokująca nadzieję na dalszy awans.
        • Gość: agmaa Re: anglistka czy asystentka IP: 80.48.73.* 29.12.05, 09:53
          A to taka zła praca jako asystentka? Ja nie wiem co chcesz od tej pracy, może źle faktycznie jest:( Ja pracuję jako asystent i nie narzekam, mimo ukończenia kilku kierunków i znajomości jęz. obcych, zajmuję się PR, analizą rynku, przygotowywaniem prezentacji. Dużo się nauczyłam, napewno lepsza praca niż w szkole za grosze i w nerwach:(
          • Gość: krk Re: anglistka czy asystentka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.05, 10:13
            dokładnie, zgadzam sie z tym. To wcale nie jest zla robota, prownujac ja ze
            szkola. Sama bylam asyst., i wydawalo mi sie, ze z moim wyksztalceniem sie tam
            mernuje , zmienilam na szkole i ucieklam stamtad. Znowu jestem asystentka, dobra
            pensja, dosc stabilne godziny pracy a nie siedzenie nad klasowkami po godzinach
            i ciagla nerwowa. Po dwoch latach przerwy w tym zawodzie zauwazylam, ze teraz
            zmienila sie wizja tego stanowiska, bo nie jest to juz slodka panienka w
            krotkiej spodniczce,biegajaca z filizankami kawy.
          • Gość: jacobs Re: anglistka czy asystentka IP: *.brda.net 29.12.05, 15:01
            > le faktycznie jest:( Ja pracuję jako asystent i nie narzekam, mimo ukończenia k
            > ilku kierunków i znajomości jęz. obcych, zajmuję się PR, analizą rynku, przygot
            > owywaniem prezentacji. Dużo się nauczyłam, napewno lepsza praca niż w szkole za
            > grosze i w nerwach.
            Jeszcze tylko 2 pytania.
            1. Co wspolnego ma ukonczenie filologii, matematyki, historii albo innego
            kierunku uniwersyteckiego z byciem nauczycielem?
            2. Na filologie dostaja sie ludzie znajacy jezyk, ktorym beda sie poslugiwac w
            czasie studiow, wiec po co dla zostania asystentka studiowac 5 lub wiecej lat!?
      • piekna_mery Re: anglistka czy asystentka 29.12.05, 10:37
        Dzieki za odzew.
        Prace chce zmienic nie tylko ze wzgledow finansowych ale tez "ambicjonalnych"
        (niestety po kilku latach pracy w szkole moj angielski zaczyna"schodzic na psy",
        nie mam mozliwosci konwersacji na zywo z "nativem", ani tez motywacji do tego
        zeby doszkalac sie na wlasna reke, np. studia podyplomowe).
        Zastanawialam sie nad praca tlumacza, ale poniewaz jestem z niezbyt duzej
        miejscowosci (40 tys. mieszkancow) watpie ze moglabym znalezc tu rynek zbytu dla
        swoich uslug i utrzymac sie wylacznie z tlumaczenia.
        • jsolt Re: anglistka czy asystentka 29.12.05, 13:53
          piekna_mery napisała:

          > Dzieki za odzew.
          > Prace chce zmienic nie tylko ze wzgledow finansowych ale tez "ambicjonalnych"
          > (niestety po kilku latach pracy w szkole moj angielski zaczyna"schodzic na
          psy"
          > ,
          > nie mam mozliwosci konwersacji na zywo z "nativem", ani tez motywacji do tego
          > zeby doszkalac sie na wlasna reke, np. studia podyplomowe).
          > Zastanawialam sie nad praca tlumacza, ale poniewaz jestem z niezbyt duzej
          > miejscowosci (40 tys. mieszkancow) watpie ze moglabym znalezc tu rynek zbytu
          dl
          > a
          > swoich uslug i utrzymac sie wylacznie z tlumaczenia.

          kochana, tłumaczy się zdalnie, musisz mieć w domu kompa i internet, osobiście
          mam tylko jednego zleceniodawcę z mojego miasta, reszta rozsiana po kraju i
          Europie
        • Gość: agmaa Re: anglistka czy asystentka IP: 80.48.73.* 29.12.05, 13:57
          A czy w takiej małej miejscowości masz perspektywy na pracę asystentki?
          Ja też mieszkam teraz w małym mieście, podobnie, chyba poniżej 50 tys. łebkow. Poprzednio pracowałam i w ogóle jestem z Krakowa-na stanowisku kierowniczym zarabiałam połowę mniej niz teraz! W małych miastach specjaliści, osoby wykształcone spokojnie znajda pracę. Powodzenia!!!:)
          Minus pracy biurowej to siedzenie na dupsku:( Bo nawet z filiżankami nie biegam;) Dobrze, że po godzinach zajmuję się sportem;)
          A może tłumaczenie jakieś wirtualne? Przecież teraz jest net i wszystko? No i praca w domu.
          • Gość: Tafi Re: anglistka czy asystentka IP: *.aster.pl 29.12.05, 14:15
            A może lepiej poszukać DODATKOWEJ pracy w szkole językowej, prywatnej rzecz jasna?
            Nawet w mniejszych miastach są takie szkoły, można przecież wziąć sobie ze 2-3
            grupy i pracować 8-12 godzin w tygodniu. Stawka to przynajmniej 25 zl/45 min, w
            zwykle 30-35, więc miesięcznie można dorobić minimum drugie 800 zł...
      • Gość: Kajka Re: anglistka czy asystentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 14:24
        Ja skończyłam germanistykę. W szkole wytrzymałam dwa lata a teraz jestem
        asystentką w niemieckiej firmie. Zarobki 1600 na rękę a roboty nie jest dużo.
        dorabiam sobie tlumaczeniami zwlaszcza, ze nawet w pracy mam na to czas. Ja nie
        klamalabym ze mam doswiadczenie na stanowisku. Ale jak im udowodnisz na
        rozmowie, ze potafisz obslugiwac komputer, fax i znasz jezyk to w sprzyjajacych
        okolicznosciach powinno wystarczyc. Sama tak zaczynałam. Chcieli osobe z
        doswiadczeniem a wzieli mnie. DOBRE WRAŻENIE pamiętaj!
        • Gość: Urszula Re: anglistka czy asystentka IP: 83.238.225.* 29.12.05, 19:47
          też jestem asystentką - sekratarką - pensja obecnie 1800, ale 2 lata temu
          zaczynałam od 1000 - i warto było, ciekawa praca możliwość jej zmiany na inną
          firmę bo asystentów ciągle potrzebują - TO JEST PEWNA PRACA na przyszłość; i
          jeszcze musze dodać że mam za sobą 5 lat w szkole jako anglistka - co uważam za
          jakieś doświadczenie ale generalnie stratę czasu, skończyłam angistykę typowo
          nauczycielską - ale dopiero w szkole odkryłam że to nie dla mnie; obecnie
          jestem doceniana, mam szanse na rozwój, szkolenia itp. nie stoję w miejscu -
          uważam że warto ryzykować; w mojej byłej szkole było nas 4 anglistów- z tego co
          wiem pozostali też poszukali czegoś innego- jeden z chłopaków pracuje w liniach
          lotniczych - śmieje się sam z siebie że jest "latającym kelnerem" i widać że mu
          to praca odpowiada i jest happy; myślę że dla anglistów jest mnówstwo pracy
          poza szkołą - tylko trzeba się z tego wyrwać jesli komuś to nie odpowiada; mnie
          po 5 latach, pomimo różnych podręczników, ciągle nowych materiałów przeze mnie
          przygotowywanych - przestało sprawiać satysfakcję przerabianie tego samego z
          powierzonymi mi klasami z mojego liceum i zaryzykowałam i bylo warto, na
          początku mniejsze a teraz co raz lepsze pieniądze, z optymizmem patrze na
          przyszlość i uważam, że warto było i należy zmieniać pracę nawet przy obecnej
          sytuacji na rynku; szkoda zycia na bylejakość, bierność, tkwienie w maraźmie,
          powodzenia
        • Gość: kol.3 Re: anglistka czy asystentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 19:48
          Dla mnie minusem pracy asystenckiej jest to, że praca jest związana z
          obsługiwaniem kogoś i pracą na czyjś rachunek, a pracować trzeba dla siebie.
          Pracujesz dla swojego szefa, układasz dla niego grafik spotkań, przygotowujesz
          mu materiały itp. jesteś zdana na jego humory, a nie ukrywajmy, czasem szef to
          matoł. Trzeba się cenić, pracować dla siebie, rozwijać się.
          • Gość: agmaa Re: anglistka czy asystentka IP: 80.48.73.* 29.12.05, 21:19
            Grafik spotkań? Ja nie prowadzę, tylko od tego mam sekretarki. Poza tym szefową mam w porządku, moze nie ma między nami "chemii", ale jest OK. To duża firma. Widzisz, kwestia jeszcze tego, co robisz jako asystent, ja np. bardziej jestem ciagle marketingowcem i PR-owcem.
            Poza tym jeśli nie pracujesz w swojej firmie, kol.3, to zawsze dla kogoś pracujesz, obojetne, czy jako asystentka czy jako kierownik działu, prawda? i komuś podlegasz w hierarchii. Co ma do tego "cenienie się"? Ja się cenię, bo godziwie zarabiam, utrzymuję dom i nie musze sobie niczego odmawiać. Tak, że bez przesady. Nie każdy musi od razu zakladać firme, zeby pracować dla siebie.
            • Gość: kol.3 Re: anglistka czy asystentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 11:40
              Nie chodzi o hierarchię i podleganie komuś. Chodzi o to, że wkład intelektualny
              i koncepcyjny asystentki (różne mogą być ich zakresy obowiązków) np. w
              przygotowanie materiałów dla szefa jest czasem bardzo duży, natomiast pozostaje
              ona w cieniu, anoninowa bohaterka. To mi się w tym zawodzie nie podoba.
              Porównywanie tego stanowiska np. z kierownikiem działu jest zupełnie
              nietrafione.
              • Gość: agmaa Re: anglistka czy asystentka IP: 80.48.73.* 30.12.05, 13:05
                Zależy czy masz stanowisko samodzielne. U mnie jest tak np. że wszystko co ode mnie wychodzi, projekt itp. są podpisane moim nazwiskiem, że ja to opracowałam i tak jest przedstawiane. Nie wiem jak jest gdzie indziej:/
                A w firmach jest hierarchia i kierownik podlega dyrektorowi, dyrektor prezesowi itp, więc nie wiem czemu nietrafione;)Jak chcesz pracować na własny rachunek-tylko własny biznesik;) Wtedy sam sobie jesteś sterem;)
                • kol.3 Re: anglistka czy asystentka 31.12.05, 19:50
                  Moje uprzedzenie do tego rodzaju stanowisk bierze się stąd, że byłam świadkiem
                  wieloletniej pracy asystentki naszych kolejnych szefów. Była o osoba o wysokich
                  kwalifikacjach i przede wszystkim oddająca tej pracy wszystkie siły. Jej praca
                  polegała nie tylko na załatwianiu dla szefów wszystkich spraw poczynając od
                  najdrobniejszych, przygotowywaniu opracowań, wystąpień, ale i wypracowaniu
                  bardzo wysokich standardów i stylu pracy szefów, którzy byli, nie ma co
                  ukrywać bardzo różnymi ludźmi. Dla mnie było to chwilami rzucanie pereł przed
                  wieprze. Chyba tylko jeden z tych ludzi zrozumiał ile ona wnosiła.
      • Gość: sylwia Re: anglistka czy asystentka IP: *.leczkowanet / *.limes.com.pl 04.01.06, 10:23
        Rzuc ten kraj w cholere i wyjezdzaj stad, tak jak ja to zrobilam. Wroce tu jak
        sie dorobie. Sami jestesmy sobie winni, dajemy wszedzie soba pomiatac, wszyscy
        maja nas gdzies, a ciagle myslimy, ze jestesmy tacy fajni...Bajka...nikt nie
        potrzebuje ludzi, ktorzy rozwiazuja zadania matematyczne na poziomie
        studiow...potrzebuja ludzi, ktorzy znaja swoja wartosc. Polaka zawsze poznasz,
        bo wszedzie chodzi ze zwieszona glowa...Czemu? Przyjaciele z Czech i Wegier tez
        nie maja lekkiego zycia, ale nie placza...tylko cos robia. A my potrafimy tyrac
        tylko na zachodzie, tylko, ze tam w wiekszosci nas wykorzystuja. Mam gdzies czy
        ktos sie obrazi na te slowa: taki jest fakt! Wroce tu bo mam tu cala
        rodzine-poza tym ten kraj nie dal mi niczego...Sama nie bede walczyc. Pozdrawiam
        i zycze powodzenia. PS. Ze zajomoscia jezyka na wyspie przynajmniej sobie
        pozyjesz...a nie powegetujesz. Pa.
        • jsolt Re: anglistka czy asystentka 04.01.06, 16:22
          Gość portalu: sylwia napisał(a):

          > Rzuc ten kraj w cholere i wyjezdzaj stad, tak jak ja to zrobilam. Wroce tu jak
          > sie dorobie. Sami jestesmy sobie winni, dajemy wszedzie soba pomiatac, wszyscy
          > maja nas gdzies, a ciagle myslimy, ze jestesmy tacy fajni...Bajka...nikt nie
          > potrzebuje ludzi, ktorzy rozwiazuja zadania matematyczne na poziomie
          > studiow...potrzebuja ludzi, ktorzy znaja swoja wartosc. Polaka zawsze poznasz,
          > bo wszedzie chodzi ze zwieszona glowa...Czemu? Przyjaciele z Czech i Wegier
          tez
          > nie maja lekkiego zycia, ale nie placza...tylko cos robia. A my potrafimy
          tyrac
          > tylko na zachodzie, tylko, ze tam w wiekszosci nas wykorzystuja. Mam gdzies
          czy
          > ktos sie obrazi na te slowa: taki jest fakt! Wroce tu bo mam tu cala
          > rodzine-poza tym ten kraj nie dal mi niczego...Sama nie bede walczyc.
          Pozdrawia
          > m
          > i zycze powodzenia. PS. Ze zajomoscia jezyka na wyspie przynajmniej sobie
          > pozyjesz...a nie powegetujesz. Pa.

          bzdurna porada z tym wyjazdem - w Anglii wszyscy znają angielski bo muszą, w
          Polsce świetna znajomość tego języka to jest duży atut - mając taką umiejętność
          tutaj dziewczyna może coś z tym zrobić a tam co najwyżej pójdzie popracować w
          sklepie - faktycznie zaje...ste perspektywy...
    Pełna wersja