natrix78
30.12.05, 10:36
no tak...Bezsilnosc to stan , którego wprost nie znoszę...Od czterech
miesiecy szukam pracy, dzisiaj kolejna informacja negatywna ...tym razem nie
spełniłam kryteriów formalnych.
Zaczynam miec dosc idiotycznych rozmów kwalifikacyjnych, pytań typu "Dlaczego
studzienka kanalizacyjna ma okrągły kształt?"
Odpowiadajac na nie miałam wykazac sie powalajacą kreatywnością.
Zaraz po studiach zaczęłam pracowac, nazbierało sie juz troche tego: urząd
wojewódzki, prywatna szkoła , teatr ...
Pisze wnioski na zlecenie , mam niezłe wyniki ...Ale szukam stałej
pracy ,takiej która pozwoliłaby miec pewnosc jutra( a konkretnie wypłaty na
koniec miesiaca :)..) No i co ? I nic! zastanawiam sie i analizuje ...
Gdzie popełniam bład? czy wysyłam Cv do niewłasciwych miejsc , czy moze
powinnam miec wiecej cierpliwosci i grzecznie czekać ..na własciwy czas,
własciwy moment. Ale człowiek nie moze byc taki bezwolny i czekac az mu los
przyniesie cos w prezencie.
Ok..jeszcze nie jest najgorzej...ale jesli to potrwa jeszcze pare miesiecy to
zacznie mi odbijac.
Czy macie jakies rady jak sobie radzic z tym poczuciem bezsilnosci, czy komus
udało sie wyjśc z takiego impasu, czy stało sie tak poprzez zmiane strategii?
Adios