Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      bezsilność

    30.12.05, 10:36
    no tak...Bezsilnosc to stan , którego wprost nie znoszę...Od czterech
    miesiecy szukam pracy, dzisiaj kolejna informacja negatywna ...tym razem nie
    spełniłam kryteriów formalnych.
    Zaczynam miec dosc idiotycznych rozmów kwalifikacyjnych, pytań typu "Dlaczego
    studzienka kanalizacyjna ma okrągły kształt?"
    Odpowiadajac na nie miałam wykazac sie powalajacą kreatywnością.

    Zaraz po studiach zaczęłam pracowac, nazbierało sie juz troche tego: urząd
    wojewódzki, prywatna szkoła , teatr ...
    Pisze wnioski na zlecenie , mam niezłe wyniki ...Ale szukam stałej
    pracy ,takiej która pozwoliłaby miec pewnosc jutra( a konkretnie wypłaty na
    koniec miesiaca :)..) No i co ? I nic! zastanawiam sie i analizuje ...
    Gdzie popełniam bład? czy wysyłam Cv do niewłasciwych miejsc , czy moze
    powinnam miec wiecej cierpliwosci i grzecznie czekać ..na własciwy czas,
    własciwy moment. Ale człowiek nie moze byc taki bezwolny i czekac az mu los
    przyniesie cos w prezencie.

    Ok..jeszcze nie jest najgorzej...ale jesli to potrwa jeszcze pare miesiecy to
    zacznie mi odbijac.

    Czy macie jakies rady jak sobie radzic z tym poczuciem bezsilnosci, czy komus
    udało sie wyjśc z takiego impasu, czy stało sie tak poprzez zmiane strategii?

    Adios

      • korkix78 Re: bezsilność 30.12.05, 11:08
        Wiem dobrze o czym mowisz. Mialem podobne odczucia.
        Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale mi minelo jak reka odjal w momencie gdy
        zdecydowalem sie wyjechac za granice, szczerze nie oczekujac po tym wiele.

        Pozdrawiam i nie daj sie !
        • Gość: Jaromi Re: bezsilność IP: *.pro-internet.pl 30.12.05, 21:44
          Wiesz znam ten stan, sam szukam w Polsce zajęcia stałego, niestety go nie ma i
          dlatego jezdze do pracy (kompletnie nie w zawodzie ) za granicę. Poswiecam dom,
          przyjaciol tylko po to aby dorobic troche kasy, bo jak jej nie ma to kazdy
          nawet oni traktuja cie jak niedorajdę. Nie mam przepisu, ja sie ratuje tylko w
          ww. sposób.
          Tym razem zostane chyba na stałe.
          J.
          • Gość: Hetera Re: bezsilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 22:00
            Oj ten stan to ja znam az zbyt dobrze. Sama szukam pracy od 8 miesięcy i też
            już byłam na wielu rozmowach, ale dalej nic z tego. Mnie to juz zaczyna
            odbijać, staję się wredną babą, ktora juz nie wie co ze sobą zrobić. Najgorszy
            jest ten stan zawieszenia i niepewności, bo ile to może trwać. Niestety jeszcze
            w tej chwili nie mogę wyjechać, choć myślę że to byłby dobry sposób na poprawę
            samopoczucia.
            Na pocieszenie: Mnóstwo osób to przeżywa,ale ta bezsilność jest naprawdę
            zabójcza.
            • Gość: iwa Re: bezsilność IP: 82.139.30.* 05.01.06, 15:46
              Skończyłam studia wyższe.Ostatnio przez 2 miesiące pracowałam w
              Lidlu.Zrezygnowałam, gdyż ta praca zupełnie mnie nie interesowała.Teraz znowu
              szukam innej pracy i czasami brak nadzieji na lepszą przyszłość.
      • Gość: jaka Re: bezsilność IP: 80.54.156.* 30.12.05, 21:58
        Ja tez znam to uczucie.Jest mi bliskie od ok miesiaca , bo od tego czasu szukam
        pracy.Byłam na kilku rozomowach i wiesz co żenada.Poziom tych rozmów
        zenujący.Ich wcale nie interesuje moje doswiadczenie, jakie miałam obowiązki,
        co osiagnelam.Za to najważniejsze dlaczego wybrałam taki a nie inny kirunek
        studiów, skad pomysł na takie studia. Kurcze skonczyłam naprawde wyszukany
        kierunek....Zarządzanie i marketing na dodatek na nikomu nieznanym
        uniwersytecie łodzkim.
        Ostatnia rozmowa jaka odbyłam powaliła mnie z nóg.Panienka z doradztwa
        personalnego zadzwoniła do mnie i zaprosiła na rozmowe , która miała sie odbyc
        na dzień przed wigilią.Zostawiam wszystko,przygotonia do swiąt odkładam na
        pózniej , a co tam w nocy tez mozna wiele zrobic.Jadę ok 50 km w jedna strone,
        stoje w korku,organizuje opieke dla mojego dziecka co podczas goraczki
        przedswiatecznej było sporym wyczynem i co słysze na sammym poczatku?Otóz pada
        pytanie czy ja aby na pewno jestem zainteresowana ta pracą.Wiecie co rece
        opadaja.Pomijam fakt ,ze panienka spóźniła sie 20 min.Pozostałe pytania nie
        dosć,że czytane z kartki to na takim własnie poziomie.Nawet nie zapytała co
        należało do moich obowiazków w poprzednim miejscu pracy.
        Zwatpiłam,że zanjde prace, zwatpiłam we wszystko.
        • korkix78 Re: bezsilność 30.12.05, 22:07
          Nie zazdroszcze Ci, ale uwierz mi,ze po miesiacu uczucie jest zupelnie inne niz
          po 6, 9 czy 12-tu.
          To moze delikatna namiastka tego co sie czuje po wielu miesiacach. Kiedy sie
          czuje ze sie robi zrzedliwym i kiedy sie traci szacunek do samego siebie i w
          ogole.
          • Gość: jaka Re: bezsilność IP: 80.54.156.* 30.12.05, 22:34
            To miało byc pocieszenie?
            Wiem,wiem i wiesz mi przeraża mnie to.
            • korkix78 Re: bezsilność 30.12.05, 22:41
              Nie, to nie mialo byc pocieszenie, tylko zwrocenie uwagi na raczej dramatyczny
              i bezlistosny fakt.
              Ale w ramach szczerego pocieszenia moge napisac,ze fakt,iz dochodzi do rozmow
              (piszesz ze bylo ich kilka) jest dobrym prognostykiem.
              W moim przypadku do rozmow prawie nie dochodzilo (mialem ich chyba w sumie 5
              czy moze 6 - diagnoza: brak doswiadczenia). Nie mialem mozliwosci udowodnic,ze
              naprawde umiem lepiej Excela niz przecietny kandydat, ze piszac ze moj
              angielski jest bardzo dobry, naprawde jest b.dobry, a i udowodnic ze bardzo
              szybko sie ucze. Bedac na rozmowie jest to prostsze.
              • Gość: jaka Re: bezsilność IP: 80.54.156.* 30.12.05, 22:48
                W pewnym sensie masz racje ale z moich odbytych rozmów nie wynika nic.Nikt nie
                pyta mnie o to co robiłam, co potrafie.Za to ciekawi sa jak reaguje na stres,
                dlaczego szukam pracy( jakby mógłby byc jakis inny powód, nie mam jej to
                szukam) itp. I to o czym iszesz,ze łatwiej jest sie zaprezentowac okazuje sie
                bzdurą.Jeszcez tylko nie kazano mi szcekac i miauczec ale to chyba kwestia
                czasu.
                • no1teresa Re: bezsilność 31.12.05, 01:27
                  a moze bys tak wziela ich natepnym razem przez zaskoczenie i zaczela szczekac
                  lub miauczec tak sama z siebie, z wlasnej inicjatywy?
                  a na pytanie co robisz, odpowiedzialabys, ze masz nadzieje uniknac w ten sposob
                  glupich pytan kwalifikacyjnych typu: dlaczego szukam pracy lub dlaczego
                  studzienka jest okragla? na bank by Cie zapamietali
                  • Gość: kika Re: bezsilność IP: *.toya.net.pl 31.12.05, 10:26
                    U mnie podobnie, szukam pracy od początku września, więc już od 4 miesięcy...
                    Na razie wysyłam cv tylko do porządnych, dobrych firm, ale chyba niedługo będę
                    musiała obniżyć poprzeczkę :( Chodzę na dużo rozmów, czasem nawet na 3 w
                    tygodniu, większość z nich to ciekawe spotkania, trwające nawet 2h, już kilka
                    razy doszłam do końcowego etapu przechodząc przez 3-4 rozmowy, ale finalnie
                    wybierano kogoś innego :( No ale ja mam małe dziecko i boję się, że to
                    ważniejsze niż moje kwalifikacje i doświadczenie. Etap załamania miałam miesiąc
                    temu, teraz jestem w fazie nadziei, choć jak tak dalej pójdzie to pewnie wpadnę
                    w kolejny, większy dół...
                    • natrix78 Re: bezsilność 01.01.06, 15:15
                      tak..najgorszy jest ten moment kiedy przejdzie sie przez kika etapów , juz
                      prawie ustalasz sobie nowy harmonogram zajeć odmienny od specyficznego
                      harmonogramu osoby bezrobotnej;) już planujesz sobie rózne rzeczy, a tu
                      buch ..odpadasz w czwartym etapie....i zaczyna sie jazda od początku..:) Cv,
                      zaproszenie na rozmowe , "rozmowa kwalifikacyjna", oczekiwanie , kolejny
                      etap ..karuzela sie kręci .

                      czy macie uczucie upokorzenia wychodząc z tych rozmów?? Bo tak naprawde
                      jesteście zdolni, macie doswiadczenie, pomysły, ale tak naprawde nikt nie
                      rozmawia z wami powaznie..standardowe pytania, lub zupełnie głupie , poprzez
                      które nie mozna sie wykazac zupełnie niczym.

                      Zauwazyłam u siebie ,że psychika zaczyna mi sie zmieniac przez to wszystko,
                      jestem płaczliwa, marudna, wszystko widze w czarnych barwach.A ile wysiłku
                      kosztuje mnie to mzeby sie uśmiechnąc i powiedzieć,że wszystko bedzie ok!
                      No nic trzeba sie cieszyc małymi rzeczmi; ide sie napić kawy z kardamonem..:)
                      • Gość: kika Re: bezsilność IP: *.toya.net.pl 01.01.06, 15:35
                      • Gość: kika Re: bezsilność IP: *.toya.net.pl 01.01.06, 15:43
                        Ja musze przyznac, ze nie mam uczucia upokorzenia w zwiazku z rozmowami. Rozmowy
                        zwykle sa powazne, merytoryczne, naprawde sporadycznie zdarzaja sie te glupie
                        czy standardowe pytania i nawet nauczylam sie czerpac przyjemnosc z udzielania
                        odpowiedzi na podobnym poziomie... No ale coz, ktos inny okazuja sie lepszy.
                        Jak odpadam na czwartym etapie po czterech 1,5h rozmowach to mysle sobie czasem,
                        ze juz nie mam sily rozpoczynac kolejnej rekrutacji od poczatku, po raz setny
                        opowiadac o sobie, ale jaki mam wybor- trzeba przejsc przez dziesiatki rozmow,
                        zeby dostac dobra prace. Dotychczas mi sie to udalo 3x, wiec mam nadzieje, ze i
                        tym razem sie uda.
                        Czego i Wam zycze :)
                • Gość: ania Re: bezsilność IP: *.chello.pl 09.01.06, 22:47
                  Albo jaki sukces pani w życiu odniosła?Te bzdurne pytania i sztucznie
                  prowadzone rozmowy poprostu wołają o pomstę do nieba!
        • Gość: magda Re: bezsilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 10:00
          kazdy post jest taki sam-wiem co czujesz. Ja nie będę oryginalna-równiez wiem
          co czujesz. Rozumiem że masz jescze dzieciatko wiec mas zkolejna bariere w
          postaci opiekunki dla dziecka, nie wiem gdzie mieszkasz ale dla 'pocieszenia"
          powiem Ci że moja kolezanka szukajac opikunki do dziecka 2letniego w Warszawie
          załamała sie, dostała praca na pełen etat miała zarabiac 1800 na reke a
          opiekunki spiewały od 1200 do 1500 lekko jej rece opadły bo dojazdy do pracy
          to nastepne 300zł i w ten sposob na nic by jej nie zostało. ja mieszkam w
          mniejszym miescie bo ok 60 000 mieszk, buduja sie tu zagraniczne firmy ale mimo
          to pracy dla mieszkancoe tego miasteczka nie ma. Planuje wyjechac do wiekszego
          miasta a potem moze poza granice naszej pieknej polskiej rzeczywistosci bo
          równiez straciłam złudzenia ze dostanę pracę.wszedzie licza się niestety
          znajomości. pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia
      • Gość: aga Re: bezsilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 16:22
        tez jestem zalamana, szukam pracy od 4 miesiecy, nie mam juz prawie kasy, chyba
        sie powiesze, pzdr
      • Gość: Iwona Re: bezsilność IP: 62.233.138.* 01.01.06, 18:00
        Ja też już nie mam siły szukac jestem załamana szukam pracy 5 msc na rozmowy
        chodzę tak 2 w tygodniu cv wysyłam z ogłoszeń z GW i sama szukam różnych firm w
        internecie i nic , a jak ktoś z internetu się odezwie to z pretensjami, ze
        zaśmiecam skrzynkę. Powoli popadam w depresję i myślę czy juz ze mnie jest
        jakiś totalny gamoń.Pozdrawiam
        • Gość: kaska 1 Re: bezsilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 10:07
          wiem o co Ci chodzi, szukam od roku- nad tym że chyba jestem jakas ofiara juz
          sie nie zastanawiam-bo juz w to uwierzyłam.Poczucie własnej wartości jest juz
          bliskie zeru, zrobiłam się marudna i zrzędliwa i szczerze mówiąc nie moge się w
          tym wszystkim odnaleźć. Mam jeednak nadzieję że coś się odmienia bo takl
          beznadziejnie wiecznie być chyba nie może ?
      • Gość: Bil Zastanawia mnie jedna rzecz ??? IP: *.server.ntli.net 02.01.06, 02:40
        Tak się zastanawiam, bo te osoby co mówią, że tyle czasu już szukają pracy, nie
        podają za jaką pensje poszukują tej pracy. Tak to wygląda, jakby chodziło o to,
        żeby dostać pracę za jakiekolwiek pieniądze, nieważne jakie. Nikt nie mówi, że
        odrzucił jakąś ofertę bo dawali za mało, albo nie zastanawia się aby obniżyć
        wymagania finansowe.
        Może na rozmowie wogóle nie dochodzi do pytania za ile pani/pan podjąłby u nas
        pracę. To oznacza, że ta rozmowa jest fikcyjna, albo kandydat jest
        dyskwalifikowany na samym początku ???
        • natrix78 Re: Zastanawia mnie jedna rzecz ??? 02.01.06, 08:40
          to zalezy ..ja jestem w bardzo szczęsliwej sytuacji, bo mój facet duzo zarabia
          i nie ma takiego stresu ..i cisnienia,ale gdyby nie on pewnie szukałabym czegos
          nawet za 800 na ręke...bo trzeba zyć, trzeba opłacic ...domyslam sie jak
          ogromnym obciazeniem dla osób szukajacych pracy jest przedłużajacy
          sie "czasookres" poszukiwań. Ja mam tylko obciazenia psychiczne zwiazane z
          niespełnianiem sie, z obnizonym poczuciem wartosci , a Ci których po prostu nie
          stac na najpotrzebniejsze rzeczy ???
          pocieszam sie, ze tak naprawde szukajac pracy to trzeba sie cięzko
          napracowac..i zupełnie tak jak tam..wymyslic plan, strategie, szukac
          najlepszych rozwiazań ..odbywać spotkania i podróze"słuzbowe" ...tylko róznica
          polega na tym ,ze to my dopłacamy do tego interesu.
          Ale jest to z drugiej strony bardzo wazny okres , bo od tego jak to sie rozegra
          zalezy pare najblizszych lat.
          Oczywiscie sytuacje sa rózne i czasami nie chodzi o rozgrywki ..tylko o bieżace
          przezycie.

          Na rozmowach padaja pytania o pensje ..a owszem
          • Gość: kika Re: Zastanawia mnie jedna rzecz ??? IP: *.toya.net.pl 02.01.06, 08:54
            Ja zdecydowanie nie szukam pracy za jakiekolwiek pieniądze, zawsze dużo
            zarabiałam i mam duże oszczędności, nie mam pracy więc staram się wydawać mało,
            więc teoretycznie mogłabym długo jeszcze spokojnie żyć bez pracy.
            Mogłabym, ale oczywiście nie chcę. Mój największy stres wynika z tego, że
            jestem świadoma, że im dłużej jestem bez pracy, tym trudniej będzie wrócić na
            rynek pracy...
            I oczywiście, że zawsze padają pytania o oczekiwane wynagrodzenie. Podaję
            wysokie kwoty, ale też wysyłam cv tylko do takich firm, o których wiem, że tyle
            płacą.
        • korkix78 Re: Zastanawia mnie jedna rzecz ??? 02.01.06, 10:26
          Ja kiedy jeszcze szukalem, na pytanie o oczekiwana pensje odpowiadalem zwykle
          ze chodzi mi o pensje "docelowo satysfakcjonujaca" sam sugerujac, ze na
          poczatku moge pracowac za naprawde niewiele. Po tym padalo zwykle
          pytanie "satysfakcjonujaca czyli ile?" wtedy odpowiadalem ze 1200-1500 brutto,
          ale to tylko byl punkt odniesienia i przypuszczam ze i za 950-1000 brutto bym
          wzial gdyby mi "na pysk" powiedziano, ze gdy sie sprawdze, otrzymam po pewnym
          okresie (np 6 miesiecznym) wiecej.
          To chyba nie byly wygorowane wymagania ?
          (Absolwent AE Katowice, Finanse Bankowosc, w czasie studiow 3 lata pracy na
          umowe-zlecenie przy wprowadzaniu danych do komputera raz w tygodniu , zwykle po
          12-16 godzin. podczas studiow takze w sumie 8-miesieczny pobyt i praca w USA,3
          miejsce w grze Parkiet Futures Plus organizowanej przez 'Parkiet').
          W moim mniemaniu nie mialem prawie zadnych wymagan placowych, ja jedynie nie
          szukalem pracy totalnie nie w zawodzie (jesli mam byc magazynierem to wole to
          robic za granica,i przynajmniej miec z tego pieniadze,skoro nie moge liczyc na
          samospelnienie).Wytrzymalem tak ok 10 miesiecy
          • berecik7 a ja w sprawie studzienki 02.01.06, 14:35
            No ale przeciez ten dekiel, który ją przykrywa tez może być kwadratowy. chyba
            nie o to chodzi, co?
            • losiu4 Re: a ja w sprawie studzienki 02.01.06, 20:47
              berecik7 napisała:

              > No ale przeciez ten dekiel, który ją przykrywa tez może być kwadratowy. chyba
              > nie o to chodzi, co?

              raczej nie :) kłopoty sprawiałby, o ile otwór wlotowy tez byłby kwardatowy, a
              niewiele mniejszy od dekla ;)

              Pozdrawiam

              Losiu
      • losiu4 Re: bezsilność 02.01.06, 14:01
        natrix78 napisała:

        > Zaczynam miec dosc idiotycznych rozmów kwalifikacyjnych, pytań typu "Dlaczego
        > studzienka kanalizacyjna ma okrągły kształt?"

        a to akurat w miare sensowne pytanie, przynajmniej jesli chodzi o otwór wlotowy
        i dekiel go przykrywający :) kłopot byłby, gdyby był kwadratowy czy prostokątny

        > Gdzie popełniam bład?

        zapewne nigdzie, po prostu pech...

        > czy wysyłam Cv do niewłasciwych miejsc ,

        jest to możliwe choć mało prawdopodobne... bo watpie byś szukała np. posady
        lekarza nie mając kierunkowego wykształcenia

        > czy moze
        > powinnam miec wiecej cierpliwosci i grzecznie czekać ..na własciwy czas,
        > własciwy moment.

        nie powinnaś "grzecznie czekać". Powinnaś szukać.

        > Ale człowiek nie moze byc taki bezwolny i czekac az mu los
        > przyniesie cos w prezencie.

        masz rację, trzeba aktywnie szukać... a los wtedy na pewno się uśmiechnie do
        Ciebie :)

        > Ok..jeszcze nie jest najgorzej...ale jesli to potrwa jeszcze pare miesiecy to
        > zacznie mi odbijac.

        spokojnie, pewnie nie trzeba bedzie aż tyle czasu czekac... a nawet - co nie
        daj Boże - jakby, to od czego są przyjaciele czy rodzina...

        > Czy macie jakies rady jak sobie radzic z tym poczuciem bezsilnosci, czy komus
        > udało sie wyjśc z takiego impasu, czy stało sie tak poprzez zmiane strategii?

        na przykładzie znajomej kobiety: szukała dłuższy i już powoli się załamywała...
        w końcu napisała do firmy, która dała ogłoszenie w Wyborczej... nie wierzyła w
        powodzenie, niemal siłą trzeba było ją przekonywać by jednak spróbowała...
        i "cud" - udało sie. Pracuje teraz na etat i całkiem sobie chwali tę pracę,
        chociaż kokosów nie zarabia :) Tobie również życzę, by wszystko się ułożyło po
        Twojej myśli. Trzymaj się i uszy do góry :)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • natrix78 Re: bezsilność 03.01.06, 08:41
          dzieki ..licze na taki pozytywny scenariusz..:)

          Musi sie kiedys udac ......
          • losiu4 Re: bezsilność 03.01.06, 08:50
            na pewno się uda :)

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: kika Re: bezsilność IP: *.toya.net.pl 09.01.06, 22:31
        Chciałam się pochwalić, że znalazłam pracę i to wymarzoną pod względem firmy,
        stanowiska i odległości od domu, wynagrodzenie jak najbardziej godziwe. Jestem
        szczęśliwa i życzę Wam tego samego :)
        • Gość: Hetera Re: bezsilność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:42
          Gratuluję. Życzę powodzenia w nowej pracy.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja