Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Wypalone kobiety sukcesu

    IP: *.ztpnet.pl 02.01.06, 14:49
    Znalazłam się w podobnej sytuacji pracowałam w firmie zagranicznej przez 6
    lat-po 14 i więcej godzin dziennie.Niestety szef mój był człowiekiem bardzo
    wymagającym i surowym.Dałam z siebie wszystko i jeszcze więcej pośięcałam
    pracy każdą wolną chwilę urlop raz w roku 14 dni -kochałam swoją pracę ale to
    było za mało ,szef żądał więcej i więcej -za jego nieudaczność zapłaciłam ja.
    Zaczęły się szantaże ze strony szefa straszenie,nagany---celem zastraszanie
    abym się zwolniła sama.Na szczęście i nieszczęście zachorowłam przeszłam
    operację ale powrotu do pracy już nie było wszystko zostało tak skonstruowane
    abym nie mogła wrócić na swoje stanowisko.W dniu dzisiejszym jestem na
    bezrobotnym-dobrą stroną tego był jedynie mój psychiczny spokój,odzyskane
    zdrowie-niestety tylko to ponieważ materialna strona cierpi na tym.Kwota
    którą oferuje Moje Kochane Państwo na bezrobotnym jest godna pożałowania-
    chętnie oddam ją osobą które ją ustaliły.W chwili obecnej poszukuję pracy tak
    jak i mój były szef który przeliczył się ze swoimi umjętnościami i
    znajomościami.Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w NOwym Roku może okaże
    się dla mnie lepszyy niż poprzedni
      • Gość: grzybek Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.man.bydgoszcz.pl 02.01.06, 19:33
        Życze powodzenia, spotakło mnie coś podobnego rok temu kiedy mojemu szefowi nie
        podobało się, że wszyscy słuchaja młodej dziewczyny, która na dodatek ma rację
        i zwolnił mnie. Pracowałam tam całymi dniami oddając całą duszę i niszcząc
        prywatne życie.
        Teraz nie żałuję, mój szef wyleciał z pracy miesiąc po mnie, a mi udało się już
        po pierwszym kuroniu ( całe szczęście ) znaleźć nową lepszą pracę, gdzie czuję
        się doceniana.
        • kaja27412 Re: Wypalone kobiety sukcesu 03.01.06, 10:14
          Ja w mojej firmie pracuję od 9 lat,od 7 lat na umowę,oczywiście dopiero od 2 lat
          pracuję na cały etat(oczywiście tylko na papierku) i oczywiście wg.papieru
          zarabiam najniższą krajową choć wyciągam ok.1600 przez ok.6mies w roku(taka
          branża),urlop to jakieś pocięte dni po 4np.raz na jakiś czas,jestem wiecznie
          zmęczona,nic mnie już nie cieszy,na początku było inaczej,jeszcze dwa lata temu
          potrafiłam podczas urlopu myśleć o pracy,być pod tel. itp.praca mi się śni,jest
          przy mnie cały czas.Przyzwyczaiłam moją szefową do tego że bez pracy i
          obowiązków jest mi żle,teraz cierpię,popadam w jakąś matnię...
      • Gość: rybi Czemu szoruja nosem po ziemi za taka kase??? IP: 170.252.96.* 03.01.06, 10:59
        Jesli one wypalaja sie za 25 tys koron co stanowi 2,5 tys euro to sa glupie..
        przeciez to sa zadne pieniadze jak na tamtejsze podatki i ceny..
      • Gość: R. Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.06, 11:48
        mam podobnie

        powodzenia, dasz radę! zrozum też pierwiastek Twojej odpowiedzialności za tę
        sytuację, inaczej frustracja może Cię zjeść, albo w nowym miejscu powtórzysz
        stary scenariusz.
        • kaja27412 Re: Wypalone kobiety sukcesu 03.01.06, 12:25
          To wszystko po to aby uzależnić pracodawcę od siebie, od tego że ja i tylko ja
          jestem najbardziej odpowiednią osobą na to stanowisko bo przedkładam interes
          firmy nad swoje sprawy i życie rodzinne.Tyle że szef chce zawsze więcej i więcej
          i z czasem wszystko staje się dla niego normą a Ty "budzisz się z ręką w
          nocniku" bo niemasz ani satysfakcji ani życia rodzinnego...
          • 3telnick Re: Wypalone kobiety sukcesu 03.01.06, 14:03
            Amen
      • Gość: Artz Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.acn.waw.pl 03.01.06, 15:29
        Nie tylko kobiety.
        Nie tylko.
        Maiłem to samo.
        5 lat w korporacji i zgrzytanie zębów na widok nowego maila w inboxie
        (korporacyjna gadka :))
        Zmieniłem pracę i tyle.
        Uwaga 1. Nie łatwo jest się przestawić.
        Uwaga 2. Ciekaw jestem czy te objawy nie są już gdziś skatalogowane i opisane :)
        Myślę, że taka wiedza była by przydatana HR'om i managerom
      • Gość: ks sosnowiec Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 19:41
        znam taka młodą kobietę która się wypala w oczach na tle pracy jest moją
        szefową ciekawe tylko jak długo, może mnie zwolnic ale i tak mi jej szkoda'
      • Gość: hipermarketówa Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 05:46
        ja jestem własnie taka ofiara pracy ponad siły a przecisz sie mówi ze wszystko
        jest dobre co jest brane z umiarem. mam 50 lat i 350 la pracy .al ostanie 8 lat
        przepracowałam w hipermarketach jako ze jestem zwiazana z handlem od lat 28 miu
        i co i jesem chora ale jak głownie psychicznie nie umiem sie skoncentrowac i
        myslec kreatywnie efekt taki ze jestem zmuszona sc na rente a towszystko przes
        prace ponadf sily bo do wielu rzepracowanychgodzin trzeba dodac jeszcze stres
        bo to daje lepsza wydajnosc kogo to obchodzize czlowiek sie wypali to jego
        problem .
      • Gość: starycynik Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.dyn.centurytel.net 04.01.06, 06:35
        Biedactwa, niech przyjada do Polski, zlagodza sobie stres 20% bezrobociem.

        Swoja droga, coraz ciekawsze tematy w GW, kiedy o tym ze w Ameryce bija
        Murzynow?
        • Gość: gk Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 10:47
          wypaliłam się także, przeszłam operację, ale już jestem na emeryturze, nie moge
          patrzec na papiery.
      • maskarola Re: Wypalone kobiety sukcesu 05.01.06, 07:06
        Wszyscy piszecie o pracy po kilkanaście godzin dziennie i o pracy ponad siły,
        ale ostatecznie przez lata się z tym godzicie. To jest decyzja każdego z osobna
        i ja jej nie neguję. Stwierdza się wtedy fakt, że jest się zmęczonym i nie ma
        się życia prywatnego. Ale co zrobić kiedy po prostu nie można zrezygnować z
        życia prywatnego - rodzinnego, ponieważ ma się dwójkę dzieci? Czekają na ciebie
        w domu, opiekunka się niecierpliwi a ty nie możesz wyjść z pracy! Ja jestem
        taką mamą 3 latki i 16 miesięcznej córeczki. Musiałam odbyć dosłownie walkę jak
        w dżungli o to, żeby nie zostawać na nadgodzinach (co zresztą gwarantuje mi
        KC). Udało mi się, pracuję od 6:00 do 14:30, jestem bardzo wydajna, robię
        więcej niż osoby, które spędzają w firmie po 16 godz. dziennie. Wszystko
        pięknie ale od tego czasu jestem po prostu pomijana we wszystkich awansach,
        premiach itp. to jest kara za sumienną prace dla pracodawcy przez 8 h.
        • iwo32 Re: Wypalone kobiety sukcesu 05.01.06, 22:42
          Alez my piszemy, o sytuacji w której trzeba pracować 12 godzin mimo tego ze w
          domu dzieci, gary, pranie... jestes w bardzo komfortowej sytuacji bo straciłaś
          tylko awanse. Znam kilka takich, które straciły pracę, mimo tego, że coś im
          gwarantuje KP (nie KC) Prawda jest taka, że jesli chcesz sie pozbyc pracownika
          to sie pozbedziesz. Może szefa to bedzie troche kosztowało, ale odpracuje to
          twoja nastepczyni. Więc nie podniecaj się swoją sumienna pracą, za to masz
          płacone co miesiąc (w wyskosci takiej za jaką sie godzisz tam wogóle
          przychodzić) i łaski nikomu nie robisz. A premie? Awanse? No cóż... nie jesteś
          dyspozycyjna... A jesli znajdzie sie bardziej dyspozycyjna to dostaniesz
          wypowiedzenie w którym bedzie napisane, ze twoja absencja i wymogi dotyczące
          godzin pracy dezorganizuja prace firmy. I zaden sąd ci nie pomoże bo pracodawca
          ZAWSZE może zwolnic pracownika, tylko musi to zrobić mądrze.
          • Gość: gk Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:18
            zgadzam sie z Tobą.
            • Gość: gk Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:20
              dodam,że teraz nudze się w domu, dzieci poszły na swoje.
          • Gość: maskarola Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 13:09
            Oczywiście, że się mnie pozbędą jak tylko przyjdzie im na to ochota! właśnie
            dlatego teraz juz zmieniam swoje podejście do roboty, stwierdzam, że to rzecz
            nabyta i nie ta to bedzie inna. Mam nadzieję, ze wiesz co znaczy dzieci gary i
            pranie i 8 godzin pracy. Bo dzieci, gary i pranie przy 12 godz. pracy może być
            już chyba tylko zabawne. Poza tym nic nowego nie wniosłeś/aś do tematu, oprócz
            bardzo konstruktywnego i odsłaniającego Twoją błyskotliwą inteligęcję i
            umiejetność odczytywania skrótów różnych, naszych polskich kodeksów.
        • 3telnick Re: Wypalone kobiety sukcesu 06.01.06, 16:03
          Tych co ich nie widać po godzinach w pracy, są traktowani jako dziwni, nie
          warci atencji, chociaz często są głownymi koniami pociągowymi w firmie. Tak to
          wygląda. A tak w ogóle, ciekawe kiedy w Polsce stanie się popularny
          termin "down shifting" bo komentowany artykuł i wypowiedzi wskazują na bliskość
          tego momentu...
          • kaja27412 Re: Wypalone kobiety sukcesu 06.01.06, 20:05
            nigdy nie dogodzi się każdemu...szef chce mieć sumiennego
            pracownika(pracoholika),pracownik chce mniej zrobić a więcej zarobic,oczywiście
            są wyjątki, jak wygląda sytuacja na rynku pracy wszyscy wiemy,na dzień
            dzisiejszy każdy szef może wszystko bo na nasze miejsce jest 10 chętnych.
            • billy.the.kid Re: Wypalone kobiety sukcesu 06.01.06, 21:01
              zaden z liścików nie mówi o KOBIETACH SUKCESU. raczej o kobitkach ciężkiego
              tyrania. gdzie wy widziałyście swój sukces???
              • kaja27412 Re: Wypalone kobiety sukcesu 07.01.06, 19:59
                może właśnie w tym że pracujemy jak woły...
                • billy.the.kid Re: Wypalone kobiety sukcesu 10.01.06, 19:40
                  a jeąśli tak to przepraszam. sam tyram jak dziki osioł po 300 godz.miesięcznie
                  za marne grosze, ale sukcesem tego bym nie nazwał.
                • kaja27412 Re: Wypalone kobiety sukcesu 10.01.06, 19:58
                  chodzi o to,że tyram jak wół ale moje zarobki nie są najgorsze,problem w tym że
                  chciałoby się więcej zarabiać,ale przede wszystkim mieć z tego satysfakcję a
                  żeby mieć satysfakcję i być wydajnym pracownikiem potrzeba wolnego od czasu do
                  czasu,chciałoby się żeby w firmie choć cząstkowo był przestrzegany KP itp.to
                  właśnie ten brak czasu dla siebie,dla bliskich sprawia że kobiety czują się
                  wypalone,zresztą to temat rzeka a ja jestem już trochę dziś zmęczona...pozdrawiam:-)
      • corgan1 miałem do czynienia z wypalonymi kobietami sukcesu 10.01.06, 20:59
        o jezus maryja! precz, won, do widzenia, nigdy więcej!!!

        Stamdard i cecha mniej wiecej wspólna tych kaszalotów to nieustanne darcie ryja
        i podnoszenie głosu tak że się tynk sypie. Im głośniej darła ryja tym uwazała
        się za wielkiego menago. Normą było wyzywanie ludzi od nieudaczników, p..jebów,
        debili, w powietzru latały tylko qrvy, ch.je. walenie lapskami w klawiature
        albo biuro, j...banie sluchawkami telefonu. Na dodatek zdrobnienia jakby była
        zdziecinniała + ponizanie i wyśmiewanie z ludzi. Publicznie no bo jakżeby
        inaczej.

        Nie, nie i jeszcze raz nie. No ale czy uważały siebie za przebojowe i
        dymaniczne? no jasne!!! Czy się leczyły nerwowo? powinny i to powaznie. Wiem o
        jednej że tak, co ukrywała, no bo w pracy cza być prężnym i dymanicznym żeby
        zarobić na wizytę na kozetce u psychiatry i na psychotropy. A potem
        taka "wypalona" aby "upoprządkować swoje życie" jedzie w Himalaje albo do
        Kambodży uczyć biedne dzieci francuskiego albo angielskiego. No bo łatwiej
        rozdawac biednym dzieciom kredki niż uleczyć z nerwicy tych byłych pracowników
        ktorym się podniszczyło życie albo doprowadziło do zwolnienia.

        Ktoś kto pracuje 14 godzin bo "poświęca się firmie" powinien być trakotwany
        jako niepełnowartościowy pracownik, bo przez 14 godzin na 100% nie pracuje
        wydajnie. Bez chemicznych wspomagaczy nie ma szans.

        Najgorsze w tym wszystkim jest przymusowane zarażanie "przebojowością"
        i "dynamizmem". No bo nie można sobie pozwolić żeby biuro obok ktoś wychodził
        po 8 godzinach pracy? no nie? niepokornych zawsze można doprowadzić do
        zwolnienia, no nie? a teraz to taki trochę płacz za tym, że było się gwiazdą a
        teraz tą gwiazdą już nie jest.

        W ogóle dlaczego mówi sie o wypalonych kobietach? to jakiś osobny gatunek,
        ktory nie ma prawa się wypalić? Przepraszam, że wypalanie ma dotyczyć tylko
        facetów? Kobiety mają być od tego wolne? To są oczywiste konsekwencje wejścia w
        świat biznesu. To nie jest film, to nie jest "MagdaM" albo "Kasia i Tomek".

        tak bywa...
      • Gość: jacobs Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.brda.net 11.01.06, 01:44
        To rzeczywiscie problem, z tym "wypalaniem sie" kobiet w pracy. Aby jemu
        zaradzic nalezy wydluzyc tzw. wiek emerytalny dla kobiet, ktore robia
        nadgodziny. W mysl zasady: Im wiecej przepracowanych nadgodzin,
        tym pozniejszy wiek emerytalny. Wowczas kobiety, ktore beda chcialy dozyc
        emerytury, beda opuszczaly zaklady pracy punktualnie ku radosci swoich rodzin i
        przyjaciol, a pozostale przestana sie obawiac, ze nie umra na posterunku ku
        chwale ukochanej firmy, swojego szefa albo szefowej.
        • kaja27412 Re: Wypalone kobiety sukcesu 12.01.06, 21:58
          amen...
          • Gość: Marian Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: *.icpnet.pl 16.01.06, 17:54
            Wypalone kobiety!!szukajcie chłopów zeby was podjarali na powrót:)))
            • Gość: angie Re: Wypalone kobiety sukcesu IP: 212.185.43.* 21.04.06, 14:45
              A teraz tak na serio. To straszne co sie obecnie dzieje i nikt nie potrafi nic
              z tym zrobic, nasi kochani politycy zamiast zająć sie łamiącymi przepisy
              pracodawcami potrafią tylko kłócić sie i w sejmie bić pianę. Dzisiaj wszyscy
              pracują po min. 12 godzin dziennie, a znam i takich, co pracują po 14, 16, a
              nawet 18 godzin dziennie (również kobiety). Na tym cierpi rodzina i dzieci,
              zrywane są więzi międzyludzkie, niedopilnowane latorośle popadają w konflikty z
              prawem, a mąż znajduje sobie kochanke, bo zony ciągle nie ma w domu, a jak juz
              jest to od razu pada na pysk ze zmeczenia i zasypia. Kiedy ktos to zrozumie, ze
              taka praca jest ponad siły i człowiek nie jest z natury rzeczy w stanie tak
              egzystować??? A w przewazającej wiekszosci jest czas, ze ludzie Ci sa efektywni
              przez 8 - 10 godzin, przez nastepne faszeruja sie dopalaczami, albo nie wiedza
              co czynią...
    Pełna wersja