Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą?

    09.01.06, 12:40
    Jarosław Kaczyński właśnie ogłosił, że PIS będzie wydłużał urlopy
    macierzyńskie. Obiecał też takie zmiany w prawie, które pozwolą kobietom
    skutecznie odwoływać się do sądu, jeśli nie dostaną pracy ze względu na płeć.

    Czy uważacie, że możliwe jest takie rozwiązanie, żeby pracodawcy przestali
    mniej chętnie zatrudniać młode kobiety

    Szukamy kobiet które straciły pracę dlatego, że są kobietami. Opiszcie swoje
    historie!
      • bmwariat Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 12:45
        Przedłużyć okres emerytalny do 80 roku życia i 60 letniego okresu pracy!A
        co..Dlaczego młody ma pracować, a stary siedzieć?? Dać dorobić rencistom do
        pensji..Bezrobocie wsród młodych niech rośnie a co...w końcu " O TAKE POLSKE.."
        • vaniliaa1 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:11
          nic nie da :(
          sama parew razy nie dostalam pracy bo:
          1. jestem kobieta
          2. bede miala dziecko
          3. mam dziecko
          przykre:(
          • redakcja Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym pretekstem 09.01.06, 13:54
            Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym pretekstem? Czy raczej używano innych -
            że np. nie te kwalifikacje, albo "mamy lepsze oferty"?
            Po czym poznać, że powodem odrzucenia oferty pracy jest płeć kandydata?
            Skoro trzeba to będzie udowodnić w sądzie...
            • Gość: Hans ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 19:24
              • redakcja Re: ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE 09.01.06, 19:56
                Proszę podać więcej szczegółów.
                Czym konkretnie argumentowano odmowę zatrudnienia?

                • Gość: Hans Re: ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 20:41
                  W pewnym momencie swojego życia znalazłęm się bez pracy więc postanowiłem w
                  oczekiwaniu na nową , ciekawą ofertę wziąć sprawę w swoje ręce i rozpocząłem
                  świadczenie usług w zakresie sprzątania . Zamieściłem ogłoszenie w GW , odzew
                  był zadowalający , jednak kiedy potencjalny klient dowiadywał się , że to JA -
                  MĘŻCZYZNA zajmuję się sprzątaniem , często słyszałem odpowiedż - ale ja bym
                  wolała kobietę ... TAKA TAK DROGIE PANIE - to właśnie Wy dyskryminowałyście
                  mnie mężczyznę - dlaczego ?? BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ !!!! Chociaż ręczę - bo wiem
                  to nie tylko od siebie - że sprzątać potrafię perfekcyjnie ... Cycki opadają
                  prawda ??
                  • bri Re: ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE 11.01.06, 16:49
                    LOL, nie nasza wina, że większość facetów sprząta po łebkach ;)
                    • Gość: tatuś Re: ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE IP: *.acn.waw.pl 23.01.06, 22:08
                      Lol, chciałoby się napisać "nie nasza wina, że kobiety zachodzą w ciążę" ;)
                      • Gość: Malgonka Re: ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE IP: *.chello.pl 06.02.06, 16:13
                        >"nie nasza wina, że kobiety zachodzą w ciążę"

                        No ale to akurat nie będzie zgodne z prawdą ;-)
                    • halszkabronstein Re: ODMÓWIONO MI PRACY BO JESTEM MĘŻCZYZNĄ PASUJE 11.02.06, 13:05
                      Nie powinnaś tak pisać bo panuje wielkie przekonanie , że matki z dzieckiem i
                      ciężarne też pracują po łebkach , ciągle są zmeczona i myśla tylko o tym by jak
                      najszybciej wrócic do domu do dziecka - czytajac forum jeszcze sie w tym
                      utwierdzam . Urlopy nie pomogą , ale słysze i od mężczyzn po studiach , że
                      czasem np po studiach pedagogicznych wiekszość osób preferuję przedszkolanki ,
                      nauczycielki , nianie , położne.. płci żeńskiej :).

                      Ale przez te urlopy wg mnie bedzie nam ciężko drogie panie... dlatego ja na
                      urlop macierzyński nie ide w ogóle. Rozwiązałam to tak , że teraz nie pracuje a
                      pózniej jak dojde do siebie po porodzie zaczne pracować od wybranego momentu a
                      nie od momentu w którym mi pozwoli Pan Kaczyński !!!!
                      • doroszka Re: 16.03.06, 21:47
                        halszkabronstein napisała:

                        > Nie powinnaś tak pisać bo panuje wielkie przekonanie , że matki z dzieckiem i
                        > ciężarne też pracują po łebkach , ciągle są zmeczona i myśla tylko o tym by
                        jak
                        >
                        > najszybciej wrócic do domu do dziecka -

                        No to dobrze, że napisałaś, że "panuje przekonanie", a nie, że to wg Ciebie
                        fakt :/
                        Poczułabym się obrażona, ze hej!
                        Wróciłam do pracy jak młody miał 4,5 mies. i zauważyłam, że mimo większego
                        niewyspania i braku wolnego czasu jestem bardziej zorganizowana, w zasadzie
                        chyba już nie umiem nic nie robić ;) więcej rzeczy robię perfekcyjnie, bo
                        szkoda mi czasu na późniejsze poprawianie.
                        Nie jestem wyrodną matką, ale zwykle w pracy odcinam się od życia domowego,
                        zapominam, że tam niania karmi Maćkowskiego zupką, albo idą na spacer - no
                        chyba że zapomnę jej zapisać wytyczne w maćkowym zeszycie, to wtedy dzwonię :)
                        Jak wracam, widze uśmiechniętego na mój widok buziala i reszta dnia w caości
                        jest maćkowa - unikam zniecierpliwienia i tęsknoty za "wyrwaniem się", która
                        jest udziałem tak wielu kobiet, które siedzą z dziećmi w domu.

                        Co do ciąży - różnie się przechodzi ciążę - ja rewelacyjnie, na początku
                        chodziłam trochę śnięta, ale generalnie w ciąży dostałam takiego speeda do
                        pracy, że wyrabiałam przez kilka miesięcy najlepszy wynik w moim zespole. Osiem
                        tygodni przed terminem lekarz kazał mi iść na zwolnienie z powodu rzekomego
                        zagrożenia (niewielkiego, ale zawsze, któż to wie...) wcześniejszym porodem. Ja
                        chciałam jeszcze z miesiąc popracować, ale byłam już trochę zdemotywowana - bez
                        podania przyczyny dyrekcja (mimo moich najlepszych wyników) obcięła mi część
                        premii za "postawę i jakość", hehehe - ciekawam tej przyczyny ;) pewnie chodzi
                        o rzeczone wielkie przekonanie :/ ;)
                        Na zwolnienie poszłam 11 lutego, a i tak miałam najlepszy indywidualny wynik
                        miesięczny z wszystkich osób w oddziale - reszta zespołu pracowała ofkors pełny
                        miesiąc. Chodzi o premię sprzedażową, dla uzupełnienia :)

                        czytajac forum jeszcze sie w tym
                        > utwierdzam . Urlopy nie pomogą , ale słysze i od mężczyzn po studiach , że
                        > czasem np po studiach pedagogicznych wiekszość osób preferuję
                        przedszkolanki ,
                        > nauczycielki , nianie , położne.. płci żeńskiej :).
                        >
                        > Ale przez te urlopy wg mnie bedzie nam ciężko drogie panie... dlatego ja na
                        > urlop macierzyński nie ide w ogóle. Rozwiązałam to tak , że teraz nie pracuje
                        a
                        >
                        > pózniej jak dojde do siebie po porodzie zaczne pracować od wybranego momentu
                        a
                        > nie od momentu w którym mi pozwoli Pan Kaczyński !!!!
            • starawyjadaczka Re: Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym prete 10.01.06, 21:43
              redakcja napisała:

              > Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym pretekstem? Czy raczej używano
              innych -
              >
              > że np. nie te kwalifikacje, albo "mamy lepsze oferty"?
              > Po czym poznać, że powodem odrzucenia oferty pracy jest płeć kandydata?
              > Skoro trzeba to będzie udowodnić w sądzie...

              mojej siostrze, ktora starała sie o posade informatyka-odmówiono pracy mówiąc
              wprost: nie, bo jest pani kobietą.
              • Gość: warszawianka Re: Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym prete IP: *.chello.pl 24.03.06, 11:01
                Mi też powiedziano jak szukałam pracy, nie zatrudnimy pani bo szukamy wyłącznie mężczyzny. Dalej
                rozmawiać  już nie chcieli.
            • yeanne bliźniaki 09.02.06, 14:59
              odmówiono mi dalszej pracy na wieść o mojej ciąży bliźniaczej. Taki dokładnie
              był powód. Mam teraz rocznych chłopaków i od 1 marca idę do innej :)
            • Gość: krokodylka Re: Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym prete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:52
              Kobiety w wieku powyżej 20 lat nadają się jedynie do siedzenia w domu,
              płodzenia dzieci nie do pracy szczególnie zamężne. Mam dośc tych durnych pytań
              czy jestem panną czy mężatką, czy posiadam dzieci czy nie czy planuję? Mam
              ochotę takim burakom wykrzyczec w twarz, że nie bo bezpłodna jestem żeby im
              utrzec nosa. Nie zatrudniają mnie bo jestem mężatką nie zatrudniają mnie bo na
              pewno za miesiąc zajdę w ciążę, nie zatrudniają mnie, bo nie mam męskiego
              przyrodzenia. Czasami żałuję że się facetem nie urodziłam, znalazłabym pracę w
              ciągu miesiąca a szukam już 2,5 aż to dla mnie aż i mnóstwo straconych godzin
              na "odwiedzanie" pracodawców i rozmowy z pseudebiznesmenami, którzy rozmowy
              zaczynają od wywiadu środowiskowego. Niedługo zadadzą pytanie czy mi się
              pożycie układa, bo jeśli się nie układa to pewnie nie będę dobrym pracownikiem.
              Mam tego dośc i wszycy mają mnie dośc dookoła bo nie chcę i nie umiem ukryc
              tego żalu i frustracji....
            • agniecha_zal Re: Ale czy ktoś Pani odmówił pracy pod tym prete 24.03.06, 12:10
              Ja, niestety, bylam w takiej sytuacji.
              Staralam sie o stanowisko w jednym z duzych bankow. Bylo to stanowisko w
              centrali, natury bardziej technicznej od strony proceduralnej.
              Majac na uwadze, ze z pewnoscia nikt nie odezwie sie do mnie bo jestem kobieta,
              zamiast tradycyjnego listu motywacyjnego napisalam zwyklego maila.
              W jego tresci zaznaczylam, ze mam nadzieje, iz moja plec nie stanie na
              przeszkodzie zdobycia tej pracy. Argumentowalam chcec pracy tym, ze kobiety na
              takich stanowiskach dostrzegaja dodatkowo inne strony problemu, nie dzialaja
              mechanicznie.
              Udalo sie - byla reakcja i rozpoczela sie rekrutacja. Pan na samym wstepie
              stwierdzil, ze zaintrygowalo go moje wksztalcenie i otwrtosc w mailu.
              Rozmowa trwala prawie 2 godziny. Sprawdzal moja wiedze techniczna z kazdej
              strony. Udalo sie - przeszlam.
              Kolejny etap - rozmowy o procedurach stosowanych w roznych sytuacjach, rozmowa
              po angielsku - przeszlam.
              Zostaly dwie osoby - ja i ... mezczyzna oczywiscie. I kto zostal zatrudniony -
              ON. Nieoficjalnie dowiedzialam sie, ze osoba decyzyjna odrzucila mnie ze wzgledu
              na plec. Przykre.
              Jak sie okazalo po jakims czasie ów ON wylecial po okresie probnym.
          • Gość: mira Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.teonet / *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 15:12
            wdzisz a mnie zwolniono kiedy pakistanskiemu pracodawcy (bylam pierwszym
            pracownikiem w firmie)ustawilam ustawilam firme,tzn zdobylam odbiorcow,
            pomoglam w kupieniu mieszkania, pamietalam o terminach wystaw i ich
            organizowanie-zdobywanie nowych klientow, dbalam o cale biuro i innych
            pracownikow ,nigdy nie malam zadnej krytycznej uwagi na temat mojej pracy a
            jednak po 5 latach szef wezwal mnie i powiedzial nie poprosil zebym sie
            zwolnila, na mojw pytanie czy ma jakies zastrzezenia co do mojej pracy
            odpowiedzial ze nie wszystko jest ok., a poniewaz odmowilam upozorowal wlamanie
            do firmy.policja stwierdzila ze jest to jakas wewnetrzna rozgrywka i z tym sie
            zgadza gdyz 3 dni wczesniej zasiegal informacji od znajomej mi osoby co zrobic
            aby sie mnie pozbyc.Wiec widzisz moja droga tyle lat poswiecen ,bezplatnych
            nadgodzin i czesto bywalo ze szfa nie bylo po 6 miesiecy w kraju -wszystko na
            mojej glowie zostalam na lodzie, a w wieku 47 lat jest bardzo trudno znalesc
            prace w biurze.
          • Gość: Bog Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.aster.pl 11.01.06, 00:13
            Zastanawiam się czy ci którzy tak narzekają na tych pracodawców, którzy nie chcą
            zatrudniać kobiet gotowi byliby oddać część swojej pensji dla tych kobiet.
            Jeżeli tak załóżcie fundacje i ogłoście "Każdej pracującej kobiecie dodajemy do
            wypłaty np. 10% ". Bardzo Łatwo dawać z cudzej kieszenii i obnosić się ze swoim
            wsparciem jeżeli to nic nie kosztuje
        • Gość: m Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 12:27
          Nawet nikt nie chce mnie z tego powodu zatrudnić !!! Dwoje dzieci i leżysz.
          Prowadziłam chwilę własną firmę bo pracy nie mogłam ze względu na dzieci znaleźć
          - ZUS mnie wykończył, pracowałam na czarno - 700 zł - wyjście z dziećmi do
          lekarza - minus 150 zł - pomimo pracy ponad określony czas każdego innego dnia,
          wyjazd zagraniczny też mam za sobą. Nigdy nie skorzystałam z dobrodziejstwa
          urlopu macierzyńskiego i jak dalej tak pójdzie to też nie skorzystam. Normalnej
          pracy możliwej do znalezienia w mojej sytuacji (wyższe ekonomiczne ,
          doświadczenie , angielski,DWOJE DZIECI oraz BRAK ZNAJOMOŚCI )nie ma na naszym
          podwóreczku.Wniosek . Nie mam za co wychowywać już posiadanych dzieci a co
          dopiero kolejne !!!Niezbyt mnie kusi 1000 zł !
        • rembka Re: Sprawa rodzicow 23.01.06, 15:01
          Niestety, jest to zawsze sprawa rodzicow, a nie panstwa, w jaki sposob kobiety
          pracujace ma pogodzic swoje role. Wrocilam do pracy, gdy moje dzieci mialy 4 i
          6 lat. Mieszkam i pracuje w Wielkiej Brytanii, w jednej z najwiekszych
          instytucji finansowych, gdzie nikt sie nie roztkliwia nad mamusiami. Po 11-tu
          latach pracy w godz. 9 - 18-tej, moge podsumowac swoja nieobecnosc z powodu
          dzieci do 10-ciu dni, na przestrzeni tych 10-ciu lat. Dlaczego? Bylo to mozliwe
          tylko i wylacznie dlatego, ze od pierwszego dnia pracy mialam odpowiednia
          opiekunke do dzieci. Zawsze byla to osoba, ktora mogla dziecko zabrac do
          lekarza w razie choroby, zaprowadzic na zajecia pozalekcyjne, etc. W
          podbramkowych sytuacjach, moj maz bral wolny dzien, albo ja urlop. Nie ma
          chwili, w ktorej nie czulabym, ze zawiodlam moje dzieci, bo nie czekalam na
          nich pod szkola, bo opuscilam wiele wywiadowek, bo nie bylam w komitecie
          rodzicielskim. Jasne, ze najlepiej byloby, gdyby moj maz zarabial tyle, by
          mozna bylo zyc z jednej pensji, ale tak nie jest, wiec nie rzucam sie
          na 'system' z pretensjami.

          Teraz w UK, mozna miec przedluzone urlopy bezplatne, ojcowskie, itp, ale
          jeszcze do niedawna, kobieta pracujaca byla trudnym do rozwazenia pracownikiem.
          Wraz z wprowadzeniem przedszkoli, ktore sa otwarte do poznego wieczora i
          wprowadzeniem dzielenia etatow, dostep do pracy dla kobiet jest powszechny.
          Rodzice i pracodawcy negocjuja uklady, ktore nie powoduja konfliktow, ktok po
          kroku, ustalaja warunki w ktorych praca i macierzynstwo sie wzajemnie nie
          wykluczaja. Wspolpracownicy wymieniaja sie zmianami, zakresami obowiazkow, etc.
          Kobiety same udowodnily, ze potrafia byc dobrymi pracownicami, pomimo tego, ze
          maja male dzieci w domu. To moze tylko i wylacznie dzialac wtedy, kiedy kazda
          rodzina zda sobie sprawe z tego, ze praca to ODPOWIEDZIALNOSC i nie mozna sobie
          pozwalac na ciagle opuszczanie dni z powodu sytuacji rodzinnej. Rodzice w
          Polsce musza zdawac sobie sprawe z tego, ze dopoki nie zapewnia swoim dzieciom
          porzadnej opieki, nie beda mogli oboje pracowac. To jest ich odpowiedzialnosc,
          a nie odpowiedzialnosc pracodawcy. Teraz, malo ktora kobieta w UK pozwala sobie
          na pozostanie w domu z dzieckiem, a kiedy powraca do pracy, jej pracodawca musi
          wiedziec, ze moze na nia liczyc. Prosze panstwa, to jest mozliwe, bo male
          dzieci nie musza siedziec calymi dniami z mama albo tata. Dzieci doskonale
          rozumieja, ze rodzice musza pracowac, a nimi musi sie opiekowac ktos inny. Nie
          zawsze angina, albo zapalenie ucha u dziecka musi oznaczac, ze mama siedzi z
          dzieckiem 2 tygodnie w domu, tak jak to sie ciagle zdarza w Polsce. Ja sama nie
          zatrudnilabym kobiety, ktora nie ma dobrze zorganizowanej opieki nad dziecmi w
          domu. Oczywiscie, kazdy pracodawca rozumie, ze gdy jest sytuacja podbramkowa,
          rodzina jest na pierwszym planie, ale takie sytuacje, tak naprawde nie sa tak
          czeste, by to powodowalo niezatrudnialnosc kobiet.

          Moim zdaniem polskie kobiety same sobie strzelaja w stope, majac tako
          roszczeniowa postawe wobec pracodawcow. W koncu, decydujac sie na zalozenie
          rodziny, musimy zdawac sobie sprawe, ze jest to nasza osobista sprawa i my
          ponosimy odpowiedzialnosc za swoja sytuacje rodzinna. Trudno zrzucac te
          odpowiedzialnosc na rzad, na pracodawce, na ustroj za to, ze z wlasnego wyboru
          decydujemy sie na zalozenie rodziny, albo ze mamy x dzieci. W koncu jestesmy
          sprawcami swojego losu i to jest nasza sprawa w pierwszym rzedzie!!!!
          • earl.grey Re: Sprawa rodzicow 24.01.06, 10:29
            zgadzam się. Opieka nad dziećmi to sprawa rodziców, a nie państwa. Wydłużanie
            urlopów macierzyńskich, zwiększanie ochrony przed zwolnieniem tylko utrudni
            kobietom zdobycie pracy. Ale nie jest tak, że państwo nie może nic zrobić. Tak
            jak w poście Rembki:
            - długo otwarte przedszkola
            - dzielenie etatów (tu kłania się biurokracja!)
            - negocjacja warunków w tym przede wszystkim godzin pracy pomiędzy pracownikiem
            a pracodawcą
            - współpraca z kolegami
            - praca zdalna (choćby przez Internet)- do tego wszystkiego powinno zachęcać
            ustawodawstwo.
            A przede wszystkim państwo powinno postarać sie wprowadzić w życie nasze
            zobowiązania międzynarodowe zmierzające do wyrównania zarobków kobiet i mężczyzn
            za tę samą pracę. Wtedy będzie większe prawdopodobieństwo, że w przypadku
            konieczności zostania z dzieckiem (choroba niani, zamknięte przedszkole, inna
            nagła konieczność) zwolnienie czy urlop weźmie ojciec. Ryzyko będzie podzielone
            pomiędzy dwóch pracodawców (matki i ojca) i stopniowo zniknie przekonanie (także
            wśród pracodawców), że to zawsze kobieta jest tym "gorszym" pracownikiem, który
            w razie czego musi zająć się dzieckiem.
          • Gość: szpak Re: Sprawa rodzicow IP: 213.31.229.* 26.01.06, 12:40
            Swiete slowa. Ale - mimo niezaprzeczalnej prawdziwosci tych slow - to
            troche "rzucanie grochem o sciane". U nas lenistwo i cwaniactwo (z wyludzeniami
            L4 wlacznie) to cnoty, nie przywary. W Polsce praca nie jest wartoscia,
            wiekszosc ludzi nie docenia wlasnego rozwoju, przynoszonych przez prace
            korzysci, istotne sa TYLKO I WYLACZNIE pensje. Najlepiej w ogole, gdyby
            pracodawca wyplacal je za darmo. Wiele kobiet w Polsce bardzo wyraznie
            pokazuje, ze nie chca pracowac, chca tylko dostawac kase za to, ze "sa
            zatrudnione".

            Nistety to widac wszedzie - tutaj mozna polecic przejrzenie forumowego
            watku "12tc i L4", gdzie powtarzaja sie sformulowania "jestem na zwolnieniu z
            lenistwa, ciaza nie jest zagrozona, przebiega normalnie, ale nie chce mi sie
            pracowac" i temu podobne. A to przeciez sam poczatek! Potem rodzi sie dziecko i
            jest tylko jeszcze gorzej (dla pracodawcy oczywiscie).

            Jestem kobieta, w tej chwili w 21tc. Pracuje, bo lubie, chce i szanuje swoja
            prace. Przykro mi to mowic, ale bardzo, bardzo powaznie sie bede wahac zanim
            zatrudnie kobiete u siebie w firmie. Takie nastawienie, o ktorym czytam na tym
            forum i ktore bardzo czesto widuje w zyciu mnie zniecheca do kobiet-
            pracownikow. Najgorsze jest to, ze przez takie kobiety-leni cierpia normalne,
            odpowiedzialne kobiety. Pracujace doskonale, inteligentne, obowiazkowe,
            odpowiedzialne. Chlubna, ale niestety, mniejszosc...
          • elza78 Re: Sprawa rodzicow 31.01.06, 23:06
            ciekawe jaka czesc twojej pensji w uk pochlania zatrudnienie opiekunki? 1/10??
            1/5? bo w polskich realiach czesto jest to kwota przewyzszajaca wyplate matki,
            wiec lepiej zostac z maluchem w domu niz doplacac na dojazdy do roboty i
            pracowac na pensje opiekunki.
            • Gość: szpak to siedz z malucham w domu! IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 01.02.06, 09:18
              A nie udawaj, ze pracujesz wpedzajac pracodawce w klopoty i robiac krecia
              robote wszystkim kobietom, ktore naprawde chca pracowac.
              • panpazapan opieka płatna 100% a nie 80% 03.02.06, 15:43
                opieka nad dzieckiem powinna wynosić 100%, nie chodzisz do pracy, tracisz
                pobory, kupujesz lekarstwa, wzywasz pomoc-lekarza do domu, czekasz 5 godzin,
                jest noc, lekarz przyjeżdża z pretensjami (nie karetka, pomoc wyjazdowa, falck
                np) że służba zdrowia jest za darmo i po co go wezwałaś jak dziecko dycha....
                • panpazapan Re: opieka płatna 100% a nie 80% 03.02.06, 15:45
                  a właściwie chciałam o tym, że pracuję i boje sieo prace na każdym kroku,
                  niemalże.

                  z powodu tego że jestem matką po urlopie macieżyńskim dostałam gorsze niższe
                  stanowisko i mniejszą pensję a sama wychowuje dziecko.
                  • Gość: szpak tja, jasne 100% placy za nic, przecie masz dziecko IP: 57.66.197.* 03.02.06, 17:54
                    I najlepiej niech tak placa za nic-nie-robienie do konca zycia!

                    Typowo roszczeniowa postawa - chcesz siedziec w domu ze SWOIM dzieckiem, ale
                    wszyscy inny maja byc na kazde zawolanie, pracodawca ma dawac wolne kiedy ci
                    sie umysli, placic za to 100% (hmm, palcmy od razu wszyskim kobitom z dziecmi i
                    niech siedza w chalupach i nie udaja, ze pracuja!), ze cie w pracy nie ma i
                    pewnie jeszcze po glowce glaskac i mowic "o! uwielbiam pracownice, ktore nie
                    pracuja! uwielbiam powodowane przez nie zamieszanie i uwielbiam im za to
                    placic!".

                    To TWOJE dziecko, nie twojego pracodawcy, nie panstwa, nie podatnikow, niczyje
                    inne, tylko TWOJE, zrozum. Pracodawca zatrudnia pracownikow, dla zysku z ich
                    pracy. Nie pracuja - nie ma zysku, prosta rzecz. Praca to przeciez nie
                    instytucja harytatywna.

                    Wcale sie nie dziwie, ze musisz sie bac o prace - przy Twoim nastawieniu,
                    wyczuwalnym przeciez i dla wspolpracownikow i szefow, skutki latwo przewidziec.
                    • Gość: Romek Re: tja, jasne 100% placy za nic, przecie masz dz IP: 212.190.72.* 11.04.06, 13:42
                      Zagolopowalas sie dziewczyno. Przez takie emocjonalne kobiety jak ty,
                      (parafrazujac twoje slowa z poprzednich postow), innym kobietom przypisane jest
                      rowniez wlasnie takie emocjonalne podejscie do zycia i innych osob. Wnioski,
                      jakie wyciagnelas sa zbyt daleko idace a do tego krzywdzace. Skad u ciebie taki
                      sfrustrowany ton i ten krzyk. Czy oczekujesz, ze matka samotnie wychowujaca
                      dziecko ma zostawic zostawic je z goraczka i pojsc do pracy z nadzieja, ze moze
                      nic mu nie bedzie? Jesli pracodawca jest czlowiekiem, to mozna sie z nim
                      dogadac, chyba ze ten pracodawca zapomnial, ze sie urodzil kiedys tak samo jak
                      ty chyba zapomnialas. Za duza emocjonalnosc to domena kobiet. Wlasnie takie
                      stwierdzenia pokutuja dzieki takim kobietom jak ty.
              • elza78 Re: to siedz z malucham w domu! 20.03.06, 16:44
                ty szpak chyba masz problemy z rozumieniem czytanego tekstu co :)
          • Gość: gosc Re: Sprawa rodzicow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 19:49
            odpowiem krotko - fajnie to brzmi jak sie zarabia odpowiednio duzo pieniedzy i
            w ten spsob mozna dac tez prace innym. W Polsce tak nie jest i jeszcze długo
            nie bedzie jak przy zarobkach 700 zł / m-c jest kogos stac na opiekunke do
            dziecka (co najmniej 5 zl/godz.)????????????
        • Gość: marzena Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 22:47
          Straciłam prace , bo kochane Pnstwo wydłuzyło czas emerytalny kobiety 60 lat i
          po co te babcie siedząi zabieraja prace młodym ludzią niekiedy kobieta samotnie
          wychowujace dzieci szlak mnie trafia jak tak dalej bedzi to nic dobrefgo z tego
          nie wyniknie,
          • Gość: leeloo2002 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.e-point.pl 16.03.06, 15:35
            To co mowisz nie jest prawda. moja mama jest doswiadczona nauczycielka i zostala
            wyslana przez dyrektorana wczesniejsza emeryture po 30 latach pracy by zrobic
            miejsce mlodym, BO TAKI JEST "PRIKAZ" - tak jej to wytlumaczono. I od 54 roku
            zycia jest garnuszku panstwa, chociaz z powodzeniem moglaby i chciala na siebie
            zarabiac.
      • jktasp Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:42
        Kilkakrotnie nie dostałam pracy, pytano o wiek i stan cywilny, do pytań o
        kwalifikacje nie doszło.Kiedy już pracę dostałam, to szefowa zaczęła mnie
        podejrzewać o ciążę, ( choć w ciąży nie byłam) kazała wszystkim pracownikom
        sprowokować mnie do zwierzeń i wybadać czy to prawda, obarczano mnie większą
        ilośćią zajęć, żeby samo wyszło na jaw, tyle, że nie miało co
        wyjść ...popracowałam w tej firmie kilka lat.
        • gabi683 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:47
          UP w Szczecinie :)
          Jestes kobieta masz troje dzieci jestes spalona na strcie nikt CI pracy nie da:)
          Słowa kobiety ktora podbija karte hehheheh i wszytko na ten temat:)
          Słuchała tego i powiem ze to nic nie zmieni ,bo ile kobiet odda sprawe do sdu :
          (Bo trzeba miec na to czas i kase !!!!!!!
        • jol5.po Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:03
          no dobrze, ale przecież pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych kobiet nie daltego, że z zasady ich nie lubia, tylko dlatego, że widocznie ich praca jest potencjalnie (ze względu na ciążę) droższa od innego pracownika.
          Pracodawca odprowadza za pracownika dosyć duże pieniądze do państwa. Może coś na tej lini trzeba zmienić, może ułatwić procedury zakładania małych firm, ulatwić procedury pozwalające wykonywać prace w domach, poza firmą. Zawsze to większa możliwość wykonywania takiej pracy przez kobietę np. na urlopie wychowawczym, czy będącej w domu
          np. niedawno prasa opisywała aferę, związana z tym, że kobiety, które wykorzystały urlop macierzyński bedące na etacie a równoczesnie mające własną działalność gospodarczą dostały zawiadomienia z ZUS-u co do zaległych składek, jakich nie opłaciły rzekom za czas, kiedy nie pracowały - wiele jest takich niedobrze pomyślanych rozwiązań prawnych, niesprzyjających kobietom próbującym połączyć ogień i wodę czyli pracę i dziecko
          • Gość: a Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 15:57
            Moj obecny pracodawca zapytal sie na rozmowie kwalifikacyjnej o "moje plany
            zyciowe". Przez moment sie zastanowilam, czy powiedziec prawde,ale jednak
            powiedzialam, ze za jakies 2 lata chcialabym urodzic dziecko. W odpowiedzi
            uslyszalam: "Swietnie, mam nadzieje, ze Pani plany sie spelnią." Co sie potem
            okazalo? Ze wlasnie m.in dzieki szczerosci dostalam te prace. I dzieki temu, ze
            na rozmowie pokazalam sie od, nazwijmy to, ludzkiej strony. Szef odetchnal z
            ulga, ze nie wszystkie mlode kobiety odkladają decyzje o macierzynstwie i
            rodzinie i ze znalazl kogos normalnego :) Zycze wszystkim kobietom takich
            pracodawców!
            • Gość: ciezarna Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:46
              Ja też mam takiego pracodawcę. Obecnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem. Szef
              wybitnie się ucieszył, że mi się rodzinka powiększy. Na Wigilii firmowej
              powiedział mi tylko, żebym nie zapominała, iż mam ogromny potencjał. Trzeba go
              pielęgnować i nie zamykać się w domu. Dzieci są bardzo ważne, ale dla mnie mam
              być też ważna ja sama. Myślę, że dużo w tym racji. Jak tylko odchowam nieco
              maleństwo spróbuję założyć własną firmę. Zobaczymy.
              • Gość: Ania nie patriotka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.01.06, 12:57
                Wypisywanie tych żalów i tak nic nie zmieni. Bedzie jeszcze gorzej. Wyjeżdżam
                za miesiąc do Irlandi i tam urodzę dziecko. Mąż dostał pracę w bardzo dobrej
                firmie. Prawda taka, że nie wracamy juz do Polski. Pa.. Pa... Panie Kaczyński,
                zobaczymy kto będzie za 30 lat płacił emerytury. A może zabrać emerytury...i
                wysłać staruszków do pracy? To by było rozwiązanie...
            • agunia_29 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 12.03.06, 14:34
              GRATULUJĘ!!! Jednak nie wszyscy potencjalni pracodwacy są tacy ludzcy,
              niestety:-) A wiekszość nie jest. Akurat miałaś szczęście, że tak trafiłaś.
              Powodzenia
      • madlen221 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:50
        Witam.Kupiłam jak zwykle dzisiaj gazete wyborcza ,zeby zobaczyc i poszukac
        jakiejs oferty pracy dla siebie.
        I zobaczyłąm tam niestety ,to co zwykle.Czyli zadnej pracy.
        Chodzi o to ,ze tam podajecie oferty pracy dla osób które juz maja prace!!!
        A wiem ze wiele osób nie ma pracy i chciałoby dostac swoja pierwsza ale
        niestety wymagania sa takie ze głowa boli ,np.2 doswiadczenie.Czyli jest to
        preaca juz dla kogos kto pracuje.To jest bez sensu.Pomyslcie zeby dawac oferty
        dla naprawde potzrebujących pracy.
        • lola211 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:55
          Gazeta tylko drukuje ogloszenia, jakie jej zleca pracodawcy.A Ci zdecydowanie
          wola kogos, kto ma juz praktyke.
        • balba_77 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:01
          przecież to nie jest wina GW, że Ci którzy się ogłaszają potrzebują
          doświadczonych pracowników (to tak na marginesie)

          Ja myślę, że matkom najbardziej przysłużyłaby się prawdziwa reforma systemu
          pracy, bo ten który teraz jest to jakaś skostniała, nieprzystająca do
          dzisiejszej rzeczywistości materia.



          • Gość: bezrobotna Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 10:21
            Ja mam doswiadczenie, prawie 3-letnie, ale i tak podstawoweym pytaniem jest niezmiennie pytanie o dzieci...
        • queenet POPIERAM!!! A MOJA PROPOZYCJA BRZMI... 10.01.06, 12:38
          ...GW powinna pomyśleć o pozwoleniu na umieszczanie NA PREFERENCYJNYCH
          WARUNKACH ogłoszeń w "Gazecie Praca" ofert firm które poszukują
          pracownika=ABSOLWENTA, który nie koniecznie posiada od razu po skończeniu
          studiów 2-3 lata doświadczenia i szereg umiejętności.

          Takich propozycji jest bardzo mało,jak zauważono wyżej "pracę w Gazecie Praca
          znajdą Ci,którzy już ją mają".A nie oni przecież jej najbardziej potrzebują.

          Oferty firm (poszukujących osób z kierunkowych wykształceniem,lecz bez
          doświadczenia) mogłby znaleźć się na końcu każdego z działów (mnie interesuje
          akurat Księgowość i Finanse-kto ma ostatnią Gazetę Pracę w Poznaniu ten wie,jak
          rzadko pojawiają się propozycje dla absolwentów).
          Przecież można tym firmom dać spory upust na tego typu ogłoszenia.

          Sprawmy,by firmy przestały "po znajomości" dawać pracę tylko znajomym i
          znajomym tych znajomych-bo tylko taką mają mozliwość,gdy nie stać ich na danie
          ogłoszenia do gazety i dotarcie do większego grona kandydatów.

          Jeśli chcemy mieć mniejsze bezrobocie musimy dać szanse absolwentom na godne
          rozpoczęcie życia zawodowego.My naprawdę szybko stajemy się efektywnymi
          pracownikami.Trzeba nam tylko zaufac i dać możliwość sprawdzenia się.

          GW może na tym tylko zyskać,nie straci na pewno.Może pomóc tysiącom ludzi w
          dotarciu do tych pracodawców,których ogłoszenia nigdy nie pojawiają się w
          gazetach.

          Pomóżcie absolwentom.Inaczej wszyscy stąd wyjadą.
          Czasami mam wrażenie,że nikt nie zdaje sobie sprawy ze skali tego zjawiska...
          • Gość: Ania Re: POPIERAM!!! A MOJA PROPOZYCJA BRZMI... IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.01.06, 13:05
            własnie nikt sobie z tego nie zdaje sprawy. Za 30 lat może być tragedia jak nie
            bedzie miał kto płacić emerytur i innych swiadczen, ale mnie tu już nie bedzie
            bo wyjeżdzam do Anglii. Pozdrowienia dla patriotów od nie patriotki
      • clk Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:54
        mnie kiedys na rozmowie kwalifikacyjnej zapytano tak:
        "Czy chce miec pani dzieci? Jaka jest pani sytuacja".
        Odpowiedzialam, ze kiedys owszem, na co rozmowa zoastala zakonczona
        • Gość: megi Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.83.udn.pl 09.01.06, 22:27
          tak to niestety teraz jest. Ja na jednej rozmowie usłyszałam magiczne pytanie od
          kiedy jestem mężatką a gdy odpowiedziałam że od roku usłyszałam oj to niedobrze
          młoda mężatka i bez dzieci oj nie spodoba się zarządowi mimo iż pani
          wykształcenie i cv jest dobre. Aż mnie wmurowało bo to był pierwszy raz kiedy to
          usłyszałam niestety nie ostatni...potem już się przyzwyczaiłam. Kiedys
          usłyszałam nawet że jestem w wieku produkcyjnym - w rozumieniu rodzenia dzieci
          oczywiście !!to jest wręcz poniżające!!!ale nie sądzę że po urodzeniu bedzie
          lepiej bo zawsze dziecko może zachorować itd.....szkoda słów....a na emerytury
          tych pracodawców to nie wiem kto zarobi!pozdrawiam
          • Gość: Mark Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:07
            Na emerytury tych pracodawców to oni odprowadzają złodziejskie składki. To, że
            wmawia nam się, że my pracujemy na ich emerytury to jest patologia.
            • Gość: rafvonthorn Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.petrus.com.pl 10.01.06, 12:57
              Dzięki Mark, wracasz mi wiarę w zdrowy rozsądek. Wszyscy jeżdzą na pracodawcach
              jak po łysej kobyle, a to my podejmujemy życiowe ryzyko (jak firma splajtuje
              pracownik znajdzie sobie pracę gdzie indziej, ja idę pod most...) i tylko się
              od nas żąda i żąda... Skupcie się na molochach, bo to niedorzeczne, żeby te
              same zasady obowiązywały mnie (zatrudniam 12 osób) i Kulczyka, na przykład obaj
              płacimy taki sam ZUS...
              Pracodawcy są najbardziej wyzyskiwaną grupą społecznie w tym kraju, a
              nadstawiają dupę za wszystkich homo sovieticusów...
              • Gość: Gosia Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 212.190.72.* 11.04.06, 13:51
                Ubawiles mnie tym postem. Szczerze. Tez uwazam, ze Kulczyk powinien
                odporowadzac wyzsze skladki.
          • Gość: md78@autograf.pl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.68.73.62.debica73.tnp.pl 12.01.06, 22:54
            Ja tez mialam zapewniona prace juz na I roku studiow, wszystko legalnie przez
            UP w OHP w biurze i coz kobieta przeprowadzajaca rozmowe ze mna przyjzala sie
            dokladniej cv i jakiez jej zdziwienie bylo, ze jestem mezatka! Wtedy bez
            dzieci, teraz po 7 latach mam 2 "odchowanych" i chcialabym zrobic cos dla
            siebie, rodzinie poswiecilam sie ogromnie ale tego nikt nie dostrzega, a taka
            osoba bylaby idealnym pracownikiem, bez nalogow i zlych przyzwyczajen oddana
            pracy na ktora tak dlugo czekala... mam dosc ciaglego odrzucania moich ofert i
            wiem doskonale ze to dlatego odpadaja bo jestem prawie 28 letnią mezatką z 2
            dzieci!!! No nic takie zycie bez ukladow i doswiadczenia zawodowego...
            pracodawcy litosci i rozsadku wiecej prosze :-)
          • Gość: bezrobotna Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 10:31
            Gość portalu: megi napisał(a):

            > tak to niestety teraz jest. Ja na jednej rozmowie usłyszałam magiczne pytanie od kiedy jestem mężatką a gdy odpowiedziałam że od roku usłyszałam oj to niedobrze młoda mężatka i bez dzieci oj nie spodoba się zarządowi mimo iż pani
            > wykształcenie i cv jest dobre. Aż mnie wmurowało bo to był pierwszy raz kiedy to usłyszałam niestety nie ostatni...potem już się przyzwyczaiłam. Kiedys
            > usłyszałam nawet że jestem w wieku produkcyjnym - w rozumieniu rodzenia dzieci
            > oczywiście !!to jest wręcz poniżające!!!ale nie sądzę że po urodzeniu bedzie
            > lepiej bo zawsze dziecko może zachorować itd.....szkoda słów....a na emerytury
            > tych pracodawców to nie wiem kto zarobi!pozdrawiam

            Mam podobna sytuacje do przedmówczyni. Pracę co prawda straciłam w wyniku likwidacji stanowiska. Jakos tak sie złożyło, że w tym samym czasie wyszłam za mąż i od tego momentu jest koszmar - nie miałam żadnej rozmowy kwalifikacyjnej (a odbyłam ich naprawdę wiele)bez pytania o moje plany macierzyńskie! Bezsensem wydaje mi sie samo zapraszanie kobiet na takie rozmowy, jak z góry wiadomo jaki będzie jej przebieg. Ja szczerze mówiąc nigdy specjalnie nie pragnęłam dziecka, a teraz to już w ogóle mi się odechciewa...tylko kto mi uwierzy? A swoją drogą czym się różni mezatka od niezamężnej? Nie-męzatki nie zachodzą w ciążę? A poza tym czy dziecko ma tylko kobieta? Czy wszyscy pracujący meżowie i ojcowie nie mają dzieci? Szkoda słów, zaczynam się zastanawiać nad wyjazdem za granice!
      • kaaari Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 13:58
        Przez pótora roku szukałam pracy - dlaczego tak długo?
        Bo mam w domu małe dziecko -ciągłe sugestie "a jak zachoruje,a jak pani w ciążę
        zajdzie?"
        W końcu znalazłam pracę w markecie, z zawodu jestem technikiem żywienia
        zbiorowego a muszę z pudłami po hali biegać.
        Nikt mnie nie zatrudni w moim zawodzie ,bo nie jestem DYSPOZYCYJNA.


        A co z zapisem ,który pozwala zwolnić kobietę w dniu porodu jeśli nie jest ona
        na stałe zatrudniona????????????????????????????
        • Gość: Alina Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 195.136.118.* 16.01.06, 17:34
          Dokładnie na mnie ten przepis wykorzystano. I jak ma się czuć kobieta po porodzie, z dzieckiem maleńkim pozbawiona pracy????Upokorzenie......a mamy XXI wiek.
        • majan2 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.03.06, 18:06
          Umowe na czas okreslony, przedluzono mi do dnia porodu i na tym koniec. Mimo
          obeicnak nie bede molga wrocic bo jestem malo dyspozycyjna.Dodam ze proacowlam w
          dobrze dzialajcej Fundacji i wiele prac spokojnie molgabym wykonywac w domu, ale
          moja szefowa sama nie ma dzieci i chyba z zawisici nie wyobrazala sobie mojej
          pracy dalje, Nieszczesliwa kobieta, ja mam siwetne dziecko, ona tylko prace!!!!
      • maw51 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:03
        Kiedyś poszłam na rozmowę w sprawie pracy gdzie z góry mi powiedziano, że
        kobiet nie zatrudniają, bo te rodzą dzieci. Zresztą nie trzeba daleko szukać
        dzisiaj przeglądałam naszą lokalną gazetę i np. złotnik poszukuje kogoś do
        pracy i przyuczenia do zawodu, lecz tylko mężczyznę. Czyżby kobieta nie mogła
        być złotnikiem.
        • maw51 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:05
          I tak sobie myślę ze jak wydłuż te urlopy macierzyńskie to już nikt nie będzie
          zatrudniał kobiet.
          • kawka74 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:16
            Skrócenie ich też nic nie dało. Bo dziecko - dla pracodawcy - to nie tylko
            ponad trzymiesięczna absencja pracownicy. To także późniejsze nieobecności
            związane z chorobą dziecka, badaniami, szczepieniami.
            • Gość: ewa Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 14:58
              a czy ktos pomysli, ze pomogloby rozdzielenie urlopu macierzynskiego na pol
              miedzy matke i ojca??? ech..Szwecja juz dawno to wie...
              • kasia_kar Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 21:57
                tak i potem według "Wysokich Obcasów" w Szwecji meżczyźni biorą urlopy
                macierzyńskie w okresie polowań na łosie <hehehe>
        • maly_mamutek Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 10:26
          dużo nie trzeba mówić... oto przekopiowana treść ogłoszenia o pracę (patrz
          warunek pierwszy!!!!!!!):
          Szczegoly:

          Zawod: księgowy
          Stanowisko: pracownik księgowości
          Forma zatrudnienia: praca stała
          Wyksztalcenie: Wyższe
          Doswiadczenie: od 2
          Data wygasniecia ogloszenia: 31-01-2006
          Opis: Firma "Wawrosz" spółka jawna poszukuje pracownika (mężczyznę) do działu
          księgowości spełniającego następujące kryteria:

          1. Mężczyzna
          2. Co najmniej 2-letnie doświadczenie w księgowości,
          3. Wykształcenie wyższe,
          4. Prawo jazdy kat. B,
          5. Dobra znajomość programu EXCEL,
          6. Znajomość programu SYMFONIA.
          • Gość: Dosia Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.nycmny.east.verizon.net 12.01.06, 06:06
            > Opis: Firma "Wawrosz" spółka jawna poszukuje pracownika (mężczyznę) do działu
            > księgowości spełniającego następujące kryteria:

            Kurcze, przeciez prawo wyraznie zakazuje dyskryminacj ze wzgledu na plec.
            Powyzsze ogloszenie jest jak w morde strzelil klasycznym przykladem
            dyskryminacji - uzyte slowo "mezczyzna". Juz od wielu lat NIE WOLNO w
            ogloszeniach umieszczac tego typu okreslen. Juz sam fakt zamieszczenia tego
            ogloszenia podlega sankcjom prawny. A juz na pewno, gdyby jakas kobieta jednak
            zlozyla swoja oferte i oferta ta zostala odrzucona - bez problemu wywalczylaby
            odszkodowanie.

            W zasadzie gdyby jakas kobietka cwana byla, to tego rodzaju ogloszenia to
            doskonale zrodlo dochodu.
            • Gość: bezrobotna Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 10:39
              > Kurcze, przeciez prawo wyraznie zakazuje dyskryminacj ze wzgledu na plec.
              > Powyzsze ogloszenie jest jak w morde strzelil klasycznym przykladem
              > dyskryminacji - uzyte slowo "mezczyzna". Juz od wielu lat NIE WOLNO w
              > ogloszeniach umieszczac tego typu okreslen. Juz sam fakt zamieszczenia tego
              > ogloszenia podlega sankcjom prawny. A juz na pewno, gdyby jakas kobieta jednak
              > zlozyla swoja oferte i oferta ta zostala odrzucona - bez problemu wywalczylaby
              > odszkodowanie.<

              Mieszkamy w Polsce, gdzie prawo prawem, a rzeczywistość rzeczywistością to po pierwsze. Po drugie o jakim odszkodowaniu Ty mówisz??????? Kto ma na to czas, pieniądze i nerwy, żeby sie szarpać po sądach (i tak zresztą mało skutecznych)? Osobiście szczerze wątpię, by przez najbliższe 10 lat coś się w kwestii dyskryminacji kobiet zmieniło....
      • Gość: RDK Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 80.51.101.* 09.01.06, 14:14
        Straciłam pracę, bo musiałam zajmować się chorą matką - czasami musiałam
        wybiegać z pracy, aby jej szukać (Alzheimer), a czasem musiałam brać
        nieplanowany urlopo, by matce pomóc.
        Teraz od roku szukam pracy i nie mogę jej dostać, bo jestem 47-letnią kobietą.
        Nieważne, że znam kilka języków, że mam doświadczenie. Ważne jest tylko to, ile
        mam lat i nic więcej. No, może jeszcze "nienaganna prezencja" - mnie nikt nie
        daje tyle lat, ile mam, ale... nogi nie tak długie. Jestem kompletnie załamana.
        Nie mam już pieniędzy i jak mam zadbać o wszystko? Mam córkę, która za parę
        miesięcy zda maturę - dziecko zdolne i dobrze wychowane. Czy ona ma mieć
        zamknietą drogę na studia i tym samym do pracy w przyszłości tylko dlatego, że
        jej matka ma 47 lat i jest kobietą?!Samotnym matkom nigdy nie było łatwo, ale
        teraz, gdy dochodzi sprawa wieku, wszystko się zawaliło. Jeśli ktoś chciałby
        mnie zatrudnić, proszę o kontakt!!
        Nie mogę pozwolić na taki "luksus".
      • rita75 Nie zatrudniono mnie 09.01.06, 14:17
        Nie zatrudniono mnie, bo posiadając jedno dziecko, nie będę dyspozycyjna.
        Powiedziano to wprost.
        • wesolek11 Re: Nie zatrudniono mnie 09.01.06, 14:26
          Ja znalazłam z GW pracę po pół roku szukania. Nikt nie pytał ile mam dzieci,
          ile siedziałam w domu, czy jestem dyspozycyjna. Owszem przez te pół roku
          szukania było pełno takich pytań, w jednej firmie kadrowa notowała co do dnia
          ile przepracowałam, a ile byłam na urlopach.
          Pracując już byłam na jeszcze jednej rozmowie i padło pytanie, czy jestem
          dyspozycyjna. Otwarcie powiedziałam, że zależy jak ta dyspozycyjność ma
          wyglądać, bo mama małe dzieci. Ale po tym pytaniu odechciało mi się tej pracy i
          zrezygnowałam. W obecnej pracy mam dobrze, nikt nie ma pretensji, że chcę
          wolne, nie zostaję po godzinach, mam 2 dni opieki na dzieci, paczki, itp.
          Uważam, że po 5 latach siedzenia w domu dobrze trafiłam, ale po pół roku
          szukania i ciagłych pytań o dzieci i urlopy można mieć dość!!!
      • magdalenamk Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:32
        Pracy nie straciłam, ale straciłam wspólnika, kontrakty i klientów.
        Razem ze znajomym otworzyliśmy firmę. Najpierw przez rok pracowaliśmy u kogoś,
        potem otworzyliśmy własną działalność. Przez rok firma była na rozruchu,
        walczyliśmy o każde zlecenie, o przetrwania. Nieprzespane noce bo urząd
        skarbowy, bo nie możemy zapłacić Vatu, podatków itd.., bo ktoś nam nie
        zapłacił... W końcu znaleźliśmy duże zlecenie. Wyszliśmy na prostą i wszystko
        zaczeło się kręcić. Wtedy okazało sie, ze jestem w ciąży. Ani dnia nie
        przesiedziałam w domu na zwolnieniu, poza pobytem w szpitalu przez wypadek
        samochodowy. Codziennie ganiałam na budowę z coraz większym brzuchem,
        załatwiałam wszystki sprawy itd. Mąż na zmiane z mamą zawozili mnie i
        przywozili, bo nie mogłam dźwigać laptopa, a nie miałam po wypadku samochodu.
        Kontakt się kończył, mogliśmy szukać nowego, ale mój wspólnik nie wykazywał
        zainteresowania. Ja miałam plan posiedzieć 3 miesiace w domu a potem wrócić do
        pracy. Miałam kilka pomysłów na zdobycie nowych zleceń. Podzieliłam się nimi ze
        wspólnikiem. Po zakończeniu kontraktu urodziłam dziecko. Kontaktowałam się
        nadal ze wspólnikiem, rozmaiwałam z dotychczasowymi klientami, załatwiałam
        wszytskie sprawy księgowe. Wszystko niby było OK. Po jakimś czasie okazało się,
        ze wspólnik założył firmę o prawie o takiej samej nazwie, i na bazie naszych
        wspólnych sukcesów zbudował swoją firmę. Wykorzystał moje pomysły na zdobycie
        nowych kontraktów, wykorzystał dotychczasowych klientów pod moją nieobecność.
        Wszystko zdobył dla siebie i zatrudnił pracowników, którzy pracowali wcześniej
        dla nas.. Nie chcę się zagłebiać w detale naszego rozstania, bo to już
        zamkniety rozdział. Nie mniej w najtrudniejszej sytuacji w życiu, zostałam z
        małym dzieckiem, bez pracy, z firmą przynoszącą same straty ( koszty utrzymania
        firmy, ksiegowej, zobowiązania z poprzednich kontraktów:gwarancje itd)i
        przykuta do domu. Nie stać było mnie na wzięcie niańki, a musiałam się
        wywiązywać ze zobowiązań. Obecnie mija rok i psychicznie się dopiero teraz
        podnoszę...
        • lajla1980 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 14.01.06, 16:54
          nie powinno Cię to dziwić, wspólnik wykorzystal sytuację żeby zagarnąć wszystko
          dla siebie, teraz nie musla już się z nikim dzielić. postąpil by tak samo
          gdybyś np. zachorowala, musiala wyjechać, albo miala klopoty rodzinne.
          popelnilas blad nie zabezpieczając się przed taką ewentualnością, więcej
          ostrożności i mniej szczerości na przyszlość. business is business i nie ma tu
          miejsca na sentymenty.
      • mamadwojga Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:34
        Ja akurat nie pracuję ale mój problem ze znalezieniem pracy nie polega na byciu
        czy nie byciu kobietą ale na tym że pracy jest MAŁO. A jak jest czegoś mało to
        można mieć rozmaite fanaberie i wymagania. Jeśli jest z kogo wybierać to każdy
        wybierze osobę silniejszą fizycznie, nie w ciąży, nie taką co będzie musiała na
        zwolnienie iść bo dziecko chore, nie taką której się nie będzie można pozbyć
        (bo przepisy ją chronią). Jednym słowem wybierze faceta.
        Jestem kobietą, mam dzieci i jestem pewna że gdybym była pracodawcą to przy tak
        zaostrzonych przepisach wybierałabym do pracy mężczyzn. Tak nakazuje zdrowy
        rozsądek i własny interes.
        Zamiast tworzyć bzdurne prawa niby ochraniające kobiety, powinno się wziąć
        przykład z innych krajów i, na przykład, obniżyć podatki, po to by gospodarka
        nabrała rozpędu i pojawiły się nowe miejsca pracy. Kiedy pracy będzie dużo
        problem macierzyńskich, ciąż i becikowych SAM się rozwiąże.
        • annafl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 08:56
          Podpisuje sie obiema rekami. A przedluzanie urlopow raczej nie poprawi sytuacji
          kobiet na rynku pracy... No ale przeciez na tym zalezy PiSowcom i LPRowcom. Pod
          plaszczykiem przywilejow chca zeby kobiety zostaly w domu i realizowaly ich
          "tradycyjny" model rodziny.
      • agnes0101 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:47
        Ja niestety za chwilę tą pracę stracę. Jasne że nikt nie powie mi wprost że to
        z powodu urodzenia dziecka. Można przecież wymijająco wpisać na wypowiedzeniu
        likwidacja stanowiska, redukcja etatu, itd. Ja będę jednak wiedziała dlaczego.
        Dodam tylko że pracuję w tej firmie 7 lat. Zawsze odpowiednio doceniana,
        chwalona itd. Niestety tak było do ubiegłego roku, czyli do czasu aż urodziłam
        dziecko. Stosunek mojego szefa do mnie drametralnie się zmienił. Dziwi mnie to
        zwłaszcza dlatego że przez całą ciążę pracowałam, byłam tylko raz 1 tydzień na
        zwolnieniu. Odpłacił mi się tym że w trakcie macierzyńskiego obciął mi 400 zł.
        NIestety część dostaję na konto w ramach umowy, resztę do ręki. No ale cóż
        niewiele miałam do gadania. Całkiem niedawno, 4 grudnia minął rok od urodzenia
        dziecka, od 4 m-ca jego życia pracuję. Nie ma mowy o żadnych dniach wolnych,
        wcześniejym wychodzeniu z pracy itd. W tej chwili firma przeżywa kryzys i już
        wiem nieoficjalnie że ja pierwsza idę na zwolnienie. Nikt mi nie powie że to
        nie z powodu dziecka. Jako argument dodam. że w ciągu tych 7 lat pracy w tej
        firmie, kilka razy firma przeżywała problemy i to nie ja a moja koleżanka z
        pokoju przechodziła na pół etatu bądź kilka tygodni urlopu bezpłatnego. Ja
        zawsze byłam niezastąpiona, a tu proszę taka niespodzianka. Proszę mi więc
        powiedzieć, jak niby miałabym udowodnić w sądzie że zwolniono mnie dlatego że
        jestem kobietą i mam dziecko. Nie inaczej wygląda sytuacja przy szukaniu pracy.
        Za każdym razem byłam pytania czy jest pani mężatką, czy planuje pani dziecko
        itd. Wielokrotnie w 100% jestem pewna że nie zatrudniono mnie bo jestem
        przyszłą potencjalną mamą. I jak to udowodnić? Pan Kaczyński i jemu podobni
        żyją chyba w innym świecie. Pytanie chyba zostanie bez odpowiedzi.
        • Gość: jam5 Pracodawca wcale nie obciął Ci pensji. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 00:27
          Sprostowanie: Pracodawca nie obciął Ci pensji podczas macierzyńskiego. Pieniądze
          w czasie macierzyńskiego pochodzą z ZUSu. A ZUS wypłaca Ci tyle, na ile opiewa
          Twoja umowa o pracę.
          • Gość: Ja Re: Pracodawca wcale nie obciął Ci pensji. IP: *.proaudit.pnet.com.pl 10.01.06, 15:47
            Czytaj kolego ze zrozumieniem. Przecież laska pisze że część wynagrodzenia
            dostawała zgodnie z umową a część do rączki, więc na macierzyńskim pewnie
            obciął jej tę kaskę do rączki.
            Pozdr
            • Gość: szpak Re: Pracodawca wcale nie obciął Ci pensji. IP: 213.31.229.* 26.01.06, 12:53
              A za co jej mial "dawac do raczki"? Sorry, nie bardzo rozumiem?
            • caerme Re: Pracodawca wcale nie obciął Ci pensji. 26.01.06, 22:44
              Witam:)
              z tego co wiem - przy chorobowym albo zwolnieniu - megal pierwsze 33 dni placi
              pracodawca [albo 31] a kolejne zus. teraz ma byc ponoc zmiana ale tak bylo. w
              kazdym razie chorobowe nalicza sie od tego co w papierach. zus tez. i w tym
              wypadku nie slysze zadnych pretensji.
              podejrzewam ze te "do raczki" to byl dodatek motywacyjny, placone z kamizelki
              albo cos co sprawialo ze omijalo sie przepisy zus-owskie. jesli po ponownym
              przyjsciu do pracy - pracodawca przestal to robic to jest dyskryminacja i tak
              nie powinien tego robic zwlaszcza ze jak podejrzewam inni mieli podobne zasady
              wynagrodzen.
              pozdr
      • la.strada Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:54
        bywałam na wielu rozmowac kwalifikacyjnych; niemal na każdej z nich padło mniej
        lub bardziej zawoalowane pytanie o moja sytuacje rodzinną; okazuje się, że
        żadna odpowidź nie jest zadowalające dla pracodawcy - szukałam pracy jako panna
        bez dziecka - źle; jako młoda mężatka bez dziecka -źle; przede mną szukanie
        pracy jako matka - tu również nie spodziewam się entuzjazmu; oczywiście
        potencjalny pracodawca raczej nie powie wprost, że przyczyną odrzucenia
        kandydatury jest płeć czy sytuacja rodzinna, ale można to wydedukowac z
        całokształtu; dodatkowym utrudnieniem w moim przypadku jest to, ze mam
        wykształcenie techniczne i potencjalny pracodawca ma również sporo męskich
        kandydatów do pracy; jako kobieta muszę wykazać się duzo większymi
        kwalifikacjami w starciu z mężczyznami;
        • la.strada Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 15:00
          muszę dodać, że kiedy miałam pracę pracodawca nie chciał podpisać ze mną umowy
          na czas nieokreślony; kilka razy podpisywaliśmy umowę na czas określony, w
          związku z tym z dniem urodzenia dziecka umowa wygasła i nie została już po
          urlopie macierzyńskim przedłużona
        • annafl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 09:01
          Nie wiem jak na innych kierunkach technicznych, ale np. w swiecie
          "informatycznym" jest dokladnie inaczej niz mowisz. Poniewaz malo kobiet konczy
          takie kierunki wiekszym pracodawcom zalezy na tym, zeby zatrudniac kobiety.
          Tyczy sie to glownie amerykanskich firm, nie wiem, czy to moda - oby nie :)
          Mysle, ze dla takich pracodawcow urlop m. nie jest problemem - to po prostu
          dziala statystyka.
      • pio19862 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 14:57
        Niepełnosprawni zatrudniani w Akademii Polonijnej w Częstochowie,byłam jedną z
        nich.Byłam,poniewaz od nowego roku nie znależiono dla mnie miejsca pracy,
        pomimo, że jestem kobietą, niepełnosprawną, samotnie wychowujaca syna. Pomimo
        zapewnien pracodawcy, ze w nowym roku będę zatrudniona, bylam o tym przekonana
        tym bardziej, że przed świętami bożegonarodzenia otrzymałam grafik pracy na
        styczeń 2006.W przede dniu mojego pójścia do pracy zadzwonił do mnie
        przełożony,poinformował mnie, że firma tj.ZPCh nie otrzymała kontraktu na
        wykonywanie usług. Skonfrontowałam tę informacje z kolegą z pracy, który
        powiedział mi,że od kilku mięsięcy planowano nie przedłużyć ze mną umowy.W
        Zakładzie Pracy Chronionej pracowałam przez ostatnie dwa lata,na stanowisku
        pracownika ochrony mienia jako jedyna kobieta z pośród bywało 10 męszczyzn.W
        portierni Akademii Polonijnrj,gdzie powieszchnia to metr kw.,na metr,gdzie
        nalezalo wydawać dziennie nawet 140 kluczy,a przy tym zadbać o właściwe
        procedury wydawania,o zazbrajanie i rozbrajanie alarmow sal szczególnego
        nadzoru.Przez okres mojego zatrudnienia w ZPCh Inwemer z Piotrkowa Tryb.nie
        otrzymalam nic z fundusz pracowniczego jakim dysponują zakłady pracy
        chronionej za to firma trzy razy zmieniała nazwę. I w tym roku firma zpch
        zmienił swoją nazwe i już nie jest jak do tej pory Z.P.Ch."Inwemer System" Sp
        zo.o.,lecz"Inwemer"Sp z o.o.i w związku z tym możne liczyć na nowe korzyści
        np.zPEFRON.Do moich obowiązków należały obchody budynków Akademii
        Polonijnej,jeśli zdarzały się niedociągnięcia np.niezgaszone światło, koledzy
        wpisywali swego rodzaju donosy w książce służby. Uważam,że zawsze
        przykładałam się do pracy, wykonywałam ją solidnie.Lecz nie zgadzałam się na
        picie w pracy,na to że podstawia sie kolegę w miejsce swojego dyżuru za co
        dostaje gratyfikacje z kieszeni.Takie postawy u kobiety nie są mile widziane
        nawet Akademii Polonijnej natomiast oczekiwana jest z" goła "inna, pacz:pryklad
        kobiety z Bełchatowa opisanej w "Fakcie"...
      • Gość: szukająca pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 14:59
        Mam 29 lat.Tydzień temu byłam na rozmowie rekrutacyjnej-stanowisko:sekretarka i
        zostałabym przyjęta ale...pewnie niedługo będzie chciała Pani mieć dziecko a to
        byłby problem. Nieważne co ja planuję na kilka następnych lat,ogólnie chyba
        zostało przyjęte,że kobiet w określonym wieku nie należy zatrudniać.Z jednej
        strony rząd walczy z niżem demograficznym,a z drugiej pracodawcy z kobietami.
        • Gość: mamawdomu Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 19:34
          Mam 30 lat.Gdy przebywałam na urlopie wychowawczym,firma w której pracowałam
          ogłosiła upadłość.Obecnie bezskutecznie szukam pracy w charakterze sekretarki,
          mimo wieloletniego doświadczenia. Dziecko działa na potencjalnego pracodawcę
          jak straszak do tego stopnia,czasami lepiej przemilczeć ten fakt! Ostatnio
          również byłam na spotkaniu rekrutacyjnym - ubiegałam się o stanowisko
          sekretarki. Wszystko przebiegało pomyślnie,na końcu padło jednak pytanie:"Czy
          ma Pani dziecko?" i "Dlaczego pominęła Pani ten fakt?" Odpowiedź jest
          oczywista: żeby dać sobie szansę i jak najlepiej się zaprezentować (swoje
          kwalifikacje poparte ogromnym doświadczeniem). Pracy niestety nie dostałam.
          Szukam dalej!
          • Gość: anka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.jawman.pl / *.246.jawnet.pl 17.03.06, 00:12
            takiego pytania nie wolno zadawać na rozmowie
        • agunia_29 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 12.03.06, 14:31
          To chyba norma na rozmowach o prace, że pytają kobiety szczególnie między 25 a
          30 rokiem życia czy mają partnera i czy oby napewno są dyspozycyjne. To chyba
          logiczne, że przychodzi pewien wiek, że chcemy się ustatkować. Nie po to
          spotykam się z facetem którego kocham żeby z nim zaraz zerwać ale po to żeby z
          nim spędzić życie. I logiczne jak już wezmę ten ślub to za jakiś czas będę
          chciała mieć dziecko, wkońcu cholewcia - sorry za słowo - jestem KOBIETĄ.
          A nikt nie zapyta się na rozmowie jakie Pani ma plany na przyszłość - może mam
          inne na najbliższy czas niż zakładanie rodziny!! Może najpierw warto by nas
          wysłuchać. Każda racjonalnie myśląca dziewczyna w naszym wieku jak szuka pracy
          wiedząc, że jest strasznie ciężko bez konkretnego doświadczenia i znajomości,
          nie powie na rozmowie że potrzebuje jej bo życie ucieka a one chcą już się
          ustabilizować. Nawet jeśli tak naprawde się myśli to się tego nie mówi! Mówi
          się to co pracodawca sam chce usłyszeć a wiadomo że nie zajde w ciąże zaraz jak
          tylko dostane prace tylko za jakiś dłuższy czas. To już wtedy siła wyższa i
          taka kolej rzeczy Drodzy Pracodawcy.
      • agnieszka-i-oskar Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 15:51
        np. niedawno prasa opisywała aferę, związana z tym, że kobiety, które
        Jeśli chodzi o aferę związaną z kobietami które będąc na urlopie macierzyńskim
        prowadziły działalność gospodarczą to nadal są rozbieżności w orzecznictwie.
        Ta sytuacja dotknęła mnie bezpośrednio - zapłaciłam kilka tysięcy złotych
        (odsetki!!)Sama zgłosiłam się do ZUSu z zamiarem zapłacenia bojąc się że ZUS
        odezwie się po niecałych 5 latach - wtedy miałabym do zapłacenia już ok 10 tys
        zł. Teraz w gazecie prawnej powołują się na wyrok Sądu Najwyższego z
        18.01.2005, że korzystanie z uropu wych i macierz. w okresie pozostawania w
        stosunku pracy wyłącza obowiązek ubezpieczenia z tytułu jednoczesnego
        prowadzenia dział. gosp.
        To znaczy że jestem frajerem numer jeden - przecież ZUS mi kasy nie zwróci.
        Jednak kiedy w końcu zapadnie jednolita interpretacja i okaże się że straciłam
        te pieniądze to złożę sprawę do sądu o zwrot wraz z odsetkami.

        Jeśli chodzi o sytuację kobiet na rynku jest to prosta sprawa.
        Pracodawcy powinni za zatrudnienie kobiety po urlopie wychowawczym otrzymać
        konkretne ulgi. Narzędzi jest wiele - zwrot pod.doch, zusu, lub tj przy pracach
        interwencyjnych zwrot z urzędu bezrobocia. Nie to jest ważne, ważne jest by
        ulgi te były KUSZĄCE dla pracodawcy. Wtedy stałybyśmy się poszukiwanym towarem
        na rynku.
        W obeznej firmie pracuję 10 lat. Większość z nas jest w podobnym wieku, więc
        dzieci zaczęły się rodzić masowo. Wszystkie dziewczyny po powrocie z urlopu
        macierzyńskiego pracują. ŻADNA po urlopie wychowawczym nie wróciła do pracy.
        Ja po urodzeniu dziecka rozglądałam się za pracą bliżej miejsca zamieszkania i
        nawet problem dziecka się nie pojawiał. Niestety, nie miałabym osoby
        zastępującej mnie, a w razie choroby dziecka, szczepienia itp - do pracy
        musiałabym przyjść wieczorem. Takiego wspaniałomyślnego pracodawcę odrzuciłam :)

        Irytujący jest generalnie cały ten cyrk związany z niżem demograficznym. Idioci
        myślą, że dla becikowego 1000 zł zaczniemy rodzić dzieci.
        Nie widzą rzeczywistych problemów i pobudek którymi kierują się młodzi ludzie
        zakładając rodzinę.
      • lila1974 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 15:52
        Może zrównajmy w uprawnieniach urlopowych kobiety i mężczyzn?
        • wesolek11 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 16:16
          A ja mimo wszystko wolałabym jakieś rozwiazanie, by kobieta mogłaby być z
          dziećmi na wychowawczym jak najdłuzej, majac pewnosć, że za x lat moze wrócić
          do pracy, a maż by tyle zarobił, bym mogła te dzieci wychowywać godnie, a nie
          odbierać zezłobka,przedszkola czy babci po 12 godzinach!
        • Gość: ewa Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 15:04
          wlasnie ;)
        • earl.grey Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 31.01.06, 17:29
          to niestety nic nie da. przecież ojciec może wziąć wychowawczy. Ale bierze
          matka, bo mniej zarabia (statystycznie) i w związku z tym strata jej zarobku
          będzie mniej dotkliwa dla rodziny.
      • moofka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 16:52
        miałam taką sytuację
        może nie dlatego, że kobietą, ale że młodą mamą, tak
        co dziwne - do tego branza zdominowana przez kobiety (szkoła)
        a firma nie prywatna tylko budzetówka, oczywiście
        przedłuzono mi umowę do konca urlopu macierzynskiego, potem juz nie -
        "dzieciątko małe, przecież"
        poszłam, nie płakałam, odchowałam małe, po roku znalazłam lepszą pracę
        mniej więcej parę miesięcy później przypomniała mi się nieszczęsna szkoła
        "czy dzieciątko już odchowane, proszę wrócić, czekamy na panią"
        nie muszę mówić z jaką satysfakcją odmówiłam :)
      • 7nga Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 20:25
        a mi kazano przynieść zaświadczenie od ginekologa, że nie mogę mieć dzieci, nie
        skorzystałam z oferty pracy,
        poza tym na forum, gdzieś tutaj był wątek o pisemnych deklaracjach pracownic,
        że w ciągu kilku lat nie zajdą w ciążę...
        • malgosiek2 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 20:32
          Ale one nie mają żadnej wartości:-)i są bezwartościowe dla sądu pracy
          również,więc można napisać,a i tak prawo jest po Twojej stronie bez względu na
          taki papierek.
          Pzdr.Gosia
          • temeko Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 20:37
            Młode kobiety są dyskryminowane przez pracodawców bo: Albo mają dziecko, albo są w ciąży albo będą miały dziecko. Załamka. Polska rzeczywistość.
          • Gość: Małgonka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.chello.pl 06.02.06, 16:39
            Nie tak prosto...
            Nikt Ci nie daje do podpisania oświadczenia, że nie zajdziesz w ciążę, ale po
            prostu - wypowiedzenie na własne żadanie, wypisane in blanco. Zachodzisz w
            ciążę i Twoje wypowiedzenie trafia do akt.
            Jak udowodnisz, że coś takiego kiedyś podpisałaś?
      • Gość: spam-not-allowed Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.247.81.adsl.skynet.be 09.01.06, 21:20
        Mysle ze tak, ale to nie jest do udowodnienia ...

        Wlasciwie nie stracilam, a sama odeszlam - to sie nazywa zwalnianie w bialych
        rekawiczkach.
        Pracowalam w jednej z firm Big4 - stanowisko ostatnie przed menedzerskim. To
        byly jeszcze te tluste czasy dla firm konsultingowych i jednoczesnie ostatni
        rok dlugich - 26 tygodniowych urlopow macierzyskich (tak naprawde to one
        obowiazywaly tylko przez rok, ale rozne byly interpretacje tego przepisu).
        Wlasciwie, z wyjatkiem dosyc dlugich godzin pracy (czasami wlaczajac weekendy),
        czasami wyjazdow w dosyc malo interesujace miejsca itd. itp. nie moglam
        narzekac - co roku awans, i to nie byle jaki - z calkiem niezla ocena. Chociaz
        wcale sie specjalnie nie staralam, zawsze bylam wychwytywana na co lepsze
        projekty, i to bynajmniej nie z tego powodu, ze chetnie zostawalam po godzinach.

        Potem trafil mi sie urlop macierzynski.
        Po powrocie:
        1szy dzien pracy - przyszlo mi podpisac nowy kontrakt z pensja 10% nizsza
        (bo "nie masz wyboru, to znaczy masz: mozesz nie podpisac")
        kolejne tygodnie: dowiedzialam sie ze nie dostane awansu ani w tym ani w
        przyszlym roku (czarodzieje jacys czy co ? - zawsze mi mowiono ze awans zalezy
        od wynikow pracy, wiec skad wiedza jakie beda moje w przyszlym roku)
        kolejne 3 miesiace - jakos z uporem maniaka nie chcialam (albo nie udawalo mi
        sie) znalezc nowej pracy, wiec pracodawca postanowil zmusic mnie do rezygnacji:
        w moim grafiku zaczely sie pojawic projekty w odleglosci co najmniej 200 km od
        miejsca zamieszkania i co najmniej na 2 tygodnie - zaczelam niektorych odmawiac
        (w koncu Kodeks Pracy mowi itd. itp.).
        No i w ten sposob stalam sie dosyc niewygodnym pracownikiem. Jest w firmie, ale
        nie chce jezdzic na projekty poza miasto. Szefami zespolow na projektach, na
        ktore mnie wysylano byli moi koledzy, ktorzy zdobywli wiedze na moich
        projektach (w koncu przez 2.5 roku wstrzymano mi awanse, wiec ci ktorzy w
        hierachii byli kiedys nizej, teraz kierowali zespolem). Taki "kolega" nagle
        umial mi powiedziec prosto w twarz, ze "wychodzimy z pracy wtedy, kiedy on
        zdecyduje".
        W koncu przeniesiono mnie do dzialu pracownikow niemerytorycznych (tym razem
        pensja sie ostala nietknieta).
        I w tym momencie trafila mi sie inna praca ... to juz zupelnie inna historia.

        Teraz pracuje za granica. Do Polski nie da sie tego w zaden sposob porownac.
        Wystarczy wspomniec, ze z mojej pensji utrzymuje 3-osobowa rodzine, w domu
        bywam najpozniej 18:30. mam czas na lekture, sport, wakacje.

        Z moja historia zrobicie co zechcecie. Ja wiem jedno: skreca mnie jak slysze,
        ze firmy Big 4 kreuja sie na pracodawce roku albo firmy przyjazne kobietom i
        macierzynstwu. Wiekszej bzdury w zyciu nie slyszalam i mysle ze czas najwyzszy
        powalczyc z tym image'em.
        • kalafior_tez_kwiat Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:01
          Barzdo podobna historia do mojej... Stanowisko kierownicze, też pracownik do
          awansu, ciąża, powrót z macierzyńskiego, nowe zadania (sukces, sukces,
          sukces!), wiadomość o kolejnej ciąży i... krach. Nagle okazuje się, że moje
          kwalifikacje wcale nie są takie wysokie (czyt. zapomnij o awansie i podwyżce),
          byłam zmuszana do pracy po godzinach i w nocy (będąc w ciąży!). Na koniec
          powiedziano mi wprost, że na moje miejsce mają już kogoś, mam pracować nad
          przekazaniem działu i iść na L4 (czyt. nie mam po co wracać do pracy). Teraz
          jestem na wychowawczym i wiem, że do firmy już nie wrócę, bo nie mam po co.
          Szukam innej pracy
      • Gość: Lukasz Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 134.117.196.* 09.01.06, 21:51
        Gazeta Wyborcza zajmuje sie demagogia i manipulacja spleczenstwa. Ludzie nie
        czytajcie tej gazety. Instnieja lepsze wydawnictwa informacyjne, ktore mniej
        bluzgaja nienawiscia.
        • chaperone Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 23:36
          > Gazeta Wyborcza zajmuje sie demagogia i manipulacja spleczenstwa. Ludzie nie
          > czytajcie tej gazety. Instnieja lepsze wydawnictwa informacyjne, ktore mniej
          > bluzgaja nienawiscia.

          Masz moze na mysli antysemicka szmate o nazwie Nasz Dziennik albo moherowe radio dla idiotow i telewizje dla kretynow? Wracaj to swojej torunskiej obory, czlowieku.
      • Gość: edyta dyskryminacja to czysty nonsens IP: *.byu.edu 09.01.06, 22:03
        A na co kobietom praca, siedzcie w domu i zajmujcie sie dziecmi. Potem tylko przestepczosc rosnie bo
        mamusia nie miala czasu. Inny efekt uboczny to klopot ze znalezieniem meza. Zamiast konkurowac z
        mezczyznami zajmijcie sie tym w czym jestescie najlepsze a prace zostawcie facetom. Kazdy czlowiek
        jest dyskryminowany ze wzgledu na cos ale nie ma to nic ze zlosliwoscia tylko z praktycznoscia.
        Trudno zeby oferowano prace profesora na UW chinczykowi, ktory prawie nie mowi po polsku.
        Chcialybyscie miec takiego wykladowce?
        • chaperone Re: dyskryminacja to czysty nonsens 09.01.06, 23:38
          Albo sobie robisz jaja i piszesz ironiznie, albo piszesz powaznie. W tym drugim przypadku, jesli w dodatku jestes kobieta, to jestes sorry ale najglupsza baba na jaka sie natknalem w sieci. Szkoda czasu na szczegolowe omawianie tych rasistowskich, plenych nienawosci do kobiet pie.. ktore tu zaprezentowal/e/s, "edyto".
          • Gość: tomeczek Uspokoję Cię: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 15:40
            Napisała ironicznie.

            Już Ci lepiej? :)
        • Gość: Magda Re: dyskryminacja to czysty nonsens IP: 194.146.219.* 11.01.06, 11:54
          Ja z checią siedziałabym w domu i zajmowała się dziećmi ale niestety nie stać
          mnie na to.
        • Gość: ktos Re: dyskryminacja to czysty nonsens IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 19:06
          > Trudno zeby oferowano prace profesora na UW chinczykowi, ktory prawie nie
          mowi
          > po polsku.
          > Chcialybyscie miec takiego wykladowce?

          Wcale nietrudno. UJ zatrudnił jako wykładowce Amerykanina bez wykształcenia
          nieznającego polskiego, podczas gdy byli inni kandydaci - lepiej wykształceni i
          do tego ...absolwenci tegoż UJ
      • untochables Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:13
        przyjmowałem jakiś czas temu do pracy dziewczynę
        ani przez chiwlę w czasie rozmów nie myślałem o tym że mogą mieć dziecko
        patrzyłam na to co potrafią

        fakt faktem że po długim urlopie jedna z dziewczyn nie mogła do nas wrócić nie
        było dla niej etatu przy dzisiejszych kosztach pracy niestety firmy nie mają
        molżiwości utrzymywać statnowiska dla dziewczyny która ma dziecko w tym czasie
        trezba ztrudnić kogoś innego ( i kogo potem zwolnić )

        może zamiast długich urlopów macieżyńskich pomyśleć o szybkim powrocie młodych
        matek do firmy wtedy nie było by może takich sytuacji

        już sie boje tych co na mnie naskoczą ;)
        • b.bujak Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:16
          jesteś kobietą, czy mężczyzną, bo mam wątpliwości z powodu niekonsekwencji w
          użytej formie czasownika...?
          • untochables Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:26
            sorry literówki

            m ze mnie ;)
        • Gość: Magda Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 194.146.219.* 11.01.06, 11:59
          Nie znam się na przepisach ale kiedy kobieta odchodzi na urlop macierzyński czy
          nie można przyjąć osobe na zastępstwo i wtedy ta po urlopie bez problemu wraca
          do pracy a ta która była na zastępstwie bez problemu odchodzi bo od początku
          wiedziała ze to nie będzie stała praca tylko do czasu nieobecności innego
          pracownika?
        • Gość: anka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.jawman.pl / *.246.jawnet.pl 17.03.06, 00:18
          a przecież istniej coś takiego jak umowa na zastępstwo prawda? tu przynajmniej
          sprawa jest jasna- pracujesz za kogoś i do określonego czasu. Nie można było
          tak zrobić?
      • b.bujak Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:14
        szanowna Redakcjo; jestem właśnie po lekturze dodatku "Praca"; w odniesieniu do
        postawionego tematu dotyczącego pracy dla kobiet chciałabym przytoczyć początek
        jednego z ogłoszeń: " Zatrudnię mężczyznę..." - czy to nie jest wystarczający
        argument? również dla sądu?
        • untochables Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:32
          kiedyś wyznaczyłem profil osoby, która ma być zatrudniona
          miał być to napewno facet z prawem jazdy
          a zatrudniłem kobiete bez prawa jazdy
          czy byłem niekonsekwentny ????
          raczej to ona zasługiwał na prace a ja zmieniłem zdanie (najważniejsze
          wymagania spełniała)
          p.s. - bardzo dobrze pracuje ;)
          • b.bujak Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 09.01.06, 22:43
            no ładnie - juz w profilu dyskryminacja i do tego niesłuszna; miała tupet
            dziewczyna, która zgłosiła swoją kandydaturę na to stanowisko - ja odrzucam
            takie ogłoszenia, widać, też niesłusznie
        • Gość: anka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.jawman.pl / *.246.jawnet.pl 17.03.06, 00:20
          jest, pzeglądnij kodeks pracy, ależ tam ładnie jest napisane o zakazie
          dyskryminacji m. in ze względu na płeć
      • Gość: axa5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.qld.bigpond.net.au 10.01.06, 02:40
        Czytam wszystkie wypowiedzi forumowiczow z zainteresowaniem. I zastanawiam sie
        dlaczego Polska nie chce zaczerpnac pomyslow z doswiadczenia innych krajow, np
        Australii. Kobiety (samone) posiadajace dzieci otrzymuja od panstwa
        wystarczajace zasilki tak dlugo dopoki nie zdecyduja sie wrocic do pracy.
        Mezatki z dziecmi musza byc utrzymywane przez mezow, ich obowiazkiem jest
        zapewnic byt rodzinie w czasie kiedy kobieta opiekuje sie dziecmi. Ogolnie -
        pracujacy utrzymuja niepracujacych, kobiety bezstresowo wychowuja dzieci , potem
        nikt ich nie pyta czy maja potomstwo i ile. Faktem rowniez jest, ze po powrocie
        do pracy kobiety nie staraja sie brac zwolnien lekarskich. Dlaczego ? Otoz
        kazdemu pracujacemu przysluguje kilka dni wolnych (platnych) w ciagu roku, ktore
        moze wykorzystac w sytuacjach awaryjnych (tutaj: moze byc to np choroba dziecka,
        czy wyjscie do lekarza, czy tez wlasna choroba). Dlatego zaden pracodawca nie
        boi sie , ze mloda mama moze byc niedyspozycyjna. Taki uklad powoduje, ze w
        zasadzie nie odczuwa sie dyskryminacji z powodu bycia kobieta czy bycia mama.
        Moze warto byloby sie nad takim rozwiazaniem zastanowic ...
        • Gość: enatasha Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.01.06, 13:46
          A może w ogóle babki przestaną pracować?? Bedą rodziły dzieci, gotowały
          sprzatały, a po 10 latach mąż, który dotychczas ja utzrymywał kopnie ja w
          tyłek, bo juz nie będzie dla niego atrakyja inteligentna kobieta która kochał
          jak poznał, tylko szara kura domową z która mozna pogadac tylko o robieniu
          ogórków i kotletach schabowych tudziez o kupkach jej narodzonych ,,z miłości
          kiedys,, dzieci. Gratuluję wszystkim facetom, którzy wypowiadaja sie na tematy
          macierzyństwa, becikowego, pracodawcom, którzy nie wiedzą co znaczy mieć dzieci
          mimo tego,ze własne mają. Gratuluję wszystkim Polskim rządzącym, którzy
          spowodują,że wkrótce wiekszośc mlodych wyjedzie za granicę. (na okolo 50 moich
          znajomych którzy ze mną kończą w tym roku studia jetem jedną z 2 osób, które
          chca zostać w kraju, pomimo tego,ze wiem,ze za pocałowanie w reke juz teraz bez
          dyplomu mialabym prace w zawodzie w Irlandii,Agnglii Niemczech, nie mowiąc juz
          o USA. Ale jesli w najblizszych 3 latach sytuacja się nie zmieni, dołącze do
          moich kolegów.) Poprpstu raj dla młodych kobiet, raj na ziemi...
          • Gość: Gośka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 17:47
            Wróciłam do pracy po macierzyńskim, pracowałam tylko 2 tygodnie zwolniono mnie.
            • jola9943 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 23.01.06, 11:44
              Pracowałam w firmie 5 lat ,wróciłam po urlopie macierzyńskim i popracowałm 5
              miesięcy.Ale nie to w tym wszystkim jest takie skoplikowane,dle mnie
              najbardziej upukarzającą sprawą jest to że ktoś kto chce cię zwolnić dlatego
              tylko że urodziłaś dziecko i wracasz do pracy silnie zmotywowana daje ci odrazu
              czerwoną kartkę TO JEST POPROSTU NIEWYBACZALNE zmieńcie to jak najszybciej Ja
              miałam kobietę jako szefową a ona z racji swojej orientacji woli pracować z
              facetami i dała mi to prosto do zrozumienia.Niepozostało mi nic innego jak
              szukać pracy,tylko czy ktoś zasługuje na to żebym zaufała tej osobie jak ona
              niby mi zaufała!!!
    Pełna wersja