Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą?

      • malgra Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 06:46
        tak. Kiedy okazalo się ,że jestem w ciąży uslyszalam od szefowej(duża firma w
        Wawie),że ma ona tylko nadzieję,że nie wplynie to negatywnie na moją pracę.Ano
        niestety wplynęlo,bo calą ciążę bylam na zwolnieniu.Kiedy spytalam jakie są
        perspektywy na to abym wrócila po porodzie do pracy, uslyszalam,że tak, być
        może ale wiadomo jak to jest,male dziecko ciągle może chorować a ja jestem
        mloda matka i pewnie nie będę mogla skupić się na pracy tylko ciągle myślala o
        dziecku i o tym czy opiekunka się nim dobrze zajmuje.Dodam tylko,że przez trzy
        lata pracowalam w tej firmie(na umowę zlecenie)rzetelnie wywiązując się ze
        swoich obowiązków.Uważana bylam za takiego pracownika,do którego można się
        zwrócić z pytaniem, bo ona napewno wie.
      • aglu Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 07:45
        Pracowałam rok, ale cały czas miałam przedłużaną umowę. Rozwiązano ze mną
        umowę, gdy tylko urodziłam (bo w ciąży nie można).
        Gdy dziecko miało rok zaczęłam się starać o pracę ale powiedziano mi że nie
        mogę bo będę chodzić na zwolnienia a poza tym mogę ich wyrolować i wziąć urlop
        wychowawczy.
        Inny bezsens przeżyłam w Urzędzie dla bezrobotnych. Dziecko miało miesiąć, ja
        nie miałam pracy, więc aby mieć ciągłość składek poszłam się zarejestrować.
        Powiedziano mi że nie mogę się zarejestrować bo żeby się zarejestrować to muszę
        być gotowa do podjęcia pracy, a jak mam małe dziecko to nie jestem gotowa.
      • Gość: 82 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 08:26
        Tam, gdzie pracuję notorycznie łamane jest prawo pracy. Nikt nie ma większego
        wynagrodzenia niż najniższa krajowa (to oczywiście nie jest łamanie prawa, po
        prostu przykre jest, że nie docenia się pracownika). Poza tym i tak zdarza się,
        że ze względu na złe wyniki finansowe, pracodawca obcina z tego wynagrodzenia
        jakiś procent. Pobory nigdy nie są płacone w teminie, co więcej, płacone w
        ratach. I kiedy dostaję ok. 300 zł na konto, to nie wiem czy mam spłacić
        kredyt, zapłacić rachunki (i tak nie wystarczy), a może wszystko olać
        (przepraszam za wyrażenie) i kupić sobie spodnie czy buty. Żadna z
        zatrudnionych u nas kobiet nie ma dzieci. Każda się boi. Jedna z koleżanek w
        ciążę zaszła i mimo tego, że była dobrym pracownikiem, wykwalifikowanym,
        straciła pracę jak tylko wróciła po urlopie macierzyńskim. Proponuję, aby rząd
        zajął się nieuczciwymi pracodawcami a problem sam się rozwiąże. Pozdrawiam.
      • Gość: ania mamy w pracy IP: 212.69.68.* 10.01.06, 09:00
        Nie można wszystkiego zwalać na pracodawców. Nie chcę ich bronić, szczególnie
        że sama nie jestem pod tym względem w komfortowej sytuacji (na rozmowie
        kwalifikacyjnej tez mnie pytano, czy zamierzam mieć dzieci i od dwóch lat- mimo
        licznych nagród- nie mam umowy na czas nieokreślony, choć zatrudnieni po mnie
        mężczyźni już je mają). Ale znam takich pracodawców, u których dziewczyny z
        powodzeniem urodziły dzieci i dalej pracują. Może to wyjątek, może mają
        szczęście, że trafiły na takiego pracodawcę. Ale myślę, że to też sprawa
        podejścia kobiet- jak słyszę od młodej dziewczyny, że zajdzie w ciążę i od razu
        idzie na zwolnienie (nie mówię o tych, które naprawdę nie mogą w tym czasie
        pracować) to się nie dziwię pracodawcy, że ma pewne obawy zatrudniając młode
        mężatki.
      • Gość: ~tina Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:55
        A ja dostałam pracę! Szefostwu wiadomo, że jestem kobietą, mam 25 lat,
        narzeczonego, nikt mnie o nic nie pytał, nikogo nie interesuja moje plany
        rozrodcze. Dodam, że w tej samej firmie jest kilka młodych matek i szefowie to
        wytrzymują bardzo dobrze
        • Gość: md78@autograf.pl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.68.73.62.debica73.tnp.pl 12.01.06, 23:18
          no to masz super :-) moze jakies namiary przy okazji podawajcie to wszystkie
          skorzystamy ;-) pozdrawiam kobietki mamy i zonki
      • pastylka5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 10:16
        Straciłam pracę bo zaszłam w ciążę. Historia podobna do wyżej opisanych.
        Przez kolejne 2 lata po porodzie pracy znaleźć nie mogłam, bo dziecko było za
        małe, bo brak dyspozycyjności itd. W tych okolicznościach nie ważne były moje
        kwalifikacje ani też doświadczenie w pracy.
        Teraz mam pracę na czarno i cieszę się, że choć taką ...
        bo żyć trzeba.
        • Gość: Arwena Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.inter-lan.pl 10.01.06, 11:33
          Jestem po studiach i szukam pracy. jest trudno - nie muszę opisywać, dlaczego.
          Rozumiem jednak bardzo dobrze tę drugą stronę. Mój ojciec ma zakład jubilerski.
          Kilka lat temu zatrudnił dwie młode dziewczyny i jednego
          trzydziestokilkuletniego faceta. Na początku było bardzo dobrze. Dziewczyny
          wyszły za mąż, ale pracowały normalnie. Aż tu pewnego razu oznajmiły (prawie
          równocześnie), że zaszły w ciążę. Na urlop poszły w momencie, kiedy były
          najbardziej potrzebne (okres przedświąteczny). Nie było możliwości zatrudnienia
          pracowników tymczasowych, więc mój ojciec sam pracował ponad normę. Ja i mój
          brat (on w podstawówce, a ja w liceum) po szkole obowiązkowo szlismy do
          pracowni, żeby zarobić na wspólne zycie rodziny. Kiedy dziewczyny wróciły do
          pracy wszystko było ok przez jakiś czas, no ale na jednym dziecku się
          oczywiście nie skończyło. I znowu ta sama sytuacja. Okres porodowy całe
          szczęscie sie skończył. Minęło od tego czasu pięć lat. Jedna dziewczyna jest
          bardzo sumienna, bez problemów dogaduje sie z moim tatą w sprawie wizyt dzieci
          u lekarza i różnych wyjazdów z tym związanych. Niestety, ta druga była bez
          przerwy nieobecna, zawalała najprostszą robotę i po kilku latach mój tata
          MUSIAŁ ją zwolnić (ku mojemu szczęściu, gdyż ja byłam ściągana z zajęć, żeby za
          nią pracować).
          Oprócz pracowni mamy sklep, w której pracuje pani ok.czterdziestoletnia.
          Pracuje u nas już bardzo długo, więc nawiązala się między nią a moimi rodzicami
          więź przyjacielska, co ona wykorzystuje bardzo. Nie ma tygodnia, żeby nie
          musiała wyjść wcześniej, bo córka ma dentystę, wnuczka jest chora, trzeba iśc
          po receptę dla męża itd. Sklepu wcześniej nie zamykamy, więc moja mama za
          każdym razem musi porzucać swoje zajęcia i biec, żeby ją zastąpić. Czy faceci
          też urywają się tak często z pracy??
          Niedawno skończyłam półroczny staż w jednej firmie (od razu piszę, że nie chce
          pracować w małym miasteczku u moich rodziców i szukam pracy gdzie indziej). Nie
          mam dzieci i męża, więc nie wiem, jak bym się wtedy zachowywała, jednak w
          chwili obecnej nie wyobrażam sobie, żeby mogło to mieć wpływ na moją pracę
          zawodową. Wiem, jak mój tata się z tego powodu denerwował i spaliłabym się ze
          wstydu, gdybym miała tak samo kogoś traktowac (chodzi mi o ciągłe urywanie sie
          z pracy pod byle pretekstem i zawalanie najprostszych zajęć).
          Niestety, moje koleżanki często mają inny pogląd na tem temat.Moja
          przyjaciółka, mężatka, siedzi od ponad roku w domu (pisze pracę magisterską).
          Bez przerwy opowiada, jak to się strasznie nudzi i nie ma pieniędzy. Bez
          problemu mogła dostac pracę w firmie, w której pracuje jej mąż (taki system
          pracy, że znalazłaby czas i na studia, i na pracę zawodową). Nie zdecydowała
          sie jednak na to, bo "jak zajdzie w ciążę, to mąż będzie miał problemy". Mimo
          że siedzi w domu i nic nie robi, to nie wyobraża sobie pójścia do pracy i w
          razie ciąży ZWOLNIENIA się z niej, żeby nikomu nie robić problemów, a samej do
          tego czasu trochę zarobić. jestem młoda kobietą, ale uważam, że wina leży
          często po stronie kobiecej (wynika to z moich obserwacji). Raz wykorzystany
          przez kobietę pracodawca drugi raz kobiety nie zatrudni, a wydłużanie urlopu
          macierzyńskiego tylko utrudni kobietom zdobycie pracy. Dziecko ma dwoje
          rodziców, a niezwykle rzadko mężczyzna bierze urlop z okazji jego narodzin. A
          pracodawcy coraz częściej chodzą po rozum do głowy i po prostu każą swoim
          pracownikom zakładac firmy (!). Sami płacą za nich ZUS, ale zatrudniaja na
          umowę-zlecenie. Durna polityka państwa będzie coraz częściej do czegos takiego
          prowadzić.
          Na koniec napiszę jeszcze o beznadziejnej sytuacji mojej mamy. Prowadzi firmę z
          moim tatą, nie jest jednak zatrudniona, gdyż za mój tata musiałby płacić za nią
          PEŁNĄ składkę ZUS, a na to go nie stać (jego firma była gnębiona przez wiele
          lat przez Urząd Skarbowy - sytuacja podobna do sprawy Romana Kluski. Tata
          sprawę po kilku latach wygral,ale straty finansowe były ogromne i do tej pory
          ledwo wiąże koniec z końcem).
          • Gość: rafvonthorn Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.petrus.com.pl 10.01.06, 13:24
            Wiem, co masz na myśli i co przeżywał Twój tata, pozdrów go mocno. Niestety,
            ludzie w swej masie wyobrażają sobie, że pracodawcy mają kasy w bród, a nie
            rozdają tylko dlatego, że to pazerne świnie... Niestety, pracownicy mają w
            nosie wszystko oprócz tego, "że im się należy". Narzekają ludzie, że są
            zatrudniani na czas nieokreślony, ale czy wiecie jakie są trudności, by zwolnić
            kogoś, kto ma umowę na stałe? Nawet jeśli nie wykonuje swoich obowiązków i
            szkodzi firmie... Co tu się dziwić, że umowy się przedłuża co 3 miesiące, ja
            mam ryzykować życiowym dorobkiem??

            Ludzie, zastanówcie się, nie może być tak, żeby jeden pracownik był ważniejszy
            od całej firmy...
            • mik5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 13:31
              Nie wiem ile kasy mają pracodawcy, oceniać moge tylko po ciuchach, tym gdzie
              spędzają wakację, jakim samochodem jeżdżą, jak kosztowne mają hobby. Porównując
              to z pensją jaką oferują za pracę, pracownik często moze się poczuć
              wykorzystywany.
              • Gość: rafvonthorn Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.petrus.com.pl 10.01.06, 13:53
                Zdajesz sobie sprawę, że nie każdy prowadzący działalność gospodarczą w ogóle
                zarabia pieniądze? Moi pracownicy dostają pensje wyższe, niż ja mogę sobie
                pozwolić, wszystkie zyski trzeba zainwestować, bo inaczej konkurencja Cię
                wykończy. Pracując po 12 godzin dziennie jeżdże gorszym samochodem niż niejedna
                osoba, którą zatrudniam. Nie możesz generalizować, ja tylko ostrzegam, przez
                wprowadzanie durnych przepisów (może akurat te o urlopie nie są takie zabójcze)
                będę musiał zwalniać, bilans jest prosty...
                • mik5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 14:38
                  Nie generalizuję, piszę o własnych pracodawcach, których akurat to nie dotyczy:

                  Gość portalu: rafvonthorn napisał(a):

                  > Pracując po 12 godzin dziennie jeżdże gorszym samochodem niż niejedna
                  >
                  > osoba, którą zatrudniam.
                  • Gość: edyta Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.byu.edu 10.01.06, 15:33
                    to zaloz wlasna firme cwaniaczku jak ci sie nie podoba, nikt cie nie zmusza do pracy najemnej. Mam
                    juz dosyc tego polskiego cwaniactwa i zlodziejstwa pracownikow. Jak by im nie patrzyc na rece to
                    rozkradliby wszystko co sie da.
      • sojkaj2 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 10:38
        nie tyle straciłam pracę, co nie zakwalifikowałam się na studia doktoranckie,
        dlatego, że "wychodzę za mąż, a mężatce przecież doktorat nie jest potrzebny" -
        to oczywiście cytat z mojego promotora
      • asanti Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 10:39
        Witam, a moj szef zupelnie inaczej podchodzi do zatrudniania kobiet z dziecmi.
        Zatrudnia je bardzo chetnie, pare miesiecy temu zatrudnil na stanowisko
        sekretarki sanmotna kobiete z trojka dzieci, o czym doskonale wiedzial, bo sie
        jej pytal.

        Na dodatek, jak w trakcie wakacji najmniejsze dziecko nie moglo chodzic do
        przedszkola to przychodzilo do nas do pracy i szefowi to nie przeszkadzalo.
        Moj szef po prostu wie, ze jesli kobiecie z dzieckiem stworzy sie sensowne
        warunki pracy (w sensie - ulatwi wychowanie dzieci) to nigdy nie zdobedzie sie
        bardziej lojalnego i oddanego firmie pracownika.

        I zauwazylam, ze te dziewczyny ktore tak pracuja, nie naduzywaja zwolnien,
        urlopow itp dlatego ze wiedza, ze maja po prostu dobrego szefa. Ale tez nigdy
        sie nie zdazylo robienie wymowek z powodu spoznienia pracownicy, bo akurat
        dziecko przy oddawania do przedszkola dostalo histerii ze tym razem w
        przedszkolu nie zostanie. Po prostu wiadomo, ze najwyzej sie zostanie ten
        kwadrans dluzej zeby to odpracowac.

        I mam wrazenie, ze to nie wynika z wyjatkowo dobrego serca mojego szefa, to po
        prostu umiejetnosc przywiazania pracownicy do firmy. U nas ponad 90 % zalogi to
        kobiety i nigdy nie ma pytan o plany zwiazane z ciąza.

        • Gość: ela Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.grupalotos.pl 10.01.06, 11:30
          Boże, co to za firma. Gratulacje dla szefa, a wam tylko pozazdrościć.
          • joagru Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 12:15
            Jestem pracodawcą, zatrudniamy 11 kobiet, wiek od 18 lat do 53 lat. Gdy
            przeprowadzam rozomy o pracę to nigdy nie pytam o dzieci, ale zawsze panuje
            przy tym miła atmosfera, że kandydatki prawie zawsze same mi to mówią. Po
            takiej rozmowie zatrudniłam samotna matkę z 2 córkami, po okresie próbnym
            rozwiązałam umowę, dzieci prawie stale przebywały w sklepie (miejsce pracy)
            bawiły się towarami handlowymi, dla mnie niedopuszczalne, że matka nie mogła
            zapewnić im opieki i musiały po szkole siedzieć z mamą w sklepie, który nie
            jest świetlicą szkolną, z pewnościa odtsraszało to klientów. Potem zatrudniłam
            panią z 2 synami : 7 lat i 14 lat, tutaj dzieci nie bywają w sklepie, ale nie
            ma tygodnia, by pracownica nie dzwoniła, że się spóżni, bo dziecko chore, bo
            wywiadówka, albo wcale nie przyjdzie bo coś tam.... Sklep zaczyna być
            niedochodowy, bo klient nigdy nie wie,kiedy pocałuje klamkę.
            Była tam też zatrudniona pani w wieku przedemerytalnym, był problem, bo nie
            mogła dźwigać (wg. KP norma to 8 kg i my tego przetrzegamy), zaczynała mieć
            kłopoty z pamięcią i mnóstwo innych chorób normalnych w tym wieku.
            Nie dziwię się, wiek ma zwoje prawa.
            W innym sklepie dziewczyna zaszła w ciąże, w porządku, czuła się dobrze, nosiła
            towar jak przepisy każą do 4 kg, potem nagle w niedzielę wieczorem telefon, że
            jest w szpitalu. Problem: jak prawie w nocy przeorganizowac nagle pracę sklepu,
            powiadomic zmienniczkę itp. Dziewczyna kilka dni później poroniła :( Mielismy
            poczucue winy, że w ogóle kazaliśmy jej pracować, ale sama chciała. Teraz mamy
            ciężarną pracownicę, która tez mówiła że będzie pracować, że jest wszystko w
            porządku, potem powtórka, w nocy telefon, szpital, snów potzreba reorganizacji
            pracy, konieczność znalezienia od zaraz sprzedawczyni, pytanie na jak długo, bo
            ciążarna twierdziła, że wróci, potem kolejne zwolnienie, znów zapewnienia o
            powrocie, znów L4. Teraz w ogóle nie chcemy by pracowała, jedno neszczęście
            starczy, tym bardziej że ciąża zagrożona. Pytałam ją czy wróci do pracy, poród
            około maja, umowa do lipca, ona nie sądzi, bo nie ma nikogo do opieki. Umowa
            nie będzie przedłuzona. na zastępstwo ciężarnej zatrudniłam 18-letnia
            dziewczynę. Oczywiście że się boję, zaczynam mieć dość rozmów kwalifikacyjnych,
            ciągłych kłopotów z zastepstwami. Pracownica z dziećmi : 9 lat i 12 lat,
            wykłóca się o zmiany na których ma pracować, bo ma małe dzieci (???)
            Sama jestem kobietą, staram sie rozumieć, ale czasem już mi wyobraźni ni
            starcza. Sama nie mam dzieci, bo pracoholicy raczej nie powinni ich mieć, a ja
            pracuję codziennie od 6-18, w domu też, w niedzielę też.

            Marzę o pracownicy jak moja mama była: Po macierzyńskim po moim urodzeniu
            wróciła do pracy, nigdy nie skorzystała z 2 dni "opieki", na wywiadówki się
            spoźniała, bo nie do pomyślenia było zwalniać sie z pracy z tak błahego powodu.
            Jak chorowałam, a było to rzadko, była babcia, a jak skończyłam 10 lat, to sama
            szłam do lekarza i siedziałam w domu sama.
            A, i przez całą ciążę pracowała. Przeraża mnie delikatność współczesnych matek,
            nie znam żadnej pracującej ciężarnej, w pierwszym miesiącu wielomiesięczne L4,
            dzieci same alergiki wciąż chorujące, 12-15 latki totalnie niesamodzielne,
            wymagające opieki.
            Przeraza mnie fakt rocznego macierzyńskiego, zatrudniępracownika na zastępstwo,
            przez rok zżyje się z firmą, a potem kogo zwolnić?
            Są jeszcze sprawy urlopu latem kobiety się kłócą, bo sa takie bez dzieci i z
            dziećmi, pytanie: komu dać letni urlop? Dam tej z dziećmi, to bezdzietna
            poczuje się dyskryminowana, i odwrotnie.

            kobiety same nie ułatwiają życia pracodawcom.
            • mik5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 13:05
              Odnośnie ostatniej części Twojej wypowiedzi - dlaczego mam rezygnować z 2 dni
              opieki? Pracując - zmniejszam czas jaki poświecam dziecku, a wobec niego
              również mam obowiązki, nie tylko wobec pracodawcy. Uważam, że dodatkowe 2 dni
              wolne dla rodzica dodane do 26 dni urlopu nie robią pracodawcy różnicy, tym
              bardziej, że zwykle całego urlopu w roku sie nie wykorzystuje.
              Zdenerwowałam się bo moi pracodawcy mają takie samo podejście do tego prawa
              pracowniczego jak ty, a ja uważam że to niesłuszne i niesprawiedliwe.
        • Gość: IVO Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.nsa.gov.pl 10.01.06, 14:00
          co to za firma??? a może miałaś taki sen:)
          • asanti Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 16:26
            Hej IVO
            rozumiem, że pytanie do mnie? ;)
            Firma jest w Warszawie, praca w biurze...wiec to czy przyjdzie ktos o 9.00 czy
            o 9.15 to nie jest problem a jak dziecko recepcjonistki marudzi w przedszkolu
            to za nia ktos odbierze telefon.
            Wg mnie duzo tez zalezy od tego jakie sa relacje miedzyludzki - rowniez te
            poziome - miedzy ludzmi.
            Oczywiscie inna by byla sytuacja gdyby to byl np. sklep, w takim przypadku
            spoznianie jest faktycznie niedopuszczalne.
            • tafasola Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 20:16
              Dotknelas bardzo waznej sprawy - relacje miedzyludzkie "poziome". U mnie sa
              doskonale. Gdy musze zostac z chorym maluchem, kolega sam proponuje, ze
              pociagnie sprawy, ktore zostaly otwarte, zebym sie nie stresowala, nie skracala
              zwolnienia, bo wiadomo, ze jak dziecko sie nie wychoruje, to potem zaraz cos
              lapie. To samo robie ja - on sie spoznia, bo odprowadzal malego do przedszkola
              czy musi zostac na zwolnieniu - sama proponuje, zeby przekazal mi liste spraw do
              zrobienia. Pomagamy sobie, wiec nas zszef wie, ze nigdy z powodu nieobecnosci
              nic nie bedzie zawalone.
      • maggor1 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 11:33
        Przyjęto mnie do pracy bo mąż szefowej był znajomym mojego męża, ale pierwsze
        pytanie szefowej to czy mam dziecko, ile ma lat, wtedy mialo trzy, na to ona
        czy chodzi do przedszkola, jak czesto choruje, z kim będzie w czasie choroby, o
        doświadczenie zapytała na końcu rozmowy. Na odpowiedż czekałam kilka dni,
        przyjęto mnie w końcu "tylko dlatego że po znajomości" na szczęście w wyniku
        zbiegu okoliczności znalazłam inną pracę.
      • hegemon21 Re: PiS prawdę Tobie powiedział. 10.01.06, 11:56
        Jednego członkom obozu rządzącego nie można odmówić. Mianowicie tego, iż
        starają się jak żaden rząd wcześniej wywiązać z tego co obiecali. I nie chodzi
        tu tylko o wprowadzanie ustaw, które obiecali ale także, przynamniej na razie,
        trzymanie się linii solidarystycznej. Można by powiedzieć, że to rząd marzeń na
        jaki Polacy czekali od lat. Ale jak zawsze w Polsce znajdzie się kilku
        sceptyków i od razu podnoszą rwetes, że jak to dobry rząd? Przecież ustawy
        wprowadzają nie sprawdzając, bo to trud iście ponad siły ludzkie, racjonalnie
        się zastanowić, że problemem nie są za krótkie urlopy macierzyńskie a to, że z
        perspektywy pracodawcy każdy taki urlop jest za długi i nie opłacalny(i od tego
        właśnie by było inaczej należało by zacząć). Ale nasi rządzący sobie i z tymi
        sceptykami i pieniaczami poradzą. Jak już ustawa przejdzie i bezrobotnych
        obecnych oraz przyszłych matek, będzie jeszcze więcej to znowelizują ustawę i
        uciszą głosy niezadowolenia. A że do tego czasu młode kobiety będą występować w
        charakterze królików doświadczalnych na których testowany jest kolejny bubel… o
        przepraszam tzn. ustawa populistyczna… nie też nie, to może ustawa dla kobiet
        pracujących (już nie długo)… nie też źle brzmi, a zresztą nieważne na pewno
        rząd chce naszego dobra dlatego zamiast narzekać weźmy się do roboty,
        popracujemy miesiąc i już dzięki naszym tanim liniom lotniczym możemy opuścić
        kraj nad Wisłą mlekiem i miodem płynący. A cieszmy się z tego że teraz jak się
        nie podoba opuścić kraj można bez problemu nie jak przed ’89 i to chyba nasza
        jedyna radość.
        • Gość: Delfina Re: PiS prawdę Tobie powiedział. IP: 217.197.76.* 24.01.06, 09:16
          Chyba żartujesz, wywiązują się z obietnic? To gdzie moje mieszkania i oszczędne
          państwo? O tym, że można wyjechac prawdę piszesz, większośc moich znajomych już
          dawno to zrobiła, my jedziemy po wakacjach
      • glazia Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 12:08
        Ostatnie trzy lata pracowałam w pewnej firmie dyspozycyjna w 100 % dziecko
        zawsze pierwsze w przedszkolu i odbierane jako ostatnie, wieczne delegacjie
        praca w soboty i niedziele - w sezonie. Kierownicze stanowisko nie narzekałam
        takie czasy. Trzy miesiące temu urodziłam drugie dziecko, na koniec grudnia
        skończyła mi się umowa pojechałam pogadać z szefem o powrocie i "przyszłości" i
        co mimo, że byłam gotowa wrócić po macieżyńskim nie przedłuzono ze mną umowy.
        Czemu? Bo firma rzekomo zmieniła strategię. Prawda jest taka, że mam małe
        dziecko będę chciała godzinę na karmienie, nie pojadę w delegację itd.
        A najbardzie wkurzyło mnie to że szef złozył wniosek o dotację gdzie dodatkowe
        punkty w ocenie można zdobyć za zatrudnienie kobiet "wyrównywanie szans " i
        wiecie co, mi zaproponował że jak dostanie dotacje to mnie zatrudni bo
        zdobędzie 4 punkty, których mu ostatnio zabrakło...
      • Gość: Małgosia Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.lodz.mm.pl 10.01.06, 13:00
        Właśnie na dniach straciłam pracę w czasie urlopu macierzyńskiego. Pracodawca
        nie przedłużył ze mną umowy, bo musiałby podpisać ze mną umowe na czas
        nieokreślony a tego wyrażnie nie chciał zrobić. Przykre jest to dla mnie tym
        bardziej, że nie opuściłam ani jednego dnia pracy podczas ciąży i byłam
        pracownikiem solidnym i sumiennym... Niestety te cechy nie są wystarczające w
        przypadku kobiety-pracownika. Jeszcze do tego powinnyśmy być pozbawione
        instynktu macierzyńskiego, może wtedy byłybyśmy doceniane na rynku pracy.
      • bolsz Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 13:45
        W pierwszej firmie,w której pracowałam,koleżanka została zwolniona,bo szef
        "przestał być zadowolony ze współpracy".Rozmowy za zamkniętymi drzwiami gabinetu
        szefa były głosne.usłyszelismy,że ponieważ wychodzi za mąż,to zaraz zajdzie w
        ciąże.Więc trzeba ją zwolnić pod jakimś pretekstem.Znalazłam inną pracę.Niestety
        nie wiedziałam,że jestem w pierwszych tygodniach ciąży-gdybym wiedziałą,nie
        zmieniałabym pracy,bo miałam umowę na 5 lat.Po miesiącu w nowej firmie okazało
        się,że będę miała dziecko.Od razu poszłam poinformować dyrektora.Okazało się to
        przeszkodą nie do przeskoczenia.Ponieważ byłam na umowie na czas
        próbny,przedłużono mi umowe do dnia urodzenia dziecka.Teraz dziecko ma 9
        miesięcy,a ja od kilku miesięcy szukam pracy.
        Naprawdę nie wiem,co należałoby zrobić,żeby takie sytuacje nie miały miejsca.
        • lajla1980 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 14.01.06, 17:39
          > Naprawdę nie wiem,co należałoby zrobić,żeby takie sytuacje nie miały miejsca.

          1. planować ciążę
          2. usunąć ciążę nieplanowaną
          • Gość: Delfina Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 217.197.76.* 24.01.06, 09:19
            Aleś wymyśliła, dlaczego ma usuwac ciążę nieplanowaną, a chcianą? Bo pracodawcy
            się tak spodoba? Nic dziwnego, że jest tak jak jest skoro same kobiety są
            nieludzkie względem siebie:(
      • Gość: NL Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.ceti.pl 10.01.06, 13:46
        Chcialabym zwrocić uwagę na problem pozyskania pracy przez młode kobiety, które
        niestety mają mniejsze szanse niż ich rówieśnicy płci męskiej. Powodem tego są
        paradoksalnie doskonałe kwalifikacje, umiejętności często przewyższające
        kompetencje rekrutanta, a raczej rekrutantki(!!!) i.... zadbany wygląd
        kandydatki. Doświadczyłam już kilka razy sytuacji, kiedy spełniałam wszystkie
        wymagania merytoryczne, a nawet coś ponad to, uzyskiwałam świetny wynik z
        testów rekrutacyjnych i niestety otrzymywałam odpowiedź odmowną, bo....
        rekrutantka czuła się zagrożona do tego stopnia, że nie podając przyczyn
        rezygnowała z mojej osoby. Straszne!!!! I nie jest to tylko moja opinia, a
        szans na zmiany nie ma.Zastanawiam się, ile z was znalazło sie w podobnej
        sytuacji....
        • Gość: rafvonthorn Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.petrus.com.pl 10.01.06, 14:00
          Uh, a może byłaś za bardzo "odpicowana"? Jak pracodawca szukał kogoś do obsługi
          klienta z klasą, to sztucznie opalona blondi z piętnastocentymetrowymi tipsami
          odpada. A może to dyskryminacja? I jak tu takiej podać przyczynę odmowy -
          bezguście?
      • Gość: IVO Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.nsa.gov.pl 10.01.06, 13:52
        Ja nie straciłam pracy, ale zostałam zdegradowana i przeniesiona do pracy,
        która nie odpowiada moim kwalifikacjom i jest mało satysfakcjonująca. Jak to
        było - dostałam propozycję objęcia stanowiska kierowniczego, byłam wtedy w II m-
        cu ciąży, więc poinformowałam o tym mojego pracodawcę, na co on powiedział, że
        moja ciąża nie ma wpływu na nominację. Do początku IX miesiąca ciężko
        pracowałam, zostawałam po godzinach, brałam pracę do domu. W tym czasie
        zmieniła się władza (dodam, że pracuję w budzetówce)a ja dalej cięzko
        pracowałam. W ostatnich tygodniach ciąży poszłam na zwolnienie lekarskie. W
        czasie mojego zwolnienia dowiedziałam się pocztą pantoflową, że został
        zatrudniony nowy szef wydziału (mężczyzna), a ja zostałam mianowana jego
        zastępcą. Przyszłam więc do pracy, żeby dowiedzieć się o co w tym wszystkim
        chodzi. Usłyszałam, że ponieważ będę miała małe dziecko i będę na urlopie
        macierzyńskim, może nawet na wychowawczym (deklarowałam pracodawcy, że nie
        zamierzam ,korzystać z urlopu wychowawczego, oraz że mam osobę, która będzie
        się opiekować dzieckiem) nie mogę być kierownikiem wydziału, bo ten wydział
        (kadry) musi mieć kierownika dyspozycyjnego. Po urlopie macierzyńskim kiedy
        wróciłam do pracy okazało się, że nie jestem już z-cą kierownika, tylko
        specjalistą i to w innym wydziale (oczywiście nikt wcześniej mnie o tym nie
        poinformował a na 2 dni przed powrotem do pracy wszystko było w porządku). O
        dziwo nowy naczelnik wydziału (w którym niezbędny jest naczelnik dyspozycyjny)
        jest już od 6 m-cy na zwolnieniu lekarskim (czyli dłużej niż moje zwolnienie
        przed ciążą i macierzyński). I co Wy na to?
      • Gość: nata Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 194.208.53.* 10.01.06, 14:06
        wiekszosc firm musi walczyc o to, zeby miec mozliwie wysokie profity. to
        zrozumiale, ze nie chca zatrudniac ludzi, ktorzy (przynajmniej statystycznie)
        sa nieoplacalnymi pracownikami (->matki, kobiety w ciazy). zamiast przedluzac
        urlopy maciezynskie rzad powinien sie zastanowic, co zrobic, by mlode matki
        staly sie atrakcyjne dla pracodawcow... np. jekis rodzaj znizek ze skladek dla
        matek.-
        • joagru Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 14:25
          coś w tym jest, ja jestem skazana na zatrudnianie tylko kobiet (sieć drogerii)
          nigdy do rekrutacji nie zgłosił się zaden facet, ciekawe czy klientki aufałyby
          gosciowi zachwalającemu kremy antycellulitowe, ujędrniające,
          przeciwzmarszczkowe:))) Dla małej rodzinnej firmy dyspozycyjność pracownic jest
          bardzo ważna, tniemy koszty gdzie się da, nie stać nas na ciągłe zastępstwa.
          Może zamiast becikowego zrobić więcej bezpłatnych żłobków, przedzkoli czynnych
          co najmniej do 18-19, wtedy pracodawca miał by pewność, że pracownica będze
          dyspozycyjna w 100 %, bo dziecko bedzie w dobrych rękach. Na 12 zatrudnionych
          kobiet w mojej firmie, tylko 2 sa własnie takie. Czytając wiele wypowiedzi
          rozgorycznonych kobiet, nie zatrudnionych z powodu posiadanych dzieci, czy tych
          co dopiero będą, zauważyłam, że wiele z nich jest bardzo przekonana, ze dzieci
          nie przeszkodza im w pracy, karierze, tylko pracodawcy nie chca im wierzyć,
          patrząc na moją prywatną statystykę, wcale się nie dziwię pracodawcom.
          • daimona o to, to... przedszkola czynne do 19:00 10.01.06, 14:36
            Jestem za.
          • Gość: tomeczek To dopiero dyskryminacja :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 15:46
            joagru napisała:

            > (...) ja jestem skazana na zatrudnianie tylko kobiet

            I to kobieta pisze :))
            • joagru Re: To dopiero dyskryminacja :) 10.01.06, 19:59
              Eeee, chodziło mi nie o to, że żałuję, że jestem skazana na zatrudnianie
              kobiet:)), ale o to, że nie można mi zarzucić dyskryminacji w zatrudnieniu z
              powodu płci, bo praktycznie mężczyzn chętnych do pracy w drogerii nie
              spotkałam, więc raczej w mojej firmie nie sprawdzi się scenariusz, że
              pracodawcy przestaną zatrudniac kobiety ze strachu przed macierzyństwem, bo do
              pracy będą się zawsze zgłaszać tylko kobiety, i nigdy nie pytałam i nie zapytam
              na dzień dobry kandydatki czy ma dzieci lub planuje. Zreszta w moim przypadku
              to zawsze samo wychodzi w dalszej rozmowie;)
        • Gość: pleple12 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 83.238.13.* 10.01.06, 16:19
          Ja nie rozumiem tylko jednego - przecież to nie pracodawca ponosi cały koszt
          zatrudniania kobiet ciężarnych, więc skąd ta jego dyskryminacja kobiet? Moze
          niech Gazeta jako poczytny dziennik przeprowadzi akcję uświadamiającą co do
          kosztu macierzyństwa - zdaje się, że pracodawca płaci do 30 dni a dalej ZUS.
          Niech specjalista, zajmujący się prawem ubezpieczen społecznych opisze bardziej
          szczegółowo tę kwestię w dodatku "Praca".
          • lajla1980 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 14.01.06, 17:43
            Odpowiadasz na :
            Gość portalu: pleple12 napisał(a):

            > zdaje się, że pracodawca płaci do 30

            o 30 za dużo.
            • dorcia_j Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? i młoda matką 25.02.06, 14:17
              W 2004 roku urodziłam synka. W firmie pracowałam 3 lata. Poszłam na zwolnienie
              w 6 miesiącu ciąży. W 8 miesiacu urodziłam. Chciałam wrócić do pracy zaraz po
              macierzyńskiem. I wróciłam... ale tylko na jeden dzień bo zaraz po powrocie
              dostałam wymówienie. Teoretycznie z przyczyn likwidacji stanowiska pracy, ale
              wiem, że do tej pory ktoś pracuje na moim miejscu i zajmuje się tym co robiłam
              ja. Na rozmowie z szefem usłyszałam, że majac małe dziecko nie będę
              dyspozycyjna. Że dzieci choruja i wciąż chodzi się na zwolnienia.
              Wkrótce po tym znalazłam inna prace i pracuję nieprzerwanie od tamtego czasu.
              Dziecko owszem choruje czasami ale jeszcze nigdy nie brałasm zwolnienia bo
              teściowie pomagają nam w takich sytuacjach i pilnuja dziecka jak nie jest w
              żłobku. Wyjeżdżam na wszystkie delegacje, jak trzeba zostaję po godzinach... bo
              bycie młoda mamą to zaszczyt a nie ułomność. Bycie młoda mamą nie czyni mnie
              gorszej klasy pracownikiem. Wręcz przeciwnie. Bardziej się staram, bardziej
              przykładam. Bo teraz pracuję nie tylko dla siebie ale i dla dziecka.
              A każdy pracodawca powinien się 100 razy zastanowić zanim tak potraktuje
              kobietę. Cekawe jak by sie czuł jakby to jego żonę tak potraktowano. Chyba
              nieciekawie??!!!
      • wesolek11 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 14:31
        Dłużej czynne przedszkola czy żłobki nie rozwiażą problemu. Przecież decydując
        się na dziecko, chcemy z nim być, opiekować się i wychowywać, a nie oddać 5-
        miesieczne do żłobka i robić kariere. Jak najdłuższy macierzyński, wychowawczy,
        by matka mogła jak najdłużej wychowywać dziecko. Mimo, że mam dobrą pracę,
        chciałabym mieć większy wpływ na wychowywanie własnych dzieci. Jaki kontakt
        mogę mieć z dzieckiem, jeśli 4 m-czne muszę zostawić z babcią czy nianią,
        spędzać w pracy po 12 godzin, widzę dziecko praktycznie w weekendy? Żałosne,
        wszyscy tylko o karierze, powrocie do pracy, a gdzie dobro dziecka?
        • daimona wesołek, jako facet (sądząc z nicku) 10.01.06, 14:37
          po prostu na ten temat się nie wypowiadaj.
          • wesolek11 Re: Daimona 10.01.06, 14:40
            Nie nie facet, mama 2 dzieci. Pracująca, zadowolona z pracy, z godzinami pracy
            przedszkola też nie mam problemów, ale znając i słuchając mam znajomych wiem,
            ze większosć z nich przeżywa dramat wracając po 4 miesiacach po urodzeniu
            dziecka do pracy.
        • mik5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 14:43
          Popieram, niektórych kolą w oczy nawet 2 dni na opiekę.
      • nilgau Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 14:52
        piszcie nazwy firm, bo wszyscy chcemy wiedzieć które firmy/koncerny są do d...
        w tej kwestii!!
        10 lat pracuję zawodowo i raz spotkałam się z HR-owym chamstwem (kadrówy to
        zwykle są baby, które innym babom robią kuku ):
        2000 rok bodajże, rozmowa w firmie Bosch w W-wie w spr. pracy (chciałam zmienić
        brażę) ; rozmowa z 2 HR-ówami Boscha układała się dość miło przez 45 minut po
        czym 1 pani zapytała, co obecnie robię. po mej szczerej odpopwiedzi, że jestem
        od roku na wychowawczym odwróciła (przy mnie!!) moje CV i WOŁAMI nabazgrała:
        WYCHOWAWCZY!.rozmowa potoczyła się już inaczej i trwała niecałe 2 minuty.
        Wyszłam wkurzona, bo te dwie małpy z kadr nie dość, że się same spóźniły 30
        min. (nie cierpię spóźnień) to jeszcze były podczas tego interwju;)"niedograne"
        ze sobą - jedna drugiej się wcinała, jedna drugą poprawiała. Obu życzyłam w
        myślach, żeby się na potęgę rozmnożyły;)
        Ale to chyba musiałoby być in vitro, bo obie były brzydkie jak noc
        listopadowa...
      • take_that Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 15:20
        chyba nie na temat za bardzo ale nie mogę się powstrzymać.
        Nie potraktujcie proszę tego co piszę jako chwalenie się,
        chcę tylko powiedzieć, że może być inaczej.
        Pracuję w czwartej firmie po studiach.
        Dostałam pracę:
        1. jako absolwentka bez doświadczenia i znajomości w małym
        mieście z małym dzieckiem (1,5 roku). Zrezygnowałam, żeby zamienić
        ją na lepiej płatną pracę nr
        2. w większym mieście z małym doświadczeniem i trochę większym dzieckiem.
        Z tej też zrezygnowałam żeby podjąć pracę w firmie nr
        3. Znalazłam ją dzięki ogłoszeniu w GW, ale nie żywię już urazy;-)
        Tam był mobbing i musiałam też zmienić pracę na obecną.
        Chodzi mi o to, że zatrudniano mnie raczej ze względu na wysokie
        (i ciągle podnoszone) kwalifikacje zawodowe i biegłą znajomość
        dwóch języków (popartą certyfikatami).
        Owszem, pytania o stan cywilny i dzieci padały na rozmowach,
        ale tak naprawdę nigdy nie odczułam, że ktoś mnie nie zatrudnił
        (bo zwolnić to mnie na razie nikt nie zwolnił;-)
        ze względu na płeć, czy potomstwo.
        • Gość: mama_bez_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:26
          Poczekaj jeszcze wszystko przed Tobą.
      • Gość: nikt Jest rozwiązanie IP: 217.153.72.* 10.01.06, 15:47
        Wystarczy obniżyć składkę ZUS dla kobiet w ciąży i matek (w zależności od
        liczby dzieci) - taka kobieta mniej płaci (i pracodawca jej też), bo urodziła
        przyszłych składkowiczów ZUS, a pracodawcy szukaliby takich osób do pracy -
        tańsza praca - korzyść obopólna. Nie jest to mój pomysł, ale mi się spodobał.
        • Gość: ez Re: Jest rozwiązanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:45
          Posiadanie dziecka - atutem, to jest genialny pomysł! Jestem matką na urlopie
          wychowawczym. Zauważyłam, że lepiej o tym nie wspominać w dokumentach
          aplikacyjnych, bo jeśli to zrobię, nie jestem nawet zapraszana na rozmowy
          kwalifikacyjne. Do poprzedniego miejsca pracy nie chcę wracać z różnych
          względów.
      • Gość: oromet@interia.pl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 212.244.32.* 10.01.06, 18:01
        Pracowalam na kopalni od 1977r.w 1987rurodzilam corke.Po wychowawczym 1990r.jako samotna matka i jedeny zywyciel zostalam zwolniona.{po okresie wychowawczym)art.10ustawy z dnia 28.12.89r.Przez 3 lata podlegLAM POD uRZD pRACY ktory nie zaproponowal mi zadnej pracy.Od tamtej pory mam klopot ze znalezieniem pracy.Dzisiaj mam 2 dzieci sa juz samodzielne,moglabym cos robic ale niestety(nie podalam wieku corke urodzilam majac 33 lata tyeraz mam 51).Kiedy mam wolny czas i jestem dyspozycyjna,nie ma pracy.Oto w wielkim skrocie moja historia.
      • Gość: oromet@interia.pl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 212.244.32.* 10.01.06, 18:01
        Pracowalam na kopalni od 1977r.w 1987rurodzilam corke.Po wychowawczym 1990r.jako samotna matka i jedeny zywyciel zostalam zwolniona.{po okresie wychowawczym)art.10ustawy z dnia 28.12.89r.Przez 3 lata podlegLAM POD uRZD pRACY ktory nie zaproponowal mi zadnej pracy.Od tamtej pory mam klopot ze znalezieniem pracy.Dzisiaj mam 2 dzieci sa juz samodzielne,moglabym cos robic ale niestety(nie podalam wieku corke urodzilam majac 33 lata tyeraz mam 51).Kiedy mam wolny czas i jestem dyspozycyjna,nie ma pracy.Oto w wielkim skrocie moja historia.
      • Gość: oromet@interia.pl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 212.244.32.* 10.01.06, 18:01
        Pracowalam na kopalni od 1977r.w 1987rurodzilam corke.Po wychowawczym 1990r.jako samotna matka i jedeny zywyciel zostalam zwolniona.{po okresie wychowawczym)art.10ustawy z dnia 28.12.89r.Przez 3 lata podlegLAM POD uRZD pRACY ktory nie zaproponowal mi zadnej pracy.Od tamtej pory mam klopot ze znalezieniem pracy.Dzisiaj mam 2 dzieci sa juz samodzielne,moglabym cos robic ale niestety(nie podalam wieku corke urodzilam majac 33 lata tyeraz mam 51).Kiedy mam wolny czas i jestem dyspozycyjna,nie ma pracy.Oto w wielkim skrocie moja historia.
      • Gość: oromet@interia.pl Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 212.244.32.* 10.01.06, 18:01
        Pracowalam na kopalni od 1977r.w 1987rurodzilam corke.Po wychowawczym 1990r.jako samotna matka i jedeny zywyciel zostalam zwolniona.{po okresie wychowawczym)art.10ustawy z dnia 28.12.89r.Przez 3 lata podlegLAM POD uRZD pRACY ktory nie zaproponowal mi zadnej pracy.Od tamtej pory mam klopot ze znalezieniem pracy.Dzisiaj mam 2 dzieci sa juz samodzielne,moglabym cos robic ale niestety(nie podalam wieku corke urodzilam majac 33 lata tyeraz mam 51).Kiedy mam wolny czas i jestem dyspozycyjna,nie ma pracy.Oto w wielkim skrocie moja historia.
        • joagru Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 20:12
          Ktoś pytał o finansowanie macierzyńskiego i chorobowego.
          Pracodawca płaci za pierwsze 33 dni choroby pracownika, od 34 dnia płaci ZUS.
          W kwestii macierzyńskiego, jest wypłącany tylko wtedy, gdy kobieta idąc na ten
          urlop ma ważną umowę o pracę. Np. u nas kobieta rodzi w maju, a umowę ma do
          końca lipca. Więc wypłacony zasiłek macierzyński będzie miała tylko do końca
          lipca, tak długo jak trwa umowa o pracę.Po zmianie przepisów, macierzyński
          będzie wypłącany dłużej, po warunkiem, że pokrywa się z ważną umową o pracę.
      • starawyjadaczka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 21:42
        straciłam prace kiedy zaszłam w ciążę. najpierw byłam dręczona nakazami
        wyjazdów słuzbowych (wbrew prawu pracy), poźniej "zaproponowano" mi pojscie na
        zwolnienie lekarskie do konca ciazy (zeby od razu zatrudnic na moje miejsce
        nowa osobę) a nastepnie od razu po macierzynskim wywalono. najzwyczajniej w
        swiecie szef obraził sie na mnie, ze zaszlam w ciążę.
    Pełna wersja