olamad Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 10.01.06, 22:07 Pierwsza pracę straciłam własnie z powodu urodzenia dziecka. Całą ciażę byłam na L4 - przełożony mi kazał "bo jak coś sie stanie, to żeby nie było na nas", po macierzyńskim przymusowy wychowawczy do końca trwania umowy. Mimo mojego zainteresowania powrotem do pracy, nikt mi tego nie zaproponował, a moje pytania były kwitowane głupimi uśmieszkami. Siedziałam w domu 3,5 roku - "odchowałam dziecko". Dostałam pracę po miesiącu poszukiwań - z ogłoszenia w GW. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej temat dziecka wypłynął jakoś tak naturalnie - rekruterki chciały tylko wiedzieć, czy mam z kim zostawić córkę w razie choroby. Praca biurowa, 8-16, pon-pią. Marzenie każdej młodej mamy. Firma też byłaby takim marzeniem - wszystkie kobiety mężate, dzieciate - dzieci urodzone podczas pracy właśnie tam. Pracę tę straciłam z powodów nie mających nic wspólnego z moją płcią, dziećmi itp. Obecnie pracuję w małej firmie budowlanej, gdzie nie istnieje pojęcie kodeksu pracy. Urlop? Zapomnij. 40h pracy w tygodniu? Ile?? Jednak jedno trzeba im oddać: nikogo tutaj nie interesowało, że jestem kobietą która ma dziecko i najprawdopodobniej będzie chciała mieć drugie (latka lecą!!:)). Bez problemu mogę wyjść z dzieckiem do lekarza podczas pracy, zwolnień nie biorę. Na drugie dziecko jednak na razie się nie zdecyduję, bo pracuję dopiero kilka miesięcy i niedługo skończy mi się umowa:)). Wracając do tematu dłuższych urlopów macierzyńskich - moim zdaniem, to będzie prawdziwy gwóźdź do trumny dla kobiet, które chcą pracować. Który z pracodawców będzie chciał zatrudnić kogoś, kto w każdym momencie może znikąć na dobre pół roku albo i dłuzej?? Katastrofa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: axa5 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.qld.bigpond.net.au 11.01.06, 03:18 Czytam wszystkie wypowiedzi forumowiczow z zainteresowaniem. I zastanawiam sie dlaczego Polska nie chce zaczerpnac pomyslow z doswiadczenia innych krajow, np Australii. Kobiety (samone) posiadajace dzieci otrzymuja od panstwa wystarczajace zasilki tak dlugo dopoki nie zdecyduja sie wrocic do pracy. Mezatki z dziecmi musza byc utrzymywane przez mezow, ich obowiazkiem jest zapewnic byt rodzinie w czasie kiedy kobieta opiekuje sie dziecmi. Ogolnie - pracujacy utrzymuja niepracujacych, kobiety bezstresowo wychowuja dzieci , potem nikt ich nie pyta czy maja potomstwo i ile. Faktem rowniez jest, ze po powrocie do pracy kobiety nie staraja sie brac zwolnien lekarskich. Dlaczego ? Otoz kazdemu pracujacemu przysluguje kilka dni wolnych (platnych) w ciagu roku, ktore moze wykorzystac w sytuacjach awaryjnych (tutaj: moze byc to np choroba dziecka, czy wyjscie do lekarza, czy tez wlasna choroba). Dlatego zaden pracodawca nie boi sie , ze mloda mama moze byc niedyspozycyjna. Taki uklad powoduje, ze w zasadzie nie odczuwa sie dyskryminacji z powodu bycia kobieta czy bycia mama. Moze warto byloby sie nad takim rozwiazaniem zastanowic ... Odpowiedz Link Zgłoś
joagru Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 12:34 Nie żałuję moim pracownicom 2 dni opieki w roku na dziecko, ale dzis rano mi ręce opadły. Telefon: dziecko chore, czy mozna wziąć dzień wolnego. To jest sklep z jednoosobowa obsada, trzeba zamykać. Zeby klientów nie dezorientować, dałam pracownicy urlop do końca tygodnia. Ale zakład, że za tydzień, dwa sytuacja sie powtórzy. Gdyby zliczyc ile razy ta pracownica spóźniala sie, brała wolne, wychodziła wczesniej z miliona powodów, to wyszłoby wiecej dni niż te 2 na opieke, 4 na żądanie, a oprócz tego jest jeszcze urlop w pełnej wysokości, którego nikomu nie załuję. W ubiegłym roku zmieniałam w tym sklepie obsade 3 razy, ale chyba dam sobie spokój, bo moge trafić gorzej jeszcze. Zatrudniałam ta pracownice z pełną świadomościa, że ma 2 dzieci, ale sa na tyle duze, ze byłam pewna że nie będzie zadnych problemów z opieką dla nich, bo sa 2 babcie. a tu masz....a godziny otwarcia są 9-16, wiec jest czas przed i po pracy na załatwaianie wielu rzeczy. Nie jestem wrednym kapitalistą, jeżdżę kilkuletnim autem, które jest dostawcze, mieszkam w bloku, zarabiam mniej niz pracownicy, bo oni maja płatne nadgodziny, wszystkie zyski ida w firmę, bo trzeba sie rozwijać, by były te miejsca pracy. Ale czy warto je tworzyc w ogóle? I uzerac z ludźmi którym wszystko sie nalezy... Jestem rozgoryczona ta poranną sytuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
arlea Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 23.01.06, 17:25 No cóż... Sporo w naszym kraju ludzi, którzy uważają, że wszystko im się należy, a sami nie muszą ponosić żadnej odpowiedzialności. Dopóki takie przekonanie pozostanie w mentalności społeczeństwa, nie ma szans, że cokolwiek ulegnie zmianie. Dzieci są rodziców, a nie pracodawców. Do rodziców należy zapewnienie dzieciom opieki i wychowania. Nie do pracodawców. A my chcemy znaleźć pracę, a potem na koszt pracodawcy dzieci urodzić i jeszcze wychować. To jakiś absurd! Nie jest to mój wymysł, niestety, tylko głos jednej z dyskutantek na onecie, sprzed paru dni. Napisała, że bardzo chce mieć dzieci, ale najpierw musi znaleźć pracę... Znaczy, szuka frajera? Państwo nadmiernie opiekuńcze, z nadmiernie rozbudowanym socjalem wbrew pozorom, marnie skończy... Kobiety przestaną pracować, bo przy takich przepisach nikt ich nie zatrudni. I ja to rozumiem. Zatrudnienie pracownika związane jest z różnymi kosztami, to nie tylko ZUS, urlopy wypoczynkowe, wychowacze i wypłaty. W tych kosztach jest również przeszkolenie, często bardzo kosztowne. A nieobecność pracownika jest olbrzymim obciążeniem. A sporo na rynku jest małych firm, w których koszty przyuczenia pracownika do danego stanowiska są relatywnie wyższe, niż w dużych. A nieobecność pracownika bywa zmorą- po prostu nie ma kim obsadzić wakatu. Nowy pracownik nie powoduje redukcji kosztów, przypadajacych na nieobecnego starego, a wprost przeciwnie - zwiększa je. To komu w takim razie potrzebny będzie wiecznie nieobecny pracownik? W taki to sPiSkowy sposób kobiety zostaną podstępnie zagnane do rodzenia dzieciaków i do garów... Odpowiedz Link Zgłoś
lena99 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 12:43 Straciłam pracę gdy chciałam wrócić po macierzyńskim. Duża międzynarodowa, renomowana firma, ze specjalnym programem dla kobiet w ciąży i młodych matek, a jakże! Po zakończeniu macierzyńskiego chciałam wykorzystać zaległy urlop, ale szef poprosił, żebym wróciła od razu. Zgodziłam sie, a w pracy czekała na mnie propozycja 'nie do odrzucenia'. Albo odejdę na własną prośbę (za porozumieniem stron), albo mnie zwolnią. Byłam zaskoczona, ponieważ przez całą ciążę pracowałam normalnie (zwolnienie pod koniec z powodu zagrożenia porodem przedwczesnym), jeździłam na szkolenia, zostawiłam sprawy 'na czysto' i ustaliłam z szefem, że zaraz po zakończeniu urlopu wracam do pracy. Na moje pytanie dlaczego chcą mnie zwolnić, dostałam listę nieprawdziwych zarzutów i ocenę mojej pracy w której oprócz mojego nazwiska nie było słowa prawdy! Usłyszałam też cyniczne słowa, że teraz będę mogła zająć się dzieckiem. Na moje stwierdzenie, że wobec tego pójdę do sądu, szefostwo roześmiało mi się w twarz. I rzeczywiście, po namyśle, uważam, że w sądzie nic bym nie uzyskała. Pracownicy z wiadomych względów nie będą zeznawać przeciw pracodawcy, klienci również nie chcą psuć stosunków z firmą. Fałszywa ocena pracy przez szefa - to też trudno podważyć. A nawet gdybym wygrała, to co zyskuję? Przywrócenie do pracy (gdzie pewnie czeka już redukcja etatów lub likwidacja mojego stanowiska) i odszkodowanie w wysokości chyba 3 pensji albo 3 średnich pensji. Co to jest, oprócz satysfakcji?! > > Czy uważacie, że możliwe jest takie rozwiązanie, żeby pracodawcy przestali > mniej chętnie zatrudniać młode kobiety Tutaj pomogłoby zmniejszenie bezrobocia (przy 20% pracodawca może przebierać do woli), a także zrównanie praw kobiet i mężczyzn (obowiązkowy urlop rodzicielski dla ojca). Pozdrawiam, Lena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internet.v.pl 11.01.06, 14:14 Sanepid - Szczecin. Na rozmowie kwalifikacyjnej Pani zapytała mnie o "plany rodzinne" i dodała, że odezwą się w ostateczności, bo oni tu kobiet nie zatrudniają, nadmieniam, że w tym dziale pracowały same kobiety. Na mojej CV dopisała sobie "blondyneczka". Bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś
j07222 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 15:55 A mnie dziwi jedno. Po jakiego grzyba kobiety się przyznają do posiadania dzieci? Często już na starcie utrudniają sobie życie pisząc w CV o dzieciach. Po co? Po co odpowiadają na pytania o plany rodzinne czy wprost o dzieci? Kodeks pracy kwalifikuje te pytania jako dyskryminujące. Pracuję w HR (jestem kobietą) i uważam, że większość kobiet zamiast poznać swoje prawa woli się poużalać na wrednego pracodawcę. Aktualnie szukam pracy i widzę jak to działa. Wścibskie pytanie o sytuację rodzinną zawsze elegancko zbywam albo wprost odmawiam udzielenia odpowiedzi. To pytający czuje się wtedy głupio. Odbywam dużo rozmów i dwa razy mi się zdarzyło, ze pytanie nie padło. Mam dwójkę dzieci, w tym jedno kilkumiesięczne. Przyznać się do tego = zamknąć przed sobą drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś
lena99 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 11.01.06, 16:21 Nigdy nie piszę w cv o dzieciach. Ale zawsze takie pytanie pada podczas rozmowy. To co mam wg Ciebie wtedy zrobić? Skłamać? Wiem, że teoretycznie pracodawca nie ma prawa o to pytać, ale co z tego? Jeśli znasz jakieś dobre wyjście (eleganckie, jak piszesz) to podziel sie ze mną tym patentem. Wg mnie nie ma dobrej odpowiedzi, bo mieć dzieci źle, a odmówić odpowiedzi zasłaniając się kodeksem pracy - jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
j07222 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 11.01.06, 22:38 Zapytaj jaki to (dzieci, sytuacja rodzinna) ma związek z posadą, o którą się starasz. Sprawdziłam, działa. Rozładowuje też atmosferę bo pytający widzi, że się zagalopował. Z resztą wszystko zależy od kontekstu, czasem trzeba być chamskim, jeśli taki styl rozmowy narzuca prowadzący. Trzeba trochę doświadczenia, żeby szukać pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
lena99 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 11.01.06, 22:50 j07222 napisała: > Zapytaj jaki to (dzieci, sytuacja rodzinna) ma związek z posadą, o którą się > starasz. Ha, na ostatniej rozmowie właśnie tak zapytałam! No i usłyszałam, że osoby bezdzietne są bardziej dyspozycyjne, mogą się poswięcić pracy, a kobieta z dzieckiem to "sama pani wie, już tak dobrze nie pracuje". I to mówiła kobieta i matka. Odpowiedz Link Zgłoś
j07222 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 12.01.06, 11:15 Zawsze można trafić na jakiegoś oszołoma. Pracuję póki co u międzynarodowego krwiopijcy, ale trzeba przyznać, że jeśli już kobieta urodzi dziecko zauważają, że takie osoby lepiej pracują, bo im bardziej zależy. Tak, mój pracodawca jest w stanie przyznać się do tego, ze młoda matka jest cennym pracownikiem BO JEJ ZALEŻY I "PAZURAMI" BĘDZIE TRZYMAĆ SIĘ POSADY. Raz starałam się o pracę u innego krwiopijcy. Padło oczywiście pytanie o dzieci. Zapytałam czy w tej firmie posiadanie dzieci jest atutem zawodowym czy brakiem kwalifikacji. Okazało się atutem, bo chcieli mieć właśnie osobę, której bardzo zależy na pracy, więc dzieci byłyby dobrą motywacją. Dostałam ofertę pracy z tej firmy ale nie mogłam jej przyjąć, bo w międzyczasie okazało się, że jestem w ciąży. I teraz szukam od nowa i słucham od nowa... Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia828 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 12.01.06, 16:08 niestety , albo praca, albo dziecko, tych rzeczy nie da sie połączyć.Kobieta , ktora ma dzieci nigdy nie będzie w pełni skoncentrowana na pracy, takie sa realia. Dziecko ma katar, kaszel, chrypkę i juz kobieta na zwolnienie idzie, nie dziwie się facetom - pracodawcom, że nie chca zatrudniac kobiet.Masz dziecko -do 3 roku zycia malucha siedz w chałupie, potem do pracy,chociaz właściwie to nic nie zmieni - dzieciak pojdzie do przedszkola i ciagle bedzie chory. Argument, że musisz wracać do pracy bo potrzebna jest kasa odpada; jak nie masz kasy to nie zabieraj się za dzieci.Moj mąż, ktory jest pracodawcą, juz nie zatrudnia młodych matek, bo zawsze sie na tym przejechał.Teraz bedzie zwalniał swoja asystentkę, bo o 16 juz przebiera nogami i leci do dziecka, ktore kaszle, wymiotuje, ma rozwolnienie, albo nie wiadomo co! Jak się jest asystentką i za to bierze sie kasę to posiadanie dziecka odpada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda do malgosia828 IP: 194.146.219.* 13.01.06, 09:50 Aż strach pomyśleć że to napisała kobieta. Czyli według Ciebie miejsce kobiety jest w domu. > nie masz kasy to nie zabieraj się za dzieci. Niestety ale ja nie mam kasy więc nie zabieram się za dzieci i wielu moich znajomych jest w podobnej sytuacj, a latka lecą i niedłógo bedzie już za pozno.I dzięki takim ludzią jak Ty być może nigdy nie będe miała dzieci ponieważ mój mąż nie zarabia tyle (mimo iż ukończył studia) aby utrzymać siebie, mnie i dzieci. Może jestem naiwna ale cały czas mam nadzieje że takich ograniczonych ludzi jak Ty jest niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
wesolek11 Re: do malgosia828 13.01.06, 09:54 Ja pomimo tego, że jestem za siedzeniem kobiety w domu (jak chce, oczywiście!), to jestem zszokowana wypowiedzią małgosi! I to mówi kobieta! Ja też pracuję, bo muszę, takie są realia, mąż rzadko kiedy może utrzymać rodzinę. Właśnie jestem po nieprzespanej nocy, bo synkowi ząbek wychodzi i muszę siedzieć w pracy. Ale zal czytać... Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia828 Re: do malgosia828 13.01.06, 15:30 Tak to napisała kobieta.Nie sądzę, że miejsce kobiety jest w domu,jak chce sie realizować zawodowo proszę bardzo.Tylko wtedy jak to pogodzi z posiadaniem dzieci?Chyba, że rzeczywiście zarabia duzo, stać ją na opiekunkę, lub może należy do tych szczęśliwych, które liczyc moga na pomoc babci...Wtedy nie straszna choroba dziecka, katary, kaszle, rożyczki, odry...Aha, zapomniałam też, że jeśli dziecko jest w wieku przedszkolnym to trzeba pomysleć, kto je z tego przedszkola bedzie odbierał, bo pracując w dużej korporacji raczej wcześnie się z niej wychodzi...I to zawsze odbija sie na dziecku.Więc powtarzam, nie należy dziwić się pracodawcom, że nie chcą zatrudniać kobiet , ktore dzieci już mają lub zamierzają.Niestety, smutne, ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: do malgosia828 IP: 194.146.219.* 13.01.06, 15:52 Ale czy kobieta posiadająca opiekunkę lub babcie nie myśli w pracy o dzieciach? Wcale nie jest powiedziane że z przedszkola matka musi odebrać dziecko, jest jeszcze ojciec,babcia itd. Czyli z tego wynika albo praca i brak rodziny, albo dzieci i siedzenie w domu. Jestem bardzo ciekawa do której grupy Pani się zalicza, czy do tych szczęściaży że mąż zarabia wystarczająco tyle iż może się Pani zająć dziećmi i domem, czy zrezygnowała Pani z dzieci na rzecz kariery zawodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia828 Re: do malgosia828 13.01.06, 16:21 oczywiście, że myśli, więc nie jest w stanie na tej pracy sie skoncentrować, niestety...Pisałam przecież, że nie zawsze ma się ta cudowną możliwość, żeby korzystać z pomocy babci; nie wiem też jak mąż ma odbierać dziecko z przedszkola, nieliczni kończą pracę o 17.Wiem , że przedszkola czynne są dłużej, ale wiem, jak to stres dla dziecka, kiedy siedzi w przedszkolu do 19. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia828 Re: do malgosia828 13.01.06, 15:40 Może jestem ograniczona, ale błędów ortograficznych nie robię ; Magda powinna używać słownika ortograficznego.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: do malgosia828 IP: 194.146.219.* 13.01.06, 15:54 Nie pisze wypracowania tylko udzielam się na forum gdzie pisze szybko i czasami zdarzają sie błędy. Może Pani jest idealna ale ja jestem tylko człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
wesolek11 Re: do malgosia828 13.01.06, 16:17 A może zazdroscisz, że niektóre mają i dzieci i pracę, a Tobie zostaje tylko kariera? Nie chciałabym miec takiego szefa, gorzej niż z facetem... Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia828 Re: do malgosia828 13.01.06, 16:30 zaznaczam, że mam rodzinę - męża i dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: do malgosia828 18.01.06, 14:09 Nie, malgosia828 tylko należy do tych przytomnych kobiet, które zdają sobie sprawę z tego, że kariery i dziecka sensownie pogodzić się nie da. Pewnie, jakoś tam jest. Jakoś. Jest się jakimś pracownikiem, jakimś rodzicem, ale nie każdego to "jakoś" zadowala. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia828 Re: do malgosia828 25.01.06, 14:49 Cieszę się , że ktoś rozsądny pojawił się na forum. Nie mozna wszystkiego robic "jakoś", najczęściej to jakos przeciwko nam sie obraca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama_bez_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 14:59 Ciekawa jestem jak mąż umotywuje zwolnienie z pracy. Nie wystacza teraz "nie wywiązywanie się z obowiązków itp." Na miejscu tej dziewczyny skierowałabym wniosek do Sądu pracy - jest to nieodpłatne. Sędziowie teraz nie zostawiają suchej nitki na takich pracodawcach. Mam super adwokata w tych sprawach, który będzie prowadził mi teraz sprawę przeciwko gigantowi na rynku polskim. Mało tego po ogłoszeniu wyroku zamieściłabym artykuł w gazecie pt "firma nieprzyjazna mamie" np. w GW, po którym wierunek firmy Pani męża na pewno by ucierpiał. Dodałabym klika pikantnych szczegółów i niedługo znalazłaby się pani w takiej samej sytuacji jak ta dziewczyna. Ciekawa jestem co by Pani wtedy napisała na forum. Życzę Pani żeby mąż trafił na taką osobę. Współczuję Pani dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
wesolek11 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 12.01.06, 14:12 To co mam się wstydzić własnych dzieci??? Tego, że je urodziłam??? Nie wystarczy, że w cv nie zamieszczam? A jsk oszukam, po przyjeciu do pracy jak zobaczą w papierach - na starcie zwolnią! Odpowiedz Link Zgłoś
lena99 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 12.01.06, 15:27 wesolek11 napisała: > A jsk oszukam, po przyjeciu do pracy jak > zobaczą w papierach - na starcie zwolnią! A w jakich papierach zobaczą? Przecież dowodu nie pokazujesz, a zresztą w nowych dzieci nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
wesolek11 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 13.01.06, 09:56 Przecież w swiadectwach są wypisane zwolnienia, urlop wych. i macierzyński. Nie pisałam w cv, że mam dzieci, na rozmowie nikt nie pytał, dostałam pracę i na świeta paczki dla dzieci, o których nie wspominałam. A na liście były! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama_bez_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? do j07222 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:22 W CV nie ma potrzeby pisać o dzieciach ani o stanie cywilnym więc olej to i nic nie pisz. Natomiast na rozmowie kwalifikacyjnej lepiej powiedz prawdę bo potem będziesz siedziała do 21:00 w nocy i płakała przy biurku. Chyba że Cię nie pytaja to się sama nie wychylaj. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
limes1 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 16:28 Nie straciłam, ale byłam zmuszona zmienić, bo usłyszałam, że "tu nikt dla ciebie nie będzie robił wyjątków tylko dlatego, że masz dziecko." Sytuacja przedstawiała się następująco: przez jakieś 7 lat w firmie (pracowaliśmy w jednej razem z mężem) braliśmy razem wszelkie świąteczne dyżury, bo on musiał jako jedyny w fachu, a ja z nim, bo co będę sama przy pustym stole siedzieć? Podobnie było z sylwestrem. Kiedy zaszłam w ciążę, pracowałam praktycznie do ostatka (na tydzień przed urodzeniem dostałam L4), ale i tak bywałam w pracy, żeby nie "urosły papiery". Po macierzyńskim (16 tyg.) i urlopie wypoczynkowym zaoszczędzonym z poporzedniego roku - specjalnie nie pojechałam na wakacje, żeby o te 26 dni przedłużyć macierzyński - wróciłam do pracy. Nagle patrzę, w grafiku mam dyżur niedzielny. No to do szefowej z pytaniem, czy w takim razie tę niedzielę mąż ma wolną? Bo przecież ktoś musi z małą zostać. (Na co dzień z małą jest babcia.) Nie, mąż nie ma wolnego. To z kim ją zostawimy? I wtedy padło: "nikt dla ciebie nie będzie robił wyjątków tylko dlatego, że masz dziecko!". Przestało się liczyć, że przez lata wszyscy dzięki mnie mieli wolne drugie dni świąt i długie weekendy, o sylwestrze nie mówiąc. Szczęściara szefowa zdążyła odchować swoje dzieci, zanim nastały podłe czasy i zanim ona miała czas przemienić się w cerbera. To było motorem do zmiany mojej pracy, którą lubiłam. Udało się, nie żałuję. Mam więcej czasu dla córeczki i dla siebie. I nikt mi żadnej łachy nie robi. Ale żal pozostał i pamiętne słowa: "... t y l k o dlatego, że masz dziecko..." Odpowiedz Link Zgłoś
karinka21 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 11.01.06, 16:32 A ja właśnie 20 grudnia zakończyłam przygotowanie zawodowe na kopalni i co się okazało?? że przez czas trwania mojego przygotowania przyjmowali mężczyzn cały czas i na dół i na powierzchnię, a mnie niestety nie chcą, bo jestem kobietą!! w dodatku jestem elektrotechnikiem. Nawet na moim oddziele był chłopak, którego przyjeli w trakcie przygotowania do pracy, a ja niestety skończyłam przygotowanie i powiedzieli, że przyjęć nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.nycmny.east.verizon.net 12.01.06, 05:58 > macierzyńskie. Obiecał też takie zmiany w prawie, które pozwolą kobietom > skutecznie odwoływać się do sądu, jeśli nie dostaną pracy ze względu na płeć. Czy w tym kraju trzeba wszystko penalizowac? Szukac bata na zlych pracodawcow, szukac jakby tu im prokuratora naslac, albo kontrole jakas. Zgnebic, postraszyc, pogrozic kodeksem? Naprawde zalezy nam na wojnie, wojnie i jeszcze raz wojnie? Niezbyt to dobrze swiadczy o intelekcie osoby, jesli wierzy ona, ze jakikolwiek pracodawca da sie kiedys zlapac na goracym uczynku - pracodawcy, w przeciwienstwie do Pana Kaczora idiotami nie sa i nie pozwola sobie na wpadki typu "nie zatrudnie Pani bo jest Pani kobieta". Trzeba byc ciolkiem, zeby myslec inaczej. Ale to ladnie wyglada na wizji - pogrozic, postraszyc, wyborcy to lubia. Szkoda tylko, ze straszy kurdupel, bo to niezbyt wiarygodne. A moze by tak wreszcie cos w tym kraju zrobic nie od dupy strony, tylko tak jak Bog przykazal? Moze zamiast pohukiwania i straszenia kodeksem, stworzyc zachety dla pracodawcow, aby oplacalo sie im zatrudniac kobiety? Przeciez moznaby kulturalnie, ze zrozumieniem. Ale nie - nasz dzielny Kaczor mysli, ze jak nakrzyczy to nastapi IV Rzeczpospolita... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.eranet.pl 12.01.06, 11:56 "Obiecał też takie zmiany w prawie, które pozwolą kobietom skutecznie odwoływać się do sądu, jeśli nie dostaną pracy ze względu na płeć" No to niedługo nie będę miała szansy dostania się na rozmowe kwalifikacyjną, bo firmy będą się obawiać już nawet rozmów z kobietami - po co komu niepotrzebne kłopoty.No ale co tam w końcu PIS jest prorodzinny,a miejsce kobiety w domu przy dzieciach.Brawo!Brawo! Odpowiedz Link Zgłoś
nika28wawa Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 12.01.06, 14:06 Mnie to również spotkało. Straciłam prace bo musiałam częściej zostawać z moją Basią ( 2 latka i 4 miesiące). Zresztą nie tylko z tego powodu. Byłam product managerem, odpowiedzialna byłam za poziom sprzedaży podległych mi produktów oraz za wprowadzanie nowych. Przez pierwsze pół roku pracy podniosłam sprzedaż średnoio o 14-21 % ( w zależności od produktu) w stosunku do roku 2004. A w drugim półroczu wprowadziłam z sukccesem 3 produkty - specjalistyczne produkty, które bardzo ciężko wprowadzić. W tym samym okresie protegowany mojego szefa ożenił i sie i zaczoł coraz więcej czasu spędzać poza firmą przez co jego produkty spadły w sprzedażach i nie wprowadzał nic z nowości. Więc co? Ponieważ ja jako jedyna z product managerów byłam kobietą, więc out. Moje produkty dostał protegowany mojego szefa, a mi nie przedłużyli umowy. Na spotkaniu powiedzieli mi , że im sie koncepcja zmieniła co do działalności firmy. Czy to fer? Jestem miesiąc po rozstaniu a producenci z którymi współpracowałam do tej pory o mnie pytają ( wiem od moich "starych" kolegów). Myślę, że na nie przedłużeniu mi umowy wpłyneły dwie rzeczy - jedna to że jestem kobietą i musiałam częściej niż inni moi koledzy zostawać z chorą BAsią ( choć to było tylko 1 raz, bo moja mama zawsze z nią była czy w chorobie czy nie), a drugi, że za dobrze wprowadziłam moje produkty i były dobrym kąskiem dla tego nieroba który się nimi teraz opiekuje. Jestem strasznie wkurzona, ale co zrobić? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 18.01.06, 13:56 > zaczoł > fer Też bym wylała "product managera", co tak pisze "po polsku". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama_bez_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:16 A czy były podstawy żeby Cie zwolnić. Jeśli nie masz brudnych papierów podaj gnojów do sądu. nie bój sięże maja na etacie kilka kancelarii prawnych. Moja firma też ma. Leję na to czekam na proces. Mam mocne argumenty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 12.01.06, 21:09 Zaproponowano mi obniżenie pensji i zatrudnienie "pomocnika", ponieważ po urodzeniu dzeicka, nie byłam "tak dyspozycyjna jak kiedyś". Dyspozycyjność oznaczała pracę w nadgodzinach, oczywiście niepłatnych. Nie przyjęłam "propozycji", ponieważ poniżej pewnego pułapu finansowego nie opłacałoby mi się pracować (niania, dojazdy, reprezentacyjne ubrania). Poprosiłam o urlop wychowawczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość pytanie z dzisiejszej rozmowy kwalifikacyjnej ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 16:10 Witam. Właśnie wróciłam z rozmowy w sprawie pracy. Na rozmowie jako jedno z pierwszych, padło pytanie o - cytuję: moją sytuację rodzinną, czyli czy jestem mężatką, czy mam dzieci itd... Wywiązała się dość nieprzyjemna wymiana zdań, bo nie pozwoliłam na takie traktowanie siebie (a tym samym zdaję sobie sprawę, że raczej już do mnie nie zadzwonią...). Na moje pytanie, do czego jest panu potrzebna wiedza nt. mojej sytuacji rodzinnej, otrzymałam m. in. odpowiedź, że gdybym miała dziecko, to bym się zwalniała itd. Tak wygląda sytuacja na rynku pracy w stosunku do młodych kobiet. Teraz wiem już o tym z autopsji.... Pozdrawiam Wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.tkchopin.pl / 85.219.162.* 14.01.06, 19:46 Jeszcze nie straciłam, ale zarabiam mniej o 400 zł brutto niż koledzy na tym samy stanowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
organza77 Re: tak 16.01.06, 13:59 Byłam na rozmowie kwalifikacyjnej - w Związku Gmin Żydowskich /to było ponad 2 lata temu/. Wiedziałam z dobrego źródła, że byłam najlepszą kandydatką na stanowisko na które aplikowałam. Rozmowa toczyła się w miłej atmosferze - na koniec padło pytanie: - Właściwie jaki jest Pani stan cywilny - bo tego w cv nie mogę znaleźć - Panna , bezdzietna - Uuu jaka szkoda, że ma Pani nieuregulowaną sytuację rodzinną Odpowiedz Link Zgłoś
organza77 Re: tak 16.01.06, 14:04 I jeszcze jedna sytuacja - tym razem - na rozmowie byłam ja i obok mnie siedziały jeszcze 2 inne dziewczyny Zapytano 1 kandydatkę: - Z cv wynika, że jest Pani zamężna i ma Pani dzieci - a w jakim wieku ? - 2 i 4 latka - W takim razie pod czyją opieką je Pani pozostawi jeśli zostanie Pani przyjęta do pracy? - Z mamą lub z teściową - Jaką jest Pani matką skoro zamierza Pani zostawić dzieci pod opieką schorowanych starych kobiet (!!!) Najlepszym komentarzem - jest brak komentarza Czasami żałuję, że jestem kobietą i że przyszło mi żyć w takim kraju jak Polska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.efekt.net.pl / *.efekt.net.pl 16.01.06, 16:17 Owszem pracowalam w pewnej firmir prawie 4 lata,kiedy kierownictwo sie dowiedzialo że jestem w ciązy(chociaż ani jednego dnia nie byłam na l-4)rozpoczeto intensywne kontrole w sumie mialam ich ok 30. A kiedy urodzilam dziecko to po maciarzyńkim nie miałam juz dokąd wracać bo pracoadwca rozwiązał ze mną umowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika.d.s Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.stevenet.mm.com.pl 17.01.06, 08:54 TAK ! TAK ! TAK ! Byłam managerem wysokiego szczebla... Usłyszałam od mojego prezesa :"Pani Moniko teraz jest Pani matką, nie pracownikiem. Pani dyspozycyjność - wątpliwa, zaangażowanie w sprawy firmy... siłą rzeczy mniejsze, no cóż sama Pani rozumie". A zaraz potem " Ale nie mam żadnych zastrzeżeń do pani pracy, wręcz przeciwnie pokazała pani nową jakość moim pracownikom, wiele się od Pani nauczyli, taki manager to skarb dla każdej firmy, tylko to dziecko... No w złym momencie się to stało". Nadmieniam, że urodziłam mojego synka (pierwsze dziecko) mając 32 lata... Żeby było śmieszniej - jestem prawnikiem i dokładnie wiedziałam, że mó szef łamie przepisy, że mam możliwość egzekwowania swoich praw, ale... Pan prezes ma szerokie kontakty w naszym mieście. Proces w Sądzie pracy spaliłby moją pozycję zawodową na lokalnym rynku, a inne miasto z przyczyn rodzinnych nie wchodziło w rachubę. Dla zainteresowanych - Startowałam w konkursie na prezesa zarządu i poprosiłam o opinię... "robię to zdużą przyjemnością pani Moniko, bo takiego pracownika jak Pani życzyłby sobie każdy szef"- powiedział mi pan prezes i wypisał peany pochwalne na moją cześć. DZIŚ SAMA JESTEM PREZESEM, BO TEN KONKURS WYGRAŁAM, ale długo będę mieć w pamięci, to jak mnie potraktowano. Odpowiedz Link Zgłoś
nika28wawa DO CZEGO TO NAS DOPROWADZI ?????? 17.01.06, 09:11 Gratulacje z okazji wygrania konkursu. Bardzo niepokojące są te wszystkie "listy" - "spisane historie". Zastanawiam sie co będzie dalej? do czego nas zaprowadzi takie zachowanienaszych pracodawców. Starałm sie znaleźć na ich miejscu i myślec tak jak oni, ale nie potrafiłabym zwolnić kobietę, tylko dlatego że ma dziecko. Faceci - jeszcze ich mogłabym zrozumieć, tzn ich błędne myślenie i egoizm. Zawsze tacy byli. Ale jak zwalnia kobieta ( która ma dziecko) kobietę która zaraz urodzi, albo ma już dziecko? Przecież pracująca matka z reguły ma albo babcie ( swoją mamę lub teściową ) albo nianie. A dzieci nie chorują non stop. DO CZEGO TO NAS DOPROWADZI? Powiedzcie mi? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
organza77 Re: 17.01.06, 12:47 Wydaje mi się, że tym zimnym draniom - mężczyznom - prezesom- dyrektorom- kierownikom działów - brakuje nawet odrobiny dobrej woli i zrozumienia. Wystarczy umiejętnie porozdzielać obowiązki kobiety, która poszła na urlop macierzyński, dać jej szansę na pracę w domu- jeśli zajdzie taka potrzeba. Zawsze można wziąść kogoś na staż/ i tak nisko płatny/. Kobieta, która została matką będzie na głowie stawać by załatwić osobę do opieki - wiadomo -dzieci nie chorują non stop, nie są szczepione non stop, a babcia, która nie zawsze jest podpierającą się o lasce staruszką - dobrze się zaopiekuje wnuczkiem/wnuczką. Becikowe - nie rozwiąże kwestii wzrostu naturalnego. Wydłużony urlop macierzyńki również. Potrzeba zmiany mentalności pracodawcy i jego podejścia do chcącej wrócić do pracy młodej matki- wszystko jedno- czy to jest mężczyzna czy kobieta. Mam 29 lat i dylematy - czy dalej szukać pracy/bezskutecznie od 3 lat/ czy skupić się na tym by zostać mamą i urodzić zdrowe dziecko. I sama nie wiem co ze mną będzie- jak jest z pracą- każda z nas wie, jakie jest podejście do starających się zmienić pracę młodych kobiet- również każda z nas wie. Ale nie chcę odkładać decyzji o zostaniu matką na niewiadomo- jaką daleką przyszłość. Niestety w Polsce dochodzi do ciągłej dyskryminacji kobiet. I nie wiem czy obietnice rządu i zmiany w prawie cokolwiek zmienią. Odpowiedz Link Zgłoś
starybaca Re: DO CZEGO TO NAS DOPROWADZI ?????? 23.01.06, 21:24 nika28wawa napisała: > Faceci - jeszcze ich mogłabym zrozumieć, tzn ich błędne myślenie i egoizm. > Zawsze tacy byli. Ale jak zwalnia kobieta ( która ma dziecko) kobietę która > zaraz urodzi, albo ma już dziecko? No właśnie. Kiedy moja żona szukała pracy (zanim jeszcze mieliśmy dzieci), właśnie kobiety były dla niej najbardziej nieprzyjemne w czasie rozmów kwalifikacyjnych. Jedna wręcz zapytała "Czy planuje Pani mieć dzieci?" W kraju, gdzie mieszkamy, takie pytanie jest całkowicie niezgodne z prawem, a jednak zostało zadane. Zauważyłem też, że kobiety bezdzietne są o wiele mniej wyrozumiałe dla dzieci i problemów z nimi związanych niż bezdzietni mężczyźni. Tak więc może wina nie leży tak całkiem po stronie płci brzydkiej? Odpowiedz Link Zgłoś
1802l Re: DO CZEGO TO NAS DOPROWADZI ?????? 06.02.06, 17:52 starybaca napisał: >> > Zauważyłem też, że kobiety bezdzietne są o wiele mniej wyrozumiałe > dla dzieci i problemów z nimi związanych niż bezdzietni mężczyźni. Tak więc > może wina nie leży tak całkiem po stronie płci brzydkiej? Coś w tym jest! Moja była szefowa - jak tylko któraś z koleżanek 'zaciężyła' obrzydzała jej tak zycie, że ta od razu gnała do szefa i prosiła o przen iesienie. Co też robił, bo bardzi dbał o przyszłe matki. Ale.... nasz dział był jedynie sprawnie działającym i zapewniającym zastępstwa w innych :( Odpowiedz Link Zgłoś
margot_s Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 17.01.06, 14:25 Parę razy powiedziano mi wprost, że jestem kobietą. Co prawda mam "męski" zawód - jestem mgr inż. mechaniki, ale byłam najlepsza na roku i naprawdę mam wysokie kwalifikacje. Ale po części rozumiem pracodawcę, że ma swój obraz osoby, którą chce zatrudnić. Odpowiedz Link Zgłoś
ewalewi Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 17.01.06, 23:57 Już kiedyś o tym pisałam, bo rzecz się działa baaaaaaaaaardzo dawno temu...ale co mi tam. Dowiedziałam się o tym, że jestem w ciąży, w pracy, w otoczeniu kierowniczki mojego działu i mojej współpracownicy. Jakoś tak wyszło, przyszła do nas inna "ciężarówka" z której ciąży ( protegowana dyrektorki, planowana i wyproszona ciąża a późnym wieku ) wszyscy się bardzi cieszyli, i tak od słowa do słowa, że dziwnie wyglądam , i piersi jakieś takie większe i że może w ciąży jestem, kupiły mi test, wyszedł pozytywny, wszyscy się dowiedzieli, ja się załamałam, dziewczyny się uchachały i.... i na drugi dzień, powiedziano mi, że one nie moga ryzykować i że byłoby fajnie jak bym sobie załatwiła lewe zwolnienie bo one nie mogą ryzykować, że już nie będę "pełnowartościowym" pracownikiem. NIe zgodziłam się, wiedziałam, że ciąża jest niska, prosiłam, argumentowałam, że nie wysiedzę 14 miesięcy w domu, że wiem, ze nie odrobię tych zaległości i wypadnę obiegu. Wtedy po raz pierwszy dostałam urlop w myśl zasady "przemyśl to sobie " a po powrocie zniknęło moje biurko "przemeblowałysmy, bo tak będzie nam wygodniej" potem się dowiedziałam, że lepiej by było gdybym poszła do działu technicznego ( konputery i serwery ) Bo "tu sie pracuje pełną parą a one nie mogą ryzykowac że ja zaraz pójdę na zwolnienie" Jak poprosiłam, żeby mnie zwolniły z obowiązku wykonywania pracy, bo ja nie mam ochoty płacić za lewe zwolnienia, nie zgodziły się. Najsmutniejsze było to, że miejsce pracy sfeminizowane, i prawie same młode matki, które jak rodziły dzieci to miały w poprzednich firmach komfortowe warunki, pełen pakiet i przerwy na karmienie piersią. Nigdy nie sądziłam, że kobieta może tak skrzywdzić kobietę,i że tak mnie potraktują kobiety które same przeszły ciążę w pracy. Od 6 miesięcy znowu pracuję, tym razem z samymi mężczyznami, w tej samej branży i w tym samym mieście, nikt mi nigdy nie zadał pytania : a co Pani zrobi z dzieckiem? a nie będzie Pani brała za dużo wolnego? a nie planuje Pani kolejnego? Dłuższy urlop? becikowe? To nie tak, wszystko można załatwić, dogadać się. Zapytałam się kiedyś szefowej, czy nie zatrudniłaby faceta która jeździ szybko samochodem, bo istnieje ryzyko, ze wjedzie w drzewo i połamie nogi na rok? Nic mi nie odpowiedziała. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Celinka Dionka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.06, 22:44 Moj przypadek jest niebanalany. Zostalam zatrudniona przez pewnego wlasciciela stacji radiowej. Brief na poczatku byl konkretny: ma byc kobieta, nie facet. Okazalo sie, ze bylam krolikiem doswiadczalnym - do proby reformy skostnialego zarzadu zarzadzanego przez faceta. Duzo starszego ode mnie, ktory okazal sie walczyc ze mna na genitalia. Paranoja! Musialam odejsc. Walka samcow, a mnie zmarnowano kilka miesiecy. Taka cena naiwnosci i glupiej wiary, ze jak juz jest sie profesjonalistka, to nie ma sytuacji klopotliwych z powodu bycia kobieta. A jednak... szczegolnie w patriarchalnym Krakowie, ktory nie lubi mlodych profesjonalistek, majacych wlasne zdanie. Sprawa jednak nie do udowodnienia, ale ciekawa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 23:04 Starciłam pracę bo zdecydowałam się na założenie rodziny i posiadanie dziecka. Przed tym okresem pracowałam jak 'nie jeden mężczyzna' za oczywiście mniejsze wynagrodzenie. Jak urodziłam dziecko nie byłam już potrzebna. Wręczono mi wypowiedzenie zaraz po macierzyńskim. A potem nie mogłam i nie mogę znaleźć do TERAZ pracy bo zaraz wszyscy pytają co zrobię jak dziecko będzie chorować. I mają rację. Bo jak dziecko choruje to matka powinna być przy nim. Pracowałam na umowę na zastępstwo przez 5 mies z czego (w sumie) 1 mies. byłam na opiece. Kto chce takiego pracownika? A co zrobić z chorym dzieckiem? Opiekunka? A za co żyć? Dla mnie rozwiązaniem byłaby możliwość pracy na pół etatu tak żeby godzić obowiązki domowe, rodzinne z pracą poza domem. Prawda jest taka, kobiet pracujących nikt nie zwalnia od obowiązków, które cały czas mają. Czy jakiś mężczyzna oprócz pracy którą wykonuje teraz, za którą mu płacą, podjąłby się dodatkowej bezpłatnej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nika28wawa Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.kablowka.waw.pl 19.01.06, 09:48 ŚWIĘTA RACJA Odpowiedz Link Zgłoś
kamilak6 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 19.01.06, 11:02 Witam wszystkich,straciłam prace bo byłam w ciąży. Pracowałam jako nauczyciel w szkole podstawowej i kiedy dyrektorka!!! a więc kobieta!!! dowiedziała ze jestem w ciąży przedłużyła ze mną umowe do czasu rozwiązania. Mówiłam że po macierzyńskim chce wrócić do pracy, no to mówiła dobrze ale jak poszłam na rozmowe to mnie oszukała bo powiedział z ema tylko 3 godziny a jak sie okazało to było pól etatu co przy dziecku byłoby super sprawą do pogodzenia. miałam ochote interweniować, tak byłam wściekła i czułam sie oszukana, ale wiem że to sie przeciw niej obróci wkrótce.Wierze że sprawiedliwość musi być!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kass1 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 20.01.06, 12:16 Moją pierwszą pracę po studiach zdobyłam raczej dzięki temu, że jestem kobietą, po prostu brana pod uwagę na to stanowisko była tylko kobieta (paraca biurowa, trochę księgowości, administracja). Po 2,5 latach zaszłam w ciążę. Szef przyjął to bardzo pozytywnie, nawet byłam zaskoczona tak miłą reakcją, jakby to był ktoś z mojej rodziny. Zapewniona zostałam, że nie mam się co obawiać o pracę, że będę mogła wrócić kiedy chcę, może początkowo na 1/2 etatu. Poproszono mnie tylko, zebym znalazła kogoś na zastępstwo. I tak zrobiła, znalazłam dziewczynę, która miała mnie zastapić, przeszkoliłam ją. Kiedy po macierzyńskim chciałam wrócić na 1/2 etatu, aż do czasu jak dziecko skończy roczek, to jednak już nie było takiej możliwości, bo wg szefa pracując tak nie dałabym rady wszystkiego zrobić, a nie chciał zatrudniać dwóch osób po 1/2 etatu na to samo stanowisko. To było dla mnie zrozumiałe, nie żądałam tylko spytałam, nie dało się, trudno, chociaż wewnątrz miałam lekki żal, bo na początku ciąży szef sam mówił, że byłaby tak możliwość. Wobec tego wzięłam 4 miesiące wychowawczego. Na początku stycznia wróciłam do pracy...na chwilę, było dla mnie już przygotowane wypowiedzenie. Oficjalnym powodem było to, ze po kilku miesiącach mojej nieobecności w księgowości okazało się, ze nie została zaksięgowana jedna faktura. Dodam tylko, że księgowość prowadzi niezależne, zewnętrzne biuro i podobno oni się do tego błędu przyznali. Jak to mi szefostwo powiedziało, ja powinnam była tego dopilnować i zauważyć i przez to starcili do mnie już zaufanie. Choć rozumieją, że nie był to mój bezpośredni błąd, ale zawsze. Natomiast biuro księgowe dalej dla niech pracuje, bez żadnych konsekwencji... Dodam tylko, że to wszystko okazało się już dobre kilka miesięcy temu i wtedy została podjęta decyzja, ze nie mam po co wracać. Przez ten czas zjawiłam się jeszcze "towarzysko" w firmie, wszystko było pięknie, wszyscy przede mna ukrywali, że nie będę pracować. A prawdziwym powodem mojego zwolnienia jest to, że osoba na moim miejscu zarabia 1/3 mniej ode mnie, nie ma dzieci, a już z rozmowy bardziej prywatnej z moim przełożonym (nad którym jest jeszcze prezes) wynikło, że jest teraz więcej pracy w biurze, że prezes uważa, ze nie będę już dyspozycyjna, że będę chciała zawsze punktualnie wyjść, że będę brała zwolnienia chorobowe. Chciałam tylko dodać, że nigdy wcześniej szefostwo nie miało żadnych zastrzeżeń co do wykonywanych obowiązkow przeze mnie, raczej obdarzali mnie zaufaniem, byłam upoważniona do konta firmy itd. Tak więc pracę zdobyłam dzięki temu, że jestem kobietą, natomiast straciłam ją, bo zostałam matką. Uważam, że te becikowe to żenada, a na co mi te 1000 zl, skoro tylko z tego powodu, że mam dziecko stracę pracę i co za tym idzie możliwośc godnego utrzymania dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 20.01.06, 18:26 w poprzedniej pracy miałam umowę (już kolejną, to było przed zmianą przepisów) na czas określony - 1 rok. Wróciłam z macierzyńskiego, nie wykorzystując nawet urlopu wypoczynkowego, przed zakończeniem mojej umowy. Zawarcie następnej zaproponowano mi na trzy miesiące. W mojej obecnej pracy kobiety z zasady zatrudnia sie tylko na czas określony, również 1 rok. Jestem w drugiej ciąży, więc juz się żegnam. Jestem prawnikiem, po aplikacji adwokackiej, skończyłam też drugie studia - anglistykę. Nie zdarzyło mi się, żeby na rozmowie kwalifikacyjnej (a miałam ich naprawdę wiele) nie zapytano mnie o plany rodzinne/dzieci. Od kiedy odpowiadam, że mam dziecko, najlepsza praca, jaką udało mi się dostać, jest za 1.200 zł. Wcześniej zarabiałam nawet czterokrotnie tyle, ale w firmach, w których nie toleruje się rodzenia. Co ciekawe, firmy te zatrudniały "dzieciatych" mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
kass1 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 20.01.06, 20:19 Bo "dzieciaci" mężczyźni są wg pracodawców odpowiedzialni, poważni, w końcu mają rodzinę. Ale "dzieciata" kobieta to tylko bierze zwolnienia i ciągle ma problemy z dziećmi i nie jest efektywna w pracy. Tak niestety myśli większość. Odpowiedz Link Zgłoś
mama71 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 22.01.06, 15:02 Po 6-miesięcznym urlopie macierzyńskim sugerowano mi, aby nie wracać i może na trochę iść na wychowawczy. To trochę przedłużało się i wiedziałam, że po powrocie szybko zostanę zwolniona. W końcu znalazłam inną pracę. Moje wnioski są takie. Urlop macierzyński jest przydatny, ale żeby nie powodował dyskryminacji potrzebne są też prawa (a nawet obowiązki) dla ojców. np. tydzień urlopu okolicznościowego z racji urodzenia dziecka (przyda się do opieki nad maluchem i dochodzącą do siebie po porodzie mamą, miesiąc tacierzyńskiego po zakończeniu macierzynskiego bez możliwości oddania go matce, dwa dni rocznie opieki nad dzieckiem dla mamy i dwa dla taty (znów bez możliwości zamiany). Ciekawe jest rozwiązanie szwedzkie. Dopóki obowiązki i prawa związane z macierzyństwem będą dotyczyć tylko kobiet, będzie dyskryminacja na rynku pracy. Ważne są też powszechnie dostępne (nawet jeśli częściowo odpłatne) przedszkola. I jeśli obniżamy wiek szkolny, to lepiej, aby były to przedszkola z 8 (lepiej 9!) godzinną opieką, niż kilka godzin w szkole, a potem ciasna biedna świetlica bez wyżywienia, która jest tylko przechowalnią. Przy sprawniejszej służbie zdrowia wizyta ciężarnej, czy dziecka u lekarza nie musi zajmować całego dnia. Tak naprawdę potrzebne jest nie tyle becikowe, ile cały pakiet ustaw ułatwiających życie rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
centrolew Z punktu widzenia płci brzydkiej... 23.01.06, 11:21 Piszę z punktu widzenia płci brzydkiej. Niestety, nie ma tu prostego rozwiązania. Przywileje dla matek z dziećmi uderzają w nie same, jeżeli nic one nie niosą poza "prawną ochroną". Zmiany powinny być całościowe i zawierać tak przywileje dla matek, jak i odpowiednie rekompensaty dla pracodawców. Co konkretnie? 1. Należy dążyć do wprowadzena dłuższych urlopów macierzyńskich (do 26-36 tyg.), przede wszyskim ze wzglętu na interes dziecka. 2. Dodatkowo należy wprowadzić ochronę w postaci 12-sto miesięcznej odprawy dla zwalnianej kobiety, która ma dziecko poniżej 3 lat (przy założeniu, że pracuje cały czas u tego samego pracodawcy) - w celu ochrony przed nieuzasadnionymi zwolnieniami. 3. W zależności od możliwości budżetowych rozważyć wprowadzenie ulgi podatkowej na dzieci. 4. I najważniejsze - zapewnienie odpowiedniego odszkodowania dla małych firm (płaconego przez Państwo) w przypadku, gdy kobieta przebywa na urlopie macierzyńskim lub na L4 związanym z ciążą i chorobami dzieci. 5. Zwolnienie pracodawcy ze składki ZUS celem rekompensaty z tytułu strat związanych z ciążą i macierzyństwem pracownicy (chodzi o kobiety w ciąży lub z przynajmniej jednym dzieckiem poniżej 14 rż.) Wszystko byłoby piękne, gdyby nie jeden "mały" problem - brak pieniędzy. Pytanie jest więc inne - komu zabrać? Myślę, że na to pytanie odpowiedzień powinni przede wszystkim rządzący, którzy chcą realizować swój program. Odpowiedz Link Zgłoś
miang Re: Z punktu widzenia płci brzydkiej... 16.02.06, 10:51 rozumiem że jesteś w facetem ,w obecnej pracuy konkuruja z toba kobiety i chcesz je wykosic takimi glupimi przepisami????? Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: Z punktu widzenia płci brzydkiej... 16.03.06, 16:24 2. Dodatkowo należy wprowadzić ochronę w postaci 12-sto miesięcznej odprawy dla > zwalnianej kobiety, która ma dziecko poniżej 3 lat (przy założeniu, że pracuje > cały czas u tego samego pracodawcy) - w celu ochrony przed nieuzasadnionymi > zwolnieniami. No a kto te odprawe ma wyplacac, pracodawca? No to juz na 100% nikt nie bedzie chcial zatrudniac kobiet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzastin Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.01.06, 11:36 Na rozmowie kwalifikacyjnej zostałam zapytana o moje plany odnośnie dziecka. Powiedziałam, zgodnie z prawdą, że nie palnuję. Po 2 latach pracy zaszłam w ciążę. Pracodawca wpadł w panikę, gdy ochłonął nie wydawał się być załamany. Jednak napięcie w firmie było tak duże, że poszłam na urlop. Niestety na urlopie zachorowałam, nie mogłam przyjmować żadnych leków więc mój rulop przedłużył się o tydzień L4. Gdy już się wykurowałam zaczęłam mieć dolegliwości, po których ginekolog stwierdził, że nie powinnam wracać do pracy. W rozmowie z pracodawcą powiedziałam, że chcę wrócić do pracy jak najszybciej jednek w odpowiedzi usłyszałam, że nie mam po co wracać, że jest już ktoś na moje miejsce. Za każdym razem gdy byłam w frmie pracodawca mnie unikał a raz nawet doszło do paradoksalnej sytuacji gdzie mój szef poprostu przede mną uciekł. Teraz jestem na urlopie wychowawczym i wiem, że przede mną ciężki okres szukania nowej pracy. Jestem tym bardziej załamana gdyż wiem, że już w tej chwili nie stać mnie na utrzymanie siebie i dziecka. Mój pracodawca ma filię w moim rodzinnym mieście. Mogłabym tam pracować a dziecko zostawiać ze swoją mamą lecz... nie mam po co wracać do firmy i wiem, że nikt nie zechce nawet ze mną rozmawiać. Mój szef nie wie, że pracodawca (jego matka) nie chce mnie widzieć w firmie więc rozpowiada wśród klientów hurtowni, że jestem złym pracownikiem ponieważ nie obchodziła mnie firma i "rzuciłam L4 jak tylko dowiedziałam się o ciąży". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama_bez_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 11:57 Witam wszystkie mamy i tatusiów. Mam 27 lat. Moja historia zaczęła się po urodzeniu drugiego dziecka w firmie, w której byłam zatrudniona ponad 7 lat. Zawsze byłam solidnym pracownikiem: firma dofinansowywała mi studia (MGR/MBA), co roku otrzymywałam premię roczną tzw. bonus. Pracowało mi się super dobrze; przynajmniej tak mi sie wydawało. Firma otrzymała nawet w którymś roku miano Pracodawca Roku. Podkreślę, że nie jest to jakaś mała firma X a olbrzymi, bardzo dobrze prosperujacy koncern międzynarodowy (jeśli któraś z mam chciałaby otzymać nazwę, proszę o sygnał - mail poniżej). Pracowałam tam jako Asystentka. Tuż przed powrotem do pracy (dzień przed) po urlopie macierzyńskim zadzowniła do mnie Pani z działu personalnego firmy (matka dwojga dzieci)i poinformowała mnie że nie wrócę na to samo stanowisko bo jest zajęte. Jedynie co firma może mi zaproponować to stanowisko Młodszego Asystenta za 30% mniejszą pensję. Oczywiście skutecznie ominięto przepisy kodeksu prawa pracy ponieważ na takiech samych warunkach jak przed porodem zatrudniono mnie tylko na na 3-mce. Oznajmiono mi wtedy, że propozycję mogę przyjąć lub dowiedzenia. Co miałam zrobić, matka dwoja dzieci bez pracy - propozycję przyjęłam po tym jak 3 dni przepłakałam w domu bowiem w takcie urlopu macierzyńskiego wzięłam na kredyt samochód żeby do tej zasranej roboty dojeżdżać nie wspominając już o kosztach dojazdu, które mnie zabijały. W jedną stronę miałam 33 km. Po tym fakcie straciłam zdolność kredytową, niejednokrotnie nie miałam za co zapłacić za dzieci żłobek i przedszkole. Mój mąż zarabia 1500 zł brutto zatem moja rozpacz była uzasadniona. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Gdyby nie rodzice nie wiem co byśmy z mężem zrobili. A tu jeszcze tak drogie studia (zawsze myślałam że jak bedę inwestować w siebie to dostanę lepszą pracę i wszystkie pieniądze wydawałam na naukę). Zrozpaczona zacisnęłam zęby i rozpoczęłam pracę. Byłam wdzięczna Bogu że chociaż ją mam i że trafiłam na wyrozumiałego szefa. Jak to dzieci - 1,5 roku i 4 latka bez chorób się nie obyło. Nie mniej jednak wszystko można było z nim uzgodnić. Był naprawdę cierpliwy tym bardziej że w między czasie poroniłam jedną ciażę, o której nie miałam pojęcia. Pomyślałam że nie mam po co wracać do pracy, ale szef naprawdę okazał się wyrozumiały i tuż po zwolnieniu zaproponował mi jeszcze urlop. Odmówiłam. Z pracy byłam zadowolona ale cały czas myślałam o powrocie na stanowsiko Asystenta i zarabianiu choć trochę więcej żeby wyjśc z problemów finansowych. Taka okazja pojawiłą się. Po rekrutacji wewnętrznej przyjęto mnie na stanowisko Asystenta w dawnej siedzibie firmy, która zlokalizowana była bliżej mojego miejsca zamieszkania i wiązała sie z odrobinę wyższą pensją. O tyle pensja nie była tu decydującym kryterium wyboru natomiast lokalizacja. Cieszyłam się, ale nie zadługo. Na rozmowie kwalifikacyjnej, szefowa oznajmiła mi, że cieszy się na naszą przyszłą współprace, że mam bardzo dobra opinię u poprzednich szefów, ale niepokoi ją liczba dni kiedy przebywałam na zwolnieniach lekarskich. Wytłumaczyłam więc, że mam dwoje dzieci o czym ona widziała i poroniłam ciążę czego nie da się przewidzieć. Stąd ta liczba zwolnień. Odpowiedziała żebym przemyślała sobie zatem współpracę z tym działem i dała do zrozumienia że nieobecności pracy są bardzo niemile widziane i ze kiedyś mogę zostać "na lodzie". Zrozumiałam zatem aluzję i zapewniłam, że o zwolnienia nie musi się martwić i że będzie pomagać mi teściowa (też zresztą pracująca). Doszłyśmy do porozumienia i rozpoczęłam bardzo ciekawą i kreatywną pracę. Tak myślałam, ale się pomyliłam. Szefowa notorycznie wydzwaniała na mój prywatny telefon nawet o 22:45 w sprawah służbowych niejednokrotnie budząc mi dziecko, odmówiła mi urlopu na żądanie kiedy dziecko miało 40C gorączki - ujęła to, że nic ją to nie obchodzi i mam przyjść do pracy, pod znakiem zapytania stanął również mój urlop wypoczynkowy w okresie kiedy dziecka żłobek miał być zamknięty.Traktowano mnie jak zjawisko kiedy wychodziłam o 16:45 żeby odebrać dzieci. Wreszcie nie wytrzymałam i zwróciłam się o pomoc do działu personalnego, który ze zdziwieniem czytał moje uwagi. Nie chciałam walczyć z szefową tylko oczekiwałam współpracy. Nie byłam na żadanym zwolnieniu, wychodziałam po godzinach z pracy, ale to było za mało bowiem inni wychodzili o 23:00 i 2:00 w nocy. Wówczas nastąpiła interwencja Pani Z-cy Dyrektor Personalnej nie tylko w mojej sprawie ale również innych skarg pracowników działu. Od tamtej pory traktowano mnie jak trędowatą i po kilku miesiącach zwolniono wpisując w wypowiedzenie kosmiczne zarzuty. Jak się po tym dowiedziałam Pani Dyrektor Personalna była koleżanką mojej szefowej. Nie dałam za wygraną złożyłam sprawę do Sądu. Czekam na pierwszą rozprawę. Do końca lutego jestem na okresie wypowiedzenia i szukam pracy. Nie przyznaję się że mam dzieci ale kiedy pytają mówię prawdę bo nie chcę przeżywac tego co w poprzedniej pracy. Wydaje mi się kochani, że wydłużenie urlopów nic nie zmieni będzie jeszcze gorzej. Rząd powienien zastanowić się nad zmianą przepisów w kodeksie pracy i zaostrzeniem kar za jego łamanie w przeciwnym razie pracodawcy bedą traktować nas jak trędowate a nawet jak śmieci. Jak w takiej rzeczywistości kobiety mają mieć dzieci. Ja za to zapłaciłam że je mam i co mam dalej robić?. Jestem po studiach, mam doświadczenie w branży FMCG, znam biegle angielski i co?. Pytam co dalej? Co z kobietami, które nie mają kwalifikacji?. Panie Kaczyński co da nam "becikowe" lub inne "marne" parę groszy. Doprowadzi to do szerzenia się patologii wśród najbiedniejszych rodzin. Czy wy chcecie doprowdzić do tego że coraz więcej dzieci będziemy znajdować na śmietniku. Nam matkom potrzeba dodatku na żłobki, przedszkola, książki dla dzieci do szkoły i inne potrzeby kiedy dziecko zaczyna się rozwijać a nie ma 1 miesiąc czy dwa. Znam wiele rodzin, w których nie posyła się dzieci do przedszkoli bo nie ma na to pieniędzy. One się cofają w rozwoju. Pozdrawiam wszystkich winnicka2@tlen.pl Odpowiedz Link Zgłoś