Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą?

      • Gość: Aśka Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:04
        Mówiąć szczerze, to nie bardzo wiem o co tak naprawdę chodzi i w jaki sposób ma
        poprawić sytuacje matek pracujących wydłużony okres urlopu macierzyńskiego? Ta
        sprawa z matkami pracującymi ciągle w naszym kraju gdzieś błądzi! Może dlatego
        że to mężczyźni wymyślają takie głupoty w imię "pomocy dla kobiet"!Sama jestem
        matką dwójki dzieci (9 i 3 lata) i wiem na własnej skórze jak sprawa wygląda.
        Dla pracodawcy albo pracujesz i zarabiasz pieniądze albo masz dzieci i siedzisz
        w domu! Wyrozumiałość!? Brak takiego czegoś. Pracuję w firmie gdzie szefową
        jest kobieta (nie ma dzieci)i brak jest tu jakiegokolwiek zrozumienia dla matek
        w naszej firmie. Praktycznie wogóle nie chodzimy na urlopy, nawet nie ma mowy o
        braniu opieki gdzy dziecko jest chore, słyszy się wtedy w słuchawce :"że musisz
        sobie jakoś to zorganizować i być dziś w pracy". Totalny brak zrozumienia ze
        strony drugiej kobiety, a co dopiero dziwić się że szef mężczyzna nie rozumie.
        Na rozmowach wstępnych do pracy jednym z pierwszych pytań jest pytanie o dzieci
        i o ewentualne plany z macierzyństwem, no i oczywiście szefowa życzy sobie
        zaświadczenie od ginekologa że nie jesteś w ciąży! Szok, ale tak jest. Wszyscy
        wiemy jak jest z pracą i niestety ze strachu przed jej utratą poddajemy się tym
        praktykom, bo cóż? Możemy ewentualnie nie pracować, a nasze dzieci mogą
        ewentualnie nie pokończyć szkół, nie wyjeżdżać na wakacje i żyć "aby tylko".
        Pozdrawiam wszystkie pracujące mamy i łączę się z nimi w walce o godne warunki
        pracy i płacy dla matek!
      • Gość: młoda mama Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 213.241.50.* 23.01.06, 12:18
        Ja mam pracę i bardzo ją cenię. Uważam, że urlop macierzyński powinien być
        wydłuzony lub Polska powinna wziąć przykład z Włoch. Podoba mi się rozwiązanie
        częściowo płatnego urlopu wychowawczego ale najbardzie ochrona matki przed
        zwolnieniem, aż dziecko skończy rok. Gdyby państwo wspomagało przedsiębiorców
        zatrudniających młode matki, na pewno dałoby to i kobietom i przedsiębiorcom
        korzyści. W Polsce mężczyzna może iść na urop wychowawczy, przysługują mu dwa
        dni opieki na dziecko (do wyboru dla jednego rodzica), może również iść na
        zwolnienie lekarskie na dziecko. Dlaczego kochani mężowie tak rzadko z tego
        korzystacie? To są również wasze dzieci
      • Gość: Elżbieta Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.01.06, 12:34
        Mam 30 lat. Nie zostałam zatrudniona bo jestem mężątką bez dzieci..To było
        stanowisko administracyjne, moje kwalifikacje były wysokie w porównaniu z tym
        stanowiskiem ale włascicielka firmy oznajmiłam mi że mężatek nie przyjmują-bo
        urodzą dzieci itp. Druga sytuacja - nie zostałam zatrudniona na podobne
        stanowisko ale w innej firmie ( 2 lata temu - miałam wtedy 28 lat) ze względu
        na wiek. Tłumaczenie osoby rekrutujacej : potrzebuja osoby młodej :ŚMIESZNE W
        WIEKU 28 LAT zostać potraktowanym jak staruszka...A ja nawet nie wygladam na
        swoje lata...Wydłużenie urlopów macierzyńskich nic nie zmieni, sytuacja
        pogorszy się jeszcze bardziej. Ja w dalszym ciągu nie mogę znależć pracy bo
        jestem kobietą. Potrzeba jest gruntowna zmiana obowiązującego prawa, kary dla
        pracodawców za zwalnianie kobiet w ciąży, dyskryminację ze względu na płeć
        łamanie przepisów prawa pracy i tp.
      • Gość: magda Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:21
        To ciekawe co zrobi PiS. Moja sytuacja jest nastepujaca 2 dzieci, bliźniaki, 3,5
        lat. Chciałam wrócić do pracy w niepełnym wymiarze. zdaje się że w tym kraju
        pojecie część etatu nie istnieje. Więc postanowiłam że popracuję w niepełnym
        wymiarze na własną rękę - jako tłumacz mogłabym pracować w domu. Ale ale
        działalność gospodarcza jak się okazało kosztuje b dużo i kiedy dzieciaki są
        chore , a bywa tak i przez cały miesiąc, lub kiedy nie ma zleceń to ja itak ZUS
        musiałabym zapłacić w całości. Żadnych ulg, żadnych odciążeń żadnych zwolnień i
        udogodniej. Znalazłam wyjście pracuję na czarno. I nie mam z tego tytułu
        skrupułów, bo skoro chce uczciwie anie mam takiej możliwości to cóż. Ja chcę
        pracować na tyle na ile pozwala mi sytuacja rodzinna. PRZEDSZKOLE - do czerwca
        mieszkałam w W-wie na Kabatach - znaleźć tam miejsce w prxedszkolu państwowym to
        nie lada sztuka. Teraz mieszkam w Gdyni na podobnym osiedlu i sytuacja jest
        podobna 60 miejsc - 250 podań. tak jest od paru lat i miasto nie robi nic. Nie
        jestem samotną matka, średni dochód na głowę wysoki, nie mamy szans. Prywatne
        przedszkola - w większości choć nie wszędzie obiecują złote góry, robia i tak co
        chcą a nie o to chodzi żeby moje dzieci w wieku 5 lat poszły na Harvard tylko
        żeby sie dobrze czuły w przedszkolu, nauczyły się buty sznurować bawić z innymi
        i paru piosenek i wierszyków. Gdzie są przedzskola z pasją? W Gdyni ich nie ma.
        Ostatecznie nie liczę na państwo, bo wiem że rząd nie jest w stanie zmienić nic.
        Musimy zmienić mentalność. Kobiety rodzą dzieci, ale kończa też szkoły. Chcą
        wychowywać dzieci. Dlaczego nie mogę pracować na własna rękę, w domu tylko tyle
        ile pozwala mi na to obecna sytuacja? Dlaczego skoro radzimy sobie z mężem
        całkiem nieżle - odprowadzamy podatek dużo powyżej średniej krajowe miesiąc w
        miesiąc, to jeszcze musimu płacić za przedszkole prywatnie, leczyć siebie i
        dzieci prywatnie, żadnych ulg udogodnień itp? Wspomagać teściów i rodziców, bo
        emerytury im nie starczaja, pomagać tym najbiedniejszym w rodzinie. I jeszcze
        ktoś sugeruje wyższe podatki... Przecież wystarczy pare prostych rozwiązań.
        zagwarantujcie nam możliwość pracy chociażby w niepełnym wymiarze, miejsce w
        pobliskim przedszkolu, a zreszta damy radę. Wg mnie PiS przepisami nic nie
        zmieni. Trzeba uświadomić społeczeństwo. Przecież my kobiety będziemy rodzić
        dzieci, kształcić się, a dzieci od czasu do czasu będą chorowały i tego się nie
        da wyeliminować, ale można to wszystko pogodzić. patrz Szwecja, Niemcy. Przecież
        tam kobiety też pracują i dzieci też chorują.
      • Gość: Magda Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 16:25
        Ja nie straciłam, ale mam koleżanke która od lat pracuje w jednym z lokalnych
        oddziałów Gazety W i po urodzeniu 2 dziecka musiała wrócić natychmiast do pracy
        bo bała się że może ją stracić, odkąd nowe szefostwo postanowiło stawiać na
        młodych bardziej dyspozycyjnych. Może warto zacząć od siebie...
      • Gość: gość Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.wpia.uw.edu.pl 23.01.06, 17:17
        Pytanie o "moje plany" jeśli chodzi o powiększenie rodziny padło w rozmowie
        dot. pracy raz (kiedy akurat nie zamierzałam), przyszły szef był wyrażnie
        skonfundowany jak je zadawał, a ja roześmiałam mu sie w nos mówiąc, że przecież
        wie doskonal, że moge powiedzieć cokolwiek a zrobić co będę uważać.
        Osatatecznie pracę dostałam ale na dzień przez przyjściem do niej zrezygnowałam
        bo dostałam lepszą ofertę. Potem już pies z kulawą nogą nie pytał mnie czy mam
        dzieci, ani czy zamierzam. Mając b. małe dziecko zmieniłam pracę (z własnej
        inicjatywy). Więc cóż,... widać czasem można. Ale w moim zawodzie "nie
        praktykuje" się urlopów wychowawczych, zwolnien na dzieci z powodu choroby,
        wizyt u lekarza itd. Dziecko to "problem" mamy (i zatrudnianej przez nią
        opiekunki, pzedszkola itd), a z pracy mozna wyjśc i o 5 piątej nad ranem (jak
        jest co robić). Dluższe urlopy macierzyńskie to "broń obosieczna", nie jestem
        wcale przekonanna, że tak bardzo kobietom pomogą, ciąża i związany z nią urlop
        macierzyński to dla pracodawcy nie jest specjalny powód do radości (żeby nie
        wiem jak był prorodzinny) i to jest zrozumiałe (w koncu musi szukać zastępstwa,
        a paradokslanie im lepszym pracownikiem jest młoda matka tym braki
        takiego "zastępczego" pracownika są bardziej widoczne, a dłuższy urlop to
        większy problem. Do chętniejszego zatrudniania młodych matek konieczna jest
        chyba dobra wola obu stron (pracodawcy i pracownika) i wysoki poziom wzajemnej
        lojalności, przy postawach typu "bo mnie się należy (urlop, zwolnienie itd i
        nic mnie więcej nie obchodzi) z jednej strony i "ja chcę dyspozycyjności i już"
        z drugiej nic z tego nie wyjdzie.
      • Gość: beata kobieta z dziećmi w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 19:42
        pracuję już 25 lat mam troje dzieci w wieku 19,16 i 4 lata.w obecnym zakładzie
        pracuję od 15 lat i podczas choroby najmłodszego dziecka usłyszałam że kobiety
        z małymi dziećmi winny być zwalniane a ja sama jestem uciążliwym pracownikiem
        bo w skutech ospy wietrznej mojego dziecka przdstawiłam zwolnienie lekarski .
        po 15-tu latach przykro jest coś takiego usłyszeć i nie mieć możliwości
        przedstawienia sytuaci zwierzchnikowi bo to od niego usłyszałam w/w słowa.
        ponatto starsze dzieci winny opiekować się tym małym szkrabem a nie matka
        według pracodawcy.
        • halszkabronstein Re: kobieta z dziećmi w pracy 11.02.06, 13:12
          Gdyby w polsce ojcowie częściej brali takie urlopy to myśle , ze nie byłoby
          takich problemów. Wtedy ryzyko zatrudnienia kobiety i mężczyzny byłoby takie
          samo..
      • Gość: tatuś Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.icpnet.pl 23.01.06, 20:53
        Recepta jest prosta, pół roku obowiązkowegu urlopu dla mamy i pół roku dla
        taty. Proste???
      • starybaca Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 23.01.06, 21:09
        redakcja napisała:
        > Czy uważacie, że możliwe jest takie rozwiązanie, żeby pracodawcy przestali
        > mniej chętnie zatrudniać młode kobiety

        Nie. Nie ma takiego rozwiązania, i prawdopodobnie nigdy nie będzie.
        Chyba, że wrócimy do starej recepty, którą najlepiej podsumował
        Jorge Amado w swojej powieści "Donnia Flor i jej dwóch mężów":

        "A husband, whose wife works, is either badly-off or a miser"
        czyli
        "Mąż, którego żona pracuje, jest albo biedakiem albo skąpcem".
        :-)
        • Gość: zdegustowana Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 10:29
          A ja uważam, że są takie rozwiązania ale niestety nie byłyby tak bardzo
          spektakularne jak becikowe. Pomogłoby np. obniżenie stawek ZUS za kobiety z
          dziećmi. Kasa na becikowe wyciągana jest zarówno z mojej kieszeni jak i z
          kieszeni pracodawcy - czemu więc ma się on z tego cieszyć? Gdyby mój poprzedni
          pracodawca mógł za połowę stawki ZUSu zatrudnić matkę na pewno by ją zatrudnił,
          bo dla niego KASA i koszty były najważniejsze.
          W tej chwili mam szczęście, bo pracuję w firmie z samymi kobietami, wszystkie
          mamy dzieci, ja jestem mamą 5 latka. Z szefową żyjemy w bardzo przyjaznych
          stosunkach i nigdy nie ma problemu z wolnym dniem, spóźnieniem się czy wyjściem
          wcześniej w sytuacjach awaryjnych. Jednak wydaje mi się, że jest tak dlatego iż
          my nie wykorzystujemy takich sytuacji. Każda z nas ma swoje obowiązki, swoje
          zlecenia, za to w razie wolnego staramy się tak współpracować żeby zastępować
          jedna drugą. Jeśli trzeba same decydujemy się na pracę w sobotę czy zostanie po
          godzinach. A za to w wypadku mniejszej liczby zleceń szefowa daje nam dni wolne,
          kumulując sprawy osobie "dyżurnej". Dogadujemy się między sobą, na każdym
          szczeblu. I niestety wydaje mi się, że żadne przepisy, becikowe, ani inne
          odgórne cuda nie pomogą dopóki nie zmieni się mentalność ludzi i ich
          nastawienie. I to, że tak rzadko się do siebie uśmiechamy :)
      • Gość: uosiu Ustawowa dyskryminacja kobiet w publicznejoświacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 21:13
        W państwowej oświacie obowiązują długotrwałe staże na kolejne stopnie
        awansu zawodowego. Wymogiem jest NIEPRZERWANA praca przez kilka lat.
        Nie tylko nie liczy się czas przerwy w pracy, ale całość osiągnięć przed
        przerwą (odbyte szkolenia, publikacje, lekcje pokazowe itp.) KASUJE się.
        Jeśli kobieta pracowała i przez dwa lata ciężko pracowała, aby uzyskać
        mianowanie, a zaszła w ciążę, to w zasadzie może się pożegnać z awansem.
        Jeśli będzie miała tylko macierzyński, to pół biedy, ale jeśli weźmie
        choć trochę wychowawczego - całe dwa lata pracy na darmo. Podobnie jeśli
        w czasie ciąży pójdzie na dłuższe zwolnienie. Więc powinna chodzić do pracy,
        ryzykując poronienie, bo inaczej cała praca od nowa. A jeśli ktoś chce
        mieć więcej dzieci...
        Aha, te przepisy wprowadziło jeszcze AWS, partia "prorodzinnej prawicy".
        • Gość: Delf Re: Ustawowa dyskryminacja kobiet w publicznejośw IP: 217.197.76.* 23.01.06, 22:19
          Oj, wiem coś o tym, specjalnie czekam do końca mianowania z decyzją o dziecku,
          ale to i tak nie jest takie złe, można sobie to wszystko jakoś zaplanowac, u
          nas większośc kobiet zachodzi w ciążę po mianowaniu, pozdrowienia i głowa do
          góry:)
          • Gość: mimi Re: Ustawowa dyskryminacja kobiet w publicznejośw IP: *.plk.vectranet.pl 23.01.06, 23:18
            Właśnie tak zrobiłam - czekałam z zajściem w ciążę do mianowania, po czym
            okazało się, że trzeba się leczyć, a nie czekać. Dzisiaj jestem wreszcie mamą. W
            ciąży pracowałam na 1,5 etatu,tak mi przyznano na poczatku roku, a jak okazało
            się, że jestem w ciąży , to nic się nie zmieniło,bo pani dyrektor nie chciała
            robić "zamieszania z planem lekcji". Nie przyniosłam zaświadczenia o ciąży,
            chociaż brzuch było widać, ale w papierach było czysto - nie zatrudniali
            ciężarnej w nadgodzinach, bo ...nie zatrudniali żadnej ciężarnej. Urodziłam w
            październiku, za 2 tygodnie kończy mi się macierzyński. Nie wracam, bo ... pani
            dyrektor nie chce znowu zamieszania z planem lekcji. Chciałabym wrócić chociaż
            na pół etatu, ale w połowie roku szkolnego tego się zrobić nie da.
            W poprzedniej szkole, w której pracowałam, pani dyrektor (matka!) na widok
            zaświadczenia o ciąży koleżanki (była trzecią w krótkim czasie, która zaszła w
            ciążę), powiedziała "CZY WYŚCIE WSZYSTKIE POWARIOWAŁY?"

            Z całej dyskusji wynika jedno - mężczyźni w ogóle się tym problemem nie
            interesują. Jeżeli zabierają głos, to jako pracodawcy, niechętni zatrudnianiu
            matek. A gdzie wypowiedzi ojców? Jak oni patrzą na tę sprawę? Czy nie czują się
            odpowiedzialni za dziecko? żonę? rodzinę?
            P.S. Mnie tę stronę pokazał mąż ;-)
      • Gość: ania Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 21:38
        Ja nie straciłam pracy - wręcz przeciwnie. Pracuję w korporacji, mam super
        robotę - robię bardzo ciekawe projekty. Niestety, widzę po swoich dzieciach ile
        tracą. Przez delegacje boje się że nie jestem w stanie zapewnić opieki jaką
        trzeba - zawsze mam stresa że mąż albo ja ni zdążymy odebrać dzieci ze szkoły
        czy przedszkola. I najczęściej sa odbierani jako ostatni. Zacytuję koleżankę
        która wypowiadała się wyżej
        "Prosze panstwa, to jest mozliwe, bo male
        dzieci nie musza siedziec calymi dniami z mama albo tata. Dzieci doskonale
        rozumieja, ze rodzice musza pracowac, a nimi musi sie opiekowac ktos inny. Nie
        zawsze angina, albo zapalenie ucha u dziecka musi oznaczac, ze mama siedzi z
        dzieckiem 2 tygodnie w domu, tak jak to sie ciagle zdarza w Polsce"

        Dzieci to nie tobołki które się podrzuca na przechowanie. Powiedz mi droga
        koleżanko, czy masz siłę żeby po 12 godzinach pracy konwersować z dziećmi, po
        tym jak o godznie 20.00 dowieziesz je do domu żeby położyć spać. Czy może
        raczej się od nich oganiasz żeby pzystały się czepiać a one nie wiedzieć czemu
        marudzą. W końcu mają dobrą, drogą opiekunkę. O c im chodzi?Czy to nie
        wszystko jedno kto się nimi zajmuje? Po co im rodzice skoro mogą im opiekę
        zapewnić opiekunki? Może w ogóle zamknąć dzieci w jakichś zakładach z dobrą
        drogą opieką na cały tydzień, a cieszyć się macierzyństwem w sobotę od 12.00 do
        niedzieli 16.00?

        Ja właśnie dlatego rezygnuje z pracy. Nie chcę wychować frustratów i przyszłych
        narkomanów. Obawiam się że dzieci chyba nie rowumieją dlaczego cały tydzień nie
        ma mamy.
      • Gość: barabara Rząd powinien zająć się naprawą gospodarki.. IP: *.acn.waw.pl 23.01.06, 22:06
        tak żeby umożliwić ludziom tworzenie stanowisk pracy bez kombinacji
        tak żeby nie trzeba było na wszystkim oszczędzać
        tak żeby samemu można było zarobić na 100 takich becikowych
        żeby firmom opłacało się zakładać "pracownicze żłobki", zapewniać opiekę małym
        dzieciom

        a mali pracodawcy ledwo wiążą koniec z końcem i im się nie opłaca
        a duże korporacje... no cóż, pewnie dlatego są duże że oszczędzają każdy grosz
      • Gość: caerme pkt widzenia faceta l 29 IP: *.devs.futuro.pl 23.01.06, 23:24
        Witam
        Jestem facetem, majacym wlasna dzialalnosc gospodarcza, przejeta po rodzinie
        [mama] gdzie pracuje kilka osob i z roznych powodow ja takze zasuwam tam jak
        wol roboczy, z drugiej mam swoja pania, przyszla zone plany dzieciate itd.
        uwazam ze dyskryminacja ze wzgedu na to ze jest sie kobieta to idiotyzm i to
        szczery.
        Mam jednego pracownika majacego dwoje dzieci z pracujaca malzonka. poza
        wyjatkami problem opieki nad chorym dzieckiem sprowadza sie do rozmowy
        telefonicznej [najlepiej przed godzina rozpoczecia pracy tel zwykly lub
        komorkowy] z p[rosba o urlop albo przyniesiem opieki. pytam sie co mu bardziej
        pasuje i do kiedy. jesli dzieci maja jakas uroczystosc - wie i mowi i jak sie
        da to do uslug konczy szybciej i po zawodach.
        drugi z nich spodziewa sie dzieciakow w lecie. juz mu zapowiedzialem ze jakby
        co to niech mowi - cos sie wymysli a mimo ze lato to u mnie sezon [budowlanka]
        to jak zechce na urodziny bedzie mial wolne a i pare dni wolnego dostanie
        pewnie zechce byc ze slubna. poza tym tez wie ze sie pomoze jak bedzie trzeba.
        wystarczy telefon.
        zaden problem.
        poza tym uwazam ze kwestia dogadania sie w sprawie opieki nad dziecmi to dobra
        wola obu stron przeciez w wielu sprawach sa kwestie ktore mozna zrobic w domu
        albo na odleglosc i taka atmosfera skutkuje najlepiej.
        a co do kobiet - w sprawie wychowania dzieciakow - pomagac jak sie da ale nie
        poprzez wyduzanie urlopu macierzynskiego ale przez wciaganie je w prace
        zawodowa znow jak tylko chca, pomoc w ksztalceniu jak sa na urlopie
        macierzynskim. przeciez zawsze mozna przeslac materialy czy opracowania albo
        poprosic o rozwiazanie tej czy innej kwestii w takim czy owakim problemie.
        czasem spojrzenie z boku bywa pomocne.
        zastrzezenia co do ciazy i takich tam uwazam za nieetyczne... przeciez 99/100
        tych co robia problemy maja dzieciaki i sami to cwiczyli...
        pozdr
        facet
      • bielinka Mozliwośc urlopu na dziecko dla ojca? 23.01.06, 23:38
        NIe zda to na pewno egzaminu. Dlaczego?
        1) Zaden ojciec o tym nawet nie pomysli
        2) Zadna matka o tym nie pomysli
        3) Pracodawca postawi oczy w slup i powie - no co ty? a zona?
        4) Koledzy go wysmieją ...
        Oczywiście jest to pewne uogólnienie ale niestety prawdziwe. Razem z przepisami
        musi sie zmieniac mentalnośc ludzi. Same przepisy nie wystarcza.Pozdrawiam!
        • Gość: caerme Re: Mozliwośc urlopu na dziecko dla ojca? IP: *.devs.futuro.pl 23.01.06, 23:47
          Witam:)
          A czemu nie? nie dalej jak dzis u mnie pracownik dostal urlop bo dzieci byly
          chore... z umowa ze jakby co niech dzwoni do kiedy. a ja jako pracodawca
          powiedzialem mu "daj spokoj, nie ma sprawy - ile ci potrzeba" i ma. moze ja
          jestem mlody albo co, albo takie smiszne mam przekonania...
          pozdr
          caerme
      • Gość: yssa66 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.derbynet.pl 24.01.06, 00:35
        A moja Mama właśnie zatrudniła dziewczynę w ciąży. Do tej pory laska pracowała u
        niej oficjalnie na jakieś 1/10 etatu, bo Mamy nie było stać na większy ZUS. Do
        ręki dostawała 1000 zł. Teraz się dogadały, że pracownica dostaje 800 i ma pełny
        ZUS. Sytuacja nie jest komfortowa dla nikogo, ale to było jedyne wyjście, żeby
        dziewczyna miała sensowne świadczenia po urodzeniu dziecka.
        • Gość: mama_bez_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:59
          Takich mam jak Twoja trzeba teraz ze świeczką szukać.
          Mnie zwalniała kobieta, która ma dwoje dzieci niewiele starszych od moich.
      • Gość: zaradny ojciec 2 x Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.SERVER / *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.06, 09:39
        W każdego sylwestra biorę udział we mszy św. na zakończenie roku w swojej parafii w Kudowien Zdroju.Ksiądz Proboszcz składa wtedy takie sprawozdanie z życia parafii.Co roku więcej ludzi umiera a coraz miej się rodzi i wszystcy nad tym ubolewają.Jak młodzi ludzie w małych miasteczkach mogą odpowiedzialnie założyć rodzinę, kiedy nie mają możliwości uczciwie na jej utrzymanie zarobić.Polityka "becikowego" skusi może nielicznych biednych,którzy po wydaniu tych pieniędzy przyjdą do opieki społecznej po dalsze wsparcie.Młodym ludziom należy stworzyć możliwości na rynku pracy w Polsce,a nie wypychać ich w takiej skali za granicę.Nasi politycy każdej opcji nie mogą pojać,że obniżenie podatków w większości krajów dało impuls do rozwoju gospodarczego,a do jego kontynuacji przyczyniają się w częsci polscy bezrobotni.Jeżeli młodzi ludzie będą mieli trwałe perspektywy na rynku pracy zarówno męższczyźni jak i młode matki to oni sobie na utrzymanie swoich rodzin zarobią i niepotrzebna będzie im jałmużna w postaci osławionego becikowego.Bo wychowanie dziecka nie rozwiąże jednorazowy datek.
      • mamciabb Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 24.01.06, 14:17
        Własnie wróciłam z rozmowy o pracę w duzej agencji reklamowej. Siedzacy przede
        mną koleś ( nawiasem mówiąc sięgający swym zadartym nosem do mojej brody ) na
        koniec rozmowy poeidział, ze ma roczne dziecko. Dodał: przcież wie pani ze
        dzieci maja tylko mamy a to tatusiowie pracyją, jak więc chce pani przyjeżdzać
        do nas na 9. 00 skoro ma pani odwieźc dwójke dzieci do przedszkola i jeszcze
        się nimi jakoś ( podkreślam słowo jakoś ) zająć. Nie wyobrażam sobie tego .
        Dodam tylko ze nie starałam sie o ta pracę, sami znaleźli mnie na rynku. nie
        wiem w takim razie jak taki BUBEk traktuje kobietę która stara się o pracę u
        niego. Odpowiedziałam mu ze współczuje jego żonie lub matce jego dziecka.
        dzięki Bogu nie musze brac tej pracy. Jestem oburzona....
        A szkoda że nie włączyłam dyktafony w telefonie. następnym razem będę
        mądrzejsza i do sądu z Dupkiem......

        Pozdrawiam
        • Gość: mama_w_pracy Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:54
          Ja to stwierdziłam, że w pracy powinnyśmy cały czas nosić dyktafony, a już na
          rozmowach kwalifikacyjnych szczególnie.
      • wedge1 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 24.01.06, 17:21
        kiedy mój pracodawca dowiedział się, że jestem w ciąży stwierdził, że kobieta w
        ciąży, potem z maleńkim dzieckiem nie dysponuje odpowiedzim czasem, żeby zająć
        się pracą. Uniemożliwił mi powrót na moje dotychczasowe miejsce pracy, co
        więcej, powiedził, że jeżeli będzie widać brzuch, to lepiej będzie jak pójdę na
        zwolnienie, a jeśli będę się tawiać to da mi wilczy bilet i w promieniu 200 km
        pracy w zawodzie nie dostanę. Wiem, że byłby do tego zdolny, ma szerokie
        znajomości. No i cóż, znalazł kogoś na moje miejsce, zatrudnił, po macieżyńskim
        nie pozwolił wrócić do pracy, poszłąm więc na wychowawczy.
        Po roku znalazłam dobrą pracę, przynajmniej psychicznie lepiej się tu czuję,
        chociaż zarobki te same.
      • earl.grey Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 24.01.06, 17:58
        właśnie przeczytałam artykuł w Wysokich Obcasach o Szwecji.
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3120847.html
        Zgadzam się jak najbardziej, że rozwiązaniem jest równouprawnienie.
      • paraga Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 27.01.06, 13:05
        Mój post pewnie zginie w gąszczu podobnych... Pracowałam w pewnej instytucji
        naukowej 5 lat, zrobiłam doktorat, słyszałam same pochwały i to jaka jestem
        niezastąpiona i jakie mam perspektywy, jakie stanowisko mam niedługo objąć....
        Zaszłam w ciążę, niestety - wysokiego ryzyka - brałam zastrzyki, łykałam
        tabletki, leżałam w łóżku. No zdarza się, nie byłam z tego powodu szczęśliwa,
        ale zrobiłam to co trzeba było w tamtej chwili dla mojego dziecka. Wcześniejeszą
        ciążę straciłam, jednak moja praca na tym "nie ucierpała", nie było mnie tylko
        tydzień. Tym razem jednak nie było mnie kilka miesięcy, potem jeszcze urlop
        macierzyński. Przed powrotem telefonicznie zostałam zapewniona, że mam wracać,
        że jestem potrzebna, że wszystko na mnie czeka. Czekało wypowiedzenie,
        uzasadnione na piśmie redukcją etatów, a ustnie: "przez ciążę i dziecko za dużo
        pani czasu zmarnowała, nie stać nas na takich pracowników". I co? Nie odwołałam
        się bo na piśmie stało jasno "redukcja etatów". Odczekali kilka miesięcy i żeby
        nikt się nie przyczepił zatrudnili kogoś na moje miejsce... Mężczyznę.

        Jako, że wyspecjalizowałam się dość wąsko w biochemii (myślałam naiwnie, że całe
        życie będę w tym pracować) trudno mi było znaleźć pracę. Poszerzyłam zatem swoje
        kwalifikacje, jak wiadomo - na własny koszt. 3 dodatkowe szkolenia, 2 roczne
        kursy i jeszcze studia podyplomowe. Urodziłam drugie dziecko.
        Od tamtej pory, kiedy mnie zwolniono minęło prawie 5 lat. Teraz okazuje się że
        mam za wysokie kwalifikacje (tak tak, to możliwe, wtedy pracodawca powinien
        więcej zapłacić, a on woli wziąć osobę, którą sam wykształci nawet latami, tak
        mi powiedziano), na dodatek 2 dzieci jest też przeszkodą... Bo będą na pewno
        chorować, bo moja głowa nie jest w pełni dyspozycyjna (pewnie wciąż myślę o
        dzieciach) itd. Byłam na wielu rozmowach kwalifikacyjnych, wychodząc z kolejnych
        czuję się upokorzona pytaniami o dzieci, plany rodzinne itp. Żadna z nich nie
        przyniosła efektu w postaci pracy. Na koniec dodam, że moją koleżankę zapytano
        wprost (pewnie to miał być taki żart, ale nie wypalił...): "czy pani jest już
        wyrodzona?" Nic więcej nie dodam.
        • bibi14 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 03.02.06, 18:12
          jestem rozżalona i zrozpaczona stracę pracę bo urodziłam dziecko.
          Moja historia jest taka jak wielu innych kobiet, urodziłam dziecko chce wrócic
          po urlopie macierzyńskim do pracy i co usłyszałam od swojego szefa , cytuję "że
          bedzie bardziej elegancko jak się sama zwolnię" ; na 99,9% dostanę wymówienie
          jak wrócę. Pracowałam całą ciąze,aż do rozwiązania siedziałam po godzinach w 6
          miesiącu ciąży spędziłam w pracy cała dobę wszystko po to żebym mogła pracować
          zeby ktoś mi nie powiedział że wykorzystuję swoją pozycję bo jestem w ciązy
          i po co to wszystko , jest to przykre że dzisiejszy świat nie widzi tego ze
          dzieci sa nam potrzebne , ze cięzarna kobieta to problem, że tak krótkowzroczne
          jest patrzenie naszych dyrektorów team liderów i innych panów w krawatach , my
          nie chcemy nikogo wykorzystywać chcemy tylko pracować , kobiety które maja
          dzieci bardziej poświęcaja sie pracy bo im zależy ,wszystko to jest bardzo
          przykre i nie wiadomo czy sie kiedys to zmieni na tyle zeby nasze córki miały
          lepiej niz my na poczatku XXI wieku




















      • gabon32 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 04.02.06, 15:15
        mój przypadek może nie wskazuje, że straciłam pracę, bo jestem kobietą, ale na
        pewno dlatego, że zostałam mamą.
        Pracowała do końca ciąży, przestałam chodzić do biura na 5 dni przed porodem. W
        trzy tygodnie po cesarskim cięciu, jeszcze z plastrem na brzuchu wróciłam
        (będąc na urlopie macierzyńskim). Był koniec roku, trzeba było rozliczyć umowy,
        a moja zastępczyni nie dawała sobie rady. Dwa dni w tygodniu byłam w biurze, a
        na pozostałe brałam pracę do domu. Zależało mi na tej pracy. Miałam skrócić
        urlop macierzyński o miesiąc, zgodziłam się na to. Jednak mój pracodawca po
        jakimś czasie zażadał skrócenia urlopu macierzyńskiego o dwa miesiące. Nie
        mogłam się zgodzić, ponieważ opiekunkę do dziecka miałam umówioną później.
        Przyjęli kogoś na moje miejsce, a mi podziękowali. Zakończyłam rok, rozpoczęłam
        nowy i kiedy w firmie się uspokoiło, oni zatrudnili sobie kogoś na moje
        miejsce, żebym miała szanśe "pobyć mamą" - tak usłyszałam. Poczułam się w tym
        momencie wykorzystana. I chyba większy żal mam o to, że tak mnie wykorzystali,
        niż za to, że mnie zwolnili.
        A najśmieszniejsze jest to, że zrobiła to organizacja zajmująca się pomocą
        kobietom w trudnych sytuacjach :-)
      • Gość: ona Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? IP: 213.25.178.* 05.02.06, 09:17
        ja zadnej nie dostane roboty bo mnie nie ccha nigdzie a znam komputer ,
        jezyki , kase , itd a wiecie czego bo troche sie zacinam i co wy nato
      • lolinka2 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 05.02.06, 13:06
        Gdy w pierwszej pracy po roku zaszłam w ciążę, mój szef mnie zwymyślał od
        złodziejek, oszustek itp, 'bo on myślał, ze sie tak szybko nie rozmnożę i w
        ogóle jak tak mógłam'... w tej atmosferze o skurcze itp niezwykle łatwo więc
        doczekałam na leżącym zwolnieniu szczęsliwego rozwiązania. Szef juz nigdy nie
        zatrudnił kobiety (a minęło 5 lat od tamtej rozmowy). Na moje stanowisko
        przyszedł młody chłopak.

        Gdy zaszłam w ciążę po raz kolejny szefowa (matka wcześniaka z 6 m-ca)
        zareagowała niezwykle szybko, otrzymałam wypowiedzenie. Prawo mnie nie chroniło,
        bo umowa była na czas okreslony i skończyłaby się przed 13 t.c. Co ciekawe
        wypowiedzenie dostałam w 3 dni po załatwieniu dla firmy kontraktu na bajońską
        sumę.... rodzaj podziękowania??

        Bujałam się tak do końca pierwszego trymestru wykonując prace zlecone, aż w
        końcu zadzwonił telefon. Kolega koleżanki kolegi dał mój namiar swojemu koledze,
        szefowi biura tłumaczeń który zaproponował mi współpracę- na początek przy dwóch
        zleceniach. Okazało się ze klienci byli zadowoleni więc zaproponowano mi etat.
        Nie chciałam 'powtórki z rozrywki' i wzajemnych pretensji kiedy tylko brzuszek
        będzie widoczny więc powiedziałam uczciwie ze jestem w ciaży więc o etacie
        możemy pogadać jak urodzę. W zamian za uczciwość zaproponowano mi współpracę na
        rachunek (prowadzę własną działalność gospodarczą) za naprawdę sporą sumę 4 tys
        PLN, z możliwością elastycznych godzin pracy, pogodzenia jej z dorabianiem jako
        lektor na kursach w firmach. Poza tym jeśli źle się czuję danego dnia albo
        potrzebuję wolne na wizytę u lekarza/ bal u córki w przedszkolu itp mogę pracę
        wykonać w domu, w dowolnych godzinach. W końcu czuję że żyję. Robie to co lubię,
        nie boję się zwolnienia, bo współpraca kręci się coraz ciekawiej...

        Dzięĸuję niniejszym rzadowi za becikowe dla wszystkich, bo przynajmniej coś
        zamiast zasiłku macierzyńskiego (nie przysługuje mi) dostanę. Wydłuzenie
        macierzyńskiego moich problemów nie rozwiąże, natomiast podejrzewam ze
        wprowadzenie jakichś form promowania pracodawców zatrudniających matki mogłoby
        coś zdziałać.... chociaz nie mniej istotna jest zmiana mentalności samych kobiet
        - ganiajacych na L4 z byle powodu (jednak często się to spotyka), pracujących
        niesprawnie i zasłaniających sie posiadaniem dziecka.... Coraz więcej jest
        dobrych pracownic i dobrych matek, ale o dziwo w tej grupie kobiet niezwykle
        szybko daje się rozwiązać problemy z zatrudnieniem jeśli sie pojawią...
      • mikanm Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 06.02.06, 14:57
        Witam,

        Moja historia jest banalna. Dostałam pracę, tydzień później dowiedziałam się że
        jestem w ciąży. Radość ogromna, bo staraliśmy się 8 miesięcy bez rezulatatów,
        ale i niepokój, bo zaiste głupio to wyglądało. Porozmawiałam z prezeską. Wyszłam
        pokrzepiona. Umowę przedłużono do dnia porodu. Usłyszałam, że mam się niczym nie
        przejmować, dbać o siebie bo teraz najważniejsze jest dziecko, a stanowisko na
        pewno będzie na mnie czekać gdy wrócę po macierzyńskim. Starałam się za tą
        przychylność odpłacić. Nie stosowałam wobec siebie żadnej taryfy ulgowej. Czasem
        , gdy było dużo pracy (ten dział to był istny młyn), w ogole w pracy nic nie
        jadłam. Na zwolnieniach byłam tylko w sumie 10 dni, raz przez grypę, raz przez
        ból nerek. Przyznaję w 8 miesiącu trochę zwolniłam obroty, miałam robotę
        papierkową i sprawdzałam po sobie 10 razy czy nie popełniłam żadnego błędu. Może
        i przez to mniej się wyrabiałam.
        Urodziłam w marcu, pod koniec czerwca przyszłam na ponowną rozmowę z prezeską.
        Usłyszałam: w tej chwili nie mam etatu (stanowisko miało na mnie czekać!!!),
        poza tym opinia pani kierowniczki jest nieprzychylna, jest pani za wolna i myśli
        tylko o drugim śniadaniu (czy wspominałam że nie dojadałam w pracy?!!). Byłam
        tak zszokowana, że wyszłam bez słowa. Na drugi dzień wróciłam, bo chciałam się
        dowiedzieć szczegółów. Oto czego się dowiedziałam: pewnie pani karmi i zechce
        wykorzystać przerwę na karmienie żeby wyjść godzinę wcześniej z pracy (na moje
        stanowcze "nie, bo dziecko jest na butelce" prezeska bardzo była zaskoczona).
        Wie pani, na dziecko będzie się pani zwalniać, bo będzie chorować...a to
        lekarz...a to wywiadówka...
        I tak zostałam bez pracy. potem dowiedziałam się, że kierowniczka/a może ktoś
        inny wybłagała u prezeski na moje miejsce mężczyznę, konkretniej: bo to był ktoś
        bez zobowiązań. Takiego kogoś tam trzeba bylo.
        Mój dział składał się z samych kobiet. Prezeska - kobieta, kierowniczka - kobieta...
        Jest mi gorzko do dziś.

        Uważam że ani becikowe, ani przedłużony macierzyński nie wpłyną na dzietność w
        Polsce. Kobieta MUSI MIEĆ PEWNOŚĆ że będzie mogła po urodzeniu dziecka spokojnie
        wrócić do pracy. To pracodawcę trzeba zachęcić, żeby zatrudniał kobiety i młode
        matki. Stworzyć system maksymalnych ulg podatkowych za umożliwienie kobiecie,
        która urodziła częściową pracę w domu, za tworzenie miniżłobków i
        miniprzedszkoli przy zakładzie pracy, w ogóle za szeroką opiekę nad młodą matką,
        za chęć jej zatrudnienia.
        Instynkt macierzyński i tak w większości przypadków wygra w kobiecie, i tak
        będzie chciała mieć dziecko. Jeżeli przy tym będzie miała pewność że spokojnie
        wróci do pracy, zeby zarobić na rodzinę, urodzi to dziecko tym chętniej. A potem
        następne.
        1000 zł becikowego nie da nic bo to jest kropla w morzu. A macierzyński dłuższy
        tylko może pogorszyć sytuację, bo to dyskomfort dla pracodawcy. A to pracodawcę
        trzeba zachęcić do zatrudniania kobiet, a nie kobiety do rodzenia dzieci.
        Większości kobiet nie trzeba do tego zachecać.
        pozdrawiam
        magda
      • mamahani2 Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 06.02.06, 16:47
        Właśnie dziś zadzwoniłam do firmy, żeby poinformować, że chciałabym wrócić do
        pracy - do tej pory byłam na urlopie wychowawczym - od 7 miesięcy. Jak
        składałam podanie o w/w urlop szefowa zapewniała mnie że będę mogła bez
        problemu wrócić na to samo stanowisko ( byłam kierownikiem hotelu i
        restauracji ). No więc dzwonię i mówię że chciałabym wrócić, a szefowa do mnie
        że lepiej żebym przedłużyła swój urlop wychowawczy bo w firmie nie ma już dla
        mnie miejsca i po powrocie do pracy zastanę na biurku wypowiedzenie ! Ręcę mi
        opadły, w życiu się tego nie spodziewałam !
        Tym sposobem mam wspaniałą córeczkę, której chciałam poświęcić pierwszy rok
        życia, ale jestem osobą bezrobotną, bo okazało się że dla szefowej było to
        bardzo dłuuuuuugo. ( tak na marginesie, to szefowa ma troje dzieci ).
        Przyszły takie czasy, że trzeba wybierać : albo pracujemy, albo rodzimy dzieci !
        Przykre.
        • estocek Re: Straciłaś pracę, bo jesteś kobietą? 07.02.06, 12:16
          Ja co prawda pracy jeszcze nie straciłam, bo "niestety dla pracodawcy" jestem na
          wychowawczym nieusuwalna. Ale dowiedziałam się, że gdyby tylko była taka
          możliwość to rozwiązałby ze mną umowę nawet na wychowawczym.
          Dlaczego?
          Bo zostałam matką i nie chciałam wrócić zaraz po macierzyńskim do pracy na cały
          etat tylko na pół. Zostałam więc pozbawiona wszelkich możliwości, ktore miałam
          na urlopie macierzyńkim - telefonu, ofert dorobienia i pozbawiono mnie
          stanowiska w firmie informując mnie o tym, bez słowa dziękuję (przepracowałam
          tam 5 lat). Jestem rozgoryczona tym faktem bardzo, wiem, ze nia mam tam powrotu.
          W wielu miejscach tak się dzieje, nie mówiąc o tym, ze nie ma żadnych
          przywilejów dla kobiet w ciąży czy z małymi dziećmi.
          Ja w ciąży musiałam odrabiać każde badanie (jak wiadomo na badania krwi trzeba
          iść rano), siedziałam przed komputerem przez 9 miesięcy po 8 godzin, i byłam
          wysyłana na delegacje w trasy 400 km, zmuszona sama prowadzić.
          Taka jest prawda o polskich firmach "przyjaznych Matkom".
    Pełna wersja