Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury?

    17.01.06, 07:40
    Przecież w każdym zawodzie istnieje ryzyko zetknięcia się z agresją - w
    urzędach jeszcze większe niż w szkole. 180 dni nauki (to cyt. z premiera),18
    godzin pensum i niby obowiązek przygotowania się, sprawdzenia prac itp. to
    wszystko bzdura np. dla nauczycieli plastyki, muzyki,w-f. A ile kosztuje
    permanentne dokształcanie, gwarantowanie przywileje z karty nuczyciela?
    Chciałbym znać chociaż jedną szkołę gdzie nauczycielom zorganizowano pracę
    tak, że 40 godzin tygodniowo spedzają w pracy - przygotować się do lekcji czy
    sprawdzać prace mogą w pomieszczeniach szkolnych - w domu to raczej fikcja.
    Obserwuj wątek
            • obi76 Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 08:53
              Wiesz nauczycielom pewnie wszystko jedno by było, jak będziesz chodził w lipcu i
              sierpniu to oni będą Cię uczyć, to samo w ferie. A pracuja po 40 godzin
              tygodniowo - 18 godz, którymi wszyscy to rzucają na lewo i prawo to tzw. pensum
              nauczycielskie - to jest ilość godzin, którą nauczyciel zatrudniony na pełnym
              etacie musi spędzić na lekcjach.
              • Gość: o90 Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 82.112.144.* 17.01.06, 09:12
                wiesz co. pracuje ciezko zarabiam godziwie robie to co chce.
                moglbym byc astrofizykiem tylko maly rynek dla tego zawodu

                w zyciu nie pomyslalem zeby krasc skladki emerytalne Twoje czy Twojej rodziny.

                nauczyciel slabo zarabia bo to jest zawod ktory na tym poziomie jaki prezentuja
                wychowankowie wyzszych uczeli pedagogicznych w Polsce moze wykonywac prawie
                kazdy.

                nie podoba sie. zmien zawod, ale na mily Bog nie okradaj innych
                • Gość: hania Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 09:53
                  Pójdź chociaż na trochę popracować do szkoły, to zobaczysz, jak przyjemny jest
                  to zawód. Ja wytrzymałam jedynie niepełne 2 lata. Za żadne pieniądze nie
                  chciałabym więcej uczyć i przeżywać codziennego stresu. Gimnazjum, w którym
                  miałam wątpliwą przyjemność pracować, raczej przypominało poprawczak, niż
                  szkołę. I na pewno nie było wyjątkiem. Współczuję z całego serca moim
                  przyjaciołom i znajomym nauczycielom. I uwierz mi: praca żadnego z nich nie
                  ogranicza się do 18 godzin tygodniowo. Zastanów się proszę nieco nad tym, co
                  piszesz...
                  • Gość: lucusia Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 212.244.186.* 17.01.06, 11:04
                    A ja myślę, że bardzo wielu z nich praca ogranicza sie do tych 18 godzin. Nieprzygotowanie do lekcji i rutyna (to samo od 15 lat, bez jednej zmiany) to nagminne. Prawie każdy, kto ma dzieci, usłyszął kiedyś uwagę z rodzaju: jak rodzic uważa, że poziom nauczania jest za niski to nich sobie zapłaci korepetycje, albo jak jest w klasie o jednym profilu, to po co mu inne przedmioty na przyzwoitym poziomie.
                    Jeszcze Panie są na tyle nowatorskie, żeby lekcje zaczynac jak najwczesniej, bo wtedy już o 12 będą w domu. W obecnej sytuacji naprwdę niewiele szkół jest przeciążona uczniami.
                    Nie ważne, że dzieci sa nieprzytomne, komplikują życie rodziny (dzieci wychodzą wcześnie i wcześnie wracają) grunt, że one zaoszczędzą na opiekunce, na przedszkolu, same załatwią wszystkie sprawy w urzędach, spokojnie zrobią zakupy i ugotują obiad. A że stanowią obciążenie dla innych to już tradycja tego zawodu.
                    • totalna_apokalipsa Smutne to wszystko i tyle... 17.01.06, 12:28
                      Po pierwsze zastanawia mnie to , dlaczego zawsze wszyscy wszystko wiedza
                      najlepiej o kazdym zawodzie. O lekarzach, o nauczycielach, o pielęgniarkach, o
                      architektach , o prawnikach itp, itd...Jeśli tylko komus mozna coś zabrac, to
                      świetnie, w koncu dlaczego ma to być z moich podatków, pisze statystyczny
                      Polak...A jak się komuś nie podba, to nikt nie kaze zostawać nauczycielem, bo w
                      tym zawodzie lądują sami kretyni, których na nic innego nie stać - pisze
                      statystyczny Polak na forum GW.
                      Wiecie co? Żal mi Was , ludzie...Przed wojną - lekarz, nauczyciel, nie mówiac
                      już o pracowniku akademickim, to były zawody mające etos, będące wyznacznikiem
                      kultury, wzorcem postepowania. Ludzi w tych zawodach szanowało się, bo wiadomo
                      było , że coś soba reprezentują, to co robia, to nie to samo, co robi urzednik
                      -oni sa odpowiedzialni za to, że Twój świat na samym początku w ogóle zaistniał
                      jako fenomen godny zainteresowania. Intelektualnego, nie zmysłowego jedynie.
                      A dziś..Dziś ta logorea na forum swiadczy o jednym- jeśli nie szanujecie kogoś
                      kto ma uczyć szacunku wasze dzieci , one was nie bedą szanowały...Ja nie
                      nazwałam nigdy żadnego swojego nauczyciela kretynem, idiota, półgłowkiem i
                      człowiekiem z zerową wiedzą - choć byli różni. A jesli tego nie rozumiecie, to
                      nie dziwcie się, że pwenego dnia Wasze dzieci nazwą tak was i nic ich nie bedzie
                      obchodził ani ten kraj, ani ten język, ani historia, ani nic...Konsekwentnie
                      kopiemy sobie grób i wykopiemy.
                        • Gość: mm Re: Smutne to wszystko i tyle... IP: *.wroc.roedl.pl 17.01.06, 14:36
                          Prawdziwa wypowiedź???A ty to niby nie gloryfikujesz właśnie te kilka
                          konkretnych grup społecznych? Bzdurą jest , że przedstawiciele podanych przez
                          ciebie zawodów są jakąś śmietanką zawodową. Nie twierdzę, że są żli, bo to
                          hipokryzja, po prostu to takie same zawody jak wiele innych. przyznaję, że mało
                          się im płaci, ale nie tylko im. Nieadekwtnie do kwalifikacji?? A kto tak ma??
                          Ja skończyłam studia w Niemczech, trudne i czasochłonne i na pewno kosztowało
                          mnie to dużo więcej pracy niż przciętnego nauczyciela, a zarabiam chyba mniej
                          niż oni, bo nie mam 13-nastki, żadnych dodatków itp. Więc tak jak inni piszą -
                          nie podoba się, to niech szukają innej pracy. Ja nie mam zamiaru zrzucać całej
                          winy na innych, bo nawet jeśli tak jest, to marudzeniem nie zmienię tego. A
                          patrząc na sprawę tak jak ty, to co drugi zawód w Polsce jest zawodem wysokiego
                          ryzyka - popatrz np. na pracowników hipermarketów. A tylko dlatego, że może nie
                          pokończyli studiów, amją być gorzej traktowani. Jeśli nauczyciele znajdą się w
                          grupie zawodów mających prawo do wcześniejszej emerytury, to w takim razie
                          powinni je mieć również wszytkie jakie są.
                            • Gość: andy Re: Smutne to wszystko i tyle... IP: 5.6.2R* / 62.225.37.* 17.01.06, 16:10
                              Slyszalelem, ze w USA nauczyciele na wakacje szukaja sobie innej roboty bo ich
                              kontrakty zaczynaja sie z poczatkiem roku szkolnego a koncza ostatnim dzwonkiem.
                              Czy praca w naszych szkolach jest trudniejsza niz w amerykanskich?
                              Byc moze poziom amerykanskich szkol publicznych jest nizszy niz naszych, ale
                              prawda jest taka, ze nasze panstwo wydaje wiecej kasy niz zbiera z podatkow i
                              trzeba cos z tym zrobic. Oczywiscie fajnie by bylo, gdyby kazdy obywatel
                              naszego kraju mial wspaniala opieke zdrowotna i wspaniale wyksztalcenie i wieku
                              60 lat nie musial sie bujac po swiecie, zeby wyzywic siebie i rodzine, ale na
                              razie to nierealne. I wlasnie ze wzgledu na koszty trzeba porzegnac sie z
                              wieloma kosztownymi mrzonkami. Im wcesniej tym lepiej dla tych ktorzy za to
                              zaplaca czyli dla przyszlych pokolen, ktore beda musialy utrzymac siebie, swoje
                              dzieci rodzicow i dziadkow.
                          • Gość: belfer Re: Smutne to wszystko i tyle... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.06, 17:57
                            Hmmm..jak to łatwo piać z zachwytem nad sobą- "trudne i czasochłonne studia w
                            Niemczech" - no i Z PEWNOŚCiĄ dużo więcej pracy cię to kosztowało... Jak w
                            ogóle można się tak porównywac nie znając tematu.
                            A co do wcześniejszej emerytury to szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi -
                            parę lat w jedną czy drugą stronę..., bardziej zastanawia mnie pieniactwo tłumu
                            z jakim ten pomysł się spotkał. Opinie powszechne typu: "Tak, tak zabrać
                            im...czemu mają mieć lepiej ode mnie..., nie zasługują...." Aż się boję
                            ukamienowania za chwilę...a potem przy kawie ze znajomymi dziwicie się ludziom
                            czemu nie chcą pracować w szkole - trochę szacunku dla ludzi którzy Wasze
                            dzieci razem z wami ( a często za was ) wychowują.
                            Pozdrawiam serdecznie
                            Zadowolony z zycia nauczyciel :)
                          • Gość: Oskar107 Re: Smutne to wszystko i tyle... IP: 83.238.68.* 22.01.06, 12:18
                            Oj głupiutka jest ta wypowiedż. Pewnie taka sama głupia jak autor(ka)
                            powyższego listu. Biedactwo! Trzeba było wybrać tańsze, pedagogiczne studia i
                            nie chwalić się niemieckimi. Żal mi ciebie, niemiecka studentko, bo w głóówce
                            mimo wszystko masz siano, a nie rozum. Widać, że nawet te drogie studia niczego
                            Ciebie nie nauczyły...
                      • Gość: d Re: Smutne to wszystko i tyle... IP: *.man.poznan.pl 17.01.06, 15:13
                        > Wiecie co? Żal mi Was , ludzie...Przed wojną - lekarz, nauczyciel, nie mówiac
                        > już o pracowniku akademickim, to były zawody mające etos, będące wyznacznikiem
                        > kultury, wzorcem postepowania. Ludzi w tych zawodach szanowało się, bo wiadomo
                        > było , że coś soba reprezentują,

                        tak było przed wojną a dzis większość nauczycieli to ludzie którzy nie mając
                        gdzie iść na studia poszła na studia nauczycielskie
                        • totalna_apokalipsa Re: Smutne to wszystko i tyle... 17.01.06, 15:19
                          Nie ma czegos takiego jak studia nauczycielskie. Są zdaje sie jeszcze w
                          niektórych miasteczkach kolegia nauczycielskie i oczywiście pedagogika - to sa
                          studia przygotowujące do zawodu nauczyciela pzredszkolnego i wczesnoszkolnego
                          I-III i tylko do tych zawodów.

                          Natomiast cała reszta kończy normalne, cięzkie studia typu chemia, biologia,
                          fizyka, germanistyka , polonistyka , historia i na nich ma specjalizachję
                          nauczycielską jako specajlizację zawodową. Także, ponownie apeluję , aby
                          najpierw cośkolwiek wiedzieć, nim się to napisze.
                          • totalna_apokalipsa Re: Smutne to wszystko i tyle... 17.01.06, 15:27
                            A swoją drogą to ręce mi opadają jak to wszystko czytam, bo tu wcale nie chodzi
                            o tę wcześniejszą emeryturę. Chodzi o to, że gość w kązdym zdaniu robiacy dwa
                            błędy ortograficzne, pisze, że nauczyciele to lenie, obiboki i nic nie robią, a
                            ponieważ są tak głupi, nadawali się tylko na nauczycieli. Co to na Boga jest ,
                            jakaś kompensacja? Nic już tu więcej nie napiszę. Dodam tylko, ze po prostu,
                            wstyd mi za tych ludzi, którzy tu piszą, bo oni nawet nie zdają sobie sprawy z
                            tego, że mają się czego wstydzić.
                            • e.day Re: Smutne to wszystko i tyle... 17.01.06, 19:35
                              Wiesz, mnie bardziej przeraża, jeśli ktoś podający się za nauczyciela pisze z
                              błędami ortograficznymi. Jeśli "nie-belfer" pisze z bykami, cóż, wystawia sobie
                              cenzurkę i tyle. Jeśli natomiast błędy ortografczne popełnia nauczyciel... to
                              wtedy jest i strasznie, i śmiesznie.

                              A nauczyciele faktycznie walą byki. Osobiście miałam kiedyś nauczyciela
                              _akademickiego_, który pisał własną ręką na tablicy kwiatki typu "świerzy" czy
                              "żadko".

                              A w tak rozpowszechnioną dysortografię nie wierzę. Niechlujstwo i lenistwo, ot co.

                              I mój kwiatek do ogródka: wcześniejsze emerytury: tak, ale pod warunkiem
                              płacenia większych składek. W ogóle uważam, że powinniśmy sami mieć prawo do
                              określania, kiedy chcemy zejść ze sceny zawodowej - ale oczywiście emeryturę
                              pobieramy nie ze "wspólnego worka" tylko z własnego konta/kont, na które
                              skrzętnie oszczędzaliśmy całą młodość.

                              Pozdrawiam
                          • Gość: Tomasz Nie słyszałaś o Wyższych Szkołach Pedagogicznych? IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 17.01.06, 17:56
                            Nie słyszałaś o Wyższych Szkołach Pedagogicznych? Jest takich wiele i uczy się
                            tam nauczycieli. W ramach studiów są praktyki w szkole. Na mojej uczlni uczy są
                            następujące kierunki nauczycielskie:
                            - matematyka,
                            - fizyka,
                            - edukacja techniczno-informatyczna,
                            - biologia,
                            - przysposobienie obronne,
                            - geografia,
                            - historia,
                            - wychowanie fizyczne,
                            - wychowanie w zakresie sztuki muzycznej (czy jakoś podobnie),
                            - nauczanie początkowe (po tym się uczy klasy I-III).
                        • lousville Re: Smutne to wszystko i tyle... 17.01.06, 18:22
                          Moim zdanie wzorzec upadł, bo w szerszej skali przeżywamy upadek wszelkich
                          wzorców. To nie jest tak, że my, nauczyciele, jesteśmy zupełnie bez winy, bo jak
                          w każdej grupie zawodowej, tak i wśród nas, jest patologia. Tym większa, bo
                          pracujemy z dziećmi.
                          Myślę jednak, że to brak szacunku do człowieka w ogóle odbija się głośnym echem
                          w szkolnych klasach i po szkolnych korytarzach. Młodzież z trudem uczy się
                          szanować dorosłych, w tym również swoich rodziców, którzy nie raz i nie dwa
                          swojemu dziecku przekaża mądrość życiową pt. "a nie słuchaj tej głupiej
                          nauczycielki ...."
                      • Gość: miw wydajność pracy nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 18:53
                        W latach pięćdziesiątych w piecioklasowej szkole do ktorej chodził mój ojciec
                        uczył jeden nauczyciel. Obsługiwał trzy klasy rano, dwie po południu. Uczył
                        wszystkich przedmiotów Dodatkowo był również księgowym i dyrektorem. Obecnie w
                        takiej szkole jest zatrudnionych ze 20 nauczycieli. Od lat ubywa dzieci a
                        liczba nauczycieli pozostaje bez zmian. Często nawet rośnie. W sytuacji gdy od
                        większości zawodów (poza budżetówką) wymaga się coraz większej wydajności
                        pracy, taka sytuacja jest niedopuszczalna. Liczba nauczycieli jest obecnie za
                        duża.
                        • lousville Re: wydajność pracy nauczycieli 17.01.06, 19:04
                          bzdura ! wierutna bzdura !
                          przepraszam, ale się nie zgadzam.
                          powinno nas być więcej, bo takie mamy czasy, że nauka języka polskiego, czy
                          matematyki w 30 osobowej klasie nawet 6 godzin w tygodniu nie zdaje egzaminu !!!!!
                          Mamy w szkole dzieci z ADHD i innymi zaburzeniami oraz specyficznymi
                          trudnościami w nauce i prosi się tutaj o indywidualizację pracy z uczniem !!! W
                          tej sytuacji jest to niemożlwe. Pisałam wcześniej, uczę w 7 klasach w sumie 182
                          uczniów.
                          To uczniów jest za dużo w klasach i szkołach !!!!!
                      • Gość: Lucusia Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 212.244.186.* 18.01.06, 09:38
                        Nie mam Twoich doswiadczeń w siedzeniu w jednej klasie, ale nie jestem kaleka społeczną (co ewidentnie nie wszystkich nas dotyczy), więc potrafię rozmawiać z ludźmi.
                        Zresztą i osoby niekoniecznie bystre zauważą (ukłon), jesli nauczycielka używa własnego zeszytu z podstwaówki, albo pożólkłych notatek, lub skserowanego zeszytu ucznia koleżanki.
                        Twój wpis świadczy o podejściu do innych, zwłaszcza do tych, których możesz bezkarnie poniżać (zapewne w czołówce są biedniejsi uczniowie).
                • Gość: belfer Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.06, 17:48
                  Witam,
                  Jak możesz mysleć że po pedagogice można uczyć biologii, chemii, polskiego i
                  moze jeszcze języków obcych i Wf ?? Bez żartów. Tacy jak ty ignoranci którzy
                  mogliby robic wszystko co chcą "tylko rynek mały" powinni myśleć 2 razy zanim
                  coś napiszą i kogoś obrażą. Wytrzyj pianę z pyska i sprawdzaj codziennie czy
                  ktoś ci nie kradnie twoich składek. Obyś cudze dzieci uczył. Szkoda gadać...
                • Gość: majka Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.toya.net.pl 17.01.06, 17:57
                  ja lubie swoja pracę, jestem nauczycielką, ukończyłam państwową uczelnię, plus
                  studia podyplomowe (płatne)i masę kursów, aby nie być jedną z tych o których
                  piszesz. Zastanowiłam się i obliczyłam że w ubiegłym tygodniu przepracowałam
                  łącznie z tymi 18 godzinami 42 godziny, np, w poniedziałek 12 godzin,tzn. 6
                  lekcji, plus praca nad sprawozdaniami dla dyrektora na radę pedagogiczną plus
                  rada do 20.00.Tak dzień po dniu wyszło równo 42 godziny- pozdrawiam i naprawdę
                  nie warto nikomu zazdrościć, każdy kto chciał sie uczyć miał szansę zostać
                  nauczycielem. I nie złożeczcie, bo ktos w końcu przekazał wiedzę dzieciom.
              • Gość: Michał Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.chello.pl 17.01.06, 09:29
                Wiesz chyba się tobie epoki pomyliły dziś nauczyciel cieszy się jeżeli ma te
                swoje pensum czyli 18 godzin. Z powodu niżu demograficznego zamykane -
                likwidowane są szkoły. A co do pracy dodatkowej i samokształcenia o którym tak
                ciągle się mówi to spróbuj pracować na kierowniczym stanowisku w normalnej,
                rozwijającej się firmie bez wydawania pieniędzy na prasę, wydawnictwa
                specjalistyczne, szkolenia. W tej pracy spędza się średnio 10 - 12 godzin
                dziennie bez kilku wolnych płatnych miesięcy w roku.
                • looney1 Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 09:46
                  Wcześniejsze emerytury to zbyt duże preferencje zawodowe. Problem tkwi także po
                  drugiej stronie. Dzisiaj nauczyciel nie ma prawie żadnych środków na
                  niekomptenetnego i niszczącego dyscyplinę ucznia. Uczeń może w tej chwili
                  prawie wszystko, nauczyciel bardzo mało. Jest nierównowaga.

                  --
                  fotografujesz?
              • Gość: Economist Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.stansat.pl 17.01.06, 09:54
                najpierw zdobądź wykształcenie takie jak mają nauczyciele (dobrzy) - popracuj w
                wrzasku hałasie i stresie - posprawdzaj klasowki po powrocie do domu (w weekend,
                ferie) do pozna w nocy - przygotuj sie do lekcji (podreczniki zmieniaja sie
                prawie co roku-np. do polskiego) i rano pojdz do szkoly znowu w zgiełk i po
                powrocie zrób to samo (nie uczysz tylko jednej klasy) - potem kolejnego dnia
                pójdź po szkole na zebranie z rodzicami, a po powrocie i przygotowywaniu sie do
                lekcji, zalatw jeszcze wycieczke klasowa i na niej odpowiadaj za wszystkie
                dzieciaki potem sprawdz matury - próbne też - ciekawe ile weekendow Ci to
                zajmie? - potem jeszcze zajrzyj na konto ile Ci wpłynęło... - załam ręce i
                zastanow się dlaczego ludzie, dzięki którym społeczeństwo się kształci i rozwija

                - najlepiej wykształceni zarabiają grosze ! Jak to wszystko zrobisz krzyknij
                głośno - SKANDAL ! Nauczyciele mają za dobrze i pojedź na wakacje za granicę i
                żałuj odpoczynku dla spracowanych umysłów nauczycieli pracujących prawie
                charytatywnie i niekiedy wychowujących Twoje własne dzieci...
                • Gość: a= Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 13:23
                  A może , zamiast pracy w szkole zaproponuję Ci pracę w prywatnej firmie, w
                  której będziesz nieustannie narażona na mobbing,zmuszana do pracy po 10 godzin
                  z sobotami włącznie,a pensja (sic) będzie uzależniona od humoru pracodawcy???
                  Zmiana pracy , hm, byłaby mozliwa gdyby rynek pracy oferował cokolwiek innego!
                  A tak wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, współczuję nauczycielom , wrednych i
                  niezdyscyplinowanych uczniów, ciężkiej pracy po godzinach(?!)Ale zawsze będę
                  oponować przeciw zwiększeniu Wam przywilejów!!! Bez względu na używane przez
                  Was argumenty.Bo grup zawodowych , którym by te przywileje poważnie się należą
                  jest dużo, ale nauczyciele tu nie powinni mieć nic do szukania!
                  Ja też proponuję dla siebie wcześniejszą emeryturę!!!A co!! też mam ciężką
                  pracę...
                  • Gość: Nauczycielka27 Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.promax.media.pl 24.03.07, 17:44
                    Do "a="

                    Widzę, że masz blade pojęcie na temat pracy nauczyciela. Kolejna osoba nie
                    mająca pojęcia o tej pracy. Łatwo dostrzec, że nie pracowałaś nigdy w szkole,
                    skoro twierdzisz, że w szkolnictwie nie istenieje takie zjawisko jak MOBBING.
                    Proszę Cię nie wypowiadaj się, jeśli nie wiesz, o czy mówisz. W KAżDEJ pracy,
                    zawodzie, zakładzie pracy, firmie - obojętnie, jak to nazwiemy- istnieje lub
                    może istnieć zjawisko MOBBINGU. W szkole - wśród nauczycieli (relacje
                    nauczyciel-nauczyciel, nauczyciel-dyrekcja, nauczyciel-uczeń) także takie
                    zjawisko wystepuje i to częściej niż Ci się wydaje. Wiem coś o tym, bo sama
                    jestem najprawdopodobniej mobbingowana przez kilka nauczycielek (tam, gdzie
                    pracuje się w zespole, może dojść do zjaw. mobbingu), które są dobrymi znajomymi
                    dyrekcji i za wszelką cenę chcą, żebym pracowala za nie za darmo, okłamują mnie
                    ewidentnie i celowo wprowadzają w błąd, ja odwalam za nie robotę a one mówią
                    dyrekcji, że odmawiam im pomocy -ostatnio dyrektorka zarzucila mi, że jest
                    zbulwersowana moim zachowaniem i kazala się cieszyć, że mogę prowadzic lekcje za
                    nauczycielki-za darmo oczywiście-ale to szerszy temat (nie wspomnę już o
                    dyrekcji, która wyraźnie łamie przepisy, ale to już inna działka i nie chce mi
                    się opisywać tego tutaj). Aha, pracuję na stanowisku nauczyciela-bibliotekarza
                    .Moim miejscem pracy jest biblioteka szkolna, mam ukończone studia na UAM-
                    mgr-filologia polska-dzienne oraz podyplomówka-bibliotekoznawstwo i inf. naukowa
                    UAM.). W każdym razie proszę, aby osoby, które NIGDY nie pracowały w instytucji
                    zwanej szkołą nie wypowiadały się na temat pracy nauczyciela. Pozdrawiam.
            • Gość: siłaczka Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.otenet.gr 17.01.06, 10:07
              Ten, kto wypisuje takie bzdury, nie zdaje sobie sprawy ze specyfiki tego zawodu
              - nauczyciel pracuje nie 18 godzin a 40 a nawet dłużej - sprawdzanie prac w
              trzydziestoosobowych klasach, niekończące się rady pedagogiczne ( oczywiście po
              odbyciu godzin dydaktycznych),wycieczki, prowadzenie kół zainteresowań (
              społecznie) etc. Można by dłużej wymieniać. To takie prymitywne myślenie kogoś,
              kto pewno w szkole - oczywiście jako uczeń - nie bardzo się przemęczał. Wstyd
              wygłaszać takie trywialne i głupie sądy. i puszczać je w obieg publiczny.
              • Gość: Lucusia Re: sam jesteś nierob IP: 212.244.186.* 17.01.06, 11:10
                Ja z wiekszą sympatią i szacunkiem wspominam moich KOMPETENTNYCH i posiadających KLASĘ starszych nauczycieli, niż nadęte, głupkowate, stanowczo młodsze paniusie zajęte obmyślaniu kreacji na imprezę, czy nowych zasłon w dużym pokoju. Ja myślę, że nauczyciele powinni pracowac jak najdłużej, gdyż dobiero po wielu latach praktyki mają dopracowane metodykę i odpowiednie chwyty socjotechniczne.
                A głupota nie jest zalezna w żadnym stopniu od wieku.
                • jardya Re: sam jesteś nierob 17.01.06, 12:59
                  Tak ,tak - ostatnio czytałem o jednej doświadczonej nauczycielce co uczyła
                  dzieci że Krzysztof Kolumb wielkim Polakiem był ...

                  Zgadzam się, że głupota nie jest zależna od wieku - ale wolę żeby uczył mnie
                  młody człowiek po skończonych studiach w danym kierunku niż 50 letnia
                  nauczycielka jakiegoś przedmiotu przelasyfikowana z racji braku popularności np
                  na informatykę ?
                • Gość: Dorota Re: sam jesteś nierob IP: *.ostroda.pl / *.ostroda.pl 17.01.06, 13:03
                  Zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela tygodniowy wymiar pracy nauczyciela powinien
                  wynosić nie więcej niż 40 godzin. W ramach tych godzin nauczyciel realizuje
                  tzw. pensum, tj. 18 godzin tygodniowo. Po wypracowaniu pensum pozostają jeszcze
                  do zagospodarowania 22 godziny, za które nauczyciel otrzymuje normalne
                  wynagrodzenie. Nikt mi nie powie, że te 22 godziny tygodniowo nie wystarczają
                  na sprawdzenie prac klasowych czy sprawdzianów. W ramach tych godzin nauczyciel
                  może również z powodzeniem prowadzić koła zainteresowań lub inne zajęcia dla
                  uczniów (o których powie potem, że realizuje je społecznie, nieodpłatnie).
                  Nieporozumieniem są więc głosy nauczycieli, którzy żalą się, że wszelkie
                  zajęcia poza godzinami lekcyjnymi obciążają ich dodatkowo i ponad siły.
                  Co do szczególnego wykształcenia nauczycieli - też nie bardzo wiem, o co
                  chodzi. Sama uzyskałam wyższe i nie widzę w tym nic szczególnego. Pracuję w
                  urzędzie (40 godzin tygodniowo), gdzie zarabiam 1 300 zł netto. Mój mąż
                  ukończył dwa fakultety i pracuje w pogotowiu (240 godzin w miesiącu), jako
                  średni personel medyczny, z podobnym uposażeniem. Chętnie widziałabym redukcję
                  godzin pracy w urzędzie do 18 tygodniowo (resztę pracy wykonywałabym w domu)
                  oraz wydłużenie urlopu z 26 przysługujących dni do ok. 3 miesięcy.
                  Z przyjemnością odniosłabym się również do paru innych przywilejów, np. do
                  możliwości korzystania z gwarantowanych Kartą środków na dokształcanie. Uczyć
                  się lubię, więc przyjemnie byłoby podjąć naukę na ciekawych studiach
                  podyplomowych, za które zapłaciłby zakład pracy. Co do wypalenia zawodowego -
                  każdy się kiedyś tam wypala w swoim zawodzie. Jakoś inne grupy zawodowe nie
                  korzystają z tego tytułu z przywileju przejścia emeruturę w wieku lat 50. A
                  zawodowo wypala się i sprzedwca, i rzeźnik, i lekarz, i pani sprzątaczka.
                  • Gość: obs Re: sam jesteś nierob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 14:18
                    widze ze pani urzedniczka jest gruntownie wyksztalcona i jej maz rowniez ,
                    marnuja sie w swoich zawodach i do tego chca sie ksztalcic ... zadziwiajace ze
                    jeszcze nie pracuja w szkole i nie ciesza sie tymi wszystkimi przywilejami....
                    podejmuje sie znalesc im prace w tym zawodzie niech tylko sie zdeklaruja.....
                  • Gość: No Re: sam jesteś nierob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 15:39
                    Do Doroty-bez obrazy ale jak Twój mąż ma skończone dwa fakultety to jest chyba
                    skończonym nieudacznikiem pracując jako średni personel medyczny(no chyba że te
                    fakultety są z hydrauliki i materiałoznawstwa naprzykład)-to gratuluję
                    wszechstronności a współczuję pacjentom!A te Twoje 1300 zł to i tak dużo za
                    surfowanie po internecie w godzinach pracy.
                  • Gość: nauczycielka Re: sam jesteś nierob IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.01.06, 17:39
                    To dlaczego nie zostałaś nauczycielką, a twój mąż nauczycielem??? Widzisz, ile
                    traciśż, a wystarczyłoby tylko rozwinąć u siebie kilka umiejętności potrzebnych
                    do obcowania z dzieciarnią. Jeszcze wszystko przed tobą. Proponuję ci zmianę
                    zawodu skoro tak bardzo poidboa ci się ten cytat z karty nauczyciela. Będziesz
                    krócej pracować, więcej zarabiać i może sie uda nic nie robić.
                  • Gość: doDorotki Re: sam jesteś nierob IP: *.chello.pl 17.01.06, 17:52
                    Dorotka, zapomnij, ze gmina placi nauczycielowi za studia podyplomowe! Twoja
                    placi? Gadaj, gdzie to jest!!! Aha, mnie nie wystarcza 40 godzin, wierz mi, bo
                    jak mam jeszcze codziennie: kolko, konsultacje, drugie kolko, dyzur dla rodzicow
                    (czemu nie przychodzicie, drodzy rodzice?)i jeszcze w tym samym tygodniu sie
                    trafi dyskoteka, rada pedagogiczna i wywiadowka, to naprawde, jestem nie w
                    porzadku z prawem, pracuje wiecej niz tych 40 godzin... bo moja praca to tez
                    przygotowanie sie i poprawianie.... ehhhh, biedaki, oddam wam ten moj tysiac
                    zl... Kto pierwszy???????
                  • Gość: TAKI SOBIE NIERÓB Re: sam jesteś nierob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 21:41
                    Pięknie! Ja też chciałbym być piękny, młody i bogaty ble,ble,ble.
                    Początkujący nauczyciel na stażu zarabia ok. 1000 zł brutto,kontraktowy
                    ok.1300, Mianowany ok. 1600 wszystko BRUTTO. A co do studiów podyplomowych to
                    ich finansowanie zagwarantowane ustawowo przez dłuższy czas było FIKCJĄ - brak
                    aktów wykonawczyczch, ostatnio owszem środki się pojawiły, ale nie jest to
                    PEŁNE finansowanie i to dyrektor decyduje kto i kiedy je podejmie; kierując się
                    potrzebami szkoły. Ne ma tu miejsca na "postudiowanie sobie na ciekawym
                    kierunku". UWAGA - wiadomość z ostatniej chwili Pani koledzy, też
                    "wykształceni" po studiach- z organu prowadzącego , w moim przypadku jest to
                    powiat,wprowadzili ograniczenia, limit w wysokości 1000 zł z przeznaczeniem na
                    dokształcanie nauczycieli.Dla zainteresowanych opłata za jeden semestr studiów
                    podyplomowych wynosi od 1500 wzwyż, a trwają one zwykle 3 semestry, tak wygląda
                    MOŻLIWOŚĆ DARMOWEGO POSTUDIOWANIA NA CIEKAWYM KIERUNKU!
                  • Gość: nauczycielka Re: sam jesteś nierob IP: *.stansat.pl 18.01.06, 09:11
                    gdy miałam 25 lat, wydawało mi sie , że osoby po trzadziestce są bardzo stare,
                    po czterdziestce - powinny dziękować,że żyją , a po piedziesiątce? takich już
                    praktycznie nie ma. Teraz mam 54 lata, czynnie pracuę zawodowo i nie uważam sie
                    za starą. Jestem lubiana i akceptowana przez móodzież. JEST NAM RAZEM
                    PRZYJEMNIE. Stale dokształcam się (podwójne studia podyplomowe, kursy ,
                    szkolenia, nowe uprawnienia w zawodzie). Pracuję znacznie więcej niż 40 godzin
                    tygodnioiwo, praktyczne od rana do wieczora ( lekcie, sprawdzanie klasówek,
                    czytanie lektur,
                    układanie sprawdzianów, organizowanie wycieczek, wyjścia do teatrów, kin,
                    śledzenie nowości wydawniczych, czytanie ich,zebrania z rodzicami, spotkania
                    indywidualne z rodzicami, telefony do rodziców, dbałość o wygląd
                    pracowni,tworzenie indywidualnych programów nauczania, opacowanie statutu,
                    regulaminów dla uczniów, formułowanie kryteriów oceniania , badanie jakości
                    pracy szkoły, a także przygotowanie się na bieżąco do lekcji, program,
                    podręczniki stale się zmieniają - nie ma mowy o rutynie. Zajęcia domowe
                    (sprzątanie , gotowanie zakupy itd. itp. wykonuję "w locie" byle jak, pomiędzy
                    pracą związaną ze szkołą. Większość nauczycieli pracuje podobnie. Praca zawodowa
                    nauczyciela zajmuje na pewno więcej niż 8 godzin dziennie.Wydaje mi sie także,
                    że zależy to od przedmiotu nauczania - ale te różnice bardzo trudno jest
                    oszacować. Trzeba także wziąć pod uwagę, że praca jest bardzo "nerwowa". Starzy,
                    sprawdzeni nauczyciele - jeżeli sie dokształcają - a to obowiązuje dziś
                    wszystkich - powinni pracować jak najdłużej. Mąrość, doświadczenie przychodzą z
                    wiekiem - młodzi nauczyciele powinni mieć dobre wzory. O płacy nawet nie
                    wspomnę, bo to wstydliwy temat. Oburza mnie tylko wymaganie od nauczycieli aby
                    pracowali dla idei, pieniądze są im niepotrzebne - takie stawianie sprawy jest
                    dalece nieuczciwe. Ci, którzy tego wymagają od innych, nie cierpią niedostatku.
                    Z nauczycielami różnie bywa. MOgłabym przytoczyć drastyczne przykłady w tej
                    dziedzinie. A więc - SZANUJ STARSZEGO BO SZYBCIEJ NIŻ MYŚLISZ BIEGNIE CZAS I
                    BĘDZIESZ WKRÓTCE MŁODZIEŃCZE NA JEGO MIEJSCU
            • Gość: belferka Nie sądźmy pochopnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 10:52
              Zanim poszłam do pracy jako nauczycielka przez kilka lat pracowałam przy
              produkcjach telewizyjnych i filmowych w niezależnych firmach producenckich.
              Jeśli ktoś pracował w tej branży wie,że czesto jest duże ciśnienie i naprawdę
              można dostać tzw. ścisku odbytu siedząc po kilkanaście godzin na planie. Jednak
              kto może trzyma sie tego kurczowo bo jest z tego dobra forsa.
              Później zaczęłam pracę jako nauczycielka, myśląc jak większość, że to spokojna
              i mało absorbująca robótka.
              Uwierzcie mi, że warunki pracy naprawdę są uciążliwe i to dużo bardziej niż na
              planie. Przez 45 minut musisz być w 100% sprawny intelektualnie, potem przerwa
              i albo dyżur na rozwrzeszczanym korytarzu albo ucznowie lub rodzice, którym
              przecież nie powiesz żeby spadali bo ty idziesz przez 10 minut napić się
              herbaty ( zazwyczaj piję zimną na nastepnej przerwie) potem znowu 45 minut
              wyciskania i tak w kółko. Są dni, że przez cały dzień pracy nie mam mozliwości
              napić sie w ogóle tej herbaty. I te żenujące pieniądze, ok. 750 zł dla
              nauczyciela stażysty. W nosie mam dwa miesiące wakacji w sezonie, kiedy
              wszystko jest najdroższe i nie ma forsy żeby wyjechać np. nad ciepłe morze.
              Jeśli coś mi wypadnie w ciągu roku szkolnego, nie mogę wziąć urlopu na żądanie,
              muszę iść na zwolnienie. Te wakacje to nie jest znowu żaden wielki przywilej,
              wolałabym mieć normalny urlop do wykorzystania wtedy kiedy chcę, a nie wtedy
              gdy akurat uczniowie mają wolne.
              Czas spędzany na sprawdzaniu klasówek, zeszytów, wypracowań to dodatkowe kilka
              godzin dziennie w domu lub szkole. Dokształcanie to w większości szkół fikcja -
              ja obecnie robię kwalifikacje do nauczania języka obcego i wszystko finansuje
              mój mąż, bo szkoła nie ma funduszy a mnie z pensji nauczyciela mianowanego na
              to nie stać. Dlaczego pracuję w szkole? Bo lubię patrzeć jak uczniowie po roku
              naszego wspólnego wysiłku są naprawdę mądrzejsi, a tego nie da żaden
              teleturniej ani film.
              Wiem ,że są nauczyciele tzw. rutyniarze i oni psują wizerunek tej branży, ale
              po 2007 r. kadra będzie nieco odmłodzona i mam nadzieję, że ta grupa zawodowa
              zyska prestiż.
              Myślę, nawiązując do tego co zdążyłam przeczytać, że o pracy w szkole mogą się
              wypowiedzieć jedynie osoby, które popracowały chociaż miesiąc na tym
              stanowisku.
              Pozdrawiam wszystkich sfrustrowanych uczniów i byłych uczniów, a także nas,
              nauczycieli, nie dajmy się!!!
            • susanah1 Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 10:57
              moja mama jest nauczycielka. w czasie ferii pracuje na zimowiskach
              organizowanych w szkole, w czasie wakacji użera sie z waszymi bachorami na
              półkoloniach. no miała ostatnio trzy tygodnie wolnego w lecie, bo wylądowała w
              szpitalu z wylewem. poza tym praca solidnego, uczciwego nauczyciela, który wie
              po co przychodzi do szkoły, to jakies 16- 18 godzin na dobe: mama idzie do
              szkoły na 8, wraca ok 14 czy 15, a potem sprawdza klasówki, sprawdza zeszyty,
              potem papiekowa robota, bo przecież jest wychowawczynią, potem musi się
              przygotowac do lekcji na następny dzień, a przecież są jeszcze kółka do
              poprowadzenia po lekcjach, różne akcje (sprzątanie swiata, WOŚP, i wierzcie mi,
              jest tego od cholery), konsultacje, wywiadówki. poza tym kazdy rodzic uwaza, ze
              jego dziecko musi byc traktowane indywidualnie, wiec moja mama stara sie je tak
              traktowac, tyle ze ma 4 klasy po 25-27 dzieciaków. nie mieszkam w Polsce, jak
              przyjeżdżam do domu na te kilka dni, moja mama nie ma czasu przed 21 usiaść ze
              mną i pogadać, że nie wspomnę, o wspólnym spacerze czy zakupach. Jak widze te
              jadowite posty ignorantów, którzy twierdzą, że nauczyciel to leń i leser, to mi
              po prostu przykro, bo tak sobie mysle, że może niektórych z was uczyła moja
              mama, a to znaczy, że straciła mnóstwo czasu, który mogła poświęcić sobie albo mnie.
            • jardya Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 10:58
              A Ty jesteś głupi i nigdy nikogo nie uczyłeś.

              Moja żona ma 25 godzin tygodniowo, dodatkowo 2 godziny fakultetu (niepłatne -
              bo gmina nie ma na takie wydumane sprawy - więc moja żona robi to
              charytatywnie) i 2 godziny ITN (to jest akurat płatne). Do tego dochodzą
              okienka, na których moja żona nie może wyjść z pracy bo nie zdąży nic załatwić
              w 45 minut (a do domu i spowrotem na pewno nie dojedzie) - lub na których ma
              zastępstwa (także niepłatne - super nie ?) Do tego dochodzą konferencje, które
              jej dyrekcja co 2 tygodnie zarządza, wywiadówki dla rodziców - obowiązkowo po
              17:00 bo tatuś i mamusia (których i tak często nie ma) muszą dojechać oraz tzw
              konsultacje dla rodziców (na które nie wiadomo czy ktokolwiek przyjdzie) -
              zgadnij czy płatne ? - w efekcie moja żona w takie dni wychodzi o 6:00 do pracy
              a wraca po 19:00 - super robotka nie ? Za ku.. 1200 zł na ręke po 5 latach
              ciężkich studiów - anglistyka (zapomniałem o 120 zł za nadgodziny i chyba 10 zł
              za wychowawstwo he he). Do tego dolicz czas w domu, który poświęca na
              przygotowanie sprawdzianów, materiałów do lekcji i sprawdzenie prac uczniów.
              Acha - i jeszcze koszty przygotowania sprawdzianów - jakoś nikt jej nie
              refunduje kser materiałów (a ksero w szkole jest albo zepsute, albo nie ma
              toneru, albo dyrektorka zwraca uwagę na nadmierne używanie ;-) i wydruków w
              domu. Pewnie powiesz, że jest podręcznik - tak, ale podręcznik jest jeden a
              ciekawe materiały są w różnych podręcznikach.

              Do tego dolicz stres związny z pracą z ok 100 osobami ( przynajmniej 4 klasy)
              dziennie, które mają Cię w dupie i które musisz nauczyć i przygotować do
              matury - bo jak jej nie zdadzą to mamusia i tatuś nie wpierdo... gó..arzowi,
              który myślał ile piwska wypije i jakie panienki pozarywa (w przypadku płci
              przeciwnej jest podobnie) tylko będą mieli pretensje do szkoły a szkoła do
              Ciebie.

              Sam uczyłem w poprzedniej pracy (prowadziłem wdrożenia systemów IT) dorosłych
              ludzi i najgorszym momentem były własnie szkolenia ze względu na stres - a było
              łatwiej bo były to osoby dorosłe i bały się czasem utraty stanowiska jak nie
              opanują materiału.

              A jeśli nie wierzysz to zgromadź 20 obcych Ci ludzi i spróbuj przez 45 minut
              zainteresować ich jakimś tematem (poza wódką i sexem) - stój cały czas pośrodku
              pomieszczenia i niech się pogapią na Ciebie troszeczkę - ciekawe ile wytrzymasz.

              Poza tym skoro to taka lekka i superowa praca to czemu nie jesteś nauczycielem ?

              Poza tym po 30 latach pracy w szkole taki nauczyciel już nie myśli o tym aby
              wprowadzać jakieś nowości, ciekawie uczyć. Po prostu nie ma na to siły - moja
              żona dopiero 8 lat pracuje (zaczęła jeszcze na studiach) i jeszcze się jej
              chce - ale niektórym jej koleżankom po fachu już nie. Czemu ? Bo wbrew temu co
              napisałeś to jest bardzo ciężka praca, w której ludzie są demotywowani cały
              czas brakiem poszanowania przez takie osoby jak Ty, które nigdy z uczeniem nie
              miały nic wspólnego oraz przez wszystkie rządy - PRL i RP, które wiedzą
              doskonale, że nauczycielom można wiele zrobić a oni i tak nie pojadą do WW i
              nie rozpier.... połowy miasta.

              Jeśli mamy już odbierać przywileje to wszystkim - łącznie z naszymi (p)osłami,
              służbami mundurowymi, górnikami itd.
              • Gość: Lucusia Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 212.244.186.* 17.01.06, 11:24
                Ja oficjalnie pracuje od 8 do 16 (na zebranie muszę dojechac z wywieszonym jęzorem, w tym czasie Twoja żona pewnie wypełnia okienko czytając sobie, albo sprawdzajac sprawdziany), nieoficjalnie od 7 - bo muszę dowieźć dziecko przed 7 do szkoły, siedzę aż skończe to co musze przygotować na termin, niejednokrotnie do 19 i 20, prowadzę szkolenia, muszę się sama dokształcać (dokładam co kawałek do tego z własnej kieszeni), mam co chwila zebrania i w dziale, i u dyrekcji i w różnych urzędach(nikt się z moim czasem nie będzie liczył, gdy jest ważna sprawa), muszę przychodzić często w soboty i w niedziele do pracy, z urlopu ściągaja mnie gdy przyjdzie jakies ważne pismo, albo zarządzenie, muszę co kawałek wycheżdżać na 1-5 dni.
                Pracuje w budżetówce, zarabiam 1500 na rękę. Może ja jestem głupia, ale przynajmniej mam towarzystwo. W mojej instytucji pracuje w ten sposób co najmniej kilkadziesiąt osób. Nadmieniam, że nikt mnie nie puści wczesniej na emeryturę.
                • jardya Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 12:48
                  1) moja żona oficjlanie pracuje od 7:40 do ... zależy jak liczyć - dla Ciebie
                  średnio do 14:00 (nie licząc czasu poświęcownego w domu) - dla mnie poświęca co
                  najmniej 2 godziny każdego dnia na przygotowanie lekcji na następny dzień,
                  sprawdzenie prac lub przygotowanie różnych konkursów, zajęć dodatkowych dla
                  uczniów - które zleca jej dyrekcja lub po prostu z chęci pomocy lub rozwijania
                  dzieci - i to w większości nie są zadania które może odłożyć (bo inaczje w
                  weekend musi sprawdzać praca z całego tygodnia i ma po weekendzie) - co dwa
                  tygodnie dolicz do tego 2 godziny na konferencje po pracy (na które musi czekać
                  po lekcjach - zaczynają się od 15:00) oraz co 1 m-c godzinę od 17:00 do 18:00
                  na konsultacje dla rodziców i wywiadówka (0,5h co 2 m-c)
                  2) to co moja żona robi na okienkach to albo zastępstwo albo rzeczywiście
                  sprawdzenie prac - albo inne prace zlecone przez dyrekcję.
                  3) moja żona przez 8 lat pracy w szkole była na 1 (dosłownie) szkoleniu ze
                  szkoły - więc nie pisz o tym jak nasze państwo sposoruje nauczycieli - jeżeli
                  Twój pracodawca nie uważa za stosowne rozwijać Twoich umiejętności to albo masz
                  je na wystarczającym poziomie do wykonywanej pracy, albo wybierasz niewłaściwe
                  szkolenie albo ... sama sobie odpowiedz
                  4) dzieci mają również nauczyciele - więc odprowadzić dziecko do
                  szkoły/przedszkola również oni muszą - to nie są jakieś wybryki natury co nie
                  mają rodzin, nie muszą zrobić zakupów i nie muszą ugotować obiadu - takie
                  argument jest śmieszny
                  5) urlop - moja żona rzeczywiście oficjalnie nie pracuje w soboty - chyba, że
                  jest jakieś badanie wyników, próbna matura itd - wtedy nie ma wyboru i w tzw
                  dzień wolny musi pracować, żeby na poniedziałek były wyniki. Dodatkowo - po
                  zakończeniu roku szkolengo nie jest tak, że ma od razu wolne - ok 1-2 tygodni
                  to praca przy naborze nowego rocznika, a ostatni tydzień wakacji - to
                  konferencje przygotowawcze go nowego roku - więc już z tych wakacji masz -2
                  tygodnie co najmniej. Poza tym możesz sobie lecieć do ciepłych krajów np w
                  październiku - moja żona i ja nie możemy bo ona pracuje i nikt jej nie da
                  urlopu w ciągu roku szkolnego - dlatego dla nas jest tylko pełnia sezonu
                  6) zarobki - sama widzisz że zarabiasz więcej...
                  7) wyjazdy z pracy - nie musisz podczas wyjazdów odpowiadać za 30 gó..arzy (za
                  jakąkolwiek rzecz, która się jednemu z nich wydarzy odpwiada opiekun
                  wycieczki). Poza tym widocznie Twoja praca wymaga częstych wyjazdów - to jest
                  kwestia specyfiki. Moja rówież wymagała więc ją zmieniłem.

                  Podsumowanie - jeżeli uważasz że bycie nauczyciem jest super i fajne - znajdź
                  sobie szkołę, przyjmij się do niej na etat i pracuje a poczujesz na sobie jakie
                  to przyjemne
                  • Gość: Lucusia Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 212.244.186.* 18.01.06, 09:52
                    Nie chce zmienic pracy, bo moja mi się podoba, ewidentnie Twojej żonie też odpowiada to co robi, bo nie idzie w Twoje ślady. Ja jednak i miliony innych pracujacych nie chodzę i biadole jak mam ciężko.To jest praktycznie jedyna rzecz odróżniająca nauczycieli od reszty. Gdziekolwiek się wejdzie cos o nauczycielach czyta, to mozna się spotkać z ich opiniami: jaka ta ich praca tragiczna.
                    Przepraszam, jeszce brutalniej występują górnicy, ale oni nie piszą. Ja sobie zdaję sprawę, że to praca jak inne, ma swoje plusy i minusy. Nie podoba mi się tylko silne lobby nauczycielskie, głoszące nieziemskie cierpienia związane z tym zawodem.
                    Na marginesie - powinna być ostrzejsza selekcja w szkole i paniusie NIC nie próbujące robić powinny byc po prostu zwalniane, by ktoś kto lubi uczenie, potrafi to robić i mu się chce, był przyzwoicie nagradzany. W ten sposób pani po budowlance ucząca historii i dorabiająca na zaocznych w prywatnej szkółce "magistra" nie miałaby szans. Tylko na to trzeba uczciwego i czytelnego naboru do tego zawodu.
            • Gość: joh Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.tauzen.net 17.01.06, 11:32
              to popracuj sobie z tymi debilami to zobaczymy jak bedziesz gadal. tacy ludzie
              jak ty mnie wkur...ja. widza TYLKO te dwa czy trzy miechy wakacji i nic wiecej.
              A ze smarkacze robia co chca i sie nikogo nie boja to o tym cisza. Fakt ze
              dobrych nauczycieli jest malo ale to nie znaczy zeby ich od razu ponizyc do
              stopnia robala.
              • swoboda_t Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 12:29
                A moja Matka jest pielęgniarką. W pracy nabawiłą się choroby kręgosłupa, ale
                odszkodowania i renty nie dostała. Przeszła kilkukrotne operacje itp. Odpowiada
                bezpośrednio za życie ludzkie. Wykonuje czynności, które w cywilizowanym kraju
                należą do lekarzy. Użera się z różnymi ludźmi, często w sytuacjach wielce
                kryzysowych. Nie ma wolnych świąt, wakacji, ferii. Stale musi się dokształcać.
                Po ponad ćwierć wieku pracy zarabia ok. 900zł. O wcześniejszej emeryturze nie
                ma mowy!! Praca nauczyciela jest trudna i odpowiedzialna. Tak samo jak praca
                pielęgniarki, lekarza, kierowcy autobusu, operatora sterowni w elektrownii.
                Dlaczego akurat i tylko nauczyciele mają przechodzić na wcześniejsze emerytury,
                finansowane ze składek pozostałych grup zawodowych??
                • Gość: Elżbieta G. Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 213.25.48.* 10.03.07, 16:37
                  Praca nauczyciela jest obecnie bardzo niebezpieczna. Nawet rodzice nie mogą się
                  doczekać końca ferii czy wakacji żeby jak najszybciej swoje pociechy wysłać do
                  szkoły, bo zaraz w domu mają troche świętego spokoju. Dzieci i młodzież są
                  bardzo agresywne, awanturnicze, roszczeniowe, nierzadko rodzice boją się swoich
                  dzieci i cieszą się jak tylko nie ma ich w domu a są w szkole. Niech tam n-le
                  się użerają z chuliganami bo za to im płacą, a rodzic jest do płodzenia dzieci
                  a nie do wychowania- tak twierdzi większość!!I kto tu jest nierobem???????
            • wjot1 Re: nauczyciele to nieroby i lenie 17.01.06, 12:46
              Gdyby nie nauczyciele, nie potrafiłbyś teraz wpisać tego postu, kiedyś jakiś
              nauczyciel musial powiedzieć Ci że "a" to "a" a na kupę nie mówi się papu.
              Trochę pokory.Z drugiej strony czy można sobie wyobrazić wf-istę w wieku 65lat
              pracującego z 10 latkami?Po trzecie nauczyciele ,którzy przed wejściem ustawy
              nie skonczyli 30-stu lat obowiązkowo musieli ubezpieczyć się w II filarze a tym
              samym stracili prawo do wcześniejszej emerytury.Pozostali (znaczna grupa
              odchodzi na emeryturę w roku 2007)mieli wybór: albo drugi filar i utrata
              przywilej wcześniejszej emerytury lub pozostanie w Zusie (to ostatnie wybierali
              właśnie ci ,którzy na 2006 rok nabywali w myśl KN prawa do wcześniejszej
              emerytury.
            • Gość: wikal Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.retsat1.com.pl 17.01.06, 12:52
              Życzę ci serdecznie, by twoje dzieci chodziły do szkoły, w której uczą 60-letni
              nauczyciele. I do tego na przykład 65-letni nauczyciel wf. Zapytaj je, czy by
              chciały do takiej szkoły chodzić i siebie samego, czy byś je do takiej szkoły
              posłał. Uważam, że osoby, które wypisują podobne bzdury, nie mają pojęcia o
              pracy nauczycieli. Widzą tylko długi urlop, który faktycznie jest jedyną zaletą
              tego zawodu. I on sprawia, że w ogóle ktoś jeszcze chce w szkole pracować.
              Jakoś się do tych przywilejów młodzi nie garną. A powinni, skoro mamy tak
              dobrze. Nauczyciel pracuje w potwornym stresie, a co 45 minut dyżuruje na
              korytarzu (bo przerwa jest dla uczniów, nie dla niego) w porażającycm hałasie.
              Wiecznie mu sie każą szkolić na nonsensownych kursach, ciągle zmieniają
              przepisy, rośnie biurokracja. Dokumentacji nie wolno zabierać do domu i nie
              zawsze dyrektor przymyka na to oko, jak się powszechnie uważa. Wypełnia się
              więc te kwity w pracy, często siedząc po godzinach. 18 godzin to fikcja, w
              którą wierzą chyba tylko nieuki wypisujące bzdury w internecie. Można tak
              jeszcze mnożyć opowieści i "urokach" i "łatwości" tej roboty, ale po co? Duża
              część z nas odejdzie na wcześniejsze emerytury do końca 2006 roku, nastaną ci
              młodzi, a raczej stwierdzony zostanie ich brak, bo każdy, kto może, szkołę
              omija szerokim łukiem. I może dopiero wtedy rodzice, którzy oczywiście uważąją,
              że mają samych geniuszy, zatęsknią za tymi, których dzisiaj tak łatwo i często
              się opluwa, nie mając pojęcia o ich pracy. No bo jak dziecko nie przynosi do
              domu samych piątek - to wiadomo, że winny jest leniwy nauczyciel.
            • Gość: Zbulwersowana Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 13:14
              Ha, ha, ha!!!Ta osoba, która tak napisała widocznie nie lubi nauczycieli!!!I w
              dodatku jest strasznie zgorzkniała!!!Człowieku! Zastanów się co piszesz?
              Wydajesz opinie o wszystkich nauczycielach!!!To nie jest sprawiedliwe!!!
              Najpierw spójrz sam na siebie...Czy z tobą jest wszystko ok???LECZ SIĘ!!Kto się
              tak przezywa, ten się tak nazywa!!! Widać, zupełny brak inteligencji u ciebie,
              a w dodatku jesteś strasznie zazdrosna biedna OSOBO. Zal mi CIEBIE!!!
              NAUCZYCIEL POWINNI IŚC NA EMERYTURĘ JUŻ W WIEKU 50 LAT A NAWET SZYBCIEJ BO TO
              BARDZO WYCZERPUJĄCY PSYCHICZNIE ZAWÓD A DO TEGO MARNIE PŁATNY!!!!
            • Gość: JM Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.chomiczowka.waw.pl 17.01.06, 14:59
              Tak samo jak urzędnicy np. u US, których główną pracą jest bieganie po korytarzach US i podawanie nieprecyzyjnych odpowiedzi, z których nikt ich nie rozlicza. A
              pensje mają wyższe od nauczycieli i to sporo. A też pracują 40 godzin tygodniowo, ale tylko umownie. A nauczyciel (porządny) tym się różni od w/w urzędnika, że
              pracuje te 5-6 godzin dziennie intensywnie i jeszcze robotę sobie nosi do domu. Pomijając fakt, że pracuje w hałasie często dla innych profesji niewyobrażalnym. A
              urzędnik ma po fajrancie wolne. Więc zanim zaczniesz mówić o skandalu, to choć chwilę pomyśl.
            • Gość: janka Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: *.internet.v.pl 20.01.06, 10:12
              Ostatnio w przerwie światecznej usłyszałam: n-le to mają fajnie, tyle wolnego.
              Od 27.12 do 30.12 siedziałam w tej fajnej przerwie światecznej i każdego dnia
              sprawdzałam matury próbne, musiałam się mocno skupić i całe szczęście, że byłam
              cały czas sama w domu; zaczynałam o 8.00 i kończyłam o 20.00, z małymi
              przerwami na kawę. Cztery dni, policzmy w zaokrąleniu po 10 godzin. To były
              tylko matury, sprawdziany jeszcze leżą, z każdej klasy po kilkanaście
              wypracowań, czasami zastanawiam się, czy to, co robię, jest normalne...
              Chcę założyc rodzinę. Jak ja to wszystko pogodzę?
              A jeszcze rózne konkursy i szereg działań nauczycielskich, o których piszą
              tutaj inni. I kiedy tak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że zawód ten
              powinien chyba zostać odarty z pewnego fałszywego etosu, rodem z pozytywizmu.
              Od nauczyciela wymaga się wielu działań gratis. Po prostu, bo jest nauczycielem
              i zalezy mu na rozwoju jego wychowanków. Powinien byc szczęsliwy, kiedy oni są
              szczęsliwi. Dobrze, to wszystko prawda. Ale za te przepracowane godziny trzeba
              godziwie zapłacić. A tego u nas nie ma, tylko się mówi o odpowiedzialności
              nauczyciela i o tym, że jest wychowawcą, to powinien ... ( i się zaczyna,
              łącznie z propozycjami, że powinien chodzić za uczniami i sprawdzać w jakich
              klubach siedzą i co robią, dlaczego? bo jest wychowawcą)
              Myslę, że gdyby ktoś chciał ze mna podpisać uczciwy kontrakt, w którym zapłaci
              za większość przepracowanych godzin, to bym się zgodziła. Jestem przekonana, że
              byłoby to bardziej opłacalne niż teraz. Np. ile dostałabym za pięciodniową
              wycieczkę? Za przygotowanie sprawdzianów? Za sprawdzenie wypracowań - czasami
              jedno 6 - 8 stron A4 ? Za przygotowanie wielu dokumentów ?

              Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy borykaja się z podobnymi problemami
              i pomimo wszystko wierzą w sens własnych działań.

              janka
            • Gość: Oskar107 Re: nauczyciele to nieroby i lenie IP: 83.238.68.* 22.01.06, 12:08
              Nauczyciele to nieroby??? Głupi jest ten kto tak pisze. Powinien się leczyć u
              psychiatry. Rozejrzyjcie się co robią na przyklad urzędnicy znudzeniu
              układaniem pasjansa i spijający kawusię. Tak, ale oni przecież nudzą się przez
              40 godz.-są więc usprawiedliwieni. A leśnicy? Ciagle spacerujący lub
              rozbijajacy się terenówkami po lesie, oddychając świeżym powietrzem? Ale oni
              tez obijają się przez 40 godz. A Policjanci wożący swoje dupska służbowymi
              pojazdami? A politycy? A księża? Ale nauczyciele to przecież nieroby!!! Uczyć
              się trzeba było żeby pracować w takim luksusie, a nie zazdrościć!!! Zapraszam
              do jakiejkolwiek szkoły w godzinach pracy a nie wyrażać durne i głupie opinie!
              Z ubolewaniem obserwuję głupotę pewnej części naszych rodaków. Życzę, aby każdy
              wyrażający takie opinie oberwał od jakiegoś małolata w pysk, wtedy może ludzie
              oprzytomniejecie i zauważycie jaka choroba trawi polską rozpuszczoną młodzież
          • lutekstg Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury 17.01.06, 09:01
            Mam niezłą pracę(nie w szkolnictwie) i niezłe zarobki(miesięczne) ale moja
            żona, nauczycielka (jeżeli przeliczyć nasze zarobki na stawki godzinowe) ma
            zarobki prawie o 1/3 większe niz moje. Poprostu wymiar roczny czasu pracy
            nauczycieli wynosi tylko 1/3 czasu w innych zawodach. O przygotowywaniu się do
            lekcji to mit. Jakie przygotowania musi podjąć nauczyciel po studiach
            matematycznych aby w podstawówce uczyć rachunków? Ja, w moim zawodzie musze
            permanentnie się uczyć i poświęcam na to min. 3 godz. dziennie, inaczej po 2
            latach mógłbym iść do muzeum techniki jako eksponat.
            • Gość: Franek Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.toya.net.pl 17.01.06, 10:27
              Szczerze współczuję szkole, w której pracuje Twoja żona (rozumiem, że na jej
              podstawie oceniasz przygotowywanie się do zajęć). Po pierwsze: zajęcia te nie
              są dla nauczyciela, a dla dzieci - więc musisz się przygotować pod kątem
              sposobu przekazywania wiedzy (taki Jaś Kowalski jeszcze nie skończył studiów i
              ma problem z liczeniem - palce nadal są potrzebne; po drugie: musi tak dobrać
              materiał, by nauczyć wszsytkich (lub prawie wszsytkich)- to się nazywa
              indywidualizacja. A tak szczerze - ilu z nas ma problem z wytłumaczeniem lekcji
              swojemu dziecku? I to jednemu - a nauczyciel ma ich 30-tkę. Dobry będzie się
              przejmował i przygotowywał (zastanawiał, dobierał metody, zakres materiałów
              itp. w każdej klasie jest to inaczej). Zły oleje i poda wszystko w formie
              wykładu (zrozumiałeś - dobrze, nie rozumiesz - jesteś głąb). Dobremu
              doświadczenie ułatwia przygotowanie, ale go nie eliminuje. Oczywiście zaraz
              usłyszę, że nie ma takich nauczycieli. Pracuję z dzieć niepełnosprawnymi. Jako
              wychowawca wiem, że odrabianie z nimi prac domowych to tłumaczenie n-ty raz
              tego samego na różne sposoby (za którymś tam razem chwytają). Mając kilka
              (naście) osób w grupie zajmuje to kilka godzin i wiele nerwów (tu nie mogę się
              przygotować, bo nie wiem, co moi koledzy w szkole polecą wykonać "w domu"). Do
              tego zajęcia tematyczne, wycieczki, imprezy, comiesięczne rady pedagogiczne (a
              często i więcej - szkoleniowe, klasyfikacyjne itp). I tak przez przypadek mamy
              24 godziny pensum (zegarowe, bez przerw - nie wszyscy nauczyciele mają
              jednakowe pensum). Odnośnie dokształcania się, my także musimy permanentnie się
              dokształcać (mam w tej chwili podwójne studia podyplomowe - oprócz
              kierunkowych - oraz dwa kursy kwalifikacyjne, nie liczę kilku rocznie kursów
              WODN-u oraz szkoleń wewnętrznych. A dochodzi jeszcze tzw. koła
              samokształceniowe. Oczywiście sami za to płacimy (tylko niewielką część
              refunduje szkoła). W zamian otrzymuję 1300 na rękę po 15-u latach. Czy to dużo?
              Porównaj w tym momencie wymagania lekarzy (5 000 brutto). A nauczyciel zgodzi
              się i na pensum 32 godziny. Pod warunkiem, że zachowa swoją stawkę godzinową.
              Przecież wtedy wzrośnie mu pensja i ubezpieczenie. Ale wszyscy by chcieli, by
              pracował za 5 słotych za godzinę. A 30 złotych bierze student za korki od
              jednego dziecka (to niska taryfa).
            • Gość: aa Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.rakowiec.waw.pl / *.compi.net.pl 17.01.06, 10:56
              Ja pół wczorajszego feryjnego dnia spędziłam na szykowaniu materiałów na
              lekcję. Zaraz gnam do szkoły (ferie) i dalej bedę nad tym pracować. to zawód w
              którym trudno przestac myśleć o pracy i uczniach. Mam skończone wyzsze studia,
              studia podyplomowe x 2, kurs kwalifikacyjny też x2. zarabiam 1500 na
              rekę.Oczywiscie znam takich, którzy się nie przejmują. Ale tacy są we
              wszystkich zawodach i co z tego wynika - nic.
            • Gość: wikal Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.retsat1.com.pl 17.01.06, 13:53
              Jeśli uważasz, że wystarczy skończyć studia na piątkach, by nie było potrzeby
              przygotowywania się do zajęć, jesteś w wielkim błędzie. Wręcz przeciwnie - duża
              wiedza często przeszkadza w dobrym uczeniu, bo nauczycielom wszystko wydaje się
              ważne, a możliwości przyswajania wiadomości przez uczniów są ograniczone.
              Zadaniem nauczyciela nie jest przekazanie tej ogromnej wiedzy, jaką wynosi ze
              studiów, ale przekazanie jej w odpowiedni sposób, w dodatku selektywnie. To
              jest właśnie sztuka i dlatego nauczyciele przygotowują się do lekcji. Młodemu
              człowiekowi po studiach nałatwiej będzie sie pracowało w liceum, najtrudniej w
              podstawówce. Pownieneś o tym wiedzieć mając żonę nauczycielkę. Jeśli ona
              rzeczywiście nie przygotowywuje się do zajęć, a jedynie wykorzystuje swoją
              wiedzę, to sorry, ale jej uczniowie niewiele umieją.
          • Gość: Emeryt Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.telsten.com / *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.06, 12:12
            Ktos napisal,ze teraz kombinuje sie przy emeryturach nauczycieli.Uwazam,ze
            dawno powinno sie "zakombinowac" przy ich emeryturach.To nie sprawiedliwe,zeby
            odchodili na emeryture wczesniej niz inni urzednicy panstwowi.teorie
            o "wypalaniu sie" zawodowym to jeszcze jedna bajka stworzona przez nich
            samych.Powinni pracowac 40 godzin tygodniowo,tak jak inni.Praca w domu to ich
            wlasna teoria.Protestuje przeciw jakims przywilejom dla grup
            zawodowych.Rozumiem gornikow i innych pracujacych fizycznie na budowach,ale
            nauczyciele???
            • ziuta111 Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury 17.01.06, 15:46
              Emerycie, jak można wypisywać takie głupstwa? Pokaż mi choć jednego górnika,
              który mógłby pracować jako nauczyciel? A każdy zdrowy fizycznie nauczyciel w
              try miga nauczyłby się pracować jako górnik. I to jest ta różnica. Górnik jest
              zwykłym pracownikiem fizycznym i wykonuje nieskomplikowaną fizyczną pracę.
              Ty sam górnikiem mógłbys być a nauczycielem nie. Dotarło coś do ciebie?

              • lousville Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury 17.01.06, 19:00
                Chciałam jeszcze poruszyć w tej uroczej i miejscami na bardzo wysokim poziomie
                dyskusji jeszcze jeden wątek.
                Uczę w 7 klasach. Uczę 182 dzieci. Nie będę w stanie robić tego samego za lat 25.

                Nie będę w stanie zarządzać klasą 26 drugoklasistów, gdzie Kazia boli brzuszek,
                Karol nie ma książki i płacze, Ania jeszcze nie zjadła śniadania, Pawełek i
                Gawełek biją się o żeton z paczki chipsów, Zosia chce siusiu, a Jacuś
                powiedział Kasi brzydkie słowo na d ..... :))))
          • Gość: eli Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.innet.insite.pl 17.01.06, 13:09
            Nauczyciele to chyba uwazaja ze sa lepsi i wazniejsi niz reszta spoleczenstwa.
            A po za tym niestety takie jest zycie ze wyksztalcenie nie zawsze idzie w parze
            z zarobkami. Ale czy wy nauczyciele zazdroscicie ludzą co pracuja po 10, 12 h
            dziennie i za to maja ten grosz wiecej. A po za tym znam wielu nauczycieli co
            ucza w kilku szkolach naraz i bardzo duzo zarabiaja. Po prostu jak kogos stac
            na wysilek to ma.
          • Gość: Mrużka Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 13:39
            "drogi" Nauczycielu Pracownica Szkoły ma świętą rację - my pracownicy
            administracyjni pracujemy po 40 godzin tyg i więcej żebys miał własciwe warunki
            pracy, żebys mógł zarabiać godziwe pieniądze za 18 godz nauczycielskiego pensum
            czyli za 13,5 godz faktycznie wykonywanej pracy w tygodniu, żebyś dostawał
            wynagrodzenie urlopowe, wczasy pod gruszą, żebyś mogl iść na roczny urlop dla
            poratowania zdrowia, żeby Ci opłacano doskonalenie zawodowe i żebyś mógl mieć
            ferie, wakacje i inne przywileje, ktorych inne grupy zawodowe nie mają
          • belferrr Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury 17.01.06, 15:35
            No jasne! Powinni te stare belfry pracować aż do śmierci! Tyle wolnego! Taka
            wspaniała praca!Tyle satysfakcji z pracy!Taka duża pensja! TYLKO KTO Z TAKIM
            DZIADKIEM by chciał mieć lekcje ??? ręka do góry! W reklamie nauczycielka się
            wydziera na uczniów-a kto ma tyle cierpliwości do rozbrykanych dzieci i
            uczniów, którym NIC się nie chce? Często nie macie cierpliwości do swoich 1-2
            dzieci, a taki belfer musi dac sobie radę z całą gromadką.Można dyskutować o
            pracy w szkole TYLKO WTEDY, gdy samemu się ją poznało-inaczej się NIE
            ZROZUMIE.Zapraszam wszystkich na dużą przerwę do dowolnej szkoły...
            • Gość: Piotr Re: Czy nauczyciele stracą wcześniejsze emerytury IP: *.ib.com.pl / 82.160.127.* 17.01.06, 18:16
              Do tych wszystkich co tak opluwają nauczycieli. Kto was zmusza do chodzenia do
              szkoły, możecie z niej w każdej chwili zrezygnować. Dziś zawód Nauczyciela
              wymaga nie tylko studiów wyższych, ale dokształcania się podyplomowego na kilu
              innych kierunkach. Zawód nauczyciel, to najwszechstronniej wykształcona grupa
              społeczna. Do pałki wystarczy siłownia i po 15 latach machania jest emeryturka.
              Nie zazdrościć nauczycielom. Więcej szacunku, bo gdyby nie oni dziś zamiast
              komputera używalibyście kielni.