toyaa
30.01.06, 12:50
planuję rozmowę z szefem, nie wiem jak ją poprowadzić aby utryzmać tę pracę a
jednocześnie osiągnąć swój cel...nie czuć się dyskryminowaną i dostać
podwyżkę.
Oto moja historia.
W firmie pracuje 5 lat, trafiłam do działu, gdzie pracują sami
faceci...kilku przystojniaków i ja kobieta, naszym szefem też jest również
mężczyzna.
Kiedy mój szef przyjmował mnie do pracy, wspominał, że nie m nic przeciwko
kobietom, rodzeniu dzieci, a zatrudniając mnie ma nadzieję, że poprawi się
atmosfera w dziale. Trafiając do ich zespołu byłam i jestem wciąż zadowolona
z pracy. Wcześniej miałam różne doświadczenia z kobietami w
pracy...konkurencja, zawiść, plotki, itp.
Ach...jak tylko rozpoczęłam pracę, osoby z innych działów mówiły mi, że są
bardzo zdziwione decyzją mojego szefa , że zatrudnił kobietę, ponoć słynął
już z postawy...kobieta do niczego się nie nadaje, jest gorsza i głupsza od
facetów! Hm..przyznam, że byłam tym zaskoczona, podczas swoich wypowiedzi nie
dał mi tego absolutnie poznać.
Zgodziłam się przyjść do pracy za kwotę X, na wstępie szef powiedział mi, że
to średnia działu, te warunki mi pasowały i tak też rozpoczęła się moja
kariera w tej firmie. Na rozmowie kwalifikacyjnej powiedział, że po trzech
miesiącach pracy będzie podwyżka inflacyjna, i co się okazało, że ja jako
jedyna w dziale tej podwyżki nie dostałam, bo dopiero rozpoczynam pracę,
mimo, że przed 4 miesiącami zapewniał mnie o niej. No cóż, pomyślałam sobie,
nowa jestem, więc dostają ci najbardziej zasłużeni. Kolejny rok bez podwyżki.
Kiedy rozpoczęłam pracę w tej firmie kończyłam studia magisterskie, po kilku
miesiącach obroniłam się z pozytywnym wynikiem i zostałam szczęśliwą Panią
Magister. Na samym początku zatrudnili mnie na nieco niższym stanowisku niż
moi koledzy, a zakres obowiązków nie różnił się pod względem
odpowiedzialności.
Po obronie poszłam do mojego z prośbą o zmianę stanowiska, na takie jakie
mają moi koledzy w dziale. Zgodził się bez żadnych problemów. Zaznaczając, że
zmiana stanowiska owszem, ale nie mam co liczyć na podwyżkę w związku z
ukończeniem magisterki. OK., poszłam na taki układ. Zawsze to lepiej wygląda
w cv wyższe stanowisko. Po dwóch latach pracy dostałam 2% podwyżkę
inflacyjną.. Przyszedł szef i powiedział, że podzielił pewną kwotę na równe
części i każdy z nas dostaje tyle samo...aby było sprawiedliwieJ
Dowiedziałam, że od kolegi z działu, że on dostał więcej, ale użył argumentu,
ze odchodzi.. Już od dawna wiedziałam, że moi koledzy zarabiają więcej ode
mnie, ale myślę sobie, pracuję w tej firmie dłużej niż ja, mają rodziny, a ja
nie, więc nie będę się wykłócać o kilkaset zł.
Pragnę zaznaczyć, iż od momentu rozpoczęcia pracy w tej firmie mój zakres
obowiązków zwiększył się kilkukrotnie i żeby nie powiedzieć mam chyba
najwięcej obowiązków w dziale. A pensja...niestety najniższaL Trzeci i
czwarty rok rok niestety upłynął bez podwyżki
Po 4,5 roku pracy poszłam do szefa i poprosiłam o 10% podwyżkę, długo
przygotowywałam się do tej rozmowy, użyłam wielu argumentów, mój szef
zareagował na to bardzo pozytywnie i bez żadnego problemy powiedział, ze
dostanę tę podwyżkę. Minęły 2 tyg. i cisza, nie dostałam żadnego aneksu więc
poszłam do niego, a na co on powiedział, że niestety nie może mi dać
podwyżki, bo przekroczyłabym średnią działu. Zrobiłam małe dochodzenie i co
się okazało?? Ku mojemu zaskoczeniu moi koledzy z działu zarabiają ode mnie
znacznie więcej...znaczenie, tzn. 25%!!!! A to dlaczego? Bo są facetami??
Jesteśmy w podobnym wieku, mamy podobne wykształcenie, ja nawet mam dłuższy
staż i większe doświadczenie, bo pracowałam w trakcie studiów.
Czy to nie dyskryminacja kobiet???!!! Czy faceci zawsze będą zarabiać więcej
niż kobiety??!! Kiedy to się zmieni???
Pragnę zauważyć, że mój szef jest zadowolony z mojej pracy, nie miał do mnie
nigdy żadnych zastrzeżeń.
Pragnę zauważyć, że osoby w innych działach w firmie o niższych
kwalifikacjach, wiem, bo poniekąd kontroluję ich pracę zarabiają tyle co ja.
Przez te 5 lat wierzyłam mojemu szefowi, ale wiem, że jest wielkim kłamcą , w
dodatku dyskryminuje kobiety. Wybieram się do niego na kolejną rozmowę, w
sprawie podwyżki, ale nie wiem co powiedzieć, jakiś argumentów użyć aby
osiągnąć swój cel...podwyżkę. Czy mogę użyć argumentu o większych zarobkach
kolegów w dziale?? Jestem zadowolona z pracy, nie chcę jej zmieniać, ale
praca przez 5 lat i 3% podwyżki wiedząc, że koledzy z działu w ciągu tych lat
mieli nie jedną podwyżkę?? Ciężko mi to tolerować. Brak mi motywacji.
Jak powinnam przeprowadzić tę rozmowę aby osiągnąć cel a jednocześnie nie
udowodnić mojemu szefowi, że jest kłamcą w dodatku dyskryminującym kobiety.
toyaa