Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Kobieta i drapieżny kapitalizm

    04.02.06, 11:42
    Szlag mnie trafia,jak czytam te naukowe wywody,wiekszość młodych
    wykształconych kobiet nie urodzi do 25-go roku życia.Nie jest to możliwe!Sama
    radzę córce poszukać myślącego lekarza,który nie bedzie straszył tylko
    wspomagał matke w ciaży po 30-tce.Jej koleżanki /wszystkie
    zdrowe,atrakcyjne,wykształcone/też chcą rodzić,ale przed 30-tka nie mogą,nie
    są dziedziczkami fortun,muszą się utrzymać z pracy,osiagnąć
    stabilizację.Myślą co zrobią z dzieckiem jak skonczy się urlop
    macierzyński.Pracę mają na ogół z dala od matek i teściowych.
      • tilijka profilaktyka raka szyjki macicy 04.02.06, 11:46
        Tyle się pisze o profilaktyce raka szyjki macicy i robieniu cytologii co rok.
        Szkoda tylko, ze NFZ to wielu kobietom uniemożliwia.
        Rok temu po raz pierwszy robiłam cytologię państwowo, wcześniej zawsze
        prywatnie. Pani doktor poinformowała mnie, ze kobiecie w okolicach 30-tki
        przysługuje bezpłatna cytologia raz na 3 lata. Nie mogłam w to uwierzyć i
        pani doktor pokazała mi skserowane przepisy, które to reguluja.
        Mnie stać na zrobienie cytologii prywatnie, ilu kobiet nie?
        • unefemme Re: profilaktyka raka szyjki macicy 06.02.06, 13:47
          > Pani doktor poinformowała mnie, ze kobiecie w okolicach 30-tki
          > przysługuje bezpłatna cytologia raz na 3 lata.

          W tym kontekście mnie również do białej pasji doprowadzają te wszystkie apele,
          co byśmy o siebie bardziej zadbały :( Jakie to te polskie kobiety
          niedokształcone, do lekarzy nie chodzą nie badają się... ręce opadają...
          Nie mówiąc już ile kosztuje usg czy mammografia.
          • antipatico 3 starych pryków wie,co najlepsze dla młodej laski 06.02.06, 14:22
      • karolino Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 12:35
        Mocno poirytowal mnie ten artykul.
        Przeciez rodzenie dzieci w coraz pozniejszym wieku, to nie sezonowy trend, ale fakt!

        I co z tego, ze najlepiej jest zajsc w ciaze powiedzmy w wieku 19 lat, czy
        ginekolodzy powinni zatem namawiac wszystkie maturzystki na dziecko? przeciez to
        absurd?

        Podobnie jak w poznejszym wieku, kiedy to sporo mlodych dziewczat wybiera sie na
        studia, ma sobie zafundowac dziecko? W momencie, gdy uczy sie, zdobywa
        kwalifikacje, korzysta z bogatego zycia towarzyskiego, i tez najczesciej jest na
        utrzymaniu rodzicow.

        Ten problem nie dotyczy jedynie rekinow gieldowych w spodnicach. Poczawszy od
        kasjerek w supermarketach, nauczycielek, tramwajarek, sekretarek etc. kobiety
        decyduja sie na dziecko CORAZ POZNIEJ. Nie tylko w Poslce rowniez w krajach
        zachodu, czy obecnie w przezywajacej 'baby boom' Szwecji, coraz mniej dziwi mama
        po 30-tce.

        Zamiast opinii lekarzy, ktorzy zalamuja rece nad tym zjawiskiem, perswadujacych
        zachodzenie w ciaze jak najszybciej, w artykule powinny znalezc sie porady jak
        utrzymac sie w najlepszej formie az do podjecia decyzji o dziecku.
        • kornelia_wondolowska Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 13:14
          Mnie tez irytują te uwagi ginekologów dotyczących zachodzenia w ciązę. Kiedyś
          kiedy miałam 25 lat i pani ginekolog rozpoczęła wątek o tym, ze pora na dziecko
          odpowiedziałam, ze jesli zobowiąże sie do tego że będzie je utrzymywac to
          bardzo chętnie. Większośc kobiet zdaje sobie sprawe z tego że późne rodzenie
          dzieci nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale czasy mamy takie jakie mamy i 50
          letnie panie ginekolog, które wychowały dzieci w czasach kiedy 8 godzinny dzien
          pracy był normą a powrót do pracy po macierzynskim gwarantowany, niech troche
          pomysla zanim cos powiedzą.
          • ogrom Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 16:09
            I jeszcze należałoby dodać, że lekarze nie pracują po 8 godzin dziennie!!!




            pozdrówka Olla

            -
          • danusb Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 08:32
            Mysle,ze akurat panie ginekolog moga cos powiedziec o godzeniu pracy (wedlug
            Ciebie 8 godzinnej i z gwarancja powrotu po urlopie macierzynskim) i urodzenia
            dzieci. Wcale nie bylo w ich przypadku to takie proste-ginekologia to b. ciezka
            specjalizacja zabiegowa, praca umyslowo-fizyczna w ciagu dnia(operacje , wypisy
            i inne papierowe zadania), a dzieci rodza sie w wiekszosci na dyzurach, w nocy
            (taka nasza biologia).Tak ze sobie nie pospisz, a od rana papiery i operacje.I
            wracasz do domu po ponad 30 godzinach pracy. I nie podejmujesz decyzje nie o
            dobrach materialnych, tylko o ludzkim zyciu i zdrowiu...Wyobrazasz to sobie?
          • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:30
            Rozumiem ze powinni mowic to co chcesz uslyszec? Oh... ludzie, ludzie.
      • miss.hyde Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 13:45
        Boże, co za paranoja! Wysokie Obcasy chyba przyjmują poglądy nowego rządu - w
        poprzednim numerze krytyka cesarki, a teraz to. Oczywiście najlepiej rodzić do
        25 roku życia, nie pracować, nie edukować sie, nie awansować.

        To nie jest jakiśnowy trend, to świadectwo rozwoju!

        Do 25 roku życia dzieci rodziło sie kiedy kobieta nie musiała mieć skończonej
        zadnej szkoły, a mężczyzna pracował w polu i uważano, że ziemia jest płaska.

        Proponuje myć się raz na miesiąc - kiedyś uważane za znacznie zdrowsze niż dwa
        razy dziennie.
        • delfina77 Głupie straszenie i tyle 06.02.06, 09:26
          Większośc moich znajomych zdecydowała się na dziecko w okolicach 30stki albo
          później, wszystkie bez problemy zaszły w ciążę, urodziły zdrowe dzieci i
          realizują się jako matki bez stresu o finanse rodziny, bo o tym pomyślały
          wcześniej. Lepiej byc trochę starszą, spełnioną mamą niż gó..arą z dzieckiem
          na utrzymaniu mamy
          • dziadypl Czy 25-latka jest gów..niarą? Może być na własnym 06.02.06, 11:48
            utrzymaniu. Poza tym wszystkie nie mogą studiować, albo tez kończą studia i
            robią karierę :"nauczycielki" "urzędniczki w magistracie" a dzieci nie chcą
            mieć! Tylko 1. Po prostu wygodnictwo, albo mówiąc brutalnie rozpusta. Zadmne
            złe warunki: warunki naszych rodziców były o wile gorsze niż dziś a dzieci
            rodziło sie sporo.
            No cóż: przyjdą mahometanie (ktoś będzie musiał wypełnić lukę ludności)
            wprowadzą swoje prawa i polskie kobiety odczują to.
            • delfina77 JESTEM W CIĄŻY!!! 06.02.06, 12:01
              I bardzo się z tego cieszę:) A wracając do tematu, do dziecka trzeba dorosnąc,
              jedni chcą miec dzieci w wieku lat 19 a inni bliżej 30stki, nie widzę w tym nic
              złego:) Zresztą małżeństwa zawierane w bardzo młodym wieku często kończą się
              rozwodem i cóż z tego, że dziecko już "zmajstrowano"? Myślę, że tak jak
              większośc kobiet na forum już wspomniało, problemem jest również niedojrzałośc
              mężczyzn - mam znajome, które chciałyby już miec dzieci, a ich
              mężowie/partnerzy jeszcze nie. I co wtedy?
              • ironkas1 Re: JESTEM W CIĄŻY!!! 06.02.06, 14:31
                TO nie do końca prawda. Znam małżeństwa zawarte w wieku ok. 20/21 lat, ktore sa
                szczęsliwe i żyją w zgodzie długie lata. Znam tez sporo takich, ktorzy uważali,
                że starszy wiek (odpowiedzialność etc.) zagwarantuje im udane życie i
                rozwodzili się po 6 miesiącach od ślubu zwartego koło 30tki. Prawda jest taka,
                że młodym ludziom łatwiej się dopasować do siebie. Starsi mają swoje nawyki, z
                których trudno im rezygnować, są mało elastyczni. To dość znana psychologom
                prawidłowość. Oczywiście nie twierdzę, że małżeństwa zawierane w młodszym wieku
                są trwalsze, tylko że po prostu nie ma reguły. WIek tak naprawdę nie ma dużego
                znaczenia. Wszystko zależy od dojrzałości i dobrania się ludzi. Co do
                niedojrzałości mężczyzn się zgadzam, choć znam 20latków bardzo poważnych i
                40latków, którzy są potwornie dziecinni i niedojrzali. Chyba jednak nie można
                zbyt generalizować.
            • sabinka707 Co to jest rozpusta? 06.02.06, 14:38
              Czy rozpustą jest utrzymywanie się za 1000 zł miesięcznie? Bo takie pensje są w
              większości urzędów gminnych, wojewódzkich. Odlicz sobie 400 - 600 zł na
              mieszkanie, ok. 100 zł na bilet miesięczny komunikacji miejskiej i spróbuj za
              resztę utrzymać siebie i dziecko. Możesz cynicznie powiedzieć, że do roku życia
              karmienie dziecka nic nie kosztuje, bo można karmić piersią, na pieluchy da rząd
              w postaci becikowego, a ciuszki kupisz w lumpeksie, bo mniej zniszczone niż
              odzież dla starszych dzieci i tańsze.
              Warunki naszych rodziców były gorsze, ale to była bieda "po równo". Nieliczni
              mieli dobra konsumpcyjne typu kolorowy telewizor, samochód. Ale praca była -
              byle jaka nieraz, ale jednak.
              Zanim napiszesz - rozpusta, zastanów się.
        • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:36
          Też mi sie coś wydaje , ż e WO przejmują trend nowego rządu. Problem w tym, że
          połowa polskiego sppołeczeństwa nie poszła na wybory i nie chce mieć z tym
          rządem nic wspólnego i nic nie da wmawianie 20 latce, że ma urodzić , bo to
          polepszy demografię kraju. 20 latki mają gdzies demografię kraju, bo wiekszość
          własnie pakuje walizki.
        • k4free KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 09:47
          > Do 25 roku życia dzieci rodziło sie kiedy kobieta
          > nie musiała mieć skończonej zadnej szkoły,
          > a mężczyzna pracował w polu i uważano, że ziemia jest płaska.

          Przepraszam bardzo ale to nieprawda. Zarówno moja matka
          rodziła przed 25 rokiem życia jak i moja żona podobnie.
          Ojciec pracował 'w rozjazdach' a ja podobnie - jako
          handlowiec i przy komputerze...

          Żona karierę rozpoczęła w wieku 18 lat wyprowadzając się
          od rodziców i znajdując sobie pracę. Pracując i ucząc się
          skończyła liceum.

          Pracując w domu i ucząc się w szkole policealnej urodziła
          pierwsze dziecko. Ja zarabiałem na utrzymanie rodziny
          i opiekunkę do dziecka.

          Potem poszła na płatne studia i w trakcie studiów urodziła
          drugie dziecko. Ja zarabiałem na jej czesne, utrzymanie
          i dwójkę dzieci. Teraz ona pracuje a ja po 15 latach pracy
          jestem szczęśliwym ojcem dwójki wyjątkowo zdrowych dzieci.
          W wieku 35 lat jest piękna, atrakcyjna i zdrowa...

          Ja mając 40 już raczej nie :-)))

          Mam znajomych, którzy nie zdecydowali się na dziecko wtedy
          kiedy ja. Dziś są już grubo po 40-ce i na dzieci wielkich
          szans raczej nie mają.


          PS. Dzieci nie wygrywa się na loterii, nie dostaje z rabatem,
          nie kupuje na raty, nie można ich nabyć z 'gwarancją jakości',
          nie da się ich 'zaprogramować' tak jak laptopa czy kariery...

          Dzieci trzeba po prostu CHCIEĆ, zanim będzie za późno!

          A Wy nie chciałyście, więc nie bądźcie zdziwione, kiedy
          BOGACI, ATRAKCYJNI i ZDROWI FACECI po 40-ce zamówią sobie
          20-letnie żony w jakichś 'Emiratach Arabskich'...
          • iluminacja256 Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 10:12
            a MOŻE BYŚ PRZECZYTAŁA JESZCZE RAZ TEN POST SWÓJ ? I to zdanei:

            >Ja zarabiałem na utrzymanie rodziny
            >i opiekunkę do dziecka.

            No wiec byłeś w stanie was utrzymać. Jak gość robiący karierę w hipermarkecie
            za 1200 zł utrzyma trójkę ludzi w wynajętym mieszkaniu?
            Mam dosyć wmawianie mi na kazdym kroku, że wszystkiemu jestem winna JA, bo
            jestem kobietą.

            • iluminacja256 Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 10:13
              I mam dość tych opowieści o niesamowitych karierach- dzisiaj wiekszość ludzi
              robi karierę za własnie 1200 zł, takz, żeby zapłacić czynsz.
              • k4free źle rozumiana KARIERA to... BARIERA dla rozwoju 06.02.06, 10:49
                > I mam dość tych opowieści o niesamowitych karierach - dzisiaj wiekszość
                > ludzi robi karierę za własnie 1200 zł, takz, żeby zapłacić czynsz.

                Dokładnie tak. Ale trzeba wymagać od siebie, uczyć się cały czas...

                Ja "karierę" zrobiłem kilka razy - za każdym razem w innym fachu :-)

                Najmniej zarabiałem 2000 zł a najwięcej 8000 zł (tak dobrze było tylko
                przez rok do czasu "klęski dot.comów" ) i wcale nie twierdzę, że tak
                musi być cały czas...

                Moje dzieci to moje najlepsze dzieło w całej karierze. One jedne nie
                tracą z upływem czasu w moich oczach jak wszystkie inne osiągnięcia,
                które po latach bledną i coraz bardziej odchodzą w niebyt...
            • dziewczyna.szamana Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 11:23
              popieram iluminacje.
              W artykule posłużono się modelem wykształconej, feminizującej 30-latki, na
              dodatek z meskim orgazmem. Ile jest takich egzemlarzy?
              Problem poznego macierzynstwa dotyczy niemal wszystkich kobiet w tym wieku.
              Nie jest to jak sugeruje k4 za lekarzami z artykulu fanaberia, na skutek
              trendow dyktowanych przez kolorowe magazyny.
              To jest ODPOWIEDZIALNOSC.
              Kiedys nie istnial problem bezrobocia i migracji za praca. Pozne macierzynstwo
              to w wiekszosci przypadkow efekt strachu o los dziecka a nie chec "pozycia
              sobie".
              Dziecko nie trafi do zlobka czy przedszkola bo dochody za wysokie o 200 zl.
              opiekunka - 1 000 zl.
              rata za mieszkanie - drugie 1 000 zl., bo trudno sprowadzac to dziecko do
              wymajetej kawalerki, utrzymanie dziecka tez kosztuje,
              strach myslec o opiece lekarskiej w publicznej sluzbie zdrowia w czasie ciazy i
              wczesnego macierzynstwa
              miejsca pracy kobiet wracajacych po urodzeniu dziecka sa w wiekszosci
              przypadkow zagrozone.
              Ilu jest dzis tatusiow z tak ugruntowana pozycja zawodowa, ze moze zapewnic
              bezpieczenstwo swoim kobietom (i ich dzieciom - bo dlaczego tylko 1 dziecko)??

              nie wiem czy k4 mial takie problemy, gdy rodzily sie Jego dzieci, NIE - dla
              Niego problemem byla woda na rowerze. k4, jego wspaniala zona i im podobni
              mieli podstawione pod nos podstawowe rzeczy, a przede wszystkim prace w 18 roku
              zycia - bez zadnych kwalifikacji zawodowych (o ktore wspolczesni mlodzi ludzie
              musza walczyc)
              To chelpienie sie i przypisywanie sobie wszystkich zasług jest zenujace.
              Zaczynaliscie dorosle zycie pod opieka PRL-u, ktory teraz pewnie opluwacie.
              Dlatego prosze o wiecej szacunku dla ludzi, ktorzy startuja sami i wszystko
              zawdzieczaja sobie.
          • mama_helenki Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 10:50
            Zgadzam się, że jeśli w wieku 20 lub 25 lat ma się bogatego męża, to urodzenie
            dziecka nie jest żadnym problemem. A co, jeśli mąż przynosi do domu 2 tysiące?
            (nawet przy becikowym nie wystarczy to na utrzymanie trzyosobowej rodziny i np.
            spłatę kredytu mieszkaniowego czy opłaty za wynajem) albo jest to studiujący
            jeszcze narzeczony?

            To, co opisano w artykule, tzn. piękne, wykształcone i bogate, odwlekające
            urodzenie dziecka ze względu na karierę, to tak naprawdę problem marginalny.

            Przeciętna Polka albo "wpada" i wychowuje dziecko na krawędzi ubóstwa, z pomocą
            rodziców, albo próbuje najpierw zdobyć wykształcenie i pracę, co uważam za
            przejaw rozsądku i odpowiedzialności (głównie za dziecko).

            Co do wykształcenia: macierzyństwo to moim zdaniem najpiękniejsze, co może sie
            przydarzyć kobiecie, ale proszę też pamiętać o innych potrzebach kobiety, która
            chce się rozwijać. A o rozwoju warto pomyśleć przed urodzeniem dziecka. Studia
            i opieka nad niemowlakiem? to niepoważne! takie "wykształcenie" raczej nie jest
            wiele warte. Macierzyństwo, jeśli się uczciwie do niego pdchodzi, to taki czas,
            kiedy należy się skupić na dziecku. Nie wierzę, że można studiować (a nie
            zaliczać egzaminy w trybie zaocznym), opiekować dzieckiem (nie zaniedbując go)
            i zajmować domem jednocześnie. Jeśli ktoś to łączy, to funduje sobie prędzej
            czy później depresję z przemęczenia i frustrację, że wszystko robi się byle
            jak, bo inaczej nie da rady, po prostu sił i czasu nie starczy.

            Ideałem byłoby, gdyby najpierw rodzice utrzymywali do skończenia studiów (żeby
            nie trzeba było w tym czasie pracować) a potem mąż zarabiał tyle, żeby kobieta
            mogła zająć się wychowywaniem dziecka. Problem polega na tym, że tylko
            nieliczni mogą sobie pozwolić na taki luksus. Więc kobiety, które nie zdają się
            na los i przypadek lecz odpowiedzialnie planują swoje życie, starają się
            najpierw zadbać o siebie (studia) a potem również liczyć na siebie (praca).
            Konsekwencją jest rodzenie dziecka koło 30.
        • zaneta.b Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:20
          miss.hyde napisała:

          >Boże, co za paranoja! Wysokie Obcasy chyba przyjmują poglądy nowego rządu - w
          >poprzednim numerze krytyka cesarki, a teraz to. Oczywiście najlepiej rodzić do
          >25 roku życia, nie pracować, nie edukować sie, nie awansować.

          >To nie jest jakiśnowy trend, to świadectwo rozwoju!

          >Do 25 roku życia dzieci rodziło sie kiedy kobieta nie musiała mieć skończonej
          >zadnej szkoły, a mężczyzna pracował w polu i uważano, że ziemia jest płaska.

          >Proponuje myć się raz na miesiąc - kiedyś uważane za znacznie zdrowsze niż dwa
          >razy dziennie.


          Skoro tak twierdzisz to jestem ciekawa jakie masz wogóle podejscie do rodziny.
          Mam obecnie 27 lat jestem po studiach dziennikarskich, pracuję prawie bez
          przerwy odkąd skonczyłam 16 lat i ku pewnie Twojemu wielkiemu zdziwieniu ma dwie
          córki. Jakoś udłao mi się połączyć pracę z domem i rodziną. Jestem spełnioną
          kobieta, a czy Ty możesz to samo powiedzieć o sobie?
          Strasznie mnie wnerwiaja takie stwierdzenia, nie żyjemy w czasach kiedy kobieta
          nie miała nic do powiedzenia. Kiedy w końcu przestaniemy zwalać nasze własne
          decyzje na to co się dzieje wkoło. Jeżeli ktoś chce mieć dzieci to je ma i tyle.
          Zapewniam że dziecko to nie konic świata, a przynajmniej ja wiem dla kogo
          pracuję, rozwijam się itp. I jestem szczęśliwa z tego powodu.
          Pozdrawiam.
      • doral2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 14:15
        i co zrobić??
      • venussmilo Wlasnie, CO ROBIC??? 04.02.06, 15:12
        prosze szanowne autorytety o rady jak zoptymalizowac urodzenie zdrowego i
        silnego dziecka w okolicach 30...ten artykul troche zalamuje..nie zawsze mozna
        urodzic dziecko wczesniej, bo taka rzeczywistosc.
        • k4free 'zjeść ciastko i mieć ciastko' ??? 06.02.06, 09:27
          > prosze szanowne autorytety o rady jak zoptymalizowac urodzenie
          > zdrowego i silnego dziecka w okolicach 30...

          Zoptymalizować 'on demand' można klocki LEGO

          Raczej nie macie szans na zdrowe dzieci, medycyna
          cudów raczej nie zapewnia już raczej może "Wróżka-Dla Ciebie
          -Twoje Imperium-Kariera na Obcasach-Dzieco na wczasach"...

          Wybrałyście pracę i karierę to się nią cieszcie
          i nie myślcie że można 'zjeść ciastko i mieć ciastko'
          • iluminacja256 Re: 'zjeść ciastko i mieć ciastko' ??? 06.02.06, 10:15
            Pamiętqaj, że to , czego życzymy innym, czesto do nas wraca...

            > Raczej nie macie szans na zdrowe dzieci,

            • k4free 'wicie rozumicie' DZIECI to jest nowe ŻYCIE 06.02.06, 10:39
              > Pamiętqaj, że to , czego życzymy innym, czesto do nas wraca...

              Toteż i nie życzę źle, jedynie ze smutkiem KONSTATUJĘ,
              przewiduję i współczuję...

              Jedyne co mogę doradzić to przestawić się na wegetarianizm
              (sam to praktykuję) i znaleźć sobie takiegoż faceta, który
              na dodatek potrafi i lubi zajmować się kuchnią.

              Druga rada to odstawienie samochodu i przesiadka na rower
              (także sprawdzone na sobie) - wtedy przybywa znacznie
              więcej czynników ZDROWOTNYCH. Zarówno moja żona jak i ja
              codziennie jeździmy rowerami. Dzieci także :-)))

              No i nie chorujemy WCALE, bo nie mamy na to czasu ni ochoty

              Dzieciom (jak już je sobie urodzicie) doradzam od najmłodszych
              lat BASEN (pływalnię) - doskonale hartuje i ułatwia prawidłowy
              rozwój.

              W czasie ciąży doradzam pić wodę WYŁĄCZNIE ze sprawdzonych źródeł
              Dziś mamy w każdym sklepie np. doskonałą staropolankę... natomiast
              15 lat temu musiałem na rowerze w plecaku dowozić wodę z daleka...

              Bo 'wicie rozumicie' DZIECI to jest nowe ŻYCIE :-)))

              Nie powinno być BYLE JAKIE - a będzie takie jeśli byle jaka
              będzie wasza własna ŚWIADOMOŚĆ...

              Od czytania 'Wysokich Obcasów' może coś tam wam urośnie :-)
          • annabati Re: 'zjeść ciastko i mieć ciastko' ??? 08.02.06, 12:28
            Raczej nie macie szans na zdrowe dzieci?
            CHYBA SAM NIE JESTES ZDROWY, ALE NA UMYSLE!!
      • rene_1981 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 15:37
        W tym roku skończe 25 lat, nie odziedziczyłam spadku po babci, dlatego na
        wszystko musze pracować sama, tak jestem jedną z tych kobiet, które chcą
        zarabiać dużo pieniędzy, mieć samochód i stabilną sytuację zawodową i nie
        uważam wcale, że to coś złego. Myśl o dziecku jest w moim przypadku czystą
        abstrakcją...Po pierwsze dlatego, że nie mam go z kim mieć,bo faceci w moim
        wieku chcą pożyć i o dzieciach będą myśleć około czterdziestki, a po drugie
        dlatego, że w dzisiejszych czasach pełnych związków bez zobowiązań,coraz
        trudniej podejmuje sie decyzję, której następstwem bedzie samotne macierzyństwo
        lub, kochanka, na którą przymrużymy oko.
        • huski Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:17
          No i? Twoja sprawa jak chcesz zyc. Skoro pale papierosy nie moge oczekiwac, ze
          bede dobry w biegu na 100 metrow. Tak samo jak Ty podejmiesz jakies decyzje, nie
          mowie czy robisz dobrze czy zle bo to nie ma zadnego znaczenia, w jakims ogolnym
          abstrakcyjnym ujeciu. Wazne jak sie czujesz ze soba i czy jestes szczesliwa,
          moze za 15 - 20 lat stwierdzisz, ze popelnilalas blad moze stwierdzisz ze
          postapilas jak najbardziej sluszne. Dwie rzeczy, ktorych mozesz byc pewna to to,
          ze kazda akcja rowna sie reakcji a zycia nie dziela sie na dobre i poprawne i
          niedobre, tylko na rozne.

          Wszystkiego dobrego
        • b_borko Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:21
          Mam 29 lat. Szczesliwe bezdzietne malzenstwo od 6 lat. Kiedy konczylam studia
          nie bylo warunkow by miec dzieci. Potem wyjazd praca i powrot do kraju. Teraz
          znowu studiuje maz pracuje dla duzej firmy i nie jest to jego wymarzona praca
          wiec wstrzymujemy sie z dziecmi.Znam b. duzo par ktore maja dzieci po 30-stce i
          swietnie sobie radza - na pewno nie skladaja wniosku o becikowe.
      • katmoso Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 15:39
        z rozmowy wyłania sie wręcz okropny obraz. kobieta pracująca i bezdzietna
        narazona jest na straszne choroby (i to już po trzydziestce!) i na pospieszny
        orgazm w dodatku. najlepiej oczywiście urodzic przed 25 rokiem życia, tylko gdy
        dwudziestoletnia dziewczyna przychodzi do lekarza z zaburzeniami
        miesiaczkowania (coraz częściej sie to zdarza), to dostaje hormony, często bez
        podstawoych badań i slyszy, to jak pani bedzie chciała mieć dziecko, to
        będziemy leczyć. rozumiem, ze panowie profesorowie oburzyliby się na nieuctwo i
        niefrasobliwosć takiego lekzrza, ale przecież polska służba zdrowia składa sie
        w 99% z takich lekarzy. konsultacje z kardiologiem? phi! ginekolog często
        uważa, że badanie piersi młodej dzieczynie to jakaś fanaberia. usg czy
        cytologię trzeba sobie wyprosić, nie mówiąc juz o badaniach hormonalnych. nie
        dziwię sie, że kobiety rodzą coraz później. bo jesli zaraz po studiach wychodzą
        za mąż i chcą po dwóch latach mieć dziecko, to maja juz 27-28 lat i wtedy
        zaczyna sie leczenie. też trwa trochę czasu. i tak pierwsze dziecko pojawia sie
        po trzydziestce. a zdrugiej strony jest też wiele nastoletnich matek. jeszcze
        kilka lat temu media wespół ze sławami lekarskimi trąbiły, że to niezdrowo, bo
        zwieksza ryzyko raka szyjki macicy. te badania przypominają mi badania o
        szkodliwosci marihuany - raz jest mniej a raz bardziej szkodliwa od papierosów.
        • agatsu Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:40
          katmoso napisała:
          > z rozmowy wyłania sie wręcz okropny obraz. kobieta pracująca i bezdzietna
          > narazona jest na straszne choroby (...)

          no i ten meski typ orgazmu, hahaha
          to dopiero zgroza :DDDDDDDDDD
      • femine79 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 16:00
        bardzo mnie poirytował ten artykuł, kojarzy mi się z nowym polowaniem na
        czarownice- znowu wszystkiemu winne są kobiety, te paskudne baby ambitnie
        kończące studia i chcące znaleźć dobrą pracę by móc żyć na jako takim poziomie.
        co z tego, że chcę żyć lepiej? moja wina, przepraszam, że nie chcę rodzić,
        ukrzyżujcie mnie najlepiej. pod płaszczykiem troski o kobiety przemyca się tak
        naprawdę niechęć do nich, piętnuje się je za to, że odbiegają od stereotypu
        kobiety, bo wiadomo, że w seksistowskim świecie karierę mogą chcieć robić tylko
        mężczyźni. ta strategia straszenia kobiet śmierdzi. dlaczego szanowne
        towarzystwo lekarzy nie pisze alarmujących artykułów na temat szkodliwości
        takiego trybu życia dla mężczyzn? czyżby byli oni gorszym gatunkiem człowieka,
        który można eksploatować dla zysku kapitalisty?
        wszyscy naprawiacze systemu niech lepiej popatrza na kraje, w których kobiety
        rodzą więcej dzieci i niech się głęboko zastanowią co odróżnie te kraje
        od Polski.
        i na koniec chciałabym podkreślić, że tzw. wczesne maciezyństwo nie jest
        korzystniejsze ani pod względem psychologicznym ani socjologicznym i mam juz
        serdecznie dość wmawiania kobietom poczucia winy, bo opóźniają decyzję
        o zajściu w ciążę. co nie spełniają swojego patriotycznego obowiązku w dobie
        kaczyzmu?
        • jodie79 pomyslcie nad przedszkolami, anie straszcie ludzi 04.02.06, 18:41
          Zgadzam się z Tobą zupełnie, femine.
          Nic dodać, nic ująć.

          Rozwinę więc inny nowy wątek: przedszkola marzeń.

          A dlaczego zamiast straszyć niegrzeczne kobiety, nie zacząć myśleć o opiece dla bardzo małych dzieci?
          I to takiej na miarę, z dwoma- trzema językami, gdzie dzieciakom przyjrzy się psycholog, gdzie nauczą się tańczyć, gdzie rozpozna się ich zdolności i zainteresownia A DLACZEGO NIE? Co mamy lepszego niż dzieci?
          Nie tylko dzieci alkoholików by dzięki temu miały lepsze szanse, szanse by kiedyś wziąć los w swoje ręce.

          Ja sama- może nawet zdecydowałabym się na dziecko, bez żadnego tam męża, wiedząc, że nie będę musiała się gryżć, że nie zapewnię dzieciakowi dobrej edukacji i opieki, i w ten sposób pieczętuję jego los.
          Gdyby było takie przedszkole - za darmo oczywiście- to odbierałabym po powrocie z pracy codziennie bez wyrzutów sumienia.

          Zafundujmy sobie w Polsce przedszkola marzeń: takie do których sami byśmy żałowali, że do nich nie chodziliśmy!
          • muszek0 Re: pomyslcie nad przedszkolami, anie straszcie l 06.02.06, 05:55
            Ja sama- może nawet zdecydowałabym się na dziecko, bez żadnego tam męża




            :)))))
            i po co pisać takie głupoty?

          • dorota.alex Re: pomyslcie nad przedszkolami, anie straszcie l 06.02.06, 10:47
            Ja do pracy poszlam od razu po liceum. jak mialam juz troche pieniazkow - poszlam na studia. A ze to
            byla juz praiw 30 - czyli pora rodzenia dzieci - pierwsze urodzilam na drugim roku, drugie na czwartym.
            Studiowalam, rodzilam dzieci i pracowalam. prowadzilam swoja firme, wiec do pracy musialam wrocic, jak
            mlodsze corcia miala 2 tygodnie. Teraz dzieci maja 4 latka i poltora a ja jade na samych trojach i pisze
            magisterke. Ale za to mam kochane dzieciaki i stac mnie na przedszkole marzen - wlasnie takie do
            jakiego sama chciala bym chodzic! Pozdrawiam Mamy po 30-tce!
        • vaterunser Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 18:43
          Mam jeszcze inna uwage:

          Kobieta planujaca macierzynstwo musi miec na uwadze koszty utrzymania i wychowania dziecka.
          Myslenie - dal Bog dziecko, da i na dziecko - jakos nie funkcjonuje wsrod inteligentnych i
          wyksztalconych kobiet.

          W pokoleniu mojej matki i babki kobiety inteligentne i wyksztalcone mialy dzieci i owszem,
          niekoniecznie robily kariere. Tyle tylko, ze mogly polegac na mezczyznach, z ktorymi sie wiazaly.
          Dzisiaj, nawet kobieta, ktory by sie z jakichs tam prywatnych powodow decydowala na taki model, musi
          sie liczyc z tym, ze predzej czy pozniej moze zostac sama z dziecmi. I wtedy bez pracy. To nie jest
          wcale teoretyczna obawa!

          O tym jakos ci panowie doktorzy, rezonujacy na temat poznego macierzynstwa nie pomysleli.

          Mieszkam od lat w Niemczech. Moje drugie dziecko urodzilam w wieku 38 lat. Niejednokrotnie przy
          okazji badan kontrolnych poruszany byl problem poznego macierzynstwa, czy to przez lekarza, czy
          przeze mnie. Wszystkie te argumenty, ktore wyczytalam w artykule, byly, rzecz jasna tematem takze
          juz wtedy. Z ta tylko roznica, ze juz przed prawie dwudziestu laty tutejszy ginekolog wiedzial, ze taki
          jest kierunek rozwoju i na to poradzic sie nie da zachecajac kobiety do wczesnego rodzenia dzieci lub
          straszac je bezplodnoscia czy rakiem.

          Ja mam wrazenie, ze to nie drapiezny kapitalizm jest winny tej sytuacji. W XIX wieku panowal w swiecie
          jak najbardziej drapiezny kapitalizm. I kobiety wychodzily wczesnie za maz, mialy wczesnie dzieci, itd.

          Wiec odnosze wrazenie, ze problem jednak polega na niedojrzalosci mezczyzn.

          Calkiem niedawno przeczytalam naukowy artykul o nowym trendzie w przemianach demograficznych:
          Mlode kobiety interesuja sie coraz czesciej mezczyznami okolo 40. roku zycia, w nadziei, ze w tym
          wieku mezczyzna juz raczej wie czego chce i jest gotow poniesc wyrzeczenia zwiazane z urodzeniem i
          wychowaniem dzieci, przy zalozeniu, ze kobieta nie stroni od pracy zawodowej czy kariery. A ci
          mezczyzni, jak najbardziej niechetni do wczesniejszego wiazania sie, w tym wieku sami szukaja czegos
          waznego w zyciu, bo kariere juz zdazyli zrobic. Mowa naturalnie o ludziach, zarowno kobietach jak i
          mezczyznach z wyzszym wyksztalceniem.

          Jesli ten trend sie potwierdzi, kobiety beda mogly robic kariere i miec dzieci. Oby tak sie stalo.
          Pozdrowienia.
          • wj_2000 Kto zaludni Ziemię za 100 lat 04.02.06, 19:02
            vaterunser napisała:
            > Ja mam wrazenie, ze to nie drapiezny kapitalizm jest winny tej sytuacji.
            > W XIX wieku panowal w swiecie
            > jak najbardziej drapiezny kapitalizm. I kobiety wychodzily wczesnie za maz,
            > mialy wczesnie dzieci, itd.

            Wystarczy zinterpretować słowo "kapitalizm" użyte w artykule, jako, w
            istocie "kosumpcjonizm" i paradoks znika.
            Cechą kapitalizmu XIX wieku był przymus przeżycia (przez robotników), cecha
            dzisiejszego kapitalizmu jest właśnie rozbuchany konsumpcjonizm, bedący
            marzeniem wiekszości. I tych z klasy sredniej, i tych z klasy nizszej.

            Ja, mimo wszystko nie wiem czym sie martwić. Są na kuli ziemskiej populacje,
            które chcą się mnozyć. I za dwa, trzy pokolenia, tylko ich potomkowie będą
            zaludniać Ziemię.
            • princealbert Re: Kto zaludni Ziemię za 100 lat 04.02.06, 19:09
              dobrze, że ktoś to wreszcie zauważył - są kraje gdzie współczynnik urodzeń wcale
              nie maleje. Więc nie ma obaw, ziemia się nie wyludni. A że zmieni się przekrój
              demograficzny i etniczny planety? Zmiany są normalne...
            • kropek_oxford No i CO z tego? Albo to gorszy gatunek ludzi, niz 06.02.06, 04:05
              Polacy?
        • dziadypl Dużo rodzą dieci amerykanki, mąż zarabia żona pro 06.02.06, 13:10
        • unefemme Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 13:53
          > wszyscy naprawiacze systemu niech lepiej popatrza na kraje, w których kobiety
          > rodzą więcej dzieci i niech się głęboko zastanowią co odróżnie te kraje
          > od Polski

          islam?
          • femine79 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 20:57
            tak, spodziewałam się tego, że jak nie doprecyzuję swojej wypowiedzi to ktoś
            przeczyta to, co chce przeczytać
            chodziło oczywiście o kraje eurpoejskie, w których kobiety rodzą więcej dzieci
            niz w Polsce, np. Szwecja, Niemcy
        • Gość: d Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm IP: *.chello.pl 08.02.06, 23:03
          lekarzy nie pisze alarmujących artykułów na temat szkodliwości
          > takiego trybu życia dla mężczyzn? czyżby byli oni gorszym gatunkiem
          człowieka,
          > który można eksploatować dla zysku kapitalisty?

          JESTEM DOBRY CHŁOPAK , ALE DZIECI NIE URODZĘ

          na koniec chciałabym podkreślić, że tzw. wczesne maciezyństwo nie jest
          > korzystniejsze ani pod względem psychologicznym ani socjologicznym

          NIESTETY JEST< POMYSL ILĘ BĘDZIESZ MIAŁA LAT JAK ONE BĘDĄ MIAŁY PO 20 . 60 ?

          patriotycznego obowiązku w dobie
          > kaczyzmu?

          TO WY ROSZCZENIOWCY WYBRALIŚCIE KACZKI , SAMIŚCIE WINNI SOBIE TERAZ
      • weronika66 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 02:23

        To po prostu węzeł gordyjski. Z jednej strony- koszmarne bezrobocie, często
        niskie płace, brak własnego kąta, wygórowane wymagania pracodawców dot.
        wykształcenia, nieodpowiedzialni i nie kwapiący się do ożenku mężczyźni.
        Z drugiej strony naprawdę nie wszystkie młode dziewczyny są bez mieszkania,
        pracy i pieniędzy- tutaj mamy wcale liczne grono przeciętnie i dobrze
        sytuowanych pań, które o dzieciach nie myślą i bardzo się denerwują, gdy im się
        przypomina, że czas upływa i kobieta najnormalniej na świecie robi się coraz
        starsza.Nie stara, nie za stara- tylko starsza.
        I te moim zdaniem najbardziej dramatyzują. Znacząca ich cześć stawia na rozwój
        zawodowy i karierę.
        Owszem nie widzę w tym nic zdrożnego i pochwalam, ale kariera niestety realna
        jest tylko dla kilku %, reszta nie odczeka się jej nigdy.
        Co ciekawe wcale nie dopuszczą do siebie myśli, że choćby na głowie staneły i
        były naprawdeę bez winy- kariery nie uda się zrobić każdemu.
        Zastanawiam się czy młode kobiety widzą swoich rodziców wyłącznie jako
        pracowników dbających o swój tylko rozwój?Czy oceniają ich wyłącznie w wymiarze
        intelektualnym i patrząc na grubość portfela mamusi?
        Jak nie kariera, to, co? Może rodzina, może praca dla innych, może samotność
        (jako wybór świadomy lub znienawidzona).
        Mówienie o wczesnym macierzyństwie u kobiet dorosłych, pracujących bądź
        studiujących rozbawiło mnie do łez i pozostawię to bez komentarza.
        Zastanawia mnie też chęć, aby „pożyć” To po urodzeniu dziecka następuje śmierć
        intelektualna, towarzyska, zawodowa? Nie żyje się? Jak długo się nie żyje?
        Przez okres pieluch czy nie żyje się mając lat 50 kilka i wciąż podając obiadki
        córce, która jest po 30- tce i chce pożyć?
        Lekarze wskazują na biologiczne aspekty odwlekania ciąży i takie ich prawo-
        powinni uświadamiać, chociaż to nie zawsze wszystkim pasuje.
        I nie w każdej kobiecie powinno to zaraz budzić poczucie winy i gniew
        zwłaszcza, że nie wszystkie chcą być matkami i do tego też mają prawo. I tak
        byli mili, że wypominali nam tylko nowotwory, papierosy, alkohol, miażdżycę i
        chyba zawały. Nie wspomnieli o wielu innych przypadłościach pojawiających się
        wraz z upływem czasu (choćby kwestie płodności)
        Biologia zmusza do określenia się i do posiadania choćby w ogólnym zarysie
        wizji siebie za parę lat i to wizji człowieka dorosłego i samodzielnego ,
        któremu (o zgrozo!) nitk nie pomaga, bo on radzi sobie najlepiej jak umie.
        Myślę, że to oburzenie na lekarzy to projekcja ukrytych obaw i lęków, że cos
        może uciec i trzeba trzymać rękę na pulsie, bo sie przegapi.




        • femine79 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 14:17
          ja doskonale wiem, że mój zegar biologiczny tyka i wiem jakie konsekwencje
          zdrowotne może nieść za sobą tzw. późne macierzyństwo, a Ty weroniko66 chyba
          nie wiesz co to jest projekcja- bo w żadnym poście nie przeczytałam aby ktoś
          własne nieuświadomione lęki czy nieakceptowane cechy przypisywał lekarzom i
          lekarce, którzy wypowiadali się w komentowanym artykule.
          irytacja, którą wyrażały forumowiczki dotyczyła w moim odczuciu pewnej
          atmosfery nagonki na kobiety odraczające decyzję o macierzyństwie i obarczaniu
          wyłącznie ich winą za obecną sytuację demograficzną. w skrócie można było to
          odczytać tak: samolubne kobiety i tak zostaną za to ukarane w przyszłości.
          ja się nie zgadzam z takimi uproszczeniami. moim zdaniem problem lezy zupełnie
          gdzie indziej- w tym, że w Polsce nadal kobieta musi wybierać: praca zawodowa-
          macierzyństwo i w tym, że rodzicielstwo tak naprawdę oznacza wyłącznie
          macierzyństwo. od kraju, w którym zyję oczekiwałabym pewnych systemowych
          rozwiązań ułatwiających ludziom obojgu płci łączyć swoje role zawodowe
          z rodzicielskimi.
          to nieprawda, że Polki nie chcą mieć dzieci, one patrzą realnie na sytuację i
          według niej planuja swoje życie. we wszystkich badaniach socjologicznych
          kobiety same mówią czemu nie decydują się na dziecko: bo nie wiedzą czy jak
          wrócą z urlopu macierzyńskiego będą miały nadal pracę, więc te biczowanie
          kobiet robiacych kariery wydaje mi się nie na miejscu.
          poza tym chciałabym uczciwej i pełnej odpowiedzi od lekarzy pochylajacych się
          z troską nad zdrowiem ludzkim i dowiedzieć się od nich jakie konsekwencje
          zdrowotne niesie za sobą póżne ojcostwo zaróno dla mężczyzny jak i dla
          dziecka.
          • soffiaa Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:04
            No nie, femine79 czy uwazasz, ze lekarze zostali specjalnie dobrani, by plesc
            bzdury? Obcasy maja porzadna redakcje, a kazdy z tych lekarzy to autorytet
            (slyszalas moze zeby Starowicz wystepowal w TV Trwam, albo namaiwial kobiety do
            macierzynstwa jako doradca Marcinkiewicza ds becikowego? A moze Prof. Pertynski
            z Pol. Tow. Ginekologicznego wmawia kobietom ze antykoncepcja to zrodlo wladzy
            szatana?). Taka jest ich rola - sa lekarzmi i mowia, co dla nas kobiet
            najlepsze z punktu widzenia bilogii i anatomii naszego ciala. Nawet wtedy, gdy
            nam wydaje sie to niesluszne i niewygodne, albo stronnicze. Zaden z nich nie
            zmusza kobiet do macierzynstwa tuz po maturze, mowia o ograniczeniach, o
            czasach w jakich zyjemy, o kasie, o tym, ze to okolicznosci naklniaja kobiety
            do takiej postawy i ze to nasz wybor. A to ze jestesmy pokoleniem jednej
            wielkiej konsumpcji, ze wolimy miec najnowsze DVD, komorke i nowy model toyoty
            zamiast dziecka. To juz nasz wybor. Druga sprawa - to mezczyzni, ktorzy
            zamieszkuja ten kraj. Wielu nadal czuje sie zwolnionych z obowiazku
            wpolrodzicielstwa, nadal dzieci "maja" wylacznie kobiety, bo wielu samcow
            wychowanych przez nadskakujace im mamusie, zyje w przeswiadczeniu, ze sa
            bogami. Z takimi facetami miec dzieci jest fatalnie trudno, bo caly ciezar
            spada na kobiete. Ot, Polska wlasnie.
            • the_real_kris Blaznisz sie druga czescia swojej wypowiedzi. 06.02.06, 02:00
              To ze nie potrafisz znalezc faceta ktory by chcial miec z toba dzieci nie
              uprawnia cie do wyrazania takiej opinii na temat mezczyzn, nazywania ich samcami
              itp.

              Prawda zdesperowana samico?
              • niemyte_mohery Przyganial kociol garnkowi 06.02.06, 14:13
                the_real_kris napisał:

                > To ze nie potrafisz znalezc faceta ktory by chcial miec z toba dzieci nie
                > uprawnia cie do wyrazania takiej opinii na temat mezczyzn, nazywania ich samcam
                > i
                > itp.

                Zdaje sie ze nie znalazla sie jak dotad zadna chetna do przedluzenia twoich
                niezwyklych genow.
                • niemyte_mohery Re: Przyganial kociol garnkowi 06.02.06, 14:19
                  Jesli mieszkasz w Polsce to towj post swiadczy o tobie jeszcze gorzej. Nalezysz
                  chyba do osob z kategorii " tyle wie co zje". Twoj przypadek jest anegdotyczny
                  a artykul jest o pewnym spolecznym zjawisku.
            • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:17
              > (slyszalas moze zeby Starowicz wystepowal w TV Trwam

              Prof. Lew Starowicz kilkanaście lat temu był zdania, że homoseksualizm można i
              należy leczyć, więc z odwoływaniem się do niego jako autorytetu to bym uważała.
              • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:05
                Bo homoseksualizm to choroba wiec gdzie problem?
                • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:28
                  W zmienianiu poglądów w zależności od kierunku wiatru?
      • niunia9911 Czy tylko kobieta ma dzieci? 05.02.06, 10:00
        Zdenerwowała mnie ogólna wymowa tego artykułu. Komu jak komu, ale lekarzom nie
        trzeba chyba przypominać, że do powołania na świat dziecka potrzeba dwoje ludzi
        przeciwnej płci. Mówi się, że kobiety nie chcą miec dzieci. Przepraszam, a czy
        one mają te dzieci same ze sobą? Dlaczego nie powie się choć słowa o
        niedojrzałych i odsuwających w nieskończoność rodzicielstwo męzczyznach? Kobiety
        są niedojrzałe? Prosze tylko spojrzeć, ile dorosłych kobiet mieszka nadal z
        rodzicami, a ile dorosłych mężczyzn! Zdecydowanie więcej dziewczyn wyprowadza
        się z domu, by zaznać samodzielności, odciążyć finansowo rodziców. Mówię to na
        podstawie własnych obserwacji.Większość chłopaków znakomicie się czuje, będąc na
        garnuszku mamusi. I najchętniej prosto spod jej opiekuńczych skrzydeł przeszliby
        pod opiekę żony. Która powinna ugotować, zarobić, rozganizować, a po drodze
        jeszcze rodzić i wychowywać dzieci. Państwo się dziwią, że z takimi mężczyznami
        kobiety nie chcą mieć potomstwa? Minęła epoka, kiedy MUSIAŁY rodzić, bo nie było
        środków antykoncepcyjnych, a opina publiczna stawiała nie-matki pod pręgierzem.
        Może, zamiast pomstować na kobiety, warto powiedzieć choc parę słów na temat
        niedojrzałości mężczyzn. Gdyby kobiety spotykały odpowiedzialnych, mądrych,
        dojrzałych partnerów, chętniej decydowałyby się na dzieci.
        PS Oczywiście są wspaniali mężczyźni, tak jak są też beznadziejne kobiety. Ale
        mnie chodziło o ogólny trend. Wyjątki go nie odwrócą.
        • mikki33 Re: Czy tylko kobieta ma dzieci? 06.02.06, 11:22
          A mnie bardzo poruszyla Twoja wypowiedz. Zastanowmy sie czy meska, jak piszesz,
          chec siedzenia w domu na garnuszku mamusi jest taka zla? Sam mam 25 lat i
          mieszkam poza domem, w innym miescie - wynajmuje. Niezle zarabiam i caly czas z
          checia wrocilbym do swojego domu rodzinnego na tzw. garnuszek mamusi. Dlaczego?
          To proste: 1. wygodniej - sprzatanie, pranie, gotowanie - nie mowie ze tego
          oczekuje od mamy, ale wiem ze i tak bedzie bo ona tego chce, 2. taniej - nie
          placilbym za wynajem mieszkania obcym ludziom. Poza tym, nie zawsze jest tak ze
          rodzicow trzeba odciazac finansowo, po co wiec walczyc ze swiatem o
          wlasna 'niezaleznosc'? Czy moze zamiast ponosic spore koszta samodzielnego
          zycia mozna zaznac samodzielnosci i budowac dalej rodzine, dom na podwalinach
          tego co zbudowali rodzice? Wlasnie pedu do 'niezaleznosci' i 'samodzielnosci'
          nie rozumiem. Pisze w '', bo niezaleznosc i samodzielnosc mozna miec i w domu
          rodzinnym, jest to kwestia umowy i stosunkow z rodzina. Rozumiem ze jest wiele
          rodzin ktorych nie stac materialnie na to o czym pisze, ale znam wiele
          niezaleznych osob, ktore z tego co wypracowali rodzice nie korzystaja. Dlaczego
          tak jest? Przeciez wtedy i o dzieci latwiej.. I dlaczego dojrzalosc =
          samodzielnosc, zaznanie zycia, samochod, laptop a nie: samodzielnosc,
          odpowiedzialnosc, zona, dzieci, rodzice, rodzenstwo, dom rodzinny dajacy
          mozliwosci latwiejszego startu?
          Pozdrawiam
          • niunia9911 Re: Czy tylko kobieta ma dzieci? 07.02.06, 15:06
            mikki33!
            Ja nie napisałam, że moim zdaniem dojrzałość to samochód i laptop. Napisałam,
            owszem, że dojrzałośc to samodzielność, i tego się nie wypieram. Sądzę też, że
            wiele mam wyrządza swoim synom ogromną krzywdę, gotując, piorąc i sprzątając za
            swoje dorosłe latorośle, bo ”i tak tego chcą”. A może po tylu latach juz nie
            chcą, tylko nie potrafią zmiany stanowczo wyegzekwować, a dzieci niczego się
            nie domyslają, bo im wygodnie?
            Oczywiście, nie uważam, że ktoś, kto zarabia np. 600 czy 700 zł powinien
            koniecznie wynająć mieszkanie i przymierać głodem. Ale jest wielu młodych
            mężczyzn w okolicach 30, których finansowo naprawdę stać na samodzielność, ale
            do niej nie dążą, bo im wygodnie u mamusi. Pieniądze, kóre zaoszczędzą, wydają
            np. na dalekie podróże albo wypasiony komputer. To uważam za pójście na
            łatwiznę. Wierz mi, samodzielność, także finansowa i ”sprzątaniowa”
            diametralnie zmienia spojrzenie na świat, poszerza horyzonty, powoduje, że
            dojrzewa się w przyspieszonym tempie. Czy wiesz, że ptaki często wypychają
            swoje młode na siłę z gniazda, gdy te nie przejawiają ochoty na naukę latania?
            Wiedzą, że przychodzi moment, kiedy trzeba tę umiejętność nabyć. Młodzi
            mężczyźni nie umiejący ”latać” oczywiście nie umrą - tu różnimy się od
            zwierząt. Trudno się jednak dziwić, że nchłopak, któremu ciągle mamusia szykuje
            kanapeczki do pracy i dziewczyna, która od lat sama opłaca rachunki i pierze
            skarpetki, nie znajdują wspólnego języka.
            A co do korzystania z tego, co wypracowali rodzice: oczywiście, to naturalne,
            ale raczej po śmierci matki i ojca, a nie wtedy, kiedy oni jeszcze żyją i być
            może sami chcieliby z tego korzystać!
            Pozdrawiam
      • b5r Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 17:52
        dziekuje za ten wspanialy wywiad! bardzo potrzebny nam mlodym !skad my mamy sie
        dowiedziec tego wszystkiego? Jest tak , ze nie mamy mozliwosci wysluchac opinii
        kilku lekarzy razem na ten temat, bo zwykle wysluchujemy jednego!A dr Starowicz
        to klasyka i klasa najwyzsza! Tylko nie widze zadnych jego pozycji w
        ksiegarniach!!!Dla nas leza na polkach tonami tlumaczenia kamasutry !
        • gakinimod Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:56
          b5r napisał:

          bardzo potrzebny nam mlodym !

          O kim piszesz?

        • annika_vik Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:13
          To są jakieś nieprzystające do życia głupoty, albo wyjątki pokazane jako reguła:

          1. Kobieta nie ma dziecka sama. Do tego potrzebny jest partner. 90% tych
          partnerów dziecka nie chce. To co zrobić w takiej sytuacji? Przekłuwać cichcem
          prezerwatywy? Nota bene wiele kobiet tak robi - w Polsce 90% małżeństw zawiera
          się z powodu dziecka w drodze. A mamy skuteczną i łatwo dostępną antykoncepcję.
          I co, nikogo to nie dziwi?

          2. Jeżeli mimo wszystko kobieta podejmuje decyzję za siebie i partnera, musi
          się liczyć, że będzie musiała SAMA zarobić i na siebie, i na dziecko. I walczyć
          o 200 zł nieściągalnych alimentów w sądzie. Koło się zamyka. Do zarabiania też
          się trzeba przygotować i do niezależności też. Wymaga to czasu.

          2. Tu mówi się o kobietach-karierowiczkach, z których "aż bije dominacja". Ile
          takich kobiet z karierą w Polce jest? Ja słyszałam o 6, które mogę wymienić z
          imienia i nazwiska. Reszta to po prostu kobiety, które na siebie pracują. W
          kasach hipermarketów, w szkołach, w szpitalach.

          3. Zabójcze tempo życia jest dla nas złe. Zgadzam się! Ale jeszcze gorsze jest
          mieszkanie pod mostem i brak środków do życia. Nie można się kopać z faktami.
          Moja siostra po 2 kierunkach pracuje całymi dniami i nie jest w stanie nawet
          wynająć mieszkania w Warszawie. Mieszka w odnajetym pokoju w wieku lat 26(!!!)
          i zostaje jej 300 zł na życie. Decydująć się sama (jej partener o dziecku nie
          myśli) na dziecko skazałaby je i siebie - powiedzmy prawdę - na NĘDZĘ. Niech
          ktoś to w końcu głośno powie.

          4. Zrozumcie wreszcie - kobiety w Polsce chcą mieć dzieci! Naprawdę! Znam tylko
          jedną dziewczynę, która dzieci mieć nie chce. Ale nawet te, którym się udało
          zetknąć ze sobą tak wiele zmiennych: odpowiedzialnego mężczyznę, który kocha i
          też chce potomstwa, dach nad głową (nawet u rodziców), jakieś środki na
          utrzymanie (nawet niewielkie) i tak są sparaliżowane: kosztami utrzymania
          dziecka, brakiem stabilności, perspektwą niewiadomej jeśli chodzi o powtrót do
          pracy, problemem zapewnia dziecku dobrego startu.
          Te, które wiedzą, że mają fajnego męża/partnera, zapewniony powrót do pracy, za
          co jeść i mają gdzie mieszkać - rodzą dzieci! Takie to proste.

          Proponuję od następnego numeru zastanowić się nad tym, czemu MĘŻCZYŹNI w Polsce
          nie chcą mieć dzieci. Bo nie chcą i mówią o tym głośno.

          Morał jest taki:
          Jedymym sposobem, żeby mieć dziecko przed emeryturą :) jest:
          - wyłączyć odpowiedzialność
          - nie przejmować się gadaniem mężczyzn, że nie chcą mieć dzieci
          - "wpadać" w "nieprzewidziną" ciążę :) czyli decydować za swoich mężczyzn
          (taraktując ich jak dzieci, ale co zrobić)
          - jak już dziecko będzie, to jakoś sobie radzić
          - jeżeli można, liczyć na rodziców: na ich pomoc doraźną i finansową.

          Trochę to brzmi upokarzająco, szczerze mówiąc, ale co innego zrobić?

        • westla8 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:21
          Jest to dla mnie kolejny artykul, wpisujacy sie w polska manie medyczna.
          Najbardziej mi sie podobaja stwierdzenia, ze kobieta powinna sie dac badac
          przez roznych lekarzy, ktorzy powinni wspolpracowac se soba. Nie wystarczy wiec
          pojsc do jednego, nalezy do kilku. Jak czesto i do ilu, i kto ma o tym
          zadecydowac (w realiach polskiej sluzby zdrowia)??? Tym bardziej, ze przy
          wszelkim namawianiu do badan czesto sie mowi, ze rutynowe kontrole czasami nie
          wystarcza, wszystko niby bylo w porzadku, a potem sie okazalo, ze niestety nie
          bylo. Z jaka wiec czestotliwoscia nalezy sie badac? A moze nalezy na
          okraglo "latac" do lekarzy? Bo przeciez sie jeszcze slyszy przy okazji takich
          wywiadow, ze sa choroby, ktore nie daja wczesnych objawow, wiec "na wszelki"
          wypadek moze jednak ciagle i ciagle sie badac? Paranoja.

          No i zazwyczaj sie podaje, ze Polska jest na jakims ostatnim miejscu w
          statystyce jakichs badan, zachorowan i umieralnosci. Otoz ja mieszkam na
          tym "Zachodzie dobrobytu", co to jest w czolowce zdrowego podejscia do
          problemu i tu sie do ginekologa w ogole w imie rutynowych kontroli nie chodzi!
          Odbywaja sie kontrole (cytologia, badanie piersi) raz na pare lat w zaleznosci
          od wieku, i o tych badaniach sie tez tu mowi (narzeka), ze sa malo skuteczne.
          Prosba o skierowanie na badanie do ginekologa, kiedy ci nic nie dolega, a tylko
          tak "na wszelki wypadek", jest traktowana jako objaw przewrazliwienia i
          hipochondrii. Jak sie juz uprzesz, to badania dokonuje lekarz domowy, ktory
          zazwyczaj twierdzi, ze jesli nie czujesz, ze ci cos dolega, i masz w miare
          normalny tryb zycia (bo zestresowani to jestesmy wszyscy), to nie ma co siac
          paniki i sie badac sie "na wszelki wypadek". Do ginekologa to sie chodzi juz z
          problemami, nie ma mowy o rutynowych badaniach ginekogicznych np. co rok, a juz
          na pewno nie przez kilku specjalistow, bo to nam sie akurat wydaje rozsadne!
          Chorym to sie mozna zrobic od czytania takich wywiadow, bo sie czlowiek
          dowiaduje, ze wlasciwie wszystko w kazdym wieku na nas czyha i ze w Polsce sie
          to lecewazy, podczas gdy w szerokim swiecie to hoho.
      • little.mary Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:36
        Coraz bardziej zadziwiają mnie artykuły WO.
        Kariera, kariera... większości kobiet wcale nie chodzi o spektakularne sukcesy
        w pracy tylko gwarancję zatrudnienia i jakieś stałe wpływy do domowego budżetu.
        Zamiast stresować i straszyć niemiłosiernie te które niestety przed 30stką z
        pewnych względów nie urodzą państwo dochtorostwo by się wzięło za jakieś
        praktyczne rozwiązania problemów nękających niedoszłe matki. Zauważyliście że
        ostatnio jestesmy zalewani artykułami mającymi zachęcić nas do macierzyństwa?
        • gakinimod Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:54
          No, no zauwazylysmy:)I jeszcze jedno mnie zastanawia w tym artykule: dlaczego
          grupa lekarzy, a wiec specjalistow od okreslonych czesci ciala, pozwala sobie
          na uwagi nijak majace sie do ich kompetencji. Na przyklad ginekolog ubolewa, ze
          jego piekna pacjentka nie ma przyjaciol. To nie jest jego sprawa! Jego sprawa
          jest utrzymanie narzadow rodnych i piersi pacjentki w formie i juz. Ktos inny,
          ze "pozyc sobie" to styl bycia w pokoleniu trzydziestolatkow albo ze mezczyzni
          w Polsce boja sie niezaleznych kobiet. A skad kardiolog, ginekolog czy onkolog
          wie jakie kobiety podobaja sie mezczyznom w Polsce? Dlaczego WO zapraszaja do
          rozmowy lekarzy, ktorzy zamiast wypowiadac sie na tematy, o ktorych moja
          pojecie (wariant optymistyczny), rzucaja spostrzezeniami z magla i
          niezwiazanymi z ich profesja? To pytanie kieruje do osoby, ktora tak dzielnie
          ujela sie za redaktorami WO.
          • lampka.nocna Czynniki antymacierzynskie 06.02.06, 00:16
            Zalewanie "prokreacyjnymi artykulami" nie ma wiekszego sensu bez likwidacji
            rzeczywistych przyczyn spadku dzietnosci, a te sa powszechnie znane: wysokie
            bezrobocie, niskie place, brak poczucia stabilizacji w miejscu pracy, bardzo
            wysokie ceny mieszkan w porownaniu z przecietnymi zarobkami. Mezczyzni nie sa
            doskonali - tez oddalaja decyzje o rodzicielstwie w obawie, ze nie podolaja
            dodatkowym obowiazkom. Maja takie same obawy jak my, tylko nie potrafia sie
            przyznac do swoich lekow. W przeciwienstwie do kobiet maja jednak komfort, gdyz
            ich zagar biologiczny tyka troche wolniej.
          • annika_vik Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:18
            Gaskinimod - bardzo konkretna, rozsądna opinia! To uogólnianie zaczyna mnie też
            denerować.

            I jeszcze jedno - na następnej stronie (dopiero jutro zobaczę wydanie
            papierowe) pewnie jest artykuł, jak to należy być niezależną i jak to nie warto
            zawierzać całkowicie mężczyżnie (vide: "Na skalnym Podhalu"). Pozdrowienia!
          • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:26
            A ja jednak musze sie zgodzic z opinia w gazecie. Nie przekroczylam jeszcze
            magicznej 25 ale dosyc czesto przegladam fora kobiece. Nie wiem moze kazdej
            dziewczynie wydaje sie ze zajscie w ciaze jest takie latwe, ze wystarczy ze sie
            rzuci tabletki i po 3 miesiacach bedze sie w ciazy. Czytajac posty starajacych
            sie kobiet juz rok, uswiadamia mi ze to jest powazny problem. Wiem ze kobiety
            chca cos znaczyc, chca poczuc ze zyja, ze sie spelniaja w zyciu,ze pracuja na
            siebie same. Ale kto powiedzial ze dzieci spowoduja ze kobiety straca poczucie
            wlasnej wartosci? Wiem ze kobiety maja problemy z praca, z mezczyznami ( moze ja
            jestem w inne sytuacji bo moj ukochany pragnie dzieci i slubu) ale lekarze w tym
            artykule pisza o powaznym problemie kobiet, ze spelnieniem sie w rodzinie. Bo co
            nam da ze bedziemy miec kolejny samochod, super kariere i szalenstwa, jak majac
            60 lat nie bedziemy mogli cieszyc sie wnukami bo nasze dziecko bedzie w sie
            spelnialo, robilo kariere itp.
            I mysle ze to nie jest nagonka na kobiety ktore chca robic kariere, ale raczej
            uswiadomienie faktu ze one moga miec duze problemy z zajsciem w ciaze, z
            chorobami a nawet z wlasna psychika. Rozpacz po poronieniach, po nieudanych
            probach, wszystko to moze nawet pograzyc kobiete jeszcze bardziej.
            Moze jestem naiwna, w koncu jeszcze jestem na studiach, ale wg mnie ciaza na
            studiach to nie jest zaden problem. Moze podchodze do tego wszystkiego
            idealistycznie ale uwazam ze dziecko w zaden sposob w tym wieku mi nie
            przeszkadza, a moze mam szczescie ze mam mame i tesciowa ktore zawsze mi
            pomoga.. a moze nie powinnam ich wykorzystywac do pomocy w koncu jako prawdziwa
            kobieta powinnam sama ze wszystkim sobie poradzic.
            Ale jedno mnie nadal wkurza w Polsce, ze ciaza to duzy problem w pracy, ze
            czesto kobiety boja sie przyznac do tego ze sa w ciazy. Sytuacja kiedy kobieta
            musi wybierac miedzy praca a macierzynstwem jest upokarzajaca.
            • kropek_oxford To nie tylko kobiet "wina" (trudnosci z zajsciem w 06.02.06, 04:21
              ciaze). Bylem przerazony, czytajac statystyki plodnosci polskich mezczyzn w
              stosunku do przecietnej EU - polscy panowie maja niby normalna erekcje, ale ich
              plemniki sa w zaniku i liczbowym, i jakosciowym. I jak dziewczyna ma nie miec
              klopotow z poczeciem? No jak?
              A na stan plodnosci panow wplywa mniej wiecej to samo, co na stan plodnosci
              pan: wiek, zdrowie, kondycja, stress etc.
      • jt100 A może druga strona medalu 06.02.06, 00:27
        Pierwsze dziecko urodziłam jeszcze na studiach w wielu 23 lat. Drugie mając 27.
        Przez parę lat nie pracowałam, wychowując synów. Było nam ciężko, pracował
        tylko mąż, nie miałam też nikogo do pomocy. Gdy chłopcy dorośli poszłam do
        pracy. Zrobiłam karierę, znacznie większą nawet niż liczyłam. Mam dobry zawód,
        własną firmę. Z niczym się nie spóźniłam, chociaz było mi trudno. Jestem
        jeszcze dość młoda, ale już wolna. Nigdy nie żałowałam decyzji o wczesnym
        macieżyństwie.
        Mam już dorastające, samodzielne dzieci, które nie wymagają ode mnie takiego
        zaangażowania. Patrzę teraz na moje koleżanki, które są na etapie przedszkola,
        i jestem przekonana, że młodym ludziom znacznie łatwiej wychowuje się dzieci.
        Nie wiem, czy jest to kwestia energii, siły czy może bardziej bezproblemowego
        podejścia.
        W zyciu trzeba wybierać. Takie wybory kosztują: raz cena może być zmarnowana
        szansa na karierę, innym razem zmarnowana szansa na dziecko. Ja tego nie
        komentuję i nie oceniam. Nie każda kobieta musi mieć dzieci i nie każda musi
        zrobić karierę. Myśle, że takich wyborów dokonują nie tylko Polki, z tym że nam
        takiego wyboruu państwo nie ułatwia.


        • arahia1 bardzo słusznie! 06.02.06, 12:57
          Ogół społeczeństwa straszy kobiety wczesnymi porodami, że już do niczego nie
          dojdą, że utkną w połowie drogi w pieluchach.
          Bzdura. Urodziłam dziecko mając 21 lat, na studiach. Nie zaszkodziło to studiom
          skończonym w terminie, doktoratowi również terminowemu i karierze większej niż
          się spodziewałam. Drugie dziecko już zaplanowane na spokojnie również przed
          trzydziestką. Dzięki temu około 40go roku życia będę swobodna z odchowaną
          dwójką dzieci a nie przejęta chorobami wieku przedszkolnego.

          Najgorsze są te Jedynie Słuszne Przepisy na Życie, których udziela się młodym
          dziewczynom. Zależnie od środowiska jest to albo
          "tylko mąż i 5ka dzieci którym wszystko poświecisz da ci szczęście"
          albo "niezależność i ustawiona pozycja zawodowa to podstawa twojego szczęścia"

          Szczęście leży pośrodku.
        • unefemme Re: A może druga strona medalu 06.02.06, 13:57
          1) Masz starszego do siebie męża, skoro mógł Cię utrzymywać - albo nie
          studiował.
          2) Ile godzin dziennie pracował Twój mąż, by utrzymać Ciebie i dzieci? Bo mi
          się wydaje, że Twoje dzieci rzadziej widziały tatusia niż moje, gdzie od
          początku pracujemy obydwoje. Trochę mniej mamy, trochę wiecej taty - to nie
          jest zła zamiana.

          Moim zdaniem.
          • jt100 Re: A może druga strona medalu 06.02.06, 16:20
            Mój mąż jest starszy ode mnie o 4 lata. W momencie ślubu był już po studiach i
            wojsku. Mógł mnie utrzymywać, bo nie jestem bardzo wymagająca. Mam inne
            priorytety. Było nam jednak trudno przez kilka lat, bo bylismy zdani tylko na
            siebie. Nie stać nas było na wczasy czy samochód. Spłacaliśmy kredyty na
            mieszkanie.
            Dzieci ojca widziały stosunkowo często, bo mąż wracał do domu około 16-18
            (wychodził przed 6), soboty i niedziele w domu. I zajmował sie nimi do 20-21. W
            tym czasie nie oglądał telewizji - telewizora nie mielismy. Potem mógł jeszcze
            popracowac lub odpocząć. Tak było przez 5-6 lat. W tym czasie zrobił doktorat
            (nie pracował na uczelni), bo wiedział, że ja jestem w domu, więc dzieci są
            dopilnowane,. Zdobył tez wszelkie uprawnienia. Oczywiście musiał dorabiać, był
            młodym inzynierem, a takim teraz tez dobrze nie płacą.
            Nie rozumiem napastliwego tonu. Kazdy żyje jak mu pasuje i sam sobie ustala
            priorytety. My dokonalismy wyboru, chociaz wyboru właściwie nie miałam. Syn ze
            wzgledu na chorobę nie nadawał się do przedszkola. W efekcie mamy:
            Szczęśliwą rodzinę.
            Dzieci sa bardzo związane z nami.
            Dzieci były dopilnowane, wychowane przeze mnie i mojego męża. Gdy kiedys
            porównalismy z koleżankami, okazało sie, że miały chyba najczęstszy kontakt z
            ojcem.
            Bardzo dobrze się uczą i nigdy nie było z nimi problemów wychowawczych.
            Od kilku lat mamy bardzo dobrą stuacje finansową, stać nas na dom, wczasy,
            prywatną szkołę dla chłopców, ale mąż zawsze powtarza, że nie byłoby to
            mozliwe, gdyby nie moja decyzja o zostaniu w domu.
            • katmoso Re: A może druga strona medalu 07.02.06, 18:25
              to była Twoja decyzja. szanuje ją i szanuję Twego mężą, że udało mu sie
              wszystko pogodzić i zapewnic rodzinie byt przez te lata. każdy żyje tak jak
              chce i jak uwaza za słuszne. dlatego nie rozumiem nagonki na kobiety, które nie
              chca mieć dzieci, ponieważ nie czuje sie jeszcze gotowe, dojrzałe, nie mają
              odpowiedniego partnera - to coraz częstsza przyczyna, nie mają stałej pracy
              albo po porstu nie chcą. to ich wybór. uszanujmy i takie decyzje.
              • jt100 Re: A może druga strona medalu 08.02.06, 13:05
                Ależ ja szanuję. Przecież z mojego wpisu nie wynika nic innego. Opisałam tylko
                swój przypadek - wcale okazuje sie nieodosobniony - jako przykład, że można
                inaczej. Że jeżeli tylko trafi sie na odpowiedzialnego partnera (warunek
                oczywisty i podstawowy), można inaczej planować sobie życie. Niekoniecznie
                lepiej, tylko inaczej. Może nawet trudniej na początku.
                Jestem ostatnią osobą, która organizowałaby na kogokolwiek nagonki, nie mój
                styl, nie moje metody działania.
                Piewsza jestem przeciwna twerdzeniu, że kobieta musi mieć dzieci i męża. Otóż
                wcale nie musi. Rozumiem kobiety, które nie chcą nigdy mieć dzieci. Podziwiam
                wiele kobiet, które z jakichś powodów na to się nie zdecydowały, ale osiągnęły
                w życiu cos dla nich bardzo ważnego.
                I bardzo dobrze. Z zasady jestem przeciwna wszelkim jedynie słusznym schematom
                na zycie.
      • mickey.mouse Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:42
        Fajny artykul
      • anns Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:46
        Czy naprawde w Polsce nie ma kobiety
        ginekologa i seksuologa? A tak to wyglada
        w wywiadach i rozmowach prasowych. Jak zwykle
        o tym, co najlepsze, najsluszniejsze,
        najtrafniejsze etc, dla kobiety
        wypowiadaja sie mężczyźni. To chyba jakis bzik,
        tj., pardon, przypadek psychiatryczny!
        • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:50
          Ależoczywiscie, że jest jedna wspaniała lekarka-intenistka , która non stop
          wypowiada się o ginekologii, uwaza każdą antykoncepcje za szkodliwa, aborcję za
          dzieciobojstwo, a kobiete majacą ponizej 4 dzieci za hybrydę. Dr
          Wujkowska:))))))))))))))))))))))))))
      • the_real_kris No i mamy skutki rownouprawnienia... 06.02.06, 02:19
        Panie robia kariere, fakultety, ale nie maja znajomych, zdrowie im sie sypie,
        stres zjada. I nie maja na nic czasu.

        Po prostu smiech pusty mnie ogarnia jak to czytam. Ja nie robie kariery tylko
        pracuje (zreszta za mocno ta praca sie nie przejmuje - traktuje ja raczej
        ambicjonalnie), posiadam udzialy w kilku firmach - kupione za pieniadze z mojej
        pensji (nie pracuje w nich), w tym roku bylem juz w kilku krajach (status
        Senatora w M&M o czyms swiadczy), przyjaciol mam, dziewczyne wspaniala mam, czas
        na uprawianie kilku sportow mam, pieniadze mam, konsumpcje mam, jestem
        niezalezny, rece mi sie nie trzesa, humor mam i nie placze u lekarza. Jakbym
        chcial miec dziecko to wystarczyloby sie zdecydowac.

        I jeszcze jedno - chcialbym sprostowac pewien powszechny blad. Mezczyzni nie
        boja sie kobiet w typie buisness-women - oni po prostu takich kobiet nie chca -
        a to zasadnicza roznica. Kobieta z ktora mezczyzni chca sobie ulozyc zycie
        powinna byc mila i lagodna, nie ostra i nieprzyjemna.


        Ciao

        Pozdrawiam rownouprawnione frustratki i ciesze sie ze staracie sie rownouprawnic
        w stresie.
        • kropek_oxford Are you normal, sonny? 06.02.06, 04:24

          • niemyte_mohery Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 05:17
            Sonny- pea brain, zeczywiscie troche niekumaty i jakby zaindoktrynowany.
            Porownuje jablka do pomaranczy, prace w Polsce (bez wzgledu na plec) z praca na
            zachodzie (tez bez wzgledu na plec).

            Sonny nie widzi ze dla niego miec dziecko to po prostu zrobic dziecko (wydatek
            czasowy: 10 minut, pomiedzy zrobieniem codziennych 15 pompek i obejrzeniem
            ulubionej soap opera). Dla kobiety miec dzicko to chodzic w ciazy, urodzic i
            wykarmic (wydatek czasowy: 12 miesiecy, od 1 do 24 godzin dziennie).

            Mam nadzieje, ze bohaterki reportazu po przeczytaniu jego postu beda mialy
            dodatkowa motywacje do pracy. Dla takich facetow nie warto poswiecac kariery.
            • the_real_kris Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 10:46
              Niemyty moherze czy tez czlowieczku o rozumku rozmiaru orzeszka jak raczyles sie
              przedstawic na poczatku. Pracuje w Polsce (chociaz czesto w zwiazku z praca
              podrozuje za granice) - pamietaj - life's what you make it...

              Jeszcze jedno - pracuj, pracuj a garb sam ci urosnie. Trzeba myslec a nie
              pracowac - wowczas zyskuje sie wolnosc. O posiadaniu dziecka pisalem raczej iz
              moja kobieta moze miec dziecko w kazdej chwili - tzn. nie musi stresowac sie
              wydatkiem czasowym 12 miesiecznym a raczej 20 letnim. I provide for that, you gimp.

              No i na koniec - soap opery i w ogole TV w calosci pozostawiam takim frustratom
              jak ty - ja nie mam na to czasu i praktycznie nie ogladam.
              • niemyte_mohery Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 14:22
                Jesli mieszkasz w Polsce to towj post swiadczy o tobie jeszcze gorzej. Nalezysz
                chyba do osob z kategorii " tyle wie co zje". Twoj przypadek jest anegdotyczny
                a artykul jest o pewnym spolecznym zjawisku.
          • the_real_kris Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 10:37
            I am normal but knowing you from your previous 'elaborates' I know you are not,
            so bite me sucker.
      • katlia po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 02:21
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego w 21ym wieku kobiety (i spoleczenstwa) uwazaja,
        ze powinno sie miec dzieci przed 30stka. Z dobra opieka lekarska, porod majac
        30+ lat to zaden problem. Fakt jest, ze bedac troche starsze, takie kobiety,
        wyksztalcone i juz na pewniejszym etapie w pracy, sa lepiej przygotowane na
        dzieci - i finansowo i psychicznie. Sa bardziej cierpliwe, wyrozumiale i czesto
        w lepszych (bo dluzszych, bardziej wyprobowanych) zwiazkach. Po powrocie do
        biura, stac je na lepsza opieke dla dziecka, i na zabezpieczenie dobrych
        warunkow dla dziecka nawet w razie rozwodu. Jezeli chcesz miec 3-5 dzieci,
        dobra, zaczynaj majac 23 lata...i trzymaj kciuki, ze bedziesz mogla te dzieci
        utrzymac. Ale dla wiekszosci z nas 2 dzieci wystarczy - a z tym mozna bardzo
        latwo poczekac do trzydziestki, i takze polaczyc zycie rodzinne z nawet
        bardziej wymagajaca praca.
        • mniklas5 Re: po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 04:07
          po to by bylo zdrowsze i dorodniejsze , nie wiem dlaczego ludzie tutaj
          wymyslaja farmazony , bzudy plota, dziewczuyna 19-20 letnia wlasnie ma rodzic
          bo to jest optymalny wiek, tak jest od tysiacleci z korzyscia onizenia wieku w
          krajach afrykanskich. Drugie , mezczyzni ktorzy chca miec rodzine , zone plus
          dzieci nie chca miec jeje namaistki a wrecz antyrodzine jaka jest kobieta
          pracujaca 14 godzin. Wybor jest prosty dla kobiet albo kariera albo maz i dzieci
          Tak jest na calym swiecie
          • kropek_oxford "Na calym swiecie" to znaczy GDZIE? Wymien pare 06.02.06, 04:33
            panstw europejskich, misiu:))) I nie jest prawda, ze najzdrowsze dzieci rodza
            osiemnastki - optymalny dla rasy bialej wiek to 23-24 lata (nb. guzik prawda,
            ze w Afryce inaczej - pierwsza miesiaczka Europejek jest wczesniejsza). Dzieci
            mlodek sa fizycznie slabsze, dzieci kobiet starszych bardziej narazone na
            zmiany genetyczne (a i zajscie w ciaze nieco trudniejsze). Co ciekawsze,
            wlasnie na wyzej podany wiek przecietnej pierworodki w Europie wskazuja
            stare...akta koscielne: latwo z aktow slubow i narodzin/chrzcin ow wiek matek
            wyliczyc. Inna rzecz, ze ojcowie miewaja w tych ksiegach zazwyczaj pod 40-
            tke:)))
          • katlia Re: po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 06:25
            Raz, piszesz jak ktos z sredniowiecza... szkoda mi twojej rodziny.

            Dwa, radze pojezdzic troche po swiecie i spedzic troche czasu wsrod
            wyksztalconych kobiet z karierami - czy to w Europie zachodniej, czy w USA, czy
            w Kanadzie, czy w Arentynie, czy nawet w Indii - nie w srod wiesniaczek, nie na
            prowincji 3go swiata (bo nawet w srod elit 3go swiata widzi sie to, o czym
            pisalam) a dopiero potem wypowadac sie na temat jak jest na "calym" swiecie.

            Moze akurat "dziewuczyny" maja dzieci w wieku lat 19-20 tam, gdzie mieszkasz,
            ale nie
            • dziadypl [...] 06.02.06, 13:33
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • niemyte_mohery Re: po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 16:42
          Prawa bilolgii nie przestaja dzialac tylko dlatego ze mamy 21 wiek (data to i
          tak tyko umowny numer). W jednostkowym przypadku nie ma znaczenia czy ktos ma
          dzieci po trzydziestce, w spolecznym bardzo duze. W krajach w ktorych kobiety
          decyduja sie na dzieci coraz pozniej pojawily sie problem z dodatkowymi
          wydatkami medycznymi na leczenie bezplodnosci. Nawet w USA, gdzie nie ma
          takich problemow demograficznych jak w wiekszosci krajow europejskich, a
          panstwo nie ma ambicji kontrolowania co kto mysli i co kto robi, zaczela sie
          dyskusja jak pomoc mlodym malzenstwom aby mogly sie zdecydowac na posiadanie
          dzieci juz na studiach. Przede wszystkim chodzi o to aby mloda kobieta po
          odchowaniu dzieci mogla realizowac swoje ambicje zawodowe.

          A w Polsce coz, najpewniej nasza moherowa komuno-prawica skonczy na
          propozycjach regulacji zeby babe wziac za leb i niech siedzi w domu.
      • polski_murzyn Mamy SOCJALIZM ,a NIE KAPITALIZM .Durnie . n/t 06.02.06, 05:22
      • piekielnica1 Re: Kobieta i drapieżni P R A C O D A W C Y 06.02.06, 06:36
        wszyscy obwinają kobiety, a nikt nie protestuje, że trzeba pracować po 12 - 14
        godzin,
        obwinia się kobiety, o wygodnictwo i egoizm - tak to bardzo wygodne pracować 14
        godzin i jeszcz przez 6 - 7 dni w tygodniu
        szefami są zazwyczj panowie, a jeśli jest kobieta to i tak jej szefam jest facet
        może czas zacząć poważnie pomyśleć o rynku pracy i stosunkach tam panujących
        • frank_drebin1 Re: Kobieta i drapieżni P R A C O D A W C Y 06.02.06, 08:25
          a moze tak przestac popierac PiS, kk i otumaniajacy kult JP II? moze wiecej
          wymagac od swojego mezczyzny. wszystkie posty bardzo tworcze i ciekawe, widac,
          ze to punkt widzenia kobiet. brawo!!!
        • k4free 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 06.02.06, 10:08
          > wszyscy obwinają kobiety, a nikt nie protestuje, że trzeba pracować
          > po 12 - 14 godzin, obwinia się kobiety, o wygodnictwo i egoizm -
          > tak to bardzo wygodne pracować 14 godzin i jeszcz przez 6 - 7 dni
          > w tygodniu

          Oczywiście że to ABSOLUTNE WYGODNICTWO i LENISTWO!

          Ja przez 10 lat pracowałem na dwójkę dzieci po 18 godzin na dobę
          ================================================================
          bez ANI JEDNEGO DNIA URLOPU! Spałem zwykle po 4 godziny na dobę.

          Żona spała 9 godzin.

          Ale karmiła persią i wykarmiła zdrowe dzieciaki.

          Na studia jeździła co tydzień pociągiem 200 kilometrów z niemowlakiem
          w wózku. W trakcie wykładów robiła sobie krótkie przerwy i wyskakiwała
          na karmienie do toalety... (wtedy jeszcze - w początkach lat 90-tych
          karmienie piersią na sali wykładowej byłoby raczej szokującym obrazkiem)

          Myślę, że pod hasłem KARIERA kryje się tak naprawdę HEDONIZM i ŁATWIZNA
          życiowa!

          Kto to widział pracować tylko 14 godzin... To dla mnie zupełnie niepojęte!
          To niepoważne nazywać takie lenistwo PRACĄ!
          • emilith Re: 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 06.02.06, 15:02
            > Ja przez 10 lat pracowałem na dwójkę dzieci po 18 godzin na dobę
            > ================================================================
            > bez ANI JEDNEGO DNIA URLOPU! Spałem zwykle po 4 godziny na dobę.

            Hmmm, ale w ogóle widywałeś/rozmawiałeś ze/poznawałeś swoje/swoimi
            dzieci/dziećmi w tym czasie?
            • k4free Re: 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 06.02.06, 22:33
              > Hmmm, ale w ogóle widywałeś/rozmawiałeś ze/poznawałeś swoje/swoimi
              > dzieci/dziećmi w tym czasie?

              Ależ oczywiście że tak. Praca nie była jednorodna i w jednym
              miejscu (wyłącznie poza domem), zawsze spory kawałek pracy
              był w domu przy komputerze (od 1994 roku przez internet).

              Na spacery z wózkiem ja chodziłem
              Do przedszkola muzycznego córkę przez całe miasto tramwajem ja odwoziłem
              Kiedy miałem samochód przed pracą woziłem nim syna do przedszkola
              Kiedy dzieci były małe (1-2 klasa podstawówki) to ja je odprowadzałem do szkoły

              Takie poranne obowiązki dla mojej żony były niemożliwe do udźwignięcia
              bo nie potrafiła wstawać rano

              A ja się kłądłem spać dopiero o 10.00 lub 14.00 (kiedy się udawało
              na dwie-trzy-max cztery godzinki). Dwa razy w tygodniu odsypiałem
              sobie nieco dłużej (6-8 godzin)...

              Miałem tyle czasu na pracę i dla dzieci bo NIE OGLĄDAŁEM TV od 1991 roku!
              (kobiety za dużo oglądają TV i za długo muszą spać - taka biologia)

              Z żoną i dziećmi chodziliśmy czasem na koncerty (kluby albo filharmonia)
              Taki wypad raz najakiś czas bardzo dobrze robi. Jak żona nie mogła
              albo nie chciała to szedłem sam z dziećmi...

              Miałem czas nawet jeździć z córką na demonstracje rowerowe (masy krytyczne)

              A wspólne wycieczki rowerowe do parku latem? Miodzio!
              Brałem sobie wtedy pracę ze sobą (redagowanie tekstów) na zieloną trawkę.

              A z małymi dziećmi na WOODSTOK do ŻAR to niby kto jeździł jak nie ja?
              (nawet tam w Żarach pracowałem, bo sprzedawałem ekologiczne torby z lnu!)

              A nad jeziora w pojezierze lubuskie z rodziną kto jeździł?
              Najpierw pływanko kajakami, oglądanie zaćmienia słońca
              ...a potem w samochód i do Gorzowa na negocjacje z potencjalnymi
              klientami w wydawnictwach i drukarniach :-)))

              W w góry zimą na narty kto jeździł z całą rodziną?
              W Szczyrku zjeżdżaliśmy jak szaleni... a w przerwach na stoku
              odbierałem komórkę od dzwoniących klientów by potem wskoczyć
              w samochód i siup do Bielska-Białej na negocjacje z klientami!

              Praca to samorozwój i przyjemność za którą Ci płacą!

              To co Wy nazywacie PRACĄ czyli źle rozumiana KARIERA
              pod okiem BULTERIERA to NIEWOLNICTWO i autodestrukcja!

              Współczuję - wspomnicie moje słowa po latach...
              • katmoso Re: 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 07.02.06, 18:32
                jasne. znam ojców, którzy wozili dzieci do szkoły, jeździli z nimi na
                wycieczki, grali w pilkę i ogolnie fajnie sie bawili. a matki w tym czasie
                uradowane, że dzieci mają na kilka godzin poza domem prały, sprzątały, gotowały
                i może od czasu do czasu biegły do fryzjera w nadziei, ze wieczorem hojny mąż
                zabierze je na koncert, lub choćby do kina. niestety, męski punkt widzenia nie
                obejmuje w naszym kraju całości spraw związanych z dziećmi.
                • k4free >> POJEDYNEK w PRANIU - MOJE leniwe PANIE << 11.02.06, 23:52
                  katmoso napisała:

                  > jasne. znam ojców, którzy wozili dzieci do szkoły, jeździli z nimi na
                  > wycieczki, grali w pilkę i ogolnie fajnie sie bawili.

                  Oczywiście: PRANIE PIELUCH TETROWYCH zamiast kupowania wygodnych (dla kobiet
                  ale nie dla dzieci) pampersów przez 6 kolejnych lat aż DNO od pralki odpadło
                  to jest ŚWIETNA ZABAWA :-))) (mieliśmy córkę i syna w odstępie 3 lat)

                  Podejrzewam, zważywszy dzisiejszą popularność pampersów, że OBECNIE młode
                  matki mniej wiedzą o PRANIU niż ja wiedziałem, kiedy miałem 25 lat...

                  I jeszcze narzekają, że nie wiedzą który proszek lepszy, bo w każdej reklamie
                  tak ładnie wszystkie wyglądają... Na szczęście ja wybrałem zarówno nową pralkę
                  (BOSCH) jak i nową lodówkę, które służą już prawie 10 lat BEZ AWARII (bo ja nie
                  kieruję się reklamami czy podszeptami koleżanek tylko rzetelną wiedzą).

                  Dodam, że karmienie syna (młodszego dziecka, kiedy już pełniłem poważną funkcję
                  w prywatnej firmie) wymagało dodatkowo kupowania w aptekach na receptę MLEKA
                  SOJOWEGO w PROSZKU ("PROSOBEE") - ze względu na jego SKAZĘ BIAŁKOWĄ. I jak
                  myślisz, kto po całym mieście się tułał OD APTEKI DO APTEKI w poszukiwaniu tego
                  specyfiku? Zaznaczam że to były lata 94-95 kiedy jeszcze nie było w polsce
                  takiego jak dziś INTERNETU!

                  A jedzenie, myślisz to co? Myślisz że żona przygotowywała mi kiedykolwiek
                  jedzenie? Wyłącznie DZIECIOM i SOBIE! Ja jestem wegetarianinem i dobrym
                  kucharzem, poza tym chyba łatwo się domyśleć, że dorosły mężczyzna nie przepada
                  za kleikami dla niemowląt i zupkami z miksera. Moja żona była tak zmęczona swoją
                  nauką, że nie chiała już robić jedzenia...

                  To taki punkt widzenia wyzwolonej nowoczesnej kobiety :-)

                  Dodam jeszcze, że najczęściej chodziłem i do dziś chodzę w nieprasowanych
                  ciuchach (na szczęście mogłem sobie zawsze na to pozwolić) a w SZAFIE
                  objętościowo moje rzeczy zajmują 5% przestrzeni, natomiast pozostałe 95% to
                  ciuchy mojej żony :-)))

                  Dzisiaj ja jestem SIWY w wieku 40 lat a moja żona w wieku lat 35 ma piękną,
                  zadbaną cerę i wysportowaną figurę (chodzi od lat na TAI CHI)

                  Jeszcze jakieś pytania?

                  PS. W piłkę nie gram i nie grałem. Ani z dziećmi ani z kolegami. Grałem na
                  fortepianie, gitarze i perkusji. Dla dzieci odstawiłem to moje granie... i przez
                  ostatnie 15 lat odmówiłem sobie wyjazdu na koncerty ROLLING STONES, KING CRIMSON
                  i wielu innych wyjątkowych gigantów, o których zobaczeniu zawsze marzyłem za
                  młodu...
      • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 08:46
        Alez pieprzenie, normalnie bebechy sie przewracaja!

        Jak facet pracuje 14h dziennie, to pewnie nie ma "kolatania serca i nie
        dretwieja mu rece". Ale jemu wolono! Jak nie ma stalej partnerki i jest z tego
        powodu nieszczesliwy, to tez jest ok, ale jak to dotyczy kobiety - tragedia
        wtedy jest po prosu i dramat.

        Jemu wolno miec "sex typu meskiego", tzn. jak to pieknie ujal poeta "lec du.a
        do zony" po krociutkim seksie, ale jesli dokladnie to samo robi kobieta (i
        sprawia jej to satysfakcje) - toz to rozpacz, one powinny inaczej!! Ich
        satysfakcja sie nie liczy, pamietajcie o tych bednych "rozzalonych" chlopach!
        Kobity maja sie kochac "po bozemu", musza wrecz, bo inaczej Starowiczowi, albo
        innemu frustratowi psuja statystyki!

        W wiekszosci normalnych krajow swiata kobiety rodza dzieci po 30-tce, I to jest
        powszechnie aprobowane, panstwo stara sie wspomoc takie (nie)pozne
        macierzynstwo, chociazby poziomem opieki zdrowotnej. Ale nie w Polsce, o nie!
        Tutaj panuje zascianek popierany cwierkaniem watpliwych autorytetow, ktore
        zmieniaja poglady jak choragiewki, w zaleznosci od tego, z ktorej strony wieje
        polityczny wiatr. "Niech rodza 19to latki! Naturalnymi sposobamy, niech zadna
        nie mysli o cesarce, znieczuleniu, czy innych takich bzdurach! Przeciez juz Bog
        powiedzial "w bolu bedziesz rodzila", to cierp, babo! Niech sie wam, babom, w
        glowach nie przewraca! Conajmniej trojke dzieci kazda ma miec, to problemow
        demograficznych nie bedzie! I kazda bedzie grzeczniutko w domu siedziec, bo
        ktos sie tymi dziecmi przeciez bedzie musial zajac. I slusznie - wiecej
        niezagrozonej przez kobiety pracy dla mezczyzn - panow stworzenia, ktorzy od
        czasow "wolnej konkurencji pracowej" strsznie sie zrobili sfrustrowani. (No nie
        wiedziec czemu! ;-P ) Spokoj w domu, bo baby - nie majac wlasnej kasy, pracy
        ani szans na takowa - beda wreszcie siedzialy jak myszy pod miotla. Jak wieki
        temu bylo!" I jak wynika z prezentowanego trendu - nadal powinno byc...

        Chryste, po prostu zgroza.
      • pokeo2 Nie zgadzam sie 06.02.06, 09:29
        To jest swietny artykul. Swietny i potrzebny a ze Ty akurat nei mozesz to chyba nie wina tych lekarzy.
      • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:32
        Ten artykuł to jakaś farsa!!!
        Kobieta powinna, kobieta musi, kobieta ma, kobieta powinna wiedzieć....
        A ku.rw.a m.a.ć, gdzie jest męzczyzna?
        Urodzić dziecko do 25 roku zycia to znaczy zanim skończy sie studia znależć
        odpowiedzialnego męzczyznę, który chce założyć rodzinę!
        Pokażcie mi faceta,który w tym wieku chce mieć dziecko, a nie jest jakimś
        ogniwem pośrednim - już nie nastoletek, jeszcze nie męzczyzna!

        Albo to :
        "Paradoks polega na tym, że mężczyźni znacznie łatwiej odzwyczajają się od
        palenia. U mężczyzn umieralność z powodu raka płuca spada, tymczasem u kobiet
        stale rośnie. "

        Nie wiem kto ten paradoks wymmyslil, chyba Pan doktor na podstawie statystyk
        pt. co kto powiedział. Akurat w moim otoczeniu to faceci palą po 30 lat, a
        kobiety rzucają niemal z dnia na dzień, siłą woli. Facet rzuca palenie, juak
        sie dowiaduje , że ma guz, nie wiadomo tylko czy złośliwy:P
      • emenemka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:42
        Ale mnie zaraz zjecie, już to widzę. ;) Ale co tam.
        Mam 21 lat, studiuję dziennie. Od 3,5 roku jestem w stałym związku (tak, to jest
        możliwe), mieszkam w drugim co do wielkości mieście w Polsce, nie mam bogatych
        rodziców, nie jestem katoliczką. I mam zamiar, wbrew wszystkiemu, mieć do
        trzydziestki dwójkę dzieci. To nie marzenie, to cel. Wśród znajomych nie widzę
        jakoś nastawienia na "pożycie" i wyścigu szczurów. Większość myśli racjonalnie,
        chce mieć pracę, ale nie za wszelką cenę. I dlatego naprawdę nie rozumiem kobiet
        nieco starszych ode mnie, które nie decydują sie na dziecko "bo cośtam". Dla
        mnie to tylko i wyłącznie wymówki, wypieranie sie swojego instynktu i pogrążanie
        swojej kobiecości. Poza tym, kto powiedział, że ma być łatwo?? W życiu chodzi o
        to, żeby było trudno. Żeby się zahartować. Żeby móc być później oparciem dla
        swoich dzieci i swoich rodziców. Każdy ma marzenia, żeby "coś" osiągnąć, ale
        zwykle to "coś" nie jest do końca określone i tak naprawdę gonimy za cieniem.
        Albo, co gorsza, "coś"=pieniądze. Jak chcecie, to tak żyjcie. Ja odmawiam. Mam
        pełną świadomość, że jestem na "nieżyciowych" studiach (polonistyka, kto teraz
        studiuje polonistykę?), że najprawdopodobniej będę w tygodniu uczyć cudze dzieci
        odmiany przez przypadki a wieczorami robić korekty do wydawnictw. I myślicie, że
        się tego boję? Że mi wstyd, że będę miała takie życie? NIE. Bo wiem, że ono ma
        takie być, że to moja decyzja, że takie będzie. I wiem jednocześnie, że będę
        miała dzieci przed trzydziestką, kto wie, może przed 25 rokiem życia. Bo po
        prostu tak chcę. I, nie obraźcie się, wydaje mi się to zdrowszym (fizycznie i
        psychicznie) rozwiązaniem niż gonienie za pieniędzmi, a później walczenie o
        dziecko. Ale może ja tak po prostu mam - zawsze przeciw wszystkim. Może to
        rodzaj buntu przeciw obrazowni ekspansywnego babo-chłopa. Nie wiem. I jeszcze,
        żeby dopełnić Wam mętliku w głowie, powiem, że jestem uważana za feministkę. ;)

        emenemka
        A czy wiecie, że żyje sie też po 40.? ;) I że wtedy też można sie realizować?
        mając dzieci-nastolatki pod bokiem? ;) Trzeba tylko mieć krztynę pozytywnej
        wyobraźni.
        • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:52
          A moze porozmawiamy wtedy , kiedy wyprowadzisz sie od rodziców, wynajmiesz z
          facetem własny kąt, znajdziesz pracę i urodzisz pierwsze dziecko(jesli Twoi
          znajomi chcą mieć pracę nie za wszelką cenę , to jaki jest ich wariant
          utrzymania? )
          Bo wiesz w Twoim wieku tez miałam rózne marzenia, tylko życie mi je dość
          bolesnie , niestety, zweryfikowało...Chcieć to za mało.
          • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:54
            i dodam tylko - ten sam kierunek...
        • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:07
          i owszem, ja po przeczytaniu postu mam ochote kopnac cie w cztery litery. Nie
          dlatego ze na cos tam sie decydujesz - jak chcesz rodz i dziesiecioro dzieci.
          Nic mi do tego; to twoja macica i nic mi do tego jak wykorzystasz. Tylko z laski
          swojej zamilknij i nie rzucaj farmazonow w stylu "Dla mnie to tylko i wyłącznie
          wymówki, wypieranie sie swojego instynktu i pogrążanie swojej kobiecości". ja
          tam swoje insytnkty znam lepiej od ciebie, wiec nie masz prawa mowic mi czy sie
          ich wypieram czy tez nie; bo ich, do jasnej i ciezkiej cholery NIE ZNASZ !!!
          Pisz o swoich istynktach tylko i wylacznie, a cudze zostaw w spokoju. A
          argumentu o pograzonej kobiecosci to moze w ogle nie uzwaj, bo jest on smieszny...
          I wyobraz sobie, ze istnieja osoby ktore moze nie chca miec dzieci i nie ma to
          zwiazku z kariera, pozyciem etc. Po prostu istnieja ludzie ktorzy mysla inaczej
          niz Ty - pogodz sie z tym i przestan ronic krokodyle lzy nad tymi ofiarami
          wyscigu szczurow o cialach wycienczonych stresem i tabletkami antykoncepcyjnymi
          - bo te ofiary to raczej zyja w strachliowych glowkach pseudoekspertow z artykulu...
          • emenemka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:22
            Mówiłam, że mnie zjecie. ;) IMO istynkty kobiece są w miarę ogólne i wspólne.
            Chyba że chcesz mi powiedzieć, że różnimy się na gruncie biologii i hormonów.
            Poza tym napisałam: "dla mnie" = w mojej opinii. Nikt nie musi się z tą opinią
            zgadzać. Jak również nie napisałam NIGDZIE, że kobieta MUSI mieć dzieci. Pisałam
            o sobie. Ja wbrew pozorom, które może z mojego posta wyszły, jestem za całkowitą
            wolnością w decyzjach kobiety. Napisałam również, że niektórych decyzji nie
            rozumiem. Wolno mi. Tobie wolno wytłumaczyć mi racjonalnie taką a nie inną
            decyzję bez takiej ilości wykrzykników. Ja tylko mówię, że tak jak ja myślę, to
            też można. Bo odnosze wrażenie, że niektóre kobiety w ogóle nie widzą takiej
            możliwości, ale nie bardzo potrafią powiedzieć dlaczego. A ja lubie konkretne
            stanowiska. To tyle. Poza tym - Lwa-Starowicza nazywasz pseudoekspertem? Rozumiem.

            Co do posta wyżej, tak zbiorczo odpiszę. Mieszkam sama z chłopakiem. Zarabiamy i
            z małą pomocą rodziców jest dobrze. Nie stać mnie może na zakupy w H&M, ale nie
            czuję sie z tego powodu pokrzywdzona. I tak, cały czas myślę poważnie o dziecku
            w niedalekiej przyszłości. (A koszty /ulubione wasze słówko chyba/ znam, bo mój
            brat ma pięciomiesięczniaka ;) )
            • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:24
              Mam takie pytanie - mieszkacie w wynajętym mieszkaniu ? Gdzie pracujesz na
              etat, skoro studiujesz dziennie?
            • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:42
              nie zjem Cie bo cieleciny nie lubie.
              Najwidoczniej roznimy sie na gruncie tychze hormonow i instynktow, bo chociaz
              jetsem starsza od Ciebie to nie odczuwam potrzeby posiadania dziecka (nie biore
              tabletek anty; zeby nie bylo ze hormony spustoszyly moj organizm i to od tego
              jestem pograzona w swojej kobiecosci kobieta) no ale rzecz jasna jestem
              zakompleksiala i niezaspokojona jak to jakas mila osoba stwierdzila przed chwila :)
              ktos kto pisze o wolnosci wyboru kobiety powinien zrozumiec argument ze ktos
              jest inny niz ty i wypisywac glupot o pograzaniu kobiecosci - to nie jest
              argument na miare studentki polonistyki, chyba stac cie na cos bardziej sensownego.

              Co do pana Starowicza, to jest od ekspertem tylko i wylacznie w kwestii orgazmow
              lub tez ich braku a nie w kwestii stylu zycia swoich asystentow, wyborow
              zyciowych Polek oraz ambicji zawodowych lub ich braku.

              Argument o zakupach w HM jest smieszny - to typowy sklep z ciuchami ze sredniej
              półki i kupowanie w nim nie ma nic wspolnego z konsumpcjonizmem ani zabijaniem
              sie za kasa; skoro wedlug ciebie to ma byc przejaw dobrobytu za ktorym tak
              zabijaja sie te sfrustrowane babiszony biorace udzial w wyscigu szczurow to
              znaczy ze sugerujesz wsyztskimi zycie na najnizszym poziomie - bo kupienie sobie
              lub dziecku (wlasnie dziecku) niezbyt drogiego ubrania raz na jakis czas nie
              jest niczym ekstrawaganckim i nie m nic wspolnego z ekstrawagancją.
              Konsumpcjonizm to bedzie jak ja poddam sie aborcji, bo dziecko bedzie
              przeszkadzalo mi w awansie ktory umozliwi mi nalogowe kupowanie w MaxMarze...


              > Mówiłam, że mnie zjecie. ;) IMO istynkty kobiece są w miarę ogólne i wspólne.
              > Chyba że chcesz mi powiedzieć, że różnimy się na gruncie biologii i hormonów.
              > Poza tym napisałam: "dla mnie" = w mojej opinii. Nikt nie musi się z tą opinią
              > zgadzać. Jak również nie napisałam NIGDZIE, że kobieta MUSI mieć dzieci. Pisała
              > m
              > o sobie. Ja wbrew pozorom, które może z mojego posta wyszły, jestem za całkowit
              > ą
              > wolnością w decyzjach kobiety. Napisałam również, że niektórych decyzji nie
              > rozumiem. Wolno mi. Tobie wolno wytłumaczyć mi racjonalnie taką a nie inną
              > decyzję bez takiej ilości wykrzykników. Ja tylko mówię, że tak jak ja myślę, to
              > też można. Bo odnosze wrażenie, że niektóre kobiety w ogóle nie widzą takiej
              > możliwości, ale nie bardzo potrafią powiedzieć dlaczego. A ja lubie konkretne
              > stanowiska. To tyle. Poza tym - Lwa-Starowicza nazywasz pseudoekspertem? Rozumi
              > em.
              >
              > Co do posta wyżej, tak zbiorczo odpiszę. Mieszkam sama z chłopakiem. Zarabiamy
              > i
              > z małą pomocą rodziców jest dobrze. Nie stać mnie może na zakupy w H&M, ale nie
              > czuję sie z tego powodu pokrzywdzona. I tak, cały czas myślę poważnie o dziecku
              > w niedalekiej przyszłości. (A koszty /ulubione wasze słówko chyba/ znam, bo mój
              > brat ma pięciomiesięczniaka ;) )
              • dziadypl [...] 06.02.06, 13:36
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:42
              > Mieszkam sama z chłopakiem. Zarabiamy i z małą pomocą rodziców jest dobrze.

              Czyli nie stać Was, żeby się samodzielnie utrzymać we dwójkę bez pomocy
              rodziców, a myślicie jeszcze o dziecku? Zaiste, bardzo odpowiedzialnie.

              > Nie stać mnie może na zakupy w H&M, ale nie
              > czuję sie z tego powodu pokrzywdzona.

              W H&M? Na pewno mamy na myśli ten sam sklep? Niższo-średnia półka, jakość
              bardzo średnia?
          • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:24
            Kompleksy i niezaspokojnienie to przykra sprawa jak widac.
            • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:29
              to bylo do mnie czy do pani szumnie piszącej o pograzaniu kobiecosci ??
              Niezaspokojenia seksulanego u siebie nie zauwazam i nie wiem co ma ono wspolnego
              z macierzynstwem... Kompleksy??? wobec kogo? Wobec studentki polonistyki ktora
              wmawia mi ze wie lepiej ode mnie czego ja chce ? Ja tam mieszkac mam gdzie i za
              co i teoretycznie moge miec teraz dziecko, tylko ze nie chce i tyle. Po prostu.
              • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:42
                Do Ciebie bo reakcja jest taka jakby ciaza byla choroba. Kobiety, czy to Ci sie podoba czy nie, sa stworzone aby miec dzieci i jest to ich glowny cel isteniea. Tak samo jak u facetow dbanie o warunki do ich wychowania. Takie sa prawa natury i tle.
                • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:51
                  GDZIE napisalam ze ciaza jest choroba ?? Co ma ciaza wspolnego z tym co mi
                  zarzuciles (zarzucilas) a wiec z kompleksami i brakiem seksu ?


                  napisał:

                  > Do Ciebie bo reakcja jest taka jakby ciaza byla choroba. Kobiety, czy to Ci sie
                  > podoba czy nie, sa stworzone aby miec dzieci i jest to ich glowny cel isteniea
                  > . Tak samo jak u facetow dbanie o warunki do ich wychowania. Takie sa prawa nat
                  > ury i tle.
                  >
                  • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:01
                    Tylko mnie nie ugryz dziewczyno...
                    • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:03
                      juz mowilam ze cieleciny nie jadam...
                      • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:07
                        Piekne argumenty, piekne. Pogryzc, opluc. A frustracja i tak zostaje, no nie? Taka przykrosc.
                        • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:25
                          kiedy ja nie moglabym ugryzc cieleciny :(
                          • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:51
                            Powtarzasz sie.
                            • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:02
                              ach nie, dostosowuje argumenty do poziomu rozmowcy ktory w braku rozsadnych
                              argumentow wylatuje z niezapokojeniem i kompleksami..... ;0:)
                              • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:13
                                Tak, tak. Czytelnicy ocenia.
                                • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:53
                                  oczywiscie:) prawdziwa cnota krytyki się nie boi :):):)
                • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:00
                  Kobiety, czy to Ci sie
                  > podoba czy nie, sa stworzone aby miec dzieci i jest to ich glowny cel isteniea
                  > . Tak samo jak u facetow dbanie o warunki do ich wychowania. Takie sa prawa nat
                  > ury i tle.
                  >

                  Dziwna sprawa, bo sądzac po ilosci kobiet, które procesują sie o alimenty i tych
                  ,które z funduszu alimentacyjnego w Polsce korzystały to prawa natury, co do
                  dbania o warunki wychowania dzieci, nie obowiązują polskich mężczyzn...
                  Miałam taką kolezankę na studiach, która o swoim ojcu nie mówiła inaczej niż
                  sk.u.r.wys.. kiedy miała roczek ojciec doszedł do wniosku, ze nei dojrzał do
                  dziecka, bo ma 24 lata. Odszedł do innej kobiety i po dwóch latach doszedł do
                  wniosku, że do swojego nowego dziecka też nie dojrzał... I tak o tym myślę w
                  kontekście tego stwierdzenia, ż e kobieta powinna urodzić do 25 roku zycia,
                  zawartego w tym artykule...
                  Czyu ktoś nie mógłby napisać identycznego artykułu o tym, co do 25 roku życia
                  POWINIEN zrobić męzczyzna? Bo myśle, ż e na tym polu o wiele więcej jest do
                  napisania.
                  • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:06
                    Gdzie zwiazek? Wiesz, porownywanie do sytuacji patologicznych traci mi mala demagogia.
                    • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:12
                      Jak to gdzie? W tym, że skoro natura każe kobiecie urodzić dziecko i
                      wychowywać, a ojcu utrzymać, to dziwne, że natura egzekwuje tylko od kobiety, a
                      męzczyżnie pozwala w miarę chęci zwinąć zagle,jeśli mu się coś nie podoba.
                      Ja tego wcale nie nazywam sytuacją patologiczną. Mylisz pojęcia. Ten czlwoeik
                      miał pracę , nie pił , nie był zulem, ani nikogo nie bił. Po prostu zostawaiał
                      kolejne kobiety z kolejnymi dziećmi, przedstawiając lewe zaswioadczenia, które
                      sprawiały, że alimenty były z niego niesciągalne. Bo nie dojrzał do posiadania
                      dziecka.

                      i to bardzo odwazna teza -------->wszystkie kobiety samotnie wychowujące dzieci
                      w tym kraju zwanym Polska nazywasz "sytuacją patologiczną"...Oj, uwazałabym z
                      takimi tezami! Demagogia to styl formułowania myśli, samotna matka to rzeczywistośc.
                      • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:21
                        Nie bil, nie pil tylko zostawil z dzieckiem. Faktycznie sytuacja normalna i przecietna - zupelnie nie patologiczna. Slow mi brak, wybacz.
                        • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:35
                          pokeo2 napisał:

                          > Nie bil, nie pil tylko zostawil z dzieckiem. Faktycznie sytuacja normalna i
                          przecietna - zupelnie nie patologiczna. Slow mi brak, wybacz.
                          >

                          Mnie tez slow brak, jak czytam te glupoty, ktore wypisujesz.

                          Moralnie to patologia, jasne, ale nie o moralnosci tu mowa, tylko o zyciu.
                          Statystycznie to niestety bardzo, bardzo czeste. No, ale moze pominac takie
                          biedne, pozbawione srodkow do zycia dzieciaki? Przeciez sa takie niewygodne w
                          twojej smiesznej teoryjce o naturalnych instynktach! Uznaj je za "margines"! ;-P

                          Gdzie wiec ostatecznie te twoje wydumane instynkty sie podziewaja w takich
                          razach? Czyzby, chorrera, nie dzialaly?!
                          • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:48
                            Tak, tak - statystycznie jasne. Jakos nigdy sposrod moich znajomych nigdy sie cos takiego nie stalo, ale jasne. Jakos pocieszac sie trzeba. Coz za bzdury...
                            • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:58
                              pokeo2 napisał:

                              > Tak, tak - statystycznie jasne. Jakos nigdy sposrod moich znajomych nigdy sie
                              c
                              > os takiego nie stalo, ale jasne. Jakos pocieszac sie trzeba. Coz za bzdury...

                              NIKT Z MOICH ZNAJOMYCH nie jest na bezrobotnym. Czy to swiadczy o tym, ze nie
                              ma bezrobocia w Polsce?! Wedlug twojego, idiotycznego (no sorry, ale sie tego
                              nie da inaczej nazwac) tak jest. Tak samo, jak twoim zdaniem nie ma rozbitych
                              rodzin, bo wsrod TWOICH ZNAJOMYCH (sic!) nic sie podobnego nie stalo.

                              Idiotyzmy wypisujesz, ale przeciez "jakos sie trzeba pocieszac". ;-P
                              Pocieszaj sie dalej takimi "super" argumentami.
                              • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:17
                                Oho, nerwy gdy argumentow brak i ktos osmiela sie podwazac niepodwazalne. Mam sporo znajomych i sporo udanych malzensytw, a ze Tobie sie nie powodlo niezbyt mnie dziwi skoro masz taka logike jaka masz. Moze to brutalne ale robisz wszytko aby swiat wygladal tak jak go chcesz widziec. Tyle ze nie zmienia to faktu ze jest wiele osob naprawde szczesliwych ze soba dookloa Ciebie. A ze nie chcesz tego widziec - tylko i wylacznie Twoj problem. Daje EOT bo dyskusja z frustratami jest bezprzedmiotowa.
                                • szekielka pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wystarczy 06.02.06, 12:25
                                  pokeo2 napisał:

                                  > Oho, nerwy gdy argumentow brak i ktos osmiela sie podwazac niepodwazalne. Mam
                                  s
                                  > poro znajomych i sporo udanych malzensytw, a ze Tobie sie nie powodlo niezbyt
                                  m
                                  > nie dziwi skoro masz taka logike jaka masz. Moze to brutalne ale robisz
                                  wszytko
                                  > aby swiat wygladal tak jak go chcesz widziec. Tyle ze nie zmienia to faktu
                                  ze
                                  > jest wiele osob naprawde szczesliwych ze soba dookloa Ciebie. A ze nie chcesz
                                  t
                                  > ego widziec - tylko i wylacznie Twoj problem. Daje EOT bo dyskusja z
                                  frustratam
                                  > i jest bezprzedmiotowa.
                                  >


                                  Chorrerna IDIOTKA!!!

                                  Gdzies to, bidulko intelektualna, wyczytala? Ze mi sie "nie powiodlo"? A moze
                                  jestem twoim zdaniem nieszczesliwa, bo nie mam znajomych bezrobotynych, o to
                                  szlo??

                                  To twoj nastepny (tak samo logiczny jak i pozostale) agrument popierajacy owo
                                  teorie o "instynktach naturalnych"? Hmm, tja, to rzeczywisc baaardzo spojna i
                                  wywazona logika, nie na co.
                                  • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 12:54
                                    szekielka, daj spokoj, szkoda klawiatury. Ja uslyszalam ze traktuje ciaze jak
                                    chorobe, jestem zakompleksiona, niewyzyta seksualnie i sfrustrowana. Moja prosba
                                    o rzeczowa dyskusyje zostala pominieta milczeniem ...


                                    napisała:

                                    > pokeo2 napisał:
                                    >
                                    > > Oho, nerwy gdy argumentow brak i ktos osmiela sie podwazac niepodwazalne.
                                    > Mam
                                    > s
                                    > > poro znajomych i sporo udanych malzensytw, a ze Tobie sie nie powodlo nie
                                    > zbyt
                                    > m
                                    > > nie dziwi skoro masz taka logike jaka masz. Moze to brutalne ale robisz
                                    > wszytko
                                    > > aby swiat wygladal tak jak go chcesz widziec. Tyle ze nie zmienia to fak
                                    > tu
                                    > ze
                                    > > jest wiele osob naprawde szczesliwych ze soba dookloa Ciebie. A ze nie ch
                                    > cesz
                                    > t
                                    > > ego widziec - tylko i wylacznie Twoj problem. Daje EOT bo dyskusja z
                                    > frustratam
                                    > > i jest bezprzedmiotowa.
                                    > >
                                    >
                                    >
                                    > Chorrerna IDIOTKA!!!
                                    >
                                    > Gdzies to, bidulko intelektualna, wyczytala? Ze mi sie "nie powiodlo"? A moze
                                    > jestem twoim zdaniem nieszczesliwa, bo nie mam znajomych bezrobotynych, o to
                                    > szlo??
                                    >
                                    > To twoj nastepny (tak samo logiczny jak i pozostale) agrument popierajacy owo
                                    > teorie o "instynktach naturalnych"? Hmm, tja, to rzeczywisc baaardzo spojna i
                                    > wywazona logika, nie na co.
                                    • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:03
                                      widac ze na forum gazety jak sie ktos nie zgadza z czyims pogladem to juz sie od
                                      idiotek wyzywa. Sama dostalam po nosie bo podobno nie umiem czytac i powinno sie
                                      mnie wywalic ze studiow za moja glupote. Dziekuje za opinie i pozdrawiam
                                      spokojne kobiety robiace kariere i siedzace non stop na forum w pracy!
                                      • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:08
                                        Przyznam sie ze nie rozumiem...czy to byla ironia?? Kogo sie wyzywa od idiotek
                                        ?? Ja uslyszalam uwagi na temat mojego ewnetualnego niedopchniecia, frustracji i
                                        traktowania ciazy jak choroby... prosby o rzeczowe argumenty zostaly pominiete
                                        milczeniem, bo wobec kobiety nie uzywa sie rzeczowych argumentow (vide pokeo2)
                                        A co do pracy to niektorzy maja wolne zawody i moga czytac fora dyskusyjne
                                        pomiedzy jednym a drugim tlumaczeniem.....
                                        • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:11
                                          mnie w innym watku na dole. Ale nie wazne. Nie powinno sie obrazac osob ktore
                                          chca spokojnie podyskutowac, tak samo Ciebie jak i mnie. Niezaleznie czy ktos
                                          jest mlodszy czy starszy i kiedy chce miec dziecko. To jest indywidualna sprawa
                                          kazdej z nas i to ze ktos ma podejscie idealistyczne nie znaczy ze jest glupi.
                                        • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:27
                                          fuzzystone napisała:

                                          >
                                          > A co do pracy to niektorzy maja wolne zawody i moga czytac fora dyskusyjne
                                          > pomiedzy jednym a drugim tlumaczeniem.....
                                          >
                                          a propo wolnych zawodow. Idealne do rodzenia dzieci:p Taki maly zarcik.
                                      • szekielka Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:16
                                        callista1 napisała:

                                        > widac ze na forum gazety jak sie ktos nie zgadza z czyims pogladem to juz sie
                                        o
                                        > d
                                        > idiotek wyzywa. Sama dostalam po nosie bo podobno nie umiem czytac i powinno
                                        sie
                                        > mnie wywalic ze studiow za moja glupote.Dziekuje za opinie i pozdrawiam
                                        > spokojne kobiety robiace kariere i siedzace non stop na forum w pracy!

                                        Siedze w domu, nie "w pracy i non stop na forum", w mam wolny tydzien. To sie
                                        zdarza ludziom pracujacym, wiesz? Znowu piszesz o czyms, co ci sie jedynie
                                        wydaje i co sie znowu absolutnie mija z prawda.

                                        Nie za niezgadzanie sie z czyimis pogladami to bylo. Ale jesli po przeczytaniu
                                        fragmentu dyskusji z pokeo2 masz takie odczucia, to sorry, ale dokladnie sama
                                        potwierdzasz, ze czytanie ze zrozumieniem nie jest twoja najmocniejsza strona.

                                        Pwenie jeszcze zgadzasz zie z jego teoria, ze nie ma rozbitych rodzin w Polsce?
                                        Statystyki to bzdury, skoro nie ma takich rodzin wsrod jego znajomych, to nie
                                        ma ich w ogole?

                                        • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:20
                                          odpowiedzialam na tytul ze idiotke z siebie zrobila. Niepodoba mi sie taka forma
                                          dyskusji. A co jest prawda moze mnie oswiec jasnie oswiecona co poznala prawde
                                          zycia.
                                          Nie zgadzam sie z teoria pokeo2. Wczesniej pisalam o czyms zupelnie innym i
                                          zostalam nazwana idiotka.
                                          • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:22
                                            to pokeo ma teorie ?? A ja myslalam ze kazdy kto ma inne zdanie niz on jest
                                            sfrustrowany i niedopchniety...
                                          • szekielka w ktorym miejscu to bylo? 06.02.06, 13:54
                                            callista1 napisała:

                                            > Wczesniej pisalam o czyms zupelnie innym i
                                            > zostalam nazwana idiotka.

                                            Moglabys moze wskazac dokladniej? Bo jakos ciezko to znalezc. Rozne rzeczy
                                            (malomile tez, i owszem) tam padaly, ale o "nazwaniu idiotka" nic nie
                                            znalazlam. Znowu (slabe) czytanie miedzy wierszami, czy do okulisty musze
                                            pojsc?
                                        • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:21
                                          statystyki to bzdury bo on ich nie potwierdzil na podstawie obserwacji
                                          najblizszego otoczenia; a jakby co to i tak jestes sfrustrowana i niedopchnieta;
                                          nie zapominaj o tym :):):)

                                          szekielka napisała:

                                          > callista1 napisała:
                                          >
                                          > > widac ze na forum gazety jak sie ktos nie zgadza z czyims pogladem to juz
                                          > sie
                                          > o
                                          > > d
                                          > > idiotek wyzywa. Sama dostalam po nosie bo podobno nie umiem czytac i powi
                                          > nno
                                          > sie
                                          > > mnie wywalic ze studiow za moja glupote.Dziekuje za opinie i pozdrawiam
                                          > > spokojne kobiety robiace kariere i siedzace non stop na forum w pracy!
                                          >
                                          > Siedze w domu, nie "w pracy i non stop na forum", w mam wolny tydzien. To sie
                                          > zdarza ludziom pracujacym, wiesz? Znowu piszesz o czyms, co ci sie jedynie
                                          > wydaje i co sie znowu absolutnie mija z prawda.
                                          >
                                          > Nie za niezgadzanie sie z czyimis pogladami to bylo. Ale jesli po przeczytaniu
                                          > fragmentu dyskusji z pokeo2 masz takie odczucia, to sorry, ale dokladnie sama
                                          > potwierdzasz, ze czytanie ze zrozumieniem nie jest twoja najmocniejsza strona.
                                          >
                                          > Pwenie jeszcze zgadzasz zie z jego teoria, ze nie ma rozbitych rodzin w Polsce?
                                          >
                                          > Statystyki to bzdury, skoro nie ma takich rodzin wsrod jego znajomych, to nie
                                          > ma ich w ogole?
                                          >
                                          • szekielka Ojojoj! 06.02.06, 13:44
                                            Fuzzystone,
                                            no jestem. I sfrustrowana i niedopchnieta. ;-P I nie da sie tego ukryc! To
                                            niedopchniecie uciska mnie na zoladek powodujac mdlosci i dalsze frustracje i
                                            rosnie mi teraz tak, ze garderobe musze zmieniac.

                                            Ale nic to! - poplacza nade mna na forum, pouzalaja sie, ze taka stara, a taka
                                            nieodpowiedzialna - na dziecko sie zdecydowalam w wieku bez mala lat 32!,
                                            pojecza, ze powinnam byla 10 lat temu, bo teraz to mi trudno zajsc (ja nie
                                            zauwazylam, no ale moze maz sie strrrrrasznie nameczyl, zeby wszystko bylo ok),
                                            no i ze nie bede miala wnukow przed 60tka, a to przeciez jedynie sluszny model.

                                            W tym najlepszym z modeli nie dopuszcza sie mozliwosci:
                                            a. nie posiadania wnukow w ogole, ba, wnuki! Tu czesc nie zalezy od ciebie, ale
                                            juz nie chciec dzieci to trad, tyfus i padaczka!
                                            b. miec wnuki, ale dopiero po 60tce (sie wtedy nie liczy, przynajmniej zdaniem
                                            niektorych).
                                            c. pracowac zawodowo i "dorobic sie" (no piekne to sformulowanie jest, musialam
                                            zacytowac) najpierw - po kiego grzyba ci chalupa, jesli nie masz dzieci?! Po
                                            chorrere ci samochod, wczasy na Malediwach? Toz to przebrzydly wyscig
                                            szczurow!! Najlepiej jak jestes dumna z biedy, z tego, ze "ciuchow z H&M" nie
                                            kupujesz. Taki etos bidnej, szarej, ubranej w polatane szmaty matki-polki. My,
                                            niedopchniete, nie jestesmy w stanie pojac faktu, ze dla kobiety dzieci sa
                                            dobrem najwyzszym, niepodwazalnym i (w Polsce) JEDYNYM. Z naciskiem, niestety,
                                            nie na "niepodwazalnym", ale na to "jedynym"...
                                            W to, ze dzieci sa dobrem wielkim akurat wierze, ale zeby urodzenie dziecka (w
                                            ogole, a najlepiej w wieku lat 19-23), to i tylko to stanowilo o wartosci
                                            kobiety to paranoja i cofanie sie do sredniowiecza. Ciekawe kiedy beda
                                            nawolywac do tego, ze przez miesiac po porodzie kobieta jest nieczysta i pod
                                            jakim uroczym haselkiem (dla dobra kobiet, jasna rzecz!, coby nadmiernie nie
                                            stresowac bidnych, niedopchnietych frustratek) to pojdzie. Grrrr...

                            • aga1000 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 14:39
                              Pokeo, Ty z Polski piszesz? Bo wydaje się że z Księżyca

                              pokeo2 napisał:

                              > Tak, tak - statystycznie jasne. Jakos nigdy sposrod moich znajomych nigdy sie c
                              > os takiego nie stalo, ale jasne. Jakos pocieszac sie trzeba. Coz za bzdury...
                              >
                              • dziewczyna.szamana Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 15:24
                                pokeo masz chyba komputer w psychiatryku.
                                jesli nie masz swiadomosci istnienia poteznej grupy bezrobotnych w roznym
                                wieku, przepelnionych noclegowni dla bezdomnych, dzieciakow w domach dziecka -
                                glownie z powodu biedy, to sorry, ale cos z toba nie tak.
                                i na wszystko argument - u moich znajomych tego nie ma. u moich tez, ale co z
                                tego? to niestety jest! tylko jestes zbyt tchorzliwy zeby na to spojrzec.
                        • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:46
                          > Nie bil, nie pil tylko zostawil z dzieckiem. Faktycznie sytuacja normalna i prz
                          > ecietna - zupelnie nie patologiczna. Slow mi brak, wybacz.

                          Faktycznie sytuacja normalna i prz
                          > ecietna - zupelnie nie patologiczna.

                          Zapraszam do najbliższego sądu. Możesz się zdziwić jak to normalna i przeciętna
                          sytuacja w Polsce.
                          • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:50
                            Bo w sadzie sa statystycznie normalni ludzie. Powaznie, slow mi brak. To tak jakbys po odwiedzinach w szpitalach wyciagala wnioski o zdrowiu populacji. Powaznie, to piekne. Czego sie jeszcze dowiem.
                            • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:11
                              Ironizuj, jesli sprawia ci to przyjemność. Okazuje sie, że w Polsce nie ma
                              samotnych matek z dziećmi, bo ty ich nie znasz i nie ma takiej w gronie Twoich
                              znajomych. Zaden męzczyzna poniżej 25 r. ż. nie odszedł od swojego dziecka i
                              kazdy płaci na nie alimenty. Gratuluję i logicznie podsuwam, ze to własnie
                              nazywa sie demagogia.

                              "Skoro nie widziałam nigdy na zywo żyrafy, to żyrafa nie istnieje":)))))
                              Co do samotnych matek - ja znam trzy. Wyrabiam za Ciebie normę:)
                              • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:14
                                I znowu: gratulacje. Sa samotne matki (masz pecha - ja jestem z rodziny rozwodowej i WIEM jak to wyglada) wiec cala Polska jest samotna. Szczere wspolczucie ze tak postrzegasz rzeczywistosc.
                                • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:19
                                  Ironizuj nadal:) To ty napisales , że cała Polska jest samotna, oraz ty
                                  napisałeś, że nie jest samotna zarazem, bo nie znasz nikogo takiego osobiscie,
                                  a chwilę oppotem dodałeś, że sam pochodzisz z rodziny rozwodowej i w zwiazku z
                                  tym najlepiej wiesz jak to wygląda

                                  Słowem, jak już ustalisz wreszcie jaką masz biografie i jakie masz poglądy,
                                  (gdyż co post sa inne) mozemy ponowić dyskusję, gdyz obecnie wydaje mi sie, z
                                  enie możesz sie zdecydowac, który wariant swojego dotychczasowego zycia wybrać.

                                  • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:27
                                    Nie musisz mnie pouczac bo dzieckiem nie jestem i doskonale wiem jakie mam poglady. A to ze one nie zgadzaja sie z Twoimi malo mnie obchodzi bo ja jestem szczesliwy, moja zona rowniez a Ty nie i oglednie mowiac nic mnie (i wlasciwie nikogo jak sie dobrze zastanowic) to nie obchodzi - to tylko Twoj problem. Poglady li tylko binarnego postrzegania swiata sa dziecinada i swiadcza o niedojzalosci. I teraz pytanie kto ma racje - ten kto ciagle marudzi ze swiat sie na niego uwzial czy ten komu sie udalo i ba! nie jest wyjatkiem bo zna takich jak on znacznie wiecej?
                                    • fuzzystone Ach, pokeo2 :):):) 06.02.06, 13:01
                                      ach wiec pokeo2 to mezczyzna ??? Jak milo.... nie ma to jak meskie zakonczenie
                                      dyskusji - nie mam argumentow zeby dyskutowac z kobieta to powiem ze
                                      niedopchnieta i sfrustrowana - dobrze ze nie uslyszalam ze brzydka i z wlosami
                                      na nogach ..... (to a propos Twoich uwag na temat mojej osoby).
                                      Oprocz tego nadal bardzo prosze o wzkazanie mi gdzie napisalam ze ciązę traktuję
                                      na rowni z choroba.... no ale wiem ze niedoczekanie moje...przeciez jestem
                                      niedopchnieta baba ktorej brak ciazy na mozg sie rzucil i nie potrafie czytac....
                            • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:14
                              pokeo2 napisał:

                              > Bo w sadzie sa statystycznie normalni ludzie. Powaznie, slow mi brak. To tak
                              ja
                              > kbys po odwiedzinach w szpitalach wyciagala wnioski o zdrowiu populacji.
                              Powazn
                              > ie, to piekne. Czego sie jeszcze dowiem.

                              Twoje "rozumowanie" jest dokladnie odwrotne - omijasz szpitale szerokim lukiem
                              i twierdzisz, ze wszyscy ludzie sa zdrowi. Chorych nie ma, bo przeciez ZADNYCH
                              chorych nie widzialas! To dopiero jest oszolomstwo.
                • mkolaczynska Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 16:22
                  A jak im sie nie pododba?
                  I jak smiesz twierdzić ze głównym celem mojego istnienia jest posiadanie
                  dzieci. Mam też inne cele dla mnie tak samo ważne a nawet ważniejsze.
                  Ważniejszym celem np. jest dobre wychowanie dziecka które już posiadam, a nie
                  płodzenie nowych do 30!!
                  Co za baran i seksista.
                  A tak a propo jaki jest cel twojego istnienia?
              • astonisz Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 16:11
                Alez spokojnie mile panie. Jak wiadomo natura (takze ludzka) nie znosi prozni,
                a wasze problemy wkrotce rozwiaza odgornie faceci w turbanach i patriarchat z
                najgorszych koszmarow. W niektorych, duzych angielskich miastach juz dominuje
                ludnosc i kultura muzulmanska. Czekamy jeszcze na Turcje w UE i odrodzenie
                Balkanow, gdzie islam zakorzeniony jest od wiekow...
                • deedeebg nie wiem gdzie konkretnie zakorzeniony jest islam 06.02.06, 18:03
                  na Balkanach.jestem z Bulgarii, mam znajomych z Rumunii, Serbii, Grecji i
                  Chorwacji, i jakos muzulmanie to BARDZO MALY procent ludnosci tych krajow. Ale
                  czyz mozna sie spodziewac ze w Polsce Katolickiej ktokolwiek bedzie sie uczyl
                  geografii i historii wspolczesnej krajow, w ktorych Polsko-Kaczorska Sw.
                  Inkwizycja nie rzadzi?
                  • aaa202 Re: nie wiem gdzie konkretnie zakorzeniony jest i 07.02.06, 12:49
                    Imash pravo. Za sazhalenije... tova koeto ti kaza e istina za polskata
                    predstava za Balkanite.
        • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:26
          Tylko mlodosc i kompletny brak znajomosci realiow tlumaczy wypisywanie az
          takich durnot. Z tym, ze wiekszosc normalnych moldych ludzi rozumie, ze rozni
          ludzie moga miec rozne poglady, ze maja do tego prawo. Ty tego nie pojmujesz,
          glosisz sady o innych i o tym, jak ma wygladac zycie, choc sama jeszcze w zyciu
          niczego nie doswiadczylas - oceniasz na podstawie tego co (jak Ci sie wydaje)
          bedzie, bo sobie zaplanowalas (a nie bedzie, nie zdziw sie). To juz nie
          mlodziencza glupota, to po prostu dowod twojego ograniczenia umyslowego.


          emenemka napisała:

          I dlatego naprawdę nie rozumiem kobiet
          > nieco starszych ode mnie, które nie decydują sie na dziecko "bo cośtam". Dla
          > mnie to tylko i wyłącznie wymówki, wypieranie sie swojego instynktu i
          pogrążanie
          > swojej kobiecości. Poza tym, kto powiedział, że ma być łatwo?? W życiu chodzi
          o
          > to, żeby było trudno. Żeby się zahartować.

          Ano jak tak chcesz, to niech ci bardzie trudno. Hartuj sie, dziecino.

          Ale: po pierwsze odwal sie od komentowania kobiecych instynktow, ktorych
          najzwyczajniej w swiecie nie rozumiesz.

          Po drugie: wyobraz sobie, ze rodzice, ktorzy cie teraz utrzymuja traca prace,
          facet rzuca cie (ciekawe tylko czy jeszcze przed urodzeniem dziecka, czy
          dopiero po (tak, tak, zdarza sie, nawet tym parom, ktore w wieku 21 lat maja AZ
          3,5 roku stazu ;-P )), dziecko jest chore. I co wtedy zrobisz, nawiedzona
          pannico? Jak utrzymasz siebie i ewentualne dziecko z tego nauczania przypadkow?
          Przeciez nie bedziesz w stanie nawet nauczac, bo z polonistycznej pensji nie
          starczy ci nawet na utrzymanie domu (jakiego domu, za co? dalej na garnuszku u
          coraz biedniejszych rodzicow?) i na przedszkole dla dziecka.

          "Gdyby glupota miala skrzydla..." to bys cudnie latala, naprawde.
          • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:34
            > Przeciez nie bedziesz w stanie nawet nauczac, bo z polonistycznej pensji nie
            > starczy ci nawet na utrzymanie domu (jakiego domu, za co? dalej na garnuszku
            u
            > coraz biedniejszych rodzicow?) i na przedszkole dla dziecka.


            Ja już dawno zrozumiałam, ż ejednym ratunkiem dla polonisty jest robienie jak
            najszybciej specjalizacji w jakims języku obcym - nie studia - to zbyt długo i
            bez sensu- setki rzeczy, które i tak zawodowo sie nei przydaczą . Po prostu
            egzaminy na zaawansowanym poziomie z angielskiego, francuskiego itp - wtedy
            rzeczywiście można wyżyć.
            • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:41
              Iluminacjo,
              Ty to wiesz, ale ona nie wie.

              Wydaje jej sie, ze polonistyka wystarczy. No i korygowanie tekstow, o tym nie
              zapominajmy! Ciekawe, czy te pare wydawnictw w Polsce wie, ze za pare lat na
              prace u nich beda liczyly setki tysiecy polonistow-korektorow... Wydaje jej
              sie, ze bedzie zawsze latwo, zawsze beda ja wspomagali rodzice, albo ktos inny,
              a ona sie bedzie hartowac (to takie straszne, ze nie moze kupowac ciuchow w
              H&M, baaardzo wzmacnia charakter, hartowanie sie jak ta lala ;-P ).
              • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:53
                eh a moze pogadamy jak majac 30 lat bedziecie miec problemy z zajsciem w ciaze,
                albo z utrzymaniem jej. Nie chce nic wyrokowac, ale przejrzyjcie fora dla
                starajacych sie o dzieci. Zobaczycie rozpacz tych kobiet ze staraja sie juz 2
                lata , wszystkie badania wychodza dobrze, posylaja takze swoich mezow na
                badania i nigdzie nie mozna znalezc przyczyny tych problemow. A moze jeszcze
                inna sprawad wychowywanie dziec po 40 i co bedac 60 letnia emerytka bedziecie
                pomagac dzieciom na studiach, a nie lepiej byc wtedy babcia i spokojnie
                rozpieszczac wnuki. Oczywiscie naiwna i glupia jest dziewczyna ktora pragnie
                dziecka w mlodym wieku. Takie doswiadczone i madre sa kobiety niewiele starsze.
                Taka madrosc zyciowa maja i wierza ze zajscie w ciaze to po prostu chwila,
                zaplanuje sobie dziecko na ktorys rok i tak wlasnie sie stanie.
                Zreszta to jest sprawa indywidualna kazdej z nas. Ja chce miec tez 2 przed 30.
                Moj facet tez tego pragnie. Licze sie z tym ze i ja moge miec problemy, dlatego
                postaram sie jak namniej ryzykowac i nie czekac z ta decyzja do poznego wieku.
                • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:58
                  dlaczego mam miec problemy ?? Nie biore tabletek anty, nie pale, trenuje 4-5
                  razy w tygodniu... Rzecz jasna w wieku lat 19 powinnam byla rzucic sie na
                  pierwszego lepszego chlopaka i zrobic sobie dziecko, aby zadowolic stetryczalych
                  ekspertow wyborczej, ktora taki kurs przyjmuje jak polityczny wiatr powieje (w
                  tym wypadku wiatr ten niesie zapach stechlizny)
                  • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:15
                    a kto powiedzial ze problemy biora sie od tabletek anty. Chyba ze nie wiem
                    bierze sie 10 lat non stop i sie nie bada. Wiele rzeczy wplywa na problemy,
                    niezaleznie od nas.. spaliny, stres, przemeczenie, nieodpowiednia dieta. Nie
                    mowie ze kazda nas moze miec te problemy, ale musimy sie z tym liczyc.
                    Osobiscie chcialabym miec 3 dzieci i to 3 wlasnie po 30. Wiec nie wiem jakbym
                    sie wyrobila rodzac dopiero pierwsze po 30. Chcialabym byc mloda babcia i
                    doczekac sie slubu moich wnukow. Wiem ze dorobic mozna sie niezaleznie od tego
                    czy ma sie dzieci czy nie.
                • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:03
                  Naczytalas sie dramatycznych newsow na forach dla starajacych sie i majacych
                  klopoty i przenosisz to na wszystkich starajacych sie. A to przeciez bzdura.
                  Ino trzeba glowa ruszyc, zeby to zrozumiec, ale chyba cie na to nie stac... No,
                  bo jak sie ma 20-pare lat, to sie przeciez juz wie wszystko o zyciu i ruszanie
                  glowa jest zbedne. Potrzebne jest jedynie ruszanie du.pa w chwalebnym celu
                  prokreacyjnym.

                  Rodzmy miliony nowych Polakow-biedakow, urrrraaa!!! Byle za mlodu, bo wtedy
                  szybciej sie zachodzi, urrrraaaa! I beda wieksi i zdrowsi, bo jak mode rodza
                  dzieci, to same Rambo sie rodza (duzo miesni, malo mozgu ;-P ), w sam raz do
                  machania szuflami, urrraaaa!
                  • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:17
                    drwina z kobiet ktore pragna dzieci nie jest na miejscu. Nie wiem ja mam
                    szacunek dla wszystkich, no ale jak jestem jeszcze na studiach to rzeczywiscie
                    jestem glupia i naiwna. Przykre ze potem kobiety sie tak rozczarowuja. Nie wiem
                    nadprawde co jest takiego niestosownego w pragnieniu dziecka.
                    • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:24
                      callista1 napisała:

                      > drwina z kobiet ktore pragna dzieci nie jest na miejscu.

                      Alez ja drwie wylacznie z ciebie i twojego sposobu myslenia, a nie z kobiet,
                      ktore pragna dzieci!


                      > Nie wiem ja mam
                      > szacunek dla wszystkich, no ale jak jestem jeszcze na studiach to rzeczywiscie
                      > jestem glupia i naiwna. Przykre ze potem kobiety sie tak rozczarowuja. Nie
                      wiem
                      > nadprawde co jest takiego niestosownego w pragnieniu dziecka.


                      Nic. Ale jesli w Twoich studiach istotna jest logika, to mam nadzieje, ze nie
                      uda ci sie ich ukonczyc, bo zdecydowanie ci jej brak. Pragne dziecka i nigdzie
                      nie napisalam ABSOLUTNIE niczego przeciwko macierzynstwu. Ale nie w wieku lat
                      20. Bez zastanowienia, byle urodzic wczesnie, bo to zdrowo i wg. nowej
                      polityki "trendowo". Tyle. Az tak trudno to pojac?! No zdarza sie. Nie wszyscy
                      sa "orlami", slonko, nie martw sie.

                      • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:32
                        ah jaka jestes cudowna i wspaniala. Normalnie jestem zachwycona ze osoba
                        madrzejsza odemnie sie odpisala na moj post. Tak powinnam rzucic studia w koncu
                        nie nadaje sie na nic tylko posypac glowe popiolem. Co ja takiego napisalam ze
                        az zasluguje na takie obrazliwe slowa. Nie wiem kto tutaj jest lepszy ale na
                        pewno brak Ci szacunku dla nieznanej osoby. Tak glupia jestem ze pragne dziecka
                        jeszcze na studiach ( chyba mi sie to nie uda bo chce miec dziecko po slubie )
                        no ale tez glupia i naiwna jestem bo wierze ze dziecko nie powinno byc
                        przeszkoda do spelnienia i szczescia w zyciu. Ah no i jeszcze glupia jestem bo
                        pragne 3 dzieci no ale z moja glupota bedzie sie juz meczyl moj przyszly maz i
                        dzieci. To ze Tobie sie udalo zajsc w ciaze nie znaczy ze wszystkim sie udaje.
                        Ja tylko komentowalam artykul co wiele wspolnego ma z rzeczywistoscia. I nie to
                        ze naczytalam sie na forach dyskusyjnych, ale takze obserwuje moje otoczenie. Po
                        prostu uwazam ze kobiety nie powinny uwazac ze dziecko przeszkadza im w
                        spelnieniu sie. Dobra niewazne moja kobiecosc i sama ja zostalam obrazona.
                        Wracam do nauki, bo mnie rzeczywiscie wywala.
                        • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:40
                          callista1 napisała:

                          > Wracam do nauki, bo mnie rzeczywiscie wywala.

                          Jedyna madra rzecz, ktora dzisiaj napisalas. Sugeruje zaczac nauke od
                          rozumienia czytanego tekstu, bo oburzasz sie i obrazasz (razem ze swoja
                          kobiecoscia, hmmm...), ale w dalszym ciagu nie rozumiesz tego, co napisalam i
                          odpowiadasz na cos co WYDAJE ci sie, ze przeczytalas. Niestety.
                  • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:55
                    szekielka napisała:

                    > Naczytalas sie dramatycznych newsow na forach dla starajacych sie i majacych
                    > klopoty i przenosisz to na wszystkich starajacych sie. A to przeciez bzdura.
                    > Ino trzeba glowa ruszyc, zeby to zrozumiec, ale chyba cie na to nie stac... No,
                    >
                    > bo jak sie ma 20-pare lat, to sie przeciez juz wie wszystko o zyciu i ruszanie
                    > glowa jest zbedne. Potrzebne jest jedynie ruszanie du.pa w chwalebnym celu
                    > prokreacyjnym.
                    >
                    > Rodzmy miliony nowych Polakow-biedakow, urrrraaa!!! Byle za mlodu, bo wtedy
                    > szybciej sie zachodzi, urrrraaaa! I beda wieksi i zdrowsi, bo jak mode rodza
                    > dzieci, to same Rambo sie rodza (duzo miesni, malo mozgu ;-P ), w sam raz do
                    > machania szuflami, urrraaaa!


                    i co w tym jest do zrozumienia? Po prostu masz inne podejscie do zycia. Najpierw
                    praca i zapewnienie godnego zycia a potem ewentualnie dzieci. A ja po prostu z
                    pewna obawa podchodze do takiego zycia, bo po prostu obawiam sie konsekwencji
                    poznego macierzynstwa. Wcale nie odrzucam kariery, moja siostra po Stosunkach
                    miedz na UW pracuje w ministerstwie, wyklada na uczelni i ma 2 dzieci( rodzila
                    na studiach) Wiem ze kobiety chca najpierw dorobic sie, kupic mieszkanie, miec
                    zapewniona prace, meza na ktorym mozna polegac, ale jak sie to wszystko ma
                    wczesniej to czy jest sens czekania do 30? A nawet jak sie tego nie ma to ja sie
                    nie obawiam trudnego zycia.
                    Pozdrawiam! Nie jestem obrazona tylko po prostu zniesmaczona poziomem dyskusji.
                    Dlaczego od razu trzeba ponizac 2 osobe?
                    • paszczakowna1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 07.02.06, 15:19
                      > A ja po prostu
                      > z
                      > pewna obawa podchodze do takiego zycia, bo po prostu obawiam sie konsekwencji
                      > poznego macierzynstwa.

                      No i mamy skutki straszenia ciaza po 30-tce. Jakich konkretnie konsekwencji sie
                      obawiasz?

                      Prawdopodobienstwo wystapienia aberracji chromosomalnych u dziecka (a tego
                      wiekszosc rodzicow boi sie najbardziej) rosnie dosc nieznacznie do 35 roku
                      zycia. W przypadku zespolu Downa (najczestsza aberracja, wiec najlepsza
                      statystyka) jest to 1 na 1300 gdy kobieta ma 25 lat, 1 na 965 gdy kobieta ma 30
                      lat (wzrost bardzo nieznaczny), 1 na 365 gdy kobieta ma 35 lat (tu juz wzrost
                      wiekszy, ale dalej statystycznie ryzyko bardzo niewielkie). Dopiero dobrze po
                      40-tce faktycznie jest sie czego bac (u kobiety 45-letniej 1 na 32). I zwracam
                      uwage, ze statystyki te w ogole nie uzgledniaja wieku ojca (ktory tez jest
                      waznym czynnikiem).

                      Nadcisnienie, cukrzyca ciazowa, itp? Znowu, ryzyko zwiekszone nieznacznie, a
                      poza tym to akurat mozna leczyc i opanowac.

                      Nieplodnosc? Na jakiej podstawie uwazasz, ze jest to konsekwencja wieku? To
                      prawda, ze wiekszosc kobiet leczacych sie ma ponad 30 lat, ale to dlatego, ze
                      wiekszosc par wtedy dopiero zaczyna sie intensywnie starac o dziecko. Rownie
                      dobrze mozna byc nieplodnym od 25 roku zycia, 20, lub zgola 15 (niedroznosc
                      jajowodow bywa czesto konsekwencja zlekcewazonych problemow ginekologicznych w
                      wieku dojrzewania), tyle ze o tym wczesniej nie wiedziec. Poza tym, szacuje sie
                      ze nieplodnosc jest tylko w 35% przypadkow ewidentna 'wina' kobiety (35%
                      mezczyny, pozostale obojga lub nie do ustalenia).

                      A na to, ze starsze kobiety rzekomo rodza dzieci z mniejsza masa urodzeniowa
                      zwyczajnie brak danych.

                      Wiec, doprawdy, nie demonizujmy.
                • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:46
                  Ale dlaczego wy wszyscy zakładacie, że te kobiety, które teraz nie chcą mieć
                  dzieci, kiedyś zachcą?
                • aga1000 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 14:57
                  Kochana, ile Ty masz lat? Sorry, ale smiem twierdzic że niewiele (to akurat OK)
                  podobnie jak doswiadczenia zyciowego Ja mam 34 lata i zero rozpaczy. Akurat
                  jestem w drugiej ciąży, pierwsze dziecko ma rok. I chwała Bogu, ze nie
                  zaplatałam się wczesniej w dzieci bo teraz mam kolejne studia, doktorat i własna
                  firme po paru latach harówki w korporacji. I moge popatrzeć ze wspólczuciem na
                  statystyki bezrobocia . Droga Pani specjalistko od niepłodnosci Pań po
                  trzydziestce-zachowaj swoje powalające madrosci dla siebie nie nie matrw się o
                  trzydziestolatki. Te które pracowały na swoja pozycje stac spokojnie na to, aby
                  sie leczyć w którejś z prywatnych klinik.
                  Te Panie, które wolały byc babciami w młodszym wieku i zajmowały się dziecmi
                  wtedy gdy ma się najwiecej sił i energii na budowanie kariery niech potem nie
                  jeczą, ze trudna im znaleźć pracę, a jeśli juz to jakiąś nędzną, gdzie szef
                  wprowadzi takie zasady jakie mu sie bedą podobały.
                  callista1 napisała:

                  > eh a moze pogadamy jak majac 30 lat bedziecie miec problemy z zajsciem w ciaze,
                  > albo z utrzymaniem jej. Nie chce nic wyrokowac, ale przejrzyjcie fora dla
                  > starajacych sie o dzieci. Zobaczycie rozpacz tych kobiet ze staraja sie juz 2
                  > lata , wszystkie badania wychodza dobrze, posylaja takze swoich mezow na
                  > badania i nigdzie nie mozna znalezc przyczyny tych problemow. A moze jeszcze
                  > inna sprawad wychowywanie dziec po 40 i co bedac 60 letnia emerytka bedziecie
                  > pomagac dzieciom na studiach, a nie lepiej byc wtedy babcia i spokojnie
                  > rozpieszczac wnuki. Oczywiscie naiwna i glupia jest dziewczyna ktora pragnie
                  > dziecka w mlodym wieku. Takie doswiadczone i madre sa kobiety niewiele starsze.
                  > Taka madrosc zyciowa maja i wierza ze zajscie w ciaze to po prostu chwila,
                  > zaplanuje sobie dziecko na ktorys rok i tak wlasnie sie stanie.
                  > Zreszta to jest sprawa indywidualna kazdej z nas. Ja chce miec tez 2 przed 30.
                  > Moj facet tez tego pragnie. Licze sie z tym ze i ja moge miec problemy, dlatego
                  > postaram sie jak namniej ryzykowac i nie czekac z ta decyzja do poznego wieku.
          • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:49
            szekielko, jestem bardzo wdzieczna za ten post bo juz myslalam ze moja pograzona
            kobiecosc nie pozwala mi na prawidlowe rozumienie tekstu pisanego ;0
            • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:17
              Fuzzystone ;-))

              Pozdrawiam serdecznie, no i oczywiscie zdroworozsadkowo.

              Moja kobiecosc zostala "dopuszczona do glosu" - jestem w 22tc, ale jakos
              podejscie mi sie nie zmienilo. Chyba te wszystkie posty o babskich hormonach to
              jakas straszna podpucha jest. Ale nie mowie "dzidzia", "brzusio", "fasolka",
              wiec pewnie zdaniem rozmemlanych mlodych mamus cos ze mna jednak nie teges...

              A! I jeszcze do tych placzacych o "dzieciowych" trudnosciach po trzydziestce:
              zaszlam bez najmniejszego problemu, dziecko jest zdrowe (badania robilam i to
              nie w Polsce, bo w poslka sluzbe zdrowia najnormalniej nie wierze) i nie ma
              zadnego ryzyka, ze cos sie stanie, wiekszego niz w przypadku 20 latki.
        • dziewczyna.szamana Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:22
          eminemko, po co chcesz czekac do "przed trzydziestka"? juz powinnac zachodzic w
          ciaze, bo to najlepszy wiek, wlasciwie to mozna sie pokusic o stwierdzenie, ze
          jestes troszke spozniona - 19 to jest to.
          • delfina77 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:31
            Dziewczyno, w wieku 19 lat to ty możesz się w życiu pochwalic jedynie maturą,
            jeśli ją masz. Jeśli chcesz miec dziecko, masz z kim i stac cię na to, fajnie.
            cieszę się, ale nie namawiaj do tego rówieśniczek bo wydaje mi się, że w tym
            wieku jest się jeszcze zbyt niedojrzałym emocjonalnie żeby podejmowac tego typu
            decyzje. Poza tym odbierasz sobie szansę na studia, podróże, znalezienie dobrej
            pracy i wiele innych rzeczy. Oczywiście możesz starac się to wszystko pogodzic
            ze sobą, ale wierz mi, że to już nie to samo - jak się ma dziecko to trzeba się
            mu poświęcic praktycznie w 100%, więc siłą rzeczy pozostałe sprawy są
            zaniedbywane. Znam tego typu przypadki i nie są zbyt radosne. Zresztą niech
            każdy decyduje za siebie...
            • dziewczyna.szamana Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:36
              delfino, nie mnie to tlumacz, jestem troszke starsza od od Ciebie;)))
              • delfina77 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:38
                Hm, chyba nie załapałam ironii w takim razie:) Pozdrawiam
          • mkolaczynska Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 16:40

            19 lat i dopiero pierwsza ciąża!!! Dziewczyna.szamana wypisujesz bzdury
            najlepiej po pierwszej miesiączce!! no chyba ze przegapiła ten moment, ale
            czasu już nie cofnie
        • machiato Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 21:49
          gratuluje planow i 3.5-letniego zwiazku! mam nadzieje, ze uda Ci sie je
          zrealizowac, naprawde. ale moze byc tez tak, ze Twoj mezczyzna po 5 latach
          stalego zwiazku (tak tak, to mozliwe ;) ) oswiadczy, ze dla niego to za wczesnie
          na zakladanie rodziny, bo jest jeszcze mlody i chce "pozyc". a Ty wtedy bedziesz
          po 25 i z takich planow moga byc niestety nici...
      • anns Życie dla medycyny czy medycyna dla życia? 06.02.06, 10:38

        Czy medycyna ma byc podporządkowana życiu, czy
        życie medycynie? Państwo eksperci (qua experci?)
        wydają się przyjmowac to ostatnie jako oczywiste.
        A niesłusznie.
    Pełna wersja