wypasiona_foczka
08.03.06, 14:22
ale jest to praca zupełnie niezgodna z moimi kwalifikacjami i wykształceniem, ba! nawet nie bardzo zgodna z zainteresowaniami. Musiałabym do niej dosc daleko dojeżdzac, prawie na drugi koniec miasta co zajmowałoby sporo czasu. Zaryzykuje stwierdzenie, ze byłoby to tez dośc nudne i mało rozwojowe zajecie.
Jedynym plusem jest co tu duzo mówic - kasa. naprawde płacą porządnie, w grę wchodzą też duze premie. W sumie miesiecznie otrzymywałabym kwotę o jakiej mogą sobie pomarzyc moi kończący studia rówieśnicy i co? i nic! nie wiem co robic! Zgodzic sie na nią czy nie?
Z jednej strony tak jak pisałam, praca w takim charakterze zupełnie mnie nie interesuje i jest ponizej moich kwalifikacji, z drugiej, majac z niej dobre pieniądze mogę realizowac swoje plany i rozwijac pod względem np. językowym (wkrótce zamierzam uzyskac wysokie certyfikaty potwierdzające znajomośc angielskiego, rosyjskiego i niemieckiego, które to certyfikaty sporo kosztują). Z jednej strony mogę podnosic swoje kwalifikacje (co na pewno zaprocentuje w kolejnej pracy) a z drugiej strony patrzac po co iśc do pracy w której sie wynudze jak mops? Zaznaczę, ze nie pracuję od stycznia, głodu nie cierpie, nie mam na utrzymaniu rodziny ale zaczynam odczuwac brak wiekszej, comiesięcznej gotówki. Okropnie więc sie składa, ze o tym czy brac tą prace czy nie zadecydują pewnie względy finansowe.
po co w ogóle ubiegałam sie o take zajęcie - zapyta ktoś. Ano nie wiem, naprawdę, po prostu chyba z braku innego zajecia wysłałam CV a oni mnie chcA zatrudnic. Z reszta jak to zwykle bywa- dostajesz tą pracę na której najmniej ci zależy a im bardziej sie starasz o posadę, tym trudniej ona przychodzi. I weź tu bądź człowieku mądry! Co Wy byście zrobili na moim miejscu? A może ktoś ma takie doświadczenia i się z e mną nimi podzieli?