Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    pokolenie 4000 tyś brutto

    IP: 213.17.168.* 15.03.06, 10:13
    Ja i wiekszość moich znajomych jesteśmy 3 lata po studiach, pochodzimy z
    małego miasta na Podkarpaciu, sytuacja zmusiła nas do osiedlenia sie w
    Stolicy i nie narzekamy zarabiamy w granicach 4-6 tys brutto i nie uzalamy
    sie nad swoim losem że nie ma pracy, że sa kiepskie warunki finansowe.
    Wystarczyło tak niewiele, skończyć dobre studia we Krakowie, Lublinie i
    szukac pracy w Warszawie. Znajomi którzy postanowili zostac w rodzinnej
    miejscowości zarabiaja w okolicach 1500-2000 brutto i narzekaja jak to im
    jest żle. A czasem wystarczy tak niewiele (przeprowadzic sie do innego
    miasta) aby zmienic swoją sytuacje życiową. Ale niektórym sie nie che, nic
    nie robią w sprawie zmiany miejsca zamieszkania i zazdroszczą innym że im
    się powiodło. Smutne to.
    Obserwuj wątek
            • Gość: ta Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 10:38
              hm no tak-ja jestem absolwentką i właśnie szukam pracy..jest ciężko, zaczełam nawet rozważać wyjazd do wawki(powysyłałam aplikację i dzwonili za mną z wielu miejsc-tylko jest problem, kilkustopniowa rekrutacja?-skąd ja wezmę kasę, żeby z 3 razy w miesiącu np być w wawce po to żeby sie np dowiedzieć, że nie przyjmą mnie niestety...to nie takie proste...za pracą trzeba pochodzić, a każźda rozowa to cena biletu w 2 strony do wawki...no to weź-skąd mam na to wziąć pieniądze:(-nawet jak usciubie na te kilka wyjazdów a jednak nie zdecydują sie mnie przyjąć to co?-tyle kasy w błoto-jeden taki wyjazd to 200 zetów przynajmniej...więc weź..zamiast filozofować jak to wspaniale jest w wawce zasatnów się...)
                  • Gość: iwi Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 12:16
                    No nie wiem, to zalezy od komunikacji w danym regionie, a nie od Twojej
                    kreatywności. Ja mieszkam ok. 25 km od Warszawy i płacę 265 zł za bilet do i z
                    i do tego 66 zł po Warszawie.
                    Gdybym miała regularną pracę, a nie codziennie wychodziła o innej porze (czasem
                    po ośmiu, czasem po dzisięciu, a czasem po szesnastu godzinach pracy), to
                    mogłabym dojeżdżać z kimś na spółkę samochodem.
                    PKP i PKS to z reguły monopoliści w regionach.
                      • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 02:56
                        mieszkamy z zoną w warszawie od 8 lat. jak większosc naszych znajomyc
                        zostalismy tutaj po studiach i jak większości zyje nam sie bardzo dobrze. oboje
                        pracujemy w korporacjach i zarabiamy przyzwoite pieniądze (a przynajmniej nie
                        czujemy się wykorzystywani)
                        jak ma się odrobinę ambicji i zdolności to nie ma najmniejszego problemu zeby
                        ulozyc sobie życie w duzym miescie. NAWET JAK POCHODZI SIĘ Z BARDZO BIEDNEJ
                        RODZINY!!!. sposób na warszawę?
                        1. zdanie egzaminów na studia
                        2. zalatwienie akademika (obecnie koszt ok 230pln miesięcznie; np. shg-owskie
                        sabinki)
                        3. załatwienie kredytu studenckiego (obecnie ok. 500 pln miesięcznie)
                        4. załatwienie stypendium socjalnego (zależy od uczelni. przyjmijmy 300pln
                        miesięcznie)
                        5. dobre wyniki na studiach (stypendium naukowe 200-600pnl)
                        6. weekendowe korepetycje dla "dzieci specjalnej troski" (zależy od przedmiotu,
                        przyjmijmy min. 30pnl/h*10h/miesiąc=300pnl. korepetycje dla osób z roku lub
                        młodszych roczników to min. 50pnl/h ale to w pózniejszych latach)
                        7. po drugim roku wyjazd do USA na "work&travel" -zalezy od tego po co sie
                        jedzie ale mozna przywiezc kilka tys. zlotych lub samo (ale bardzo cenne)
                        doswiadczenie
                        8. po trzecim roku wakacyjne praktyki (zwykle za friko)
                        9. po czartym roku platne praktyki (ale jesli to nie korporacja to pieniadze
                        nie za duze)
                        10. po piatym roku "akcja rekrutacja": a)rozmowa kwalifikacyjna, b) testy
                        kompetencji analityczne i werbalne, c) assesment center a na koniec...

                        pricewaterhouse coopers, deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods,
                        coca-cola, procter&gamble, reckit, nestle, duza czesc banków i wiele, wiele,
                        wiele innch firm, które na wjazd placą absolwentom min. 4000pln brutto.

                        jak slysze kogos kto mowi ze mieszka w malym miescie na zadupiu i ze nie mozna
                        to mnie krew zalewa. i moja zona (południe) i ja (północ Polski) i wszyscy nasi
                        znajomi jestesmy tego najlepszym przykladem.
                        nawet jesli ktos jest zbyt tępy zeby miec stypendium naukowe albo udzielac
                        korepetycji innym studentom to niech ich udziela dzieciakom z podstawowki,
                        przepisuje teksty na kompie w bibliotece, albo handluje czyms na allegro ale
                        niech nie mowi ze nie mozna!!!

                        za 500pnl kredytu studenckiego, 200 z udzielanych korkow i 300 pnl stypendium
                        socjalnego (jak sie jest za bogatym na stypendium to 300 dostaje sie od
                        rodzicow) mozna bez problemow przezyc studia w warszawie!!!!

                        a jak ktos dalej ma watpliwosci to jest albo debilem albo nierobem albo ofermą
                        albo co najgorsze wszystkim jednoczesnie!
                        • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 03:19
                          aaa i jeszcze o jednym zapomniałem. nigdy, niegdzie nie spotkałem się z
                          przypadkiem oferowania komuś niższego wynagrodzenia tylko dlatego, ze jest
                          spoza warszawy. to jakis absurd! bzdura korej mozna sie doczytac tylko na
                          forach takich jak to.
                          chyba ze zatrudnia sie osobe spoza warszawy ktora mimo skonczenia uczelni o
                          podobnym profilu ma nizsze kompetencje niz po uczelniach warszawskich. ale to
                          przeciez normalne ze jak sie zatrudnia zawodnika ktory regularnie sypie po 3
                          gole w meczu to placi mu sie wiecej niz takiemu ktory w meczu strzela raz.

                          tak na marginesie to jest szerszy problem. z racji prowadzenia wykładów na
                          kilku uczelniach poza warszawą mialem okazje poznac ich poziom. poziom czesto
                          zenujacy. kazdy wie ze jezeli porowna sie studentow uczelni, do ktorej egzamin
                          wstepny sklada sie z matematyki, historii i dwoch jezykow obcych z taką, do
                          ktorej mozna sie dostac na podstawie konkursu swiadectw to tak naprawde nie za
                          bardzo jest co porownywac. niestety absolwenci slabych uczelni z prowincji
                          zamiast szukac sposobu zeby dorownac umiejetnosciami najlepszym powtarzaja
                          brednie o dyskryminowaniu osob spoza duzych miast.
                              • inquisition 100% B-Z-D-U-R-A 22.03.06, 00:43
                                Tak się składa, że nawet w legendarnej Warszawie cholernie trudno dostać pracę
                                za więcej niż 3000 zł co przy porównaniu kosztów życia jest niewiele lepsze niż
                                1500-2000 zł gdzieś na "peryferiach".

                                Jeśli post ten nie jest bzdurą wyssaną z palca podaj nazwę choć jednego
                                pracodawcy, co za połowę tej kasy zatrudni studentów (nawet najlepszych
                                uczelni) oczywiście conajmniej 2 języki obce, biegłq znajomość w jakiejś
                                komputerowej dziedzinie (np CAD albo grafika) i innymi predyspozycjami
                                • Gość: korporacja Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: 80.72.40.* 26.03.06, 01:43
                                  proszę bardzo. wymieniam firmy, które placą absolwentom min. 4000 brutto na
                                  wjazd (oczywiscie nie w call center tylko w normalnych dzialach typu marketing,
                                  finanse, dzialy analiz itd):
                                  mckinsey, boston consulting group, accenture, pricewaterhouse coopers,
                                  deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods, coca-cola, procter&gamble,
                                  reckit, nestle, duza czesc banków, danone, microsoft, oracle, british american
                                  tobacco, andersen business consulting, philip moris, loreal, grupa żywiec,
                                  kraft foods, warszawska grupa inwestycyjna, itd. itd. itd

                                  wystarczy? czy dalej bedziecie wciskac ludziom ciemnote ze takie firmy nie
                                  istnieja. jakos ja i moi znajomi ze studiow (sgh) moglismy do nich trafic...
                                  • Gość: LGK Niby prawda, ale IP: *.std.tsi.tychy.pl 26.03.06, 12:25
                                    problem w tym, że w takich działach raczej nie przyjmuje się absolwentów, pod
                                    warunkiem... że mają już dość spore doświadczenie, lub dysponują jakąś dość
                                    unikalną, a potrzebną wiedzą/umiejętnością np: znajomość języka chińskiego.

                                    Z tym chińskim to nie przesada - 3000zł do ręki i zatrudnienie od zaraz w
                                    firmie eksportującej elementy elektroinstalacyjne do Peoples Republic of China
                                    dla absolwenta marketingu
                                    • Gość: zadowolony Student? IP: 80.54.38.* 12.04.06, 21:14
                                      Piękna polemika o językach obcych, praktykach w USA, tylko skąd, ku*wa, Peoples
                                      się znalazło? To chyba z Chińskiego...

                                      A lat 18, miasto w Polsce "B" przy granicy, angielski i rosyjski na poziomie
                                      egzaminu państwowego za nieopodatkowane 1300, przy 3 godzinach dziennie, to jest
                                      dobrze? Bo ja się cieszę...
                                  • Gość: wielbiciel WGI Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.04.06, 18:44
                                    > mckinsey, boston consulting group, accenture, pricewaterhouse coopers,
                                    > deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods, coca-cola,
                                    procter&gamble,
                                    > reckit, nestle, duza czesc banków, danone, microsoft, oracle, british
                                    american
                                    > tobacco, andersen business consulting, philip moris, loreal, grupa żywiec,
                                    > kraft foods, warszawska grupa inwestycyjna, itd. itd. itd


                                    Szczegolnie Warszawska Grupa Inwestycyjna po ostatnich skandalach jest
                                    pozadana ;) (wiedzieli chlopaki jak uciec z cudza kasa)
                                    • Gość: ~a jednak można Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: 195.33.69.* 12.04.06, 19:00
                                      Ja przyszedłem do jedej z tych "koporacji" jeszcze w trakcie studiów. Dzisiaj
                                      jestem 2,5 roku po studiach. Pracuję od 3 lat i zarabiam ponad 10k brutto.
                                      Dodam że na studiach nie robiłem nic, trochę pojeździłem na wyjazdy
                                      sponsorowane przez organizacje studenckie. Zacząłem pracę w połowie 4 roku.
                                      Przez pół roku na umowę zlecenie, później pół roku na umowę o pracę, a potem
                                      przeszedłem do "korporacji".
                                      I nie mówcie, że z pracą jest beznadziejnie i do dupy.
                                  • anna-dark Re: 100% B-Z-D-U-R-A 12.04.06, 19:47
                                    Taaaa... tylko kto tam się dostaje? Albo po znajomości, albo za dawanie dupska. Nie będę ci wymieniała które z tych firm odmówiły zatrudnienia NIE ze względów merytorycznych (kwalifikacje, doświadczenie, predyspozycje, cechy osobowości).
                                    Pozdro dla ściemniacza !

                                    Gość portalu: korporacja napisał(a):

                                    > proszę bardzo. wymieniam firmy, które placą absolwentom min. 4000 brutto na
                                    > wjazd (oczywiscie nie w call center tylko w normalnych dzialach typu marketing,
                                    >
                                    > finanse, dzialy analiz itd):
                                    > mckinsey, boston consulting group, accenture, pricewaterhouse coopers,
                                    > deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods, coca-cola, procter&gamble,
                                    > reckit, nestle, duza czesc banków, danone, microsoft, oracle, british american
                                    > tobacco, andersen business consulting, philip moris, loreal, grupa żywiec,
                                    > kraft foods, warszawska grupa inwestycyjna, itd. itd. itd
                                    >
                                    > wystarczy? czy dalej bedziecie wciskac ludziom ciemnote ze takie firmy nie
                                    > istnieja. jakos ja i moi znajomi ze studiow (sgh) moglismy do nich trafic...
                                  • Gość: Miki Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: *.chello.pl 12.04.06, 22:58
                                    No a tu sie zdziwisz ja pracuje w Dziale CC duzej korporacji zajmujacej sie
                                    mediami i sredni zarobek to ok 4,5tys brutto ,nie jest to Warszawka .Skończyłem
                                    studia zaocznie (tylko skonczyc 4-6 lat temu a teraz to inna bajka) .Nie
                                    narzekam mam nowe mieszkanie w fajnej spokojnej dzielnicy.A co do samej pracy
                                    trzeba miec szczescie i chciec pracowac ,bo niektorzy ludzie którzy sa na
                                    wyzszych stolkach dostaja sie na zasadzie kuzyn,kuzynka ,znajomy i fru zarzadza
                                    jak sobie poczyta 3 ksiazki o tym ;-) hehe.A co do SGH to renoma tej szkoly byla
                                    za komuny i na poczatku lat 90 teraz to mineło i juz nie wróci
                          • Gość: Marek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 193.109.212.* 22.03.06, 12:16
                            Pracuje w Warszawie, dojezdzam do Warszawy codziennie ponad 100 km, w ciagu
                            dwoch lat awansowalem na glownego specjaliste, dostaje liczne nagrody i wysokie
                            premie za moje "osiagniecia" w pracy. Nie narzekam na pobory, ale z racji
                            mojego mieszkania w niewielkiej miejscowosci zarabiam na poziomie 60-70% moich
                            kolegow, zajmujacych sie ta sama dzialka (IT) (maja nizsze stanowiska, no ale
                            mieszkaja w Warszawie) Wg naszego kierownictwa zycie poza Warszawa jest duzo
                            tansze. Czy duzo, raczej trudno powiedziec (napewno nie ma co porownywac kosztu
                            wynajecia czy kupienia mieszkania), z reszta to nie ma znaczenia - "to jakis
                            absurd! bzdura korej mozna sie doczytac tylko ..." to dopiero bzdurne
                            stwierdzenie. Faktycznie nie spotkalem sie z tego typu dyskryminacja ze wzgledu
                            na samo pochodzenie (W-wa czy z poza), ale miejsce zamieszkania odczuwam juz na
                            wlasnej skorze. Na uczelnie dostalem sie na podstawie trzech egzaminow
                            pisemnych (matematyka, fizyka, jezyk obcy) + dwa ustne: matematyka, fizyka.
                            Upss ... przepraszam, uczelnia "niewarszawska", co prawda jedna z wiekszych w
                            Polsce, ale to juz zapewne nie to ... rozumiem.

                            Pracuje w centrali jednego z Bankow
                          • Gość: Adam Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.koba.pl / *.koba.pl 23.03.06, 22:52
                            Teoretycznie się z Tobą zgodzę.
                            Praktycznie..... hahaha

                            Na WE Politecniki Białostockiej (jeden z lepszych w Polsce, szczególnie jeśli
                            chodzi o kierunek Elektrotechnika) nie było egzaminu a konkurs świadectw.
                            Kilku kolegów poległo...... no ale cóż,WE Politechniki Warszawskiej przyjął ich
                            z otwartymi ramionami... i co?? A no nic !!! Rządzą w Warszawie na uczelni z
                            egzaminami, i tylko się śmieją że nic nie robią.... do tej pory nie mogą się
                            andziwić z jakimi betonami studiują obecnie na 4 roku :/
                            Także mało tu zmienia czy egzamin jest czy go nie ma.

                            Ważny jest poziom "w toku studiów"...
                        • Gość: młoda matka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 15:33
                          dzieki za słowa OTUCHY tzn. za debila, nieroba i ofermę.
                          Jestem matką 2 dzieci 7 i 4 lata. zwolniono mnie z pracy a mój mąż też jest bez
                          pracy. Jesteśmy młodzi ambitni i wykształceni (po studiach mgr-skich)
                          To może jak jestesaki mądry wymyślisz gdzie mamy poszukAĆ taej roboty.
                          mieszkamy w małym mieście na zadupiu Polski, gdzie pracę dostają tylko
                          pociotki, przydupasy i protegowane półgłówki.
                          wiem co mówię bo z niejednym studiowałam.
                        • Gość: kasa Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.autocom.pl 20.03.06, 22:51
                          wiec w takim razie sprobuj przezyc w krakowie za 1000zl. i nie pie..mi tutaj
                          a jakichs stupendiach naukowych czy socjalnych. moja dziewczyna ma mama w
                          hiszpani i sie nie odzywa ani kasy ani mamy, jedynie tata ktory wplaca co moze,
                          bo jemu samemu nie jest lekko. Szkoda czlowieku ze naprawde nioe mieszkales w
                          malej miejscowsci bo wtedy bys poczul co to jest 4-5dni chleb ze smalcem lub
                          wcale nie miec chleba. Skoro jestes taki kujon to zycze ci jak najlepiej i obys
                          z zona dochowali sie tylu dzieci zeby zapelnic luke w naszym spoleczenstwie. i
                          popracuj zasmi troche na parkingu ale posprzedawaj troche ulotek to zobaczysz
                          jak przyjemnie jest zyc naszym polskim studentom.
                          • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:40
                            no wlasnie...najlatwiej jest stwierdzic, ze nie chce mi sie rozdawac ulotek, a
                            potem zazdroscic takiemu, ktory rozdawal, a nie uzalal sie nad soba, i do
                            czegos w zyciu doszedl. latwiej jest siedziec i marudzic niz sie samemu wziac
                            za robote. potem mozna zwalic wine na rodzicow, mala miejscowosc,
                            panstwo,klimat i nie wiem, co jeszcze.
                            z kredytu studenckiego dostaje sie 600zl. Pozostale 300-400 mozna
                            zarobic/dostac jako stypendium naukowe lub socjalne/dostac od rodzicow. Np. po
                            100zl z kazdego z wymienionych zrodel. mozna? mozna. tylko trzeba uwierzyc, ze
                            bycie studentem nie oznacza wylacznie filozoficznych dyskusji, weekendy spedza
                            sie na dawaniu korkow a nie na balangach z tanim winem, a czas wolny to
                            ferie/wakacje a nie kazdy wieczor.
                            trzeba wziac odpowiedzialnosc za swoja sytuacje po prostu
                          • Gość: gucia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 193.111.236.* 13.04.06, 09:40
                            Ja studia w Wawie przeżyłam za 1100 zł miesięcznie. Nie to, że rodzice nie
                            mogli mi dac więcej - po prostu starali się nauczyć mnie szacunku do pieniądza.

                            Przez całe studia miałam stypendium naukowe, od trzeciego roku pracowałam - ale
                            z tych pieniędzy nie korzystałam tylko oszczędzałam.

                            Fakt: rodzice kupowali mi książki, ale z drugiej strony płaciłam za pokój
                            jednoosobowy 500 zł. W Krakowie powinno być sporo taniej. A jeśli kogoś
                            naprawde nie stać to można przecież mieszkac z kimś.

                            Reasumując: 1000 zł powinno Ci wystarczyć na przeżycie w Krakowie - no chyba,
                            że za dużo wydajesz na "poznawanie uroków" tego pięknego miasta ;-)
                            • Gość: stefan czas obalić mity IP: *.centertel.pl 13.04.06, 11:19
                              ceny mieszkan w krakowie nie róznią się tak bardzo od wawy, jak kolezanko
                              sugerujesz podobnie jak i życie (według mnie kosztuje tyle samo), zreszta to
                              samo powiedzą pewnei ludziska z poznania czy wrocławia (pierwsze z brzegu),
                              poczawszy od chleba, poprzez alkohol na kinie konczac. chcesz isc do modnego
                              klubu wszedzie bulisz tyle samo itd
                        • Gość: m Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.225.121.1.bait.pl 21.03.06, 14:07
                          Dla tych wszystkich co wychwalaja ta warszawe ,byc moze wy ludzie macie
                          poprostu szczescie , ja tez skonczylem studia , nawet popularny kierunek ,
                          uczelnia renomowana , przyjechalem do wawy jakies 3 lata temu mniej wiecej i
                          wiecie co? przez rok szukalem i nic , wyslalem 400 aplikacji , kazda byla po
                          dane ogloszenie pisana i dupa powiem szczerze , i mialem wczesniej kulkuletnie
                          doswiadczenia zawodowe , i wyjeżdzalem w czasie studiow (zeby na nie zarobic) i
                          w koncu wyjechalem do usa , wrocilem i wiedzialem ze bedzie jak bylo i jest
                          takze podtrzymuje opinie niektorych tu WARSZAWA TO JEST WIELKIE ZADUPIE I SYF
                          aperspektywy to moga byc w Poznaniu a nie tu ,syf.
                          • magdalaena1977 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 23.03.06, 15:03
                            tu WARSZAWA TO JEST WIELKIE ZADUPIE I SYF
                            Jak Ci się nie podoba, to droga wolna.
                            Takich jak Ty w Warszawie nie potrzeba.
                            Ja nie piszę w ten sposób o miastach, które mi się nie podobają i gdzie nie
                            chciałabym mieszkać.

                            Nikt z moich znajomych warszawiaków po dziennych UW nie dostał normalnej,
                            przyzwoicie płatnej pracy od razu. Przez pierwszy rok - półtora wszsycy robili
                            co mogli, chodzili na rozmowy, pracowali na umowy do dzieło itp.
                            A w dwa lata po studiach jak odchodziłam z mojego symbolicznego 1/4 etatu do
                            normalnej pracy, to wszyscy znajomi już byli ustawieni i nie miałam kogo polecić.
                        • Gość: julka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.ostnet.pl 21.03.06, 22:48
                          To wszystko nie jest takie proste jak ci sie wydaje.
                          Skonczylam renomowana uczelnie w krakowie, bylam na 4 praktykach zagranicznych
                          i 2 stypendiach. Skonczylam studia bedac pewna ze czeka mnie swietlana
                          przyszlosc. Szukalam pracy 4 miesiace. Najwazniejsze bylo dla mnie znalezc cos
                          co bede lubic. Mozna powiedziec ze oczekiwalam na srednie warunki finansowe z
                          racji juz posiadanego doswiadczenia i co? Znalazlam prace za 1200 zl brutto i
                          to taka, ktora jest po prostu nudna. Probowalam w Warszawie, niestety nic.
                          Jak widac nie zawsze sie udaje, mimo tego ze sie czlowiek bardzo stara..
                          • magdalaena1977 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 24.03.06, 00:13
                            Gość portalu: julka napisała:
                            > Skonczylam renomowana uczelnie w krakowie, bylam na 4 praktykach zagranicznych
                            > i 2 stypendiach. Skonczylam studia bedac pewna ze czeka mnie swietlana
                            > przyszlosc. Szukalam pracy 4 miesiace. Najwazniejsze bylo dla mnie znalezc cos
                            > co bede lubic. Mozna powiedziec ze oczekiwalam na srednie warunki finansowe z
                            > racji juz posiadanego doswiadczenia i co? Znalazlam prace za 1200 zl brutto i
                            > to taka, ktora jest po prostu nudna. Probowalam w Warszawie, niestety nic.
                            > Jak widac nie zawsze sie udaje, mimo tego ze sie czlowiek bardzo stara..
                            Ależ jesteś na dobrej drodze do tego, żeby Ci się udało ! Czym innym jest
                            normalne doświadczenie czym innym praktyki studenckie (chyba że ktoś pracuje
                            etatowo w czasie studiów).
                            Prawda jest taka, że na początek dostaniesz jednak około 1000 zł netto, może
                            mniej może więcej (zresztą przy tych zarobkach jest mała różnica miedzy brutto a
                            netto). Za dwa trzy lata, jeśli będziesz się starasz i nie powinie Ci się noga,
                            prawdopodobnie dostaniesz te 3000 zł netto. IMHO cztery miesiące to przyzwoicie
                            na szukanie pierwszej etatowej pracy.
                        • Gość: JOASIA Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.68.70.157.kutno70.tnp.pl 27.03.06, 22:21
                          Cześć szczerze mówiąc to mi się niedobrze robi jak czytam te twoje pouczenia
                          (rady),o utrzymaniu się w Warszawie(kredyty,stypendia...itp), jak również to że
                          ci się tak dobrze żyje tam po studjach mając tyle kasy. A co to jest 4000 zł
                          brutto czy nawet netto w Warszawie, śmiechu warte pewnie masz na kredyt chate i
                          samochód a pracujesz minimum do 19 godz jak dobrze pójdzie. Nie mówie bo może i
                          się spełniasz w swojej pracy ale nie podawaj beznadziejnych punktów typu "Jak
                          się utrzymać w Warszawie?" innym jako wielkie przykazania sukcesu, bo tak
                          szczerze powiedz co ty masz z tego życia.Ja mieszkałam, studjowałam i
                          pracowałam w Poznaniu i znam takie życie co prawda nie zarabiałam aż takiej
                          kasy,ale też było jak na moje potrzeby i mój wiek ok.Jednak wróciłam do
                          miejszego miasta i wcale nie mam źle bo i ja i mój mąż zarabiamy bardzo dobrze
                          i stać nas na to by pojechac do wiekszego miasta na zakupy czy imprezke w
                          klubie, a co najwazniejsze to nie jestesmy tak zaganiani i mamy czas dla siebie
                          o czym w dużym mieście można tylko pomarzać. Generlnie dąże do tego że nie masz
                          się czym tu hwalić że ci się udało w Warszawce udało to udało ale żeby aż tak
                          znakomicie było?. Bez obrazy - to tylko moje zdanie :)
                          • Gość: maro Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 194.63.133.* 02.04.06, 16:37
                            Pewnie, ze mozna wybierac rozne drogi zyciowe - jedni sa gotowi poswiecic sie
                            pracy po kilkanascie godzin dziennie aby uzyskac wysoki standard materialny,
                            inni bardziej cenia sobie zycie prywatne i aby miec wiecej czasu na relaks i
                            hobby sa sklonni obnizyc swoje wymagania materialne. Ale mysle, ze w tym watku
                            bardziej chodzi o pokazanie narzekajacym, ze _mozna_ osiagnac godny standard
                            zycia nawet startujac z trudnej sytuacji (pochodzac z prowincji, z ubogiej
                            rodziny itd.). Tyle, ze to moze wymagac znacznych poswiecen (przenosiny do
                            wielkiego miasta, poswiecenie duzej ilosci czasu na zdobywanie pieniedzy na
                            studencki byt oraz swiadome budowanie swojej przyszlej wartosci na rynku pracy
                            jako absolwenta).
                          • Gość: ojciec Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.169.137.* 12.04.06, 19:08
                            Joasiu, myślę, że zupełnie źle zinterpretowałaś wypowiedź gościa z Wawy. Tu nie
                            chodzi o chwalenie się, ale o pokazanie, że "się DA". Ja też miałem podobny
                            przykład na moich studiach (renomowana uczelnia, fajny kierunek, duże miasto,
                            itp.). Byli ludzie, którzy dorabiali na prawo i lewo na czym się dało. Sam
                            stałem nie raz pod hipermarketem robiąc z ludzmi 30min ankiety na mrozie.
                            Niektórzy zakuwali i wyciągali dobrą kasę na stypendium naukowym, inni zasuwali
                            z korepetycjami, jeszcze inni roznosili ulotki, itp. Ci, którzy starali się coś
                            osiągnąć i faktycznie poświęcali na to czas, osiągnęli jakiś sukces, albo są na
                            najlepszej do tego drodze. To czy sukcesem jest dla Ciebie rodzina czy kasa to
                            już jest inna sprawa.

                            Tak czy owak, w 100% zgadzam się z tym, że MOŻNA COŚ W POLSCE OSIĄGNĄĆ. Bez
                            kombinowania. Bez znajomości. Bez oszukiwania. Nie każdemu się uda - to
                            normalne, ale najgorsze jest siedzenie na tyłku i użalanie się nad losem.

                            Pozdrawiam wszystkich,
                            ojciec
                        • Gość: Rav Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.06, 19:42
                          Ja również jestem podobnym przypadkiem - chłopak z prowincjonalnego miasteczka,
                          który przyjechał na studia do Warszawy, dał sobie radę z wszelkimi
                          przeciwnościami losu i obecnie powodzi mi sie naprawdę dobrze. od kilku lat
                          pracuję w dużej firmie (jednej z wymienionych w postach korporacji).

                          Dlatego w ogólnym zarysie zgadzam się z autorem o ksywce korporacja.

                          Dlaczego w ogólnym zarysie? Bo zapomniał o kilku drobiazgach. NIe wystarczy
                          skończyć dobrej uczelni aby dostać pracę za 4-5 tys. Trzeba jeszcze:
                          - być człowiekiem inteligentnym i zdolnym, a jak zauważyłem po kandydatach
                          przychodzących do nas na rozmowy kwalifikacyjne, dyplom nawet dobrej uczelni
                          nie gwarantujer poziomu intelektualnego kandydata
                          - miec określone predyspozycje psychiczne i interpersonalne, chociażby takie
                          jak umiejętnośc pracy w zespole. To się wydaje banalne, ale wiele osób
                          przychodzi do nas na praktyki albo do pracy na początkowe stanowiska i po
                          pewnym czasie odpadają włąśnie z powodu braku umiejętności współpracy z innymi
                          - potrafić znieść stres i obciążenie czasowe związane z pracą - to jest czasami
                          przykre i naprawdę trudne, również dla mnie, i nie każdy jest w stanie się w
                          tym odnaleźć
                          - no i mieć odpowiednie podejście do pracy - odpowiedzialność za to co sie
                          robi, "ownership" zadań które się dostaje - a nie polskie podejście "od 8 do 16
                          i tak żeby się jak najmniej narobić".

                          Tak więc ja bym jeszcze te rzeczy dorzucił do dobrych studiów i aktywnie
                          spędzonego czasu studenckiego.

                          Pozdrowienia
                        • Gość: Ja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.04.06, 18:41
                          pricewaterhouse coopers, deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods,
                          > coca-cola, procter&gamble, reckit, nestle, duza czesc banków i wiele, wiele,
                          > wiele innch firm, które na wjazd placą absolwentom min. 4000pln brutto.

                          Rzeczywiscie te firmy "na wjazd" placa m.in. 4000pln brutto ale z tym "brakiem
                          wykorzystania" to bym nie przesadzala.
                          Sama pracowalam w jednej z w/w firm i "podziekowalam" - praca duuuuuuuuuzo
                          powyzej 8-9 godzin dziennie wiec zarobki w przeliczeniu na godzine wychodza
                          niczym w Biedronce.
                          Lepiej wiec uderzac do konsultingu strategicznego (ten sam czas pracy za duzo
                          wieksze pieniadze) albo starac sie dostac do instytucji panstwowej (wbrew
                          pozorom niektore placa naprawde przyzwoicie :).
                          • Gość: mmm Re: pokolenie 4000 tys brutto IP: *.chello.pl 12.04.06, 21:54
                            Zgadzam się z Tobą.
                            Przy tym nie ma jednej uniwersalnej drogi tzw. kariery - truizm zresztą.
                            Pracuję obecnie w Wawie właśnie z 4k gros, mam dość ciekawą pracę (choć czaso-
                            żerną), do której dochodzilem mozolnym krokiem. To także prawda, że w
                            instytucjach rządowych (niektórych) można zarabiać nienajgorsze pieniądze na
                            stanowiskach średnio-niskiego szczebla. I dostać taką pracę wysyłając po prostu
                            podanie via email, mieszkając oczywiście poza W.
                            Przy okazji - pracowałem wcześniej także w ponad rok w jednej z korporacji
                            wielkiej 4. Dostałem tę pracę po ponad półrocznych poszukiwaniach po studiach,
                            również bez znajomości (standardowa 4-stopniowa rekrutacja). Poza Warszawą
                            zarobki dla ludzi na starcie kariery zaczynały się poniżej 2k brutto.
                            Moim zdaniem trzeba trochę samozaparcia, niezrażać się, i określić w miarę
                            dokładnie cel, jaki chce się osiągnąć składając podanie do danej
                            firmy/instytucji.
                            A Warszawa...? Da się lubić :o)
                            • Gość: maethor Re: pokolenie 4000 tys brutto IP: *.vilico.pl 13.04.06, 10:00
                              Ludzie co wy z tą Warszawką ... to jedyne miejsce w Polsce gdzie można pracowac
                              za rozsądne wynagrodzenie ?! ... a więc nie ... przyjechałem na 5 roku "za
                              pracą" do Wrocławia i na start 4k brutto ... a obecnie 6k brutto ... i co
                              mozna ... nie jestem zadym gigantem znajacym 8 jezyków i po praktykach w
                              wielkich korporacjach ... miałem po prostu szczęscie ... trzeba troche
                              samozaparcia i szczęscia ... i powtarzam na Warszawce świat się nie kończy ...
                              zapraszam na dolny śląsk :)
                        • Gość: Hania Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.server.ntli.net 13.04.06, 11:27
                          Praca w korporacji w Warszawie to dla mnie nie szczyt marzen. Tez w korporacji
                          pracowalam, w Warszawie, na 29 pietrze na stanowisku menadzerskim za 8.600
                          brutto - rok po studiach. Firma nawet wyslala mnie na roczny staz do centrali w
                          stanach. Ale poza gonitwa za zyskiem to byla wielka pustka, zero zycia, zero
                          rodziny, przyjaciol. Co weekend jechalam do wroclawia - mojego miasta
                          rodzinnego. Tak wiec sprzedalam mieszkanie i wyjechalam za granice. Poznalam tu
                          faceta i chociaz jestem chwilowo bezrobotna to jestem szczesliwsza. Polecam
                          wszystkim wyjazd z Warszawy ktora dla mnie jest synonimem wyscigu szczurow i
                          pogoni za konsumpcja.
                        • Gość: gosia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.06, 14:43
                          Jezeli kazdy by mial mentalnosc taka jak Ty to bysmy nie potrzegowali malych
                          miejscowosci i wsi, kazdy by przeciez mieszkal w Warszawie!
                          Tylko dzieki takim idiotom jak Ty upadaja male miejscowosci bo kazdy jest
                          samolubny i chciwy na kase i wybiera prosta droge, nie robi nic by zmienic na
                          lepsze. I wlasnie dlatego Polska zawsze bedzie jednym z najgorszych krajow
                          Europy!!!
                  • Gość: nebbia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl 19.03.06, 12:20
                    MOI DRODZY,
                    SPECJALNIE PISZE WIELKIMI LITERAMI, ZEBY PRZECZYTALI TO WSZYSCY, KTÓRZY NIE MAJA
                    PIENIEDZY NA PODROZE NA ROZMOWY KWALIFIKACYJNE.

                    W dobrych firmach, czy tez koncernach przyjęta jest zasada, ze mozna uzyskac
                    zwrot poniesionych kosztow przyjazdu na rozmowe kwalifikacyjna. Wystarczy
                    zapytac sie o to po rozmowie i przedstawic bilety. Oczywiscie rozliczna jest
                    najtansza wersja podrozy - czyli 2 klasa pociag posp. i dodatek na bilety
                    miejskie - ok. 5 zł. Nikt nie odda Wam kasy za Intercity czy taksowki.
                    Dla pracownikow z rodzinami przewidziany jest tez czest czesto tzw. pakiet
                    relokacyjny - jesli firmie zależy na pracowniku, zapewnia mu dofinansowanie
                    wynajecia mieszkania przez określony czas i opłaca przeprowadzkę. Jeśli rodzina
                    pracownika z określonych powodów nie może się przeprowadzić, to pracownik
                    otrzymuje ekwiwalen pieniężny - za rozłąkę.
                    Pamiętajcie jednak, że głównym działaniem firm jest ZARABIANIE więc takie rzeczy
                    muszą się firmie po prostu opłacać. I nie prawdą jest, że w korporacjach na
                    każde miejsce czeka 10 innych osób. Bardzo trudno jest znaleźć naprawdę
                    wartościowego pracownika - dlatego jak już się takiego znajdzie, to się o niego
                    dba.
                • Gość: zazaza Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:34
                  ja z mezem sie nie uzalamy, chociaz w zimowe miesiace musimy zaciagac
                  wszelkiego rodzaju pozyczki, zeby przetrwac do 1-go, w lato jest duzo lepiej,
                  ale...wedlug znajomych mamy wspaniale i drogie zycie. wiekszosc naszych
                  znajomych. nie wazne czy skonczyli studia czy nie, pracuje za 600-1000 zl i to
                  nie w takim malym miescie, bo rozmawiamy o lodzi. gdyby kazdy mogl sobie
                  pozwolic na zarabianie 4000 to nikt by z tego kraju nie uciekal do stanow i
                  angli, tak jak to zrobili znajomi ze studiow. wiec: jak masz studia to
                  wspomagasz zagranice, jak nie masz, to z reguly zapitalasz pod nadzorem takich
                  co pisza o zarabiani 4000 i maja gdzies twoje potrzeby i oczekiwania
                    • gale Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 21:10
                      Taaaa, ja jak robię kupę, to tłum ludzi rzuca się żeby wygrzebywać samorodki
                      złota z mojego stolca, natomiast na mój poranny mocz czekają zaopatrzeniowcy z
                      pubów położonych 500 m poza granicami Warszawy...

                      Jeśli nie umiesz się utrzymać na przyzwoitym poziomie w Warszawie za 10 tysięcy
                      to masz problem. Duży. Z sobą i rzeczywistością, w której żyjesz. Albo ze swoimi
                      marzeniami.

                      Tak, wynagrodzenie 4000 zł brutto jest póki co w Warszawie przyzwoite. Takie są
                      w Polsce warunki. Negowanie tego, silenie się na żenujące fochy jest po prostu
                      żałosne.

                      Miłego,

                      gale.
                      • Gość: Katarzynka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.chello.pl 16.03.06, 21:43
                        No bo 4000 zł to JEST cholernie mało.

                        Ja tyle, i to netto, wydaję na same opłaty (czynsz, rachunki, przedszkolex2,
                        zajęcia dodatkowe dla dzieci, telefony itp...). Też, jak koleżanka, mam dychę
                        brutto i naprawde nie jest to zbyt wiele kasy :-((( Owszem. Jesli ktoś nie ma
                        rodziny i nic poza pracą nie robi to może starczy na wegetację...

                        Poza tym jesli ktoś przyjedzie z pipidówka to i 4000 to dla niego kokosy...
                          • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 04:14
                            katarzynka nic dodać nic ująć. jak zaczynalem pierwsza powazna prace bedąc
                            jeszcze na studiach dostalem ok. 2000 pnl na reke. wydawalo mi sie to strasznie
                            duzo, ale i tak z imprez wracalem nocnym autobusem, a do rodzicow jezdzilem
                            nocnym pociagiem. bo taniej. teraz 3500 to miesiecznie wydaje na splate kredytu
                            mieszkaniowego. do tego ubezpieczenie samochodu, ktorym praktycznie nie jezdze
                            (bo jest sluzbowy), taksowki po imprezach, wakacje 2 razy w roku, zabawa na
                            gieldzie, za chwile budowa domu i tysiac innych wydatkow, ktorych 5 lat temu
                            nie bylo-z dzieckiem na czele. za 4000 brutto pewnie daloby sie jakos przezyc,
                            ale na pewno nie tak. bo jak juz sie dojdzie do pewnego poziomu konsumpcji to
                            te 4000 wydają się wegetacją. i mimo ze was rozumiem to obrazanie sie na nas za
                            to ze o tym mowimy jest po prostu glupie.
                            przyklad: gdy moi rodzice przyjezdzaja w odwiedziny i wychodze z ojcem na piwo
                            to zawsze robie wszystko zeby nie zobaczyl rachunku. bo dla niego, osoby ktora
                            piwo pija tylko przed telewizorem ogladając mecz, placenie 10-12 pnl za piwo
                            (standard na starowce) to klasyczne wyrzucenie pieniedzy w bloto. bo po co
                            placic 12 jak mozna miec to samo za 3. ano mozna. tylko czy to rzeczywiscie to
                            samo?
                            podwyżka to bilet w jedną stronę. to taka wspinaczka na górę, z której nie
                            mozna zejść. mozna tylko boleśnie spaść. i ci co są na dole nigdy nie
                            zrozumieją tych co są na górze.
                            pozdro i róbcie kariery. to sie oplaca:)
                            • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:48
                              masz racje, wszystko zalezy od potrzeb. Gdybym dostala po skonczeniu studiow
                              prace za 2500zl to pewnie cieszylabym sie jak nie wiem, no ale nie mam dziecka,
                              nie kupuje domu...a z takimi obciazeniami to pieniadze duze dla mnie dla kogos
                              moga byc rzeczywiscie tylko na waciki...
                        • Gość: wika Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:27
                          Dziewczyno!!! Zastanów się nad sobą. Czy nie widzisz ludzi, którzy zarabiaja po
                          700 zł i mają rodziny na utrzymaniu. Rozumiem, że księżniczce może nie starczać
                          10000zł, ale chociaż się z tym nie obnoś, bo naprawde nie wypada. Pomyśl o
                          mdlejących na lekcjach z głodu dzieciakach. I pamiętaj, że wegetowac można
                          nawet zarabiając 20tys. Wazne jest jak zyjesz, a nie za ile.
                          • Gość: ja...ja...ja...ja. Nie jest tak źle IP: 213.199.193.* 12.04.06, 18:50
                            Ja pracuję w 3 miejscach - jestem tłumaczem(po godzinach) - prawnikiem (źródło
                            mojego utrzymania) - jestem prawnikiem w jednej z gazet (nie powiem jakiej,
                            żeby później coś z tego nie wyszło:); z wykształcenia jestem historykiem (a
                            właściwie teraz zostanę doc.) i prawnikiem; mam 4 certyfikaty z języków
                            (angielski;francuski;hiszpański;łacina); niedługo wracam na uczelnię wykładać
                            prawko i historię. Mam własną dobrze działającą firmę - kancelarię, której sieć
                            jest ,,rozproszona" po całej Polsce. Z tego wszystkiego mogę wyciągnąć
                            miesięcznie 45-70 tys. (w zależności od miesiąca,np. w miesiącach jesiennych
                            ludzie są na siebie skazani przez co jest coraz więcej rozwodów, pozwów etc.)
                            Co do wakacji to różnie - ale zawsze ciepło:)- mam willę w Warszawie i dobry
                            samochód.
                            • Gość: Kazimierz Re: Nie jest tak źle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 20:32
                              Oczywiście, że nie jest tak źle!
                              Jestem z wykształcenia fizykiem, mieszkam w Gorzowie Wlkp zarabiałem pensje
                              nauczycielską (mizerota).Postanowiłem zrobić karierę wyjeżdżając do Wrszawki.
                              I co teraz się ze mną dzieje? JESTEM PREMIEREM!
                              ZADNE COCA COLE, DANONY, ŻYWCE CZY INNE FIREMKI.
                              Byt tych firm zależny jest tylko odemnie.
                              A jak pierdne, to i giełda popuści.
                              Tak się robi kariere!
                          • Gość: ja...ja...ja...ja. Nie jest tak źle IP: 213.199.193.* 12.04.06, 18:50
                            Ja pracuję w 3 miejscach - jestem tłumaczem(po godzinach) - prawnikiem (źródło
                            mojego utrzymania) - jestem prawnikiem w jednej z gazet (nie powiem jakiej,
                            żeby później coś z tego nie wyszło:); z wykształcenia jestem historykiem (a
                            właściwie teraz zostanę doc.) i prawnikiem; mam 4 certyfikaty z języków
                            (angielski;francuski;hiszpański;łacina); niedługo wracam na uczelnię wykładać
                            prawko i historię. Mam własną dobrze działającą firmę - kancelarię, której sieć
                            jest ,,rozproszona" po całej Polsce. Z tego wszystkiego mogę wyciągnąć
                            miesięcznie 45-70 tys. (w zależności od miesiąca,np. w miesiącach jesiennych
                            ludzie są na siebie skazani przez co jest coraz więcej rozwodów, pozwów etc.)
                            Co do wakacji to różnie - ale zawsze ciepło:)- mam willę w Warszawie i dobry
                            samochód.
              • Gość: miki Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.centertel.pl 15.03.06, 21:10
                koleżanko, lepiej zostań u siebie. jako pracodawca znam całą masę takich
                opowieści, znam kilka osób które tu przyjechały zarabiają po 2000 brutto i
                płaczą że nie maja kasy żeby na weekend do domu pojechać. Mieszkanie to minimum
                1000-1200, do tego bilet itp i kasa się kończy. później jest płacz...
                kiedyś myślałem że zatrudniając przyjezdnych będę miał osoby które bardziej się
                starają ale to nie prawda, przyjezdnego pozna się na kilometr. miejscowi nie
                chcą z nimi pracować bo oni włażą w dupę kierownictwu, zostają po godzinach i
                zachowują się jak cierpiętnicy.
                i mi już też nie jest żal przyjezdnych - ma robotę u siebie to na siłe w Wawie
                karierę chce robić. i później wstyd do domu wrócić bo palcem będą go wytykać że
                niezdara. i koło się zamyka, mieszka kilku przyjezdnych w 2 pokojach na
                zadupiu, po pracy do domu, zero integracji z miastem.
                do tego pracodawcy im płacą grosze bo wiedzą że taki za każde pieniądze będzie
                pracować

                apeluje zostańcie u siebie jak nie chcecie się rozczarować
                • Gość: TM Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 12:13
                  Miki a ty skąd sie w warszawie znalazłeś - widząc to co piszesz to łomą z butów
                  zajeżdża (jak wiekszość pseudo-Warszawiaków)Zastanów sie skąd rodzice pochodzą
                  i dziadkowie a potem pisz takie rzeczy. Pomieszkałes troche w mieście i wydaje
                  ci się że jestes Warszawiakiem. Zresztą wiesz co nadworny medyk powiedział
                  jednemu królowi Polski - gdzie ma się udać ze względu na zły stan zdrowia.

                  Pozdrowienia dla wszystkich
                    • Gość: hehe Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 19.03.06, 23:17
                      Chciales powiedziec dobrze placil. Moze jakbys popracowal tam, to bys wiedzial
                      jak zaczali wyciskac ludzi jak cytrynke. Pracownicy ktorzy przechodzili z
                      outsourcingu z glodowych pensji dostali takie same pensje na etat. Potem doszlo
                      do dyskretnego kasowania etatow, czyli nikogo nie zatrudnali na miejsce tych,
                      ktorzy odeszli.

                      Pozatrudniali roznych ludzi od kasowania etatow i oszczednosci i pozostal tylko
                      mit o dobrych zarobkach w PTK. Maja je tylko Ci, ktorzy pracuja tam dlugo i nie
                      bylo jeszcze okazji, zeby je obciac.
                      Mysle, ze za 2000zl moga zatrudniac w call center, nie zapominajmy, ze czesc
                      ludzi pracuje w innych miastach, gdzie placi sie im mniej, np. Lublin.
                      PTK to tonacy statek.
                      • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 20.03.06, 00:41
                        2000 zl to jak na pracownika call center bardzo duzo nawet jak na warszawe.
                        czym sie rozni odbieranie/wykonywanie telefonow od kopania rowów. no moze tym
                        ze w pierwszym przypadku trzeba miec przyjemny glos, a w drugim troche sily w
                        rekach. na koniec dnia okazuje sie ze jedno i drugie to małpie roboty ktore
                        moglby wykonywac kazdy. znasz kogos kto traktowalby call center jako docelową
                        prace? to tylko sposob na dorobienie dla zaocznych i dodatkowa linijka tekstu w
                        punkcie "doswiadczenie zawodowe" w kiepskich cv.
                        co do centertela to znam tam kilka osob w dziale IT, ktore tak jak mowisz
                        trafily na etat z outsourcingu. faktycznie dostaly podobne pieniądze. tylko ze
                        te pieniadze sa bardzo dobre bo w warszawie w ogóle IT ma sie dobrze, a
                        informatycy zarabiaja fajnie. ja mówie o specjalistach, a nie asystentach
                        asystentów.

                        w filmie "monster" jest super scena. charlize theron wchodzi z ulicy do
                        kancelarii adwokackiej z prosba o prace. gosc w srodku patrzy na nią jak na
                        dziwoląga i mowi tak: "dzieciaki ida do szkoly, wkuwaja, walcza o dobre
                        stopnie, ida do dobrego highschool, pracuja w weekendy, potem ida na dobry
                        uniwersytet, dalej dorabiaja, w koncu dostaja pierwsza powazna prace, zdobywaja
                        doswiadczenie, nowe umiejetnosci, dalej sie uczą, stopniowo awansuja i osiagaja
                        pewną pozycje zawodową. A ty wchodzisz do mojego biura z ulicy i w ciągu chwili
                        chcesz dostac to na co normalny czlowiek pracuje latami?"
                        LUDZIE ZEJDZCIE NA ZIEMIE!!! JEZELI NIC NIE UMIECIE, NIE MACIE ZADNEGO
                        DOSWIADCZENIA A TYLKO SKONCZONE STUDIA, BO PRZEZ 5 LAT DOBRZE SIE BAWILISCIE TO
                        NIE LICZCIE NA KILKUTYSIECZNE PENSJE. BO NIBY ZA CO??????????????????
                        nasze realia są jakie są. nie twierdze ze nic nie powinnismy smieniac, ale nie
                        zrobicie rewolucji od samego gadania. trzeba jakos zyc i sie w tych realiach
                        odnalezc.
                        dziesiatki moich znajomych od poczatku wiedzialy ze same studia niczego juz nie
                        zalatwiaja, bo studiuje kazdy. trzeba sie wyroznic robiac w zyciu cos wiecej.
                        jezeli ktos zaczyna studia z mysla ze po 5 latach imprez odbierze dyplom i
                        swiat sam po niego wyciagnie rece to jest idiotą.
                        • Gość: pracownok cc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.chello.pl 13.04.06, 13:30
                          przeczytałem ten komentarz i ... nieźle się ubawiałem. 2000 zł w call center
                          to grosze, mieszkam w Rudzie Śląskiej czyli do stolycy mi daleko i pracując w
                          call center ( dniówka tylko 7 godzin)i zarabiam ok. 4000 netto. mam tylko
                          prowizje do których są dołączane rozmaite programy motywacyjne w których mozna
                          wygrac od badziewnego kalkulatora po weekend w całkiem niezłym pensonacie w
                          zakopanem a zdarza się zarobic więcej, jak np w marcu 6300- 700zł na zus bo
                          musiałem zarejestrować dz.g.
                          praca w call center rózni się sie od kopania rowów tym ze będąc w tym naprawde
                          dobrym mozesz zarobic i 10.000 na miesiąc czego o wybitnym specjaliście od
                          kopania powiedziec raczej nie można. stosując porównania w stylu miły głos a
                          siła w rękach mozesz stwierdzic że praca na wysokim stołku w wielkiej firmie i
                          kopanie rowów tez niczym sie nie różni bo niby czym rózni się umiejetnośc
                          zarzadzania od siły w rekach ???
                          na chwilę obecną prace w cc pracuję jako docelową bo nie jest to sposób na
                          dorobienie a zarobienie całkiem niezłych jak na moje potrzeby pieniedzy w
                          całkiem łatwy sposób- np wolnej chwili mogę sobie odpisac na durny komentarz na
                          forum.
                          co do cv to moje pewnie wydało by ci sie kiepskie bo w pewnej firmie zarabiałem
                          300-400zł na miesiąc ale mam to gdzieś.mam srednie wykształcenie i studia na
                          razie nie sa mi potrzebne, niczego w mojej sytuacji nie zmienią, kompleksów z
                          tego tytułu nie mam, jesli mi sie zachce to pójdę na jakieś zaoczne choc wole
                          wolny czas spędzic z dzieckim niz na zdobywaniu papierka.
                          oczywiscie mój przypadek nie jest regułą ale jest potwierdzeniem na to ze nie
                          trzeba studiowac, nie trzeba wyjeżdżać do wawy , nie trzeba rezygnować z
                          załozenia rodziny, nie trzeba zapier... po 12 godzin i byc zadowolonym ze
                          swojej pracy i zarobków. wystarczy przecież miły głos...
                    • kasienka-1 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 03.04.06, 17:02
                      Wiecie co, tak sobie czytam te wszystkie głosy i patrzę, że zapominacie chyba,
                      iż jest to forum i każdy ma prawo do swojej opinii. Po co od razu się wyzywać
                      czy obrażać? To tylko świadczy o kulturze osoby piszącej... Wiadomo nie od
                      dziś ,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i trudno się porównywać.
                      I nie trzeba wcale wyjeżdżać do W-WY żeby dobrze zarabiać.Można np. tak ja jak
                      znaleźć pracę w mniejszym mieście ale być zatrudnionym w firmie ze stolicy.
                      Zarabiam w tej chwili 4000 tys. brutto i uważam, że nie jest to mało, ale nie
                      jest też dużo jak się popatrzy na ceny wokół i jak człowiek ma jakieś plany
                      (dom, mieszkanie,slub itp.) a nie ma zamożnych rodziców i musi dorabiać się sam
                      od tzw. przysłowiowej łyzki. Mam 5 lat doświadczenia i zaczynałam pierwszą
                      pracę od zarobków 450 zł na "rękę".Ostatnią pracę znalazłam z Wyborczej,
                      musiałam 2 razy jechać na rozmowy do W-wy i na assesment centre ale jak widać
                      się opłacało.I nie zamierzam na tym poprzestać. Moim zdaniem trzeba wierzyć w
                      siebie i umieć się sprzedać przyszłemu pracodawcy. No i nie szukać na chybił
                      trafił tylko zdecydować się na konkretną pracę, sektor czy branżę i wysyłać
                      aplikacje. Na marginesie dodam,że nie znam żadnego jęz. obcego płynnie, nie mam
                      2 fakultetów, znajomości itp.Wydaje mi się, że najważniejsza jest zaradność i
                      dążenie do wyznaczonego celu. Rok czasu męczyłam się w poprzedniej pracy,
                      której nienawidziłam po to tylko żeby móc dostać tę pracę, którą mam teraz i
                      którą b.lubię dla odmiany. Bez jednej nie miałabym drugiej. To tyle ode
                      mnie.Pozdrawiam!
              • Gość: | Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:11
                > hm no tak-ja jestem absolwentką i właśnie szukam pracy..jest ciężko,
                > zaczełam nawet rozważać wyjazd do wawki(powysyłałam aplikację i dzwonili za
                > mną z wielu miejsc-tylko jest problem, kilkustopniowa rekrutacja?-skąd ja
                > wezmę kasę, żeby z 3 razy w miesiącu np być w wawce po to żeby sie np
                > dowiedzieć, że nie przyjmą mnie niestety...to nie takie proste...za pracą
                > trzeba pochodzić, a każźda rozowa to cena biletu w 2 strony do wawki...no to
                > weź-skąd mam na to wziąć pieniądze :(-nawet jak usciubie na te kilka wyjazdów
                > a jednak nie zdecydują sie mnie przyjąć to co?-tyle kasy w błoto-jeden taki
                > wyjazd to 200 zetów przynajmniej...więc weź..zamiast filozofować jak to
                > wspaniale jest w wawce zasatnów się...)

                biorac pod uwage rozniece potencjalnych przyszlych dochodow w dalszym horyzoncie
                czasowym pytanie powinno brzmiec: czy stac cie aby tych biletow NIE kupowac.
                klasyczny koszt alternatywny. jesli mozesz zarabiac dwa tysiace wiecej, to 10
                wyjazdow zwroci ci sie w ciagu zaledwie miesiaca. cale reszta do twojej
                kieszeni. na cos takiego warto imho wziac nawet kredyt.
              • Gość: ree Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 23:16
                jesteś the best, ciekawe co byś powiedziała gdybyś dostała pracę w wawce, pewnie
                "nie mam pieniędzy by tam mieszkać do pierwszej wypłaty"

                Ja z wrocka jestem, a w gdańsku pracuję, w domu jestem kilka razy w roku, kasa
                na koncie pulsuje i co z tego skoro mieszkanie, samchód opłaca firma, a łóżko
                widzę późną nocą. Nawet nie miałem czasu by to miasta zwiedzać, nic tylko praca
                i weekendowe wypady do burdelu z resztą ekipy z którą pracuję (mieszanka ludzi z
                całej polski). Co to za życie :/
              • bmwariat Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 06:46
                zarabiam więcej jak 4000 brutto i co z tego? musiałem wyjechać z mojego
                miasta, bo u mnie jest (było) 30 % bezrobocie. Obecnie mam zamiar wrócić w
                swoje rodzinne strony, ale tylko wtedy kiedy znajdę tam prace. Wcześniej
                zarabiałem 3000 do ręki w moich stronach, ale właścicielowi wzrósł VAT na
                produkty wytwarzane przez jego zakład i pozwalniał sporo osób. Zanim zaczął z
                powrotem przyjmować mnie już u siebie nie było. Siedze w stolicy od 2 lat i na
                początku lubiłem to miasto, a teraz nienawidze. 4000 w Warszawie to nie jest
                dużo, to jest jak 2000 brutto w innej części Polski( mówie o takich regionach
                jak mój). Tu życie jest droższe. Ile płaci się za wynajem mieszkania? Ja nie
                wyobrażam sobie życia i mieszkania w Warszawie, nie wyobrażam sobie życia na
                kredyt. Nie chce brać kredytów, pożytczek tylko po to by kupić sobie 2 pokojowe
                mieszkanie 42-45 m2 za 150 tys i więcej. Za 1m2 w moim regionie płaci się w
                granicach 850-1100 zł. Można łatwo przeliczyć ile podobny metraż będzie mnie
                kosztował. Będe miał do tego duży balkon, osobne łazienki, kuchnie -widną i
                osobną. Nie wiem kto na taki pomysł wpadł, by budować pokoje z aneksem
                kuchennym. Zresztą u siebie mam swoje mieszkanie, dziewczyna ma dom- mieszkać
                mamy gdzie. Tylko właśnie z pracą jest nieciekawie, ale mam nadzieje, że
                niedługo się to zmieni, bo już jest trochę lepiej:)
                • Gość: warszawianka? Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.poligrafia.com 17.03.06, 14:45
                  Już nie mogę znieść tych wszystkich żałosnych postów!!!!! Jeżeli tak
                  nienawidzicie Warszawy, to po co tu siedzicie?! Umiecie się tylko użalać nad
                  sobą i gderać, jak bardzo macie gdzieś to miasto. dzięki Warszawie jesteście
                  managerami, sekretarkami, handlowcami itp., macie służbowe samochody, komórki,
                  firmy dopłacają do mieszkań. Jeżeli nie chcecie tu być, to stąd wyjedźcie,
                  zrobicie tylko przysługę Warszawiakom, którzy przez takich jak wy: długo
                  siedzących w pracy wazeliniarzy nie mogą znaleźć pracy! A tak swoją drogą, to
                  ilu z was jest w Warszawie zameldowanych i płaci podatki, chociażby na
                  stołeczne drogi, które od nadmiaru ruchu już się rozsypują? Jazda na swoją
                  wieś!
              • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 03:37
                "ta" jestes absolwentką i wlasnie szukasz pracy? nie wypisuj bzdur. jest srodek
                tygodnia, a ty o godz 10.00 zamiast szukac pracy siedzisz na forum i uzalasz
                sie jak ci ciezko! a co ty robilas w czasie studiow? np na czwartym roku gdy
                zajec jest juz nie wiele, albo na piatym gdy nie ma ich juz praktycznie
                wcale??? jesli spedzalas czas tak efektywnie jak teraz to nie dziw sie ze
                zasilasz szeregi "młodych zdolnych" bezrobotnych. tez bym cie nei zatrudnil.
                jak mam do wyboru 24-letnią swiezą absolwentke z cv pelnym projektow w
                studenckich organizacjach, z zagranicznym stypendium, z kilkoma "odbębnionymi"
                za darmo praktykami, z dwoma językami obcymi i obok niej mam ciebie spedzającą
                przedpołudnia w necie, to kogo mam wybrac?????? a moze mam zatrudnic was obie i
                jeszcze wam zaplacic po tyle samo, co bys mnie przypadkiem nie oskarzyla o to,
                ze dostajesz mniej bo jestes spoza warszawy?
                dziewczyno stan przed scianą i zacznij w nią walic glową. jak zmądrzejesz to
                przestan i zacznij robic cos pozytecznego. dobrze na tym wyjdziesz!
                • Gość: dziewczyna Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 22:01
                  jesli według ciebie na czwartym roku jest mniej zajęc a na piątym juz ich
                  prawie nie ma to powiem jedno fajne miales studia :-) pozazdrościć, podam ci
                  ina wrsje na 5 roku owszzem drugi semestr tylko seminarka zato na 1 4 egzaminy
                  + 10 zaliczeń czwarty rok zajęcia tak rozpiep..... w ciągu dnia ze wracasz na
                  mieszkanie lokum do akademika czy gdzie tam jeszcze kolo 20 wieczorem, co do
                  tych twoich wyjazdów studenckich na nie tez trzeba miec pieniążki mialam szanse
                  na sokrates nie pojechalam bo mnie nie stac powiesz mogłaś wziąś kredyt
                  studencki, no niby mogłam ale kto mi da gwrancje ze mialabym go z czego teraz
                  spłacać
                  wszytskim fajnie sie mówi : trzeba isc na dobra uczelnie, mozna pracowac i
                  studiowac, można dorabiać, itp itd
                  ale weźcie ludzie na wstrzymanie gdyby wszyscy studiowali na dobrych uczelniach
                  to studiowało by tak naprawde 10 procent tych co studiuja, gdyby każdy pracował
                  na studiach to naprawde studowałoloby 10 % reszta toczyła by sie z roku na roku
                  jak mnustwo mioch znajomych trzeba wybierac studia albo praca, jesli mozna to
                  pogodzic to znaczy ze cos sie olewa "rybki albo akwarium ", albo ze uczelnia
                  wczale nie ma takiego wysokiego poziomu jak sie wydaje

                  a na koniec powiem jedno nie mowicie ze jest tyle tej pracy wszędzie i trzeba
                  tylko umiec szukac, nie opowiadajcie ze wystarczy dobre cv zeby dostac dobra
                  parce, i błagam dajcie spokuj tym porównaniom "stolyca" i reszta kraju, fakt
                  jest taki to dwa różne światy tylko warszawiacy o tym zapominają a juz
                  szczególnie zapomnieli o tym ze gdyby wszyscy posłuchali by ich peanów na temat
                  stolycy i do niej przyjechali po prace too nawet ona po 2 miesiacach
                  wygladałaby jak reszta kraji rzesze szukajacych pracy i nieliczni szczęściaże
                  mający prace ale za to pracujacy za grosze
                  dziekuje skonczyłam nie musicie sie zgadzac to moje prv zdanie na ten temat
                  nie jeęcze mam prace, nie zarabiam 4tys mam 1600brutto po roku pracy odłaożyłam
                  4000 mieszkam z rodzicami zapeniają mi wyżywienie i dach nad głowa reszta to
                  mój problem rach za tel i neta też 3-5 razy w roku jade gdzieś na weekend raz
                  na 2tyg wakacji
                  jedyne co mnie wyprowadzaa z równowagi to fakt ze z moją druga połowa widze sie
                  1-2 razy na miesiąc o zamieszkaniu razem możemy pomarzyc bo ja tu on tam i moze
                  powiecie mi kto ma rzucic prace i jak przezyc w 2 osoby na soim za 1000
                  miesiecznie - mieszkanie rachunki jedzonko dojazdy do pracy, 4 miechy szukałam
                  pracy tu i u niego efekt znalazłam tu i kropka co dalej
                  zostaje poszukac faceta tu bo to łatwiejsze w ralizaji niz znalezienie pracy
                  tam ???????????????

                  papa
                • Gość: gosc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.elterix.pl 13.04.06, 11:27
                  Ludzie co Wy mowicie..
                  pewnie ,ze sa takie firmy, ktore tyle placa, ale w tych firmach nie ma tylu
                  miejsc dla wszystkich poszukiwaczy pracy i tyle
                  i dlatego w Polsce mamy taka duzo roznice w miedzy tymi co zarabiaja super
                  (ktorych jest bardzo malo) a tymi co zarabiaja malo (ktorych jest olbrzymia
                  wiekszosc!!!)
              • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:27
                to wlasnie odzwierciedla roznice miedzy pokoleniem obecnych 30 a 25 latkow. ci
                o pare lat mlodsi to wyz demograficzny, poza tym w ciagu ostatnich paru lat
                zaszly zmiany spoleczne w Polsce, co wygenerowalo nowe miejsca pracy...teraz
                rynek sie zapelnia i dla obecnych absolwentow nie ma juz tylu miejsc pracy co
                dla ich starszych kolegow. Np. psychologia. Od kilku lat Polacy przestali
                uwazac, ze to wstyd isc do psychologa i prywatne
                przychodnie/osrodki/spoldzielnie zaczely wyrastac jak grzyby po deszczu. Teraz
                nie przybywa ich juz az tyle (wystarcza te co sa) i swiezo upieczony psycholog
                ma juz troche trudnosci ze znalezieniem pracy
              • zapytaniaznak Re: pokolenie 4000 tyś brutto 13.04.06, 11:47
                Oj bredzisz! Jakiż to koszt, tych kilka wyjazdów pociągiem!
                A nawet kilkanaście, kilkadziesiąt. Znam ludzi, którzy po prostu dojeżdżają do
                Wawy do roboty, codziennie.
                Oczywiście nie znaczy to, że Wawa to wspaniałe miejsce, ale na pewno łatwiej tam
                o dobrą pracę i tyle.
              • Gość: aapsik Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.makler.local / 195.187.134.* 13.04.06, 13:30
                ja tez pochodze z mniejszej miejscowości ze wschodniej części Polski. Wyboru
                wielkiego nie mialam - studia w Warszawie. trzeba myśleć perspektywicznie, a
                uczelnia, na którą się dostałam niestety nie ma filii w kraju:) ciężko było
                zwłaszcza na początku, potem zaczęły sie problemy finansowe rodziców i już na 3
                roku studiów zaczęłam pracować. Było to możliwe dzięki temu, że 1) studiowałam
                w Warszawie i wiedziałam co z czym się je, 2) jak już sie jest w tym mieście to
                prace względnie łatwo znaleźć, zwłaszcza jak ktoś studiuje na dobrej uczelni.
                Moja rada jest jedna - nie warto iść na łatwiznę, lepiej wcześniej pomyśleć o
                swojej przyszłości, włożyć więcej pracy w dostanie się na dobre studia w dużym
                mieście ( i wcale nie musi to być stolica) i mieć trochę realistycznego i
                aktywnego podejścia do życia - jeśli nie masz na studia to zakasujesz rękawy i
                podejmujesz każdą pracę, która da ci jakies pieniądze i nie będzie zbytnio
                kolidować z uczelnią. Nie mówię, że będzie łatwo - bo mi nie było (prawie 40h
                zajęć tygodniowo na uczelni i praca na pół etatu). Ale warto było przemęczyć
                sie ten pierwszy rok w roli studentki-pracownika.

                Popieram też wypowiedzi innych osób z forum, że siedzeniem w miejscu i
                miauczeniem, że się nie ma na to czy na tamto, nic się nie zwojuje. Nie masz
                pieniędzy jeździź do Warszawy na wielostopniowe rekrutacje? to po jakiego
                grzyba składasz papiery do największych molochów? bo przeważnie tylko takie
                firmy mają aż tak złozony proces rekrutacji. Poszukaj czegoś bliżej swojej
                miejscowości albo złap dodatkową dorywczą pracę, żebyś mógł/mogła pozwolić
                sobie na takie wyjazdy.
            • pep-per Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 10:56
              Częściowo zgadzam się z Tobą, ale czasem trzeba mieć pieniądze na ewentualne
              wynajęcie mieszkania i przeżycie do wypłaty. Zazwyczaj pracodawcy nie płacą "z
              góry".
              PS. Pracuję w firmie z centralą w Warszawie. Pracownicy centrali na tym samym
              stanowisku otrzymują identyczne wynagrodzenie. A ponieważ koszty utrzymania w
              Lublinie są dużo niższe - sam rozumiesz, na razie siedzę tutaj. Chociaz nie
              ukrywam, że będę myślał o przeniesieniu do centrali, a później o zmianie firmy.
              • dankowalski Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 11:05
                No właśnie i problemem pracy w małym ośrodku jest to ze zmiana pracy bywa
                czasami niemożliwa, a jezeli chce sie ja zmienic albo awansowac to i tak trzeba
                zmienic miejsce zamieszkania, najlepiej wiec juz od początku szukac pracy tam
                gdzie sie chce osiedlić
              • big.em Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 16:19
                > wy ze wsi zajmujecie tylko nam pracę w warszawie jak jestes z podkarpackiego
                > to wracaj tam i tam się ustawiaj

                Wiec jak bedziesz kiedys (pewnie przez przypadek) aplikowala do mojej firmy
                uslyszysz odemnie podobna spiewke, chociaz sam jest ze wsi (wedlog Ciebie), bo
                z Lublina ;P

                A wracajac do tematu: jesli chce sie dobrze zarabiac w Warszawie (i nie tylko)
                najlepiej jest zalozyc wlasna firme - tylko tak mozna zarobic duze pieniadze.
                Kiedy bylem na II roku zaczalem pracowac jako informatyk w centrali duzej
                instytucji finansowej i dostawalem 1300zl netto. Obecnie jestem na III roku mam
                wlasna firme i podstawowa pensje 10 razy wieksza :)

                Pozdrawiam!
        • dankowalski Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 10:21
          róznica jest jednak w tym, że jak się pracuje za 4000 zł to się ma większą
          satysfakcje wewnętrzną z tego iż sie wiecej zarabia, i że twoja praca i wysiłek
          jest więcej warty - nawet pomimo tego że więcej sie wydaje.
            • Gość: jedrus Wiem cos na ten temat bo sie przenioslem... IP: *.delphi.com 15.03.06, 19:45
              Powiem otwarcie, jesli myslicie o mieszkaniu, rodzinie, normalnym zyciu itp.
              przeprowadzka do duzego miasta (dla Warszawy dodalbym pewnie z 1000):

              - jesli jestescie singlem za min. 55000 brutto - wspomniane 4000 szybko okaza
              sie zbyt mala kwota a na pewno dla Warszawy - wiec Macku lepiej znajdz sobie
              druga polowke z podobnymi zarobkami. Bez obrazy:-)
              - jesli macie zone/meza za min. 7000 brutto - wspolnych zarobkow, z tym ze
              lepiej zeby facet wyciagal min. 2/3 z tego.

              Ku przestrodze tym ktorzy mysla ze w WIELKIM MIESCIE czeka ich raj za 4000
              brutto...
              • anjew 4000 brutto to nawet w Lodzi jest cienko, jesli 15.03.06, 23:10
                masz rodzine na utrzymaniu. Ja mam 4200 brutto plus kwartalne premie (realnie ok
                2000-2500 netto), auto, benzyna, komorka za darmo, ale gdyby zona nie pracowala
                (2200 brutto), to mialbym duze klopoty z utrzymaniem 4 osobowej rodziny. W Wawie
                mam mnostwo znajomych, ale oni zarabiaja zwykle minimum 6000 brutto i to
                najczesciej oboje, czyli w sumie 10-12tysi. Wtedy mozna zyc normalnie - wyjsc
                gdzies czasem, kupic cos, pojechac na fajne wakacje itp.
                • kolejnynowybezsensownylogin GOWNO! 16.03.06, 04:00
                  jestem z warszawy, studia wyzsze (UW), jezyki i GOWNO moge znalezc w Warszawie,
                  2000 to szczyt marzen, na szczescie za granica mnie chca z otwartymi ramionami.
                  Wiekszosc moich znajomych nie zarabia wiecej niz te 2tys brutto, tez po
                  studiach. Znam przyezdnych ktorzy klepia na Infoliniach za 900zl netto.
                  Kto pisze na tym forum???
                  • Gość: karol Re: GOWNO! IP: 212.244.31.* 16.03.06, 13:04
                    widac takze poza tymi studiami, jezykami itd. masz takze pecha,
                    albo sie nie umiesz "sprzedac" podczas rozmowy o prace...
                    znam ludzi bez studiow, ktorzy zarabiaja 10tys. zl i wiecej, ale
                    oni albo maja "to cos", czego nie ucza na studiach, a czego wymagaja
                    pracodawcy, albo po prostu maja szczescie.

                    no i tego zycze:)
                    • absurdello Żówno kwadrat ! 17.03.06, 19:43
                      Urodziłem się w Warszawie, mieszkam w Warszawie, zarabiam w Warszawie ... 3000
                      brutto (średnio)po 14 latach pracy jako inżynier elektronik serwisowiec w dużej
                      firmie, rodziny nie mam, perspektyw na podwyżkę też, w dziale gdzie pracuję
                      wszyscy mają dużo mniej ode mnie (wszyscy z Warszawy, większość starsza ode
                      mnie). Ostatnio przyszedł rachunek za gaz 1800 zł ... dobrze, że mam mamę
                      rencistkę ...

                      Kolega inżynier 10 lat starszy zarabia 2960 brutto (srednia) ma dwoje dzieci i
                      żonę nauczyciela na bezrobociu (pracodawcy szukają wprost osób po 50-tce).
                      Ostatnio brał zapomogę ...

                      Znajoma -> praca jako specjalista ekonomista (2 języki, kurs menedżerski, itd)
                      pracuje za 2300 brutto (nie powiem gdzie bo nie uwierzycie), bo mimo szukania
                      nikt nie chce osoby ponad 40 letniej z dziećmi w wieku szkolnym i
                      przedszkolnym ...

                      CIEKAWE GDZIE MY MAMY WYJECHAĆ BY OSIĄGNĄĆ CHOCIAŻ TE 4000 brutto ?

                      Przestańcie więc pier...ć o problemach za 4000 brutto lub więcej !!!!
                      • Gość: kufola Re: Żówno kwadrat ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 11:08
                        Dziękuję ci za ten wpis....
                        Też zastanawiałam się kto wypowiada się na tym forum. Akurat z takimi ludźmi jak
                        autor postu miałam styczność przez cały czas studiów (kolega piszący skończył na
                        pewno sgh) i dziękuję bardzo za tą przyjemność.

                        Tak, to prawda że 4 tys zl nie wystarczy na "wystawne" życie w Warszawie,
                        niektórym nie wystarczy nawet na "normalne" życie. Ale prawdą jest również, że
                        definicja "normalnego" życia może być bardzo szeroka.

                        Ale jest mnóstwo osób, która zarabiają w Warszawie mniej. Nie dlatego, że -jak
                        czasami wypowiada się autor postu - są niezadarni/mało zdolni/mało
                        ambitni/leniwi/bawili się przez całe studia zamiast zdobywać cenne doświadczenie
                        ale chociażby dlatego, że chcą robić w życiu coś co naprawdę kochają, co przyosi
                        im satysfakcję nie wspomniając o tym, że często ich zawód jest znacznie bardziej
                        pożyteczny dla świata niż "menadzerowanie". Wiem doskonale, że to wszystko
                        kwestia dyskusyjna (co jest bardziej pożyteczne "dla świata") ale....

                        Gdybyś wiedział jacy są szczęśliwi (wynajmując albo kupując na kredyt) swoje
                        małe mieszkanka, planując wakacje wykorzystując swoją wyobraźnię,
                        "wykorzystując" kontakty (chociażby z tych swoich marnych, nieekonomicznych
                        studiów) ze znajomymi z innych państw. I gdybyś wiedział jak bardzo nie potrafią
                        zrozumieć zmarwień tych, którzy uważają, że za 4 tys (brutto) nie można
                        "normalnie" żyć..:))
                  • mgla_jedwabna Re: GOWNO! 21.03.06, 17:44
                    masz studia wyzsze, jezyki itd. a i tak ci sloma z butow wylazi. wiesz czemu?
                    popatrz w temat swojego postu- nawet na stanowisko sekretarki od robienia kawy
                    wymagana jest wysoka kultura osobista...