Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- ?????

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 09:53
    Jak czytam wasze posty to wciąż się przewija temat tych co dostali coś
    (mieszkanie, kasę) od rodziców i zawsze jest to w kontekście POGARDY.
    Dlaczego? Czy jest coś złego w tym, że ludzie mają zamożnych rodziców,
    dziadków i mogą liczyć na ich pomoc. To powinno być normalne, tymczasem dla
    was nie jest normalne. Dla mnie naturalne jest, że jeśli rodziców na to stać
    to pomagają dzieciom kupić mieszkanie, działkę etc. Nam z mężem rodzice i
    teściowie b. pomogli w kupnie mieszkania, nie znaczy to, że nie pracujemy.
    Otóż zaczęliśmy pracę jeszcze na studiach i do tej pory (7 lat) zarobiliśmy
    wielokrotnie więcej niż wtedy dostaliśmy, nie przejadamy tej kasy, nie
    jesteśmy bananową młodzieżą.
    To raczej ludziom, którzy nic nie mogą dać swoim dzieciom należy się dziwić,
    że przez 20-30 lat pracy nie byli wstanie nic zaoszczędzić.
    Pozdrawiam
    Nana
      • meybach Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 17.03.06, 10:36

        Ja myślę, że problem leży w tym, że niektórzy dostają wiele, ale tego nie
        doceniają i nie szanują. I takich tępię!
        -----
        Moherowa armia dowodzona przez drób
        zagraża temu światu...
        • Gość: zina Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 22.03.06, 17:28
          najczęściej ci co dosają to rodzice byli komuchami na kierowniczych
          stanowiskach Ci własnie wyposażyli nie tylko dzieci ale też wnuki znam to z
          autopsii kto zarabiał i ile w związku ze swoją przynależnością do tych elit(
          nowobogackich
      • Gość: iza Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 10:54
        To się ciesz, że coś dostałaś i nie wyśmiewaj tych co pracowali za grosze aby
        twoi rodzice mogli zarabiac dużo więcej jak oni. Pracuję już 27 lat i co mam,
        aż 860 zł netto po tylu latach orki. Nie mów mi, że mogę zmienić pracę. Bez
        względu jaka to by nie była praca to winna być godnie opłacana. A nie komu
        bliżej "do koryta" tym większe płace. Mam ukończoną co prawda szkołę średnią (w
        moim czasie to już nie było żle). Mając ponad 40 lat ukończyłam kurs
        komputerowy, obecnie jestem zapisana na kurs j. angielskiego i w związku z tym
        pracodawca nawet mi złotówki nie podwyższył płacy, nawet mogę pracować po 24
        godzin na dobę, ale też nie otrzymam ani złotówki więcej.
        • Gość: Nana Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 11:07
          Moi rodzice nigdy nie zarabiali dużo, ale zawsze robili co mogli, żeby dorobić,
          brali zlecenia, etc. Aha no i trudno powiedzieć, że są "przy korycie", bo
          pracują na wyższej uczelni.
          Jednak powiem ci, że w Polsce nie ma etosu pracy i oszczędzania, jak tylko ktoś
          zarabia trochę więcej to od razu musi wydać, najlepiej na jakiś gadżet. Moi
          starzy nigdy nie kupili sobie video, kamery, etc. Wiele ludzi zamiast inwestować
          w mieszkanie, kupuje na kredyt samochów, na który ich nie stać.
          • Gość: gosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.domena.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 19:03
            Czyzbys uważała ze jedynym celem rodziców jest zapie..c całe dnie i noce
            niczego z tego nie miec tylko dawac wszystko dzieciom?Kazdy ma jedno swoje zycie
            i wazne zeby je godnie przezyc i nie obudzic sie pewnego dnia z poczuciem
            bezsensu i zmarnowanego życia w pustym domu (bo dzieci poszły na swoje) z
            poczuciem ze sie niczego nie widziało,niczego nie przezyło,niczego nie miało a
            teraz jest juz za pozno na cokolwiek....Etosu pracy to moze rzeczywiscie nie ma
            ,ale czemu uważasz ze inwestowanie w mieszkanie jest ok,a w samochod
            nie?Niektórzy nie potzrebuja do szczescia chałupy tylko własnie gadżety i nie
            sądze zeby był sens ich oceniac pod kontem potrzeb życiowych,Ten jest ok bo
            sobie wszystkiego odmawia a ten jest be bo kupił sobie samochód.Myslisz ze ten
            kogo nie stac na samochod to go stac na mieszkanie??
          • Gość: magdam26 Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 12:56
            Tak się składa, że mój ojciec też pracuje na uczelni (dr hab.inż. prof nadzw),
            mama w liceum (matematyka). Mieszkamy w Krakowie - cena mieszkania 2 pokojowego
            ok. 50 m2, na peryferiach miasta,to wydatek ok. 150-200 tys zł. Stan surowy
            oczywiście.
            Powiem Ci, że gdyby Rodzice oddali mi oszczędności swojego życia, po to abym
            mogła kupić sobie mieszkanie (garsoniera ok.120-130tys, w kiepskiej lokalizacji
            oczywiście)nie byłabym w stanie chyba do końca życia spojrzeć sobie w lustrze w
            oczy. Rodziców nie stać nawet na skromną garsonierę dla mnie. Mam 26 lat,
            skończyłam studia i mieszkam razem z nimi. Możnaby wykombinować tak żebym
            wzięła ich oszczędności, wzięła jakiś kredyt i sie wyprowadziła. Tylko do
            czegoś takiego chyba trzeba nie mieć sumienia (zwłaszcza że mam 2 młodszego
            rodzeństwa - 1 liceum, 1-studia).
            To co mówisz - świadczy o twoim konsumpcyjnym podejścia do życia (tylko JA,
            MOJE,DLA MNIE) albo piszesz cokolwiek żeby sprawdzić co ci ludzie odpiszą...
            • Gość: am Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.paisley.ac.uk 06.04.06, 14:13
              Zaraz, zaraz. Chyba troche za ostro. Ja uwazam, ze trzeba to wyposrodkowac. Tak
              jak juz wczesniej ktos napisal, kazdy ma swoje cele i priorytety w zyciu. Moi
              rodzice (mimo, ze jest nas piecioro) bardzo mi pomogli i jestem im za to bardzo
              wdzieczny, gdyz wiem, ze gdyby nie oni to pewnie nie bylbym dzisiaj gdzie
              jestem. Pomogli mi, bo takie mieli priorytety. Nie zawsze podobalo mi sie to,
              ze Tato z wielu rzeczy na sile rezygnowal i sam nie do konca jestem przekonany
              do takiego stylu zycia, ale ma do tego pelne prawo. Jak i do tego, ze bede w
              jakis sposob pomnazal inwestycje jaka we mnie poczynil. Nie uzywajmy argumentow
              emocjonalnych (nie moc spojrzec w oczy) bo zaczyna sie wtedy robic troche
              cynicznie ckliwie. Moim zdaniem, jesli kogos stac i chce pomoc swoim dzieciom,
              to ma do tego pelne prawo. Uprzedzajac wszelkie komentaze, nauczylem sie
              szacunku do pieniadza i na wlasne potrzeby zawsze musialem zarobic sobie sam.
              Gdyby jednak nie rodzice, nie bylbym w stanie samodzielnie sfinansowac wielu
              przedsiewziec, ktore bardzo mnie rozwinely. To by bylo na tyle. Nie oceniajmy
              tak jednostronnie niczyich zachowan. Swiadczy to o braku kultury.
        • zlotyrybek Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 17.03.06, 11:24
          Jak słyszę takie kawałki :
          "To się ciesz, że coś dostałaś i nie wyśmiewaj tych co pracowali za grosze aby
          twoi rodzice mogli zarabiac dużo więcej jak on".

          to mi się flaki przewracają. Jak za Stalina !!! Pewnie jej rodzice to kułacy,
          imperiliści i wyzyskiwacze !

          Zapewne to również moja wina, że Droga Iza zarabia 860 pln a ja 6.000 pln. No i
          ja zabieram Izie te pieniądze, które oan POWINNA zarobić.... tak - to Polska
          właśnie. I ja kupię dzieciom mieszkanie a Iza nie - i to przeze mnie.
          Mam jasność. Gratuluję postrzegania świata.

          A apropos tematu: każdy normalny rodzic chce pomóc wsoim dziecio i każdy robi
          to na swój sposób. Jedni kupują mieszkania, samochody, inni dają możliwość
          uczenia się swoim dzieciom , jeszcze inni wychowują je tak, żeby poradziły
          sobie w tym świecie. Każdy z nas coś zawdzięcza swoim rodzicóm (oczywiście
          pomija patologie) Iza zapewnie również coś im zawdzięcza. Szkoda, że o tym nie
          wie - bo kasa w relacjach z dziećmi o nie wszystko ....
          • Gość: Hey Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 13:44
            Złoty Rybku, to fajnie, że zarabiasz 6000 zł. Ale od tego nie ubywa nisko
            opłacanych stanowisk. Wzsyscy nie rzucą się do twojej pracy.
            Poza tym społeczeństwo składa się z osób o różnych kwalifikacjach. Czy uważasz,
            że kasjerka z supermarketu, w którym robisz zakupy nie jest Ci potrzebna? Albo
            pani, która sprząta. Po prostu w tej chwili sporo osób jest tak zdesperowanych,
            że przyjmuje prace za bardzo niewielkie pieniądze, choć np. przed recesją
            radzili sobie dobrze. Nagle stali się niezaradni życiowo? Jeżeli nie ma się
            wyjścia, to bierze się pracę marnie opłacaną. Szkopuł w tym, że często teraz
            wiele osób tego wyjścia nie ma. I stąd zjawisko niskich zarobków.
            Gdzieś się chwaliłaś, że jesteś pracodawcą. Czy Twoi pracownicy także zarabiają
            po 6000 zł?
            • zlotyrybek Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców 17.03.06, 14:18
              Złoty Rybku, to fajnie, że zarabiasz 6000 zł. Ale od tego nie ubywa nisko
              > opłacanych stanowisk. Wzsyscy nie rzucą się do twojej pracy.
              > Poza tym społeczeństwo składa się z osób o różnych kwalifikacjach. Czy
              uważasz,
              > że kasjerka z supermarketu, w którym robisz zakupy nie jest Ci potrzebna? Albo
              > pani, która sprząta. Po prostu w tej chwili sporo osób jest tak
              zdesperowanych,
              > że przyjmuje prace za bardzo niewielkie pieniądze, choć np. przed recesją
              > radzili sobie dobrze. Nagle stali się niezaradni życiowo? Jeżeli nie ma się
              > wyjścia, to bierze się pracę marnie opłacaną. Szkopuł w tym, że często teraz
              > wiele osób tego wyjścia nie ma. I stąd zjawisko niskich zarobków.
              > Gdzieś się chwaliłaś, że jesteś pracodawcą. Czy Twoi pracownicy także
              zarabiają
              > po 6000 zł?


              Dobrze czytać ze zrozumieniem - mój post był odpowiedzią na post Izy. Nie
              bardzo wiem o co chodzi ( a zwracasz się do mnie Hey) Ja nie twierdzę, że pani
              na kasie nie jest mi potrzebna. Nie twierdzę, że wszyscy mają równorzędne
              stanowiska i zarobki. Twierdzę tylko, że ci, którzy mają wyższe pensje NIE
              ZABIERAJĄ ich innym - tak po prostu nie jest. I zarzucanie komuś, że jego
              rodzice zarabiali więcej i dlatego inni zarabiali mniej jest wyjęte z okresu
              najgorszej komuny. Skończyło się - nie jest tak, że wszystkim po równo. I
              dobrze. ALe nie deprecjonuję wartości innych ludzi i przykro mi, że jest na
              świecie głód i wojny. Tylko ja staram się dać innym również pracę - czyli coś
              chyba robię w kierunku poprawy ich bytu... a Iza - raczej nie, nie wydaje mi
              się. Natomiast ma łatwość w waleniu w brzuch innych.

              Rozumiem, że jest wiele osób zdesperowanych albo mających mniej szcześcia czy
              mniej umiejętności czy inne umiejętności i zarabiają mniej. Ale to nie powód,
              żebym rozdała im moje pieniądze, bo wolę za to kupić moim dzieciom polisy.
              I one też będą gorsze "bo im mamusia dała" A dała ! Bo ja właśnie po to żyję,
              żeby im było lepiej , bo trumna nie ma kieszeni, prawda?

              Tak, moi pracownicy nie zarabiają 6.000 - do tego jeszcze nie doszło i zapewne
              nie dojdzie u żadnego pracodawcy, żeby pensje wszystkich w firmie były równe
              (od magazyniera po prezesa). Bo to nie oni ryzykują swoją kasę, żeby mnie
              utrzymać tylko odwrotnie. I chyba nie zakładasz, że wszyscy w Polsce powinni
              zarabiać 6.000 bo to jakaś degrengolada....sorry.
              Moi pracownicy zarabiają tyle na ile mają umiejętności. Jakoś chodzą
              zadowoleni, ale może ja mało wiem...
              • Gość: Hey Złotyrybku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 16:26
                ...a czy ja pisałam, że wszyscy pracownicy niezależnie od kwalifikacji powinni
                zarabiać po równo? I że akurat 6000 zł? Zarzucasz mi brak umiejętności czytania
                ze zrozumieniem, chyba na zasadzie "uderz w stół, a nożyce się odezwą".
                Piszesz, że DAJESZ pracę. Coś cienki z Ciebie pracodawca, skoro nie rozumiesz,
                że pracy sie nie DAJE - kupuje się za to potrzebne Ci umiejętności pracownika.
                Jak na Warszawę, to 6000 zł (brutto)też nie jest oszałamiającą kwotą. Jaką
                "firmę" prowadzisz? Sklep spożywczy?
                • zlotyrybek Re: Złotyrybku... 17.03.06, 16:33
                  ...a czy ja pisałam, że wszyscy pracownicy niezależnie od kwalifikacji powinni
                  > zarabiać po równo? I że akurat 6000 zł? Zarzucasz mi brak umiejętności
                  czytania


                  Cytuję za Tobą :

                  "Gdzieś się chwaliłaś, że jesteś pracodawcą. Czy Twoi pracownicy także zarabiają
                  po 6000 zł"

                  No to Ci odpowiedziałam, sorry ...


                  > Piszesz, że DAJESZ pracę. Coś cienki z Ciebie pracodawca, skoro nie rozumiesz,
                  > że pracy sie nie DAJE - kupuje się za to potrzebne Ci umiejętności pracownika.

                  Założyłam firmę - daję pracę i dobrze za nią płacę - nikt nie narzeka. DAJĘ -
                  bo sama nie przychodzi jak myślą tu co poniektórzy. Sobie też DAŁAM pracę. A
                  potem DAJĘ wypłatę.


                  > Jak na Warszawę, to 6000 zł (brutto)też nie jest oszałamiającą kwotą. Jaką
                  > "firmę" prowadzisz? Sklep spożywczy?

                  Kasa, którą zarabiam wystarcza mi bez problemu - natomiast Ty chyba masz
                  problem z jej wysokością.
                  Masz dużą firmę i zarabiasz więcej to się pochwal. Moja firma to moje hobby -
                  nie muszę zarabiać więcej i jestem z tym szczęśliwa.

                  Zresztą dalsza rozmowa z takim potentatem-pracodawcą jak ty nie ma żadnego
                  sensu - pozdrawiam - flaki się przewracają jak się widzi taki "merytoryczny"
                  poziom.
                  • Gość: Hey Re: Złotyrybku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 17:18
                    Ależ Złotyrybku, ja nie zatrudniam pracowników. Uprawiam wolny zawód. Też jest
                    moim hobby (piszę, tłumaczę). Dużej firmy nie będę zakładać. Nie mam naprawdę
                    dużego kapitału, liczonego w dziesiątkach tysięcy euro. Nie wygram z tymi,
                    którzy taki kapitał mają. Słyszałaś powiedzenie "pieniądz robi pieniądz"?

                    Wytłumaczę Ci jak krowie w rowie. Naprawdę nie miałam na myśli tego, że WSZYSCY
                    Twoi pracownicy powinny zarabiać PRZYKŁADOWE TWOJE 6000 zł. Może są warci
                    więcej, a Ty im nie płacisz, bo i po co, skoro godzą się na tyle (np. nie mogą
                    wyjechać do innego kraju, gdzie pewnie zarobiliby więcej).

                    A tak na marginesie, skąd u Ciebie jakże "merytoryczne" wyrażenie "flaki się
                    przewracają"? Bardzo dawno go nie słyszałam, w moim obecnym środowisku (klasa
                    średnia) - nigdy. O ile pamiętam, tak mówili prości ludzie w latach
                    siedemdziesiątych.
                    • zlotyrybek Re: Złotyrybku... 17.03.06, 23:06
                      Piszę tak, żebyś zrozumiał "klaso średnia" - żenada !
                      Skoro nie zatrudniasz nikogo to każdy posiadacz sklepu spożywczego (tu znów
                      cytuję Ciebie choć nie potrafię oddać całej pogardy) robi więcej dla tego
                      społeczeństwa niż Ty. A moi pracownicy mają się świetnie - konkurencja w mojej
                      branży jest ogromna a mimo to nie szukają pracy - a wprost przeciwnie - to ja
                      ich podkupiłam od konkurencji ( i to takiej co zatrudnia 250+)

                      Pozdrawiam cieplutko i nie przejmuj się tak, że inni mają fajniej niż Ty ...
                      • joanna3003 Re: Złotyrybku... 18.03.06, 08:59
                        ...podkupiłaś od konkurencji za mniej, niż Ty zarabiasz (6000 zł brutto czy
                        netto)???? W Warszawie (budujesz dom na Zaciszu, a przynajmniej chcesz,
                        mieszkasz na Bielanach - to wynika z Twoich postów na róznych forach)??? Pewnie
                        1200 zł w stolycy to konkurencyjna pensja, chłe, chłe...
                        Misja społeczna sklepu spożywczego??? Ktoś, kto pracuje sam dla siebie, ma się
                        czuć gorszy od "dającego pracę"? Nie wszyscy muszą "dawać pracę". Niektórzy mogą
                        po prostu zatrudniać.
                        A może Hey zatrudnia opiekunkę do dziecka albo sprzataczkę? To wtedy też coś
                        robi dla społeczeństwa, idąc twoim tokiem myslenia...
                        Kupy sie Twoje wywody nie trzymają.
                        Nikt z Tobą już na forach nie chce dyskutowac. Używasz w kółko tych samych
                        oklepanych argumentów. Gdy ktoś ma rację inną niz Ty, to wtedy "flaki ci się
                        przewracają", gdy nie rozumiesz tekstu pisanego, zarzucasz to samo Twojemu
                        adwersarzowi. W dodatku masz kłopoty z płcią - raz występujesz jako mężczyzna,
                        raz jako kobieta. Raz jako gospodyni domowa, raz jako drapiezna "byznesłumen".
                        Schizofrenia?
                      • Gość: Hey Re: Złotyrybku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 12:20
                        Czy możesz mi wskazać, gdzie napisałam, że JA mam źle? I że komus zadroszczę?
                        Zawsze będą zamożniejsi ode mnie i od Ciebie też.
                        Radzę sobie całkiem nieźle, obydwoje z mężem zarabiamy coraz więcej, cała nasza
                        rodzina jest zdrowa. Żyję w dobrej komitywie z okolicznymi właścicielami małych
                        sklepików, w których robię codziennie zakupy - to tak a propos pogardy. Tylko że
                        oni nie kreują się na wielkich "byznesmenów".
                        Problem, który usiłuję Ci przedstawić, nie dotyczy bezpośrednio mnie. Po prostu
                        widzę trochę dalej niż czubek własnego nosa. Moje dziecko chodzi do szkoły
                        podstawowej publicznej. Hańbą dla mnie jest fakt, że 20% dzieci w tej szkole
                        miało finansowaną wyprawkę szkolną z pomocy społecznej. Nawet jeżeli przyjąć, że
                        połowa rodziców wyłudziła to świadczenie, to skala jest zatrważająca. Szkoła -
                        jedna z lepszych w mieście, dzielnica spokojna (centrum, ale nie ścisłe).
                        Staram się dofinansowywać jedną placówkę charytatywną i osoby, o których wiem,
                        że mają dosyć ciężko. W sposób dyskretny i delikatny. Ale świata nie zmienię.
                        I nikt mi nie wmówi, że osoby te są leniwe czy niezaradne. Po prostu czasami nie
                        wszystko, jest takie proste. Wystarczy np. choroba w rodzinie.
        • Gość: zazou Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.sbi.com 17.03.06, 13:14
          ja bym się wstydziła, gdybym po 27 latach pracy miała takie niskie zarobki,
          naprawdę nie ma powodu do dumy :/
          na dodatek widzę, że wiele ludzi próbuje leczyć kompleksy na tym forum, a nie
          tędy droga
          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 13:23
            Ja bym się wstydził, gdybym napisał takie głupoty jak ty. Jeśli ktoś uczciwie
            pracuje np. 27 lat, to czego ma się wstydzić? Tego, że ma niezamożnego
            pracodawcę albo pracodawcę wyzyskiwacza?
            • Gość: zazou Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.ssmb.com 17.03.06, 13:35
              Tego, że jest dla swojego pracodawcy tak mało wartościową osobą mimo 27 lat
              doświadczenia.
              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 13:55
                Prosty przykład: dwóch kierowców. Jeden pracuje w biednej firmie przewozowej,
                drugi w zamożnej. Obydwaj wykonują identyczne zlecenia. Pierwszy zarabia 1000,00
                PLN netto, a drugi 2500,00 PLN. Ich kolega wyjechał do Anglii i także wozi to
                samo i w taki sam sposób. Za to zarabia 10.000 PLN.
                I ten pierwszy ma się wstydzić ,,Tego, że jest dla swojego pracodawcy tak mało
                wartościową osobą"? Odezwij się znowu, gdy wrócisz do rzeczywistości. Wiem, że
                to nie będzie łatwe, bo zapewne kończyłaś już te nowoczesne szkoły ze
                zreformowaną pierwszą czytanką, które miały nauczyć myślenia.
                • Gość: zazou Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: 199.67.140.* 17.03.06, 14:10
                  Trzeba się cenieć na miarę możiwości gospodarki i wydolności pracodawców, praca
                  na pełen etat za 1000 na łapkę to dla mnie była i będzie porażka.
                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 14:43
                    > Trzeba się cenieć na miarę możiwości gospodarki i wydolności pracodawców
                    Dlaczego myślisz, że ludzie, którzy mało zarabiają się nie cenią? Znam wielu,
                    którzy są porządnymi, tzn. uznanymi fachowcami, wiedzą o tym i zwłaszcza w
                    swoim, specjalistycznym gronie się cenią. Z tego, że ktoś mało zarabia wcale nie
                    wynika, że dana osoba się nie ceni.
                    > na pełen etat za 1000 na łapkę to dla mnie była i będzie porażka.
                    Naturalnie, że podejście może być różne. Na przykład ty miałaś szczęście i
                    trafiłaś na pracodawcę, którego nie obchodzi poziom znajomości języka polskiego
                    wśród zatrudnianych pracowników, patrz ,,pełen etat". Masz inną wiedzę, za którą
                    chcą ci dobrze płacić i oczywiście nie ma w tym niczego złego.
                    • Gość: zazou Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.ssmb.com 17.03.06, 15:01
                      Nie wiem, może mój poziom myślenia odbiega od przyjętego powszechnie w Polsce,
                      ale dla mnie jeśli ktoś jest w czymś dobry, to jest za to dobrze wynagradzany.
                      Jeżeli moja firma płciła by mi za mało (oczywiście wg mojej oceny) i nie chodzi
                      mi tylko o pieniądze, ale i wartość dodaną, to bez skrupułów przeszłabym do
                      konkurencji
                      :)
                      • Gość: kojot Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.server.ntli.net 19.03.06, 11:58
                        Oczywiscie, ze Twoj poziom myslenia odbiega ... Nie kazdy, jak Ty, ocenia ludzi
                        po kasie jaka zarabiaja. Czego ma sie wstydzic ktos kto malo zarabia ? Jesli
                        pracuje uczciwie to absolutnie niczego, moim zdaniem. A wstydzic powinni sie
                        ludzie dla ktorych kasa jest jedynym wyznacznikiem wartosci innego czlowieka.

                        Ciekawe jakbys sie czula, bedac na miejscu takiej osoby. Albo jakbym Ci
                        powiedzial ze powinnas sie wstydzic bo zarabiasz mniej ode mnie?

                        Troche pokory by sie przydalo i szacunku.
                      • Gość: aqq Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 18:35
                        mi tylko o pieniądze, ale i wartość dodaną, to bez skrupułów przeszłabym do
                        > konkurencji
                        > :)

                        Zakładając, że konkurencja zechciałaby w ogóle z Toba rozmawiac, nie wspominając już o zatrudnieniu.
                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 19:23
                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 19:26
                  > ten pierwszy ma się wstydzić ,,Tego, że jest dla swojego pracodawcy tak mało
                  wartościową osobą"?

                  Nie, ten pierwszy powinien sie wstydzic, ze nie zrobil nic aby poszukac lepszej
                  pracy, chociaz wie, ze przy jego kwalifikacjach mozna zarobic wiecej. Powinien
                  sie wstydzic tego, ze zamiast sie ruszyc, to biadoli jak mu ciezko i jaka
                  niegodna place dostaje. Powinien sie wstydzic, ze pomimo, iz mozliwosci leza na
                  wyciagniecie reki, on z nich nie korzysta, tylko czeka, az mu sie samo cos
                  zmaterializuje. Tak, nalezy sie wstydzic marazmu i lenistwa. Czekanie, az ktos
                  da "co laska" jest powodem do wstydu.
                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 19:43
                    > Nie, ten pierwszy powinien sie wstydzic, ze nie zrobil nic aby poszukac
                    > lepszej pracy, chociaz wie, ze przy jego kwalifikacjach mozna zarobic wiecej.
                    A skąd wiesz, że ten ktoś niczego nie zrobił w tej sprawie? Poza tym wszyscy
                    kierowcy świata mają wysyłać podania o pracę np. do Wlk. Brytanii, bo tam
                    najlepiej można zarobić? Przecież nawet w kraju, gdzie najlepiej za daną pracę
                    płacą, ilość miejsc pracy w konkretnym zawodzie jest ograniczona.
                    > Powinien sie wstydzic, ze pomimo, iz mozliwosci leza na wyciagniecie reki,
                    > on z nich nie korzysta, tylko czeka, az mu sie samo cos zmaterializuje.
                    Możliwości leżą na wyciągnięcie ręki? Widzę, że także ciebie nikt nie nauczył
                    logicznego myślenia i pokory wobec życia.
                    > Czekanie, az ktos da "co laska" jest powodem do wstydu.
                    Jakie czekanie? Uczciwa praca dzień w dzień od ponad 25 lat jest czekaniem ,,aż
                    ktoś da "co łaska""?
                    Jesteś młoda i zapewne masz jeszcze telewizję i gazety dla panienek zamiast
                    mózgu, ale nie martw się, bo życie nauczy cię jeszcze pokory.
                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 20:43
                      Przepraszam, ale nie wiem o co Ci chodzi. Z opisanej przez Ciebie sytuacji
                      wynikalo jasno, ze Pan, ktory zarabia tysiac zlotych moze przejsc do innej
                      firmy i zatrudnic sie za wiecej (wszakze jego kolega tak zrobil). Dlaczego tego
                      nie zrobil? Nie koniecznie Pan musial wyjezdzac do Anglii. Dlaczego czeka, az
                      obecny pracodawca mu da? A co jego obecnego pracodawce obchodzi niezaradnosc
                      zyciowa tego Pana? Czy on go uwiazanego na lancuchu trzyma?

                      Przestancie pisac o "uczciwej pracy od 25 lat". Praca nie jest uczciwa. Praca
                      jest albo dobrze, albo zle wykonana. Jezeli ktos wykonuje prace dobrze i ma
                      ambicje, moze znalezc lepiej platna prace. Jezeli nie moze, oznacza to, ze
                      tylko tyle jest jego praca warta.
                      • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 21:30
                        > Z opisanej przez Ciebie sytuacji
                        > wynikalo jasno, ze Pan, ktory zarabia tysiac zlotych moze przejsc do innej
                        > firmy i zatrudnic sie za wiecej (wszakze jego kolega tak zrobil)
                        Z logiki niedostateczny :).
                        > Przestancie pisac o "uczciwej pracy od 25 lat". Praca nie jest uczciwa. Praca
                        > jest albo dobrze, albo zle wykonana.
                        OK., pisząc o pracy ,,uczciwa" miałem na myśli ,,dobrze wykonana".
                        > Jezeli ktos wykonuje prace dobrze i ma
                        > ambicje, moze znalezc lepiej platna prace.
                        Teoretycznie można wiele rzeczy. Teoretycznie jutro możesz być młodsza niż
                        dzisiaj. W praktyce nie wszystko zależy od jednego człowieka.
                        Prosty przykład z życia wielu absolwentów: ktoś jest bardzo mądry, ale nie może
                        tego dowieść, bo od skończenia studiów nie ma okazji porównać swojej wiedzy z
                        wiedzą ludzi, którzy pracują. Po prostu takie osoby są blokowane. Nawet jeśli
                        zostaną zaproszone na rozmowę, to pada tam kilka pytań najczęściej niezwiązanych
                        z wiedzą i umiejętnościami choćby najmądrzejszych kandydatów. Po prostu
                        całkowita blokada możliwości jakichkolwiek porównań przez tych, którzy obawiają
                        się porównań.
                        Świat nie jest zbudowany tak, że życie człowieka zależy od niego samego. Nie
                        powielaj propagandy, która próbuje wciskać ludziom taką ciemnotę.
                        > Jezeli nie moze, oznacza to, ze tylko tyle jest jego praca warta.
                        Naprawdę nie umiesz myśleć, czy tylko udajesz? Padały tu przykłady pielęgniarek
                        albo lekarzy. Dla bezpośrednio zainteresowanych, czyli pacjentów, ich praca jest
                        często warta życie. Dla tych, którzy są zdrowi ich praca jest warta znacznie
                        mniej. Nie rozumiesz, że to są rzeczy względne i praca nie jest warta tyle, ile
                        ktoś za nią płaci. Wysokość płacy nie ma i nigdy nie będzie miała odniesienia do
                        wartości pracy.
                        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 22:17
                          Zdecyduj sie moze o czym piszesz. Najpierw piszesz o trzech kierowcach, z
                          ktorych jeden pracuje za tysiac, drugi za 2,500, trzecie wyjechal nawet za
                          granice, zeby zarabaic wiecej. I udowadniasz mi, ze z jakis niewiadomych
                          przyczyn dwom kierowcom sie udalo, a drugi choc "uczciwie" pracuje nic z tego
                          nie ma. Odpowiedz sobie sam na pytanie dlaczego tak jest. Tam gdzie jest
                          konkurencja tam sa mozliwosci. A czlowiek powinien z nich korzystac, a nie
                          czekac na cud. Widocznie skoro kierowca chce zarabiac tylko tysiac, to tyle
                          zarabia...

                          Nastepnie opisujesz prace lekarzy i pielegniarek. To prawda, ze w Polsce to
                          zawody b. malo platne. Ale na Boga nie porownuj tej sytuacji z sytuacja
                          kierowcy, ktory godzi sie pracowac za 1000, choc moze pracowac za 2500.
                          Mieszasz dwa rozne przyklady. Wiadomo, iz pielegniarce trudniej znalezc prace
                          lepiej platna jezeli wszystkie pielegniarki tyle samo zarabiaja - brak w tym
                          zawodzie rynkowej konkurencji. NIe wrzucaj pielegniarek do jednego wora z
                          ludzmi, ktorzy z racji zawodu moga uczestniczyc w konkurencji.
                          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 23:30
                            > kierowcy, ktory godzi sie pracowac za 1000, choc moze pracowac za 2500.
                            Przecież powyżej już tłumaczyłem, że nie może. Na tym polega życie, że wszyscy
                            kierowcy na świecie, choćby byli najambitniejsi i najlepsi nie mogą zostać
                            przyjęci do pracy w kraju, w którym ich praca jest najlepiej opłacana, bo tam po
                            prostu nie ma tylu etatów dla kierowców.
                            > Mieszasz dwa rozne przyklady. Wiadomo, iz pielegniarce trudniej znalezc prace
                            > lepiej platna jezeli wszystkie pielegniarki tyle samo zarabiaja - brak w tym
                            > zawodzie rynkowej konkurencji.
                            Na całym świecie zarabiają mniej niż warte jest życie. Oczywiście według mnie,
                            bo są ludzie, dla których życie warte jest paczkę papierosów. Nadal nie
                            rozumiesz, że wysokość płacy nie zależy od jakości, czy wartości pracy?
                            Inny przykład. Ludzie dostawali w Polsce odprawy, gdy odchodzili z różnych
                            zakładów pracy. Przykładowy kierowca z jednej firmy dostał kilka tysięcy, a inny
                            wykonujący identyczną pracę w drugiej firmie kilkanaście tysięcy.
                            Identycznie jest z zarobkami. Rozumiesz już, czy wciąż jesteś zaślepiona
                            propagandą głoszącą, że dochody zależą od jakości i wartości wykonywanej pracy?
                            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 23:38
                              Ciebie to chyba ktos skrzywdzil...

                              > Przecież powyżej już tłumaczyłem, że nie może. Na tym polega życie, że wszyscy
                              > kierowcy na świecie, choćby byli najambitniejsi i najlepsi nie mogą zostać
                              > przyjęci do pracy w kraju, w którym ich praca jest najlepiej opłacana, bo tam
                              p
                              > o

                              Dlatego, jak nie mozna znalezc lepiej platnej pracy w swoim zawodzie, nalezy
                              sie albo przekwalifikowac, albo przestac kwekac.

                              Nadal nie
                              > rozumiesz, że wysokość płacy nie zależy od jakości, czy wartości pracy?


                              Nie rozumiem. Wysokosc placy najczesciej zalezy (i to bardzo) od jakosci pracy.
                              Dlatego kierowca zarabia tysiac, a manager w korporacji sto tysiecy.


                              > Inny przykład. Ludzie dostawali w Polsce odprawy, gdy odchodzili z różnych
                              > zakładów pracy. Przykładowy kierowca z jednej firmy dostał kilka tysięcy, a
                              inn
                              > y
                              > wykonujący identyczną pracę w drugiej firmie kilkanaście tysięcy.

                              A czy firmy byly panstwowe? Tak? No to moze miej pretensje do tych, ktorzy
                              ustanawiaja prawo dajac roznym ludziom rozne przywileje. Gornikom lepsze
                              emerytury, lepsze odprawy, a pielegniarkom nic. Tylko nie zwalaj winy na
                              konkurencje i rynek.
                              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 00:06
                                > Dlatego, jak nie mozna znalezc lepiej platnej pracy w swoim zawodzie, nalezy
                                > sie albo przekwalifikowac, albo przestac kwekac.
                                Przekwalifikować? Znowu nie rozumiesz. Czytałaś kiedyś ogłoszenia typu "dam
                                pracę"? W niemal wszystkich wymagane jest _przynajmniej_ roczne doświadczenie.
                                To oznacza, że ktoś może być mądry, ambitny i być w stanie zdobyć np. 20 zawodów
                                w swoim życiu, ale żaden z nich nigdy nie da mu utrzymania, bo nie będzie
                                wykonywany.
                                > A czy firmy byly panstwowe? Tak? No to moze miej pretensje do tych, ktorzy
                                > ustanawiaja prawo dajac roznym ludziom rozne przywileje
                                Było ci tak wygodniej, to przyczepiłaś się do tych odpraw. Z pensjami było i
                                jest tak samo. Jeden zaopatrzeniowiec zarabia ileś, a drugi w innej firmie
                                zarabia 2 x ileś. Robią to samo i jakość ich pracy jest taka sama. Przecież to
                                dotyczy niemal każdego zawodu, więc przestań w kółko wciskać ciemnotę, że
                                wysokość płacy zależy od jakości pracy ... Już chyba piąty raz o tym piszę,
                                podaję przykłady, a ty w nie nie wierzysz. To może wejdź na jakieś forum
                                zawodowe, gdzie ludzie podają wysokość płac w swoich zawodach i poczytaj jak
                                często i jak bardzo się te płace od siebie różnią w przeciwieństwie do innych
                                okoliczności wykonywanej pracy.
                                > Dlatego kierowca zarabia tysiac, a manager w korporacji sto tysiecy.
                                Gdyby kierowca miał wpływ na podział środków finansowych w firmie, a nie
                                manager, to wtedy on by sobie przyznał pensję managera, a managerowi przyznałby
                                swoją pensję. Kierowca wykonuje dobrze swoją pracę, a manager swoją. Tylko nie
                                zacznij mi tu pisać o odpowiedzialności, bo kierowcy ponoszą większą
                                odpowiedzialność, za ewentualne swoje wykroczenia niż manager za swoje.
                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 02:17
                                  > swoją pensję. Kierowca wykonuje dobrze swoją pracę, a manager swoją. Tylko nie
                                  > zacznij mi tu pisać o odpowiedzialności, bo kierowcy ponoszą większą
                                  > odpowiedzialność, za ewentualne swoje wykroczenia niż manager za swoje.


                                  :))))
                                  No to juz wszystko wiadomo.
                                  Przykro mi, ze Ci sie w zyciu nie udalo, ale przejzyj na oczy. Twoje zycie jest
                                  wylacznie w Twoich rekach.
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 11:02
                                    > :))))
                                    > No to juz wszystko wiadomo.
                                    > Przykro mi, ze Ci sie w zyciu nie udalo, ale przejzyj na oczy.
                                    Znowu stara metoda zwolenników liberalizmu. Jak nie potrafią argumentować, to
                                    podejmują próbę zdyskredytowania i ośmieszenia rozmówcy. Nie widzisz, jak
                                    prymitywnie postępujesz.
                                    Powyżej podałem jedynie przykłady. Pomyśl trochę abstrakcyjnie. Zamiast słowa
                                    "kierowca" mógłbym napisać sprzątaczka albo woźny. Chodzi o zasadę. Zawsze ten,
                                    kto dzieli pieniądze, przydzieli ich sobie więcej. Właśnie dlatego manager
                                    więcej zarabia, a nie dlatego, że lepiej pracuje.
                                    > Twoje zycie jest wylacznie w Twoich rekach.
                                    O to chodzi, że nie jest. Nawet, gdybym żył na bezludnej wyspie, mogłoby się
                                    okazać, że o moim życiu decyduje coś innego np. zastane warunki, zwierzęta, stan
                                    mojego zdrowia itd. Tym bardziej nie masz racji, że nikt z nas nie żyje na
                                    bezludnej wyspie.
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 11:08
                                    > Twoje zycie jest wylacznie w Twoich rekach.
                                    Jeszcz jedna uwaga. Człowiek ma życie we własnych rękach w przypadku równych
                                    szans. Ale równe szanse tworzone są niezwykle rzadko: na egzaminach wstępnych,
                                    albo późniejszych egzaminach owszem. Tam można wykazać, że rzeczywiście jest się
                                    w danym dniu lepszym od pozostałych osób, które rozwiązują takie same problemy.
                                    W późniejszym życiu takie równe szanse to ewenement, niespotykany wręcz wyjątek.
                                    Dlatego to, co piszesz, jest nielogiczne i nieprawdziwe. Nie rozumiesz tego?
                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 02:20
                                  > pracę"? W niemal wszystkich wymagane jest _przynajmniej_ roczne doświadczenie.
                                  > To oznacza, że ktoś może być mądry, ambitny i być w stanie zdobyć np. 20
                                  zawodó
                                  > w
                                  > w swoim życiu, ale żaden z nich nigdy nie da mu utrzymania, bo nie będzie
                                  > wykonywany.

                                  To moze wytlumacz mi skad biora sie ludzie, ktorzy maja prace, dobra prace i
                                  ktorzy zarabiaja normalne pieniadze????


                                  Ja mialam jeden zawod. Teraz mam zupelnie inny. FAkt, wymagalo to emigracji za
                                  granice, ale podjelam ryzyko.
                                  Najlepiej oczywiscie siedziec na tylku i narzekac na caly swiat i wymyslac
                                  coraz to nowe powody, ktore przyczynily sie do naszej biedy...
                                  • Gość: kappka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 11:28
                                    Dosia napisał(a):
                                    Ja mialam jeden zawod. Teraz mam zupelnie inny. FAkt, wymagalo to emigracji za
                                    >
                                    > granice, ale podjelam ryzyko.
                                    a dlaczego wyemigrowałaś? nie udało ci się znaleźć pracy w Polsce?
                                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:01
                                      Prace w Polsce mialam. WYjechalam, bo tu widze wiecej mozliwosci rozwoju. Bo
                                      moge tu nauczyc sie czegos co zaprocentuje pozniej w przyszlosci w Polsce.
                                      • Gość: kappka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 19:18
                                        no to gratuluję i powodzenia w życiu
                                      • Gość: aqq Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 18:44
                                        > moge tu nauczyc sie czegos co zaprocentuje pozniej w przyszlosci w Polsce.
                                        Podcierasz d.. murzynom?
                                        • Gość: mika Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 18:49
                                          aleś błysną teraz aqq naprawde duze brawa
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 11:51
                                    > To moze wytlumacz mi skad biora sie ludzie, ktorzy maja prace, dobra prace i
                                    > ktorzy zarabiaja normalne pieniadze????
                                    Znam trzy kategorie takich ludzi:
                                    - ci, którzy tuż po 1989 r. kończyli studia
                                    - ci, którzy pracowali jeszcze w socjaliźmie
                                    - ci, którzy skorzystali z pomocy pierwszych i drugich.
                                    Do tego można jeszcze dodać ludzi z bardzo nielicznych specjalizacji, którzy
                                    mieli to szczęście, że akurat ich zawód jest bardzo poszukiwany na rynku. Jednak
                                    są to wyjątki, w stosunku do milionów pracujących i niepracujących Polaków.
                                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 18:59
                                      studia skonczylam w 2001 roku - jak sobie moze przypominasz przypadalo to na
                                      apogeum bezrobocia (Gazeta Praca miala wtedy kilka stron...). Przez cale studia
                                      pracowalam, udzielalam korepetycji, bylam kelnerka, sekretarka - czasem jadalam
                                      chleb z wegeta przez kilka dni bo nic wiecej nie mialam. Po studiach nie
                                      zalapalam sie od razu na stanowisko menadzerskie jak moi koledzy, ktorzy
                                      skoczyli studia kilka lat wczesniej. Prace znalazlam niezgodna z
                                      wyksztalceniem, ale dobrze platna (przez agencje posrednictwa pracy, dzieki
                                      znajomosci angielskiego i papierkowi magistra). NIkt mi w tym nie pomagal. Po
                                      czterech latach przekwalifikowania, dzieki umiejetnosciom i ciezkiej pracy
                                      znalalazlam prace za granica - po to aby dalej rozwijac sie w nowym zawodzie.

                                      Teraz prosze mi powiedz mi, do ktorej kategorii ludzi zaliczam sie wg Ciebie.
                                      > - ci, którzy tuż po 1989 r. kończyli studia

                                      2001 to nie tuz po 89
                                      > - ci, którzy pracowali jeszcze w socjaliźmie

                                      to tez mnie nie dotyczy

                                      > - ci, którzy skorzystali z pomocy pierwszych i drugich.

                                      NIkt mi nie pomagal. Nawet rodzice. Dolozyli mi do mieszkania wtedy kiedy
                                      moglam sama udzwignac kredyt.

                                      • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 19:31
                                        Do wyjątków, o których pisałem. Niestety ani życie, ani rynek pracy nie może
                                        opierać się na wyjątkach.
                                        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:43
                                          Nie jestem zadnym wyjatkiem - najwidoczniej boisz sie spojrzec prawdzie w oczy,
                                          bo Twoja misternie zbudowana wizja rzeczywistosci rozpadnie sie jak domek z
                                          kart. Ludzi takich jak ja sa miliony (i o tym pisalam juz wczesniej)! Wszyscy
                                          moi znajomi przeszli przez to samo. Znam mnostwo ludzi, ktorzy dorobili sie
                                          swoja wlasna praca. NIe mieli latwiej, nie mieli trudniej, mieli rodzicow
                                          fajniejszych i mniej fajnych. I nie sa to ludzie, ktorzy dorwali sie "do
                                          koryta", ale ludzie, ktorzy nie maja umyslow zakazonych chorym mysleniem o
                                          ukladach, plecach i korytach, a takich, ktorzy po prostu pracuja na swoj
                                          sukces. Ale sa tacy, ktorzy pozostali w miejscu. Pomagam im moimi podatkami
                                          (ktore place mimo, ze pracuje za granica), pomagalam moimi skladkami na sluzbe
                                          zdrowia (sama nigdy nie bylam u panstwowego lekarza). Jak widzisz nie zabieram
                                          wszystkiego dla siebie. Dziele sie i nawet sie nie buntuje, ze podatki takie
                                          wysokie.

                                          Natomiast na pewno nie pomoge tym ludziom wracajac do kraju i zakladajac firme
                                          i zatrudniajac te osoby, bo wiem, ze beda na mnie pluli, nazywali wyzyskiwaczem
                                          i wredna jedza, ktora nie daje im tyle, ze starcza im na "godne zycie".
                                          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 20:30
                                            > Ludzi takich jak ja sa miliony
                                            Tak, ale tylko wtedy, gdy sklonujesz młodych Polaków :), z których przynajmniej
                                            40% nie ma pracy. Skąd bierzesz te swoje miliony?
                                            • Gość: natalia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 14:30
                                              Dosia ma zupełną rację, takich ludzi są miliony, widze to po swoich znajomych z
                                              różnych środowisk, z różnych rodzin, niepełnych, średniozamożnych,
                                              niewykształconych. Wszyscy Ci ludzie sobie radzą właśnie tak jak napisała dośka.
                                              co powiesz o mnie. rodzice opłacili mi bardzo drogie studia, przyszła recesja i
                                              stalismy sie wręcz ubodzy. nie jestem w stanie im udowodnić, ze jestem cokolwiek
                                              warta bo w moim mieście nie am pracy. nie narzekam na los, choć jest słabo.
                                              znlazłam źle płatną pracę w nie swoim zawodzie. planuję wyjechać do anglii,
                                              zarobić i wrócić. a może zostać?myślenie ludzi takich jak Ty, napełnia mnie
                                              zniechęceniem.
                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 20:44
                      > Jesteś młoda i zapewne masz jeszcze telewizję i gazety dla panienek zamiast
                      > mózgu, ale nie martw się, bo życie nauczy cię jeszcze pokory.

                      Ciebie widocznie nauczylo jedynie chamstwa i postawy roszczeniowej.
                      • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 21:38
                        Dopóki uzasadniam, dlaczego nie umiesz myśleć, to nie jest chamstwo. Jeśli
                        chodzi o postawę roszczeniową, to wskaż proszę moje roszczenia.
                        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 22:08
                          To ciekawe, bo jak dla mnie to Ty wlasnie nie potrafisz myslec.
                          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 23:18
                            Poniżej zadałem konkretne pytania. Skąd bieda, skoro pieniędzy nie skierowano do
                            innych kieszeni? Jeśli tak, to te pieniądze powinny być i nikt nie powinien być
                            bezdomny albo głodny, bo powinien mieć opłacony czynsz oraz na kupno jedzenia.
                            Może wytłumacz to nie tutaj, ale poniżej, żeby uniknąć dodatkowego rozgałęzienia
                            wątku.
                            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 23:29
                              Moze cofnij sie do podstawowki, naucz pewnych rzeczy o tym skad sie biora
                              pieniadze, jak dziala gospodarka, co to jest produkt krajowy. Moze wtedy
                              rozjasni Ci sie co nieco i bedziesz umial odpowiedziec sobie na pytanie czym
                              sie rozni Polska od Szwajcarii, na czym polegaja przemiany ustrojowe, dlaczego
                              za komuny zylo sie "lepiej" itp. itd. Tylko prosze nie kaz mi tego tlumaczyc.
                              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 23:42
                                > Moze cofnij sie do podstawowki,
                                Ja mam się cofnąć do podstawówki? Przecież były pieniądze i wystarczały, aby ci
                                tak biedni dzisiaj ludzie (kilkadziesiąt procent Polaków) mogli opłacić jedzenie
                                i czynsz. Zaprzeczysz?
                                Drugim faktem jest, że jednocześnie ze zniknięciem w/w pieniędzy pojawiły się
                                znaczne, dodatkowe pieniądze u osób, które wcześniej miały mniej więcej tyle
                                samo pieniędzy, ile mieli ci pierwsi. Zaprzeczysz?
                                I ty i tobie podobni twierdzicie, że w Polsce stał się cud gospodarczy? Po
                                prostu wykonano najprymitywniejszą operację typu wykończyć większość i dać
                                zarobić mniejszości.
                                Szwajcarów w to nie mieszaj. Gdyby byli tacy prymitywni, jak np. prof.
                                Balcerowicz, to też mogliby ustanowić u siebie prawo dające wąskiej grupie
                                Szwajcarów jeszcze większe bogactwo, a większość zubożyć do poziomu pomocy
                                społecznej. Taką operację można wykonać nawet w najzamożniejszych krajach
                                świata, tylko nikt tam nie jest na tyle głupi, żeby programowo dążyć do
                                powstania wielkich różnic w dochodach i rozbijania własnego społeczeństwa / kraju.
                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 23:56
                                  > Ja mam się cofnąć do podstawówki? Przecież były pieniądze i wystarczały, aby
                                  ci
                                  > tak biedni dzisiaj ludzie (kilkadziesiąt procent Polaków) mogli opłacić
                                  jedzeni
                                  > e
                                  > i czynsz. Zaprzeczysz?


                                  A gdzie te pieniadze byly?

                                  Sorry mam wrazenie, ze rozmawiam z jakims uciekinierem z Tworek.
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 00:12
                                    > A gdzie te pieniadze byly?
                                    Tam, gdzie dzisiaj, tj. w rękach ludzi, część na książeczkach PKO, część w
                                    bieliźniarce albo worku z mąką. Nie jest ważne, gdzie były pieniądze, ważne jest
                                    to, że ludzie mogli nimi dysponować i zapewnić sobie i rodzinom byt.
                                    > Sorry mam wrazenie, ze rozmawiam z jakims uciekinierem z Tworek.
                                    Natomiast ja mam wrażenie, że rozmawiam z osobą, która nie umie logicznie
                                    odpowiadać na pytania.
                                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 02:26
                                      Facet. Na jakie pytania? Zadajesz pytania, jakbys mial wyksztalcenie podstawowe
                                      i oczekujesz powaznych odpowiedzi? Rzucasz haslami typu "byly pieniadze,
                                      pieniedzy nie ma". I co ja mam na takie cos odpowiedziec??? Ze nog dostaly i
                                      wyszly? O jakich pieniadzach mowisz? O czym Ty w ogole mowisz?
                                      Czy Ty wiesz na czym opierala sie gospodarka w komunie? Co tak naprawde
                                      znaczyly pieniadze, skad sie braly? Dlaczego niczego nie bylo w sklepach?
                                      Masz podstawowe braki w wyksztalceniu. To wszystko. I jak wysluchuje o tym jak
                                      to tacy jak Ty, uczciwie pracujacy, nie moga sie dorobic, to mi sie niedobrze
                                      robi. Spojrz prawdzie w oczy. Co Ty soba prezentujesz oprocz pretensji do
                                      calego swiata za swoje niepowodzenie zyciowe? Naprawde uwazasz, ze zaslugujesza
                                      na pensje 10 tys brutto?
                                      • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 11:39
                                        > Facet. Na jakie pytania?
                                        Na pytania, czyli zdania zakończone znakiem zapytania "?".
                                        > Zadajesz pytania, jakbys mial wyksztalcenie podstawowe
                                        W porządku. Umówmy się, że mam wykształcenie niepełne podstawowe. Czy przez to
                                        pytania przestaną być pytaniami?
                                        > Rzucasz haslami typu "byly pieniadze, pieniedzy nie ma".
                                        Tak, taka sytuacja miała / ma miejsce w Polsce.
                                        > I co ja mam na takie cos odpowiedziec??? Ze nog dostaly i wyszly?
                                        Masz odpowiedzieć, kogo lub co z tych pieniędzy zaczęto finansować, skoro nie
                                        finansuje się z nich ludzi, którzy dotychczas dzięki nim żyli?
                                        > O jakich pieniadzach mowisz?
                                        O pieniądzach zapewniających opłacenie wyżywienia i dachu nad głową ludziom,
                                        którzy obecnie mają z tym problemy. Wskazałem link do hasła ,,Bieda". Jest to
                                        kilkadziesiąt procent społeczeństwa.
                                        > Czy Ty wiesz na czym opierala sie gospodarka w komunie?
                                        Tak. Przygotowywano plany inwestycyjne, produkcyjne oraz te dotyczące
                                        kształcenia w Polsce, następnie nakazywano zakładom pracy, uczelniom i urzędom
                                        wykonanie planów i im bardziej były one realne, tym lepiej były wykonywane.
                                        > co tak naprawde znaczyly pieniadze, skad sie braly?
                                        Pieniądze brały się stąd, skąd biorą się teraz. Pieniądze oznaczają pieniądze
                                        już od czasów starożytnych, więc co to za pytanie? Poza tym pieniądze nie są
                                        celem, lecz środkiem do celu. Celem jest godne życie, a dla tak wielu ludzi
                                        niestety już tylko przeżycie. Tamte pieniądze w praktyce były dla każdego i
                                        zapewniały przeżycie. Obecne pieniądze tylko w teorii są dla każdego, więc nie
                                        można o nich powiedzieć, że zapewniają przeżycie.
                                        > Dlaczego niczego nie bylo w sklepach?
                                        Po pierwsze, skąd takie uogólnienie? Były różne etapy tzw. "komuny".
                                        Po drugie, Polska po 2 Wojnie Światowej i wojnie domowej była jednym z
                                        najbardziej wyniszczonych krajów świata. Gdybyśmy teraz mieli tuż za sobą takie
                                        historyczne wydarzenia, to myślisz, że sklepy byłyby pełne? Twierdzę, że nie.
                                        Po trzecie, Polska ponosiłe bardzo znaczne wydatki na zbrojenia Układu
                                        Warszawskiego. Było tak niemal przez całą "komunę", bo do spotkań Reagana z
                                        Gorbaczowem w każdej chwili spodziewano się wojny. Jak myślisz, co działoby się
                                        w Polsce, gdybyśmy musieli teraz tyle wydawać na armię i zbrojenia? Twierdzę, że
                                        byłaby _super_ bieda.
                                        Po czwarte sankcje gospodarcze. Gdyby teraz objęto Polskę sankcjami
                                        gospodarczymi, to byłoby pełno żywności w sklepach? Twierdzę, że nie.
                                        Po piąte, kilkadziesiąt procent społeczeństwa nie jest teraz w stanie kupić
                                        nawet jedzenia pod dostatkiem, więc różnica dla tych ludzi polega na tym, że
                                        przez kilka lat "komuny" mogli kupować mało jedzenia, bo było na kartki, a teraz
                                        są w stanie kupić równie mało, a niektórzy nawet mniej, bo brak im pieniędzy.
                                        Rzeczywiście, stał się w Polsce prawdziwy cud gospodarczy :).
                                        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:20
                                          To moze jeszcze raz napisze. Masz podstawowe braki w wiedzy nt. ekonomii,
                                          gospodarki i pieniadza. W przeciwnym wypadku nie zadawalbys pytan w stylu "ale
                                          dlaczego teraz jest gorzej, gdy kiedys bylo lepiej"? Po pierwsze nie bylo
                                          lepiej. I nie bylo zadnych pieniedzy. A jezeli byly to byly nic nie warte.
                                          Polska zyla wtedy NA KREDYT. Ktory do tej pory splacamy. Polska nic nie
                                          produkowala, przynajmniej nic co prowadziloby ja ku rozwojowi. Bezrobocie bylo
                                          wyzsze niz jest obecnie (choc nie wiem, czy znasz termin "bezrobocie ukryte"),
                                          spozycie miesa na osobe bylo kilkakrotnie nizsze, to samo dotyczy innych
                                          produktow spozywczych (kto hodowal swiniaki ten jakos zyl, inni mieli tylko
                                          ocet). Wiec nie gadaj mi tu o tym, ze w komunie nie bylo biedy. Wszyscy byli
                                          biedni. Tak samo. Bylo utrzymywanie pozorow. Produkt narodowy niziutki (w
                                          skrocie: ludzie w robocie przelewali z psutego w prozne). W gospodarce rynkowej
                                          nie ma zmiluj - albo produkujesz, albo nie jesz. Jezeli Twoja praca jest cos
                                          warta to jest warta wlasnie tyle. JEsli przez cale zycie byles motorniczym,
                                          ktorego jedyna praca bylo palenia papieroskow, to nie dziw sie, ze w gospodarce
                                          rynkowej taka praca jest warta 0 i nikomu nie oplaca sie Ciebie zatrudniac.
                                          Takie sa prawa rynku. Takie sa prawa ekonomii. CZy Ty kogos zatrudniasz, jezeli
                                          go nie potrzebujesz??? Czy jezeli go zatrudniasz dajesz mu pensje wyzsza, niz
                                          sie to TObie oplaci?? Moze postaraj sie zrozumiec najpierw te proste prawa, a
                                          potem dopiero opiewaj socjalizm, w ktorym:

                                          > Przygotowywano plany inwestycyjne, produkcyjne oraz te dotyczące
                                          > kształcenia w Polsce, następnie nakazywano zakładom pracy, uczelniom i urzędom
                                          > wykonanie planów i im bardziej były one realne, tym lepiej były wykonywane.

                                          Czy wiesz co sie produkowalo w takich planach? Jaka byla wartosc rynkowa
                                          wytworzonych w ten sposob przedpotopowych srubek i podzespolow do
                                          przedpotopowych telewizorow? Czy wiesz ile byla warta wtedy polska waluta?

                                          Ciezka komuna i niewiedza przez Ciebie przemawia. Dzieki tym planom Polska jest
                                          tu gdzie jest i szkoda mi, ze istnieja jescze ludzie, ktorzy wierza w
                                          osiagniecia komunizmu, w plany piecioletnie i towarzysza Gomulke. Wlasnie przez
                                          50 lat komunizmu POlska jest tu gdzie jest. Kraje kapitalistyczne jakos sobie
                                          radza z problemem biedy. Nie daje Ci to do myslenia? Pytasz gdzie sa pieniadze?
                                          Nigdy ich nie bylo - nie rozumiesz?

                                          I za glowe sie lapie, ze ja w ogole z Toba dyskutuje nad oczywistosciami!
                                          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 20:23
                                            > gospodarki i pieniadza. W przeciwnym wypadku nie zadawalbys pytan w stylu
                                            > "ale dlaczego teraz jest gorzej, gdy kiedys bylo lepiej"?
                                            Nigdzie tak nie twierdziłem. Manipulujesz tym, co napisałem. Pisałem, że ludziom
                                            żyjącym obecnie w ubóstwie było lepiej i że jest to kilkadziesiąt procent Polaków.
                                            > I nie bylo zadnych pieniedzy.
                                            Pieniądze nie są ważne. Ważne jest zabezpieczenie potrzeb ludzi. Jeśli działo
                                            się to bez pieniędzy, to tym lepiej.
                                            > Polska zyla wtedy NA KREDYT.
                                            Teraz zadłużenie Polski i Polaków oraz polskich firm jest znacznie wyższe niż w
                                            1989 r. Dopiero teraz Polska naprawdę żyje na kredyt.
                                            > choc nie wiem, czy znasz termin "bezrobocie ukryte")
                                            Znam, to jedno z ulubionych haseł ludzi, którzy pracują po kilkanaście godzin,
                                            podczas gdy inni nie mają pracy.
                                            > spozycie miesa na osobe bylo kilkakrotnie nizsze, to samo dotyczy innych
                                            > produktow spozywczych
                                            W jakich latach tak było?
                                            > kto hodowal swiniaki ten jakos zyl, inni mieli tylko ocet).
                                            Proszę daj już spokój z tą swoją propagandą i zacznij trochę myśleć. Przez 43
                                            lata kilka pokoleń piło ocet i nie jadło mięsa? Czy ty rozumiesz, co piszesz?
                                            > Wszyscy byli biedni. Tak samo.
                                            W tym rzecz, że nie było tak samo i dlatego "komuna" upadła. Ludzie widzieli
                                            niesprawiedliwość, np. to że jedni kupują w sklepach, do których inni nie mają
                                            wstępu. Należało z tym skończyć i obalić "komunę".
                                            > Produkt narodowy niziutki (w skrocie: ludzie w robocie przelewali z psutego
                                            > w prozne)
                                            Tak? To skąd wzięły się miliony mieszkań, dziesiątki tysięcy fabryk i inne
                                            rzeczy, które w kapitalizmie sprzedano za symboliczną złotówkę? Kto to wszystko
                                            wybudował? Amerykańska stonka sfrunęła na Polskę i wybudowała? Skoro takie to
                                            wszystko beznadziejne, to niech ludzie wyprowadzą się z wybudowanych wtedy
                                            mieszkań, bo kapitalizm pobuduje im lepsze, albo niech ci, ktorzy przejęli
                                            zakłady przemysłowe, ziemię, banki i inne dobra, teraz je oddadzą. Nikt nie chce
                                            tego zrobić? Każdy chce mieć to beznadziejne wszystko? Czyżby cud? Tak, to musi
                                            być cud. A może wszyscy mają coś z głową i nie widzą, że ta postsocjalistyczna
                                            własność jest taka beznadziejna? Przecież kapitalizm wybudował nie dziesiątki
                                            tysięcy, lecz setki tysięcy fabryk, czyż nie? Czyż kapitalizm nie utworzył
                                            milionów miejsc pracy, nie odbudował zrujnowanych miast? Taki świetny jest ten
                                            kapitalizm, a jakoś tych nowych fabryk, miast i miejsc pracy nie widać. Zapewne
                                            wskutek zbyt długiego wpatrywania się w monitor, moje oczy nie potrafią ich
                                            dostrzec. Za to dobrze widać długi. Tak zadłużona, jak teraz, Polska jeszcze
                                            nigdy nie była. Nie dość, że kapitalizm opiera się i czerpie z tego, co zostawił
                                            socjalizm, to jeszcze doprowadził do zadłużenia, o którym nawet tow. Gierkowi
                                            się nie śniło.
                                            > Czy wiesz co sie produkowalo w takich planach? Jaka byla wartosc rynkowa
                                            > wytworzonych w ten sposob przedpotopowych srubek i podzespolow do
                                            > przedpotopowych telewizorow? Czy wiesz ile byla warta wtedy polska waluta?
                                            Jasne. Bo na Zachodzie wszyscy mieli już w latach 70-tych i 80-tych PC'ty i
                                            latali na wycieczki w kosmos. Tego, o czym tu piszesz dowiedziałaś się na
                                            studiach? Jeśli ktoś żyje w Polsce i kupuje za złotówki, to nie ma znaczenia,
                                            ile warta jest obca waluta.
                                            A to jest jeszcze lepsze :)
                                            > W gospodarce rynkowej nie ma zmiluj - albo produkujesz, albo nie jesz.
                                            Uczą tak teraz na studiach? To straszne. Przecież takie tezy prowadzą do wojny
                                            domowej, jakże można je głosić, a tym bardziej stosować? Wiesz jakim złem jest
                                            wojna?
                                            > 50 lat komunizmu POlska jest tu gdzie jest. Kraje kapitalistyczne jakos sobie
                                            > radza z problemem biedy.
                                            W tym problem, że tak nie jest. Zapoznałaś się z linkiem o biedzie, który
                                            podałem: pl.wikipedia.org/wiki/Bieda ? Porównałaś dane z 1989 r. i z lat
                                            następnych? Wyraźnie widać, że kapitalizm radzi sobie, ale z pogłębianiem biedy.
                                            > Pytasz gdzie sa pieniadze? Nigdy ich nie bylo - nie rozumiesz?
                                            Co ty tak wierzysz w te pieniądze? Nieważne, czy były, czy nie. Jak już pisałem,
                                            ludzie mieli zapewniony dach nad głową, wyżywienie i ubranie, było
                                            nieporównywalnie mniej agresji na ulicach, w pracy, w szkole, było mniej strachu
                                            o to, co będzie za miesiąc, rok itd. Jeśli działo się to bez pieniędzy, to w
                                            porządku. Teraz bez pieniędzy się tak nie dzieje. I to jest złe.
                                            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 22:35
                                              Wiesz co? Jak tak bardzo kochasz komunizm, a nienawidzisz kapitalizmu, to widze
                                              jeden kierunek. Bialorus. Tam na pewno bedziesz mial lepiej.
                                              Do reszty tego co napisales sie nie ustosunkuje. Napisze tylko po raz trzeci,
                                              ze nie masz POJECIA jak dziala gospodarka i dlaczego wartosc naszej waluty i
                                              jakos naszego zycia zalezy od tego jaka jest wartosc waluty za granica. NIe
                                              masz pojecia na jakiej zasadzie funkcjonowala gospodarka w komunie i dlaczego
                                              pozostawila Polske w takiej nedzy. Nie masz podstawowej wiedzy o przyczynach i
                                              skutkach. Polska w 89 r. byla bankrutem - bankructwo to bylo SPADKIEM po 50
                                              latach komuny. Nowy system to bankuctwo jedynie obnazyl, a nie spowodowal. I
                                              tej podstawowej wiedzy Ci brakuje.

                                              A mieszkania, o ktorych piszesz, ktore komuna tak budowala juz dawno sie
                                              rozsypuja, o ile tego jeszcze nie zauwazyles. Od czasu upadku komuny, od 89 r.
                                              w POlsce zbudowano wiecej mieszkan niz Ci sie wydaje (ach, zapomnialam, ze sa
                                              to mieszkania tych, ktorzy sa przy korycie...). A fabryki zbudowane w komunie?
                                              A po co komu fabryka, w ktorej jedyne co mozna bylo zbudowac to trabanty???
                                              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 23:25
                                                > Wiesz co? Jak tak bardzo kochasz komunizm,
                                                To właśnie ty kochasz komunizm, bo swoimi tezami wcześniej lub później, ale
                                                doprowadzisz do tak zwanej rewolucji proletariatu. Ja w socjaliźmie opowiadałem
                                                się przeciwko złemu traktowaniu ludzi i to samo robię teraz. Gdyby tacy jak ja
                                                nie głosowali za zmianami, to dzisiaj nie isniałoby to forum. Zmiany poszły w
                                                złym kierunku dla większości Polaków, więc teraz trzeba to naprawić i tyle.
                                                > ze nie masz POJECIA jak dziala gospodarka
                                                Gospodarka działa zawsze tak, jak chcą tego ludzie, którzy rządzą gospodarką.
                                                Wykażę to na prostym przykładzie. Już dzisiaj wiadomo, że za kilkadziesiąt, może
                                                nieco ponad 100 lat, większość prac będą wykonywać maszyny. Nieporównywalnie
                                                więcej osób niż dzisiaj będzie z punktu istnienia tamtej gospodarki zbędnych.
                                                Zgodnie z twoją teorią, trzeba będzie powiedzieć tym wszystkim ludziom ,,kto nie
                                                pracuje, ten nie je". Tymczasem już teraz powstają na świecie analizy tej
                                                sytuacji i propozycje zmian w podejściu do gospodarki. To ludzie, którzy mają
                                                odpowiednio duży wpływ na gospodarkę, decydują o jej oddziaływaniu na życie
                                                innych ludzi, a nie gospodarka jako taka, czy jakaś inna niewidzialna ręka rynku.
                                                > Polska w 89 r. byla bankrutem - bankructwo to bylo SPADKIEM po 50
                                                > latach komuny. Nowy system to bankuctwo jedynie obnazyl, a nie spowodowal.
                                                Po pierwsze, skoro Polska miała i ma? tyle do sprzedania, to bankrutem nie była.
                                                Po drugie, nowy system przede wszystkim sprzedał to, co miał bankrut, czyli
                                                SPADEK po 50 latach "komuny". Myślę, że całkiem niczego sobie był to spadek,
                                                skoro już od 17 lat tyle osób z niego żyje, a niektóre żyją z niego bardzo dobrze.
                                                > A mieszkania, o ktorych piszesz, ktore komuna tak budowala juz dawno sie
                                                > rozsypuja,
                                                Rozsypują się stare kamienice, bo za "komuny" - i trwa to do dzisiaj - bardzo
                                                wiele z nich nie było porządnie albo wcale remontowanych.
                                                > w POlsce zbudowano wiecej mieszkan niz Ci sie wydaje (ach, zapomnialam, ze sa
                                                > to mieszkania tych, ktorzy sa przy korycie.
                                                To prawda, a druga prawda jest taka, że duża część ludzi kupuje mieszkania
                                                zadłużając swoje rodziny, aby potem długie lata je spłacać. Na czym polega tu
                                                postęp w porównaniu z "komuną"? Acha, że mieszkania ładniejsze. Ale i droższe.
                                                No i jeszcze, że się kiedyś bardzo długo czekało, a teraz krócej. Tylko, że
                                                kiedyś ludzie wiedzieli, że się doczekają, a dzisiaj większość wie, że jej nie
                                                stać i od razu może zapomnieć o kupnie mieszkania. Gwarancje otrzymania mieszkań
                                                na książeczki mieszkaniowe zniósł swoją polityką prof. Balcerowicz i Sejm III
                                                RP, co nie przeszkodziło dofinansować im przedpłat na samochody. Wiesz dlaczego?
                                                Bo ci "przy korycie" i ich dzieci mieli już mieszkania.
                                                > A po co komu fabryka, w ktorej jedyne co mozna bylo zbudowac to trabanty???
                                                Co ci przeszkadzają trabanty?
                                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 01:19
                                                  Szkoda pisania na Ciebie. Zaluje, ze dalam sie sprowokowac.
        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 19:22
          Izo,

          Pozwol, ze i ja odpowiem na Twojego posta.

          > To się ciesz, że coś dostałaś i nie wyśmiewaj tych co pracowali za grosze aby
          > twoi rodzice mogli zarabiac dużo więcej jak oni.

          O tym, jakim nieporozumieniem jest to zdanie juz napisali inni.


          Pracuję już 27 lat i co mam,
          > aż 860 zł netto po tylu latach orki. Nie mów mi, że mogę zmienić pracę. Bez
          > względu jaka to by nie była praca to winna być godnie opłacana. A nie komu
          > bliżej "do koryta" tym większe płace.

          Niestety, to ze od 27 lat pracujesz i masz obecnie 860 zl netto, to wylacznie
          Twoja "zasluga". Sama piszesz, ze dopiero ukonczylas kurs komputerowy, dopiero
          uczysz sie jezyka. I przykro mi, ale Twoja praca, przy takich kwalifikacjach
          jest prawdopodobnie warta 860 zl netto. Niestety wszedzie na swiecie jest tak,
          ze niskie kwalifikacje (plus niezaradnosc zyciowa) = niskie zarobki. Praca nie
          musi byc godnie oplacana. Praca jest oplacana tyle ile jest warta. I im
          wczesniej zdasz sobie z tego sprawe tym lepiej. A wiara w to, ze tylko Ci "przy
          korycie" zarabiaja wiecej to tylko proba usprwiedliwiania samego siebie i
          wlasnej niezaradnosci zyciowej. Co to w ogole za sposob myslenia? Czy oznacza
          to, ze kazdy kto zarabia duzo znajduje sie przy tzw. "korycie"? A moze dlatego
          zarabia duzo, bo ma wieksze kwalifikacje? Szkoda mi ludzi, ktorzy wlasna
          nieudolnosc tlumacza zawsze i niezmiennie jakims enigmatycznym "korytem", ktore
          podobno gdzies tam istnieje, a do ktorego nas z jakichs niewiadomych (i
          zupelnie niesprawiedliwych) przyczyn nie dopuscili. Otoz, to koryto nie
          istnieje (z malymi wyjatkami). Wiekszosc ludzi, ktorzy do czegos doszli, doszli
          do tego wlasna praca, wyksztalceniem i dazeniem do celu.

          > pracodawca nawet mi złotówki nie podwyższył płacy, nawet mogę pracować po 24
          > godzin na dobę, ale też nie otrzymam ani złotówki więcej.

          A nadgodziny?
          • Gość: kappka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 22:23
            Niestety, to ze od 27 lat pracujesz i masz obecnie 860 zl netto, to wylacznie
            > Twoja "zasluga". Sama piszesz, ze dopiero ukonczylas kurs komputerowy,
            dopiero
            > uczysz sie jezyka. I przykro mi, ale Twoja praca, przy takich kwalifikacjach
            > jest prawdopodobnie warta 860 zl netto. Niestety wszedzie na swiecie jest
            tak,
            > ze niskie kwalifikacje (plus niezaradnosc zyciowa) = niskie zarobki. Praca
            nie
            > musi byc godnie oplacana. Praca jest oplacana tyle ile jest warta

            są ludzie, którzy mają "gorsze" kwalifikacje niż te, która tu opisałaś, a
            zarabiają sporo, bo mają "plecy". więc nie gadaj, że praca jest opłacana tyle
            ile jest warta, bo bardzo często tak nie jest. bardzo często jest tak, że
            ludzie bez kwalifikacji, ale ze znajomościami, "pracujący" 8 h dziennie (z
            czego prawdziwej pracy jest 1 h, a reszta to pogaduszki przy kawie i zakupy w
            godzinach pracy- z opowiadań osób, które to znają z autopsji)zarabiają sporo, a
            niewiele robią. natomiast co do "pleców", z moich znajomych zaledwie kilka osób
            dostało pracę bez znajomości, cała reszta z polecenia. niektórzy kompletnie bez
            kwalifikacji, cały dzień siedzą na necie i piszą do mnie:) raz spytałam jedną
            znajomą, jak ona może siedzieć na gg w godzinach pracy, a ona mi mówi, że ona
            się nudzi, nie ma co robić, więc siedzi w necie- robotę załatwił jej ojciec. i
            takich przypadków jest sporo. i te "przypadki" biorą za swoją "pracę" kasę. i
            co uważasz nadal, że praca jest opłacana tyle ile jest warta? oj, nie zawsze...
            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 23:54
              A Ty uwazasz, ze jak dobrze oplacana to tylko dzieki znajomosciom?

              Generalnie slysze ostatnio duzo glosow ludzi, ktorzy to tacy dobrze
              wyksztalceni, uczciwie pracujacy (w przeciwienstwie do tych innych, nieuczciwie
              pracujacych), a nic z tego nie maja. A ja w Polsce na kazdym kroku widzialam
              olewajace prace sprzedawczynie, pielegniarki, urzednikow, policjantow,
              nauczycieli. A podobno wszyscy tacy uczciwi i pracowici... Moze mi ktos ten
              paradoks wytlumaczyc?

              Prawda jest taka, ze ludzie b. czesto przeceniaja swoje mozliwosci. Pani
              powyzej ma pretensje do szefa, ze nie dostala podwyzki, chociaz przeciez ma
              kurs komputerowy i nawet na angielski chodzi! Tylko moze warto sobie zdac
              sprawe z tego, ze to zadne umiejetnosci, ze aby dostac lepsza prace i zarabiac
              wiecej miesiecy trzeba sie na czyms dobrze znac po prostu. Zaloze sie, ze Pani
              po kursie komputerowym nie zrobilaby jakiejs przydatnej operacji np. na excelu.
              Pismo w wordzie pisalaby spacjami i tabami. Tyle, ze pracodawcy wymagaja
              wiecej. I sa ludzie, ktorzy to "wiecej" potrafia.

              Prawda jest rowniez, ze niektorzy maja wybujale wyobrazenie co do uczciwosci
              swojej pracy. Mysla, ze jak "uczciwie" i w zolwim tempie zrobia jedna rzecz w
              ciagu dnia to naleza im sie za to ordery. Uczciwa praca to efektywna praca.
              Albo jestes szybka i efektywna, albo sorry bye bye. Sa tez tacy, ktorzy nie
              wykaza ani krzty pomyslowosci, nie wyjda z zadna inicjatywa, zrobia cos od-do,
              bo sie przeciez wiecej od nich nie wymaga, i wydaje im sie, ze oto "uczciwa
              praca", prosze mi duzo zaplacic.

              A co do ludzi, ktorzy nic nie umieja i maja prace dzieki plecom. No coz.
              Firmie, ktora je zatrudnia przyszlosci na rynku nie wroze.
              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 00:17
                > trzeba sie na czyms dobrze znac po prostu. Zaloze sie, ze Pani
                > po kursie komputerowym nie zrobilaby jakiejs przydatnej operacji np. na excelu.
                > Pismo w wordzie pisalaby spacjami i tabami. Tyle, ze pracodawcy wymagaja
                > wiecej. I sa ludzie, ktorzy to "wiecej" potrafia.
                rotfl! Dosia, przeszłaś samą siebie.
                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 02:27
                  A przepraszam, co konkretnie masz na mysli?
                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 12:53
                    Mam na myśli przykłady, które podałaś w taki sposób, jakbyś wymieniała niezwykłe
                    umiejętności. Rozbawiłaś mnie, dziękuję, jesteś przemiłą osobą.
                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:21
                      Zdziwilbys sie ilu ludzi nie ma takich "niezwyklych" umiejetnosci. A potem
                      rozpowiadaja, ze uczciwie pracowali, a ich zredukowano...
        • Gość: abc Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.chello.pl 17.03.06, 22:22
          >obecnie jestem zapisana na kurs j. angielskiego i w związku z tym
          > pracodawca nawet mi złotówki nie podwyższył płacy

          a czemu mial by?
      • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 11:46
        Oczywiście nie ma w tym niczego złego, że ktoś coś dostał albo odziedziczył.
        Największym złem jest tzw. "ustawianie" swoich dzieci. Niestety z nepotyzmem
        bardzo trudno walczyć, co nie oznacza, że należy się na niego godzić i go
        akceptować.
      • Gość: anita Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.4web.pl 17.03.06, 12:48
        mam ogromny szaczunek do ludzi - rodzicow ktorzy WŁASNĄ (w sensie nie przez
        wyzysk, kombinowanie itp.) praca dorobili sie czegos i oczywistym nastepstwem
        tego jest ze dzieci maja korzysci z tego tytulu.
        Sama daze do tego aby cos osiagnac aby moje dziecko mialo latwiej niz ja i nie
        widze w tym nic zlego. Śmiesza mnie tylko ludzie prowadzacy konsumpcyjny tryb
        ktorzy mowia ze na wszystko moga sobie pozwolic co sprowadza się tylko do
        przejadania kasy a w rzeczywistosci nawet nie maja np. wlasnego mieszkania.
      • Gość: Lil Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 13:37
        Nano, pogardy dla NORMALNYCH ludzi, którzy dostali coś "na start" od rodziców
        nikt normalny nie czuje. Może trochę zazdrościć w głębi ducha, ale póki tego nie
        afiszuje, nie ma chyba problemu.
        Śmieszą mnie (kiedyś wkurzali) natomiast ludzie, którzy nie rozumieją, że nie
        wszyscy mieli taki sam start niż oni. Że ktoś musi zarobić na mieszkanie sam i
        dlatego np. ogranicza część wydatków z konieczności. Że ktoś, kto musi zapłacić
        opiekunce do dziecka, szuka pracy, która przynajmniej pokryje koszty tejże
        opiekunki, a nie bierze czegokolwiek.
        A wiele osób całe życie zarabiało źle. Zwłaszcza w komunie, gdy często robotnik
        dostawał więcej od inżyniera. Oszczędności 20-30 lat temu zjadała inflacja
        (chyba kilkaset procent rocznie w szczytowym okresie). Powinnaś wiedzieć, jak
        kończyły się próby kupna tzw. polisy posagowej, albo odkładanie złotówek.
        Inna sprawa - wstyd, że się mało zarabia. Czy np. pielęgniarka z intensywnej
        terapii, wysoko wykwalifikowana i ceniona przez pacjentów, ma się wstydzić
        swoich zarobków? Nie każda może wyjechać na West do pracy, zwłaszcza jeżeli np.
        brakuje jej 2 lata do emerytury.

        • Gość: Lil A propos pogardy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 13:53
          Przypomina mi sie znajomy facet, który wyśmiewał nas, że obydwoje mamy pracę i
          jeszcze nie kupujemy większego mieszkania (ma o JEDEN pokój więcej od nas, w
          blokowisku, full wypas, co?). A oni przy jednej osobie pracującej z małym
          dzieckiem przecież kupili i wyremontowali. Po kilku pytaniach okazało się, że
          ...mieszkanie kupili teściowie i spłacają je (remont też sfinansowali ci sami
          teściowie, drudzy rodzice coś też dołożyli, to się dopiero nazywa zaradność).
          Facet nie miał nawet zdolności kredytowej. Teraz ci sami teściowie wspomagają
          finansowo młodą rodzinę. A wspomagany nadal nie rozumie, że niektórzy finansują
          się sami...
      • Gość: ewa Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 14:24
        zazou - "ja bym się wstydziła, gdybym po 27 latach pracy miała takie niskie
        zarobki, naprawdę nie ma powodu do dumy :/"

        Ja też tyle zarabiam po tylu latach pracy i wcale się nie wstydze. To wina
        pracodawców, którzy siebie dobrze wynagradzają, a pracownika uważają za coś
        gorszego. A nie wstydzisz się iśc do sklepu, gdzie obsługują ciebie pracownice
        zarabiające 600-800 zł. Dlaczego nie wyjedziesz robic zakupy za granicą,
        przecież to ujma dla takiej damy jak ty mieć podawane zakupy przez bezwstydną,
        zarabiająca groszę pracownicę. Nie brzydzisz się.
      • Gość: ewa Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 14:29
        A jeszcze do w/w postu. Ciekawie czy korzystasz z leczenia refundowanego przez
        państwo. Przecież tam pielęgniarki, salowe zarabiają też grosze. Nie wstyd ci.
        To państwo winno się wstydzić, że pozwala na tak niskie płace, gdzie pracodawcy
        wykorzystują nie mając za cień honoru, chociaż niejeden mógłby płacić więcej,
        ale co, im awsze mało.
        • Gość: zazou Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.sbi.com 17.03.06, 14:49
          Nie, nie korzystam z leczenia refundowanego przez państwo (firma płaci za
          prywatną sieć klinik), zakupy robię w supermarketach i nie interesuje mnie
          los "zarabiającej grosze pracownicy", bo sama sobie go zgotowała.
          Cóż mogę napisać, rozumiem, że niektórzy pracodawcy nie mogą, bądź nie chcą
          płacić pracownikom więcej, ale ja po prostu bym nie mogła pracować w firmie,
          która nie daje mi możliwości godnego przeżycia. Najprościej jest się użalać nad
          sobą (w tym Polacy są najlepsi), a to trzeba pomyśleć co zrobić, żeby mieć
          lepiej - w tym przypadku zarabiać więcej i do tego dążyć.
          • ramadayes Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 17.03.06, 15:58
            Nie, nie korzystam z leczenia refundowanego przez państwo (firma płaci za
            > prywatną sieć klinik), zakupy robię w supermarketach i nie interesuje mnie
            > los "zarabiającej grosze pracownicy", bo sama sobie go zgotowała.
            > Cóż mogę napisać, rozumiem, że niektórzy pracodawcy nie mogą, bądź nie chcą
            > płacić pracownikom więcej, ale ja po prostu bym nie mogła pracować w firmie,
            > która nie daje mi możliwości godnego przeżycia
            co za pieprzenie! kobieto, a czy ty jesteś w stanie pojąć, że być może ona
            sobie tego losu sama nie zgotowała? znam osoby, które mają spore kwalifikacje a
            pracują na "zaniżonych" stanowiskach, bo najzwyczajniej w świecie nie
            mają "pleców" i nikt nie chce im dać szansy wykazania się. znam też dziewczynę,
            która jest asystentką prezesa, a nie umie pliku z dyskietki otworzyć i woła do
            tego firmowego informatyka, a pieniążki za posadę asystentki prezesa bierze.
            czytałam niedawno w jednym z wątków o pani, która bez doświadczenia, podstawy
            baz danych, dostała pracę i zarabia całkiem nieźle. w moim mieście ta pani (o
            ile "bez pleców") ze swoimi kwalifikacjami siedziałaby na bezrobociu, bo ludzie
            z dużo większymi są tu bezrobotni. i tacy właśnie ludzie szukają nawet pracy
            jako sprzedawca, żeby jakoś żyć. ale ty zazou nie jesteś chyba tego w stanie
            pojąć. i nie pisz, że sami sobie zgotowali taki los, bo jak widzisz nie zawsze
            od ludzi to zależy.
          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 16:45
            > Nie, nie korzystam z leczenia refundowanego przez państwo (firma płaci za
            > prywatną sieć klinik),
            Rozumiem, że nie umiesz logicznie myśleć, rozumiem, że masz niewielką wiedzę o
            życiu i dlatego nie rozumiem, że nie przyjmujesz do wiadomości tego, co mają do
            powiedzenia inny, np. ludzie z ponad 25-letnim stażem pracy.
            Dopóki jesteś względnie młoda i zdrowa, to możliwe, że udaje ci się nie
            korzystać z publicznej służby zdrowia, bo po prostu nigdy poważnie nie
            chorujesz. Przeczytaj w umowie, za jekie leczenie płaci firma, w której
            pracujesz? Jaki przysługuje ci koszyk świadczeń medycznych? Nie musisz
            odpowiadać, bo każdy na tym forum wie, że są to świadczenia wymagające
            niewielkich nakładów finansowych.
            Wychowana zostałaś bardzo źle, wręcz prymitywnie. Uwierz, że niemal wszyscy
            ludzie potrafią sobie w życiu poradzić, ale ludzie chcą żyć uczciwie, tzn.
            uczciwie pracować i mieć za to uczciwie zapłacone. Naprawdę nie jest żadną
            sztuką żyć nieuczciwie, albo w myśl twojego poglądu, że prawo do godnego życia
            mają najsilniejsi, załatwić AK-47 i zdobywać świat krzywdząc innych. Większość
            ludzi tak nie postępuje, bo ma świadomość, że jest to złe, a nie dlatego, że
            tego nie potrafią. Rozumiesz, co znaczy słowo ,,zło"? Z twoich wypowiedzi
            jednoznacznie wynika, że nie podoba ci się w ludziach ,,dobro". Ważniejsze jest
            dla ciebie to, że ktoś zarabia mało, od tego, że ktoś zarabia uczciwie.
            Może spotkasz kiedyś myślących podobnie do ciebie, którzy przyjdą i jako ci
            silniejsi, zabiorą co zechcą, po czym skrytykują cię za to, że nie umiałaś sobie
            z nimi poradzić. Wtedy, mam nadzieję, docenisz ludzi, którzy pracują 27 lat za
            kilkaset złotych miesięcznie. Naucz się wreszcie, że każdy człowiek ma prawo do
            godnego życia i zacznij odróżniać słabość od dobra.
          • Gość: Lil Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 17:26
            Wiesz, mnie na prywatne leczenie (jestem młoda i zdrowa, sporadycznie
            korzystam)też stać. Ale na wysokospecjalistyczne - już nie. Czy wiesz, ile
            kosztuje leczenie np. zawału? Dzień na intensywnej terapii? To też pokrywa Twoje
            prywatne ubezpieczenie? Watpię, hi, hi. Sieci prywatnych klinik się w to
            najczęściej nie bawią. Np. poród w prywatnej klinice w Warszawie wiąże się z
            tym, że w razie jakichkolwiek problemów z noworodkiem jest on transportowany do
            PUBLICZNEGO, specjalistycznego szpitala. Tam, gdzie pracują nisko opłacani:
            lekarze, pielęgniarki i salowe. Którzy cytując Twoje słowa "sami sobie zgotowali
            taki los".
          • korkix78 Pracuje w supermarkecie- zasluzyla na to ? 17.03.06, 20:29
            > nie interesuje mnie
            > los "zarabiającej grosze pracownicy", bo sama sobie go zgotowała.

            Sama go sobie zgotowala ? Mozesz wyjasnic, gdzie popelnila ten kardynalny blad,
            ktorego konsekwencja jest jej sytuacja, na ktora Twoim zdaniem tak bardzo
            zasluzyla ?
            Oczyma wyobrazni widze mloda dziewczyne. Ma 13-15 lat. Jest bardzo dobrze
            ulozona, grzeczna mlodziutka dziewczyna. Interesuje sie malarstwem, ale
            jednozesnie ma takze smykalke do liczb, i matematyka jest jej dobra strona.
            Od zawsze skromnie zyjacy rodzice, starszy brat, dziadkowie jej tlumacza, ze
            chca by miala lepiej niz oni,ze powinna rozwijac swoja pasje, zeby nie
            spoczywac na laurach,ze wiedza to potegi klucz i ze do mlodych swiat nalezy.
            A zatem wybrala sie do dobrego liceum, potem ppostanowila kontynuowac nauke na
            studiach - wszyscy eksperci zgodnym hurem mowia,ze czasy, kiedy matura byla
            wystarczajca minely, i w obecnych czasach kluczem do sukcesu jest wyzsze
            wyksztalcenie.W dobie przeobrazania gospodarki bedzie brakowalo informatykow,
            finansistow, bankowcow, specjalistow od zarzadzania i wielu innych.
            A zatem ta juz 18-19 latka zdecydowala sie pojsc na dobra uczelnie ekonomiczna
            z renoma, poniewaz lubi prace z liczbami,a w wolnych chwilach rozwijala swoje
            hobby i uczestniczy w warsztatach malarskich.
            Jeszcze dodatkowo poducza sie jezyka na kursie - zeby miec naprawde swietne
            merytoryczne przygotowanie do zawodu w przyszlosci.
            To troche kosztuje wiec w czasie studiow wziela kredyt studencki.
            W ciagu 2 lat od skonczenia studiow nie mogla znalezc ZADNEJ pracy. Albo
            kwalifikacje nie te,albo brak doswiadczenia,ale w praktyce przede wszystkim
            brak znajomosci.
            Kredyt splacac trzeba, rodzice zyja z niskiej emerytury, jeden z rodzicow
            dodatkowo jest przewlekle chory i wymaga opieki.
            W desperacji udalo sie dziewczynie - juz 26-28letniej znalezc prace w
            supermarkecie -dzieki temu moze splacac kredyt.

            Powiedz mi gdzie byl jej blad.
            Oprocz urodzenia sie w niewlasciwym kraju.
            Miala nie sluchac ekspertow, i wiedziec lepiej jaka bedzie przyszlosc w Polsce
            w wieku kilkunastu lat?
            Miala leciec tylko i wylacznie na kase, ignorujac swoje zainteresowania i isc
            na studia ktorymi zupelnie nie bylaby zainteresowana ?
            Na jakiej podstawie w klasie maturalnej miala wiedziec,ze nie warto w ogole nie
            studiowac,wbrew temu co wszyscy jej radza, i juz wtedy decydowac sie na
            emigracje?
            • korkix78 Re: Pracuje w supermarkecie- zasluzyla na to ? 17.03.06, 20:33
              I wiesz, taka dziewczyna to nie odosobniony przypadek.
              To nie parenascie osob w skali kraju, ani takze nie kilkadziesiat.
              W analogicznych , zblizonych sytuacjach sa setki tysiecy ludzi.
      • Gość: alicja123 mi dali mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 15:09
        Mi rodzice dali mieszkanie a siostrze nie i ona ma teraz do mnie pretensje ze musi splacac kredyt .No cóż jestem egoistką i robie tak aby bylo mi dobrze i powiedzialam jej to w twarz i tak naprawde wasze teorie mnie nie obchodzą.trzeba myslec o sobie.Takie zycie.Trzeba umiec z niego czerpac.
        • kol.3 Re: mi dali mieszkanie 17.03.06, 15:46
          Muszę powiedzieć, że bardzo lubię takie teksty, że ktoś się powinien wstydzić
          jeśli po 30 latach pracy nic nie może dać dziecku, bo mało zarabiał.
          U nas jest moda na ekwipowanie dzieci od podstaw. Rodzice opłacają dziecku
          szkoły, kursy języków, korepetycje, wycieczki zagraniczne dla poduczenia się
          języka, często prywatne studia, mieszkanie, pierwszy samochodzik. I efekt jest
          taki ze jaśnie książątko w wieku 25 lat nie zna wartości pieniądza i wysiłku
          jaki trzeba włożyć w zarabianie. Jeśli rodziców nie stać na mieszkanie i auto
          to dziecko uważa, że nic od rodzicow nie dostało.
          Rzadsza jest postawa wykopywania potomka w odpowiednim czasie z gniazda żeby
          się nauczył zarabiać i stał się odpowiedzialny.
          • kol.3 Re: mi dali mieszkanie 17.03.06, 15:48
            W POlsce nie było łatwo zaoszczędzić przy inflacji z dwoma-trzema zerami, tak
            że po 30latach pracy można mieć bardzo skromne konto.
          • Gość: Nana Re: mi dali mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 20:16
            Kol.3 ja nie napisałam, że się powinni wstydzić, tylko, że mnie to dziwi.
            Oczywiście, że ciężko jest coś zaoszczędzić przy niskich dochodach, ale często
            ludzie żyją ponad swoje możliwości, a potem się wykłócają jak to im źle na tym
            świecie i jakie to niesprawiedliwe.
            Zgadzam się z tobą, że za rzadko ludzie uczą dzieci szacunku do pracy i
            pieniądza. Myślę, że powoli to się w Polsce zmienia, może następne pokolenia
            już będzie inne.
            Pozdrawiam
            Nana
        • Gość: maras Re: mi dali mieszkanie IP: *.chem.univ.gda.pl / *.chem.univ.gda.pl 17.03.06, 16:46
          no to rzeczywiscie miec takie kochane rodzenstwo to ,, skarb" ..A ty sie jeszcze
          przyznajesz ze jestem egositką!!!Cenię ludzi którzy własna praca dochodzą do
          wszystkiego w zyciu.
        • Gość: jacobs Re: mi dali mieszkanie IP: *.brda.net 17.03.06, 16:51
          Już czas, żebyś podobnie jak poprzedniczka, zaczęła odróżniać słabość od dobra i
          doceniać to ostatnie.
          • Gość: maras Re: mi dali mieszkanie IP: *.chem.univ.gda.pl / *.chem.univ.gda.pl 17.03.06, 16:59
            tzn do kogo to stwierdzenie??
            • Gość: jacobs Re: mi dali mieszkanie IP: *.brda.net 17.03.06, 17:02
              Do przedmówczyni. Widać po układzie wątku.
              • Gość: maras Re: mi dali mieszkanie IP: *.chem.univ.gda.pl / *.chem.univ.gda.pl 17.03.06, 17:04
                sory ale ja jestem chyba inny , mowisz do mnie??
                • Gość: jacobs Re: mi dali mieszkanie IP: *.brda.net 17.03.06, 17:26
                  IP i nick się zgadza, dalej się w nie nie wgłębiałem. Myślę, że mówię do Ciebie.
                  W każdym razie odpowiedziałem na następujące pytanie: ,,tzn do kogo to
                  stwierdzenie??".
                  • Gość: maras Re: mi dali mieszkanie IP: *.chem.univ.gda.pl / *.chem.univ.gda.pl 17.03.06, 17:52
                    jestem facetem ,a Ty kierowałes stwierdzenie do babki.musze ci powiedziec ze
                    wiem co to dobro i co to słabość.No ale nie bedziemy sie tu za stwierdzenia
                    łapać..Ogólnie nie mam rodzenstwa ale jakbym mial to napewno nie egoistyczne.
                    • Gość: jacobs Re: mi dali mieszkanie IP: *.brda.net 17.03.06, 18:02
                      Dziękuję za wyjaśnienia. Żebyśmy na pewno i dokońca się zrozumieli, powtórzę
                      jeszcze raz, że pisałem do alicji123. Potem, gdy zapytałeś, czy to do Ciebie,
                      tłumaczyłem, że nie do Ciebie.
                      • Gość: maras Re: mi dali mieszkanie IP: *.chem.univ.gda.pl / *.chem.univ.gda.pl 17.03.06, 18:05
                        okej, żle zrozumialem , moj błąd.jestem pokojowo nastawiony...
        • 84magda Re: mi dali mieszkanie 17.03.06, 23:38
          mysl o sobie a na starośc będziesz samotna i wszyscy cie oleją
        • Gość: starycynik Do alicji123 IP: *.dyn.centurytel.net 17.03.06, 23:48
          "Siedz spokojnie na brzegu rzeki i czekaj az przeplynie nia trup twojego
          wroga" - chinskie przyslowie.

          Chinczycy to stary narod i wiedza co mowia. Twoja siostra tez sie doczeka.
      • Gość: Nana Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 17:56
        Rozumiem, że przy bardzo niskich dochodach ciężko jest cokolwiek zaoszczędzić,
        ale jednak jak pracują dwie osoby to zawsze coś można odłożyć. Chodzi mi po
        prostu o to, że ludzie jak tylko mają trochę wolnej gotówki kupują na potęgę.
        Przecież zamożność spółeczeństwa buduje się pracą, oszczędzaniem i inwestowaniem.
        Prosty przykład to palenie papierosów, ile b. biednych ludzi pali a przecież
        osoba paląca wydaje ok 6 zł dziennie co razy 30 dni razy 12 miesiący razy 20 lat
        daje ok 43 tys zł! a przy umiejętnym inwestowaniu przez te 20 lat może nawet 100
        tys! Czyli jednak się da, tylko, że u nas pijak w fajkiem w gębie będzie się
        wykłócał jak tu się źle żyje.
        • billy.the.kid Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 17.03.06, 18:14
          łojezuniu ale luksus.-palaąpapierosy. u tej pasazerki od 6 tys. zeta pracownicy
          zarabiają max 1200. takioe relacje.
      • Gość: geek Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.06, 20:12
        Nana, taka pogarda to jest typowe myslenie w kraju zniszczonym komuna, gdzie
        nawet male firmy byly nacjonalizowane a prywatna wlasnosc w pogardzie. Na
        Zachodzie to normalne, ze majatek pokolen sie kumuluje i korzystaja z niego
        kolejne pokolenia i one do niego dokladaja. Np w USA rodzina juz malemu dziecku
        placi na fundusz, z ktorego bedzie ono kiedys sie ksztalcic. Rotszyld sprzedawal
        pomarancze, i tak by pewnie wegetowal, gdyby nie dostal spadku od wujka z
        Austrii. Ale dzieci i wnuki Rotszyldow juz nie musialy sprzedawac pomaranczy :)
        • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 20:25
          > Na Zachodzie to normalne, ze majatek pokolen sie kumuluje
          U nas na Wschodzie też się skumulował, w dodatku o wiele szybciej niż na
          Zachodzie. Niestety nie skumulował się on w kieszeniach ludzi, którzy ciężko
          pracowali na wytworzenie tego majątku.
          • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 21:01
            dzieki Bogu skumulowal sie on takze w kieszeniach tych, ktorzy ciezko
            pracowali...
            • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 21:03
              Przykładów, jak zwykle, brak :).
              • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 21:12
                Wiadomo, ze u nas nie znajdziesz rodzin, w ktorych majatek gromadzil sie od
                pokolen (coz to wina naszej historii). Ale nieprawda jest (jak sugerujesz,
                chcac czy nie), ze Ci, ktorzy sie mimo wszystko czegos dorobili to Ci, ktorzy
                zrobili to nieuczciwie.

                Moi rodzice na ten przyklad. Oboje inzynierowie, bynajmniej nie nalezeli do
                partii, ani zadnego innego "koryta". Do mojego 18 roku zycia mieszkalismy w
                czworke na 37 m2. I jakos, wbrew przemianom ekonomicznym, jakie wtedy nastaly
                (mame zredukowano), moi rodzice sobie poradzili (mama sie przekwalifikowala,
                tata zalozyl wlasna firme i tyra jak wol). A niedawno pomogli mi kupic
                mieszkanie (choc od 19 roku zycia utrzymywalam sie sama). W moim domu nigdy sie
                nie mowilo o "korycie", "plecach", "znajomosciach". Rodzice wiedzieli, ze
                wszystko co maja moga zawdzieczac tylko sobie. I ja to samo wynioslam z domu.
                • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 21:53
                  > Wiadomo, ze u nas nie znajdziesz rodzin, w ktorych majatek gromadzil sie od
                  > pokolen (coz to wina naszej historii). Ale nieprawda jest (jak sugerujesz,
                  > chcac czy nie), ze Ci, ktorzy sie mimo wszystko czegos dorobili to Ci, ktorzy
                  > zrobili to nieuczciwie.
                  W Polsce stała się prosta sprawa. W tzw. komunie 99% ludzi miało bardzo zbliżone
                  dochody i żyło na bardzo podobnym poziomie. Co się stało po 1989 r.? Dochody
                  kilkudziesięciu procent społeczeństwa zostały przejęte przez pozostałych
                  kilka(naście?) procent społeczeństwa. Pierwsi zostali zepchnięci w bezdomność,
                  głód, bezrobocie, a w najlepszym przypadku w ubóstwo, a drudzy stali się
                  posiadaczami dużych majątków. Tylko nie myśl, że widzę zło w posiadaniu przez
                  kogoś choćby największego majątku. Zło polega na tym, że w Polsce majątki te
                  powstały w oparciu o pieniądze ściągnięte z dzisiejszych ubogich. To
                  niedopuszczalne. Pałace powinny być jak najbardziej dozwolone, ale nigdy wtedy,
                  gdy równolegle coraz bardziej szerzy się bieda. Jeżeli w sytuacji takiej biedy
                  nasz kraj pozwala na powstawanie "pałaców", to jako Polacy powinniśmy się
                  zastanowić nad swoim rozumem. Obecnie ludzie wykańczani są tak samo, a nawet
                  jeszcze mocniej niż za "komuny" i to jest chore.
                  • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 22:22
                    A to juz straszne to co piszesz. Oczywiscie, ze w Polsce mialo miejsce
                    polityczne uwlaszczenie. Tego nikt nie neguje. Ale dlaczego sugerujesz, ze
                    tylko w ten sposob mozna bylo sie dorobic majatku? Wszyscy, ktorzy cos maja to
                    pasozyty???? To jest juz, za przeproszeniem, glupota.
                    Do Twojej wiadomosci. W Polsce sa takze miliony ludzi, ktorzy dorobili sie
                    praca wlasnych rak, wlasnym rozumem. Jezeli tego nie widzisz, to naprawde jest
                    z Toba niedobrze. Jezeli nie chcesz tego widziesz, to znaczy, ze jestes
                    sfrustrowanym nieudacznikiem zyciowym, ktory woli wine za swoje niepowodzenia
                    zrzucic na innych, a nie chce dojrzec tego, ze tak naprawde to jego wina, ze
                    znalazl sie w sytuacji w jakiej sie znalazl.
                    Uogolnien w tej Twojej pisaninie mnostwo. Tylko jakos madrosci brakuje.
                    • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 23:14
                      > To jest juz, za przeproszeniem, glupota.
                      Były pieniądze dla żyjących obecnie w biedzie ludzi
                      (pl.wikipedia.org/wiki/Bieda), mogli opłacać czynsz bądź można było za
                      nich to robić i nie musieli prosić o jedzenie. Teraz pieniędzy dla nich nie ma.
                      Gdzie są te pieniędze. Skoro nie biorą tych pieniędzy inni ludzie, to co się z
                      nimi stało?
                      > Do Twojej wiadomosci. W Polsce sa takze miliony ludzi, ktorzy dorobili sie
                      > praca wlasnych rak, wlasnym rozumem. Jezeli tego nie widzisz, to naprawde jest
                      > z Toba niedobrze.
                      To, co widzę, to są długi tych, którzy ,,dorobili sie praca wlasnych rak,
                      wlasnym rozumem", a czasem także długi ich rodzin. Nie uważam, aby o zadłużonych
                      ludziach można było mówić, że się dorobili.
                      > Uogolnien w tej Twojej pisaninie mnostwo. Tylko jakos madrosci brakuje.
                      Przeciwnie, podaję fakty, zwłaszcza w tym komentarzu. Bądź mądra i odpowiedz na
                      moje pytania.
                      • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 23:18
                        Mysle, ze dobrze by Ci sie gadalo z kims pokroju A. Leppera... We mnie
                        zrozumienia nie znajdziesz. Sorry!
                        • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 17.03.06, 23:47
                          > Mysle, ze dobrze by Ci sie gadalo z kims pokroju A. Leppera... We mnie
                          > zrozumienia nie znajdziesz. Sorry!
                          Może kiedyś znajdę. Wystarczy, że ciebie albo ewentualnie twoich bliskich
                          dopadnie jakieś nieszczęście, np. choroba itp. Wtedy zrozumiesz, że prawo do
                          godnego życia ma każdy, a nie tylko tak zwani "najlepsi". Zrozumiesz też, jak
                          ubogie są twoje liberalne tezy i jak niewiele, w spojrzeniu na człowieka, dzieli
                          je od tez zawartych np. w "Mein Kampf".
                          • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 23:58
                            Moje liberalne poglady nie sa ubogie. Moje liberalne poglady daja czlowiekowi
                            wolnosc samostanowienia o swoim losie.

                            Placz spokojnie nad swym losem. Moze doczekasz cudu.
                            • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 00:19
                              > Placz spokojnie nad swym losem. Moze doczekasz cudu.
                              W którym miejscu płaczę albo chociażby użalam się nad swoim losem?
                            • Gość: y Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 15:16
                              > Moje liberalne poglady nie sa ubogie. Moje liberalne poglady daja czlowiekowi
                              > wolnosc samostanowienia o swoim losie.
                              Twoje liberalne poglądy to poglądy złodziejskie.

                              > Placz spokojnie nad swym losem. Moze doczekasz cudu.
                              Jak wybuchnie rewolucja, (we Francji już się biją) to będziesz płakać nad sobą,
                              może doczekasz się cudu i cię nie powieszą na latarni.
                              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 15:55
                                Stanisław Grochowiak :)?
                                > może doczekasz się cudu i cię nie powieszą na latarni.
                                [...]
                                ,,A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
                                I włosy jej ścięli, i ręce spalili.
                                Powołał ją Pan
                                Na gnój."
                                [...]
                                • Gość: y Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 16:48
                                  nie czytam takich sytrasznych rzeczy
                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:28
                                  Widze, ze tylko czekasz na taki dzien... Szkoda, ze ludzie nie wyciagaja
                                  wnioskow z historii. Ale to rzeczywiscie niczyja wina, ze ktos urodzil sie malo
                                  inteligentny.
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 20:33
                                    > Widze, ze tylko czekasz na taki dzien...
                                    Źle widzisz. I może właśnie dlatego głosisz poglądy, które przybliżają nas do
                                    takiego dnia.
        • Gość: Hania Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:01
          To nie o to chodzi ze sie gardzi takimi ludzmi. Jesli sami pracuja, staraja sie
          itd to w porzadku. Mysle ze gardzi sie właśnie takimi snobami, ktorzy dostali
          cos, sami za bardzo nic nie robia, sa wsadzenie na jakies tam stanowiska i
          gardzą ludzmi biedniejszymi.Uwazaja sie za kogos lepszego. Takimi ludxmi tez ja
          gardzę!!!
          A co do tego, ze dziwne jest iz ludzie przez 20-30 lat nic nie zaoszczedzili,
          to sie z Toba Nana zupelnie nie zgodze. Ja akurat nie jestem w takiej sytuacji.
          Pewnie bede mogla liczyc na jakas tam pomoc rodzicow, ale sa rozne koleje losu.
          Czasami rodzice traca pracę, zdrowie i nie moga odłożyć pieniedzy dla dzieci.
          No i sami zyja, inwestuja, kupuja rzeczy, buduja domy.
      • Gość: Agnieszka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.crowley.pl 17.03.06, 22:31
        "To raczej ludziom, którzy nic nie mogą dać swoim dzieciom należy się dziwić,
        że przez 20-30 lat pracy nie byli wstanie nic zaoszczędzić."
        Czyżby? A wiesz ile zarabiają pielęgniarki, nauczyciele? Znasz pojęcie
        inflacji? Chyba od niedawna mamy gospodarkę rynkową? Moi rodzice oszczędzali
        latami, a potem przyszły przemiany ustrojowe, w tym inflacja i zaoszczędzone
        pieniądze mogli sobie wsadzić...Nie wiem, ile masz lat, ale był taki czas
        (początek lat 90-tych), gdzie jednego dnia mogłaś kupić za kwotę X pudełko
        zapałek, a za 2-3 dni już tylko jedną zapałkę. Więc nie chrzań, że dziwne jest
        to, że ludziom nie udaje się nic odłożyć. Nawet w tej cudownej "stolycy"
        większość pensji nie przekracza 1000 złotych netto i nie mów, że ktoś jest sam
        sobie winien, że nie zarabia 5 tysięcy, bo się nie uczył itp. Nie można w tym
        kraju produkować wyłącznie magistrów, nie ma też równego dostępu do edukacji, a
        pensje nie są adekwatne do wykonywanych obowiązków, jest też bezrobocie. Fajnie
        mieć bogatych rodziców, ale jeszcze fajnie takich, którzy tak cię wychowają, że
        nie będziesz traktować z pogardą ludzi słabszych, mniej zaradnych, każdy bowiem
        zasługuje na szacunek. A prawdziwą wartością człowieka powinno być to, co jest
        w stanie dać z siebie innym. Więc, jeśli Twoi Rodzice Ci pomogli, to spełnili
        tę zasadę, kolej na Ciebie.
        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 17.03.06, 22:54
          Wszystko ok to co piszesz. Mnie zastanawia tylko jedno zdanie:

          nie będziesz traktować z pogardą ludzi słabszych, mniej zaradnych, każdy bowiem
          >
          > zasługuje na szacunek.

          Mysle, ze nie o pogarde tu chodzi, a jedynie o postawienie sprawy jasno -
          czyjas slabosc nie jest wina innego czlowieka!

          Jakos tak sie utarlo, ze jak ktos biedny, slaby i malo zaradny to zasluguje na
          szacunek, pomoc, chwale, ustapienie miejsca w autobusie, zasilek, modlitwe w
          intencji i generalnie trzeba sie nad nim troche politowac, wspomoc i
          poblogoslawic. A ja sie pytam - dlaczego to ten, ktoremu sie udalo nie
          zasluguje na wiekszy szacunek? Ze mimo wszystko sie mu udalo. Najlatwiej
          przykleic etykietke "dorwal sie do koryta", w dodatku "po znajomosciach"...
          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 00:30
            > czyjas slabosc nie jest wina innego czlowieka!
            Ale czyjaś słabość nie może być podstawą do odmawiania komuś godnego życia.
            Jeśli ludzie, tylko dlatego, że ktoś jest w jakimś sensie słabszy uznają, że
            taki ktoś ma ma zginąć, to przestaną być ludźmi. Świat ludzi nie może istnieć na
            zasadzie, że przeżyje tylko silny.
            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 02:31
              A w ktorym miejscu napisalam, ze slabszy nie ma prawa do godnego zycia? Uwazam,
              ze nie ma prawa do narzekania i litowania sie nad soba. Ludzie, ktorzy do
              czegos doszli tez nie maja zycia uslanego rozami, wbrew pozorom. NIkt sie nade
              mna nie litowal gdy studiowalam i harowalam po 14 godzin jako kelnerka (az nie
              bylo widac mi kostek u nog tak mialam spuchniete nogi). To wszystko.
              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 12:37
                > A w ktorym miejscu napisalam, ze slabszy nie ma prawa do godnego zycia?
                Wszędzie tam, gdzie twierdzisz, że ktoś jest sam sobie winien, że żyje biednie,
                a nie zamożnie. Optymistycznie zakładam, że wiesz czym jest ,,wina". Jeśli nie
                wiesz, poproś, a wstawię poniżej definicję tego słowa.
                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:26
                  Przepraszam, a czy czyjas wina nie jest siedzenie przed telewizorem, podczas
                  gdy w tym samym czasie moglby nauczyc sie np. jezyka obcego i znalezc lepsza
                  prace? Ze siegne do takiego prostego przykladu...
                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 20:43
                    Skąd nagle siedzenie przed telewizorem? Przeoczyłem po drodze jakiś twój
                    komentarz? Poza tym nie każdy ma talent do uczenia się języka obcego, podobnie
                    jak nie każdy ma talent do uczenia się matematyki, czy innych przedmiotów,
                    czynności itp. Jeśli już chcesz kogoś pouczać, to pouczaj pracodawców, którzy
                    nie definiują ścisłych zasad naboru do pracy. Gdyby takie zasady były, wówczas
                    twoje domaganie się podnoszenia kwalifikacji byłoby uzasadnione. Niestety nadal
                    rzadko można spotkać konkretne oczekiwania, po spełnieniu których wiadomo, że
                    otrzyma się pracę.
                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 22:42
                      > Poza tym nie każdy ma talent do uczenia się języka obcego, podobnie
                      > jak nie każdy ma talent do uczenia się matematyki, czy innych przedmiotów,
                      > czynności itp.

                      Dlatego jedni zostaja kierowcami, a inni doradcami inwestycyjnymi. Dlatego tez
                      jedni dostaja tysiac, a inni sto tysiecy.

                      > czynności itp. Jeśli już chcesz kogoś pouczać, to pouczaj pracodawców, którzy
                      > nie definiują ścisłych zasad naboru do pracy.


                      Pracodawcy definiuja sobie zasady tak jak im sie podoba. Bo to oni daja prace.

                      Gdyby takie zasady były, wówczas
                      > twoje domaganie się podnoszenia kwalifikacji byłoby uzasadnione. Niestety
                      nadal

                      A wiec sugerujesz, ze domaganie sie podnoszenia kwalifikacji jest
                      nieuzasadnione??? Rzeczywiscie to straszne chamstwo wymagac od analfabety aby
                      nauczyl sie pisac, jezeli chce dostac prace, w ktorej pisanie jest wymagane.
                      Nie badz smieszny!

                      > rzadko można spotkać konkretne oczekiwania, po spełnieniu których wiadomo, że
                      > otrzyma się pracę.

                      Ja tam widze same takie ogloszenia - najczesciej wymagane jest jakies okreslone
                      wyksztalcenie kierunkowe, dodatkowo znajomosc jakiegos jezyka, nastepnie
                      nastepuje wyliczenie innych konkretnych umiejtnosci (np. obsluga danego
                      programu ksiegowego, albo danej aplikacji, albo znajomosci Sapa, albo strategii
                      marketingowych). No chyba, ze mowimy o ogloszeniu typu "aaaaaaby praca"...
                      • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 18.03.06, 23:42
                        > Dlatego jedni zostaja kierowcami, a inni doradcami inwestycyjnymi. Dlatego
                        > tez jedni dostaja tysiac, a inni sto tysiecy.
                        Gdyby tak było, to byłoby prawidłowo. Jedni mają większy talent, wiedzę itp. i
                        żyje im się bardzo dobrze, a drudzy mają mniejszy talent, wiedzę itp. i żyje im
                        się dostatecznie. Niestety tak nie jest. Ci pierwsi mówią tym drugim "zdychajcie".
                        > Pracodawcy definiuja sobie zasady tak jak im sie podoba. Bo to oni daja prace.
                        Dokładnie tak, jak w zdaniu powyżej. Typowe "zdychajcie".
                        > Rzeczywiscie to straszne chamstwo wymagac od analfabety aby
                        > nauczyl sie pisac, jezeli chce dostac prace, w ktorej pisanie jest wymagane.
                        A może nie chce dostać pracy, w której pisanie jest wymagane, bo np. świetnie
                        gra na fortepianie? Poza tym zdecyduj się, czy powinno istnieć kryterium,
                        którego spełnienie gwarantuje pracę, czy nie? Uważam, że tak, bo takie kryterium
                        ogranicza możliwości nadużyć podczas przyjmowania do pracy, a ponadto tylko
                        wtedy mogłabyś kogoś krytykować za to, że nie spełnił kryterium niezbędnego do
                        podjęcia pracy. Jeśli nie dajesz gwarancji, to jak możesz kogokolwiek krytykować
                        mówiąc, że dostał pracy, bo nie chciało mu / jej się spełnić jakiegoś kryterium?
                        Czytając komentarze na forum widzę, że z ludzi robi się idiotów tylko dlatego,
                        że w świadomości pracodawców nie istnieją kryteria gwarantujące pracę.
                        > Ja tam widze same takie ogloszenia
                        I jaka jest gwarancja pracy dla spełniających podane kryteria? Żadna. Zatem,
                        gdzie można ulokować te kryteria? Tam, gdzie kończą się plecy.
                        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 01:33
                          Wiesz co? Rzeczywiscie mi zabraklo argumentow. Opadly mi rowniez rece. I tylko
                          tyle moge powiedziec, ze chyba jestes jakis malo rozgarniety.

                          O jakich naduzyciach w przyjmowaniu do pracy mowisz??? Nie uwazasz, ze
                          pracodawca ma prawo zatrudnic tego kogo chce? Chcialbys aby jakis urzad mowil
                          mu, kto sie bardziej nadaje, bo zgodnie z kodeksem napisano, ze takie a takie
                          umiejetnosci powinny pracodawcy wystarczyc z pocalowaniem reki? A moze
                          chcialbys aby jakis urzad Ci mowil jakiego papieru toaletowego masz uzywac?

                          Myslisz, ze istnieje jakies jedno jedyne kryterium, ktore gwarantuje
                          zatrudnienie i "godna" pensje??? A moze, kazdy kto zyje, z tego tytulu powinien
                          juz dostac pensje, mieszkanie i wakacje na Majorce.

                          > > Rzeczywiscie to straszne chamstwo wymagac od analfabety aby
                          > > nauczyl sie pisac, jezeli chce dostac prace, w ktorej pisanie jest wymaga
                          > ne.
                          > A może nie chce dostać pracy, w której pisanie jest wymagane, bo np. świetnie
                          > gra na fortepianie?

                          Wiec chyba jak nie umie pisac to sie nie pcha na stanowisko, gdzie umiejetnosc
                          pisania JEST kryterium wyboru. Chyba, ze wg Ciebie powinien miec zagwarantowana
                          prace i godna place...
                          W jednej pracy kryterium jest umiejetnosc pisania, w innej umiejetnosc grania
                          na fortepianie. Jezeli pianista-analfabeta chce pisac, to chyba nic dziwnego w
                          tym, ze nie dostanie ani pracy, ani godnej pensji w tym zawodzie...? A moze to
                          dla Ciebie dziwne? Dlatego tez (ze wytlumacze lopatologicznie) pianista
                          powinien poszukac pracy gdzie wymagana bedzie znajomosc gry na fortepianie.
                          Istnieje duza szansa, ze jak bedzie zajebistym pianista, to dostanie zajebista
                          prace. A jezeli znajdzie gorsza i malo platna to bedzie szukal lepiej platnej -
                          do skutku, az ktos sie na nim pozna. I gwarantuje Ci, ze znajdzie sie
                          pracodawca, ktory ceni sobie super pianistow, bo bez nich jego firma nie bedzie
                          sie rozwijala. I kiedys trafi swoj na swego. A jak sie okaze, ze pianista jest
                          kiepskim pianista to zmieni zawod i moze nauczy sie pisac, aby dostac prace, w
                          ktorej wymagaja umiejetnosci pisania. To sie nazywa mobilnosc. Do takiej
                          mobilnosci MOZNA sie zmusic.


                          Po co ja w ogole jeszcze dyskutuje???!!!
                          • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 19.03.06, 12:57
                            > O jakich naduzyciach w przyjmowaniu do pracy mowisz??? Nie uwazasz, ze
                            > pracodawca ma prawo zatrudnic tego kogo chce?
                            Pracodawca ma takie prawo, ale nie ma prawa nieodpłatnie zawracać głowy
                            kandydatom do pracy, o ile nie ogłosi wcześniej _wszystkich_ kryteriów naboru.
                            Nie czytasz tego forum? Ludzie spełniają wymagania z ogłoszenia, są zapraszani
                            na rozmowę kwalifikacyjną, ponoszą różne koszty, a następnie okazuje się, że
                            zostają odrzuceni. Skoro nikt nie zakwestionował tego, że spełniają kryteria, to
                            dlaczego ich odrzucono? Po co ogłaszane są jedne kryteria, których nikt nie
                            sprawdza, jeśli ważniejsze są jakieś inne kryteria? Nie rozumiesz, że to jest
                            oszukiwanie ludzi? Mylisz prawo wyboru pracownika z prawem do lekceważenia i
                            oszukiwania ludzi. Tych dwóch ostatnich praw pracodawca nie ma. Kryteria naboru
                            powinny być konkretne, powszechnie znane i ostateczne, tak jak podczas egzaminów
                            wstępnych. Anonimowe sprawdzenie umiejętności, podanie wyników, podpisanie umowy
                            o pracę, kropka. Inne postępowanie jest nieuczciwe, o ile pracodawca nie zwraca
                            kandydatom udokumentowanych kosztów związanych z rekrutacją i nie podaje
                            przyczyny odrzucenia ich kandydatur.
                            > Myslisz, ze istnieje jakies jedno jedyne kryterium, ktore gwarantuje
                            > zatrudnienie i "godna" pensje???
                            W przypadku każdej pracy i każdego zakładu pracy kryterium może być inne, ale
                            kryterium musi istnieć i być znane kandydatom. Nieuczciwa jest sytuacja, gdy
                            pracodawca zataja kryteria naboru przed kandydatami.
                            > na fortepianie. Jezeli pianista-analfabeta chce pisac, to chyba nic dziwnego
                            > w tym, ze nie dostanie ani pracy, ani godnej pensji w tym zawodzie...?
                            > A moze dla Ciebie to dziwne?
                            Dziwne dla mnie jest to, że w oparciu o jednoznaczne i znane wszystkim
                            kandydatom kryteria nie sprawdza się umiejętności, a następnie nie informuje się
                            o wynikach tego sprawdzenia umiejętności. Ponieważ udajesz, że nie wiesz, o co
                            mi chodzi, podam przykładową sytuację opisaną na tym forum: pewien człowiek
                            spełniał(a) warunki podane w ogłoszeniu i został(a) zaproszony/a na rozmowę, po
                            czym okazało się, że po krótkiej rozmowie, podczas której nikt nie zajmował się
                            kryteriami naboru, nie doczekał(a) się na sprawdzenie swoich kwalifikacji. Nikt
                            nie zwrócił udokumentowanych kosztów tej osobie, nikt nie poinformował jej
                            dlaczego mimo spełnienia warunków nie została przyjęta. Przecież to nie
                            kandydat/ka określa i publikuje warunki naboru, lecz robi to firma. Jeśli potem
                            okazuje się, że rozstrzygające warunki nie są jawne, to mamy do czynienia z
                            nieuczciwością rekrutujących firm, bo ukrywanie rozstrzygających warunków naboru
                            jest tworzeniem fikcji i lekceważeniem ludzi.
                            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 18:31
                              > Pracodawca ma takie prawo, ale nie ma prawa nieodpłatnie zawracać głowy
                              > kandydatom do pracy, o ile nie ogłosi wcześniej _wszystkich_ kryteriów naboru.

                              Jest to nie fair, jezeli ktos zostal zaproszony na rozmowe, a pytanie o
                              kompetencje nawet nie padlo. Ale wiesz co? Kto by chcial pracowac u takiego
                              pracodawcy?? Ja nie. Wiec nalezy pomachac mu reka na pozegnanie i zapomniec.
                              Skoro nie szuka osoby, ktora najbardziej sie nadaje, to z Bogiem, niech
                              zbankrutuje.

                              > Nie czytasz tego forum? Ludzie spełniają wymagania z ogłoszenia, są zapraszani
                              > na rozmowę kwalifikacyjną, ponoszą różne koszty, a następnie okazuje się, że
                              > zostają odrzuceni. Skoro nikt nie zakwestionował tego, że spełniają kryteria,
                              t
                              > o
                              > dlaczego ich odrzucono?

                              Wiesz, po pierwsze na jedno ogloszenie zglasza sie wielu ludzi, a pracodawca
                              zazwyczaj szuka np. tylko jednego czlowieka. Wiec chyba nie sadzisz, ze ma
                              obowiazek zatrudnic wszystkich? Jezeli nawet kryterium jest podane, to
                              oczywiste, ze jedni spelniaja je w wiekszym stopniu inni w mniejszym. Jezyk
                              obcy mozna znac lepiej lub gorzej itp. itd. Pracodawca, teoretycznie, wybiera
                              NAJLEPSZEGO kandydata. A jezeli wybierze gorszego... No coz, jego strata,
                              nieprawdaz?


                              > wstępnych. Anonimowe sprawdzenie umiejętności, podanie wyników, podpisanie
                              umow
                              > y
                              > o pracę, kropka.

                              Przyjmujac do pracy pracodawca przyjmuje CZLOWIEKA, a nie robota. Oprocz
                              konkretnych kwalifikacji sprawdza sie przeciez takze osobowosc kandydata. NIe
                              ma w tym nic zdroznego, ze pracodawca woli zatrudnic troszke gorszego kandydata
                              (ktory sie douczy), ale ktory jest mily dla klientow i innych pracownikow,
                              zamiast chama i gbura, ktory jest swietny merytorycznie. Pracodawca ma
                              obowiazek zapewnic swoim pracownikom dobra atmosfere pracy, zalezy mu na
                              budowaniu wizerunku firmy (bo firma rozwija sie dzieki renomie), zgranej
                              druzynie. O przyjeciu do pracy NIE MOGA decydowac tylko czynniki czysto
                              merytoryczne. Dlatego rozmowa kwalifikacyjna ma zawsze ostatecznie charakter
                              rozmowy wlasnie. Nawet jezeli jest poprzedzona testami weryfikujacymi
                              kwalifikacje. Nawet piloci najpierw przechodza testy fizyczne, ale potem takze
                              testuje im sie psychike, nieprawdaz?

                              > kryteriami naboru, nie doczekał(a) się na sprawdzenie swoich kwalifikacji.
                              Nikt
                              > nie zwrócił udokumentowanych kosztów tej osobie, nikt nie poinformował jej
                              > dlaczego mimo spełnienia warunków nie została przyjęta.

                              Dlaczego pracodawca ma zwracac koszty osobie, ktora z wlasnej, nieprzymuszonej
                              woli przyszla szukac u niego pracy? Przeciez nikt jej nie kazal przyjezdzac...?

                              A co do informacji dlaczego mimo spelnienia warunkow nie zostala przyjeta -
                              patrz paragraf o czynnikach pozamerytorycznych. Zreszta zawsze mozna zadzwonic
                              i sie po prostu zapytac...
                              • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 19.03.06, 21:05
                                > Skoro nie szuka osoby, ktora najbardziej sie nadaje, to z Bogiem, niech
                                > zbankrutuje.
                                W ten sposób zaprzeczyłaś swojej teorii o tym, że każdy jest kowalem swojego
                                losu, czy jakoś tak :). Jeśli nie ma się wszystkich informacji potrzebnych do
                                podjęcia prawidłowej decyzji, to zaczyna się w życiu Toto Lotek. Dlatego chcąc
                                żyć w zgodzie z twoją teorią, trzeba domagać się przedstawiania _wszystkich_
                                kryteriów. Inną możliwością, dla mnie logiczną, jest to, że po prostu wciskasz
                                ludziom ciemnotę głosząc tę swoją teorię, skoro uważasz, że w sprawie kryterów
                                mój pogląd jest niewłaściwy.
                                > Skoro nie szuka osoby, ktora najbardziej sie nadaje, to z Bogiem, niech
                                > zbankrutuje.
                                Nie rozumiesz, że prędzej ci odrzuceni kadnydaci umrą z głodu, niż zbankrutuje
                                pracodawca, który ich tak lekceważy?
                                > zazwyczaj szuka np. tylko jednego czlowieka. Wiec chyba nie sadzisz, ze ma
                                > obowiazek zatrudnic wszystkich?
                                Powinien mieć obowiązek _zawczasu_ dostarczyć informacji, które pozwolą
                                potencjalnym kandydatom na przemyślenie swojej decyzji o kandydowaniu w oparciu
                                o wyczerpujące przesłanki. Dopiero wtedy, gdy każdy może przeanalizować i
                                obliczyć swoje szanse, a następnie podjąć racjonalną decyzje, można głosić twoją
                                teorię.
                                > Jezeli nawet kryterium jest podane, to
                                > oczywiste, ze jedni spelniaja je w wiekszym stopniu inni w mniejszym.
                                Tak jest. Dlatego należy obiektywnie sprawdzić ten stopień i podać wyniki do
                                wiadomości zainteresowanych.
                                > Pracodawca, teoretycznie, wybiera
                                > NAJLEPSZEGO kandydata. A jezeli wybierze gorszego... No coz, jego strata,
                                > nieprawdaz?
                                Przecież cały czas piszemy tu o stratach kandydatów. Pracodawca posiada
                                niezbędne informacje o procesie rekrutacji i w oparciu o nie podejmuje decyzje,
                                więc co kogo obchodzi, że pracodawca traci? Tak wybrał, jego sprawa. Nie
                                rozumiesz różnicy pomiędzy podejmowaniem decyzji w oparciu o wystarczające
                                informacje, a podejmowaniem decyzji bez takich informacji?
                                > konkretnych kwalifikacji sprawdza sie przeciez takze osobowosc kandydata.
                                > NIe ma w tym nic zdroznego, ze pracodawca woli zatrudnic troszke gorszego
                                > kandydata
                                Oczywiście, że nie ma, o ile o takim swoim podejściu pracodawca _zawczasu_
                                poinformuje kandydatów. W przeciwnym razie kandydaci pozbawieni są możliwości
                                podjęcia racjonalnej decyzji o kandydowaniu. Nie rozumiesz jakie to nieuczciwe?
                                > O przyjeciu do pracy NIE MOGA decydowac tylko czynniki czysto
                                > merytoryczne
                                W porządku. Trzeba o tym poinformować i będzie uczciwie. Jedni robią test z
                                matmy albo programowania i przyjmują bez jakiegoś czary mary, a inni chcą się
                                zabawiać w czary mary i mają do tego prawo. Chodzi tylko o to, żeby ci drudzy
                                nie odmawiali kandydatom możliwości do podejmowania racjonalnych decyzji i
                                _zawczasu_ informowali ich o czary mary.
                                > Nawet piloci najpierw przechodza testy fizyczne, ale potem takze
                                > testuje im sie psychike, nieprawdaz?
                                Nareszcie zaczynasz rozumieć. Przykład z pilotami jest bardzo dobry. Ludzie
                                przed kandydowaniem na pilota posiadają niezbędne informacje lub przynajmniej są
                                one oficjalnie upublicznione i każdy może podjąć racjonalną decyzję, czy
                                kandydować, czy nie. Każdy teoretycznie wie, co go czeka i wie, że pozna
                                konkretne wyniki z procedur kwalifikacyjnych. Taki nabór jest uczciwy.
                                > Dlaczego pracodawca ma zwracac koszty osobie, ktora z wlasnej,
                                > nieprzymuszonej woli przyszla szukac u niego pracy? Przeciez nikt jej nie
                                > kazal rzyjezdzac...?
                                Dlatego, że nie umożliwił on podjęcia kandydatom racjonalnej decyzji, co do
                                kandydowania. Jeśli postanowił tak działać, to nie powinien zrzucać kosztów
                                takiego sposobu naboru na uczestników.
                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 21:55
                                  Jak napisalam powyzej, do pracy przyjmuje sie czlowieka, a nie robota.
                                  Rekrutacje przeprowadzaja ludzie, a nie roboty. Nie mozna oczekiwac, ze
                                  szukanie pracy bedzie procesem, w ktorym pracodawca okresla warunki brzegowe w
                                  nastepujacy sposob:
                                  - plec, wzrost od-do, wiek od-do, znajomosc jezyka obcego (1575 konkretnych
                                  slowek, tych, a nie zadnych innych), znajomosc excela (157 konkretnych
                                  operacji), znajomosc sapa okreslona w dyrektywnie nr tysiac piecset sto
                                  siedemset.
                                  A kandydat zostanie podlaczony do maszyny sprawdzajacej co do joty umiejetnosc
                                  wyzej zakreslonych warunkow brzegowych...

                                  Nie wiem jakie ogloszenia o prace przegladasz, ale ja widze, ze w wiekszosci sa
                                  one konkretne i wymieniaja konkretne umiejetnosci, z zachowaniem zdrowego
                                  rozsadku. A poniewaz niemozliwe i niepraktyczne jest zakreslenie kryteriow w
                                  sposob opisany powyzej, pracodawca sprawdza przydatnosc roznych kandydatow
                                  podczas normalnej rozmowy, a nie testow sprawnosiowo-wydolnosciowych.


                                  > Powinien mieć obowiązek _zawczasu_ dostarczyć informacji, które pozwolą
                                  > potencjalnym kandydatom na przemyślenie swojej decyzji o kandydowaniu w
                                  oparciu
                                  > o wyczerpujące przesłanki. Dopiero wtedy, gdy każdy może przeanalizować i
                                  > obliczyć swoje szanse, a następnie podjąć racjonalną decyzje, można głosić
                                  twoj
                                  > ą
                                  > teorię.

                                  W praktyce rzadko spotykam sie z ogloszeniami, na podstawie ktorych nie moznaby
                                  przeanalizowac i obliczyc swoich szans, a nastepnie podjac racjonalnej decyzji,
                                  czy warto o taka prace sie starac. Jak napisalam powyzej, nie mowie o
                                  ogloszeniach typu "aaaaby praca". Ty natomiast chyba mowisz wlasnie o takich...

                                  > W porządku. Trzeba o tym poinformować i będzie uczciwie. Jedni robią test z
                                  > matmy albo programowania i przyjmują bez jakiegoś czary mary, a inni chcą się
                                  > zabawiać w czary mary i mają do tego prawo. Chodzi tylko o to, żeby ci drudzy
                                  > nie odmawiali kandydatom możliwości do podejmowania racjonalnych decyzji i
                                  > _zawczasu_ informowali ich o czary mary.


                                  Dla mnie oczywistym jest to, ze od kandydata wymaga sie np. kultury osobistej i
                                  czystych paznokci - czy o tym tez pracodawca musi pisac w ogloszeniu? A moze
                                  powinien mowic takze o stanie uzebienia i okreslac szerokosc usmiechu jaka
                                  kandydat posiadac powinien...?


                                  > > Dlaczego pracodawca ma zwracac koszty osobie, ktora z wlasnej,
                                  > > nieprzymuszonej woli przyszla szukac u niego pracy? Przeciez nikt jej nie
                                  > > kazal rzyjezdzac...?
                                  > Dlatego, że nie umożliwił on podjęcia kandydatom racjonalnej decyzji, co do
                                  > kandydowania. Jeśli postanowił tak działać, to nie powinien zrzucać kosztów
                                  > takiego sposobu naboru na uczestników.


                                  A dlaczego nie umozliwil?? Napisal przeciez: poszukuje osoby takiej i takiej, z
                                  takimi, a takimi umiejetnosciami. Jezeli kandydat nie spelnil zakreslonych
                                  warunkow (skoro nie zostal przyjety, to jakiegos warunku nie spelnil, chocby
                                  warunku czystych paznokci, albo byl gorszy od kogos innego), to trudno, aby
                                  pracodawca ponosil tego koszty, nieprawdaz?

                                  A moze po prostu zabaw sie w pracodawce i napisz mi, jak przeprowadzilbys
                                  rekrutacje np. na stanowisko pracownika obslugi klienta w salonie samochodowym
                                  (taki prosty przyklad). Moze wtedy bede w stanie zrozumiec Twoje enigmatyczne
                                  teorie.
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 19.03.06, 22:38
                                    > Jak napisalam powyzej, do pracy przyjmuje sie czlowieka, a nie robota.
                                    I co z tego? Czy człowiek nie jest zatrudniany, aby w pracy wykonywać konkretne
                                    czynności? To po co jest zatrudniany?
                                    > Nie mozna oczekiwac, ze
                                    > szukanie pracy bedzie procesem, w ktorym pracodawca okresla warunki brzegowe
                                    Powyżej podałaś b. dobry przykład dotyczący naboru na pilotów, a teraz znowu
                                    wracasz do pisania głupot :(. Oczywiście, że można określić takie warunki. Jest
                                    to praktykowane, a ponieważ wielu pracodawców się od tego po prostu miga, więc o
                                    tym piszę, bo konsekwencje tego wygodnictwa pracodawców przerzucane są w koszty
                                    kandydatów.
                                    > pracodawca sprawdza przydatnosc roznych kandydatow
                                    > podczas normalnej rozmowy,
                                    Zanim odpowiem, zdefiniuj proszę słowo ,,przydatność", bo nie wiem, co Twoim
                                    zdaniem jest sprawdzane?
                                    > czystych paznokci - czy o tym tez pracodawca musi pisac w ogloszeniu? A moze
                                    > powinien mowic takze o stanie uzebienia i okreslac szerokosc usmiechu jaka
                                    > kandydat posiadac powinien...?
                                    Są różne prace. Pracodawca powinien _zawczasu_ poinformować o wszystkich
                                    kryteriach, które weźmie pod uwagę podejmując swoją decyzję. W przeciwnym
                                    przypadku kandydatom uniemożliwia się bycie kowalem własnego losu, czy jakoś tak :).
                                    > W praktyce rzadko spotykam sie z ogloszeniami, na podstawie ktorych nie
                                    > moznaby przeanalizowac i obliczyc swoich szans, a nastepnie podjac
                                    > racjonalnej decyzji,
                                    Znowu się mylisz. Aby racjonalne obliczenie swoich szans było niemożliwe,
                                    wystarczy nie znać ilości kadnydatów oraz ilości oferowanych miejsc pracy. Poza
                                    tym pisząc o racjonalnych decyzjach miałem na myśli tworzenie możliwości
                                    uniknięcia niepotrzebnego udania się na rozmowę kwalifikacyjną. Ponieważ wielu
                                    pracodawców takiej możliwości nie tworzy, więc powinni pokrywać udokumentowane
                                    koszty związane z dotarciem na rozmowę.
                                    > A dlaczego nie umozliwil?? Napisal przeciez: poszukuje osoby takiej i takiej,
                                    > z takimi, a takimi umiejetnosciami. Jezeli kandydat nie spelnil zakreslonych
                                    > warunkow (skoro nie zostal przyjety, to jakiegos warunku nie spelnil, chocby
                                    > warunku czystych paznokci, albo byl gorszy od kogos innego), to trudno, aby
                                    > pracodawca ponosil tego koszty, nieprawdaz?
                                    Przeczytałaś to, co powyżej napisałaś? Wątpie, tak nielogiczny jest twój wywód.
                                    Jak można być gorszym, skoro jakość spełniania warunków nie jest sprawdzana? I
                                    jak można spełnić warunek, o którego istnieniu się nie wie? Odpowiem jak :). Na
                                    zasadzie kobiecej intuicji ;-))).
                                    > Moze wtedy bede w stanie zrozumiec Twoje enigmatyczne teorie.
                                    Moje teorie są pragmatyczne, w przeciwnym przypadku nie podobałby mi się Twój
                                    konkretny przykład naboru na pilotów.
                                    Pracownik obsługi klienta? Podaj więcej informacji o klientach i jakimi
                                    urządzeniami miałby się ten pracownik posługiwać?
                                    • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 23:18
                                      Czy Ty przypadkiem filozofii nie konczyles...?

                                      > Powyżej podałaś b. dobry przykład dotyczący naboru na pilotów, a teraz znowu
                                      > wracasz do pisania głupot :(. Oczywiście, że można określić takie warunki.
                                      Jest
                                      > to praktykowane, a ponieważ wielu pracodawców się od tego po prostu miga,
                                      więc
                                      > o
                                      > tym piszę,

                                      Wielu sie miga, ale nie wszyscy. Nie zawsze mozna okreslic tez warunki
                                      brzegowe. Bo umiejetnosci czesto nie sa mierzalne - zawsze mozna cos znac
                                      lepiej i gorzej np. jezyk obcy, a w praktyce NIEMOZLIWE jest okreslenie jednego
                                      konkretnego kryterium. Mozna napisac np. znajomosc jezyka na poziomie
                                      zaawansowanym. I co to oznacza? Oczywiscie moze oznaczac baaardzo wiele -
                                      ludzie bardzo roznie oceniaja swoj poziom zaawansowania. Mozna wiec starac sie
                                      scislej okreslic warunek brzegowy i napisac np. "wymagany certyfikat X". Czy to
                                      automatycznie oznacza, ze ktos kto ma certyfikat X powinien byc przyjety do
                                      pracy? A co z innymi kandydatami spelniajacymi ten warunek? A co jezeli
                                      kandydat zna jezyk lepiej niz w stopniu wymaganym certyfikatem X, a certyfikatu
                                      tegoz nie posiada, czy osoba taka nie moze starac sie o przyjecie do pracy? Czy
                                      kandydat, ktory ma certyfikat Y, ktory lepszy jest od certyfikatu X, nie ma
                                      prawa myslec, ze prawdopodobnie wygra w konkurencji z kandydatem, ktory spelnil
                                      kryterium posiadania certyfikatu X? Czy nalezy winic pracodawce za to, iz
                                      wybral kandydata z certyfikatem Y, choc w ogloszeniu napisal, ze wystarczy
                                      certyfikat X? Czy szukajac pracy wsrod ofert wymagajacych "jedynie" certyfikatu
                                      X, nie mozna starac sie o uzyskanie certyfikatu Y, aby zwiekszyc swoje szanse w
                                      rekrutacji? Czy to dazenie nie jest naturalne dla czlowieka, ktory jest kowalem
                                      swego losu? Czyz nie jest naturalnym, ze liczba certyfikatow zwieksza nasze
                                      szanse znalezienia pracy?

                                      A co z kryteriami oceny np. zdolnosci komunikacyjnych. Jak okreslic w
                                      ogloszeniu, ze poszukujemy kandydata majacego latwosc nawiazywania kontaktu z
                                      klientem? Czy istnieje jakies mierzalne kryterium takiej cechy charakteru?

                                      Twierdzisz, ze wszystko da sie napisac w ogloszeniu, ze wszystkie kryteria
                                      naboru da sie okreslic z linijka w reku. Sam chyba nie wierzysz w to, co
                                      mowisz...!

                                      > > pracodawca sprawdza przydatnosc roznych kandydatow
                                      > > podczas normalnej rozmowy,
                                      > Zanim odpowiem, zdefiniuj proszę słowo ,,przydatność", bo nie wiem, co Twoim
                                      > zdaniem jest sprawdzane?

                                      Przydatnosc do pracy jest sprawdzana.

                                      > Są różne prace. Pracodawca powinien _zawczasu_ poinformować o wszystkich
                                      > kryteriach, które weźmie pod uwagę podejmując swoją decyzję. W przeciwnym
                                      > przypadku kandydatom uniemożliwia się bycie kowalem własnego losu, czy jakoś
                                      ta
                                      > k :).

                                      Wiec jeszcze raz powtorze - ja widze niemal wylacznie takie ogloszenia.

                                      > Znowu się mylisz. Aby racjonalne obliczenie swoich szans było niemożliwe,
                                      > wystarczy nie znać ilości kadnydatów oraz ilości oferowanych miejsc pracy.

                                      Przeciez mozna zadzwonic i zapytac, ile jest kandydatow na miejsce. A moze
                                      pracodawca ma byc wrozka i od razu w ogloszeniu pisac ilu kandydatow sie
                                      zglosi??? Chyba nie mowisz powaznie...


                                      > Jak można być gorszym, skoro jakość spełniania warunków nie jest sprawdzana?

                                      Przeciez wyraznie pisze, ze jest to sprawdzane. Na rozmowie o prace.

                                      I
                                      > jak można spełnić warunek, o którego istnieniu się nie wie? Odpowiem jak :).
                                      Na
                                      > zasadzie kobiecej intuicji ;-))).

                                      BINGO!!!! Brawo, nareszcie pojales!! Czlowiek, ktory chce byc kowalem wlasnego
                                      losu, szuka pracy, w ktorej spelnia kryteria przyjete przez pracodawce w
                                      ogloszeniu o prace. Oprocz tego stara sie takze poglebiac swoja wiedze i
                                      umiejetnosci o te, ktore, choc nie wymienione, moga zrobic wrazenie na
                                      pracodawcy, w rezultacie czego bedzie on wolal przyjac osobe, ktora wie i
                                      potrafi cos extra. Natomiast osoba, ktora nie chce wiedziec wiecej bedzie sie
                                      dziwila, ze "przeciez spelnilem wszystkie kryteria, nie przyjeli mnie bo nie
                                      mialem plecow", czy cos w ten desen.

                                      Przyklad, o ktory prosisz. Na razie prosty. Jestem wlascicielem salonu
                                      samochodowego i poszukuje pracownika do obslugi klienta. Oto wizja jak sobie
                                      wyobrazam kontakt klienta z moim pracownikiem: Klient wchodzi do srodka i szuka
                                      samochodu. Naprzeciw niemu wychodzi dobrze ubrana, zadbana osoba, witajaca
                                      klienta z usmiechem na twarzy i pytajaca jak mu dzis mija dzien. Gadka szmatka
                                      typu "chcemy aby klient dobrze sie poczul". Po minucie wymiany grzecznosci
                                      pracownik (bo o nim tu mowa) bada po co klient przyszedl, czego chce i jakie ma
                                      oczekiwania. Docelowo praca ma polegac na przekonaniu klienta do zakupu auta,
                                      pomocy w wyborze wlasciwego samochodu (przedstawienie wszystkich parametrow
                                      technicznych itp. itd. po uprzednim ustaleniu oczywiscie, czy tego wymaga
                                      klient, ewentualnie jakich innych informacji nalezy mu udzielic, aby a) nie
                                      poczul sie jak intruz, b) nie poczul sie jak idiota, c) nie poczul sie, ze ktos
                                      mu wciska kit). Pracownik przedstawia dodatkowo dostepne opcje finansowania
                                      auta (kredyt, leasing itp.). Nastepnie przystepuje do wklepywania danych do
                                      komputera (baza danych "Klient", bedzie trzeba sie jej nauczyc) i
                                      przygotowywania umowy (word), robi to oczywiscie szybko i sprawnie, aby nie
                                      nudzic klienta. W miedzy czasie proponuje mu kawe i takie tam. Co do klientow
                                      salonu: moga to byc ludzie o roznej zasobnosci portfela (zadaniem pracownika
                                      jest traktowac wszystkich z nalezytym szacunkiem), roznej narodowosci (wymagana
                                      znajomosc jezyka angielskiego w stopniu mozliwym na swobodna, rzeczowa
                                      konwersacje z klientem). TAk, w skrocie wyglada moja wizja idealnego kandydata
                                      na to stanowisko. Aha, dodatkowo fajnie by bylo, gdyby byla to osoba o
                                      szerokich zainteresowaniach (liczy sie swoboda rozmowy z klientem na rozne
                                      tematy).
                                      To teraz czekam na propozycje, jak sformulowalbys ogloszenie.
                                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 21:56
                                  > Skoro nie szuka osoby, ktora najbardziej sie nadaje, to z Bogiem, niech
                                  > zbankrutuje.
                                  Nie rozumiesz, że prędzej ci odrzuceni kadnydaci umrą z głodu, niż zbankrutuje
                                  pracodawca, który ich tak lekceważy?


                                  Aha, dlaczego odmawiasz pracodawcy prawa do bankrutowania w dogodnym dla niego
                                  momencie...? W koncu to jego firma, nie?
                                  • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 19.03.06, 22:09
                                    Mylisz bankructwo z zakończeniem działalności firmy.
                      • Gość: kappka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 11:34
                        Gość portalu: Dosia napisał(a):

                        > > Poza tym nie każdy ma talent do uczenia się języka obcego, podobnie
                        > > jak nie każdy ma talent do uczenia się matematyki, czy innych przedmiotów
                        > ,
                        > > czynności itp.
                        >
                        > Dlatego jedni zostaja kierowcami, a inni doradcami inwestycyjnymi. Dlatego
                        tez
                        > jedni dostaja tysiac, a inni sto tysiecy.
                        z tym się nie do końca zgadzam. jak pisałam już wcześniej są osoby z "podst.
                        kwalifikacjami" (np.ledwo co podstawy angielskiego)pracujące po znajomości na
                        wysokich stanowiskach, biorące za to ciężką kasę i osoby z
                        tzw. "kwalifikacjami" pracujące na stanowiskach zaniżonych. to jest fakt i nie
                        ma się nad czym rozwodzić. rozumiem Dosia, że w twoim środowisku nepotyzm się
                        nie zdarza i ty nie wierzysz w istnienie "pleców", natomiast w moim środowisku
                        nepotyzm, "plecy" itd. są na porządku dziennym. nie piszę tego, bo jestem jakąś
                        zawistną frustratką, jedynie stwierdzam istnienie takiegoż zajwiska. i jeżeli
                        ty nie wierzysz w istnienie pleców lub tego nie dostrzegasz, jesteś po prostu
                        naiwna. koniec z tym.
                        co do reszty twoich "rozmów" z Jacobsem, każde z was ma trochę racji. zgadzam
                        się z tobą, ze człowiek jest kowalem własnego losu i w dużej mierze od niego
                        zależy, jaki kształt będzie miało jego życie. tobie się udało, dostałaś szansę
                        od losu, miałaś warunki i dobrze sobie radzisz. ale nie sprowadzaj innych ludzi
                        do poziomu nieudaczników życiowych, tylko dlatego, że ktoś w twoim mniemaniu,
                        źle sie ustawił w życiu (i w dodatku sam sobie winien- tutaj mogłabym
                        polemizować, ale szkoda mojego gadania). pozdr
                        • Gość: D Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 17:58
                        • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 18:14
                          Kappka. Zgadzam sie z Toba. Ja akurat nigdy nie doswiadczylam nepotyzmu. Mialam
                          szczescie, ze gdziekolwiek szukalam pracy zawsze liczyly sie umiejetnosci i
                          zawsze jakos udawalo mi sie, chociaz, tak jak pisalam, pracy w swoim zawodzie
                          zaraz po studiach nie znalazlam.
                          Ale wiesz co? Teraz sie z tego ciesze! Bo okazalo sie, ze praca w zawodzie to
                          nie bylo POWOLANIE. Dzieki temu nauczylam sie czegos innego. DZieki temu wiem,
                          ze zawsze mozna sie rozwinac w innym kierunku.

                          A co do istnienia plecow. Wierze, ze istnieja, ale wierze rowiez, ze jest to
                          sytuacja przejsciowa. Normalna firma nie moze pozwolic sobie na zatrudnianie
                          osob bez kwalifikacji - predzej czy pozniej albo zbankrutuje, albo bedzie
                          musiala poszukac specjalistow. Miejmy nadzieje, ze i w Polsce szybko sytuacja
                          sie wyklaruje.

                          I jeszcze jedno. Nie sprowadzam wszystkich ludzi do kategorii nieudacznikow
                          zyciowych. Wbrew pozorom wcale nie jestem jakas cwana egoistka, ktora ma gdzies
                          wszystkich, ktorym sie nie powiodlo. Ale naprawde zbyt wiele razy spotykalam
                          osoby, bez zadnych konkretnych umiejetnosci, ktore narzekaly, ze nie maja
                          pracy, albo zarabiaja marne grosze i ze im sie przeciez nalezy. Nie musze
                          daleko szukac. Podam przyklad z wlasnej rodziny. Mamy w rodzinie dwoch takich
                          totalnych obibokow, ktorych ulubiona rozrywka jest piwko i narzekanie, ze
                          panstwo nie daje. I podczas kazdej wizyty musimy wysluchiwac jak im zle i jak
                          oni uczciwie pracuja i jak ich nikt nie docenia. I noz sie w kieszeni otwiera.
                          Osoby te nie maja zadnego konkretnego wyksztalcenia, nie znaja ani kawalka
                          jezyka obcego, maja dwie lewe rece, ale w dalszym ciagu uwazaja, ze im sie
                          nalezy. Ostatnio jeden z dalszych wujkow zaproponowal jednemu prace - pomoc w
                          stolarce, czy cos. I oczywiscie na miejscu okazalo sie, ze wujek musial sam
                          wszystko robic, bo tamtemu sie nie podobalo, ze pracuje sie dluzej niz godzine
                          dziennie i nie robi sie przerw na piwko. A nastepnie poszla fama po rodzinie,
                          ze wujek taki skapy, ze malo zaplacil i jak tak mozna wykorzystywac uczciwie
                          pracujacego czlowieka... Mam tych przykladow kilka z wlasnego podworka. Wiem,
                          ze zdarzaja sie rozni ludzie. Jedni nie mieli szans naprawde, ale ISTNIEJA
                          ludzie, ktorzy uwazaja, ze za samo BYCIE nalezy im sie "godna" pensja. I nie
                          widze powodu, dlaczego nad tymi ludzmi mialabym sie litowac. Dla mnie to
                          pasozyty po prostu.
                          • Gość: kappka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 20:08
                            no to rzeczywiscie, jakbym miała takich obiboków w rodzinie, to bym kopnęła w
                            d.. :) i do widzenia. ja jestem absolwentką i ciężko mi znaleźć pracę w
                            zawodzie. moje dotychczasowe doświadczenie to w handlu. ale teraz się
                            zastanawiam, czy też nie minęłam się z powołaniem i czy nie powinnam robić
                            czegoś całkiem innego niż wyuczony zawód. pozdr
                            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 20:18
                              Najgorsze, ze wlasnie takie osoby sa pierwsze do wymyslania spiskow dziejowych
                              o "plecach", "znajomych" i "zlodziejach"... :) Dlatego wlasnie jestem mocno
                              wyczulona, gdy slysze takie argumenty.

                              Powodzenia w znalezieniu pracy. Mam nadzieje, ze uda Ci sie znalezc cos co
                              bedzie Ci sprawiac PRZYJEMNOSC.
                              • Gość: kappka Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 20:22
                                Gość portalu: Dosia napisał(a):
                                Powodzenia w znalezieniu pracy. Mam nadzieje, ze uda Ci sie znalezc cos co
                                > bedzie Ci sprawiac PRZYJEMNOSC
                                Wielkie dzięki i pozdrawiam :)
          • Gość: Nana Dosia zgadzam się z tobą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 08:46
      • jo_123 Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 17.03.06, 23:13
        mnie rodzice nie pomagali i nie pomagają finansowo, a mogliby - nie są biedni.
        Czy mam o to żal? Skąd, dlaczego mieliby mi pomagać? Jesteśmy z mężem dorosli,
        zdrowi, wykształceni (to akurat im zawdzięczamy), jednym słowem SAMODZIELNI i
        SAMOFINANSUJĄCY.
        Finansowanie kogoś kojarzy mi się z pewym rodzajem ograniczenia (pomagam ale w
        zamian oczekuję czegoś- nie wiem jak to opisać - posłuszeństwa, wdzięczności?)
        Uważam, że najlepsze, co można dać dziecku to rozbudzić jego potencjał, dać mu
        wykształcenie, a jak dorośnie, to pozwolić mu żyć na własny rachunek.
        Oczywiście są wyjątki- choroba itp.
        Jeśli rodzice chcą i mogą pomogać DOROSŁYM dzieciom - to tylko dobra wola
        rodziców, a nie obowiązek.
        • Gość: marta Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 23:50
          Tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o to, że rodzina powinna się trzymać razem i
          wspierać się w trudnych chwilach. Wiadomo jakie jest życie, raz lepiej raz
          gorzej.A samemu źle na świecie i wszystko wydaje się o wiele trudniejsze. Mnie
          się ten coraz większy indywidualizm wcale nie podoba. Człowiek w świecie jest
          coraz bardziej sam i dzięki temu jest coraz bardziej podatny na manipulacje.
          Bliskie więzi między ludźmi i co za tym idzie wzajemne pomaganie sobie jest
          najważniejsze.
          • jo_123 Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 18.03.06, 00:10
            wspieranie się, pomoc - zgoda, ale bez przesady.
            Kiedyś moja koleżanka skarżyła się, że jej mama nie chce zostać z wnuczkiem
            wieczorem, a ona chciała iść do kina. Tak na nią nakrzyczałam, że nie
            rozmawiałyśmy przez miesiąc. Mama koleżanki opiekowała się małym dzień w dzień
            przez 10 godzin i miała prawo być zmęczona.
            Do szału doprowadzają mnie 40-letni "chłopcy" trzymający się spódnicy mamusi -
            ugotować toto nie umie, nie wie jak się obsługuje pralkę itp.
            W pewnym wieku trzeba odciąć pępowinę, co nie oznacza braku więzi i wsparcia
            finansowego również (co powinno działać w obie strony tzn dzieci też pomagają
            rodzicom gdy Ci tego potrzebują)
            • Gość: marta Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 00:43
              To oczywiste. Pomaganie a wykorzystywanie to dwie różne rzeczy. Chodzi mi po
              prostu o to, że ludzie niebezpiecznie się od siebie emocjonalnie oddalają.
              • Gość: gaffi Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 13:25
                zazou-...ale ja po prostu bym nie mogła pracować w firmie, która nie daje mi
                możliwości godnego przeżycia. "... jakbyś nie miała za co zyć to niestety i te
                grosze wypłacane przez pracodawców kwiopijcow by ciebie zadawalały. Po drugie
                chyba mieszkasz w Warszawie i tak sadzisz. Przejedź się po małych
                miejscowościach w naszym kraju, zobaczysz jak ludzie żyja. Ci nowobogaccy
                obecnie to własnie dzięki różnym ukladom, ukłdzikom kupili za grosze państwowe
                zakłady na ktore my jako starsze pokolenie pracowalismy, gdzie z kolei my bez
                układów mamy jałmużne po tylu latach pracy. Mam kolegę, który pracował wcześniej
                w państwowym zakładzie, tj. w grupie remontowej przy ZOZ, 5 lat temu ZOZ
                przekazał ta grupę remontową do prywatyzacji, kolega jako juz po kilkudziesięciu
                latach pracy w tej grupie wygral licytację i obecnie prowadzi prywatnie. Po tych
                pieciu latach kupił działke, wybudował dom. Wcześniej jak pracował jako w
                państwowej firmie 27 lat zarabiał 800 zł netto, obecnie ma tych samych
                pracowników i też nadal im płaci 800 zł, a sam jak widac ma dużo więcej. On
                przez te 27 lat wegetował za te 800 zl. Zapewnie powiecie, że prowadzi to
                rządzi, ale biedak zapomniał jak się zycie za takie grosze i dalej płaci tym
                robotnikom grosze. Także syty głodnego nie zrozumie, a tu widać jak prywaciarze
                chcą się za 2-5 lat dorobić majątku czyimś kosztem. Zaraz usłysze dlaczego ie
                ja podjęłam się tego zadania. Co by bylo jakby wszyscy byli pracodawcami, kto by
                na nich pracował. Bez względu na to czy pracodawca, czy pracownik, wszyscy winni
                godnie zyć. Pracodacwa to nie Pan i Car, pracodawca owszem winien mieć lepiej, a
                pracownik nie powinien być u niego murzynem. Bo jeżeli tak, to niech ci
                pracodawcy wyjadą do Afryki i tam bez malowania ludzi na czarno będa mieli murzynow.
                • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.03.06, 19:32
                  Pracodawca odpowiada za to, zeby jego firma funkcjonowala, przynosila dochod i
                  za to, aby ludzie, ktorzy u niego pracuja nie poszli na bruk. Popracuj troche
                  na swoim to moze zrozumiesz.
              • Gość: ewa Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 13:28
                zazou - ciebie nie obchodzi, ze w marketach obsługują pracownice zarabiające
                mało. To muszę ci powiedzieć, ze takiej egoistki jak ty to już dawno nie
                widziałam. A może byś tak, takiej pracownicy zaproponowała lepiej płatna prace.
                Byc może jesteś pracodawcą, bo takie podejćie do zycia mają pracodawcy. Także
                spójrz na dół, tam żyją ludzie, to nie są zwierzęta, chociaż i zwierzętom nalezy
                się szcunek.
            • Gość: derek Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 15:23
              > Do szału doprowadzają mnie 40-letni "chłopcy" trzymający się spódnicy mamusi
              Teraz jest takich mało, bo życie jest proste, pranie w automacie proste,
              gotowanie, proste.
              Dużo jest ludzi , na utrzymaniu rodziców, którzy umieją, żyli samodzielnie,
              potrafią gotowac prać , pracować.
              Wszystko było dobrze dokąd mieli pracę.

              Nie ma pracy, więc mieszkanie z rodzicami jest po prostu TAŃSZE.
              Rodzice nie nazbierali, bo nie kradli,
              dzieci wyrzucają z roboty bo nie chcą kraść dla pracodawcy,
              uczciwość nie popłaca, ten gatunek wyginie,
              a potem się wszyscy wyrżną.
              • Gość: jo_123 Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.03.06, 16:55
                zbaczamy z tematu głównego. Zgadzam się, że wielu (zbyt wielu!) nie stać na
                samodzielne mieszkanie i nie jest to ich wina. Stracić pracę i mieć kłopoty ze
                znalezieniem nowej można z wielu powodów. Rynek pracy jest chory.
                Ale tematem głównym jest tu opinia Nany, że rodzice są zobowiązani do pomagania
                finansowo dorosłym dzieciom, nawet jak dzieci sobie dobrze radzą i "rodzice
                których nie stać na pomoc powinni się wstydzić, że nie byli w stanie odłożyć
                gotówki po 30 latach pracy".
                Dlaczego? Majątek rodzinny przepadł w czasie wojny i moi rodzice zaczynali od
                kupna przysłowiowej łyżki. Wychowali dzieci w przedświadczeniu, że należy to
                się dla każdego szacunek, a na resztę to sobie uczciwie zapracuj (zresztą na
                szacunek też się pracuje).
                • Gość: Nana Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 08:37
                  Hej jo_123 chyba niedokładnie czytałaś moje posty, nie napisałam, że rodzice są
                  zobowiązani do pomagania ani, że ci co nie mogą pomóc powinni się wstydzić.
                  Po pierwsze moi rodzice sami chcieli mi pomóc, nie wyobrażali sobie, żeby mając
                  oszczędności patrzyli jak zaciągam kredyt i płacę ogromne wtedy odsetki
                  (mieszkanie zaczęłam budować w 1999), nie prosiłam ich o pomoc.
                  Po drugie moi rodzice też zaczynali od łyżki, bo majątek mojej rodziny
                  zniszczono w czasie wojny i myślę, że tym bardziej byli zmobilizowani, żeby ich
                  dzieci nie musiały już dorabiać się od zera. Uważam, że w rodzinie należy sobie
                  pomagać, a rodzice powinni częściej myśleć o przyszłości swoich dzieci a nie o
                  doraźnych przyjemnościach.
      • Gość: barbarossa Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.pl / *.233.169.70.devs.futuro.pl 18.03.06, 10:45
        Tak do niektórych osób,które żyją z pleców żywię pogardę. Za ich styl bycia,
        podkreślanie swojego "bogactwa" i zwyczajnie ograniczony intelekt. NP.Koleś
        który dostał mieszkanie i stanowisko pracy od rodziców, będzie się naigrywał z
        bezrobocia w Polsce, czy też ludzi którzy są zmuszeni do ucieczki na wyspy.

        • Gość: derek Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 15:25
          Ta pogarda nie jest bez przyczyny, ona wynika z ogardy do nieuczciwości,
          bo plecy są nieuczciwe,
          a obecnie nie można się uczciwie dorobić,
          więc jak ma zecydowanie więcej od innych to musiał kraść, lub za niego kradli,
          stąd ta pogarda.
          • Gość: jimy Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 20:21
            Pogarda, owszem, jak najbardziej ale tylko dla osob ktore cale zycie ciagna
            hajc od rodzicow nie dajac nic od siebie, tzn nie maja zamiaru podjac zadnej
            pracy bo z gory licza ze mamusia badz tez tatus za wszystko zaplaca.
            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.03.06, 03:29
              A moze by tak kazdy zajal sie swoimi sprawami i zyl tak jak chce zyc? Pracowal,
              albo ciagnal kase od rodzicow...?
              • Gość: gosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.domena.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 11:10
                W tej akurat kwestii sie z Toba zgadzam .mimo wszystko uważam ze rodzice nie
                maja zadnego obowiązku pomagac dzieciom,chcą ,mają takie mozliwosci(w obecnych
                czasach bezrobocia i biedy ) ok-nie to nie.Poza tym uważam ze w jakichkolwiek
                okolicznościach wyciąganie ręki po pomoc jest związane z pewnym uzaleznieniem od
                rodziców.-a rodzice swiadomie lub nie dążą do tego żeby dzieci mieć przy sobie
      • Gość: szan Do Autorki wątku IP: *.acn.waw.pl 18.03.06, 23:59
        Widzisz, w naszym kraju wielu ludzi jest sfrustrowanych i wielu skręca z
        zazdrości, że komuś w życiu powiodło się lepiej. Jak widzę - przykładowo - że
        sąsiad ma fajne autko, i też bym takie chciał, to myślę, jak wykombinować na
        nie hajs, a nie złorzeczę sąsiadowi (bo co mi to da?).
        Dla mnie nie ma w tym nic zdrożnego, że rodzice ułatwiają swojej latorośli
        start w dorosłe życie - na starość zwróci się to im z nawiązką, jak będą
        wymagali opieki.
        > To raczej ludziom, którzy nic nie mogą dać swoim dzieciom należy się dziwić,
        > że przez 20-30 lat pracy nie byli wstanie nic zaoszczędzić.
        Też jestem tego zdania.
        • Gość: Nana Re: Do Autorki wątku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 08:50
          Wiesz a ja myślę, że to winika z tego, że nie ma u nas etosu pracy,
          oszczędzania. Kiedyś nie trzeba było mieć pieniędzy, żeby coś kupić tylko się to
          "załatwiało".
      • Gość: kolezanka Madonny Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: 193.129.161.* 19.03.06, 13:12
        Moja sytuacja:
        jestem z niezamoznej rodziny,inteligencja pracujaca,wychowala mnie tylko mama.
        Nie przelewalo sie u nas,ale byly ambicje aby sie ksztalcic,rozwijac,szukac
        roznych szans,mozliwosci itp.
        Dzieki mamie,jej wsparciu,skonczylam studia (plus stypendium zagraniczne),znam
        2 jezyki obce i mam nobra prace w UK.
        Dostalam bardzo wiele.
        Niestey nie mieszkanie,co moja mame bardzo doluje i pewnie by padla ze
        zmartwienia jakby co poniektore posty na tym forum poczytala.
        Moi koledzy z UK patrza na mnie jak na wariatke jak sie pytam czy im rodzice
        mieszkanie kupili:)
        Smiecha na sali.
        Popieram pomoc rodzicow,ale takie wyprawki,samochody to tylka kreuje
        nieudacznictwo.
        Pozdrawiam.
        • Gość: ja Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 19.03.06, 22:59
          Czasami rodzice pomagaja swoim latoroslom w UK kupic mieszkania, bo po prostu
          dzieci na to nie stac. Znajomemu z bylej pracy dali czesc pieniedzy na wplate
          wlasna, bo inaczej mlodzi musieli by kupic jakies mikro studio przy ich
          zarobkach. Nikt nie mowi, ze to czesty przypadek, ale rowniez sie to zdarza.

          Znam inny przypadek ekstremalny: ojciec mojej kolezanki - Polak dal pieniadze na
          dom w USA, bo ona z mezem dlugo musieliby zbierac na to. Maz kolezanki skonczyl
          pare lat temu studia i nie zdazyl jeszcze uzbierac odpowiedniego kapitalu. Znam
          te rodzine od bardzo wielu lat i wiem, ze oni po prostu chca dobrze dla swoich
          dzieci i skoro ich na to stac to im pomagaja. Cala trojke dzieci wspieraja w
          podobny sposob i nie zauwazylam, zeby ktores z nich zdradzalo cechy
          niewdziecznikow i nie docenialo tego wsparcia, bo oprocz dania pieniedzy
          wychowali ich wczesniej odpowiednio.
      • Gość: kiki Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 08:29
        Tak. Nic w tym dziwnego, że rodzice pomagają.Gorzej jak sie wszystko rozpada i okazuje,ze należy wszystko oddać bo jak nie to do sądu.Lepiej niech zabiora takie pieniądze do grobu albo dadza biednym.Ich nie bedą karać za nieudane zycie
        • Gość: wk Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 10:02
          tak samo wychowałam, wykształciłam dwóch synów, pomagam im jeszcze w tej
          chwili, dostali mieszkania od nas w prezencie.
          Czy są mi wdzięczni, myślę, że tak, może tego tak nie okazują.
          Najgorsze w tym wszysktim jest to, że oba wyjeżdżają na stałe za granicę,
          ponieważ nie ma tu warunków do życia, brak pracy, jak jest to za 800 zł.
      • Gość: ania Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.marsoft.net 21.03.06, 08:26
        To nie jest tak,że rodzice nie za oszczędzili.Może im też nikt nic nie
        dał.Zwyczajnie nie są zamożni.Wy co dostajecie kase od rodziców nie rozumiecie
        smaku jak tojest żyć zs swoje.Jak wyglada życie gdy brakuje do wypłaty.Wy
        biegniecie do rodziców,my musimy przetrwać jakoś ... zdani tylko na siebie
        • Gość: jacobs Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.brda.net 21.03.06, 13:19
          Ludzie oszczędzali dla siebie i swoich dzieci, ale pewnego dnia wzeszło słońce
          polskiej ekonomii, geniusz byłego i obecnego ustroju, prof. L. Balcerowicz i raz
          na zawsze rozwiązał sprawę tych oszczędności :).
        • Gość: Mikado Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 17:50
          Myślę że rodzice też czesciowo robią to wszytko co robią żeby pomóc swoim
          dzieciom. Chyba nawet jest to częściej postawa rodziców którzy sami nic nie
          dostali od swoich i musieli użerać się z życiem sami i dlatego teraz chcą pomóc
          swoim dzieciom na starcie życiowym. Problem z tym dziećmi które tego nie
          doceniają bo uważają że im się należy. Należeć nie należy się nic ale pomoc
          rodziców jest fajna i nieoceniona. Tak uważam. I nie należy pogardzac ludźmi
          którym jeśli brakuje do wypłaty dokładają rodzice. Pogardzac należy postawą"nie
          chce mi się robić bo starzy dają mi hajc".
          • Gość: Mikado Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 18:13
            Pracujemy z mężem i studiujemy jeszcze. (Rodziców nie stac na pomaganie nam.
            Sami borykają się finansowo.) Zarabiamy bardzo przeciętnie ale na tyle że
            możemy się jako tako utrzymac. Staramy się nie narzekać. Akurat jesteśmy w
            trakcie kupna mieszkania-na kredyt hipoteczny w 100% bo inaczej nie mamy
            możliwości a obecnie wynajmujemy.Rata kredytu jest podobna jak odstępne więc
            zaryzykowaliśmy ten kredyt. Ale ostatnio spotkaliśmy się ze znajomymi no i
            ponieważ jesteśmy pełni obaw co do tego kredytu bo to obciązenie na 25 lat i
            wogóle to tak rozmowa zeszła na pieniądze i ta znajoma powiedziała ze ona nie
            rozumie żeby brac takie kredyty bo lepiej oszczedzić i kupić za gotówkę. Sama
            mieszka u mamy i nic nie daje na utrzymanie więc wszytko może sobie po prostu
            odkładac. My nie mogliśmy mieszkac sobie u rodziców bo moi rodzice mają 2
            pokojowe mieszkanie a ja mam jeszcze dwie siostry, mama męża jest sama i
            mieszka w kawalerce. Więc taka postawa mnie denerwuje jak ktoś nie zna życia bo
            siedzi u rodziców na garnuszku i wymyśla filozofie. Taki człowiek mnie przecież
            nie zrozumie. Ale znam też całą rzesze ludzi którym rodzice pomagają ale oni
            sami tez dają z siebie ile mogą. Nie można kims pogardzac bo mu sie w życiu
            lepiej powiodło ale nie można pogardzac też tymi którym się nie powiodło.
            • Gość: Dosia Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.us.infonet.com 22.03.06, 18:59
              Mikado. Nie przejmuj sie tym mieszkaniem. Jak dobrze pojdzie to przyjaciolka
              sie wyprowadzi od mamy za jakies 30 lat, jak juz uzbiera potrzebna kwote. A Wy
              bedziecie w trakcie przeprowadzki do 3 mieszkania... :)

              Zastanawiam sie kto kupuje mieszkanie za gotowke - przeciez to zupelnie
              nierozsadne! :)
              • Gość: majak72 Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: 148.81.191.* 23.03.06, 12:50
                Nie czuję pogardy do tych, którzy mieli więcej szczęścia w życiu. A tak można nazwac sytuacje kiedy rodzice daja ci miłość, poczucie bezpieczeństwa i pieniądze. Dla odmiany niech oni nie czuje pogardy do mnie, ktora oprócz miłości nie dostałam nic. A znam wielu ludzi, którzy nie dostali nawet miłości.
                Pewnych życiorysów nie da się porównać.
      • rycerzmowiacyni Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 06.04.06, 10:37
        Ja nie mam nic naprzeciwko, wręcz przeciwnie, gdy będzie mnie stać to kupię swojemu dziecku, dom, samochód i pierwsze wakacje zafunduje, ale jeśli zobacze lub dowiem się, że syn się zmienił, chwali się, obnosi z nie do końca swoim "bogactwem", przestał szanować innych tylko dlatego, że dostał od rodziców na start. To w tydzień będzie pozamiatany...
      • 2kible Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- 06.04.06, 11:38
        Gość portalu: Nana napisał(a):

        , nie
        > jesteśmy bananową młodzieżą.
        > To raczej ludziom, którzy nic nie mogą dać swoim dzieciom należy się dziwić,
        > że przez 20-30 lat pracy nie byli wstanie nic zaoszczędzić.

        Bardzo trafne spostrzezenie
        od siebie dodam ze bylismy bananowa mlodzieza i siedzac w piwnicy spiskowalismy
        przeciwko komunizmowi i Wladyslawowi Gomulce
        • Gość: wk Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 13:40
          mieliśmy z mężem bardzo ciężko, ponieważ pochodziliśmy z bardzo biednych rodzin.
          Nieraz chodziliśmy głodni.
          Dlatego zapewniliśmy naszym dzieciom dostatek, wykształcenie, mieszkania i
          nawet samochody.
          Pracowalismy na to wszystko bardzo ciężko, mąż wyjeżdżał do pracy do Niemiec.
          Ale dla mojch dzieci w Kraju nie ma pracy, wyjeżdżają - nie mamy znajomości.
      • Gość: Froissart Re: Pogarda dla tych co dostali coś od rodziców- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 16:12
        Normalne to jest w kraju gdzie dominuje protestancki etos...

        nienormalne w krajach katolickich...

        i to by było na tyle...:)
        • forgotten_realms A mi rodzice dali miłość 11.04.06, 17:24
          i nauczyli szacunku do siebie i innych ludzi. Otrzymałem także dobrą edukację,
          za którą im jestem wdzięczny. Przy takim wspaniałym backgroundzie resztę -
          rodzinę, mieszkanie, dobrą pracę - zdobyłem już sam.
          Nie ma co zazdrościć dóbr wymiernych. Wielu z beneficjentów odałoby wszystko
          (albo bardzo wiele), aby choć raz w życiu móc zakosztować normlanych relacji
          rodzinnych.
    Pełna wersja