Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Assesment Center????

    IP: *.getin.pl 15.10.01, 16:28
    Czy ktoś brał udział w takich warsztatach? Czy można się do nich przygotować?
    Jak? Będę wdzięczna za przybliżenie sprawy.
      • Gość: wojtek Re: Assesment Center???? IP: 192.168.95.* / 192.168.14.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 16.10.01, 14:16
        mozna przygotowac sie zachowujac spokoj
        warsztaty moga skladac sie z roznych elementow, najczesciej sa to szybkie
        prezentacji, wywiady, rozmowy telefoniczne oraz sporo testow i cwiczen na prace
        w grupie
        sprawdzana jest odpornosc na stres i kryzysowe sytuacje, pamietam jak podczas
        mojej prezentacji doslownie co minute wchodzila (oczywiscie celowo)
        recepcjonistka ze szklankami, ciastkami itp, dlatego przede wszystkim jeszcze
        raz zalecam spokoj i opanowanie
        powodzenia :)
      • Gość: worker Re: Assesment Center???? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.01, 00:06
        ja bralem udzial, bylo to organizowane przez dep. HR wewnatrz firmy, celem byla
        ocena pewnych cech osobowosci, wsrod nich oceniano potencjal menedzerski;
        polegalo to na roznych zabawach indywidulanych lub grupowych, a organizatorzy
        obserwowali wszystkich i notowali, przygotowac sie nie mozesz, jak to juz ktos
        wyzej powiedzial, badz saba, nie uda ci sie rowniez udawac kogos innego, bo w
        trakcie realizacji zadan angazujesz sie emocjonalnie i wtedy odkrywasz swoj
        charakter, ale o to tutaj chodzi, jezeli masz to czego oni szukaja to dostrzega
        to, a jezeli udasz kogos innego to pozniej sie moze okazac ze popelniles blad
        obejmujac jakies stanowisko, do ktorego niekoniecznie sie nadajesz,
        glowa do gory bedzie dobrze, fajan zabawa itp
        • Gość: Ania Re: Assesment Center???? IP: *.getin.pl 17.10.01, 11:26
          Tak właśnie sobie myślałam, że trzeba zachować spokój (ewentualnie wypić
          Nerwosolek) i zachowywać się na ile to możliwe naturalnie. Dzięki za
          informacje:-) Pozdrawiam
      • Gość: KASIA Re: Assesment Center???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 22:38
        Cześć. Jeśli jesteś już przypadkiem po assesment center to podziel się ze mną
        swoją opinią proszę. Czeka mnie to dokładnie za tydzień i chciałabym mieć choć
        blade pojęcie jakiego rodzaju zadań mogę się spodziewać.
        • Gość: mika Re: Assesment Center???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 19:33
          Na assessment center, dzieki ktoremu od dwoch lat pracuje gdzie pracuje byly np
          takie zadania (tez "ocena potencjalu managerskiegi ;-)):
          1)reprymenda dla pracownika, ktory nawala (scenka do odegrania)
          2) w grupie kazdy mial opis kandydata do awansu i trzeba bylo go przeforsowac
          (albo nie) na stanowisko
          3)wracasz po urlopie do pracy i zastajesz stos papierow z rzeczami do
          zrobienia. W ekspresowym tempie masz je posegregowac wg waznosci (co robisz
          sama, co delegujesz, co w ogole olewasz itp).

          Pozdrawiam i zycze powodzenia.
          Sprawa jest stresujaca bo wiesz ze patrza Ci na rece, ale im wiecej luzu i
          naturalnosci, tym lepsze wrazenie mozna po sobie zostawic.
          • Gość: dyrektor Assesment Center - "bałwanienie do kwadratu" IP: *.kabaty.2a.pl 30.11.01, 23:45

            Tekst poniższy kieruję do osób, które mają już pewne doświadczenie w pracy, a
            nie młodych praktyków niekompetencji, dla których wyścig szczurów stanowi sens
            życia. Chwalić Boga, ponieważ te szumowiny rodzaju ludzkiego mają zwykle
            przeprane mózgi, zrozumieją to co poniżej opacznie albo wcale.

            Od ładnych paru lat jestem menedżerem średniego szczebla. Z przykrością
            zauważam, że wraz ze zmianami gospodarczymi, zmienia się również kultura
            nawiązywania relacji między pracownikiem i zatrudniającym. "Atrakcje" w rodzaju
            szkoleń integracyjnych, narad kierownictwa czy wreszcie "assessment centre" są
            zbiorem szykan stosowanych wobec bezradnych pracowników przez departamenty kadr
            realizujące politykę REDUKCJI KOSZTÓW OSOBOWYCH. Nic więcej.
            Zatrudnienie młodego, nieporadnego menedżera kosztuje mniej, a skutki są
            pozornie podobne. Bardzo pozornie. Ale o tym kiedy indziej...

            Traktowanie pracowników jako "materiału ludzkiego" jest już normą. Obowiązkowa
            porcja hipokryzji o najcenniejszych aktywach organizacji i... jesteśmy w domu,
            tfu..., w pracy.

            Assessment centre. Piękna nazwa. A jak brzmi jej polski odpowiednik.
            Centrum wartościowania? Centrum oceny? Centrum oceny wartościującej?????
            Tak czy siak, ten sąd doraźny jest niczym innym jak tworzeniem niekompletnej,
            poszlakowej i niepodważalnej oceny przez niekompetentnych pracowników
            firm "nieporadztwa personalnego" zwykle młodych i nawiedzonych, czasem po
            prostu głupich, zawsze znających rękę która ich karmi. A ręka ta to Wasz Wielki
            Brat - szef pionu/departamentu/działu kadr. Jego premia zależy od obniżenia
            kosztów osobowych przedsiębiorstwa, a więc po co wydaje mnóstwo pieniędzy na te
            zabawy? Żeby Wam pomóc? No chyba nie wierzycie że zatrudnili tam kretyna?
            Sadystę może tak, ale nie kretyna...

            Z tego punktu widzenia jesteście moi drodzy "asesowani" podsądni traktowani
            ciut gorzej niż biurko przy którym siedzicie. Bo za biurko płaci się raz, a za
            Was - co miesiąc. Wesoło? Wicie panie.... kapitalizm.

            Ponieważ będziecie oceniani przez życiowych nieudaczników, zwykle psychologów
            od siedmiu boleści, doceńcie ich ciężki trud, symulujcie pozytywne nastawienie
            do tego typu igrzysk, bawcie się dobrze. Wtedy poczują się w aaaaa ż n i
            co w znakomity sposób wpłynie na Wasz wynik końcowy. No chyba że chcecie być
            wymienianymi, a nie wymieniającymi (czyt. baranami, a nie rzeźnikami).

            A potem podziękujcie personalnemu za to że zrobił z was ścierkę do podłogi.
            Od tego jak mu podziękujecie zależy jak będziecie później traktowani. Tyle.

            Pozdrawiam,

            pan dyrektor

            • Gość: dvibes Re: Assesment Center - IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 15:08
              Bosz, gdzie Ty pracujesz?! Pozostaje jedynie wspolczuc.
              Misja HR w organizacji jest jedna z najwazniejszych. Podstawowe kompetencje
              przedsiebiorstwa, to kompetencje ludzi odpowiednio dobranych, takze dzieki AC.
              Albo masz szczescie do nieprofesjonalistow, albo po prostu jestes klasycznym
              przykladem "opornika". Niestety, przez takich ludzi jak Ty, HR jest uwazany
              jako miejsce przechowywania nieudacznikow, ktorym "nigdy nic nie wychodzi".
              pozdrawiam
              • Gość: Dyrektor Re: Assesment Center - IP: *.kabaty.2a.pl 17.01.02, 23:58
                Gość portalu: dvibes napisał(a):

                > Bosz, gdzie Ty pracujesz?! Pozostaje jedynie wspolczuc.

                Fakt. Wielu współczuje.

                > Misja HR w organizacji jest jedna z najwazniejszych.

                Zgoda!

                Podstawowe kompetencje
                > przedsiebiorstwa, to kompetencje ludzi odpowiednio dobranych, takze dzieki AC.

                Zgoda! 100%. A Twój szef HR to rozumie? A stosuje?

                > Albo masz szczescie do nieprofesjonalistow, albo po prostu jestes klasycznym
                > przykladem "opornika".

                Nie mam szczęścia wątpliwego, nie jestem przykładem "opornika". Ot, podsumowuję
                ino co widzę na co dzień i nie odpuszczam sobie ostrych sformułowań, nawet jeśli
                przykre.

                > Niestety, przez takich ludzi jak Ty, HR jest uwazany
                > jako miejsce przechowywania nieudacznikow, ktorym "nigdy nic nie wychodzi".

                I tu niestety zgoda! Nic nie wychodzi, oprócz poboru wynagrodzenia, gdyż to
                wychodzi doskonale. Dobór kadr do działu HR, notabene: jedynego miejsca z którego
                (prawie) nie zwalniają, jest w najlepszym razie przypadkowy, w najgorszym
                nepotyczny. Pytanie: ilu pracowników Twojego HR wie cokolwiek, zaiste -
                cokolwiek, na temat psychologii? Ilu wie jak się zmieniał system zarządzania
                personelem w ciągu ostatnich stu lat i dlaczego się zmieniał? Ilu specjalistów
                potrafi zrobić od ręki profil osobowości? Ilu potrafi dopasować ten profil do
                stanowiska? Ilu docenia indywidualizm i potrafi go promować, albowiem czasy Henia
                Forda minęły jakiś czas temu, co też paru pewnie wie? Ilu wie co to
                znaczy "promować" w odniesieniu do zadań HR? Ilu potrafi zrobić analizę
                (podkreślam - analizę) średnioterminowego zapotrzebowania przedsiębiorstwa na
                kadry? Ilu wie jak policzyć IRR, czy NPV inwestycji szkoleniowej? Itd. itp.

                Jeśli średnia odpowiedź na powyższe pytania przekroczy 30%, gratuluję. Trafiłeś
                na wybitnych fachowców w dziedzinie zarządzania. Nie zmieniaj pracy.
                W przeciwnym przypadku, spójrz na swój komentarz i odpowiedz sobie, czy do HR
                warto mieć zaufanie? (BTW. Średnia w mojej firmie wyniesie ok. 0,5%)

                > pozdrawiam


                i ja pozdrawiam,
                pan dyrektor
            • Gość: JOLKA Re: Assesment Center - IP: 10.129.132.* 02.12.01, 18:34
              Gość portalu: dyrektor napisał(a):

              >
              > Tekst poniższy kieruję do osób, które mają już pewne doświadczenie w pracy, a
              > nie młodych praktyków niekompetencji, dla których wyścig szczurów stanowi sens
              > życia. Chwalić Boga, ponieważ te szumowiny rodzaju ludzkiego mają zwykle
              > przeprane mózgi, zrozumieją to co poniżej opacznie albo wcale.
              >
              > Od ładnych paru lat jestem menedżerem średniego szczebla. Z przykrością
              > zauważam, że wraz ze zmianami gospodarczymi, zmienia się również kultura
              > nawiązywania relacji między pracownikiem i zatrudniającym. "Atrakcje" w rodzaju
              >
              > szkoleń integracyjnych, narad kierownictwa czy wreszcie "assessment centre" są
              > zbiorem szykan stosowanych wobec bezradnych pracowników przez departamenty kadr
              >
              > realizujące politykę REDUKCJI KOSZTÓW OSOBOWYCH. Nic więcej.
              > Zatrudnienie młodego, nieporadnego menedżera kosztuje mniej, a skutki są
              > pozornie podobne. Bardzo pozornie. Ale o tym kiedy indziej...
              >
              > Traktowanie pracowników jako "materiału ludzkiego" jest już normą. Obowiązkowa
              > porcja hipokryzji o najcenniejszych aktywach organizacji i... jesteśmy w domu,
              > tfu..., w pracy.
              >
              > Assessment centre. Piękna nazwa. A jak brzmi jej polski odpowiednik.
              > Centrum wartościowania? Centrum oceny? Centrum oceny wartościującej?????
              > Tak czy siak, ten sąd doraźny jest niczym innym jak tworzeniem niekompletnej,
              > poszlakowej i niepodważalnej oceny przez niekompetentnych pracowników
              > firm "nieporadztwa personalnego" zwykle młodych i nawiedzonych, czasem po
              > prostu głupich, zawsze znających rękę która ich karmi. A ręka ta to Wasz Wielki
              >
              > Brat - szef pionu/departamentu/działu kadr. Jego premia zależy od obniżenia
              > kosztów osobowych przedsiębiorstwa, a więc po co wydaje mnóstwo pieniędzy na te
              >
              > zabawy? Żeby Wam pomóc? No chyba nie wierzycie że zatrudnili tam kretyna?
              > Sadystę może tak, ale nie kretyna...
              >
              > Z tego punktu widzenia jesteście moi drodzy "asesowani" podsądni traktowani
              > ciut gorzej niż biurko przy którym siedzicie. Bo za biurko płaci się raz, a za
              > Was - co miesiąc. Wesoło? Wicie panie.... kapitalizm.
              >
              > Ponieważ będziecie oceniani przez życiowych nieudaczników, zwykle psychologów
              > od siedmiu boleści, doceńcie ich ciężki trud, symulujcie pozytywne nastawienie
              > do tego typu igrzysk, bawcie się dobrze. Wtedy poczują się w aaaaa ż n i
              > co w znakomity sposób wpłynie na Wasz wynik końcowy. No chyba że chcecie być
              > wymienianymi, a nie wymieniającymi (czyt. baranami, a nie rzeźnikami).
              >
              > A potem podziękujcie personalnemu za to że zrobił z was ścierkę do podłogi.
              > Od tego jak mu podziękujecie zależy jak będziecie później traktowani. Tyle.
              >
              > Pozdrawiam,
              >
              > pan dyrektor

              No i sprawa sie rypła! A powaznie, najgorsze i przerazajaca jest w tym wszystkim
              PRAWDA. Pozdrawiam
              >

      • Gość: ryba właśnie wróciłem IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.12.01, 12:48
        Brałem udział w assesment center w dużej firmie amerykańskiej pod Warszawą i
        mam mieszane uczucia. Prowadzący z działu personalnego był OK - wiedział czego
        chce i w jaki sposób wyciągać z kandydatów potrzebne mu informacje. Za to
        spotkania z przypadkowo dobranymi osobami z różnych działów (w przeddzień w
        panice ustalano, kto ma to zrobić!) - to porażka. Ludzie ci byli wyraźnie
        znudzeni swoją rolą i interesowało ich głównie szybkie zakończenie spotkania.

        Firma zwraca nawet koszty dojazdu, funduje posiłki itp., ale śmiem wątpić w
        celowość takiej inwestycji - rekrutujący wyraźnie nie mieli ochoty na
        poszukiwania odpowiedniej osoby. Podobne odczucia miała reszta osób z mojej
        grupy (było nas ośmioro).

        Dużo propagandy na temat fachowości kadry, wykresy pnące się nieustannie w
        górę, hasła motywacyjne na ścianach (jak w sekcie!), przemierzanie biura
        szybkim krokiem "profesjonalisty" i tysiąc innych drobiazgów. Na koniec zaś
        okazuje się, że tradycyjnie - trafiamy w ręce starej dobrej niekompetencji...

        Assesment to loteria - równie dobrze można by z tego zrezygnować na rzecz
        przyjmowania stażystów na krótkie kontrakty i obserwowania ich podczas pracy.
        Jeszcze nie wiem, czy udało mi się zakwalifikować do następnego etapu - być
        może tak, ale niesmak i tak pozostaje...

        pozdrawiam wszystkich i życzę spotkania z kompetentnym HR
      • Gość: ryba właśnie wróciłem IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.12.01, 12:50
        Brałem udział w assesment center w dużej firmie amerykańskiej pod Warszawą i
        mam mieszane uczucia. Prowadzący z działu personalnego był OK - wiedział czego
        chce i w jaki sposób wyciągać z kandydatów potrzebne mu informacje. Za to
        spotkania z przypadkowo dobranymi osobami z różnych działów (w przeddzień w
        panice ustalano, kto ma to zrobić!) - to porażka. Ludzie ci byli wyraźnie
        znudzeni swoją rolą i interesowało ich głównie szybkie zakończenie spotkania.

        Firma zwraca nawet koszty dojazdu, funduje posiłki itp., ale śmiem wątpić w
        celowość takiej inwestycji - rekrutujący wyraźnie nie mieli ochoty na
        poszukiwania odpowiedniej osoby. Podobne odczucia miała reszta osób z mojej
        grupy (było nas ośmioro).

        Dużo propagandy na temat fachowości kadry, wykresy pnące się nieustannie w
        górę, hasła motywacyjne na ścianach (jak w sekcie!), przemierzanie biura
        szybkim krokiem "profesjonalisty" i tysiąc innych drobiazgów. Na koniec zaś
        okazuje się, że tradycyjnie - trafiamy w ręce starej dobrej niekompetencji...

        Assesment to loteria - równie dobrze można by z tego zrezygnować na rzecz
        przyjmowania stażystów na krótkie kontrakty i obserwowania ich podczas pracy.
        Jeszcze nie wiem, czy udało mi się zakwalifikować do następnego etapu - być
        może tak, ale niesmak i tak pozostaje...

        pozdrawiam wszystkich i życzę spotkania z kompetentnym HR
      • Gość: ryba właśnie wróciłem IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.12.01, 12:51
        Brałem udział w assesment center w dużej firmie amerykańskiej pod Warszawą i
        mam mieszane uczucia. Prowadzący z działu personalnego był OK - wiedział czego
        chce i w jaki sposób wyciągać z kandydatów potrzebne mu informacje. Za to
        spotkania z przypadkowo dobranymi osobami z różnych działów (w przeddzień w
        panice ustalano, kto ma to zrobić!) - to porażka. Ludzie ci byli wyraźnie
        znudzeni swoją rolą i interesowało ich głównie szybkie zakończenie spotkania.

        Firma zwraca nawet koszty dojazdu, funduje posiłki itp., ale śmiem wątpić w
        celowość takiej inwestycji - rekrutujący wyraźnie nie mieli ochoty na
        poszukiwania odpowiedniej osoby. Podobne odczucia miała reszta osób z mojej
        grupy (było nas ośmioro).

        Dużo propagandy na temat fachowości kadry, wykresy pnące się nieustannie w
        górę, hasła motywacyjne na ścianach (jak w sekcie!), przemierzanie biura
        szybkim krokiem "profesjonalisty" i tysiąc innych drobiazgów. Na koniec zaś
        okazuje się, że tradycyjnie - trafiamy w ręce starej dobrej niekompetencji...

        Assesment to loteria - równie dobrze można by z tego zrezygnować na rzecz
        przyjmowania stażystów na krótkie kontrakty i obserwowania ich podczas pracy.
        Jeszcze nie wiem, czy udało mi się zakwalifikować do następnego etapu - być
        może tak, ale niesmak i tak pozostaje...

        pozdrawiam wszystkich i życzę spotkania z kompetentnym HR
        • Gość: dvibes Re: właśnie wróciłem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.01, 15:55
          Niezle Cie tam przemaglowali, kolego:))

          dvibes

          Gość portalu: ryba napisał(a):

          > Brałem udział w assesment center w dużej firmie amerykańskiej pod Warszawą i
          > mam mieszane uczucia. Prowadzący z działu personalnego był OK - wiedział czego
          > chce i w jaki sposób wyciągać z kandydatów potrzebne mu informacje. Za to
          > spotkania z przypadkowo dobranymi osobami z różnych działów (w przeddzień w
          > panice ustalano, kto ma to zrobić!) - to porażka. Ludzie ci byli wyraźnie
          > znudzeni swoją rolą i interesowało ich głównie szybkie zakończenie spotkania.
          >
          > Firma zwraca nawet koszty dojazdu, funduje posiłki itp., ale śmiem wątpić w
          > celowość takiej inwestycji - rekrutujący wyraźnie nie mieli ochoty na
          > poszukiwania odpowiedniej osoby. Podobne odczucia miała reszta osób z mojej
          > grupy (było nas ośmioro).
          >
          > Dużo propagandy na temat fachowości kadry, wykresy pnące się nieustannie w
          > górę, hasła motywacyjne na ścianach (jak w sekcie!), przemierzanie biura
          > szybkim krokiem "profesjonalisty" i tysiąc innych drobiazgów. Na koniec zaś
          > okazuje się, że tradycyjnie - trafiamy w ręce starej dobrej niekompetencji...
          >
          > Assesment to loteria - równie dobrze można by z tego zrezygnować na rzecz
          > przyjmowania stażystów na krótkie kontrakty i obserwowania ich podczas pracy.
          > Jeszcze nie wiem, czy udało mi się zakwalifikować do następnego etapu - być
          > może tak, ale niesmak i tak pozostaje...
          >
          > pozdrawiam wszystkich i życzę spotkania z kompetentnym HR

    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja