Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    to jak jest w końcu z tymi językami

    IP: *.internet.v.pl 29.03.06, 16:48
    na ogłoszenie "poszukuję asystentki do biura - angielski min. komunikatywny"
    nadchodzi setka cv, połowa zainteresowanych zaznacza że zna język biegle,
    natomiast na podobne ogłoszenie gdzie wymaga się bardzo dobrej znajomości
    języka (oczywiście pensja jest dużo wyższa i firma lepsza)przysyłają swoje
    aplikacje tylko nieliczne osoby, no to jak jest z tą znajomością języków?
    Obserwuj wątek
      • purecharm Re: to jak jest w końcu z tymi językami 29.03.06, 17:03
        Zauwazylam, ze Polacy sa bezkrytyczni w stosunku do siebie, jesli chodzi o
        jezyki. Czesto sie czyta wypowiedzi, gdzie ktos pisze, ze zna biegle kilka
        jezykow, co jest kompletna bzdura. Ludzie czesto maja CAE i to dla nich jest
        swietna znajomoscia jezyka, tylko jak przychodzi do mowienia, to nie potrafia
        nawet sie plynnie wypowiedziec.
        • Gość: jacobs Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.brda.net 29.03.06, 17:38
          > jezykow, co jest kompletna bzdura. Ludzie czesto maja CAE i to dla nich jest
          > swietna znajomoscia jezyka, tylko jak przychodzi do mowienia, to nie potrafia
          > nawet sie plynnie wypowiedziec.
          Kraje anglojęzyczne leżą daleko od Polski, więc ludziom nie jest łatwo ćwiczyć
          konwersację. Czasem nawet zdarza się, że ktoś na jakiś czas wyjedzie do takiego
          kraju, ale nawet wtedy trzeba mieć szczęście, żeby znaleźć się w gronie osób
          prawidłowo mówiących po angielsku, np. nie w jakimś afrykańskim lub innym narzeczu.
        • ply_mouth Re: to jak jest w końcu z tymi językami 29.03.06, 18:00
          tak sie sklada, ze z racji obowiazkow zawodowych czesto mam do czynienia z
          obcokrajowcami pochodzacymi z krajow nieanglojezycznych (np. Niemcy ale
          oczywiscie nie tylko). sadzac po tym jak mowia watpie czy byliby w stanie zdac
          CAE. co to jest CAE, mozesz sobie znalezc tutaj:
          www.britishcouncil.org/pl/poland-cae.htm
          jest dla mnie zupelnie oczywiste, ze ktos, kto zdal ten egzamin i nie mial
          jakiejs specjalnie dlugiej przerwy w kontakcie z ang. znakomicie poradzi sobie w
          firmie, gdzie ang. uzywa sie na co dzien.
          teraz jeszcze oczekuje od ciebie odpowiedzi na pytanie, co rozumiesz pod
          pojeciem swietnej znajomosci jezyka angielskiego. widzisz, ja np. wymysle sobie,
          ze jak nie wiesz co to jest "a phat crib" or "to bust a nut" (choc tutaj google
          zaraz cie uratuje), albo ze nie potrafisz pisac jak Conrad, tudziez srednio
          kumasz poezje Petersa to twoja znajomosc jezyka jest taka sobie.
          dodam jeszcze, ze czesto slysze polakow, ktorzy mowia "plynnie" po angielsku,
          przy czym trudno uslyszec zdanie, w ktorym nie byloby bledu.
          • purecharm Re: to jak jest w końcu z tymi językami 29.03.06, 18:22
            Tak sie sklada, ze zdalam CAE na A, takze doskonale wiem, co to za egzamin.
            Prawda jest taka, ze w Polsce kladzie sie nacisk na bierna znajomosc jezyka,
            czyli klepie sie gramatyke, slowka, gramatyke, slowka i tak na okraglo.
            Egzaminy FCE i CAE to tez niestety tylko wycwiczone rodzaje cwiczen i nawet jak
            sie nie popiszesz na ustnej czesci, mozesz nadrobic w pozostalych czesciach.
            Dla mnie znajomosc jezyka, to plynne sie nim poslugiwanie przede wszystkim w
            mowie, w sytuacjach codziennych, jak i w pracy. Niestety Polak uczacy sie
            jezyka w Polsce nie ma szansy na osiagniecie takiego poziomu(oczywiscie sa
            wyjatki). Oczywiscie w momencie, kiedy mieszkasz w kraju anglojezycznym lub
            masz tam rodzine, przyjaciol, to zupelnie inaczej to wyglada.
            Ja pojechalam do kraju anglojezycznego i niestety cwiczonka na CAE nie pokrywja
            sie z umiejetnosciami jezykowymi, ktore musisz posiadac mieszkajac w obcym
            kraju. Kiedy nagle musisz dzownic do urzedow, zglaszac, ze oczyscili Ci konto
            bankowe, dzwonic w sprawie przyznania blednego statusu podatkowego, wyjasniac
            kupe spraw, to czlowiek nabiera pokory.
            • ply_mouth Re: to jak jest w końcu z tymi językami 29.03.06, 18:39
              wszystko to prawda... w moim przypadku, po zdanym CAE wyjechalem na dosc dlugi
              pobyt za atlantyk. rowniez nabralem pokory. jak sie okazalo, mialem pewne
              problemy z wymowa i akcentem, ktore w czasie kursu cae nie uwidocznily sie zbyt
              wyraznie, a chwilami utrudnialy komunikacje. ;) zgadzam sie wiec z toba w calej
              rozciaglosci. ale... powiedzmy sobie szczerze: nie wiem, czy az tak wielu
              polakow pojedzie na nascie miesiecy do uk, usa czy kanady zeby szlifowac jezyk.
              jaki masz pomysl jak to zmienic, tzn metodyke nauczania? jak juz ktos mieszka w
              malym miasteczku to zupelnie kaplica, bo byc moze nawet nie bedzie mu dane
              native speakera na zywo uslyszec...
              • purecharm Re: to jak jest w końcu z tymi językami 29.03.06, 18:58
                Wydaje mi sie, ze jedynym sposobem na poprawe sytuacji jest zmienienie metodyki
                nauczania. Kiedy poznajemy nowy jezyk, jestesmy praktycznie zdani na
                nauczyciela i to od niego bardzo duzo zalezy. Dzieci ucza sie jezykow znacznie
                szybciej, dlatego gdyby w szkole podstawowej kladlo sie nacisk na mowienie i
                komunikacje, to w szkole sredniej uczniowie byliby w stanie juz sie plynnie
                komunikowac. Zauwaz, ze na zachodzie, mlodziez bardzo swobodnie posluguje sie
                jezykiem angielskim. Bylam bardzo zaskoczona, gdy w Kopenhadze kazdy mowil
                swobodnie po angielsku i przechodzil bardzo naturalnie z jednego jezyka na
                drugi. Tak samo wyglada sytuacja w Holandii, Hiszpanii. To nie jest tak, ze na
                zachodzie ludzie sa bardziej uzdolneni jezykowo. Po prostu nauczyciele maja
                lepsze metody nauczania, ktore procentuja. Bardzo chcialabym je poznac.
                Niedawno zaczelam uczyc sie hiszpanskiego i obiecalam sobie, ze tym razem
                naucze sie jezyka 'czynnie'. Dlatego tez podstawa mojej nauki jest swietny kurs
                audio, w ktorym naprawde jest sie zmuszonym do mowienia. Zauwazylam, ze pewne
                rzeczy mowie automatycznie zamiast skladac wyraz do wyrazu. Na poczatku kusilo
                mnie, aby te wszystkie cwiczenia sobie zapisywac, jednak jezyka nie powinno
                uczyc sie 'wzrokowo':).
                Co do USA, to czlowiek, ktory ma CAE i nigdy nie slyszal native speaker'a na
                zywo, na pewno doznalby malego szoku, sluchajac Amerykanow:)
                • Gość: m Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: 167.206.206.* 29.03.06, 19:12
                  tak , zgadzam sie ...
                  wiekszosc amerykanow mowi niegramatycznie.
                  Podsluchane w metrze "She don't .... " powalilo mnie.
                  Zreszta to nie pierwszy raz "she don't" czy "he don't"
                  jakie slyszalam.

                  Poza tym analfabetyzm wtorny obejmuje glownie zwroty uzywane
                  na porzadku dziennym w jezyku mowionym jak "you're welcome".
                  Piszac czesto zjadaja "'re" ...
                  i nikt sie nie przejmuje :)

                  • ziemiowziety no nie, to jest rozbrajajace 30.03.06, 08:13
                    w swojej niemadrosci, jak mozna powiedziec o native speakerach, ze mowia
                    niegramatycznie z punktu widzenia krotkoterminowego przybysza? No, sorry, ale to
                    co napisalas to absurd. to ludzie tworza gramatyke, i mowienie "he/she don't
                    ..." ma w Stanach (nie wszedzie oczywiscie) dluga tradycje
                    angielski, ma wiele dialektow, wariacji, i Twoje kategoryczne twierdzenie o
                    niegramatycznosci, czy wtornym analfabetyzmie Amerykanow zasluguje co najwyzej
                    na poblazliwy usmieszek
                  • ply_mouth Re: to jak jest w końcu z tymi językami 30.03.06, 10:06
                    > na porzadku dziennym w jezyku mowionym jak "you're welcome".
                    > Piszac czesto zjadaja "'re" ...
                    > i nikt sie nie przejmuje :)

                    to nie do konca jest tak. ja np. mowie dosc szybko (chodzi o mowe potoczna), i
                    tez wiele glosek polykam. czesto spotykam sie z sytuacja, ze ludzi, ktorzy mnie
                    nie znaja prosza, zebym powtorzyl to, co powiedzialem. po 2-3 dniach
                    przyzwyczaja sie do mojego sposobu mowienia. zeby bylo jasne: teraz pisze o moim
                    jezyku POLSKIM. :)
        • Gość: Justyna Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.dgpp.pp / *.poczta-polska.pl 31.03.06, 10:36
          Jesteśmy wg mnie murzynami do pracy. Żaden francuz czy niemiec nie musi, nie
          chce i nawet przez myśl mu nigdy nie przeszło żeby posługiwac sie w pracy innym
          językiem niż ojczysty. Żaden z nich nie był i nie będzie zmuszany do nauki
          obcego języka. Bo w normalnym kraju językiem obowiązującym jest język ojczysty.
          To co wyprawiają u nas jest chore. W każdym ogłoszeniu widnieje : znajomośc
          języka takiego czy owego mile widziana bądź konieczna. Niedobrze mi sie robi. I
          nie chcę uczyć sie języka bo jestem przekonana że oprócz rozmówek na
          zagranicznych wakacjach nie będzie mi potrzebny. Niemcy nie staraja sie uczyć
          np. angielskiego i nawet przez grzeczność nie chca odpowiedzieć thank you mają
          to w d... tylko u nas jest taka paranoja z tymi językami. Zacznę sie uczyć
          języka jeśli będę widziała że to pomoże mi znaleźć pracę ale na razie nie ma to
          żadnego wpływu.
          • szopen_cn Re: to jak jest w końcu z tymi językami 31.03.06, 11:18
            Żaden francuz czy niemiec nie musi, nie
            > chce i nawet przez myśl mu nigdy nie przeszło żeby posługiwac sie w pracy
            innym
            >
            > językiem niż ojczysty. Żaden z nich nie był i nie będzie zmuszany do nauki
            > obcego języka. Bo w normalnym kraju językiem obowiązującym jest język
            ojczysty.


            Bardzo sie mylisz albo nie masz pojecia o zyciu w innych krajach.

            W zdecydowanej wiekszosci miedzynarodowych firm jezykiem obowiazujacym jest
            angielski i to niezaleznie skad firma sie wywodzi.

            Czyli jesli pojawilbym sie w oddziale firmy w jakimkolwiek kraju i tam nie
            potrafiliby sie dogadac ze mna po angielsku albo w jakims innym znanym mi
            jezyku to awantura by z tego byla okropna.

            W duzej firmie pracuje to fakt.
      • Gość: miss Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 19:17
        może ludzie boją sie duzych firm?;) myślą, że w mniejszej nikt ich nie sprawdzi
        z języka albo że wszyscy sie tam rzucą, bo sie przestrasza większej?
        Ja np nie mam żdanego certyfikatu i ba nie zamierzam robić, bo to jest
        wyrzucanie pieniędzy w błoto. FCE właściwie nic już teraz nie znaczy. CAE znaczy
        już dużo, ale jak chcesz studiować zagranicą Anglia, USA, Australia to tylko
        IELTS lub TOEFL zdany na odpowiednia liczbę punktów. Tak naprawdę certyfikaty to
        takie dekoratory CV, mało znaczące. Ja znam świetnie ang, byłam pare razy
        zagranicą, staram sie cały czaą ulepszać, słuchając muzy, filmów bez napisów
        itp. Jedna sprawda jest b. ważna jak ktos nigdy nie gadał zagranica po ang to
        może mieć CAE i wypadnie blado na rozmowie. prawda jest taka, ze jak pojechałam
        1szy raz do anglii to myślałam, że sie poryczę, nie wiedziałam co pani przy
        kasie od mnei chce;) ale po tygodniu człowiek zaczyna kumać;) najgorsze są te
        różne narzecza, akcenty...matko;)ale to juz inna bajka;0
        i jeszcza jedna sprawa, ostatnia. dlaczego każdy parwie chce by pracownik znał
        ang w stopniu biegłym a nigdy nie raczy tego zweryfikować? mi sie zdarzyła
        weryfikacja dopiero raz w życiu!!!
        • ksiazemaly Re: to jak jest w końcu z tymi językami 29.03.06, 19:28
          Co do tych weryfikacji, to b. często sprowadzają się do zadania 2-3 standardowych pytań, przy czym akcent pytającego skłania do wątpliwości, czy ten człowiek wszystko jest w stanie zrozumieć:) Poza tym z moich doświadczeń wynika, że o wiele łatwiej jest się porozumieć w języku angielskim z obywatelami krajów, dla których nie jest to język ojczysty:)
          • Gość: miss Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 19:34
            rozumiemy się lepiej z nie-ang obywatelami? czy ja wiem...mi się najlepiej
            rozmawiało z czechami i słowakami;) w ich języku;) a przy okazji kupa śmiechu z
            własnych języków ojczystych.ale na pewno łatwiej się dogadac z amerykanami niż
            angolami moim zdaniem! angole gdacza, a amerykanie mają kluski w buzi. my z
            kolei dla nich mamy śmieszny akcent. zastanawima się jak bardzo to sie przełozy
            na ewentualną pracę w biurze w kraju ang, hmmm. mam nadzieje, ze to nie bedzie
            za wielka przeszkoda
                • Gość: flawia Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.server.ntli.net 30.03.06, 00:18
                  No cóż, można się tylko uśmiechnąć :)
                  Co do języków- to nie jest prawdą, że na specjalistyczne stanowiska wymagające
                  znajomości języków aplikuje mało osób, nie wiem skąd te informacje.
                  To co ludzie sobie wpisują do cv zależy od ich własnej oceny, nie da się
                  formalnie ustalić co to znaczy angielski dobry a co biegły. Osoba rekrutująca
                  powinna to zweryfikować mając na uwadze możliwe rozbieżności definicyjne i
                  tyle. Gorzej, gdy rozbieżność przybiera rozmiar przepaści :)
                  Ja zawsze piszę, że znam 2 języki biegle. Nie mam żadnego certyfikatu, biegle
                  oznacza dla mnie, że potrafię w danym języku wykonywać swoją pracę, bo to że
                  nie potrafię nazwać wszystkich grzybów po angielsku nie jest merytorycznie
                  istotne przy ubieganiu się o pracę.
                  Niedawno dostałam pracę w UK w świetniej firmie pokonując dziesiątki
                  Brytyjczyków, na rozmowach Brytyjczycy zachwycali się moim angielskim i byli
                  zdumieni, że można się go tak nauczyć bez dłuższego pobytu w UK, więc uważam,
                  że moje określenie 'biegły' jest właściwe.
                • Gość: jacobs Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.brda.net 30.03.06, 00:19
                  To był jakiś kawalarz :). Mniejsza o kawalarza, mam pytanie, dlaczego ludzie od
                  rekrutacji, jak wynika z tego forum, zadają takie dziwne pytania: coś o sobie,
                  coś o pogodzie, coś o spędzaniu weekendu itp. Wiem, że wielu obcokrajowców w
                  swoich językach skończyłoby odpowiedź krótkim "jestem ok", "pogoda jest całkiem
                  niezła" albo ,,było w porządku" i tyle. Jakie pytanie, taka odpowiedź.
                  Należy pytać o sprawy konkretnie związane z zawodem. Ludzie z zawodów
                  technicznych powinni być proszeni o omówienie zawartości ostatnio przeczytanej
                  specyfikacji jakiegoś projektu. Ludzie przeznaczeni do rozmów i negocjacji
                  powinni omawiać ostatnio przeprowadzone rozmowy. Wtedy faktycznie może wywiązać
                  się nawet jakaś dyskusja i z niej może wynikać odpowiednia ocena kandydatów.
                  • kasia_kar Re: to jak jest w końcu z tymi językami 30.03.06, 14:51
                    Podoba mi się to co napisałeś. :)
                    Niestety podejrzewam, że większość rekrutujących zna angielski na tyle by
                    zrozumieć gdzie osoba ubiegająca się o pracę była ostatnio na wakacjach, a nie
                    na tyle prowadzić rozmowę w terminologii branżowej.
      • Gość: Dosia Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.03.06, 05:20
        Do pracy w normalnej polskiej firmie wystarczy zazwyczaj dosc komunikatywna
        znajomosc jezyka. Zazwyczaj srodowisko firmowe wymusza nauczenie sie paru
        zawodowych zwrotow i wyrazow. To wszystko. Mysle, ze CAE wystarcza w
        zupelnosci. Ale nie jest to bynajmniej biegla znajomosc. Okreslilabym ja jako
        dobra, komunikatywna.
        Natomiast ma sie to nijak do "prawdziwej" znajomosci jezyka. W pracy nie
        wykorzystujemy jezyka w takim stopniu jak w normalnym zyciu. Przekonalam sie o
        tym, gdy z CPE w kieszeni wyjechalam za Atlantyk. Jak zdalam ten egzamin, to
        myslalam, ze nikt mi nie naskoczy... Grubo sie mylilam :)) I nawet majac CPE,
        bez problemu komunikujac sie z Amerykanami, rozumiejac co mowia w telewizji,
        nie moglabym powiedziec o sobie, ze znam angielski biegle. Mysle, ze za pare
        lat, jak zaczne kumac o co chodzi w rozmowach o futbolu amerykanskim - moze
        wtedy bede mogla to powiedziec. Dlatego z przymruzeniem oka patrzylabym na CV,
        w ktorym napisano "biegla" znajomosc jezyka...
        • ply_mouth Re: to jak jest w końcu z tymi językami 30.03.06, 10:14
          > tym, gdy z CPE w kieszeni wyjechalam za Atlantyk. Jak zdalam ten egzamin, to
          > myslalam, ze nikt mi nie naskoczy... Grubo sie mylilam :)) I nawet majac CPE,
          > bez problemu komunikujac sie z Amerykanami, rozumiejac co mowia w telewizji,

          bez problemu? to chyba nie ze wszystkimi rozmawialas. :) moze zle cie oceniam,
          ale nie sadze, zebys po tygodniu pobytu rozumiala rozmowe dwoch czarnosorych
          robotnikow, gaworzacych sobie w autobusie. :) teksty T.I. (taki raper) tez
          rozumiesz? :)
          • Gość: Dosia Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.us.infonet.com 30.03.06, 23:39
            > bez problemu?

            Czytaj uwazniej - napisalam, ze rozumiem co mowia w telewizji/na filmach itp.
            ROzumiem co mowia do mnie ludzie, ktorych znam (np. w pracy nie mam zadnego
            problemu). Rozumiem bialych Amerykanow dopoki nie zaczna mowic o footballu i
            dopoki nie jest zbyt glosno (kluby). Nie mialam okazji rozmawiac z
            czarnoskorymi robotnikami gawarzacymi w autobusie (bo nigdy nie jechalam
            autobusem) ;)) Na serio - zaczynam wlasnie rozumiec o czym rozmawiaja miedzy
            soba czarnoskorzy nastolatkowie w metrze.

            to chyba nie ze wszystkimi rozmawialas. :) moze zle cie oceniam,
            > ale nie sadze, zebys po tygodniu pobytu rozumiala rozmowe dwoch czarnosorych
            > robotnikow, gaworzacych sobie w autobusie. :)

            Poza tym jestem tu juz dluzej niz tydzien...

            teksty T.I. (taki raper) tez
            > rozumiesz? :)

            Ostatnio rozmawialam na temat tekstow z moja roommate - okazalo sie, ze
            Amerykanie zazwyczaj nie rozumieja o co chodzi w tekstach rapowych lub
            rockowych. Tak jak my musza zajrzec do ksiazeczki z tekstami :) Niezle, co?

        • b52cd44 Re: to jak jest w końcu z tymi językami 08.04.06, 18:10
          Posługując się tą "komunikatywną" wpisuje się w CV "biegła znajomość
          angielskiego" - tak jak w ogłoszeniach pracodawców typu Geant wpisywana jest
          dla kasjerek "możliwość rozwoju kwalifikacji" - to taka sama strategia. "Biegła
          znajomość" po prostu wygląda efektowniej, lepiej wypada w konfrontacji z CV
          osoby, która uczciwie pisze "komunikatywna". Na rozmowie w firmie wyjdzie samo,
          na ile ten angielski trzeba na danym stanowisku znać.

          CPE, praktyka za granicą i tzw. "biegłość". Należy wziąć pod uwagę, ile cytatów
          z filmów, telewizji, piosenek, literatury, reklam używamy w codziennych
          dialogach. Nikt, kto nie mieszka w innym kraju krócej, niż 10 lat, wiedzy tej
          nie nabędzie. A spośród tych, którzy mieszkają te 10 lat, wiedzę tę też
          nabędzie mały procent, bo reszta, pracująca gdzieś z obcokrajowacami zostanie
          na poziomie wyjściowym z momentu przyjazdu albo niewiele wyższym. Moi krewni z
          Ameryki po 30 latach nadal gadają po angielsku półsłówkami, a po polsku też już
          nie "umią" i odmieniają tym samym angielskie wyrazy przez polskie
          końcówki. "Ale masz ładną bejbkę."

          Pytanie, komu aż taka "biegłość" jest potrzebna. Może tłumaczom w ONZ?
      • jimmyjazz bo 1 to asystentka a 2 to co innego 30.03.06, 08:58
        Różnica między ogłoszeniami nie polaga na samej różnicy w znajomości języka.
        Wymagania różniły się czymś więcej niż znajomością jezyka??? Na pewno. A praca
        asystentki ma opinię nie wymagającej specjalnych doświdczeń i stąd ilość
        aplikacji.
      • gls1 Re: to jak jest w końcu z tymi językami 30.03.06, 19:50
        Języka obcego nauczyć można się tylko i wyłącznie przebywając w "oryginalnym"
        towarzystwie które nie zna Polskiego. Wtedy człowiek rozumie język, jego
        logikę, a nie jak w szkółkach gdzie tłucze się przez lata z podręcznika słówka
        na pamięć i teorię gramatyki i pożniej taki "naumiany" gada po Angielsku a
        myśli po Polsku, to prowizorka. A te wszytskie "CAETREWJHGTDBJKYFFVGJKJ" i inne
        papierki na niewiele się zdają przy konfrontacji. Znam kolesia co pojechał
        przed rokiem gary myć do Angli, a wiedza jego z języka była na
        poziomie "dukającym". Przebywał min w towarzystwie Native speakeró i można
        powiedzieć jedno, że w chwili obecnej niejeden absolwent Filologii angielskiej
        w Polsce, spocił by się próbując mu podskoczyć.
        • ply_mouth Re: to jak jest w końcu z tymi językami 30.03.06, 21:47
          > papierki na niewiele się zdają przy konfrontacji. Znam kolesia co pojechał
          > przed rokiem gary myć do Angli, a wiedza jego z języka była na
          > poziomie "dukającym". Przebywał min w towarzystwie Native speakeró i można
          > powiedzieć jedno, że w chwili obecnej niejeden absolwent Filologii angielskiej
          > w Polsce, spocił by się próbując mu podskoczyć.

          moze i prawda, ze w rok stal sie cud. jednak zeby to ocenic, musialbys znac ang.
          na poziomie owego kolesia lub lepiej.
          czym natomiast jest przyzwoity certyfikat z ang. wie tylko ten, kto go ma i
          nastepnie skonfrontowal umiejetnosci z realnym zyciem w kraju anglojezycznym. a
          nie ktos, komu powiedzial kolega, wyczytal na forum, tudziez wymysli sobie sam w
          domu, jak nie mogl zasnac.
          • Gość: Paolka Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: 83.238.235.* 30.03.06, 22:10
            prawda jest taka, ze w mojej firmie - duży bank zagraniczny znajmosc jezyka
            wymagana - płynna komunikatywna; jak myslicie ile osób zna jezyk angielski??
            hi, hi, poza dyrektorem( sam zna tak sobie) nikt nie mówi tzn, wszyscy maja
            wpisane że znają jak co do czego przyjdzie czyli obcokrajowiec ( ale to się
            zdarza rzadko) to jest masowa ewakuacja a ofiara, która nie zdażyła uciec duka
            czyli stara sie jakoś porozumieć - różnie to wychodzi; potem wszyscy się
            przechawlają jak to zrozumiemi co tamten gadał, w ogóle wszyscy robią za
            ekspertów tego języka - toczą się długie rozmowy nt. gramatyki, wymowy; żenada
            tak że nie przejmujcie się wymogami i aplikujcie, może się udać czesto jest to
            wygórowane wyamganie!!!!!!!!pzdr
            • ply_mouth Re: to jak jest w końcu z tymi językami 30.03.06, 22:53
              :) bywa i tak. Ale w moje firmie ludzie raczej znaja, nawet starsze pokolenie
              douczylo sie na tyle, ze porozumiewa sie z kolegami z zachodu bez zbytniego
              machania rekami. :) inna sprawa, ze u nas (pewnie w banku jest inaczej) ang
              uzywa sie na codzien, jest w pracy niezbedny. Ktos kto zna go slabo (sa i tacy
              oczywiscie, nawet mlodzi), miga sie od zajec z nim zwiazanych i duzo mowi na
              temat kursow, na jakie chodzi. dyrektor mowi b. dobrze, choc z akcentem i czasem
              robi drobne bledy, ktorych jednak mu nie wypominam. ;)
              • Gość: flawia Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.server.ntli.net 30.03.06, 23:25
                W mojej ostatniej firmie w Polsce wymagany był biegły angielski, i słusznie, bo
                pracowało mnóstwo obcokrajowców, w tym prezes i zarząd, cała komunikacja
                wewnętrzna była po angielsku, do tego często bezpośredni przełożony był
                obcokrajowcem, mnóstwo kontaktów z zagranicznymi firmami.
                A i tak ciągle się zdarzało, że przez sito rekrutacyjne wpadały osoby ledwo
                dukające, dla mnie to było niepojęte.
                • Gość: bea Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.internet.v.pl 31.03.06, 00:10
                  Od przyszłych pracowników praktycznie już wszędzie wymaga się języka obcego ale
                  sami rekrutujący nie zawsze je znają, pamiętam jak kiedyś na rozmowie
                  kwalifikacyjnej pani zadawała mi pytania po polsku a ja odpowiadałam jej po
                  angielsku każde następne pytanie wogóle nie nawiązywało do poprzedniego kobieta
                  nie rozumiała ani slowa z tego co mówiłam mogłam jej nawet nawrzucać a ona by
                  sie po prostu uśmiechała, na kolejnej rozmowie gdzie było 3 rekrutujacych
                  przewodniczący komisji patrząc na moje cv mruczał a więc zna pani języki ja na
                  to że możemy w którymś porozmawiać nie ma takiej potrzeby wymigał się szybko facet.
                  Co do tego że facet pisze iż zna język biegle to chyba powinien stanąć na
                  wysokości zadania i wydukać parę zdań o sobie np gdzie się urodził lub czym się
                  interesuje na takie pytania potrafią odpowiedzieć dzieci w podstawówce
                  • Gość: gość Re: to jak jest w końcu z tymi językami IP: *.internet.v.pl 31.03.06, 00:39
                    w zasadzie to się czasem trudno dziwic że ludzie tak słabo języki znają i nie
                    sądze że to się szybko zmieni to nie prawda że nastepne pokolenia będą lepiej
                    wyszczekane jeśli rodziców nie stać aby posłać dzieci na prywatne lekcje no to
                    wtopa bo u nas w szkołach to g...o a nie języków uczą znam szkoły gdzie jezyka
                    angielskiego uczą osoby które same go nie znaja ale wiadomo jest zapotrzebowanie
                    na nauczycieli angielskiego no to wystatrczy że taki delikwent pomyje pare
                    miechów gary w Anglii i umie powiedzieć dwa słowa na krzyż no ijuż wielki
                    filolog i pedagog i zaraz takiemu etat proponuja oczywiście mówię tu o pracy po
                    znajomości bo w ogłoszeniach to wymagania są takie:
                    biegły angielski
                    wykształcenie wyższe (filologia angielska)
                    uprawnienia pedagogiczne
                    kiluletni staż pracy
                    A potem płacze pan dyrektor że do swojej szkółki nie może znaleźć nikogo i
                    przyjmuje córeczkę sąsiada która żadnego z powyższych nie spełnia ba angielski
                    pożal sie Boże i takie osoby uczą w szkołach średnich!
                    • purecharm Re: to jak jest w końcu z tymi językami 31.03.06, 00:47
                      A ja sie nie dziwie, ze Polacy slabo komunikuja sie po angielsku, skoro w
                      szkolach rzadzi gramatyka i dlugie listy slowek. Nikt nie uczy mowienia i efekt
                      jest taki, ze uczniowie przechwalaja sie, kto zna wiecej czasow, a jak maja cos
                      powiedziec, to zdania nie potrafia zlozyc. Prywatne lekcje to pic na wode.
                      Smiac mi sie chce z obsesji posylania swoich dzieci na korepetycje. To sa
                      wyrzucone pieniadze w bloto. W tej chwili mlodziez znalazla sposob na latwe
                      pieniadze i wystarczy, ze przerobi ksiazke intermediate i juz daje
                      korepetycje.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka