anggosia1
12.04.06, 12:27
Witam,
Od niedawna pracuje i nie mam zamiaru zastawac po godzinach w pracy, jak nie
ma nic pilnego (mam małe dziecko a za nadgodziny i tak mi nikt nie zapłaci -
wystarczy ze mąż siedzi w pracy do 20tej, zamiast 17tej. Widze, że szef ma
'ważne' pytania, czy ochote na podsumowanie dnia na 10 min przed koncem pracy.
Dodam ze pracuje poza Warszawa i dojeżdzam WKD, wiec jego 10 min, to moje 40 -
60 min, jak sie spóźnie na pociag. Może podpowiecie kilka asertywnych zwrotów,
jak grzecznie powiedziec dowiedzenia. nie chce uzywac argumentow o dziecku.
Podrzucicie coś z własnych doświadczeń.
Dzieki