Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Kiedy wychodzisz z pracy?

      • Gość: XXXX Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: 62.29.248.* 25.09.02, 17:15
        ZAWSZE PÓŹNO- LUBIĘ MOJA PRACĘ!
      • zeus Re: Kiedy wychodzisz z pracy? 25.09.02, 18:12
        Pytanie bardzo ciekawe... ja pracuje jako wolontariusz przy konkursie PPB -
        pracujemy do oporu, by wyrobic sie z terminem roztrzygniecia plebiscytu (a
        pracy jest naprawde duuuuuuuuuuuuuuuuuuzo - PPB cieszy sie coraz wiekszym
        zainteresowaniem).
        Nie ma dal mnie znaczenia, ze pracuje za zupelna darmoche - po prostu podjalem
        sie tego zadania i staram sie z niego sumiennie wywiazac i godziny pracy nie
        maja tu najmniejszego znaczenia.
      • jotembi Re: Kiedy wychodzisz z pracy? 21.10.02, 13:57
        Ja osobiście wychodzę, kiedy nie mam już siły siedzieć w robocie... No chyba że
        jest coś pilnego, wtedy się pije redbullka i się siedzi do oporu. Normalka, nie
        narzekam.
      • Gość: Lucy Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.02, 14:03
        Róźnie, ale bardzo żadno po ośmiu godzinach. Oczywiście praca po 16 nie jest w
        żaden sposób wynagradzana. A zdaża się że trwa i do 22. Pracodawca=Pan. Lucy
        • ladybird77 Re: Kiedy wychodzisz z pracy? 22.10.02, 09:37
          ja powinnam przychodzic na 8.30 ale mam z tym problrm i robi sie
          9.wychodze ..hmmm najczesciej okolo 17 ale zdarza sie , ze musze zostac do
          20.nigdy jednak nie siedze dluzej nizszef-ten potrafi nawet do 23...o zgrozo,
          co za zycie...wspolczuje!
      • Gość: xyz Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 13:38
        hm, teoretycznie powinienem pracować 8 godzin dziennie, 10-18. No ale często
        zdarzało sie nawet po 22h. A jeszcze w jedna sobotę 4h, ale szef i tak wymagał
        ode mnie żebym wtedy np. jechał gdzieś 800km, no bo przecież w sobotę pracuję.
        Jak nie to do widzenia. Mam wielu na twoje miejsce i to za niższa płacę. A i
        jeszcze nie zobaczyłem ani grosika, za nadgodziny!!!!!!!!!!!!! Wyszło by chyba
        ze 2 wypłaty.
      • Gość: endo Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: *.pbk.pl / 10.0.101.* 08.11.02, 09:21
        Jak tak czytam te wszystkie wypowiedzi, to jestem dosyć zadowolony ze swojej
        sytuacji, bo ja chyba w przeciwieństwie do wiekszości trafiłem całkiem nieźle z
        pracą. Mam niezłego szefa - i wychodzi on z pracy dużo później ode nas. Jak się
        siedzi dłużej, to dlatego ze jest taka potrzeba i każdy z nas zdaje sobie z
        tego sprawę. Pewnie że nie skaczemy z radości, ale przecież nie wyjdę z pracy
        zostawiając ją, bo sama się nie zrobi. Szef zauważa jak siedzimy dłużej - i
        potrafi za to podziękować. A to w dzisiejszych czasach dużo znaczy.
      • jotembi Re: Kiedy wychodzisz z pracy? 09.11.02, 22:13
        zawiadamiam, że jeszcze nie wyszłam z pracy od wczoraj i nie wyjdę aż do
        wtorku, 15:45. wprawdzie chwilowo (przez długi weekend) pracuję w domu nad
        zleceniem z zewnątrz, ale co z tego - praca to praca. ufff...
      • legal.alien Switny, stary tekst Ogorka 29.11.02, 13:27
        Nic dodac nic ujac......
        MICHAŁ OGÓREK
        OPOWIADANKA OGÓRKOWE
        Z dziennika człowieka sukcesu
        Lipiec
        Napisałem na uniwersytecie pracę z fenomenologii Husserla.
        Zostałem Project Preparation and Inplementation Manager, spędzam w pracy po
        czternaście godzin, w ogóle stąd nie wychodzę. Mam promować jakieś słodkie
        świństwa do jedzenia w paskudnych torebkach.
        Koniec lipca
        Zacząłem brać amfę. U nas wszyscy biorą. Jak się tak zastanowić, to właściwie
        jest OK odnosić takie sukcesy, jakie ma nasz koncern. Dostałem służbową komórę.
        Sierpień
        Powoli widzę swoją pracę w innym świetle. Dostarczamy ludziom tego, czego chcą.
        Dlaczego ludzie w Warszawie mają nie mieć tego, co mają w Paryżu czy Nowym
        Jorku? Nie żal nawet poświęcać tyle czasu na to, aby było u nas jak tam. Aha,
        biorę teraz podwójną dawkę amfy.
        2 września
        Dostałem drugą komórę. Nasze ciasteczka zdobyły pierwszą nagrodę w plebiscycie
        czytelników “Dobrego Jedzenia”. Czasem człowiek narzeka, ale jednak jest i
        pewna satysfakcja, co tu dużo mówić. Jest się czym pochwalić. Biorę speedy.
        Dostałem trzecią komórę.
        5 września
        Jak byliśmy w pubie na piwie, dowiedziałem się, że nagrodę czytelników “Dobrego
        Jedzenia” ufundował nasz koncern. Area Sales Manager, który jest Kanadyjczykiem
        z Belgii (Murzyn), uważa, że to dobry chwyt marketingowy. A laureata i tak
        trzeba było wybrać za czytelników, bo “Dobre Jedzenie” nie ma czytelników. Bo
        ja wiem.
        6 września
        Dziś pierwszy raz wziąłem hasz. W pracy przejaśniało. Wezwała mnie sama Deputy
        Chief, Koreanka z Libanu, i powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę.
        Myślałem, że dostanę czwartą komórę, ale nie! Będę miał do dyspozycji samochód!
        9 września
        W piątek wziąłem i amfę, i hasz. Pozycja zawodowa, jaką osiągnąłem w tak
        krótkim czasie, może przyprawić o zawrót głowy. Różni kumple już teraz nie
        wierzą. Co tam kumple, dobrze jest robić coś pożytecznego.
        12 września
        Dzwonili moi staruszkowie i - jak zwykle oni - pytają, czym ja się właściwie
        zajmuję w pracy te 15 godzin na dobę, bo w tym czasie to oni zbudowali już MDM.
        I tłumacz tu, że wprowadzamy na rynek nowe ciasteczka. Potem poszedłem do pubu
        i wziąłem kokę. Dopiero mi przyszło do głowy, że trzeba było starym powiedzieć,
        że nasze ciasteczka są liderem w segmencie przekąsek słodkich! Może to by do
        nich przemówiło. Ale najlepsze argumenty przychodzą mi zawsze poniewczasie.
        15 września
        Dostałem wóz z ogromnym różowym napisem “Całuski” po obu stronach. Co tam.
        Wziąłem trochę haszu. To zrozumiałe, że kumple mi zazdroszczą takiej bryki i
        się ze mnie nabijają.
        18 września
        Zjadłem wczoraj pierwszego “całuska”, bo lodówka była pusta. Najgorsze, że nie
        miałem już nic haszu.
        19 września
        Przyjechał z centrali sam chief na Europę Wschodnią. O dziwo białoskóry
        (Tajwańczyk z Borneo). Zapowiedział przegląd kadrowy. Chyba będę musiał zdać
        jedną komórę.
        23 września
        Dziś pierwszy raz najadłem się kwasu. Oczywiście, że droga na szczyt nie jest
        zawsze taka prosta: mogą zdarzać się różne przeszkody. Jednak czy jeszcze pół
        roku temu myślałem, żeby kupić sobie garnitur Bossa? A teraz myślę, bo jest
        promocja.
        27 września
        Od czterech dni biorę kwas. Doszedłem do wniosku, że kto pracuje, tak jak ja,
        no, po prostu ktoś z pozycją, powinien mieć gdzie mieszkać. Wynająłem kawalerkę
        za straszną kasę, ale w samym city, pięć minut piechotą do biura. Nie będę
        musiał jeździć “Całuskami”.
        2 października
        Hasz i LSD. Lubię swoją pracę.
        4 października
        Wysyłają mnie na szkolenie interpersonalne do Tunezji. Poczułem, jak otwierają
        się przede mną nowe perspektywy. Hasz.
        6 października
        Hasz. W sumie to jest bardzo pożyteczne, co robimy w koncernie.
        8 października
        Hasz i LSD. To, co robimy, wydaje mi się nawet godne szacunku.
        11 października
        Co mnie podkusiło, żeby zjeść “całuska”? Haszem, koką i LSD tak się zaprawiłem,
        że musiałem wziąć dzień wolnego. Teraz mogą mnie zwolnić.
        29 października, Tunezja
        Zajebiście zimno i piździ wiatr. Miejscowi chodzą cali nakryci kocami, no ale
        my, Europejczycy, poszliśmy na plażę - przecież jesteśmy w Afryce. Wszyscy są
        chorzy. Wziąłem za mało haszu; bałem się na lotnisku.
        8 listopada
        Wyniki oddziału są niezadowalające. Powiedział nam o tym nowy Deputy Chief,
        Portugalczyk z Pakistanu (Maorys). Będą robić oszczędności.
        9 listopada
        Wystąpiłem o kredyt, żeby sobie kupić tapczan. Zapaliłem herę, zanim poszedłem
        do banku. No a potem w banku! Takie rzeczy dają ci pojęcie, jak daleko
        zaszedłeś: uśmiechają się, kredyt przyznają ci od ręki (tylko dwóch żyrantów).
        Uświadomili mi, że jestem gościu, z którym się trzeba liczyć.
        13 listopada
        Czemu Polacy nie chcą jeść pieprzonych “całusków”? Mam tylko amfę.
        15 listopada
        Koncern likwiduje swoje interesy w Polsce; przyleciał specjalnie jakiś Włoch z
        Włoch, więc sprawa wygląda na przesądzoną.
        Zwalniam kawalerkę.
        Wszystkie komóry mogę odkupić po promocyjnych cenach, ale zostałem ze stoma
        bańkami długu. Amfa już nie działa.
        19 listopada
        Skończył się kapitalizm: nie mam pieniędzy na herę.
        • siekiera`79 Moje rekordy w pracy 03.12.02, 17:54
          Bardzo ciekawe są niektóre posty na tym forum, szczególnie te w stylu:
          "... to nie możliwe..."
          "... to niewiarygodne..."
          "...eee, to chyba nieprawda. Takie rzeczy nie mają miejsca."

          Rok temu (z kawałkiem) zwolniłem się z pewnej firmy (nie była to broń boże taka
          szykowna firma jak te przedstawiane tu), ponieważ znudziła mi się ta subtelna
          niepewność kiedy wrócę do domu, ewentualnie kiedy wrócę z pracy. Pracowałem w
          firmie poligraficznej, gdzie pełniłem funkcję maszynisty-operatora maszyn
          introligatorskich (zasadniczo byłem szefem produkcji, ponieważ byłem
          odpowiedzialny za wykorzystanie surowców i pół-produktów, oraz gotowych wyrobów)
          Niestety była to w dużej praca fizyczna (regulacje, naprawy maszyn), ale jak
          mówi Pismo Święte, każdy ma to na co zasłużył.

          Pracę zaczynałem o godzinie 6.00 i formalnie pracowałem do 14.00

          Mój rekord wynosi 15 godzin non-stop 6-21, oraz 19 na raty 6-14 i 22-9.
          Rekord godzin w miesiącu 274 (słabo, kierowcy na Tirach wyciągają po 350)

          Ale to nic. Kilka osób z firmy (zwykli pracownicy), na własną prośbę ciągnęła
          po 16 godzin na dobę (zwykle w systemie 22-14), średnio po 3-4 razy w tygodniu.

          Ktoś mógłby spytać co nato PIP czy BHPowcy? HA HA HA... to temat na osobny
          wątek. PIP, Sanepid, kontrole z Urzędu Zatrudnienia to farsa. I to bez żadnych
          łapówek, totalny legal...
      • Gość: Marek Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: *.atlanta.ga.us 31.03.03, 15:27
        Zwykle pracuje 42-44 godzin tygodniowo. W soboty i
        niedziele pojawiam sie tylko w sytuacjach krytycznych
        (ale takowej nie bylo od 3 lat).
      • Gość: reni Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: 195.94.193.* 19.09.03, 16:07
        Wkurza mnie to, że w niektórych firmach ważne jest, do której siedzisz, a nie
        co i jak robisz.
      • joola_m Re: Kiedy wychodzisz z pracy? 03.10.03, 10:38
        jak mozesz najwczesniej...
      • Gość: slepajula Re: Kiedy wychodzisz z pracy? IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.03, 08:02
        Kiedy pracowałam to nigdy nie wyszłam wcześniej niż po 11 godzinach ptracy -
        praca W BPHPBK ,niestety pracodaca tak ustala normy ,że nie da się inaczej a
        gadanie o mało efektywnej pracy pracownika to natępny mit oni chca po prostu
        wycisnąć z nas soki do oststniej kropli ,to wampiry
    Pełna wersja