starucha_izergiel
28.05.06, 12:39
Mój ojciec prowadzi niewielką firmę. Zatrudnia obecnie 7 osób, w tym dwie w
ciąży uciekają na zwolnienie. Dzięki temu studiuję (sesja za pasem!) i
jednocześnie pracuję na dwa etaty!, dopóki nie znajdzie się kogoś na
zastępstwo. Ciąże pracownić były sporym zaskoczeniem i mój ojciec, a raczej
cała nasza rodzina została postawiona przed faktem dokonanym, bo praktycznie z
dnia na dzień zniknęły dwie osoby. Nie powiedziały wcześniej, że są w ciąży.
Jedna pod koniec czwartego miesiąca, druga piątego - jak już było widać, po
czym zniknęły na zwolnienia.
Od tego momentu ojciec stwierdził, że zadnej młodej kobiety po prostu już nie
zatrudni i ja mu się naprawdę nie dziwię. Sama jestem na nie wściekła. Jutro
pojawią się w gazecie ogłoszenia o pracę. Z góry nastawiamy się na przyjęcie
wyłącznie panów - "na wszelki wypadek". Panie - tylko na umowę zlecenie.
W dużej mierze odgórna chora ochrona złych pracowników (dobrego pracownika
nawet w ciąży, czy przed emeryturą się po prostu nie zwolni), z drugiej -
kobietki same swoim zachowaniem odstraszają pracodawców.
Dyskryminacja ze względu na płeć? - Oczywiście! Mimo tego, że sama jestem
kobietą, jak najbardziej będę dyskryminatorka kobiet przy rekrutacji (będę ją
przeprowadzać razem z ojcem). Wynika to jednak nie z naszej złej woli, ale
chorego prawa pracy i niemiłych doświadczeń z młodymi mężatkiami.