Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dynamic

    IP: *.chello.pl 30.06.06, 22:48
    zny, wcale nie zależy również na pracy w dynamicznie rozwijajacym się, młodym
    zespole. Prócz tego nigdy w życiu nie marzyłem od dzieciństwa o pracy w
    firmie X czy Y (co najwyżej w czasach przedszkola chciałem być strażakiem
    albo śmieciarzem), nie zależy mi również na mnożeniu zysków czy poprawianiu
    pozycji tej czy tamtej firmy. Czy taki aspołeczny pozbawiony ambicji (tak to
    by chyba wynikało skoro nie spełniam tych wszystkich "oczekiwań") typ ma
    szanse na jakąś pracę? Mi zależy jedynie na pracy dla pieniędzy na utrzymanie
    i realizację swoich marzeń czy zainteresowań. Czy mam wypisywać te wszystkie
    bzdury w listach motywacyjnych, a może komuś się udało będąc zupełnie
    szczerym, wykładając kawe na ławe po co tak naprawdę się pracuje?
    Obserwuj wątek
        • iw78 Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 01.07.06, 06:01
          czemu tak mówisz? przeciez podobnie jak on mysli setki osob. Mnie nie zalezy na
          rozwoju firmy w ktorej pracuje, dałam z siebie cholernie duzo a własciwie nie
          dostałam nic, wiec z jakiej to okazji mam spedzac po 12 czy wiecej godzin w
          firmie skoro i tak bede tam nikim? Ciekawe niby tez ile w Polsce jest firm,
          ktore chetnie dzielą sie zyskami z pracownikami. Śmiechu warte. Ludzie pracuja
          aby miec za co przezyc cały miesiąc. A jeśli uda im sie "coś" odłożyc to są
          szczęsliwi. Ale nie bede poświecac swojego czasu dla firmy, ile moge to moge,
          ale nic więcej. Juz nigdy.
          • Gość: mundry Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy IP: *.chello.pl 01.07.06, 09:17
            Otóż w Polsce nie ma chyba firm, które dzielą się zyskami z pracownikiem.
            Pracuję w prywatnej firmie zatrudniającej 12 osób. Wszystkie te osoby są
            (raczej) wysokiej klasy specjalistami, nie "ludźmi z ulicy". Nasza firma
            specjalizuje się w dość wąskiej branży i jest w zasadzie jedyną firmą na Polskę
            wykonującą tego typu rzeczy. Kiedy tu zaczynałem pracę, miałem ambicje rozwoju,
            poprawy stanu firmy itp. Wg ustaleń moje zarobki zależą głównie od tego, ile
            zrobię. Wszystkie moje ambitne plany rozwoju poszły sobie w jasną cholerę, gdy
            jednego miesiąca zarobiłem dla firmy 20 tys. zł i dostałem 1200zł pensji, a
            drugiego zarobiłem 95 tys. zł i dostałem 1400zł pensji. Za to szef w końcu mógł
            sobie pozwolić na volvo xc90.
            • Gość: na chwile Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy IP: 82.210.154.* 01.07.06, 10:07
              > zrobię. Wszystkie moje ambitne plany rozwoju poszły sobie w jasną cholerę, gdy
              > jednego miesiąca zarobiłem dla firmy 20 tys. zł i dostałem 1200zł pensji, a
              > drugiego zarobiłem 95 tys. zł i dostałem 1400zł pensji. Za to szef w końcu mógł
              > sobie pozwolić na volvo xc90.


              a ja pracowałem w firmie, gdzie zapieprzało się po 12 godzin, nawet czasem musiałem przyjść w niedzielę, często w soboty
              my mieliśmy płacone na poziomie minimalnej pensji, a po uzyskaniu danych z księgowości okazało się, że firma osiąga zysk 1.5-2 mln złotych !!!!
              a szef mówił, że bida, że na skraju bankructwa, a sam budował domy, latał po świecie, jadał w hotelowych restauracjach
              nie mówię, że wszyscy, ale duży procent pracodawców to je..i oszuści, co płaczą na zus, na podatki, narzekają na to, że pracowanik chciałby coś mieć (choć sami urodzeni w PRL mieszkanie dostali za darmo) a tak naprawdę srają kasą i wydają na zegarki po 10 000

              >czemu tak mówisz? przeciez podobnie jak on mysli setki osob. Mnie nie zalezy na
              >rozwoju firmy w ktorej pracuje, dałam z siebie cholernie duzo a własciwie nie
              >dostałam nic, wiec z jakiej to okazji mam spedzac po 12 czy wiecej godzin w
              >firmie skoro i tak bede tam nikim? Ciekawe niby tez ile w Polsce jest firm,
              >ktore chetnie dzielą sie zyskami z pracownikami. Śmiechu warte. Ludzie pracuja
              >aby miec za co przezyc cały miesiąc. A jeśli uda im sie "coś" odłożyc to są
              >szczęsliwi. Ale nie bede poświecac swojego czasu dla firmy, ile moge to moge,
              >ale nic więcej. Juz nigdy.

              dokładnie, dla pracy żyją jedynie osoby chore psychicznie - tzw. pracoholicy
              ja żyję dla mojej dziewczyny, przyjaciół, hobby, spacery, turystyka,
              praca jest po to by zarobić na czynsz, jedzenie, ubranie a ponieważ teraz już nie mamy PRL, więc trzeba zarobić na mieszkanie , lekarza, szkoły, itp. rzeczy, które człowiek musi mieć do życia

              do pracy chodzę bo nikt mi nie da jedzenia, nikt mi nie da biletu miesięcznego, nikt mi nie da na sprzęt rtv-agd, nikt mi nie da na inne rzeczy
              muszę na nie zarobić i tylko dlatego pracuję

              nie przejmowałbym się poglądami osób, które od wielu lat pieją że praca ma być sensem zycia pracownika, bo same odziedziczyły firmę po tatusiu (a znam takie na tym forum)

              sam pracodawca zakłada i prowadzi działalność tylko i wyłącznie DLA ZYSKU
              a nie po to, żeby pan Heniu mógł swoję ulubioną frezarką rowki robić w drewnie
              a to czy pan Heniu ma na jedzenie, kurtkę dla córki, plombę czy też nowe spodnie to pracodawcę gó.. obchodzi, ale pan Henio ma być schludny - to jego obowiązek !
              tylko kto Heniowi da na spodnie ?
      • sirtalent Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 01.07.06, 13:28
        z jednej strony zgoda, że nie ma sensu wypisywanie nadętych frazesów, ale z
        drugiej strony przesadna szczerosć też nie jest dobrym rozwiązaniem, o ile
        zależy ci na pracy.

        co do reszty postów, będę naprawdę wredny ale szczery - tak to już jest, że w
        gospodarce rynkowej motorem działalności gospodarczej jest zysk. nikt nie
        zakłada i nie prowadzi firmy dla frajdy czy z altruizmu. nikt też sam, z
        własnej woli nie podnosi pracownikom stawki jeśli nie musi. tu działa rynkowe
        prawo popytu i podaży. skoro pan Henio nie ma na buty czy kurtkę to może :
        a) poszukać lepiej płatnej pracy
        b) dorobić
        c) ograniczyć inne potrzeby np. mniej wydawać na alkohol, papierosy
        d) założyć własny biznes
        to nie jest zmartwienie pana Y - jego pracodawcy, skoro pan Henio nie jest
        niezastąpiony a na jego miejsce z nadzieją czeka 10-ciu panów Mietków.
        taka jest rzeczywistość, czy nam się to podoba czy nie.
        • iw78 Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 01.07.06, 14:10
          " nikt nie
          > zakłada i nie prowadzi firmy dla frajdy czy z altruizmu. nikt też sam, z
          > własnej woli nie podnosi pracownikom stawki jeśli nie musi. tu działa rynkowe
          > prawo popytu i podaży. skoro pan Henio nie ma na buty czy kurtkę to może :
          > a) poszukać lepiej płatnej pracy
          > b) dorobić
          > c) ograniczyć inne potrzeby np. mniej wydawać na alkohol, papierosy
          > d) założyć własny biznes

          Jasne, masz racje. Nikt nie zakłada firmy dla alrtuizmu, ale my też nie musimy
          pracować jako wolontariusze za darmo, byle nasza praca przynosiła korzysci
          finansowe dla pana jakiegos tam, aby miał on na najnowszy model mercedesa.

          Gadka szmatka typu załóz własną firme skoro ci źle.

          "z własnej woli nie podnosi pracownikom stawki jeśli nie musi" - Pracodawca
          nigdy NIE MUSI. I wwcale nie zamierza tego zmieniać.


          "> to nie jest zmartwienie pana Y - jego pracodawcy, skoro pan Henio nie jest
          > niezastąpiony a na jego miejsce z nadzieją czeka 10-ciu panów Mietków.
          > taka jest rzeczywistość, czy nam się to podoba czy nie."

          ja bym powiedziała, takie jest bezrobocie,co pracodwacy niestety wykorzystują
          ile sie da. Bo wiadomo na jego miejsce moze przyjsc 10 innych.

          • Gość: mundry Jeszcze raz ja IP: *.chello.pl 01.07.06, 14:42
            Mój pracodawca zachowuje się jak wielki pan i władca. Coś mu się nie podoba, od
            razu leci nam po pensjach. Niestety, nie udaje mi się przekonać załogi do tego,
            żeby podstawić go pod murem i zagrozić odejściem. Takiej doświadczonej ekipy z
            pewnością by nie skompletował w ciągu 2-3 lat, jednym słowem - bankructwo. Tak
            to jest, jak się cham dorwie do władzy. I te ciągłe gadki o tym, jak świetnie
            płacą. Stąd pracuje tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Nie zależy mi na kondycji
            finansowej firmy (która ma się naprawdę coraz lepiej, ale my tego w ogóle nie
            odczuwamy), na niczym prócz tego, żeby zarobić w miarę godziwe pieniądze.
              • Gość: mundry Re: Jeszcze raz ja IP: *.chello.pl 01.07.06, 15:46
                Pisałem - moja firma produkuje te rzeczy jako jedyna w Polsce (dlatego nie będę
                pisał co to jest). Mamy zamówienia z całej Polski i Europy, ostatnio nawet do
                Azji. Było już tu kilka osób, które chciało zacząć pracę, jednak przede
                wszystkim brak znajomości tej dziedziny dyskwalifikuje na samym początku.
                Jesteśmy z firmą od początku, więc my uczyliśmy się "na żywo", a teraz po prostu
                nie mamy czasu przeprowadzać półrocznego szkolenia dla jednego pracownika.
              • iw78 Re: Jeszcze raz ja 01.07.06, 18:28
                Wbrew powiedzeniu, ze kazdego człowieka mozna zastapic innym...ze ludzi
                niezastapionych nie ma...tak jest faktycznie. Trzeba cholernie duzo czasu aby
                trafic na dobrego fachowca, na dobrego pracownika, ktory potrafi w miare szybko
                znalesc sie w nowej sytuacji. I widze to np u siebie w firmie.
                Chociazby po sobie samej. Gdyby znalazła sie choc jedna osoba, ktora jest w
                stanie w tak krotkim czasie ogarnąc to czym ja sie zajmuje,i ktora bedzie miec
                rownie mocną psychike, to uwierz mi...juz dawno bym z hukiem wyleciała z
                obecnej firmy.
          • sirtalent Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 01.07.06, 16:29
            iw78 napisała:

            > Gadka szmatka typu załóz własną firme skoro ci źle.

            ja tak nie uważam. sam tak zrobiłem i pracuję teraz na własny rachunek. nie mam
            co prawda na kogo sie użalać, ale też nie muszę już udawać głupszego niż
            jestem, żeby nie narazić się zakompleksionym szefom. ile wypracuję tyle zarobię
            ale nie biadolę tylko podwijam rękawy :p

            > "z własnej woli nie podnosi pracownikom stawki jeśli nie musi" - Pracodawca
            > nigdy NIE MUSI. I wwcale nie zamierza tego zmieniać.

            no właśnie to się powoli zaczyna zmieniać, emigracja zarobkowa sprawia, że
            zaczyna brakować kandydatów w niektórych zawodach. to z kolei sprawia, że płace
            drgnęły i powoli rosną (3% to niedużo ale zawsze). więc jednak pracodawcy też
            czasem muszą - wolny rynek. ale dopóki nie musieli to nie podnosili -
            pragmatyczna ekonomika.
            • iw78 Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 01.07.06, 18:22
              :):):)

              "no właśnie to się powoli zaczyna zmieniać, emigracja zarobkowa sprawia, że
              > zaczyna brakować kandydatów w niektórych zawodach. to z kolei sprawia, że
              płace
              >
              > drgnęły i powoli rosną (3% to niedużo ale zawsze). więc jednak pracodawcy też
              > czasem muszą - wolny rynek. ale dopóki nie musieli to nie podnosili -
              > pragmatyczna ekonomika."

              No cóż, z tym trzeba się liczyć, ale jak to sie mówi... jeszcze sporo wody
              upłynie, zanim.... cos tam cos tam :):):) ( nie pamiętam)

              raz w miesiącu robie sprawozdania do GUS-u ( tego słynnego, który podaje jak to
              w Polsce zaczyna się sytuacja gospodarcza poprawiać :)... no i raz dzwoni babka
              z Gus-u i się pyta, dlaczego u nas w firmie tak nagle podskoczyły
              wynagrodzenia... co jej miałam powiedzieć..."no wie pani, rozpogodziło się,
              sezon letni, roboty przybyło, ludzie nagle musieli robić dziennie po
              kilkanaście godzin, stąd taki niemal 50% wzrost płac? Otóż nie, nie mogłam jej
              tego powiedziec, bo wyleciałabym z pracy...powiedziałam, że szefowa 'łaskawie"
              rzuciła premią i pare podwyżek było... ( tych podwyżek było piec na 60 osób, a
              ci ludzie dostali całe +50 gr ( stawki są godzinowe, ludzie zarabiają poniżej
              10 zł na godzine). Tak więc...te ich słynne prognozowania są kitu warte.

              Szkoda gadać... lepiej założyć własną firmę :):):) Tylko jak pomysle, że
              mogłabym przez to choc w czesci stac sie podobna do obecnych pracodawców, to
              szczerze mowic ciarki mnie przechodza...brrr...zdecydowanie wole pomarudzic na
              tych obecnych ;p










              • Gość: na chwile Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy IP: 82.210.154.* 01.07.06, 19:08
                co do ludzi którzy nie są nie do zastąpienia
                to z mojej pamięci wynika, że to cytat z wielkiego demokraty i miłośnika ludzkości Józefa Wisarionowicza
                to on lubił powtarzać, że nie ma ludzi niezastąpionych

                piękne wzorce mają nasi pracodawcy

                o wujku Adolfie i obozach pracy (gdzie nie płacono za pracę) nie wspominam

                a co do wątków niektórych o założeniu własnej firmy

                ciekawe jakby założyli firmę (np. produkcyjną), jak nie dostaną kredytu na początek na zakup maszyn do produkcji ?
                ja np. mieszkam z matką emerytką w kwaterunkowym mieszkanku, "rodzina" mi nie da na start, bo "rodzina" sama ni ma, a mieszkanie nie jest własnościowe, więc żadnych kredytów hipotecznych być nie może, a nie wspominając o maszynach do produkcji (pomysł na firmę bym może i miał - produkcja mebli) ale pomijając ogromne koszty maszyn i pomieszczenia to nawet głupie komputery z legalnym oprogramowaniem to koszt nie do przeżycia przynajmniej dla mnie

                zesrała się "wlasna firma" i płacze

                właśnie w TV mówią o ograniczeniach w braniu kredytów w obcych walutach dla mniej zamożnych w dzienniku TVN :)
                aby wziąć przykładowy kredyt 100 000 (a na mieszkanie potrzeba 250 000) trzeba się wykazać dochodem 2000 (mam 1300)
                no super, to teraz szansa na własne mieszkanie jest chyba mniejsza, niż to, że polecę na księżyc

                down with ...
                • sirtalent Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 01.07.06, 21:33
                  zdecydowanie łatwiej jest zacząć nie od produkcji a od niskonakładowych usług,
                  zresztą sektor usług ma przed sobą przyszłość a nie produkcja. najważniejszy
                  jest pomysł, a środki ? można np. spróbować się załapać na któryś z programów
                  ze środków unijnych EFS. 15 tys bezzwrotnej pożyczki to chyba nie jest mało.
                  • Gość: na chwile Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy IP: 82.210.154.* 01.07.06, 22:37
                    15 tys:
                    komputer 4
                    windows & office box licence 3
                    a ja np. znam autocada - on kosztuje 20 tysięcy
                    więc jaką mam gwarancję, że za jakieś rysunki które móglbym robić mi się zwróci 30 tys ?
                    najpierw trzeba mieć klientów i pomysł na działalność, potem im coś realizować, albo uprawnienia do projektowania aby ktoś zlecił projekt

                    15 tysięcy to nic, a nie "nie jest mało"

                    na waciki chyba :)

                    po za tym nie każdy się do tego nadaje
                    ja wolę wykonywać polecenia niż samemu wymyslać co miałbym zrobić
                    a jako inżynier jedyne co umiem i co mieści mi się w głowie - to przemysł/produkcja a nie usługi w stylu fryzjer, czy cośtam

                    to, że w polsce rynek nie jest w stanie wchłonąć osób po studiach, tylko świadczy o poziomie tego rynku i konsumpcji (mamy mało pieniędzy, mało kupujemy towarów i usług - producenci nie mają co sprzedać i nie potrzebują tylu pracowników)
                    polska jest przykładem chorego vicious circle
                    na Węgrzech ileśnaście lat temu podniesiono płace "sztucznie" co spowodowało wzrost, owszem to był inny czas
                    ale nie wiem ile jest takich krajów jak polska, gdzie kończy się studia i nie ma się pracy z powodu braku doświadczenia, albo żeby ktoś wymagał wiary w firmę (co jest tematem tego wątku forumowego) po za Japonią, gdzie ludzie żyją w hotelach kubełkowych, pytanie czy to są wogóle ludzie, czy już tylko roboty ?
                    jakie oni mają hobby, co robią w "wolnym czasie" / o ile taki mają ?
                    wątek podnosi bardzo ważny temat, co to wogóle jest PRACA
                    dla mnie odpowiedź jest jedna - źrodło pieniędzy i tyle
                    niezależnie czy ktoś ma własną działalność czy jest tylko wykonującym polecenia

                    czy w europie zachodniej wszyscy mają własną działalność ?
                    nie sądzę :)
                    problem polega na tym, że "ręcę chętne są" ale nie mają co robić, a nienormalni pracodawcy wymyślili "działalność" po to by się ZUSu pozbyć i świadczeń socjalnych oraz urlopu
                    TYLKO PO TO

                    daruj sobie porady o wlasnej dzialności :) jak wygram w totka to se takową założę, 15 tysięcy na waciki...

                    > zresztą sektor usług ma przed sobą przyszłość a nie produkcja.

                    no jasne, a skąd weźmiesz meble, telewizor, samochód, sok, kran, nożyczki ?
                    fryzjerka z murarzem wykonają ?
                    a co ma fryzjerka w rękach - nożyczki
                    a na czym strzyże - na krześle
                    a co robi usługodawca murarz - a tynkuje , a tynk to się z kosomosu wziął ?
                    a jak ten tynk i zaprawa się znalazły w worku ? same się zapakowały, czy zapakowała je maszyna pakująca ?
                    10000 lat taka maszyna chodzić nie będzie
                    a worek też ktoś wyprodukował
                    jedyna usługa nie wymagająca produkcji to masaż, bo nawet dziwka potrzebuje kondonów

                    bez produkcji nie ma świata

                    wątek nie tego dotyczył, nie zbaczaj z tematu
                    • szpakowski59 Re: Nie zależy mi na rozwoju firmy, nie jestem dy 02.07.06, 17:20
                      Kolego 'inzynierze" czy ty wiesz co oznaczal kiedys ten tytul? Czlowieka ktory umial rozwiazywac
                      problemy, rowniez techniczne, i chcial je rozwiazywac.
                      Dzisiaj jest konkurencja we wszystkim, w pracy, miedzy firmami, wszedzie. Dlatego plakanie ze chce by
                      ktos za mnie rozwiazal moje problemy a ja chce tylko dobrze (wygodnie?) pracowac nie rozwiaze Twoich
                      problemow ani o jote.
                      Jako ktos prowadzacy firme juz ladnych kilka lat dam Ci dobra rade - wez sprawe w swoje rece.
                      Zaproponuj rynkowi to na co czeka (POMYSL) a majac to w reku zbuduj sensowny biznesplan i walcz o
                      jego realizacje a nie uzalaj sie nad soba!

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka