Gość: M&M
IP: *.veranet.pl
23.07.06, 20:49
Smieszy mnie sytuacja, w ktorej absolwenci kierunkow ktore generuja
jednostkowe miejsca pracy zastanawiaja sie po skonczeniu studiow dlaczego nie
ma dla nich pracy... No coz... jakby ktos powaznie pomyslal przy wyborze
studiow po co w Warszawie 30 specjalistow od etnografii, albo 100 absolwentow
politologii to moze nie byloby takiego problemu z bezrobociem. Te kierunki sa
tylko przykladami... jest cale mnostwo takich fabryk bezrobotnych.
Studiujcie sobie co chcecie (co was interesuje), ale potem nie oskarzajcie
nikogo o to ze nie macie pracy. Okres studiow bedzie co prawda przyjemny ale
potem gdy zderzycie sie ze sciana realnego swiata to wspomnicie dobre rady
rodzicow.
W UK byla (5 lat temu na pewno) i moze nadal jest agencja rzadowa ktora
zajmowala sie prognozami zatrudnienia w poszegolnych branzach na roznych
stanowiskach. Na tej podstawie dotowano kierunki szczegolnie uzyteczne dla
gospodarki angielskiej. Te dotacje dawalo wyrazny sygnal ludziom kto bedzie
potrzebny.
Oczywiscie nie twierdze, ze nie sa potrzebne te kierunki w ogole. Ja tylko
ostrzegam, ze prace z grupy 50 osob dostanie 2 (jeden dobry a drugi po
plecach) a reszta bedzie na zmywaku w UK.