Gość: sam nie wiem
IP: 62.29.253.*
21.02.03, 16:02
W sprzedaży dają człowiekowi samochód, telefon, laptopa i plan sprzedaży, po
czym mówią: idź synu i sprzedawaj. Od tej pory jesteś panem własnego losu,
jak chcesz, możesz pojawiać się w biurze i raz na tydzień, przejrzeć papiery.
Minus – sprawdzają te plany sprzedaży. Mogą odebrać samochód, telefon,
laptopa – tylko czasu wolnego zostanie jeszcze więcej.
W marketingu siedzisz na tyłku w biurze i wisisz na telefonie. Uzgadniasz
kolory breloczków i rozmiary kalendarzy, albo tłuczesz Excele z wyniki albo
PowerPointy z wizjami. Ale nie masz planów, a jak masz, to zawsze możesz
zwalić na sprzedaż albo na finanse. Po paru miesiącach cała rodzina jest już
zaopatrzona w zegary, kalendarze, portfele, wieczne pióra, kurtki, bluzy,
koszule, czapki i co tam jeszcze.
Co radzicie?