Gość: Hanka
IP: *.jmu.ac.uk
30.08.06, 11:51
Watek Mrowy mnie zainspirowal...
Zostalam niedawno asystentka dyrektora na duzej uczelni. Pieniadze dobre,
atmosfera super, tylko ze praca jest tak od czasu do czasu, a przewaznie to
nic tylko na internecie siedze albo czytam ksiazki. W poprzedniej pracy tak
samo, w jeszcze wczesniejszej tez. Doszlam do wniosku, ze pewnie wszystkie
asystentki i sekretarki tak maja, albo przynajmniej wiekszosc. Czy sa tu
jakies, ktore z reka na sercu moga powiedziec, ze maja w pracy intensywny i
staly natlok zajec?