Gość: Aga22
IP: 195.205.124.*
10.09.06, 11:41
Mam 22 lata, studiuje zaocznie. Ze znalezieniem pracy nie było u mnie
problemóm, bo moja mama prowadzi sklep. Zatem niejako oczywiste, że tam
pomagam/pracuje. Ma to swoje zalety (pewna praca, pewna kasa), ale też i wady
(moja starsza często się czepia). Ogólnie zalety przewyższały wady, ale po
tym co się wczoraj stało chybą rzucę to wszystko w cholerę... Otóż wczoraj,
jak to w sobotę ruch był większy i zrobiło się troszkę nerwowo. Obsługiwałam
bardzo marudną klientkę, która w pewnym momencie wypaliła do mnie z
tekstem "czy mogłaby się pani pośpieszyć?". A że nieustannie staram się
obsługiwać szybko i sprawnie, przyznam że trochę się zdenerwowałam taką uwagą
i odpowiedziałam "Trochę cierpliwości jeszcze nikomu nie zaszkodziło". Wtedy
moja starsza się wtrąciła, krzyknęła "nie tym tonem!" i DAŁA MI W TWARZ PRZY
KLIENTACH...
I czy ja po czymś takim mogę w poniedziałek znowu stanąć za ladą???