Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Wróciłam do domu, zderzam się z Polską

    26.09.06, 16:07
    O tych rzeczach trzeba mówic i pisac duzo i glosno. Przyjezdzajac do Polski
    ktos kto ma tozsamosc Polaka imigranta i idealizuje Polske z daleka na prawde
    moze doswiadczyc "reverse culture shock". Ja dotychczas polowe zycia
    spedzilam w Stanach (15 lat), a 1 rok w Szwecji. Wyjechalam z Polski jako 11
    letnia dziewczynka, a tym razem jestem tu od prawie 3 lat... i przez pierwsze
    poltora w sumie nie chcialo mi sie wychodzic z domu...
    Ale oaza "normalnosci" okazaly sie organizacje pozarzadowe, ktore staraja sie
    o rozne rodzaje funduszy m.in. z UE i udostepniaja ciekawe programy dla osob
    niepelnosprawych, kobiet, ludzi bezrobotnych. Jestem osoba niepelnosprawna,
    choc w Stanach rzadko myslalam o sobie w tych kategoriach. Duzo mozna pisac o
    tym co jest w Polsce frustrujace, ale z pozytywnych rzeczy, jest jednak wiele
    ludzi, którzy chca dzialac dla zmian i pomagac innym, i sobie nawzajem. Nad
    Pacyfikiem czy nad Wisla mysle, ze nie znajde swojego miejsca w swiecie
    korporacji a moje doswiadczenia w Polskim srodowisku organizacji
    pozarzadowych sa jak na razie bardzo pozytywne.
      • Gość: aa Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.acn.waw.pl 26.09.06, 21:31
        "Zrozumiałam, że mój kraj dotąd postrzegany jako ojczyzna <<Solidarności>>,
        Lecha Wałęsy i Jana Pawła II dziś jawi się już tylko jako coś na kształt
        rodzinnego biznesu kojarzonego dotychczas z egzotycznymi republikami bananowymi."
        Po tym zdaniu odechcialo mi sie czytac dalej. Anglicy czy Francuzi tak
        interesuja sie sytuacja w Polsce jak Polacy sytuacja w Bułgarii. GW zyje w
        wykreowanym przez siebie swiecie
      • Gość: jj Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.server.ntli.net 27.09.06, 01:41
        coz...,niektorzy (niektore) moga i tak...w literaturze znani jako DOKTOR JUDYM
        I SILACZKA....pytanie:czy nie szkoda zycia swojego i najblizszych?
      • Gość: patka Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 12:14
        tez mam wyjechac do londynu troche sie boje ale czasem mam dośc tej Polski pracy
        za marne 600 zl i tego jak traktuje sie tu zwyklego pracownika np ostatnio bylam
        w urzedzie pracy kolejka byla na kilka godzin czekania a w srodku tylko jedna
        osoba przyjmowala ludzi gdyz reszta pozostałych pracowników nie rwała sie do
        pracy tylko w kacie siedziala i popijała kawe to nie jest normalne ! chca
        zatrzymac emigrantów a sami w tym nie pomagają by bylo lepiej a przeciwnie jest
        coraz gorzej
      • Gość: tomeczek "wychowawczyni wytypowała dwójkę wolontariuszy..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 12:24
        Żadna sensacja, nas w Polsce też się tak wybiera ochotników :))
        • Gość: polaktoburak Re: "wychowawczyni wytypowała dwójkę wolontariusz IP: *.ci.uw.edu.pl 27.09.06, 15:45
          Polska może być wspaniałym krajem. Najpierw jednak sami Polacy muszą odrzucić
          rosyjską mentalność, która niesamowicie hamuje rozwój kraju.
          • Gość: uciekajtastąd Re: "wychowawczyni wytypowała dwójkę wolontariusz IP: *.ci.uw.edu.pl 27.09.06, 15:48
            Fajnie, tylko że zmiana mentalności trwa zawsze najdłużej. Minimum 3 generacje.
            Szkoda czasu na życie w tej dziczy.
          • echtom "Polska jest krajem ukrytych możliwości" 28.09.06, 12:22
            jak powiedział mi pewien szwedzki przedsiębiorca. Może z czasem je odkryjemy.
      • Gość: qpa Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: 81.21.200.* 28.09.06, 10:31
        Ale qpa - najłatwiej to narzekać a najtrudniej coś zrobić by to zmienic na co
        się nażeka - by the way to w angli czy angolii też nie jest dla taniej siły
        roboczej zbyt różowe życie przewidziane. Można zarabiac 5-10 K miesięcznie
        zmywając naczynia ale ta praca nie spełnia większości normalnych ludziów.
        Prawdopodobnie dlatego nie jest tutaj wyjaśnione dlaczego ktoś wraca do matky
        polszy. Przecie każdy ma tutaj rodziców i dom ale zazwyczaj mieszka gdzieś
        indziej. Jeśli jest się prawdziwym emigrantem to się nie wraca i nie nażeka na
        miejsce do którego się powróciło. Jeśli jest się prawdziwym emigrantem to można
        sobie pozwolic na nażekanie ale tylko zdala od miejsca które oczeniamy. A
        dlaczego? Bo jeśli ktoś już powrócił to musi pamiętać, że jest CZĘŚCIĄ skłądową
        tej beznadzieji na którą nażeka, no chyba, że nie nażeka na łamach dziennika
        ale chwali się co zmienił nieodpłatnie dla innych własnymi rencami!
        • Gość: zonk Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 11:49
          "... nażeka...nażeka...nażeka..."

          Ortograficzna i interpunkcyjna żenada:/
      • Gość: anka Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.sdbnxx1.adsl-dhcp.tele.dk 28.09.06, 13:32
        nie stekaj i frustruj sie dalej tylko jak tak jest zle w polsce to pakuj torby
        i wyjezdzaj tam gdzie bylo Ci lepiej!!!
      • Gość: real Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.sdbnxx1.adsl-dhcp.tele.dk 28.09.06, 13:40
        jaka wrazliwa jestes i delikatna, naprawde smiac sie chce jak sie czyta takie
        glupoty!wszedzie mozna znalezc luki i niedociagniecia w systemie , nawet n atym
        Twoim super Zachodzie!
        • profes79 Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską 28.09.06, 20:23
          A ja sobie pozwole przekleic komentarz z innego forum. W kwestii niedociagniec
          systemow.

          Wnioski po ponad 2 latach pobytu:

          W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
          wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
          zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

          Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi, przytrzyma
          je dla mnie otwarte.

          W GB normalne jest to, ze na przystanku autobusowym praktycznie wszyscy bez
          wzgledu na to czy z zawodu sa konstruktorem elektrowni atomowych, managerem
          firmy, zdrapywaczem zwierzat z ulic czy bezrobotnym zulem - oni wszyscy beda
          czekali na autobus w kolejce i w takiej kolejnosci w jakiej przyszli na
          przystanek ustawia sie do wejscia gdy tej przybedzie.

          W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym platkow
          kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos mnie za
          ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
          opakowania platkow na nowe.

          W GB normalne jest, ze gdy jade w GB kierownica w pojezdzie sluzy glownie do
          manewru zakretow, pokonywania rond, parkowania i zmian pasow ruchu, a nie do
          slalomowania miedzu wybojami i dziurami wybierajac te wolniej rozpieprzajace
          zawieszenie i uklad kierowniczy.

          W GB normalne jest, ze nikt nie oczekuje ode mnie wypelniania jakichs PITOW
          sritow i bycia na biezaco z wszystkimi, ilosciowo rosnacymi logarytmicznie
          zmieniajacymi sie przepisami, co do ktorych interpretacji i zastosowania
          spieraja sie wybitni specjalisci od podatkowego prawa.Zrobi to za mnie urzednik
          w urzedzie skarbowym- to normalne - w koncu za to mu place w podatkach.

          W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
          jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
          przeprosi. Normalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
          o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na mnie
          z rozpoczeciem zajec.

          W GB normalnym jest, ze kupuje rozne dobra w miare potrzeb, a nie dostosowuje
          potrzeby do jak luk Robin Hooda napietego domoego mikrobudzetu

          W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy, uslysze 'dziekuje'
          od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.

          W GB normalnym jest placenie przez pracodawce za nadgodziny.

          W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
          pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.

          W GB normalnym jest, ze pospolity przestepca jest traktowany jak pospolity
          przestepca a nie element spoleczesntwa, ktory powoduje czyny o znikomej
          szkodliwosci spolecznej.

          W GB normalne jest, ze policja skupia sie na patrolowaniu osiedli, drog w
          poszukiwaniu nie kasy do lapy od kierowcow ktorzy jada 60 zamiast 40 na drodze
          szybkiego ruchu, lecz na tym, do czego jest powolana.

          W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
          osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
          musial schodzic przestraszony z chodnika.


          W GB nie jest normalnym to, ze ktos znajomy wpada do mnie na pol godzinki, bo
          akurat przejezdzal w okolicy.
          W GB nie jest normalne to,ze po 2-3 tygodniach znajomosci, zyskuejsz swietnego
          koelge a wkrotce przyjaciela.
          W GB nie jest normalne to, ze idac do Pubu czy supermarketu spotykam kolegow,
          nie widzianych od dawna kolegow.
          W GB nie jest normalne to, ze co drugi facet ptorafi sam dokonac w swoim
          samochodzie dokonac dobrych napraw.
          W GB nie jest uwazane za normalne posiadanie przy domu ogrodka wiekszego niz
          2x2metry.
          W GB nie jest czyms normalnym to, ze ktos sie szczyci tym, ze potrafi unikac
          placenia podatkow / abonamentu. Nie jest normalne to,ze ktos kto uczicie placi
          wszystkie podatki, kupuje bilet tramwajowy o porze, kiedy kontrolerow nie ma ,
          mialby byc uwazany za frajera.
          W GB nie jest normalnym to, ze wyraze kazda swoja mysl dokladnie tak jak bym ja
          wyrazil po polsku i zawsze wlasnie tak zostane zrozumiany.


          I chocby ktos owinal sie w polska flage, rwal sobie wlosy z klaty, pachwin i z
          nosa jedna reka zaklinajac sie na wszystko, ze to nieprawda, mnie to srednio
          obchodzi - ja mam takie odczucie i tyle.
      • bigstrand Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską 29.09.06, 17:03
        Tez jak zamawialem telefon i przyszedl instalattor to nie mial srubokretu -to nie zart, dobrze ze mialem w szufladzie.Tez czekalem ze 2 tyg, Zalozyl gniazdko, pokrecil sie nie posprzatal. Aha rzecz nie dzieje sie w polsce tylko na zielonej wyspie.
        • xiv Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską 29.09.06, 17:52

          :)))

          a monter byl Polakiem

          :)))))))))))))))
          • Gość: leo Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: 194.168.231.* 29.09.06, 19:09
            U mnie (w UK) w ogole nie pojawil sie monter - gdy zadzwonilem ( z komorki) do
            BP ze chcailbym numer telefonu, po podaniu danych za 2 godziny telefon dzialal.
            Rachunki na email. Platnosc direct debit lub przez interent. Nigdy nikogo z BP
            nie widzialem na oczy i nawet nie wiem gzie urzeduja. Nigdy nie chcieli ode
            mnie zadnych dokumentow, poswiadzczen itp. Jak tu wracac do Polski???
            • Gość: Maniek Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 11:28
              A mnie się przydarzyło,ze do pracy przedstawiciela handlowego,na które to
              stanowisko dostałem się po 4 rozmowach z różnymi
              dyrektorami,szefami,kierownikami itd.itp., warunkiem koniecznym okazało się
              podpisanie weksla na 50tyś zł i założenie dzialalności gospodarczej.Jak ja
              osoba 24 - letnia, po studiach mam znaleść poręczycviela na 50tys zl???To bez
              sensu,przeciez nie wpędzę w klopoty kogoś z mojej rodziny czy
              przyjaciół.Dlatego mam dość szukania pracy w Polsce i też wyjeźdzam.Pozdrawiam.
            • Gość: Anonim Jaki jest sens? IP: *.speed.planet.nl 09.10.06, 08:56
              Witam serdecznie.

              Ja niestety nie mam do kogo wracać jeśli chodzi o nasz kraj. Nie widzę też
              najmniejszego sensu walczyć o każdą drobnostkę. Pracuję w Holandii. Mam
              odpowiednie wynagrodzenie o którym w Polsce mogę pomarzyć. Ludzie są mili,
              życzliwi, a wyjście wieczorem na miasto nie budzi obaz związanych z tzw.
              "krojeniem" przez grupki młodych ludzi jak to się w naszym kraju dzieje. W jakim
              celu mam wracać do Polski i znosić wszelkie uniedogodnienia? Jakim jest sensem
              wracać do kraju który nie daje takich możliwości jak większość krajów UE? Apele
              oraz wszelkiego rodzaju przemowy nie zmienią myślenia Polaków. Młodzi ludzie
              kończą uczelnie, wydają mnóstwo pieniędzy, spędzają na nauce wiele czasu, a
              potem jeśli mają szczęście mogą pracować fizycznie w zakładach za 800 zł
              miesięcznie. W ten sposób do niczego nie dojdziemy. Dopóki nasz wspaniały rząd
              nie otworzy oczu na sytuację w naszym kraju, dotąd będzie miała miejsce masowa
              migracja do krajów UE gdzie jest możliwość zarobienia znacznie większych
              pieniędzy, gdzie jest także możliwość zamieszkania i ułożenia sobie życia nawet
              całymi rodzinami. Wiem o tym ponieważ pomijając fakt mojego pobytu za granicą
              znam wiele przykładów gdzie ludzie wyjechali z Polski, osiedlili się i są o
              wiele szczęśliwsi niż w Polsce. W czasach gdy zderzamy się z tak dużą ilością
              problemów słowo "patriotyzm" zanika w naszych umysłach. Właśnie poprzez takie
              sytuacje gdzie rodziny nie mają środków do godnego życia szukamy możliwości
              poprawy naszej sytuacji. "Zarobić i wrócić"... tak też można. To jednak na zbyt
              długo nie wystarczy. Mój kolega stwiedził, że założy firmę. Niestety nie udało
              się. Podatki, opłaty i brak klienta spowodowały, iż musiał wrócić do Irlandii.
              Teraz ma mieszkanie, rodzinę i spokojnie pracuje nie martwiąc się o jutro.

              Na koniec napiszę... Nie neguję bezpodstawnie naszego kraju, nie mam zamiaru
              namawiać ludzi na wyjazd za granicę - niech każdy sam oceni możliwości i
              wygody... ja po prostu stwierdzam pewne fakty.
      • Gość: Andrzej Toruń Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.10.06, 14:11
        Witam was serdecznie.Niebardzo wiem co ten list może zmienić,ale podzelę się z
        wami i moim rozczarowaniem po powrocie do naszej pięknej POLSKI.
        Pracowałem przez 2 lata w Holandii , jako pracownik fiyczny.Zarabiłem 5 euro na
        godzinę przez 10 godzin dziennie 7 dni w tygodniu.1200 km. od domu daleko od
        rodziny znajomych i bliskich mi osób.
        Jak Wam wiadomo praca za granicą jest cięzka ale za razem wiele bardziej
        opłacalna niż w polsce.zarobić 4200zł. na 'czysto'jast mało prawdopodobne w tym
        kraju.
        Jest jednak inny aspekt ,a mianowicie rodzina
      • Gość: peter ireland Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: 213.94.236.* 08.10.06, 23:04
        chciałbym Pani napisać coś mądrego bo wesprzeć Pani nie potrafie od poczatku
        pobytu w irlandi myślę o powrocie i chyba 99 proc moich znajomych nie wiem
        dlaczego ludzie w irlandi są dobrzy standardy życia wspaniałe użędy są naprawdę
        dla ludzi nawet bez języka jedno Pani chcę powiedzieć Aby Polska Była Polską
        dla naszych dzieci przynajmniej i niechaj łotry wyginą
      • Gość: Ta co wróciła:) Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.ds.pg.gda.pl 10.10.06, 00:21
        to po jaką cholerę wracacie skoro wam się tu tak nie podoba?????
        • Gość: tomeczek Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 08:48
          Gość portalu: Ta co wróciła:) napisał(a):

          > to po jaką cholerę wracacie skoro wam się tu tak nie podoba?????

          To proste. Dopiero po powrocie przekonują się, że im się tu nie podoba. :)
          I nadchodzi wtedy czas wyboru: "Zostać tu mimo to, bo..." albo "wyjechać znów
          bo..." (argumenty po "bo..." wstaw z poprzednich postów)
      • Gość: szymon Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 11:51
        tu sie nie sznuje ludzi uslug i innych rzeczy
        wrocilem z usa na kazdym kroku rozczarowanie
        jedna rzecz razi jak sie cos zalwia przez znajmych idzie jak po masle
        a jak samu
        praca pracodwacy nie sznuja pracownikow zastanawiam sie czy nie wyjechac tam
        skad przyjechelem , moze nie dla wszykich bedzie lepiej ale na pewno dla mnie
      • Gość: soth3d@soth3d.com zderzam sie z Anglia, ale zostaje IP: *.zqwdrqsz.com 25.01.07, 12:59
        To po prostu zycie. Ja mieszkam sobie od proawie roku w UK i: NTL nie moze sie
        doszukac zaliczki na pierwszy rachunek za internet wiec place za miesiac do
        przodu. Agencja, ktora mnie rozlicza, po wyslaniu do nich spisu kosztow i
        faktur i prosby o pomoc wszystko wyrzucila do kosza i to ja musialem dzwonic do
        nich - sprawa nadal nie zalatwiona bo sa srednio pomocni. Wspomne tylko ze
        biora £22 tygodniowo. Agencja, ktora mnie zatrudnia potrafi sie spoznic z
        tygodniowka 3 tygodnie, bo costam. Bank zablokowal mi karte (z powodow
        bezpieczenstwa, jak zaszalalem w leekend) i nie zadzwonili bo zgubili moj numer
        telefonu. FedEx doreczyl moja paczke z bardzo drogim sprzetem pod inny adres i
        maja podpis osoby ktorej nie znam, sprawa skonczy sie chyba na policji. Ich
        infolinia jest jedna z tych firmowych, mysle ze bardzo podobna do TPSA'owej.
        Jedyne co inaczej to urzedy, ale to troche malo. Zycie zawsze sprawia problemy,
        bez wzgledu na to gdzie zyjemy :)
        Tomek
      • Gość: tk123 Re: Wróciłam do domu, zderzam się z Polską IP: *.wroclaw.mm.pl 28.01.07, 16:39
        > Ale oaza "normalnosci" okazaly sie organizacje pozarzadowe, ktore staraja sie
        > o rozne rodzaje funduszy m.in. z UE

        Fajnie jest pasożytować na podatniku?
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja