ananoy
26.09.06, 16:07
O tych rzeczach trzeba mówic i pisac duzo i glosno. Przyjezdzajac do Polski
ktos kto ma tozsamosc Polaka imigranta i idealizuje Polske z daleka na prawde
moze doswiadczyc "reverse culture shock". Ja dotychczas polowe zycia
spedzilam w Stanach (15 lat), a 1 rok w Szwecji. Wyjechalam z Polski jako 11
letnia dziewczynka, a tym razem jestem tu od prawie 3 lat... i przez pierwsze
poltora w sumie nie chcialo mi sie wychodzic z domu...
Ale oaza "normalnosci" okazaly sie organizacje pozarzadowe, ktore staraja sie
o rozne rodzaje funduszy m.in. z UE i udostepniaja ciekawe programy dla osob
niepelnosprawych, kobiet, ludzi bezrobotnych. Jestem osoba niepelnosprawna,
choc w Stanach rzadko myslalam o sobie w tych kategoriach. Duzo mozna pisac o
tym co jest w Polsce frustrujace, ale z pozytywnych rzeczy, jest jednak wiele
ludzi, którzy chca dzialac dla zmian i pomagac innym, i sobie nawzajem. Nad
Pacyfikiem czy nad Wisla mysle, ze nie znajde swojego miejsca w swiecie
korporacji a moje doswiadczenia w Polskim srodowisku organizacji
pozarzadowych sa jak na razie bardzo pozytywne.